Dodaj do ulubionych

Stroje Ignacego Grzegorza

25.08.13, 19:59
Tak sobie wróciłam do " Języka Trolli", przez całą niemal książkę Ignaś paraduje w komunijnym, lekkim garniturku. W tymże stroju udaje się także w podróż do Gniezna, w tymże stroju także lata po Jezycach i okolicach a także odwiedza Trollę na Kościuszki i bije się z Józinkiem. W związku z tym pytam, czy to dziecko było normalne? Ale dobra OK, załóżmy, że było walnięte, ale czy walnięta była cała rodzinka wraz z jego mamusią, że ubierała 10 latka w trzaskający mróz w komunijny garnitur? Dlaczego zadne z nich nie reagowało na to wariactwo i dzieciak w trzaskający mróz i śnieg ganiał w lekkich spodniach a także udał się w nich w podróż. Przecież 10-latek, to nie 16-18 latek, który sam się stroi zgodnie ze swoimi kanonami mody- dlaczego Gabrysia nie kupowała mu dżinsów, sztruksów czy innych spodni- tylko bezmyślnie pozwalała na majowy garniturek zimą?
Obserwuj wątek
    • ananke666 Re: Stroje Ignacego Grzegorza 25.08.13, 21:01
      On w ogóle ubierał się co najmniej dziwnie. Pamiętacie czapkę w biedronki? Coś takiego u dziesięciolatka to jest proszenie się o kłopoty moim zdaniem. Nie twierdzę, że od razu ma samczo i okropnie wymachiwać szalikiem Lechii, ale w tym wieku czapka w biedronki wśród rówieśników równa się posiadaniu nad głową wielkiego, pulsującego neonu z napisem "przywal mi".
      • jasnecappucino Re: Stroje Ignacego Grzegorza 25.08.13, 21:18
        Dzieci w tym wieku raczej same się nie ubierają, to rodzice głównie decydują co kupić i za ile. Więc tymbardziej dla mnie dziwne jest to, że Gaba ubiera go w czapkę w biedronki i nie reaguje na ten nieszczęsny garnitur, chociażby ze względów praktycznych i zdrowotnych.
      • bupu Re: Stroje Ignacego Grzegorza 25.08.13, 21:29
        ananke666 napisała:

        > On w ogóle ubierał się co najmniej dziwnie. Pamiętacie czapkę w biedronki? Coś
        > takiego u dziesięciolatka to jest proszenie się o kłopoty moim zdaniem. Nie twi
        > erdzę, że od razu ma samczo i okropnie wymachiwać szalikiem Lechii, ale w tym w
        > ieku czapka w biedronki wśród rówieśników równa się posiadaniu nad głową wielki
        > ego, pulsującego neonu z napisem "przywal mi".

        Obawiam się, że machanie szalikiem Lechii w Poznaniu miałoby ten sam efekt ;) Dla własnego zdrowia lepiej niech Miągwa macha szalikiem Lecha, jeśli już koniecznie jakimś musi.
      • bupu Re: Stroje Ignacego Grzegorza 21.08.20, 23:35
        ananke666 napisała:

        > On w ogóle ubierał się co najmniej dziwnie. Pamiętacie czapkę w biedronki? Coś
        > takiego u dziesięciolatka to jest proszenie się o kłopoty moim zdaniem. Nie twi
        > erdzę, że od razu ma samczo i okropnie wymachiwać szalikiem Lechii

        No i powiedzcie mi, że autorka foruma nie czytuje. Wszak w Makabrusi Callareppa jr wymachiwał. Samczo i okropnie. Szalikiem (z nawleczoną nań kłódką).
      • bupu Re: Stroje Ignacego Grzegorza 25.08.13, 23:26
        meduza7 napisała:

        > W sumie już dawno ustaliliśmy, że MM (rękami Gaby) ubiera jeżycjadowe dzieci, j
        > akby były parę lat młodsze, niż są (kapelusiki Róży i Laury itp.).

        Mam wrażenie, że wątkodawczyni chodzi nie tylko o nieadekwatność stroju Miągwy do jego wieku, ale także o nieoadekwatność do temperatury oraz warunków pogodowych. Ignaś lata w lekkim garniturku w styczniu, wśród śnieżystej zamieci i nikt z dorosłych nie zwraca na to uwagi.
        A'propos nie zwracania uwagi, natrafłam w JT na scenę, która kazała mi się zastanowić, czy aby u tych Borejków to wszyscy zdrowi. Mianowicie Laura i Józin zmywają się około 10 wieczorem z domu, idą do Oracabessów, spędzają tam całą noc i wracają dopiero o siódmej rano. I pies z kulawą nogą nie zauważa ich nieobecności, chociaż kiedy wychodzą i kiedy się zjawiają dziadkowie nie śpią.

        Że Ignac mógł przeoczyć całonocną nieobecność tej dwójki mogę uwierzyć, ale że Milicja?
        • iwoniaw Re: Stroje Ignacego Grzegorza 25.08.13, 23:36
          Milicja miała pod opieką tyle wnuków śpiących pokotem, że skoro z pokoju Laury nie dochodziła żadna awantura, to pewnie z ulgą założyła, iż przynajmniej ta dwójka śpi i nie potrzebuje monitoringu ;-)
        • bupu Re: Stroje Ignacego Grzegorza 26.08.13, 01:13
          hania_jk napisała:

          > A czapki w biedronki to Ignaś nie miał przypadkiem w Imieninach? Wtedy miał z 5
          > lat.

          Nie, posiadał ją w "Języku Trolli". Jako dziesięciolatek. Natomiast w McD, będąc młodzianem nastoletnim, nasza piżamkę w serduszka. Zielone. Niewielu znam facetów w wieku powyżej przedszkolnego, którzy dobrowolnie założyliby na siebie cokolwiek w serduszka.
          • bupu Re: Stroje Ignacego Grzegorza 26.08.13, 16:09
            slotna napisała:

            > W Imieninach mial czerwona z pomponikiem.

            Zrazu błędnie zrozumiałam, że Miągwa miał czerwoną piżamkę z pomponikiem i zaczęłam się zastanawiać, gdzie właściwie ów pomponik był umiejscowiony.
    • kopiec_esmeralda Re: Stroje Ignacego Grzegorza 26.08.13, 07:23
      I z umiłowaniem chadza po domu w szlafroczku z aksamitnymi wyłogami, który, co jest podkreślone, sam sobie wybrał. Stary maleńki, miniatura dziadka Ignaca.

      Pamiętacie ekranizację "Podróży za jeden uśmiech" Bahdaja? Cały czas mam wrażenie, ze para Józinek-Ignacy G. Stryba jest wzorowana na tamtych bohaterach, bodajże Poldku i Dudusiu Fąferskim, łącznie z wyglądem. Młody Filip Łobodziński (Duduś) to wykapany Ignaś G. S., łącznie z owymi garniturkami - Duduś w podróż autostopem też wybrał się w garniturku. Tyle, ze tamta para była rzeczywiście zabawna, tu miało zagrać podobnie, komizm kontrastów postaci. A wyszło, jak zwykle...
      • onion68 Re: Stroje Ignacego Grzegorza 26.08.13, 20:05
        "Podróży za jeden uśmiech" Bahdaja? Cały czas mam wrażen
        > ie, ze para Józinek-Ignacy G. Stryba jest wzorowana na tamtych bohaterach, boda
        > jże Poldku i Dudusiu Fąferskim, łącznie z wyglądem. Młody Filip Łobodziński (Du
        > duś) to wykapany Ignaś G. S., łącznie z owymi garniturkami - Duduś w podróż au
        > tostopem też wybrał się w garniturku. Tyle, ze tamta para była rzeczywiście zab
        > awna, tu miało zagrać podobnie, komizm kontrastów postaci.

        A wiecie, z "Podróżą za jeden uśmiech" mam identycznie jak z "Koglem-Moglem". Kiedyś śmieszyło. A niedawno zobaczyłam fragment odcinka i wydało mi się to przerażające. Ten Duduś był naprawdę mały, a wciąż wyśmiewany, upokarzany i podkładano mu świnie (nie to, że dużym wolno, ale w tej sytuacji to szczególnie przykre). Nikt też mu nie współczuł.
        Tak. że ja tu już niestety komizmu nie widzę, mamy nieco starszego dzieciaka przemocowca i jego ofiarę.
        • piotr7777 I. G. urodził się w 1994 r. 26.08.13, 17:10
          ....akcja JT toczy się na przełomie 2003/2004, a więc nie ma jeszcze 10 lat. Do I komunii przystąpił zapewne nieco ponad pół roku wcześniej a przed sobą ma jeszcze I rocznicę tego wydarzenia (To ostatni raz kiedy dzieciaki wkładają komunijne ubrania). Czyli strój do wieku jak najbardziej stosowny.
          Można zakładać, że garniturek komunijny to najlepszy strój Ignasia, który chce się w ten sposób pokazać jako elegancki. A że nie współgra z pogodą? No cóż, trudno.
          • jasnecappucino Re: I. G. urodził się w 1994 r. 26.08.13, 17:35
            Aha, bardzo stosowny. Pokaż mi 10-letnie dziecko, które w tym wieku samo z własnej woli ubiera komunijny garniturek i wychodzi polatać w nim po dworze:)))
            Rozumiem, że mogli go trzymać do rocznicy I komunii św, ale dlaczego nie reagowali na to, że Ignaś ubiera go codziennie i to jeszcze w mróz?
          • mankencja Re: I. G. urodził się w 1994 r. 26.08.13, 18:54
            Do
            > I komunii przystąpił zapewne nieco ponad pół roku wcześniej a przed sobą ma je
            > szcze I rocznicę tego wydarzenia (To ostatni raz kiedy dzieciaki wkładają komun
            > ijne ubrania).
            > Czyli strój do wieku jak najbardziej stosowny.

            Ale nie do okazji.

            > Można zakładać, że garniturek komunijny to najlepszy strój Ignasia, który chce
            > się w ten sposób pokazać jako elegancki. A że nie współgra z pogodą? No cóż, tr
            > udno.

            Dla niego może trudno, ale dla troskliwej (odautorsko bo odautorsko, ale zawsze) mamusi? I co on do tego garniturka zakłada? Czapkę w biedronki? Spodnie w kancik upycha w śniegowce? Zaiste pełna elegancja.
              • j_a_ch Re: I. G. urodził się w 1994 r. 27.08.13, 17:22
                A żeby on choc nosił sniegowce w zadymkę i śnieg. Ignaś pogina w cienkich adida
                > skach, czego tez szanowna mamusia i cała rodzinka nie widzi:P

                Kolejny kamyczek do ogródka Gaby-rodzica, o Grzesiu to nawet nie wspomnę. Dzieciak jest miągwa po nich obojgu chyba. Dzieci ogólnie wchodzą im na głowę i robią co chcą, urywają się z domu bez konsekwencji, zimą chadzają w pantofelkach i adidaskach po czym chorują, z cichym przyzwoleniem zdarza się bezmyślna ciąża, mobbing, donosicielstwo. Co za jakaś bezwolność i nieudolność rodzicielska. Nic dziwnego, ze Ignasia przejął dziadek pod wpływ. Ale to chyba do wątku o wychowaniu ;)
          • fannybrice Re: I. G. urodził się w 1994 r. 27.08.13, 15:13
            nie wiem czy wszyscy tak mieli, ale z tego co pamiętam u mnie na rocznicy komunii wszystkie dziewczynki sukienki miały do kostek, chłopcy z tego co pamiętam jakoś się mieścili w garniturki sprzed roku, ale było kilku takich, którzy musieli mieć nowe, bo w tamtych nie było już czego szukać. nawet moja siostra która do dziś jest bardzo drobna (niecałe 160 cm, ok 43 kilo) przez rok wyrosła ze swojej sukienki. Ignaś jak widać nie drgnął ani na centymetr. poza tym, jeżeli wciąż się w niego mieścił, to zwyczajnie szkoda dobrego ubrania na latanie po śniegu.
        • mama_kotula Re: Stroje Ignacego Grzegorza 27.08.13, 18:47
          verdana napisała:
          > Bo stroje mają udowodnić, ze Ignacy Grzegorz jest nonkonformistyczny. W ogóle d
          > zieci borejkowskie mają być "inne niż wszystkie". Ile razy to czytam, przypomin
          > a mi się za co cenię konformizm.

          Niekoniecznie chodzi o nonkonformizm. Może IG po prostu nie zwracał uwagi na to, co wkłada na siebie i poddawał sie mamusi, mamusia go wszak w garderobę zaopatrywała. I nagle dokonał olśnienia, że rówieśnicy jednak inaczej wyglądają i że tenże wygląd w pewnym wieku ma znaczenie.

          Mi w pierwszej klasie ogólniaka koleżanka na wycieczce dyskretnie zwróciła uwagę, że chodzenie w kreszowym dresie (tak, już możecie rechotać) to tak jakoś niebałdzo... i troche wiocha i bazarek, discopolo i takie tam. Wtedy dopiero się zorientowałam, że to, co mama mi kupuje do ubrania (przypominam, miałam już 15 lat i nadal ciuchy wybierała mamusia) niekoniecznie przypomina to, co noszą moi rówieśnicy. A mi kompletnie latało, co miałam na sobie... dżinsy jasne wycierane typu "marmurek" o kroju marchewki? - nie ma problemu (moda panowała na dżinsowe dzwony ze streczem, jednolite, ciemne), kreszowy dres? no wygodny jest przecież, na wycieczkę idealny, kurteczka ortalionowa z odblaskami jak dla 10-latka? nie ma sprawy, zupełnie, najzupełniej było mi to obojętne, byle było mi wygodnie. I dopiero wtedy się zorientowałam, że mogę sobie sama wybrać to, co chcę nosić. Ku rozpaczy mojej rodzicielki ;P
          • bupu Re: Stroje Ignacego Grzegorza 27.08.13, 19:11
            mama_kotula napisała:

            > verdana napisała:
            > > Bo stroje mają udowodnić, ze Ignacy Grzegorz jest nonkonformistyczny. W o
            > góle d
            > > zieci borejkowskie mają być "inne niż wszystkie". Ile razy to czytam, prz
            > ypomin
            > > a mi się za co cenię konformizm.
            >
            > Niekoniecznie chodzi o nonkonformizm. Może IG po prostu nie zwracał uwagi na to
            > , co wkłada na siebie i poddawał sie mamusi, mamusia go wszak w garderobę zaopa
            > trywała. I nagle dokonał olśnienia, że rówieśnicy jednak inaczej wyglądają i że
            > tenże wygląd w pewnym wieku ma znaczenie.

            Dobra teoria, tylko w książkach jest podkreślone, że bonżurkę z wyłogami oraz garniturek komunijny jako odzież codziennego użytku Ignaś wybrał sam.

            A swoją drogą, jeśli mamusia mu podtykała garniturek letni jako odpowiednią odzież na mrozy, to chyba powinna wziąć rozpęd i trzasnąć dzielną grzywką w najbliższą ścianę. Najlepiej tę, co w niej Pyziaczek przed laty dziure zamurowywał.
            • mama_kotula Re: Stroje Ignacego Grzegorza 27.08.13, 19:30
              Gdyż albowiem Ignaś miał do wyboru garniturek i bonżurkę, albo nic. I mam wrażenie, że to było modelowane przez mamusię i dziadziusia szanownego, że odpowiedni elegancki strój na okazję taką i taką. I nikt Ignasiowi nie powiedział, że sorry synu, ale wyglądasz w tym jak debil i pacz, co nosi Jurek, Stefan czy inny Tulipan, nie wolałbyś tak? Szlafroczek proszę bardzo, ale czapka w biedronki jest obciachowa, stary. Serio, matka dobrze mówi, masz tu czapkę czarną, męską, biedronki oddaj siostrze, ona lubi wyglądać jak pajac :P.

              Sama dość często dziecku mojemu tak mówię, kiedy przyjdzie od babuni w kolejnej zbyt obcisłej i za krótkiej bluzce czy w spodniach jak dla przedszkolaka, albo w innej dziwacznej części garderoby. Moje dziecko podobnie jak ja ma w odwłoku to, co nosi na sobie. Problem jest taki, że dziecko moje jest zaburzone na głowę i zachowuje sie dość dziwnie, przez co koledzy i tak mają powód do obśmiechujek.
              I mam przed oczami casus Wojtusia z mojej ulicy, którego znałam w dzieciństwie - Wojtuś był dzieckiem upośledzonym umysłowo, a mama Wojtusia ubierała go jak ostatnią sierotę - berecik na gumce, kraciasty płaszczyk, co bardzo zwracało uwagę ludzi, dzieciaków w szczególności, niestety. No więc ja dla mojego dziecka casusu Wojtusia nie chcę, skoro już i tak jest walnięty i wszyscy się z niego nabijają, niech chociaż będzie o jeden powód mniej do nabijania - czyli niech nie odstaje wyglądem od innych, po prostu. Once again - w pewnym wieku lepiej nie odstawać, na ekstrawagancje przyjdzie czas w szkole średniej, gdzie odstawanie jest mainstreamowe ;)
                • mama_kotula Re: Stroje Ignacego Grzegorza 27.08.13, 20:37
                  verdana napisała:

                  > Mój mąż też jest walnięty i odstaje. Na własną prośbę i z własnego wyboru:)

                  Jest dorosły, prawdaż.
                  Ja też odstaję. Teraz, sobie mogę, ponoszę pełne konsekwencje własnego wyboru. Szczególnie ostatnio, jak uszyłam sobie kiecę rodem z Domku na prerii, matko bosko jak odstaję :P.
                  W przypadku dziecka to jednak jest nieco inaczej. Najczęściej odstawanie nie jest fajne, i trudno jest dziecku obronić tezę o własnym stylu.
    • bisturi Re: Stroje Ignacego Grzegorza 05.09.13, 12:20
      Ja zawsze miałam wrażenie, że to wszystko z biedy jest. Laura ma do wyboru pantofelki albo buciory pracownicy chlewni i w zasadzie to nie ma wyboru, jako elegantka buciorów nie może nosić. Brzmi dość wiarygodnie w realiach ekonomicznych "Tygrysa i Róży". Wtedy nie było jeszcze lumpeksów, bazarów, tanich ciuchów w supermarketach itp. A że Gabie jest ganc pomada czy Laura swoje zimowe buty lubi to już inna sprawa - pewnie jej nie przychodzi do głowy taki problem skoro sama ma wzniosły dystans wobec takich spraw. Ignaś z kolei wzoruje się na dziadku i garniturek mu pasuje, skoro pasuje to innych rzeczy nie będzie mu się kupowało. W Imieninach zdaje się, że Ignaś coś wspomina "Mamo, teraz mi będą potrzebne dżinsy" (po bójce z Józinem) - czyli do tej pory nie miał. Ale żadnych? Żadnych innych spodni niż garniturowe??? Do szkoły??
      Styl Ignacego zawsze odbierałam jako element upupiania przez rodzinę - Ignacy jest taki idealnie doskonały i żadnych ordynarnych koszulek z głupimi zespołami muzycznymi nie chce.
      Ogólnie kwestie odzieżowe przedstawione są w kontekście niedoborów finansowych - wszyscy orzą jak mogą chociaż kasy wciąż brakuje bo wydano ją na książki. Gaba podkleja przecież adidaski, Laura chce prosić Babcię o przejrzenie garderoby i popodszywanie rozdarć etc, Ida ubiera się w szmateksie, Ignacy chodzi w rozwleczonym golfie i stuletniej bonżurce. Skąd jednak pomysł, żeby kupić piżamę w serduszka nie wiem - chyba, że chodziło o to, że poeci w takich sypiają z uwagi na wrażliwość.
      • ginny22 Re: Stroje Ignacego Grzegorza 05.09.13, 12:26
        > Brzmi dość wiarygodnie w realiach ekonomicznych
        > "Tygrysa i Róży". Wtedy nie było jeszcze lumpeksów, bazarów, tanich ciuchów w s
        > upermarketach itd

        W 1999 roku, przepraszam? I jakiej znowu biedy, skoro podówczas u Borejków nie widziano jej od dekady?
      • bupu Re: Stroje Ignacego Grzegorza 05.09.13, 17:44
        bisturi napisała:

        > Ja zawsze miałam wrażenie, że to wszystko z biedy jest. Laura ma do wyboru pant
        > ofelki albo buciory pracownicy chlewni i w zasadzie to nie ma wyboru, jako eleg
        > antka buciorów nie może nosić. Brzmi dość wiarygodnie w realiach ekonomicznych
        > "Tygrysa i Róży". Wtedy nie było jeszcze lumpeksów, bazarów, tanich ciuchów w s
        > upermarketach itp.

        Na litość boską, TiR to rok 1999, wolna Polska i kapitalizm szalejący jak pożar buszu. A bazary kwitły jak ten róży kwiat i za komuny. Ponadto biedne Borejki przestały być zdecydowanie w latach dziewięćdziesiątych (no chyba, że te komputery i komórki to taka oznaka ubóstwa, wtedy przepraszam).

        > A że Gabie jest ganc pomada czy Laura swoje zimowe buty lubi
        > to już inna sprawa - pewnie jej nie przychodzi do głowy taki problem skoro sam
        > a ma wzniosły dystans wobec takich spraw.

        Mnie tu zastanawia inna sprawa: mianowicie dlaczego w roli obuwia zimowego Laury występują owe rozdeptane buciory pracownicy chlewni, których Tygrys nie znosi? Przecież Laura liczyła sobie wtedy coś koło czternastu lat, a więc była chyba wystarczająco duża, żeby obuwie wybrać sobie mniej lub bardziej samodzielnie? Gaba jej te buty kupiła, nie licząc się z gustem dziecięcia i kazała nosić, mówiąc, że innych nie będzie? No owszem, to, co w oczach Laury było rozdeptanymi buciorami, Gabie mogło zdawać się fajnym i wygodnym obuwiem, ale gusta osoby, która miała te buty nosić, należało raczej uwzględnić, nie?

        Bo czasy głuchej komuny, kiedy czasami trzeba było kupić to, co akurat rzucili do sklepu, czy się podobało, czy nie, to to przecież nie były. Sklepy dysponowały pełnym wyborem damskiego obuwia zimowego, w tym również znacznie elegantszego, niż buciory starszej oborowej.

        > Ignaś z kolei wzoruje się na dziadku
        > i garniturek mu pasuje, skoro pasuje to innych rzeczy nie będzie mu się kupował
        > o.

        Tu pcha mi się na usta pytanie, czy w takim razie Borejki dorosłe były w pełni władz umysłowych. Niech Ignac Jr sobie kocha gacie od garniturku miłością namiętną, ale rodzice, do diabłów stu, powinni go nauczyć jakie stroje są stosowne na jakie okazje i zainteresować się, czy to, co dziecko ma akurat na tyłku jest odpowiednie do okazji i do pogody. A tymczasem Ignaś jak dziecko patologii pomyka poprzez śniegi kopne w letnich portkach i cieniutkich adidasach.

        > W Imieninach zdaje się, że Ignaś coś wspomina "Mamo, teraz mi będą potrzebne
        > dżinsy" (po bójce z Józinem) - czyli do tej pory nie miał. Ale żadnych? Żadnyc
        > h innych spodni niż garniturowe??? Do szkoły??
        > Styl Ignacego zawsze odbierałam jako element upupiania przez rodzinę - Ignacy
        > jest taki idealnie doskonały i żadnych ordynarnych koszulek z głupimi zespołami
        > muzycznymi nie chce.

        Dla mnie to jest raczej oznaka obojętności rodziny, która ma w nosie w czym dziecko chodzi, byleby tyłka nie zawracało.

        > Ogólnie kwestie odzieżowe przedstawione są w kontekście niedoborów finansowych
        > - wszyscy orzą jak mogą chociaż kasy wciąż brakuje bo wydano ją na książki. Gab
        > a podkleja przecież adidaski, Laura chce prosić Babcię o przejrzenie garderoby
        > i popodszywanie rozdarć etc, Ida ubiera się w szmateksie, Ignacy chodzi w rozwl
        > eczonym golfie i stuletniej bonżurce.

        To, co wymieniasz miało pokazywać jakie te Borejki ubogie, niestety rozjeżdża się to niestety ze straszliwym zgrzytem z innymi rzeczami, które wypisuje autorka. Ida i jej mąż zasuwają na dwa etaty i mają kasę na zagraniczne wycieczki, oraz oszczędności z którymi nie wiedzą co robić. Stryby nie wiedzą co robić z kasą chyba, bo kupują każdej książki po dwie sztuki, Natalia nabyła komórkę w czasach, kiedy był to jeszcze sprzęt drogi, starym Borejom młodsze pokolenie funduje piekielnie drogie łóżka, generalnie z opisów wyziera obraz rodziny całkiem zamożnej. I tylko czasami autorka przypomina sobie, że Borejki są szlachetnie ubogie i sypnie podklejaniem adidasków, żeby nie było.

        A Ignac popyla w golfie i bonżurce, bo to jego ukochane ciuchy. Chyba prawie każdy ma w szafie taki ukochany rzęch, który wygląda jak wielkie nieszczęście, ale za to jest wygodny i trudno się z nim rozstać.
        • bisturi Re: Stroje Ignacego Grzegorza 06.09.13, 09:41
          Zgadzam się z Tobą w pełni, że opisy zakupów rodzinnych rozjeżdżają się z deklaracjami o niezamożności. Tu jest bardziej problem na co pieniądze rodzinne są wydawane i akurat odzież nie jest dla nich prorytetem.
          Jeżeli "TiR" to faktycznie 99 r. to też masz rację - były tanie sklepy dostępne już powszechnie. Jakoś zatrzymałam się na etapie opisów trudności życiowych z "Córki Robrojka". Ale po 89 r naprawdę długo jeszcze nie było "dobrobytu", chociaż może się to w pamięci zacierać. Pozostaje też kwestia mentalności - takie kupowanie bez umiaru i potrzeby to relatywnie świeża rzecz. Nie wydaje mi dziwne, żeby nastolatka miała jedne zimowe buty w okolicach 99 r. Jeżeli ma się jedne buty to powinny być praktyczne. Czternastolenia Laura pewnie wybrałaby sobie odlotowe oficerki albo botki z ćwiekami ale byłyby śliskie, nieocieplane itp , czyli nie do przyjęcia z punktu widzenia Gaby. Te buty mnie nie dziwią w przeciwieństwie do garnituru. Dziwne jest jednak to, że Gaba nie reaguje na przemoczone pantofelki w przedpokoju. I czy Laura w tych pantoflach pojechała do Torunia?
          • zla.m Re: Stroje Ignacego Grzegorza 06.09.13, 11:44
            bisturi napisała:

            <quote>Nie wydaje mi dziwne, żeby nastolatka miała jedne zimowe buty w okolicach 99 r.
            </quote>

            A ja się dziwię, że były jedne tylko zimowe buty. Zimowe buty łatwo przemoczyć, a wysuszyć trudno, wydaje mi się że 2 pary to norma – przy czym w takiej rodzinie jak Borejkowie (albo w mojej) było prawdopodobne, że ta druga, awaryjna para to były jakieś starocie rozdeptane z poprzednich lat, jakieś ohydne relaksy czy inne paskudztwo - coś, co się trzyma na wszelki wypadek. Nie wyobrażam sobie używania płytkich pantofli jako obuwia wymiennego zimą, ani tym bardziej pozwolenia na to dziecku.
            • verdana Re: Stroje Ignacego Grzegorza 06.09.13, 12:05
              Moje dzieci miały zazwyczaj jedną parę, syn ma jedną parę zimowych nadal. Ja też. Jak przemokły, to się je suszyło. Buty zimowe są drogie, a dziecko wyrasta po jednym sezonie. Albo i w połowie sezonu... Dzieci i młodzież zwykle nie mają "z poprzedniego sezonu" bo są za małe.

              --
              • kooreczka Re: Stroje Ignacego Grzegorza 06.09.13, 12:43
                Laura miała 14 lat, czyli wiek, gdy dziewczynkom zazwyczaj stopa już nie rośnie, więc można by założyć coś z zeszłego roku.

                Zgadzam się, że lata 90 nie były aż tak cukierkowe, ale to właśnie rozkwit szmateksów, ciuchów z wystawek i innych tego typu przybytków- od wybranych rzeczy na wieszakach do bazarkowych szmatek na kilogramy. Nawet więcej tego było niż dzisiaj, bo sieciówek było mało i stosunkowo drogie. Sama do 12 roku życia nowe ciuchy miałam rzadko, podobnie jak koledzy z klasy "bo albo zedrze albo wyrośnie".
          • bupu Re: Stroje Ignacego Grzegorza 06.09.13, 19:54
            bisturi napisała:

            > Zgadzam się z Tobą w pełni, że opisy zakupów rodzinnych rozjeżdżają się z dekla
            > racjami o niezamożności. Tu jest bardziej problem na co pieniądze rodzinne są w
            > ydawane i akurat odzież nie jest dla nich prorytetem.
            > Jeżeli "TiR" to faktycznie 99 r. to też masz rację - były tanie sklepy dostępn
            > e już powszechnie.
            > Jakoś zatrzymałam się na etapie opisów trudności życiowych z
            > "Córki Robrojka". Ale po 89 r naprawdę długo jeszcze nie było "dobrobytu", cho
            > ciaż może się to w pamięci zacierać

            Mnie się tam nic nie zaciera i wcale nie sugeruję, że bł dobrobyt, zaledwie, że był kapitalizm, w którym pączkowały rozmaite przybytki sprzedaży ciuchów, również tych tanich. Pierwszy szmateks w mojej zapyziałej mieścinie pojawił się jakoś w 93, albo 94, bazary istniały również za komuny, w schyłkowych latach osiemdziesiątych wręcz eksplodując, działalnością. W roku 1999 szmateksów w mojej dziurze było jak napluł, a Poznań jest jakby nieco większy. Więc gdyby Borejki chciały, ubrałyby się tanio od stóp do głów.

            > Pozostaje też kwestia mentalności - takie
            > kupowanie bez umiaru i potrzeby to relatywnie świeża rzecz. Nie wydaje mi dziwn
            > e, żeby nastolatka miała jedne zimowe buty w okolicach 99 r.

            Też nie wydaje mi się to dziwne, ale niekoniecznie musiałyby to być buty starszej oborowej. Mogłoby to być coś bardziej zgodnego z gustem Laury.

            > Czternastolenia Laura pewnie wybrałaby sobie
            > odlotowe oficerki albo botki z ćwiekami ale byłyby śliskie, nieocieplane itp ,
            > czyli nie do przyjęcia z punktu widzenia Gaby.

            Kompromis, rozumiem, nie istnieje i jedynym wyjściem jest wcisnąć dziecku toporne buciszcza, których ono nienawidzi?
            • bisturi Re: Stroje Ignacego Grzegorza 06.09.13, 22:31
              bupu napisała:
              "Kompromis, rozumiem, nie istnieje i jedynym wyjściem jest wcisnąć dziecku toporne buciszcza, których ono nienawidzi? "
              no, nie wiemy jak te buciory wyglądały :) Laura chce się czuć jak Kopciuszek albo inna bajkowa uciśniona istota ale mogłoby się okazać, że jednak pracownica chlewni jest całkiem przyzwoicie obuta. Borejkówny generalnie dobry gust mają, nawet abnegacja Natalii jawi mi się jakoś stylowo i zbornie. Gaba pewnie wybrała zwykłe kozaczki, trudno ją posądzić żeby świadomie chciała oszpecić córkę - nie miała tylko aktualnych żurnali Kopciuszków. Pytanie jednak jak w ich wypadku wyglądały zakupy? Laura sama tego nie robiła na pewno bo nie byłoby problemu chlewni, razem chyba też nie chodziły boby Laura zaingerowała. Z Pyzą też mi coś nie widzi. Wychodzi, że Gaba sama kupowała. Dzisiaj pewnie załatwiałaby to w Lidlu :) żeby szybciej być już nareszcie w domu.
              • bupu Re: Stroje Ignacego Grzegorza 06.09.13, 22:48
                bisturi napisała:

                > bupu napisała:
                > "Kompromis, rozumiem, nie istnieje i jedynym wyjściem jest wcisnąć dziecku t
                > oporne buciszcza, których ono nienawidzi? "

                > no, nie wiemy jak te buciory wyglądały :) Laura chce się czuć jak Kopciuszek al
                > bo inna bajkowa uciśniona istota ale mogłoby się okazać, że jednak pracownica c
                > hlewni jest całkiem przyzwoicie obuta.

                No i co z tego, że jest przyzwoicie obuta? Zdaniem Laury nie jest, a to Laura miała te buty nosić, więc należało chociaż trochę jej gusta uwzględnić.
                • verdana Re: Stroje Ignacego Grzegorza 06.09.13, 22:55
                  Część dziewcząt w tym wieku, za jedynie odpowiednie uważa np kozaki na 14 cm obcasach i bez ocieplenia, pogrubiającego łydki. Jak jestem zwolennikiem uwzględniania gustów dzieci i młodzieży, to zdarzają się wypadki, ze nie da się kupić czegoś, co dorastającej nastolatce wyda sie odpowiednie, a my będziemy to w stanie zaakceptować. Ja np. okazałam sie nieugięta jak głaz przy kupowaniu kurtki zimowej, która, wbrew jedynie słusznym gustom córki, miała obowiązek zakrywać nereczki. Dobrze, że córka okazała sie istotą rozsądną, ale wiele nastolatek cierpiałoby w długim łachu jak do obory. Czasem też jedynie słuszne buty są powyżej możliwości finansowych rodziny, a każde inne awansują na buty z chlewni.
                  Z butami mogło byc tak samo - poznajemy tylko opinię Laury, a nie buty.
                  • iwoniaw Re: Stroje Ignacego Grzegorza 07.09.13, 18:07
                    I tu się podpiszę pod Verdaną, zwłaszcza że w tamtych czasach Laura była opisywana jako ta, co to za odpowiedni wygląd do szkoły uznawała makijaż wykonany kosmetykami ciotek i obfite spryskanie się perfumami tychże ;-) więc i gusta obuwnicze zapewne miała mocno odstające od tego, co przeciętny rodzic uznałby odpowiednie na mrozy, śnieżyce i pluchy dla 13-latki.
                    Jak dla mnie akurat tamta scena dobrze oddawała klimat "nastolatka w okresie burzy i naporu, której nikt nie rozumie" ;-)
          • turzyca Re: Stroje Ignacego Grzegorza 12.11.14, 19:16
            W '99 nosiłam buty, które kochałam miłością wielką, do pół łydki, bardzo porządnie ocieplane, na niewielkim obcasie i ku mojej nieustającej radości sznurowane na haczyki, strasznie mnie to wtedy jaralo swoją ekstrawagancją. Kupione zostały jak miałam trzynaście lat, nosiłam przez następnych cztery czy pięć zim. Laura jest młodsza, tym bardziej dało się jej kupić ładne i ciepłe buty.
        • buka_z_muminkow Re: Stroje Ignacego Grzegorza 07.09.13, 17:06
          Jestem w wieku Laury (rok różnicy) i w czasach TiR musiałam nosić to, co po kimś dostałam, cos takiego, jak samodzielne wybieranie ciuchów nie miało miejsca (dopiero pod konie liceum, jak miałam trochę więcej kieszonkowego, zaczęłam coś tam sobie sama kupować, nieco wcześniej przerabiałam "dostane" ciuchy tak, aby pasowały do mojego stylu).

          Jestem w stanie uwierzyć, że Laura miała to brzydkie obuwie zimowe, bo "to takie praktyczne i ciepłe" w oczach Gaby. Wyobrażam to sobie tak, że idą do sklepu razem, Laura coś tam wybiera pod siebie, ale Gaba jej smęci, że nie, że te inne buciory będą lepsze i w końcu Laura dla świętego spokoju godzi się na zakup, ale butów nosić nie zamierza.
          • bupu Re: Stroje Ignacego Grzegorza 07.09.13, 17:48
            buka_z_muminkow napisał(a):

            > Jestem w wieku Laury (rok różnicy) i w czasach TiR musiałam nosić to, co po kim
            > ś dostałam, cos takiego, jak samodzielne wybieranie ciuchów nie miało miejsca (
            > dopiero pod konie liceum, jak miałam trochę więcej kieszonkowego, zaczęłam coś
            > tam sobie sama kupować, nieco wcześniej przerabiałam "dostane" ciuchy tak, aby
            > pasowały do mojego stylu).

            Jestem starsza od Laury o niemal dekadę i owszem, kiedy w sklepach zaczęło być z czego wybierać, mogłam to czynić. Oczywiście matka narzucała określony przedział cenowy i dbała o to, żeby obuwie miało stosowne walory praktyczne, ale nie musiałam chodzić w paskudnych buciorach wtrynionych mi na siłę. Z rodziny krezusów nie pochodzę, ciuchy po siostrze owszem, również donaszałam.

            Jak widać istnieje coś pomiędzy wtrynieniem dziecku na siłę obuwia, które mu się nie podoba, a pozwoleniem mu na zupełną w tym zakresie swobodą, owocującą butami na niebotycznych obcasach.

            > Jestem w stanie uwierzyć, że Laura miała to brzydkie obuwie zimowe, bo "to taki
            > e praktyczne i ciepłe" w oczach Gaby. Wyobrażam to sobie tak, że idą do sklepu
            > razem, Laura coś tam wybiera pod siebie, ale Gaba jej smęci, że nie, że te inne
            > buciory będą lepsze i w końcu Laura dla świętego spokoju godzi się na zakup, a
            > le butów nosić nie zamierza.

            Laura? Dla świętego spokoju? Wybacz, nie wyobrażam sobie Tygrysa, o stalowym charakterze, który robi coś dla świętego spokoju. Ameba Pyza owszem, Tygrys w żadnym wypadku. Prędzej skończyłoby się to wielką awanturą, po czym łzawieniem Gaby, bo jej córka jest jak Py... Pyziak.
            • buka_z_muminkow Re: Stroje Ignacego Grzegorza 11.09.13, 22:16
              Laury, która dla świętego spokoju zgadza się na zakup butów, a potem je - również dla swiętego spokoju - nosi - także sobie nie wyobrażam. Natomiast Laurę, która na odczepnego pozwala matce na zakup butów, wiedząc, że i tak nie będzie ich nosić - owszem. Awantura mogłaby być później - o to, dlaczego Laura tychże butów nie nosi, niewdzięczna.

              Mogłyby być to także buty po Pyzie, na zasadzie - nie trzeba Laurze kupować nowych butów, bo ma po siostrze sprzed kilku sezonów.

              A co do wcześniejszego komentarza - nie mówię, ze nie ma czegoś pomiędzy. Tylko potwierdzam, że są rodzice, którzy wtryniają owo niepodobające się obuwie na siłę, bo skoro jest, to nosić trzeba, co z tego, że np. już niemodne albo brzydkie. I całkiem pasuje mi do tej roli Gaba - osoba opisywana jako praktyczna i niezwracająca uwagi na takie rzeczy jak stroje.
          • isia_54 Re: Stroje Ignacego Grzegorza 29.12.14, 13:51
            Moja młoda od ukończenia 12 roku życia sama sobie wybiera odzież - owszem niekiedy nie zgadzałam się na zakup kusej kurteczki zimowej ale kilka razy musiałam zwracać coś co uważałam za stosowne a kupiłam bez niej, a nie jest aż tak asertywna jak Laura; mam tu jakiś dysonans poznawczy, przedsarenkowo-syrenkowa Laura, która się dla swiętego spokoju godzi na zakup czegoś, czego nosić nie ma zamiaru - po prostu MM chciala nam pewnie pokazać jaka to ta Laura niemądra jest i niedobra dla swej Maci Świetej, bo obuwia właściwego naszać nie chce, elegantka jedna
        • dziabka1 Re: Stroje Ignacego Grzegorza 12.11.14, 14:07
          bupu napisała:


          > Na litość boską, TiR to rok 1999, wolna Polska i kapitalizm szalejący jak pożar
          > buszu. A bazary kwitły jak ten róży kwiat i za komuny. Ponadto biedne Borejki
          > przestały być zdecydowanie w latach dziewięćdziesiątych (no chyba, że te komput
          > ery i komórki to taka oznaka ubóstwa, wtedy przepraszam).


          Tym bardziej wtopa, bo w Noelce, w opisie pokoju Idy jak wół stoi że:
          cytata z pamięci:
          "szafą pełną uroczych ciuchów nabywanych za półdarmo w sklepach tylu lumpex lub EuroCiuch".
          Noelka. Rok 1991.
        • ayo2137 Re: Stroje Ignacego Grzegorza 21.08.20, 23:07
          I tylko czasami autorka przypomina sobie, że Borejki są szlachetnie ubo
          > gie i sypnie podklejaniem adidasków, żeby nie było.

          Podklejania adidasków bym się nie czepiała. Sama ulubione rzeczy łatam, kleję i naprawiam, póki można. A co dopiero dziecięce, z których dzieci zaraz wyrosną. Pamiętam, jak kiedyś moja mame powiedziała coś w stylu "teraz już ci stopa nie urośnie, to możemy w końcu kupić porządniejsze buty". Co nie znaczyło, że wcześniej nosiłam byle jakie, rozpadające się bądź dziurawe. Mame po prostu wyszła z założenia, że kupi mi jakieś markowe, droższe, to ponoszę je parę lat.
          Tate z kolei wychodził z założenia, że "po co kleić, po co łatać, kup sobie nowe". A ja nie widziałam powodu, by pozbywać się rzeczy, które lubię. Koniec końców, zawsze mi te buty kleił i parę razy załatał portki. Dlatego, że go o to poprosiłam. Nie dlatego, że tacy biedni byliśmy.

          A że Ignaś nosił adidasy ZIMĄ, to trudno mi racjonalnie wytłumaczyć, naprawdę. Nawet, jeśli to były jego ulubione buty, to do licha, nie czuł, że mu zimno? Rodzice nie dopilnowali, by się ubrał cieplej? Sam o tym nie pomyślał? Jakoś Józinkowi Ida robiła batalie o kalesony, a NIKT w tej troskliwej rodzinie nie zauważył, że Ignaś chodzi zimą w adidasach? A wtedy były jeszcze prawdziwe zimy...
          • tt-tka Re: Stroje Ignacego Grzegorza 22.08.20, 02:41
            Jednakowoz podklejanie tandetnych adidaskow mija sie z celem, bo nawet jak przytrzyma na troche w miejscu podklejenia, to zaraz pusci obok. Podklejalam, to wiem :)

            I byly te buty nie "ulubione", tyko jedyne. Je-dy-ne posiadane przez Ignasia. kiedy Jozwa w jego butach poszedl do szpitala z ta zarowka w gebie, Ignas ze swoja musial isc w butach Laury (o wiele za duzych, wiec w tych okolicznosciach tym bardziej niebezpiecznych. Jozwe kochajaca babunia zawiozla taksowka, a Igstrybe Laura chyba przyprowadzila ?)
                    • przymrozki Re: Stroje Ignacego Grzegorza 23.08.20, 12:05
                      tt-tka napisała:

                      > No niestety - opis ubran wszystkich dzieci Gabona raczej potwierdza ocene Jozwy
                      > niz jej przeczy.

                      Poza tym nawet jeżeli Jóźwa był uprzedzony, a adidasy były porządne, to niewiele by to zmieniało. Problemem nie jest to, że Ignaś był ubierany brzydko i niemodnie, tylko że jego jedyną parą zimowych butów były adidasy. Obuwie skądinąd wygodne i praktyczne, ale nie na śnieżną zimę dla dziesięciolatka.

                      Tutaj fakt, że narracja jest odjóźwowa nawet pogarsza odbiór informacji o obuwniczej biedzie - gdybyśmy Ignasia widzieli oczami Ignacego, można by było się zastanawiać, czy "adidasami" nie nazywa on wszystkiego, co nie jest lakierkami do garnituru. Józinek sportowe buty rozpoznawałby bez pudła.
            • 3piota Re: Stroje Ignacego Grzegorza 22.08.20, 23:50
              tt-tka napisała:
              > I byly te buty nie "ulubione", tyko jedyne. Je-dy-ne posiadane przez Ignasia. k
              > iedy Jozwa w jego butach poszedl do szpitala z ta zarowka w gebie, Ignas ze swo
              > ja musial isc w butach Laury (o wiele za duzych, wiec w tych okolicznosciach ty
              > m bardziej niebezpiecznych. Jozwe kochajaca babunia zawiozla taksowka, a Igstry
              > be Laura chyba przyprowadzila ?)

              Jakaś dziwna sytuacja wyłania się przy tej okazji.
              Doktorostwo Pałysowie udali się na bal. Dzieci na ten czas sprzedali dziadkom. Ida poleciła zabrać piżamy, jakieś zabawki i wio na górę! W takiej rodzinie miłującej się wzajemnie, że klękajcie narody normalnym odruchem byłoby zostawienie kluczy od mieszkania. Ba! Zapasowy komplet kluczy normalnie u rodziny jest cały czas! A doktorostwo jak widać rodzicom kluczy nie powierzy. Jakieś obawy? Babunia mając klucze w dwie minuty przyniosłaby Józwie buty, kurtkę i czapkę, on nie jechał do szpitala na niebieskim świetle gdzie każda sekunda droga.
              • tt-tka Re: Stroje Ignacego Grzegorza 23.08.20, 08:27
                Wytrzasalismy sie juz nad tym :)
                W Febliku mamy czarno na bialym info, ze "klucze (do Palysostwa) od zawsze wisialy w babcinej szafce w kuchni". Czemu nie wisialy w JT, wzglednie czemu w JT wszystkich skleroza dopadla i zapomnieli, ze te kluczyki tam sa - nie wyjasniono.
                • 3piota Re: Stroje Ignacego Grzegorza 24.08.20, 21:12
                  W "Febliku" mamy.
                  W JT jest tak:
                  "Zaprowadziła jego i Łusię do mieszkania dziadków na wysokim parterze, uprzednio zamknąwszy na siedem spustów drzwi sutereny."

                  A gdy trzeba jechać z żarówką w gębie do szpitala jest tak:
                  "Nie miał jednak zbyt wiele czasu na rozważania, bo już babcia kazała mu się ubierać i to w ohydne ciuchy Ignacego Grzegorza: skafander w kolorze pomarańczy i tandetne, podrabiane adidaski. Niestety, musiał usłuchać: tylko to na niego pasowało, a jego własne okrycie zostało przecież za zamkniętymi drzwiami domu."

                  Chyba jednak tych kluczy naonczas tam nie było...
                  Ida niechybnie uważała, że u rodziców ona i jej dziatwa są u siebie, ale my house is my castle.
                  To jest, chciałam powiedzieć my basement is my castle.
    • iwoniaw Tymczasem dorosły Ignacy Grzegorz... 12.11.14, 16:12
      nosi "luźne spodenki nad kolana", które - nie wiedzieć czemu, bo moim zdaniem to normalny strój dla faceta na wakacyjne upały - są przez Idę określane jako wręcz śmieszne i niestosowne i apeluje ona w mailu do Gaby, że mogłaby mu wreszcie kupić coś normalnego. Abstrahując od tego, co to miałoby być, wydawać by się mogło, że człowiek w wieku ca. 20 lat, będący po pierwszym roku studiów, jednak nie ceduje zakupów odzieżowych na mamusię. A skoro zakłada jakieś spodnie, to najwyraźniej dlatego, że uznaje je za stosowne i doprawdy opinia starej ciotki nie musi tu być wiążąca. Zresztą dziwne, że Ida sama mu nie napomknie czegoś na ten temat, skoro ją ta odzież siostrzeńca tak razi, tylko uważa, że to w całości działka Gaby.
      • bupu Re: Tymczasem dorosły Ignacy Grzegorz... 12.11.14, 16:43
        iwoniaw napisała:

        > nosi "luźne spodenki nad kolana", które - nie wiedzieć czemu, bo moim zdaniem t
        > o normalny strój dla faceta na wakacyjne upały - są przez Idę określane jako wr
        > ęcz śmieszne i niestosowne i apeluje ona w mailu do Gaby, że mogłaby mu wres
        > zcie kupić coś normalnego.


        Niestosownym strojem owe galoty mogłyby być, gdyby się w nich Ignacy junior wybrał, dajmy na to, do kościoła, na eleganckie przyjęcie, do teatru albo na bal w operze wiedeńskiej. No ale przecież on po wsi w nich latał, więc nie rozumiem o co chodzi. Ida przecież nie wybrała się na wiejskie wakacyje, odziana w żakiet i spódnicę?

        > Zresztą dziwne, że Ida sama mu nie napomknie cz
        > egoś na ten temat, skoro ją ta odzież siostrzeńca tak razi, tylko uważa, że to
        > w całości działka Gaby.

        Idusia widać uznała, że jej siostrzeniec to Ignac, a skoro Ignac, to jełop nieporadny, wymagający obsługi na wszystkich frontach ;)
      • dakota77 Re: Tymczasem dorosły Ignacy Grzegorz... 12.11.14, 16:50
        "W tym momencie szerszen, ktory- jak mniemam- wlazl mu w nogawke tych absurdalnych, szerokich a krotkich spodni ( powinnas mu naprawde kupic jakies inne, jak on w nich wyglada!)..."

        Oto cytat z maila Idy. Nigdzie nie napisala, ze spodnie sa niestosowne, jak widac. Wczesniej, kiedy Ignacy przyjezdza pociagiem, tez mamy opis jego krotkich i szerokich spodni. I tu zapewnie tkwi problem. Spodenki wydaja sie za szerokie i dziwnie wygladaja na chlopaku. Nikt nie potepia noszenia szortow czy bermudow w upal.
            • iwoniaw Re: Tymczasem dorosły Ignacy Grzegorz... 12.11.14, 18:42
              No dobrze, dlaczego jednak nie wspomniała JEMU i nie wygłosiła uwagi w rodzaju "Ignasiu, siostrzeńcze, nie to, że wyłącznie szata zdobi, ale jak cię widzą - nie zakładaj przeto tych kuriozalnych gaci, bo kiepsko w nich się prezentujesz i do anglosaskiej czaszki by ci beże pasowały oraz szkocka krata" ;-) tylko pisze w tej sprawie do MATKI dorosłego chłopa? Że niby ona jest odpowiedzialna za zakup i przyodzianie stosowne delikwenta?
              • dakota77 Re: Tymczasem dorosły Ignacy Grzegorz... 12.11.14, 18:44
                No jasne, ze mogla powiedziec jemu. Nie widze powodu, dla ktorego Gaba mialaby mu kupowac ciuchy. Moze Ida chciala na siostre przerzucic powiedzenie Ignasiowi, ze wyglada glupio ;-)
                Ale to nie zmienia faktu, ze nic nie napisala o rzekomej niestosownosci noszenia krotkich spodenek.
                • a_weasley Re: Tymczasem dorosły Ignacy Grzegorz... 03.12.14, 23:30
                  Dakota77 napisała:

                  > No jasne, ze mogla powiedziec jemu. Nie widze powodu, dla ktorego Gaba mialaby
                  > mu kupowac ciuchy.

                  A co to ma do rzeczy? NIeważne, jaki jest powód, ważne, jak jest. Widocznie Ida wiedziała, że to jest w dalszym ciągu działka Gaby - bez względu na to, jak być powinno.

                  > Moze Ida chciala na siostre przerzucic powiedzenie Ignasiowi
                  > , ze wyglada glupio ;-)

                  Akurat Ida jest ostatnią osobą, która by się przejmowała takimi szczegółami.
              • zla.m Re: Tymczasem dorosły Ignacy Grzegorz... 12.11.14, 19:23

                iwoniaw napisała:

                > No dobrze, dlaczego jednak nie wspomniała JEMU i nie wygłosiła uwagi w rodzaju
                > "Ignasiu, siostrzeńcze, nie to, że wyłącznie szata zdobi, ale jak cię widzą - n
                > ie zakładaj przeto tych kuriozalnych gaci, bo kiepsko w nich się prezentujesz i
                > do anglosaskiej czaszki by ci beże pasowały oraz szkocka krata" ;-) tylko pisz
                > e w tej sprawie do MATKI dorosłego chłopa? Że niby ona jest odpowiedzialna za z
                > akup i przyodzianie stosowne delikwenta?

                Kierowało nią zapewne to samo, co kazało paru kobietom, w tym mojej własnej, rozsądnej matce, powiedzieć do mnie: "Dlaczego on [mąż] nie ma szalika/ma cienką kurtkę/jeszcze nosi letnie spodnie?" I dopiero moje uparte: "Jego pytajcie, o ile wiem jest dorosły" ukróciły proceder.
                • klawiatura_zablokowana Re: Tymczasem dorosły Ignacy Grzegorz... 12.11.14, 19:49
                  Ha ha, prawdę rzeczesz. Niektóre kobiety tak mają: uważają, że kobieta (żona lub matka) jest odpowiedzialna za szafę faceta. I niektóre faktycznie własnych mężów przez całe życie ubierają, pilnują mu skarpetek, kupują płaszcze na zimę itd.
                  No to potem jak widzą na obcym chłopie coś nie bardzo, to w pierwszym szeregu składają reklamacje do jego baby. Bo to wszak jej robota.
                    • meduza7 Re: Tymczasem dorosły Ignacy Grzegorz... 01.12.14, 13:58
                      Bodajże Magdalena Samozwaniec udzielała też takich rad żonom, żeby pieniędzy na ciuchy nie wydawały tylko na siebie, ale nabyły też czasami np. kupon porządnego materiału na płaszcz dla męża, bo jak to wygląda, kiedy ona wymuskana i elegancka, a on oberwaniec.
                  • a_weasley Re: Tymczasem dorosły Ignacy Grzegorz... 03.12.14, 23:34
                    Klawiatura_zablokowana napisała:

                    > Ha ha, prawdę rzeczesz. Niektóre kobiety tak mają: uważają, że kobieta (żona lu
                    > b matka) jest odpowiedzialna za szafę faceta. I niektóre faktycznie własnych mę
                    > żów przez całe życie ubierają, pilnują mu skarpetek, kupują płaszcze na zimę

                    ...a co najmniej naciskają, żeby kupił, a on się upiera, że to przecież jest barrrdzo dobrrra kurrrtka... Jest na świecie pewna liczba mężczyzn, którzy, gdyby im pozwolić, w ogóle by się nie ubierali, tylko wkładali na siebie różne rzeczy.
                    • bupu Re: Tymczasem dorosły Ignacy Grzegorz... 03.12.14, 23:39
                      a_weasley napisał:

                      > ...a co najmniej naciskają, żeby kupił, a on się upiera, że to przecież jest ba
                      > rrrdzo dobrrra kurrrtka... Jest na świecie pewna liczba mężczyzn, którzy, gdyby
                      > im pozwolić, w ogóle by się nie ubierali, tylko wkładali na siebie różne rzecz
                      > y.

                      I, przepraszam, jest w tym coś złego? Jestem kobietą, też wkładam na siebie różne rzeczy, zakupów odziezowych nie cierpię jak zarazy morowej, a w szafie mam ukochane ciuchy sprzed lat dwudziestu i starsze. Ponadto może jestem dziwna, ale wychodzę z założenia, że dorosły, normalnie rozwinięty intelektualnie facet jest jednostką pełnosprawną i niech się ubiera sam, nawet jeśli mnie od jego wyborów odzieżowych cierpną zęby. Mogę co najwyżej zasugerować, że w danym ciuchu wygląda jak półgłówek, względnie wielkie nieszczęście, ale zdzierać z niego nie będę. Duży jest, sam decyduje.
                        • bupu Re: Tymczasem dorosły Ignacy Grzegorz... 04.12.14, 16:49
                          a_weasley napisał:

                          > Bupu napisała:
                          >
                          > > I, przepraszam, jest w tym coś złego? J
                          >
                          > Wszystko zależy od tego, jak ta barrrdzo dobrrra kurrrtka wygląda. Doskonale ro
                          > zumiem kobiety, które nie chcą, żeby ich mąż wyglądał, jakby go przed chwilą na
                          > były w lumpeksie.

                          Osobiście wolałabym mieć zadowolonego, acz nieco obrzęchanego męża i święty spokój, niż nerwy zszargane na wojnie o nową kurteczkę i nieszczęśliwego małża. Poza tym skoro facet jest dostatecznie dorosły, by decydować kto będzie prezydentem, jest z całą pewnością dostatecznie dorosły, żeby decydować jakie włoży gacie. Niech się ubiera sam. A jak coś szanowną małżonkę uwiera w estetykę, może to mężowi zakomunikować.

                          Co to, kurde, jest, że jak facet decyduje o tym, co przynależna do niego kobieta ma nosić, to wszystkim babom włos dęba na glowie staje, a okrzyk o toksycznym palancie sam wybiega na usta, ale gdy to kobieta rządzi tym, co facet ma na siebie włożyć i w którą stronę grzywkę zaczesać, to jest to taaaaaakie normalne i w ogóle spoko. No więc nie, nie jest. Nie róbmy z facetów debili.
                          • kopiec_esmeralda Re: Tymczasem dorosły Ignacy Grzegorz... 04.12.14, 16:58
                            Dokładnie. Poza tym widziały gały, co brały. Nie wyobrażam sobie, bym miała szykować mężczyźnie zestaw ciuchów, jak przedszkolakowi. Jeśli jest w stanie decydować, jak wychowywać wspólne dzieci, jak ogarniać chałupę, to tym bardziej, jakie ma mieć skarpetki. Pomijam, że sama dostałabym szału, gdyby wywalił mi ulubione dżinsy sprzed dziesięciu lat, bo złachane i przetarte.
                          • tt-tka Re: Tymczasem dorosły Ignacy Grzegorz... 04.12.14, 17:34
                            no to wlasnie gacie Ignasia uwieraja Ide w estetyke (pieknie powiedziane, Bupu !), ale ona uwaza go za niedorozwojka niesamodzielnego, wiec komunikuje to jego mamusi
                            jedyna odpowiedz, jaka nasuwa mi sie w takim przypadku, to banalne "nie podoba sie, to nie patrz"
    • a_weasley Re: Stroje Ignacego Grzegorza 03.12.14, 23:11
      Jasnecappucino napisała:

      > W związku z tym pytam, czy to dziecko było normalne?

      Nie.
      I chyba jest na to w Jeżycjadzie sporo mocniejszych dowodów.

      > czy walnięta była cała rodzinka wraz z jego mamusią, że ubierała
      > 10 latka w trzaskający mróz w komunijny garnitur?

      Mężczyźni naszają garnitury jak rok długi.
      BTW chyba też nie upychają wtedy spodni w śniegowce.

      > Dlaczego zadne z nich nie reagowało na to wariactwo i dzieciak
      > w trzaskający mróz i śnieg ganiał w lekkich spodniach

      Wszystko zależy od tego, co miał między spodniami a skórą. Byli i pewnie są chłopcy, którzy wolą umrzeć niż włożyć kalesony, ale chyba akurat nie IGS.
      Co do garniturka w ogóle, to bardziej niedorzeczny (tak dla temperatury jak i dla okazji) był przypominany tutaj garniturek bohatera utworu stanowiącego uznaną klasykę.
      • ciotka_scholastyka Re: Stroje Ignacego Grzegorza 05.03.15, 11:41
        > > czy walnięta była cała rodzinka wraz z jego mamusią, że ubierała
        > > 10 latka w trzaskający mróz w komunijny garnitur?

        a_weasley napisał:

        > Mężczyźni naszają garnitury jak rok długi.

        Tak, tak. Po domu w czasie wolnym też. A już dziesięcioletni!
        • piotr7777 Re: Stroje Ignacego Grzegorza 23.08.20, 09:51
          Przypominają mi się PRL-owskie seriale, gdzie wielu bohaterów chodziło po mieszkaniu w garniturze (np. pan Kazimierz i pan Henryk w wojnie domowej, ten drugi raz się przebrał w piżamę, ale jak tylko przyszła sąsiadka wrócił do garnituru), ale to raczej ze względów praktycznych - była ograniczona ilość kostiumów.
          Oczywiście, większość panów raczej się przebiera albo wręcz chodzi po mieszkaniu w bieliźnie (ciekawe swoją drogą, że co do zasady w pracy więcej mają prawo odsłaniać panie - bo i dekolt i nogi do kolan, panowie nawet latem muszą mieć długie spodnie i koszulę, ale w domu dezabil u panów uchodzi, kobiety co najwyżej mogła włożyć szlafrok).
          • tt-tka Re: Stroje Ignacego Grzegorza 23.08.20, 11:10
            Uscislijmy, te z lat 60-tych i wczesniejszych. Wtedy rzeczywiscie te "normy ubraniowe" byly bardziej rygorystyczne, pamietam jeszcze moja wlasna matke i sasiadki nie wychodzace z domu bez rekawiczek i nakrycia glowy :) - pozniej im przeszlo, bo i moda poluzowala.
            W 07 zglos sie mamy piekne zestawienie ukapeluszowanego Zubka z dzinsowym Borewiczem, przykladowo. tamze badylarz chodzacy po domu w spodniach od dresu i podkoszulku...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka