Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie

31.05.13, 15:38
Czy tylko ja mam takie wrażenie, że jedzenie w Jeżycjadzie upolityczniono ponad miarę, tracąc pod drodze wszelką finezję?

W starych książkach jedzenie opisywano apetycznie i bez jakiegoś wielkiego wartościowania. Cielęcina z koperkiem i szynka Ewy Jedwabińskiej (to zwłaszcza) miały jakąś symbolikę, ale ogólnie jedzenie pojawiało się jako
a)fakt życia (wliczam to product placement, który lubię jako urealniacz i walka z systemem nie pozwalającym na normalne zakupy)
b)element spotkań
c)humorystyczny element wpadek (morszczuki i pierniki ze smalcem)
d)uprzyjemnianie innym życia i własne eksperymenty

W McDusi jedzenie nagle zrobiło się ciężkie. Ciężkie jedzenie z McDonalda, symbol upadku i prostactwa. Krem, którym da się upić. Antyreklama wegetarianizmu. Obiady zdrowe według pojęć z XIX wieku. Matka, która niby ma fioła na punkcie jedzenia, a jednocześnie wpycha dzieci do dziadków w ogóle nie przejmując się jadłospisem.
Kolejny znak, że czas już kończyć? A może naturalne rozwinięcie paskudnych opisów z Łasucha Literackiego, gdzie pięknie szufladkowano ludzi na podstawie wyglądu i tego co przygotują.
    • kajaanna Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 31.05.13, 16:50
      Następne powieści będą mieć wiele z Bergmana.
      Żadnej, prostej radości (w tym niczego dla smakoszy, skoro w McD Ida połykała pierogi w całości, nie ciesząc się ich smakiem), tylko same rozważania o Byciu i Mieciu.
      • meduza7 Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 31.05.13, 17:19
        W następnej powieści dostaniemy opis bankietu dla nuworyszy (tego, który organizuje Bernard). Wśród zielonych potraw wyróżniać się będzie zwłaszcza sushi - zawinięte w wodorosty i posmarowane wasabi. Z jakichś przyczyn (mniej lub bardziej wiarygodnych, no ale w wyobraźni wszystko się mieści) zaproszenie na bankiet dostanie też Ida. W pewnym momencie zauważy, jak biznesmen o czerwonej twarzy i mętnych, złośliwych oczkach krztusi się i sinieje... Aaaa! - przemknie jej przez myśl. - To sushi było z ryby fugu! - Błyskawicznie doskoczy do biznesmena i wsadziwszy mu palce w gardło, sprowokuje wymioty. Dopiero po dokonaniu tego bohaterskiego czynu coś jej zaświta... Ach! Ten biznesmen to przecież Marek Lisiecki, oto jak historia zatoczyła koło!
        • kajaanna Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 31.05.13, 17:34
          > W następnej powieści dostaniemy opis bankietu dla nuworyszy (tego, który organizuje Bernard). Wśród zielonych potraw wyróżniać się będzie zwłaszcza sushi <

          Bijące zdrową, wiosenną zielenią pośród zzieleniałych, prapiastowskich wędlin ("kiełbasa Chrobrego", "Szynka woja","Baleron archeologa", "Nie wiem co-to-ale-dojrzało-w ziemi" ) i tortów pokrytych miłą, ciepłą zielenią zdrowej pleśni, hodowanej przez kwartał na balkonie w oparach spalin.
          • meduza7 Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 31.05.13, 17:35
            "Nie wiem co-to-ale-dojrzało-w ziemi"


            Kaju, lofff!!!
            • kajaanna Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 31.05.13, 17:44
              Kurhany wielkopolskie kryją niejeden smakołyk.
    • kajaanna Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 31.05.13, 17:53
      A właśnie! Dlaczego w spisie zawodów Borejków nie ma archeologa?! I nie egiptologa, Ale naszego, rodzimego wykopującego posągi Jariły i Dziewanny?
      • pani.filifionka Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 31.05.13, 18:20
        Jariły i Dziewanny? Pogańskich bóstw? Borejki? Chyba żartujesz.
        • guineapigs Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 31.05.13, 21:03
          Myślę, ze wyjaśnienie jest prostsze: tzw. risercz. Żeby pisać o pracy archeologa, trzeba zrobić risercz. A to zdaje się leży i kwiczy w łorkszopie MM. Jak się komuś nie chce (powiedzmy to wprost) sprawdzić, jak wygląda i kiedy się urodziła dana postać, wlasnoręcznie stworzona, to co tu mówić o np. sprawdzeniu w google, w bibliotece czy wręcz w popularnonaukowym miesięczniku, dostępnym w kiosku? A my się zastanawiamy, dlaczego tzw. młodzież ma za daleko do słownika, bo jest w pokoju obok.
          • kooreczka Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 31.05.13, 21:17
            Etam, w wyobraźni wszystko się mieści- bezproblemowa stadnina, nie zabierająca czasu i nie zaprzątająca myśli kariera akademicka, gimnazja pełne uduchowionych chuliganów itd.
            Stawiam na popularny stereotyp archeologa-alkoholika.
            • kajaanna Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 31.05.13, 21:22
              Czyżby Józinek?
            • guineapigs Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 31.05.13, 21:28
              O matko, a jest taki stereotyp? I jak to miałoby wyglądać w Jezycjadzie? Na archeologa pasuje mi bowiem Pyziak. Nie dość ze pijak, to złodziej. Jak, kurna, Szwedzi - wiadomo, ze pijaki, a teraz nie chcą nam pooddawać tego, co pograbili w czasie Potopu. ZONK - Pyziak jest Szwedem.
              • kooreczka Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 31.05.13, 22:19
                No, nie wiesz? Archeolog kradnie, a złodziej to pijak bo pijak to złodziej.
                Nie wiem skąd to się wzięło, ale "archeolo pije" wymienia się jednym tchem z "polibuda chleje", "lekarski nie śpi, bo się uczy i kradnie leki z apteki" i "na psychologii same psychole, co nie dadzą sobie z sobą rady".
                • klawiatura_zablokowana Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 31.05.13, 23:19
                  Słyszałam też legendy o etnologii, a legendy o filologiach wschodniosłowiańskich oraz słowiańskich w ogóle wcale nie są legendami.
                  Ten zgubny wpływ Swarożyca...
                  • maritt.g Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 28.07.13, 12:50
                    Nie słyszałam żadnych legend, droga Klawiaturo.
                    Bardzo mnie zaciekawiło, co niby dzieje się na filologiach słowiańskich. To musi być fascynujące. Odprawiają Kupalle w lasach nad wodami? Pływają nago w czerwcowe noce? Seksualne ekscesy na cześć boga Słońca?
                    • nessie-jp Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 28.07.13, 19:26
                      > Odprawiają Kupalle w lasach nad wodami? Pływają nago w czerw
                      > cowe noce?

                      To mi przypomina Pratchettowskie wiedźmy i ich sensowne podejście do biegania po krzakach bez majtek
                      • nessie-jp Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 28.07.13, 21:45
                        > pożądna wiedźma

                        JEZUS. Weźcie mnie zabijcie teraz. Okrutnie. Jeżem.
                        • maritt.g Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 16.08.13, 12:39
                          Nie brooklyński most,
                          ale gołą dupą zabić jeża
                          to jest dopiero coś.

                          --------------------------------------
                          Haвoштa мнe xaлaдзiльнiк, кaлi я нe кyрy…
                      • kadanka Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 29.07.13, 21:18
                        "to znaczy ze wszystkie przynioslysmy salatke?"
                        • nessie-jp Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 30.07.13, 17:46
                          kadanka napisała:

                          > "to znaczy ze wszystkie przynioslysmy salatke?"

                          Właśnie!
                    • morekac Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 17.08.13, 09:55
                      co niby dzieje się na filologiach słowiańskich.
                      Na mój zdrowy rozsądek musi mieć to coś wspólnego z wyjazdami za Bug.
                • sanciasancia Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 29.07.13, 19:03
                  > Nie wiem skąd to się wzięło, ale "archeolo pije" wymienia się jednym tchem z "p
                  > olibuda chleje",
                  Źródło: Archeolodzy piją, bo mają częste wyjazdy w teren, a wtedy się pije. Zresztą podobna opinia krąży i o biologach i geologach.
                  • jhbsk Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 30.07.13, 19:36
                    Faktem jest, że picia piwa nauczyłam się na kursie kartowania po 3 roku geologii :-)
                  • guineapigs Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 30.07.13, 19:52
                    Ale przeca polibuda nie musi nigdzie wyjeżdżac, wszystko ma pod ręka, budownictwo, instalacje, Wielkie Moce I Wysokie Napięcia (zawsze marzyłam, by to studiować - kojarzyło mi się z bajkami), materiałoznastwo, przęsła i wsporniki (Pani Zosia z czterdzoestolatka), o mechanice samochodowej nie wspomnę - prawdopodobnie przodujemy w świecie w tym zakresie (polski mechanic samochodowy zrobi mercedesa z ruin przystanku autobusowego). Może jedynie tzw. design, ale to dotyczy najwyżej architektów.
                    Po co mają jechać gdzieś, skoro na tzw. wódke pójdą bez problemu z każdym inzynierem od hydrauliki czy ogrzewania z Politechniki Warzsawskiej?
                    • jewriejka Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 14.08.13, 22:03
                      bardzo podoba mi sie to, ze ta dyskusja zeszla na tory pijacko-zlodziejskie :) albo nawet pijacko-legendarne. Rzeczywiscie cos musi byc w tych wyjazdach terenowych, ja tam nie wiem, skonczylam psychologie :) chociaz zgodze sie, ze niektorym nigdzie wyjezdzac nie trzeba!

                      jezeli chodzi o pania Zosie z Czterdziestolatka, tu sie dopiero rozmazylam!!! Uwielbiam ten serial, co wiecej od czasu do czasu ogladam go bez znudzenia, a rodzinie z uporem maniaka cytuje coz to bardziej ulubione kawalki (Patrz pan, jaki Chitrus :)
        • zmija_w_niebieskim Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 27.07.13, 22:50
          Ale w zabobony to mogą wierzyć i Jowisza przyzywać nadaremno też...
    • guineapigs A TERAZ ZASŁANIAMY DZIECIOM OCZY I ZATYKAMY USZY 31.05.13, 22:40
      A pamiętacie taki koment do filmu o Klamczusze: Aniela wykłada węgorze u Kowalików, a komentator zadaje pytanie mniej więcej: czy w Polsce na przywitanie zawsze daje się penisy czarnoskórych gwiazd porno?
      Swoja droga, czy reżyser i operator byli aż tak głupi że nie widzieli, czy aż tak rubaszni, że właśnie widzieli i zrobili to specjalnie? Bo ową scenę trudno lepiej skomentować.
    • verte34 Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 31.05.13, 22:47
      > d)uprzyjemnianie innym życia i własne eksperymenty

      Dodałabym jeszcze
      e) dania antyczno-erudycyjne, mające podkreślić klimat intelektualny domu Borejków (Paluszki Aspazji, Jabłka Atalanty)
      • ananke666 Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 28.07.13, 11:31
        Jabłka Hesperyd. Atalanta tylko je zbierała :)
    • kopiec_esmeralda Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 16.08.13, 08:51
      Dziwi mnie, ze oni tam wciąż piją mleko. Każdy, od dzieci, przez nastolatki, po starą Gizelę, która zamawia w restauracji mleko.
      Czy faktycznie mleko tak masowo się pija? Pytam, bo nie wiem, mam inne doświadczenia, u nas jeśli ktoś chce pić, pije wodę, herbatę, kawę, no tę to nieraz z dodatkiem spienionego mleka... ale jakoś nie samo mleko.
      • dakota77 Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 16.08.13, 11:32
        Ilekroc w jakichs rozmowach ze znajomymi pojawia sie temat mleka, slysze "blee, kto by to pil". Ludziom mleko kojarzy sie z przymusem picia go w dziecinstwie. Do kawy wypija, ale wypicie szklanski mleka do glowy im nie przyjdzie.

        A we spolczesnych restauracjach mleka jako napoju raczej nie serwuja ;-)
      • bupu Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 16.08.13, 19:58
        kopiec_esmeralda napisał(a):

        > Dziwi mnie, ze oni tam wciąż piją mleko. Każdy, od dzieci, przez nastolatki, po
        > starą Gizelę, która zamawia w restauracji mleko.
        > Czy faktycznie mleko tak masowo się pija? Pytam, bo nie wiem, mam inne doświad
        > czenia, u nas jeśli ktoś chce pić, pije wodę, herbatę, kawę, no tę to nieraz z
        > dodatkiem spienionego mleka... ale jakoś nie samo mleko.

        Ja pijam, masami i w upojeniu, moja rodzina takoż. No ale my jesteśmy radosne wieśniaki, hodowane od pokoleń na mleku prosto od krowy, a nie na tym dziwnym płynie z butelki, który w PRL usiłował uchodzić za mleko.
      • neandertalka Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 16.08.13, 23:23
        Ja już kiedyś o tym pisałam. Najbardziej mnie dziwi (i razi), że mleko z lodówki, nie mogąc spać, pije w nocy ojciec Aurelii. Realny facet sięgnąłby po piwo. No... skoro to powieść dla młodzieży, to po herbatkę z melisy:) Czy czegoś.
        Myślę, że autorka sprzedaje tu własne uwielbienie dla mleka i własne przekonanie o jego słuszności oraz potrzebie lansowania w książkach dla młodzieży. Którego to przekonania osobiście nie podzielam.
        • bupu Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 17.08.13, 00:21
          neandertalka napisał(a):

          > Ja już kiedyś o tym pisałam. Najbardziej mnie dziwi (i razi), że mleko z lodówk
          > i, nie mogąc spać, pije w nocy ojciec Aurelii. Realny facet sięgnąłby po piwo.

          Właśnie zniknęłaś mi ojca, no...
          • neandertalka Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 20.08.13, 14:49
            bupu napisała:

            > neandertalka napisał(a):
            >
            > > Ja już kiedyś o tym pisałam. Najbardziej mnie dziwi (i razi), że mleko z
            > lodówk
            > > i, nie mogąc spać, pije w nocy ojciec Aurelii. Realny facet sięgnąłby po
            > piwo.
            >
            > Właśnie zniknęłaś mi ojca, no...

            Co to znaczy "zniknęłaś mi ojca"? Czy ja nie nadążam za współczesnym językiem? :-)

            • dakota77 Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 20.08.13, 15:30
              Rozumiem, ze Bupu musiala na podstawie twojego posta uznac, ze jej ojciec nie jest realnym facetem ;-)
              • bupu Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 20.08.13, 17:38
                dakota77 napisała:

                > Rozumiem, ze Bupu musiala na podstawie twojego posta uznac, ze jej ojciec nie j
                > est realnym facetem ;-)

                Otóż to :)
                • neandertalka Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 20.08.13, 20:12
                  Zniknąć coś komuś? A to dopiero:-) Nie znałam tego.
                  Dzięki za wyjaśnienia.
                  Tak, zapewne faceci pijący w razie bezsenności mleko istnieją w przyrodzie. Ale chyba niezbyt często. Zresztą sam Jedwabiński-mlekopijca pewnie by nie raził, gdyby nie nadreprezentacja tego gatunku w J., co ewidentnie zakrawa na dydaktykę spod znaku hasła "pij mleko, będziesz wielki".
            • kopiec_esmeralda Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 20.08.13, 16:59
              > Co to znaczy "zniknęłaś mi ojca"? Czy ja nie nadążam za współczesnym językiem?
              > :-)
              Troszku
              tzn. uznać za nieistniejącego.
        • kopiec_esmeralda Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 17.08.13, 06:49
          > Myślę, że autorka sprzedaje tu własne uwielbienie dla mleka i własne przekonani
          > e o jego słuszności oraz potrzebie lansowania w książkach dla młodzieży.

          Chyba masz rację. Zrobiłaby to bardziej skutecznie, gdyby jakaś jedna rodzinka byłą zafiksowana na mleku, np. Balotonowska, mieliby swoją krówkę, smaczne od niej mleko i popijali często-gęsto.
          Zauważyłam też, że kawę tam pija czasami chyba tylko Grzegorz i to z jakiegoś dzbanka, w którym robi się jej większą ilość (?), reszta zbożową. Zwróciłam na to uwagę, bo dla mnie dobre espresso jest napojem koniecznym, pijanym kilka razy dziennie.

    • asia-fb Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 25.08.13, 00:53
      z trochę innej beczki chciałam- próbowałyście kiedyś gotować według przepisów p. Musierowicz?
      jedyna rzecz jaka mi podchodzi to sławetny murzynek Gabrysi, pierniczków bożonarodzeniowych wedle przepisu MM szczerze nienawidzę (moją Mamę zafascynowały swego czasu, na szczęście po latach wróciła do sprawdzonego babcinego przepisu), próbowałam kiedyś sałatkę warzywną z chrzanem machnąć, ale coś mi się musiało pomylić, bo wyszła bardzo przeciętnie. Jeszcze zupka gazpacho gotowana przez siostry Borejko brzmi interesująco, ale konkluzja ma jest taka, że gotowanie i pichcenie bardzo smakowicie wygląda na kartach powieści. W realu to jednak już nie moja kuchenna bajka...
      • kopiec_esmeralda Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 25.08.13, 06:36
        Nie wygląda to smakowicie nawet w powieści. Nie próbowałam, bo już z przepisów widać, że to ich jedzenie jest całkiem nieciekawe i mocno przeciętne, a takie zwykłe potrawy to mogę zrobić "z głowy". Nie twierdzę, że proste jedzenie jest niesmaczne, ale, co robią B. to nic nadzwyczajnego, ano szczególnie dobrego. Nie lubię proszku do pieczenia, tam robią albo najprostsze ciasta drożdżowe, albo właśnie na proszku, pijają kawę laną do kubków etapami z dzbanka, a już to wg mnie świadczy, że nie mają pojęcia o dobrej kuchni. Jednak to ich jedzenie przedstawiane jest w nimbie niezwykłej smakowitości i nadzwyczajności.

        Bernard może i umie gotować, ale zdaje się, że on jest postacią komiczną narysowaną toporną kreską, która to postać poza tuszą i słowotokiem charakteryzuje się pichceniem. Jednak B. idzie w przesadną dekorację potraw (to nie świadczy o nim najlepiej, jako o kucharzu), poza tym nie mamy danych, w jaki sposób on przyrządza te swoje dania.
        • meduza7 Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 25.08.13, 15:11
          Ja próbowałam robić to i owo z "Łasucha literackiego" oraz "Całusków pani Darling", ale miejscami te przepisy są... dziwne. Np. robiąc makowiec świąteczny nie mogłam sobie dać rady z ciastem, rozłaziło mi się, lało i generalnie było go za mało do zawinięcia całej masy. Myślałam, że to ja robię jakiś błąd, ale potem okazało się, że inni też muszą dawać 2 razy więcej mąki, niż jest w przepisie, więc błąd tkwił raczej tam.
          Ale Superpiernik Mamy Żakowej robię i wychodzi :)
      • bisturi Re: Ucztujemy! Jedzenie w Jeżycjadzie 25.08.13, 19:20
        Zrobiłam dwa razy tort Feniks z "Całusków Pani Darling". Dwa razy gdyż za pierwszym wyszedł, owszem, ale wielkością pasował na przyjecie....dla lalek. Mam zapisane długopisem na odpowiedniej stronie stronie książki, żeby dać 2 albo i 3x razy więcej ciasta. No, chyba, że biszkoptu nie umiem upiec co jest bardzo prawdopodobne, gdyż mając ogólne niezłe pojecie o gotowaniu mam też antytalent do pieczenia ciast, które mają wyrosnąć i nie skisnąć w sobie. Ciasto Feniks nie jest prawdziwym tortem, raczej lekkim przekładanym biszkoptem ale jest super łatwe i smakuje dzieciom.
        Druga rzecz - Przysmak Tomka Sawyera - bardzo ok, szybki i niedrogi deserek z sezonowych owoców z kruszonką, z kategorii comfort food.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja