Czy przyjaźń wymarła?

05.10.14, 16:48
Wróciłam wczoraj do "Brulionu Bebe B." i przy okazji naszła mnie refleksja... Dlaczego tak niewiele bohaterek Jeżycjady ma w wieku nastu lat, które przecież zwykle obfitują w nowe znajomości, choć jedną przyjaciółkę od serca? O ile w pierwszych tomach przyjaźni wśród młodzieży było nawet sporo - Cesia i Danka, grupa ESD, Kreska poznaje Gabę, nawet postrzelona Aniela utrzymuje kontakt ze szkolną przyjaciółką z Łeby - o tyle później przyjaźń stała się czymś niebywale rzadkim. Gdzieś przewinęła się jeszcze Pulpa z niezbyt szczerą przyjaźnią z Romą (bywa i tak), a potem... ani jednej przyjaciółki czy nawet szkolnej koleżanki, która pojawiłaby się choćby w tle, nie mają:
- Bebe,
- Elka,
- Aurelia,
- Natalia,
- Bella,
- Róża,
- Tygrys,
- Hildegarda,
- Magda...
Jasne, że jeden na kilku bohaterów może być typem samotniczego indywidualisty (Laura), ale co z resztą? Bella i Bebe często się przeprowadzają, ale nawet w takiej sytuacji pozostają jakieś kontakty z poprzednich miejsc zamieszkania, wspomnienia. Róża jest zupełnie przeciętną dziewczyną, niczym nie odstrasza, podobnie Elka, Bella. Magda takoż, a jednak z wielkiej miłości zwierza się... obcemu Józinkowi. Rozglądając się po znajomych, widzę, że nawet tak poetyczna dusza jak Natalia czy kujonka w typie Żaby znajduje zwykle choć jedną w życiu bratnią duszę poza miłością życia.
Co ciekawe - "nieznośność" Jeżycjady postępuje wraz z izolacją bohaterów od rówieśników...
Zastanawia mnie, dlaczego MM, która kiedyś umiała naturalnie i pięknie opisywać przyjaźń, od dawna odbiera swoim bohaterkom szanse na nią. Czy uważa, że prawdziwa przyjaźń wśród młodzieży wymarła? Wszędzie miłość li i jedynie, w dodatku jakoś zupełnie nienaturalnie rozwijająca się (nici Laury i Adama, Róży nagły wybuch miłości do Fryca, Magdy do Ignasia, Józin wzdychający latami jak Petrarka).
    • jamniczysko Re: Czy przyjaźń wymarła? 05.10.14, 20:19
      Za taką przyjaźń jak Cesi z Danką to ja dziękuję uprzejmie.:-/
      • zla.m Re: Czy przyjaźń wymarła? 05.10.14, 21:16
        Racja. Ale to bardzo realistyczny opis relacji pomiędzy nastolatkami.
    • towarzyszka_j Re: Czy przyjaźń wymarła? 05.10.14, 20:24
      Już chyba nie raz podnoszono tę kwestię na forum. Generalnie zgadzam się z Tobą, ale w kilku przypadkach brak koleżanek i przyjaciółek jest całkiem zrozumiały.

      - Bebe

      Jakieś życie towarzyskie Bebe się jednak w książce pojawia. Poza tym na początku "Brulionu" Bebe wraca z wakacji na jakimś obozie / ze znajomymi (? nie pamiętam dokładnie). Przy jej osobowości bardzo realistyczne jest, że nie ma bliskiej przyjaciółki.

      - Elka

      "Noelka" dzieje się tylko przez jeden dzień, w Wigilię, więc tu chyba trudno wyrokować jednoznacznie.

      - Aurelia

      Tutaj też brak szkolnych przyjaciółek pasuje do fabuły i osobowości bohaterki. Pierwszą klasę liceum Aurelia spędziła w stanie poważnego dołka, czy nawet depresji (jak niektórzy na tym forum sugerowali). Ostatnie lata podstawówki upłynęły jej pod znakiem choroby matki. Nic dziwnego, że na etapie DP nie ma przyjaciółek.

      - Bella

      W CR dopiero przyjechała do nowego miasta, jeszcze nie zaczęła szkoły - skąd miałaby mieć koleżanki w Poznaniu?
      • zla.m Re: Czy przyjaźń wymarła? 05.10.14, 21:15
        Elka
        Przemknęła wśród sukcesów przez szkołę podstawową, chwalona i nagradzana, opanowując przy okazji język angielski oraz grę na fortepianie. Śpiewała w szkolnym chórze, redagowała szkolną gazetkę, pisała audycje dla szkolnego radia i wygrała dwie olimpiady - z polskiego i z matematyki. Lubiła odnosić sukcesy i uważała, że jej się słusznie należą. W liceum - to samo. Nauka przychodziła Elce bez najmniejszego trudu, a dynamiczna natura skłaniała do brania coraz to nowych przeszkód i trudności. Elka pożerała je jak smaczny tort, radośnie i bez umiaru. Nie rozglądała się zbytnio wokół siebie, a już całkiem nie lubiła spoglądać w tył, na tych, co zostawali daleko za nią. Energiczna i dziarska, miała oczywiście kolegów i koleżanki, ale żadnej przyjaciółki.

        No ja się nie dziwię, że gwiazda żadnej przyjaciółki nie miała. Wszystkie pozostałe są lepsze, także te zagipsowane, w depresji i roli MarySue. No, może nielojalna Pulpa to gorszy wybór, zwłaszcza że samozadowolenie podobne (a powodów do niego mniej).
        • verdana Re: Czy przyjaźń wymarła? 05.10.14, 21:22
          Wymarła. Oprócz Aurelii nie ma co tłumaczyć braku przyjaźni charakterem bohaterów - bo charakter jest taki, jaki został im nadany przez autorkę. Przyjaźni nie ma, bo bohaterowie z definicji są lepsi od otoczenia.
          • agafiatichonowna Re: Czy przyjaźń wymarła? 05.10.14, 22:38
            Otóż to. Przypominają mi się słowa Gaby po zniknięciu Laury - Boże, jakie to dziecko ma koleżanki , cytuję z pamięci. Bohaterowie Neojeżycjady po prostu nie mają z KIM się przyjażnić. Nie ten poziom. Nieszczęsny Wolfi, zakolegowawszy się z Bodziem, też został zdyskwalifikowany, no bo jakże można ? Z takim matołkiem? Ale z drugiej strony czy któraś z Was, tak z ręką na sercu, miałaby ochotę zaprzyjażnić się z Lusią, dorosłą Idą PPP Pulpą? Ze już o Melanii nie wspomnę.
            • jottka Re: Czy przyjaźń wymarła? 05.10.14, 22:53
              właściwie, że mi się skojarzyło, to narodziny przyjaźni są opisane w "idzie sierpniowej" na przykładzie idy i krzysia:)
            • kopiec_esmeralda Re: Czy przyjaźń wymarła? 06.10.14, 08:04
              Myślę, że samotność bohaterek wynika w jakiś sposób z biografii autorki, jakoś nie zauważyłam tam, by miała przyjaciółki, pisze wprost o swoim osamotnieniu - o ile dobrze pamiętam. Zawsze dziwiło mnie, że aspiracje towarzyskie tych dziewczyn kończą się na "zdobyciu" chłopaka, który z automatu staje się ich narzeczonym i mężem. Na tym tylko zaczynają się i kończą jakiekolwiek relacje pozarodzinne. Nie wyobrażam sobie swojego dzieciństwa i młodości w takiej separacji od normalnego życia, jak w Neobachoriadzie. Nauka, czytanie poezji i klasyków w rodzinnym gronie, zakochiwanie się - i szlus. A cała reszta życia leży odłogiem i kwiczy.
            • dziennik-niecodziennik Re: Czy przyjaźń wymarła? 21.10.14, 10:28
              z żywą wersją dorosłej Idy sie przyjaźnię, zaręczam - da sie :)
              z doroslą Pulpą tez bym sie chetnie zaprzyjaznila. chętniej niż z nastoletnią, marzącą o kostiumiku Chanel i traktującą ludzi cynicznie.
        • emae Re: Czy przyjaźń wymarła? 06.10.14, 07:27
          zla.m napisała:

          > Elka
          > Przemknęła wśród sukcesów przez szkołę podstawową, chwalona i nagradzana, op
          > anowując przy okazji język angielski oraz grę na fortepianie. Śpiewała w szkoln
          > ym chórze, redagowała szkolną gazetkę, pisała audycje dla szkolnego radia i wyg
          > rała dwie olimpiady - z polskiego i z matematyki. Lubiła odnosić sukcesy i uważ
          > ała, że jej się słusznie należą. W liceum - to samo. Nauka przychodziła Elce be
          > z najmniejszego trudu, a dynamiczna natura skłaniała do brania coraz to nowych
          > przeszkód i trudności. Elka pożerała je jak smaczny tort, radośnie i bez umiaru
          > . Nie rozglądała się zbytnio wokół siebie, a już całkiem nie lubiła spoglądać w
          > tył, na tych, co zostawali daleko za nią. Energiczna i dziarska, miała oczywiś
          > cie kolegów i koleżanki, ale żadnej przyjaciółki.

          >
          > No ja się nie dziwię, że gwiazda żadnej przyjaciółki nie miała.

          Ten powyższy opis Elki strasznie mi przypomina mnie samą z czasu liceum i przede wszystkim z czasu studiów - śpiewanie, redagowanie gazetki, wcześniej olimpiady... Śpieszę zapewnić, że zawsze miałam przynajmniej jedną przyjaciółkę. Nie zawsze była to przyjaciółka z mojej klasy. Ale nie zdarzyło mi się tak zupełnie nie mieć nikogo.
          • zla.m Re: Czy przyjaźń wymarła? 06.10.14, 07:49
            Ale w tym opisie nie chodzi tylko o sukcesy szkolne i okołoszkolne, chodzi w nim też o podejście: Lubiła odnosić sukcesy
            > i uważ
            > > ała, że jej się słusznie należą.[...] Nie rozglądała się zbytnio wokół siebie, a już całkiem nie lubiła spoglądać w tył, na tych, co zostawali daleko za nią.
            - jakoś jestem przekonana, że te przekonania i podejście było po niej widać. Może dlatego, że sama w podstawówce trochę taka byłam - mimo, że miałam przyjaciółki zawsze, to wiem, że to przekonanie o własnej wyższości było po mnie widać. Ale miałam rozsądnych rodziców i nauczycieli, którzy trochę mnie temperowali. I jakoś od późnej podstawówki przestałam epatować swoją "lepszością" (co nie znaczy, że zrezygnowałam z olimpiad, chodzi o zachowanie). Elka pod koniec liceum zachowująca się jak ja w IV klasie szk. podst. - nie do przejścia dla mnie.
            • vi_san Re: Czy przyjaźń wymarła? 06.10.14, 10:32
              Ale sama piszesz, że miałaś rozsądnych rodziców, którzy cię "utemperowali", a Elka miała nieobecnego tatusia, nieżyjącą mamusię i dwóch "dziadków", którzy byli w niej rozkochani i tylko klaskali, czego by nie zrobiła. Czy sama z siebie, będąc jaka byłaś, nauczyłabyś się nie epatować swoją "lepszością"?
              • zla.m Re: Czy przyjaźń wymarła? 06.10.14, 12:49
                Gdy kogoś poznajesz i zaczynasz lub nie lubić, to nie zastanawiasz się, czy ta dziewczynka jest przemądrzała mimo prób rodziców, czy też nie miał się kto nią zająć. Po prostu - nie chcesz jej za przyjaciółkę. Więc nie dziwi Elki brak przyjaciółek.

                A swoją drogą - Elka w teorii (jak pokazuje książka) świetnie wie, jakie cechy są fajne, jakie nie. Osoba, która oczekuje traktowania jej jako dorosłej powinna posiadać podstawową umiejętność samorefleksji. Ja wiem, to nie jest proste i nie jest łatwo zauważyć, że to co uważa się za swoje "brylowanie w towarzystwie" inni odbierają jako zarozumialstwo i gwiazdorzenie. Ale zauważyć, że nie należy przerywać rozmowy dziadków rzucaniem pokrywkami, to jednak powinna. Zwłaszcza, że inteligencji jej ponoć nie brakło.
                • vi_san Re: Czy przyjaźń wymarła? 06.10.14, 16:00
                  Nigdzie nie twierdziłam, że jest dobrze wychowana - bo nie jest. :D
                  Mnie też nie dziwi kompletny brak przyjaciół Elki.
      • dziennik-niecodziennik Re: Czy przyjaźń wymarła? 21.10.14, 10:25
        > Jakieś życie towarzyskie Bebe się jednak w książce pojawia. Poza tym na początk
        > u "Brulionu" Bebe wraca z wakacji na jakimś obozie / ze znajomymi (? nie pamięt
        > am dokładnie). Przy jej osobowości bardzo realistyczne jest, że nie ma bliskiej
        > przyjaciółki.

        gdzies tam dalej tez pojechali z Dambem i znajomymi na piknik, zostawiając Koziowi kurczaka bez udek. to chyba w DP było? czy tez w BB?

        > Tutaj też brak szkolnych przyjaciółek pasuje do fabuły i osobowości bohaterki.
        > Pierwszą klasę liceum Aurelia spędziła w stanie poważnego dołka, czy nawet depr
        > esji (jak niektórzy na tym forum sugerowali). Ostatnie lata podstawówki upłynęł
        > y jej pod znakiem choroby matki. Nic dziwnego, że na etapie DP nie ma przyjació
        > łek.

        Aurelia ma Kreskę - zastępczą matko-starszosiostro-przyjaciółkę. brak kogokolwiek wiecej jest w pełni uzasadniony psychologicznie i pasuje do Aurelki jak ulal, na kazdym etapie jej życia.
    • emae Re: Czy przyjaźń wymarła? 06.10.14, 07:17
      Może będę niesprawiedliwa, ale na przykładzie tego wątku widzę bardzo wyraźnie, jak bardzo potrzebny już jest nowy temat do dyskusji w postaci "Wnuczki do orzechów" i jak bardzo powtarzają się już tematy na forum. Ale może widzę to tylko dlatego, że sama jakiś czas temu zakładałam wątek na temat przyjaźni :)

      W moim odczuciu to nie jest problem tylko późniejszych tomów. Cesia nie ma żadnej przyjaciółki do czasu zawarcia toksycznej relacji z Danką (która miała jednak swoje zalety, pomogła wyswatać Cesię z Hajdukiem) :) Aniela zostawiła w Łebie Kasię, piszą do siebie listy, ale widać też między nimi pewien brak porozumienia i nierówne relacje (Kasia przesyła Anieli listy od Pawła i pisze coś w stylu "Ja nic z tego nie rozumiem, ale ty na pewno tak, zawsze byłaś taka mądra"; Aniela w ostatnim liście, tym wigilijnym, pisze do Kasi, że ma wyrzuty sumienia, bo była dla niej okropną przyjaciółką). W Poznaniu Aniela jest samotna, popada w euforię, kiedy widzi, że w ogóle ktokolwiek ją lubi.
      Gaba wszystkich swoich przyjaciół, których znamy, poznaje w trakcie akcji "Kwiatu kalafiora" i późniejszych książek. Kiedy ją spotykamy po raz pierwszy, nie ma żadnych przyjaciół. Jej koleżanką z ławki jest Cesia. Zawsze miałam wrażenie, że przeprowadzka Borejków opisana w "Kwiecie kalafiora" wiązała się także ze zmianą szkoły i dlatego Gaba jest w swojej klasie taka samotna, nowa i nieznana nikomu. Jednak nie! Jest wyraźnie napisane, że Gaba chodzi z tymi ludźmi do szkoły od trzech lat. Mówi Anieli, że zna Pawełka od lat. Czytając miałam wrażenie, że dopiero na imprezie sylwestrowej zaczęła ich wszystkich tak naprawdę poznawać.
      Ida jest kolejną postacią, w której opisie pojawia się wzmianka, że nie ma żadnej przyjaciółki - przez swój wybuchowy charakter. Nie jest opisywany nikt z klasowych czy szkolnych przyjaciół Kreski. Pojawia się Lelujka, ale to dopiero w trakcie wydarzeń opisanych w książce.
      Jedyne bohaterki, które naprawdę mają jakichś przyjaciół, to Patrycja i Mila Borejko. Z jakichś przyczyn bohaterka musierowiczowska to osoba pozbawiona przyjaciół, czasem dopiero mozolnie ich zdobywająca, zwykle poprzestająca na zdobywaniu miłości swojego życia. Co ciekawe, w "McDusi" pojawił się pewien postęp, Józin ma przyjaciela z klasy :)
      • zla.m Re: Czy przyjaźń wymarła? 06.10.14, 08:02
        Wydaje mi się, że brak przyjaciół i zdobywanie ich na kartach książek, podobnie jak brak chłopaka i takiegoż go poznawanie, jest jakąś cechą charakterystyczną dla książek dla młodzieży. Przedstawiamy osobę nieco odstającą od rówieśników i pokazujemy co może zrobić ze sobą, żeby mieć z nimi lepszy kontakt. Oczywiście, dydaktyzm taki. Owszem, jak to się zbierze to kupy przez wiele lat, to faktycznie dziwnie to wygląda, ale:
        - Cesia jest w nowej klasie, nieśmiała, marzy o przyjaźni (fakt, koleżanek z podstawówki nie ma). I faktycznie jej relacja z Danką to nie przyjaźń obustronna
        - Ida ma koleżanki, z którymi próbuje się zaprzyjaźniać, nie żyje na pustyni, nie wychodzi jej to (z tych samych powodów, które utrudniają jej zdobycie chłopaka)
        - Gaba ma koleżanki, nawet bliskie - z siatkówki. Jedną (co najmniej) na tyle bliską, że zwierza jej się ze spaceru z Pyziakiem, potem cała grupa go obgaduje i solidarnie wyśmiewa. Fakt - w KK te koleżanki jakoś znikają, a pojawia się nowe ekipa z ESD, ale po prostu na nich skupia się opowieść (choć pewnie konsekwentnie byłoby choć ze 2 razy Gabę na te treningi wysłać, albo pokazać kumpelę, co dzwoni/przychodzi "trener się pyta co z tobą" i Gabę odpowiadającą, że zawiesiła z powodu mamy i sajgonu w domu)
        - Aniela cieszy się, że ktoś ją lubi, bo narozrabiała - oszukała Pawełka, wbiła się w przedstawienie Hamleta i naraziła co najmniej jednej aktorce, w klasie zachowywała się niemiło i nie próbowała integrować, więc klasa jej nie polubiła itp. I jej przemiana i poprawa zaowocowała także tym, że znalazła przyjaciół
        - Kreska - ląduje w obcym mieście, w klasie już zżytej, a pewnie też na początku przytłoczona aresztowaniem rodziców i chorobą dziadka nie ma specjalnie czasu/sił na "koleżankowanie się"
        Dopiero później panny z rodu Borejków nie tylko nie mają przyjaciółek (albo mają - jak Patrycja - i nawet nie orientują się, że się z nimi od paru miesięcy nie widziały) ale też nie czują potrzeby ich posiadania - nie jest im żal, nie czują się dziwne/odrzucone/samotne. TO jest dziwaczne i nienaturalne.
        • yackandandah22 Re: Czy przyjaźń wymarła? 06.10.14, 09:50
          Otoz to! Zauwazcie, ze w Imieninach Pyza woli na przerwie siedzieć sama na murku zamiast rozmawiać z koleżankami 'o tym neurotycznym egotyku LDC' (nawiasem mowiac, zawsze mnie zastanawialo, skad MM wie, ze on jest neurotyczny...) Czyzby temat zbyt niski? Wydaje mi się, ze wlasnie w liceum wystepuje bardzo silna potrzeba przynależenia do jakiejś grupy, a z treści książki wnioskuje, ze Pyza takowej nie miała. Dlaczego? Nie widze niczego dziwnego w rozmawianiu o aktorach, opowiadaniu głupich dowcipow na przerwach czy pisaniu abstrakcyjnych a kretynskich opowiadan na nudnych lekcjach.
          Żeby jednak oddac MM sprawiedliwość, w McDusi bardzo mi się podoba opis przyjazni Jozinka i Dziuby (oraz innych chlopakow z podworka przy puszczaniu fajerwerkow). I mam nadzieje, ze z Wnuczki dowiem się w końcu, jak ten nieszczęsny Dziuba ma na imie...
          • staua Re: Czy przyjaźń wymarła? 07.10.14, 18:22
            No Jarek ma na imię, to było wcześniej, podczas meczu w piłkę nożną, bodajże w Trolli. Mogę poszukać cytatu, jak będę w domu.
    • klawiatura_zablokowana Re: Czy przyjaźń wymarła? 06.10.14, 19:15
      >Jasne, że jeden na kilku bohaterów może być typem samotniczego indywidualisty (Laura), ale co z resztą?

      Jako typ samotniczego indywidualisty muszę zaprotestować. Nawet jak się trafia kompletny freak, to taki freak prędzej czy później znajduje sobie choćby jednego czy dwóch innych freaków do paczki.

      Fakt, że gdyby każda z bohaterek miała mieć choćby jedną czy dwie przyjaciółki, to MM by tego nie spamiętała na 100%. A przynajmniej nie bez sporej tabelki w Excelu.
      • kopiec_esmeralda Re: Czy przyjaźń wymarła? 06.10.14, 19:30
        Dokładnie tak jest. Jestem też typem samotniczym i MUSZĘ co jakiś czas się wyizolować i pobyć w ciszy sama ze sobą. Po prostu muszę, bo inaczej się uduszę. Ale mam znajomych i przyjaciół płci obojga, bez nich nie wyobrażam sobie życia i tak, jak cienia i słońca, potrzeba mi samotności i towarzystwa.
        A Boreje funkcjonują w pustce, bo nikt nie godzien ich towarzystwa.
    • sanciasancia Re: Czy przyjaźń wymarła? 06.10.14, 20:04
      Mnie nawet ten "samotniczy indywidualizm" nie przekonuje. Byłam (jestem) samotniczą indywidualistką, ale zawsze mam jedną czy dwie bliskie przyjaciółki.
      • marutax Re: Czy przyjaźń wymarła? 17.10.14, 21:41
        sanciasancia napisała:

        > Mnie nawet ten "samotniczy indywidualizm" nie przekonuje. Byłam (jestem) samotn
        > iczą indywidualistką, ale zawsze mam jedną czy dwie bliskie przyjaciółki.

        Miałam podobne refleksje: byłam indywidualistką z nosem w książkach, ale miałam zawsze przynajmniej jedną bliską przyjaciółkę i sporo nie tak bliskich koleżanek... Zresztą, patrząc realnie, a nie przez nimb wyjątkowości, w jaki autorka spowija postacie - czy bohaterki Jeżycjady to naprawdę takie niezwykłe osobowości? Owszem, niektóre izolują się częściowo z przyczyn zewnętrznych - Kreska, Aurelia. Ale ani wybuchowa Ida, ani poetycka Natalia, ani tym bardziej Pulpa czy Róża nie mają żadnych szczególnie odstraszających cech. Tak naprawdę Borejkówny i spółka to osoby "w normie". Że oczytane? Zwłaszcza kiedyś nie było to wcale rzadkie. Kiedy wspominam lata szkolne (dawno, dawno temu...) to stwierdzam, że w grupach, do których należałam (klasa, osiedle) były bardzo różne osoby. I ambitne, i gwałtowne, i roztrzepane, i egzaltowane... Żadna z nich nie była całkiem sama. Mam wrażenie, że pani Musierowicz nie tylko traktuje wyobcowanie bohaterek jako wynik ich niezwykłości, ale też - niejako w drugą stronę - czyni z samotności cechę potwierdzającą tę niezwykłość: nie ma bliskich znajomych, to dowodzi, że jest wyjątkowa.

        I tu dochodzę do drugiej części refleksji - zla.m wspomniała wyżej o koleżankach Gaby: "Gaba ma koleżanki, nawet bliskie - z siatkówki. (...) Fakt - w KK te koleżanki jakoś znikają, a pojawia się nowe ekipa z ESD, ale po prostu na nich skupia się opowieść (choć pewnie konsekwentnie byłoby choć ze 2 razy Gabę na te treningi wysłać, albo pokazać kumpelę, co dzwoni/przychodzi "trener się pyta co z tobą" i Gabę odpowiadającą, że zawiesiła z powodu mamy i sajgonu w domu). " Jest w tym dużo prawdy - bohaterki Jeżycjady mają znajomych, ale... poza akcją książek. Gaba ma koleżanki z siatkówki, Nutria chociażby grupę, która odwiedza ją podczas choroby, Bebe była na obozie ze znajomymi, Aniela pod koniec "Kłamczuchy" zyskuje sympatię klasy, itd. Tyle że w Jeżycjadzie koledzy i przyjaciele znikają, gdy tylko zaczyna się fabuła. Nie mogą równać się z rodziną i "tym jednym jedynym". Są elementem tła. Co ciekawe, nie dotyczy to tylko i wyłącznie postaci bezimiennych i czwartoplanowych. Wiemy, że Aurelia ochrzciła córeczkę na cześć Gabrysi, ale żadnych bliższych kontaktów między nimi nie widać. Owszem, w powieściach nie da się pokazać wszystkiego, jednak to trochę dziwne, że prawie żadna bohaterka nie szuka wsparcia poza rodzinnym kręgiem. Sporo scen "monologowych" wypadłoby ciekawiej, gdyby przekształcono je w dialog - na przykład Laura pomstująca na Wolfiego przy kawie ze znajomymi z roku. Albo Gaba zwierzająca się Kresce z problemów ze zdrowiem w czasie rozmowy telefonicznej.

        To mój pierwszy post, a rozciągnął się strasznie... Przy okazji - witam!
        • vi_san Re: Czy przyjaźń wymarła? 17.10.14, 23:34
          Spieszę umaić twą skroń girlandą z jelitek, a w kubku z serwisu Nowakowskich podsuwam herbatkę z melisy. :D Witaj.
          Ja pamiętam jak mnie uderzyło, kiedy Florian się oświadczał, jak chyba Gaba mówi do Ignacego uspokajająco coś w rodzaju "To wnuk pana Żaka, tego inżyniera ze Słowackiego" [albo coś w tym rodzaju]. A podobno była zaprzyjaźniona z Cesią? Ileż naturalniej by wypadło, gdyby powiedziała "To kuzyn Ceśki, tej mojej koleżanki z liceum" - i wiadomo byłoby kto to taki, Cesia wszak bywała w domu Borejków...
          • ananke666 Re: Czy przyjaźń wymarła? 17.10.14, 23:41
            Siostrzeniec, siostrzeniec, nie wnuk! i faktycznie, skąd Borej miał wiedzieć coś bliższego o ojcu koleżanki córki, będąc z natury swojej człowiekiem bezgłowym?
            • vi_san Re: Czy przyjaźń wymarła? 18.10.14, 00:45
              Nie kłócę się. Ja odniosłam wrażenie, że Gabon mówi o dziadku tak Cesi jak Florka - przedwojennym inżynierze. Jednak nawet obsadzenie w tej roli Żaczka - niczego nie zmienia - Gdyby np. wcześniej było wspomniane, że Ignac i Żaczek mają jakąkolwiek wspólną pasję, robią cokolwiek, co mogłoby ich połączyć - no to jeszcze, mogłoby przejść - zamiast tłumaczyć której to Cesi kuzyn i która to w ogóle była Cesia - "To siostrzeniec pana Żaka, tego twojego kolegi z pracy/klubu szachowego/czasów okupacji czy co tam... Ale nie, wiemy, że Ignac robił coś w bibliotece [Wiemy, czy przypuszczamy?], natomiast Żaczek na pewno nie.
              • vi_san Re: Czy przyjaźń wymarła? 18.10.14, 00:46
                Coś mi końcówka nie najlogiczniej wyszła. :D
                Upraszam o litość, gdyż pora jakby zaawansowana...
              • marutax Re: Czy przyjaźń wymarła? 18.10.14, 08:29
                Kiedyś (niewątpliwie w przypływie bezzasadnej złośliwości ;-) stwierdziłam, że w przypadku "siostrzeńca pana Żaka" Musierowicz wykorzystała stereotyp małej, zamkniętej społeczności, w której wiadomo, kto jest kim i do jakiej sfery należy. "Znasz nazwisko i wiesz wszystko". Na przykład czy można oddać mu córkę za żonę... Ew. jego siostrzeńcowi.
                Tak naprawdę to dobre i ciągłe kontakty z większą ilością bohaterów ma chyba tylko Tomek Kowalik - nie tylko zna ludzi, których odwiedza, ale też orientuje się w ich sprawach, nawet, jeśli to nie jego rówieśnicy. Ale to raczej specyfika charakteru.
          • kkokos Re: Czy przyjaźń wymarła? 18.10.14, 10:11
            I
            > leż naturalniej by wypadło, gdyby powiedziała "To kuzyn Ceśki, tej mojej koleża
            > nki z liceum" - i wiadomo byłoby kto to taki, Cesia wszak bywała w domu Borejkó
            > w...

            ale przecież znała ojca swego i wiedziała, że juliusz jest januszem i odwrotnie, że młodzi ludzie zlewali się ignacemu w jedno, wyróżniali się tylko ci, którzy mieli antyczne imiona, a też i tylko te imiona ich z tłumu wyróżniały.... celestyna ma owszem źródłosłów łaciński, ale jest chyba a bardziej średniowieczna niż starożytna, zresztą przez parę tomów się w okolicach roosevelta 5 nie pojawiła, jak biedny ignacy miał ją pamiętać?
            a przedwojenny inżynier to przedwojenny inżynier, solidna firma, tak łatwo z pamięci nie wypada.
            • vi_san Re: Czy przyjaźń wymarła? 18.10.14, 10:51
              No tak... Ale mi chodzi o to, że Gaba w pierwszym odruchu, niemalże mechanicznie to mówi. I u niej powinno być naturalne powiązanie Baltony z Cesią, a nie jej ojcem czy dziadkiem. Gdyby to wyglądało mniej więcej tak:
              G. - To kuzyn Cesi
              I - Jakiej Cesi?
              G - No, mojej koleżanki z liceum, córki tego pana Żaka, który ..., wnuczki przedwojennego inżyniera
              Byłaby bardziej zrozumiała. Znaczy, oczywiście MM nie powinna napisać tego tak topornie. :D
    • rika1991 Re: Czy przyjaźń wymarła? 19.10.14, 12:49
      Pisząc o samotniczej indywidualistce, nie miałam na myśli tego, że taka osoba nie może mieć przyjaciół. Chodziło mi o to, że od biedy jedna taka postać w cyklu powieściowym mogłaby się pojawić, żeby było ciekawie, ale to nadal niezbyt realistyczne. Sama jestem indywidualistką od dziecka i zawsze, w każdym okresie życia, miałam w szkole choć jednego przyjaciela czy dobrego kolegę (często byli to chłopcy), zwykle również nastawionych nonkonformistycznie i z jakichś powodów nielubianych przez grupę. Począwszy od gimnazjum, zaczęłam poznawać przyjaciół poza szkołą, zawsze jednak ich potrzebowałam i szukałam. Podobnie inni indywidualiści, jakich poznałam. Dlatego dziwi mnie, że na przykład Natalia nie ma żadnej równie rozmiłowanej w poezji koleżanki ze studiów, że Laura nie ma kogo zaprosić na swój ślub poza Kopcówną, że Tygrys nie ma z kim wyjść na Sylwestra w JT...
      Fakt, że Bella jest świeżo po przeprowadzce, Bebe była na jakimś obozie. Ale tym, czego mi brakuje, jest choćby wzmianka o znajomej z obozu czy przyjaciółce z poprzedniej szkoły. Coś w stylu Anieli. Brakuje mi jakiejś sceny, gdy bohaterka myśli: "Żałuję, że Basia jest na wakacjach i nie mogę jej opowiedzieć o tym ciekawym Dambie" albo "Ciekawe, co słychać u Dominiki w Łodzi (Bella chyba tam wcześniej mieszkała), nie mam czasu napisać do niej przez tę pracę. Ciekawe, czy poznam tu nowych znajomych". A u nich nawet nie ma potrzeby utrzymywania kontaktów, która wyglądałaby bardziej realistycznie.
      • rika1991 Re: Czy przyjaźń wymarła? 19.10.14, 13:12
        Wracając do wcześniejszych tomów, wiem, że tamte przyjaźnie nie były idealne, że bohaterki dopiero na bieżąco poznawały przyjaciół - ale to wszystko było realistyczne. Zwłaszcza początkowy brak przyjaciół Kreski, Idy, osamotnienie Gaby w klasie miały sens, ponieważ te historie pokazywały młodzieży, że czasem warto się rozejrzeć dookoła, że ten znany tylko z nazwiska chłopak z klasy może być fajnym kolegą, że warto się ośmielić i wyjść do ludzi, że warto się zainteresować kimś samotnym. Że warto się pozbyc uprzedzeń. Obecnie np. historia Laury pokazuje, że warto się kisić we własnym sosie, bo Wielka Miłość i tak nas znajdzie (sama!), a inni nie są potrzebni.

        Najbardziej niepokojący jest brak samej potrzeby przyjaźni. Dawniej bohaterowie czuli się samotni, chcieli przyjaźni, choćby takiej jak z Danką, teraz jest im z tym dobrze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja