Mc Dusia lubi frytki i co z tego?

13.02.13, 20:47
Dawno mnie tu nie było, może ten problem był już omawiany- ale chciałam zapytać- Jakie znaczenie dla całości książki ma to, że Magda lubi frytki? Bo tak- czytam i czytam tę McDusię, na kazdej niemal stronie jest wtręt o jej miłosci do frytek, co mogłoby sugerować, że jakoś ten wątek zostanie potem zakończony np McDusia przytyje 20 kg i rzuci frytki/ McDusia podpali kuchnię smażac frytki i obiecuje sobie, że nigdy po nie nie sięgnie- a tu nic. Żre te frytki bez opamiętania, tytuł nawiązujący do Mc Donalda, tylko nic z tego nie wynika. Równie dobrze moglaby sie obejsc bez frytek- na to samo by wyszło. No to po co są te frytki?
    • ginestra Re: Mc Dusia lubi frytki i co z tego? 14.02.13, 01:51
      Masz rację. Ja też nie widzę, żeby miało jakieś znaczenie w powieści to, że ona lubi frytki (albo chipsy).

      Jakby się uprzeć i koniecznie chcieć dotrzeć do jakichś tego typu znaczeń, to ten McDonald mógł być jakąś daleką metaforą tego, że w życiu McDusi (oczywiście zanim zbliżyła się do Borejków pod koniec roku 2009) wszystko było nijakie jak jedzenie z McDonalda - pozbawione prawdziwej jakości i prawdziwego smaku (z czym się, nawiasem mówiąc, osobiście nie zgadzam, bo w McDonaldzie są czasem bardzo smaczne i pożywne rzeczy do jedzenia, ale mniejsza z tym, ale piszę to na potrzeby tej metafory).

      A więc, w życiu Magdusi brakowało:
      - prawdziwego poczucia czym jest rodzina, bo rodzina była daleko i Magdusia była z nią skonfliktowana, a więc jej życie rodzinne "nie miało smaku", jak jedzenie z McDonalda, a jej babcia oglądała tylko seriale, które są (np. dla Borejków i pewnie dla pani MM też) odpowiednikiem właśnie jedzenia z McDonalda w zestawieniu z innymi sposobami spędzania czasu (np. czytaniem poezji lub słuchaniem Mozarta);

      - poezji (Magdusia nie lubiła poezji i nawet nie wiedziała co traci, a to tak jak jeść ciągle jedzenie z McDonalda i nie wiedzieć, że istnieją np. pierogi i jakie są smaczne),

      - prawdziwej miłości (jej związek z Patrykiem okazał się być nieprawdziwym związkiem - jak jedzenie z McDonalda, a do tego jeszcze jest to zilustrowane tak, że spędzali czas w McDonaldzie jedząc słone frytki i potem całując się słonymi od frytek ustami);

      - wiedzy o tym, co w życiu ważne (bo jej egzystencja była wcześniej bardzo powierzchowna i Magda nie zastanawiała się nad różnymi sprawami, a to tak jak stołować się w McDonaldzie i nie wiedzieć, że są inne potrawy, czyli jak wyżej).

      I przypuszczam, że jeszcze inne rzeczy można by dopasować do tej - pewnie dość naciąganej - metafory.

      No, ale Magdusia, jak przyjechała do Borejków, to przestała być McDusią, bo wreszcie dowiedziała się czym są prawdziwe więzy rodzinne, czym jest poezja, czym jest prawdziwa miłość i co jest w życiu ważne, a to wszystko, co jest w życiu ważne, to reprezentował Dmuchawiec i osoby, które odziedziczyły po nim prezenty i duchowe przesłanie. A więc, jej życie nabrało wreszcie smaku.

      "Wymowna"jest scena, w której pod jakimś czasie pobytu na Roosevelta Magdusia nie częstuje się chipsami, tylko odmawia (nie pamiętam dokładnie co to za scena, ale chyba częstował ją tymi chipsami Ignacy Grzegorz). Tylko też, ta scena nie jest pokazana jako ilustrująca jakąś jej przemianę, tylko taka, że po prostu nie częstuje się i nie wiemy dlaczego. No, ale można myśleć, że to pewnie dlatego, że już zaczęła poznawać prawdziwe smaki życia - najpierw Borejkowskiej kuchni, przy której chipsy wypadają blado, a potem tych innych aspektów.

      Jak wspomniałam, dla mnie to jest bardzo naciągane i tak jak Ty nie widzę jakiegoś normalnego poprowadzenia wątku frytek i przemiany Magdusi, tylko trzeba się tego domyślać i wyciągać to tylko na tej podstawie, że zna się wcześniejsze części i czytało się wywiady z panią MM i jej stronę internetową, a w książce nie widać, że frytki i tytuł mają jakieś znaczenie.
      • zla.m Re: Mc Dusia lubi frytki i co z tego? 14.02.13, 02:16
        Nie zwróciłam na to uwagi, ale to taki fajny motyw - całowanie się słonymi ustami :))
        • karolina.delila Re: Mc Dusia lubi frytki i co z tego? 14.02.13, 11:44
          A mnie jeszcze oprócz tych frytek razi brak konsekwencji w kreowaniu postaci Magdy. Pamiętajmy, ze jest ona córką Kreski i Maćka, prawnuczką Dmuchawca- czyli rodzina od zawsze w Jezycjadzie pozytywna, inteligencka, lubiąca książki itp- a tymczasem MM jakby zapomniała o jej pochodzeniu i stworzyła postać niczym Esmeralda Kopiec- tłustawe dziewczę oglądające sie za chłopakami, zrące wyłącznie frytki i chipsy, nie lubiące poezji a w tle jej babcia marnotrawiąca czas na seriale i ploty z przyjaciółkami. Nijak mi to nie pasuje.
          • iwoniaw Re: Mc Dusia lubi frytki i co z tego? 14.02.13, 14:07
            No, o Babci od Seriali, która wszak jest rodzoną córką wszechpedagoga Dmuchawca i matką poetycznej Kreski, tośmy sobie tu już porozmawiali ;-) Wtopa jak nic.

            Co do pytania tytułowego - nadal podtrzymuję opinię, że tak się kończy ogłaszanie tytułu, gdy książki nie ma jeszcze nawet na horyzoncie. A potem pisze się książkę "pod tytuł", a potem przerywa pisanie i zaczyna się od nowa, niechlujnie dosztukowując nieliczne fragmenty wersji pierwszej do kolejnych...
            • verdana Re: Mc Dusia lubi frytki i co z tego? 14.02.13, 14:39
              O, o , dokładnie to samo sobie pomyslałam. Chociaż i tu mnie zadziwia niekonsekwencja - na dworcu Ida już wydziera chipsy McDusi, ale z drugiej strony ta sama Ida NIE ROZUMIE po co dziewczyna zabrała ze sobą książki. To kompletnie niewiarygodne - Borejkówna nie wie, po co komu książki? MCDusia, czyli produkt kultury masowej nie rusza sie z domu bez książek? Chyba, ze w walizce nie było poezji, a Harlequiny..
              • iwoniaw Re: Mc Dusia lubi frytki i co z tego? 14.02.13, 19:42
                Aż sobie przeczytałam scenę pierwszego przyjazdu Magdy do Poznania w "Sprężynie": Ida nie tylko nie rozumie, po dziewczynie własne książki (Ida, z rodziny, gdzie od lat kupuje się po kilka numerów tej samej gazety, a - jak czytamy w kolejnym tomie - także książek (!!!) żeby każdy miał swoją!), ale nawet nie zna córki Kreski inaczej jak "ze zdjęć". To tyle na temat zażyłej przyjaźni z ludźmi, którzy nie mieszkali przez ostatnią dekadę w Australii, tylko we Wrocławiu (mając dziadka w Poznaniu na tej samej ulicy co Borejkowie, zaprzyjaźnionego z nimi).
            • kajaanna Re: Mc Dusia lubi frytki i co z tego? 14.02.13, 18:37
              > Co do pytania tytułowego - nadal podtrzymuję opinię, że tak się kończy ogłaszan
              > ie tytułu, gdy książki nie ma jeszcze nawet na horyzoncie. A potem pisze się ks
              > iążkę "pod tytuł", a potem przerywa pisanie i zaczyna się od nowa, niechlujnie
              > dosztukowując nieliczne fragmenty wersji pierwszej do kolejnych...

              Bo to jest jak patchwork - MM budzi się z Fajnym Zdaniem. Zapisuje. To może być tytuł, albo cokolwiek. Jakaś scenka ze środka akcji. I kolejna, załapana w czasie kolacji. Trzeba je jakoś połączyć...
            • nabakier Re: Mc Dusia lubi frytki i co z tego? 17.02.13, 13:50
              Toć to z tym serialami to jest wtopa, ale nie babci od Dmuchawca, ino pani MM. Sama jestem miłośniczką seriali-wiele jest wartościowych fantastycznych produkcji. A że pani MM serial kojarzy się jedynie (mniemam) z brazylijską telenowelą czy Modą na sukces czy Klanem, to już jest jej problem- jej NIEDOKSZTAŁCENIA filmowego, o! (Dołożyłam, co?)
    • zona_mi Re: Mc Dusia lubi frytki i co z tego? 16.02.13, 23:55
      Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że kolejne tomy Jeżycjady pisane były do tytułów.
      Język Trolli był dla mnie najsilniejszym tego przykładem, McDusia - też.
      A o frytkach wspomina MM kilka razy, żeby uzasadnić tytuł.
      • zosia_2 Re: Mc Dusia lubi frytki i co z tego? 03.03.13, 23:56
        Magdusia jest postacią zupełnie z czapy, właściwie nie ma dla niej miejsca w książce, która powinna być o niej. Jedyna fajna scena imho to scena z czytaniem zapisków dziadka i odkrywania samej siebie poprzez te zapiski.

        Niemniej MM udało się wpleść motyw autentycznego erotycznego fetyszu w niewinną sagę rodzinną i jestem jednak pod wrażeniem. McDusia nie tylko lubi frytki, ona pożąda atmosfery, którą frytki symbolizują i nawet jeśli erotyczne uczucie do Patryka już minęło, to namiętność do frytek została, bo pożądanie miłości i pożądanie frytek to cały czas jedno. Scena, w której Magdusia smaży dzieciom Idy frytki to przecież świadectwo jakiejś kompletnej obsesji ;)

        tzn to jest tak głupie, że aż śmieszne.

        chipsy są na drugim planie, choć też ważne - ona je nosi nawet w plecaku i częstuje nimi Ignasia ale w końcu jedzą jakies stare konfitury (ZNACZĄCE ; - konfitury stare ale za to domowe, tradycyjne, nobliwe, wyjątkowe itp itd)
        • meduza7 Re: Mc Dusia lubi frytki i co z tego? 04.03.13, 10:40
          To ja już wolałabym zjeść czipsy niż konfitury (oni jedzą je same, bez chleba?). Tak samo tuczące, a od słodkiego może zemdlić.
        • ciotka_scholastyka Re: Mc Dusia lubi frytki i co z tego? 04.03.13, 12:28
          > Jedyna fajna scena imho to scena z czytaniem z
          > apisków dziadka i odkrywania samej siebie poprzez te zapiski.

          Scena, która byłaby fajna, gdyby została jakoś pociągnięta, rozwinięta, "wzmocniona" - tymczasem narrator prześlizguje się nad tym czytaniem płasko i po łebkach, żadne głębsze wrażenie nie pozostaje.
          • piotr7777 myślę, że nie we frytkach tkwi problem 05.03.13, 20:53
            ...a w fakcie, że postać teoretycznie głównej bohaterki jest zaledwie zarysowana bez myśli przewodniej i właściwie równie dobrze mogłoby jej nie być. Coś jak z tą zupą na gwoździu.
            W tygodniku "Angora" gdzie znajduje się taki ranking najlepiej sprzedających się książek wciąż stoi, że Magdusia buntuje się przeciw Borejkom, ale pod ich wpływem się zmienia. Mam wrażenie, że ten kto to pisał nie czytał książki tylko wyobrażenia forumowiczek z września, bo w prawdziwej książce nie ma ani buntu ani zmiany.

            Rozwinę później.
    • vi_san Re: Mc Dusia lubi frytki i co z tego? 05.03.13, 22:07
      Ja bym zapytała inaczej: Tytuł książki brzmi "McDusia" i co z tego? Bo zauważ, że z obecności Magdy nie wynika właściwie nic. Nie ma jej historii miłości, nie ma konkretnego przedstawienia jej postaci, nie ma właściwie wielu scen w których by była potrzebna. Są sceny przydługich przygotowań do ślubu Laury - przy których Magda jest kompletnie zbędna, przeżycia i kwękania Gabuni - Magda zbędna, awantura z udarem Janusza - Magda zbędna... To właściwie po co w ogóle ją MM wprowadziła?
    • j_a_ch Re: Mc Dusia lubi frytki i co z tego? 05.03.13, 22:12
      >No to po co są te frytki?

      Frytki są symbolem współczesnej degeneracji, panie tego.
      Razem z chipsami i błyszczykami. Lepkość i tłustość. Kiedyś tego nie było i lepiej było. Pierogi są cacy. I kiełbasa. Bo nasze, swojskie. Ale to już było...
      Przypomniało mi się, że w trakcie czytania McD organizm mój domagał się frytek.
      Jakoś słabo wyszło MM to obrzydzanie, bo efekt był przeciwny do zamierzonego. Nie podziałały na mnie wizje zakrzepłych tłuszczów, ciężkich klopsów, otłuszczonych osobniczek, szczurów i całe to turpistyczne słownictwo użyte chyba w celu obrzydzania? Faktycznie mogła MM utyć tę Magdusię bardziej, może wtedy byłoby skuteczniej? Nie każdy jest "obrzydliwy", ale każdy boi się utyć te 20 kilo. Błąd, duży błąd :)
      • vi_san Re: Mc Dusia lubi frytki i co z tego? 05.03.13, 22:34
        Hehehehe! Oczywiście w pierwszej chwili przeczytałam "trupistyczne"... Ale tez by pasowało.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja