Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady?

10.06.13, 20:04
Tak przy okazji stękania po starej Jeżycjadzie.

Czego można było się nauczyć z książek tak do Noelki włącznie - z reguły łatwo wymienić. Każda książka miała jakiś problem, jakiś konflikt. Kłamstwa, kompleksy, niewiara w siebie, ocenianie po pozorach, uprzedzenia, zazdrość, egoizm, nieodpowiedzialność, nietolerancja, bierność wobec zła, bezczelność - to wszystko były "grzechy" głównych bohaterów, które przezwyciężali, naprawiali swoje winy, uczyli się czegoś. W zamian wygrywali jakieś dobro: akceptację przyjaciół, miłość, poprawę stosunków rodzinnych. Najpiękniej opowiada o tym chyba Kwiat Kalafiora i historia pani Szczepańskiej i Gabrieli - dzisiaj nie chce się wierzyć, że wyszła spod pióra tej samej osoby.

I tak mnie naszło: a czego uczy Neojeżycjada? Tak od Imenin wzwyż? Potraficie znaleźć jakieś pozytywne przesłanie? Dopasować do danej powieści jakiś etyczny temat?

Można temat potraktować ironicznie i napisać też o tym, czego Neo uczy, a nie powinna.

Mnie się jednak rzuca w oczy ogólne etyczno-dydaktyczne rozmycie: to są raczej odcinki telenoweli (vide sąsiedni wątek) niż książki z jakimś tematem. I jak kiedyś można było dać komuś pojedynczy tom Jeżycjady bez potrzeby wyjaśniania tła, tak teraz jest to niemożliwe.
    • lululemon12 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 10.06.13, 21:05
      Fajny temat ;)
      Zastanowiłam się uczciwie i doszłam do wniosku, że w Neo przesłanie zeszło trochę do roli epizodycznej. W starej Jeżycjadzie było tak, jak pisałaś- powieść kręciła się w pewien sposób wokół określonej idei. W nowej przestało to być najważniejsze, występują właściwie tylko przebłyski czegoś głębszego. Nie ma żadnej idee fixe, ale od czasu do czasu zjawia się jakieś zdanie nastrajające refleksyjnie. Nie mam teraz czasu przeglądać książek, ale z tego, co mi zostało w głowie, nieironicznie:
      -pani Schoppe z Żaby, która nie została wirtuozem, bo miała wadę wzroku, bo musiała się poświęcić dla dzieci, bo to, bo siamto... Może nadinterpretuję, ale odebrałam to jako takie trochę ostrzeżenie, że łatwo pozwolić uciec marzeniu, a później szukać wymówek i obarczać winą wszystkich dookoła. Że się tak patetycznie wyrażę.
      -rozmowa pana Gruszki z Laurą w Sprężynie, padło kilka fajnych zdań
      -sama postać Żaby, do której w końcu chyba dociera, że nie da się wszystkiego mieć pod kontrolą, czasem trzeba trochę odpuścić.

      Niestety, antydydaktyki jest znacznie więcej ;(
      • verdana Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 10.06.13, 21:09
        Że celem kobiety jest posiadanie męża i dzieci - tylko taka kobieta moze byc spełniona, samotne nie moga być szczęśliwe, a ich życie jest puste.
        Że najwazniejsza w życiu jest rodzina, a swiat poza nią jest wrogi i nieprzyjemny.
        Że nie nalezy w ogóle korzystać ze srodków masowego przekazu, ani współczesnej kultury - tradycje są najwazniejsze, żyć nalezy tradycjami, a jesli nie - to przestaje się byc człowiekiem kulturalnym.
        Że poezja jest w życiu najwazniejsza, że nie czytanie poezji jest oznaką braku intelektu i serca. Że można ludzi dzielić na dobrych i złych na podstawie tego, czy lubią poezję.
        I co gorsza, to nie jest ironia, takie jest rzeczywiście przesłanie tych książek.
        • kopiec_esmeralda Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 10.06.13, 22:59
          Właściwie mogę się podpisać pod tym.
          Ale jeszcze drobiazgi:
          - że nie trzeba nic robić dla innych, wystarczy siedzieć w zielonym fotelu i deklarować,
          - że nie trzeba mieć pasji, czy choćby zainteresowań, wystarczy siedzieć w zielonym fotelu i deklarować,
          - że budowa domu jest dziecinnie prosta, wystarczą do tego resztki po pawilonie i pan Gruszka,
          - że czytanie poezji... itd, jak napisałaś. Ale ta poezja musi być tradycyjna w formie i bogoojczyźniana w treści,
          - że konflikty zamiata się pod dywan lub załatwia sentencją, najlepiej łacińską,
          - że Kali mieć rację.
    • j_a_ch Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 10.06.13, 22:12
      Nowa Jeżycjada, pisana coraz częściej z perspektywy dorosłych bohaterów po przejściach (wiadomo - serial must go on), niestety zatruwa młode umysły. Uczy, że życie potrafi złamać takie fantastyczne i dziarskie nastolatki jak Gaba czy Robrojek. Smętnieją, firanieją i tak naprawdę nigdy nie podnoszą się po utracie dawnych miłości. Koszmarne. Może to ma uczyć, że wierność i stałość w uczuciach są takie pozytywne, ale faktycznie przekształca się w pochwałę toksycznej, wieloletniej żałoby. Ja nie wiem, czy nastolatki, które wciąż są targetem, potrzebują takiego bagażu na plecy po lekturze tych, w założeniu krzepiących, książek..?
      Gaba w McDusi nie jest w ogóle przekonująca w przezwyciężeniu dołujących klimatów, jak sobie pani MM wyobraża że jest. To nie jest już cykl dla młodych ludzi, zresztą nie tylko z tego powodu.
    • nessie-jp Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 10.06.13, 23:06
      Że ludzie są źli.

      Tak w ogóle, z założenia, masowo. Nienaprawialnie. Że nie warto tracić czasu na szukanie kontaktu z nimi, na poznawanie ich punktów widzenia, dociekanie ich motywacji. Bo tylko podrą rajstopy parasolką albo będą się popychać.

      Że owoce pracy ludzkiej są złe i głupie. Zielone i materialistyczne. Nie dość poetyckie. Nie dość patriotyczne. To dotyczy także, a może przede wszystkim, efektów pracy umysłowej, literackiej, twórczej
      • meduza7 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 10.06.13, 23:49
        Że aby zyskać szacunek kuzyna oraz miłość świeżo poznanej dziewczyny należy okazać brutalność.
    • emae Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 11.06.13, 08:09
      "McDusia" uczy, a jakże:
      - że dobrym rozwiązaniem jest złapanie za kark i potrząśnięcie kimś, kto nas wkurza.
      - że osobie z nadwagą można bez skrępowania wytykać fakt posiadania tej nadwagi.
      - że celem życia kobiety jest ślub i macierzyństwo, nie ma absolutnie żadnej innej drogi
      - że nie pogardzamy nikim, ale jeśli ktoś w naszym towarzystwie odczuwa pogardę z naszej strony, to jest to jego projekcja i jego problem, wywołany zapewne jego podłym życiorysem.
      - że jeśli dzieci sprawiają nam problemy wychowawcze, zapewne dzieje się tak dlatego, że takie się urodziły, a prawdopodobnie w ogóle nie są one ludźmi.

      Jakieś pozytywy? Do pewnego momentu niewątpliwie były...
      W "Języku Trolli" była zawarta ładna pochwała życia jako takiego - nawet jeśli wszystko wokół wydaje się ponure i paskudne i nawet wrony wrednie kraczą, a urocze dziewczynki chorują na raka, jest to nadal piękny świat, na którym każdy ma swoje miejsce. Podoba mi się wypowiedź Trolli o tym, że istnieją ludzie, którzy okradną nawet kapliczkę, ale istnieją też tacy, którzy podzielą się ostatnim groszem. "Gdy wiem o tych drugich, nie obawiam się tych pierwszych", czy jakoś tak. Podoba mi się konfrontacja Ignacego z rastafarianami, w której widać, że mimo różnic kulturowych sporo ich łączy. Wątek Helmuta jest może trochę na siłę, trochę na zasadzie "Patrzcie, czarny, a jaki dobry!", ale mam niestety wrażenie, że wcale niemało młodych ludzi w naszym kraju wciąż potrzebuje takiego łopatologicznego przekazu.

      "Żaba" uczy, że dobro nigdy nie jest nadaremne, że jeśli robimy coś z miłości i w dobrym celu, zawsze prędzej czy później to zaprocentuje.

      "Czarna Polewka" pokazuje, że trzeba dobrze poznać osobę, z którą chce się spędzić życie i że nie warto się tak bardzo śpieszyć z zawarciem związku małżeńskiego, jeśli nie jest to dojrzała decyzja. Nie rozumiem tylko, dlaczego Laura zupełnie nie korzysta z tej lekcji i chwilę później popełnia identyczny błąd.

      "Sprężyna" - hmm, czego może uczyć? Chyba tego, że więzi rodzinne są mimo wszystko silniejsze niż jakieś różnice charakterów, pozorne antypatie, sprzeczki. Nawet jeśli wydaje się, że nie ma żadnej zażyłości między dwojgiem rodzeństwa czy kuzynostwa, w sytuacji zagrożenia czy poważnych problemów te osoby jednak okazują się sobie bliskie.
      • j_a_ch Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 11.06.13, 11:02
        > "Czarna Polewka" pokazuje, że trzeba dobrze poznać osobę, z którą chce się spęd
        > zić życie i że nie warto się tak bardzo śpieszyć z zawarciem związku małżeńskie
        > go, jeśli nie jest to dojrzała decyzja. Nie rozumiem tylko, dlaczego Laura zupe
        > łnie nie korzysta z tej lekcji i chwilę później popełnia identyczny błąd.

        Prawda, jak to głupio wyszło? Autorka wymyśliła, że jak się dopisze magiczną złotą nić, to przekona się czytelniczki że to Miłość z Przeznaczenia i wtedy owszem, można się rzucać w to z głową. Takie rzeczy tylko w bajkach.
      • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 11.06.13, 16:11
        emae napisała:

        > "McDusia" uczy, a jakże:

        > - że osobie z nadwagą można bez skrępowania wytykać fakt posiadania tej nadwagi

        Mydlicjada, mam wrażenie, uczy nas, że generalnie osoby z nadwagą są CKNUKami, albo fujami i fubrawcami, albo przynajmniej są jakoś tam ograniczone. Przygłupie, poezji nie lubią, albo co.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 11.06.13, 17:55
      Że jak w przejściu podziemnym biją i oberwie ci się w głowę, to zamiast dzwonić na policję utwierdź się w smętnych rozmyślaniach, że ludzie są źli i nic się nie da zrobić. I tylko chłód i śmierć z niedożywienia.
      • kindzie Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 14.06.13, 21:52
        anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
        > I tylko chłód i śmierć z niedożywienia.

        Przezabawne dowcipy, boki zrywać.Słyszałam kiedyś równie śmieszne, o Żydach i Oświęcimiu.
    • pijany_zajac Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 11.06.13, 18:24
      Wy sobie kpicie a ja z Neojeżycjady nauczyłem się, że poznanie zmysłowe prawdy jest względne i że nie należy oceniać po pozorach. Podam przykłady:

      Rodzina Borejków - po przeczytaniu książek można odnieść wrażenie, że to chłodna, snobistyczna, zamknięta na świat rodzina, niszcząca wszystko co nie wywodzi się od nich. W rzeczywistości jest to ciepła, serdeczna, inteligencka rodzina ceniące wartości antyczne.

      Z kolei Gabrysia pozornie jawi się jako egoistka angażująca w swoje niemalże 30 letnie cierpiętnictwo po stracie męża wszystkich dookoła, że nie zajmuje się dziećmi i jest nieodseparowana od swoich rodziców. W rzeczywistości jest to dzielna, ciepła, altruistycznie nastawiona kobieta, ratująca nieustannie cały świat w przerwach od zajmowania się problemami i emocjami swoich dzieci. Jest też wzorem żony i matki.

      Mila, w oczach osoby bez dystansu do względności poznania zmysłowego, mogłaby się wydawać zimną, despotyczną tyranką. Jednak autorka uzmysławia nam, ze to iluzja. W rzeczywistości jest to opiekuńcza, serdeczna i pełna poświęceń babcia i matka, dyskretnie wspierająca dzieci i wnuki.

      Czytelnikowi pobieżnemu Janusz Pyziak wydawać się może zagubionym w życiu facetem, który w KK, IS i OwR kocha Gabrielę ale czasy i presja domu Borejków go przerastają i ucieka za granicę i się rozwodzi. Uważny czytelnik dostrzeże, od początku, że kłamał i był zamaskowanym samym złem.

      Józinek dla miałkiego umysłu może wydawać się w swoich zachowaniach brutalnym i gruboskórnym a nawet agresywnym mizoginem. Gdy jednak popatrzymy na niego głębiej dostrzeżemy, że jest on najwierniejszym z rycerzy i wzorem cnót męskich.

      Także apeluję o więcej pokory i uważniejsze czytanie dzieł Pani Musierowicz.
      • meduza7 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 11.06.13, 18:28
        Bezgłośne brawko i bezalkoholowe wino dla Zająca :D
        • pijany_zajac Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 11.06.13, 18:38
          Dzieki. :)

          Ale to jeszcze nie wszytko. Odebrałem też bezcenną lekcję praktyczną fizyki.
          Nie zgadza się układ pokojów? Nie da się upchnąć u Florków wszystkich opisanych tak rzeczy równocześnie? Nie zgadzają się daty urodzin czy wydarzeń poprzednich? To celowe by pokazać, że czas i przestrzeń to rzeczy względne. A wyście się z tego śmiały...
      • agnessa94 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 11.06.13, 18:54
        O, to właśnie!
        Tak samo jak Ida, która w oczach pozbawionych mądrych czółek i niecytujących Seneki w oryginale może wydawać się zwyczajnie chamska, pogrążona w swych obsesjach i wręcz niebezpieczna dla społeczeństwa, w rzeczy samej jest po prostu miło zwariowana i spontaniczna osoba. Również Ignacy - pozornie zrzędliwy, apodyktyczny, osądzający stereotypowo leń, to przecież po prostu przyjazny, troszkę zagubiony w rzeczywistości staruszek.
        W zasadzie każdy ostatecznie okazuje się innym, niż czytelnik mógłby to zinterpretować z ukazanych zachowań, co tylko dowodzi świetnym operowaniem psychologią postaci u MM. Coraz silniej epatujące sprzeczności na przestrzeni tomów są efektem szlifowania tej umiejętności, li i jedynie. Że też sama tego nie zauważyłam...
      • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 18:12
        pozwolę sobie zauważyć, że ten post mi się podoba. co prawda jest absurdalny, a zarzuty są bezpodstawne, ale za to jest zabawny. nie wszystkie posty tutaj są takie, oj nie.
    • taka_prawda500 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 11.06.13, 18:31
      Tylko tego, że w pewnym wieku, kiedy dopada demencja starcza, należałoby przestać pisać książki.
    • piotr7777 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 11.06.13, 18:59
      Hm, a może przesłanie McDusi jest takie, że każdy może łatwo zamienić się w swoją Nemezis z młodości.
      Gabriela zdegustowana współczesną młodzieżą zdaje się przypominać zgorzkniałą panią Szczepańską. Ida staje się taką nową złośliwą panią Lisiecką, nieprzyznającą się do błędów wychowawczych a w traktowaniu Magdy nawet jest o wiele gorsza niż oryginalna Lisiecka w stosunku do niej. No a Natalia urządza wredne klasówki przed świętami jak nie przymierzając Pieróg.
      • nessie-jp Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 11.06.13, 19:01
        piotr7777 napisał:

        > Hm, a może przesłanie McDusi jest takie, że każdy może łatwo zamienić się w swo
        > ją Nemezis z młodości.

        A wiesz, że dokładnie o tym samym myślałam wczoraj? Z dokładnie tymi przykładami?
        • meduza7 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 11.06.13, 19:13
          A Mila stała się apodyktyczną Gizelą...
      • klawiatura_zablokowana Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 11.06.13, 22:53
        Rany! Ty masz rację! Genialne!
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 11.06.13, 23:40
          Ta teoria ma moc predyktywną. Można teraz przewidzieć, kto kim się stanie w kolejnych tomach...

          Tomcio Kowalik stanie się swoim tyranizującym ojcem.
          Baltona - będzie przeganiał absztyfikantów córkom czy innym krewnym, rechocząc przy tym: "subkultura, brudasek".
          Aurelia stanie się zimną matką - soplem.
          • mmoni Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 12.06.13, 00:54
            Gwoli ścisłości, Baltona może "się rozwieść" albo ofiarnie odwalać porządki za wszystkich domowników.
            • meduza7 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 12.06.13, 01:05
              Nienie, wcale nie jest powiedziane, że oni staną się odpowiednikami swoich rodziców! (patrz Gaba i upodobnienie do pani Szczepańskiej, czy Ida i Lisiecka)

              A propos: kto stanie się panią Sznytek? Bebe? Aurelia?
              • emae Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 12.06.13, 07:57
                meduza7 napisała:

                >
                > A propos: kto stanie się panią Sznytek? Bebe? Aurelia?

                Bebe już się zmienia w jakiegoś przykrego stwora, tylko czy to akurat Sznytek?
                • zla.m co złego zrobiła Bebe? 13.06.13, 16:45
                  Przyszła do Dmucha w imieniu Damba, więc nie ze względu na siebie, spotkała Magdę, porozmawiała z nią miło (bo większości ludzi jest miło, kiedy mówi się dobre rzeczy o ich rodzinie). Fakt, na wyznanie, że nie Md nie jest zbyt dobra (swoją drogą M. nie jest zbyt wyrywna do mówienia o sobie, więc chyba ją jednak Bebe czymś ujęła) odpowiedziała niezbyt mądrze, ale co miała powiedzieć - zacząć OBCEJ nastolatce robić wykład o życiu i dobroci? Zaprosić do siebie i zacząć wychowywać? To by dopiero było słabe. I nudne. I nieprawdziwe.



                  ---
                  5/4 Polaków nie zna się na ułamkach.
                  • nessie-jp Re: co złego zrobiła Bebe? 13.06.13, 17:34
                    > odpowiedziała niezbyt mądrze, ale co miała powiedzieć - zacząć O
                    > BCEJ nastolatce robić wykład o życiu i dobroci?

                    Ależ właśnie zrobiła! I to idiotycznym pasywno-agresywnym tonem. To jest tak zupełnie nie w stylu dawnej Bebe, że aż trudno uwierzyć.

                    Dawna Bebe, ta zamknięta w sobie, introwertyczna, ciągle zastanawiająca się nad sobą i swoimi motywacjami, mogłaby popatrzeć na Magdę poważnie i powiedzieć "Też często męczy mnie taka obawa, że nie jestem dobrym człowiekiem, że robię to nie tak, też się boję popaść w samozadowolenie" A tu nie
                    • zla.m Re: co złego zrobiła Bebe? 13.06.13, 19:35
                      Nie wiesz, jakim powiedziała tonem. Z tekstu nic nie wynika. Tak, to jest głupi tekst, taki jak "przejdź na dietę" do kogoś z nadwagą. Ale to wszystko.

                      Ja sobie raczej nie wyobrażam, żeby zamknięta w sobie i małomówna Bebe, która na dodatek ma na głowie dom i chorego męża znienacka otwierała swoją duszę przed obcą nastolatką. Ty byś naprawdę tak odpowiedziała nieznanej sobie 16-latce?
                      • nessie-jp Re: co złego zrobiła Bebe? 13.06.13, 19:44
                        > Ja sobie raczej nie wyobrażam, żeby zamknięta w sobie i małomówna Bebe, która n
                        > a dodatek ma na głowie dom i chorego męża znienacka otwierała swoją duszę przed
                        > obcą nastolatką. Ty byś naprawdę tak odpowiedziała nieznanej sobie 16-latce?

                        Nie, nic bym nie odpowiedziała, tylko zamruczała współczująco "tak tak, tak to bywa" itp. Totalnie nie widzę natomiast Bebe w roli osoby wbijającej odruchowo takie tępe szpile.
                      • vi_san Re: co złego zrobiła Bebe? 13.06.13, 19:44
                        Ja tez to jej "A to się postaraj" - odebrałam raczej jako chęć ucięcia rozmowy, nie paprania się w problemach egzystencjalnych obcej nastolatki mając na głowie własne - dziecko, chorego męża, domi td. I też żadne perory do zamkniętej, "zagipsowanej" Bebe kompletnie nie pasują, nawet jeśli Dambo i Bebiś ją nieco "odgipsowali".
                      • kopiec_esmeralda Re: co złego zrobiła Bebe? 13.06.13, 19:45
                        Ja chyba powiedziałabym coś w stylu: zawsze się ma wątpliwości, tonem lekkim, z uśmiechem.
                        • j_a_ch Re: co złego zrobiła Bebe? 13.06.13, 20:08
                          tonem lekkim, z
                          > uśmiechem.

                          I właśnie zabrakło tego "powiedziała Bebe z uśmiechem". Nie wiemy jakim tonem to zostało powiedziane i rzeczywiście, można to odebrać jako powiedziane lekko protekcjonalnie, z góry. Wiadomo, że mówi to dojrzała kobieta do obcej nastolatki i trudno, żeby wyszło jakoś super przyjacielsko, ale...nie mogę się oprzeć wrażeniu, że "a to się postaraj" nie mówi Bebe tylko MM, jej ustami.
                          • nessie-jp Re: co złego zrobiła Bebe? 13.06.13, 20:23
                            > ale...nie mogę się oprzeć wr
                            > ażeniu, że "a to się postaraj" nie mówi Bebe tylko MM, jej ustami.

                            Poza tym jednak moim zdaniem różnica znaczeniowa między "trzeba się starać" a "a to się postaraj" (TY, TY się postaraj, problem leży w TOBIE, bo w ogóle się nie starasz, i jeszcze to kretyńskie protekcjonalne i antagonizujące "a to" na początku...)

                            Taka uszczypliwa uwaga bardzo w stylu starszej paniusi z zasznurowanymi usteczkami, przekonanej, że ONA już się starać nie musi, natomiast inni, zwłaszcza ta dzisiejsza młodzież... Pani Szczepańska i jej miękkie buciki vs. Gabrieli drewniaki normalnie.
                            • zla.m Re: co złego zrobiła Bebe? 13.06.13, 23:45
                              Powiedzmy, że nawet - choć ja tego tak nie odbieram - ale załóżmy, że Magda miała takie same odczucia. To dalej jest to tylko _maleńki_ fragment dłuższej konwersacji, w której Bebe zachowuje się miło i normalnie. A za jedną (słownie - jedną) głupią uwagę, dostaje się jej od "pań Sznytek". Naprawdę, zasłużyła na to?
                              • nessie-jp Re: co złego zrobiła Bebe? 14.06.13, 04:35
                                >. A za jedną (słownie - je
                                > dną) głupią uwagę, dostaje się jej od "pań Sznytek". Naprawdę, zasłużyła na to?

                                Ale to przecież nie postać zasłużyła, tylko autorka straciła słuch językowy i przypisuje postaciom wypowiedzi, które kiedyś po prostu by z ich ust nie padły, a przynajmniej
                              • kopiec_esmeralda Re: co złego zrobiła Bebe? 14.06.13, 05:11
                                Mnie to się kojarzy bardziej z Ewą Jedwabińską, niż z panią Sznytek, która w Żabie była raczej prostaczką dość prostolinijną, niż wymuskaną pańcią z gotową receptą na wszystko.
                                Mnie to zdanko Bebe też brzmi mocno wyższościowo, ale może i dlatego, że jakoś nigdy za nią nie przepadałam, ani za tym całym Koziem.
                              • emae Re: co złego zrobiła Bebe? 14.06.13, 11:14
                                zla.m napisała:

                                > Powiedzmy, że nawet - choć ja tego tak nie odbieram - ale załóżmy, że Magda mia
                                > ła takie same odczucia. To dalej jest to tylko _maleńki_ fragment dłuższej konw
                                > ersacji, w której Bebe zachowuje się miło i normalnie. A za jedną (słownie - je
                                > dną) głupią uwagę, dostaje się jej od "pań Sznytek". Naprawdę, zasłużyła na to?

                                Jak dla mnie, zachowanie Bebe w tej rozmowie jest zupełnie dziwne. Ja bym obcej osobie nie powiedziała "mam nadzieję, że jesteś równie dobra dla ludzi jak twój dziadek". Po pierwsze, ona nie ma pojęcia, jakie były relacje Magdy z dziadkiem (a wiemy, że nie jakieś oszałamiająco pozytywne). Po drugie, w ogóle mówić do obcej osoby, nawet nastolatki "mam nadzieję, że jesteś dobra dla ludzi. Nie? A to się postaraj" - no sorry, co to ma być?
                                • verdana Re: co złego zrobiła Bebe? 14.06.13, 22:21
                                  To jest tzw. "smrodek dydaktyczny". Niegdyś powieści dla dziatek pełne były morałów i tutaj mamy przykład, dlaczego z tego zrezygnowano:)
                                • laura_zwana_tygrysem Re: co złego zrobiła Bebe? 15.06.13, 12:39
                                  Przecież to zaszczyt dla McDusi, że taka piękna, obca pani jak Bebe zaczęła ją odpytywać z przedmiotu Relacje międzyludzkie i jeszcze udzieliła jej pouczenia. :>

                                  Bebe miała być pewnie jak dobra, tajemnicza wróżka ze srebrną grzywką, która ma prawo protekcjonalnie odnosić się do biednej, zagubionej śmiertelniczki i spowiadać ją z błędów popełnianych w życiu osobistym. Coś na zasadzie Dobra Wróżka - Pinokio.
    • lewastronakota Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 13.06.13, 21:50
      Że kiedyś głupi był piniądz, bo tonął, dziś mądry jest słoik z musztardą, bo lata :)
    • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 17:50
      Że nic nie może wiecznie trwać. Że czasy się zmieniają i my zmieniamy się z nimi. Że zawsze znajdą się malkontenci i frustraci, którzy powiedzą, że wszystko zmieniło się na gorsze i - że to jednak nieprawda. Że każdego da się skrytykować i że nikt nie jest pozbawiony wad. Że wciąż istnieje konflikt pokoleń i że siedemnastolatki dorastają i zaczynają siłą rzeczy przypominać panią Szczepańską. Że to nie oznacza, iż już nie mają żadnych zalet i dobrej woli.

      A na forum można się nauczyć, że jedni widzą szklankę do połowy pustą, którą drudzy widzą do połowy pełną. I że jest to ta sama szklanka. I że jednak pełno tu krytykanctwa, złośliwości i czepialstwa. Acz niektóre uwagi są celne. Bo - jak wyżej - każdego da się zasadnie skrytykować. Po co jednak potępiać w czambuł?
      • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 18:02
        1marianna22 napisał(a):

        > Że nic nie może wiecznie trwać. Że czasy się zmieniają i my zmieniamy się z ni
        > mi. Że zawsze znajdą się malkontenci i frustraci, którzy powiedzą, że wszystko
        > zmieniło się na gorsze i - że to jednak nieprawda. Że każdego da się skrytykowa
        > ć i że nikt nie jest pozbawiony wad. Że wciąż istnieje konflikt pokoleń i że si
        > edemnastolatki dorastają i zaczynają siłą rzeczy przypominać panią Szczepańską.
        > Że to nie oznacza, iż już nie mają żadnych zalet i dobrej woli.

        Stawanie się z wiekiem panią Szczepańską nie jest obowiązkowe, dodatkowo Gabriela opisywana jest odautorsko jako światła, otwarta jednostka, nie jako przerażona zmieniającym się światem staruszka. A jej sposób myślenia stoi w jawnej sprzeczności z tym opisem.

        > A na forum można się nauczyć, że jedni widzą szklankę do połowy pustą, którą dr
        > udzy widzą do połowy pełną. I że jest to ta sama szklanka. I że jednak pełno tu
        > krytykanctwa, złośliwości i czepialstwa. Acz niektóre uwagi są celne. Bo - jak
        > wyżej - każdego da się zasadnie skrytykować. Po co jednak potępiać w czambuł?

        A ktoś tu potępia w czambuł? Bo nie zauważyłam. Wręcz przeciwnie widzę tu mnóstwo ciepłych uwag pod adresem starej Jeżycjady. Poza tym, gdyby autorka bodaj odrobinę się wysiliła, żeby panować nad tworzonym tekstem, nie mylić dat i chronologii i nie zmieniać bohaterom charakterów na poczekaniu, innymi słowy gdyby nie pisała w sposób tak potwornie niedbały i niechlujny, z wyraźnym lekceważeniem czytelnika (bo łyknie wszystko, a jak nie łyka to jest złośliwy, czepialski malkontent), to zaręczam, że uwag krytycznych byłoby tu znacznie mniej.
        • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 18:38
          A ja zauważyłam - i to na potęgę. Odnosi się to zwłaszcza do nowej Jeżycjady, która wcale nie jest aż aż tak dużo słabsza od starej. Jest po prostu inna, gdyby autorka powielała swoje własne schematy (np obowiązkowa metamorfoza bohaterki, której brakuje w McD), to właśnie to by jej zarzucano. A nowa Jeżycjada to wciąż dobre książki i na pewno nie są szkodliwe, jak to się komuś przywidziało.
          • morekac Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 19:25
            Ostrzeżenie, że nie jest to Towarzystwo Wzajemnej Adoracji -jest...
            • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 19:34
              Ale to mi właśnie wygląda na Towarzystwo Wzajemnej Adoracji. Dopieszczacie się wzajemnie nienawiścią do MM, czy tam może po prostu niechęcią i awersją. Świetnie się przy tym rozumiecie i cudownie zgadzacie. Na tym według mnie polega wzajemna(!) adoracja, no bo o adoracji autorki oczywiście nie mówię.
              • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 19:47
                1marianna22 napisał(a):

                > Ale to mi właśnie wygląda na Towarzystwo Wzajemnej Adoracji. Dopieszczacie się
                > wzajemnie nienawiścią do MM, czy tam może po prostu niechęcią i awersją. Świetn
                > ie się przy tym rozumiecie i cudownie zgadzacie. Na tym według mnie polega wzaj
                > emna(!) adoracja, no bo o adoracji autorki oczywiście nie mówię.

                Ależ my nie nienawidzimy MM. Zaledwie dyskutujemy o jej dziełach, a że nie wszystkie kochamy, niektóre zaś uważamy za szkodliwe, dyskusja wygląda jak wygląda.

                A szkodliwe są, bo nie wmówisz mi, że propagowanie wzorców przemocy (Józin, trzęsący Magdusią jak szczurem) albo chamstwa (Ida, jadąca po Magdusi jak po burej suce), w dodatku w powieściach adresowanych do młodzieży jest dobre i w porządku.
              • kopiec_esmeralda Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 19:56
                O nienawiści zapomnij. W dodatku zważ, że omawiamy nie osobę, a twórczość.
                A niechęć do owej, jak myślisz, skąd się wzięła? Czy stąd, że potrzebujemy "się dopieścić wzajemnie", cokolwiek masz na myśli, czy może po prostu te książki są słabe formalnie, niedopracowane, niechlujne, a ich przesłanie pozostawia wiele do życzenia.
                • guineapigs Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 20:14
                  już - prawdę mówiąc - j...ć przesłanie i co autor miał na mysli. Chodzi o niebezpieczeństwo: poczawszy od ognia w kominku bez opieki (randka Grzesia z Gabą), skończywszy na romantycznych złotych wiciach czy co tam było pomiedzy Laura a Adamem. Bajki dla dzieci i Mniszkówna - to się kłania. Bo te powieści maja dwa targety: pierwszy to dzieci, drugi to my, konkretnie to forum.
              • ateh7 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 21:07
                Marianno, McD jest książką szkodliwą bo taką właśnie jest książka pochwalająca przemoc oraz zawierająca tezy, że niektórych ludzi można się już tylko bać. W dodatku zaprzecza sama sobie. Przemoc w wykonaniu Józina to jedynie opędzanie się od nachalnej nie-damy Magdy, przemoc w wykonaniu wyrostków w tunelu to be i bać się trzeba. Znaczy tylko bać się można, bo co innego zrobić?
                • kopiec_esmeralda Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 21:16
                  Kawa na ławę: gdyby ta książka nie była szkodliwa, to po scenie bijatyki w tunelu i po scenie trzęsienia szczurem miałby Józinek pokazane, że niczym się nie różni od owych wyrostków. I jeśli Borejki boją się/bulwersują wyrostków podziemnych, to tak samo ktoś może zareagować na wy/ręko/czyny Józka. Bo to ta sama kategoria zachowania. Tu przemoc i tu przemoc.
                  To tylko jeden przykład, a można by mnożyć.
                  Pomijam styl, jakim to jest napisane, bo o tym była wielokrotnie mowa.
                  Pomijam relatywizm w ocenach. Magda źle, ze je, a Ida łyka w całości. Etc, etc.
                  Poczytaj, pisałyśmy same konkrety.
                  • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 21:19
                    kopiec_esmeralda napisał(a):

                    > Kawa na ławę: gdyby ta książka nie była szkodliwa, to po scenie bijatyki w tune
                    > lu i po scenie trzęsienia szczurem miałby Józinek pokazane, że niczym się nie r
                    > óżni od owych wyrostków. I jeśli Borejki boją się/bulwersują wyrostków podziemn
                    > ych, to tak samo ktoś może zareagować na wy/ręko/czyny Józka. Bo to ta sama kat
                    > egoria zachowania. Tu przemoc i tu przemoc.

                    A po bójce rudego z Ignasiem obaj młodzieńcy dostaliby taki opeer, że na całych Jeżycach byłoby słychać. I na pewno nikt by nie dowcipkował z tego, że Miągwa trzasnął kuzyna rondelkiem w twarz (haha, jakie śmieszne).
                • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 21:24
                  Ale to nie jest książka promująca przemoc. To że Józef jest bohaterem pozytywnym, nie znaczy że wszystko, co robi jest pozytywne. Nigdzie nie jest tak napisane. To jakby nie ta bajka, że dobry jest tylko dobry, a zły jest tylko zły. Każdy bohater jest złożony i czasem postępuje dobrze, a czasem popełnia błędy. Autorka nie może nachalnie wskazywać palcem, to to jest cacy, a to to jest be. Pozostawia jakby pewne oceny inteligencji czytelnika. I nawet święta Gabriela, jak ją tu nazywacie, może postąpić źle, a nawet zdziwaczeć. Dlaczego nie? Nie zdziwiłabym się, gdyby się to zdarzyło i niekoniecznie uważałabym to za minus.
                  • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 21:32
                    1marianna22 napisał(a):

                    > Ale to nie jest książka promująca przemoc. To że Józef jest bohaterem pozytywny
                    > m, nie znaczy że wszystko, co robi jest pozytywne. Nigdzie nie jest tak napisan
                    > e. To jakby nie ta bajka, że dobry jest tylko dobry, a zły jest tylko zły. Każd
                    > y bohater jest złożony i czasem postępuje dobrze, a czasem popełnia błędy. Aut
                    > orka nie może nachalnie wskazywać palcem, to to jest cacy, a to to jest be. Poz
                    > ostawia jakby pewne oceny inteligencji czytelnika.

                    Ale Józin jest po całej akcji ze szczurem z siebie zadowolony, że wygrał to starcie, natomiast Magdusia wręcz przeciwnie. Bitwa z Ignasiem jest potem traktowana jako coś śmiesznego, z czego można żartować. Ergo, wnioski płyną takie, że w pierwszym przypadku Józef postąpił słusznie i trzęsienie szczurem jest zachowaniem właściwym, natomiast w drugim wbijanie komuś szczotki pod żebro, okładanie rondlem po mordzie i rozwiązywanie konfliktów siłowo to nic takiego. A, przepraszam, trzaśnięty garem Józef zaczyna odczuwać respekt dla kuzyna, z czego z kolei płynie wniosek, że używanie przemocy to oznaka prawdziwej męskości.

                    Dodatkowo ten sam Józin, który trząsł dziewczęciem jak szczurem i traktował kuzyna kijem od szczotki jest przedstawiany w komentarzu odautorskim jako człowiek dobry, rycerski i wzór męskich cnót. I ani razu, przez nikogo nie zostaje za swe zachowania potępiony. Ignac, władca rondelka też się nie doczekuje słowa nagany. To co to jest, jak nie promowanie przemocy?
                    • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 21:51
                      A to może dużo zależy od tego KTO wyciąga wnioski...
                      To jest powieść, w której autorka bardzo często posługuje się mową pozornie zależną. A to oznacza, że nie wszystko to co napisane jest w narracji trzecioosobowej jest bezstronną oceną wszechwiedzącego narratora. A wy bezładnie mieszacie opinie bohaterów z opiniami autora. Otóż, autor nie zawsze musi się zgadzać ze wszystkim co myślą, robią i mówią jego bohaterowie. Nawet nie może, takie są prawa literatury. Trzeba wiedzieć, co się czyta.
                      • nessie-jp Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:03
                        > A to oznacza, że nie wszystko to co napisane jest w narracji trzecioosobo
                        > wej jest bezstronną oceną wszechwiedzącego narratora. A wy bezładnie mieszacie
                        > opinie bohaterów z opiniami autora.

                        Przytocz proszę cytaty. Pokaż, w którym miejscu mylimy. Skupmy się może na tej agresji Józefa, bo to chyba najprostsze.
                      • ateh7 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:05
                        No właśnie, KTO. To teoretycznie ma być książka dla młodzieży. Tak jak Bupu napisała wcześniej, nie jest nigdzie potępione zachowanie Józina. Dla mnie wniosek jest prosty: MM pochwala przemoc bohatera wobec słabszej od niego dziewczyny. Bo ta nie jest damą, ośmiela się narzucać. Plus to co, MM pisała w KG u siebie na stronie na temat tej sceny. Obrzydliwe i tyle.

                        • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:26
                          Ale dzieci i młodzież to nie debile, sami potrafią wysnuć wniosek. I zdaje mi się, że ich myślenie raczej nie pójdzie tą drogą, którą wy wskazujecie. Magda postępuje źle, bo jest nachalna i Józef postępuje źle, bo jest grubiański. Nie wszystko musi być napiętnowane łopatologicznie, nawet w literaturze dziecięcej. A może i zwłaszcza. Obrzydliwe jest takie węszenie i doszukiwanie się we wszystkim złego, także ze względu na dzieci, które przecież też mogą być czytelnikami tego forum. Nie wiem, jakbym się poczuła jako dwunastolatka lubiąca książki MM (a taką byłam), gdybym się nagle dowiedziała jaka to moja ulubiona autorka jest wyrachowana, obrzydliwa i zaściankowa.
                          • ateh7 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:36
                            Magda nie postępuje źle, tylko średnio rozsądnie, co jest zrozumiałe u nastolatek. Józef nie postępuje grubiańsko, tylko potrząsa dziewczyną, do czego absolutnie nie ma prawa. Nikt go nie potępia. Dla potencjalnej czytającej nastolatki wniosek jest prosty: nie zachowujesz się jak dama - dostaniesz to, na co zasłużyłaś. A że Tob ą potrząsają/szarpią/biją? Najwyraźniej zasłużyłaś.

                            Jest mi przykro, ale ja widzę takie przesłanie w książkach MM. I nie znaczy to, że uważam dzieci i młodzież za debili. Uważam ich za osoby, które mają prawo nie być bite/wyzywane/potrząsane jak szczurem itd ponieważ nie zachowały się jak dama, dżentelmen czy ktokolwiek. Autorka książek dla młodzieży powinna to przekazać w sposób jasny.

                            A wyrachowanie , hipokryzja i kalizm aż bije z ostatnich książek MM. Z tego powodu też mi przykro, bo dzieciakiem będąc, czytałam ku pokrzepieniu serca. A teraz aż nie poznaję.
                            • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:47
                              Ty tak to widzisz, ale nie dziecko. Dziecko widzi inaczej, nie podejrzewa wyrachowania, bo patrzy ufnie, a nie doszukuje się wszystkiego złego. Autorka w żadnym miejscu nie napisała , że Magda zasługiwała na takie potraktowanie. Po prostu skoro zachowała się tak a nie inaczej (a będę się upierać, że zachowała się źle, bo naruszyła czyjąś przestrzeń osobistą) została potraktowana ostro. Gdyby Józef miał czas przemyśleć swoje zachowanie może postąpiłby inaczej, ale w życiu często kierujemy się emocjami. To nie znaczy, ze Józef jest zły, a autorka podła bo deprawuje młodzież. Józef nie jest monolitem i chodzącym ideałem, bo nie może nim być jeśli ma być zachowane jakieś prawdopodobieństwo psychologiczne. W żadnym absolutnie momencie nie jest napisane, że ktokolwiek ma prawo bić czy poniżać kogokolwiek.
                              • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 23:10
                                1marianna22 napisał(a):

                                > Ty tak to widzisz, ale nie dziecko. Dziecko widzi inaczej, nie podejrzewa wyrac
                                > howania, bo patrzy ufnie, a nie doszukuje się wszystkiego złego.

                                Toteż dziecko ufnie przyjmie, że Józin postąpił dobrze, nie? Jak autorka nie da znać, że było inaczej.

                                > Autorka w żadnym miejscu nie napisała , że Magda zasługiwała na takie potraktowanie.

                                Przemyślenia Józwy:

                                Czuł wstyd, a nawet oburzenie (pierwszy w życiu taki pocałunek, a nie z jego inicjatywy!) oraz żywą wściekłość (bezczelna, wysmarowana baba! I to dla takiej ten miągwa męczył się po nocy nad wierszykiem! Biedny frajer!).
                                Po chwili zdał sobie jednak sprawę, że właściwie jest zadowolony. Więcej: że triumfuje.
                                Zapanował bowiem nad sytuacją.
                                Im dłużej analizował bulwersujące wydarzenie, tym lepiej to widział; zdecydowanie wygrał, 2:1.
                                Po pierwsze - nie uciekł.
                                Po drugie - nie uległ.


                                Przemyślenia Magdusi

                                Kiedy usiłowała przełamać swoją niepewność, stawała się niezręczna i dziwaczna. Robiła głupstwa - i było jej potem wstyd - jak właśnie wczoraj (i nawet jeszcze dzisiaj!), kiedy tylko pomyślała o swoim zachowaniu i o wzgardliwej reakcji rudego Józinka. Czuła, że go nie znosi za tę wzgardę! - ale chyba bardziej nie znosiła w tej chwili samej siebie.

                                Dziewczyna raz, że nie widzi problemu w tym, że ją Józek przetrząsnął, bo nie cierpi go nie za brutalność, ale za wzgardę, dwa, że odczuwa wstyd i nienawiść do samej siebie i to nawet większą niż do Józwy. Znaczy ona się zachowała gorzej niż Józef. Znaczy, skoro nawet ona tej przemocy nie uważa za czyn naganny, to pewnie sobie zasłużyła, tą swoją straszliwą zbrodnią

                                > Po prostu skoro zachowała się tak a nie inaczej (a będę się upierać, że zachowała się
                                > źle, bo naruszyła czyjąś przestrzeń osobistą) została potraktowana ostro.

                                To nijak nie usprawiedliwia użycia przez Józina przemocy. Nijak.

                                > Gdyby
                                > Józef miał czas przemyśleć swoje zachowanie może postąpiłby inaczej, ale w życ
                                > iu często kierujemy się emocjami. To nie znaczy, ze Józef jest zły, a autorka p
                                > odła bo deprawuje młodzież.

                                A kto tu jedzie ad personam wobec autorki na tyym forum, na litość boską? Poza tym powtarzam po raz enty: w książce nie ma słowa potępienia wobec Józka, jest za to wyraźna wskazówka, że to on wygrał, a nachalna dziwa ma się wstydzić.
                              • vi_san Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 23:18
                                Otóż, gdyby reakcja Józefa była natychmiastowa - można by mówić [choć z trudem i naciągając] o "obronie przestrzeni osobistej". Natomiast [nie mam książki pod ręką, więc cytatem nie rzucę, ale z tego co pamiętam] on najpierw ją chwycił za kark odsunął, potem było coś o wąchaniu jej skóry [pachnącej jakimś kremem czy coś takiego] po czym dopiero nastąpiło potrząsanie jak szczurem i syczenie w ucho [czyli po potrząśnięciu ją przytulił czy jak?!]. Gdyby po prostu ją odepchnął rzucając w...wione "Czego się pchasz z gębą?!" czy "Odwal się z tymi czułościami!", ewentualnie ze wstrętem otarł usta i wymaszerował - byłaby to reakcja też przesadzona, ale zrozumiała. Natomiast szarpanie, odpychanie, przyciąganie, wąchanie [?!] itd - zdecydowanie nie dadzą się podciągnąć pod reakcję "odruchową". Poza tym Józef nie przejawia nawet cienia myśli w rodzaju "Krucafuks, przesadziłem! Toż bym mógł jej ten karczek skręcić!". Nie, on jest z siebie dumny i zadowolony, bo nie uległ i nie uciekł... I żeby było jasne - nie pochwalam zachowania Magdy! Pisałam kilkakrotnie, że zachowała się idiotycznie, nieprawdopodobnie psychologicznie i kompletnie bez sensu - skoro chłopak przez cały wieczór okazuje jej na wszelkie sposoby niechęć, lekceważenie, a w najlepszych momentach chłodną obojętność i Magda nawet go dobrze nie zna, to dla mnie musiała się czegoś nawdychać, żeby się rwac do karesów. I nie przemawia do mnie opinia "coponiektórych" forumek, że to był niewinny buziak na "dobranoc". Jakoś do "buziakowania" na dobranoc innych Magda się nie rwała - nie cmoknęła na dobranoc miłej grzywki Gabryjelli, nie cmokała Laury, Ignasia, Mili... Nikogo. Więc Józef mógł to [słusznie] odczytać, jako atak na siebie. Natomiast to też nie usprawiedliwia potrząsania [jak szczurem].
                                • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 23:25
                                  Cycat na zamówienie:

                                  Hm? Znieruchomiał, a potem się odwrócił.
                                  - Co...? - powiedział i już nie zdążył wyrzec nic więcej, bo wtem ona wspięła się na palce i znienacka lepko pocałowała go w same usta.
                                  - Dobranoc! - rzuciła tonem zwycięskim. - I dziękuję!
                                  Bezczelna!!!...
                                  Miał ochotę odskoczyć, ale to by też kiepsko wyglądało. Jakby się jej bał.
                                  A wcale się nie bał, tylko jej nie lubił.
                                  Niewiele myśląc, capnął ją mocno za cienki kark i przyciągnął blisko, tak blisko, że poczuł, jak pachnie jej skóra. Jakimiś kremami czy wazeliną, czy innym tłuszczem.
                                  - Wstydu nie masz? - rzekł jej prosto w twarz, przez zaciśnięte zęby, i potrząsnął nią jak szczurem. - Więcej nie próbuj, bo cię walnę!
                                  I odsunął ją czym prędzej na odległość ramienia, po czym wypuścił z uchwytu.
                                  • vi_san Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 00:31
                                    Dziękuję, za wspomożenie cytatem.
                                    Więc tak jak zapamiętałam - on NIE ZAREAGOWAŁ odruchowo, natychmiast. On swoją rreakcję przemyślał [w kilka sekund, ale jednak]. I nie odepchnął jej od razu - co byłoby reakcją zrozumiałą na "naruszenie przestrzeni osobistej" - a wręcz odwrotnie przyciągnął do siebie, wysyczał swoją [na marginesie - kompletnie nieprawdopodobną w ustach szesnastolatka] kwestię, potrząsnął, po czym odsunął i poszedł precz. Logika...
                                    • guineapigs Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 10:27
                                      A mnie sie rzuciło na oczy coś innego: ów lepki pocałunek. Nie wiem, czy to miał byc opis narracyjny, czy wrażenie całowanego. Chyba jednak narracja, bo to nie było to, co w opkach jest zaznaczane: oczami XX.
                                      Więc juz narrator określa to jakoś tak - no, obrzydliwie. Mozna okreslic pocałunek jako lepki, np. uczyniony w malinowym chrusniaku, ale wtedy ta lepkość jest erotyczna, nawet atawistyczna, ponętna. Tu - jest brzydka, lepka, chemiczna. Pewnie miała błyszczyk (fuj) albo i szminkę (fuj do potęgi trzeciej).
                                      Może ten pocałunek był niezdarny, niedoświadczony (nie oczekuje od 16-sto letniej Magdy tego, co potrafiła zrobic jedna z bohaterek Miasteczka Twin Peaks - zawiazania językiem supełka na ogonku od wiśni - no ja mam lat dziesiat, setki pocałunków za soba ale takiego numeru nie potrafię a przede wszystkim - nie mam po co robić), ale można go było, drogi narratorze, nie wartościować az tak, czyniac go wstrętnym. Sa rózne słowa, ja przytaczać nie będe bo pisarką nie jestem i znac nie muszę, które ładniej określą niedoswiadczaony i niewinny całus szesnastolatki.
                                      • kkokos Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 14:57
                                        Sa rózne słowa, ja przytaczać nie będe bo pisarką nie jestem
                                        > i znac nie muszę, które ładniej określą niedoswiadczaony i niewinny całus szesn
                                        > astolatki.

                                        a widzisz, a tu się kłania właśnie ten brak łopatologii, na który powołuje się marianna.
                                        nie łopatologicznie i mową pozornie zależną (której - zdaniem marianny - zauważyć, zrozumieć i docenić nie jesteśmy w stanie) autorka pokazuje, jak narzucająca się chłopakowi, nieszanująca 16- czy 17-letnia pannica przechodnia może być przez tego chłopaka odbierana. słowa "nie uległ" tylko to potwierdzają, bo przecież takiej 16-letniej latawicy wydaje się, że w nim same hormony buzują i jeszcze wdzięczny będzie, że ona daje mu szansę te hormony wyładować. a tu zonk! każda 16-letnia czytelniczka, jeśli w podobny sposób się sama poniża, powinna zrozumieć, jak haniebnie postępuje, nieprawdaż.

                                        i tak to autorka, w sposób absolutnie niełopatologiczny, za to delikatny i pełen życzliwości, przekazuje życiowe mądrości ufnemu dziecięcemu czytelnikowi.
                                      • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 15:26
                                        guineapigs napisała:

                                        > Może ten pocałunek był niezdarny, niedoświadczony (nie oczekuje od 16-sto letni
                                        > ej Magdy tego, co potrafiła zrobic jedna z bohaterek Miasteczka Twin Peaks - za
                                        > wiazania językiem supełka na ogonku od wiśni - no ja mam lat dziesiat, setki po
                                        > całunków za soba ale takiego numeru nie potrafię a przede wszystkim - nie mam p
                                        > o co robić)

                                        To była Audrey Horne, lat osiemnaście. No ale w Lynchowersum nie takie rzeczy się zdarzają :D (Wybaczcie offtopa, ale kocham TP).
                                    • nessie-jp Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 16:27
                                      > Więc tak jak zapamiętałam - on NIE ZAREAGOWAŁ odruchowo, natychmiast. On swoją
                                      > rreakcję przemyślał [w kilka sekund, ale jednak]. I nie odepchnął jej od razu

                                      W ogóle zresztą
                                      • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 16:54
                                        Naprawdę wstrętny i odrażający, poniżający i ohydny jest ton niektórych postów na tym forum. autorka myśli nie tak jak trzeba, pisze nie tak jak trzeba, żartuje nie tak jak trzeba, a w ogóle to jest chora psychicznie i wy jej, głupiej babie, pokażecie jak pisać należy, a ona to łyknie, bo przecież i tak wszystkie wątki do nowej powieści ściągnie z niniejszego forum. Polemika z tak merytoryczną krytyką, która jest bardzo a bardzo konstruktywna, jest rzeczywiście warta zachodu. Nawet przez myśl mi nie przeszło , podczas czytania McD że J. obwąchuje Magdę - poczuł zapach kremu, bo stali, jakby tu powiedzieć, dosyć blisko siebie. Ale już rozumiem, rozumiem jak myśleć należy, jest to wstrętne, obrzydliwe , słusznie tym pogardzacie oraz to potępiacie, popadając przy tym w samozachwyt , zwłaszcza, że "pogarda dla drugiego człowieka jest niegodna zawsze i wszędzie".
                                        • pavan Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 17:07
                                          1marianna22 napisał(a):

                                          > Naprawdę wstrętny i odrażający, poniżający i ohydny jest ton niektórych postów
                                          > na tym forum. autorka myśli nie tak jak trzeba, pisze nie tak jak trzeba, żartu
                                          > je nie tak jak trzeba, a w ogóle to jest chora psychicznie i wy jej, głupiej ba
                                          > bie, pokażecie jak pisać należy, a ona to łyknie, bo przecież i tak wszystkie w
                                          > ątki do nowej powieści ściągnie z niniejszego forum. Polemika z tak merytoryczn
                                          > ą krytyką, która jest bardzo a bardzo konstruktywna, jest rzeczywiście warta za
                                          > chodu. Nawet przez myśl mi nie przeszło , podczas czytania McD że J. obwąchuje
                                          > Magdę - poczuł zapach kremu, bo stali, jakby tu powiedzieć, dosyć blisko siebie
                                          > . Ale już rozumiem, rozumiem jak myśleć należy, jest to wstrętne, obrzydliwe ,
                                          > słusznie tym pogardzacie oraz to potępiacie, popadając przy tym w samozachwyt ,
                                          > zwłaszcza, że "pogarda dla drugiego człowieka jest niegodna zawsze i wszędzie"
                                          > .
                                          Troll ze słownikiem synonimów, łał, fajne.
                                          • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 18:20
                                            W tak superkrytycznym, superświadomym i superinteligentnym towarzystwie, które jest tak nieszkodliwe i tak najlepiej wie, jakie są poprawne wzorce oraz co wypada a co nie wypada, i jak to należy być grzecznym wobec siebie i nikim nie gardzić (bo to niegodne), miło(!) jest być nawet trollem. Dociera? ;)
                                        • kkokos Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 17:07
                                          marianno, pięć albo i siedem razy cię poproszono o konstruktywną obronę powieści. i co? stać cię tylko na zarzucanie innym braku konstruktywizmu? czyżbyś naprawdę nie miała NIC ciekawego do powiedzenia i po prostu tchórzliwie chowała się za twierdzeniem, że nie warto z nami polemizować? chyba tak.

                                          (przypominam, że to ty zaczęłaś od krytyki tego forum, nikt cię po internecie nie ścigał, nie ściągał tu na siłę i nie kazał udowadniać czegokolwiek - to ty przyszłaś, napyszczyłaś, a teraz masz czelnośc twierdzić, że inaczej z nami nie warto rozmawiać. naprawdę forum w twoim przypadku wykazuje wyjątkową cierpliwość i chęć rozmowy. gdyby to ode mnie zależało, już jakiś czas temu potraktowałabym cię rondlem. ale byś się uśmiała, spoglądając potem na świat jasnymi niewinnymi oczami!).
                                          • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 17:55
                                            Rondlem?! Przecież to przemoc. Innym to się zarzuca, ale samemu to wolno? Kalizm. No i ta pogarda
                                          • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 18:06
                                            A może to nie tylko MM nie potrafi przyjąć krytyki? Może forum ESD też nie? No to mnie wyrzućcie. A potem się oburzajcie jak to "konstruktywna krytyka" jest usuwana z KG. Bo z takim świętym oburzeniem właśnie się spotkałam w pewnych wątkach na forum. Paradoksy.

                                            przypominam, że to ty zaczęłaś od krytyki tego forum, nikt cię po internecie n
                                            > ie ścigał, nie ściągał tu na siłę i nie kazał udowadniać czegokolwiek

                                            pozwalam sobie przyjąć umowne określenie krytyka użyte przez kkokos z pewnym nadgorliwym tłumaczeniem się, ponieważ ktoś już tu oznajmił, że moje posty nie są krytyką. ależ oczywiście że nikt mnie nie ściągał, przyszłam tu z potrzeby serca. może MM przemyśli swoje błędy a forum swoje (sama w to nie wierzę)
                                        • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 17:15
                                          1marianna22 napisał(a):

                                          > Naprawdę wstrętny i odrażający, poniżający i ohydny jest ton niektórych postów
                                          > na tym forum. autorka myśli nie tak jak trzeba, pisze nie tak jak trzeba, żartu
                                          > je nie tak jak trzeba, a w ogóle to jest chora psychicznie i wy jej, głupiej ba
                                          > bie, pokażecie jak pisać należy, a ona to łyknie, bo przecież i tak wszystkie w
                                          > ątki do nowej powieści ściągnie z niniejszego forum. Polemika z tak merytoryczn
                                          > ą krytyką, która jest bardzo a bardzo konstruktywna, jest rzeczywiście warta za
                                          > chodu. Nawet przez myśl mi nie przeszło , podczas czytania McD że J. obwąchuje
                                          > Magdę - poczuł zapach kremu, bo stali, jakby tu powiedzieć, dosyć blisko siebie
                                          > . Ale już rozumiem, rozumiem jak myśleć należy, jest to wstrętne, obrzydliwe ,
                                          > słusznie tym pogardzacie oraz to potępiacie, popadając przy tym w samozachwyt ,
                                          > zwłaszcza, że "pogarda dla drugiego człowieka jest niegodna zawsze i wszędzie"
                                          > .

                                          Zapomniałaś wiaderka, czy foremkę zgubiłaś?
                                        • nessie-jp Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 17:34
                                          > Nawet przez myśl mi nie przeszło , podczas czytania McD że J. obwąchuje
                                          > Magdę - poczuł zapach kremu, bo stali, jakby tu powiedzieć, dosyć blisko siebie
                                          > . Ale już rozumiem, rozumiem jak myśleć należy,

                                          No widzisz, czyli nauczyłaś się czegoś nowego. Przestałaś być naiwnym czytelnikiem niewrażliwym na niuanse języka. Zawsze to coś. Forum się przydaje, jak widzisz.
                              • emae Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 06:28
                                1marianna22 napisał(a):

                                >Autorka w żadnym miejscu nie napisała , że Magda zasługiwała na takie potraktowanie.

                                Niestety, już napisała. Tym właśnie słodkim dzieciaczkom wpisującym się do KG na jej stronie :(
                                (Przepraszam, nie zmogłam)

                                > Józef miał czas przemyśleć swoje zachowanie może postąpiłby inaczej, ale w życ
                                > iu często kierujemy się emocjami.

                                Ależ miał wystarczająco dużo czasu. A po fakcie przemyślał jeszcze raz i wyszło mu z tych przemyśleń, że dobrze zrobił i "wygrał".
                          • kopiec_esmeralda Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:36
                            Zastanawiam się, do czego zmierzasz. Przekonać nas, ze książki są dobre?
                            To przekonuj. Bo na razie piszesz ogólniki:
                            Obrzydliwe jest takie węszenie i doszukiwanie się we wszystkim złego, także ze względu na dzieci, które przecież też mogą być czytelnikami tego forum. Nie wiem, jakbym się poczuła jako dwunastolatka lubiąca książki MM (a taką byłam), gdybym się nagle dowiedziała jaka to moja ulubiona autorka jest wyrachowana, obrzydliwa i zaściankowa.
                            Pisz kontrargumenty, może ich siła sprawi, że te dzieci dwunastoletnie, które tu ewentualnie zajrzą, zostaną utwierdzone w poczuciu, że to jednak świetna literatura. Może masz rację, a my się mylimy. Wykaż to.
                          • morekac Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:48
                            także ze względu na dzieci, które przecież też mogą być czytelnikami
                            > tego forum. Nie wiem, jakbym się poczuła jako dwunastolatka lubiąca książki MM
                            > (a taką byłam), gdybym się nagle dowiedziała jaka to moja ulubiona autorka jest
                            > wyrachowana, obrzydliwa i zaściankowa.
                            12-latka nie powinna wchodzić na takie obsceniczne fora, przykro mi.
                            Zresztą są tu raczej osoby w wieku średnim czy wręcz starczym (z punktu widzenia nastolatek ;-) )
                          • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:57
                            1marianna22 napisał(a):

                            > Ale dzieci i młodzież to nie debile, sami potrafią wysnuć wniosek. I zdaje mi s
                            > ię, że ich myślenie raczej nie pójdzie tą drogą, którą wy wskazujecie. Magda po
                            > stępuje źle, bo jest nachalna i Józef postępuje źle, bo jest grubiański. Nie ws
                            > zystko musi być napiętnowane łopatologicznie, nawet w literaturze dziecięcej. A
                            > może i zwłaszcza.

                            Problem w tym, że w McD nie jest napiętnowane wcale. Wręcz przeciwnie, pokazane jako właściwe zachowanie.

                            > Obrzydliwe jest takie węszenie i doszukiwanie się we wszystk
                            > im złego, także ze względu na dzieci, które przecież też mogą być czytelnikami
                            > tego forum.

                            Skoncentruj się może na argumentach w obronie książki, zamiast na wykazywaniu jacy to forumowicze są obrzydliwi, tępawi i tak dalej. Grzecznie proszę.

                            > Nie wiem, jakbym się poczuła jako dwunastolatka lubiąca książki MM
                            > (a taką byłam), gdybym się nagle dowiedziała jaka to moja ulubiona autorka jest
                            > wyrachowana, obrzydliwa i zaściankowa.

                            A kto coś takiego tutaj napisał o autorce? Cytat, albo proszę o zaniechanie zarzucania nam czynów z palca wyssanych.

                            > Na to to mogę powiedzieć tylko, że przesadzasz. Każdy 5- latek to wie, że bicie jest złe, tym > bardziej starsze dzieci. wcale nie trzeba im tego wbijać "jasno i klarownie" do głowy.

                            No właśnie nie. Nie wie, a już na pewno nie pięciolatek. Skądś się biorą te stada przestępców, chuliganów i facetów, pięścią tresujących swe rodziny. Wiesz skąd? Stąd, że ktoś im kiedyś nie wbił do łebków, że przemoc jest zła. Ba, więcej, ktoś ich nauczył, że tłuczenie bliźniego jest całkiem okej. Są też stada kobiet, które latami znoszą bicie i poniewierkę, a wiesz skąd one się biorą? Stąd, że ktoś im kiedyś powiedział, że to jest normalne, że tak trzeba. Dlatego kiedy popularna autorka powieści dla młodzieży zaczyna promować przemoc, to mnie po prostu szlag trafia.

                            > To, że bije Józinek (czy też tu jest już święty?) bicia nie gloryfikuje. Autorka nie musi tego wprost wypowiadać.

                            Piszę ci po raz chyba tysięczny, że autorka tego nie wypowiada nijak. Ani wprost, ani na skos, ani subtelnie i pod płaszczykiem. W McD nie ma ani jednego słowa, które by czyny Józina potępiało. Ani jednego! Są za to przemyślenia Magdusi i rudego, z których wynika jak byk, że ofiara sama se była winna, bo na trzęsienie zasłużyła! Dociera?

                            > To, ze rodzina nie urządza dzikiej awantury z wyzwiskami z powodu
                            > rękoczynów, to jest po prostu specyfika tej rodziny. Która jest trochę dziwna, ale też
                            > interesująca.

                            A kto tu żąda dzikiej awantury z wyzwiskami? Ja bym chciała żeby ktoś chłopakom wyjaśnił, że źle robią, tylko i aż tyle. Zwłaszcza, że Borejkowie są przedstawiani jako ciepła, kochająca się, idealna rodzina. W ciepłej i kochającej się rodzinie taka bójka w wykonaniu małoletnich zjeżyłaby dorosłym włosy na głowie. A tu nic, temat do żarcików. To nie jest specyfika, wybacz, to jest patologia, sprzedawana pod płąszczykiem rodzinnego ciepełka.


                            > Gdyby łusia była zupełnie jak trzeba, Józinek robiłby tylko to co wypada, a Laura była
                            > zawsze w porządku to po prostu nie byłoby o czym pisać i czytać. Straszne nudziarstwo by
                            > było. A tak, proszę, ekscytujecie się już od dawna. Dorosłe osoby!

                            Nikt nie wymaga od bohaterów bycia ideałami, tak jakby wręcz przeciwnie.
                            • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 23:05
                              Och, dociera, dociera. Acz nie powiedziałam że forumowicze są tępawi. Natomiast niezbyt podoba mi się narzucanie mi na czym mam się koncentrować. Obawiam się też, że żadne argumenty tu nie pomogą. No cóż, kiście się we własnym sosie zgodnej , chóralnej "krytyki".
                              • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 23:12
                                1marianna22 napisał(a):

                                > Och, dociera, dociera. Acz nie powiedziałam że forumowicze są tępawi. Natomiast
                                > niezbyt podoba mi się narzucanie mi na czym mam się koncentrować. Obawiam się
                                > też, że żadne argumenty tu nie pomogą. No cóż, kiście się we własnym sosie zgod
                                > nej , chóralnej "krytyki".

                                Znaczyś foch i zabieramy zabawki z tej paskudnej piaskownicy. No cóż...
                                • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 23:23
                                  No, zabieramy, zabieramy, ale może nie na zawsze. Ale wielkich przyjaźni na tym forum to ja nie nawiążę. :D
                                  • dakota77 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 09:59
                                    No coz, my tez nie widzimy na razie powodu, by nawiazywac z toba wielkie przyjaznie :) Szkoda, ze nie chcialas z nami merytorycznie podyskutowac, i to o ksiazkach MM, a nie o jakosci forum.
                              • kopiec_esmeralda Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 06:49
                                > Natomiast
                                > niezbyt podoba mi się narzucanie mi na czym mam się koncentrować.

                                Rozumiem, że może bardziej ci się podoba pisanie o nas, niż o książkach, ale jednak to jest forum tematyczne i koncentrujemy się na książkach Musierowicz, a nie na personaliach, ty natomiast to robisz wciąż, próbując charakteryzować nas, a nie literaturę. Spróbuj więcej uwagi poświęcić książkom i wykazać, dlaczego tkwimy w błędzie uważając te najnowsze za złe.
                                Są dobre, bo?
                      • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:05
                        1marianna22 napisał(a):

                        > A to może dużo zależy od tego KTO wyciąga wnioski...
                        > To jest powieść, w której autorka bardzo często posługuje się mową pozornie zal
                        > eżną. A to oznacza, że nie wszystko to co napisane jest w narracji trzecioosobo
                        > wej jest bezstronną oceną wszechwiedzącego narratora. A wy bezładnie mieszacie
                        > opinie bohaterów z opiniami autora. Otóż, autor nie zawsze musi się zgadzać ze
                        > wszystkim co myślą, robią i mówią jego bohaterowie. Nawet nie może, takie są pr
                        > awa literatury. Trzeba wiedzieć, co się czyta.

                        Pokaż mi w którym miejscu mylę przemyślenia Józwy i autorki. Albo ktokolwiek inny. To po pierwsze. Po drugie, to jest powieść zaadresowana do młodzieży, nie wyrafinowanych znawców literatury, więc przekaz z niej płynący winien być podany jasno i klarownie (co nie znaczy, że łopatologicznie). Można go podać, uwaga, również posługując się głosem bohaterów.

                        I tu przechodzimy do puktu trzeciego, mianowicie przemoc, czyniona przez Józina i Ignasia nie zostaje potępiona ani razu. Ani przez autora, ani przez żadnego z bohaterów. Nikt nie wyprowadza Józina z błędu i nie wskazuje mu, że jego zachowanie wobec Magdusi nie było właściwe. Autorka ani słowem nie zająknęła się o tym, że jego przemyślenia mogą być złe. A bójka Józwy z Ignacem jest przedmiotem familijnych dowcipów i też nie doczekuje się choćby najmarniejszej sugestii, że któryś z młodzieńców nie postąpił właściwie. Skoro zatem autorka nie potępia tych zachowań ani własnymi usty, ani usty bohaterów, to najwyraźniej uznaje, że są w porządku. Szczególnie, że w przypadku potrząsania szczurem poczucie winy ma OFIARA, czyli Magdusia, a nie agresor. Bez słowa od autorki, że coś tu jest nie tak.

                        Ba, jest lepiej. Otóż ten sam Józin, który przed chwilą dusił własnego kuzyna przedramieniem i wbijał mu pod żebro szczotkę, za co dostał gonga rondelkiem, jest opisany, na zakończenie sceny tak:

                        Dziadek pierwszy skojarzył podstawowe fakty, wodząc wzrokiem od jednego dyszącego wnuka z garnkiem w dłoni, poprzez kałuże wody, do drugiego, z krwotokiem. Ale zanim zdołał ubrać swe wnioski w słowa i wdrożyć postępowanie śledcze, Józinek zdecydował się odpowiedzieć na zadawane mu w kółko pytanie.
                        - Nic takiego - rzekł dumnie, odejmując ręce od twarzy i ukazując niewinne, jasne oczy. - Walnąłem głową w blat. Jak wszyscy.


                        Gość, który uznaje przemoc za najwłaściwszy sposób rozwiązywania konfliktów, jest opisany jako posiadacz niewinnych, jasnych oczek.
                        • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:36
                          Na to to mogę powiedzieć tylko, że przesadzasz. Każdy 5- latek to wie, że bicie jest złe, tym bardziej starsze dzieci. wcale nie trzeba im tego wbijać "jasno i klarownie" do głowy. To, że bije Józinek (czy też tu jest już święty?) bicia nie gloryfikuje. Autorka nie musi tego wprost wypowiadać. To, ze rodzina nie urządza dzikiej awantury z wyzwiskami z powodu rękoczynów, to jest po prostu specyfika tej rodziny. Która jest trochę dziwna, ale też interesująca. Gdyby łusia była zupełnie jak trzeba, Józinek robiłby tylko to co wypada, a Laura była zawsze w porządku to po prostu nie byłoby o czym pisać i czytać. Straszne nudziarstwo by było. A tak, proszę, ekscytujecie się już od dawna. Dorosłe osoby!
                          • morekac Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:55
                            A tak, proszę, ekscytujecie się już od dawna. Dorosłe osoby!

                            A dlaczego nie miałabym tego robić? Zakaz jest ustawowy? Każdy może robić to, co lubi... Nikt ci zresztą nie broni założyć forum jedynie słusznych miłośników MM - ale chyba nie przekonasz tu obecnych do zmiany zdania...
                            • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:58
                              A to , że nie przekonam, to ja wiem. Za duży ładunek agresji. Dlatego nawet się już nie silę. Dobranoc.
                              • kopiec_esmeralda Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 06:44
                                > A to , że nie przekonam, to ja wiem. Za duży ładunek agresji. Dlatego nawet się
                                > już nie silę. Dobranoc.

                                To go zmniejsz i spróbuj rzeczowo argumentować, może siła tych argumentów sprawi, że zaczniemy postrzegać inaczej. Na razie skupiasz się na "charakteryzowaniu" forum, a nie na obronie książek.
          • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 19:43
            1marianna22 napisał(a):

            > A ja zauważyłam - i to na potęgę. Odnosi się to zwłaszcza do nowej Jeżycjady, k
            > tóra wcale nie jest aż aż tak dużo słabsza od starej. Jest po prostu inna, gdyb
            > y autorka powielała swoje własne schematy (np obowiązkowa metamorfoza bohaterki
            > , której brakuje w McD), to właśnie to by jej zarzucano. A nowa Jeżycjada to wc
            > iąż dobre książki i na pewno nie są szkodliwe, jak to się komuś przywidziało.

            Och no, kocham to. Masami i w ekstazie. Uważamy, że nowa Jezycjada jest słabsza, więc nam się przywidziało. Nie to, że moglibyśmy mieć tu na forum własne opinie, przywidziało nam się, a twoja racja jest racja najtwojsza. Świetny sposób, żeby się na forum przedstawić.
            • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 20:26
              Też mam prawo do własnej opinii tak samo jak każdy inny. Forum jest otwarte, więc mogę ją wypowiedzieć. Lepszy sposób na przedstawienie się nie jest mi potrzebny, bo raczej nie dołączę do tego towarzystwa wzajemnej adoracji, które konsekwentnie lubuje się w pastwieniu nad autorką. Jakoś nie przeszkadza mi, że według czyjegoś rozeznania nowa jeżycjada jest słabsza, ale mówienie że jest szkodliwa, uważam za szkodliwe nadużycie. Nie wyciągnęłam wniosku, że wam się przywidziało z tego powodu, ze piszecie, że jest słaba. Nie ma pomiędzy tym związku logicznego i dziwię się, że go dostrzegasz. Poza tym - każdego można skrytykować. was też. Masami i w ekstazie.
              • morekac Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 20:35
                Są miejsca w internecie, gdzie możesz sobie wielbić całą twórczość MM bez wyjątku.
                Naprawdę nie musisz się tutaj katować.
                • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 20:42
                  Ale ja się nie katuję , świetnie się bawię. tak sobie po prostu krytykuję , wcale nie jestem złośliwa. Myślę, że kto jak kto, ale wy powinniście mnie zrozumieć. tak przecież lubicie krytykować!..
                  • pavan Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 20:43
                    1marianna22 napisał(a):

                    > Ale ja się nie katuję , świetnie się bawię. tak sobie po prostu krytykuję , wca
                    > le nie jestem złośliwa. Myślę, że kto jak kto, ale wy powinniście mnie zrozumie
                    > ć. tak przecież lubicie krytykować!..


                    Wielokropek kropek ma trzy.
                    • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 20:45
                      A dziękuję, wiedziałam.
                  • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 20:45
                    1marianna22 napisał(a):

                    > Ale ja się nie katuję , świetnie się bawię. tak sobie po prostu krytykuję , wca
                    > le nie jestem złośliwa. Myślę, że kto jak kto, ale wy powinniście mnie zrozumie
                    > ć. tak przecież lubicie krytykować!..

                    Krytyka ma to do siebie, ze zawiera w sobie konkretne argumenty. Twoje posty zaś są takowych kompletnie pozbawione. Nie chcę cię więc rozczarowywać, ale nie, ty nie krytykujesz, przykro mi niezmiernie.
              • nessie-jp Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 20:40
                > Poza tym - każdego można skrytykować.
                > was też. Masami i w ekstazie.

                Ależ krytykuj! Tylko wiesz co: krytykę trzeba uargumentować. Nie można tak po prostu wpaść gdzieś, wywalić jęzor i powiedzieć "Aaaale wy to gupie jesteście bo tak!"

                Jeśli chcesz polemizować z którymkolwiek z zarzutów, to spisz argumenty, załóż wątek i polemizujmy. Możesz zacząć od scen, które zostały uznane za szkodliwe (przedstawianie chamstwa i agresji jako ciepła i rycerskości). Uważasz, że to nieszkodliwe? Napisz, DLACZEGO.
                • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 20:45
                  Dziękuję za zaproszenie, przemyślę je. Niniejszym przepraszam, że wkroczyłam tak bezpardonowo, ale siła niektórych waszych argumentów jest taka, że wręcz uznałam, ze mogę sobie pozwolić.
              • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 20:41
                1marianna22 napisał(a):

                > Też mam prawo do własnej opinii tak samo jak każdy inny. Forum jest otwarte, wi
                > ęc mogę ją wypowiedzieć.

                Ależ oczywiście, że masz prawo do posiadania i wypowiadania swej opinii, nie odmawiaj go zatem innym, z łaski swojej.

                Lepszy sposób na przedstawienie się nie jest mi potrze
                > bny, bo raczej nie dołączę do tego towarzystwa wzajemnej adoracji, które konsek
                > wentnie lubuje się w pastwieniu nad autorką. Jakoś nie przeszkadza mi, że wedłu
                > g czyjegoś rozeznania nowa jeżycjada jest słabsza, ale mówienie że jest szkodli
                > wa, uważam za szkodliwe nadużycie.

                > Lepszy sposób na przedstawienie się nie jest mi potrze
                > bny, bo raczej nie dołączę do tego towarzystwa wzajemnej adoracji, które konsek
                > wentnie lubuje się w pastwieniu nad autorką.

                Pokaż mi bodaj jeden cytat z tego forum w którym ktoś pastwi się nad autorką. Chociaż jeden, ślicznie proszę.

                > Jakoś nie przeszkadza mi, że wedłu
                > g czyjegoś rozeznania nowa jeżycjada jest słabsza, ale mówienie że jest szkodli
                > wa, uważam za szkodliwe nadużycie.

                A jakieś argumenty na poparcie? Bo widzisz, myśmy już ci napisali dlaczego uważamy nowe tomy Jeżycjady za szkodliwe, a ja się chętnie dowiem, czemu promowanie choćby przemocy, czy chamstwa, szkodliwym nie jest. I czemu nazywanie dzieła, które takowe zachowania promuje szkodliwym jest szkodliwym nadużyciem. Czekam na twą odpowiedź z utęsknieniem.


                > Nie wyciągnęłam wniosku, że wam się przywidz
                > iało z tego powodu, ze piszecie, że jest słaba. Nie ma pomiędzy tym związku log
                > icznego i dziwię się, że go dostrzegasz. Poza tym - każdego można skrytykować.
                > was też. Masami i w ekstazie.

                Przypomnieć ci, co napisałaś?

                > A nowa Jeżycjada to wciąż dobre książki i na pewno nie są szkodliwe, jak to się komuś
                > przywidziało.

                Komuś, znaczy najwyraźniej nam, bo za takowe je uważamy. Pogarda do adwersarzy bije po oczach, o niechęci do jakiejkolwiek dyskusji nie wspomnę, bo gdybyś chciała rzeczywiście dyskutować, to napisałabyś dlaczego tak uważasz, zamiast rzucać, że komuś się przywidziało.
              • guineapigs Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 20:50
                Marianno, pieknie piszesz, ale: obroń neojeżycjade, napisz dlaczego język jest dobry, dlaczego akcja porywa i bawi, że nastolatki/dorosłe/babunie nie moga sie oderwać i piszcza: ach, to o mnie. Napisz, dla kogo/o kim to jest pisane. Jeśli to ma byc jakaś wyższa forma sztuki, na zasadzie 'nikt tego nie rozumie, a to jest wielkie i nowe' (jak jakis malarz którego obrazy doceniona po śmierci) to jakos postaraj się napisąc 'wstęp do opracowania'.
                niestety, do tej pory zauwżono przede wszystkim: brak korekty, brak riserczu, brak wiedzy o tym co sie napisało wcześniej, lenistwo, brak pomysłu, rządzę pieniądza. I niemal każda z osób tutaj poda ci 'w nocy o pólnocy' po trzy przykłady na każdy z tych zarzutów.
                MM ma talent - kazdy to wie, pieknie pisane powiesci sa tego dowodem. Ale w pewnym momencie zapragneła byc demiurgiem, moze dziennikarzem, może nauczycielką, może pedagogiem Polaków - diabeł wie, co zamierzyła, ale nie wyszło jej to i koniec.
                A że nie jestesmy towarzystwem sie adorujacym - to ja jestem najlepszym przykładem, bo ostatnio zjechano mnie tu jak bura suke i dobrze. Ucze się. Ale wymyslamy sobie w miarę miło i kulturalnie, nawet chamstwo ma tu bana, ale krytyka nie ma. Co napisane publicznie - to ma prawo byc krytykowane, niezależnie od inicjałów autora..
                • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 21:00
                  Nie, napisałam od razu, że każdego da się skrytykować zasadnie i że niektóre uwagi są celne , a teraz dodam, ze także inteligentne. Dostrzegam jednak dużą różnicę pomiędzy krytyką a krytykanctwem, a takiej niekonstruktywnej krytyki jest tu pełno. Nie wiem, czy nie wyjdę na maniaczkę, ale mogę się podjąć wskazać to pod różnymi postami w kilku wątkach. Chodzi mi po prostu o to, że każdy medal ma dwie strony, a wy wskazujecie jedną, tą złą i się tym niesłychanie rajcujecie. I po prostu mam silne poczucie, że MM jest osobą obdarzoną dobrą wolą, a wy zwyczajnie mieszacie ją z błotem. To mnie wnerwia.
                  • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 21:10
                    1marianna22 napisał(a):

                    > Nie, napisałam od razu, że każdego da się skrytykować zasadnie i że niektóre uw
                    > agi są celne , a teraz dodam, ze także inteligentne. Dostrzegam jednak dużą róż
                    > nicę pomiędzy krytyką a krytykanctwem, a takiej niekonstruktywnej krytyki jest
                    > tu pełno. Nie wiem, czy nie wyjdę na maniaczkę, ale mogę się podjąć wskazać to
                    > pod różnymi postami w kilku wątkach. Chodzi mi po prostu o to, że każdy medal m
                    > a dwie strony, a wy wskazujecie jedną, tą złą i się tym niesłychanie rajcujecie
                    > . I po prostu mam silne poczucie, że MM jest osobą obdarzoną dobrą wolą, a wy z
                    > wyczajnie mieszacie ją z błotem. To mnie wnerwia.

                    Po raz kolejny proszę: wskaż mi bodaj jeden cytat w którym mieszamy z błotem autorkę, lub się nad nią pastwimy.
                    • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 22:45
                      Po raz kolejny proszę: wskaż mi bodaj jeden cytat w którym mieszamy z błotem au
                      > torkę, lub się nad nią pastwimy.

                      chora psychicznie, ogarnięta rządzą pieniądza, leniwa... niejedno by się znlazło
                      • guineapigs Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 07:42
                        Ja się przyznaję do tego lenistwa i pieniędzy - tak, napisałam to, bo takie wrażenie sprawia na mnie ta ostatnia twórczość. Jeśli autor nie sprawdza, co już napisał wcześniej, nie sprawdza realiów, o których pisze - a twierdzi, że trzyma się ich dokładnie, np. pogody - no to jak to określić inaczej jak lenistwo? No można tak: 'w wyobraźni sie zmieści'.No pewnie. Ale czytelnikom zgrzyta. Albo się pisze do szuflady, albo na rynek. Jak się pisze na rynek, to wypadałoby zadbać o klienta. A jak się samemu nie chce, to zatrudnić kogoś. W jednej z ostatnich Polityk był felieton właśnie o tym - że są takie mrówki redakcyjne, które to, co wyjdzie spod pióra autora, uważnie czytają, poprawiają, i składają w logiczną całość, gotową do podania czytelnikowi. Dzięki temu nie ma wielu nieścisłości, absurdów, blędów.
                  • guineapigs Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 21:13
                    przede wszystkim, jest to forum otwarte dla każdego, nie tylko dla korektorów, krytyków, milosników czy wrogów. Po prostu dla czytelników. jedni sa bardziej obeznani, inni mniej. Każdy, za darmo, może sie tu wypowiedzieć i serdecznie zapraszany jest.
                    Jak masz coś do powiedzenia, choćby fajny dowcip o Doktorze i Babie - czekamy na Ciebie.
                    Ale nie pisz tajemniczo, że masz cos do powiedzenia, mogłabyś ale nie napiszesz bo... itp - Ignac Borejko nie ma az takich macek.
                    Nie podobaja ci sie nasze analizy - pisz o tym, podobaja sie - tez pisz. Łelkamtu. Tylko nie uderzaj w ton: mogłabym napisać źle, ale nie napiszę.
                    • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 21:15
                      > Ignac Borejko nie ma az takich macek.

                      Teraz to mam wizję Ignacego Cthulhejko...
                  • nessie-jp Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 21:13
                    > . I po prostu mam silne poczucie, że MM jest osobą obdarzoną dobrą wolą, a wy z
                    > wyczajnie mieszacie ją z błotem. To mnie wnerwia.

                    A ja właśnie nie widzę już tej dobrej woli. Bo wiesz, to jest tak, że osobie naprawdę miłej i wykazującej dobrą wolę można dużo wybaczyć. Nawet braki warsztatu, nawet niedociągnięcia, nawet pewne lenistwo, dłużyzny, brak fabuły. Jeśli przez to wszystko prześwieca autentyczna dobra wola.

                    Moim zdaniem przez nową Jeżycjadę już nie prześwieca. To, co prześwieca, jest niemiłe, wyższościowe i aroganckie. Nie tylko ze względu na to, co się znalazło w treści książek (wielokrotnie wspominany kalizm, zaściankowość, ksenofobia, strach i nienawiść do odmienności postaw) ale w bardzo dużym stopniu z powodu coraz mniej sympatycznego zachowania samej autorki.

                    I owszem, osobie miłej można wybaczyć pomyłki. Osobie niegrzecznej, niemiłej i pełnej wyższości oraz przekonanej o własnej nieomylności już dużo mniej ujdzie na sucho.
                    • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 22:51
                      Moim zdaniem przez nową Jeżycjadę już nie prześwieca. To, co prześwieca, jest n
                      > iemiłe, wyższościowe i aroganckie. Nie tylko ze względu na to, co się znalazło
                      > w treści książek (wielokrotnie wspominany kalizm, zaściankowość, ksenofobia, st
                      > rach i nienawiść do odmienności postaw) ale w bardzo dużym stopniu z powodu cor
                      > az mniej sympatycznego zachowania samej autorki.
                      >
                      > I owszem, osobie miłej można wybaczyć pomyłki. Osobie niegrzecznej, niemiłej i
                      > pełnej wyższości oraz przekonanej o własnej nieomylności już dużo mniej ujdzie
                      > na sucho.
                      >
                      opinie na tym forum wymierzone w autorkę też są niemiłe, wyższościowe i aroganckie. gdyby ktoś wobec mnie był tak niegrzeczny i tak niemiły jak wy wobec MM, to też bym w końcu ucięła dyskusję, dlatego że "tak mi się podoba". i już
                      • kooreczka Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 23:17
                        Przyznając tym samym rację? Kiepska strategia.
                        • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 23:23
                          Przyznając tym samym rację? Kiepska strategia.

                          Za to pozwalająca oszczędzić cenny czas, zamiast tracić go na jałowe dyskusje i odpieranie powielanych bez końca zarzutów.
                      • morekac Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 23:58
                        Marianno, człowiek, który pisze książki, musi liczyć się z tym, że książka będzie krytykowana - ryzyko zawodowe, rzekłabym. I myślę, że tak naprawdę MM doskonale sobie poradzi bez twojej żarliwej obrony.
                        Nikt tym form katować się nie musi. I nie zabronisz tu nikomu wyrażania swoich opinii.
                        • anuszka_ha3.agh.edu.pl A co ta Marianna się tak emocjonuje? 17.06.13, 00:11
                          A co ta Marianna się tak emocjonuje? To autorka albo ktoś z rodziny?
                          • morekac Re: A co ta Marianna się tak emocjonuje? 17.06.13, 00:20
                            Ale się chyba zaangażowała, biedactwo...
                          • 1marianna22 Re: A co ta Marianna się tak emocjonuje? 17.06.13, 00:24
                            co ta Marianna się tak emocjonuje? To autorka albo ktoś z rodziny?

                            Pudło. :D żadnych związków rodzinnych. obawiam się, że dla autorki podejmowanie tego rodzaju dyskusji byłoby poniżające. czym dłużej tu siedzę, tym bardziej rozumiem dlaczego.
                            moje rozemocjonowanie jest czysto bezinteresowne. bywa, jak widać.
                            powiedzmy, że lubię robić zamieszanie i nigdy jeszcze nie byłam trollem, zdobywam więc nowe doświadczenie. poza tym bardzo mnie ciekawi reakcja ludzi, którzy hobbistycznie i z zapałem zajmują się obsmarowywaniem i szydzeniem na analogiczne zachowanie względem nich. choć ja i tak jestem grzeczna - przepraszam , dziękuję- a moje uwagi ani tak szydercze jak wasze, ani nawet ponoć krytyką nazwać ich nie można. ;)
                        • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 00:13
                          Ach, już mówiłam, że się nie katuję. Nie jestem masochistką. Po prostu bawię się dostrzegając niekonsekwencje na tym forum, gdzie forumowicze (niektórzy) przyjmują postawę "przyganiał kocioł garnkowi". Nie przeszkadza mi "krytyka" , wkurza mnie krytykanctwo. Nie zabraniam nikomu wyrażania opinii, mam nadzieję, że również mam do tego prawo. Nie zrażają mnie konkrety natomiast sposób ich artykułowania jest czasami "obrzydliwy" i obraźliwy. To mi się nie podoba. MM z pewnością sobie poradzi, ale co mi szkodzi zaoponować?
                  • morekac Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 21:13
                    Boś wpadła w wątek dotyczący nowej Jeżycjady?
                    Osobiście kocham IS, 6K czy KK.
                    A to. ze książka jest kupowana w iluś tam tysiącach egzemplarzy, nie oznacza, że wszystkim czytaczom się spodobała. Też kupiłam McDusię...
                    • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 21:40
                      przejrzałam już kilka wątków.
                      Dziwi mnie, po co ktoś czyta książkę dwukrotnie, żeby tylko wytknąć błędy, po czym spisuje je do czwartej nad ranem. Hobby jakieś czy co? Z drugiej strony, jeśli tyle osób poświęca swój czas, żeby książkę zanalizować i potem o tym pogadać, to znaczy, że jest to literatura, która ma siłę. Będę jej bronić.
                      • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 21:46
                        1marianna22 napisał(a):

                        > przejrzałam już kilka wątków.
                        > Dziwi mnie, po co ktoś czyta książkę dwukrotnie, żeby tylko wytknąć błędy, po c
                        > zym spisuje je do czwartej nad ranem. Hobby jakieś czy co? Z drugiej strony, je
                        > śli tyle osób poświęca swój czas, żeby książkę zanalizować i potem o tym pogada
                        > ć, to znaczy, że jest to literatura, która ma siłę. Będę jej bronić.

                        A to broń, chętnie podyskutuję. Możesz zacząć od mojej odpowiedzi na twój post dotyczący McD :>
                      • nessie-jp Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:05
                        > Dziwi mnie, po co ktoś czyta książkę dwukrotnie, żeby tylko wytknąć błędy, po c
                        > zym spisuje je do czwartej nad ranem. Hobby jakieś czy co?

                        Czemu nie? Skoro już się zmarnowało 35 zł na nędzną książczynę, to niechże z tego będzie chociaż jakaś zabawa. To nie te czasy, że kiepską literaturę można było co najwyżej pociąć w paski i zawiesić na gwoździu w wiadomym celu...


                        > Z drugiej strony, je
                        > śli tyle osób poświęca swój czas, żeby książkę zanalizować i potem o tym pogada
                        > ć, to znaczy, że jest to literatura, która ma siłę.

                        Koniecznie powiedz to samo o "Trybunie Ludu" i pozycjach podobnych do niej
                      • guineapigs Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:06
                        A to akurat moze być hobby. Tak jak wyszukiwanie głupich cieć w filmach, błednych wypowiedzi bohaterów czy zegarków u Zbyszków z Bogdańca. I nie świadczy to o pozimie źródła, ale o wiedzy czy refleksie analizatora. A propos, masa historyków zajmuje sie głownie tym, bu obalić document jako źródło - czy, wg. ciebie, oznacza to, że ów dokument jest wart obrony, bo np. 100 ludzi uważa go za falsyfikat?
                      • kopiec_esmeralda Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:22
                        > Dziwi mnie, po co ktoś czyta książkę dwukrotnie, żeby tylko wytknąć błędy, po c
                        > zym spisuje je do czwartej nad ranem. Hobby jakieś czy co?

                        Różne są hobby. Ale chciałaś chyba rozmawiać o książce, że jest dobra, proszę, wymień jej walory.

                        >tyle osób poświęca swój czas, żeby książkę zanalizować i potem o tym pogada
                        > ć, to znaczy, że jest to literatura, która ma siłę. Będę jej bronić.
                        Znasz "Książki najgorsze" Barańczaka?

                      • pavan Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:25
                        1marianna22 napisał(a):

                        > przejrzałam już kilka wątków.
                        > Dziwi mnie, po co ktoś czyta książkę dwukrotnie, żeby tylko wytknąć błędy, po c
                        > zym spisuje je do czwartej nad ranem. Hobby jakieś czy co? Z drugiej strony, je
                        > śli tyle osób poświęca swój czas, żeby książkę zanalizować i potem o tym pogada
                        > ć, to znaczy, że jest to literatura, która ma siłę. Będę jej bronić.

                        Na razie jej nie bronisz, tylko gadasz w kółko o tym, jacy to ludzie na tym forum są źli, bo krytykują. A jak cię ktoś prosi o argumenty to piszesz, że nie będziesz o tym rozmawiać. Zdecyduj się albo nie trolluj.
                      • vi_san Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:27
                        To chyba pite do mnie, bo to ja kiedyś bladym świtem wypisywałam w kolejności wszystkie wnerwy w McGniocie? :)
                        No to wyjaśnię. Co mi tam.
                        Pierwszy raz przeczytałam ze zdychającą i dogorywającą nadzieją. Owa nadzieja zdychała we mnie systematycznie od Kalamburki poczynając, mały zastrzyk przejaśnienia to Żaba, reszta "neo" dołuje mnie coraz bardziej i bardziej. Kolejne książki kupuję i czytuję już tylko siłą przyzwyczajenia. A McDusia mnie załamała i nadzieja wydała z siebie ostatnie tchnienie i tyle - więcej książek MM nie kup-ię, poczekam, aż będzie piracka kopia na Chomiku.
                        Natomiast jakiś czas po przeczytaniu tego "dzieła" z przyczyn niezależnych musiałam siedzieć całą noc - nie mogłam zasnąć, znaczy musiałam co godzinę się "meldować". Sytuacja miała miejsce głęboko w lesie, w nie moim domku letniskowym. I JEDYNYM co znalazłam do czytania była [o zgrozo!] właśnie McDusia zapomniana przez żonę właściciela domku [dodajmy, że kompletnie bez żalu!]. Z tej racji, że nic do roboty nie miałam, zaczęłam sobie powtarzać ów utwór, chociażby po to, żeby sprawdzić: a. czy to faktycznie taki wnerwiający gniot, jak mi się zdawało za pierwszym razem, b. czy my tu na forum czasem się nie czepiamy przesadnie. I z tego czytania + notatek czynionych w trakcie powstał ów temat, który tak cię zbulwersował.
                        Zauważam jednak, że ani jednego z moich "wnerwów" nie obaliłaś argumentem! Czyli racja jest po mojej stronie! :D
                      • vi_san Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:32
                        A, i dla wyjaśnienia - uwielbiam większośc starych książek MM! Szósta Klepka, Kłamczucha, Brulion Bebe B. itd. I, jak sądzę większość na tym forum też. I to właśnie jest powód, dla którego tak bezlitośnie tępimy "kwiatki", "potknięcia" i "babole". Gdyby "stara" jeżycjada nie była tak kochana - w żadnej z nas "neo - gnioty" nie budziłyby żadnych emocji.
                        I broń! Byle nie argumentacją "Tak bo tak!", a udowodnij! Chętnie odszczekam wszystko co sama wyszczególniłam, o ile przekonasz mnie, że nie miałam racji!
                    • 3piota Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:04
                      morekac napisała:
                      > A to. ze książka jest kupowana w iluś tam tysiącach egzemplarzy, nie oznacza, ż
                      > e wszystkim czytaczom się spodobała. Też kupiłam McDusię...

                      A ja wiem skąd się te tysiące egzemplarzy wzięły.
                      Wszyscy wzorem Gabuni i OtGrzesia kupowali po dwa egzemplarze, żeby się nie pokłócić przy czytaniu.
                      • guineapigs Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:15
                        nie chciałabym sie pokłócić przy czytaniu z Józinem, nie chciałabym się z nim pokłocic przy czymkolwiek. Życie mi miłe.
                        • vi_san Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:40
                          Chyba, że miałabyś pod ręką garnuszek. Czy tam rondelek. To stosowny argument w dyskusji?
                • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 22:06
                  A że nie jestesmy towarzystwem sie adorujacym -

                  ano jesteście, źle znosicie negatywne uwagi na temat swojego forum. Jesteście zafiksowani na swoich racjach i przekonani o swej nieomylności, co wybrzmiewa w tonie wielu postów (nie wszystkich oczywiście). Nie chcę powiedzieć , że to forum jest złe, złe, złe i już nic wartościowego nie można tu znaleźć. Ale wy chcecie powiedzieć , ze neojeżycjada jest zła, zła, zła i demoralizuje niewinne, naiwne dziatki (które wcale nie widzą przemocy w telewizji i wokół siebie , nie dostrzegają też wrogości, hipokryzji i szyderstw wymierzonych w co się da, a nawet jeśli dostrzegają to mogą to potraktować jako zjawisko pozytywne w swej dziecięcej nieświadomości). dlatego potrzebny jest smrodek dydaktyczny, ale nachalny dydaktyzm tez jest zły, zły, zły. Jeżycjada nie promuje przemocy. promuje poezję - ale to jest złe,złe, złe bo nachalne dydaktycznie, oraz promuje rodzinę jako wartość, ale to też jest złe bo powinna promować niezależne, bezdzietne, samorealizujące się kobiety. to byłoby correct. phi.
          • pavan Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 19:52
            1marianna22 napisał(a):

            > A ja zauważyłam - i to na potęgę. Odnosi się to zwłaszcza do nowej Jeżycjady, k
            > tóra wcale nie jest aż aż tak dużo słabsza od starej. Jest po prostu inna, gdyb
            > y autorka powielała swoje własne schematy (np obowiązkowa metamorfoza bohaterki
            > , której brakuje w McD), to właśnie to by jej zarzucano. A nowa Jeżycjada to wc
            > iąż dobre książki i na pewno nie są szkodliwe, jak to się komuś przywidziało.

            Promowanie przemocy, w tym przemocy domowej, wcale nie jest szkodliwe. Wmawianie młodym czytelniczkom, że ich jedyną wartością jest zdolność do reprodukcji, i tylko mąż nadaje im status człowieka jest absolutnie godne polecenia. Chamstwo, stereotypizacja i brak szacunku dla inności. A także błędy logiczne i gramatyczne. Absolutny wzór do naśladowania.
            • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 01:09
              Wmawiani
              > e młodym czytelniczkom, że ich jedyną wartością jest zdolność do reprodukcji,

              eee, zdawało mi się , że o wartości bohaterek, czyli czytelniczek stanowi jeszcze dobra figura (sądząc po forumowym sposobie interpretacji problemu nadwagi magdusi).
              • klawiatura_zablokowana Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 23:04
                A to w McDusi istnieje problem nadwagi głównej (rzekomo) bohaterki dla kogokolwiek, ją samą w to włączając, poza Idą?
                Tam w ogóle poruszana jest kwestia nadwagi w jakiś inny sposób niż kpiących komentarzy o luziku w pasie?
      • nessie-jp Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 18:56
        1marianna22 napisał(a):

        > Że nic nie może wiecznie trwać. Że czasy się zmieniają i my zmieniamy się z ni
        > mi. Że zawsze znajdą się malkontenci i frustraci, którzy powiedzą, że wszystko
        > zmieniło się na gorsze i - że to jednak nieprawda.

        Mówisz o Gabrieli Strybie i jej lękach i frustracjach? To fakt, nieprawda, że wszystko się zmieniło na gorsze, a ludzie są podli, ale główna-od-lat-bohaterka dzielna Gabrysia wydaje się tak myśleć.

        Niezbyt to pozytywne przesłanie powieści dla młodych dziewcząt pod 50-tkę, nieprawdaż.
        • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 19:43
          No to poczekam jeszcze parę dziesiątków lat i tuż przed pięćdziesiątką może mnie to sfrustruje. Na razie jakoś się nie udało...
          • nessie-jp Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 20:11
            1marianna22 napisał(a):

            > No to poczekam jeszcze parę dziesiątków lat i tuż przed pięćdziesiątką może mni
            > e to sfrustruje. Na razie jakoś się nie udało...

            No właśnie mnie też nie, a bliżej mi wiekowo do Gaby. I dlatego nie lubię nowych powieści Musierowicz
            • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 20:40
              No to już nie wiem, czy kogoś to w ogóle frustruje. Nie wiem, czy się zgodziłam, nie zauważyłam prawdę mówiąc. Osobiście byłam na grudniowych Tragach Dobrej Książki we Wrocławiu, gdy odbywało się tam spotkanie z Musierowicz i w kolejce po autograf stało mnóstwo nastolatek, a kolejka była dłuuuuga. Ponoć dłuższą na tych targach widziano tylko do Miłosza, jak zasłyszałam; nie wiem, osobiście kolejki do Miłosza nie widziałam. I już w ciągu pierwszego miesiąca po wydaniu McD sprzedano kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy (80)? Czyta się więc, czyta i nie podejrzewam o to tylko zgrzybiałych pięćdziesięciolatek. Poza tym uważam, że siła jeżycjady nie tkwi w szczegółach architektonicznych i takich tam, a po prostu w tym, ze pisarka jest osobą uczciwą i pisze tak, jak czuje. Jeśli więc świat zrobił się dla niej bardziej przygnębiający ( a ja byłabym przygnębiona, gdybym czytała tyle ponurych słów pod swoim adresem jak na przykład tutaj) to nie dziwię się, że znajduje to jakieś odbicie w książce. Która zresztą i tak jest zabawna. Ale może to najmojsza racja, jak mi to przed chwilą zarzucono.
              • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 20:44
                1marianna22 napisał(a):

                > No to już nie wiem, czy kogoś to w ogóle frustruje. Nie wiem, czy się zgodziłam
                > , nie zauważyłam prawdę mówiąc. Osobiście byłam na grudniowych Tragach Dobrej
                > Książki we Wrocławiu, gdy odbywało się tam spotkanie z Musierowicz i w kolejce
                > po autograf stało mnóstwo nastolatek, a kolejka była dłuuuuga. Ponoć dłuższą na
                > tych targach widziano tylko do Miłosza, jak zasłyszałam; nie wiem, osobiście k
                > olejki do Miłosza nie widziałam. I już w ciągu pierwszego miesiąca po wydaniu M
                > cD sprzedano kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy (80)?

                Odpowiem krótko i treściwie: "Zmierzch" i "50 twarzy Greya" sprzedały się w milionach egzemplarzy, a ogony do autorek ustawiały się kilometrowe. Nijak nie czyni to tych powieści dziełami wartościowymi pod jakimkolwiek względem.
      • guineapigs Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 19:31
        No fakt, tetryczenie Ignaca jest przedstawione znakomicie, z tym, że jakos ciagle jest on - z drugiej strony - przedstawiany jako tzw. 'bohater pozytywny'. Wzór dla wnuków, mediator rodzinny, nieoceniona skarbnica wiedzy i zasad. Elegancki pan, dżentelmen, sir Ignacy. Tyle, ze bez angielskiego taktu, a to duzo zmienia.
        Ja miałam czesto podobny odbiór do Twojego- że neo jest takim kiksem, takim szelmowskim przestawieniem, takim wręcz złośliwym ale swiadomym pokazaniem: a taka fajna Gaba zmieniła się w cos dziwnego, taka Ida w furiatkę, miła Mila w zimną, opanowaną jak jakis prezes korporacji jędzę - nikt nie jest doskonały.
        Ludzie się zmieniają.
        Ale po przeczytaniu opinii lepszych (to własciwa forma?) obserwatorów na forum zrozumiałam, że to jest tylko tak ot sobie - pisanie na kolanie, bez sięgnięcia do własnych książek i sprawdzenia, co się o tym czymś/kimś napisało wcześniej. Mozna się osłaniać cenzurą - jak w przypadku 'chodzenia do kościoła', ale nie działa to na wszystko. Nie działa na daty, kolory, architekturę i koneksje.
        Zrobienie z anonimowej 'Pani Trak' Gizeli - przybranej matki Mili, było wielka niezręcznością. Aż oczy bolały od czytania. W Kalmaburce - wspaniała, naprawde dzielna kobieta, a w KK sprytna baba zamieniajaca mieszkania. Bo tak to było w KK pokazane. Jakby to sie działo w Wawie, to - jestem prawie pewna - pani Trak miałaby budke na Różycu z trefnym alkoholem i innymi dobrami, skupowanymi na soldach i charity shopach w UK i US, kupowanymi za centy/penisie (bez skojarzeń prosze - chodzi o 1/100 funta) i sprzedawanymi za 3 pensje Ignaca.
        A teraz OT: sprawdziłam, swietna ksiązka A. Świderkówny (Świderkównej?) Historie nieznane historii - 40 zł. Napisana tak, ze i ktos taki jak ja, nieobeznany w egiptiologii, czyta z pasją. Pełno wiedzy, styl sie podoba, i do poduszki, i do obiadu, i do egzaminu na Uni tez sie przyda (a może zwłaszcz:, na historię, filolgie czy archeologię).
        MM i jej neo - 30 zł - i moje pytanie: za co? Chyba za papier, skład i dystrybucje.
        Jakby tak jakś Ania Kowalska wysłąłą e-meilem McDusie czy Spręzyne do jakiegoś wydawnictwa, to by jej: raz - że by nie przyjeli (dla kogo to? O czym to? ), dwa - że kazaliby przeczytać kilka razy, zrobić risercz w rodzinie, zastanowic się nad tym, kto jest postacia tytułową i dlaczego.
        W czasach, w których pisanych jest wiecej powieści niz potencjalnych czytelników, wiele z ksiżęk MM nie wyszłoby poza formę opka, gdyby nie - że to MM. A to jest naciąganie moim zdaniem.
        OT: fakt, ceny książek są niesamowite. 50 zł za Motyke czy Świderkówne versus 30 zł za MM - no rynek jest zdecydowanie nieustabilizowany.
        • verdana Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 15.06.13, 22:19
          Biorąc pod uwagę przesłanie nowych książek MM mnie by przeraziła ilość nastolatek, którym się ksiazka podobała. Bo wczesniej nastolatki uczono o tym, zę ludzie sa dobrzy, ze warto sie dla nich starać, ostatnia ksiązka MM to wszystko odwołuje. Nie warto. Nie warto sie starać, ludzie są źli - poza bardzo wybranym własnym kręgiem. To przesłanie jest diametralnie rózne niz w pierwszych ksiażkach, a wiec jeedno z nich raczej jest złe, wolę wierzyć,z ę to drugie, niz to pierwsze.
          W dodatku ta książka rzeczywiście gloryfikuje przemoc. Dlaczego? Proste. Rodzina Borejków od lat funkcjonuje, jako rodzina idealna, wzorcowa, tak o niej pisali krytycy (pochlebnie albo nie), tak ja pstrzegali czytelnicy. Z definicji to, co robią Borejkowie jest dobre, wiecej - ma byc wzorem, o ile nie ma komentarzy odautorskich, czy komentarzy innych bohaterów (o Laurze, o ciąży Róży - to wszystko skomentoano). Nie ma uwag - oznaca to,z ę tak trzeba postępować. Zatem przmoc wobec kobiet, bójki sa OK. Rzucanie słoikami juz mniej.
          • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 12:59
            verdana napisała:

            > Biorąc pod uwagę przesłanie nowych książek MM mnie by przeraziła ilość nastolat
            > ek, którym się ksiazka podobała. Bo wczesniej nastolatki uczono o tym, zę ludzi
            > e sa dobrzy, ze warto sie dla nich starać, ostatnia ksiązka MM to wszystko odwo
            > łuje. Nie warto. Nie warto sie starać, ludzie są źli - poza bardzo wybranym wła
            > snym kręgiem. To przesłanie jest diametralnie rózne niz w pierwszych ksiażkach,
            > a wiec jeedno z nich raczej jest złe, wolę wierzyć,z ę to drugie, niz to pierw
            > sze.


            Po pierwsze, nie odwołuje.
            Po drugie, MM raczej nigdy nie pisała, że wszyscy ludzie bez wyjątku są dobrzy, i że trzeba bezwzględnie wierzyć w dobre intencje wszystkich wokół. Cóż, na świecie istnieje zło, chamstwo i podejrzliwość (nie, nie jestem redaktorką ani ałtorką) i udawanie, że jest inaczej byłoby zafałszowaniem.
            Po trzecie, z definicji... A czy to prawem nakazane , że autor musi trzymać się definicji krytyków? A czy Borejkowie nie mogliby się zrobić groteskowi? A może to groteska w powieściach dla młodzieży jest zakazana? Może jest szkodliwa? Czy młody czytelnik nie jest w stanie pojąc antyprzykładu? I ocenić go w sposób właściwy? Czy też musi dostać jednoznaczny, łopatologiczny komentarz odautorski, żeby mu nie przyszło do głowy wepchnąć sobie żarówki do ust, ucapić kogoś za kark, albo przywalić mu garnuszkiem?
            Po czwarte, pisarz nie ma obowiązku powielania własnych schematów fabularnych.

            Po piąte lubię Zwierza. A Zwierz lubi Żuczka, tego co go tak MM w KG forowała i co to mówił, że w wyobraźni wiele jest możliwe, z czego bezlitośnie szydzono w odpowiednim wątku na forum. (nie mogłam się powstrzymać od takiej uwagi od czapy).
            • meduza7 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 13:06
              Innymi słowy, pisarz ma święte prawo zepsuć to wszystko, co przedtem latami budował. Pokazać antyprzykłady, opatrując je komentarzem, że to są właśnie Świetlane Przykłady. Owszem, ma. A czytelnicy mają święte prawo być z tego niezadowoleni.

              I jak nie odwołuje, kiedy odwołuje:

              "Ale teraz, już dorosła i doświadczona, wiedziała dobrze, że tuż obok żyją ludzie, z którymi raczej trudno się porozumieć i że są nawet tacy, których można się już tylko obawiać. "
              • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 13:21
                Ale teraz, już dorosła i doświadczona, wiedziała dobrze, że tuż obok żyją ludz
                > ie, z którymi raczej trudno się porozumieć i że są nawet tacy, których można si
                > ę już tylko obawiać.

                No i to jest właśnie mowa pozornie zależna, a nie komentarz odautorski. Gorycz która przemawia przez G. swiadczy o tym , ze ludzie na starość gorzknieją i trochę tracą ufność do świata. Zdarza się. Takie życie. dlaczego o tym nie napisac w powieści dla młodzieży?

                Antyprzykłądy nie są świetlanymi przykładami ani MM tego nikomu nie wmawia. Tak rozumieć tę powieść to jej nie rozumieć, nadinterpretować, albo celowo zakłamywać.
                • klawiatura_zablokowana Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 23:06
                  Tyle że Gaba nie jest antyprzykładem, wręcz przeciwnie - z jej podejściem do życia wciąż jest kreowana jako ta dzielna, dobra, mądra i wspaniała.
            • emae Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 13:52
              1marianna22 napisał(a):

              > Czy też musi dostać jednoznaczny, łopatologiczny komentarz odautorski
              > , żeby mu nie przyszło do głowy wepchnąć sobie żarówki do ust, ucapić kogoś za
              > kark, albo przywalić mu garnuszkiem?

              O, żarówka. Tak trochę OT - a może właśnie na temat? - przyznam, że na mnie scena z "Języka Trolli" wywarła ogromny wpływ. Ile razy mam w ręku żarówkę, nachodzi mnie uparta myśl, żeby spróbować wsadzić sobie to dziadostwo do ust i wyjąć. Po czym przypomina mi się opis Józinka z żarówką w ustach, ze zbierającą się śliną, niemożliwością komunikowania się z otoczeniem, utrudnionym oddychaniem - i od razu mi przechodzi. Ten opis jest dla mnie tak przerażający i zniechęcający, że nigdy w życiu nie spróbowałabym tego robić.
              • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 14:06
                Ile razy mam w ręku żarówkę, nachod
                > zi mnie uparta myśl, żeby spróbować wsadzić sobie to dziadostwo do ust i wyjąć.

                O mi też to przychodzi do głowy i też w życiu bym tego nie zrobiła. :D ale co to zmienia? że opis walenia garnuszkiem nie jest wystarczająco przerażający w zwz z czym podatny na sugestie odautorskie czytelnik na pewno już komuś przywali? te skrzepy w nosie - już widzę jak polskie nastolatki pod wpływem MM będą rozwiązywały problemy rodzinne. :/
                • emae Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 14:32
                  1marianna22 napisał(a):

                  > O mi też to przychodzi do głowy i też w życiu bym tego nie zrobiła. :D ale co t
                  > o zmienia? że opis walenia garnuszkiem nie jest wystarczająco przerażający w zw
                  > z z czym podatny na sugestie odautorskie czytelnik na pewno już komuś przywali?

                  Za walenie garnuszkiem Ignaś zostaje w książce pochwalony ;) Nie sądzę, żeby ten opis zachęcał do takiej formy rozwiązania konfliktów. Ale już potrząsanie Magdą - tak, wydaje mi się, że ta scena ma w sobie przekaz "tak się robi z wkurzającą babą" :(
                  • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 14:46
                    le już potrząsanie Magdą - tak, wydaje mi się, że ta scena ma w sobie przekaz "tak się robi z wkurzającą babą" :(

                    Pozwalam sobie się nie zgodzić. wydaje mi się że ta scena nie ma takiego przekazu. :(
                    • kopiec_esmeralda Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 15:14
                      48055)
                      > Małg M
                      > Lokalizacja:
                      > -
                      > Czwartek, 9. Maja 2013 18:23

                      > Rycerski jest wobec dam.
                      > A wobec nie-całkiem-dam zachowuje się jak wobec chłopaków z podwórka.

                      To pisała Małgorzata Musierowicz. Tak się robi wobec nie dam, same sobie zasłużyły, bo zachowują się jak chłopaki z podwórka - taki jest przekaz niestety tej sceny i w wydźwięku, i w intencjach autorki, potwierdzony, jak widzisz.
                      • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 15:25
                        Tak się robi wobec nie dam, same sobie zasłuż
                        > yły, bo zachowują się jak chłopaki z podwórka - taki jest przekaz niestety tej
                        > sceny i w wydźwięku, i w intencjach autorki, potwierdzony, jak widzisz

                        dla mnie przekaz to raczej : "lepiej być damą" lub "rozsądniej jest nie być nachalną". po prostu.
                        czy to źle być damą? czy to zbyt nachalne dydaktycznie? za słodkie? niedzisiejsze?


                        aaale dobra, może rycerskość Józefa jest rzeczywiście niekonsekwencją, niech będzie. co nadal nie oznacza, że McD jest zła, zła, zła i szkodliwa i nakazem odgórnym powinna być wycofana z działu dla młodzieży w księgarniach. no.
                        • kopiec_esmeralda Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 15:36

                          co nadal nie oznacza, że McD jest zła, zła, zła i szkodliwa i nakazem odg
                          > órnym powinna być wycofana z działu dla młodzieży w księgarniach. no.

                          Jak na razie, to tylko tobie to wycofywanie przyszło do głowy, nikt z nas nie postulował. Dawne książki są dobre, a ta do niczego. Po prostu.
                          • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 15:47
                            Jak na razie, to tylko tobie to wycofywanie przyszło do głowy, nikt z nas nie p
                            > ostulował.

                            owszem ktoś życzliwy postulował. nie w tym wątku co prawda, ale tak właśnie było. przykro mi, ale jest tego tak dużo, że obawiam się iż nie znajdę teraz tego cytatu. nie wyssałam jednak tego z palca a wyczytałam na forum , słowo trolla. były tu także postulaty o ubezwłasnowolnieniu i podejrzenia o chorobę psychiczną. pewnie dlatego, że tak tu kulturalnie, nie ma chamstwa i wrednych złośliwości.
                            • meduza7 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 17:23
                              Skoro czytasz forum na tyle uważnie (albo od tak dawna), żeby kojarzyć zeszłoroczne posty Ginestry, to powinnaś też pamiętać, że ani jej pomysłów z protestem do wydawnictwa, ani obaw o zdrowie psychiczne MM nikt raczej nie potraktował poważnie...
                              • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 17:56
                                ani uważnie ani od dawna. przepraszam za mój lekceważący stosunek do tego Towarzystwa Nie - Wzajemnej Adoracji. za pobieznośc i powierzchowność itd itp
                                • verdana Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 19:46
                                  Ale my juz wiemy, ze jesteśmy wstretne i wredne. Teraz - serio - chciałbyśmy wiedzieć, dlaczego książka MM jest wartościowa.
                                  • vi_san Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 20:17
                                    Verdano, nie oczekuj odpowiedzi. Ja już zapytałam, bodajże dwukrotnie - prosząc o konkrety, co się podobało i jakie pozytywne elementy 1marianna22 dostrzegła w "arcydziele" McCośtam. Nie odpowiedziała. Coś mi się zdaje, że to taka osoba, która wpada, robi zadymę i chichoce przed klawiaturą komputera, widząc, jak próbujemy wydusić z niej jakieś [jakiekolwiek] konkrety.
                                    • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 21:49
                                      która wpada, robi zadymę i chichoce przed klawiaturą komputera, widząc, jak pr
                                      > óbujemy wydusić z niej jakieś [jakiekolwiek] konkrety.

                                      Otóż nie, nie chichocę. Odrażające komentarze o rzekomo odrażających zachowaniach bohaterów McD przygnębiają mnie raczej. Natomiast niezbyt wierzę, że jakiekolwiek porozumienie jest możliwe, dlatego powątpiewam w sens polemiki i średnio mam ochotę dac się do niej sprowokować. nawet jeśli, to chyba powinnam się przygotować psychicznie na wgniecenie w ziemię przez adwersarzy, wyszydzenie wszelkich argumentów oraz bluzgi, ew. nie powinnam się dziwić jeśli ktoś zechce przywalić mi rondlem.. prawdę mówiąc nie czuję się specjalnie mądrzejsza od autorki ani obdarzona lepszymi intencjami, a skoro to właśnie spotkało MM na forum (oprócz rondla) to na cóż ja mam liczyć?
                                      tak, przyznaję, miałam raczej ochotę dokuczyć, jak i Wy dokuczacie. no, to teraz, za radą doktora można mi przytaknąć.
                                      • kaliope3 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 22:03
                                        Marianno, dyskusja trwa już ze dwa dni, jak nie dłużej i, jak do tej pory "bluzgi" są jedynie w Twoich ich zapowiedziach. Piszesz i piszesz o wgniataniu w ziemię, pogardzie i bluzgach względem odmiennego od Twojego zdania, a ja widzę autentyczną próbę zrozumienia Ciebie i bezowocne czekanie na konkrety. Wybacz, ale wydaje mi się,że ściemniasz. Na prawdziwej polemice w ogóle Ci nie zależy. Nawet jak sama siebie 10 razy nazwiesz trollem nie będziesz bardziej autentyczna.
                                      • vi_san Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 22:04
                                        Marianno, na prawdę opisałaś już wyraźnie i kilkakrotnie swój stosunek do całego tego forum, samej pani MM i jej twórczości. Natomiast pomimo kilkarotnych próśb o KONKRETNE argumenty - nie odpowiedziałaś. Ja sama już kilka razy próbowałam uzyskac od ciebie odpowiedź na konkretnie postawione pytania:
                                        "Co ci się w McDusi podobało, jakie sceny ujęły cię swoim ciepłem, klimatem, które rozbawiły?"
                                        "Jakie pozytywne przesłanie w McDusi wyczytałaś?"
                                        "Ewentualnie odnieś się do mojego wątku [sprzed iluś tam] w którym bladym świtem wypisałam większość wnerwów w tym utworze [ja uzasadniłam swoje zdanie! W każdym razie w większości przypadków]."
                                        I co? I jak na razie uzyskałam tylko, że powątpiewasz w sens polemiki, bo mam ochotę cię sprowokować [do czego?], przywalenie rondelkiem [słowo, nie mam w pokoju garnków, a do kuchni mi się nie chce lecieć!], lub bluzgi [podaj mi JEDEN przykład kto i kiedy cię na tym forum na serio zbluzgał?!]. I nie, nie dokuczasz nam. Jak większośc trolli trochę wkurzasz, ale nie dokuczasz. Dokuczyć bys mogła [i to z klasą] gdybyś UZASADNIŁA swoje zdanie, poparła to konkretnymi przykładami z kasiązki. Gdybyś udowodniła, że nie mamy racji. Sama przyznałam, że jeśli mnie przekonasz, osobiście "odszczekam" wszystko co napisałam. Ale nie podałaś ANI JEDNEGO argumentu... Więc czekam. Bez rondelka.
                      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 16:05
                        kopiec_esmeralda napisał(a):

                        > 48055)
                        > > Małg M
                        > > Lokalizacja:
                        > > -
                        > > Czwartek, 9. Maja 2013 18:23
                        >
                        > > Rycerski jest wobec dam.
                        > > A wobec nie-całkiem-dam zachowuje się jak wobec chłopaków z podwórka.


                        > To pisała Małgorzata Musierowicz. Tak się robi wobec nie dam, same sobie zasłuż
                        > yły, bo zachowują się jak chłopaki z podwórka - taki jest przekaz niestety tej
                        > sceny i w wydźwięku, i w intencjach autorki, potwierdzony, jak widzisz.

                        Aaaaaaaaaaaa ratunku!!!
                        I oczywiście to pan rycerz decyduje, kto jest damą, a kto nie-całkiem-damą...

                        (Chyba jestem trochę nie w temacie dzisiejszej młodzieży, to mi powiedzcie: 16-letni faceci na podwórku łapią chudszych i słabszych kolegów, i potrząsają nimi jak szczurem?)
                        • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 16:18
                          Chyba jestem trochę nie w temacie dzisiejszej młodzieży, to mi powiedzcie: 16-letni faceci na podwórku łapią chudszych i słabszych kolegów, i potrząsają nimi jak szczurem?)


                          Niekoniecznie. Ale o uznanych, nagradzanych ( i no dobra powiem to ) lubianych autorkach, które jeszcze miały to nieszczęście, że ktoś je kiedyś nazwał autorytetem, mówi się , że są chore psychicznie. mówią wykształceni i inteligentni dorośli. no to czego chcieć od Józinka? co z tego, że wychowuje się w inteligenckim, dobrym domu? co, a wy do szkoły nie chodziliście, na studiach nie byliście? o tempora, o mores.
            • morekac Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 20:24
              Po drugie, MM raczej nigdy nie pisała, że wszyscy ludzie bez wyjątku są dobrzy, i że trzeba bezwzględnie wierzyć w dobre intencje wszystkich wokół. Cóż, na świecie istnieje zło, chamstwo i podejrzliwość (nie, nie jestem redaktorką ani ałtorką) i udawanie, że jest inaczej byłoby zafałszowaniem.

              Ale KK i grupa ESD niosły zgoła inne przesłanie niż McDusia. I nie pisz, że wtedy było weselej, mniej ponuro i ogólnie było lepiej...
      • klawiatura_zablokowana Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 23:01
        > Że nic nie może wiecznie trwać. Że czasy się zmieniają i my zmieniamy się z ni
        > mi. Że zawsze znajdą się malkontenci i frustraci, którzy powiedzą, że wszystko
        > zmieniło się na gorsze i - że to jednak nieprawda.

        Przecież dokładnie takie przesłanie wyziera z McDusi - już pierwsza scena gdy Gabrysia odcina się od dawnego idealizmu i sygnału dobra mówi wyraźnie, że owszem - świat zmienia się na gorsze i mądrością życiową jest to przyjąć do wiadomości, a nie sygnały dobra wysyłać naiwnie.

        Zresztą jak to sama autorka napisała w Księdze Gości, na zarzut, że świat Jeżycjady coraz bardziej ponury i schyłkowy - "a czyż nic nie wydarzyło się w międzyczasie? Hm, hm". Czyli wg niej wydarzyło się sporo złego, a dobrego nie (aż tyle), aby rzutowało pozytywnie na obraz świata w McD.
        Przykro mi, ale teza "świat Jeżycjady nie zmienia się na gorsze, bohaterowie zachowują nadzieję" się nie broni.

        >Że każdego da się skrytykowa
        > ć i że nikt nie jest pozbawiony wad.

        Nieprawda. Pozbawionych wad postaci namnożyło się w nowszej Jeżycjadzie: Gabriela, Dmuchawiec, w kierunku wyidealizowanej (odautorsko) postaci dążyła uparcie Mila.
        Inne postacie, przeciwnie, wad nabierają nieproporcjonalnie do reszty i przeszłości (Pyziak, Bernard).

        >Że wciąż istnieje konflikt pokoleń i że si
        > edemnastolatki dorastają i zaczynają siłą rzeczy przypominać panią Szczepańską.

        Ale to ma być jakaś nauka albo przesłanie, czy argument za czymś?
        Akurat transformacja otwartej, pogodnej i przyjaznej wobec ludzi nastolatki w wyrób panioSzczepańskopodobny to koronny dowód na to, że ludzie zmieniają się na gorsze, a i świat, który ich do takiej zgorzkniałej postawy spycha, zmienia się też na gorsze. Czyli przeczy tezom jak wyżej.

        > Że to nie oznacza, iż już nie mają żadnych zalet i dobrej woli.

        Dobrą wolę mają, czemu nie. Dobrą wolę ma nawet karykaturalny i ośmieszony do granic Bernard, co nie zmienia faktu, że z postaci nieco zwariowanej, ale pozytywnej, stał się postacią odpychającą i nieznośną.
        Dobrą wolę miał nawet Pyziak obrażający Laurę swoim żenującym prezentem. Co nie przeszkadza autorce pokazać go w takim świetle, w jakim go pokazuje. I tak dalej...
    • meduza7 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 17:48
      Proszę państwa, powiem krótko:

      PROSZĘ NIE KARMIĆ TROLLA.
    • jadwinia_t Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 19:53
      Ja czytając Żabę zazdrościłam Róży, która była taka szczęśliwa, kwitnąca, tak od autorsko chwalona, gwizdała wesoło prasując małe koszulki etc. Marzyłam o chwili kiedy moje życie nabierze sensu i wreszcie zostanę matką. Byłam w gimnazjum wtedy. To jest dla mnie dowód, że te książki kompletnie nie nadają się dla młodzieży. Bo jak się ma kilkanaście lat to takie lektury bardzo mocno ryją mózg. Nie ma się własnego zdania na żaden temat, szuka się prostych rozwiązań. Nowa Jeżycjada jasno mówi, co należy zrobić aby być szczęśliwym - zajść w ciążę. Kazimierz odmładza Idę, "usprawnia życie rodziny", wszyscy biją się aby móc się nim zająć. Mała Mila jest urocza, śpi, rozczula najtwardsze serca. Sprawia że jej rodzice "są tacy piękni" w oczach starego Shoppe. Nie pamiętam (może mnie ktoś poprawi?) aby któreś z nowych dzieci płakało po nocach tak jak Irenka w Szóstej Klepce.
      • guineapigs Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 21:08
        Pamietam taka książkę - chyba Marii Kruger - Po prostu Lucynka P. Polecam, jak macie czas pogrzebcie po antykwariatach, bibliotekach - bo wątpię, czy były wznowienia, ale może były.
        Opowiada o niemowlęciu, podrzuconym maturzystce, tytułowej Lucynce. Więcej o treści nie napiszę, by nie zdradzić za dużo.
        I w tej książce pokazane jest właśnie, czym jest opieka nad dzieckiem - ile to pracy, ile uwagi, ile wiedzy. Owszem, jest i wspaniała nagroda: zdrowe, zadowolone dziecko. Ale akurat Lucynka dobrze wie, ile za taka radość trzeba zapłacić.
        A u Pyzy nie ma tej ceny, wszystko się 'układa', dziecko samo rośnie jak te piniundze wiosnom.
        M. Kruger po prostu, w sposób zabawny, pokazuje, że owszem, dziecko jest wspaniałym darem od losu, ale najpierw pomyśl, dziewczyno, czy dasz sobie z tym rade jak nie masz pomocy, pracy, chcesz studiować.
        MM zaś pokazuje: furda to wszystko, dziecko to piekna sprawa dla kobiety, trzeba tylko zorganizować 'pułapke biologiczną' i po sprawie.
        Może troche przesadzam, ale tak z życia, a nie z literatury: oczywiście, dziecko to nie jakas tragedia, ale może najpierw warto pomysleć, jesli ma się taka szansę. Literatura dla młodziezy jakos z zasady ma wpisany 'smrodek dydaktyczny', więc powinna raczej nakłaniac do zachowań rozsądnych, a nie mania dzieci 'na hurra'. Szczególnie w tym temacie.
        Pyzie się udało, bo: ma dom ,i to dom w miarę zamozny, lekarza w rodzinie, męża in spe z karierą w USA, ale jaka wizję miałaby np. jakaś koleżanka Lisieckich z ojcem-alkoholikiem i matką dorabiajaca sprzataniem za 1500 zł? Bez szans na normalna pracę, mieszkanie itp.
        Dopiero co Marianna wpadła tu, najechać na nas, że jedziemy po neo i MM az iskry lecą, a to wcale nie jest zła literatura. Powodów, dlaczego jest to dobra literatura, nie podała, tylko powymyślała na nas i poszła. Szkoda, bo może obroniłaby koncepcje 'świadomej wpadki' Pyzy. A MM też mogłaby się postaraći i opisac sytuację, ze np. wszyscy wyjechali do Łeby i Pyza została sama z dzieckeim i sie uwija jak w ukropie i czasem, cichutko, żałuje swej bezmyślności i że nie poczekała z dzieckiem te kilka lat, jak osiagnie jakąs minimalna stabilność i niezależność.
        Nie po to, by 'odradzać' macierzyństwo, ale by pokazać: hola hola, moja panno, dziecko to nie 'duża lalka' albo haczyk na chłopaka (na zasadzie: 'złapać go na ciążę').
        • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 21:26
          Dopiero co Marianna wpadła tu, najechać na nas, że jedziemy po neo i MM az iskr
          > y lecą, a to wcale nie jest zła literatura. Powodów, dlaczego jest to dobra lit
          > eratura, nie podała, tylko powymyślała na nas i poszła.

          No poszłam sobie, poszłam, siła wyższa, bo jeszcze by mnie kto nakarmił :D
        • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 21:47
          dziecko jest wspani
          > ałym darem od losu, ale najpierw pomyśl, dziewczyno, czy dasz sobie z tym rade
          > jak nie masz pomocy, pracy, chcesz studiować.
          > MM zaś pokazuje: furda to wszystko, dziecko to piekna sprawa dla kobiety, trzeb
          > a tylko zorganizować 'pułapke biologiczną' i po sprawie.

          Powieść jako taka jest formą pojemną , ale ma swoje ograniczenia także objętościowe. Nie da się w niej przedstawić wszystkich aspektów rzeczywistości, wszystkich plusów i minusów oraz odcieni każdej sytuacji życiowej. Prawem autora jest więc wybrać i zdecydować, co o tej rzeczywistości chce powiedzieć. Prawda, że są matki wyrodne i dzieci niekochane, ale i prawda, że macierzyństwo może być piękną sprawą. Jeśli MM chce powiedzieć dlaczego tak jest, to niech mówi. Jej prawo. Zwłaszcza, że nikogo nie namawia do "zastawiania pułapek biologicznych". Takie twierdzenie jest po prostu śmieszne i zakłamane.
      • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 22:32
        no, jak już jakieś dziecko płakało po nocach w "szóstej klepce" i generalnie było uciążliwe, to dla równowagi w neojezycjadzie może być niemowlę, które swym istnieniem uszczęśliwi swoją matkę. czemu nie? bo bardziej realistyczny byłby opis koleżanki lisieckich z rodziny patalogicznej, która nie miałaby wsparcia i środków na wychowanie dziecka w związku z czym zamordowałaby noworodka (takie sytuacje też się zdarzają w tym kraju, czy opisywanie ich w powieściach dla młodzieży nie byłoby słusznym ostrzeżeniem - proponuję wziąć pod uwagę taki wątek w prognozach dotyczących wnuczki, a nuż ałtorka przeczyta i wykorzysta).

        "Bo jak się ma kilkanaście lat to takie lektury bardzo mocno ryją mózg. "

        No widzisz, tak Ci zryły ten mózg, a jednak dojrzałaś i przejrzałaś na oczy. i może nawet mimo wrażej propagandy MM, nie zastawiłaś na nikogo pułapki biologicznej.

        przepraszam, że taka dosadna jestem, ale to pod wpływem wrogości i złośliwości zmasowanych na forum. ta agresja mi się udziela, tylko mam ochotę ją wymierzyć w co innego. a tej pani co to mnie chciała rondlem bić to bym nie oddała. bo już inna pani mnie przekonała że przemoc jest zła i niegodna , tak że "dotarło".
        • kooreczka Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 23:15
          No, niegodna, chyba, że bijesz słabszą dziewczynę, która nie ma jak oddać, przez wierność pamięci tej, która od lat olewa człowieka niczym Niagara.

          Zwracam uwagę, że córeczka Krystyny matkę i ojca - mimo początkowych problemów- właśnie uszczęśliwiła. Mimo, że ośmielała się płakać, chorować i zapowiedzią swojego pojawienia się doprowadzić rodziców do łez bynajmniej nie szczęścia. I ja kilkunastoletnia wyniosłam z tego naukę, że mimo trudności można się pozbierać. Pierwsze książki MM bardzo na mnie wpłynęły, dlatego obawiam się, jak przyjęte zostaną nowe pozycje napisane nie wiadomo dla kogo.
          • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 23:30
            obawiam się, jak przyję
            > te zostaną nowe pozycje napisane nie wiadomo dla kogo.

            Obawiam się, że są tacy, co przyjęli je bardzo dobrze.
            Natomiast znam takich, których nawet pierwsze tomy nie pociągały i z założenia nie czytali. Miałam taką koleżankę. natomiast w liceum mój kolega (zresztą laureat trzech olimpiad) bardzo krytykował i obśmiewał jeżycjadę, nie czytając. zapytany na jakiej podstawie , powiedział, że mu się okładki nie podobają. też można. bo tak. swoją drogą ciekawa jestem z czyją krytyką miał do czynienia, bo forum to jeszcze chyba nie było. nawet JT nie było wtedy wydane.
            • morekac Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 00:18
              swoją drogą ciekawa jestem z czyją krytyką miał do czynienia, bo fo
              > rum to jeszcze chyba nie było
              No tak, wyłącznie forum jest odpowiedzialne za każdą krytykę i tylko tutaj można się zarazić tą straszną zarazą... :-)
              Może z definicji był męskim szowinistą i obśmiewał każdą 'babską literaturę'.
              • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 00:25
                może...
          • jadwinia_t Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 23:49
            Dla mnie poza przemocą najbardziej obrzydliwa jest pogarda dla osób z nadwagą. Ohyda. Autorka kieruje swoje powieści do nastoletnich dziewcząt. W tym wieku 99,9% populacji ma kompleksy związane z wyglądem a szczególnie drażliwy temat to odpowiednia figura. Starsze tomy mówią - Patrycja/Bella/Cesia mają więcej ciała, ale i tak znajdują sobie fajnych chłopaków, żadna z nich nie spotyka się z odrzuceniem z powodu nieidealnej sylwetki. Patrycja jest wręcz uwielbiana przez chłopaków, zadowolona z wyglądu i szczęśliwa. Potrzebny jest taki głos, kiedy wszędzie wokół słyszysz, że musisz mieć figurę modelki bo inaczej jesteś brzydka i bezwartościowa. W McDusi główną bohaterkę spotykają kolejne upokorzenia z powodu lekkiej nadwagi, jest gnojona, mieszana z błotem przez Idę. Przy milczącej aprobacie całej rodziny. Józef myśli o niej z pogardą, jest w jego oczach żałosna i tłusta. W przeciwieństwie do szczupłej Agaty, która ma u niego szanse i wydaje mu się "damą".
            • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 00:13
              jadwinia_t napisał(a):

              > Dla mnie poza przemocą najbardziej obrzydliwa jest pogarda dla osób z nadwagą.
              > Ohyda. Autorka kieruje swoje powieści do nastoletnich dziewcząt. W tym wieku 9
              > 9,9% populacji ma kompleksy związane z wyglądem a szczególnie drażliwy temat to
              > odpowiednia figura. Starsze tomy mówią - Patrycja/Bella/Cesia mają więcej ciał
              > a, ale i tak znajdują sobie fajnych chłopaków, żadna z nich nie spotyka się z o
              > drzuceniem z powodu nieidealnej sylwetki. Patrycja jest wręcz uwielbiana przez
              > chłopaków, zadowolona z wyglądu i szczęśliwa. Potrzebny jest taki głos, kiedy w
              > szędzie wokół słyszysz, że musisz mieć figurę modelki bo inaczej jesteś brzydka
              > i bezwartościowa. W McDusi główną bohaterkę spotykają kolejne upokorzenia z po
              > wodu lekkiej nadwagi, jest gnojona, mieszana z błotem przez Idę. Przy milczącej
              > aprobacie całej rodziny. Józef myśli o niej z pogardą, jest w jego oczach żało
              > sna i tłusta. W przeciwieństwie do szczupłej Agaty, która ma u niego szanse i w
              > ydaje mu się "damą".

              Nalać tej pani ulubionego napitku, albowiem słusznie prawi.
              • morekac Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 00:24
                Mam wrażenie, że McDusia została napisana przez zupełnie inną osobę niż reszta tomów, na serio to piszę.
                • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 00:31
                  a ja nie mam takiego wrażenia. serio. nieścisłości dostrzegałam już jako dwunastolatka w starej jeżycjadzie, ale już i wtedy zwracałam uwagę na inne walory. teraz przestałam zwracać uwagę na błędy - co mnie obchodzi ile oni tam naprawdę mieli pomieszczeń w tym mieszkaniu, litości! - nadal zwracam uwagę na inne walory i może dlatego wciąż mi się podoba. może chodzi o to, że nie czytam dlatego, żeby doszukiwać się potknięć, ale żeby zrozumieć przesłanie. które wciąż jest pozytywne moim skromnym zdaniem, choć podane w nieco inny sposób niż było w pierwszych tomach.
                  • uhu_hu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 00:36
                    Przepraszam, a tutaj to do czego się odnosisz? Bo piszesz o ilości pomieszczeń, a zarzut był taki, że pani MM bezlitośnie dowala dziewczynom z nadwagą. Według Ciebie jakie jest pozytywne przesłanie dla nich?
                  • morekac Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 01:13
                    A to wcale nie chodzi o nieścisłości w ilości pomieszczeń - autorka zresztą dosyć swobodnie traktuje czas i przestrzeń niemal od początku, gdyby więc przydała Borejkom do mieszkania jeszcze ze dwa piętra, nie byłoby to aż tak dziwne...
                    Chodzi o podejście do własnych bohaterów: z Idy zrobiła się znerwicowana i chamska psychopatka, którą nigdy nie była (w dodatku jest chamska w stosunku do Magdy, której pomagała przyjść na świat jako początkujący laryngolog), Tygrys został pozbawiony wszelkich cech kota (nawet domowego) - zupełnie jakby tym bohaterom zmieniono diametralnie osobowość, książka nie ma jednej nastoletniej bohaterki -wbrew tytułowi książka jest o wszystkim, tylko nie o Magdzie - nieszczęsna jest zepchnięta w kąt i traktowana jak pomiotło (porównaj to sobie z traktowaniem Belli w CR - też mieszkała u Borejków), ponadto zniknęły gdzieś fajne dialogi o niczym - zamiast tego wszyscy przerzucają się cytatami z poezji (nawet nie z łaciny, jak dotąd mieli w zwyczaju). Jak nie Borejkowie po prostu. Strasznie mi się to czytało, może też dlatego uciekło mi jakieś podniosłe przesłanie.
                    • uhu_hu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 01:50
                      W zasadzie jeśli chodzi o mnie, mogę Mariannie przyznać: tak, z prawdziwą przyjemnością wytykam pani Ałtorce niekonsekwencje, niedociągnięcia, nielogiczność, naciąganie faktów itp, i mam frajdę czytając posty innych i wcale nie czuje się wyjątkowo podła. Po pierwsze jeśli ktoś pisze i wydaje książki, powinien mieć znacznie więcej pokory do warsztatu i szacunku do czytelników, a nie co rusz babole sadzić. Pani MM ma czytelników za mało inteligentnych, a to jest niewybaczalne. Żałuję każdego grosza wydanego na tego gniota i nie dziwię się rozczarowaniu innych, bo za te 35 zeta można było nabyć coś znacznie wartościowszego. Tak to już w handlu jest: dajesz kasę, to oczekujesz pełnowartościowego towaru. Towar okazał się mocno wybrakowany, więc pozostaje pośmiać się w miłym (jees) towarzystwie.
                      I przyznam też Mariannie racje, że (jeśli chodzi o mnie) nie mam najlepszego zdania o samej pani Ałtorce. Cytuję (str. 63): "Kiedy się czyta (książki) to jest tak, jakby człowiek osobiście rozmawiał z żywym pisarzem. Albo słuchał jego najbardziej tajnych myśli. Bo autor wiele zdradza o sobie, nawet kiedy pisze o innych".
                      • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 02:01
                        no i czy to nie jest celna uwaga? ja to autorce liczę na plus.
                        aha, i przepraszam za swój wyjątkowo niski iloraz inteligencji.
                      • nessie-jp Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 19:28
                        uhu_hu napisał:

                        > W zasadzie jeśli chodzi o mnie, mogę Mariannie przyznać: tak, z prawdziwą przyj
                        > emnością wytykam pani Ałtorce niekonsekwencje, niedociągnięcia, nielogiczność,
                        > naciąganie faktów itp, i mam frajdę czytając posty innych i wcale nie czuje się
                        > wyjątkowo podła.

                        Ja też nie. Jeśli idę do sklepu obuwniczego i mi sprzedają bublowate buty i w dodatku się upierają, że te dziury w podeszwie to mi się uroiły i w ogóle to taki autorski zamysł, żeby obcas odpadał
                        • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 19:43
                          Jeżycjada to nie jakieś arcydzieła, nawet w szczytowych okresach cyklu. To zwykłe czytadło dworcowe za 30 zł. I jeśli to czytadło komunikacyjno-wakacyjne nie nadaje się do swojego podstawowego użytku, czyli nie daje prostej przyjemności z czytania, to zamierzam głośno o tym powiedzieć i ostrzec ewentualnych kupujących, żeby lepiej nabyli coś wartościowego. A przynajmniej
                          • guineapigs Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 22:36
                            Wspaniała forma argumentowania. To na zasadzie: ostatnie płyty XX są duzo gorsze niz kiedyś - mozna odpowiedzieć: tak??? To zagraj/skomponuj/zaspiewaj sam lepiej.
                            Ja jestem czytelnikiem, nie pisarzem. Jeśli czytam i coś sie tzw. kupy nie trzyma albo mi się nie zgadza - mam prawo to powiedzieć, poprosić o wyjasnienie itp. a nie od razu 'pisać lepiej'.
                            Na tym forum jest masa wątków, niektóre takie ogólne, niektóre dotyczące konkretnego zagadnienia, możesz na każdym dopisac swoja odpowiedź na pochwałe/krytykę, przedstawić własne zdanie. Możesz też załozyć własy wątek, np. 'dlaczego podoba mi się McDusia'.
                            ten wątek ma tytuł: czego mozemy sie nauczyć. A temat zszedł na pyskówkę. Napisz, czego mozemy sie nauczyć.
                            Ja skończyłam IS. Nie napiszę, czego sie z niej mogłam nauczyć, bo ja juz w takim wieku, że się I bez IS zdążyłam nauczyć, ale widzę tam np. pomysł, spójność, jakąś klamrę w postaci tej szwugszwajby - że czasem i przemoc jest potrzebna. Ida pomalowała chłopaków, mama Idy musiała pokryć koszta zniszczonych rzeczy, ale... przemoc Idy była SPOWODOWANA, miała POWÓD, a potem okazało się - ze i pozytywny efekt - Lisieccy sie zmienili, Ida nabrała uroku i pewności siebie, matka Lisieckich zainteresowała sie własnymi dziecmi a takze zmieniła cennik - co byc może jest najwiekszym sukcesem.
                            Co wynika z przemocy w McD - nie wiadomo. Że nastolatka nie powinna sie malować? Acha. A Laura podrowadzajaca ciotkom drogie perfumy to taaki zabawny dzieciak. Że nastolatka ma się zachowywac jak dama? Jeszcze lepsze. Ma sie nie narzucać chłopakom? Zgoda, nikomu nie wolno sie narzucać na siłe, włazić w jego prywatność - ale śledzenie dorosłej Laury to juz jakies takie inne, bo zainicjowane przez Ignaca. Zresztą, wytarmosić kogoś za niewinny pocałunek to chyba przesada? W jakimś watku broniłam Józina, bo też mi się zdaje, że taka reakcja jest mozliwa - ale ładnie byłoby, gdyby ten burak nie okazał się az takim burakiem i miał jakies sumienie. Nawet jestem skłonna przyznac, ze taki burak może istnieć; kroić sobie kiełbase scyzorykiem, pluc na baby bo się kocha w Trolli, czuć obrzydzenie do damskich kosmetyków. Sa tacy, wystarczy obejrzeć Bazę Ludzi Umarłych. Ale on nie siedzi gdzies górach, nie ma 50 lat, życie go nie doswiadczyło wojna i okupacją oraz powojenna rzeczywistością. Jakiż by on był jako 'dziewiątka' - strach sobie wyobrazić.
                            Ale, przede wszystkim, jak porównuje obie powieści, to rzuca mi się jedno: IS miała jakiś pomysł, była tam akcja, ktos został uratowany, ktoś sie zmienił na lepsze, ktoś komus pomógł, ktoś sam sobie pomógł pomagając innym. Szwungszwajba. POMYSŁ. Mam wrażenie, że w McD nie ma pomysłu, jest zlepek scen z zycia, żeby popchnąc akcje do przodu. I pokazać to - mocno jednak zimne - ciepełko.
                  • vi_san Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 11:11
                    No to ja się zapytam: jakie pozytywne przesłanie "odszukałaś" W McDusi? Serio pytam, bo ja pozytywów [już nie przesłania całej książki, ale pojedynczych scen] naliczyłam nader niewiele...
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Ghostwriter? 17.06.13, 06:43
                  morekac napisała:

                  > Mam wrażenie, że McDusia została napisana przez zupełnie inną osobę niż reszta
                  > tomów, na serio to piszę.

                  To możliwe... w wydawnictwach są ghostwriterzy. BTW w wiki czytam właśnie, że ghostwriting jest w Polsce niezgodny z prawem. A ja znam osobę, która pracuje w wydawnictwach i publicznie na stronach wydawnictw w swoim zawodowym CV pisze o sobie "ghostwriter". Dziwne...
                  • nessie-jp Re: Ghostwriter? 17.06.13, 19:24
                    > To możliwe... w wydawnictwach są ghostwriterzy. BTW w wiki czytam właśnie, że g
                    > hostwriting jest w Polsce niezgodny z prawem. A ja znam osobę, która pracuje w
                    > wydawnictwach i publicznie na stronach wydawnictw w swoim zawodowym CV pisze o
                    > sobie "ghostwriter". Dziwne...

                    Zapewne zależy to po prostu od uregulowań wewnętrznych i sposobie zrealizowania transakcji. Nie można sprzedać ani zrzec się praw autorskich osobistych do utworu (czyli, banalnie mówiąc, prawa do bycia uznawanym za autora).

                    Można natomiast zawrzeć umowę, zgodnie z którą dostarcza się komuś tekst, a ten ktoś robi z nim co chce. Tylko że to podlega po prostu innym uregulowaniom prawnym i podatkowym. Nie sprzedaje się praw autorskich do utworu, tylko usługę (np. 1000 słów dziennie).
            • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 00:56
              W tym wieku 9
              > 9,9% populacji ma kompleksy związane z wyglądem a szczególnie drażliwy temat to
              > odpowiednia figura.

              No to Magda należy do tego 0,01% bo nie ma problemów z tym, że ma nadwagę. Ida sobie gada, a Magda sobie i tak je. i to prawdopodobnie już od poprzedniego pobytu w poznaniu , z którego to szybko uciekła z powrotem do wrocławia. i jeszcze ma czelność smażyć ziemniaki w mieszkaniu Idy, to pewnie dlatego, że czuje się tak zgnojona przez panią laryngolog. Poza tym chcę zauważyć, że choć J. nie lubi magdy, to Ignacemu jakoś nie przeszkadza jej rzekoma straszna nadwaga. Ale nastolatki na pewno nie zwrócą na to uwagi i na pewno wpadną na to, że J. nie lubi jej dlatego , bo jest taka gruba. po czym cała populacja czytelniczek popadnie w kompleksy i anoreksję. a MM nienawidzi grubych i z nich drwi i ich poniża , szczególnie z tego powodu , że sama do najszczuplejszych nie należy. wiem, widziałam. no, sorry.

              Ponieważ "odpowiednia figura" to drażliwy temat, to właśnie warto o tym napisać w powieści dla młodzieży, "nie ten ptak gniazdo kala co je kala ale ten co o kalaniu mówić nie pozwala".
              • meduza7 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 01:09
                Och, nastolatki nie będą musiały jakoś szczególnie się głowić nad przesłaniem, Jożin otwartym tekstem określa ją jako "beznadziejną otłuszczoną osobniczkę". Ignasiowi Magda się podoba, owszem, ale to obrzydzenie Józka imho ma większą siłę rażenia.


                *nakarmiła tłustą frytką i ucieka* ;)
                • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 01:14
                  no, bo jak nastolatek mógł w taki obrzydliwy, dosadny sposób wyrazić się o bohaterce. nastolatki nie posługują się takimi dosadnymi zwrotami. jest to nieprawdopodobne psychologicznie. a także świadczy o tym, że autorka gardzi postacią przez siebie wymyśloną, bo ta ma parę kilo za dużo. gardzi wszystkimi, którzy są grubi. takie jest przesłanie. niewątpliwe.
                  • meduza7 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 01:21
                    Niewątpliwie, niewątpliwie, tak, tak.


                    (doktor kazał przytakiwać)
                  • morekac Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 01:24
                    bo jak nastolatek mógł w taki obrzydliwy, dosadny sposób wyrazić się o bohaterce.

                    Ale jak mógł to zrobić wnuk filologa klasycznego? No jak? Wszak bycie Borejkiem nawet tylko po kądzieli powinno uszlachetniać...
                    Moim zdaniem MM niezupełnie zresztą wychodzą nastoletni bohaterowie płci męskiej - jeden gruboskórny mięśniak bez cienia jakiejkolwiek refleksji, drugi mimozowaty poeta-wegetarianin...
                  • klawiatura_zablokowana Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 23:16
                    > no, bo jak nastolatek mógł w taki obrzydliwy, dosadny sposób wyrazić się o boha
                    > terce. nastolatki nie posługują się takimi dosadnymi zwrotami. jest to nieprawd
                    > opodobne psychologicznie. a także świadczy o tym, że autorka gardzi postacią pr
                    > zez siebie wymyśloną, bo ta ma parę kilo za dużo. gardzi wszystkimi, którzy są
                    > grubi. takie jest przesłanie. niewątpliwe.

                    Powtórzę się jak zdarta płyta z innego wątku:

                    Owszem, wyrażają się. I to postacie pozytywne. I to w Jeżycjadzie.
                    Koronny przykład, mój ulubiony: Elka Stryba i jej zachowanie wobec Terpentuli. Sam smak, nie?

                    A teraz pytanie za 200 punktów:
                    Czy zachowanie Elki zostało w jakiś sposób poddane refleksji? Czy zawstydziła się swojego postępowania? Czy naprawiła je, przepraszając Terpentulę?

                    A teraz maksymalnie skup sę, bo pytanie leci za 300 punktów:
                    Czy zachowanie Józka zostało w jakiś sposób poddane refleksji? Czy zawstydził się swojego postępowania? Czy naprawił je, przepraszając Magdę?

                    Czy teraz różnica między starą a nową Jeżycjadą jest już bardziej widoczna i to, o co się tutaj większość osób czepia?
                    • uhu_hu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 23:24
                      Motywacja pozytywna rzecz słuszna i pożyteczna, niemniej uważam, że 500 punktów to przesadna rozrzutność... :D
              • bupu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 01:20
                1marianna22 napisał(a):


                > No to Magda należy do tego 0,01% bo nie ma problemów z tym, że ma nadwagę. Ida
                > sobie gada, a Magda sobie i tak je. i to prawdopodobnie już od poprzedniego po
                > bytu w poznaniu , z którego to szybko uciekła z powrotem do wrocławia. i jeszc
                > ze ma czelność smażyć ziemniaki w mieszkaniu Idy, to pewnie dlatego, że czuje
                > się tak zgnojona przez panią laryngolog.

                Smażyć ziemniaki ma czelność, co za beznadziejna przetłuszczona zbrodniarka! Na stos ją!
              • jadwinia_t Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 01:27
                Nie wiem, czy czytałyśmy tę samą książkę. Magda zazdrości Laurze figury modelki, jest niepewna siebie, pełna kompleksów, rezygnuje z jedzenia po uwagach Idy. Wątek z zakochanym Ignacym jest poprowadzony tak źle i nieprawdopodobnie psychologicznie, że trudno odczytywać zakończenie powieści jako pozytywne. Nie jest to taki finał, jak w starych częściach, to nie jest pocałunek Patrycji i Floriana, którzy po miesiącach podchodów wreszcie wyznają sobie miłość. Akcja powieści to kilka dni zaledwie. Magda przyjeżdża do Poznania i podkochuje się w Józefie. Poeta Ignacy nie budzi w niej żadnych żywszych emocji, Magda nudzi się z nim i go nie rozumie. A jednak na końcu są razem, co zgrzyta straszliwie. Moje odczucie jest takie, że Magda jest z nim dlatego, że nikogo lepszego nie udało się upolować. Józef który bardziej się jej podobał odepchnął ją. Nędza, krótko mówiąc, szczęśliwe zakończenie na siłę. Wolałabym już aby zamiast tych wyznań, kłódek i pocałunków nastąpiła jakakolwiek rozmowa sugerująca, że kiedyś coś może między nimi być, że rozumieją się i mają ze sobą cokolwiek wspólnego poza dziwnymi upodobaniami kulinarnymi. Magda niby mieszka u Borejków, chodzi z Ignasiem do Dmuchawca porządkować mieszkanie, ale oni prawie nie rozmawiają ze sobą. Ignaś gada o wierszach a Magda stara się ukryć znudzenie. Nic o sobie nawzajem nie wiedzą. Jedyne co przekonuje Magdę do poety-nudziarza to użycie przemocy (jakże groteskowe!) wobec agresywnych dresiarzy.

                Aha, i w żadnym miejscu nie sugerowałam, że przeczytanie książki MM spowoduje falę anoreksji. Po prostu takie rzeczy zostają w pamięci i wpływają na myślenie o swoim ciele.
                • meduza7 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 01:29
                  Osobiście wątpię, czy Marianna w ogóle czytała tę książkę. A nawet jeśli, to i tak nie chodzi o dyskusję, tylko o Manie Przeciwnego Zdania - i sprowadzanie tegoż do absurdu.
                  Tak więc, jeśli komuś się nie nudzi, to niech się bawi, ale sensu ta zabawa za wiele nie ma.
                  • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 01:46
                    a tu Cię zdziwię, czytałam kilkakrotnie, więcej niż dwukrotnie. :D
                    do absurdu została sprowadzona krytyka McD , wszystko, po prostu wszystko w niej jest złe i szkodliwe. :D część forumowiczów nie widzi tego absurdu i w zbiorowym narzekaniu na to jak mydlicjada się popsuła widzi sens i narzeka wręcz hobbistycznie. godne pochwały, konstruktywne i niewątpliwie przyczyniające się do kształtowania pozytywnych wzorców. widzę jak to się oczy niektórym otwierają po zapoznaniu się z tą gorzką krytyką.
                    za potakiwanie dziękuję, za frytkę też, od razu się lepiej czuję jako początkujący troll


                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 06:52
                      1marianna22 napisał(a):

                      > a tu Cię zdziwię, czytałam kilkakrotnie, więcej niż dwukrotnie. :D

                      Pytałam, dlaczego Marianna tak się emocjonuje, czy to autorka czy ktoś z rodziny? Ona mówi, że nie. No to wynikałoby, że chyba Marianna jest redaktorką tej książki...
                      • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 10:34
                        Pytałam, dlaczego Marianna tak się emocjonuje, czy to autorka czy ktoś z rodzin
                        > y? Ona mówi, że nie. No to wynikałoby, że chyba Marianna jest redaktorką tej ks
                        > iążki...

                        ano zgadujesz i zgadujesz i wciąż pudło. żadnych związków z autorką ani z książką oprócz tego że jestem czytelniczką. po prostu.
                        nie wiem co cię tak dziwi, może to, że w internecie popularny jest raczej zbiorowy bluzg na wszystkich i wszystko co się da (nierzadko baaardzo rzetelnie uargumentowany, prawda;) a ja sobie mam ochotę pochwalić. znaczy wyzłośliwić się też (jak pisałam takie chęci się udzielają), tylko w kogo innego mam ochotę złośliwością uderzyć. jak już pisałam, bywa i tak, co widać na moim przykładzie. li i jedynie , bez podtekstów. nikt mi za to nie zapłaci, nikt mi nie da nagrody. bezinteresownie się wypowiadam. trudno to zrozumieć w świecie ogarniętym żądzą pieniądza, ale liczyłam że macie "otwarte umysły". bo że autorka takiego nie ma , to już wiadomo z forum.
                        ps. no i jeszcze, ja jestem redaktorką , a wy co jesteście? mentalni spadkobiercy trybuny ludu , w której krytykowano OwR? no przepraszam, że sobie pozwalam , ale tak mi się nienaturalnie skojarzyło na tym przykładzie.
                        • kooreczka Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 10:59
                          Problem w tym, że wcale nie bronisz MM, a bluzgasz na nas- taka subtelna różnica.
                          • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 11:03
                            cóż taka strategia. ciężkie działa wytoczę potem, o ile przetrwam.
                            • kopiec_esmeralda Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 14:16
                              Dawaj śmiało!
                              Bo na razie lecisz klasykiem "wiem, ale nie powiem".
                              • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 14:39
                                Bo na razie lecisz klasykiem "wiem, ale nie powiem".

                                Bo wciąż mnie to bawi, jak się znudzę to przestanę. Prawo trolla. (nie wiem czy się znudzę, bo Wy waszym hobby "krytykujemy aż miło" nie znudziliście się od lat). Jako zaś grono, które nie jest Towarzystwem Wzajemnej Adoracji, możecie znieść trolla , który Was nie adoruje.
                                Na szczęście muszę pracować, więc na pewno ode mnie kiedyś odetchniecie.
                                • ulla_cebulla Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 15:42
                                  Czesc Marianno, czytam te Twoje wpisy i mam wrazenie, ze odbierasz to forum jaka internetowa spluwaczke, gdzie dziwni psychofani czerpia radosc z tego, ze moga anonimowo dokopac autorce. Dlatego Ty postanowilas dokopac temu forumowi, bo sobie zasluzylo. Chce Ci zwrocic uwage, ze to moze troche inaczej wygladac i moze warto sie zastanowic, dlaczego czytelnicy maja wlasnie taka potrzebe i co sie za nia kryje. Ja na przyklad znalazlam to miejsce po przeczytaniu McDusi. Czytalam ja i czytalam i oczom nie wierzylam, ze TO naprawde w tej formie zostalo wydane. Zdjeta zgroza zaczelam szukac recenzji i szczeka opadla mi jeszcze bardziej. Znalazlam wylacznie zachwyty i pochwaly, wszystkie podane w tonie bezkrytycznych frazesow o borejczym ciepelku, w ktorym jak milo sie znowu odnalezc. Poczulam sie wtedy jak kosmita. Czy naprawde nikt oprocz mnie TEGO nie widzi? Pokopalam glebiej, dokopalam sie do tego forum i odetchnelam.
                                  Jednak sa inni czytelnicy, ktorzy nie dali sobie zamydlic oczu i widza, ze ta ksiazka jest poprostu zle napisana i fatalnie zreadagowana.
                                  Warto tez zauwazyc, ze to nie jest opinotworczy monolit. Przychodza tutaj rozni ludzie i zglaszaja rozne uwagi, pod ktorymi tez sie niekoniecznie zawsze podpisuje. Na przyklad wisi mi osobiscie kwestia przekazu dla mlodziezy. Nie obchodzi mnie tez ilosc pojawiajacych sie i znikajacych pomieszczen, niekonsekwencje dotyczace wieku i wygladu postaci a nawet metamorfozy ich osobowosci (np. Geniusia i pozniejsza Aurelia to dla mnie dwie rozne osoby).
                                  To dlatego, ze nie czytam Jezycjady jako telenoweli, ale odbieram kazdy tom jako odrebna, niezalezna calosc i tak je oceniam. I tutaj pojawia sie moj pierwszy problem z McD. Nie potrafie niestety tej ksiazki przeczytac inaczej, niz kolejnego odcinka tasiemca. Cala akcja sprowadza sie do ciagniecia w rozne strony borejgluta z mala przerwa na Dziady, w ktorej pojawiaja sie upiory (tak to odbieram) innych postaci z wczesniejszych tomow, nie wnoszac do niej zupelnie nic nowego. Nie przekonuje mnie (papierowa) konstrukcja i prowadzenie wystepujacych w tej ksiazce postaci, w tym tytulowej bohaterki, ktorej rola jest epizodyczna i sprowadza sie do tla dla roznych obsesji rodziny B. Raza naciagane i nielogicznie poprowadzone watki (np. uprowadzenie sukienki). Nawet watek romansowy, ktory moim zdaniem byl jednym z mocniejszych atutow wielu tomow Jezycjady, tutaj zupelnie sie nie klei. Nie wyczuwam zadnego napiecia miedzy Magda i Ignasiem- wierszopiewca, w towarzystwie ktorego sie zwyczajnie nudzi. A co Ignas widzi takiego w Magdzie? Chyba tylko to gole kolano, na ktorego widok groteskowo mdleje. Nie mowie, ze ten zwiazek jest niemozliwy, ale w tej konkretnej powiesci zostal zupelnie nieprzekonywajaca napisany. McDusia odstrasza mnie takze na plaszczyznie jezyka: stylistyczne babole, dretwe, nudnawe dialogi, zastraszajaca ilosc cytatow podanych na lopacie itd. No i ogolny wniosek z powiesci? Tu tez moge mowic tylko za siebie. A wyczuwam przede wszystkim patos, rozgoryczenie i niechec do ludzi, w tym wlasnych bohaterow, ktorzy nie wiedzac dlaczego, nadal nosza odautorska „mila” etykietke. Do wszystkich powyzszych wnioskow doszlam sama i nikt mi nie musial otwierac oczu, bo mam wlasne.
                                  Przesmiewcze komentarze na tym forum odbieram jako forme zaloby po starej, fajnej Jezycjadzie. Taki sposob odreagowania. Mi akurat pomoglo. A Autorka przeciez nie musi tego czytac i najwyrazniej zupelnie nie jest zainteresowana podjeciem dialogu z czytelniczkami, ktore nie sa Bezkrytycznymi Wielbicielkami. Jej prawo. McDusia nie jest pierwszym gniotem, ktory przeczytalam i pewnie nie ostatnim. Zazwyczaj zazgrzytam zebami i zapominam o calej sprawie, wystrzegajac sie w przyszlosci autora. Fakt, ze w tym przypadku zadalam sobie trud, zeby znalezc to forum swiadczy o silniejszym niz zwykle rozczarowaniu. Mam bardzo wiele sympatii dla wczesniejszych powiesci MM. Wydaje mie sie, ze wiekszosc osob piszacym na tym forum znalazlo sie tutaj z tego samego powodu...
                                  A wracajac do Ciebie. Twoje argumenty sa mocno emocjonalne i przy tym malo rzeczowe. Nie wiem co chcesz w ten sposob osiagnac poza zrobieniem malej zadymy. Napisalas, ze czytalas McD wiele razy, czyli ze ksiazka Ci sie najwyrazniej podobala. Jesli jestes w stanie uzasadnic dlaczego, chetnie przeczytam. W postawie: jestem wrednym trollem i wpadlam tutaj wylacznie, zeby napsuc troche krwi nie widze zadnego sensu. Pozdrawiam.
                                  • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 15:52
                                    W postawie: jestem wrednym trollem i wpadlam tutaj wylacznie, zeby napsuc troche krwi nie widze zadnego sensu. Pozdrawiam.

                                    A ja widzę. Pozdrawiam.
                                    • kopiec_esmeralda Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 16:10
                                      No, to w takim razie koniec rozmowy, przynajmniej ze mną, miałam nadzieję, ze chcesz rozmawiać faktycznie o książkach MM.
                                      • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 16:22
                                        Bardziej mnie zainteresowało jak wypada poziom i styl wypowiedzi na tym forum wobec zarzutów tu prezentowanych. Nędznie.
                                        • lavanta Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 17:35
                                          Nie mam podstaw, żeby mówić w imieniu wszystkich wypowiadających się tu osób, ale mogę powiedzieć, jak to wygląda z mojego punktu widzenia. Na książkach MM się wychowałam, pierwszą, jaką przeczytałam był KK, który podsunęła mi mama, dlatego tym bardziej mam do Jeżycjady ogromny sentyment. Z tego powodu, kiedy czytam chociażby McD, która tak bardzo odbiega od pierwszych tomów, jest mi po prostu przykro, że kolejne tomy serii, z którą mam tyle przyjemnych wspomnień, są kiepsko napisane, pełne wpadek i błędów. Szczególnie, że wielu z nich przy odrobinie wysiłku można byłoby uniknąć. Naprawdę uważasz, że ktokolwiek czytałby wszystkie tomy serii po kilka razy, tylko po to, żeby wygłosić nieprzyjemną uwagę na ich temat? Bo to właśnie sugerujesz.
                                          • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 17:58
                                            Naprawdę uważasz, że ktokolwiek czytałby wszy
                                            > stkie tomy serii po kilka razy, tylko po to, żeby wygłosić nieprzyjemną uwagę n
                                            > a ich temat? Bo to właśnie sugerujesz.

                                            Bo takie odnoszę wrażenie ze względu na stopień zjadliwości. Zresztą ktoś mi tu już wprost powiedział, że to takie hobby jest wasze.
                                        • klawiatura_zablokowana Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 23:20
                                          > Bardziej mnie zainteresowało jak wypada poziom i styl wypowiedzi na tym forum w
                                          > obec zarzutów tu prezentowanych. Nędznie.

                                          Mało tego, jesteśmy stare, grube i brzydkie. I mamy czółka nisko sklepione. Oraz większość z nas nie kończyła polonistyki. I mieszkamy w blokach.

                                          Myślę, że to ostatecznie przekreśla merytoryczną wartość naszych zarzutów.
                                          • nessie-jp Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 23:58
                                            > Mało tego, jesteśmy stare, grube i brzydkie. I mamy czółka nisko sklepione. Ora
                                            > z większość z nas nie kończyła polonistyki. I mieszkamy w blokach.

                                            I nie rzucamy słoikami w żadne dzieci! Ja przynajmniej nigdy w nikogo nie rzuciłam słoikiem, jak ja mogę się w ogóle wypowiadać o jakiejkolwiek literaturze i cokolwiek argumentować, skoro taka nędzna jestem, że w nikogo nie rzuciłam słoikiem, nikomu nie rozbiłam głowy kubkiem, nikogo nie zasunęłam w nos, nikim nie potrząsałam jak szczurem, a co gorsza nigdy nie rozbiłam nikomu wrażego łba kłódką na szaliku!

                                            Nie, dość tego, idę kupić musztardę i szalik. I kłódkę. Chcę zostać Dzieckiem Literackim!
                                            • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 00:12
                                              Mało tego, jesteśmy stare, grube i brzydkie. I mamy czółka nisko sklepione. Ora
                                              > z większość z nas nie kończyła polonistyki. I mieszkamy w blokach.

                                              No to jak jesteście takie stare, głupie i brzydkie i mieszkacie w blokach, to może jeszcze jesteście jednak kołtuńskie? Bo niemożebnie jesteście przywiązane do tego co wypada a co nie wypada. Nie wypada przerywać starszym, nie wypada być tak złośliwym jak chamska Ida co to McDonaldusią bohaterkę nazwała. Też głęboko wierzę że to McDusię w nieuleczalne kompleksy wprawiło. Strrraszni mieszczanie..

                                              Co zaś do opinii, że jeżycjada to czytadło dworcowe, to tak- harlequin po prostu. I taka szmira (o Kalamburce mówię) była zalecana w tym roku jako lektura do jednego z tematów na olimpiadzie literatury i języka polskiego. Ale co tam wiedzą poloniści i literaturoznawcy. Głupie, stare, brzydkie baby z bloków lepiej się znają na literaturze. taaa
                                              • klawiatura_zablokowana Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 19:57
                                                > No to jak jesteście takie stare, głupie i brzydkie i mieszkacie w blokach...

                                                Nie zauważyłaś ironii. Co ma bycie taką czy owaką do wartości czyjegoś argumentu?
                                                Jedyne, co masz do zarzucenia naszym argumentom przeciwko McxD i NEOJeżycjadzie w ogóle (podkreślam NEO) to to, że nasz styl jest wraży i odrażający, a my wredne i jakieś tam jeszcze.

                                                >Bo niemożebnie jesteście przywiązane d
                                                > o tego co wypada a co nie wypada. Nie wypada przerywać starszym, nie wypada być
                                                > tak złośliwym jak chamska Ida co to McDonaldusią bohaterkę nazwała.

                                                Kiepsko czytałaś to forum, jeśli jesteś zdania, że to są główne czy najważniejsze zarzuty wobec obecnego pisarstwa MM. A podobno czytasz z zapartym tchem. Ale spoko, znalazłaś sobie słomianego chochoła, udajesz, że to przeciwnik i odtrąbiasz nad nim zwycięstwo.

                                                >I taka szmira (o Kalamburce mówię) była zalecana w tym roku jako lektura do
                                                > jednego z tematów na olimpiadzie literatury i języka polskiego.

                                                I czego to dowodzi tak właściwie? Zamierzasz na poważnie bronić tezy, że lektury na olimpiadę z języka polskiego to sama literatura najwyższych lotów?

                                                >Ale co tam wied
                                                > zą poloniści i literaturoznawcy. Głupie, stare, brzydkie baby z bloków lepiej s
                                                > ię znają na literaturze. taaa

                                                Szczerze, to znam parę osób, co nie są polonistami ani literaturoznawcami, a na literaturze znają się znakomicie i deklasują wiele osób z tytułami.
                                                Znam także osoby z tytułami, które na literaturze znają się jak moja babcia na hakerstwie.

                                                Tyle co do "poloniści i literaturoznawcy". Związku między urodą czy miejscem zamieszkania a wiedzą o literaturze, wybacz, nie widzę. Ale pewnie mnie zaraz oświecisz, czemu brzydka baba z bloku na książkach z definicji znać się nie może, a pan magister z uniwersytetu - z definicji musi.

                                                Czekam z drżącym sercem.
                                              • alitzja Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 20:04
                                                1marianna22 napisał(a):

                                                > I taka szmira (o Kalamburce mówię) była zalecana w tym roku jako lektura do
                                                > jednego z tematów na olimpiadzie literatury i języka polskiego. Ale co tam wied
                                                > zą poloniści i literaturoznawcy. Głupie, stare, brzydkie baby z bloków lepiej s
                                                > ię znają na literaturze. taaa

                                                W tym roku w woj. śląskim jednym z utworów do przeczytania na etap wojewódzki konkursu przedmiotowego z języka polskiego był "Pielgrzym" Coelho, więc nie przesadzałabym z tym hołubieniem zalecanej lektury.
                                                A błędny klucz odpowiedzi też raczej nie głupie, stare i brzydkie baby z bloków wymyśliły.
                                              • morekac Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 20:37
                                                Nie ciesz się, na ciebie też czeka starość i kołtuństwo... ;-)
                                                • kkokos Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 21:44
                                                  matko i córko, to ja się pokornie, stosując do wezwania, by nie karmić troliszcza, usunęłam ze swoim rondelkiem, a wyście ją na ponad 230 postów wykarmiły?????
                                            • paszczakowna1 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 00:30
                                              > Nie, dość tego, idę kupić musztardę i szalik. I kłódkę. Chcę zostać Dzieckiem L
                                              > iterackim!

                                              Dzieckiem już nie zostaniesz, że tak powiem brutalnie. A na Starą Gropę Literacką nie wiem jakie są kwalifikacje, ale podejrzewam, że to coś długotrwałego, kosztownego, i dezorganizującego życie osobiste. Jednym słoikiem z musztardą się nie wykpisz.
                                              • nessie-jp Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 01:55
                                                > A na Starą Gropę Literac
                                                > ką nie wiem jakie są kwalifikacje, ale podejrzewam, że to coś długotrwałego, ko
                                                > sztownego, i dezorganizującego życie osobiste.

                                                ... zajść w Brazylii?
              • emae Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 06:48
                1marianna22 napisał(a):

                >
                > No to Magda należy do tego 0,01% bo nie ma problemów z tym, że ma nadwagę. Ida
                > sobie gada, a Magda sobie i tak je. i to prawdopodobnie już od poprzedniego po
                > bytu w poznaniu
                , z którego to szybko uciekła z powrotem do wrocławia. i jeszc
                > ze ma czelność smażyć ziemniaki w mieszkaniu Idy, to pewnie dlatego, że czuje
                > się tak zgnojona przez panią laryngolog.

                " - Dlaczego wy wciąż jecie?! - zakrzyknęła Cesia dramatycznie.
                - Tak już zostaliśmy ukształtowani - wyjaśnił uprzejmie Żaczek."
                (Cytat z pamięci i zapewne niedokładny)

              • verdana Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 14:14
                Nie je. Czytaj uwazniej. Nie je, nie dokłada sobie. Innymi słowy, nastolatki z nadwagą mają uznać, że jeśli są obiektem chamskich uwag, to icjh obowiązkiem jest po prostu dostosować sie do tego, co inni o nich myślą. I że kazdy ma prawo obrazić gościa w domu. Albo osobę za grubą i nie ma w tym nic złego. Uwazasz, ze to dobra nauka dla mlodzieży, która, zdaniem samej pani MM, jest coraz bardziej niewychowana i chamska?
                • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 14:30
                  . Nie je, nie dokłada sobie. Innymi słowy, nastolatki z
                  > nadwagą mają uznać, że jeśli są obiektem chamskich uwag, to icjh obowiązkiem je
                  > st po prostu dostosować sie do tego, co inni o nich myślą

                  Je. Znaczy w tym momencie faktycznie rezygnuje z dokładki, ale w ogóle nie rezygnuje z tłustego smażonego jedzenia. Znaczy nie uważa , że jej obowiązkiem jest dostosować się do tego, co inni o niej myślą. Albo co myślą o zdrowej diecie. A poglądy Idy są raczej komiczne (groteskowe) niż gorszące. Zwłaszcza w zestawieniu z upodobaniami kulinarnymi Józefa.
                  natomiast czy wiedza o rzekomym przekonaniu MM ,że młodzież jest coraz bardziej chamska też jest zaczerpnięta z McD?
                  • verdana Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 15:49
                    Nie, ona smazy frytki dla dzieci, nie dla siebie. Nie mówiąc już o tym, ze gdyby osby z nadwagą potrafiły bez problemu przestać jeść rzeczy niezdrowe, to by nadwagi nie miały - ale problem w tym, ze nie jest to wcale łatwe. Ale to nie znaczy, zę sie nie próbuje, rezygnując będąc czestowanym gosciem z jedzenia, ponieważ gospodarz mówi, aby źreć mniej. Nie czepiałybyśmy sie, gdyby MM po prostu pisała powieści dla młodziezy. Ale MM wielokrotnie deklarowała, że rodzina Borejków jest ciepła i dobra, że ona sama prekazuje właściwe wartości czytelnikom. Gdyby nie to, OK, w powieści nie wszystko musi byc wzorem dla czytelnika. Ale wtedy sie nie udaje, ze tak jest.
                    Poglądy idy na temat diety sa komiczne, na temat tego, co wolno mowić gosciom we własnym domu - gorszace.
        • zla.m Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 16.06.13, 23:28
          Po pierwsze - nikt nie twierdzi, że cała Neo jest zła i szkodliwa, twierdzimy to o McDusi. I nie przekonałaś mnie, że Magdzie się przemoc należała, bo próbowała pocałować Józefa. Tak dla porównania: zobacz jak zareagował Klaudiusz na niechciana, a podobne, zaloty Idy. Jego zachowanie było normalne i nikt go nie zganił.

          Po drugie. Mam aktualnie na stanie niemowlę, które uszczęśliwia swoją matkę. Na dodatek jest to spokojne i pogodne niemowlę (może dlatego, że nie stresowałam się całą ciążę, że tatuś dziecka wyjechał i CHGW czy wróci). Ale to nie znaczy, że takie dziecko nie płacze, że zajmowanie się nim to bajka, że chodzę wyspana, że nie przeżywam stresów... Nie chodzi o to, żeby MM pokazała patologię, tylko żeby pokazała PRAWDĘ - dziecko to dar, ale dar, który wymaga mnóstwa pracy. A argument, że powieść ma swoje ograniczenia ilościowe i nie da się wszystkiego pokazać jest naprawdę naciągnięty jak gumka na piersi Bernarda - przecież to są prawie nowelki, po niecałe 300 stron. Doprawdy, dodanie kilku zdań o kolkach, kupkach, noszeniu po nocach (niektórych, nie mówię tu o ekstremach typu "nie śpi wcale") nie spowodowałoby ani upadku wydawnictwa z braku papieru, ani tego, że młodzież, czytująca rozmaite sagi, książki by nie dźwignęła. A byłoby zdecydowanie bardziej realistycznie.

          A po trzecie - nie wiem, czy zauważyłaś, że rozmowy toczą się głównie o książkach, a ty właśnie wszystkie zarzuty do książek przekształcasz na zarzuty wobec autorki. Albo też personalne uwagi pojedynczych osób upierasz się traktować jako opinie całego forum.

          A po czwarte - wraz z innymi z zapartym tchem czekam na merytoryczne /cytaty, przykłady z tekstu/ dowody na to, że książki są wartościowe, ciekawe i skrzą się dowcipem. Chętnie się dowiem, co cię śmieszyło w McDusi, mówię to bez ironii.
    • ulla_cebulla Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 21:32
      A tym czasem w KG:

      Marianna, 16. Czerwca 2013 19:27
      Pani MM to połączenie Naszej Mamy Czarodziejki i Mamy Muminka!
      i dalej:
      (...) Spieszę jednak z wyjaśnieniem,że JA, pisząc o skojarzeniu z Mamą Muminka, miałam na myśli coś zgoła innego - wszechogarniające ciepło, dobroć i jasność, co daje niezachwiane poczucie bezpieczeństwa.


      Marianno, dobrze zgaduje, ze to Ty? Moze trzeba bylo tak od razu? Fajnie, ze masz takie odczucia, chociaz nie calkiem rozumiem, jak wszechogarniajce cieplo, dobroc i jasnosc maja sie do trollowania na tym forum i robienia aroganckich przytykow kazdemu, komu MM nie do konca kojarzy sie z Mama Muminka. Jesli to inna Marianna, to przepraszam...
      • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 22:02
        Źle zgadujesz. Zupełnie przypadkowa zbieżność. Nie, takie porównania niezupełnie są w moim stylu. :D Natomiast trollowanie nie jest jedyną stroną mojej natury i jakby to powiedzieć, nie zawsze jestem arogancka. Znaczy raczej zwykle nie jestem. Natomiast Wy jesteście, i to bardzo, dlatego bardzo chciałam zobaczyć jak się poczujecie , gdy wobec Was ktoś będzie. Taki eksperyment. Trochę nieudolnie mi idzie, bo naprawdę,naprawdę po raz pierwszy jestem trollem. No i raz jeszcze zapewniam - to nie ja. Biedna Marianna z KG, skrzywdzona jest tym zestawieniem ze mną. Choć i ja na co dzień staram się być osobą uprzejmą, nikim nie potrząsam ani nie walę na prawo i lewo rondlami. Aha, i jeszcze przezpraszam, ze narzucam taką odpowiedzialność zbiorową. Ulla np klarownie i obszernie wytłumaczyła swoje racje, nie zamachała mi rondlem przed nosem , a ja się odpłaciłam czarną niewdzięcznością. no, chyba jeszcze przemyślę swoją postawę :D
        • verdana Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 22:19
          Nijak się nie poczujemy. Moze byśśmy sie poczuły, gdybyś rzeczowo wykazała, że sie czepiamy i ze książka MM ma rzeczywiste wartości, których po prostu nie ptrafimy dostrzec. Tymaczasem Ty cały czas piszesz tylko o tym, ze jesteśmy paskudne, bo uwazamy ostatnia książkę MM za gniot i to w dodatku potencjalnie szkodliwy dla młodziezy gniot.
          Także - jeśli o mnie chodzi, a podejrewam, że i o innych także, to nie, nie jest mi przykro, nie jestem obrazona, nie czuję się źle, bo po prostu trudno przejmować sie kimś, kto nie pisze nic konkretnego, tylko narzeka, ze mu sie nie podoba.
          Gdybyć udowodniła swoje tezy - to byc moze inna sprawa. Że pokazywanie, jak facet używa przemocy i dziewczyna uwaza, ze ona jest temu winna - jest tym, co młode dziewczyny powinny wziąć sobie do serca i nie denerwować mężczyzn. Że dobrze jest nauczyć dziewczyny,z ę gdy są nieskromne, to facet ma prawo siłą przywołac je do porzadku. Że matka moze w furii rzucac w dziecko przedmiotami, a dzieci powinny pamietać, że nigdy nie wolno drażnić rodziców. Tymczasem nie jesteś dobrym trollem. Dobry troll powoduje, ze człowiek sie denerwuje, a nie nudzi.
          • uhu_hu Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 22:43
            O tak, nudzi jak cholera. Myślałam, że będzie jakaś fajna jatka, a tu w kółko to samo. Poza tym Marianna uwielbia pisać o sobie, co myśli, jaki sobie tu, prawda, robi eksperyment i jak ją to szalenie bawi. Ja, ja, ja, ja. Nudy na pudy.
            • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 17.06.13, 23:42
              Myślałam, że będzie jakaś fajna jatka

              Otóż to. Tego się jakoś spodziewałam tudzież obawiałam. Co będę prowokować rozlew krwi, polemikę podejmując. Ponudzę, pomarudzę, powkurzam (zależy jak tam kogo) i pójdę. Dobranoc.
              • kopiec_esmeralda Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 05:39
                Raczej to wygląda na brak argumentów merytorycznych. Pozapowiadałaś, pozapowiadałaś i nic.
                Szkoda, ciekawe byłoby odmienne spojrzenie na tę samą książkę.
                A może załóż wątek: Obrona "McDusi"?
                Spróbuj. Może znajdziesz jakieś argumenty, które są w stanie ją obronić i udowodnić, ze ta książka nie jest taka beznadziejna, jak nam się wydaje?
                • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 07:16
                  Raczej to wygląda na brak argumentów merytorycznych. Pozapowiadałaś, pozapowiad
                  > ałaś i nic.

                  A to niech wygląda. Tak między nami , autorka gdzieś tam napisała "książka niech broni się sama"> A to co ja się będę wysilać, broniąc ją wbrew autorce, dając Wam broń do ręki i sprawiając satysfakcję. Zwłaszcza , że nieinteligentna jestem i zapatrzona - po dwóch dniach na forum jeszcze bardziej, bo już się nie dziwię, dlaczego na "rzetelną krytykę" ałtorka odpowiada "bo tak mi się podoba". Już się nauczyłam , że w analogicznej sytuacji odpowiem tak samo (zgroza ! MM mnie zdemoralizowała).

                  Spróbuj. Może znajdziesz jakieś argumenty, które są w stanie ją obronić i udowo
                  > dnić, ze ta książka nie jest taka beznadziejna, jak nam się wydaje?

                  Prawdę mówiąc już prawie miałam zamiar , ale nie lubię jatek. Nie i nie. Dzięki więc UHU za ostrzeżenie.
                  Ale zauważyłam tez , że niektórzy mają misję : ostrzec nieświadomych, by bubla nie kupowali. NO ja tez mam misję ; ostrzec nieświadomych, co sami nie widzą co czytają, że kobiety z misją, to stare, głupie baby z bloków , trochę kołtuńskie, jak zaczyna mi się wydawać, co niezupełnie są takie światłe, jak i się wydaje, za to lubią posługiwać się tonem wyższościowej pogardy.
          • kopiec_esmeralda Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 05:30
            > Także - jeśli o mnie chodzi, a podejrewam, że i o innych także, to nie, nie jes
            > t mi przykro, nie jestem obrazona, nie czuję się źle, bo po prostu trudno przej
            > mować sie kimś, kto nie pisze nic konkretnego, tylko narzeka, ze mu sie nie pod
            > oba.

            Oczywiście, ze nie jest mi przykro, przecież nie ma powodu. "Polemika" Marianny, czyli powtarzanie, jakie jesteśmy złe i paskudne, niezrealizowane zapowiedzi, jak to nam "przywali" są już po prostu nudne, nie wnosi to niczego nowego, nie wzbudza ani chęci polemiki (bo z czym?), ani emocji.
            Ciekawe by było inne spojrzenie na książkę, czy na poszczególne wątki, rzeczowa obrona konstrukcji postaci, czy choćby stylu książki. Gdyby Marianna np. udowodniła, czy chociaż się starała, ze jest to pastisz, czy świadome nawiązanie do Mniszkówny, Rodziewiczówny, czy Buyno-Arctowej, czy w ogóle przeanalizowała pod względem formalnym, byłoby ciekawie. Gdyby prześledziła wątki i pokazała, że to jednak trzyma się tzw. kupy, byłoby ciekawe.
            A klepanie w kółko tego samego (jesteśmy TWA, bluzgamy i poniżamy) stało się nudne w czytaniu, bo nic nie wnoszące.

            • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 07:23
              niezrealizowane zapowiedzi, jak to nam "przywali

              Zamarłam ze zgrozy. To mnie chciano przywalić, mnie! Ja nie chciałam. Jakieś nieporozumienie nastąpiło lub znów zła wola. ale czy jest sens się kłócić z osobą , która tak czyta. już lepiej by było esmerlado, żebyś naprawdę skończyła rozmowę, gdy to zapowiadałaś, niż takie beztroskie przekłamania wprowadzałaś. no, nie karm trolla. polemiki nie ma, bo nie ma i nie mówię, że jest , a mówię że jej nie ma.
          • dakota77 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 06:06
            verdana napisała:

            Tymczasem nie jesteś dobrym trollem. Dobry troll powoduje, ze człowiek sie denerwuje, a nie nudzi.


            Otoz to :). A tu nuda, panie dziejku. Takich co tu wpadali tylko zbey nam powiedziec, jakie to jestesmy paskudne i niedobre bylo tu juz na kopy. Zieeew. A mozna by fajnie podyskutowac, ale tu potrzeba by jakichs argumentow merytorycznych, ktorymi Marianna chyba nie dysponuje, poniewaz ich nie przedstawia.
            • 1marianna22 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 07:24
              A moz
              > na by fajnie podyskutowac, ale tu potrzeba by jakichs argumentow merytorycznyc

              nie można by. z kołtunem z bloków się nie dyskutuje.
              • klawiatura_zablokowana Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 19:59
                Jezusicku, dakota, tero to nam dowaliła, ja nie wiem, jak się pozbieram :]
            • yvi1 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 07:31
              To moze z innej beczki.Kupujesz buty,z tej samej firmy,inne modele i kolory,ale jedno maje te buty wspolne.Sa wygodne.Kupujesz je " w ciemno" ,bo to dobra firma i nagle po jednym dniu ,odpada ci obcas,buty uwieraja.No dobrze,mowisz sobie ,kupujesz jeszcze jedna pare ,to przeciez solidna firma,ktora bylas tak zachwycona.Niestety,znowu to samo,a nawet i gorzej.
              I co ,nie wyzalisz sie przyjaciolce / kolezance z pracy?Stracilas pieniadze,zawiodlas sie .
              Firma odwalila fuszerke,a ty dalej wszystkim w zaparte opowiadasz ,ze jakos jak przed laty,ze to nie tak,ze wszystkie klientki,ktore kupily to wadliwe obuwie sa paskudne i wredne,bo pozwolily sobie na sluszna krytyke tego bubla?
              Skoro pani MM zarabia przez pisanie ksiazek pieniadze,to oddajac niedopracowany i wadliwy produkt,niestety tez odwala fuszerke .
              Co nie znaczy,ze jej wczesniejsze dziela stracily na jakosci.:)
              • meduza7 Re: Czego można się nauczyć z nowej Jeżycjady? 18.06.13, 09:46
                Ponawiam prośbę o niekarmienie i obiecuję, że sama więcej nie będę, słowo harcerki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja