Dodaj do ulubionych

Drobnomieszczaństwo

09.06.13, 18:25
Zaczynam dochodzić do wniosku, że bohaterowie Mydlicjady, ci przedstawiani jako pozytywni, mają straszliwie ciasne, drobnomieszczańskie móżdżki. Ideałem życiowym bowiem jest tam założenie podstawowej komórki społecznej, po czym mentalna wegetacja w jej ciepełku.

Praca? Jest bo jest, jedna może Ida wykonuje swoje zajęcie z jakąś pasją, ale też konsekwentnie maluje się ją jako osobę postrzeloną. Inni bohaterowie do pracy chodzą chyba dlatego, że trzeba coś jeść, a więc potrzebne są te piniążki obrzydłe, ale nie widać w nich ani grama zamiłowania do tego co robią, ich zajęcia zawodowe pełzają gdzieś tam w dalekim tle.

Zainteresowania? Pasje? To w Mydlicjadzie rodzaj łagodnej szajby, z której się wyrasta. Aniela, owszem, ta realizuje swe marzenia konsekwentnie, ale autorka krzywo na nią patrzy, oj krzywo. Reszta albo marzeń, pasji i zainteresowań nie ma wcale, albo zmienia je w zależności od tego do kogo akurat wzdycha (więc de facto też ich nie ma), albo składa je natychmiast w ofierze, gdy na horyzoncie pojawi się osobnik odpowiedni do założenia podstawowej komórki społecznej.

Ciekawość świata? Umarła śmiercią tragiczną. Nawet jak mają za co na wycieczki nie jeżdżą, nie mają ochoty zwiedzać, oglądać, poznawać, do wszelakiej sztuki bardziej współczesnej niż ta sprzed lat minimum dwudziestu wypięli się konsekwentnie zadkiem i nie mają życzenia jej poznawać, o rozwijaniu samych siebie, swoich talentów i zainteresowań już nie mówię.

No i tak się bujają, w kompletnej intelektualnej stagnacji, przerzucając się sentencjami i cytatami, bez żadnych chęci do zmieniania czegokolwiek, czy wprowadzania czegokolwiek nowego w swoje życie. Ba, w "McDusi zaczęła im nawet zdychać ciekawość kulinarna, nic ino frosołki i pyszne pierogi. No przecież to jest horror.
Obserwuj wątek
    • guineapigs Re: Drobnomieszczaństwo 09.06.13, 18:55
      To juz nawet nie chodzi o to, czy mieszcznscy czy nie, czy inteligentcy czy nie. Jedno jest pewne: maja sie I sa opisywani jaki elita intelektualna. I od kilku lat maja szanse za niemal grosze poleciec tam I zpowrotem do swiatowych muzeuw zobaczyc obrazy, fotografie - za darmo, tyle co bilet. national gallery jest darmowa, tyle co bilet na samolot - ile to jest? 500 zlotych Ale co tam Londyn, oni nie bywaja nigdzie - ani w malych skansenach, ani w galeriach miast. Pamietam jak moja mama - osoba prosta, bez zaciec intelektualnych, zwykly chemik - nie mogla wyjsc z national gallery. Moze fakt, ze za darmo, ale przede wszystkim - bo tyle obrazow i nazwisk, o ktorych czytala tylko.
      A Borejki nic - tylko Nutria pojechala na Cypr i to jako rezydent. I Laura do Wilna.
      Kuźwa, faktycznie te UE i Szengen to tylko z mysla o producentach krasnali ogrodowych powstało, zeby cla nie było.
        • guineapigs Re: Drobnomieszczaństwo 09.06.13, 20:53
          Swinka będzie przeszcześliwa, bo tyle trawki, ale gorzej z guineapigs - bo świnke trzeba pilnowac by jakies ptaszysko nie zaatakowało.
          Zatem proiszę o nie tyle łagodniejszy, co barzdziej nastawiony na bezpieczeństwo świnki wymiar kary dla Guineapigs.
      • guineapigs Re: Drobnomieszczaństwo 09.06.13, 21:10
        Juz mnie nawet nie boli, ze do Londynu, Paryza czy Mediolanu nie jada - ale ze nawet do Drezna? Do skansenu w Toruniu też za drogo? A w druga strone: Ermitaz to także jakas zascdzarowana bajka? Może drozej niż do Drezna, ale nie chyba tak ekstremalnie, by raz w życiu tam nie wybrac? Oczywiscie ze tam nie pojada tacy Majchrzakowie - ale ze Borejki nie chcieliuby pojechec - to niepojete.
        • nessie-jp Re: Drobnomieszczaństwo 09.06.13, 21:27
          guineapigs napisała:

          > Juz mnie nawet nie boli, ze do Londynu, Paryza czy Mediolanu nie jada - ale ze
          > nawet do Drezna? Do skansenu w Toruniu też za drogo? A w druga strone: Ermitaz
          > to także jakas zascdzarowana bajka?

          No przecież
              • nessie-jp Re: Drobnomieszczaństwo 11.06.13, 16:08
                > > A wycieczka szkolna do Włoch? :)
                >
                > zaraz zaraz - czy pyziakówny przez osiągnięciem pelnoletności mogły mieć paszpo
                > rt? przecież do wyrobienia potrzeba obojga rodziców, a pyziak chyba nie był poz
                > bawiony praw rodzicielskich?

                A w którym roku miała miejsce ta tajemnicza wycieczka? Bo jeśli po wejściu do UE, to już paszport niepotrzebny.
                    • krakowska_poziomka Re: Drobnomieszczaństwo 11.06.13, 17:31
                      Pyza się raz oddaliła do Torunia i wszyscy wiemy jak się to skończylo!
                      Swoją drogą ta wycieczka do Włoch to w TiR? Mam wrażenie, że ten tom jakoś ominął korektę, bo występują dwa duże błędu, które są do wyłapania 1)Róża może się wyspać, bo idzie na 8.50 do szkoły, zły Tygrys ją budzi, po czym Róża wstaję, spotyka się z Fryderykiem i idzie na 8.00. Nadgorliwość? 2) Tygrys chyba nosi zeszyty do wszystkich przedmiotów, bo Kopcówna któraś odpisuję od niej chemie i fizykę, a takich lekcji Tygrys nie miał w tym dniu (plan zajęć jest wspomniany, kiedy Tygrys planuję ucieczkę)
                      • meduza7 Re: Drobnomieszczaństwo 12.06.13, 09:59
                        Mam wrażenie, że wiele tomów ominęło korektę z daleka i dużym łukiem, a łatwe do wyłapania pomyłki np. w wieku postaci, kolorach ich oczu i innych drobnych realiach rozmnożyły się jak króliki. Co niektóre doczekały się przecież nawet sprostowania w kolejnych tomach... ("matka Hajduka").
            • akniwlam Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 17:45
              Pyza zwiedzała z Fryderykiem stogi siana ziemi średzkiej, dworek w Koszutach i obserwatorium astronomiczne zdaje się pod Toruniem. A potem Mila latała do niej do Oksfordu, to się liczy za zagraniczne wojaże czy nie?
              Laura oprócz Torunia musiała jeszcze odwiedzić Zakopane, bo przecież tam w pierwotnej wersji miał się odbyć tajny ślub z Wolfim (w kościółku jak z bajki), tylko potem Bodzio rozwalił samochód wjeżdżając na prom, zrezygnowali z Zakopanego na rzecz Śmiełowa, a potem zrezygnowali ze ślubu w ogóle (no i dobrze, niech Wolfi siedzi w tej Irlandii i nie wraca, bo jak wróci, to jeszcze i on niechybnie wąsy zapuści.)
              Borejkowie faktycznie jeżdżą raczej po Polsce, co zresztą nie jest bynajmniej faktem nagannym. Z miejsc wakacyjnych wyjazdów jarzą mi się Czaplinek, skąd zwiała Ida, Łeba, Pobiedziska u babci Jedwabińskiej i wariacka ucieczka Nutrii przed Nerwusem przez drogi i bezdroża Kujaw (chyba, nie pamiętam, gdzie też ona wysiadła z pociągu) i Wielkopolski. Pamiętam jeszcze, że Natalia w fazie okołotuniowej żeglowała, czyli pewnie bywała gdzieś na Pojezierzu Wielkopolskim, może na Mazurach. I pamiętam, jak Gabrysia unieruchomiona przez zakrzep w nodze tęskniła za wakacjami pod namiotem, czyli tak całkiem domatorką kiedyś przynajmniej nie była.
              Co do bytności Borejków z Grecji lub we Włoszech (z wyjątkiem Wenecji Strybów), to moim skromnym zdaniem może wiedzieć tylko MM. Moim skromnym zdaniem mogli być (może nie seniorzy, ale Gaba, Ida czy Nutria z mężami), tylko nie zostało to opisane, w końcu my ich widujemy tylko w wybranych momentach życiorysu i raczej w domowych pieleszach, poza sezonem wakacyjnym.
              • kopiec_esmeralda Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 18:13
                > Co do bytności Borejków z Grecji lub we Włoszech (z wyjątkiem Wenecji Strybów),
                > to moim skromnym zdaniem może wiedzieć tylko MM. Moim skromnym zdaniem mogli b
                > yć (może nie seniorzy, ale Gaba, Ida czy Nutria z mężami), tylko nie zostało to
                > opisane, w końcu my ich widujemy tylko w wybranych momentach życiorysu i racze
                > j w domowych pieleszach, poza sezonem wakacyjnym.

                Raczej byłoby wspomniane.
                Ale największe zastrzeżenia mam do zadeklarowanego miłośnika antyku. W 1989 r. miał 54 lata, czyli był w sile wieku. Europa stanęła otworem. Gdyby faktycznie interesował się antykiem, pojechałby. Mila marzyła o Weronie.
                Moim starszym znajomym na 50 rocznicę ślubu dzieci zafundowały koncert w La Scali, a tam - łóżka szpitalne.
                • akniwlam Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 18:40
                  Ignacy jest przedstawiany raczej jako domator i miłośnik oglądania rzeczywistości przez pryzmat słowa pisanego. Może ma własną idealną wizję ateńskiej agory i rzymskich świątyń i nie ma ochoty konfrontować jej z rzeczywistością ruin, muzeów i tłumów turystów? Gdyby strefa Schengen obejmowała podróże wehikułem czasu, pewnie by skorzystał - tak przynajmniej ja go widzę. Poza tym na zagraniczne wyprawy potrzebne są fundusze, których przeważnie u Borejków brak (luksusy takie jak zmywarka i laptop wnosi ze sobą Grześ, ale poza tym bywa dość skromnie, np. wózek dla Józinka po cioci Pulpecji raczej nie świadczy o szczególnej zamożności).
                  Wyjazdy wspomniane byłyby, gdyby było to jakoś uzasadnione rozwojem akcji - jak np. poczęcie Ziutka przez rozregulowanie cyklu miesięcznego Idy na plaży Copacabana czy niespodziewane spotkanie ze Zmysławem na plaży w Łebie. Nie ma powodu opisywać wszystkich borejczych wojaży i zresztą dobrze, wyobrażasz sobie Ignacego zamęczającego wszystkich domowników i gości zachwytami nad kolebką antyku i ze szczegółami opisującego swoje doznania, gdy kroczył tymi samymi ulicami co Seneka czy inny Marek Aureliusz? To dopiero byłoby koszmarne.
                  • dakota77 Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 19:07
                    Jedno wrzucone zdanie, np.o pamiatce z wyjazdu do Grecji przeciez by wystarczylo, nie chodzi o rozwkle opisy czy rozmowy na ten temat.

                    A te "uzasadnione rozwojem akcji" niekoniecznie maja rece i nogi. Nie wiem czemu Pałysowie nie pojechali np. do Chorwacji skoro mieli na wakacje tylko tydzien. W tak odlegle miejsca jak Brazylia, gdzie do tego podroz rzadko bywa tania, nawet podczas jakich promocji, raczej nie wyjezdza sie na krotko.
                    • kkokos Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 21:03
                      W tak odlegle miejsca jak Brazylia, gdzie do tego podroz rzadko bywa tania, n
                      > awet podczas jakich promocji, raczej nie wyjezdza sie na krotko.
                      >

                      chyba że leci się z firmą farmaceutyczną akurat tam organizującą tzw. szkolenie dla lekarzy :P
                    • akniwlam Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 21:36
                      A wiesz, niektórzy wychodzą z założenia, że do Chorwacji sobie pojadą na emeryturze, a póki nie jeżdżą na wózkach inwalidzkich, to wolą sobie powędrować np. do Korei czy innej Gwatemali. Nawet tylko na tydzień. Znam osobiście takich ludków i zazdraszczam po cichu, bo mnie nie stać na tygodniowe wyjazdy na drugi koniec świata (pewnie za dużo książek kupuję). W każdym razie wyjazd do Brazylii na plażę wcale nie wydaje mi się jakimś szczególnie ekstrawaganckim posunięciem. Gdyby na tydzień pojechali do Amazonii, to bym obśmiała, ale na brazylijskie plaże to chyba mniej-więcej w sam raz.
                      Poza tym jakby Ida zaciążyła niespodziewanie po byle Chorwacji, to by było, że naturalne metody planowania rodziny się nie sprawdzają... Egzotyczna Brazylia, z długim przelotem samolotem, zmianą strefy czasowej, klimatu i flory bakteryjnej, bardziej się nadaje na kraj niespodziewanych błogosławieństw.
                      • dakota77 Re: Drobnomieszczaństwo 19.06.13, 15:20
                        akniwlam napisał(a):

                        > A wiesz, niektórzy wychodzą z założenia, że do Chorwacji sobie pojadą na emeryt
                        > urze, a póki nie jeżdżą na wózkach inwalidzkich, to wolą sobie powędrować np. d
                        > o Korei czy innej Gwatemali. Nawet tylko na tydzień.

                        A wiesz, mnie nie musisz przekonywac, ze ludzie tak robia, bo ja nie tak dawno w jedno z moich najukochanszych miejsc na swiecie, a odleglych od Warszawy o 9 650 km polecialam na weekend. Ale nie ma co ukrywac, ze to meczace ;-) I takie rzeczy robia albo ludzie, ktorzy nie wyobrazaja sobie tych swoich ukochanych miejsc i ludzi nie widywac, albo wytrwani podroznicy, co to musza do wspomnianej przez ciebie Gwatemali. A Palyswie jakos wczesniej tylka nie ruszyli z domu, a tu od razu do Brazylii na pare dni :) Nie mowie, ze nikt tak nie robi, ale u nich akurat mnie to nieco zaskoczylo, i tyle :)
                        • guineapigs Re: Drobnomieszczaństwo 19.06.13, 17:29
                          A może oni tę wycieczke wygrali? Może była jakaś niesamoeita promocja I wyszło taniej niż do Zakopanego? Prawdę mówiąc, nie znam okoliczności, w jakich sie zdecydowali tam polecieć, ale szukam motywu. No bo faktycznie, jak ktoś całe życie przesiedział na Jezycach, ewentualnie w Czaplinku, to tak raptem wypad do Brazylii.... Ale Marek, może jako jeszcze uesaowczanin, podróżówał po świecie i akurat Brazylie ulubił sobie, ewentualnie właśne tam jeszcze nie był, ewentualnie zawsze marzył?
                          Z drugiej strony, jak sobie przypomne niektóre interpretacje i próby wyjasnień kwestii; dlaczego Marek ciagle spi? - to mi sie ten wypad kojarzy jednoznacznie i bardzo nielegalnie. Ale to juz moja nadinterpretacja. Zresztą, wrócili, wiec ich nie złapali, nadal mieszkaja w piwnicy - więc chyba jednak nie zarobili na przemycie. Więc bredzę, ale własnie wróciłam od dentysty i schodzi ze mnie stress oraz znieczulenie, to mi wolno pobredzić. Jako rekonwalescentke traktowac mnie należy.
                  • bupu Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 19:31
                    akniwlam napisał(a):

                    > Ignacy jest przedstawiany raczej jako domator i miłośnik oglądania rzeczywistoś
                    > ci przez pryzmat słowa pisanego. Może ma własną idealną wizję ateńskiej agory i
                    > rzymskich świątyń i nie ma ochoty konfrontować jej z rzeczywistością ruin, muz
                    > eów i tłumów turystów? Gdyby strefa Schengen obejmowała podróże wehikułem czasu
                    > , pewnie by skorzystał - tak przynajmniej ja go widzę. Poza tym na zagraniczne
                    > wyprawy potrzebne są fundusze, których przeważnie u Borejków brak (luksusy taki
                    > e jak zmywarka i laptop wnosi ze sobą Grześ, ale poza tym bywa dość skromnie, n
                    > p. wózek dla Józinka po cioci Pulpecji raczej nie świadczy o szczególnej zamożn
                    > ości).

                    Tararara. Ale stać ich na kupowanie kilku egzemplarzy tej samej książki, na potwornie drogie szpitalne katafal... przepraszam, łóżka dla seniorów, a Ida odpala lekką rączką swoje oszczędności siostrzenicy, twierdząc, że nie ma co z nimi robić. Borejkowie dysponowali też komórkami, w czasach kiedy te były luksusem dla zamożnych, a Milicja jest podobno światowej sławy dramaturgiem, zbijającym kokosy na swych wspaniałych sztukach. Nikt mi nie wmówi, że ni mogliby sobie odłożyć jakiejś sumki na wojaże zagraniczne, które wcale nie muszą być drogie, bo nie trzeba od razu tarzać się w ekskluzywnych hotelach i jeść w knajpach ogwiazdkowanych przez Michelina. Istnieją hostele, istnieją jadłodajnie które żywią tanio i smacznie i nawet nie śmierdząc groszem można sobie urządzić jakiś miły wypadzik. Ja bogaczem nie jestem, z luksusów posiadam kilkuletniego laptopa, a jakoś sobie kasę na tygodniową wycieczkę do ukochanej Austrii wykroiłam. Trzeba tylko chcieć.
                    • akniwlam Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 21:22
                      Ależ mnie nie musisz przekonywać, że można za granicę pojechać tanio i jakby się nie wydawało tyle na książki, to by były pieniądze np. na podróże. Też lubię wyjechać, chociaż mnie prostej duszy do kolebki antyku jakoś nie ciągnie, nie lubię tłumów. Po prostu nie każdy musi lubić wyjeżdżać, Borejkowie-seniorzy też. Taki ich wybór życiowy. Jakby Mila Kal Amburka chciała, naprawdę chciała jechać w jakąś podróż, to by przecież mogła, widać nie chce jednak, nie czuje się na siłach czy ma jakieś inne powody. Podnosił ktoś, że mogli pojechać w 1989 r., tyle że wtedy jeszcze MM się o Mili-dramaturgu nie śniło chyba, więc żyliśmy jeszcze w przekonaniu o szlachetnej prostocie Borejkowych finansów.
                      Dałoby się, pewnie że by się dało umieścić samą krótką wzmiankę o podróży, ale przecież nie można by było zmarnować wspaniałej okazji do ponapawania się Historią, Kulturą, Poezją i czym tam jeszcze oraz przekonania czytelniczek do wyższości kultury antycznej nad współczesnym zepsuciem obyczajów, więc może lepiej, że nie jeżdżą ;-)
                      • bupu Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 21:29
                        akniwlam napisał(a):

                        > Ależ mnie nie musisz przekonywać, że można za granicę pojechać tanio i jakby si
                        > ę nie wydawało tyle na książki, to by były pieniądze np. na podróże. Też lubię
                        > wyjechać, chociaż mnie prostej duszy do kolebki antyku jakoś nie ciągnie, nie l
                        > ubię tłumów. Po prostu nie każdy musi lubić wyjeżdżać, Borejkowie-seniorzy też.
                        > Taki ich wybór życiowy.

                        no przepraszam, Milicja pojechała do UK. Do wnuczki i wygląda na to, że tylko do wnuczki, bo śladów po jakiejkolwiek Milowej turystyce po Anglii w książkach nie ma. Poza tym tam nie tylko seniorzy nie wyjeżdżają, tam nikt w zasadzie nie wyjeżdża w celach turystycznych. Grzesie pojechały w podróż poślubną, Pałysy rozmnażać się, ale żeby wywieźli z tych krajów jakieś wrażenia, coś zobaczyli, to nie.
                        • guineapigs Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 21:47
                          Ja też sobie próbujeywyobrazic Ignaca jako takiego znawcę antyku, co go do antyku nie ciagnie - i jakos nie potrafię. To tak, jakby zapalano biograf Mickiewicza nie dokładał żadnych starań do wyjazdu do miejsc z Mickiewiczem związanych, np. tego słynnego Zaosia. Owszem, wiem, kiedys był taki styl 'naukowców gabinetowych' - pisali na podstawie tego, co im geografowie przynieśli, ale żeby samemu gdzies do Afryki - no nie. Chyba Ruth Benedict to przełamała i pojechała na Samoa, ale palca nie dam, bo tylko o tym czytałam w jakims tygodniku.
                          A ci Polacy, co to zesłani na Syberie umieli wykorzystać czas zsyłki i poswiecili sie np. geografii czy etnografii, albo nawet ekonomii (Wokulski)- to juz w porównaniu z Ignacem wydaja się nienormalnymi. Nie chce tu konfabulować itp ale mam jakies wrazenie, że rodzony brat Piłsudzkiego Józefa, na zesłaniu pieknie czas spedził na pracy naukowej. Moze Ignaca trzeba gdzies zesłac na siłei i z politycznego nakazu, by sie zainteresował okolicą? Bo tak po prostu, przez Orbis albo inne biuro podrózy, sie nie da. Będzie marudził, ze nie ma swej ulubionej lampki do czytania.
                          • bupu Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 22:02
                            guineapigs napisała:

                            > Ja też sobie próbujeywyobrazic Ignaca jako takiego znawcę antyku, co go do anty
                            > ku nie ciagnie - i jakos nie potrafię. To tak, jakby zapalano biograf Mickiewic
                            > za nie dokładał żadnych starań do wyjazdu do miejsc z Mickiewiczem związanych,
                            > np. tego słynnego Zaosia. Owszem, wiem, kiedys był taki styl 'naukowców gabinet
                            > owych' - pisali na podstawie tego, co im geografowie przynieśli, ale żeby samem
                            > u gdzies do Afryki - no nie.

                            No właśnie, ja nie wierzę, że kogoś kochającego antyk mogło nie ssać w środku, żeby zobaczyć te miejsca, te budowle, te mury co, prawdaż, Cezara widziały oraz Senekę. No nie wierzę.


                            > A ci Polacy, co to zesłani na Syberie umieli wykorzystać czas zsyłki i poswieci
                            > li sie np. geografii czy etnografii, albo nawet ekonomii (Wokulski)- to juz w p
                            > orównaniu z Ignacem wydaja się nienormalnymi. Nie chce tu konfabulować itp ale
                            > mam jakies wrazenie, że rodzony brat Piłsudzkiego Józefa, na zesłaniu pieknie c
                            > zas spedził na pracy naukowej.

                            Zgadza się, Bronisław Piłsudski badał Ajnów, najpierw na Sachalinie, a gdy mu się zsyłka skończyła na Hokkaido. Dzięki niemu dysponujemy nagraniami ich pieśni, między innymi. Nie siedział na tyłku w swojej chacie, co to, to nie.
                          • akniwlam Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 22:28
                            Malinowski. Pierwszy na badaniach terenowych "wśród dzikich" był Malinowski. Taki Fraser Złotą Gałąź faktycznie napisał w całości w gabinecie i bibliotece. Z zesłańców różnej maści jak najbardziej Bronisław Piłsudski, badacz ludów Dalekiego Wschodu, zdaje się, że gdzieś tam daleko na Sachalinie żyje jakaś jego tamtejsza rodzina (bo miał jakąś lokalną żonę). I było jeszcze wielu innych zesłańców zasłużonych naukowo, tyle, że oni pracę naukową prowadzili niejako przy okazji zesłania, coby czasu nie marnować, zarobić na utrzymanie czy co tam jeszcze, a Malinowski pojechał specjalnie badać.
                            Ale oni badali rzeczywistość, która istniała i ich otaczała. Tymczasem antyk jest martwy od ładnych kilku wieków. To, co przetrwało, co możemy zobaczyć, to tylko "skorupy", jak to ujął Jonatan Lwie Serce. Można je badać, jak się jest archeologiem, ale Ignacy-filolog niekoniecznie ma do tego kwalifikacje. Można je podziwiać jako turysta, ale to będzie spojrzenie z zewnątrz, duch tamtych czasów chyba najbardziej jednak przetrwał w literaturze (a w każdym razie filolog może tak uważać, archeolog pewnie powie, że jest inaczej). Nigdy nie byłam w Grecji, ale trochę różnych antycznych skorup widziałam. Posąg Wenus z Milo w Luwrze na mnie wywarł przeraźliwie smutne wrażenie, bo jest taki wysterylizowany, wyrwany z kontekstu, daleko od domu, daleko od swoich czasów. Jasne, ponadczasowe piękno itp, ale mimo wszystko - smutny, oderwany od swojego świata, taka sierotka w tym wielkim muzeum. Tysiąc pięćset sto dziewięćset zabytków i tak z Grecji wywieziono albo zniszczono podczas różnych wojen i okupacji. Może czasem lepiej mieć marzenie, idealną wizję np. tego Sokratesa przechadzającego się po ateńskich uliczkach i zadającego głupie pytania, niż konfrontować tę wizję z dzisiejszą rzeczywistością, gdzie Sokratesów raczej nie uświadczysz, za to tłumy turystów, naganiaczy, taksówkarzy, cinkciarzy i zrób sobie facet zdjęcie na osiołku. Może lepiej wyobrazić sobie Achillesa i spółkę tak jak ich opisuje Homer, a nie patrzyć na drewnianego konia w Troi i robić sobie zdjęcie jako jeden z miliona turystów. Chyba nie umiem lepiej tego wyjaśnić. Ignacy może bać się, że jego marzenie nie wytrzyma starcia z rzeczywistością. Może uważać, że spojrzenie na dzisiejsze ruiny nie przybliży go do czasów, kiedy były one pełne życia. A może faktycznie nie ma ochoty na rozstanie z domową biblioteczką, seniorskim łożem i ulubioną lampką, kto go tam wie.
                            Ale Gabrysię na zjeździe znawców Seneki jak najbardziej widzę oczyma duszy mojej. Wygłasza mądry referat i cytuje profesora Raszewskiego, który zastanawiał się w listach do MM, czy starożytni jadali barszczyk. I na zwiedzaniu zabytków kultury antycznej też ją widzę, z aparatem w jednej ręce i komórką w drugiej (bo chce trzymać rękę na pulsie, co tam słychać u rodzinki kochanej - pępowina trzyma mocno).
                            • guineapigs Re: Drobnomieszczaństwo 19.06.13, 08:35
                              [bI tylko dlaczego o tej Wenus z Luwru[/b] piszesz ty, a nie Ignac o tym mówi? Jakby to było ładnie, gdyby Ignac coś takiego powiedział - pojechałem zobaczyć, zobaczyłem, a moje refleksje są takie i takie (I tu leci tekstem by Akniwlam).
                              W jakimś sensie rozumiem Twoje mysli - że wszystko juz sie sturystyczczyło, że w zasadzie wsio rawno czy Koloseum zobacze osobiście czy na pocztówce - ale z drugiej strony jakoś to mi nie gra. Pamietam, jak kiedyś, gdzieś w Krakowie pan przewodnik mówił: tu kleczała Taka a taka Królowa (może nawet Jadwiga Andegaweńska - nie pamiętam). Na zewnatrz tramwaje, hałasy, wyprzedaż za 50 proc ciuchów od kogos tam, i wszystko to, co sie dzieje normalnie w 21 wieku w wiekszym miescie - ale jakos tak niesamowicie było ukleknąć na tym samym miejscu, na którym klekali ludzie juz setki lat temu.
                              A tak a propos - czy Borejki, juz pomijajac antyk, wogóle oglądaja to, co ostało sie w Polsce? Ołtarz Wita Stwosza w Krakowie, obrazy w Mariackim w Gdańsku i wiele innych? Niedawno w jakims kościólku w Polsce odkryto orginalne dzieło jakiegos słynnego malarza - nie pamietam kogo, ale to był naprawde jakis Rembrand, Vermeer czy ktoś z tej polki. Ignac mógłby szalec po prowincji w poszukiwaniu jakiejś kolejnej polskiej biblii, nieodkrytej jeszcze, albo poupychanych w zaklejone okładki fraszek Kochanowskiego. Skoro mozna go było wysłac na ryby, to mozna by i było go posłac do np. Wrocławia, na przeglad ocalałych z pozogi dobytków z Lwowa. Kto wie, co tam jeszcze mozna znależć. Moze jakis przekład Homera, uczyniony piórem młodego Słowackiego i zaklejony gdzieś w raportach dzienników o Gorgonowej?
                              • akniwlam Re: Drobnomieszczaństwo 21.06.13, 13:38
                                guineapigs napisała:

                                > [bI tylko dlaczego o tej Wenus z Luwru[/b] piszesz ty, a nie Ignac o tym mówi?
                                > Jakby to było ładnie, gdyby Ignac coś takiego powiedział - pojechałem zobaczyć,
                                > zobaczyłem, a moje refleksje są takie i takie (I tu leci tekstem by Akniwlam).

                                AAAAAAA! Ratunku! Ja nie chcę być Ignacym!!!!!
                                (ucieka w popłochu)
                        • akniwlam Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 22:44
                          No ale wybacz, jakby Ida z Markiem opisywali wrażenia z Brazylii, Mila z National Gallery, a Gabrysia z jakiegoś domniemanego zjazdu znawców Seneki w Rzymie, to by się to zrobiło nie do czytania... Podróże, pasje, rozwój zawodowy dorosłych postaci, nawet ich uczucia, są w Jeżycjadzie przeważnie gdzieś głęboko w tle (z wyjątkiem cierpień po Januszu), bo ważniejsze są od nich rozterki nastoletnich bohaterów. Nawet te dość dydaktyczne wędrówki po Wielkopolsce są przy okazji towarzyszenia młodym bohaterkom - Nutrii, Pyzie, Laurze. Nie mamy przecież wyszczególnionych np. gwiazdkowych prezentów dla wszystkich domowników, strojów na ślubie Laury, nawet nie wiemy, kto był na weselu. Bo to byłyby chyba zbędne szczegóły. W Jeżycjadzie mamy taką obfitość wątków i postaci, że trudno opisywać każdy drobiazg, który nie dotyczy bezpośrednio fabuły. Owszem, miło by było, jakby się czasem coś pojawiło zgrabnie wplecione, ale w to zgrabne wplatanie w ostatnich czasach powątpiewam.
                          • nessie-jp Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 23:27
                            akniwlam napisał(a):

                            > No ale wybacz, jakby Ida z Markiem opisywali wrażenia z Brazylii, Mila z Nation
                            > al Gallery, a Gabrysia z jakiegoś domniemanego zjazdu znawców Seneki w Rzymie,
                            > to by się to zrobiło nie do czytania...

                            No ale albo rybka albo pipka. Albo się pisze sagę wielopokoleniową jednej rodziny, albo oderwane od siebie książeczki o zakochanych dziewczynach. Natomiast autorka usiłuje zrobić z Jeżycjady jedno i drugie i to nie wychodzi.

                            Bo właśnie na młodzieżowe romansidła za dużo tam trucia starszych pokoleń i ich dramatów przeżywanych od 20 lat, niemowląt rzygających twarożkiem, kostiumików cuchnących molami i obwisłych wąsisk. A na sagę
                          • bupu Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 23:35
                            akniwlam napisał(a):

                            > No ale wybacz, jakby Ida z Markiem opisywali wrażenia z Brazylii, Mila z Nation
                            > al Gallery, a Gabrysia z jakiegoś domniemanego zjazdu znawców Seneki w Rzymie,
                            > to by się to zrobiło nie do czytania...

                            Wystarczyłaby wzmianeczka. Skoro dało się w Sprężynie pieprznąć prawie dwustronicowy wywód o prokreacji Pałysów i owocu jej, Kazimierzu, to dałoby się upchnąć gdzieś wzmiankę o tym, że robili w Brazylii coś więcej, niż rozmnażanie. Naprawdę nie trzeba sadzić długich opisów i monologów bohaterów, żeby pokazać, że coś tam w podróży zwiedzili, zobaczyli, czy się zachwycili. Niechby suwenira przywieźli. Niechby na ścianie w idusiowych lochach wisiało powiększone i oprawione zdjęcie czegośtam, wykonane przez któreś z Pałysów. Taki drobiazg, miejsca za bardzo nie zajmujący, a wiele mówi.

                            Przykładem niech będzie Ida Sierpniowa, kiedy to przy okazji idusinych orób zarobkowania dowiedzieliśmy się mimochodem, że pasją rudej są rozmaite rękodzieła. Bez opisów na pięć stron. Dało się? Dało. Można przekazywać czytelnikowi istotne informacje o bohaterze, bez walenia blokami tekstu.

                            > Podróże, pasje, rozwój zawodowy dorosły
                            > ch postaci, nawet ich uczucia, są w Jeżycjadzie przeważnie gdzieś głęboko w tle
                            > (z wyjątkiem cierpień po Januszu), bo ważniejsze są od nich rozterki nastoletn
                            > ich bohaterów.

                            A gdzież w ostatnich tomach są te rozterki nastolatków? No przepraszam, w McD mamy, przemyślenia młodocianego troglodyty. Ale akurat rozterek głównej, nastoletniej bohaterki nie ma tam wcale. W Sprężynie, Języku Trolli i innych takich to ja nawet nie wiem kto tym głównym bohaterem miałby być. Nie mówiąc o tym, że przez wiele wątków woziliśmy się z rozterkami miłosnymi całkiem dorosłej Nutrii, w Sprężynie były złote nicie i wzdychania Laury, też dorosłej kobity, wcześniej były też problemy całkiem pełnoletniej Róży...

                            A co do pasji, to one się w Mydlicjadzie nie w tle, tylko w ogóle ich nie ma. No dobra, jest Józin kopiący piłkę, chociaż jego kibicowanie też jest takie bardziej deklaratywne, bo meczów nie ogląda w telewizji, w weekend nie pędzi na stadion Lecha w szaliczku na szyi... A też dałoby się to ogarnąć zgrabnie jednym zdankiem. Natomiast co do reszty Borejków - nic. Kto mi wymieni bodaj jedną pasję kogoś z tego klanu?
                            • akniwlam Re: Drobnomieszczaństwo 20.06.13, 14:33
                              bupu napisała:
                              > Wystarczyłaby wzmianeczka.

                              A tak, dawnej MM wystarczyłaby wzmianeczka. Ale dzisiejszej - obawiam się, że nie i dostałybyśmy wywód na temat jak to podróże kształcą i szerzą Kulturę przez wielkie K. Dlatego już wolę, żeby nie podróżowali albo o tym nie opowiadali, bo jeszcze z tego wyjdzie jakiś kompletnie nieprawdopodobny babol.

                              Jeśli chodzi o rozterki młodocianych, to w McD rozterki przeżywa też dość rozwlekle Ignacy junior, a z zewnątrz są pokazane rozterki Magdy (opis cierpień po frytkożernym niewiernym plus skoro się tłumaczy Józinowi, to chyba znaczy, że coś przemyślała).

                              Jako wspólna pasja Borejków i dusz borejkopodobnych jest (jak mi się wydaje) ukazane od nastu tomów zamiłowanie do mądrości starożytnych, wiem, że dość powierzchowne, wiem, słusznie obśmiane za błędy itd, ale można to pod jakąś wspólną pasję podciągnąć. Pasją Laury jest śpiew. Pasją Patrycji - gotowanie. Mili - ukradkowe pisanie dramatów. Anielli i Bernarda - ich sztuka (w przypadku Bernarda granice sztuki rozciągają się na dokonania kulinarne i kombinacje podatkowe). Fryderyka - astronomia. Łusi - ta nieszczęsna gramatyka. Jakichś śladów dawnego zainteresowania Tomka Kowalika religiami Wschodu można się doszukać, jak się czyta, że mieszkają z Elką w Japonii (co tam robią, nie wiadomo, ale europejscy gajinowie do Japonii raczej nie przyjeżdżają żeby pracować na zmywaku). Ignacy Grzegorz pisuje wiersze. Florian zalesia, zapuszcza wąsy na wzór Chrobrego i egzaltuje się historią Kostrzyna (żeby wiedzieć, że Chrobry w tym Kostrzynie bywał, trzeba jednak jakiegoś wysiłku intelektualnego dokonać). Trochę ludzi z zainteresowaniami, pasjami by się znalazło. Mężologii też nie studiowały wszystkie bohaterki Jeżycjady - Patrycja i Pyza tak, poszły gdzie im ukochani wskazali, ale pozostałe raczej nie (o motywach wyboru studiów Kreski niczego nie wiemy, wiemy za to, że była uzdolniona manualnie, nie musimy zakładać, że poszła na architekturę za Maćkiem - zresztą czy to nie on pojechał za nią do Wrocławia?)
                              • bupu Re: Drobnomieszczaństwo 20.06.13, 16:13
                                > Jako wspólna pasja Borejków i dusz borejkopodobnych jest (jak mi się wydaje) uk
                                > azane od nastu tomów zamiłowanie do mądrości starożytnych, wiem, że dość powier
                                > zchowne, wiem, słusznie obśmiane za błędy itd, ale można to pod jakąś wspólną p
                                > asję podciągnąć. Pasją Laury jest śpiew. Pasją Patrycji - gotowanie. Mili - ukr
                                > adkowe pisanie dramatów. Anielli i Bernarda - ich sztuka (w przypadku Bernarda
                                > granice sztuki rozciągają się na dokonania kulinarne i kombinacje podatkowe). F
                                > ryderyka - astronomia. Łusi - ta nieszczęsna gramatyka. Jakichś śladów dawnego
                                > zainteresowania Tomka Kowalika religiami Wschodu można się doszukać, jak się cz
                                > yta, że mieszkają z Elką w Japonii (co tam robią, nie wiadomo, ale europejscy g
                                > ajinowie do Japonii raczej nie przyjeżdżają żeby pracować na zmywaku). Ignacy G
                                > rzegorz pisuje wiersze. Florian zalesia, zapuszcza wąsy na wzór Chrobrego i egz
                                > altuje się historią Kostrzyna (żeby wiedzieć, że Chrobry w tym Kostrzynie bywał
                                > , trzeba jednak jakiegoś wysiłku intelektualnego dokonać). Trochę ludzi z zaint
                                > eresowaniami, pasjami by się znalazło.

                                Prześlicznie. Tylko wszystkie te pasje są cienkie jak barszcz. Mało w nich pasji, w tych wymienionych pasjach. Pulpa gotuje, bo ma rodzinę i letników do nakarmienia, poza tym sama lubi jeść, ale nie wypróbowuje z wypiekami na licu nowych przepisów, na przykład. Gotuje z takim samym zaangażowaniem jak pieli ogródek. Śpiew dla Lury to tylko część życia najwyraźniej, bo też nie ma śladu tego, żeby ona się sama własną pasją emocjonowała. Flobry raz ruszył zadek do biblioteki i poczytał o Bolesławie, trochę to za mało jak na pasję. Aniella i Bernard owszem, kochają to co robią, ale oni są dziwadłami, coraz większymi z tomu na tom. Reszta bohaterów podchodzi do tych rzeczy, które wymieniłaś jako pasje, w sposób kompletnie beznamiętny. Bez żadnego zaangażowania.

                                A pasja to nie takie coś, co się robi, ale co się uwielbia robić, rozwijać, pielęgnować. Pasjonat z wypiekami na twarzy będzie czytał literaturę przedmiotu, szukał nowinek i stawał na uszach, żeby sprowadzić rzecz niezbędną do zaspokojenia jego szajby. Będzie ciułał pracowicie grosz do grosza, aby nabyć mroczny obiekt swego pożądania i pasji. Pasja to jest coś, co emocje wzbudza, dzikie i szalejące. To jest coś co wymaga samorozwoju i się dokształcania. Coś co w człowieku płomienie, panie tego, wzbudza. A oni te wszystkie rzeczy po prostu robią, ot tak i śladów rozwoju nie widać.

                                Czy Mila chodzi do teatru, żeby być na bieżąco? Czy Laura pielęgnuje aparat swój głosowy i emocjonuje się kolejnym występem? A skąd, panna pasjonatka śpiewu w "Sprężynie" chciała odpuścić sobie występ w szkole bo tak. Gdyby śpiew faktycznie był jej pasją, to byłoby jej ganc pomada, czy śpiewa przed brygadą budowlańców, czy w Operze Wiedeńskiej, ważne by było, że może wykonywać ukochaną czynność.
                                Nno, Fryc faktycznie ma poważnego kota na temat astronomii, ale on nie jest Borejką, tylko podejrzanym Schoppem co się lękał pułapki biologicznej.
                                Ale ja się pytam, gdzie jest ktoś jako ten Żaczek, co się z rodziną dzielił radością z tego, że gdzieś na świecie dokonano pomyślnie eksperymentu z fizyki? Gdzie takie mamy Żakowe i piękne Julie, gadające o sztuce przy posiłkach? Tych ludzi faktycznie coś pasjonowało i dzielili się tą pasją z innymi.
                                • akniwlam Re: Drobnomieszczaństwo 20.06.13, 17:55
                                  Po pierwsze primo, jakby nam MM zaczęła wstawiać nawet tylko wzmianki do wszystkich ewentualnych pasji plejady bohaterów, ich podróży, sukcesów zawodowych, wzlotów i upadków uczuciowych - to każdy tom miałby rozmiary encyklopedii. Jeżycjada balansuje sobie gdzieś na granicy sagi rodzinnej, ale nawet w sadze też nie poznajemy absolutnie wszystkich faktów z życia bohaterów, ktoś gdzieś na jakiś czas przepada, ktoś się pojawia, ktoś coś ukrywa, żeby to potem z hukiem wyszło na jaw, a komuś udaje się zabrać tajemnicę do grobu.
                                  Po drugie primo, to takie niedorysowanie postaci do końca, pokazanie ich tylko w określonych momentach, wyrwanych trochę z codzienności, pozwala czytelnikom snuć różne ciekawe wizje na temat bohaterów. Może Pulpecja gotuje tylko dla rodziny i letników i podaje im w kółko schabowe na przemian z pierogami, a może w kuchni puszcza wodze fantazji, fascynuje się kuchnią francuską, włoską czy chińską i prowadzi własnego bloga z przepisami? Każdy ma prawo do własnej wizji Pulpecji kulinarnej. Poza tym odniosłam wrażenie, że Patrycja naprawdę lubi pracę w ogródku, sprawia jej to przyjemność, podobnie zresztą jak samej MM. Istnieją ludzie, dla których taka praca może byc prawdziwą pasją i źródłem radości i nie widzę w tym niczego wstydliwego (bo co, Borejkówna nie może pasjonować sie niczym poniżej jazzu nowoorleańskiego?) Może Florian sumiastego wąsa zapuścił, bo przyłączył się do lokalnej grupy rekonstrukcyjnej i pasuje mu ów wąs do imidżu piastowskiego woja? I może wieczorami po ogarnięciu całego gospodarstwa zaczytuje się w książkach historycznych?
                                  Co do Laury. No jednak nie uwierzę, że profesjonalna śpiewaczka podchodzi tak samo do występu przed gromadką dzieci w swojej dawnej podstawówce (której to szkoły Laura zresztą nie cierpiała i ma z niej chyba dość kiepskie wspomnienia), jak do występu w operze, przed gronem słuchaczy, z których przynajmniej część jest w stanie docenić jej kunszt wokalny. Na zakończenie roku z Łusią jej się nie chciało iść zwyczajnie, obiecała to małej na odczepnego, nawet utalentowane, piękne i urocze artystki miewają muchy w nosie, a co dopiero drapieżne stalowookie Tygrysy.
                                  Poza tym pasja, zainteresowanie czy zamiłowanie naprawdę nie musi oznaczać mąk twórczych, dzikich namiętności i bezustannego słowotoku. Można się czymś pasjonować po cichu, konwersując w niepodzielającym zainteresowania gronie rodzinnym o cenach, pogodzie czy kolejnych ciążach, a wśród innych pasjonatów rozwijać skrzydła.
                                  • bupu Re: Drobnomieszczaństwo 20.06.13, 18:41
                                    akniwlam napisał(a):

                                    > Po pierwsze primo, jakby nam MM zaczęła wstawiać nawet tylko wzmianki do wszyst
                                    > kich ewentualnych pasji plejady bohaterów, ich podróży, sukcesów zawodowych, wz
                                    > lotów i upadków uczuciowych - to każdy tom miałby rozmiary encyklopedii.

                                    Ależ ja nie wymagam, żeby wstawiała wzmianki o wszystkich pasjach wszystkich bohaterów. Dobrze by jednak było, żeby tam ktokolwiek z Borejków miał jakąś prawdziwą pasję.

                                    > Poza tym pasja, zainteresowanie czy zamiłowanie naprawdę nie musi oznaczać mąk
                                    > twórczych, dzikich namiętności i bezustannego słowotoku. Można się czymś pasjon
                                    > ować po cichu, konwersując w niepodzielającym zainteresowania gronie rodzinnym
                                    > o cenach, pogodzie czy kolejnych ciążach, a wśród innych pasjonatów rozwijać sk
                                    > rzydła.

                                    No fajnie, można. Jak najbardziej, ale dziwnym jest, że w tak, podobno, ciepłej, wzajemnie się wspierającej rodzinie nikt nigdy nie mówi o swych zainteresowaniach (oprócz potwornej Łusi, którą należałoby zakneblować). Żaczek na ten przykład nie zamęczał rodziny przy każdej okazji wykładami o fizyce, a jednak czasami, jak widać, coś mu się do nich wyrwało. U Borejków nic takiego nie ma, te zainteresowania, które wymieniłaś jako pasje, funkcjonują u nich tak zupełnie i totalnie w tle, że są jak papierowa dekoracja.
                                  • vi_san Re: Drobnomieszczaństwo 20.06.13, 18:51
                                    Trochę racji masz, ale...
                                    Pokolenie średnie: Gaba podobno pracuje. Jako wykładowca. I podobno robi to z zamiłowaniem. Czy pamiętasz 1 [słownie: jedną] scenę, w której Gaba robi coś związanego z pracą? Sprawdza prace studentów, czyta prasę specjalistyczną, jedzie na konferencję/wraca z konferencji... Robi cokolwiek, poza czytaniem przykurzonych książek nabywanych w dwóch [lub trzech] egzemplarzach? Ida zwana była "demonem skalpela" bądź wręcz "demonem ze skalpelem" - ze względu na pasję i zamiłowanie do pewnych aspektów [chirurgii konkretnie] swego zawodu. Pięknie. Tym czasem zamiast osoby zainteresowanej ciekawymi przypadkami, mamy opowieść o frytce w nosie dziecka. Przy kolacji. Smacznego. Nutria... Wiadomo o niej coś w ogóle, poza faktem zostania żoną Roberta R.? Pulpa. Owszem, każdy może sobie wyobrazić dowolną Pulpę kulinarną. Tyle, że cały wątek ich gospodarstwa z końmi w porzeczkach i między ulami to jakieś majaczenia szaleńca - i było to co najmniej kilkakrotnie omawiane. Poza tym w tym pieczeniu bułeczek czy ciast - też nie ma pasji. Nie ma wzmianki, że u Pulpy nigdy nie wiadomo na co dobrego się trafi na stole, bo eksperymentuje. A łatwo byłoby to wpleść chociażby w Sprężynie - Gaba Laura, Łusia i Ignaś [o ile się nie mylę skład wycieczki był taki, nie mam pod ręką książki żeby sprawdzić], w każdym razie kilka osób jedzie samochodem. Aż się prosi o żartobliwe komentarze, coś w rodzaju "Jak ostatnio byłam u cioci Patrycji to podała fantastyczne sushi, bo akurat miała okres fascynacji kuchnią japońska i marudziła, że nie ma ryby fugu", "A ja się załapałem na genialne spaghetti, jak miała okres włoski." czy coś takiego. A co mamy? Bułeczki i ciasteczka. I kupowanie o rozmiar większych ciuchów. I tyle. Grześ nie ma pasji poza zmywaniem. Marek poza spaniem i byciem nosfereatu [neurolog i neurochirurg w jednym? Gratulujemy!]. Robert jak i Nutria, wybył gdzieś na margines świata i właściwie go nie ma. Florian? Piszesz o zabawie w grupy rekonstrukcyjne? Byłoby to fajne i pasowałoby do dawnego Baltony - pasjonata. Ale nie ma o tym cienia wzmianki! Znam kilka osób "rekonstruktorskich". To są pasjonaci. Wyszukują materiały, tkane tradycyjnie, odpowiednie guziki, to nie tylko pokazanie się w kolorowym fatałaszku na festynie - tylko ogromna praca! A obecny Flobry [nie mylić z Baltoną dawnym] nie robi kompletnie nic, poza chodowlą wąsa i recytowaniem przewodnika turystycznego.
                                    Pokolenie starsze: Mila, która niegdyś była szorującym wannę robotem domowym, obecnie jest dramatopisarzem - ale tez w niej pasji teatralnej nie widać. Czy ona, już nawet nie ruszy tyłka do teatru [bo to oczywiste, że za ciężko], ale choćby ogląda teatr tv? No nie, bo przecież tv robi z mózgu kisielek... Ignacy senior to skrzyżowanie potwora z pierdołą. Jakim trzeba być bezmyślnym i bezdusznym głąbem, żeby wnuka uczyć szpiegowania i donoszenia? A jakim trzeba być kretynem, żeby przez lat ileśtam nie zauważyć, że żona jest pisarką? Gadać szkoda. Pasji nie ma żadnych poza cytowaniem [nie zawsze do sensu i nie zawsze poprawnie] sentencji łacińskich bądź klasyków literackich.
                                    Pokolenie młodsze: Pyzunia. Poza Teleskopem w Hoston pasji brak. A, nie, ma jeszcze dziecię... Innych zainteresowań - niet. Laura śpiewa. Ale w gruncie rzeczy to jej śpiewanie to tez jakby nie do końca... I nie chodzi o ten występ w szkole, który chciała olać, to akurat zrozumiałam dokładnie tak, jak ty. Ale Tygrys ma w nosie swój organ mowy, drze buzię jak tylko coś jej nie podpasuje [a wrzaski wybitnie dodatnio wpływają na struny głosowe], nie ma też ani jednej sceny, żeby Laura ćwiczyła, szykowała się do koncertu, wracała z próby, cokolwiek z tym swoim śpiewem robiła. Ignaś pisze sonety. Ale... Zauważ jak ładnie, lekko i zręcznie w Brulionie był wpleciony wykład Damba o budowie limeryków. A nawijanie o strukturze sonet ów Ignasia - po prostu powiało nudą. Józin niby pasje piłkarskie posiada, ale nie ma nawet śladu wzmianki o treningach, trenerze, kolegach z klubu itp. Poza tym w jego piłkarstwie nie ma pasji! Łusia to niedorozwinięte dziecko - leczyć się ją powinno, a nie wychwalać. Niby ma pasję gramatyczno - polonistyczną, ale sama posługuje się dość ogranizonym słownictwem, plus nadużywa niektórych słów, w tym wieku pannica powinna też już wiedzieć, że niezależnie od pasji itd NIE ZWRACA SIĘ UWAGI starszym. O Ziutku, dzieciach Nutrii i Pulpy trudno coś powiedzieć...
                                    • sarabanda2 Re: Drobnomieszczaństwo 20.06.13, 18:55
                                      Gaba podobno pracuje. Jako wykładowca. I podobno robi to z zamiłowaniem. Czy pamiętasz 1 [słownie: jedną] scenę, w której Gaba robi coś związanego z pracą? Sprawdza prace studentów, czyta prasę specjalistyczną, jedzie na konferencję/wraca z konferencji... Robi cokolwiek, poza czytaniem przykurzonych książek nabywanych w dwóch [lub trzech] egzemplarzach?

                                      A pisanie artykułu o Alkajosie z Mityleny dla miesięcznika "Mówią wieki" w CR nadawałoby się?
                                    • sarabanda2 Re: Drobnomieszczaństwo 20.06.13, 18:59
                                      Nutria... Wiadomo o niej coś w ogóle, poza faktem zostania żoną Roberta R.?

                                      O Robrojach w ogóle niewiele wiadomo (poza chyba kulinarnymi zainteresowaniami R - etap włoski, gdy Gaba była w szpitalu). Ale wcześniej Nutria pisała jakieś artykuły o reformie oświatwej zdaje się, Dmuchawiec o tym wspominał w TiR
                                    • akniwlam Re: Drobnomieszczaństwo 21.06.13, 13:31
                                      Oj, ale tu już trochę odchodzimy cokolwiek od tematu pasji, a zaczynamy w ogóle o wadach i idiotycznych posunięciach (typu namawianie do szpiegowania i totalna ślepota na to, co robi żona). Obu Ignacych na etapie szpiegowania nie trawię i nie uważam donosicielstwa za pasję.

                                      Przyznaję rację w tym, że bohaterowie nie są ukazywani w sytuacjach, które same świadczą o ich pasji czy w ogóle o ich charakterze. Charakteryzowani są okropnie schematycznie. W ogóle w nowszych tomach są głównie prezentowani przez dosłowny opis: Gaba jest miła i dzielna. Laura - stalowooka utalentowana piękna śpiewaczka. Mila - ironiczna. Te określenia padają w odniesieniu do tych postaci po kilkadziesiąt chyba razy! Każdy chyba Borejkopodobny ma jakąś cechę, którą się w kółko podkreśla. I jest to mocno nużące. Z drugiej strony talent do ładnie wplecionych wzmianek i scen "limerykowych" (że tak je określę) MM straciła już dawno. Przykład limeryków Damba i sonetów Ignasia jest przytłaczający. Po prostu to se ne vrati, już się z tym pogodziłam.
                                      Tym niemniej upieram się, że tam, gdzie Autorka pozostawia pole dla wyobraźni czytelników, samodzielnie można sobie rozważać, jak też te sympatyczne postaci mogły się zmienić, na kogo wyrosnąć. Mi np. Baltona w grupie rekonstrukcyjnej pasuje, z zakręconego chłopaka nie musiał się przecież zmienić w nudziarza. Nie ma o tym wzmianki, ale też nic nie wyklucza. W jego pokoleniu wąsaci to rzadkość, nie ta moda, więc po co mu te wąsy? Wzmianka o Chrobrym o jakimś zainteresowaniu czasami piastowskimi też świadczy. Z połączenia tych dwóch faktów można wysnuć właśnie taką wizję. Pewnie, że to daleko idąca interpretacja, ale mogłaby pasować. My ich tak naprawdę widzimy w krótkich tylko migawkach, nie znamy całości życiorysów, dzięki temu co nieco można sobie samodzielnie dośpiewać. I chwała za to niebiosom.
                                      • vi_san Re: Drobnomieszczaństwo 22.06.13, 10:11
                                        A może źle się wyraziłam. Chodziło mi o to, że np. u Gabona nie widać pasji/zacięcia/emocji w niczym, poza ronieniem łez po Mutrookim CKNUK. Ani w jej pracy zawodowej, ani w dzieciach, ani w ogóle w niczym. No, rozlazła jest i cierpiąca, ale bez tzw. ikry. W niczym.
                                        A czy potrafisz mi wymienić JEDNĄ pasję któregoś z Ignaców? Poza u młodszego kretyńskimi i nudnymi wykładami na przeróżne tematy [bo to co on "praktykuje" trudno nazwać rozmową], a u starszego rzucaniem nie koniecznie pasujących do sytuacji cytatów? Przecież starzy Boreje są już raczej na emeryturze - mogli przecież zamiast kupować szpitalne łóżka cuchnące zgonem pojechać do Grecji, do Włoch, pooglądać na własne oczy te uświęcone czasem ruiny... Kurczę, mogą cokolwiek!
                                        Koszmarne jest gołosłowne podkreślanie konkretnych cech postaci, kompletnie bez "osadzenia" tego w akcji - vide pierwsze 20 stron McD, ałtorka pisze nam, że Gabunia jest miła i gościnna - a równocześnie, będąc spóźnioną ma czas gapić się we własne okna, spacerować między drzewami, które "uwielbia", dzięki czemu spóźnia się na pociąg, którym przyjeżdża oczekiwany [podobno] gość... No, gdzie tu gościnność? Sorry, ale jak ja jestem spóźniona, albo z czasem "na styk", to nie marnuję go na głupoty, tylko jak najszybciej zmierzam do celu! Zwłaszcza, jeśli chodzi o odebranie z dworca osoby, która słabo [lub w ogóle] zna miasto i jest mi bliska. I tak dalej. W kwestii odautorskiego zapewniania nas, że bohater jest właśnie taki jak sobie autorka wymyśliła, mimo, że treść książki jasno mówi, że jest inaczej...
                                        Mi też by się podobało, gdyby Florek zaangażował się w jakąś grupę rekonstrukcyjną i takie było uzasadnienie jego wąsiastości. Ale niestety - ałtorka nasza ukochana wielce pisze, że jeno fascynacja Chrobrym i nic inszego. A co do "rekonstruktorów" - znam kilka sztuk, które się tym pasjonują i na serio - ci ludzie tym żyją! Szyją stosowne stroje, wyszukują materiały, zbierają okruszki informacji o życiu codziennym rekonstruowanego okresu... Cieszą się jak małpa z blachy z najmniejszego drobiazgu z ukochanego okresu jaki uda się zdobyć, i kompletnie nie ma znaczenia, że ów drobiazg nie jest ani specjalnie cenny ani piękny dla osoby nie zainteresowanej... Widzisz ślad czegoś podobnego u Floriana? Bo ja, niestety, nie. On i owszem, recytuje przewodnik turystyczny, wąsa piastowskiego hoduje i tyle... I z żalem skłaniam się ku przekonaniu, że wiara w pasje Florka to nadinterpretacja :(
                  • morekac Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 20:43
                    Nie czepiałabym się starszych państwa - osobiście jestem niemal chora na myśl o pakowaniu i jechaniu gdziekolwiek (mija mi, jak już jestem na miejscu).
                    Ale czy zauważyliście, że bardzo wielu bohaterów jest upychanych w krajach zagranicznych: Japonia, Australia, GB. Im kto musi bardziej zniknąć, tym dalej jedzie.
                    • kopiec_esmeralda Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 21:02
                      A ja z kolei uwielbiam się włóczyć i mam tak od dawien dawna, nieraz naprawdę za małe grosze, a bywało tak, że zarabiałam, zwiedzałam za to, jak brakło kasy znów pozarabiałam... i zjeździłam tak trochę. Jutro znów ruszam...
                      Dlatego trudno mi zrozumieć Borejków jakoby mających pasje i otwarte głowy, którzy kiszą się w kołchozie, a wszelką wiedzę i doświadczenie czerpią li i jedynie z książek i rodzinnych historyjek, którzy nie są ciekawi, jak ludzie żyją gdzieś indziej, jak wyglądają inne miasta i wsie, przyroda, obyczaje, jak smakuje jedzenie wreszcie. Że o muzeach i sztuce nie wspomnę. Którzy rzekomo znają języki, a jaki mają kontakt z żywym językiem? Znają ze szkoły tak świetnie?

                      Tak, na te zamorskie kraje, gdzie są upychani na zasadzie za siedmioma morzami, za siedmioma górami też zwróciłam uwagę.
                      • morekac Re: Drobnomieszczaństwo 19.06.13, 22:02
                        Ale ja też lubię... Nie cierpię tylko samego pakowania się i samej podróży. Niemniej - gdybym nie doświadczyła podróżowania w młodości - nie wiem, czy w wieku dojrzałym byłabym w stanie przemóc swoją niechęć do początku urlopu. Więc może u starszych państwa zadziałał taki mechanizm?

                        Tak, na te zamorskie kraje, gdzie są upychani na zasadzie za siedmioma morzami,
                        > za siedmioma górami też zwróciłam uwagę.
                        Bo nie wypada ukatrupić tylu osób... ;-)
                • guineapigs Re: Drobnomieszczaństwo 18.06.13, 21:17
                  Tak naprawde to chyba świat, przynajmniej kraje UE, stanął otworem w 2004 roku.
                  Ale myśle (nie wiem ale sobie wyobrażam) że pracownik uniwersytetu, biblioteki, człowiek który ciagle zdobywa tytuły naukowe ma jakąs szanse pojechac do Grecji, Rzymu itp. - raz, ze to jego specjalizacja, dwa - uczelnie jakoś współpracuja ze sobą, organizuje rózne konferencje, zjazdy itp. poza układami politycznymi. Moze to troche trudniejsze niz wsiąść do pociagu itp., ale na 100 proc sie dało wysłać eksperta z Polski w dziedzinie Cycerona czy Seneki na jakis zjazd światowych znawców Cycerona czy Seneki.
        • kopiec_esmeralda Re: Drobnomieszczaństwo 09.06.13, 22:03
          A mnie najbardziej dziwi, ze nie byli we Włoszech, Grecji - kolebkach antyku. Te ich zainteresowania to czyste deklaracje, nie wyobrażam sobie, by człowiek inteligentny i interesujący się czymś nie był w stanie zorganizować sobie wyprawy do źródeł. I powiem od razu: też miałam mało pieniędzy, a jakoś potrafiłam od wczesnych lat studenckich jeździć, trochę zarabiać, a trochę zwiedzać.
          Jakoś potrafiłam pozwiedzać najważniejsze muzea, być w ważnych dla kultury miejscach, a nie mienię się znawczynią i smakoszką antyku.
          Był czas, ze bardzo lubiłam Ajwazowskiego, potrafiłam pojechać na Krym, by być w jego muzeum. Lubię muzykę, potrafię jechać na koncert ulubionego wykonawcy do Berlina, czy Mediolanu. I wcale nie opływam w nadmiar gotówki.
          Da się, jak się chce. A Borejki nie chcą.
        • kkokos Re: Drobnomieszczaństwo 11.06.13, 08:07
          A w druga strone: Ermitaz
          > to także jakas zascdzarowana bajka? Może drozej niż do Drezna, ale nie chyba ta
          > k ekstremalnie, by raz w życiu tam nie wybrac? Oczywiscie ze tam nie pojada tac
          > y Majchrzakowie - ale ze Borejki nie chcieliuby pojechec - to niepojete.

          bo tam niebezpiecznie, ruska mafia itd.
    • lavanta Re: Drobnomieszczaństwo 09.06.13, 19:39
      Odnoszę wrażenie, że MM nie orientuje się specjalnie jak wygląda życie współczesnej rodziny i z racji tego, że ma tyle lat ile ma, trudno jej się nawet dziwić. A że nie poświęca specjalnie czasu na sprawdzenie różnych informacji (poza pogodą danego dnia), na co dowodów w jej książkach jest pełno, to bazuje na realiach sprzed 30 lat albo pisze tak, jak uważa, że pewne sprawy obecnie wyglądają. Dlatego Borejki siedzą na kupie w mieszkaniu, nigdzie nie wyjeżdżają, nie korzystają z praktycznie żadnych możliwości, jakie oferuje XXI wiek, bo autorka nie zauważyła, że pewnie rzeczy się zmieniły.
      • meduza7 Re: Drobnomieszczaństwo 09.06.13, 19:50
        No ale to też dziwne, bo gdyby MM była singielką, całe życie mieszkającą samotnie i o życiu rodzinnym wiedzącą tyle, co pamięta z czasów przed własnym usamodzielnieniem, to jeszcze można by takie wyjaśnienie przyjąć. Ale ma rodzinę, czworo dorosłych dzieci, które już pozakładały rodziny własne (nie wiem, czy wszyscy, ale przynajmniej Emilia), raczej nie mieszkają z nią razem i przypuszczam, że prowadzą normalne życie współczesnych ludzi, tj. gdzieś pracują, gdzieś wyjeżdżają itd. Może nawet kredyty biorą? Czyli miałaby skąd zaczerpnąć obraz życia współczesnej rodziny. Tymczasem... no właśnie.
        • lavanta Re: Drobnomieszczaństwo 09.06.13, 20:46
          Dowiedzenie się czegoś, nawet od swoich dzieci wymaga podjęcia jakiejś aktywności, podpytania, porozmawiania, a jak komuś nie chcę się nawet sprawdzić daty urodzenia postaci, którą sam wymyślił...
      • bupu Re: Drobnomieszczaństwo 09.06.13, 20:07
        lavanta napisał(a):

        > Odnoszę wrażenie, że MM nie orientuje się specjalnie jak wygląda życie współcze
        > snej rodziny i z racji tego, że ma tyle lat ile ma, trudno jej się nawet dziwić
        > . A że nie poświęca specjalnie czasu na sprawdzenie różnych informacji (poza po
        > godą danego dnia), na co dowodów w jej książkach jest pełno, to bazuje na reali
        > ach sprzed 30 lat albo pisze tak, jak uważa, że pewne sprawy obecnie wyglądają.
        > Dlatego Borejki siedzą na kupie w mieszkaniu, nigdzie nie wyjeżdżają, nie korz
        > ystają z praktycznie żadnych możliwości, jakie oferuje XXI wiek, bo autorka nie
        > zauważyła, że pewnie rzeczy się zmieniły.

        No bez przesady, te trzy dekady temu jednak kołchozowy tryb życia też nie był powszechny, no chyba że na głuchych wsiach, ale generalnie młodzi jakoś te mieszkania zdobywali, dostawali i się wyprowadzali od rodziców. Wyjeżdżało się również, choćby do demoludów, ale jak nie dało się nawet i w demoludy, to jechało się w Polskę. A Borejki nawet i tego nie robią, tak naprawdę. Kiszą się w Poznaniu, wyjeżdżając ewentualnie do znajomych, u których byli miliard razy (Pobiedziska, Łeba, włości Flobrych). Chodziło się też na rozmaite różności kulturalne, kino, koncerty, wystawy, rozmaite wydarzenia. Borejki nie chodzą. Oni zwyczajnie nie są ciekawi. Absolutnie niczego. Wolą wegetować, zamiast ruszyć zadki i zobaczyć czy zrobić coś nowego.
        • verdana Re: Drobnomieszczaństwo 09.06.13, 20:38
          Borejki nie tylko nie uczestnizą praktycznie w życiu kulturalnym, poza czytaniem książek, ale mają strasznie głeboko zakorzenione, co wypada, a co nie wypada. Wypada czytać Mickiewicza, s łuchać mamusi, nie pić przed ukończeniem 18 roku zycia, jeść potrawy domowe, bo w barach to najwyżej stują, jak męża Tuśki u Zapolskiej, nie obracać się poza "swoją sferą". Brr..
        • lavanta Re: Drobnomieszczaństwo 09.06.13, 20:49
          To prawda, ale obecnie cała masa wydarzeń kulturalnych jest darmowa i niemalże podetknięta pod nos, dlatego taka stagnacja Borejków współcześnie jest o wiele bardziej absurdalna.
          • kkokos Re: Drobnomieszczaństwo 09.06.13, 21:08
            nie niemalże - dosłownie podetknięta :)

            najbardziej niepojęte dla mnie jest to, że autorka przy wszystkich swoich ambicjach dydaktycznych, przy głębokiej potrzebie pokazania czytelnikowi co jest dobre, a co złe, przy jednoczesnym braku oporów przed kryptoreklamą z jednej, a prymitywną łopatologią z drugiej strony - woli napisać jakąś pierdułkę w stylu pozbycia się telewizora, bo kisielek, zamiast wskazać czytelnikowi, że można z tego telewizora korzystać świadomie, czyniąc niektóre kanały lub wręcz programy ulubionymi dla poszczególnych członków rodziny... (no ale trzeba by wiedzieć, że wśród 200 kanałów po polsku są takie, które nie puszczają dyskusji polityków polskojęzycznych. łatwiej nie wiedzieć i pluć.)

            • klawiatura_zablokowana Re: Drobnomieszczaństwo 10.06.13, 20:16
              A szkoda, szkoda. O ileż naturalniej by było, gdyby Laura z Gabą jadły lody przy awangardowym kinie europejskim w Zone Europa, Ignac zażywał TVP Kultura, a Ida z Markiem puszczali sobie czasem National Geographic... (rozmarzyła się). A to tylko pakiet podstawowy.
              Bo ja nie mówię, że oni mają jakieś Housy czy CSI oglądać, nie nie! Apage!!!
              • lewastronakota Re: Drobnomieszczaństwo 10.06.13, 21:06
                Kwestia telewizji męczy mnie już kilka dni. Ten borejkowy kisielek w McDusi to chyba mocno świeży? W Sprężynie niejakiej Ignacy senior nieco inaczej zapatruje się na wynalazek.. Cytat odpowiedni wynalazłam, są nawet lody, jest i kino:

                " Do kina - powtórzył Ignacy Borejko, otwierając pudełko z lodami. - Będą się
                zabijać, torturować, czy tylko zdradzać? Dziękuję, ale ostatnio jakoś mi to nie sprawia
                przyjemności. Teraz wolę te stare, błyskotliwe i śmieszne komedie w TCM. Jak to
                miło, że je w kółko powtarzają. Przez dwa tygodnie wszystko można zapomnieć, a tu
                znów powtórka - i to, co uleciało ze starczej pamięci, znów się ukazuje w pełnej krasie.
                Ileż radości, i jakże świeżej. Skleroza ma swoje niezaprzeczalne zalety."

                oraz z dzieła tego samego

                "Nic dziwnego, skoro co roku dostaje słownik! - rzekł dziadek i, zadowolony ze
                swego dowcipu, wybuchnął niemym śmiechem, jak Jack Lemmon w filmie
                Garsoniera. Znów widział go ostatnio w TCM. Bardzo lubił tę melancholijną
                komedię. Przepadał za ciętą, rezolutną i dowcipną aktorką Shirley McLaine:
                przypominała mu jedną z czterech jego ukochanych córek, Idę. "

                Czy to ta skleroza sprawiła, że Borejko Ignacy zapomniał, iż telewizora nie posiada?
                Czy też może w ramach wymiany z Idą - on do sutereny pośmiać się na starych komediach, a w zamian za to młode Pałysy dostają jeść?
                Przegapiłam ów moment, w którym między Sprężyną a ostatnim dziełem, telewizor został wyklęty? Zastanawia mnie to, bo o ile pogląd na filmy fabularne współczesne Borejków jest powszechnie znany, to telewizor gdzieś tam zawsze w tle świcił i majaczył. Laura lub Pyza oglądały jakiś melodramat, był monodram Anieli, ba! nawet Ignacy junior podczas heroicznego ratowania Jozina z wody wspomina o transmisji z meczu! Po prostu zło samo nieczyste i plugawe!
                Gdyby nie to, że im ten Pyziak z konopi wyskoczył nagle, to można by pomyśleć, że to na złość w ostatniej chwili Ignacy telewizor schował..

                Byłabym się zapomniała - w ramach powitania - herbata, wstrząśnięta jak szczurem, niezmieszana :)
                • guineapigs Re: Drobnomieszczaństwo 11.06.13, 08:48
                  Ja się przyznam, że kwestii telewizora jakos nie sledziłam, ale w KK mieli. Telewizor został zniszczony w Kalamburce, nie pamietam w ktorym roku, ale w KK był.
                  A swoją drogą, to moze byc fajny temat: telewizor u Borejków. Maja, nie mają?
                  Było tez cos z Laurą i telewizorem, i chyba tym biednym Bodziem.
                  I wogole nie pojmuje tego uprzedzenia do odbiornika jako takiego: wszak oprócz dupereli, mozna tam obejrzeć duzo innych rzeczy, jest pewnie w kazdym taka gałeczka/guziczek 'on' i 'off'. To daje niesamowite mozliwości manewru. Jak leci jakis teatr czy film czy reportaż z wyprawy do Amazonii - on, jak leci serial czy coś podobnego, co sie nie podoba - off. Mało tego, jest jeszcze mozliwość zmiany kanału, czyli jak na TVP1 leci coś nieinteresujacego, to mozna zmienic na kanał TCM czy TVP Historia.
                  Ja osobiście telewizora nie mam, ale to z takich wzgledów, ze po prostu nie uzywałam, wiec zrezygnowałam. Ale nie dopisuje do tego zadnych idei oprócz jednej: finansowej. Odbiornik jest drogi, prąd tez nie tani, czasu mi szkoda a czas to pieniądz (ileż razy było tak: o, M jak Miłość, popatrzę chwile - i oglądałam do końca, a potem się zzymałam, że miałam np. odpajeczyć mieszkanie, a przepierdziałam w fotel), abonament itp. Ile razy było tak: a to taki fajny program/film - obejrzę. No i nie ogladałam, bo cos tam, prosiłam o nagranie mi tego. Ale u Borejków mieszka masa ludzi, więc to zupełnie inna para kaloszy.
                  • lewastronakota Re: Drobnomieszczaństwo 11.06.13, 15:06
                    Pamiętam, że telewizor życiem przypłacił Ignacowe rozterki kulturalno-moralne, ale w takim razie, gdzie Borejko ulubioną Shirley oglądał? W fotoplastikonie? Czy to może Mila w akcie zazdrości, gdzieś między Sprężyną a McD telewizor wyrzuciła? Może się czepiam, może to borejkologika, a ja za głupia, bo tonę ;)
                    • meduza7 Re: Drobnomieszczaństwo 11.06.13, 15:12
                      Telewizor został zniszczony gdzieś około roku 1968, kiedy to Ignacy pirzgnął pierogami w Gomułkę. W 77/78 mieli już następny. Jak widać, kiedyś także oni nie mogli żyć bez Przedmiotu Robiącego Kisielek z Mózgu... ;)
                      • kkokos Re: Drobnomieszczaństwo 11.06.13, 20:16
                        meduza7 napisała:

                        > Telewizor został zniszczony gdzieś około roku 1968, kiedy to Ignacy pirzgnął pi
                        > erogami w Gomułkę. W 77/78 mieli już następny. Jak widać, kiedyś także oni nie
                        > mogli żyć bez Przedmiotu Robiącego Kisielek z Mózgu... ;)

                        oj bo kisiel zaczął robić dopiero po tym "hm, czy w tym czasie coś się nie wydarzyło?', czyli po 10 kwietnia.
                  • nessie-jp Re: Drobnomieszczaństwo 11.06.13, 16:13
                    > I wogole nie pojmuje tego uprzedzenia do odbiornika jako takiego: wszak oprócz
                    > dupereli, mozna tam obejrzeć duzo innych rzeczy,

                    Ja w ogóle nie rozumiem, jakim cudem agresywne niszczenie sprzętów domowych ma dowodzić "kulturalności" i "wrażliwości".

                    Też nie mam telewizora i wiecie co, wcale nie jestem przez to bardziej kulturalna, mądrzejsza, antyczniejsza, leprza i gróprza od innych.

                    To ciekawe, że właśnie Borejkowie nie dostrzegają ogromnego zagrożenia izoloacji umysłowej i koncepcyjnej, zakiszenia się w we własnym, odciętym od świata bagienku, pozbawionym jakichkolwiek świeżych dopływów. Zamykania oczu, zatykania uszu i udawania, że nic wokół się nie dzieje, co by wymagało przemyśleń i reakcji.

                    Krótko, Borejkowie zamienili się w tych samozadowolonych idiotów, przed którymi ostrzegał Gabę Dmuchawiec w NiN. Tylko zamiast siedzenia przed telewizorem z pełnym brzuchem, wbijają się w nieuzasadnioną dumę, siedząc bez telewizora. O, jakże lepsi są w tym od innych!
    • pijany_zajac Re: Drobnomieszczaństwo 09.06.13, 21:43
      Dlaczego od razu "drobnomieszczańskie móżdżki"? Czemu tak pejoratywnie? To wzorce drobnomieszczańskie są z marszu do potępienia?
      Mnie nie przeszkadza czy ktoś drobnomieszczański czy szlachecki, zaściankowy czy światowy, robotniczy czy inteligencki. Niech sobie będzie taki jaki chce być, byle mi swojego światopoglądu nie narzucał i pozwolił bym żył po swojemu.

      Jedyne co razi u MM to fakt, że uparcie wmawia nam, że Borejkowie to rodzina światła, otwarta i inteligencka. Poza zapewnieniami autorki nic na to nie wskazuje. Zamiast otwartości mamy jawny snobizm i pogardę dla innych, zamiast światłości i inteligenckości mamy duszenie się w sosie cytatów z klasyków doprawionym szczyptą wieszczego patosu, bez cienia zainteresowania współczesnymi problemami świata.
    • uhu_hu Re: Drobnomieszczaństwo 09.06.13, 22:36
      Zaczynam dochodzić do wniosku, że bohaterowie Mydlicjady, ci przedstawiani jako pozytywni, mają straszliwie ciasne, drobnomieszczańskie móżdżki.

      Drobnomieszczańskie móżdżki, zastój w rozwoju oraz skrzywienia i anomalie to nic innego, jak skutek chowu wsobnego w Neoborejczadzie...
      Taka np. Natalia. Nie może biedaczka dostać zdrowego samca z, dajmy na to, Łodzi, ale wrzuca się ją w ramiona Robrojka, z którym się zna jak ten...łysy koń. Jest ponoć taki mechanizm, który polega na tym, że jak się znało kogoś w dzieciństwie, to nie czuje się później do tego kogoś pociągu seksualnego.
      Chociaż, zaraz, może nie mam racji! Pani Musierowicz i seksualizm???
      • meduza7 Re: Drobnomieszczaństwo 10.06.13, 00:07
        E, nie. To dotyczy dzieci wychowywanych razem do wieku bodaj sześciu lat. Natalia poznała Robrojka kiedy miała osiem i raczej nie był on jej towarzyszem zabaw, przychodził przecież w odwiedziny do starszych sióstr i z nimi spędzał czas. A potem nie widziała go przez długie lata. No i zupełnie nie ma co mówić o chowie wsobnym, przecież to tylko znajomy, nie żadna rodzina.

        Hm, właśnie sobie uświadomiłam, że Robrojek był mniej więcej w wieku Tunia - a jak inaczej obaj są przedstawiani...
        • uhu_hu Re: Drobnomieszczaństwo 10.06.13, 01:32
          No kurcze, wiem, że nie rodzina:) Chodzi o to, że wszystko kręci się na jednym podwórku, wszyscy się znają i jak się pojawia nowy absztyfikant, to duże prawdopodobieństwo, że jest spokrewniony/znajomy postaci z wcześniejszych tomów.
          • meduza7 Re: Drobnomieszczaństwo 10.06.13, 10:13
            No tak, ale piszesz o skrzywieniach i anomaliach jako skutku chowu wsobnego, a póki co, w Jeżycjadzie nie ma ani jednego przykładu małżeństwa faktycznie "wsobnego". To nie Macondo, gdzie wszyscy byli mniej lub bardziej ze sobą spokrewnieni.

            Znaczy, po raz kolejny apeluję: nie dopisujmy Musierowicz czegoś, czego nie napisała. Baboli rzeczywistych doskonale wystarczy ;)
        • rannie.kirsted Re: Drobnomieszczaństwo 19.06.13, 15:47
          od poczatku bylo wiadomo ze zwiazek Nutrii i Tuni to totalne nieporozumienie, dobrali sie na zasadzie absolutnego przeciwienstwa i tego, ze ona na niego nie leciala, wiec to bylo wyzwaniem.
          z jednej strony mamy faceta realizujacego swoje pasje, ktoremu nie spieszy sie do zalozenia rodziny - rzecz zupelnie wyjatkowa w jezycjadzie. i jeszcze swiezo po zerwaniu z N osmiela sie flirtowac z pania doktor. Podlec!
          Robrojek z kolei od poczatku jest przedstawiony jako uczciwy, odpowiedzialny chodzący ideal. potem dorobiono mu ojcostwo w wieku 17lat(...) i tak 33-letni Robrojek przedstawiony jest jako sterany dziadek. a poczatkowe wzajemne umizgi typu Pan Pani to juz w ogole mozna usiasc i zaplakac. miedzy Nutria a Robertem jest 7 lat roznicy, a zachowuja sie oboje jakby bylo ze 20...
          • bupu Re: Drobnomieszczaństwo 19.06.13, 17:10
            rannie.kirsted napisała:

            > od poczatku bylo wiadomo ze zwiazek Nutrii i Tuni to totalne nieporozumienie, d
            > obrali sie na zasadzie absolutnego przeciwienstwa i tego, ze ona na niego nie l
            > eciala, wiec to bylo wyzwaniem.
            > z jednej strony mamy faceta realizujacego swoje pasje, ktoremu nie spieszy sie
            > do zalozenia rodziny - rzecz zupelnie wyjatkowa w jezycjadzie. i jeszcze swiezo
            > po zerwaniu z N osmiela sie flirtowac z pania doktor. Podlec!

            No zaraz, zaraz, to Tunio chciał wstępować w święte węzły małżeńskie! Więc jak to się nie palił? Palił się, tylko jako typ kontrolujący uznał z góry, że Nutria podziela jego poglądy na ten temat, bo jakby mogła nie, więc pytać o zdanie jej nie trzeba. I się mocno zdziwił, gdy o mało nie dostał koszykiem po truskawkach, przy akompaniamencie wrzasku "Nie będę żadną małżonką!".

            I w tym kontekście jego natychmiastowy flirt z panią doktor, tuż po rozstaniu z kobietą co do której miał poważne plany, pokazuje Tunia jako niepoważnego egoistę, moim zdaniem. Bo gdyby mu faktycznie zależało na Nutrii, toby się przez czas jakiś po zerwaniu, jako człek dusznie obolały, do flirtów nie nadawał. A najwyraźniej bolał go głównie skasowany samochód i nadszarpnięta duma.

            > Robrojek z kolei od poczatku jest przedstawiony jako uczciwy, odpowiedzialny ch
            > odzący ideal.

            I człowiek wyrażający się zwięźle i stanowczo. A w KK i IS mamy energicznego, wesołego rudzielca, który potrafi nawijać i nawijać, niczym Osioł ze "Shreka". Ja rozumiem, że ludzie się z wiekiem zmieniają, ale nie aż tak!

            > potem dorobiono mu ojcostwo w wieku 17lat(...) i tak 33-letni Rob
            > rojek przedstawiony jest jako sterany dziadek. a poczatkowe wzajemne umizgi typ
            > u Pan Pani to juz w ogole mozna usiasc i zaplakac. miedzy Nutria a Robertem jes
            > t 7 lat roznicy, a zachowuja sie oboje jakby bylo ze 20...

            Mnie wkurza co innego, mianowicie mam nieodparte wrażenie, że Nutria wcale za Firanojkiem nie szaleje, tylko wepchnięto jej go na siłę. Cała rodzina kibicowała Robrojowi. Że zacytuję wypowiedź Gaby, gdy Nutria wróciła do domu w środku nocy, porwana uprzednio z rodzinnej imprezy przez Nerwusa. Przypominam, Natalia po spotkaniu ze swym partnerem płacze ze szczęścia, a Gama jej lu:

            "Wszyscy się domyślaliśmy, jaki będzie finał tego raptus puellae. żal nam tylko Roberta."

            Co brzmi jak zakamuflowany wyrzut, że Nutria została z Nerwusem, a nie z popieranym przez familię Firanojkiem. No i się w końcu biedaczka ugięła pod presją...
    • sarabanda2 Re: Drobnomieszczaństwo 20.06.13, 13:15
      Wycieczki po sztandarowych muzeach Europy miernikiem nieprzynależności do drobnomieszczaństwa? Współcześni drobnomieszczanie własnie obowiązkowo je zaliczają! I potem chwalą sie tym innym drobnomieszczanom, wyświetlając nie daj Boże 2000 slajdów
      • nessie-jp Re: Drobnomieszczaństwo 20.06.13, 17:00
        sarabanda2 napisała:

        > Wycieczki po sztandarowych muzeach Europy miernikiem nieprzynależności do drobn
        > omieszczaństwa? Współcześni drobnomieszczanie własnie obowiązkowo je zaliczają!

        Zwiedzanie z zainteresowaniem muzeum jako wyznacznik "drobnomieszczaństwa"? Interesująca definicja.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka