Dodaj do ulubionych

najgorsza matka w Jezycjadzie

05.12.14, 13:06
w watku obok kol. kopiec_esmeralda uznala za takowa gabriele, ale konkurencja jest silna
a zatem gabon, czy moze jednak milicja ? moze ida ? jozefina bitner ? doszly nowe fakty i cechy, a tez nowe postacie - matka cucdorotki i jej babcia, matka teresy
kogo obstawiacie ?
Obserwuj wątek
    • meg_mag Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 13:14
      Jozefina zdecydowanie, moim zdaniem.
      Bo Gaba czy inne, przynajmniej sa. No i matka Dorotki zostawila ja jako nastolatke, pod opieka kogos z bliskiej rodziny, a pani aktorka, takie mam wrazenie, radosnie sie pozbyla klopotu, oddychajac z ulga, ze jej progenitura przestanie tlamsic osobowosc i kariere.
        • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 14:37
          Ewy bym się nie czepiała - mogła nie trafiać z metodami, mogła być zagubiona i niezręczna, ale nie można jej odmówić, że Aurelię kochała do szaleństwa i dla niej zrobiłaby wszystko. W przeciwieństwie do Józefiny [która kieruje się tylko i li egoizmem]. Plus w DP mamy wzmianki, że po "akcjach" w OwR relacje z córką wyprostowała i zżyły się bardzo. Na wczesną śmierć nie ma rady, ale też nie można mieć pretensji, że umarła i Aurelia trafiła do domu zimnego ojca, nielubianej macochy i dość wrednego przybranego brata. A weź pod uwagę, że Józefina kieruje się wyłącznie dobrem własnym, pomimo wiedzy o pozostawionych dzieciach. Z kolei Gaba kocha dzieci wyłącznie deklaratywnie, nie próbuje nic zrobić dla tychże dzieci, spycha ich problemy albo na innych, albo pod dywan itd. Ewa przynajmniej próbuje...
          • kopiec_esmeralda Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 15:02
            Dokładnie, Ewa próbuje, męczy się sama ze sobą, szaleje, gdy Geniusia znika. A co robi Gaba, gdy Tygrys znika? Wystarczy porównać te sytuacje, zniknięcie G. i Tygrysa i reakcję ich matek. Do matki Doroty też można mieć wiele zastrzeżeń, ale i ją znamy niewiele. A Gabę od lat i zawsze uchodzi za ideał. Może to najbardziej mnie wkurza, rozziew między deklaracjami odautorskimi, a tym, co widzimy czytając.
            • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 15:21
              Na pewno rozdźwięk kumuluje irytację.
              Ale mnie zawsze trzęsło, kiedy czytałam w TiR, że Laura ucieka, zostawia nieprawdziwą informację, a jej mamunia... idzie na szachy [bodajże] do dziadków, żeby się nie denerwowali... Gdy Aurelia znikła [no dobra, gdy jej znikanie się wydało] Ewa szaleje z niepokoju, biega po osiedlu, gotowa jest na wszystko, byle odnaleźć dziecko. Gaba nawet nie udaje, że się martwi, że się niepokoi, że ją w jakikolwiek sposób "rusza" ucieczka dziecka. Plus po "połączeniu" rodzin: Ewa przytula ciasno Aurelkę, nazywa ja "jeżykiem" i, jak dowiadujemy się z DP za wszelką cenę usiłuje naprawić relacje. Tymczasem co robi Gaba, kiedy już Robrojek przywozi Tygryska? Gabuchna siada na odwłoku i dopiero kiedy Tygrys ją przeprasza [Za co, do stu tysięcy fur beczek prochu?! To ona powinna przepraszać dziecko, że jędoląc i stękając tudzież wzbraniając słowa wypowiedzieć o ojcu niejako zmusiła małą do takiego zachowania], dopiero wtedy przytula. I koniec. Żadnej rozmowy na temat, żadnych prób zmiany, żadnej refleksji.
              • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 03:23
                Plus po "połączeniu" rodzin: Ewa pr
                > zytula ciasno Aurelkę, nazywa ja "jeżykiem" i, jak dowiadujemy się z DP za wsze
                > lką cenę usiłuje naprawić relacje. Tymczasem co robi Gaba, kiedy już Robrojek p
                > rzywozi Tygryska? Gabuchna siada na odwłoku i dopiero kiedy Tygrys ją przeprasz
                > a [Za co, do stu tysięcy fur beczek prochu?! To ona powinna przepraszać dziecko
                > , że jędoląc i stękając tudzież wzbraniając słowa wypowiedzieć o ojcu niejako z
                > musiła małą do takiego zachowania], dopiero wtedy przytula. I koniec. Żadnej ro
                > zmowy na temat, żadnych prób zmiany, żadnej refleksji.
                >
                • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 03:30
                  fornitta69 napisała:

                  > Plus po "połączeniu" rodzin: Ewa pr
                  > > zytula ciasno Aurelkę, nazywa ja "jeżykiem" i, jak dowiadujemy się z DP z
                  > a wsze
                  > > lką cenę usiłuje naprawić relacje. Tymczasem co robi Gaba, kiedy już Robr
                  > ojek p
                  > > rzywozi Tygryska? Gabuchna siada na odwłoku i dopiero kiedy Tygrys ją prz
                  > eprasz
                  > > a [Za co, do stu tysięcy fur beczek prochu?! To ona powinna przepraszać d
                  > ziecko
                  > > , że jędoląc i stękając tudzież wzbraniając słowa wypowiedzieć o ojcu nie
                  > jako z
                  > > musiła małą do takiego zachowania], dopiero wtedy przytula. I koniec. Żad
                  > nej ro
                  > > zmowy na temat, żadnych prób zmiany, żadnej refleksji.
                  > >
                  Tylko,ze to nie bylo tak. Ewa po powrocie Aurelii rzekla sztywno :pocaluj mnie- jak zawsze. Przytulenie bylo pozniej,w nocy,kiedy Ewa plakala i to Aurelia wykonala pierwszy krok.A Gaba zaraz po powrocie Laury jej reke na glowie czy tam na ramieniu kladzie. Rozumiem sympatie dla Ewy I niechec do Gaby,ale moze jednak nie piszmy Jezycjady na nowo zeby do naszych teorii pasowala? :/
                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 09:25
                    fornitta69 napisała:

                    > Tylko,ze to nie bylo tak. Ewa po powrocie Aurelii rzekla sztywno :pocaluj mnie-
                    > jak zawsze. Przytulenie bylo pozniej,w nocy,kiedy Ewa plakala i to Aurelia wyk
                    > onala pierwszy krok.A Gaba zaraz po powrocie Laury jej reke na glowie czy tam n
                    > a ramieniu kladzie. Rozumiem sympatie dla Ewy I niechec do Gaby,ale moze jednak
                    > nie piszmy Jezycjady na nowo zeby do naszych teorii pasowala? :/

                    Fornitto, nieważne czy Ewa przytuliła zaraz, czy potem, ważne, że jednak robiła wszystko, co mogła, żeby naprawić więź z córką. Gaba, co wiemy znakomicie nie tylko z TiR, ale i późniejszych tomów, paluchem nie kiwnęła, by poprawić swoje relacje z Tygrysem. Zero autorefleksji z jej strony, zero jakiejkolwiek pracy nad sobą jako rodzicem. Gabon jak wlazł na postument z napisem "Tak bardzo skrzywdzona przez Tygryska, to wredne pyziacze nasienie", tak na nim trwa, czego żywy dowód mamy jeszcze w McDusi, gdy pierwszą reakcją Gaby na wieść, że Laura już zdążyła sobie ogarnąć organizację własnego wesela jest foch i demonstracyjne przybranie pozy męczennicy.
                    • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 09:49
                      Nie no- wazne jest zeby pisac o tym co rzeczywiscie bylo w ksiazkach a nie o tym co nam sie wydawalo,ze bylo :P Powrót Aurelii to byla pieknie napisana I przejmujaco smutna scena a nie sielankowe sciskanie I nazywanie "jezykiem". I w ogole mi tutaj nie chodzi o kwestie,ktora matka byla gorsza,tylko o to zeby nie pisac bzdur...
                    • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 10:01
                      A napisalam,ze cos z tego wyniklo? Czy,ze Gaba jednak nie "siedziala na odwloku" tylko i wylacznie? Mnie tutaj w ogole nie chodzi o Gabe ani o Ewe,tylko o to zeby pisac o tym co rzeczywiscie bylo w ksiazkach. No chyba,ze to nie wazne co bylo w ksiazkach? :P
                        • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 10:59
                          ..ucieklo
                          Czytelnik calosci wie, ze Ewa w chwili powrotu Aurelii juz sporo wie, co sie dzialo z mala, poznala p. Lewandowska, Mile, uslyszala niemalo, ma pojecie, z jakimi ludzmi zetknela sie jej corka i co robila. Plus Ewa jest przerazliwie samotna, zagubiona, bez wsparcia. I autentycznie przerazona, zesztywniala z tego strachu.
                          Z drugiej strony - Gabon, ktory nie wie nic i najwyrazniej wiedziec nie potrzebuje. Wazne, ze moze odegrac scene powrotu corki marnotrawnej, cholerna drama quinn.
                        • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 11:00
                          Wiem. I wiem,ze tych ksiazek jest sporo,wiec mozna rozne rzeczy zapomniec/zle pamietac. Ale jednak fajnie by bylo sie starac trzymac Jezycjady zamiast plyyynac na fali niechecI do Borejków I wlasnej wyobrazni. Zwlaszcza,ze I'm nie trzeba "dorabiac" geby bo pani MM sama to zrobila...
                          • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 11:44
                            Fornitto, ale ja pamietam te scene powrotu Laury. Bardzo dokladnie pamietam.
                            Rodzina zgromadzona, wszyscy patrza, wszyscy sluchaja, publika jest. Teatralny gest wybaczenia (!) i ZERO zainteresowania. Pokazowka, jaka to ona wspanialomyslna i NIC WIECEJ.
                            Bo to Gaba jest i ma byc wazna, nie Laura. Jak zwykle.
                            • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 12:07
                              Ale widzisz tu jest scena,ktora obie pamietamy I sobie ja po prostu interpretujemy inaczej. Ty- Gabon odstawia teatr,ja- Gabon z ulga wita zaginiona corke,padaja sobie w ramiona,bla,bla,bla. (Swoja droga Gabon po wszystkim nie naprawia stosunkow z corka,nawet nie widac zeby probowala- tu sie z Wami calkowicie zgadzam.) I tak to mozna gadac :) Ale to nie jest wymyslanie scen z Jezycjady na nowo, przeciwko ktoremu protestowalam.
                              • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 12:17
                                To nie chodzi o to, ze nie naprawia, nie tylko o to. Ona nie pyta o nic, co wymagaloby od niej w konsekwencji jakiegos wysilku - np, gdzie Laura spala i komu wypadaloby podziekowac ewentualnie opieprzyc (za niezawiadomienie rodziny nieletniej). Co ja sklonila do wyjazdu. Jak wygladalo spotkanie z ciotka Alma. Nic, co naruszyloby jej swiety spokoj i olewactwo w stosunku do dzieci. Jej to po prostu nie obchodzi.
                                • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 12:20
                                  ...znowu ucielo
                                  Gabon z ULGA wita zaginiona. Owszem, bo szczeniara juz jest i mozna przestac udawac, ze sie cokolwiek robi. Przeciez tak samo bylo po telefonie Robroja "najdrozszy przyjacielu, juz sie nie martwie, wiem, ze ty sie wszystkim zajmiesz". No wlasnie, albo zajmie sie jej wlasnym dzieckiem kto inny, albo nikt, bo na pewno nie ona.
                                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 13:09
                                    fornitta69 napisała:

                                    > Nie obchodzi,albo uwaza,ze na wypytywanie przyjdzie czas pozniej,najpierw trzeb
                                    > a dziecko "ukochac". A to "pozniej" nigdy nie nadchodzi bo tak Gabie wygodniej
                                    > . Ja tu widze strusia polityke a nie kompletna olewke.

                                    Jakie, kurna, ukochać? Przecież Gaba demonstruje Laurze na powitanie, cytuję: "twarz bladą i tragiczną". Koniec cytatu. Uścisk następuje dopiero wtedy, gdy Tygrys, widząc Gabona Boleściwego zaczyna przepraszać.
                                    Jeszcze jeden cytat:
                                    "Strasznie nie lubiła, jak mama miała taką cierpiętniczą minę i kiedy wyglądała na pokrzywdzoną. Kto tu był, do kroćset, pokrzywdzony? No kto?"

                                    No właśnie. Gaba odwaliła gigantyczną fuchę rodzicielską, doprowadzając do tego, że jej własne dziecko zwiało z domu. I co? I od progu sygnalizuje odnalezionemu właśnie dziecku, że to ona jest tutaj stroną pokrzywdzoną i ona cierpi. Wielkie, obrzydliwe show, mające na celu wywołać w Laurze poczucie winy. Które, notabene, winna odczuwać Gabriela. A nie odczuwa.
                                    • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 15:58
                                      bupu napisała:

                                      > fornitta69 napisała:
                                      >
                                      > > Nie obchodzi,albo uwaza,ze na wypytywanie przyjdzie czas pozniej,najpierw
                                      > trzeb
                                      > > a dziecko "ukochac". A to "pozniej" nigdy nie nadchodzi bo tak Gabie wyg
                                      > odniej
                                      > > . Ja tu widze strusia polityke a nie kompletna olewke.
                                      >
                                      > Jakie, kurna, ukochać? Przecież Gaba demonstruje Laurze na powitanie, cytuję: "
                                      > twarz bladą i tragiczną". Koniec cytatu. Uścisk następuje dopiero wtedy, gdy Ty
                                      > grys, widząc Gabona Boleściwego zaczyna przepraszać.
                                      Takie ukochac: "-Tygrysku!- powiedziala mama,podchodzac do niej I kladac reke na jej glowie."
                                      Ok,ja rozumiem,ze dla Was to jest element teatru Gaby I wpedzanie Laury w poczucie winy. Ok,ja wiem,ze Gaba corce nie zawisla na szyi a "tylko" do niej podeszla I ja dotknela. Ale jednak nie piszcie,ze "siedziala na odwloku" dopoki jej Laura nie przeprosila,bo to NIE wygladalo tak. Dla Was tragiczna blada twarz Gaby to poza, wymierzona w corke,dla mnie- autentyczne zmartwienie,ktorego nie potrafila ukryc. I dopoki zupelnie inaczej widzimy TEN SAM tekst,to to jest ciekawe. Dlatego fajnie jest trzymac sie w miare mozliwosci tego co napisala MM ;)
                                      • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 16:07
                                        "autentyczne zmartwienie, ktorego nie potrafila ukryc", no nie moge.
                                        Bardzo prosze o wyjasnienie - CZYM KONKRETNIE Gaba sie martwila ? W oparciu o tekst.
                                        Oraz doloze, ze Gaba programowo nie ukrywa cierpienia, wrecz je eksponuje. W kazdej sytuacji.
                                      • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 16:57
                                        fornitta69 napisała:


                                        > > Jakie, kurna, ukochać? Przecież Gaba demonstruje Laurze na powitanie, cyt
                                        > uję: "
                                        > > twarz bladą i tragiczną". Koniec cytatu. Uścisk następuje dopiero wtedy,
                                        > gdy Ty
                                        > > grys, widząc Gabona Boleściwego zaczyna przepraszać.
                                        > Takie ukochac: "-Tygrysku!- powiedziala mama,podchodzac do niej I kladac reke n
                                        > a jej glowie."
                                        > Ok,ja rozumiem,ze dla Was to jest element teatru Gaby I wpedzanie Laury w poczu
                                        > cie winy. Ok,ja wiem,ze Gaba corce nie zawisla na szyi a "tylko" do niej podesz
                                        > la I ja dotknela. Ale jednak nie piszcie,ze "siedziala na odwloku" dopoki jej L
                                        > aura nie przeprosila,bo to NIE wygladalo tak.

                                        Ja tego nie napisałam, więc erm, zarzut kierujesz pod niewłaściwym adresem. Ja zaledwie napisałam, że jakąkolwiek bardziej ciepłą reakcję na widok odnalezionej właśnie córki Gaba z siebie wykrzesała dopiero wtedy, gdy ta córka przeprosiła. Przedtem emanując krzywdą własną, li i jedynie. Położenie ręki na głowie nie jest zbyt ciepłym gestem, zwłaszcza w odniesieniu do czternastolatki.

                                        > Dla Was tragiczna blada twarz Gab
                                        > y to poza, wymierzona w corke,dla mnie- autentyczne zmartwienie,ktorego nie pot
                                        > rafila ukryc. I dopoki zupelnie inaczej widzimy TEN SAM tekst,to to jest ciekaw
                                        > e. Dlatego fajnie jest trzymac sie w miare mozliwosci tego co napisala MM ;)

                                        To ja się zapytam: czym tak straszliwie martwiła się Gaba, widząc swą córkę, całą, żywą i nieuszkodzoną, że to zmartwienie wyparło z jej twarzy ulgę, radość i miłość? Porównaj sobie z Ewą Jedwabińską w momencie znalezienia Aurelii, kobita tak osłabła z ulgi, że musiała usiąść i nawet jej do głowy nie przyszło robić dziecku wyrzuty. A Gaba? Zamienia się w jeden wielki wyrzut.
                                        • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 17:08
                                          To nie Ty o odwloku faktycznie,wiec nie do Ciebie powinnam o tym pisac,wybacz. Gaba sie martwila ucieczka Laury I tym,ze byla u siostry Pyziaka. Moja mama zareagowala po moim powrocie z ucieczki, bardzo podobnie - blada I wystraszona twarza swiecila,choc ulge na tej twarzy tez miala. A byla I jest dobra I kochajaca mama :)
                                          • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 17:14
                                            fornitta69 napisała:

                                            > To nie Ty o odwloku faktycznie,wiec nie do Ciebie powinnam o tym pisac,wybacz.
                                            > Gaba sie martwila ucieczka Laury I tym,ze byla u siostry Pyziaka. Moja mama zar
                                            > eagowala po moim powrocie z ucieczki, bardzo podobnie - blada I wystraszona twa
                                            > rza swiecila,choc ulge na tej twarzy tez miala. A byla I jest dobra I kochajaca
                                            > mama :)

                                            No ale chyba raczej nie świeciła cierpieniem, co? Moja mamusia świeciła na obliczu owszem, bladością, wystraszeniem i zmęczeniem, ale przede wszystkim gigantyczną ulgą. U Gaby nie ma ulgi, nie ma zmęczenia, jest tylko twarz tragiczna i cierpiąca.
                                            Tragiczna.
                                            Tragiczna, wystaw sobie pani, w momencie gdy jej dziecko wraca całe do domu.
                                            Indid, straszna tragedia że wróciło i że bez większych uszczerbków na zdrowiu.
                                          • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 17:38
                                            fornitta69 napisała:


                                            > Gaba sie martwila ucieczka Laury

                                            Interpretacja. Ja pytam o tekst potwierdzajacy, ze Gaba martwila sie o Laure, o to, co sie z dzieckiem dzieje, a nie jaki uszczerbek na jej, matki, wizerunku ucieczka corki czyni

                                            I tym,ze byla u siostry Pyziaka.

                                            Nadinterpretacja. O tym, ze byla u ciotki mowi sama Laura, a Gabon twarz cierpiaca i blada prezentuje od razu, zanim to uslyszala. Wczesniej nie wiedziala nawet tego, ze Robroj spotkal ja w Toruniu. Nie zapytala, gdzie spotkal.
                                            • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 17:51
                                              No interpretacja. W tekscie nie ma tez: "Gaba miala tragiczna twarz bo chciala dokopac Laurze." ;) Dlatego kazda z nas ten tekst interpretuje po swojemu. Czarno na bialym I doslownie to tam nie ma ani tego co ja pisze,ani Tego co piszesz Ty.
                                              • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 17:59
                                                W tekscie jest - Gaba martwi sie tym, ze sie martwi. Mowa o caloksztalcie, nie o tej jednej scenie, bo ona logicznie wynika z poprzednich.
                                                ANI RAZU G. nie pomyslala, nie przestraszyla sie tego, ze Laurze moze sie cos stac, ze ktos jej moze cos zrobic. Ona martwi sie tylko soba.

                                                Konsekwentnie UNIKA wszelkiej wiedzy o corce. Nawet nie spytala, powtarzam, gdzie Laura jest i w jakim stanie, co sie z nia dzieje. NIE spytala. Mac zmartwiona.
                                                • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 18:05
                                                  Ktos (Ananke666?) nizej pisal,ze mogla nie spytac z powodu oszolomienia I szoku- mnie sie ta wersja wydaje dosyc prawdopodobna. Generalnie widze to podobnie jak Ananke666 (?), wiec juz nie bede powtarzac tego wszystkiego co ona napisala nizej :)
                                                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 18:13
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Ktos (Ananke666?) nizej pisal,ze mogla nie spytac z powodu oszolomienia I szoku
                                                    > - mnie sie ta wersja wydaje dosyc prawdopodobna. Generalnie widze to podobnie j
                                                    > ak Ananke666 (?), wiec juz nie bede powtarzac tego wszystkiego co ona napisala
                                                    > nizej :)

                                                    I tak twardo przez cały czas miała szok? Robroj dzwonił, ona w szoku, Laura wróciła ona w szoku, godzinami ją ten szok trzymał? Naciągane bardzo.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 18:13
                                                    W chwili, gdy Robroj zadzwonil - zgoda. Ale od jego telefonu do przyjazdu minela rowno DOBA. Dzwonil kolo pierwszej w nocy, przyjechal kolo pierwszej nastepnej nocy.
                                                    Dosc czasu, by ochlonac, wyjsc z szoku i bez sensu lazic po kolezankach. Nie dosc, by zadzwonic do jedynej osoby, ktora na pewno wie, co z Laura. No ?
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 18:32
                                                    Czemu Gaba nie dzwonila do Robroja a za to lazila po kolezankach Tygrysa- nie mam pojecia. To jest irracjonalne. Nie jest to jednak moim zdaniem dowod na obojetnosc Gaby,predzej na jej skretynienie. No ale to tak jak ze "zniknietym" Ignasiem- trudno w tym znalezc sens,wiec go nie szukam nawet. Ale glupawe zachowania Gaby jako dowod na jej nieczulosc tez do mnie kompletnie nie przemawia... Gdyby tylko udawala zmartwienie-do Robroja powinna wlasnie zadzwonic zeby nie wyjsc na zla matke. Gdyby ja Tygrys guzik obchodzil I bylaby oaza spokoju to by wlasnie umiala zmartwienie sie I troske lepiej,madrzej pozorowac :P
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 18:52
                                                    A wiec tak: dla mnie obie te wersje:
                                                    1. Gaba cwok,ktora ja przedstawilam
                                                    2. Gaba drama queen plus cwok,grajaca (totalnie bez pomyslunku) zmartwiona mateczke a tak naprawde majaca Laure gdzies
                                                    - sa niezbyt wiarygodne,ale z obu naciaganych historii juz wole ta pierwsza.
                                                    Moze ktos zaproponuje trzecia wersje? ;)
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 19:02
                                                    Sorry, ja wcale nie twierdze, ze Gaba jest cwokiem. To cwana gapa, ktora umiala sie ustawic tak, zeby nie musiec swoich dzieci wychowywac, zaopatrywac i zajmowac sie nimi i jeszcze dostala na to sankcje calej rodziny i otoczenia. Metoda - widowiskowe cierpienie.
                                                    Mozesz to potraktowac jako te trzecia wersje, jesli chcesz.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 19:16
                                                    No nie. Jezeli odgrywa cierpienia tak jak w TiR to jest cwokiem ;) I to,ze kazdy jej gest,mina,dzialanie jest gra - dla mnie jednak brzmi kosmicznie. Przypomnijmy,ze to ta sama Gaba,na ktorej w Noelce i DP jej corki sie wieszaja,ta sama,ktora sie z malym Tygrysem laskocze- wtedy tez grala I udawala milosc? Tez corki miala totalnie gdzies,kiedy mdlala,jak je pan Jankowiak przyprowadzil? Ok,ja wiem,ze to tez ta sama Gaba,ktora z Laura "omawia" szczegoly slubu :D Ale latwiej mi uwierzyc w to,ze jej z wiekiem szare komórki obumarly I ze jej milosc stala sie toksyczna,niz,ze nigdy nie kochala I zawsze miala gdzies swoje dzieci.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 19:48
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > No nie. Jezeli odgrywa cierpienia tak jak w TiR to jest cwokiem ;)

                                                    Dlaczego ? przeciez to dziala. Nutria jej wspolczuje az do kompletnej niemocy, Grzes sie martwi, dziadek obiecuje, ze wszyscy sie wezma za Tygryska, bo "zaniedbali" i nikt Gabuni nie pomogl, biednej sierotce, od osmiu lat szczesliwie zameznej; nawet Milicja jej nie rozlicza (zrobilas, co ci polecilam ?). Nikt, absolutnie, nie pogonil jej do szukania dziecka. Za to pocieszaja ja wszyscy. Jej metoda jest skuteczna.

                                                    I to,ze kazd
                                                    > y jej gest,mina,dzialanie jest gra - dla mnie jednak brzmi kosmicznie.

                                                    Nie jest gra. To stalo sie jej natura. Byc nieszczesliwa, a kto inny zrobi lub pozostanie niezrobione i nikt zlego slowa nie powie. Przybrana skora druga natura.

                                                    Przypomn
                                                    > ijmy,ze to ta sama Gaba,na ktorej w Noelce i DP jej corki sie wieszaja,ta sama,
                                                    > ktora sie z malym Tygrysem laskocze- wtedy tez grala I udawala milosc? Tez cork
                                                    > i miala totalnie gdzies,kiedy mdlala,jak je pan Jankowiak przyprowadzil? Ok,ja
                                                    > wiem,ze to tez ta sama Gaba,ktora z Laura "omawia" szczegoly slubu :D Ale latwi
                                                    > ej mi uwierzyc w to,ze jej z wiekiem szare komórki obumarly I ze jej milosc sta
                                                    > la sie toksyczna,niz,ze nigdy nie kochala I zawsze miala gdzies swoje dzieci.


                                                    Laskocze zamiast wytlumaczyc, ze i dlaczego nie wolno klamac i przywlaszczac sobie :), no faktycznie, wzruszajace. Poblaza dzieciakom we wszystkim (we wszystkim, co przeszkadza innym, uscislijmy), to i wieszaja sie na niej, czemu nie. Ona jest slodka mateczka, kiedy chodzi o danie mleczka, otulenie kolderka, przytulenie - ale to wszystko nie wymaga wysilku. Tam, gdzie musialaby sie wysilic, narazic na nieprzyjemna rozmowe, cos zdzialac - nul, niente, zero.

                                                    I tak, to jest ta sama Gaba, ktora mdleje, gdy slyszy, ze corka przebiega tuz przed samochodem, ale zarazem te sama corke wysyla nad morze z niedojda, ktora smarkatej na pewno nie upilnuje i nie zdyscyplinuje. Ktora zaospowana druga corke oddelegowuje do biegania do sklepu i kolysania niemowlaka. Ktora zlewa to, ze jej obie corki systematycznie wala do drzwi i wieszaja sie na klamce mlodemu malzenstwu. I wszystko to, co wielokrotnie w licznych watkach bylo pisane, nie chce mi sie powtarzac.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:21
                                                    Ale to wszystko nie swiadczy o obojetnosci i braku milosci Gaby,tylko jej o nieudolnosci wychowawczej I glupocie. To cale laskotanie,utulanie I bycie slodka mateczka- matka,ktora W OGOLE nie kocha robi takie rzeczy "bo trzeba"- a Gaba to robi naturalnie I szczerze. Mogla corki przestac kochac,kiedy z dzieci zmienily sie w nastolatki,ale nie mozna powiedziec,ze ich nie kochala nigdy. No nie.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:36
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Ale to wszystko nie swiadczy o obojetnosci i braku milosci Gaby,tylko jej o nie
                                                    > udolnosci wychowawczej I glupocie. To cale laskotanie,utulanie I bycie slodka m
                                                    > ateczka- matka,ktora W OGOLE nie kocha robi takie rzeczy "bo trzeba"- a Gaba to
                                                    > robi naturalnie I szczerze. Mogla corki przestac kochac,kiedy z dzieci zmienil
                                                    > y sie w nastolatki,ale nie mozna powiedziec,ze ich nie kochala nigdy. No nie.


                                                    Kochala tak, jak dziewczynka swoje lalki, juz to pisalam. Przytulic, ubrac, przebrac, polozyc do lozeczka - ale lalki nie maja wlasnych uczuc, wlasnych potrzeb i sa absolutnie posluszne. Dzieci, wiesz, troche sie roznia od lalek. I jeszcze maja te paskudna ceche, ze nie mozna ich odlozyc do szafy czy na polke, jesli akurat wolisz pobawic sie misiem albo poczytac. Manie dzieci to nie jest sama czysta przyjemnosc, a Gaba odsuwa i ignoruje to wszystko, co jej dzieci od zabawek odroznia, ona chce miec tylko przyjemnosc zabawy w mateczke.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:44
                                                    A no to wychodzi na to,ze sie w czyms jednak zgadzamy- ze jakos tam je kochala (przynajmniej do pewnego czasu) I ze nie kochala ich wlasciwie,w tym sensie,ze nie byla dobra matka. A czy milosc toksyczna,niedojrzala nie jest miloscia? Jest.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 21:10
                                                    Milosc obdarza i pragnie obdarowywac - jak to sie ma do Gaby ? I blagam, nie pisz po raz kolejny, ze polozyla corce reke na glowie, ok ? W sytuacji, ktora miala miejsce, rownie dobrze mogla wsadzic palec do nosa. Sobie.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 21:20
                                                    No troche Gaba corki odbarowywala,lody im kupila w DP :D Znam duzo cytatow o milosci I nie uwazam,ze te cytaty milosc definiuja,przykro mi. "Milosc cierpliwa jest"- jedna jest,druga nie jest. Jedna milosc chce dawac,druga tylko brac. To milosc I to.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 21:37
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    Jedna milosc chce dawac,druga tylko brac. To
                                                    > milosc I to.

                                                    Ta, ktora chce tylko brac, tez jest miloscia ? Do siebie , zgadlam ?

                                                    Nie tylko Laura, WSZYSTKIE dzieci Gaby maja tragicznie niskie poczucie wlasnej wartosci, calkowity brak kompetencji spolecznych, startuja w doroslosc z zerowa wiedza o zyciu i tych deficytow nikt nie tylko nie wyrownuje, ale nawet nie zauwaza. Dobrze jest. Ja chrzanie taka "milosc". Kopcowny dostaly wiecej milosci w rodzinnym domu, Lelujki, nawet dzieci kukulki Idy. I wszystkie poza miloscia dostaly solidna podbudowe, wpojono im pewne pojecia i umiejetnosci. Tylko odgabobowe dziatki dostaly same braki.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 21:47
                                                    A dzieci Idy to przepraszam gdzie ta milosc dostaly? Bo ja na forum wyczytalam,ze milosc Idusi to nazywanie Lusi "wiewiora" I to,ze Ida czasem z dziecmi sympatycznie pogada/rzuci w nie czyms. Jozinowi Ida wpoila chyba tylko to,ze bicie slabszego jest meskie (wraz z cala familia wpoila,nie tylko jej wina),oraz,ze prostackie wyszydzanie goscia to szczyt dowcipu. Cos pominelam?
                                                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 22:02
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Gaba nie reaguje na przemoc Jozina wobec Ignasia- wyroDNA matka. Ida nie reaguj
                                                    > e na to,ze jej syn wyrasta na przemocowca- ot,umknelo jej,przeciez biedaczka du
                                                    > zo pracuje I w ogole...

                                                    Przepraszam ja cię bardzo, nie zauważyłam aby ktokolwiek tutaj takiego argumentu używał.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 23:20
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Gaba nie reaguje na przemoc Jozina wobec Ignasia- wyroDNA matka. Ida nie reaguj
                                                    > e na to,ze jej syn wyrasta na przemocowca- ot,umknelo jej,przeciez biedaczka du
                                                    > zo pracuje I w ogole...

                                                    Ida reaguje, byly wczesniej podane przyklady. Tyle ze czesciej przy tych akcjach jest Gabon i reszta rodziny, ktora nie reaguje. Milczaco przyzwala, a czasem wrecz popiera.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 00:21
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Czyli syna Idy wychowuje jej rodzina a nie ona. Wiec to nie Idy wina,proste. Ro
                                                    > zmowa Idy w JT z Jozinem o jego wyjsciu w Sylwestra to tez perelka. Ten sam kun
                                                    > szt wychowawczy co u Gaby rozmawiajacej z Tygrysem o klamstwach :)

                                                    Przepraszam, ale ja juz przestaje rozumiec - w jaki sposob winy i bledy Idy maja usprawiedliwiac Gabe ?
                                                    Ida jest kiepska matka, w watku pisalo o tym sporo osob. Gaba jest imho gorsza i w zaden sposob nie uzasadnisz jej bledow i zaniedban bledami i zaniedbaniami siostry. Wychowala troje popaprancow tragicznie nieprzystosowanych do zycia, bez elementarnych kompetencji spolecznych i spaczonych emocjonalnie i charakterologicznie. A kiedy cokolwiek zaczyna sie dziac, Gabunia podaje tyly i znika albo widowiskowo cierpi i zajac sie trzeba nia, a nie jej dziecmi.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 01:08
                                                    Chyba juz rozumiem: matka,ktora zle wychowuje (Gaba) jest gorsza od matki,ktora nie wychowuje (Ida)? Rozumiem,ze czasem taka matka jak Ida moze byc mniej szkodliwa niz taka jak Gaba- ale patrzac na dzieci tych dwoch siostr, to jednak dla mnie Pyziakowny I IGS sa mniejsze porazka wychowawcze niz Luska I Jozin.
                                                  • pi.asia Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 00:40
                                                    Przypomnę tylko, że Laura NIE UCIEKŁA z domu. Ona wybrała się w tajemnicy po informacje, zawiadamiając rodzinę, że wróci późno.

                                                    Aurelia UCIEKA i nie ma najmniejszej ochoty wracać. Jest przerażona. Budzi się z płaczem, Kreska nie może jej uspokoić. Boli ją brzuszek - może z przejedzenia, ale prędzej ze strachu. Ma jedną ukochaną zabawkę, którą matka wyrzuca jej przez okno. Jest szczęśliwa na spacerze w zoo, i błaga matkę, żeby poważną rozmowę odbyć w tymże zoo, nie w domu. A Ewa ją wlecze siłą do mieszkania. Potrząsa nią. Aurelia jest półprzytomna, zanosi się szlochem, a matka patrząc na nią stwierdza, że przypomina brzydką małpkę. I myśli o niej: "Niedobre dziecko". Robi jej się głupio dopiero kiedy widzi zapłakaną córeczkę rozpaczliwie szukającą Pieska. Biegnie do Aurelii nie z miłości, tylko z poczucia winy.
                                                    Ewa robi tu wrażenie, jakby odgrywała się na Aurelii za swoje własne niepowodzenia. Jest nieszczęśliwa i unieszczęśliwia wszystkich wokoło (patrzcie państwo, zupełnie jak Gaba).
                                                    Potem zaczęła się zmieniać. Bardzo to chwalebne, że zaczęła, ale czy musiało dojść do aż tak drastycznych scen, żeby coś do niej dotarło?
                                                    Pani Lewandowska, uważana za jedną z najlepszych matek w Jeżycjadzie, punktuje Ewę dokładnie: Dziecko ucieka ci dzień w dzień. Nawet nazwiska nie chce. Naucz się okazywać miłość.

                                                    Co by nie pisać o Gabie, matce koszmarnej - takich scen jej dzieci nie przeżywają. Nie czują się nieszczęśliwe i uważają swą matkę za wspaniałą. A Aurelia jest dzieckiem głęboko nieszczęśliwym. Jest dobrze ubrana, nakarmiona itp. Ale nie jest wychowywana, tylko tresowana.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 01:14
                                                    pi.asia napisała:

                                                    >
                                                    > Co by nie pisać o Gabie, matce koszmarnej - takich scen jej dzieci nie przeży
                                                    > wają. Nie czują się nieszczęśliwe i uważają swą matkę za wspaniałą. A Aurelia
                                                    > jest dzieckiem głęboko nieszczęśliwym. Jest dobrze ubrana, nakarmiona itp. Ale
                                                    > nie jest wychowywana, tylko tresowana.

                                                    Ewa jest zagubiona, nieszczesliwa i CALKIEM SAMA ze wszystkimi swoimi problemami. Gaba zawsze miala wsparcie. Ale Ewa zmienia sie, uczy, widzi swoje bledy, przyjmuje rady i uwagi. I dzieki temu jej corka po wyjatkowo ciezkich traumach, rozwod rodzicow, ciezka, dlugotrwala choroba i smierc matki jest jednak w stanie poprosic o pomoc i przyjac ja, ma inicjatywe, potem widzimy ja wracajaca do zycia, nawiazujaca prawidlowe relacje z ludzmi. Aurelia nie idealizuje matki, ale wspomina ja z miloscia i zalem.

                                                    Dzieci Gaby, gdy sa male, nie czuja sie nieszczesliwe. Tylko potem jakos im to przechodzi. A fakt, ze uwazaja matke za wspaniala, a za jej jedyna wade nadmiar zalet swiadczy o bardzo zaburzonym postrzeganiu rzeczywistosci. Co zreszta widac w ich kontaktach z innymi tez.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 01:19
                                                    Scena ze znalezieniem jedzenia w kieszeniach Aurelii tez jest okropna :( Ewa sie wscieka,Aurelia sie boi. Dzieci Gaby nigdy sie jej tak nie baly, zeby je az paralizowalo ze strachu. Pyza I Tygrys w ogole przed matka nie czuly respektu,co jest chyba przegieciem w druga strone? Ale przynajmniej jako male dziewczynki byly radosne I mialy poczucie bezpieczenstwa.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 01:25
                                                    Wyrosly z tego.
                                                    Aurelia zreszta tez bywala radosna, pytalam (wczesniej) i nie dostalam odpowiedzi, skad to u niej ? Zywe, otwarte, wyjatkowo latwo nawiazujace kontakt dziecko. Jakim cudem ?

                                                    W tym watku mowa jest wylacznie o matkach zlych, kolezanki przeoczyly ? Ale Gabe, patrzac na efekty jej macierzynstwa uwazam za najgorsza.
                                                  • pi.asia Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 01:44
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Wyrosly z tego.
                                                    > Aurelia zreszta tez bywala radosna, pytalam (wczesniej) i nie dostalam odpowied
                                                    > zi, skad to u niej ? Zywe, otwarte, wyjatkowo latwo nawiazujace kontakt dzieck
                                                    > o. Jakim cudem ?

                                                    Bo Aurelia jest jak młody psiak. W normalnym środowisku, wśród życzliwych ludzi jest radosna, otwarta, ciekawa świata. Kuli się (wewnętrznie i zewnętrznie) gdy w pobliżu jest zagrożenie. A że, niestety, największym zagrożeniem jest dla niej zimna, okrutna, bezmyślna matka, więc gdy tylko ta matka (i to, co z nią związane czyli Lisiecka) znika z pola widzenia, Aurelia oddycha z ulgą i się "rozprostowuje".
                                                    Kluczowa jest scena u Kreski, gdy Kreska budzi Aurelię: mała jeszcze nie wie, gdzie jest, a już zaczyna rozpaczliwie płakać. Dopiero gdy widzi inne otoczenie uspokaja się i zaczyna uśmiechać.

                                                    Zaryzykuję twierdzenie, że Ewa jest złą matką NIEŚWIADOMIE, natomiast Gaba ŚWIADOMIE. Ewa nie wie, że coś robi źle, Gaba wie. Ewa, przywołana do porządku przez m.in. Milę, zaczyna się zmieniać. Gaba, przywołana do porządku przez Milę, oświadcza, że nic nie zrobi.

                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 02:15
                                                    A ja sie nie zgodze do konca. To nie jest tak,ze Ewa nie wie,ze cos robi zle. Wie,glupia nie jest. Ona tylko nie wie co dokladnie I jak sie zmienić. I dopiero wstrzas spowodowany ucieczka Aurelii I rozmowa z pania Lewandiwska I Mila jej daje kopa do dzialania. Ale,ze jej corka jest nieszczesliwa to wie I widzi wczesniej.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 01:45
                                                    Aurelia byla radosna jak sie wyrywanie z domu-jak ktos kto uciekl z wiezienia. Ona latwo nawiazywala kontakty bo byla desperacko spragniona bliskosci z drugim czlowiekiem. To naprawde nie byla zasluga jej mamy,ze byla smiala wobec obcych- raczej jej mamy wina.
                                                  • ciotka_scholastyka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 11:24
                                                    pi.asia napisała:

                                                    > Jest szczęśliwa na spacerze w zoo, i błaga matkę, żeby poważną rozmow
                                                    > ę odbyć w tymże zoo, nie w domu.

                                                    Może jednak nie przesadzajmy z założeniami, że sześciolatka chciała odbyć w ZOO poważną rozmowę :D Ona do tego ZOO po prostu chciała iść, i o to prosiła matkę ("jękliwym tonem"), bo już się zorientowała, że po rewelacjach, jakie Ewa usłyszała, z wyprawy nici, ale jeszcze próbowała coś ugrać, załagodzić.

                                                    Reakcji Ewy, z zaciąganiem małej do domu i awanturą, kompletnie się nie dziwię, jest wielce prawdopodobna w tej sytuacji. Reszta, z pieskiem, to już nakręcanie sie Ewy, eskalacja nerwów. Doskonale opisane i prawdziwe.
                                                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 22:01
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > To ZUY Gabon idzie z dziecmi Idy do kina,to ZUY Gabon I koszmarnI dziadkowie te
                                                    > dzieci karmia,gadaja z nimi,spedzaja z nimi czas. Ida z pewnoscia dzieci kocha
                                                    > ,ale jej milosc jakas "lepsza" od milosci Gaby mi sie nie wydaje...

                                                    No i co z tego, że Gabon idzie z dziećmi Idy, skoro z własnymi już nie?
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 23:16
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > A dzieci Idy to przepraszam gdzie ta milosc dostaly? (..) Cos pominelam?

                                                    Owszem, zawartosc kilku tomow. To Ida spaceruje godzinami z Jozinkiem i rozmawia do niego, obszernie objasniajac mu swiat istniejacy, nie tylko ksiazkowy. Odprowadza Lusie do szkoly i na zajecia dodatkowe (tylko dzieci Idy maja zajecia pozalekcyjne !), interesuje sie jej nauczycielem, wypuszcza dzieciaki do ZOO i na boisko. Uczy je uczestnictwa w zajeciach domowych, owszem metoda rzutu na gleboka wode, ale jozinek juz w wieku lat 9 ma swoja dzialke, codzienne zakupy. Nie miota sie wyreczajac innych, robi swoje. Nauczyla dzieci wspolnotowosci, oni naprawde sa i funkcjonuja jako rodzenstwo (stereotypowy starszy brat i mlodsza siostra, ale jednak). Dba o ich wypoczynek, kolonie czy zimowisko Jozka, wyjazdy z ojcem. Jej dzieci sa bardzo samodzielne. Maja akceptacje matki dla zwiazkow z ludzmi spoza klanu i na zajecia inne niz yntelektualyzowanie.
                                                    Juz calkiem na marginesie taki drobiazg, dosc oczywisty (choc nie dla wszystkich), ze jej dzieci maja odpowiedni do pory roku i okazji przyodziewek.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 23:28
                                                    Gaba tez do Ignasia malego przemawiala-Ida ja w tym nasladowala. Plus to wlasnie Ida swoimi idiotycznymi porownaniami zaszczepila w J niechec do kuzyna. "Wypuszcza dzieciaki do ZOO i na boisko"- litosci,Gaba tez dzieci w lochu nie trzyma. Laura i Roza tez funkcjonuja jako suostry,cokolwiek to znaczy. Dzieci Gaby nie maja ciuchow a za to dzieci Idy mieszkaja w suterenie- co jest gorszym zaniedbaniem zdtowia dzieci? Obowiazki dzieci Idy to takze opiekowanie sie soba nawzajem-Idus chyba jednak przesadzil z tymi obowiazkami. I jakie znowu: "tylko dzieci Idy maja zajecia pozalekcyjne"?? Laura chodzi na jakies zajecia muzyczne (tam gdzie Trolle poznala), Ignas na basen...
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 00:13
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Gaba tez do Ignasia malego przemawiala-Ida ja w tym nasladowala.

                                                    Zapewnia sie nas o tym, ale czy poza przemowami do pieciomiesiecznego Motyla widzimy to ? Ja go widze wiecznie samego, z nosem w ksiazce czy komputerze albo spiacego w lozku rodzicow, ale nie rozmawiajacego z nimi.

                                                    Plus to wlasni
                                                    > e Ida swoimi idiotycznymi porownaniami zaszczepila w J niechec do kuzyna. "Wypu
                                                    > szcza dzieciaki do ZOO i na boisko"- litosci,Gaba tez dzieci w lochu nie trzyma

                                                    A gdzie chodza dzieci Gaby ? Jakis pomysl na ich zajecia, budzenie zainteresowania swiatem, poznawanie go ? W ZOO sa zwierzaki, na boisku koledzy. Te wyprawy czemus sluza.


                                                    > . Laura i Roza tez funkcjonuja jako suostry,cokolwiek to znaczy.

                                                    To znaczy ? One sa na siebie skazane, bo nie maja wyboru, nie maja zadnego innego towarzystwa az do pierwszych adoratorow Rozy. Ale uklady miedzy nimi sa niezdrowe. I nikt, a szczegolnie matka, tego nie zauwaza. Ona nawet nie wie, co one robia.

                                                    Dzieci Gaby ni
                                                    > e maja ciuchow a za to dzieci Idy mieszkaja w suterenie- co jest gorszym zanied
                                                    > baniem zdtowia dzieci?

                                                    Bezwzglednie. Tu Ida dala doopy. Ale dzieci Gabona tez zdrowe i zadbane nie sa, odziez, zywienie... i wypychanie z domu, kiedy tylko i z kim sie da.

                                                    Obowiazki dzieci Idy to takze opiekowanie sie soba nawza
                                                    > jem-Idus chyba jednak przesadzil z tymi obowiazkami.

                                                    Przesadzil. Ale jej dzieci sa, powtarzam, samodzielne. I maja bardzo wysoka (az za) samoocene i pewnosc siebie.

                                                    I jakie znowu: "tylko dzie
                                                    > ci Idy maja zajecia pozalekcyjne"?? Laura chodzi na jakies zajecia muzyczne (ta
                                                    > m gdzie Trolle poznala), Ignas na basen...

                                                    Nie Trolle, tylko siostra Trolli ja zidentyfikowala jako spiewajaca w ognisku - zmiluj sie, mowa o Laurze 19-letniej ! Naprawde myslisz, ze ktos z rodziny ja tam poslal ? Kiedy przez cala szkole podstawowa i srednia obie dziewczyny nie robily nic poza szkola ? Ignas basen tez mial w ramach zajec szkolnych.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 00:35
                                                    Tzn Ida sobie wymyslila przemawianie Gaby do Ignasia czy Gaba ja oklamala? Bo to akurat Ida mowi,ze Gabe nasladuje a nie narrator. Dzieci Gaby tez mialy wyjazdy I rozrywki (Laura w Czarnej polewce o tym wspomina jak z mama jezdzily na wycieczki). Juz nie wiem co gorsze:niezdrowe uklady miedzy Roza a Laura (ktore byly nsprawde zle tylko przez jakis czas. Jak byly male bylo ok miedzy nimi- az do NiN -a w doroslosci tez juz bylo lepiej) czy uklad Jozina z Luska. Mlodociana Laura byla na randce jeszcze zanim sie Lelujki pojawily- Roza I Laura nie byly totalnymi odludkami,bez przesady. W innym watku (po owocach je poznacie) sama piszesz,ze dzieci Idzie sie udaly najmniej...a tu nagle taka obrona? Luska to jest dopiero jakies aspoleczne indywiduum,Jozin z kolei seksistowski troglodyta. No I to Ty sama pisalas w innym watku,ze Ida nie wychowuje dzieci,tylko robi to za nia rodzina. Wiec w czym ta Ida taka lepsza od Gaby? Ignasia Gaba zachecala do grania w pilke z Jozinem- chciala zeby mial ruch na swiezym powietrzu,nie miala go calkiem w odwloku. To bardziej dzieci Idy sa przez matke zostawione same sobie niz dzieci Gaby.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 01:02
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Tzn Ida sobie wymyslila przemawianie Gaby do Ignasia czy Gaba ja oklamala? Bo t
                                                    > o akurat Ida mowi,ze Gabe nasladuje a nie narrator.

                                                    Gaba przemawia. Przez pierwsze miesiace zycia Ignasia.

                                                    Dzieci Gaby tez mialy wyjaz
                                                    > dy I rozrywki (Laura w Czarnej polewce o tym wspomina jak z mama jezdzily na wy
                                                    > cieczki).

                                                    Cala jedna do Smielowa. Ktora zreszta Laure poteznie znudzila, czyli nie miala charakteru ani edukacji, ani rozrywki. Poza tym ogrodek w Pobiedziskach przez trzy lata i potem ogrodek u Pulpy. Bez zadnego pomyslu, czyli chodzi o znikniecie dzieci z Poznania. Juz w pierwszym roku malzenstwa Gaba ubolewa, ze nie moze wyslac corek z Grzesiem. Wyslac, psiakrew, nie pojechac z nimi. I potem w tym samym duchu smeci w bastepnym tomie.

                                                    Juz nie wiem co gorsze:niezdrowe uklady miedzy Roza a Laura (ktore by
                                                    > ly nsprawde zle tylko przez jakis czas. Jak byly male bylo ok miedzy nimi- az d
                                                    > o NiN -a w doroslosci tez juz bylo lepiej) czy uklad Jozina z Luska. Mlodociana
                                                    > Laura byla na randce jeszcze zanim sie Lelujki pojawily- Roza I Laura nie byly
                                                    > totalnymi odludkami,bez przesady.

                                                    Nie wiesz i ja tez. Ale Jozek w Lusce nie budzil poczucia gorszosci i bezwartosciowosci, co nieustannie robi Laura wobec Rozy.

                                                    W innym watku (po owocach je poznacie) sama
                                                    > piszesz,ze dzieci Idzie sie udaly najmniej...a tu nagle taka obrona?

                                                    Dzieci Idzie udaly sie najmniej z jej zyciowego dorobku, a nie ze najmniej ze wszystkich potomkow Borejkowien.

                                                    Luska to
                                                    > jest dopiero jakies aspoleczne indywiduum,Jozin z kolei seksistowski troglodyta

                                                    A kim sa Pyziakowny i Stryba ?


                                                    > . No I to Ty sama pisalas w innym watku,ze Ida nie wychowuje dzieci,tylko robi
                                                    > to za nia rodzina. Wiec w czym ta Ida taka lepsza od Gaby?

                                                    Ta sama rodzina wychowuje dzieci Gaby. Wlasciwie zajmuje sie jednymi i drugimi, tam nie wychowuje nikt, Ale Jozin nie zostal kapusiem ani Lusia desperatka.

                                                    Ignasia Gaba zacheca
                                                    > la do grania w pilke z Jozinem- chciala zeby mial ruch na swiezym powietrzu,nie
                                                    > miala go calkiem w odwloku.

                                                    Z Jozinem. Wiedzac, jakie sa ich wzajemne stosunki. No bardzo zachecajace.

                                                    To bardziej dzieci Idy sa przez matke zostawione s
                                                    > ame sobie niz dzieci Gaby.

                                                    O, a jakis przyklad ? Bo ja pamietam kilka takich scenek, jak
                                                    - Gabon w DP wraca myslac, ze Pulpa juz pewnie jest w domu, znaczy nie wie, CZY Pulpa jest. Okazuje sie, ze smarkate zniknely, Pulpa w swoim pokoju caluje sie z Baltona i natychmiast "Nie moglas ich przypilnowac, tak na ciebie liczylam!". Nie, zeby poprosila czy uzgadniala, byle tylko dowalic poczuciem winy komus, kto wlasnie jest szczesliwy za to, ze nie zrobil czegos, o co go nie proszono
                                                    - Milicja wspominajaca, jak to z nia, a najczesciej z dziadkiem Roza i Laura bywaly w parku; nie z matka
                                                    - pan Jankowiak przyprowadzajacy dziewczynki i raportujacy, ze biegaly przed samochodami; Gabon nawet nie wiedzia, gdzie sa i co robia, nie mowiac o tym, ze zasad poruszania sie po miesci tez nie nauczyl albo nie egzekwowal, osobiscie obstawiam to drugie
                                                    - kradziez skladkowych pieniedzy i calkowite olanie sprawy; dosc powaznej, moim zdaniem, a tu - oswiadczenie, ze tak ohydne przestepstwo musi byc srogo ukarane i zero kary, zadnych konsekwencji i zadnych wyjasnien
                                                    - oranie w zaospowana Pyze, a potem wyslanie w podroz z calkowicie nieodpowiedzialna osoba zarazonej Laury; plus wakacje, planowo, ze spaniem w dwuosobowym namiocie przez trzy osoby
                                                    - szerszenie, ucieczka Ignasia olana calkowicie, ucieczka Laury olana calkowicie, ciaza Rozy, w ktorej sprawa numer jeden dla rodziny jest, jak pocieszyc biedna Gabunie dotknieta kolejnym nieszczesciem i to wszystko, co w watku bylo wyliczane

                                                    Krocej chyba byloby napisac, kiedy dzieci Gaby NIE sa zostawione samym sobie lub komu innemu przez matke. Napiszesz ?
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 01:38
                                                    Moge napisac,czemu nie I tak spac nie moge: Laura wspomina,ze jezdzily z mama na WYCIECZKI a nie,ze byly na jednej w Smielowie. W DP jada z Gaba do Pobiedzisk. W Noelce Ida razem ogladac szopke w kosciele. Naprawde to,ze polowa kazdego tomu Jezycjady nie jest opisem tego co Gaba robi z dziecmi to nie znaczy,ze ona z nimi czasu nie spedza i np,ze byla z dziewczynkami w kosciele RAZ,bo RAZ to tylko sie w ksiazce pojawia... Aha,Jozin przemocowiec dla mnie jest zdecydowanie gorszy od Ignasia-donosiciela, a Luska jest gorsza od Pyzy I Tygrysa razem wzietych!
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 02:00
                                                    Aha. Ok, przyjmuje do wiadomosci.
                                                    Sa gorsze, ale jest im lepiej. Dziwne.

                                                    To teraz, jesli mozesz, powiedz mi, co sadzisz o sytuacjach nastepujacych
                                                    - 10-latek ucieka przed szerszeniami, ktorych sie panicznie boi, o czym zreszta wszyscy wiedza i wysmiewaja. Wpada do jeziora, TOPI SIE (wyciagnal go ktos przypadkowy), znika na wiele godzin, wsiada z obcym do auta; nikt go nie szuka, nie sprawdza, co sie stalo, post factum nie wyjasnia, ze tego robic nie nalezy i dlaczego, nic. Jakby calej tej sytuacji nie bylo
                                                    - 10-latek jest demoralizowany przez wlasnego dziadka, zaprawiany do szpiclowania. Rodzice nie reaguja
                                                    - 10-latek bawi sie w detektywa, na komisariacie wyraznie mowia, ze to jest NIEBEZPIECZNE i dlaczego; jedyna reakcja rodzicow jest duma, ze genius przegadal cala zaloge
                                                    - 7- i 10-latka wpadaja na pomysl, zeby ZABRAC bez pytania obce dzieci do domu; reakcja matki "oczywiscie"
                                                    - 10-latka kradnie klasowe pieniadze. Reakcja matki - zero.
                                                    - studentka bez zawodu, srodkow do zycia, jakichkolwiek doswiadczen pracowych i bez pomyslu na zycie ma zostac samotna matka. Reakcja jej matki - zero.
                                                    - 14-latka nie wraca na noc. Nikt jej nie szuka.
                                                    - swieza maturzystka deklaruje gotowosc natychmiastowego slubu z chlopakiem znanym od dwoch miesiecy. Reakcja matki - trzeba pozbierac maliny.

                                                    Dlaczego tylko dzieci Gaby laduja sie w takie tarapaty, nie znajduja pomocy i mimo to uwazaja matke za najwspanialsza ?
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 02:08
                                                    No I co z tego,ze jest im lepiej? Z reka na sercu: wolalabym wychowac neurotyka Ignasia,niz Jozina,ktory potrzasa dziewczyna jak szczurem. Jak sie wychowa dziecko na szczesliwego dupka to to jest sukces wychowawczy? Dla mnie na pewno NIE. Te sytuacje o ktorych piszesz juz byly x razy walkowane na forum,to chyba nie ma sensu analizowac ich znowu?
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 03:08
                                                    Nieprawda,ze Gaba woli Jozina. Lubi go,ale nie bardziej od Ignasia,bez przesady. Jedne przewinienia Gaby jako matki sa karygodne(jak olanie Ignasia z jego szerszeniem) inne zdecydowanie lzejszego kalibru (jak wyslanie z Natalia Laury I Rozy), jeszcze innych wcale nie ma- Gaba ciezarna Roze wspiera a nie zostawia sama sobie. Nie pisze o wszystkich przewinieniach macierzynskich Gaby bo ich bylo sporo. I Ile je mozna roztrzasac? Ale oprocz tego robila tez dla dzieci dobre rzeczy. Kiepska matka? Tak. Najgorsza? Nie.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 03:42
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > A od Jozefiny,Lisieckiej,czy Ewy na pewno lepsza. Od Idy zreszta tez.

                                                    A ja twierdze, ze nie. Jej dzieci sa najbardziej popaprane. Wszystkie maja ciezko zaburzony oglad rzeczywistosci. Corki uciekaja w malzenstwa, oba kiepsko wrozace i tylko dlatego, ze nie umieja same istniec i nie umieja ani nie maja w czym wybierac. Syn istnieje jako negatyw/odbicie Jozwy, przy czym dziala to w jedna strone - dla Jozwy on moglby nie istniec. I to matka cala trojke do tego doprowadzila.
                                                  • ciotka_scholastyka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 12:41
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > E? Ale mowimy o Laurze,Rozy I Ignasiu z Jezycjady czy z fanfikow? Bo z dziecmi
                                                    > Gaby u MM to az tak zle nie jest ;)

                                                    Fornitta, ja także mam do ciebie osobistą prośbę, jak któraś z przedpiśczyń - błagam, cytuj chociaż fragment tekstu, na który odpowiadasz. Naprawdę ciężko się zorientować, o co ci tu wyżej chodzi, i ta uwaga dotyczy większości twoich postów. Cała dyskusja jest bardzo fajna i czytam ją z dużym zainteresowaniem, ale kiedy ma się ze zrozumiałych względów ustawienia postów "od najnowszego" to w większości przypadków człowieka bierze cholera, bo nijak nie może zrozumieć, komu i na co odpowiadasz! To, że ty to wiesz, to trochę za mało ;)

                                                  • ciotka_scholastyka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 13:49
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Przepraszam. Myslalam,ze jak sie podpinam pod wypowiedz Tt-tki,to widac pod kto
                                                    > ra, I ze to wlasnie na nia odpowiadam.

                                                    Ba, czasami nawet w zwykłym drzewku tego nie widać, a juz w opcji "od najnowszego" to mowy nie ma.

                                                    > To znaczy,ze jak komus odpowiadam,to lep
                                                    > iej za pomocą "cytuj" niz "odpowiedz"?

                                                    Tak, dokładnie. Dzięki!
                                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 10:29
                                                    Nie zgodzę się!
                                                    Józefina - jest egoistką, owszem, dziećmi się specjalnie nie przejmuje, owszem. Ale jednak jest bardzo zżyta z Konradem, bierze aktywny udział w jego hobby [nazywanie kolejnych masek]. Zwróć tez uwagę na to, że SAMEJ Józefiny tak na prawdę właściwie nie widzimy - mamy tylko jej list i relacje "z innej reki" o tym jaka jest: czyli jak ją odbierają dzieci, Aniela. Na pewno nie była matką typową, troskliwą i czułą - ale nie jestem pewna, czy była ZŁĄ matką. Fakt przedłużenia kontraktu, biorąc pod uwagę czasy [!], tez nie świadczy o karygodnych zaniedbaniach - a w liście pisze, że chce kupić dzieciom fajne dżinsy [to nie były czasy, kiedy na każdym rogu był w Pl sklep Bennetona!] i myśli o nich.
                                                    Lisiecka - jaka by nie była, i niezależnie od tego jak bardzo nie zgadzam się z jej metodami wychowawczymi - Marek i Jarek UMIEJĄ się zachować, czyli posiedli w pewnym stopniu tzw. kindersztubę - to nie jest coś wchłanianego drogą osmozy, tego trzeba dziecko nauczyć [co np. Borejkowie mają, nieprawdaż, w odwłoku, bo ich córeczki od Owidiusza rzucają się na słodycze jak zagłodzona wataha, podczas gdy obaj młodzi Lisieccy potrafią się zachować przy stole]. Obaj chłopcy mają odpowiednie do wieku i pory roku ubrania [nie popylają zimą w letnich adidaskach - jak Ignaś, ani ubrania na nich nie powisają smętnie tudzież nie napinają się jak powłoka balonu - jak na Laurce i Róży]. Poza tym pani Lisiecka - nie pozostawia swoich synków z przypadkowymi opiekunami - zostawia ich z siostrą, której problemów zdrowotnych nie dało się przewidzieć.
                                                    Ewa - omówiona już dokładnie. Nie twierdzę [i chyba nikt nie twierdzi] że była matką dobrą. Ale na pewno nie była zła. A przede wszystkim - dostrzegała swoje błędy - kiedy Aurelia/Gieniusia uciekła: w sobie przede wszystkim szukała winy. I przerażona do obłędu szukała dziecka! Wbrew sobie chodząc do obcych ludzi, tylko dlatego, że mogli wiedzieć, gdzie jest jej maluch! Porównaj to z zachowaniem tej zakamieniałej w samozadowoleniu dzielnej grzywki: jej dziecko uciekło [od początku Gaba ma świadomość, że liścik jest kłamstwem!] co robi troskliwa i kochająca [podobno] matka? Dzwoni do szkoły się upewnić? Dzwoni do koleżanek córki? Wyraża niepokój? A skądże - idzie na partyjkę szachów do seniora, bo tatuś się zdenerwuje... Doprawdy? Ewie wystarczyło, że dziecko znikło, żeby poruszyć niebo i ziemię, powiadomić szpitale i znaleźć się na granicy histerii - Laury nie ma o północy i cóż Gabunia czyni? Robi zbolałą minę i cierpi. Dzwoni na milicję [czy tam policję?], do szpitali? No nie, bo wszak fakt, że czternastoletnie dziecko nie wróciło do domu to nie powód, żeby przypuszczać, że mogło wpaść pod samochód, ciężko przechodzić infekcję wirusową [wyobraźmy sobie co by się stało, gdyby NIE BYŁO, tej pani Oleńki czy jak jej tam?], nie ma co myśleć, że mogła wpaść w łapy jakiegoś pedofila, że mogła sama, z własnej głupoty wpakować się w jakieś poważne kłopoty... Późniejsze działania są już tak beznadziejne, że szkoda w ogóle wspominać... Po telefonie Robrojka ganianie po Kopcach. Serio? Po co w ogóle? A po powrocie dziecka - zamiast ulgi, że jest, żywa, zdrowa, nic się jej nie stało, zamiast jakiegokolwiek ciepłego gestu - nadal zbolała mina, wpędzanie dziecka w poczucie winy, jak to dręczy matkę i łaska przytulenia - dopiero PO TYM, jak dziecko wydukało "Przepraszam!". I post factum - kompletnie ŻADNEJ refleksji nad tym co spowodowało ucieczkę Laury poza stwierdzeniem, że złe pyziacze geny. Żadnego zastanowienia, żadnej samoanalizy. Zauważ, że Ewa kiedy już sobie zdała sprawę ze swoich błędów - ze wszystkich sił usiłowała je naprawić - i w DP dowiadujemy się, że ich [Ewy i Aurelii] relacje udało się odbudować, może nie jakoś super, może nie całkiem różowo, ale kontakt raz nawiązany udało się im podtrzymać. Przedwczesna śmierć Ewy to przerwała, ale tu już trudno ją winić...
                                                    Ida - jest stuknięta. W ostatnich tomach nie tylko stuknięta, ale do tego ordynarna i chamska. Znacznie bardziej [moim zdaniem] niż pani Lisiecka, która nawet w pretensjach do maman Borejko nie zwraca się po chamsku, a Ida do małoletniego gościa domu - i owszem [vide: McDusia]. Ale jest jeden argument, który [moim zdaniem] przemawia za tym, że jest lepszą matką niż Gaba. Poza Ziutkiem, o którym nic nie wiadomo jak na razie - oboje starsi mają JAKIEŚ życie pozarodzinne, poza domowe. Łusia ma kółko polonistyczne i ma jakieś koleżanki [coś mi się kojarzy, że Józef w którymś tomie myśli właśnie, że siostra coś tam robiła z innymi smarkulami], Józef ma kumpla Dziubę, ma grupę kibicowską z klubu piłkarskiego...
                                                    Róża, Laura i Ignaś nie mają kompletnie nic i nikogo poza sklerotycznym dziadem rzucającym łaciną [swoją drogą - wykształcenie klasyczne starego Borejki pozostawia nieco do życzenia - czemuż on, na miłość Bogów, miota tylko tą łaciną, kompletnie pomijając grekę? Wszak wielu starożytnych właśnie w grece wyrażało swe przemyślenia...]. Nie ma żadnej wzmianki o jakichkolwiek znajomych ani Róży ani Laury. Nie ma żadnych kolegów IGS [wcale mnie to nie dziwi, bo może on i jest genialny, ale tak beznadziejnie głupi, że przyjaźnić się z nim można chyba tylko za karę!]. Nie ma śladu jakichkolwiek kontaktów któregokolwiek z dzieci Gaby poza ściśle rodzinnym kółkiem. Róża: chora [dosłownie jest napisane, że czuje mdłości] na samą zapowiedź konfliktu, idąca wbrew ewidentnym predyspozycjom na astrocośtam za Frycem, lecąca jak idiotka za tym jedynym facetem, który się nią na poważniej zainteresował, ba, przez kilka lat związku godząca się na to, że dla jego rodziców będzie "tylko koleżanką"... Laura: od dziecka na granicy Lolity, zafiksowana na mężczyznach i "atrybutach kobiecości", w wieku osiemnastu lat nie myśląca o imprezach czy o studiach a o ślubie z chłopakiem znanym od dwóch czy trzech miesięcy... Ignacy: pozostawiony sam sobie, zaniedbywany przez matkę, jedyne towarzystwo to dzidziuś - uczący go szpicelki i innych czarownych cech, wyrasta na młodego człowieka z licznymi fobiami, których nikt [tak, również "troskliwa" mamunia] nie dostrzega, na DOROSŁEGO faceta, któremu ciocia sprawdza czy zabrał dowód osobisty i prawo jazdy na wycieczkę samochodową... Serio, uważasz, że którekolwiek z dzieci Gaby jest w jakikolwiek sposób przygotowane do życia w społeczeństwie?
                                                    Dodatkowym argumentem jest i to, że w przypadku Józefiny, Lisieckiej, Idy i Ewy - mamy wprost napisane, nie tylko odautorsko, ale i ustami innych bohaterów, że nie są to osoby zawsze w porządku, że nie są idealne. A o Gabuchnie wręcz odwrotnie! Wszyscy inni bohaterowie postrzegają ją wyłącznie jako dzielną, ach jakże dzielną, dobrą, ach jakże dobrą, troskliwą, ach jakże troskliwą... Betonowe centrum, wsparcie i oparcie dla wszystkich i świata, zawsze mądra, dobra, opiekuńcza...
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 12:50
                                                    vi_san napisała:


                                                    > Józefina - jest egoistką, owszem, dziećmi się specjalnie nie przejmuje, owszem.
                                                    > Ale jednak jest bardzo zżyta z Konradem, bierze aktywny udział w jego hobby [n
                                                    > azywanie kolejnych masek].
                                                    Ona nie jest z nim zzyta- to on jest do niej przywiazany,kocha ja I podziwia-nic dziwnego,dzieci kochaja matki,te zle tez,jak najbardziej. Nazywanie masek Konrada NIE czyni z niej bynamniej dobrej mamusi.
                                                    > Fakt przedłużen
                                                    > ia kontraktu, biorąc pod uwagę czasy [!], tez nie świadczy o karygodnych zanied
                                                    > baniach - a w liście pisze, że chce kupić dzieciom fajne dżinsy [to nie były cz
                                                    > asy, kiedy na każdym rogu był w Pl sklep Bennetona!] i myśli o nich.
                                                    A guzik. Zostawione dzieci pod opieka kuzynKi to nie jest wyraz troski,tylko olania. Kozio byl wtedy maly! Bycie z dzieckiem jest wazniejsze niz kupowanie mu dzinsow!!!
                                                    > Lisiecka - jaka by nie była, i niezależnie od tego jak bardzo nie zgadzam się z
                                                    > jej metodami wychowawczymi - Marek i Jarek UMIEJĄ się zachować, czyli posiedli
                                                    > w pewnym stopniu tzw. kindersztubę - to nie jest coś wchłanianego drogą osmozy

                                                    Nauczenie dzieci manier jest wazniejsze niz kontakt emocjonalny. Brak slow :/

                                                    > Ale jest jeden argument, który [moim
                                                    > zdaniem] przemawia za tym, że jest lepszą matką niż Gaba. Poza Ziutkiem, o któr
                                                    > ym nic nie wiadomo jak na razie - oboje starsi mają JAKIEŚ życie pozarodzinne,
                                                    > poza domowe. Łusia ma kółko polonistyczne i ma jakieś koleżanki [coś mi się koj
                                                    > arzy, że Józef w którymś tomie myśli właśnie, że siostra coś tam robiła z innym
                                                    > i smarkulami], Józef ma kumpla Dziubę, ma grupę kibicowską z klubu piłkarskiego
                                                    > ...
                                                    > Róża, Laura i Ignaś nie mają kompletnie nic i nikogo poza sklerotycznym dziadem-
                                                    Tak,tak,to z dziadem studiuja, z dziadem robia sobie dzieci,za dziada wychodza za maz. To juz nie jest opis dzieci Gaby tylko ich karykatura.
                                                    >
                                                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 15:08
                                                    fornitta69 napisała:


                                                    > Ona nie jest z nim zzyta- to on jest do niej przywiazany,kocha ja I podziwia-n
                                                    > ic dziwnego,dzieci kochaja matki,te zle tez,jak najbardziej. Nazywanie masek Ko
                                                    > nrada NIE czyni z niej bynamniej dobrej mamusi.

                                                    Nikt nie twierdzi, że Józefina dobrą mamusią jest. W odróżnieniu od Gaby jakiś kontakt z własnymi dziećmi ma. Interesuje się nimi i tym co robią. Gaba nie.

                                                    > Nauczenie dzieci manier jest wazniejsze niz kontakt emocjonalny. Brak slow :/

                                                    Kto twierdzi, że ważniejszy? Notabene Gaba ma ze swoimi dziećmi zerowy kontakt emocjonalny. Ignasia olewa wręcz koncertowo, jego fobie, jego problemy z Józwą i nie tylko. Kiedy Róża zachodzi w ciążę, Gaba siada i daje się pocieszać, zamiast się ogarnąć i wesprzeć córkę. Tygrysa Gabon miażdży bardzo konsekwentnie poczuciem winy od lat.

                                                    > Tak,tak,to z dziadem studiuja, z dziadem robia sobie dzieci,za dziada wychodza
                                                    > za maz. To juz nie jest opis dzieci Gaby tylko ich karykatura.

                                                    Wychodzą za mąż za pierwszych facetów, którzy się napatoczyli i nie zwiali. To świadczy o rozpaczliwej wręcz potrzebie akceptacji i wygłodzeniu emocjonalnym. Studiować może z kimś studiują, ale z tymi kolegami i koleżankami nie mają żadnej więzi. Żadnej. Zauważyłaś, żeby Róża albo Laura wychodziły na imprezy, kawkę z koleżankami, albo żeby do nich kiedykolwiek jakiś znajomy ze studiów wpadł? Na ślubie Laury też żadnego koleżeństwa nie ma, tylko odkurzona znajoma z podstawówki, Kopcówna. Córki Gaby, tak samo jak jej syn, nie tworzą żadnych więzi poza rodziną.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 15:52
                                                    bupu napisała:

                                                    > Nikt nie twierdzi, że Józefina dobrą mamusią jest. W odróżnieniu od Gaby jakiś
                                                    > kontakt z własnymi dziećmi ma. Interesuje się nimi i tym co robią. Gaba nie.
                                                    Ale guzik ma nie kontakt. Jesli ktos traktuje dzieci jak zabawki, to wlasnie Jozefina a nie Gaba (jak pisala Tt-tka). Gaba dzieci innym podrzuca CZASAMI- ale sama z nimi I spedza czas I gada. Jozefina dzieci zostawia pod opieka Anielki- nie majac tak naprawde pojecia czy jest ona odpowiedzialna I wiedzac,ze jej dzieci za Anielka nie przepadaja. (A jezeli tego nie wylapala to chyba nie zwraca na nie w ogole uwagi,nawet kiedy jest obecna).
                                                    > > Nauczenie dzieci manier jest wazniejsze niz kontakt emocjonalny. Brak slo
                                                    > w :/
                                                    >
                                                    > Kto twierdzi, że ważniejszy?
                                                    Skoro bylo to wymienine jako argument swiadczacy o "lepszosci" Lisieckiej jako matki, to ktos tak chyba uwaza...
                                                    >Gaba ma ze swoimi dziećmi zerowy kontakt
                                                    > emocjonalny.
                                                    A skad taki wniosek??? Czy czyta sie matce list do eks narzeczonego jesli ma sie z nia zerowy kontakt emocjonalny? (To przyklad Laury). Czy sie z nia gada o facecie,ktory nas porzucil?- to przyklad Pyzy. A Ignas jest z matka bardzo zwiazany- chocby rozmowy z Magda w McDusi o tym swiadcza...
                                                    > Wychodzą za mąż za pierwszych facetów, którzy się napatoczyli i nie zwiali. To
                                                    > świadczy o rozpaczliwej wręcz potrzebie akceptacji i wygłodzeniu emocjonalnym.
                                                    I znowu nieprawda. Pyza miala kilku adoratorow,nie poleciala za pierwszym,ktory ja zechcial. Laura zerwala z Wolfim- to nie on przed nia uciekl- czyli Adam nie byl pierwszym,ktory ja zechcial.
                                                    Wiec pytam: czy my naprawde czytalysmy ta sama Jezycjade??
                                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 15:51
                                                    Józefina swoje dzieci zna, jakoś tam uczestniczy w ich hobby. Nie, nie jest dobrą matką - i jest to nazwane po imieniu. Gabunia o swoich nie wie nic, nie zna ani ich zajęć ani znajomych.
                                                    Nie twierdzę, że nauczenie manier jest ważniejsze. Ale osobiście uważam, że lepiej by dziecko kindersztubę posiadło niż nie. Zwłaszcza, że dzieci Gaby nie mają ani kontaktu emocjonalnego z matka ani kindersztuby.
                                                    Przytocz mi, proszę JEDNĄ scenę w której Róża, Laura bądź IGS jest ukazany w SWOIM kręgu towarzyskim? Ze swoimi kolegami, koleżankami? Ba, jedną scenę, która by wskazywała, że jakikolwiek krąg towarzyski istnieje! I Róża i Laura lecą do ołtarza co prawda nie z dziadziusiem, ale z pierwszym chłopem, który na drzewo nie zwiał. To świadczy tylko i li o potężnych brakach emocjonalnych i potrzebie akceptacji na granicy obłędu. Cała trójka nie ma kompletnie nic poza domem rodzinnym ze starym tetrykiem na czele, Kostuchą w trakcie i mamunią potulną córeczką powyższych drepcząca na szarym końcu.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 16:04
                                                    vi_san
                                                    > Ba, jedną scenę, która
                                                    > by wskazywała, że jakikolwiek krąg towarzyski istnieje!
                                                    W DP do Rozy dzwoni kolezanka z klasy,zeby poplotkowac,nie np w sprawie lekcji. To juz mamy jedna scene :) To bylo w dziecinstwie. Pozniej dziewczyny sa TOTALNYMI odludkami,to fakt. Pytanie tylko czy to tylko wina Gaby? A moze siostry wystarczaly same sobie jako towarzystwo?Roza to chyba typ dziewczyny,ktora jak ma chlopaka to juz sie na nim skupia I srednio kolezanek potrzebuje. Znam takie w realnym zyciu,nie sa nieszczesliwe. Laura z kolei jest przemadrzala,wyniosla I bardzo atrakcyjna - taki zestaw cech zwykle dziewczynom sympatii kolezanek nie przysparza...
                                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 21:25
                                                    Litości, wystarczyły same sobie?! One NIGDY nie były zżytymi, dobrze się dogadującymi siostrami! Laura wredna i wyżywająca się na Róży, Róża wycofana i zaszczuta... O ile mogę "kupić" wyjaśnienie, że Różyczka po zafiksowaniu na Frycu straciła zainteresowanie czymkolwiek poza wybranymi portkami, o tyle takiej osobie jak Laura - niezbędny jest podziw, a tego bez grona satelitek nijak się nie osiągnie. poza tym zauważ - ŻADNE z dzieci Gabuchny nie ma normalnych relacji rówieśniczych - ani Róża - niechby zaślepiona Frycem [swoją drogą - takie zapatrzenie może nie świadczyć o byciu nieszczęśliwym, ale na pewno nie świadczy dobrze o stabilności emocjonalnej, samoocenie oraz poczuciu własnej wartości], ani Laura - jako osiemnastka marząca o ślubie z ledwie znanym chłopakiem [na marginesie - formalnie biorąc zerwała z Wolfim Laura, de facto jednak - to on odmówił powrotu do Poznania!], IGS nie mający w sumie żadnych kontaktów z równolatkami poza lejącym go kuzynem...
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 21:33
                                                    vi_san napisała:

                                                    > Litości, wystarczyły same sobie?! One NIGDY nie były zżytymi, dobrze się dogadu
                                                    > jącymi siostrami! Laura wredna i wyżywająca się na Róży, Róża wycofana i zaszczuta
                                                    W DP, Noelce, Pulpecji one sa zwyczajnie zakumplowane- Laura rzadzi,ale Pyza nie jest wcale przez nia szczuta. Potem im sie popsuly stosunki. A potem znowu poprawily: w Zabie Roza gada z Laura o tym,ze sie boi porodu,Laura z nia idzie oddawac pierscionek pani Shoppe. W Sprezynie Laura dzwoni wlasnie do Rozy,kiedy chce sie komus zwierzyc,ze sie zakochala. Rzeczywiscie-totalna siostrzana patologia ;D
                                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 21:42
                                                    Kilka rozmów to ciut za mało, żeby zastąpić resztę świata. A żadna z nich nie ma żadnych kontaktów pozarodzinnych. Ślicznie też świadomie pomijasz IGS - on tez ma "świetny" kontakt z kimkolwiek poza starym dziadygą uczącym go szpiclowania sióstr i łacińskich sentencji?
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 21:49
                                                    vi_san napisała:

                                                    > Kilka rozmów to ciut za mało, żeby zastąpić resztę świata.
                                                    Te kilka rozmow (a ile ma ich byc,przeciez to ksiazki, ilez tam mozna upchnac rozmow siostrzanych i po kiego?) pokazuje jak bardzo siostry nie byly zzyte i jak ich relacja polegala na tym,ze Tygrys tylko szczul Pyze ;) Bo wlasnie cos w tym stylu przed chwila napisalas o ile sie nie myle?
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 21:44
                                                    vi_san
                                                    >ani Róża - niechby zaślepiona Frycem [swoją drogą - takie zapatrze
                                                    > nie może nie świadczyć o byciu nieszczęśliwym, ale na pewno nie świadczy dobrze
                                                    > o stabilności emocjonalnej, samoocenie oraz poczuciu własnej wartości]
                                                    W takim razie WIEKSZOSC zakochanych nastolatek jest niestablina emocjonalnie,ma zachwiana samoocene oraz poczucie wlasnej wartosci. Hmm...Moze to specyfika dorastania? ;) Ona jest zakochana I tyle.
                                                    > formalnie biorąc zerwała z Wolfim Laura, de facto jednak - to on odmówił p
                                                    > owrotu do Poznania!],
                                                    Jednak bardziej ona zerwala. Bo sama mowila Gabie (?),ze to jednak nie byla prawdziwa milosc. Juz pod koniec CP widzimy,ze Laurze zaczyna przechodzic slepe zakochanie - a nie Wolfiemu. Mowienie,ze chlopak przed nia zwial za granice to jakis kosmos- on naprawde mial nadzieje,ze ja tam sciagnie,to widac w jego liscie.
                                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 22:00
                                                    Większość nastolatek i owszem, jest mało stabilna emocjonalnie, taki okres w życiu po prostu. Ale Różą NIE JEST nastolatką jak pcha się Frycowi pod teleskop, i tu jest clou problemu. Jest z tym chłopakiem od kilku lat, polazła za nim na studia, które ja nic a nic nie interesują, a mimo to godzi się na jego oschłość, na to, że dla jego rodziców jest tylko "koleżanką"... Sorry, ale to nie jest zdrowy układ i zdrowy związek!
                                                    Nie twierdzę i nigdzie nie twierdziłam, że Wolfi przed Laurą zwiał. I owszem, chciał, żeby do niego przyjechała. Ale sam wracać nie zamierzał. Powiedziałabym, że dość typowy rozdźwięk między parą smarkaczy, które dorastając wybierają różne drogi. I żadne nie chce ustąpić, bo nie.
                                                    I nadal ślicznie pomijasz IGS... :P
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 22:10
                                                    vi_san
                                                    > Nie twierdzę i nigdzie nie twierdziłam, że Wolfi przed Laurą zwiał.
                                                    A to nie Ty napisalas,ze Pyziakowny wyszly za maz za pierwszych facetow,ktorzy przed nimi nie zwiali? Wiec skoro Wolfi przed Laura nie zwial,tylko zwyczajnie im nie wyszlo to Adam pierwszy nie byl,tak? Bo juz nie rozumiem?
                                                    > I nadal ślicznie pomijasz IGS... :P
                                                    >IGS to mol ksiazkowy i totalne dziawadlo (takze z winy Gaby,owszem),podobnie zreszta jak Luska Idy. Tych dwoje to matki powinny po psychiatrach wloczyc od malego. To,ze IGS jest odludkiem to najmniejszy z jego problemow ;)
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 03:50
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Nieprawda,ze Gaba woli Jozina. Lubi go,ale nie bardziej od Ignasia,bez przesady
                                                    > .

                                                    Przyszlosc narodu widzi w Jozwie. On reprezentuje wartosci pozytywne w jej oczach. O IGS trzeba sie tylko bac i ciagle mu cos wybaczac.

                                                    Jedne przewinienia Gaby jako matki sa karygodne(jak olanie Ignasia z jego sze
                                                    > rszeniem) inne zdecydowanie lzejszego kalibru (jak wyslanie z Natalia Laury I R
                                                    > ozy), jeszcze innych wcale nie ma- Gaba ciezarna Roze wspiera a nie zostawia sa
                                                    > ma sobie.

                                                    Gdzie i jak wspiera ? Pocieszajac, ze moze Fryc wroci ? Probuje jakos skrachowanej dziewczynie uzmyslowic, jakie ma mozliwosci s a m o d z i e l n i e sobie poradzic ? Z zawodem, z przyszlymi obowiazkami, z zyciem ?
                                                    Wyslanie -tak, rzeczywioscie drobiazg. Juz nie mowie, ze Laura mogla pozarazac osoby niekoniecznie tego spragnione (dla Borejkow inni sie nie licza), ale mogla zwyczajnie sie utopic, wyplywajac na srodek jeziora nastepnego dnia po sensacjach chorobowych pod okiem niedojdy, ktora otwarcie mowila, ze sobie z nia nie poradzi.

                                                    Nie pisze o wszystkich przewinieniach macierzynskich Gaby bo ich bylo
                                                    > sporo. I Ile je mozna roztrzasac? Ale oprocz tego robila tez dla dzieci dobre
                                                    > rzeczy.

                                                    A bilans koncowy ?
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 12:28
                                                    Wspiera,wspiera. Ciezarna Roza ma sie jak paczek w masle. Gaba z nia rozmawia o Frycu,Roza nie jest z ciaza ani ze slamanym serduszkami zostawiona sama sobie. Moze siedziec na zazywnym zadku I snuc wzniosle gadki o kurczakach. I znowu pewnie uslysze,ze Gaba wspiera nie tak jak trzeba. Coz,wspiera tak jak umie. A ze to "Gabon ZUY" to kazdy jej blad oczywiscie wynika z podlosci :P
                                                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 15:10
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Wspiera,wspiera. Ciezarna Roza ma sie jak paczek w masle. Gaba z nia rozmawia o
                                                    > Frycu,Roza nie jest z ciaza ani ze slamanym serduszkami zostawiona sama sobie.

                                                    W którym momencie to następuje? Nie pamiętam, żeby Gabon przeprowadził bodaj jedną, konstruktywną i sensowną rozmowę z Różą na temat przysżłości jej i dziecka.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 15:30
                                                    bupu napisała:

                                                    > W którym momencie to następuje? Nie pamiętam, żeby Gabon przeprowadził bodaj je
                                                    > dną, konstruktywną i sensowną rozmowę z Różą na temat przysżłości jej i dziecka
                                                    Gada z z nia o Frycu,bodajze w "Zabie". Brak KONSTRUKTYWNEJ rozmowy nie równa sie: olanie. Pyzunia ma zapewniony byt,nie martwi sie o kase,o przyszlosc. Chodzi na spacery dla zdrowia I objada sie (niekoniecznie dla zdrowia). Pomimo porzucenia przez Fryca nie jest zalamana. Gaba oglada ciazowe usg Pyzy, zachwyca sie "dzidziusiem" -nie wydaje mi sie zeby miala corke I jej ciaze gdzies. I uwaga: ja nie twierdze,ze Gaba ja wspiera madrze,czy wlasciwie,tylko,ze jej nie olewa. Bo ten zarzut sie wszedzie przewija.
                                                  • pi.asia Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 16:08
                                                    Gabe, patrzac na efekty jej macierzynstwa uwazam za najgorsza.

                                                    No i dochodzimy do merituma, któren umknął nam był od samiuśkiego początku.
                                                    Bośmy na początku nie ustaliły, co to właściwie znaczy "zła matka". Czy ta, której dziecko jest nieszczęśliwe, ale koniec końców wyrasta na fajną postać, czy też ta, której dziecko czuje się kochane i jest radosne, ale w dorosłym życiu kompletnie ginie?

                                                    Z jednej strony mamy Ewę, której dziecko panicznie się boi, ucieka, ukrywa, nie jest w stanie normalnie jeść, jest zestresowane i wytresowane, nie może mieć ukochanej zabawki, bo jest ona brudna, nie ma nawet radosnej, kolorowej pościeli. Ale równocześnie ta Ewa maniacko szuka zaginionej córki, a otrzymawszy wskazówki zmienia swoje zachowanie.

                                                    Z drugiej strony jest Gaba, której dzieci są spokojne, pogodne, szczęśliwe, uważają swą matkę za cud, miód i orzeszki, wielbią ją bałwochwalczo i w ogień by za nią skoczyły. Ale równocześnie ta Gaba nie dba o dzieci w najmniejszym stopniu, a wychowane (bezstresowo) pociechy mają pierdyliard różnych zaburzeń.

                                                    Moim skromnym zdaniem absolutnie nie można porównywać tych dwóch matek i starać się określić, która z nich jest gorsza. Bo różnica między nimi jest zasadnicza i aż dziw, że dopiero teraz mi się nasunęła.
                                                    Otóż: Nie mam wątpliwości, że Ewa jest bardzo złą, jeśli nie najgorszą matką.

                                                    Natomiast Gaba w ogóle nie jest matką. Jest rodzicielką - i niczym więcej. Nie wychowuje, nie broni w potrzebie, nie szuka, nie interesuje się, nie widzi, nie słyszy, nie ubiera jak należy, nie tłumaczy, nie gani, nie krzyczy (coś mi świta, że Laura wręcz chciałaby, żeby matka na nią nakrzyczała), nie rozmawia, nie ostrzega....

                                                    Dlaczego tak jest? Mści się mieszkanie z dziadkami. Gaba przywykła, że to Mila jest panią domu, która wychowuje, dba, rozmawia itp. No to co się będzie wychylać?
                                                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 16:13
                                                    pi.asia napisała:


                                                    > Z drugiej strony jest Gaba, której dzieci są spokojne, pogodne, szczęśliwe

                                                    Ta jest, uciekający z domu, wybuchowy Tygrys, gotów się hajtnąć w wieku lat osiemnastu, chodząca nerwica Ignaś i niepewna siebie, kurcząca się w środku na samą myśl o konflikcie Róża to spokojne, pogodne i szczęśliwe dziatki.
                                                  • pi.asia Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 16:55
                                                    bupu napisała:

                                                    > pi.asia napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Z drugiej strony jest Gaba, której dzieci są spokojne, pogodne, szczęśliw
                                                    > e
                                                    >
                                                    > Ta jest, uciekający z domu, wybuchowy Tygrys, gotów się hajtnąć w wieku lat osi
                                                    > emnastu, chodząca nerwica Ignaś i niepewna siebie, kurcząca się w środku na sam
                                                    > ą myśl o konflikcie Róża to spokojne, pogodne i szczęśliwe dziatki.

                                                    Nie. To o czym piszesz, to już młodzi ludzie, z owym pierdyliardem zaburzeń, o którym mowa od początku. Ja porównałam sześcioletnią Aurelię z sześcioletnimi Pyziakównami i Strybiątkiem. Ten okres życia u Aurelii był koszmarem, u Gabiątek cudownym dzieciństwem. Później się przestawiło. O tym zresztą pisałam. Przeczytaj mój post uważnie.
                                        • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 18:44
                                          bupu napisała:

                                          > Położenie ręki na głowie nie
                                          > jest zbyt ciepłym gestem, zwłaszcza w odniesieniu do czternastolatki.
                                          >
                                          A jaki to gest? Wrogi? Wladczy? Obojetny?
                                          Pamietajmy,ze w poprzednim tomie Tygrys sie z uscisku Gaby wyrywa,wiec moze nie chciala corki na sile brac w ramiona.
                                          • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 19:09
                                            fornitta69 napisała:

                                            > bupu napisała:
                                            >
                                            > > Położenie ręki na głowie nie
                                            > > jest zbyt ciepłym gestem, zwłaszcza w odniesieniu do czternastolatki.
                                            > >
                                            > A jaki to gest? Wrogi? Wladczy? Obojetny?

                                            Władczy. A precyzyjniej mówiąc jest to gest dominacji. Nie kładziemy rąk na głowie równym sobie (sytuacje erotyczne pomijam), albo tym, którzy stoją w hierarchii wyżej od nas, lecz tym, których uważamy za podległych nam. Pan może dłoń na głowie położyć poddanemu, papież wiernemu, a dorosły dziecku. I o ile sześciolatek odbierze ten gest pozytywnie, bo uznaje wyższość dorosłego nad sobą, o tyle zbuntowana czternastolatka już niekoniecznie.
                                            Przy czym nie należy kładzenia dłoni na głowie mylić z głaskaniem po tejże części ciała.

                                            W tej konkretnej sytuacji to było niewerbalne przypomnienie Laurze kto tu rządzi.

                                            Naturalniejszym gestem byłoby chwycenie dziecka w objęcia, mode niewierny Tomasz, bez pomacania nie ma pewności, że faktycznie jest ;) No i jest to naturalny odruch macierzyński, przygarnąć zgubione młode do cyca, nawet jeśli młode jest dość rzetelnie wyrośnięte. W wypadku zahamowanej Ewy Jedwabińskiej brak tego odruchu nie dziwi, w wypadku Gaby, promieniującej dobrem jak czernobylski reaktor, ależ owszem, ależ tak.

                                            Przypominam także, iż akcję TiR oraz Imienin dzieli równiutko rok. Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek, w tym również Gaba, kalkulował sobie "A, dziecko nie chciało się tulić rok temu, nie będę go teraz łapał w objęcia". Nie sądzę także, aby ktokolwiek robił takie kalkulacje w momencie tak emocjonalnym jak ten, gdy świeżo odnaleziona po zaginięciu córka wkracza w progi domu.
                                            • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 19:25
                                              To nie sa kalkulacje,tylko Gaba sie Laury boi ;) P.S. Mama mi wiele razy kladla reke na glowie. Z czuloscia. I chociaz jako nastolatke mnie to wkurzalo (ze mnie traktuje jak dzieciaka) to nie odbieralam tego jako pokazanie mi kto w domu rzadzi. Wiec moze nie badzmy tacy kategoryczni jesli chodzi o interpretacje gestow. Jedna matka wezmie w objecia,druga polozy reke na glowie,trzecia poglaszcze po policzku. Nie ma jednej jedynej wlasciwej reakcji macierzynskiej na swiecie-a reszta to ZUO.
                                    • ciotka.scholastyka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 22.11.18, 21:20
                                      bupu napisała:

                                      > Jakie, kurna, ukochać? Przecież Gaba demonstruje Laurze na powitanie, cytuję: "
                                      > twarz bladą i tragiczną". Koniec cytatu. Uścisk następuje dopiero wtedy, gdy Ty
                                      > grys, widząc Gabona Boleściwego zaczyna przepraszać.
                                      > Jeszcze jeden cytat:
                                      > "Strasznie nie lubiła, jak mama miała taką cierpiętniczą minę i kiedy wyglądała
                                      > na pokrzywdzoną. Kto tu był, do kroćset, pokrzywdzony? No kto?"

                                      Zauważcie (tak, wiem, stary wątek, pasjami lubię odkopywać stare wątki), jak to powyżej jest podane - to jest wg narratora kolejna nieładna myśl Laury, która się w myślach stawia, zamiast się pokajać. Narrator wyraźnie nam mówi (bardzo głośno i wyraźnie mówi, żeby nikomu to nie umknęło): och, zobaczcie, jaka ta Laura jest niepoprawnie niedobra: uciekła z domu, udręczyła znowu matkę, a teraz, zamiast się pokajać, przyznać do winy, jeszcze się ośmiela w duchu buntować, to przecież nie matka jest pokrzywdzona, tylko ona! Wstyd!

                                      Bardzo nie lubię tej sceny.
                                      • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 17.01.19, 12:54
                                        Skoro juz stary watek zostal odkopany - na podium wpycha sie Roza. Tak postawic cale zycie swoich dzieci na glowie, po czym kompletnie przestac je zauwazac, zauwazalnie zajmujac sie innym niz wlasne dzieckiem - tego jeszcze nie przerabiano.
                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 13:28
                                    Ale strusia polityka = olewanie. Zwłaszcza w tym przypadku! Gabuchna ma w czterech literach kto się jej dzieciaczkiem zajmował - grunt, że nie musiała ona. Dziecko "ukochać" zaś - owszem, ale dopiero PO TYM jak smarkula przeprosiła za bezczelną próbę dowiedzenia się czegokolwiek o swoim ojcu, których to informacji święta Gabriella z wdupiemania dziecka i własnego egoizmu jej konsekwentnie, pomimo pytań odmawiała. Cała epopeja wyjazdu Laury służy autoressie wyłącznie pokazaniu, jakie to złe, pyziacze nasienie dręczy biedną, ach jakże biedną i dzielną, ach, jakże dzielną matkę z grzywką. I autorka kompletnie nie przyswaja, że zachowanie Laury JEST normalnym zachowaniem dziecka z rodziny dysfunkcyjnej, dziecka tęskniącego za śladowym chociaż zainteresowaniem... Gabriela zresztą też nijak nie przyjmuje do wiadomości CZYM tak na prawdę było poszukiwanie ciotki Almy przez Laurę. Że było rozpaczliwym krzykiem o zainteresowanie, o informacje, próbą zrozumienia własnej tożsamości i powodów alienacji rodzinnej - bo Laura jest przez rodzinę B. zgodnie odrzucana. Później prób rozmowy nie ma żadnych, przemyśleń dzielnej grzywki nie ma żadnych, poza tym, że złe, pyziacze geny.
                                    Ewa może nie od razu reaguje jak powinna - może dopiero później, w nocy. Ale słucha uważnie tego, co o jej dziecku mówią obcy jej ludzie, poważnie myśli nad swoim zachowaniem, nad reakcjami swojego dziecka, nie gloryfikuje siebie, nie umniejsza swojej winy - kiedy ją zauważyła [tą swoją winę!] stara się to zmienić. Pewnie, nie wszystko zmienić się da, ale zauważ, że z DP wiadomo, iż po czasie jednak ucieczka Aurelki/Gieniusi wywarła niebagatelny skutek! Ewa robi wszystko, by naprawić relacje z córką. I nie stwierdza z wyższością "to geny Jedwabińskich, ZŁOOO!!!". Zmiany zaczyna od siebie!
                                    Gabunia zaś pławi się w samouwielbieniu bez śladu autoreflesji.
                                    • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 14:43
                                      Przypomnial mi sie film, ktory kiedys obejrzalam, czechoslowacki. Nie calosc, poszczegolne sceny. Para nauczycieli ze smarkata corka albo jest rodzina zastepcza, albo prowadzi niewielki osrodek, w kazdym razie gromadka ich-nie ich dzieci sie tam placze. I jeden (spory) chlopak znika. Wszyscy, oni oboje i starsze z dzieci cala noc przeczesuja okolice (m.in. bagniste laki), snuja sie z latarniami, nawolujac do zachrypniecia. A chlopak wcale nie byl daleko, siedzial na drzewie i obserwowal. Chcial wiedziec, czy beda go szukac, jak dlugo, jak intensywnie i co zrobia, gdy znajda. Omal nie dostal w gebe, jak juz sie ujawnil - nie dostal, tylko omal ! - ale po tej akcji juz wiedzial, ze nalezy do rodziny.
                                        • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 19:46
                                          Zakochany w niej dziadunio ja "stosunkowo malo odrzuca". Oparciem dla Laury nie byl zadnym- wtedy kiedy jako jedyny z nia sensownie pogadal o Januszu,tez nie. Aha. Jeszcze napisz,ze Grzegorz ja wykorzystuje seksualnie a Gaba przypala papierosem, bo ciagle za malo dramatyzmu w zyciu tej sierotki :D
                                          • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 19:58
                                            fornitta69 napisała:

                                            > Zakochany w niej dziadunio ja "stosunkowo malo odrzuca". Oparciem dla Laury nie
                                            > byl zadnym- wtedy kiedy jako jedyny z nia sensownie pogadal o Januszu,tez nie.
                                            > Aha. Jeszcze napisz,ze Grzegorz ja wykorzystuje seksualnie a Gaba przypala pap
                                            > ierosem, bo ciagle za malo dramatyzmu w zyciu tej sierotki :D

                                            Raz pogadał. Klękajcie narody.
                                              • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:03
                                                fornitta69 napisała:

                                                > Klekajcie to nie,ale wspieral ja jak umial a nie "stosunkowo malo odrzucal" ;)
                                                > I sama Laura to doceniala I dziadka kochala,no ale pewnie syndrom sztokholmski
                                                > miala czy cus...

                                                To proszę, konkrety, gdzie ten Ignac mianowicie Tygrysa wspierał i kiedy, poza tą jedną rozmową?
                                                • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:12
                                                  Wspiera ja po prostu ja akceptujac i kochajac. Tak malo i tak duzo. Zreszta,Grzes tez Laure jakos tam wspieral-lagodzil konflikty miedzy nia a Gaba. Tylko Mila ja odrzucala. Natalia sie jej bala,ale jej nie odrzucala. Pyza tez jej nie odrzucala,to nie to. Florian ja lubil. Jozin tez.Wlasciwie to ja nie mam pojecia o czym Wy piszecie I gdzie to odrzucanie Laury "przez wszystkich".
                                                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:17
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Wspiera ja po prostu ja akceptujac i kochajac.

                                                    Konkrety poproszę, gdzie ta akceptacja Laury przez dziadka jest mianowicie pokazana.


                                                    > Tak malo i tak duzo. Zreszta,Grzes tez Laure jakos tam wspieral-lagodzil konflikty miedzy nia > a Gaba.

                                                    Yyyy... kiedy? W konflikt włączył się raz, Gaba udzieliła mu zero pomocy i na tym się skończyło, o ile pamiętam.

                                                    > Natalia sie jej bala,ale jej nie odrzucala.

                                                    No jakby to powiedzieć, akceptacja to to raczej nie była.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:29
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Wspiera ja po prostu ja akceptujac i kochajac.

                                                    O tak. Co wykazal zwlaszcza zabijajac drzwi gwozdziami.

                                                    Zreszta,Grz
                                                    > es tez Laure jakos tam wspieral-lagodzil konflikty miedzy nia a Gaba.

                                                    Przeciwnie, Grzes mowi, ze "zwykle sie nie wtraca". RAZ probowal smarkata przywolac do porzadku i zostal sam przeciw wszystkim. Bo on nie ma rozgrzebywac i wyjasniac, tylko zamknac sie.

                                                    >Natalia sie jej bala,ale jej nie odrzucala.

                                                    "Wolalabym pojechac tylko z Pyza. Tygrysek...mnie przeraza".

                                                    >Florian ja lubil.

                                                    Kiedy ostatnio Florian byl na Roosevelta i jak czesto bywal ?

                                                    >Jozin tez.

                                                    Pomyslal, po raz kolejny zreszta, ze kuzynka Laura jest mistrzynia w udreczaniu swojej matki. TO byla jej cecha naczelna w oczach Jozwy.

                                                    Wlasciwie to ja nie mam pojecia
                                                    > o czym Wy piszecie I gdzie to odrzucanie Laury "przez wszystkich".

                                                    Laura tak sie czuje. U 14-latki to normalne, nikt mnie nie rozumie i nikt nie kocha (mnie bardziej niepokoi, ze Roza tej fazy NIE miala), ale jesli to sie utrzymuje przez kolejnych iks lat, to juz nie jest norma, tylko grubo poza.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:58
                                                    O Grzesiu to sama Laura mysli, ze gdyby nie on I jego mediacje to jej stosunki z mama ukladalyby sie calkiem zle. (Pewnie Grzes to robi dla zony a nie dla pasierbicy,ale jednak robi- co Laurze nie przeszkadza w koncertym dowaleniu mu w TiR.) Tak,Jozin nie raz mysli,ze Laura dreczy Gabe, ale o tym nie mowi,ma z kuzynka dosyc fajny kontakt (JT). Zanim Borej zabija drzwi gwozdziami,to jednak Laure traktuje fajnie- nawet jest jej "wielbicielem". I tu akurat wybaczcie,ale cytatow nie bedzie bo to bylo WIELE razy opisane w roznych tomach. Odnosi sie do niej serdecznie- "jedz Tygrysku,zmizernialas przez te podroze", chwalenie jej jaka byla dzielna kiedy mial "atak serca" itd.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 21:15
                                                    A tu o Grzesiu cytat: "Choc trzeba przyznac,ze miewal tez I wzloty w tej roLi [opiekuna I wychowawcy] I ze gdyby nie jego posrednictwo,stosunKi Laury z mama ukladalyby sie juz calkiem marnie." Tak Laura mysli o odrzucajacym ja ojczymie :) Oraz zastanawia sie czy na pewno lubi go tak jak jej sie czasem zdawalo- kiedy Grzes pyta czemu nie zalozyla botkow. To naprawde nie wyglada jakos tragicznie.
                                                  • gat45 Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 09:52
                                                    każdy argument już został przynajmniej trzykrotnie przywołany i omówiony ? To by oznaczało, że temat się wyczerpał i teraz zderzają się ze sobą tylko osobiste oceny. Skoro wszyscy się zgadzają co do faktów, tylko każdy z nich wyciąga swoją opinię o bohaterze literackim, to chyba dyskusja wpadła na jałowe obroty.
                                                    Tego się obawiałam, bo definicja miłości nie istnieje, a jej okazywanie, jak i ocena jej okazywania przez osoby postronne, to kwestia wielce osobnicza.
                                                    No, chyba że ktoś ma jakieś nowatorskie spojrzenie ? Tylko już bez szerszeni i wycieczek do Torunia, błagam, to mamy omówione w tym wątku w sposób wyczerpujący (w obu znaczeniach tego słowa).
                                                  • tt-tka Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 11:19
                                                    OK, to tylko ostatnia kwestia - co myslec o matce, ktora przez k i l k a n a s c i e lat toleruje (koniec koncow okazalo sie, ze nawet pochwala) BICIE jej dziecka ? W jego wlasnym domu. W obecnosci i pod okiem rodzicow, to sie nie dzieje ukradkiem.
                                                    IGS trzylatek. Zaczyna sie i trwa. Bity, kopany, spychany z kanapy, przygniatany dupskiem na twarz, przewracany wraz z krzeslem, oblewany woda, stale upokarzany. Kiedy szuka pomocy "mamo, on mnie bije" slyszy "dzieci, do stolu, zupa stygnie".
                                                    Nawet jego ojciec nie reaguje, czyniac zadosc woli zony, ktora reagowania sobie nie zyczy.
                                                    Kilkunastoletnia przemoc, najdoslowniejsza, najlatwiejsza do rozpoznania, fizyczna.
                                                    I nie pytam o matke agresora. Pytam o matke ofiary.
                                                  • tt-tka Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 16:41
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > OK, to tylko ostatnia kwestia - co myslec o matce, ktora przez k i l k a n a s
                                                    > c i e lat toleruje (koniec koncow okazalo sie, ze nawet pochwala) BICIE jej d
                                                    > ziecka ? W jego wlasnym domu. W obecnosci i pod okiem rodzicow, to sie nie dzie
                                                    > je ukradkiem.
                                                    > IGS trzylatek. Zaczyna sie i trwa. Bity, kopany, spychany z kanapy, przygniatan
                                                    > y dupskiem na twarz, przewracany wraz z krzeslem, oblewany woda, stale upokarza
                                                    > ny. Kiedy szuka pomocy "mamo, on mnie bije" slyszy "dzieci, do stolu, zupa sty
                                                    > gnie".
                                                    > Nawet jego ojciec nie reaguje, czyniac zadosc woli zony, ktora reagowania sobie
                                                    > nie zyczy.
                                                    > Kilkunastoletnia przemoc, najdoslowniejsza, najlatwiejsza do rozpoznania, fizyc
                                                    > zna.
                                                    > I nie pytam o matke agresora. Pytam o matke ofiary.


                                                    Nadal czekam na odpowiedz na powyzsze pytanie.
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 21:03
                                                    tt-tka napisała:

                                                    >
                                                    > > > OK, to tylko ostatnia kwestia - co myslec o matce, ktora przez k i
                                                    > l k a
                                                    > > n a s
                                                    > > > c i e lat toleruje (koniec koncow okazalo sie, ze nawet pochwala)
                                                    > BICIE
                                                    > > jej d
                                                    > > > ziecka ? (...)
                                                    > > Nadal czekam na odpowiedz na powyzsze pytanie.
                                                    >
                                                    > nadal czekam...
                                                    Chyba sie nie doczekasz ;) Bo bicie Ignasia bylo juz tez szeroko omowione,bardzo niedawno. I na pewno tego Gabon nie "pochwala"- pochwala sama rywalizacje chlopcow,nie to,ze jej syn dostawal baty. I Ignas nie byl tylko i wylacznie udreczona ofiara-on sie Jozinkowi stawial,donosil na niego,wysmiewal go. Nie bal sie go. IGS & Jozin to nie ofiara i oprawca,tylko dwojka wiecznie skloconych koszmarnych gnojkow. Jozin absolutnie NIE powinien bic IGS, Gaba NIE powinna tego olewac,lekcewazyc-koniec kropka,tu nie ma watpliwosci. Ale to tez nie bylo tak,ze Gabon pozwalal na maltretowanie syna. Wiec ja Ci oczywiscie przyznam racje,ze Gaba znów zawiodla jako matka- tyle,ze znowu raczej z glupoty wg mnie ;)
                                                  • bupu Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 22:07
                                                    fornitta69 napisała:
                                                    ..
                                                    > Chyba sie nie doczekasz ;) Bo bicie Ignasia bylo juz tez szeroko omowione,bardz
                                                    > o niedawno. I na pewno tego Gabon nie "pochwala"- pochwala sama rywalizacje chl
                                                    > opcow,nie to,ze jej syn dostawal baty.

                                                    Jaką rywalizację. Jednostronne tłuczenie Ignasia przez Józka to nie rywalizacja.

                                                    > I Ignas nie byl tylko i wylacznie udrecz
                                                    > ona ofiara-on sie Jozinkowi stawial,donosil na niego,wysmiewal go. Nie bal sie
                                                    > go. IGS & Jozin to nie ofiara i oprawca,tylko dwojka wiecznie skloconych koszma
                                                    > rnych gnojkow.

                                                    Skłóconych gnojków? Na miłosierdzie pańskie, przecież to Józin zawsze był stroną agresywną. Zawsze. To nie jest normalna relacja między dwoma dzieciakami, które czasem się kłócą, a czasem tłuką, to jest relacja jednostronna. Józwa atakuje, Ignaś się broni. Poza tym na litość wszystkich możliwych bóstw, żeby być ofiarą przemocy nie trzeba być stuprocentowo biernym. Ktoś kto się broni na różne sposoby, to też ofiara.

                                                    Jozin absolutnie NIE powinien bic IGS, Gaba NIE powinna tego ol
                                                    > ewac,lekcewazyc-koniec kropka,tu nie ma watpliwosci. Ale to tez nie bylo tak,ze
                                                    > Gabon pozwalal na maltretowanie syna. Wiec ja Ci oczywiscie przyznam racje,ze
                                                    > Gaba znów zawiodla jako matka- tyle,ze znowu raczej z glupoty wg mnie ;)
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 22:28
                                                    bupu
                                                    > Skłóconych gnojków? Na miłosierdzie pańskie, przecież to Józin zawsze był stron
                                                    > ą agresywną. Zawsze. To nie jest normalna relacja między dwoma dzieciakami, któ
                                                    > re czasem się kłócą, a czasem tłuką, to jest relacja jednostronna. Józwa atakuj
                                                    > e, Ignaś się broni. Poza tym na litość wszystkich możliwych bóstw, żeby być ofi
                                                    > arą przemocy nie trzeba być stuprocentowo biernym. Ktoś kto się broni na różne
                                                    > sposoby, to też ofiara.
                                                    >
                                                    Dokladnie tak: skloconych gnojkow. IGS Jozinowi dogaduje (w kinie z Luska I Gaba), szpieguje go w JT, zaczepia go w CP (ide na randke,wiem,ze mi tego zazdroscisz Jozinku). To nie jest ofiara,ktora sie broni. Jozin bije,Ignas dokucza. To nie ten sam kaliber,jednak oni obaj chca ten konflikt ciagnac.
                                                  • tt-tka Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 23:13
                                                    Wycofuje sie z tej dyskusji z Fornitta.
                                                    - jezeli ofiara PRZEMOCY, od lat bita, kopana, spychana, przytlaczana dupskiem i upokarzana stawiana jest na rowni z agresorem
                                                    - jezeli po szesciu latach takich cwiczen ofiara zaczyna sie bronic w jedyny dostepny jej sposob, czyli donoszac na agresora
                                                    - jezeli matka nie reaguje na bicie syna ani na fakt, ze staje sie on kapusiem i ulega, z aprobata jej ojac, demoralizacji
                                                    - jezeli sie pomaga mu wymiksowac sie z tego chorego ukladu, np zapewniajac inne towarzystwo, tylko przeciwnie, utrwala te patologiczne stosunki
                                                    - i na dodatek po latach olewactwa podnosi swoje przyzwolenie na znecanie sie nad jej dzieckiem do rangi programu wychowawczego

                                                    a rozmowczyni odpowiada, ze gnojki sie tluka i nie ma o co robic afery

                                                    to ja dalsza rozmowe uwazam za bezcelowa, zbedna i w dodatku calkiem stracilam do niej ochote. Takiego postepowania rodzica nie wybaczam. Bagatelizowania takich zachowan tez nie.
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 23:28
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Wycofuje sie z tej dyskusji z Fornitta.
                                                    > - jezeli ofiara PRZEMOCY, od lat bita, kopana, spychana, przytlaczana dupskiem
                                                    To siadanie na glowie to bylo jak Jozin byl bobasem (3lata mial?),juz tak nie dramatyzujcie. A IGS mial zabawe ze sledzenia Jozina, z "odbijania" mu Trolli I tak dalej- nie sprawial wrazenia stlamszonej ofiary przemocy. W Zabie chlopcy razem pisza maila do Trolli itd. Bicie jest zle, Jozina powinni w tej kwestii dorosLi uswiadomic,pewnie. Ale IGS z Jozinem mieli duzo bardziej skomplikowane relacje niz kat-ofiara. I to naprawde z tekstu wynika ;)
                                                  • bupu Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 11:42
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > tt-tka napisała:
                                                    >
                                                    > > Wycofuje sie z tej dyskusji z Fornitta.
                                                    > > - jezeli ofiara PRZEMOCY, od lat bita, kopana, spychana, przytlaczana dup
                                                    > skiem
                                                    > To siadanie na glowie to bylo jak Jozin byl bobasem (3lata mial?),juz tak nie d
                                                    > ramatyzujcie.

                                                    W JT, na kartach której Józin między innymi wywrócił Ignasia wraz z krzesłem oraz wszczął z nim bójkę, waląc go na odlew pięścią w nos, panowie mieli lat dziewięć. W McDusi, gdzie Józef dusił Ignasia kijem od szczotki, panowie mieli lat czternaście. Oprócz dwóch najnowszych nie ma tomu bez opisu jakiegoś ataku Józka na Ignacego G. Ataku, dodajmy, najzupełniej niesprowokowanego.

                                                    A scena z Józwą, rozsiadającym się na twarzy Ignasia, tak wszystkim tu utkwiła w pamięci, nie ze względu na samo zachowanie Rudego, tylko ze względu na reakcję otoczenia, która była po prostu horrendalna.
                                                  • gat45 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 12:54
                                                    bupu napisała:


                                                    > W JT, na kartach której Józin między innymi wywrócił Ignasia wraz z krzesłem or
                                                    > az wszczął z nim bójkę, waląc go na odlew pięścią w nos, panowie mieli lat dzie
                                                    > więć. W McDusi, gdzie Józef dusił Ignasia kijem od szczotki, panowie mieli lat
                                                    > czternaście.

                                                    Zara, zara... To Magdusia napastowała inną czynnością seksualną czternastolatka? Dlaczego ja go tak postarzyłam w głowie swojej? Tak ze siedemnaście mu dawałam w scenie z potrząsaniem jak szczurem.
                                                  • bupu Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 13:11
                                                    gat45 napisała:

                                                    > bupu napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > W JT, na kartach której Józin między innymi wywrócił Ignasia wraz z krzes
                                                    > łem or
                                                    > > az wszczął z nim bójkę, waląc go na odlew pięścią w nos, panowie mieli la
                                                    > t dzie
                                                    > > więć. W McDusi, gdzie Józef dusił Ignasia kijem od szczotki, panowie miel
                                                    > i lat
                                                    > > czternaście.
                                                    >
                                                    > Zara, zara... To Magdusia napastowała inną czynnością seksualną czternastolatka
                                                    > ? Dlaczego ja go tak postarzyłam w głowie swojej? Tak ze siedemnaście mu dawała
                                                    > m w scenie z potrząsaniem jak szczurem.

                                                    Uprzedzam lojalnie, nie piłam jeszcze kawy, więc mogłam się machnąć w obliczeniach. I machnęłam się, oba egzemplarze miały lat 15.
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 13:35
                                                    bupu napisała:
                                                    > W JT, na kartach której Józin między innymi wywrócił Ignasia wraz z krzesłem or
                                                    > az wszczął z nim bójkę, waląc go na odlew pięścią w nos, panowie mieli lat dzie
                                                    > więć. W McDusi, gdzie Józef dusił Ignasia kijem od szczotki, panowie mieli lat
                                                    > czternaście. Oprócz dwóch najnowszych nie ma tomu bez opisu jakiegoś ataku Józk
                                                    > a na Ignacego G. Ataku, dodajmy, najzupełniej niesprowokowanego.
                                                    Alez ja o tym wiem. Jednak uwazam,ze samo tolerowanie bicia (chyba tylko jeden Marek cos z tym probowal zrobic) jest juz wystarczajace zle- nie trzeba dopisywac dramatycznej legendy o potworrrrnym maltretowaniu. Bo robi sie smiesznie zamiast strasznie.
                                                    > A scena z Józwą, rozsiadającym się na twarzy Ignasia, tak wszystkim tu utkwiła
                                                    > w pamięci, nie ze względu na samo zachowanie Rudego, tylko ze względu na reakcj
                                                    > ę otoczenia, która była po prostu horrendalna.
                                                    Ale to jak mu usiadl na twarzy jest opisywane z taka zgrrrroza- ja zwyczajnie nie lubie przesady :)
                                                  • bupu Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 14:00
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Alez ja o tym wiem. Jednak uwazam,ze samo tolerowanie bicia (chyba tylko jeden
                                                    > Marek cos z tym probowal zrobic) jest juz wystarczajace zle- nie trzeba dopisyw
                                                    > ac dramatycznej legendy o potworrrrnym maltretowaniu. Bo robi sie smiesznie zam
                                                    > iast strasznie.

                                                    Wieloletnie maltretowanie jest potworne, nawet jeśli ofiara nie odnosi trwałego uszczerbku na ciele. Będąc dzieciakiem z podstawówki użerałam się z takim Józinkiem tylko przez kilka miesięcy, przy czym moja dręczycielka traktowała mnie znacznie łagodniej niż Józwa Ignaca S, ot wymierzała mi w przelocie cios pięścią w splot słoneczny, walnęła pod żebro, albo popchnęła. I byłam w o tyle lepszej sytuacji od Ignasia, że wystarczyło mi raz się postawić i pobić z tą zołzą w damskiej toalecie, żeby przestała mnie traktować jak darmowy worek bokserski. Mimo wszystko ten okres wspominam wciąż ze zgrozą. To było przede wszystkim upokarzające, do tego dobijało poczucie bezsilności, bo atletka była ze mnie całkiem taka sama jak ze Stryby juniora, a dziewczę miało posturę pieca, na dodatek nauczyciele uważali, że to nic takiego. Można zignorować.

                                                    Tymczasem Józwa znęca się nad kuzynem całymi latami i to w sposób naprawdę brutalny. Wali pięścią w twarz. Wywraca wraz z krzesłem, bolesne i niebezpieczne, Ignaś mógł sobie poważnie uszkodzić głowę. Tłucze. Upokarza. I to wszystko na oczach rodziny, która ma to w dupie. To jest naprawdę koszmarna sytuacja, żadne heheszki, żadne tam rozpuszczone gnojki, tylko coś, co może człowieka na całe życie straumatyzować. Poważnie.

                                                    > > w pamięci, nie ze względu na samo zachowanie Rudego, tylko ze względu na
                                                    > reakcj
                                                    > > ę otoczenia, która była po prostu horrendalna.
                                                    > Ale to jak mu usiadl na twarzy jest opisywane z taka zgrrrroza- ja zwyczajnie n
                                                    > ie lubie przesady :)

                                                    O Mater Dei. Bo to jest cholernie upokarzające, gdy ktoś ci siada na twarzy. Tak, dla czterolatka też. W dodatku Józin nie zrobił tego żeby, bo ja wiem, obezwładnić Ignasia, albo przypadkiem, on to zrobił w geście triumfu, żeby podkreślić kto tu rządzi i kto tu wygrał. Innymi słowy upokarza młodego Strybę całkiem celowo. A rodzina Borejków sobie z tego heheszki robi, zamiast w te pędy wyjaśnić Józefowi, że tak nie wolno.
                                                  • xcv12 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 14:15
                                                    bupu napisała:


                                                    > Tymczasem Józwa znęca się nad kuzynem całymi latami i to w sposób naprawdę brut
                                                    > alny. Wali pięścią w twarz. Wywraca wraz z krzesłem, bolesne i niebezpieczne, I
                                                    > gnaś mógł sobie poważnie uszkodzić głowę. Tłucze. Upokarza. I to wszystko na oc
                                                    > zach rodziny, która ma to w dupie. To jest naprawdę koszmarna sytuacja, żadne h
                                                    > eheszki, żadne tam rozpuszczone gnojki, tylko coś, co może człowieka na całe ży
                                                    > cie straumatyzować. Poważnie.

                                                    Dodałabym, że Józek znęca się w domu Ignasia. To znaczy, że Ignaś nie ma żadnego bezpiecznego miejsca na świecie, nigdy nie ma spokoju, bo nie wie, czy Józwa dziś mu przyłoży, czy nie. To jest naprawdę upiorne. Przypomina to te historie o znęcającym mężu czy ojcu. Nigdy nie wiadomo, w jakim taki mężuś przyjdzie humorze, czy dziś będzie awantura, czy nie. Jeśli znęca się nad tobą jakieś dziecko na podwórku lub w szkole, to zawsze masz dom, bezpieczne miejsce, gdzie rączka młodocianego bandyty nie sięga. Przynajmniej wiesz, że wieczorem jesteś bezpieczny.
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 14:19
                                                    bupu napisała:

                                                    > Będąc dzieciakiem z podstawówki użerałam się z takim Józi
                                                    > nkiem tylko przez kilka miesięcy, przy czym moja dręczycielka traktowała mnie z
                                                    > nacznie łagodniej niż Józwa Ignaca S, ot wymierzała mi w przelocie cios pięścią
                                                    > w splot słoneczny, walnęła pod żebro, albo popchnęła. I byłam w o tyle lepszej
                                                    > sytuacji od Ignasia, że wystarczyło mi raz się postawić i pobić z tą zołzą w d
                                                    > amskiej toalecie, żeby przestała mnie traktować jak darmowy worek bokserski. Mi
                                                    > mo wszystko ten okres wspominam wciąż ze zgrozą. To było przede wszystkim upoka
                                                    > rzające, do tego dobijało poczucie bezsilności, bo atletka była ze mnie całkiem
                                                    > taka sama jak ze Stryby juniora, a dziewczę miało posturę pieca, na dodatek na
                                                    > uczyciele uważali, że to nic takiego. Można zignorować.
                                                    Bardzo wspolczuje doswiadczen. Jednak czy jestes pewna,ze Twoja sytuacja byla naprawde podobna do sytuacji IGS? Ty za swoja przesladowczynia chyba nie "lazilas"? A IGS jak najbardziej sie za kuzynem snuje,szuka z nim kontaktu,dokucza mu itd. Czy to jest zachowanie dziecka maltretowanego?
                                                    > O Mater Dei. Bo to jest cholernie upokarzające, gdy ktoś ci siada na twarzy. Ta
                                                    > k, dla czterolatka też. W dodatku Józin nie zrobił tego żeby, bo ja wiem, obezw
                                                    > ładnić Ignasia, albo przypadkiem, on to zrobił w geście triumfu, żeby podkreśli
                                                    > ć kto tu rządzi i kto tu wygrał. Innymi słowy upokarza młodego
                                                    Dla mnie to jednak nie jest celowe upokarzanie. On chcial pokazac "ha,wygralem,patrzcie" - to TRZYLATEK na litosc!
                                                  • bupu Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 14:36
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Bardzo wspolczuje doswiadczen. Jednak czy jestes pewna,ze Twoja sytuacja byla n
                                                    > aprawde podobna do sytuacji IGS? Ty za swoja przesladowczynia chyba nie "lazila
                                                    > s"? A IGS jak najbardziej sie za kuzynem snuje,szuka z nim kontaktu,dokucza mu
                                                    > itd. Czy to jest zachowanie dziecka maltretowanego?

                                                    Boziu, Bożyńku, no. Tajest, regularne bicie przestaje być maltretowaniem, bo Ignaś łazi za Józwą. No błagam. Oczywiście, że tak, to jest zachowanie dziecka maltretowanego, ba, bywa nawet, że dziecko swoego oprawcę kocha, od czego wcale nie przestaje być maltretowaniem.


                                                    > Dla mnie to jednak nie jest celowe upokarzanie. On chcial pokazac "ha,wygralem
                                                    > ,patrzcie" - to TRZYLATEK na litosc!

                                                    Ja wygrałem, on przegrał, ja jestem lepszy, on jest gorszy. Oczywiście, że trzylatek nie pomyśli sobie "Ha! Chcę go upokorzyć, siądę mu na twarzy!", do tego jest niezdolny. Natomiast niewątpliwie chce pdkreślić w ten sposób swój triumf, a przegraną Ignasia.
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 14:43
                                                    bupu napisała:

                                                    > fornitta69 napisała:
                                                    >
                                                    > > Bardzo wspolczuje doswiadczen. Jednak czy jestes pewna,ze Twoja sytuacja
                                                    > byla n
                                                    > > aprawde podobna do sytuacji IGS? Ty za swoja przesladowczynia chyba nie "
                                                    > lazila
                                                    > > s"? A IGS jak najbardziej sie za kuzynem snuje,szuka z nim kontaktu,dokuc
                                                    > za mu
                                                    > > itd. Czy to jest zachowanie dziecka maltretowanego?
                                                    >
                                                    > Boziu, Bożyńku, no. Tajest, regularne bicie przestaje być maltretowaniem, bo Ig
                                                    > naś łazi za Józwą. No błagam. Oczywiście, że tak, to jest zachowanie dziecka ma
                                                    > ltretowanego, ba, bywa nawet, że dziecko swoego oprawcę kocha, od czego wcale n
                                                    > ie przestaje być maltretowaniem.
                                                    Skoro to nic dziwnego,ze dziecko maltretowanego nie boi sie dziecka,ktore je maltretuje,dokucza mu i za nim lazi- to ok IGS jest dzieckiem maltretowanym. Ja o maltretowanych dzieciach zbyt duzej wiedzy nie mam,myslalam,ze ten termin oznacza jednak co innego. Mój blad :)
                                                  • gat45 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 15:02
                                                    Już-już miałam Cię zapytać (to do Fornitty) czego byś potrzebowała w stosunkach dwóch kuzynów, żeby uznać to za niedopuszczalne, ale doszłam do wniosku, że to niepotrzebne. Wiem już dosyć o tym, co uważasz za dopuszczalne, więc mi to wystarczy do pełni obrazu. Już i tak się boję :)
                                                  • tt-tka Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 15:16
                                                    Kiedys pytalas, Gatu (gdzie indziej) i nie moglas zrozumiec, jak mozna nie dostrzegac przemocy obecnej w domu na co dzien. No to juz wiesz. Osoby o mentalnosci i wrazliwosci Borejkow naprawde istnieja i zeby takim kims byc, nawet nie trzeba sie wychowywac pod adresem Roosevelta 5 m. 2
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 03.02.17, 09:53
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Kiedys pytalas, Gatu (gdzie indziej) i nie moglas zrozumiec, jak mozna nie dost
                                                    > rzegac przemocy obecnej w domu na co dzien. No to juz wiesz. Osoby o mentalnosc
                                                    > i i wrazliwosci Borejkow naprawde istnieja i zeby takim kims byc, nawet nie trz
                                                    > eba sie wychowywac pod adresem Roosevelta 5 m. 2
                                                    Ale sliczna wypowiedz. Jak ja moglam ja przegapic! Dostrzegam pewne podobienstwo do MM. U niej: kto nie kocha Mickiewicza-ten ma niskie czolko. U ciebie: kto ma inne zdanie- ten Borejko ;) Lomatko :D