Dodaj do ulubionych

Praca zawodowa i życie dorosłe młodych...

05.06.16, 20:44
Tak sobie pomyślałam... Abstrahując całkowicie od życia i układów realnych, opierając się tylko na realiach musierowersum - kim mogliby być i co robić przedstawiciele młodego pokolenia Borejków? Znaczy Pyziaówny, Stryba, Pałysowie itd.

Róża jest właściwie skazana na życie pani Frycowej, szkoły nie ma [i w przeciwieństwie do Patrycji nawet nie myśli o jakiejkolwiek aktywizacji]. Ot, życie: łaskawość pana męża, dziateczki, obiadki, spacerki...
Laura? Jej śpiewanie po kilku zimach w szalecie można położyć pod pociąg pospieszny relacji Warszawa - Kraków. Co Laura mogłaby robić zawodowo, gdyby nie została "primadonna assoluta"? Z jej charakterem średnio ją widzę w szkole, zwłaszcza jako nauczycielkę "michałka" - czyli przedmiotu - ogona, jakim jest muzyka, z którym nikt się nie liczy. Jakieś pomysły co syrenko-sarenka mogłaby zawodowo? Życie z Nadszympansem? Cóż, myślę, że Laura musiałaby z nim zostać, nawet nie z przyczyn finansowych, a powiedziałabym, psychologicznych. Moim zdaniem u niej silnie zadziałało coś takiego "Moja matka sobie schrzaniła życie, a JA będę miała szczęśliwą rodzinę, nawet gdybym sobie to szczęście miała narysować!" No i będzie rysować, choćby wbrew logice.
Ignacy Grzegorz? Po historii sztuki? Cóż to cielę mogłoby w życiu robić? W żadną jego pracę twórczą nie uwierzę! No, poza pisaniem nudnych i ciężkawych sonetów. Nie wierzę tez w jego "bycie organizatorem" czegokolwiek, jakichś wystaw czy czegoś - to wymaga siły przebicia, energii, zapału własnego a nie ślimaczenia się i cackania. I nie widzę u jego boku trwale żadnej panny, co poradzić, mi on pasuje na "zorientowanego inaczej"... Nie żeby to było w jakiś sposób obraźliwe czy coś, a po prostu.
Józef poszedł na politechnikę i ok, oczyma wyobraźni widzę go za kilka lat, jako rzutkiego pana inżyniera, który dostaje świetny kontrakt, ustawia się w życiu i idzie przez nie bez zbytnich problemów, z truchtająca u boku Dorotką w przykusej sukienczynie i [ofkors] bez mejkapu.
Łucja? Nie znoszę gadziny, ale zawodowo ją widzę - studia, nie żadna filologia, to dobre do zabaw językowych, a nie na życie. Studia więc, jakaś ekonomia, albo socjologia, prawo międzynarodowe, albo na upartego ta medycyna. I kariera albo w korpobiznesie [tak, moim zdaniem Łuśka, ze swoim wyszczekaniem i bezczelnością miałaby się dobrze w światku "korpo"], ewentualnie duża firma międzynarodowa, z oddziałami na całym świecie. Albo, jeśli już ta nieszczęsna medycyna - to psychiatria albo psychologia. I prywatny gabinet. Oczywiście singielka, bo wszak "chłop w chałupie to jak wrzód na ...", a poza tym ona nie będzie białą niewolnicą, nie ma czasu itd.
O Ziutku trudno cokolwiek, ale życzyłabym mu z całego serca kariery typu Martyny Wojciechowskiej - podróże na kraniec świata, taka otwartość i w jakiś sposób - ucieczka z domu. I, owszem, powroty z wypraw do Poznania, do babcinej kuchni, ale po dwóch, trzech tygodniach z rosołkiem i pierożkami - już go ciągnie na Borneo, albo do Mozambiku...
O młodych Rojkach w sumie nic nie wiadomo. :(
Ani Górskiej życzyłabym, żeby np. zaczęła tańczyć flamenco, jeździć konno, z wiekiem się "wylaszczyła" [to za to, jak paskudnie zawsze MM o niej pisze!], żeby sport dał jej przepiękną wysmukłą sylwetkę, po matce mogłaby "wziąć" krągłości kobiece, żeby w Hiszpanii czy Portugalii zakochał się w niej jakiś Don Juan Tenorio, który zachwycony złotym blaskiem jej włosów całkowicie zmieniłby się - dla niej. I żeby ułożyła sobie z nim fajne życie w Madrycie, albo Lizbonie, a rodzice i Nora mogliby do niej jeździć na wakacje zamykając swój dom na przyjazdy padalcowatej rodzinki...
Nora za mało znana, ale też jej dobrze życzę.
A wy? Jak sądzicie?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Praca zawodowa i życie dorosłe młodych... 05.06.16, 21:56
      Hmmm...
      Pyziakowny obie "przy mezu", ale Roza ma wieksze mozliwosci, przynajmniej potencjalnie :-), akademickie miasto dobrej klasy, mozliwosci ksztalcenia i samoksztalcenia ogromne, bujne zycie w spolecznosciach lokalnych i multikulti; ja ja widze jako te, ktora dba o dom i wiekszych ambicji nie ma, ale ciagana przez Mile (na festyn, szkolna zabawe, przedstawienie dzieciece) w cos sie wciaga, dla dziecka, jesli nie dla siebie, chce sie czyms popisac/zablysnac (chocby szarlotka), raz cos robi i wychodzi jej, wiec powtarza, zmienia...znajduje grupe (chocby kilka osob) o podobnych zainteresowaniach - ciasta, dekoracja sali, opiekunka-wolontariuszka na wycieczce klasowej - i wciaga sie w to, a dalej leci z gorki. Roza miala, mam wrazenie, najmniej problemow z kontaktami z osobami spoza rodziny, ma szanse na socjalizacje. A nawet na robienie czegos z sensem, chocby w skromnym zakresie.

      Laura - czarno widze. Spiewac nie bedzie, skoro juz bez zalu przerwala/skrocila wystepy i najbardziej przejmuje sie swoimi mdlosciami, a nie glosem. A trzydziestka na karku, dla spiewaczki ostatni dzwonek. Pozostana jej uroki plantacji, Adam i mamunia Gabunia jako przytulanka dla tygrysiatka. Plus nie bardzo zdrowi tesciowie, ktorymi maz bedzie sie zajmowac i przejmowac, a zatem nie jej bedzie poswiecal caly swoj czas i uwage. Poglebiajaca sie frustracja, a czy ona potrafi ja rozladowac ? Watpie.

      IGS JUZ stal sie Ignacem Drugim. I bedzie nim. Byc moze przy Agnieszce, byc moze przy mamusi.

      Jozwa ma spore szanse na zycie po swojemu. Co jest jego "swoim", wole sie nie domyslac. Zapewne pojdzie na studia i bedzie sobie radzic, a ambicje dodatkowe zrealizuje w ramach uczelni albo poza. Byc moze na marszach albo w paramilitarnych organizacjach wiadomej proweniencji.

      Lusie ktos juz opisywal jako absolwentke polonistyki, ktora zawiodl talent literacji i realizuje sie jako korektorka w wydawnictwie Akapit Press. Czego jej zycze z calej duszy, no nie znosze bachora. I zeby musiala wspolpracowac z osoba tego pokroju, co jej tworczyni (i nie Ide mam na mysli)

      O Ziutku i Rojkach za malo wiemy, choc Szymek rokuje niezle, sadze. Niech studiuje co chce, byle dalej od poznania i rodziny.

      Panny Gorskie - owszem, niech jedna odda sie sztuce, w oczach rodziny tak znikomej jak taniec i to nie klasyczny bynajmniej, a druga niech idzie na zootechnike/sadownictwo i zajmie sie rodzinnym biznesem profesjonalnie, a nie bajkowo. I niech szanownych gosci nawiedzajacych Pulpowo pogoni do roboty i da im taki wycisk, zeby im sie odechcialo tam bywac. O.
      • vi_san Re: Praca zawodowa i życie dorosłe młodych... 05.06.16, 23:10
        "Jozwa ma spore szanse na zycie po swojemu. Co jest jego "swoim", wole sie nie domyslac. Zapewne pojdzie na studia i bedzie sobie radzic, a ambicje dodatkowe zrealizuje w ramach uczelni albo poza"
        Ja nadal, mimo, że MM go wysłała na politechnikę uważam, że Józwa by pasował do Akademii Morskiej. Wydział nawigacyjny, acz on jest praktyczny, więc zapewne by wybrał mechaniczny. I tak właśnie widziałabym go najchętniej - żeby nakichał życzliwie na Poznań ze stukniętą mamuśką [zwróć uwagę, Tt-tko, że Józef jako JEDYNY z Borejcząt ma jakiekolwiek relacje poza rodzinne!], Dorotce wyjaśnił spokojnie, że owszem, kochać ją kocha, ale z przyczyn geograficznych nic z tego nie będzie i tyle. Spakować ciuchy i do Gdyni. A potem... Okno na świat! I całkiem szczerze wierzę, że po kilku latach z dala od harpii domowych i Nosferatu tatunia - Józef by się nauczył, że szminka na ustach dziewczyny nijak nie świadczy o jej skretynieniu, że koleżanka z wydziału może być co prawda słabsza fizycznie, ale mieć znacznie lepsze wyniki w testach wiedzy itd. Przy starym pierniku JB pojęcie tego jest niemożliwe - on wszak jest "bóstwem na ołtarzu" i klękajcie kapłanki cześć oddając - to jedyna "męska" rola starego durnia. Z dala od domu rodzinnego [i nie piwnicę Pałysów wyłącznie mam tu na myśli] - Józef mógłby się nauczyć normalnych relacji społecznych.
        I nie, nie widzę Józefa na marszach ONR czy Młodzieży Wszechpolskiej. On jest na to zbyt... Konkretny? Owszem, w kibicowskie burdy mógł się wdawać, ale to inna bajka, szczenięce błędy, głupota smarkacza plus presja grupy - obecnie jest starszy i powody, dla których "kibolował" się rozmyły.
        • zla.m Re: Praca zawodowa i życie dorosłe młodych... 05.06.16, 23:33
          A weź, mowy nie ma, żeby tego głupawego, zrzędliwego maczusia do Trójmiasta wpuścić. Chyba, żeby w łeb na rogatkach, w kocyk i w zęzę jakiegoś okrętu, takiego co szybko odpływa. Niech siedzi, rzyga i moknie a dodatkowo niech mu PANI (!) kapitan każe podróż odpracować. Najlepiej w kuchni, przy zmywaniu, a w portach - sztauowanie. a nie żadne tam wycieczki do burd...eee.... do muzeów. I pod kilem go, jak szczura!
          • vi_san Re: Praca zawodowa i życie dorosłe młodych... 06.06.16, 00:00
            A ja tam jako rodowita, urodzona i wychowana Gdańszczanka - Gdyni nie lubię i im Józwy życzę! Niech mają! :P
            I nie mam absolutnie nic przeciwko PANI kapitan ani nawet przeciwko PANIOM profesor! I w całej rozciągłości popieram, że w portach sztauowanie, a nie wycieczki do burd... muzeów.
            Tyle, że wyjaśnię: po pierwsze: odmówiłam przyjęcia do wiadomości sceny ze szczurem. Koniec, kropka. Rzecz nie była i tyle. Jest [ta scena] tak głupia, nielogiczna i beznadziejnie słabo napisana - że nie i już; po drugie: poza tą jedną sceną - Józef jest napisany w sumie dość "spójnie" w przeciwieństwie do wielu postaci, którym się albo kompletnie rozjeżdża opis z odbiorem, albo też które w sposób irracjonalny firanieją [znaczy zaczynają być dzielne i miłe]; po trzecie zaś: z mizoginizmu i "maczyzmu" mógłby się wyleczyć właśnie z dala od domostwa, gdzie jedynym bóstwem pozostaje stary piernik ględzący bzdury, który palcem o palec nigdy nie uderzył, a ideały kobiece to Milicja w obrzęchanych łachach na ślub własnej córki idąca, Gabbini, która nie wie co to kobiecość jako taka, ewentualnie stuknięta matka własna, chamska i ordynarna. Podkreślę - tą szansę dla niego widzę między innymi dlatego, że jako JEDYNE z "borejcząt" umiał nawiązać koleżeńską relację "pozarodzinną" - jego układ z Dziubą jest fajny, prawdziwy i taki dokładnie, jak być powinien.
            I na koniec: jeśliby się Józwa naprawił - można by powiedzieć "Wiadomo, światły wpływ Trójmiasta na każdego dobrze działa", a jeśli nie - czarny PR sobie robi Gdynia, no bo czego oczekiwać po takiej prowincji, że z trudnego materiału zrobi porządnego człowieka... ;)
            • aadrianka Re: Praca zawodowa i życie dorosłe młodych... 08.06.16, 19:35
              > A ja tam jako rodowita, urodzona i wychowana Gdańszczanka - Gdyni nie lubię i i
              > m Józwy życzę! Niech mają! :P
              > I na koniec: jeśliby się Józwa naprawił - można by powiedzieć "Wiadomo, światły
              > wpływ Trójmiasta na każdego dobrze działa", a jeśli nie - czarny PR sobie robi
              > Gdynia, no bo czego oczekiwać po takiej prowincji, że z trudnego materiału zro
              > bi porządnego człowieka... ;)
              >

              jako gdańszczanka rodowita powiem tylko: amen :)
    • bupu Re: Praca zawodowa i życie dorosłe młodych... 07.06.16, 20:54
      vi_san napisała:

      > Ani Górskiej życzyłabym, żeby np. zaczęła tańczyć flamenco, jeździć konno, z wi
      > ekiem się "wylaszczyła" [to za to, jak paskudnie zawsze MM o niej pisze!], żeby
      > sport dał jej przepiękną wysmukłą sylwetkę, po matce mogłaby "wziąć" krągłości
      > kobiece, żeby w Hiszpanii czy Portugalii zakochał się w niej jakiś Don Juan Te
      > norio, który zachwycony złotym blaskiem jej włosów całkowicie zmieniłby się - d
      > la niej. I żeby ułożyła sobie z nim fajne życie w Madrycie, albo Lizbonie, a ro
      > dzice i Nora mogliby do niej jeździć na wakacje zamykając swój dom na przyjazdy
      > padalcowatej rodzinki...
      > Nora za mało znana, ale też jej dobrze życzę.

      Taż konie Ania ma pod nosem, we Flobrogrodzie przecież. Już oczyma duszy widzę ją, wciągającą się w rajdy konne i zwiedzającą świat na końskim grzbiecie. Azjatyckie stepy, bezdroża Ameryki Południowej, góry, doliny, prerie, niziny, wyżyny, tajgi i dżungle, gdzie koń wlezie tam i Ania na jego grzbiecie. Natury się dziewucha nigdy nie bała, spokojnie ją widzę jak nocuje na ten przykład pod namiotem tudzież przy ognisku i robale jej nie przeszkadzają, a może nawet w upojeniu zdjęcia im strzela. Robalom, okolicznościom przyrody, scenkom rodzajowym z podróży wierzchem przez świat, potem może to składa w fotoreportaże, tekstem okrasiwszy i bestsellery sprzedaje. A za nią, zdrową, szczupłą, wysportowaną i obdarzoną seksapilem po mamusi dziewczyną, ciągną chmury amantów. Też z różnych stron świata.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka