klawiatura_zablokowana
10.06.13, 20:04
Tak przy okazji stękania po starej Jeżycjadzie.
Czego można było się nauczyć z książek tak do Noelki włącznie - z reguły łatwo wymienić. Każda książka miała jakiś problem, jakiś konflikt. Kłamstwa, kompleksy, niewiara w siebie, ocenianie po pozorach, uprzedzenia, zazdrość, egoizm, nieodpowiedzialność, nietolerancja, bierność wobec zła, bezczelność - to wszystko były "grzechy" głównych bohaterów, które przezwyciężali, naprawiali swoje winy, uczyli się czegoś. W zamian wygrywali jakieś dobro: akceptację przyjaciół, miłość, poprawę stosunków rodzinnych. Najpiękniej opowiada o tym chyba Kwiat Kalafiora i historia pani Szczepańskiej i Gabrieli - dzisiaj nie chce się wierzyć, że wyszła spod pióra tej samej osoby.
I tak mnie naszło: a czego uczy Neojeżycjada? Tak od Imenin wzwyż? Potraficie znaleźć jakieś pozytywne przesłanie? Dopasować do danej powieści jakiś etyczny temat?
Można temat potraktować ironicznie i napisać też o tym, czego Neo uczy, a nie powinna.
Mnie się jednak rzuca w oczy ogólne etyczno-dydaktyczne rozmycie: to są raczej odcinki telenoweli (vide sąsiedni wątek) niż książki z jakimś tematem. I jak kiedyś można było dać komuś pojedynczy tom Jeżycjady bez potrzeby wyjaśniania tła, tak teraz jest to niemożliwe.