jehanette
03.05.13, 11:09
Tak sobie czytam analizę McDusi na niezatapialnej-armadzie, czytam wątki o neojeżycjadzie na ESD i mam coraz bardziej natrętne skojarzenie, że cała ta Neo-seria to epopeja pt. "Borejkowie. Dzieje upadku rodziny". Postacie zmieniające się w swoje karykatury, skostniałe w swojej wizji świata, poglądach, stylu życia. Świat postrzegany przez bohaterów jako brzydki, pokraczny, niezrozumiały, zachowania innych ludzi interpretują zawsze jako atak wymierzony w siebie, albo jako bezkrytyczne uwielbienie. Oni sami zasklepiający się w ochronnej otoczce, pod kloszem w którym wciąż czują się ważni i docenieni, podczas gdy inni zgoła już tego nie dostrzegają.
Ach, przydałoby się, żeby ktoś ich zastąpił, żeby zeszli ze sceny a na Roosevelta zamieszkał ktoś nowy, o świeżych poglądach, nie uwikłany w matnię...
A w ogóle to witam się :) Po przeczytaniu McDusi zaczęłam szukać recenzji tego dzieła i tak trafiłam tutaj... :)