Dodaj do ulubionych

Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość?

09.11.15, 19:48
Tak się zastanawiam czy Pulpa to nie ma dośc tej swojej licznej rodzinki siedzącej jej całe wakacje niezmordowanie na łbie? Przecież tam oprócz niej i Florka jest jeszcze dodatkowo conajmniej ok. 10 osób, przecież na dłuższą metę to męczące jak cholera. Zero intymności, zero wypoczynku, zero spokoju. Do łazienki kolejka, w kuchni chyba się obijają o siebie, przygotowanie wiader żarcia dla takiej ferajny to też nie w kij dmuchał, stare Boreje zwalili jej się dodatkowo z własnymi meblami i księgozbiorem ( ciekawe co zrobili z meblami Patrycji w tym pokoju- wywalili?) , wieczne kaprysy Ignaca i jego przytyki do własnego męża ( czyta horrory a fuj!), Florek nie może się dostać do własnego kompa- no ludzie ile można? Jeszcze rozumiem, zeby oni na weekend przyjechali, no na kilka dni- ale oni tam siedzą całe wakacje. Czy naprawdę Rojków nie stać, aby pojechali z dziećmi nad morze czy Gabrysia musi wiecznie niańczyć starych Borejów?
Kiedyś miałam podobny najazd w swoim letnim domu na Warmii, gdy go tylko z mężem kupiliśmy. Nigdy więcej!!! Tak się nie da, dziwię się, że Florek to pokornie znosi.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 09.11.15, 20:19
      Zdaniem altorki Pulpa nie ma dosc. Przeciwnie, jest szczesliwa, ze jej dawny dom (Roosevelta 5, m.2) w osobach rodzicow i ich ksiazek przybyl do niej. Twierdza zlozona z kruchych cial seniorow i i splowialych tomow bedzie chronila jej (Pulpy) dzieci. Oby jak najdluzej, wzdycha lirycznie Pulpa.
    • adorabelle-dearheart Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 09.11.15, 20:41
      Nasunęło mi się kilka różnych skojarzeń:
      - Wizyta Borejków jest niczym przyjazd króla na prowincję: z całym dworem, a Pulpa niczym Vatel urządza kilkudniowe uczty. A ponieważ jest wonder woman, to ryba zawsze przyjeżdża o czasie i w ogóle nie istnieją żadne presje czy przeciwności losu.
      - To już jest motyw literacki: zawłaszczanie przestrzeni przez starych Borejów. Na Roosvelta to nie Gaba i Grzegorz są gospodarzami, ale żyją w jakimś dziwnym układzie ze starszyzną rodu. U Pulpy i Florka też jakoś się nikt nie przejmuje, czy nie przeszkadza gospodarzom, nie rzuca się specjalnie do pomocy i nie tęskni za własnym domem. Jest to o tyle dziwne, że zwłaszcza starsi ludzie i domatorzy (jakimi wydają się być wszyscy Borejkowie + progenitura) często dość ciężko znoszą zmianę miejsca.
      • soova Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 09.11.15, 20:53
        Na Roosvelta to nie Gaba i Grzegorz są gospodarzami, ale żyją w jakimś dziwnym układzie ze starszyzną rodu.

        Dlaczego Gaba i Grzegorz mają być gospodarzami na Roosevelta? Przecież to nie ich gospodarstwo, tylko co najwyżej dom rodzinny Gabrysi, a gospodarzami są jak najbardziej słusznie starzy Borejkowie. To G & G z dziećmi powinni iść na swoje, skoro są dorośli i samodzielni, a nie zostać gospodarzami. O tym ostatnim opowiada zresztą dzieło "Chłopi", w znacznej części poświęcone konfliktowi między młodym ambitnym a starym, ale jarym, który nie chce mu z gospodarki ustąpić. Rzadko kiedy zresztą taka zamiana przebiega bezkonfliktowo.
        • miodowocytrynowa Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 09.11.15, 21:06
          Tylko pytanie, dlaczego Gaba i Grzegorz nie chcą iść na swoje? Przecież ich stać na wzięcie kredytu i kupno nowego mieszkania. Dlaczego wolą się kisić ze starymi i znosić awantury o zmywarkę? Bo Gabrysia jest patologicznie uzależniona psychicznie od Borejów i powinna iść na terapię do psychologa.
          • soova Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 09.11.15, 21:14
            Nie tyle Gabrysia jest psychicznie uzależniona od rodziców, ile MM nie dostrzegła, że przeminął socjalizm, zmieniły się stosunki gospodarcze, nadszedł XXI w. i młode (skądinąd nie tak znów młode wiekiem) małżeństwa już nie mieszkają w jednym mieszkaniu kątkiem ze starszymi, z dziecięciem za przepierzeniem z szafy i z rodzicami/teściami za cienką ścianą. Był kiedyś tutaj taki wątek, pamiętam, że słowem - kluczem było "klisze" (przez jakie autorka cały czas postrzega zmieniającą się rzeczywistość).
            • dakota77 Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 09.11.15, 21:35
              No, akurat czesto mieszkaja, jesli nie stac ich na kredyt czy wynajem ;). Nie w tym rzecz, czy wciaz w Polsce rodziny mieszkaja na kupie, tylko w tym, ze akurat Strybow powinno byc stac na to, zeby zamieszkac osobno, tak jak Palysow, by nie gniezdzic sie w suterenie.
              • lowett Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 10.11.15, 17:26
                Stać bez kredytu, to by ich raczej nie było (Gabonów). A nie każdego marzeniem życia jest kredyt na lata kilkanaście lub i kilkadziesiąt. Wystarczy rzucić okiem na statystyki, ile osób dorosłych mieszka obecnie z rodzicami.

                U nich zastanawia nie sam, fakt mieszkania z rodzicami (po co Gaba ma brać kredyt,a rodzice sami siedzieć w ogromnym mieszkaniu?) tylko fakt, że sytuacja Gaby i G. w tym mieszkaniu jest bardzo nieciekawa, a oni mimo w to w niej trwają i są "szczęśliwi". Szczęśliwi nie mając nic do powiedzenia w domu? To chyba jakieś cyborgi.
            • sowca Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 09.11.15, 21:38
              Kwestię tego, czy się nie ma dość rodziny, to jedno.
              Druga kwestia jest praktyczna, jak podnosiłam w wątku o irytacjach. Kto gotuje? Kto pierze? Kto robi i przywozi zakupy? Kto sprząta? Wreszcie: kto zapłaci rachunki za gaz, prąd i wodę po pobycie miłych gości? I czemu Milicja nie zabrała swojego laptopa? Przynajmniej nie byłoby kolejki do komputera Floriana.
    • 3piota Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 09.11.15, 21:33
      miodowocytrynowa napisała:
      > Florek nie może się dostać do własnego kompa

      Ja nie rozumiem jaki to problem mieć ze sobą laptop przywieziony z Poznania.
      Zamiast grzebać we Florkowym i sadzić te epistoły do Idusi. Pewnie chodzi o to, że na wakacjach ma być odpoczynek od komputera. Ale wyłącznie swojego.
          • tt-tka Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 09.11.15, 23:45
            Pal diabli koszty, podobno pieniadze maja to do siebie, ze zawsze mozna je zarobic. No, ja akurat wiem, ze nie zawsze tyle, ile akurat potrzeba, ale widac dla Flobrych to nie problem.

            Ale jak oni wytrzymuja, przy wscieklym upale i gotowaniu na okraglo, te DZIESIEC osob pchajacych sie do jednej lazienki ??? To gorzej niz bylo na Roosevelta w okresie najwiekszego zatloczenia !
            Chyba ze nie zauwazylam lazienki drugiej, a moze i trzeciej, dobudowanej w miedzyczasie...
            • bupu Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 10.11.15, 00:13
              tt-tka napisała:

              > Pal diabli koszty, podobno pieniadze maja to do siebie, ze zawsze mozna je zaro
              > bic. No, ja akurat wiem, ze nie zawsze tyle, ile akurat potrzeba, ale widac dla
              > Flobrych to nie problem.
              >
              > Ale jak oni wytrzymuja, przy wscieklym upale i gotowaniu na okraglo, te DZIESIE
              > C osob pchajacych sie do jednej lazienki ??? To gorzej niz bylo na Roosevelta w
              > okresie najwiekszego zatloczenia !

              Przepraszam najmocniej, wydawało mi się, że Florensy miały jakąś agroturystykę widmo. Nie zbudowali żadnego wychodka dla gości? Ja nie wiem, im może kolejki do łazienki nie przeszkadzają, ale letnikom by raczej nie przypadły do gustu.
              • tt-tka Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 10.11.15, 00:26
                Mowa byla o niekrepujacym pawilonie drewnianym dla gosci - rodziny i przyjaciol, wiec bezplatnym - ale ani slowa o urzadzeniach higienicznych tamze. Prycze czy lozka ze spiworami.

                Ani kibelka, nawet model slawojka, ani nawet latryny nie wspomniano. Chlopaki zapewne sikaja po krzakach, rzecz w tym, ze przy takim obfitym zywieniu oni wszyscy nie tylko sikaja.

                A przy temperaturze ok. 30 stopni to ja osobiscie musze sie kilka razy dziennie oplukac, nie mowiac o solidnym myciu. Chociaz nie tkwie w kuchni godzinami ani nie zasuwam w ogrodzie, tylko pracuje na ogol w klimatyzowanych wnetrzach. To te 10, w porywach do 12, osob na okraglo i na zmiane siedzi pod prysznicem czy intensywnie smierdzi ? Bo tertium non datur.
                  • meduza7 Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 10.11.15, 10:24
                    A mnie się wydaje, że "niekrępujący pawilon dla gości" jest niekrępujący również dlatego, że ma własną łazienkę i nikt nie lata z każdą potrzebą do domu głównego. Przy czym obecność tejże łazienki jest dla mnie na tyle oczywista, że nie widzę potrzeby koniecznie podkreślać w opisie, że ona tam jest.
                    • tt-tka Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 10.11.15, 12:47
                      Nie wiem, nie wiem... w opisie domku, ktory zbudowal pan Broneczek u Marty Jedwabinskiej bylo zaznaczone, co tam sie miesci oprocz lozek, u Pulpostwa nie.
                      Bez wzgledu na to - w F goscie kreca sie wylacznie po domu. Budynku glownym, znaczy. O pawilonie nie wspomniano. I szczerze mowiac mam dusznosci od tego klebienia sie caly czas na kupie ich wszystkich, zwlaszcza w tej temperaturze. Byc moze borejkom to nie przeszkadza, ale mnie mierzi.
                      Wolalabym klasztorna cele, slowo. Chlod i samotnosc. Jeszcze kilka dni u Pulpow, a nawet erem na pustyni uznam za lepszy :-)
                • tt-tka Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 17.01.16, 03:27
                  tt-tka napisała:

                  (uPulpow) Mowa byla o niekrepujacym pawilonie drewnianym dla gosci - rodziny i przyjaciol
                  > , wiec bezplatnym - ale ani slowa o urzadzeniach higienicznych tamze. Prycze cz
                  > y lozka ze spiworami.

                  Sprawdzilam w Sprezynie, prostuje - niekrepujacy pawilon mial sanitariat i kacik kuchenny. Co nie zmienia faktu, ze w Febliku on jest tak niekrepujacy, jakby go wcale nie bylo. Chlopcy Rojkow spia w namiocie, a lazienka jest wymieniana tylko ta w domostwie.
                  • iskrzy_54 Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 17.01.16, 15:31
                    tt-tka napisała:
                    Sprawdzilam w Sprezynie, prostuje - niekrepujacy pawilon mial sanitariat i kacik kuchenny. Co nie zmienia faktu, ze w Febliku on jest tak niekrepujacy, jakby go wcale nie bylo. Chlopcy Rojkow spia w namiocie, a lazienka jest wymieniana tylko ta w domostwie.

                    Czyli jak zwykle brak dobrego redaktora, który by na ten niekrępujacy pawilon wskazał...
            • lowett Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 10.11.15, 17:32
              tt-tka napisała:

              >Ale jak oni wytrzymuja, przy wscieklym upale i gotowaniu na okraglo, te DZIESIEC osob pchajacych >sie do jednej lazienki ??? To gorzej niz bylo na Roosevelta w okresie najwiekszego zatloczenia !
              >Chyba ze nie zauwazylam lazienki drugiej, a moze i trzeciej, dobudowanej w miedzyczasie...

              Sądzę, że w takim dworze (patrz ilustracja str. 134), to są przynajmniej dwie łazienki.

              A tak swoją drogą, to ten dom Flobrych był starym dworkiem, czy nowym? Bo te nowe domy budowane na wzór "dworu polskiego" są tak paskudne...

              • bupu Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 10.11.15, 17:40
                lowett napisał(a):

                > Sądzę, że w takim dworze (patrz ilustracja str. 134), to są przynajmniej dwie ł
                > azienki.
                >
                > A tak swoją drogą, to ten dom Flobrych był starym dworkiem, czy nowym? Bo te no
                > we domy budowane na wzór "dworu polskiego" są tak paskudne...

                Dom Flobrych był jeszcze zdaje się we Wnusi skromnym domkiem, temy ręcyma przez Florka wybudowanym. W dwór szlachecki z drewna lecz podmurowany, co mu z daleka świeciły pobielane ściany, przeistoczył się znienacka i bez ostrzeżenia dopiero w Febliku.
                • lowett Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 10.11.15, 17:49
                  Ahaaaaa... Że Florek jest mężczyzną wielu zalet, to wiedziałam już dawno. Ale że miał również od początku zdolności murarskie? To pewnie dlatego mu teraz ta budowa tak gładko idzie.

                  Czy w Jeżycjadzie wszyscy sami sobie budują/remontują chałupy? Nikt nie słyszał o takim wynalazku, jak ekipa budowlana?
                • 3piota Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 10.11.15, 21:43
                  bupu napisała:
                  > Dom Flobrych był jeszcze zdaje się we Wnusi skromnym domkiem, temy ręcyma przez
                  > Florka wybudowanym. W dwór szlachecki z drewna lecz podmurowany, co mu z dalek
                  > a świeciły pobielane ściany, przeistoczył się znienacka i bez ostrzeżenia dopie
                  > ro w Febliku.

                  W którymś z wcześniejszych dzieł, kiedy to Pyza nieślubne powiła, cała rodzina miała się zrzucać na domek dla niej, Fryca i dziecięcia. I była mowa, że Florkom pozostało materiałów budowlanych że hohohoooo! Fryce wybyli za morza, no to żeby się te nadwyżki budulcowe nie marnowały powstał po rozbudowie dworek.
                  Może być, że książkę dalej będzie tam patio a wokół krużganki.
                  • tt-tka Re: Wakacje u Pulpy- czy ona nie ma dość? 10.11.15, 22:15
                    3piota napisał(a):



                    > W którymś z wcześniejszych dzieł, kiedy to Pyza nieślubne powiła, cała rodzina
                    > miała się zrzucać na domek dla niej, Fryca i dziecięcia. I była mowa, że Florko
                    > m pozostało materiałów budowlanych że hohohoooo! Fryce wybyli za morza, no to
                    > żeby się te nadwyżki budulcowe nie marnowały powstał po rozbudowie dworek.
                    > Może być, że książkę dalej będzie tam patio a wokół krużganki.

                    I bronic sie bedzie z wiez Flobrogrodu woj Florian z garstka rycerzy ... idz wez to wypluj ! Trzy razy przez lewe ramie !
    • iwoniaw Oczywiście, że nie ma dość 10.11.15, 10:00
      co wyrażone zostało wprost we Wnuczce. Ona jest wręcz zachwycona.
      A Florian znosząc to bez słowa sprzeciwu daje tylko dowód na to, że jest porządnym człowiekiem, a nie jakimś przyczajonym szują, ukrytym cknukiem - co z kolei werbalizują rozmyślania Melanii w Febliku.
      • tt-tka Re: Oczywiście, że nie ma dość 10.11.15, 17:56
        Z innej bajki - Pulpa, choc intelektualnie i duchowo najmniej rozwinieta z siostr Borejko, czytac lubi. Co tydzien porcja nowosci z ksiegarni.
        Czy w F widzimy ja z ksiazka ? czy tylko przy stole i przy garach ?
        Czytaja wszyscy, nawet Florian tego swojego Kinga (co oczywiscie nalezy skrytykowac, bo co to jest, zeby dorosly facet sam sobie lektury wybieral, skoro wybiera marne - to nie moje zdanie, ja K. tez czytam !), a Pulpy przy slowie pisanym nie pamietam. Oprocz zainteresowania przepisem kulinarnym, oczywiscie.
        • bupu Re: Oczywiście, że nie ma dość 10.11.15, 18:01
          tt-tka napisała:

          > Z innej bajki - Pulpa, choc intelektualnie i duchowo najmniej rozwinieta z sios
          > tr Borejko, czytac lubi. Co tydzien porcja nowosci z ksiegarni.
          > Czy w F widzimy ja z ksiazka ? czy tylko przy stole i przy garach ?
          > Czytaja wszyscy, nawet Florian tego swojego Kinga (co oczywiscie nalezy skrytyk
          > owac, bo co to jest, zeby dorosly facet sam sobie lektury wybieral, skoro wybie
          > ra marne - to nie moje zdanie, ja K. tez czytam !)

          Pani autorka wyraża ustami bohaterów, lub narratora, opinię, że powieści Kinga są marne?
          Cóż... Warsztatem King przerasta MM o jakąś straszliwą liczbę poziomów. I nie tylko warsztatem chyba.
            • bupu Re: Oczywiście, że nie ma dość 10.11.15, 18:29
              dakota77 napisała:

              > Moze trzymajmy sie faktow, krytykujac? Ignac narzeka, ze Florek czyta horrory.
              > Tyle. Nikt nic w ksiazce nie mowi o Kingu.

              Ja Feblika jeszcze nie czytałam, dlatego właśnie pytam, czy taka krytyka miała miejsce.
            • tt-tka Re: Oczywiście, że nie ma dość 10.11.15, 18:33
              "zebys ty jeszcze tych horrorow nie czytal" - Ignac
              "lepiej niech czyta Kinga (... ) nizby sie mial rzucac na tescia z butelka" - Pulpa
              Florian czytal Kinga. Zdaniem zony .- w celu rozladowania morderczych instynktow. Akurat to rzeczywiscie moglo mu byc potrzebne :-)
                • tt-tka Re: Oczywiście, że nie ma dość 10.11.15, 18:44
                  Niemniej ktos w ksiazce o Kingu mowi, nespa ?
                  Bez wzgledu na to, co sie Ignacowi nie podobalo - mnie sie nie podoba jego zachowanie. Nie chcecie wiedziec, co odpowiedzialabym na uwage w rodzaju co ty czytasz, po co to czytasz, poczytaj lepiej co innego. Moje lektury, moja sprawa. A Flobry od cirka ebaut 20 lat jest dorosly.
              • bupu Re: Oczywiście, że nie ma dość 10.11.15, 18:38
                tt-tka napisała:

                > "zebys ty jeszcze tych horrorow nie czytal" - Ignac
                > "lepiej niech czyta Kinga (... ) nizby sie mial rzucac na tescia z butelka" - P
                > ulpa
                > Florian czytal Kinga. Zdaniem zony .- w celu rozladowania morderczych instynkto
                > w. Akurat to rzeczywiscie moglo mu byc potrzebne :-)

                Przy tym rodzinnym stadzie, kłębiącym się w domu i nie dokładającym ręki do obowiązków nawet najcierpliwszej osobie groziłby krwawy rajd z siekierą, a'la Jack Torrance (wiem, że powieściowy latał z młotkiem do roque'a, wiem).
              • lowett Re: Oczywiście, że nie ma dość 10.11.15, 18:58
                tt-tka napisała:

                > "zebys ty jeszcze tych horrorow nie czytal" - Ignac
                > "lepiej niech czyta Kinga (... ) nizby sie mial rzucac na tescia z butelka" - P
                > ulpa
                > Florian czytal Kinga. Zdaniem zony .- w celu rozladowania morderczych instynkto
                > w. Akurat to rzeczywiscie moglo mu byc potrzebne :-)

                Ja ten tekst rozumiem troszczkę inaczej. Ignacy nie czytał "horrorów" tylko Horacego i się na Florka rzucił z butelką, prawda? A Florek jest człowiek spokojnym, na nikogo się z niczym nie rzuca, a czytuje krwawe "horrory" - to ostatnie jest dla Boreja, jak wiemy, wadą. Pulpa daje ojcu do zrozumienia, że woli taką "wadę" męża (która dla niej pewnie wadą nie jest), niżby miał się rzucać na kogoś z furią, a domu nobliwie czytywać literaturę starożytną. Odbieram to więc jak mały prztyczek Pulpy do Ignaca - i sygnał, że czytywana literatura nie świadczy o tym, jaki jest człowiek.
                • tt-tka Re: Oczywiście, że nie ma dość 10.11.15, 19:51
                  Alez ja tez tak to rozumiem ! Pulpa broni prawa Florka do lektur z wlasnego wyboru i wypomina ojcu jego dawne zachowanie, zreszta wczesniej przez Baltone wspomniane :-)

                  I bardzo sie ciesze, miedzy nami mowiac, ze ktos to otwarcie powiedzial, zamiast ukrywac sie z lekturami wlasnymi (Melania) czy syna (Grzegorz). Szkoda, ze nie ostrzej - no ale to tatus/tesc, nie wypadalo
            • iwoniaw Re: Oczywiście, że nie ma dość 10.11.15, 18:51
              Jak to nie mówi o Kingu? Te "horrory" krytykowane przez Ignaca to właśnie King, jest to napisane wprost w F., jak i wcześniej we WdO - bo Ignac nie wyraził swej dezaprobaty dla lektur Florka raz, lecz czyni to non stop. (Nie, żeby to dziwiło, w końcu Melania wiedziała, czemu książeczki o braciszku Cadfaelu czytuje w tajemnicy poza domem...)
          • vi_san Re: Oczywiście, że nie ma dość 17.01.16, 20:06
            Nie lubię Kinga. Ale zaraz jutro pójdę do księgarni i kupię cokolwiek tegoż, żeby nie być jak Ignac! :D A może wystarczy, że na półce pyszni się komplet Alex Kava [Alex Kavy?]? I dzieła zebrane o Sherlocku Holmesie - wszystkie Jego przygody opisane przez doktora Watsona w jednym tomiszczu?
            Niech mi ktoś wyjaśni - jakim cudem osobnik rzucający kompletnie nie do sensu cytatami z TŁUMACZEŃ [!!!] Marka Aureliusza [Aureliusz pisał w grece a nie po łacinie!] - natomiast kompletnie nie przyswaja NIC z literatury późniejszej [no, wyjątek czyni dla wieszczów, chociaż już Krasiński nie wiem czy znajduje uznanie] jest opisywany jako światły erudyta? Kurczę, nauczyć się kilku kretyńskich frazesów to i papuga może! I umiejętność cytowania starożytnych [niezależnie od akcentowania bezokoliczników!] nijak nie świadczy o ogólnym oczytaniu!
            • tt-tka Re: Oczywiście, że nie ma dość 17.01.16, 21:17
              vi_san napisała:

              > Nie lubię Kinga. Ale zaraz jutro pójdę do księgarni i kupię cokolwiek tegoż, że
              > by nie być jak Ignac! :D A może wystarczy, że na półce pyszni się komplet Alex
              > Kava [Alex Kavy?]? I dzieła zebrane o Sherlocku Holmesie - wszystkie Jego przyg
              > ody opisane przez doktora Watsona w jednym tomiszczu?

              Zeby nie byc jak Ignac, wystarczy, ze nie bedziesz wybrzydzala na cudze lektury :-)
              Ja Kinga czytam, Kava mi jakos nie posmakowala, ale na pewno nie bede dziwic sie z nagana w glosie, ze Ty ja czytasz.
              Juz jestem lepsza od ignaca ! o co zreszta nietrudno :-)


              > Niech mi ktoś wyjaśni - jakim cudem osobnik rzucający kompletnie nie do sensu c
              > ytatami z TŁUMACZEŃ [!!!] Marka Aureliusza [Aureliusz pisał w grece a nie po ła
              > cinie!] - natomiast kompletnie nie przyswaja NIC z literatury późniejszej [no,
              > wyjątek czyni dla wieszczów, chociaż już Krasiński nie wiem czy znajduje uznani
              > e] jest opisywany jako światły erudyta? Kurczę, nauczyć się kilku kretyńskich f
              > razesów to i papuga może! I umiejętność cytowania starożytnych [niezależnie od
              > akcentowania bezokoliczników!] nijak nie świadczy o ogólnym oczytaniu!


              A bo widzisz, Ignacowi z niebagatelna pomoca Milicji udalo sie wcisnac wszystkim przekonanie, ze tylko jego lektury swiadcza o wysokim poziomie umyslowym i moralnym. A poniewaz walkuje je w kolko od ponad pol wieku, zna je lepiej niz ktokolwiek z jego otoczenia i tym samym pozostaje wzorcem niedosciglym. Wyobrazasz sobie, ze Grzes probuje wszczac rozmowe o jakims problemie matematyki teoretycznej i co by sie wtedy dzialo przy stole ?
              >
              • vi_san Re: Oczywiście, że nie ma dość 17.01.16, 21:49
                Ja tam nikomu nie narzucam. Ani King, ani Kava nie są lekturą obowiązkową, na szczęście. A wybrzydzać, i owszem, mi się zdarza. Ostatnio - gdy dostałam od męża pod choinkę nowego Pilipiuka... Po czym zaanektował "bo on jeszcze nie skończył!". Bardzo wydziwiałam i zdecydowanie z naganą w głosie na jego czytanie! :D Z tym, że nie na wybór lektury, a na fakt, że książka była MOJA, a nie mogłam jej przeczytać, bo on... :D
                Ja rozumiem, że Ignac z pomocą Milicji wlazł na postument pomnikowy i tylko granat mógłby go z niego zwalić. Ale mnie intryguje jedno - że Milicji pasuje rola kapłanki bóstwa na ołtarzu - jej sprawa. Że w córki usiłowała wpoić takiez uwielbienie - tez pojmuję. Ale kolejne pokolenie? Wnuki? Nie mówię o Józwie, ale IGS? To on nie ma kontaktu z nikim spoza sekty wybrańców? Młody człowiek, mający do dyspozycji komputer z internetem, chodzący do szkół też WIERZY w boskość dziadziusia? Ja bym zrozumiała, że "na forum" rodzinnym nie będzie wywlekał niedouctwa staruszka, nie będzie poprawiał jego błędów itp, ale on ich NIE WIDZI! Jest możliwe tak kompletnie bezkrytyczne przyjmowanie czegokolwiek, przez osobnika opisywanego jako inteligentny? Pominę już pozostałych "młodszych", bo Łuśki nie trawię i co złego to ona, Józwa ma łacinę tam, gdzie i pisma Cycerona, Ziutek za smarkaty, Róża to takie cielę, cały cielętnik nawet, że przyjmie na wiarę za pewnik co jej babunia z mamunią powiedzą. Ale Laura? Tak ot, przechodzi do porządku nad zabijaniem drzwi gwoździami? Nad bezsensownym ględzeniem, nawet jeśli ONA nie ma ochoty gadać, szczególnie po łacinie? No, niezbyt wierzę...
                Abstrahując już od tego, że dla osób średnio inteligentnych znajomość łacińskich sentencji ma się nijak do posiadanej wiedzy, inteligencji i oczytania. Mam znajomą, która uczyła się kilka lat Japońskiego. I ma ona zwyczaj "wtrącać" japońskie słówka w rozmowie, cytować japońskie przysłowia [oczywiście w oryginale]. No, całe towarzystwo traktuje to jako jej "słabostkę", poza tym jest fajna, ale czy jej znajomość egzotycznego języka ma się jakkolwiek do jej erudycji?
                • tt-tka Re: Oczywiście, że nie ma dość 17.01.16, 23:02
                  vi_san napisała:



                  Nie mówię o Józwie, ale IGS? To on nie ma kontaktu z nikim spoza sekty wybrańców? Młody człowiek, mający
                  > do dyspozycji komputer z internetem, chodzący do szkół też WIERZY w boskość dz
                  > iadziusia? Ja bym zrozumiała, że "na forum" rodzinnym nie będzie wywlekał niedo
                  > uctwa staruszka, nie będzie poprawiał jego błędów itp, ale on ich NIE WIDZI! Je
                  > st możliwe tak kompletnie bezkrytyczne przyjmowanie czegokolwiek, przez osobnik
                  > a opisywanego jako inteligentny?

                  Jak widac, tak. IGS zreszta i Holmesa czyta, i na rozrywkowy film do kina poszedl. I co ? - doszedl do jedynie slusznego wniosku, ze to rozrywka dla plebsu. Ktorej on nie czuje i nie potrafi (ani nie chce) rozsmakowac sie w niej. Egzotyka taka jak pojsc na suk albo do pizzerii, ale prawdziwa madrosc i wartosc jest gdzie indziej. W dziadowej biblioteczce mianowicie. Te INNE rzeczy nie sa warte zainteresowania, skoro dziadzio i mamusia sie nimi nie interesuja, koniec, kropka.
                  Zauwazylas, ze o pracy i zajeciach (a takze ocenach moralnych, czemu nie) wlasnego ojca IGS nie mysli nigdy, a zapewne calkiem nie ma o nich pojecia ? Nikogo w domu to nie interesuje, to i mlodego nie bedzie. I tak jest ze wszystkim.
                  Ten internet, czyli poczytny blog literacki (iiii) i udzial w dyskusjach MM wspomniala, ale nie opisala. Nie zdziwilabym sie, gdyby sie okazalo, ze IGS na rozne fora wrzuca zlote mysli dziada, a potem z lekcewazeniem pisze lub mysli o tych, ktorzy nie cenia albo krytykuja. Przeciez w nim samodzielnosci mysli za pol grosza nie ma !


                  Pominę już pozostałych "młodszych", bo Łuśki n
                  > ie trawię i co złego to ona, Józwa ma łacinę tam, gdzie i pisma Cycerona, Ziute
                  > k za smarkaty, Róża to takie cielę, cały cielętnik nawet, że przyjmie na wiarę
                  > za pewnik co jej babunia z mamunią powiedzą. Ale Laura? Tak ot, przechodzi do p
                  > orządku nad zabijaniem drzwi gwoździami? Nad bezsensownym ględzeniem, nawet jeś
                  > li ONA nie ma ochoty gadać, szczególnie po łacinie? No, niezbyt wierzę...

                  To wroc do Sprezyny, skoro nie wierzysz. Nie przechodzi do porzadku, podejmuje dyskusje z dziadem. Tyle ze jego jezykiem i na jego warunkach. Inaczej nie umie.
                  • vi_san Re: Oczywiście, że nie ma dość 17.01.16, 23:52
                    No to sorry, ale musierowersum jest równie realne jak Śródziemie albo "Dawno, dawno temu w odległej galaktyce..." czyli świat Gwiezdnych Wojen. Bo o ile rozumiem, że są osoby, które nie lubią kryminałów i sensacji i "nie kupią" Holmesa czy "Szklanej Pułapki", o tyle NIE MA MOŻLIWOŚCI, by współczesny, obecnie żyjący młody człowiek był tak kompletnie wyalienowany z życia. Przecież on po prostu NIE MOŻE rozmawiać z równolatkami, bo oni mówią innym językiem! Dla nich są normalne odnośniki w rozmowie do wydarzeń tzw. popkultury, większość z nich oglądała w kinie Hobbita i Igrzyska Śmierci, zamiast Cycerona czy Seneki czyta Pilcha, albo Gretkowską, w pizzerii przy piwie gada nie tylko o ostatnim techno w klubie, ale i o milionie spraw poważnych, tyle, że nijak się mających do rzucania cytatami... Czy tylko mi się kłóci określanie jako wyjątkowo inteligentnego [i podkreślanie tegoż!] osobnika, który klęka przed cokołem pomnika dziadunia i ma w zadku to co go otacza bezpośrednio? To znaczy - wierzę, że może istnieć chłopak zafascynowany Seneką czy tam Aureliuszem i lekce sobie ważący kreatury w rodzaju Pawła Huelle. Pogardzający rozrywką dla mas w multipleksach i pizzeriach stylizowanych na włoskie. Wierzę. Tylko nie wierzę, że ktokolwiek uznałby go za obiecującego, inteligentnego czy bystrego! O "oczytanym" nie wspomnę.
                    Brak zainteresowania poglądami ojca u IGS mnie nie dziwi - wszak Grzegorz z łaską poślubienia Gabrieli zyskał status pożytecznego AGD. Wypytujesz o samopoczucie swój ekspres do kawy? Rozważasz problemy egzystencjalne miotły? Masz wątpliwości na temat etyki postępowania kaloryfera?
                    Do Sprężyny nie wrócę, bo nie znoszę Łuśki. a ona tam sporo truje. No, ale wierzę ci na słowo, że Laura podejmuje dyskusję na warunkach dziadunia. Tylko, że akurat do niej bardziej by pasowała np. demonstracja w rodzaju włączenia o 2:00 nad ranem na pełny regulator mrocznego rocka, a rozbudzonej i zdegustowanej rodzinie wyjasnienie, że ona nie może spac w pokoju zabitym gwoździami, więc się odstresowuje i z góry uprzedza, że w ten sposób odstresowywać się będzie dopóty, dopóki stuknięty stary piernik się nie odtenteguje od niej, jej chłopaków i jej pokoju. Koniec, kropka. A jak dziadzio nie zechce, to niech się zacznie przyzwyczajać do mrocznego rocka o 2:00 nad ranem. A jak się przyzwyczai, to ona zacznie odstresowywać się np. podczas kolacji wylewając mu na portki gorącą herbatę. Albo coś innego. W każdym razie nie na zasadzie subtelnej rozmówki z dziadziem, a Laura [taka, jak ją MM sama, własną ręką napisała] dowaliłaby całej rodzinie, z przesłaniem "Ustawcie dziada, albo popamiętacie!". I Laura to doskonale umie. :D
                    • tt-tka Re: Oczywiście, że nie ma dość 18.01.16, 00:47
                      vi_san napisała:

                      > NIE MA MOŻLIWOŚCI, by współczesny, obecnie żyjący
                      > młody człowiek był tak kompletnie wyalienowany z życia. Przecież on po prostu
                      > NIE MOŻE rozmawiać z równolatkami, bo oni mówią innym językiem!

                      Totez nie rozmawia. On w szkole nie ma rozmowcow, ma tylko przesladowcow, zapomnialas ? Nawet z subtelna i tez przesladowana Agnieszka rozmawial sobie tylko do chwili, w ktorej jej nie spodobal sie jakis wiersz. A poza szkola rozmawia tylko z rodzina. I w internecie na forach DLA DOROSLYCH. Przy czym nie wiadomo, o czym na tych forach pisze.



                      Wypytujesz o samopoczuc
                      > ie swój ekspres do kawy? Rozważasz problemy egzystencjalne miotły? Masz wątpliw
                      > ości na temat etyki postępowania kaloryfera?

                      Czasem wypytuje :-) mojego kompa, jak mi wariuje, albo czajnik, jw. a czasem krzycze na jednego i drugiego. Ale slowo, nie sa to moi jedyni rozmowcy.


                      > Do Sprężyny nie wrócę, bo nie znoszę Łuśki. a ona tam sporo truje. No, ale wier
                      > zę ci na słowo, że Laura podejmuje dyskusję na warunkach dziadunia. Tylko, że a
                      > kurat do niej bardziej by pasowała np. demonstracja w rodzaju włączenia o 2:00
                      > nad ranem na pełny regulator mrocznego rocka, a rozbudzonej i zdegustowanej rod
                      > zinie wyjasnienie, że ona nie może spac w pokoju zabitym gwoździami, więc się o
                      > dstresowuje i z góry uprzedza, że w ten sposób odstresowywać się będzie dopóty,
                      > dopóki stuknięty stary piernik się nie odtenteguje od niej, jej chłopaków i je
                      > j pokoju. Koniec, kropka. A jak dziadzio nie zechce, to niech się zacznie przyz
                      > wyczajać do mrocznego rocka o 2:00 nad ranem. A jak się przyzwyczai, to ona zac
                      > znie odstresowywać się np. podczas kolacji wylewając mu na portki gorącą herbat
                      > ę. Albo coś innego. W każdym razie nie na zasadzie subtelnej rozmówki z dziadzi
                      > em, a Laura [taka, jak ją MM sama, własną ręką napisała] dowaliłaby całej rodzi
                      > nie, z przesłaniem "Ustawcie dziada, albo popamiętacie!". I Laura to doskonale
                      > umie. :D

                      Laura tego nie umie imho. Gdyby umiala, to by to zrobila.
                      Wielokrotnie pisalam, ze wiekszosc dziewczyn, jakie znalam, spralaby brata albo co najmniej uszkodzila mu sprzet, rozdarla buzie i to nie Seneka bynajmniej, zdemolowala futryne... a co najmniej wyszla z domu trzaskajac drzwiami, przestala sie odzywac do rodziny...

                      A Laura podejmuje tylko dyskusje. Wedlug pojec dziada i jego jezykiem, czyli na z gory przegranej pozycji, bo on jest w te klocki lepsiejszy. A kiedy brakuje jej slow/argumentow, zmusza Wolfiego do oswiadczyn, co tez jej nic nie daje. I ucieka, no nie moge, wziac slub. Co tez jej nic nie daje.
                      >
                      Piszesz, ze do Laury bardziej by Ci pasowala glosna i zatruwajaca zycie innym demonstracja. Wymuszanie przez dokuczanie. No wiec nie, nie na dziadzie i babie. Ona tak traktowala siostre i matke, ale nie seniorow. Zastanow sie, dlaczego. Czy nie dlatego przypadkiem, ze TEZ kupila mit najmadrzejszych ? Nie wiem, tak sobie gdybam.
                      Na pewno Laura wie, ze matka, ojczym ani nikt inny do niczego seniorow nie zmusi. To oni ustalaja warunki i nie ma na nich bata. Nigdy, w zadnej scenie Laura nie probuje ugrac czegos napuszczajac Gabriele na jej rodzicow.
                      • vi_san Re: Oczywiście, że nie ma dość 18.01.16, 10:11
                        "poza szkola rozmawia tylko z rodzina. I w internecie na forach DLA DOROSLYCH"

                        Tt-tko, zasadniczo jesteśmy na forum dla dorosłych. Potraktowałabyś serio jakiegoś palanta, który by ci wciskał co moment łacińskie cytaty i oczekiwał, że będziesz je identyfikować? Albo wklejałby zajmujące kilka stron wykłady na temat gramatyki i temu podobnych? Bo ja - nie. Uznałabym, że albo gimbaza się nudzi, ferie się zaczęły, albo osobnik przy drugiej klawiaturze jest ... Lekko zaburzony. Na forach dla dorosłych smęcącego IGS nikt by nie potraktował jak partnera w dyskusji!

                        "Czasem wypytuje smile mojego kompa, jak mi wariuje, albo czajnik, jw. a czasem krzycze na jednego i drugiego"

                        No dobra, ja też czasem wypytuję. Ale zasadniczo Grześ nadaje telepatycznie, że jest ok, to po co pytać?

                        Gabuchny na życiodajnych seniorów się napuścić nie da. Ale mi chodzi o co innego. Do temperamentu Laury mi by bardziej pasowała demonstracja: spranie brata, trzaśnięcie drzwiami wychodząc, zamknięcie się [na klucz] w swoim pokoju i ryczenie muzyką - i nie, nie jako próba rozmowy z dziadziem. I nawet nie żądanie, żeby coś z dziadem zrobiono! Tylko jako informacja, że ONA sobie nie życzy.
                        Zauważ, że NIKT tam nie usiłuje do niczego przekonać seniorów, poza bojem o zmywarkę. W której to kwestii głos zabiera stary pierdoła, mimo, że w kuchni małego palucha nie zegnie, i polemizuje z osobami, które codziennie szorują gary po całej sekcie. I nikt mu nie powiedział - Ok, to przez tydzień SAM zmywaj, a potem pyskuj! - bo to pierwsze, co ja bym powiedziała. Nie, wszyscy pokornie słuchają, że Seneka nie miał zmywarki... A co to ma do rzeczy?
                        A jeszcze OT co do Gaby: IMHO najsmutniejsza scena, pierwsza, przy której pomyślałam, że jest w tej rodzinie coś bardzo, bardzo niezdrowego, to scena powrotu Nutrii z Cypru. Natalii nie było rok. Rok. ROK! Gaby trzy dni. I co seniorzy? "Gabrysiu, jak strasznie długo cię nie było, jak tęskniliśmy, dom taki pusty bez ciebie"... Gabrysiu? W efekcie, o ile pamiętam, pierwszy wita Nutrię... Bernard. Smutne to było dla mnie strasznie.
                        • tt-tka Re: Oczywiście, że nie ma dość 18.01.16, 10:49
                          vi_san napisała:


                          >
                          > Tt-tko, zasadniczo jesteśmy na forum dla dorosłych. Potraktowałabyś serio jakie
                          > goś palanta, który by ci wciskał co moment łacińskie cytaty i oczekiwał, że będ
                          > ziesz je identyfikować? Albo wklejałby zajmujące kilka stron wykłady na temat g
                          > ramatyki i temu podobnych? Bo ja - nie. Uznałabym, że albo gimbaza się nudzi, f
                          > erie się zaczęły, albo osobnik przy drugiej klawiaturze jest ... Lekko zaburzon
                          > y. Na forach dla dorosłych smęcącego IGS nikt by nie potraktował jak partnera w
                          > dyskusji!

                          Jasne, ze nie potraktowalabym serio. Ale tez nie wiemy, jak byl na tych forach traktowany IGS - wiemy, ze udzielal sie udajac doroslego, ale nie powiedziano, jal odniesli sie do niego forumowicze :-)
                          >

                          >
                          > Gabuchny na życiodajnych seniorów się napuścić nie da. Ale mi chodzi o co inneg
                          > o. Do temperamentu Laury mi by bardziej pasowała demonstracja: spranie brata, t
                          > rzaśnięcie drzwiami wychodząc, zamknięcie się [na klucz] w swoim pokoju i rycze
                          > nie muzyką - i nie, nie jako próba rozmowy z dziadziem. I nawet nie żądanie, że
                          > by coś z dziadem zrobiono! Tylko jako informacja, że ONA sobie nie życzy.

                          Ba, czy Laura rzeczywiscie ten temperament ma ? Bo jak sobie ostatnio neoj odswiezalam, to ona jest ostra tylko wobec slabszych/przestraszonych/ustepliwych. Silnym sie nie stawia, tylko albo kreci, albo robi uniki. Albo sama ustepuje.

                          Zaskoczylo mnie, bo tego nie pamietalam, ze w CP to Roza, to ciele chore ze strachu na mysl o konflikcie, po jakiejs kasliwej aluzji braciszka-szpicla bierze go za ramie, wpycha do jego pokoju i zamyka drzwi. I to ona, nie Laura, mowi dziadowi "przykro mi, ale nie masz za wiele do powiedzenia w tej sprawie, my sie i tak pobierzemy". Wylamuje palce ze zdenerwowania, ale mowi to. Ona jedna w calej neoj.



                          >
                          • vi_san Re: Oczywiście, że nie ma dość 18.01.16, 11:05
                            Zasadniczo zapewne masz rację, ja borejczadę [zwaną inaczej neo] czytałam mocno po łebkach, to mogło mi umknąć. Ale Tygrys temperamencik miała. Wcześniej. Być może potem jej sklęsło?
                            W którym tomie była kłótnia o zmywarkę? Pamiętasz?
                            • tt-tka Re: Oczywiście, że nie ma dość 18.01.16, 11:30
                              vi_san napisała:

                              > Zasadniczo zapewne masz rację, ja borejczadę [zwaną inaczej neo] czytałam mocno
                              > po łebkach, to mogło mi umknąć. Ale Tygrys temperamencik miała. Wcześniej. Być
                              > może potem jej sklęsło?
                              > W którym tomie była kłótnia o zmywarkę? Pamiętasz?

                              W Imieninach.

                              Tygrysowi skleslo na pewno i nawet wylapalam, kiedy. Miedzy JT a nastepna pozycja. Tak sobie mysle - czy widok bluzgajacego, chamskiego ojca tak ja porazil, czy swiadomosc, ze mama dobra byla i swieta, a ona, Laura, nigdy nie miala racji ?

                              Inna sprawa - czy tupet i bezczelnosc to juz temperament ? Bo mnie ona wydaje sie bardziej intrygantka w tych wczesniejszych latach ( a intrygowanie kojarzy mi sie z chlodnym opanowaniem) niz osoba z temperamentem. Podpuscic, napuscic, podkrecic - tak, to potrafila. Ale wybuchala nieczesto, glownie w NiN i to na tle wlasnej uszkodzonej urody...
                              • vi_san Re: Oczywiście, że nie ma dość 18.01.16, 12:02
                                Czyli między Językiem Trolli a Żabą? No, możliwe...
                                Intrygantką? Też. Ona lubiła manipulować. Ale [moim zdaniem] za głupiutka jest na manipulowanie kimś, kto manipulowany być nie chce. Pyza to łagodna mameja, z Pyzą wychodziło. Mamusia się jej boi i ustępuje, to z mamusią tez wychodziło. Ale z innymi? Tyle, że [moim zdaniem] ona by raczej uderzyła właśnie w sposób tak irracjonalny [pozornie] jak np. puszczanie muzyki w nocy - uwierz mi, ludzie [rodzina też ludzie] znacznie szybciej i chętniej wysłuchają sprzeciwów, jeśli w zamian uzyskają spokojny wypoczynek nocny, niż zlitują się nad czyimiś urażonymi uczuciami.
                                I to by właśnie pasowało do "knującego" Tygryska. Plus nadprogramowo spranie brata - szpicla. Albo też "umilenie" mu życia tak, żeby popamiętał, iż latanie z jęzorem do dziadziusia nie popłaca.
                                • tt-tka Re: Oczywiście, że nie ma dość 18.01.16, 12:18
                                  vi_san napisała:

                                  > Czyli między Językiem Trolli a Żabą? No, możliwe...
                                  > Intrygantką? Też. Ona lubiła manipulować. Ale [moim zdaniem] za głupiutka jest
                                  > na manipulowanie kimś, kto manipulowany być nie chce. Pyza to łagodna mameja, z
                                  > Pyzą wychodziło. Mamusia się jej boi i ustępuje, to z mamusią tez wychodziło.
                                  > Ale z innymi?

                                  Totez mowie, ona atakuje slabszych. wylacznie.

                                  Tyle, że [moim zdaniem] ona by raczej uderzyła właśnie w sposób t
                                  > ak irracjonalny [pozornie] jak np. puszczanie muzyki w nocy - uwierz mi, ludzie
                                  > [rodzina też ludzie] znacznie szybciej i chętniej wysłuchają sprzeciwów, jeśli
                                  > w zamian uzyskają spokojny wypoczynek nocny, niż zlitują się nad czyimiś urażo
                                  > nymi uczuciami.
                                  > I to by właśnie pasowało do "knującego" Tygryska. Plus nadprogramowo spranie br
                                  > ata - szpicla. Albo też "umilenie" mu życia tak, żeby popamiętał, iż latanie z
                                  > jęzorem do dziadziusia nie popłaca.
                                  >
                                  Ale ona tego NIE zrobila... zadnej z tych rzeczy. Bala sie ? Nie przyszlo jej do glowy ? Ogolnie ona jest malo pomyslowa, malo tworcza, a wzorow nie ma skad brac - ani nie wyczyta, nie w tych lekturach, ktore ma, ani kolezanka nie podpowie, z braku kolezanki... a gdyby ktoras podpowiedziala, byc moze nasza Laurka zadarlaby dumnie glowe i powiedziala "takie prostackie metody ? to moze ty, ale nie w mojej rodzinie !". Bo ona jest szalenie borejkowska i to, czym ja dziadzius faszeruje, lyka bezkrytycznie.
                                  Co ciekawe - babuni nie lyka. Byc moze ma przed nia respekt (zeby nie powiedziec, ze pietra), ale nie szacunek i nie milosc, poza wczesnym dzieciecym okresem. A do dziadka ma.
              • gat45 cudze lektury 18.01.16, 10:06
                tt-tka napisała:

                [...]

                > Zeby nie byc jak Ignac, wystarczy, ze nie bedziesz wybrzydzala na cudze lektury
                > :-)

                Kiedy cudze lektury mnie dziwią, po prostu pytam "co ty w tej książce znajdujesz ?". I wyobraźcie sobie, że najczęściej ludzie znajdują coś, czego mnie by nawet do głowy nie przyszło tam szukać ! Nie mówię, że od razu po takiej odpowiedzi rzucam się na biografię jakiejś gwiazdy rocka czy innego harklequina, ale rozumiem, że kogoś mogą interesować takie tematy. Nie macie pojęcia, czego jedna moja kuma doszukała się w biografii Lady Diany ! Gdyby chciała to spisać i wydać, to JEJ książkę przeczytałabym z wypiekami na twarzy, słowo zucha !

                I jeszcze o akcentowaniu bezokolicznika łacińskiego : jeżeli ktoś nie zna łaciny, to naprawdę niekoniecznie musi rzucać łacińskimi cytatami. Ale jak już rzuca, to ja bardzo proszę porządnie. Nic mnie tak nie wkurza, jak elegancko zaakcentowana pierwsza sylaba w znanym do upojenia "primum non nocere". NOOOOcere brzmi przecież bardziej światowo niż nocEEEre, nieprawdaż. Często też lata "tertium non datUM". I po co to, ja się dopytywuję ?
                • tt-tka Re: cudze lektury 18.01.16, 10:37
                  gat45 napisała:


                  >
                  > Kiedy cudze lektury mnie dziwią, po prostu pytam "co ty w tej książce znajdujes
                  > z ?". I wyobraźcie sobie, że najczęściej ludzie znajdują coś, czego mnie by naw
                  > et do głowy nie przyszło tam szukać !

                  Wyobrazam sobie bez trudu, tez pytam i dostaje odpowiedzi. Ale Ignac nie pyta. Ignac steka "zebys ty jeszcze tych horrorow nie czytal". A Milicja z mnichem-detektywem ukrywa sie nie z obawy przed pytaniem, jak sadze, tylko przed drwina, grymasami albo postulatami.
                • vi_san Re: cudze lektury 18.01.16, 11:14
                  Ponieważ języki obce są mi obce - staram się cytować tłumaczenia. Nie mam problemów z prawidłowym akcentowaniem "Po pierwsze: nie szkodzić" czy "Trzeciej możliwości nie ma". :D
                  Natomiast czy prawidłowe [bądź nie] akcentowanie czegokolwiek jest powodem do akceptowania kogoś [bądź nie]? No, moim zdaniem - nie.
                  Plus jeśli już o cytatach mowa - czy ktoś kiedyś zwrócił uwagę dziadowi, że SAM cytuje nie Marka Aureliusza a PRZEKŁAD z Marka Aureliusza? Ja tam nie jestem inteligencja z kamiennicy, tylko patologia z bloków stoczniowych, ale WIEM, że Aureliusz nie łaciną a greką się posługiwał...
        • dakota77 Re: Oczywiście, że nie ma dość 10.11.15, 18:05
          Ale to sa dwa dni, kiedy wszyscy siedza jej na glowie, sporo sie dzieje. Moze z ksiazka siedziala np. wieczorem, kiedy ferajna poszla juz spac. Florka przeciez tez nie widzimy w tym tomie czytajacego, wiemy ze Ignac narzeka na jego czytanie horrorow.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka