Dodaj do ulubionych

Kobieta niepracująca, czyli leń.

19.11.14, 18:20
Poznajemy Milę, gdy ma cztery córki, dziewiarską robotę dla "Świtu" aby złapać marny grosz w pracy chałupniczej, bo to pozwoli nakarmić całą sześcioosobową rodzinkę i dać jeszcze jeść dzieciakom z podwórka.
*Na kanapie siedzi leń, nic nie robi cały dzień* I pachnie.
Lata '70-'80 z kolejkami po "mięso z kością", z pralką Franią (płukanie i wyżymanie ręczne), to była najlepsza epoka dla leniwych kobiet.
Naprawdę.
Taką "pracę" to przecież tylko wziąć w cudzysłów.


Obserwuj wątek
    • jottka Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 19.11.14, 18:26
      jednakowoż feministycznie dodam, że jeśli ten, a raczej ta leń udała się do pracy, to równie szybko zyskiwała etykietkę biurwy, co tylko kawę popija, paznokcie maluje i ogólnie obija się w robocie, bo jej się zadbać o męża i dzieci nie chce:) kwadratura koła, innymi słowy.

      zresztą bezpośrednia obrona mili przed zarzutem lenistwa w "kwiecie kalafiora" polega dokładnie na zastosowaniu tego drugiego, symetrycznego stereotypu (ta koleżanka nad wanną, prototyp palącej feministki z pociągu:)
      • meduza7 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 19.11.14, 18:33
        A ja dodam opinię wyczytaną w powieści "Pestka", że kobieta pracująca (w sensie zawodowo), która ma dom, męża i dzieci, to w pracy od razu jest mniej wydajna i nie można jej powierzać ważniejszych zadań, bo myślami jest w domu, a z pracy wychodzi o czasie zamiast zostawać po godzinach, jak jej koledzy.

        Słowem, jak się nie obejrzysz, dupa zawsze z tyłu.
      • mariamm87 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 09:11
        Ale do dziś jest podobnie.
        Kobieta, która oddaje dziecko do żłobka i idzie do pracy, jest wyrodną matką, która powierza dziecko obcym i na stos z nią.
        Kobieta, która oddaje zostaje w domu z dzieckiem do czasu przedszkola/szkoły jest leniwym babsztylem żerującym na mężu-sponsorze. Na stos z nią również.

        Jedynym chyba w miarę społecznie akceptowalnym rozwiązaniem jest powrót do pracy i zostawianie dziecka z babcią. Problem pozostaje taki, że w dzisiejszych czasach albo babcie są w innym mieście, a nawet jak są w tym samym, to zostaje im, tak jak mojej mamie lat 50, jeszcze circa about 15-17 lat do emerytury. Najlepiej się więc powiesić.
        • truscaveczka Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 12:27
          mariamm87 napisała:
          > Jedynym chyba w miarę społecznie akceptowalnym rozwiązaniem jest powrót do
          > pracy i zostawianie dziecka z babcią.
          Czytujesz fora rodzicielskie? Babcia ma mieć prawo do swojego życia. I nie wolno jej wykorzystywać. A jak już przyjdzie, to ma prawo alergika karmić czekoladą, bo to babcia przecież. Albo nie ma prawa i trzeba zerwać kontakty, bo dziecku szkodzi.
          Dodatkowo w model taki, jak mój (matka pracująca zdalnie, opiekująca się domem i dziećmi) forum nie wierzy. A jak wierzy, to uważa, że to ciężkie lenistwo. Tak samo jak koleżanki z realu, które tak nigdy nie pracowały.
          Wniosek o powieszeniu całkiem trafny.
          • agafiatichonowna Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 12:57
            Ja tam wolny /lużny/ zawód mam i pracuję w domu. To też ekwilibrystyka. Jak wytłumaczyć dziecku, że mamusia co prawda w domu jest ale jednocześnie w pracy. Jak podrosło nieco to pojęło ale zanim to nastąpiło do pracy zawodowej siadałam póżnym popołudniem jak tatuś przejmował obowiązki. I przeciągało się to często do drugiej w nocy a dziecię rannym ptaszęciem będąc o szóstej pobudkę uskuteczniało. Babcia do współpracy się nie kwalifikowała. A moje drogie koleżanki też uważały, że nazbyt pracowita to ja nie jestem bo tatuś odwalał pranie, także ręczne, swoje, moje i dziecka. Oczywiście, gdybym chodziła do pracy ten fakt byłby jak najbardziej zrozumiały. A ja przecież SIEDZIALAM w domu.
            • mama_kotula Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 15:35
              Gorzej, jak tatuś nie może regularnie przejąć obowiazków, bo ma nienormowany czas pracy i akurat kiedy ja padam na pysk, on ma skypa z klientem :P. Pamiętam taki okres w życiu, że po calutkim dniu zapieprzania przy trójce dzieci do pracy siadałam o 22. Z reguły z płaczem i wydajnością 20%.

              Cytat
              Jak wytłumaczyć dziecku, że mamusia co prawda w domu jest ale jednocześnie w pracy.


              Hyhy, dziecku łatwiej niż mamusi bądź teściowej. Serio.
              • kai_30 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 22.11.14, 22:25
                > Hyhy, dziecku łatwiej niż mamusi bądź teściowej. Serio.

                O, tak tak. W czasach, kiedy byłam samotną matką dwójki i zajmowałam się tłumaczeniami na jeden etat, a pracą zawodową na drugi (i pół), żeby jakos związać koniec z końcem, mamusia przychodziła mi "pomóc". Biurko z komputerem miałam nieszczęśliwie ustawione w dużym pokoju pod ścianą, mamusia zatem chodziła mi za plecami, kiedy usiłowałam pracować, i mamrotała jednostajnie: "No tak, gdyby nie ja, to byś całkiem brudem zarosła, mogłabyś chociaż naczynia pozmywać, ile to roboty, blaty przy okazji ogarnąć i podłogę przetrzeć mopem, odkurzacz by też nie zaszkodził, kurzu pełno, szkoda tych dzieci, matkobosko, zabawki wszędzie porozwalane, zabić się można, jak tak można żyć, jak tak można, ja nie wiem, ja rozumiem, praca, ale domem trzeba też się zająć, jak to o tobie świadczy, listonosz przyjdzie czy sąsiadka soli pożyczyć, wstyd wpuścić do domu... No co się tak denerwujesz od razu, czy ja coś mówię? No stukaj sobie w ten komputer, stukaj, przecież ci nie przeszkadzam"

                Głupia, spałam w nocy czasem, to mi się zbierało.
    • tt-tka Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 09:39
      kajaanna napisala
      poznajemy Mile , gdy ma cztery corki

      wlasnie, z ktorych dwie to juz nastolatki, konsekwentnie przeganiane z kuchni, bo matke denerwuja ich slamazarne czy niezdarne (nie mam KK pod reka, ale takie sformulowanie padlo) poczynania
      Mila niewatpliwie jest zaharowana, ale w duzym stopniu to kwestia kiepskiej organizacji prac domowych imho
      wszystkie znane mi matki w latach 70-tych pracowaly zarobkowo, bywalo, ze jako chalupnice, wiekszosc doksztalcala sie, czy to w swojej zawodowej specjalnosci, czy rozrywkowo (np kurs makramy, klub krajoznawczy itp)
      ale tez wszystkie moje kolezanki i koledzy mieli swoje obowiazki w domu i nasi ojcowie tez
      • emae Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 09:47
        Piszesz o kiepskiej organizacji. Autorka też przecież cały czas podkreśla, że Borejkowie byli niezaradni, nieżyciowi, ale to nie czyni z nich leniów. Może Ignacy nie umiał sobie znaleźć dodatkowego źródła dochodów? W dzisiejszych czasach niektórzy mają problem ze znalezieniem tej jednej pracy, wówczas nie było tego problemu, ale może o dodatkową pracę było trudniej?
            • yackandandah22 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 10:44
              Otóż to. Czytając KK doszłam do wniosku, że Mila miała szczęście (no wiem, to źle brzmi), że wylądowała w szpitalu i mogła sobie w końcu 'odpocząć'. Kiedy matka odkurza pokój dwóm nastoletnim córkom, z których jedna czyta na tapczanie, a druga się stroi - to jest tylko i wyłącznie wina tej matki. Moim zdaniem Mila powinna była być BARDZIEJ leniwa, bardziej myśleć o sobie, a mniej o swoich bliskich.
              To samo Gabrysia. Z trójki jej dzieci jedna tylko Pyza jej pomaga, i to bynajmniej nie dzięki wychowaniu i przyuczeniu do pracy, tylko dlatego, że 'Pyza taka była, po prostu' (cytat chyba z NiN). Nawet we Wnuczce jest komentarz Idy '...odspawaj od komputera tego swojego depresyjnego geniusza', czyli z czasem (i podrośnięciem Ignacego) nic się nie zmieniło. Pójdzie potem taka latorośl na swoje i będzie się dziwić, że szczoteczka do zębów sama się nie pieni, bo pastę zawsze wyciskała mamusia (cytat niedosłowny za Billem Brysonem).
              Reasumując, Mila (a potem Gabrysia) strasznie mnie zawsze denerwowały nie lenistwem, a wprost przeciwnie - tym swoim BRAKIEM rzeczonego, brakiem chociażby kropelki egoizmu. Zdrowego, dodajmy.
              • dziabka1 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 11:13
                yackandandah22 napisał(a):


                > Reasumując, Mila (a potem Gabrysia) strasznie mnie zawsze denerwowały nie lenis
                > twem, a wprost przeciwnie - tym swoim BRAKIEM rzeczonego, brakiem chociażby kro
                > pelki egoizmu. Zdrowego, dodajmy.

                Zauważyła to już Felicja, jak Mila była w ciąży z Nutrią (Kalamburka). Przybiegając na pomoc, wezwana przez Gabrysię, stwierdza, że "dziewczynki są już duże i mogłyby mamie więcej pomagać" (luźna cycata). A potem Gizela też stwierdza, jak przylatuje wieczorem, że Mila robi kolację Ignacowi "jakby sam nie mógł sobie zrobić tego chleba z pasztetówką".
                Czyli można sformułować odważny wniosek, ze gdyby Mila chciała, to mogłaby zorganizować tak pracę, żeby jej pomagali. Ale, albo nie chciała, albo nie umiała, albo zwyczajnie lubiła się poświęcać.
                Więc to jej działaniom (a raczej braku działań) zawdzięczamy Ignacego, który wchodzi krokiem wdzięcznym do kuchni, zasiada i prosi o herbatę, gołąbeczko.

                Aha, teraz mi się przypomniało, że Mila nie uczyła córek gotować, bo "ślamazarne ich poczynania denerwowały ją", czyli po prostu - robiła wszystko na własne życzenie. Ot i tyla.

                • croyance Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 25.11.14, 18:44
                  Wetne sie na sam koniec imprezy, bo watek juz sie rozrosl i nie wiem, czy ktos tu jeszcze zaglada, ale w socjologii istnieje pojecie 'matriarchatu menedzerskiego', ktore w duzym stopniu tlumaczy relacje w polskiej rodzinie i pozycje kobiety w spoleczenstwie.

                  Wg tego pojecia socjalizm nie zmienil wcale podzialu obowiazkow, tylko dodal kobietom dodatkowe zajecia, nie zwalniajac ich z tych poprzednich, czyli klasyczne zasuwanie na dwoch etatach, w pracy i w domu. Ale nie w tym rzecz nawet, tylko w tym, ze kobieta tradycyjnie w patrarchalnym spoleczenstwie nie ma zbyt duzo do powiedzenia, i jedynym obszarem, nad ktorym ma pelna kontrole, jest dom. Jest to niefortunne, bo, w pewnym sensie, stoi to na przeszkodzie prawdziwej emancypacji. Skoro kobieta nie ma za duzo mocy w innych dziedzinach, i jedynie dom i dzieci to jej dzialka, to nie da sobie tego wyrwac za skarby swiata (stad np. kwiczace prawa ojcow, i decydujace o wszystkim matki, ktorym ojciec 'nie bedzie sie wtracal w wychowanie', jak to ladnie kiedy ujeto na emamie). Polski matriarchat to 'kobieta zrobi wszystko' - obciazajace, ale jednak dajace jej jakas dziedzine, nad ktora ma wladze. I kobiety sie tego trzymaja, i nie dadza sobie 'wyniesc smieci' czasem, chociaz wlasnie rezygnacja z tego pozornego matriarchatu dalaby im prawdziwe rownouprawnienie.
                  • tt-tka Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 25.11.14, 20:50
                    w srodowisku inteligencji pracujacej - a Borejki pod to podpadaja - juz w latach 60-tych i 70-tych byl podzial obowiazkow rodzinnych i domowych; oczywiscie kazda rodzina po swojemu, ale tatus prowadzacy dziecko na gimnastyke korekcyjna i trzepiacy dywany byl raczej norma niz wyjatkiem;
                    nigdy, na bazie doswiadczen i obserwacji wlasnych, nie moglam zrozumiec, czemu Milicja dala sie tak zajezdzic zamiast powiedziec "caly dzien stalam/siedzialam przy maszynie, to ty sie zajmij dziecmi / sprzataniem, skoro juz jestes, a ja sobie odpoczne"
                    natomiast nawrot do mitu matkipolki wszystkomogacej dal sie dostrzec w latach 80-tych i faktycznie trzyma sie dobrze - dowodem gabon, ktory nawet jesli robi niewiele, to miota sie caly czas, a usiasc i posiedziec nic nie robiac to ponad jej mozliwosci
            • azw2 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 11:01
              ja się wczoraj dopisałam do skasowanego wątku:)
              Najpierw dzień dobry , do tej pory raczej podczytywałam Was

              Mila Borejko nie była leniem - prace domowe nie były sensem jej życia. Mam wrażenie że cześć osób piszących o tym zapomina. Nie biegała non-stop ze ścierą i nie zastanawiała się skąd wziąć ładny materiał na sukienkę żeby wyglądać twarzowo jak Felicja Borejko. Stala przy kuchni tyle ile to było potrzebne i żeby taniej zagwarantować jedzenie ( przetwory na zimę ). Owszem robiła tyle żeby nie zarosnąć, gotowanie, sprzątanie piece, aprowizacje lat 70 i 80 i dodatkowe dorywcze prace i ogarnięcie wychowawczych akcji i problemów dzieci i nieogarniętego domowo męża który jednak np ganiał w kolejki po mięso zabierały wystarczająco dużo czasu. A potem wolała w spłowiałym szlafroczku przycupnąć z książką w każdej wolnej chwili, a także pisać. Ignacy Borejko (Kalamburka) już podczas przeprowadzki do mieszkania Gizeli znajduje stos zapisanych zeszytów związanych wstążeczką jako zapiski Mili. Zarówno pisanie jak i czytanie czyli czas uważany przez wiele osób za "bezczynny" zajmuje fizycznie czas również. Gdyby Mila była inna nie byłaby Milą Borejko. I Ignacy - Ignacym. Dla nich wiedza/ słowo pisane/czytane było sensem życia. Owszem, potem degeneracyjnie to zostało skrzywione przez MM ale zdecydowanie wiarygodne jest lekko zapyziałe mieszkanie i rozczochrana, nieumalowana Mila która w wolnych chwilach czyta i pisze (np w kolejce czytała Majakowskiego...sorry, nie spotykało się wówczas tak wielu osób czytających w kolejkach ) niż późniejszy bardziej uporządkowany cyborg. Mila wcale nie jest zaharowana w potocznym tego słowa znaczeniu bo zaharowanie polega na daniu z siebie wszystkiego na tym polu, a Mila nie miała zamiaru nigdy zdobyć orderu PPD ( Perfekcyjna Pani Domu ).
              • azw2 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 11:28
                wpisuje się w ten schemat również gonienie ślamazarnego potomstwa od kuchni i sprzątania żeby jak najszybciej zakończyć dany odcinek robót. Znów - dla Felicji Borejko istotnym jest że Joasia ma swoja szczotkę i szufelkę - Mila ma zapewne więcej radości z tego jak widzi czytajace potomstwo. Jak dla mnie jest to konsekwentny obraz Mili również oczywiście w Kalamburce, gdzie zaczytana nie pozmywała garów i Gizela miała jej to za złe.
                • dziabka1 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 11:35
                  Osobiście trochę ją rozumiem. Też wolę sobie poczytać, niż zmywać gary i też czytam przy każdej możliwej okazji (w komunikacji, przy samotnym jedzeniu, gotując i tak dalej).
                  Co nie zmienia faktu, zę jednak dzieci nie naganiane do roboty nie robią nic i kwita.
                  • vi_san Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 22:19
                    A pamiętasz cudowną scenę z SK, kiedy mama Żakowa zmywa, a na skomplikowanej konstrukcji z różnych utensyliów ma "Dzień Tryfidów"? Można i tak... :)
                    Przy czym Mila Borejko ta swoją idiotyczną nadgorliwością [bo nie nazwałabym tego lenistwem] uczyniła z córek kaleki życiowe, które nie umieją nic w domu zrobić, za które wszystko zawsze robiła mamusia. Przyznam się po cichu, że "od zawsze" trzęsła mną scena, kiedy Mila odkurza pokój dziewczyn, Gabunia leży i czyta a Ida się stroi. I Mila, wiedząc o swojej chorobie, nie powie pannicom "Ruszcie się i chociaż swój pokój ogarnijcie same!"... Może dlatego, że ja patologia z bloków stoczniowych jestem, i już jako kilkulatka miałam swoje obowiązki, oczywiście dostosowane do moich ówczesnych możliwości...
                    • staua Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 22:32
                      Ta nadgorliwość, czyli robienie wszystkiego i wyręczanie dzieci w elementarnych czynnościach, to jest swojego rodzaju lenistwo mentalne; wychowywanie dzieci to dla niektórych większy wysiłek niż zajmowanie się samemu wszystkim w domu. Moja teściowa (już ex) była przerażona słysząc, ze ponieważ mój syn interesuje się przygotowywaniem jedzenia, od dwóch lat co najmniej aktywnie w tym przygotowywaniu uczestniczy (teraz ma 7 lat) i np. miesza potrawy gotujące się NA KUCHENCE! Bo przecież wyleje, oparzy się… A przecież ja jestem tam z nim, pokazuję, objaśniam. Jakby mi się nie chciało (przecież przygotowanie obiadu trwa dwa razy dłużej, jak razem obieramy ziemniaki, kroimy i mieszamy sałatkę, doprawiamy mięso…) to wygoniłabym z kuchni, gdy gotuję (jak teściowa) i już.
                      • vi_san Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 22:50
                        I się z tobą w stu procentach zgadzam! Przecież na pewno moja mama potrafiła szybciej i dokładniej odkurzyć mieszkanie, powycierać naczynia itp niż ja czy siostra. Ale Jej chodziło o to, żebyśmy nabierały wprawy w różnych sprawach. I tak jako nastolatka umiałam wymienić bezpiecznik, umyć okno, przygotować większość "do obiadu", zrobić zakupy [tak, w systemie kolejkowym!] i milion innych spraw "ogarnąć". I o ile mogę zrozumieć czyjś antytalent kulinarny [bo trafiają się takie jednostki], to błędy, które popełnia Gaba wynikają tylko i wyłącznie z jej niewiedzy kompletnej jak i co się w kuchni dzieje. Czyli można wnioskować, że nigdy mamusi nie pomagała w przygotowaniu obiadu, w noszeniu węgla z piwnicy... W niczym.
                        • verdana Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 23:04
                          Powiem więcej. Nie tylko nie pomagała czynnie, ale była w ogóle nie zainteresowana domowymi sprawami.
                          Ja w domu nie robiłam niemal nic, oprócz zakupów. Ale widziałam, jak matka gotuje, widziałam, jak sie załatwia różne sprawy - i jak się wyprowadziłam, okazało sie, że gotuję bezproblemowo, załatwić też większość spraw umiem.
                          • vi_san Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 23:54
                            Brawo, za trafne spostrzeżenie. Ja w ogóle w KK zdumiona byłam kompletną ignorancją zarówno Gaby jak i Idy w kwestiach "domowych". I nie chodzi o to, że powinny same tenże dom prowadzić w obecności matki, ale ich absolutny brak pojęcia o tym, jak się dom prowadzi jest przerażający. A zarazem tłumaczy dlaczego Gabucha wciąż mieszka z mamunią i tatuniem, oraz dlaczego Ida najdalej się do piwnicy wyprowadziła - po prostu obie zdają sobie sprawę, że same nie umiałyby w ogóle poradzić sobie z domem! :D
                            • azw2 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 01:07
                              a co oznacza ignorancja w kwestiach "domowych"? KK rozpoczyna się tym jak Gaba wraca z zakupów, Ida jak i Gaba mają dyżury dotyczące wynoszenia węgla i śmieci po całej rodzinie ( Ida niecnie angażowała w to swojego absztyfikanta Waldusia :D ). To nie jest tak one nic nie pomagają w domu w ogóle. Dlaczego 17 i bodajże 15 latka mają mieć wiedzę jak się prowadzi dom, po całości jeśli na dodatek były od rożnych zajęć np gotowania odganianie? Odpowiedzcie szczerze czy jako 15-17 latki wstawałyście rano przed szkolą żeby zrobić śniadanie całej rodzinie a po szkole gnałyście żeby ten obiad zrobić ignorując naukę do klasówki czy zwyczajne ploty poszkolne lub zajęcia pozalekcyjne? Miałyście dorosłą świadomość całego finansowego nakładu na dom? W tym wieku? Było to dla Was ważniejsze od własnych mniej lub bardziej poważnych problemów? A pościerane kurze od pójścia do kina czy na randkę z zabójczym siatkarzem?
                              Gaba stawia się do pionu natychmiast mając całkowitą świadomość,że mama robi wiele rzeczy za nie i jak na "świeżynkę" daje sobie całkiem nieźle radę z logistyką domową, problemem z Nutrią i własnymi zawirowaniami uczuciowymi. Na dodatek ma świadomość że od ojca zdecydowanej pomocy domowej nie osiągnie jak również że pieniądze nie rosną na drzewach, a ojciec nie ma żyłki do zarabiania ich więcej ( vide scena po odkryciu świniaka w piwnicy). Ida w IS też sobie sama całkiem nieźle radzi.
                              • morekac Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 08:42
                                Co do tego wracania z zakupami przez Gabę i uciśnioną wiśniową brunetkę, to nie wiadomo, czy nie był to jednorazowy wyskok. Ot tak, w Sylwestra. W każdym razie w pewnym momencie do Gaby dociera ogrom tych niezauważalnych robót domowych i dopadają ją straszliwe wyrzuty sumienia, że całą obsługę robiła praktycznie mama.
                                Ignorancją kuchenną wykazywali się wszyscy poza hospitalizowaną matką. Te zwęglone morszczuki i inne wpadki - tak, jakby Mila nie wpuszczała córek do kuchni wcale...
                                • agafiatichonowna Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 09:26
                                  Gaba i Ida powinny sobie przeczytać książkę dla dzieci , Miry Jaworczakowej chyba, "Majka z Siwego Brzegu". Rzecz dzieje się we wczesnych latach siedemdziesiątych w małej wiosce w okolicy Tymbarku. Ileż te dzieci mają obowiązków. Pomoc w kuchni, przy krowie, królikach, pielenie ogródka, sianokosy etc. I to ośmiolatka i jej jedenastoletni brat. Na mój gust trochę za dużo. Ale chyba tak wyglądało życie większości wiejskich dzieci w tym okresie.
                                • azw2 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 09:50
                                  Nie sądzę żeby był to jednorazowy wyskok. A nie pomaganie w kuchni znam choćby z autopsji. Moja mama nie wpuszczała mnie do kuchni - bo szybciej, bo nie umiem etc....nie wyrywałam się i nie deptałam po piętach szczególnie w klitce ze ślepymi oknami. Znam całe masy moich koleżanek ( dobrze po 40 ) i starszych pokoleniowo osób które w podobny sposób były nie uczestniczyły w przygotowywaniu obiadu a w szczególności dla całej rodziny. Nie zaszkodziło im to po pójściu na swoje kucharzyć na całego bez stresu choć ze zwęglonymi morszczukami w tle owszem. Ja gotuję o stokroć lepiej niż moja mama choć zaczęłam tak naprawdę robić to nie tak dawno( bo nie muszę, obiadowo byłam zaopiekowana w pracach różnych, dzieci nie mam ). Moja ciocia robi teraz najwspanialsze mięsa na świecie, a do kuchni dotknęła się dobrze po 40 kiedy jej niepracująca mama już nie była w stanie z uwagi na stan zdrowia przygotowywać obiadów. Tzn nie podoba mi się rzucanie gromów na ignorancję i niepomaganie i na to, że to wpływa na to że Gaba się nie wyprowadziła od rodziców bo nie umie.Dla mnie to jest nadinterpretacja jak i zapominanie jak to się-było-cielęciem. Owszem- wykonywało się kawałki domowych prac, jakiś odcinek porządków, mniej lub bardziej zaawansowany, mając rodzeństwo silą rzeczy tez się nim opiekowało w rozsądnych granicach ale na Jowisza, w nastolęctwie nie myśli się o domu jako czymś co się ma na głowie i o czym nieustająco nalezy myśleć.
                                  Gaba jak dla mnie podjęła świadomą decyzję zaopiekowania się rodzicami - oczywiście pogłębione przez nieudane małżeństwo, ale nic to nie ma wspólnego z tym że nie umiałaby sobie poradzić sama. I jeszcze coś - znacznie trudniej jest prowadzić wspólne, rozsądne gospodarstwo z rodzicami niżsamemu. To w większosci przypadków w realnym życiu nie tęcze i jednorożce tylko awantury o władzę na różnych polach.
                                • tt-tka Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 22.11.14, 11:16
                                  co do tego wracania z zakupami przez gabe i ucisniona wisniowa brunetke

                                  tak sie zastanawiam, co one taszczyly i za czym (nie poprawuac, prosze) kolejkowal Ignac, skoro nastepnego dnia w domu jest tylko morszczuk i kielbasa z bialkiem roslinnym
                                      • agafiatichonowna Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 22.11.14, 17:42
                                        I smaczniejsze. Tylko mam wątpliwości czy Gaba wiedziała jak się je robi. Jak rozmyżdała morszczuka to cienko widzę te placki. A czy w księgozbiorze Borejków była jakaś książka kucharska oprócz stareńkiej Disslowej? Mam reprint tejże książki i nadaje się ona na realia tamtych lat niespecjalnie. Z czystej ciekawości idę sprawdzić czy jest tam przepis.
                                        • vi_san Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 22.11.14, 21:27
                                          A widzisz, jak już pisałam do którejś - każda z nas ma coś w kuchni, do czego "nie ma talentu" - mnie nie lubią ryby jako takie. Dwie rzeczy, które z ryb umiem przyrządzić i są jadalne to pasta do kanapek z makreli wędzonej i ucha - zupa rybna. Wszelkie inne to dla mnie nieosiągalny szczyt możliwości, i sto razy miałam przepisy "co to zawsze wychodzą" - a mi nie.
                                          Natomiast zepsucie placków ziemniaczanych nie mieści się w moich kategoriach pojmowania. :D
                                          • ewaty Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 22.11.14, 22:38
                                            Uwielbiam czerwoną kapustę w wersji duszonej i kiszonej. I za cholerę nie umiem jej zrobić...Kilka podejść skończyło się i tak lądowaniem w śmietniku, wiec jestem głęboko przekonana o jakiejś formie klątwy;) A co do ryb- wiem, że dla zdrowia powinno się, co zrobić, jeśli poza śledziem i węgorzem wędzonym w całej rodzinie nic nie wchodzi. Wynalazłam przepis wg M. Gessler- tnie się filet, jak ciasto na faworki i tak przewleka , obtacza w mące i smaży, jako faworki z ryby, dobre i jadalne oraz forma zabawna:)
                                              • tt-tka Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 23.11.14, 00:18
                                                oj, tam, zaraz wstyd
                                                ale jak chcesz, to mam patent - filety z dowolnej ryby kapiesz w nalesnikowym ciescie na zielono zrobionym (pietruszka, szczypiorek, koperek, obojetne) i rzucasz na patelnie
                                                uda sie, chyba ze spalisz
                                                nie zapomnij posolic :-), i rybe, i ciasto
                                                • vi_san Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 23.11.14, 00:44
                                                  Próbowałam, Spluwo szacowna, ale mi się to "kupy" nie trzyma. Znaczy wychodzi bardzo dobre ciasto naleśnikowe z rozdyźdanym szczątkiem rybnym. I ten szczątek nawet nie jest zły, tylko ni czorta nie chce mieć formy filecika rybnego w cieście a przybiera postać brei, owszem, smacznej, ale wyglądającej nieszczególnie... :(
                                                  No wstyd, bo podobno ryby to nic trudnego, a mi nie ma opcji, żeby wyszło to co chcę zrobić z ryby. Z wyłączeniem zupy rybnej - w tym jestem dobra. Poza tym wszędzie się słyszy, że ryby są zdrowe i się je powinno jeść, ale jak ja mam je serwować rodzinie, jak one mi nie wychodzą? Poza tym przez tyyyle lat nad morzem, mając dostęp do ryb prosto z kutra, to powinnam chociaż mniej - więcej opanować, nie?
                                                  • kopiec_esmeralda Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 23.11.14, 07:16
                                                    Kupuj świeże ryby, a jeśli mrożone, to bez tzw, glazury, czyli hektolitrów wody. Świeże nie rozpaćkają się na pewno. Można też upiec w piekarniku w folii (posmarowanej oliwą, albo masłem). W rzadkim cieście naleśnikowym ewentualnie małe kawałki, a najlepiej krążki kalmarów, czy inne drobiazgi morskie, uwielbiam! Zielonego nie robiłam, Tt-tko, fajny pomysł, w sam raz na Bernerdowy BAL DLA NUWORYSZÓW, hehe.
                                              • yackandandah22 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 23.11.14, 07:49
                                                To spróbuj zrobić rybę po norwesku, my to kiedyś znalazłyśmy z siostrą w jakiejś gazecie, poddałyśmy drobnej modyfikacji i wyszła boska!
                                                Obierasz i kroisz w cienkie plasterki z dwie marchewki, po czym je gotujesz, żeby były miękkie.
                                                Dajesz jakąkolwiek rybę (musi być filet), do naczynia żaroodpornego, trochę soku z cytryny kapiesz.
                                                Robisz 'pesto' - orzeszki ziemne, czosnek, bazylka, oliwa, sól (chyba, że orzechy są już solone) pieprz - my to zmiksowałyśmy w mikserze, jak nie masz, to można orzechy potłuc młotkiem w woreczku i ręcznie wymieszać z resztą. Ma wyjść ciapa.
                                                Nakładasz ciapę na rybę, na to odcedzoną marchewkę, zalewasz słodką śmietanką i do piekarnika na jakieś 180 stopni. Czasu Ci nie podam, bo zawsze robię na oko - jak już ryba jest upieczona.
                                                Jeślibyś spróbowała zrobić, to koniecznie daj znać, jak poszło! Gudlak.
                                  • ratonlaveur220 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 26.12.14, 16:44
                                    Z tego co sobie przypominam, to kupily jajka (bo sie Idzie skojarzyly z koszykowka i jest wzmianka).
                                    I chyba nawet po klesce z morszczukiem Gaba chciala smazyc jakas jajecznice, ale rodzina wolala zadzwonic do (gotujacej jak aniol) ciotki Felicji, zeby sie wprosic na obiad.
                              • vi_san Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 10:48
                                Ja jako nastolatka nie wstawałam robić śniadania dla całej rodziny, natomiast nikt mi tegoż śniadania pod nos nie podtykał. I nie, obowiązki domowe nie były ważniejsze niż zabójczy karateka [w mojej szkole nie było sekcji siatkówki, tylko karate :D ], ale po prostu wiedziałam, że z zabójczym przystojniakiem mogę sobie wyjść dopiero, jak zrobię co do mnie należy, koniec kropka.
                                Gaba radzi sobie całkiem nieźle jak na świeżynkę. Ale właśnie ja mam problem, że siedemnastoletnia kobieta jest w wielu kwestiach świeżynką! 15letnia Anielka - sama wyjechała na drugi koniec Polski, pracowała, uczyła się i dała rade ogarnąć. 16letnia Cesia - w znacznym stopniu prowadzi dom, opiekuje się noworodkiem, doucza Dankę i ma czas na życie osobiste. Kreska ma full problemów, rodziców internowanych [albo i mocniej], a mimo to radzi sobie, własnoręcznie ściboli różności na drutach czy tam szydełkiem, znajduje jeszcze czas na zaopiekowanie się Gieniusią i , cuda, takoż znajduje czas na uczucie!
                                Z kolei Ida w IS po pierwsze ma wakacje, po drugie rodzine zostawiła w Czaplinku, po trzecie wreszcie - właśnie Ida sobie radzi: sprzedaje serduszka gipsowe, zostaje "panią do towarzystwa", i mimo to ma dość czasu by po drodze uratować Lisieckich i Krzysia...
                                • dziabka1 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 11:11
                                  vi_san napisała:

                                  > Ja jako nastolatka nie wstawałam robić śniadania dla całej rodziny, natomiast n
                                  > ikt mi tegoż śniadania pod nos nie podtykał. [ciach]
                                  > Z kolei Ida w IS po pierwsze ma wakacje, po drugie rodzine zostawiła w Czaplink
                                  > u, po trzecie wreszcie - właśnie Ida sobie radzi: sprzedaje serduszka gipsowe,
                                  > zostaje "panią do towarzystwa", i mimo to ma dość czasu by po drodze uratować L
                                  > isieckich i Krzysia...

                                  Ja też sama sobie robiłam śniadania, odkąd pamiętam i pamiętam, że moja mama była tak zapracowana (lekarz!), że ja po prostu, od pewnego wieku, musiałam się zająć domowymi rzeczami, bo tak. Tym bardziej, ze ojca nie było. Zmywałam, prałam, odkurzałam itp i piekłam, ale to z zamiłowania te ciasta piekłam

                                  Ida w IS, pamiętajmy, ma wakacje. A pod koniec wakacji jest taka rozmowa z Krzysiem - (znów luźna cycata) - że my tez idziemy do szkółki. Trudno Krzysiu, możesz raz czy drugi nie iść do kina, czas musi się znaleźć. (koniec luźnej cycaty).

                                  :)

                                  • vi_san Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 11:32
                                    O tuż!
                                    Moi rodzice pracowali [oboje, z tym, że tata na dwóch etatach, więc w domu zbyt pomocny być nie mógł]. Ja i siostra miałyśmy obowiązki i "dyżury" - jednego dnia jedna porządkowe, druga kuchenne, na drugi dzień - odwrotnie. I owszem, siostra antytalent kuchenny wolała się ze mną zamienić i jak na mnie przypadał dzień ścierania kurzy i odkurzania a na nią obierania warzyw [tak, ostrym nożykiem!] i szykowania "półproduktów" do obiadu [obiad "wykańczała" mama po powrocie z pracy], to wolała się zamienić i ogarnąć mieszkanie a nie pichcić. Ale miałyśmy obowiązki. I mogłyśmy wiele, miałyśmy ogromną swobodę, ale dopiero, jak skończyłyśmy to, co do nas należało.
                                    Też lubiłam "kuchenne klimaty" i różnorodne ciasta piekę do dziś z wielkim zapałem. :D
                          • zla.m Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 09:53
                            A wiesz, nie myślałam o tym, ale mam tak samo. W domu mama piekła ciasta (nie co sobotę, ale w sumie jakoś trochę okazji było) i ja zwykle z nią siedziałam w kuchni. Trochę pomagałam w drobiazgach, ale przede wszystkim sobie gadałyśmy. I - zaskakująco - jak poszłam "na swoje" to okazało się, że umiem piec. Oczywiście, z przepisów, ale nie miałam problemów z takimi rzeczami, których w przepisach nie ma, a które często są pułapkami na osoby z kuchnią nieobeznane - ile to jest szczypta ;-), podsypywanie mąką podczas wałkowania ciasta, pamiętanie o tłuszczu/papierze do formy, wystawienie masła wcześniej żeby zmiękło i takie tam.
                        • ewaty Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 23:09
                          Pamiętam, że w podstawówce osoby, które dostawały od rodziców kartki, do realizacji, były traktowane z szacunkiem , jako uznane za dorosłe, odpowiedzialne. Uh, jak czekałam na ten magiczny moment wstąpienia w dorosłość...Borze szumiący, w jakich cudownych czasach żyjemy!
                          • vi_san Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 23:51
                            Za smarkata byłam, żeby dawać kartki komukolwiek, ale i owszem - otrzymywałam od rodziców powyższe celem realizacji. Z tym, że wcale nie czułam się z tego powodu wybitnie dorosła. :D W mojej okolicy to była raczej norma, że starsze dzieci "ogarniały" temat zakupów - patologia jak nic! I jakoś nie mam traumy z tego powodu, ani do psychoanalityka nie chadzam.
                    • emae Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 07:33
                      vi_san napisała:

                      > I Mila, wiedząc o swojej chorobie, nie powie pannicom "Ruszcie się i chociaż swój pokój ogarnijcie same!"...

                      Och nie, nie w ten sposób... Jeśli one nie były w ogóle nauczone, że mają ten pokój ogarniać, jak można nagle wymagać, że same z siebie to zrobią? Jak można mieć pretensje, że o tym nie pomyślały?

                      Ja miałam podobną do Borejkówien nie za zdrową sytuację w domu. Mama robiła wszystko, pomóc mógł co najwyżej tata w ściśle określonych czynnościach - odkurzanie, obieranie ziemniaków, przenoszenie mebli. Przy czym ja jako dobre dziecko, inspirowane chyba literaturą, miałam czasem szlachetne zrywy w stylu "zostaw, mamusiu, ja to zrobię". Moja siostra miała te zrywy chyba częściej, bo ona w ogóle była lepsza :p Mama zawsze odmawiała i konsekwentnie robiła wszystko sama.

                      A potem miała gorszy dzień i myjąc podłogę zżymała się, że nikt jej nie pomaga, wszyscy siedzą i nikt się nie ruszy.
                      • kopiec_esmeralda Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 08:03
                        Dawniej chyba często tak to wyglądało, nie wiem, z czego wynikała taka postawa wielu matek. Teraz jesteśmy nastawione na partnerstwo, podział obowiązków i "zamiany ról" tradycyjnie pojmowanych. Myślimy także o sobie, nie chcemy być męczennicami. Nie muszę chyba wspominać, że i dla dzieci lepsze jest, gdy mają obowiązki i jasne reguły gry,czego u Borejków nie doświadczały.
                        Borejki to w ogóle bardzo konserwatywna rodzina, dopiero chyba Ida zmienia te nawyki matki Polki poświęcającej się bez reszty dla reszty. Ciekawe, ze zbuntowana Laura po "złapaniu" pana męża wskakuje momentalnie i bez oporów w tradycyjny kostiumik babci, także mentalny. Choć nie, Mila była bardziej samodzielna od omotanej złotą pajęczyną Laury,
                      • vi_san Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 10:30
                        No nie, wiem, że nie w ten sposób! ;) to licentia poetica była. To znaczy duuużo wcześniej Mila powinna była każdej z córeczek [zwłaszcza starszych, już nastolatek] wyjaśnić jak się ściera kurze, odkurza, gotuje podstawowe potrawy, dysponuje pieniędzmi. Dla ICH dobra, jeśli już nie swojego.
                        • meduza7 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 11:31
                          vi_san napisała:

                          To znaczy duuużo wcześniej Mila powinna była każdej z córeczek [zwłaszcza starszych, już nastolatek] wyjaśnić jak się ściera kurze, odkurza, gotuje podstawowe potrawy, dysponuje pieniędzmi. Dla ICH dobra, jeśli już nie swojego.

                          Hihi, a tu znowuż Ida przegięła w drugą stronę - w JT mamy taką wzmiankę:

                          "Skandal w pizzerii przybrałby o wiele większe i bardziej dotkliwe rozmiary, gdyby nie szczęśliwa okoliczność, że Józef Pałys codziennie robił podstawowe zakupy. Dzięki temu w jego portfelu zawsze znajdowało się nieco pieniędzy, którymi, w myśl wskazań mamy, gospodarował oszczędnie i roztropnie. "

                          Z tych pieniędzy płaci za dwie pizze i napoje, więc albo Ida dawała mu kasę bez żadnej kontroli (9-latkowi!) albo potrzebną kwotę uzbierał z urywanych codziennie końcóweczek, albo faktycznie był aż tak oszczędny, że zamiast np. polędwicy kupował mielonkę turystyczną, bo przecież i to mięso, i to mięso, nie? ;)
                          • vi_san Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 11:35
                            O! A to mi akurat umknęło! Czyli wychodzi na to, że dziewięciolatek dba o zaopatrzenie całego domu i po prostu Iduchna pierwszego wręcza mu stosowną część swojej wypłaty z poleceniem "Gospodaruj oszczędnie i roztropnie, bo musi ci starczyć do następnej wypłaty. Idę do brokułów."
                            Też niezbyt pedagogiczne...
                            • agafiatichonowna Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 12:36
                              Ja tam byłam wychowywana niepedagogicznie i odpędzana od robót domowych. " Ty masz się uczyć". No to się uczyłam, ale ile, do cholery, można. Wszystko co umiem zawdzięczam babciom, które nie odpędzały a zachęcały. Dzięki nim piekę, gotuję i lubię to robić.I klar mam zawsze w kambuzie bo nie potrafię działać w bałaganie. Ale gdyby nie babcie to nie tylko morszczuka bym na wiór spaliła lecz także materiałom z natury niepalnym dałabym radę.
                              • vi_san Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 13:09
                                Toteż chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie poddaje w wątpliwość możliwości zwęglenia morszczuka! Tylko... No właśnie, Agafio, ty miałaś babcie. Babcie, które chciały cię "wprowadzić" w świat arkanów kuchennych. W przypadku młodych Borejkówien - babci nie ma. Pomijając wredną panią Trak, która po stu latach okazała się być Gizelą. Ale de facto Gizela nie funkcjonuje w świadomości dziewcząt w ogóle [wiem, że to wynika ze zmiany koncepcji, ale faktem jest]. A ja mam zastrzeżenia do "olewackiej" postawy Mili [w kwestii wychowania i wdrożenia dziewczyn do normalnego życia!], która wiedząc iż dziewczynki nie mają babci, która by je czegokolwiek nauczyła i tak ma w odwłoku, że nie potrafią nic zrobić. Sprząta za nie, gotuje, myje po nich wannę i Bóg wie co jeszcze.
                              • azw2 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 13:15
                                Ja byłam bardzo niepedagogicznie stąd jakoś wizja w KK ani mnie nie przeraża ani nie uważam jej za coś dziwnego. Mnie odpędzały i mama i babcia, jedna ( babcia ) - gotowała fatalnie, druga (mama) - gotowała nie za smacznie - bo musiała, a nie lubiła + kilka popisówek jak np karp w galarecie czy Pischinger. A ja lubię i na dodatek lubiłam już jak byłam pędzona :) Jakieś geny nieznane...;)
                                  • agafiatichonowna Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 14:09
                                    Vi san, ależ ja mam te same zastrzeżenia do postępowania Mili co Ty. I do sposobu w jaki mnie wychowywano tez miałam. Ba, wręcz zazdrościłam kumpelom ich obowiązków bo odbierałam to tak, że one są traktowane jak dorosłe a ja jak gówniarz, do tego nie całkiem sprawny. No to latałam po babciach, które na szczęście mieszkały osobno i pod pretekstem pójścia do biblioteki lepiłam pierogi. Może jakby mi kazano je lepić to uciekałabym do biblioteki, kto wie, człowiek bywa przekorny, ale właśnie tak wyglądał mój okres burzy i naporu.
                                    • vi_san Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 20:59
                                      Zapewne uciekałabyś do biblioteki. :D Dla zasady.
                                      Śmieszne, ale dopiero przy okazji tej dyskusji zdałam sobie sprawę, że nigdy nie patrzyłam na to w kategorii "dorosłości". Po prostu zawsze były jakieś obowiązki (oczywiście uzależnione od wieku, ale były) i oczywistym było, że zanim pójdę do koleżanki, na rower, z przystojniakiem na spacer czy gdzie bądź - muszę swoje "odpracować". :)
                              • klymenystra Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 15:35
                                Mialam to samo - "ucz sie". A potem sie zaczely awantury, ze nic w domu nie robie - no , nie robilam, bo wszystko bylo gotowe... Mama bardzo zle do tego podeszla, do tej pory ciezko przezywam sprzatanie i takie inne. Gotowac sie nauczylam, jak sie okazalo, ze kazdy kolejny facet umie i dosyc glupio sie czulam. Teraz sobie w kuchni radze, ale preferuje potrawy jednogarnkowe. I robie super zupe cebulowa...
                                Pani domu ze mnie... nieszczegolna i wiem, ze moje przyszle dzieci wychowam inaczej.
                                • k_linka Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 16:34
                                  klymenystra napisała:

                                  > Mialam to samo - "ucz sie". A potem sie zaczely awantury, ze nic w domu nie rob
                                  > ie - no , nie robilam, bo wszystko bylo gotowe... Mama bardzo zle do tego podes
                                  > zla, do tej pory ciezko przezywam sprzatanie i takie inne.


                                  Ja mialam identycznie :).
                                  I ja nawet znam mechanizm - moja mama dorastala w warunkach
                                  wiejskich, byla przez matke goniona do roboty w domu i polu, to dziecku chciala oszczedzic. Plus taka natura, ze wnerwia ja jak ktos robi wolniej, gorzej (wiem, bo sama tez tak mam). Do tego brak refleksji, ze jednak obowiazki dzialaja wychowawczo, a zeby robic cos szybko i sprawnie, trezba nabyc wprawy....
                                  Cos tak w domu robilam jako nastolatka (na pewno sobotnie zakupy, swiateczne sprzatanie) ale nieregularnie i malo....
                                  • mama_kotula Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 16:47
                                    Cytat
                                    I ja nawet znam mechanizm - moja mama dorastala w warunkach
                                    wiejskich, byla przez matke goniona do roboty w domu i polu, to dziecku chciala oszczedzic.


                                    Moja mama miała niepełnosprawną ruchowo siostrę, której wszyscy dogadzali, bo taka biedna - więc siostra palcem nie kiwała, moja mamusia pracowała od małego aż miło. Mechanizm ten sam, chciała dzieciom oszczędzić - gorzej, że chce oszczędzać też wnukom, moimi rękami najlepiej :P
                                    • agafiatichonowna Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 17:12
                                      Chciałabym zobaczyć osobę, która potrafiłaby zagonić moją mamę do czegokolwiek na co by nie miała ochoty. Serdecznie nienawidziła wszelkich prac domowych, wcale się z tym nie kryła. Pracowała zawodowo, z przyjemnością nawet, głównie jednak po to by sobie zasponsorować tzw. panią do sprzątania.
                • yackandandah22 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 11:45
                  Zgodzę się i się nie zgodzę :-) Postać Mili jest prowadzona konsekwentnie - fakt. Jednakże, ten wrzód na żołądku nie wziął się znikąd, a już na pewno nie z radości na widok czytającego potomstwa.
                  I tu nawiążę do wątku 'najlepiej napisana postać' - to, że Milę denerwowały 'ślamazarne ich poczynania' (mowa o córkach w kuchni) jest wiernym odbiciem życia jako takiego, ja sama wolę szybko utrzeć marchewki na surówkę, chociaż szczerze nie cierpię tego robić, niż prosić o to mego męża, któremu zadanie to zajmuje około trzydziestu minut, a potem i tak trzeba po nim sprzątać...
                  • azw2 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 12:13
                    jeszcze wtedy nie wiedziano że wrzody to głownie bakteria helicobacter pylori :) a nie sam stres ( który owszem wzmaga wydzielanie kwasu żołądkowego ) ale nie tylko osoby zestresowane chorują na wrzody żolądka. Jak dla mnie ta choroba nie jest kluczowa dla akcji i dla postaci Mili. Potrzebna była żeby zniknąć Milę z domu wiec musiało być coś spektakularnego, długiego, być może dobrze znanegoMM. Będę się jednak upierać że jesli Mila miała powody do "uruchomienia" wrzodów to mogła być np działalność opozycyjna męża czy ogólne problemy "jak do pierwszego" i w co ubrać dzieci niż to że nie sprzątają i nie pomagają w domu. A może i własne problemy które głęboko ukrywała np to że jest sierotą. Reasumując - problemy porządkowe są dla mnie ostatnią rzeczą jaka mogłaby denerwować Milę Borejko :)
                    • truscaveczka Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 12:34
                      Ja myślę, że Mili zaszkodził trochę controlfreakizm. Oraz fakt, że ona wychowywała się w domu, gdzie było jedno dziecko i jeden rodzic - i nie bardzo wiedziała, jak się deleguje obowiązki, jak to podzielić, żeby grało, w jakim wieku dziecko może już więcej z siebie dać.
                      Ja to jestem mądrzejsza. Głównie dlatego, że mam internet i subskrybuję blogi o domowej organizacji ;) Bo ja w domu miałam pozycję "ogarnij pokój i idź poczytać" bo mama nie bardzo sobie życzyła mojej obecności pod nogami, dopiero przy siostrze mojej do tego dojrzała ;) Kocham gotować i sprzątać (serio!), zwłaszcza że tzw. czynności ogniskowodomowe dają mi odskocznię od pracy mocno umysłowej i kreatywnej :)
                    • yackandandah22 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 13:07
                      O, o bakterii nie wiedziałam. Natomiast działalność opozycyjna Ignacego objawiła się chyba dopiero po akcji KK, w latach stanu wojennego...
                      Natomiast wierzę w problemy 'jak do pierwszego', ale przez samą MM zostało to opisane jako coś do przezwyciężenia, te 'cudy pomysłowości, aby ubogie (...) jedzenie uczynić jedzeniem wysokobiałkowym/wysokokalorycznym', czy też 'czystki w bibliotece' - moje wrażenie było takie, że finansowo rodzinie Borejków nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było - radzili sobie, chociaż nieraz byli 'pod ścianą'. Myślę, że na wrzód Mili złożyło się kilka czynników - owszem, niepewność, co do przyszłości (pierwszego), bakteria, ale mimo wszystko to, że wzięła na siebie za wiele, zamiast scedować na córeczki też miało na tę perforację wpływ.
                            • tt-tka Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 14:05
                              walkowano to na forum w wielu watkach
                              imho cechy czy zdarzenia dopisane po 20 z gora latach nie zasluguja na wiare
                              tym bardziej, ze Ignac rowniez w tworach pokalamburkowych nie angazuje sie w nic absolutnie, poprzestajac na komentowaniu i pouczaniu
                              a Mile przy korektach widzimy w latach 90-tych, gdy juz przestala dziac
                            • agafiatichonowna Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 14:27
                              Za wrzód Mili odpowiedzialnym czyniłabym helicobacter. Li i jedynie. Mila w KK i IS jest w sumie mimo kłopotów będących udziałem wielu rodzin w tych czasach, pogodna. Decydując się na związek z Ignacym doskonale zdawała sobie sprawę, że finansowo nie poszaleją. Rodzinę miała udaną i kochającą się a to pozwala wiele znieść. Stresu bym się nie doszukiwała. Za to zapracowana była niewątpliwie i kto wie czy na ten przykład taszczenie węgla z piwnicy nie mogło spowodować perforacji.
                          • azw2 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 14:12
                            Owszem, traktując tamte pierwsze tomy jako coś osobnego i nie czytając serii jako całości można tak przyjąć. Tu się zgadzam. Ja osobiście nie uważam Kalamburki jako apokryf. Wręcz uważam, z Neojeżycjady jako najlepiej przemyślany tom, spójny i to co w pierwszych tomach np w KK mogło być niezrozumiałe jeśli chodzi o postać Mili Borejko, właśnie poruszany np brak organizacji domowej wyjaśnia. Nie jest to dla mnie sztucznie skonstruowane tak jak wbudowanie Pulpecji w wiejski domek czy ufiranczenie ( ubezwłasnowolnienie ) Laury Oczywiście nie sposób teraz ustalić jaka naprawdę miała być Mila Borejko, kiedy Musierowicz pisała KK w 1978 r w innych realiach innym podejściu do roli kobiety i mężczyzny i przedstawianiu tego w literaturze i tego co mogła napisać.
                            • dakota77 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 14:16
                              Owszem, Kalamburka jets dobrze napisana. Ale nie klei sie z reszta serii. A jesli przyjac, ze wszystko co tam po latach dopisano do serii, to wychodzi mp., jak juz wiele razu pisalysmy na forum, ze Mila za nic ma kobiete, ktora ja wychowala, bo ani sladu Gizeli nie mamy w ich zyciu w innych tomach.
                    • ewaty Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 20.11.14, 22:29
                      Przyszło mi teraz do głowy, że było kilka książek dla młodzieży, które czytałam ww wczesnym nastolęctwie, w których występował motyw rodzeństwa, które musiało poradzić sobie znienacka samodzielnie, bo macierz wylądowała w szpitalu. Przypomina mi się "Przygrywka do dorosłego życia" (film też był?), inne tytuły umknęły. W okropnej "Oto jest Kasia" też rodzina nagle odkrywa, jak niefajnie się pastuje podłogę. Może to jakaś nieśmiała tendencja wśród autorek się pojawiała, żeby na te babskie roboty zwrócić uwagę? Jeśli ktoś pamięta inne tytuły, proszę podpowiedzcie, bo się będę męczyć sklerotycznie...;)
                      • zaisa Re: Książki 20.11.14, 23:40
                        "Trzymaj wiatr" chyba. Licealista Slawek, głw. bohaterka Kasia - ok. 7kl. s.p. i Beata - ok. 2 kl. sp. Sprzątanie im w niczym nie zawadza, jedyny "nieogarnięty" dzień to chyba pierwszy dzień nieobecnosci mamy, ktora zdaje się, że uległa wypadkowi, kwestię obiadów cudownie rozwiązuje niedalekie technikum gastronomiczne, Sławek zajmuje się głw. jakimś szkolnym teatrem, Kasia trafia na kurs żeglarski a potem jeszcze zarobkuje jako opiekunka pięciolatki, Beata zaś b. samodzielna jest choć może przesiaduje w świetlicy?
                        "Romeo, Julia i błąd Szeryfa" Ewy Lach. Tylko tu buntuje się i wyjeżdża ciotka zastępująca nieżyjącą mamę.
                        Na razie tyle.
                        • truscaveczka Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 07:56
                          Mnie jest zawsze żal Kasi ogromnie. Jej rodzice naprawdę byli nieźle rąbnięci - w ogóle nie starali się jej przygotować a potem oczekiwali dorosłych reakcji. Brrr. Nosz kurczę, w tamtych czasach NIC nie wiedziano o psychologii dziecka?
                          Gorzej, że w czasach, kiedy wiemy już bardzo wiele, książka nadal jest omawiana jako "Zła Kasia przechodzi przemianę na lepsze".

                          Ale to tak jak z Pinokiem. Nie znoszę książek o krzywdzonych dzieciach, w których to książkach w dodatku ofiary są czarnymi charakterami według autora.
                  • gat45 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 12:55
                    Autorka dni moich, świetna i wysoko zorganizowana gospodyni, wychowała i mnie, i brata w myśl bardzo zdrowych zasad podziału obowiązków (zakupy, sprzątanie, kopanie w ogródku i inne takie), ale w kuchni każdy ją denerwował, bo nie umiał tak dobrze, jak ona. Czasem przypominała sobie jednak, że jestem panienką i coś tam powinnam z domu wynieść jako wiedzę kuchenną. Przywoływała mnie wtedy i mówiła "chodź, pokażę ci jak się robi sos tatarski do gefylte fysz". I wręczała mi deskę do krojenia, ostry nóż, cebulę, słoik ogórków i drugi grzybków marynowanych, a majonez kręciła sama podczas gdy ja kroiłam wszystko w drobniutką kosteczkę. "Pokażę ci, jak się robi flaki po lwowsku" - i dawaj apiać : kroiłam flaczki w cienkie paseczki, seler bulwiasty i marchew w słupki, a Mama gotowała.
                    Z domu wyszłam więc jako specjalistka wysokiej klasy od krojenia na drobne kawałki najrozmaitszych produktów spożywczych, a majonezu dotąd nie potrafię ukręcić. Pierwsza jajecznica "na swoim" zaserwowana pierwszemu mężczyźnie mojego życia, została skwitowana następująco "Pyszne. Ale nie martw się, to nie twoja wina".
                    Potem się nauczyłam gotować, z marszu i z książek kucharskich. Niestety dotąd z mąką mam stosunki konfliktowe - nie umiem zrobić żadnego ciasta, ani nawet zagęścić sosu, bo wychodzą mi zakalcowate kluseczki. Jestem mistycznie wprost przekonana, że mąka to produkt szczególny, wymagający inicjacji, której mnie zabrakło :(
                    • vi_san Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 21.11.14, 13:18
                      Gat, tylko gdyby Mila goniła córki z kuchni, bo ją denerwuje, że się plączą pod nogami - nikt by nie miał pretensji. Ale Mila nie tylko gotuje. Ona odkurza pokój dziewczynek, szoruje po wszystkich wannę - czyli sprząta, kolejkuje [czytając wiersze Majakowskiego]...
                      To ci się przyznam, że majonezu nie umiem ukręcić mikserem. Ręcznie wychodzi mi super, puszysty, kremowy, gładki, mikserem zawsze albo się zważy, albo jakieś grudki, albo coś jeszcze innego... I, mimo doświadczeń w maminej kuchni tez swoje walki osobiste miałam. Np. mimo, że jestem z Trójmiasta ryby mnie nie lubią. No, nie wychodzą mi :( Także każda zapewne ma w kuchni coś, do czego jej brak "iskry Bożej". I zakładam, że jednak podstawowe potrawy opanowałaś z czasem? ;)
                    • zaisa Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 23.11.14, 01:30
                      Gat, a próbowałaś z kruchym ciastem? Wyrastać nie musi a nawet nie powinno, więc powinno się udać:-)
                      A Mila może była tak wmanewrowana w te czynności domowe,że sama nie była już w stanie wpaść na pomysł, że pewne rzeczy może już ktoś inny?...
                      • gat45 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 23.11.14, 08:15
                        zaisa napisała:

                        > Gat, a próbowałaś z kruchym ciastem? Wyrastać nie musi a nawet nie powinno, wię
                        > c powinno się udać:-)
                        > A Mila może była tak wmanewrowana w te czynności domowe,że sama nie była już w
                        > stanie wpaść na pomysł, że pewne rzeczy może już ktoś inny?...

                        Zaiso, mnie udało się zepsuć nie tylko wszystkie ciasta wszechświata, ale też każdą - podkreślam: KAŻDĄ potrawę z najmniejszym choćby dodatkiem mąki. Nawet naleśniki nie występują w moim zestawie umiejętności, a już najbardziej żałuję ciasta pierogowego. Bo pierogi uwielbiam, farsze umiem robić świetne, lepić pierogi także potrafię, tylko w co te farsze owijać ? Kiedy ostatni raz spróbowałam połączyć ze sobą składniki ciasta według przepisu "nie może się nie udać, sama zobaczysz", sprawa skończyła się finałem krew w żyłach mrożącym: oto ja, czekająca na powrót do domu towarzysza mego zycia z obiema rączkami związanymi wielką kulą o konsystencji (i wytrzymałości !) porządnego betonu. Zadająca sobie histerycznie pytanie "a co będzie, jak on zapomniał kluczy". Czułam się jak te ludziki z gangsterskich filmów, którym nóżki zalano betonem przed kąpielą w najbliższym basenie portowym.
                        Zostałam wyzwolona za pomocą dłuta, młotka i w końcówce oskrobana największym nożem z mojej kolekcji. Brrrrrrrr. Jeszcze mną trzęsie na wspomnienie tej godziny oczekiwania :(
                        Teraz sprawę pierogów w sposób następujący : zaprzyjaźniam się z jakąś słowianką, która sztukę ciasta na pierogi ma w małym palcu, następnie zwabiam ją do siebie pod pretekstem pokazania jej piękna niegdyś Paryża, teraz urokliwych zakątków nad środkowym biegiem Loary. A korzystając z jej pobytu u mnie równie podstępnie doprowadzam ją do popełnienia innych czynności kuchennych... Wiecie, że takie śliczne kule ciasta na pierogi świetnie się dają zamrażać ?
                        Właśnie kończy mi się zapas ciasta produkcji jednej Sybiraczki z Magadanu, więc - ostrzegam - znowu będę podstępnie wabić niewinne Słowianki.
                        Że co ? Że we Francji Słowianek nie brakuje ? A kto powiedział, że ja lubię proste rozwiązania ?
                        • ratonlaveur220 Re: Kobieta niepracująca, czyli leń. 26.12.14, 17:27
                          Hihi, mnie sie takie straszne kule oblepiaja wokol reki przy ciescie drozdzowym, w zyciu nie udalo mi sie wyrobic reka (a jak moja mam robi, to wyglada to TAK PROSTO, grrr!).
                          Rozwiazalam problem za pomoca miksera i mieszadel hakowych, kocham technike!
                          I pozdrawiam z douce France :D (spod Lyonu).
                          Ze ja nie wpadlam na te pierogowe Slowianki! Hmmm. Genialny pomysl :)))
                          (pierogi samodzielnie to robilam tak ze 2 razy w zyciu, nawet wyszly, ale stwierdzilam, ze jednak za leniwa jestem-no nie chce mi sie).
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka