Dodaj do ulubionych

Wzrokowo, słuchowo

24.08.16, 13:39
Rozmawiałam ostatnio z kumplem o książkach ogólnie i zaskoczył mnie stwierdzeniem, że on książki "słyszy": czyta dialog i słyszy głosy bohaterów; ktoś jedzie na motorze - on ma w głowie warkot silnika.
Ja odbieram książki inaczej: "widzę" wnętrza, twarze, ulice i krajobrazy. Dużo ostatnio było na forum o gumowych mieszkaniach, pokojach zmieniających lokalizację i znikających pomieszczeniach - i wiecie co? Dla mnie nie ma właściwie różnicy. Jako dwunastolatka zobaczyłam mieszkanie Borejków oczami wyobraźni i cokolwiek napisze autorka - dla mnie jest ono niezmienne, od ponad dwudziestu lat. Oczywiście czytam sprzecze opisy, że kuchnia jest tu, a łazienka tam, ale meritum sprawy to nie zmienia. I zastanawia mnie, czy Wy też tak macie: czytając książki, widzicie po prostu obrazy, bez zagłębiania się w szczegóły? A może słyszycie dźwięki?
Obserwuj wątek
    • gat45 Re: Wzrokowo, słuchowo 24.08.16, 14:06
      Pół na pół :) Do tytułu dodam jeszcze "węchowo".
      Ja mam z lekturą to samo, co zdarza się w snach : wiecie, po przebudzeniu niektóre szczegóły pozostają bardzo wyraźne w pamięci, inne się zacierają i nie ma to związku z wagą postaci czy wydarzenia, występującego w akcji. Niektórzy książkowi bohaterowie jawią mi się bardzo wyraziście, inni pozostają jak za mgiełką, a jeszcze innym moja wyobraźnia nie dała ani obrazu, ani fonii. Mam niejasne wrażenie, że zależy to od skojarzenia, już na wstępie książki, zanim bohater nam się "rozwinie", z kimś znajomym. Tak było z Anielką - z pierwszych stron "Kłamczuchy" wyjrzała na mnie niejaka Anitka C., moja klasowa koleżanka z podstawówki. I mimo że ciąg dalszy sprawił, że cechy postaci się rozjechały, dla mnie Aniella już na zawsze będzie miała wygląd i dość piskliwy głos Anitki. Dopuszczam, że jako aktorka głos sobie jakoś ustawiła, nie mówiąc nawet o tym, co wiek z nim zrobił, ale dla mnie Aniela piszczy.
      Z wnętrzami i krajobrazami mam podobnie.
      I dlatego nie lubię filmowych adaptacji przeczytanych książek. Chyba tylko w jednym przypadku wszystko mi się zgadzało z wyobrażeniem, a był to "Wybór Zofii". Z tym, że tej akurat książki nie należało w ogóle filmować, bo samo pokazanie na wejściu głównej heroiny niweczy świetny pomysł pisarski Styrona. Mogę rozwinąć, jeżeli to kogokolwiek interesuje, ale i tak daleko odeszłam od MM...:)
      • yackandandah22 Re: Wzrokowo, słuchowo 25.08.16, 11:53
        Och, filmowa adaptacja KK i IS rozwaliła mnie zupełnie: Gabrysia z długimi, czarnymi włosami??? Dmuchawiec młody? (Chociaż najbardziej spodobał mi się wielki plakat Wham w zielonym pokoju; kwiczałam przez pięć minut)
        No a co ze śpiewem Laurki? Pamiętacie scenę z wesela w McD? Zaśpiewała ponoć tak pięknie, że gościom kapcie pospadały. No, cóż. Ja tego nie słyszę. Ja widzę pokój, stoły ustawione w literę "U" (dlaczego???), pianino, "podarowane przez mamę" (kiedy? Przed "Pulpecją"? To chyba powinno być "podarowane przez mamę i Grzesia" - redakcja). A jeśli ten jej głos jest rzeczywiście 'operowy', do za Chiny nie pasuje mi do banalnego wesela w dużym pokoju...
        • tt-tka Re: Wzrokowo, słuchowo 25.08.16, 12:16
          yackandandah22 napisał(a):


          > No a co ze śpiewem Laurki? Pamiętacie scenę z wesela w McD? Zaśpiewała ponoć ta
          > k pięknie, że gościom kapcie pospadały. No, cóż. Ja tego nie słyszę. Ja widzę p
          > okój, stoły ustawione w literę "U" (dlaczego???), pianino, "podarowane przez ma
          > mę" (kiedy? Przed "Pulpecją"? To chyba powinno być "podarowane przez mamę i Grz
          > esia" - redakcja). A jeśli ten jej głos jest rzeczywiście 'operowy', do za Chin
          > y nie pasuje mi do banalnego wesela w dużym pokoju...

          Widze rozbabrany zielony ( i z lekka juz nieswiezy) tort, ludzi klebiacych sie, dzieci wlazace pod nogi...i wtedy ta koleda (!), spiewana nie w bozenarodzeniowym nastroju, tylko przy okazji sylwestra (slub pomijam, bo dawno byl, przed czterema dniami) brzmi mi jak typowy wyciskacz lez. Kunszt spiewajacej niewazny, bo i tak w ciemno zakladamy, ze wszyscy sie wzrusza.
        • gat45 Re: Wzrokowo, słuchowo 25.08.16, 12:49
          Prawdziwa śpiewaczka potrafi i wlazkotka zaśpiewać na podmiejskim przystanku pekaesu w dzień targowy tak, że publika przystanie i choć chwilkę posłucha. Ja wątpię w prawdziwość Laury jako śpiewaczki z kunsztem i wyczuciem.
    • tt-tka Re: Wzrokowo, słuchowo 24.08.16, 14:24
      Slysze zapachy, widze dzwieki, czuje twarze. Albo nie. To zalezy od sugestywnosci tworcy.
      Problem pojawia sie wraz z dysonansem - widze mame Borejko z KK, jak na ubranej w kretonowa podomke i sandaly corki wiesza sie po malpiemu mala Nutria i to ladny obrazek; widze maman B. z McD, jak biegnie do lodowki kroczkiem drobnym, lecz wytwornym i brzmi to jak satyra; niestety natychmiast naklada mi sie jedno na drugie i widze 40-latke w sandalach biegnaca tak drobno-wytworno i to juz jest karykatura, imho kiepska; noale to moj prywatny odbior i klopot.
      PS Niekiedy to rowniez moja nadprogramowa radocha - gdy np widze nagle szarmacialego Ignaca, jak z ta swoja "twarza spaniela" krzyczy "czarna polewka", a inni biora to serio, pekam ze smiechu. Chyba ze akurat mam gorszy dzien i mnie to brzydzi, a nie smieszy.
    • guineapigs Re: Wzrokowo, słuchowo 24.08.16, 20:44
      Ja mam tak, że jak książka mi się spodoba, to 'dobieram' elementy z realu, które pasują do książki. Coś na zasadzie 'obsada Jeżycjady', ale nie chodzi tylko o ludzi, ale o wnętrza, sytuacje, krajobrazy. Na przykład coś się dzieje w lesie - i ten las jest opisany, a ja od razu szukam w głowie, gdzie taki las jest/może być, czy ja taki las znam? Albo, dajmy na to, mamy opis jak Florian 'Baltona' podrywa Pulpę - i ja szukam w głowie, czy ktoś z moich znajomych /a może ja sama?/ miał podobną sytuację /od razu mówię, że nie chodzi o to, kto miał harleya - bo nikt z moich znajomych nie miał harleya w liceum, ale tak ogólnie/. Już byłam dorosła, jak 'naprawdę' przeczytałam Ogniem i Mieczem (nie liczę czytania jako lektury) - i bardzo mi się spodobało! I automatycznie zaczęłam 'reżyserować' - kto bylby kim, co 'zagrałoby' Bar a co ten jar, gdzie mieszkała Horpyna itd. Musze przyznać, że miałam w tym przypadku nieco karkołomna wizję rezyserską - otóz jeden Kolega świetnie mi pasował i na Chmielnickiego, i na kogoś jeszcze /nie pamietam teraz, kogo/. Problem rozwiązałam tak: przodem będzie Chmielnickim, a tym drugim - odwrócony plecami do kamery. Czasami mam tez tak, że ktoś z zycia tak mnie zainteresuje, że układam w głowie powieści z tą osobą jako bohaterem, tzn. pod tą osobę 'piszę książkę'. I to nie jest jakis fascynujacy mężczyzna, ale zwykle fascynujaca kobieta. Jak poznałam narzeczoną brata niedoszłego męża, to po prostu od razu 'napisałam książkę' w głowie - bo dziewczyna była niesamowita.
      O krucafuks, może powinnam się zabrać za pisanie? Kilka osób powiedziało mi, że 'mam dryg', że powinnam pisać itp, może coś w tym jest? Oczywiście nigdy nie zrezygnowałabym z korekty i redakcji - pomysl pomysłem, wyobraźnia wyobraźnią, a zdrowy rozsądek i zdrowy dystans do postaci kreowanych - to samo zdrowie.
      • tt-tka Re: Wzrokowo, słuchowo 26.08.16, 13:30
        Czasem wyobraznia az za bardzo mi podstawia... fragment z S
        "zatrzymala sie (Gabriela) w ciemnawym korytarzu, nasluchujac, czy jej zdolna corka cwiczy (...) szlifowala swoj nowy konkursowy numer - zawrotna sliczna arie Mozarta"
        i od razu widze Gabona, jak sie czai w korytarzu i podsluchuje tudziez Laure spiewajaca szeptem. Wymieklam.
    • buka_z_muminkow Re: Wzrokowo, słuchowo 27.08.16, 00:59
      Myślę, że to kwestia tego, czy jesteśmy słuchowcami, wzrokowcami czy kinestetykami - to przekłada się na wszystkie dziedziny zycia, także na sposób odbierania prozy. Dla mnie jako kinestetyka ważny jest ruch, a także węch i smak. Czytam o bohaterach i nie widzę ich tak po prostu, wyobrażam sobie, że i w jaki sposób sie poruszają. W takich sytuacjach niejednokrotnie twarze bohaterów są w mojej wyobraźni mniej wyraźne, niż ich gesty, kroki, furkoczące sukienki, rozwiewane włosy. Tak samo wszystko, co dzieje się wokół nich - samochody jadą, owady latają, czajniki buchają parą, a owoce spadają z drzew. Jestem w związku z tym także bardziej wyczulona na fizyczne odczucia bohaterów, takie jak np. ból czy zimno - dlatego opisy, jak np. Natalia wchodzi bosą stopą w szkło, Żaba ma szyty język, a Tygrys stoi w przemoczonych pantoflach są dla mnie wyjątkowo plastyczne i mam wrażenie, że sama to wszystko czuję. Opisy z JT z żarówką i kieliszkiem były dla mnie straszne do czytania m.in z tego powodu ;-) Czuję smaki i zapachy, chociaz trochę mniej intensywnie, niż ruch. Następny jest wzrok - chociaż mam świadomość, że część opisywanych wnętrz czy osób wyobrażam sobie trochę wg opisu autorki, a trochę po swojemu - pewnie dlatego, że wyłapuję tylko niektóre opisy, a resztę sobie dopowiadam. Słuch jest na szarym końcu - co paradoksalnie nie kłóci się z faktem, że jestem dość muzykalna. Nigdy nie wyobrażałam sobie, jakie głosy mają bohaterowie, nie słyszę ich, jak mówią, tylko po prostu czytam dialogi. Jeżeli autor opisuje rozmowę telefoniczną, prędzej będę widziała bohatera, okręcającego palec wokół kabla, niż słyszała jego głos :-)

      W życiu jest tak samo, nauka ze słuchu zawsze szła mi najgorzej. Jest to trochę dziwne, bo bardzo lubię muzykę, mam wyczucie rytmu i podobno nienajgorzej śpiewam :)
      • gat45 Re: Wzrokowo, słuchowo 27.08.16, 10:31
        buka_z_muminkow napisała:

        > Myślę, że to kwestia tego, czy jesteśmy słuchowcami, wzrokowcami czy kinestetyk
        > ami - to przekłada się na wszystkie dziedziny zycia, także na sposób odbierania
        > prozy.

        Nigdy nie słyszałam o kinstetyce ani o kinestetykach - biorę ! Dziękuję, Bupu. Bo to jest coś akurat dla mnie. To, co usiłowałam opisać jako wrażenia ze snu. A w moich snach też jest dużo ruchu i właśnie wrażenia ruchowe są najwyraźniejsze po przebudzeniu. Potem słuchowe, a czasem także węchowe, ale od dawna wiem, że mam psi węch. No, pewnie przesadzam i do psa mi daleko, ale jak na osobnika swojego gatunku - bardzo czuły.
        Tak, właśnie tak. Z książek wychodzą do mnie ruchome postaci i ruchome pejzaże. Las szumi, a szalet Laury pachnie iglakami i tarcicą.

        [...]
        e

        >. Słuch jest na szarym końcu - co paradoksalnie
        > nie kłóci się z faktem, że jestem dość muzykalna. Nigdy nie wyobrażałam sobie,
        > jakie głosy mają bohaterowie, nie słyszę ich, jak mówią, tylko po prostu czyta
        > m dialogi. Jeżeli autor opisuje rozmowę telefoniczną, prędzej będę widziała boh
        > atera, okręcającego palec wokół kabla, niż słyszała jego głos :-)
        >
        > W życiu jest tak samo, nauka ze słuchu zawsze szła mi najgorzej. Jest to trochę
        > dziwne, bo bardzo lubię muzykę, mam wyczucie rytmu i podobno nienajgorzej śpie
        > wam :)

        Bo z tym słuchem to nie jest taka prosta, jednolita sprawa. Słuch jako zmysł słyszenia i słuch muzyczny niewiele mają ze sobą wspólnego (Beethoven był głuchy kiedy pisał swoje największe dzieła!), a nauka ze słuchu to jeszcze co innego. Mówisz, że źle Ci idzie nauka ze słuchu - a jak z pamięcią muzyczną ? Zdaje mi się, że kiedyś pisałaś o śpiewaniu w chórze - czy linii melodycznej uczysz się szybko, czy należysz do tych, co śpiewają z nutami w ręku? Bo to też odrębne sprawy : umieć wyśpiewać partię xyz czy zapamiętać ją ze szczegółami. Znam dziewczynę, która zapowiadała się jako świetna pianistka, stała przed nią kariera wirtuoza, wydawało się. Niestety dopiero w połowie konserwatorium okazało się, że brak jej pamięci muzycznej. Przy tym poziomie i znakomitym opanowaniu całej reszty, z techniką włącznie, ten brak umknął nawet jej profesorom i wylazł bardzo późno. Niestety solowa kariera na nim się załamała, a pianiści praktycznie nie mają możliwości zostania "prostymi" instrumentalistami w orkiestrze. Została dziennikarką muzyczną.
        • bupu Re: Wzrokowo, słuchowo 27.08.16, 16:13
          gat45 napisała:

          > buka_z_muminkow napisała:
          >
          > > Myślę, że to kwestia tego, czy jesteśmy słuchowcami, wzrokowcami czy kine
          > stetyk
          > > ami - to przekłada się na wszystkie dziedziny zycia, także na sposób odbi
          > erania
          > > prozy.
          >
          > Nigdy nie słyszałam o kinstetyce ani o kinestetykach - biorę ! Dziękuję, Bupu.
          > Bo to jest coś akurat dla mnie.

          Miło mi, ale o kinestetyce i kinestetykach wspomniała Buka :D


          --
          Wiedźma
          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
          http://archiwumpanahyde.laa.pl/
        • buka_z_muminkow Re: Wzrokowo, słuchowo 29.08.16, 12:26
          "Potem słuchowe, a czasem także węchowe, ale od dawna wiem, że mam psi węch. No, pewnie przesadzam i do psa mi daleko, ale jak na osobnika swojego gatunku - bardzo czuły. "

          O kinestetykach mówi sie także "czuciowcy", dlatego smak i węch dorzuca się im "w pakiecie". O mnie też mówi się jako o tej, która ma psi węch - cała rodzina jest co do tego zgodna :) Jestem bardzo wrażliwa na zapachy, zarówno te dobre (uwielbiam perfumy, pachnące kosmetyki i zapachy jedzenia), jak i te negatywne (nieświeże rzeczy wyczuję jako pierwsza... aż się boję, co to będzie w ciąży :D).

          co do drugiej części wypowiedzi, ja nie Bupu, więc o chórze nie pisałam - ale fakt faktem śpiewałam kiedyś w scholi (za czasów podstawówki), przeszłam też casting do szkolnego chóru (do dziś żałuję, że zrezygnowałam i że rodzice się tym nie zainteresowali). Nut nie umiem czytać w ogóle, dla mnie to szlaczki robaczki :D Śpiewam ze słuchu, czasami interpretuję po swojemu :-) Wszystko amatorsko oczywiście; czasami myśle, że mogło być inaczej, ale trudno, przepadło ;-)

          Ruch często wiąże się u mnie z muzyką. Jako nastolatka pisałam opowiadania i rysowałam do nich ilustracje. To, co będą robić moi bohaterowie, wymyślałam przy muzyce, w głowie widziałam dynamikę, akcję. Moje postaci często były namalowane w trakcie wykonywania jakiejś czynności :) Do dziś gdy słyszę muzykę, w głowie mimo woli widzę np. jaki teledysk można by do tego zrobić. Jednocześnie potrafię nie poznać po głosie członka rodziny przez telefon xD
    • kkokos Re: Wzrokowo, słuchowo 27.08.16, 15:08
      jeśli do bohatera przyczepi mi się twarz aktora, to potem już każdą kwestię wypowiadaną przez tę postać słyszę w głowie wypowiadaną głosem tego aktora, nie ma zmiłuj.
      mieszkanie borejków widzę kawałkami - jedna ściana zielonego pokoju, fragment przedpokoju z zawalonym wieszakiem na ubrania między regałami; kuchnię widzę jak u sąsiadki mojej mamy w kamienicy, choć ja się przecież w tej kamienicy wychowałam, wszystkie moje koleżanki z podstawówki też w kamienicach i takich dużych kuchni z wielkimi do czasu przeczytania pierwszych książek pani MM widziałam multum, to przyczepiła się ta sąsiadki, ani największa, ani najładniejsza, ani najbardziej ustawna. ale nie do zmiany.
      i willę pana karolka tez widze tak, jak sobie wyobraziłam za pierwszym razem, choć potem zobaczyłam ją na żywo, ale też nie do zmiany.
      • mariamm87 Re: Wzrokowo, słuchowo 27.08.16, 21:12
        Ja z mieszkaniem Borejków mam ten problem, że pierwszym tomem, który przeczytałam była "Córka Robrojka", gdzie mimo, że akcja rozgrywa się częściowo na Roosevelta, to dokładnego opisu mieszkanianie ma. Wyobrażałam je sobie wtedy jak mieszkanie mojej babci, lekko zmienione, bo Babcia mieszkała w bloku, starym, ale jednak bloku, więc dorobiłam parę metrów wysokości w wyobraźni, ale układ i ilość pokojów (aż całe dwa :D ) oraz umeblowanie zostało bez zmian. Potem poznałam pozostałe tomy i mieszkanie zaczęło przybierać kształt mieszkania koleżanki, które co prawda też było 2 pokojowe, ale w wyobraźni wydłużyłam korytarz i zamieściłam dodatkowe pokoje. Niestety zielony pokój mi wyszedł między kuchnią i najmniejszym pokojem (tym początkowo zajmowanym przez Pulpę i Nutrię, potem Pyziakowny, a na końcu IG), w związku z tym pokój Pani Szczepańskiej za nic w świecie nie ma wspólnej ściany z zielonym, za to ma wspólną ścianę z pokojem seniorów, ale cóż, w wyobraźni wszystko się mieści. Pyziaczek stoi jako żywy na stole w zielonym pokoju i z namaszczeniem zamurowuje dziurę między zielonym pokojem a pokojem smarkul, równocześnie dyskutując z Gabą, że odcinają Pani Szczepańskiej dostęp do świata, trudno. Ale zamierzam do tego, że całą serię mam przed oczami to mieszkanie koleżanki, a na samą CR pomieszczenia magicznie zmieniają swój wygląd i położenie i stają się mieszkaniem mojej Babci. Usiłowałam to zmienić, ale to silniejsze ode mnie, trudno, nic nie poradzę :)
      • bupu Re: Wzrokowo, słuchowo 27.08.16, 21:29
        kkokos napisała:

        > jeśli do bohatera przyczepi mi się twarz aktora, to potem już każdą kwestię wyp
        > owiadaną przez tę postać słyszę w głowie wypowiadaną głosem tego aktora, nie ma
        > zmiłuj.

        A to mnie się tak czasami przyczepiają twarze do postaci. Ostatnio mi się Jagna Paczesiówna z "Chłopów" wzięła i zwizualizowała z twarzą pięknej Zośki Frontczakówny, co to ją Stachiewicz z upodobaniem malował.

        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/ae/Piotr_Stachiewicz_Dziewczyna_w_krakowskim_stroju.jpg

        Wyobraźcie ją sobie w wersji blond, jak patrzy na Jasia organistów tymi oczyma, tylko błękitnymi kieby te lnowe kwiatki. Nie ma bata, w pięć sekund zapomniałby, że jest klerykiem.

        No i teraz przepadło, Jagusia ma dla mnie twarz nieszczęsnej Zośki.
        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
        http://archiwumpanahyde.laa.pl/
        • tt-tka Re: Wzrokowo, słuchowo 27.08.16, 22:22
          bupu napisała:

          > A to mnie się tak czasami przyczepiają twarze do postaci. Ostatnio mi się Jagna
          > Paczesiówna z "Chłopów" wzięła i zwizualizowała z twarzą pięknej Zośki Frontcz
          > akówny, co to ją Stachiewicz z upodobaniem malował.
          >
          >
          > Wyobraźcie ją sobie w wersji blond, jak patrzy na Jasia organistów tymi oczyma,
          > tylko błękitnymi kieby te lnowe kwiatki. Nie ma bata, w pięć sekund zapomniałb
          > y, że jest klerykiem.


          No to i zapomnial...zamiast panne (wdowe) do pionu moralnego ustawic, wodzil sie z nia "tak blisko, ze slyszeli bicie swoich serc", a bodaj i oddechy czy co tam...
          Inna rzecz, ze jak na Jagne to ona ma dla mnie za duzo charakteru w twarzy i oko myslace. Ale fizycznie pasuje :)
            • pi.asia Re: Wzrokowo, słuchowo 28.08.16, 14:30
              O kinestetyce w życiu nie słyszałam, więc dziękuję za przydatne informacje. :)

              Natomiast dawno temu czytałam o trzech opcjach odbierania świata: wzrokowej, słuchowej i dotykowej.
              Łatwo to ustalić, sprawdzając, jakimi przymiotnikami określamy dane zjawisko. Przykład: Laura śpiewa swój popisowy numer - zawrotną arię Mozarta.
              Wzrokowiec powie, że śpiewa głosem jasnym, słuchowiec - że dźwięcznym, a dotykowiec - że ciepłym. I wszyscy będą mieli rację, bo każdy odbiera jej śpiew w inny sposób.
              Dotykowców jest ponoć najwięcej, potem plasują się wzrokowcy.
              Myślę, że "ruchowcy" to podgrupa dotykowców. "Patrzył na nią ciepłym, spokojnym wzrokiem" - to opis wykonany przez dotykowco-ruchowca.

              A co do filmów - KK nie widziałam, a Kłamczucha mnie wkurzyła fatalną główną rolą. Przecież Aniela to była energiczna, nawet trochę narwana, ale przy tym mocno stojąca na ziemi dziewczyna, z ikrą i ostrym charakterem (piękny opis dotykowo-ruchowy mi wyszedł, zupełnym przypadkiem). Tymczasem larwa, która ją grała, to senna mameja, która w żadnej scenie nie okazała Anielinego zdecydowania. Do tego "zrobiona na Franię" wyglądała idiotycznie, po prostu jak Aniella w peruce. A akurat peruki Aniela/Frania nie używała.
              Za to reszta obsady - palce lizać! Ciotka Lila, Mamert, Tosia - dobrani idealnie. Pawełek - kapitalny wybór! I wszystko spieprzyli tą rozmamłaną Anielą.
    • czekolada72 Re: Wzrokowo, słuchowo 17.10.16, 15:54
      A mnie od dluzszego czasu dopadlo "smakowo" - czytajac ksiazki o tzw krajach poludniowych - Włochy, Hiszpania, Francja - potrafie sie zrobic tak glodna, ze... chyba bede musiala zarzucic ich czytanie ;)

      --
      Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
      Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
      "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
      Fela 2003-20016
      • yackandandah22 Re: Wzrokowo, słuchowo 20.10.16, 14:09
        czekolada72 17.10.16, 15:54
        A mnie od dluzszego czasu dopadlo "smakowo" - czytajac ksiazki o tzw krajach poludniowych - Włochy, Hiszpania, Francja - potrafie sie zrobic tak glodna, ze... chyba bede musiala zarzucic ich czytanie ;)
        A które książki konkretnie? Ja miałam smakowo przy "Roku w Prowansji" Petera Mayle'a i "Pod słońcem Toskanii"/ "Bella Toskania" Frances Mayes.
        A tak zupełnie od czapy - nie wiem, czy można na forum - byłam 2 dni temu na konciercie Glena Hansarda. Ktoś zna? Kocham, uwielbiam, padam. Najlepszy koncert na świecie!
        • czekolada72 Re: Wzrokowo, słuchowo 21.10.16, 07:40
          Np.:
          Koktajlowe opowieści : Joe Cawley
          Pomarańcze w śniegu. Pierwsza zima na Majorce : Peter Kerr
          Dom na południu : Peter Kerr

          Świnia w Prowansji. Dobre jedzenie i proste przyjemności w południowej Francji : Georgeanne Brennan
          Brzoskwinie dla księdza proboszcza; Rubinowe czółenka; Czekolada: Joanne Harris
          wszystkie książki Petera Mayle
          Anglik w Paryżu ; Anglik na wsi. Życie w zapadłej dziurze we Francji ; Anglik zakochany. Miłość w zapadłej dziurze we Francji: Michael Sadler
          Francuska oberża ; Powrót Paryżanina: Julia Stagg

          --
          Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
          Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
          "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
          Fela 2003-20016
          • czekolada72 Re: Wzrokowo, słuchowo 24.10.16, 07:01
            Sycylijska markiza : Simonetta Agnello Hornby
            Zbieraczka migdałów: Simonetta Agnello Hornby
            Kto chciałby umrzeć w Toskanii : Michael Bockler
            Dziennik toskański: Tessa Capponi-Borawska
            Moja kuchnia pachnąca bazylią: Tessa Capponi-Borawska
            Za dużo wina Toskanii: Dario Castagno
            Za dużo słońca Toskanii. Opowieści o Chianti: Dario Castagno
            Amore i amaretti. Opowieści o miłości i jedzeniu w Toskanii: Victoria Cosford
            Tamtego Lata na Sycylii: Marlena de Blasi
            Wieczory w Umbrii: Marlena de Blasi
            Lavinia i jej córki. Toskańska opowieść: Marlena de Blasi
            Amandine: Marlena de Blasi
            Tysiąc dni w Wenecji: Marlena de Blasi
            Tysiąc Dni w Orvieto: Marlena de Blasi
            Tysiąc dni w Toskanii: Marlena de Blasi
            Włoska tajemnica: Phillipa Fioretti
            Miłość w Toskanii: Esther Freud
            Rzymskie dolce vita: Penelope Green
            Na północ od Capri: Penelope Green
            Neapol, moja miłość: Penelope Green
            Extra Virgin: Annie Hawes
            W krainie oliwek: Annie Hawes
            Podróż na południe: Powrót do kalabryjskiej ojczyzny: Annie Hawes
            Barbarzyńca w ogrodzie: Zbigniew Herbert
            Na półkach: ITALIA, Przeczytane
            Barbarzyńca w podróży: Zbigniew Herbert
            Podróże do Włoch: Jarosław Iwaszkiewicz
            Włoska przygoda: Susannah Keating
            W miasteczku długowieczności. Rok przy włoskim stole: Tracey Lawson
            Dom na Sycylii: Rosanna Ley
            Wyspy zaczarowane: Waldemar Łysiak
            Winnica w Toskanii: Ferenc Máté
            Prawdziwe życie: Ferenc Máté
            Mądrość Toskanii: Ferenc Máté
            Wzgórza Toskanii: Ferenc Máté
            Toskania dzień po dniu: Małgorzata Matyjaszczyk
            Mój pierwszy rok w Toskanii: Małgorzata Matyjaszczyk
            Rok w podróży. Dzienniki pasjonatki: Frances Mayes
            Codzienność w Toskanii: Frances Mayes
            Słodka, leniwa Georgia: Frances Mayes
            Pod słońcem Toskanii: Frances Mayes
            Bella Toskania: Frances Mayes
            Pod drzewem magnolii: Frances Mayes
            Ogród tajemnic: Mark Mills
            Morze utraconej miłości: Santa Montefiore
            Włoskie zaręczyny: Santa Montefiore
            Ostatnia podróż: Santa Montefiore
            Przepis na życie: Nicky Pellegrino
            Wakacje w Italii: Nicky Pellegrino
            Włoskie wesele: Nicky Pellegrino
            Sycylijska opowieść: Nicky Pellegrino
            Kuchnia Franceski: Peter Pezzelli
            Villa Mirabella: Peter Pezzelli
            Każdej niedzieli: Peter Pezzelli
            Dom w Italii: Peter Pezzelli
            Pierwsza lekcja tańca: Peter Pezzelli
            Lekcje włoskiego: Peter Pezzelli
            W stronę Toskanii. Mój młyn pod Cortoną: Marianna Pilot
            Słodkie pieczone kasztany. Toskańskie opowieści ze smakiem: Aleksandra Seghi
            Dom w Toskanii, porta morte i inne historie: Anita Stojałowska
            Droga do Sieny: Marek Zagańczyk




            --
            Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
            Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
            "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
            Fela 2003-20016
    • truscaveczka Re: Wzrokowo, słuchowo 01.11.16, 18:56
      Mnie się sny śnią słowami, napisanymi. Dość często. I kiedy czytam, też mi słowa lecą przez głowę. Ale! Kiedy robię jakąś durną robotę, choćby i angażującą intelektualnie, to mój mózg uważa, że powinien iść na spacer :P I kawałkiem umysłu jakby idę po znajomych miejscach, widzę znajome krajobrazy.

      --
      Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka