Dodaj do ulubionych

Wpadki w " Febliku"

06.11.15, 20:28
No to zgodnie z tradycją otwieram watek " wpadki w Febliku". Jak na razie ( dobrnęłam do 100 str) zauważyłam jedną- podszywanie się Maryśki pod Magdusię w mailach. Magdusia zdzwoni do Ignasia i oznajmia " To Maryska pisała, ona ciągle czyta moją pocztę". Przepraszam, a co to za problem zmienić hasło i ustawić w systemie, aby go nie zapamiętał? No chyba, ze Maryśka jest wyższej klasy hakerem i potrafiłaby się włamać nawet na stronę prezydenta RP;) To wtedy przepraszam;))) A wy macie jakieś?
Obserwuj wątek
    • srebrny_lisek Re: Wpadki w " Febliku" 06.11.15, 21:00
      Dla mnie cała ta sytuacja jest jakaś kosmiczna... żeby robić coś takiego siostrze mając lat 18 trzeba być mocno zaburzonym i to nie jest złośliwość.;)

      Feblika mam i czytam, pomijając ten makabryczny zwrot akcji i przedziwną formę zakończenia związku jest nawet sympatycznie. I, che, che, miło. :)
        • miodowocytrynowa Re: Wpadki w " Febliku" 06.11.15, 21:25
          Znalazłam jeszcze jedną. Ignacy informuje, że okna kuchni na Roosevelta wychodza na wschód i tu jest najgoręcej. Mam sypialnie z oknami na wschód i tam jest zdecydowanie najchłodniej! Moi tesciowie mają i kuchnię i dwa pokoje na wschód i tam też jest o wiele chłodniej niż w pokojach wychodzących na zachód.
          Jak może być najgoręcej w pomieszczeniu, gdzie słońce grzeje tylko gdy wschodzi, a potem przez resztę dnia go po prostu nie ma?
          • bupu Re: Wpadki w " Febliku" 06.11.15, 22:04
            miodowocytrynowa napisała:

            > Znalazłam jeszcze jedną. Ignacy informuje, że okna kuchni na Roosevelta wychodz
            > a na wschód i tu jest najgoręcej. Mam sypialnie z oknami na wschód i tam jest z
            > decydowanie najchłodniej! Moi tesciowie mają i kuchnię i dwa pokoje na wschód
            > i tam też jest o wiele chłodniej niż w pokojach wychodzących na zachód.
            > Jak może być najgoręcej w pomieszczeniu, gdzie słońce grzeje tylko gdy wschodzi
            > , a potem przez resztę dnia go po prostu nie ma?

            Wpadka jak byk. Najgoręcej jest w pomieszczeniach z wystawą południowo-zachodnią. Mnie natomiast od jakiegoś czasu gryzie inno zagadnienie: jakim mianowicie cudem kuchnia Borejków, z rozmiarów i spiżarni sądząc będąca kuchnią oryginalną pierwotnego mieszkania podzielonego na mniejsze, ma okna od frontu. W eleganckiej, secesyjnej kamienicy urządzono takie pomieszczenie jak kuchnia od frontu? No niemożebność.
            • asia-fb Re: Wpadki w " Febliku" 06.11.15, 23:45
              Veto ;)
              Miągwa (który zresztą wydoroślał i jakby wyprzystojniał) czyni to spostrzeżenie bodaj o 10 rano. Za oknem jest trzydzieści parę stopni i grzeje ostre słońce. I jak najbardziej się z Miągwą zgadzam, że w kuchni z oknami od wschodu może być o tej porze dnia nie do wytrzymania ;)
                  • tt-tka Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 02:15
                    To ja wiem, obrazek ktos wrzucal w innym watku, demonstrujac odcienie opalenizny :-)
                    Pytam, bo nie czytalam, ile czasu dzieli Feblik od WdO, znaczy ksiazkowego czasu - bo tam Miagwa byl jeszcze chudzina i niedojda - w ciagu dwu dni zmeznial ? tygodnia ? wiecej ?
                    • agafiatichonowna Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 08:04
                      Jest wpadka. Redaktorska. Książki wprawdzie jeszcze nie czytałam, tylko jej króciutki fragment umieszczony na
                      zdjęciu /sąsiedni wątek - Spojlery, post by Sanciasancia/
                      I cóż my tam mamy ? Ano, nasz najświatlejszy erudyta, chodząca skarbnica wiedzy i obrońca piękna mowy polskiej mówi - "staczać się w dół" Ignacy?! Dobrze, że Lusia ani Naszpan tego nie słyszeli, ani chybi senior by im się nieco z cokoła omsknął.
                    • dakota77 Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 08:44
                      Mnie sie wydaje, ze ile razy czytamy, ze Ignas wyprzystojnial, zmeznial itp., widzimy go oczami innych, glownie Agi, czasem ojca. Oni tak go postrzegaja. Wiec moze zmiana jest subiektywna.
                      • agafiatichonowna Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 09:32
                        Słusznie prawicie, Kumo. Tak rzeczywiście może być. My też na osoby nam bliskie patrzymy przez pryzmat naszych uczuć, a i gusta tez mamy różne. Dla mnie odstające uszy, czy to Ignasia, czy innego faceta nigdy nie były dyskwalifikujące, wręcz przeciwnie. W wyglądzie IGS drażnił mnie jedynie ten cholerny loczek. Loczkom na czole u mężczyzn mówię stanowcze NIE. A Gabunię on pewnie rozczulał.
                        A co do ignasiowej chudości - są amatorki wiotkich trzcin, są amatorki zwartych i solidnych pniaków, widać Aga należy do tych pierwszych, a co do zmęznienia - może on po prostu zmężniał mentalnie. Tyle tylko,że straszne tempo w tym męznieniu wziął. Parę dni i po sprawie. Niektórym ten proces zajmuje pół życia, a tu szast prast - w Wdo przyjechał bladosiny, kościsty brojler, ofiara ukąszeń i motoryzacji, a tu się nam pełnokrwistym kogutem objawił.
                • dziabka1 Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 12:09
                  A poza tym, w NiN było jawnym tekstem napisane, że trzy siostry czarownice zebrały się w kuchni, która była od północy i najchłodniejsza.
                  Może któraś sprawdzi na guglowym widoku, jak to jest usytuowane, bo ja teraz nie mam dostępu?
                  I dodam, że moje okna wychodzą na pn - wsch, w lecie od piątej rano wali mi słoneczko, ale to nic w porównaniu z tym, co dzieje się pi południu w oknach naprzeciwko. Po ostatnim lecie błogosławię swoje usytuowanie, chociaż zimą nie jest najlepsze.
                  • miodowocytrynowa Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 12:23
                    No jeżeli kuchnia wychodzi na ul. Roosevelta i na Teatralkę, to jest to rzeczywiście wschód, a wielokrotnie było mówione o takim własnie widoku z okna.
                    A że MM nie odróżnia stron świata i raz kuchnia jest od wschodu raz od północy to już insza inszość;)
                • czekolada72 Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 12:56
                  Pokoj Dziecka i kuchnia sa od wschodu i o 10 o sloncu juz dawno nikt nie pamieta, ale jednak latem slonce zaglada juz ok 5 rano i przy wysokiej temperaturze - do tej 9 robi sie fakt goraco. Ale goraco jest przy otwartych oknach nawet od polnocy.
          • nigolla Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 09:28
            Co do mieszkania to wydaje mi się (nie mam książki pod ręką), że znowu pokoje zmieniają rozkład, bo coś było, że pokój dziadków jest na przeciwko kuchni. A przecież jest obok.
      • morekac Re: Wpadki w " Febliku" 06.11.15, 21:46
        s10. Agnieszka oblała egzamin wstępny na prawo...
        Agnieszka mogła się na prawo nie dostać, bo za słabo zdała maturę (zdarza się) ,ale nie mogła oblać egzaminu, którego nie było. Zresztą wtopa rekrutacyjna była już w WdO, ze studiami Józefa.
        • miodowocytrynowa Re: Wpadki w " Febliku" 06.11.15, 21:59
          Tyż fakt:)
          s. 76- dziadek Borejko zmacznie śpi w pokoju, a mama Borejko udaje się do kuchni po przeciwnej stronie korytarza, gdzie było trochę chłodniej, bo okna wychodziły na północ.
          Zaraz, przeciez we WdO, pokój dziadków był najchłodniejszy bo okna wychodziły na pólnoc:))
            • mika_p Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 11:50
              A mozna było zrobić premierę na mikołajki, a nie tuż po Wszystkich Swiętych. I mozna było znaleźć grupę fanów, a jeszcze lepiej wredot z forum, co za prawo do zapoznania się z utworem wczesniej niż wszyscy inni przeczytają krytycznie i wyłapią te wszystkie niedociągniecia.
      • ginny22 Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 13:58
        Mnie takie kuku zrobiła koleżanka po I roku studiów. Pisała do mnie maile jako chłopak, z którym na tymże pierwszym roku miałam takie love/hate relationship. Całe wakacje tak pisała. Przyznała się dopiero przed początkiem drugiego roku. Więc tego, ludzie so dziwne.
        • tt-tka Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 14:45
          Mareczek znowu jest neurologiem ! (na podst. biblionetki, F nie mam), a nawet ordynatorem na neurologii.
          Albo dr Ida Palys, ktora tak twierdzi, nie odroznia neurologii od naurochirurgii, wzglednie w przeciwienstwie do altorki nie wie, co robi jej maz :-)
        • miodowocytrynowa Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 15:23
          Tu na forum GW była kiedyś taka głośna sprawa. Kobieta udawała na forum faceta i uwodziła kobiety, w pewnym momencie korespondowała mailowo równoczesnie chyba z 30 naraz! Umawiała się na randki w realu, nie przychodziła, raz zaprosiła jedną do siebie do Warszawy i podała celowo nieistniejący adres- mówię wam, cuda się działy:)) Potem jeszcze większe, gdy baba została zdemaskowana z imienia i nazwiska :)))
    • morekac Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 15:34
      s43 IGS mówi, że Łusia pojechała do Oksfordu do ciotki. Ale wszak Łusia pojechała Róży, swojej kuzynki i siostry samego Ignasia. Róża nie była niczyją ciotką i nie funkcjonowała jako ciotka, nikt by jej ciotką nie nazwał, a zwłaszcza przyrodni brat, chyba że przez złośliwość.
      • kasiekas Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 22:34
        Jeszcze jedna wpadka.
        Wspomina się ślub Idy i Marka, który odbył się w drugie święto. A on wziął i odbył się 25 grudnia.
        MM gubi się w przeszłości szanownego napalonego "lekarstwa"
          • kasiekas Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 22:45
            Oooo z tym się nie spotkałam. Wigilia formalnie nie jest świętem. Świętem jest 25 grudnia - jako Boże Narodzenie, a Szczepana to popularnie Drugie Święto.

            U mnie w regionie 25-ego siedzi się w gronie najbliższych, a wizyty to od Szczepana i zamiennie się mówi(przyjdę do Was w Szczepana/Drugie Święto), ale możliwe, że to regionalizm. Nie będę się zapierać bo Wielkopolska daleko.
            Jednakowoż Wigilia na pewno nie jest świętem ;)
      • iwoniaw Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 22:47
        A propos podróży do Oksfordu - Róża pisze w sms-ie do Idy, że Fryderyk spał przez całą drogę w samolocie. A oni wszak nie lecieli za ocean przez godzin kilkanaście, a Fryderyk nie Marek, żeby w dzień spać bez powodu. Nie wierzę, że zapadł w sen w samolocie beztrosko zostawiając żonie (z migreną) na głowie dziecię z biegunką, a drugie wymiotujące.
        • miodowocytrynowa Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 22:52
          Niektórzy tak mają, że zasypiają w samolocie od razu, bez wyjątku jak długa jest trasa. Mój mąż kiedyś zasnął tak podczas lotu Warszawa-Gdańsk a on trwał ledwie godzinę:)
          Ja za to nie bardzo zrozumiałam, gdzie oni lecieli tym samolotem i po co? Przecież Łusia z Ziutkiem przylecieli juz dawno do Oxfordu, to dokąd jeszcze podróżowali z rodziną Pyzy?
          • iwoniaw Re: Wpadki w " Febliku" 07.11.15, 23:03
            A nienienie, to jest właśnie TEN wyjazd do Oksfordu. Teraz dowiadujemy się, że Łusia z Ziutkiem zostali zabrani przez Pyzę i Frycka (którzy mieli oczywiście ze sobą dwójkę własnych dzieci) wprost z Poznania, nie że z jakiegoś lotniska w Anglii ich odbierali, oni lecieli tam razem tym samolotem.
          • yowah76 Re: Wpadki w " Febliku" 08.11.15, 02:18
            ja na godzinnej trasie z UK do Niemiec (do PL to ok 2h) zasypialam jak samolot stal na lotnisku a budzilam sie jak schodzil. po czesci dlatego ze lecialam wczesnie rano wiec na lotnisko docieralam wieczorem, po drugie bo tak. w pociągu tez spie, w autobusach troche trudniej bo niewygodnie...
        • slotna Re: Wpadki w " Febliku" 08.11.15, 02:01
          Ja sypiam na takich trasach. Spiaca sie robie juz czekajac na samolot. Sypiam tez w pociagach, nawet jesli odleglosc nieduza, np. Warszawa - Lodz. Normalnie nie spie 8 h chyba nigdy, nie zasypiam naturalnie w nocy, a w srodkach komunikacji bardzo chetnie.
          • gat45 Re: Wpadki w " Febliku" 08.11.15, 07:36
            Ja zasypiam w samolocie na tzw. parkingu, zanim jeszcze rękaw odłączą. I budzę się, kiedy koła uderzają opas startowy - chyba że panowie piloci czują się przewodnikami turystycznymi i rykiem w głośnikach komentują trasę. A śpię chyba dlatego, że jako klaustrofob klasy nisko-średniej nie za bardzo lubię być zamknięta w tym metalowym cygarze. No to uciekam w sen.
    • dziabka1 Re: Wpadki w " Febliku" 08.11.15, 10:48
      Kurka.
      Nie kupuję że:
      Ida nie poznała głosu swojego syna, nawet przez drzwi!
      Nie wierzę, że małomówny do ekstremum Józef nagle zaczął strzelać elokwencją. No nie i już. Pomijam, że dzięki temu Dorota jest wprowadzana w koszmarny błąd, bo nawet jeśli się rozgadał, ti na długo mu nie wystarczy i wróci do swego zwyczaju mówienia jednym słowem. A ona już przywyknie, że on mówi.
      Ech.
      • lowett Re: Wpadki w " Febliku" 08.11.15, 16:01
        E, tam zaraz się rozgadał. Nadal w "Febliku" jest nazywany "milczkiem". Z Grzesiem się porozumieć nie może, dopiero później w samochodzie rozmawiają po przybyciu do Pulpy, ale stawiam, że po prostu zeszli na jakiś dogodny dla Józwy temat. Z Dorotą wiadomo, że rozmawia, bo jest jej zwyczajnie ciekawy, i wiadomo, że po ślubie już nie będzie, hehe.
      • j_a_ch Re: Wpadki w " Febliku" 08.11.15, 19:29
        >Nie kupuję że:
        Ida nie poznała głosu swojego syna, nawet przez drzwi!

        Ja też nie. Mogło ją trochę zmylić, że gość taki rozgadany, ale jednak...nie.
        W rozgadanie Józka wierzę, bo co ta miłosna chemia nie robi z człowiekiem :) ale faktycznie, Dorotka się później ale zdziwi.
        • gat45 Re: Wpadki w " Febliku" 09.11.15, 06:36
          Ona go po prostu nie znała.
          Ida. Głosu Józinka.

          Ale poważnie : rozpoznanie znajomego głosu to w ogromnej części jego modulacja i charakterystyczna "melodia" zdań. Więc skoro on od zawsze mówił monosylabami....

          Coś jak rozpoznawanie po samej sylwetce i po chodzie.
    • ding_yun Re: Wpadki w " Febliku" 09.11.15, 12:45
      >No to zgodnie z tradycją otwieram watek " wpadki w Febliku". Jak na razie ( dobrnęłam do 100 str) zauważyłam >jedną- podszywanie się Maryśki pod Magdusię w mailach. Magdusia zdzwoni do Ignasia i oznajmia " To >Maryska pisała, ona ciągle czyta moją pocztę".

      Nie czytałam jeszcze książki, ale sądząc po tym fragmencie to nie jest koniecznie wpadka. Owszem, nie jest problemem pilnować hasła, ale jeśli ktoś jest roztargniony i zapomina ciągle o wylogowaniu to nietrudno wejść do jego poczty nawet niechcący (co nie znaczy rzecz jasna, że trzeba czytać maile). Znam takie egzemplarze.
      • tt-tka Re: Wpadki w " Febliku" 09.11.15, 13:23
        Wejsc na cudza poczte nie tak trudno, ja np. hasla domownikow znam (podali mi, zeby nie bylo!) i moje tez zna kilka osob. Z roznych powodow.

        Natomiast bez wiedzy osoby zainteresowanej prowadzic osobista korespondencje w jej imieniu to juz slow mi brak. I to nie 13-latka, ktorej odbilo. Dorosla dziewczyna, 21-22 lata. Corka wspanialej, delikatnej w uczuciach Kreski, przez nia wychowywana. Prawnuczka Dmucha. Ta wrazliwsza z siostr (bo Magdusia byla ta bardziej zarloczna juz w niemowlectwie).

        Imo wpadka i to potezna. Nie wejscie na poczte, tylko to, co po tym wejsciu zrobila
        • lowett Re: Wpadki w " Febliku" 09.11.15, 14:42
          A mi przeszło przez myśl, że Magda to zmyśliła. Najpierw pisała do IG listy, że na niego czeka, ale pojawił się Patryk i się rozmyśliła z tym czekaniem. Żeby nie wyjść na kompletną idiotkę, powiedziała, że to nie ona pisała, tylko siostra. Zachowanie też jak u 13-latki, ale przynajmniej Maria niewinna.
          • meduza7 Re: Wpadki w " Febliku" 09.11.15, 18:03
            A ja nie nazwałabym sytuacji z mailami wpadką. Niezależnie, czy Marysia faktycznie pisała w imieniu Magdy, czy też tylko Magda się głupio tłumaczy, to owszem, dorosłe, 21-letnie, teoretycznie dojrzałe osoby potrafią robić głupoty na poziomie 12-latek. Starsze też. Wpadką to było jak Fryc po powrocie ze Stanów tłumaczył się, że nie mógł napisać, bo zmienił maila, ale to - nie.
            • tt-tka Re: Wpadki w " Febliku" 09.11.15, 18:12
              Sytuacja z mailami to swinstwo, nie glupota imho. I w kontekscie tego, z jakiej rodziny pochodza obie i kto je wychowywal, jednak kwalifikuje to jako wpadke.
              MM zapomniala najwyrazniej, ze Magda i Maryska to corki Kreski i prawnuczki Dmuchawca. Zostala otluszczona osobniczka, nie-dama rzucajaca sie na rycerza Jozwe i jej siostra, tyle samo warta. Trzeba bylo obrzydzic obie, zeby Ta, Ktora Przejdzie Przez Rodzinna Selekcje i okaze sie godna Borejki po kadzieli jasniala odpowiednio pieknie.
              • meduza7 Re: Wpadki w " Febliku" 10.11.15, 11:33
                >MM zapomniala najwyrazniej, ze Magda i Maryska to corki Kreski i prawnuczki Dmuchawca.

                No ale heloł, co to właściwie ma do rzeczy, czyimi są córkami i wnuczkami? Istnieje jakiś gen świetlanej szlachetności, który powinny odziedziczyć, jak dziedziczy się kolor włosów? MM ma obowiązek przedstawiać dzieci dawnych pozytywnych bohaterów jako wyłącznie jednostki pozytywne? Rozumiem żal z powodu tego, jak potraktowana została Magda, ale nie rozumiem robienia z tego zarzutu o wpadkę, nawet w kontekście tego "z jakiej rodziny pochodzą i kto je wychował". Dmuchawiec jako taki nie miał chyba za wielkiego wpływu na wychowanie prawnuczek - Ogorzałkowie wyprowadzili się, kiedy te miały jakieś 7 lat - a o wychowywaniu ich przez Kreskę nie wiemy praktycznie nic. Nie mamy pojęcia, jaką była matką dla dorastających dziewczynek. Zresztą nawet najlepszym rodzicom - czy może rodzicom z najlepszymi intencjami - może przydarzyć się porażka wychowawcza, nie?
                • zla.m Re: Wpadki w " Febliku" 10.11.15, 12:50
                  meduza7 napisała:

                  > Zresztą nawet najlepszym rodzicom - czy może rodzicom z
                  > najlepszymi intencjami - może przydarzyć się porażka wychowawcza, nie?

                  Jak rozumiem Kasia, najstarsza, jest poważnie chora. Nie wiemy chyba, czy to nagła sprawa, czy ciągnie się od wielu lat. W tym drugim przypadku jest dość naturalne, choć bolesne, że zdrowe dzieci są zostawiane same sobie i trochę mentalnie i emocjonalnie mogą być zaniedbane.
          • pavvka Re: Wpadki w " Febliku" 09.11.15, 18:23
            deszczowy_listopad napisał(a):

            > A ja mam pytanie: tych wiadomości było więcej niż jedna? I IG na nie odpisywał?
            > Jeśli tak, to niby jakim cudem Magda mogła nie zauważyć tych maili?!

            Marysia ustawiła sobie powiadomienia o nowych mailach w komórce, dzięki czemu mogła każdą nową wiadomość natychmiast przeczytać i skasować zanim dobra siostra ją zobaczy.
      • mmoni Re: Wpadki w " Febliku" 10.11.15, 13:03
        Czy bliźniaczki maja wspólny komputer? Bo jeżeli każda ma swojego laptopa, to chyba się nie wylogowuje za każdym razem. A nawet jeżeli mają wspólny, to przeglądarka mogła zapamiętać hasło i login - jeżeli ktoś nie ma paranoi, to chyba na domowym komputerze nie używa wyłącznie "trybu prywatnego".
        • tt-tka Re: Wpadki w " Febliku" 10.11.15, 13:32
          Sluchajcie, ale problem nie w tym, jak wejsc na cudza poczte ! Chodzi o pisanie w cudzym imieniu, bez wiedzy zainteresowanej, listow w bardzo osobistej relacji ! Swinstwo niebotyczne i Marysia nie wie, ze tego sie nie robi ??? Dziewuszysko 21 lat ? Wychowywane w rodzinie, przynajmniej tak sie nas zapewnia, kochajacej i uczacej szacunku dla uczuc innych ?
          • meduza7 Re: Wpadki w " Febliku" 10.11.15, 13:43
            TT, daj już spokój, pliz... No dobra, zrobiła świństwo siostrze, sprzeniewierzyła się ideałom Dmuchawca... (a właściwie wcale nie. On też omawiał pod nazwiskami anonimową ankietę swoich uczniów). Bywa. Kreska poniosła porażkę wychowawczą, bywa. A może to wcale nie było świństwo Marysi, tylko głupie tłumaczenia Magdy, której się odwidziało i nie wiedziała, jak z tego wybrnąć. A właściwie, to co my wiemy o ich siostrzanych relacjach, może całe życie rywalizowały ze sobą i żywiły niechęć, jak nie przymierzając w Twoim fanfiku Róża do Laury i odwrotnie. Serio, uważam, ze to jest niezręczne na poziomie fabularnym, takie odwracanie kota ogonem "hahaha, myśleliście, że Ignaś będzie z Magdusią, sama tak myślałam, ale wpadł mi do głowy lepszy pomysł!", ale nie ma co załamywać rąk nad charakterem postaci, której, zauważ, W OGÓLE nie znamy.
            • dakota77 Re: Wpadki w " Febliku" 10.11.15, 13:57
              Otoz to. Niezrecznie fabularnie jest na pewno, ale to wszystko. O Magdusi wiemy w sumie niewiele, a o Marysi juz nic. Nie jestem fanka tego, jak zostalo przeprowadzone pozbycie sie z akcji Magdy, ale nie ma nad czym zalamywac rak.
            • tt-tka Re: Wpadki w " Febliku" 10.11.15, 13:59
              Troche jednak znamy... Magda wspomina z bolescia, jak to rodzice mowili, ze milosc to na zawsze i trzeba ja traktowac czule i z szacunkiem. I jej charakterystyka - Dmuch nie byl nieomylny (my to wiemy), ale Magda stwierdza sama, ze wszystko sie zgadza, lacznie ze stwierdzeniem, ze ona jest odwazna i uczciwa.
              Oczywiscie mogla to byc kleska wychowawcza Ogorzalkow, dziewczyna mogla sie ludzic co do siebie albo zmienic sie krancowo w ciagu tych kilku lat (miedzy McD a F). Co nie zmienia faktu, ze takie zachowanie - ani grzebanie w cudzej korespondencji, ani zwalanie na siostre z tchorzostwa - nie pasuje do tego, jak byla przedstawiona rodzina Ogorzalkow przez MM.

              . Wytlumaczenia brak. Dlatego uwazam to za wpadke.
              • agni_me Re: Wpadki w " Febliku" 10.11.15, 14:52
                W dodatku kompletnie niepotrzebną wpadkę, bo bez tej dramatozy byłoby i prawdziwiej, i zgodniej z zarysowaną wcześniej postacią Magdy. Przecież mogła zadzwonić i powiedzieć - Słuchaj, powinnam powiedzieć to osobiście, ale nie chcę, żebyś na darmo jechał do Wrocławia. Spotkałam się z Nim, wszystko odżyło. Strasznie mi przykro, że dzwonię w ostatniej chwili, ale bałam się powiedzieć o tym wcześniej.
                I już. Ten sam autobus, te same możliwe reakcje wszystkich wokół.

                Za dwa tomy matkę bohaterki zadziobią gołębie, na borejczym progu ktoś zostawi zawinięte w kocyk niemowlę, a bohaterka będzie zamknięta na amen w wieży, aż ją uratuje któreś Borejczątko. My zaś będziemy dowodzić, że do wieży można było wlecieć na rydwanie z dronów, gołębie bywają krwiożercze, a niemowlęta są podrzucane do okien życia, to mogą się trafić i Borejkom.
            • bez_zarzutu Re: Wpadki w " Febliku" 10.11.15, 17:48
              Jeżeli postać, która była opisywana jako uczciwa, wrażliwa i pozytywna nagle z tomu na tom zaczyna odwalać takie maniany (zerwanie przez smsa, zerwanie na siostrę, oszukiwanie przy grach) to jest to IMHO bubel. Może nie wpadka, może MM starannie przygotowała sobie na potrzeby F obraz wulgarnej i fałszywej McDusi. Tylko że ten obraz nijak się ma do wcześniejszych opisów i to jest wpadka, brak redakcji, zniżka warsztatu, brakoróbstwo. Można nazwać to jak się chce, ale do tematu mimo wszystko pasuje.
          • vi_san Re: Wpadki w " Febliku" 11.11.15, 12:38
            Widać Mysia jest "be" i zamiast pradziadunia uświęconego babci słuchała, tej, co to głupie seriale w tv ogląda, telenowele wenezuelskie może, czy tam brazylijckie, i stąd jej się wzięło. Wyobraziła sobie, że jest tą, no, Manuelą, której niecna Esmeralda odbiła ukochanego Hernandeza i ona w tak podstępny sposób chce odzyskać uczucia tegoż... Albo coś w tym rodzaju. Innego uzasadnienia nie widzę.
            Słowo honoru - znam adres i hasło do poczty męża, a nawet rodziców. I co z tego? Do łba by mi nie przyszło nie tylko odpisywać na cokolwiek [zwłaszcza maile bardzo intymne], ale nawet WCHODZIĆ na ich pocztę. No, ale ja jestem patologia z bloków i nie miałam pradziadka Dmuchawy...
      • buka_z_muminkow Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 23:43
        ja się notorycznie niewylogowuję z facebooka. Mąz mi czasem nawet to wytyka, na co odpowiadam, że nie mam nic do ukrycia - i tyle. Bo i rzeczywiście tak jest. :)

        Być moze Magdusia nie krepowała się przed siostrą na tyle, że nie miała nic przeciwko, aby ta korzystała z jej poczty, a nawet czytywała maile. Poza tym skoro Magdusia o tym wiedziała i mówiła o tym bez większego przejęcia, to znaczy, ze w gruncie rzeczy było jej obojętne, co Marysia robi na jej profilu...
    • mart4us5ka Re: Wpadki w " Febliku" 09.11.15, 14:55
      Witam wszystkich! Od dawna zerkam na Was zza krzaczka moim uroczo-urocznym oczkiem ;) Zauważyłam wpadkę wiekową- Ignaś mówi o Łusi-" i właśnie jej stuknęło szesnaście lat". A przecież ona z 98r. ! No chyba żeby zwalić to na jego roztargnienie, ale ja w pierwszej chwili zaczęłam się zastanawiać jak więc Józef mógł jej zmieniać pieluchy i gotować kisielek. Ogolnie wiek bohaterów mi tu zgrzyta, bo jak tu już pisano IG musiał pójść do szkołu rok wcześniej, skoro nigdy nie był w klasie z Józefem i już od roku studiuje, ale czy Agnieszka też? Bo do niej z kolei mówi-"jesteśmy z jednego rocznika". Chyba że mi się już wszystko miesza, nie mam pod ręką innych książek z cyklu, jakby mnie ktoś oświecił jak to z tymi latami jest :) i jeszcze mini może nie wpadka, ale smutne niedopatrzenie-dlaczego w żadnej wcześniejszej książce nie było nic o tym, że Metody już nie żyje :(
      • tt-tka Re: Wpadki w " Febliku" 09.11.15, 15:18
        Witam, o zdrowie pytam i szczodrze czestuje. Kapusniaczki z jelitkami, prosze bardzo.
        Objasnic niestety niedasie. Wiek jezycjadowych postaci myli sia altorce i innym postaciom permanentnie. A Ignas, ktory juz potwornieje w moich oczach na wzor i podobienstwo starego Ignaca - te mentorskie tony, machanie paluchem przed nosem rozmowcy, brrr - jest ponad takie drobiazgi. Jesli przyrodnia siostre swoja, a cioteczna Lusi mogl nazwac ciotka i nawet mu powieka nie drgnela, to dolozyc komus rok, albo ujac, to male miki.

        O istnieniu Metodego MM przypomina sobie od przypadku do przypadku, zwykle od czapy. Pewnie miala dosc marudzenia czytelnikow, ze rodziny grzegorza i jego syna w zyciu borejow nie ma, to walnela wyjasnienie - nie ma, bo nie zyja. Proste i odczepcie sie, krytykanci. Nie zdziwie sie, jak w ktoryms nastepnym tomie IGS zacznie rzewnie wspominac, jak to on z dziadkiem Metodym to czy tamto...i bedzie jasne, ze mial drugiego dziadka, tylko czytajacy guupi i nie zalapali tego, co oczywiste ! Przepraszam, ale chol... mna trzesie, jak sie Grzegorz rozpada bardziej nad ewentualna smiercia tesciow niz rzeczywista wlasnego ojca.

        Lowett, to bardzo mozliwe i nie zdziwie sie, jak sie cos takiego pojawi :-) Tylko jak to sie ma do dmuchawcowej charakterystyki Magdy ? Co to tam bylo... ze uczciwa, mozna zawrzec z nia umowe, ona jej dotrzyma... czy jakos tak
        • lowett Re: Wpadki w " Febliku" 09.11.15, 15:45
          A mnie zmartwiło nie tyle, że Metody umarł, bo to musiało w końcu nastąpić i Grześ wspomina to tak, jakby to było z 5 lat temu... Ale, że przecież Cyryl żyje i to w tej chwili zupełnie sam i nikt o nim nie pamięta. A przecież oni powinni u niego bywać, ze dwa razy w tygodniu co najmniej!

          tt-tka napisała:

          >Lowett, to bardzo mozliwe i nie zdziwie sie, jak sie cos takiego pojawi :-) Tylko jak to sie ma do >dmuchawcowej charakterystyki Magdy ? Co to tam bylo... ze uczciwa, mozna zawrzec z nia umowe, ona >jej dotrzyma... czy jakos tak

          Że Dmuchawiec by się mylił? Nie, to nie przejdzie...
          • tt-tka Re: Wpadki w " Febliku" 09.11.15, 16:26
            Zapewne w ktoryms kolejnym tomie zostaniemy mimochodem poinformowani, ze Cyryjek tez umarl, jeszcze przed Metodym jako starszy, albo zaraz po.
            Tyle ze w mcdusidle obaj jeszcze zyli i to w niezlej formie, skoro na swieta wybrali sie do Terpentuli do Ostrzeszowa. Nie tak dawno ta smierc ojca Grzegorzowi wypadla, a on po tacie i gabon po tesciu zaloby jakos nie celebrowali chyba. I to Gabon, ktora poltora roku po smierci Dmuchawca dlawilo w gardle i sciskalo w sercu, jak tylko przechodzila kolo jego domu...
    • piotr7777 Re: Wpadki w " Febliku" 10.11.15, 09:07
      Zastanawiam się nad jedną kwestią.
      Agnieszka wspomina, że ona i Ignaś siedzieli w jednej ławce, bo byli tego samego wzrostu. Potem ona się wybiła a on nie.
      Ignaś urodził się w w styczniu 1994. Powiedzmy, że do szkoły poszedł rok wcześniej, czyli jego lata gimnazjalne to 2006-2009.
      Agnieszka zapamiętała go jako niższego od siebie.
      Przyjmijmy, że skoro Agnieszkę nazywano Żyrafą (trochę od nazwiska, ale pewnie nie tylko) to była wysoka jak na kobietę. Powiedzmy 176-180 cm.
      No to Ignaś kończąc gimnazjum miał góra 170 cm.
      A w grudniu 2009 dzieje się akcja McDusi i Ignaś jest określony jako "dwumetrowy" i to przez Józefa, który też jest wysoki (a więc trudno tu mówić o wypaczonej perspektywie czy przesadzie).
      Wniosek - Ignaś w ciągu pół roku urósł 30 cm.
      No i wątpliwości są dwie.
      Pierwsza - na ogół ludzie rosną symetrycznie. Czyli ktoś kto jako dziecko wyróżnia się wzrostem na ogół jako dorosły będzie wysoki. Mogą się zdarzać wyjątki, ale raczej są wynikiem jakiś zaburzeń.
      No i druga wynikająca z pierwszej - tak intensywny wzrost raczej nie jest okolicznością korzystną. Zatem Ignaś powinien mieć w McDusi poważne problemy zdrowotne a poza fobią żywieniową (nawiasem mówiąc też nielogiczną bo powinien mieć zwiększony apetyt) właściwie nic takiego u niego nie widać.
          • bupu Re: Wpadki w " Febliku" 10.11.15, 14:58
            lowett napisał(a):

            > Na obrazku w "Febliku" Aga i IG idą obok siebie i są sobie równi. Jest podane w
            > tekście, że Aga miała 180 cm wzrostu. Co za tym idzie IG musiał mieć również t
            > yle.

            Zmalał znienacka o dwadzieścia centymetrów? W Makabrusi był dwumetrowy. Poza tym jeśli przyjmiemy, że Miągwa ma te 180 cm, to ile miała Magdusia, na ilustracji z rzeczonej Makabrusi nie sięgająca mu nawet do ramienia? 130 cm?
            • ssssen Re: Wpadki w " Febliku" 16.11.15, 14:51
              Musierowicz już jako dwumetrowego dryblasa określiła Pyziaka w KK (pewien nie jestem, ale na pewno gdzieś w Jeżycjadzie to określenie w stosunku do kogoś kto na pewno 2m wzrostu nie miał padło) , zatem obstawiałbym że to raczej autorka nazywa tak każdego powyżej 180cm ;)
              • bupu Re: Wpadki w " Febliku" 16.11.15, 17:52
                ssssen napisał:

                > Musierowicz już jako dwumetrowego dryblasa określiła Pyziaka w KK (pewien nie j
                > estem, ale na pewno gdzieś w Jeżycjadzie to określenie w stosunku do kogoś kto
                > na pewno 2m wzrostu nie miał padło) , zatem obstawiałbym że to raczej autorka n
                > azywa tak każdego powyżej 180cm ;)

                Pyziaczka, zgadza się, tylko nie w KK, a w IS.
          • pavvka Re: Wpadki w " Febliku" 10.11.15, 15:56
            lowett napisał(a):

            > Na obrazku w "Febliku" Aga i IG idą obok siebie i są sobie równi. Jest podane w
            > tekście, że Aga miała 180 cm wzrostu. Co za tym idzie IG musiał mieć również t
            > yle.

            A widać ich tam od stóp do głów? Bo jeśli nie, to może ona miała na nogach megaszpile :P
        • buka_z_muminkow Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 23:48
          > Mozna przez pol roku urosnac 10-15 cm?

          Chyba można. Mój mąż urodził się jako wcześniak i bardzo długo odbiegał budową i wzrostem od rówieśników. w rodzinie krąży opowieśc, jak to poszedł do liceum i był wciąż mały, a koledzy dużo więksi. Po czym nagle wystrzelił do 180 cm. Jedynym tego efektem były szczeliny w zebach, które wg dentysty powstaly z uwgai na silne zapotrzebowanie na wapń w krótkim okresie czasu. Innych problemów zdrowotnych nie stwierdzono.
      • czekolada72 Re: Wpadki w " Febliku" 10.11.15, 09:30
        A, i jeszcze z tym symetrycznym rosnieciem. Jest tez 3 opcja, zwlaszcza u chlopcow. Chlopcy w dziecinstwie, powiedzmy do 3-4 klasy podstawowki bedacy dziecmi drobniutkimi - bardzo czesto na przelomie (dawnej) podstawowki i szkoly sredniej - rozrastaja sie wszerz i wzdloz
      • lowett Re: Wpadki w " Febliku" 10.11.15, 14:34
        piotr7777 napisał:

        > Zastanawiam się nad jedną kwestią.
        > Agnieszka wspomina, że ona i Ignaś siedzieli w jednej ławce, bo byli tego sameg
        > o wzrostu. Potem ona się wybiła a on nie.
        > Ignaś urodził się w w styczniu 1994. Powiedzmy, że do szkoły poszedł rok wcześn
        > iej, czyli jego lata gimnazjalne to 2006-2009.
        > Agnieszka zapamiętała go jako niższego od siebie.
        > Przyjmijmy, że skoro Agnieszkę nazywano Żyrafą (trochę od nazwiska, ale pewnie
        > nie tylko) to była wysoka jak na kobietę. Powiedzmy 176-180 cm.
        > No to Ignaś kończąc gimnazjum miał góra 170 cm.

        Aga miała równie 180 cm. Tak jest podane w książce. Żyrafą zaś była nazywana moim zdaniem ze względu na nazwisko i długą szyję, którą widzimy na obrazku. Niemniej mogła mieć już w gimnazjum te 175 cm wzrostu lub nawet więcej (moja koleżanka kończąc gimnazjum miała 178 cm). Skąd wniosek, że IG miał 170 cm? Mógł mieć też 175 lub nawet 180.

        > Pierwsza - na ogół ludzie rosną symetrycznie. Czyli ktoś kto jako dziecko wyróż
        > nia się wzrostem na ogół jako dorosły będzie wysoki. Mogą się zdarzać wyjątki,
        > ale raczej są wynikiem jakiś zaburzeń.

        Niekoniecznie. Mogę podać swój własny przykład - w latach przedszkolnych i szkoły podstawowej byłam dzieckiem raczej średniego (do wysokiego) wzrostu. Skończyłam rosnąc w wieku 12 lat, mając 157 cm. W gimnazjum jeszcze mój wzrost nie rzucał się w oczy - wielu kolegów miało poniżej 170 cm, ale już w liceum byłam otoczona przez "dryblasów". Dziewczynki najczęściej kończą z rośnięciem wieku 12-15 lat, podczas gdy chłopcy w tym wieku i później wystrzeliwują w górę - w gimnazjum i początkach liceum mogą być sobie równi, a nawet dziewczyny - być wyższe. Nic mi u MM pod tym względem nie zgrzyta :)
      • iskrzy_54 Re: Wpadki w " Febliku" 03.09.17, 19:08
        Pierwsza - na ogół ludzie rosną symetrycznie. Czyli ktoś kto jako dziecko wyróżnia się wzrostem na ogół jako dorosły będzie wysoki. Mogą się zdarzać wyjątki, ale raczej są wynikiem jakiś zaburzeń.

        Mój rodzony cioteczny siostrzeniec (matka 175, ojciec +/_ 175 - na zdjęciach ślubnych panna młoda jest wyższa) w czasie, kiedy go rzadko widywałam (ok. 2 lat) nagle z niższego ode mnie (160 +/_) wyrósł do 2 metrów; moja cioteczna siostrzenica podobnie; z dwóch synów mojej koleżanki jeden zawsze był najwyższy w klasie, drugi jeszcze w gimnazjum był raczej niski (i miał z tego powodu kompleksy) potem nagle wystrzelił i teraz obaj są około 2-metrowi; jako nauczycielka, której uczniowie gimnazjum nagle okazują się po kilku latach wielkoludami (jeszcze wczoraj patrzyłam na niego z góry a teraz muszę się wdrapywać na drabinę, aby spojrzeć mu w oczy) stwierdzam, że nie zawsze musi to być patologiczny wzrost :)
    • tt-tka Re: Wpadki w " Febliku" 11.11.15, 01:51
      Moze nie tyle wpadki, co zdziwienia. Tym razem.

      "Agnieszka, corka duzo mlodsza (ale , rzecz dziwna, duzo wyzsza)" - nie rozumiem. Mlodsza ma obowiazek byc nizsza, a duzo mlodsza - duzo nizsza ? Jakos bez sensu mi to brzmi. Obie z siostra sa juz dorosle.

      I zupelnie uboczna sprawa - co robi Fryc w Oksfordzie ? Pisano na forum sporo, ze mlody naukowiec za granica przenosic sie musi co kilka lat, praktycznie az do uzyskania katedry, a ten siedzi jak kamien, ilez to ? Wyjechali gdzies miedzy Polewka a Sprezyna , czyli od szesciu do osmiu lat przed akcja F.
      • mariamm87 Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 09:34
        > "Agnieszka, corka duzo mlodsza (ale , rzecz dziwna, duzo wyzsza)" - nie rozumie
        > m. Mlodsza ma obowiazek byc nizsza, a duzo mlodsza - duzo nizsza ? Jakos bez se
        > nsu mi to brzmi. Obie z siostra sa juz dorosle.

        mam identyczną sytuację u siebie. Posiadam młodszą sisotę, która jest ode mnie dużo wyższa. Obydwie jesteśmy już dobrze po dwudziestce, i wszystkich to okropnie dziwi. Jakoś nie wierzą, że w stosownym momencie, moja siostra sięgała mi do ramienia. Przecież jest młodsza to tak powinno zostać na całe życie ;)
      • buka_z_muminkow Re: Wpadki w " Febliku" 17.11.15, 19:05

        > "Agnieszka, corka duzo mlodsza (ale , rzecz dziwna, duzo wyzsza)" - nie rozumie
        > m. Mlodsza ma obowiazek byc nizsza, a duzo mlodsza - duzo nizsza ? Jakos bez se
        > nsu mi to brzmi. Obie z siostra sa juz dorosle.

        Też zwrociłam na to uwagę, tym bardziej, ze z reguły im młodsze dziecko, tym jako dorosły wyższy człowiek... w sensie, że z reguły młodsza siostra jako osoba dorosła będzie wyższa od starszej siostry...
    • jeg_heter_asia Re: Wpadki w " Febliku" 11.11.15, 12:11
      Rzuciła mi się w oczy wpadka spora już tutaj poruszona - a mianowicie oblanie egzaminu wstępnego na prawo, skoro od dobrych 10 lat nie ma egzaminów wstępnych zasadniczo na większość kierunków studiów a na prawo na pewno... Wpadka totalna i to redaktorska! Poza tym przepis na puńczyka - kleks sosu worcester! Przecież on ma konsystencję płynną jak sos sojowy!! A tu jakby majonez lub sos balsamiczny to był... Już już chciałam też wyzywać na dalszą nielogiczność przepisu a propos ziół sproszkowanych które stały się listkami świeżymi ale dalej Gaba tłumaczyła że suszone zastąpiła świeżymi :)
      • lowett Re: Wpadki w " Febliku" 11.11.15, 22:03
        Żadna wpadka z tym sosem. Przepis brzmi tak:

        "siekana cebula, zielona papryka, seler, mnóstwo majonezu, sok z połowy cytryny, świeżo zmielony pieprz i szczypta soli, kleks sosu Worcester, pół łyżeczki ostrej musztardy, szczypta oregano i sproszkowany tymianek"

        Mnóstwo majonezu i musztarda. Kleks sosu, nawet bardzo płynnego, raczej nie upłynni całej sałatki.
    • james-jazz Re: Wpadki w " Febliku" 11.11.15, 13:13
      Słuchajcie, a skąd się wzięły nagle te zachwyty Ignasia nad Dorotą? Bo jeszcze mogę zaakceptować fakt, że Ida się zakochała w agroturystycznej siedemnastce (chociaż nie bardzo wiem dlaczego- sympatię rozumiem, ale bez przesady)- ale Ignacy? Czytając Wnuczkę, miałam wrażenie, że akceptuje ją, ale poza tym odczuwa przed nią lekką obawę i woli oglądać z daleka, jako jednostkę kompletnie przyziemną.
      A tu nagle, że piękna, że mądra, że ach, pomachała mi...
      Chodzi o udowodnienie merysujczości...?
    • draconessa Re: Wpadki w " Febliku" 11.11.15, 14:41
      Tragiczny jest w Febliku ten brak redakcji - co widac, slychac i czuc. Nieco mnie zdziwilo, kiedy przeczytalam, iz Agnieszce, Pulpie i Nutrii udalo sie wyabstrahowac barwnik z kwiatkow. jak widac, Slownik Jezyka Polskiego klania sie i Autorce, i Pani Emilii...
              • gat45 Re: Wpadki w " Febliku" 11.11.15, 17:08
                Nie wiem, co by na to powiedzieli starożytni rzymianie, ale w międzyczasie abstrakcja i ekstrakcja weszły na trwałe do języka polskiego. I nie wszystkie zapożyczenia łacińskie mają dokładny sens swoich wielkich poprzedników.
                • james-jazz Re: Wpadki w " Febliku" 11.11.15, 17:44
                  Niemniej użycie słowa w pierwotnym znaczeniu nie jest błędem. Trudno czynić MM zarzut z tego, że je zna. Chyba że to niedopuszczalny snobizm;)
                  Język ewoluuje, ale jest to proces bardzo płynny. Jeśli językoznawcy zatwierdzą słowo "wziąść", jako funkcjonujące w powszechnym użyciu, nie będę marudzić, że ktoś używa starej wersji.
                  Zresztą na przykład w filozofii abstrakcja nadal funkcjonuje "po staremu".
                  A o co mi chodzi- użycie tego słowa w takim kontekście, w jakim zrobiła to MM, nie było błędem językowym- ot, co najwyżej niedostosowaniem do języka potocznego. Już bym jej darowała:)
    • tt-tka Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 00:19
      Tak mi jeszcze podpadl ten domek nad jeziorem, co to go Ida od synowej nie bedzie przeciez kupowac. Rumiankowna ma 2,5 ha, wydzierzawione. Plus kawalek lasu, byc moze to wlasnie ta dzialka. Ale skad sie wzial domek ? Rumianek chalupe mial, na wsi, to letniska by sobie nie stawial. A jesli mial po zonie na ten przyklad (nie pamietam), to czemu staranny gospodarz dopuscil do niszczenia - dach dziurawy, podloga zniszczona, futryny pokradli i tak dalej. Nie lepiej bylo rozebrac i chocby cegle sprzedac ?
      • lowett Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 16:05
        Może dziadek miał ten dom po jakichś innych krewnych? Żony to chyba nie był, bo wtedy byłby częściowo również domem Wikty i dziadek raczej by nim tak swobodnie nie rozporządzał.
    • marutax Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 01:00
      Wpadki ewidentnie redakcyjne i z samego początku:

      1. Tekla wstając od garncarskiego koła "ze złością wytarła ręce w bikini?. Próbuję to sobie wyobrazić i jakoś nie mogę. Tekla miała dłonie upaprane gliną, bikini to dosyć specyficzny rodzaj kostiumu kąpielowego - jak ona to zrobiła? W którą część wycierała ręce? Chyba że miała na sobie "bikini" w stylu lat 50-tych? Czy nie lepiej byłoby napisać po prostu o stroju kąpielowym, który może występować w stu odmianach i rozmiarach?

      2. Kolejna rzecz, która mi się jakoś nie mieści w głowie, to autobus, w którym Ignaś spotyka Agę. Otóż siedzą oni naprzeciwko siebie. Nie spotkałam się z autokarem, w którym siedzenia z przodu rozlokowane byłyby w ten sposób. To możliwe w autobusie komunikacji miejskiej, ewentualnie w pociągu, ale nie w typowym pks-ie, a z opisu (kupowanie biletu u kierowcy, półka nad głową) wynika, że z takim pojazdem mamy w "Febliku" do czynienia. Sprawdziłam - do Nekli/Kostrzyna jeździ PKS Gniezno oraz jakieś busy. Cała sytuacja o wiele bardziej pasuje do pociągu, łącznie z tym, że Ignaś wyrzuca wiśnie do śmietniczki - gdzie w autokarze jest śmietniczka? A i rozmowa telefoniczna, której chcąc nie chcąc słuchają inni pasażerowie, wydaje się bardziej prawdopodobna w przedziale, a nie zapchanym, hałaśliwym autobusie.
      • vi_san Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 01:29
        Ad.1. Albo wspomnieć o przewiązanym pareo, w które gliniane łapy wycierała. albo zamiast bikini odziać ją w szorty, w które tez da się wytrzeć łapy. Abstrahując już od sensu i logiki: Tekla powinna była warknąć coś w rodzaju "Rusz się, smarkulo, widzisz przecież, że mam uświnione ręce!".
        Ad. 2. W PKSie nie. Ale np. w Polskim Busie - i owszem, właśnie z przodu ulokowane są takie siedzenia gdzie się face to face siedzi, ze stolikiem pomiędzy. I śmietniczka też jest zainstalowana na ścianie pod stolikiem. W każdym razie tak było, gdy na początku roku jechałam z Gdańska do Warszawy...Z tym, że w PKSie się z czymś takim nie spotkałam, podobnie w busikach przeróżnych...
        A co do rozmowy - IGS zapewne nie rozmawiałaby w czasie jazdy autobusem, ale to Magda zadzwoniła. No i wyjaśniła dlaczego może sobie swoją jazdę do Wrocławia odłożyć do miłego nigdy. Więc tego, szok miłosny sprawił, że chłopię zapomniało gdzie się znajduje. :)
        • marutax Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 10:01
          Polskiego busa nawet nie biorę pod uwagę na tej trasie ;-) Ale czytając ten cały fragment mam nieodparte wrażenie, że p. Musierowicz początkowo wsadziła bohaterów do pociągu. Wtedy zgadzają się i siedzenia, i półeczki, i śmietniczka. A nawet zbieranie nieszczęsnych wiśni, co w przypadku szarpiącego autokaru musiało być skomplikowane, natomiast w stabilniejszym pociągu całkiem normalne. Obecnie pociąg Kolei Wielkopolskich z Nekli do Poznania przez Kostrzyn jedzie pół godziny, w sobotę ma z 10 kursów, więc byłby najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza podczas upałów. Potem pociąg z jakichś względów zmieniono na autobus (może w tym czasie były jakieś remonty linii? Albo autorka uznała, ze w pociągu Aga nie będzie miała dobrej okazji do zasłabnięcia), ale ta zmiana nie przełożyła się na różne elementy tej sceny.

          Z telefonem bardziej chodziło mi o to, że w takim autobusie, jaki opisuje autorka (stary, głośny, zapchany, z wrzeszczącym dzieckiem) innym pasażerom trudno byłoby usłyszeć rozmowę, a zwłaszcza słowa Magdy. Nawet, gdyby Ignaś włączył tryb głośnomówiący. Nawet dziewczyny z naprzeciwka powinny co najwyżej wyłapać pojedyncze słowa. Znowu - bardziej pasuje tu pociąg, zwłaszcza elektryczny.

          Z bikini to ewidentnie niedoróbka, którą można było łatwo poprawić. Podobnie jak inny drobiazg - dobry redaktor zmieniłby komórkę wiszącą na wrotach na torebkę, w której znajduje się komórka. Nie ze względu na to, że zawieszanie telefonu w takim miejscu jest mało praktyczne, ale dlatego, że w chwilę później Tekla daje Adze stówę na taksówkę. Gdyby na wrotach wisiała torebka, nie byłoby nad czym się zastanawiać - Tekla złapała całą torbę, poza komórką znajdował się w niej portfel. A tak okazuje się, że bikini nie tylko może służyć jako ręcznik, ale ma też kieszenie na grubszą gotówkę...

          W tym momencie miałam wizję Tekli, która ściąga górę od bikini, wyciera ręce, ponownie ją zakłada, a za tasiemki stringów ma poutykane banknoty niczym tancerka egzotyczna...
          • vi_san Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 10:22
            Nie upieram się przy Polskim Busie! Zasadniczo podróżuję głównie samochodem, ale po prostu jak ostatnio jechałam "pozamiejsko" autokarem - to było tak jak napisałam. Nie mam pojęcia ile się jedzie z Nekli do Poznania ani jakie tam modele autobusów "chodzą"!
            Zgadzam się, że cała scena w pociągu byłaby znacznie realniejsza, kolejka elektryczna, skoro się tam na trasie pojawia. Przedziałów brak, więc wszyscy mogą słuchać intymnych rozmów IGS, zbieranie wiśni też pasuje. A tak na marginesie - właśnie usiłowałam sobie zwizualizować jak on te wiśnie zbierał? Przecie to małe, turlające się radośnie kulki. Z siedzenia z łbem między kolanami? Na czworaka po podłodze? No, w Polskim Busie musiałby zanurkować pod stolik... Poza tym... No, nie pasuje mi, że panny słyszały KAŻDE SŁOWO Magdy. Ja tam głucha jestem, więc mam telefon nastawiony najgłośniej jak się da, ale jeśli nie włączę trybu głośnomówiącego - to osoba siedząca w tym samym pokoju co ja [cichym!] słyszy wyraźnie mnie i ewentualnie mojego rozmówcę, jeśli mówi coś podniesionym głosem. Normalnej rozmowy po prostu nie słychać! No, niechby Aga i ta od wulgaryzmów, ale reszta autokaru?
            Słusznie prawisz o tej torebce miast telefonu. GDYBY była torebka - ta stówa by nie dziwiła. Z tym, że nadal będę się upierać - kompletnie nie rozumiem czemu Tekla nie powiedziała czegoś w rodzaju: "Aga, weź moją komórkę, widzisz, że mam łapska w glinie!". Bywa np. że mój mąż ma zajęte ręce gdy ktoś dzwoni. Wówczas NORMALNE JEST, że prosi mnie żebym odebrała, a jeśli ktoś koniecznie chce rozmawiać teraz i z nim [bywa], to po prostu trzymam mu telefon przy uchu. No, ale gdyby wybrały tak rozsądne rozwiązanie cała akcja by wzięła w łeb... Chociaż powód jazdy akurat Agi, a nie Tekli też łatwo wymyślić. Np. "Pojedziesz do bogacza z Sołacza [jakiż zabawny rym, nieprawda?] bo ja akurat wstawiłam do wypalania partię ceramiki szkliwionej nową techniką i z oka tego spuścić nie mogę". A twoja tancerka egzotyczna mi się raczej skojarzyła z taką panią co fika na rurze w night clubie dla panów a nie z egzotyką....
            • marutax Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 10:45
              "A twoja tancerka egzotyczna mi się raczej skojarzyła z taką panią co fika na rurze w night clubie dla panów a nie z egzotyką...." i prawidłowo, bo właśnie o to mi chodziło. Podejrzane kluby określają tak niekiedy striptizerki, zwłaszcza w ogłoszeniach o pracę ;-)
              • vi_san Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 10:59
                :D
                Możliwe, nigdy nie ubiegałam się o takową pracę to i niezorientowana jestem. Natomiast dawnymi czasy owszem, uczyłam się tańca egzotycznego, i nie miało to nic wspólnego z rurą i nocnym klubem. Może stąd moje skojarzenia?
            • lowett Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 15:59
              Co do autobusu, to może być rzeczywiście wpadka.

              W zasadzie pod Poznań kursują dokładnie takie autobusy, jak ten opisany w książce. Są podobne do tych jeżdżących po mieście,a więc z niziutkimi siedzeniami obok i na przeciwko siebie, w których każdą głośniejszą rozmowę telefoniczną (i nie tylko) zdecydowanie słychać. Taki autobus jeździ na pewno do Promnic, Komornik czy Kórnika, które są mniej więcej w takiej samej odległości od Poznania, co Kostrzyn. Jednak z Internetu wynika, że do Kostrzyna jeździ jedynie PKS lub bus - z jednej strony trudno mi sobie to wyobrazić, że kursuje tam 10-osobowy busik, ale z drugiej strony trzeba brać pod uwagę, że do Kostrzyna dostać się można też pociągiem, więc może nie ma zapotrzebowania na autobusy. A MM być może nie miała nawet na myśli pociągu, ale autobus, taki jak jeżdżą do innych pobliskich miasteczek z Poznania. Stąd wpadka.
            • bupu Re: Wpadki w " Febliku" 22.07.17, 00:02
              memphis90 napisała:

              > Na tych trasach jeżdżą autobusy przypominające zwykłe autobusy miejskie, a nie
              > "wycieczkowce".
              >


              Upraszam usilnie o cytowanie postu na który odpowiadasz, bo w długich wątkach trudno bez tego dociec komu odpisujesz.
      • zla.m Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 07:49
        To ja też z samego początku i te same sceny, tylko inne uwagi (przy czym trochę się zastanawiałam, czy to wpadki, ale jakbym była redaktorem, to bym się czepiła)

        1. Tekla na trasie koło gancarskie-komórka włazi w szkło. Po pierwsze - dziwne, że jak wieszała tę komórkę, to w nic nie weszła, po drugie - przecież to jej posiadłość, wie, że ten bałagan na ziemi ma, po trzecie - skoro już go nie sprząta (tego akurat się nie czepiam), to jednak z uczęszczanej trasy powinna go chociaż przesunąć albo na komórkę znaleźć lepsze miejsce. Albo jednak nosić buty.

        2. Z siedzeniami w autobusie też zwróciłam uwagę, ale czasem zdarzają się takie wycieczkowce przerobione na rejsowe i tam sa poczwórne miejsca. Ale ja nie o tym - Aga podsłuchuje siłą rzeczy rozmowę Ignasia z Magdą (słychać było "większość z tego, co wygadywała jego niewierna rozmówczyni"). W tej rozmowie nie tylko nastepuje tłumaczenie, ze to wygłup Maryski, ale tez pada tam: "my juz sie dawno rozstalismy". Wiec dlaczego, u licha, Magda jest okreslana jako "niewierna" (kilkukrotnie, tez dalej w książce) i przewrotna? Albo trzeba pokazać, że Aga podsłuchała takie fragmenty, które tę niewierność i przewrotność sugerują (lub zgoła nic nie podsłuchała, wtedy jest to zrozumiałe: "jadę do ciebie - jak to jesteś w Paryżu - pogratuluj Patrykowi") albo naprawdę darować sobie te przymiotniki.
          • zla.m Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 21:54
            dostał maila: "wyjezdzam do Paryza. Zegnam." Owszem, to była jej decyzja, ale nie mozna powiedziec, że nie wiedział, że już nie są w związku. I sekwencja zdarzeń z tych 2 książek wyłania się taka: Magda pisze maila, jedzie do Paryża, przyjeżdża Patryk, wracają do siebie. Owszem, pewnie coś się kroiło już wcześniej, skoro zerwała z Ignasiem, ale wychodzi na to, że zachowała się właśnie z klasą - najpierw zerwała, potem podjęła decyzję o wejściu w nowy-stary związek.

            A potem Inacy podbechtany przez Doroteę zaczął "walczyć" i tu wkroczyła do akcji Maryśka...
            • lowett Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 23:04
              No zgoda, zgoda. Dostał takiego maila, ale w zasadzie trudno stwierdzić, co on oznacza. "Wyjeżdżam do Paryża. Żegnam", to może oznaczać wszystko, od zerwania właśnie, aż po "czuję się urażona czymś tam i wyjeżdżam na wakacje do Francji". Potem IG rozmawiał z Dorotą, która uświadomiła mu właśnie, że taki mail może znaczyć bardzo dużo. I nałożyło się to z tym nieszczęsnym mailem od Maryśki. IG miał więc prawo nadal robić sobie nadzieje, że coś z tego wyjdzie - nie dziwię się, że był zszokowany, że Magda zeszła się na nowo z Patrykiem. Też bym była :O
              • zla.m Re: Wpadki w " Febliku" 13.11.15, 01:08
                ale to nie jej wina, ze IGS taki mail (dla mnie "zegnam" jest ostateczne) zinterpretował pod dyktando Doroty jako "wezwanie do walki". Chodzi mi o to, ze rozumiem rozżalenie i ból Ignacego, nawet jego poczucie bycia oszukanym, potraktowanym przedmiotowo itd., ale osoby niezaślepione tymi emocjami oraz narrator (który czasem mówi z punktu widzenia danej postaci, ale czasem zdaje sie mówić "obiektywnie")
                naprawdę nie maja prawa nazywac Magdy niewierna i przewrotna.
      • buka_z_muminkow Re: Wpadki w " Febliku" 12.11.15, 23:59
        PKSy z siedzeniami naprzeciwko siebie zdarzają się na krotkich trasach podmiejskich. Nie wiem, czy w okolicach Poznania, ale okolice Gdańska na pewno takowe mają, swego czasu dość często takowym podróżowałam. Wygląda to to jak zwykły autobus miejski, tyle, że odjeżdża z przystanku PKSu i oczywiście bilety kupuje się u kierowcy :)
        • lowett Re: Wpadki w " Febliku" 13.11.15, 00:34
          Prawda, wokół Poznania też takie jeżdżą, nie dokładnie z PKSu, ale jeżdżą. Z tym, że trasę Kostrzyn-Poznań obsługuje PKS Gniezno, który - z tego co widzę na Wikipedii - nie dysponuje tego rodzaju autobusami. Nie ma innej rady, niż osobiście się przejechać. Jak to zrobię, to zdam relację :)
          • buka_z_muminkow Re: Wpadki w " Febliku" 13.11.15, 00:58
            PKS to zresztą taka nazwa potoczna autobusu innego, niż miejski. Wyjątek to Polski Bus oraz wieksze firmy zajmujące sie przewozem osób. Mimo wszystko PKS utarl się jako określenie alternatywy dla pociągu.
            • lowett Re: Wpadki w " Febliku" 13.11.15, 02:19
              Ale nie upieram się, że tu musiał być PKS, bo w książce jest, że to PKS - zresztą chyba nie ma, jest ogólnie "autobus". Tyle że przez Neklę i Kostrzyn jeździ właśnie dokładnie PKS (Gniezno) i prywatny przewoźnik. Pierwszy ma normalne dalekobieżne autobusy, drugi busiki. Pierwszy jedzie z Gniezna (50 km), drugi ze Słupcy (ponad 70 km) - małe prawdopodobieństwo, żeby na takie odległości ktoś puszczał autobus typu podmiejskiego.

              Z drugiej strony - MM tam mieszka. nawet autobusu by jej się nie chciało sprawdzić? Także nie upieram się, że to wpadka, kiedyś sama przetestuję :D
              • vi_san Re: Wpadki w " Febliku" 13.11.15, 11:39
                Jak z Neklą trzeba by sprawdzić. Ja skonsultowałam z rodziną zamieszkałą na wsi [z tym, że nie w Wielkopolsce, a pod Elblągiem] - odległość z Elbląga to 26 km. Jeździ PKS, zwykle zwykłe autokary, ale dwa razy dziennie jedzie właśnie "miejski" i to niskopodłogowy. Plus busiki prywatne, ale je trudno brać pod uwagę, gdyż zwykle mają od 7 do 20 miejsc i nie byłoby tych kłębiących się tłumów podsłuchujących zerwanie Magdy z Ignacym.
                • lowett Re: Wpadki w " Febliku" 13.11.15, 13:36
                  Właśnie. Tam jest napisane, że IG słucha około 50 osób. Busik raczej odpada. Nie ma rady, wolny dzień biorę kogoś chętnego pod pachę i jedziemy do Nekli. Chociaż ja bym jechała akurat pociągiem - Koleje Wielkopolskie tam kursują co niemal co godzinę. Nie wiem czemu u MM tłukli się PKSem.
                  • marutax Re: Wpadki w " Febliku" 13.11.15, 14:42
                    Miłej wycieczki ;-)
                    Powyżej zastanawiałam się, czy przypadkiem kolej nie była tego lata w remoncie, a MM dowiedziała się o tym dopiero po napisaniu sceny i zmieniała "na szybko" pociąg na autobus. Ewentualnie autokar pasował fabularnie, bo łatwiej w nim zasłabnąć.
                    Jakby nie patrzeć mamy w tej scenie autobus, w o którym wiemy, że:
                    - kursuje na trasie Nekla-Kostrzyn-Poznań
                    - siedzenia są naprzeciwko siebie
                    - nad głowami pasażerów znajdują się półeczki
                    - mieści się w nim kilkadziesiąt osób
                    - bilet kupuje się u kierowcy, ale się go nie kasuje
                    Zresztą później Ignaś i Aga także mają jechać na obiad do Pulpy autobusem, co przy takich temperaturach kojarzy mi się z próbą samobójstwa... Kolej stoczyła się w dół? ^-^
                    • lowett Re: Wpadki w " Febliku" 13.11.15, 15:13
                      A dziękuję :)

                      A tego czy był remont, to nie wiem, pamiętam, że był na trasie Poznań-Wolsztyn. Może być, że akurat kursowanie pociągów do Gniezna zawieszono. Wtedy puszczają różne dziwaczne autobusy za pociągi, wiec może nawet znalazłby się jakiś "z półką". Z tym że IG pierwszy raz do Promna przyjeżdża pociągiem. Ten remont musiałby się zacząć w czasie trwania akcji Wnuczki :)
                      • ciotka_scholastyka Re: Wpadki w " Febliku" 16.11.15, 09:43
                        > A tego czy był remont, to nie wiem

                        Myślę, że gdyby nawet był, a MM by go nie uwzględniła, to nic by się nie stało. To są akurat drobiazgi nie mające większego znaczenia. Co innego, gdyby od tego, że pociąg tego dnia nie jechał, wynikało coś ważnego, jak u Agaty ("nie mógł przyjechać o tej godzinie, bo tego dnia był wypadek na torach i wszystkie pociągi pospóźniały się po godzinę i więcej"). Na przykład remont Kaponiery ma znaczenie dla fabuły (choć IMHO umowne, Roosevelta 5 jest zbyt daleko, żeby od tego remontu pękały ściany, ale niech tam).
                  • morekac Re: Wpadki w " Febliku" 13.11.15, 15:53
                    >Nie wiem czemu u MM tłukli się PKSem.

                    Być może wynika to z tego, że Aga nie zwróciłaby wystarczającej uwagi na IGS, gdyż nie widziałaby Idy z zabandażowaną nogą itp. PKS startują raczej z miejsc, gdzie mogą stać samochody, przy pociągach często widok na parking i odprowadzających zasłania budynek stacji kolejowej?
                • marutax Re: Wpadki w " Febliku" 13.11.15, 13:45
                  Nie miałabym nic przeciwko podmiejskiemu autobusowi, gdyby nie jedno zdanie - otóż Aga przy wysiadaniu sięga po torebkę, która położyła "wysoko, na półce ponad siedzeniami". Autobusy komunikacji miejskiej nie mają takich półek, a przynajmniej w żadnym mieście się z czymś takim nie spotkałam. Mają je natomiast autokary i pociągi. Cała ta scena to natłok sprzecznych informacji, chociaż może do Nekli kursują jakieś niezwykłe pojazdy, łączące cechy autobusów miejskich, pociągów i autokarów. Sprawdzić można to chyba tylko w praktyce ;-)
                  • vi_san Re: Wpadki w " Febliku" 13.11.15, 15:02
                    Aaaa....!!! Zapomniałam o tej półeczce! To fakt, nie ma w miejskich. To chyba Polskim Busem jechali, bo on jeden spełnia wszystkie wymagania, poza jednym:
                    - kursuje na trasie - nie wiem, mam wątpliwości
                    - ma siedzenia na przeciwko siebie w przedniej części autobusu
                    - nad głowami znajdują się półeczki
                    - mieści się kilkadziesiąt osób
                    - bilet kupuje się u kierowcy [można i przez net, ale opcja "u kierowcy" też działa]
                    Zdecydowanie zgadzam się z tobą - MM początkowo planowała parę umieścić w pociągu elektrycznym, potem z przyczyn nie znanych zamieniła na autobus i zapomniała dostosować realia...