Dodaj do ulubionych

Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie

07.10.16, 01:46
Z kobiecego punktu widzenia:
1) 6Klepka: Cesia podziwia Dankę (uroda, stroje, chłopak),ale gdy zaczynają się przyjaźnić, to chyba nie jest zachwycona. Zamiast przyjaciółki ma kogoś, kogo z jednej strony musi uczyć podstaw i kogo trudno nie traktować chwilami jak tępaka, a z drugiej - kogo nadal podziwia i przed kim boi się otworzyć, żeby nie wyjść na, nie wiem, prozaiczną, nudną czy jakąś dziwną. Nie są przyjaciółkami i raczej nie będą, ale relacja jest prawdopodobna.
2) Kłamczucha
- Aniela ma Kasię Kurek, nie widzimy ich razem, w sposób naturalny i prawdziwy przyjaźń wynikająca z przypadku (mieszkanie blisko, podobny wiek) się rozmywa po wyjeździe Anieli
Aniela w Poznaniu przyjaciół nie ma i nawet ona się temu nie dziwi
- jest jeszcze przyjaźń Joanny z OIą. W KK Oli nie ma na słynnym Sylwestrze (chyba, bo może było tam więcej osób, tylko Gaba ich nie wyróżniła, zwróciła uwagę tylko na niektórych. Możliwe)
Potem Aniela zdobywa grupkę znajomych - ESD, ale chyba nie ma tam przyjaciółki od serca. Ma przyjaciela, ale to się nie liczy, bo Rojek nie przyjaźnią jest zainteresowany
3)KK i IS
Gaba z Pyziaka zwierza się koleżance z drużyny i to jest najbardziej babskie i nastolatkowe zachowanie w całej Jeżycjadzie wszystkich bohaterek :D w każdym razie jeśli chodzi o psiapsiółkowanie
potem koleżanka/i z AZS zapadają w niebyt i Gaba ma znajomych z ESD, poznanych na sylwestrze. Co dziwne - nie pojawia się wśród nich ani obok żadna koleżanka z klasy. Dopiero we wspomnieniach Hajduka okazuje się, że on i Ceśka byli w ESD
IDa - w IS opisane jest, że równie rozpaczliwie jak chłopaka próbowała znaleźć przyjaciółkę i z tym samym skutkiem. Ale jej wielka przemiana odnosi się raczej tylko do spraw damsko-męskich, nie ma żadnych przyjaciółek, a koleżanki pojawiają się dopiero po urodzeniu Ziutka, szydząc z późnej ciąży

3) Bebe - zagipsowana i dzika przyjaciółek nie ma. Ale w klasie ma koleżanki (Natalia, Marianna) i wydaje się mieć z nimi jakiś normalny kontakt.

4) Natalia - przyjaciółek nie ma i nie wydaje się, że jej na tym zależy, co jest dziwne i nie współgra z charakterem Natalii (powinna mieć kogoś albo jak Cesia marzyć o jakiejś "niedostępnej" osobie)
5) Patrycja - znana i wyszydzana przyjaźń z Romą, tak głęboka, że polega na wspólnym nabijaniu się z innych, nie obejmuje zwierzeń z własnych uczuć (w każdym razie ze strony Pulpy, bo Roma jej mówi, że Baltona jej się podoba), za to obejmuje okłamanie "przyjaciółki". Po znalezieniu portek przyjaźń trafia szlag, z czego wniosek, że był to tylko zapełniacz czasu
6) Lałra - przyjaciółek brak, ochoty też, na ślub zaprasza Kopcównę, żeby zaprosić kogokolwiek
7) Róża - ma koleżanki z klasy, ale są głupie, bo są normalnymi nastolatkami, co rozmawiają o chłopakach, zespołach i szkole. Nie to co Pyza, która słucha, jak chłopacy mówią do niej o zespołach i szkole.
8) Mila - omówione gdzie indziej:
- przyjaźń z Moniką, także nie uwzględniającą takich rzeczy jak zwierzenia i szczerość z jednej strony, a z drugiej - pozwalająca na to, żeby przyjaciółka cały rok robiła z siebie idiotkę
- przyjaźń z Lonią polegająca na tym, że dobieramy sobie jeszcze mniej atrakcyjną i bardziej zahukaną osobe i na jej tle robimy za bóstwo. Jak Oliwia i Joanna/Buba/Walencja/Doss z Wysokiego Zamku

9) Agnieszka, Dorota, Magda - każdą widzimy tylko przez kilka dni, ale nie ma nigdzie ani jednej wzmianki o przyjaciółce, dobrej koleżance, planowanym wyjeździe z Paulinką z kółka itp. Najwyżej pojawiają się jacyś chłopacy (Patryk, Igor). Toż samo Elka - ale jej tak nie lubię, że wcale się nie dziwię, że nie ma przyjaciółek :P.


10) Kreska - przyjaciół w Poznaniu nie ma, ale wydaje się do przyjaźni zdolna, z Gabą łączy ją coś w rodzaju przyjaźni. Coś w rodzaju, bo Gaba jest starsza i jest trochę mentorką, a trochę starszą siostrą

Geniusia/Aurelia - jako dzieciak przyjaźni się ze wszystkimi, nawet z Matyldą ;-) W DP jest wyalienowana, ale jest to prawdopodobne, potem - widzimy ją tylko w sytuacjach zawodowo/rodzinnych

Matylda - ma psiapsiółkę z którą plotkują o chłopakach. Owszem, nie wiemy czy i jaka jest to przyjaźń, ale jest to prawdziwe


Panowie
1) o dziwo! Jożin - w JT przyjaźni się, czy też blisko koleguje z Walentym, potem jest Dziuba. Nie za bardzo się znam na męskich przyjaźniach, ale obie relacje wyglądają naturalnie
2) Pawełek - w 6K on i koledzy z klasy zaprzyjaźniają się z Hajdukiem. Co prawda opiera się to na tym, że u niego można palić i pewnie piwko wypić, ale może być podstawą do fajnej relacji
Pawełek także zaprzyjaźnia się z Robrojkiem (a Aniela się zżyma, że jak to, po akcji z pączkami teraz razem gadają).
3)IGS - miągwa życiowa, poza love-hate relationship z Jóżinem w ogóle nie ma w jego otoczeniu rówieśników.
4) Ignacy w młodości - studiuje kierunek damski, raczej naturalnie nie ma kolegów, ale też mało go widzimy w relacjach z rówieśnikami
5) Pyziak - jacyś koledzy z poligrafa, lekka niechęć z Robrojkiem (bo Robroj się bał, że Aniela na urok Pyziaczy poleci), z Pawełkiem chyba bez zgrzytów...

Panowie są rzadziej opisywani, raczej z punktu widzenia dziewczyn, którym się podobają, więc ich brak przyjacioł nie rzuca się tak w oczy, a bohater książek, rycerz i męcizna Józef przyjaciół ma. Opisanych oszczędnie, ale może dzięki temu dość prawdopodobnie.

Tyle pamiętam.

No i śmierć.
Śmierć w tytule jest dla dramatyzmu. I zwiększenia klikalności :P
Obserwuj wątek
    • vi_san Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 07.10.16, 07:29
      Zła, a ja tak się poczepiam, ale bez złej myśli! W pkt. 8, nie powinno być przypadkiem "Błękitny Zamek" a nie "Wysoki Zamek"? Detal, aj wiem, ale może znasz inne tłumaczenie? Ja mam dwa, jedno z Joanną i Edwardem, drugie z Valancy i Barneyem, ale OBA są pod tytułem "Błękitny Zamek"! Z tym, że dopuszczam też inną opcję: wiem, że np. "Dzban ciotki Becky" i "W pajęczynie życia" - to ta sama powieść pod dwoma różnymi tytułami [ja osobiście wolę "W pajęczynie życia", ale się nie upieram].
      • gat45 Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 07.10.16, 09:37
        Za to ja merytorycznie, a co !
        Śmierci jednak trochę jest : na żywo umierają nam Ewa i Dmuchawiec, a poza planem istny pomór : pogłowie sierot i półsierot jak u Dickensa.
        Co do przyjaźni : rzeczywiście marniutka ona jakaś. U Borejkówien - rozumiem : ich poczucie wyjątkowości zawiera taką domieszkę pogardy (no, może to za mocno - powiedzmy podejrzliwości) i lekceważenia bliźniego, że trudno im stworzyć ten najpiękniejszy związek ludzki. Nie po to człowiek należy do wyjątkowej rodziny, żeby się bratać z byle kim. Nawet Różę, której charakter byłby chyba najbliżej możliwości zawierania przyjaźni, zahukano tak, że z zachwytem myśli o własnej rodzinie jako o statku, biorącym (ewentualnie) pasażerów na swój pokład. Achtung, wnimanje : statek. Jednostka pływająca po przestworzach oceanu, samotna ex definitione i odrębna od otaczającego żywiołu.
        • tt-tka Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 07.10.16, 10:52
          Moze to moja nieuleczalna milosc do Zakow, ale relacja Cesia-Danka wydaje mi sie prawdziwa, mozliwa i dobrze napisana. Ich zblizenie nastapilo troche przypadkiem, potem popychaczem byl Dmuchawiec, ktory ustawil Cesie w tej parze w dosc niewdziecznej roli, ale jednak
          - Cesia ma poczucie wlasnej wartosci (nawet przy kompleksach) i nie traktuje Danki bezkrytycznie
          - potrafi w tym zwiazku zarowno dawac, jak i czerpac z niego; przyklad Danki (negatywny, a jakze, ale jakie to ludzkie) daje jej asumpt do buntu, pozwala wyzwolic porcje wlasnego zdrowego egoizmu i w rezultacie zmodyfikowac relacje rodzinne, kolezenskie i sercowe z korzyscia dla siebie :)
          - relacja rozwija sie, przechodzi na wyzszy poziom, kiedy kolezanke/przyjaciolke widzimy i akceptujemy z jej wadami (prosba do Anieli o odstapienie roli; motywowana troska o Danke, ale znowu - wszyscy po trosze na tym skorzystali). Nie wiemy, co bylo dalej, bo nam dziewczyny zniknely z oczu, ale wizyta Danki u Dmuchawca, ktorego nie miala powodu lubic ani mu swiadczyc sugeruje, ze nasza poetessa wyzbyla sie odrobine swego tumiwisizmu i zaczela dostrzegac i respektowac potrzeby innych; czyli obie skorzystaly, Cesia zalapala troche wad Danki, Danka pozytywow Cesi i nawet jesli zwiazek nie przetrwal, obie wyniosly z niego cos przydatnego :)

          Borejkowny
          - osamotnienie mlodziutkiej Idy zostalo sensownie uzasadnione, ani chlopak, ani przyjaciolka nie byliby w stanie zniesc jej uczuciowej zachlannosci i hustawki nastrojow; niemniej to Ida jest najbardziej nastawiona na nowy kontakt, otwarta - zachwyt Krzysiem szybko gasnie, przeradza sie w dosc udany kolezenski stosunek, wlasnie taki kumpel, z ktorym mozna isc do kina, wygarnac mu i od niego wysluchac tego i owego, w grupie starszych (i przemadrzalych) w ESD Ida odnajduje sie, nie jest ani cieleco zachwycona, an bezkrytyxzna i potrafi swoje zdanie przeforsowac; jako dorosla ona jedyna ma wspomniane kolezanki (pracowe), z ktorymi gada i na tematy sluzbowe, i prywatne, i publiczne tez (gardlowanie w sprawie strajku lekarzy)
          - Natalii wydaje sie zbedny ktokolwiek i jest w tym konsekwentna - ani jako mloda dziewczyna, ani jako dorosla kobieta nie szuka ludzi, nie sa jej potrzebni; czy to gleboki introwertyzm, czy egocentryzm/egotyzm, mniejsza; w kazdym razie ona z braku kogos nie cierpi
          - Pulpa - jej zwiazek z Roma tez wydal mi sie dobrze napisany; taki wlasnie plytki (Patrycja w ogole jest dosc plytka), ze wzmianka, ze uzupelnialy sie znakomicie, czyli kazdej z nich cos to dawalo; rozsypalo sie przy chlopaku, tez bywa - a pozniej ani wspomnien, ani zalu, ani nawet ciekawosci, jak tej drugiej zycie sie ulozylo; rodzina i nikogo wiecej i nawet potrzeby takiej nie odnotowano
          - Gaba - bylo luzackie kolezenstwo w klubie; zwierzyla sie jednej, ale potem doszlo do zwierzen zbiorowych i caly team solidarnie wysmial Pyziaka, czyli raczej zgrana druzyna niz indywidualna przyjazn; potem, gdy skonczyly sie (nawet nie zaczete, tylko wspomniane) zwiazki ze sportem, po kolezankach klubowych ani sladu, ani wspomnienia, ani tesknoty, ani zalu; z kuzynka Joanna niewiele bliskosci (oschla i nieprzyjemna, przynajmniej tak pokazana Joanna ma jednak bliska kolezanke, Ole), z Aniela - zaczelo sie sympatycznie, ale w dalszych tomach Aniela zeszla na pozycje tej, ktora swiadczy; mimo wlasnych sukcesow, slawy dla Borejkow stala sie uslugodawczynia, ktorej mozna zepchnac na glowe dzieci i/lub rodzicow, ale nawet grzecznosciowo nie idzie sie na jej spektakl (bilety na Malte) i ktora w zasadzie nas nie obchodzi; z Robrojkiem przyjazn (?) przetrwala, oboje pamietaja sie jako "to drugie na kazde zmartwienie, zawsze niezawodne", ale przestali ze soba i o sobie mowic od chwili ozenku Roberta z Borejkowna, a i przedtem wiecej przemilczali niz mowili; taka przyjazn to ja mam w nosie, o; z Kreska jako mlode mamy sa naprawde blisko i wydaje sie to dosc rownorzedne, ale stosunek Gaby do corki Kreski zawiodl mnie ogromnie - mozna sie pomartwic na odleglosc, ale jednak wychlodlo z czasem; do gaby podobno ciagna wszyscy, ale przyjaciol ja tam nie widze, choc potencjalnych przed laty bylo wielu; ostal sie jako element komiczny i klopotliwy tylko Bernard :(
          • tt-tka Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 07.10.16, 11:11
            Sie mi rozpisalo, dalej w temacie
            - czy ta nieumiejetnosc utrzymywania zwiazkow jest wyniesiona z domu ?
            Ignac nie ma i nigdy nie mial kolegow ani kolezanek (tylko zachwycone soba pryszczate, od ktorych mozna sciagnac, ale na awanse im sie nie pozwala), Mila miala, ale jakie to byly stosunki ? Monika jako ta, ktora mozna rzadzic i dyrygowac, Lonia jako lek na wlasne kompleksy wg IS, jako tlo wg kalamburki; obie zniknely, kiedy chwilowo pojawiaja sie w zyciu doroslej Mili, wyglada to dosc nieprzyjemnie; mezczyzna jej zyia jest dl Mili najwazniejszy i jedynie niezbedny i zdaje sie to samo wpoila wlasnym corkom :(

            Chlopackie przyjaznie/kolezenstwo widzimy ledwo, ledwo, ale wpolnota dawnych rywali na bazie wspolnego grzebania w polprzewodnikach setnie mnie rozsmieszyla, to bylo swietne ! Grzegorz z Hajdukiem (spora roznica w wieku, zwiazki jeszcze studenckie, czyli sprzed lat) wiecej maja sobie do powiedzenia niz Hajduk, o Cesi nawet nie wspominajac, z Gaba; niegdysiejsze szkolne kolezenstwo Robrojka z Majchrzakiem zaowocowalo oferta konkretnej pomocy, potoczylo sie zalosnie, ale jednak, a skonczylo polaczeniem skloconych na smierc rodow (i strasznie chcialabym to zobaczyc, chocby oswiadczyny, o weselu czy wspolnym swietowaniu nie mowiac); Walenty, Dziuba, czyli kolezenskie zwiazki Jozka jako jedynego w mlodym pokolenie posiadajacego takowe - moze wlasnie dlatego, ze te meskie zwiazki bazuja na wspolnocie zainteresowan, pracy, a nie tylko na domowej kuchni ?

            Konkluzja - im wszystkim szkodzi nadmierne wopienie sie w rodzine. Ci w jezycjadzie, ktorzy maja pozarodzinne zainteresowania, wykraczajace poza wspolny stol (i loze), maja tez jakichs ludzi wokol siebie. Pozostalym zostal tylko ten stol (i ewentualnie loze)
          • zla.m Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 07.10.16, 13:12
            tt-tka napisała:

            > Moze to moja nieuleczalna milosc do Zakow, ale relacja Cesia-Danka wydaje mi si
            > e prawdziwa, mozliwa i dobrze napisana.

            No toć napisałam:
            Nie są przyjaciółkami i raczej nie będą, ale relacja jest prawdopodobna.

            Generalnie oczywiście takie relacje są możliwe, możliwe są też nastolatki bez przyjaciółek, zwłaszcza, że pani MM przynajmniej niektóre "usprawiedliwia" - nowe miasto (Kreska, Aniella, Bella), nowa klasa (Cesia), zagipsowanie itp.
            Co razi, to nagromadzenie. Tak jak rażą śluby z pierwszymi miłościami czy chodzenie na studia za chłopakiem. Tak, zdarza się, ale jeżeli wszyscy z jakiejś rodziny/srodowiska tak mają, to robi się dziwnie.


            - Natalii wydaje sie zbedny ktokolwiek i jest w tym konsekwentna - ani jako mloda dziewczyna, ani jako dorosla kobieta nie szuka ludzi, nie sa jej potrzebni


            A tu się nie zgadzam. 8-letnia Natalia płacze, bo dzieci uznały, że Joasia (bodajże) jest lepszą siódemkową. I potem przywiera do ludzi - i do Tunia, i do Nerwusa, i do Robrojka, przywarła też mocno do sióstr (tyle, że cicho), ma głęboką relację z Różą ("ciotka zawsze ja rozumiała" - czy jakoś tam tak). Moim zdaniem Natalia powinna marzyć o posiadaniu przyjaciółki, tęsknić za zrozumieniem, porozumieniem dusz itp. Ona pokazuje wiersze tacie i niezainteresowanej reszcie rodziny(!), bo chce, żeby ktokolwiek się z nimi poznał. Z nią, jej duszą, jej przeżyciami. Wg mnie Natalia jak najbardziej łaknie związków z ludźmi. Ale chyba nie umie ich budować.
            • tt-tka Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 07.10.16, 13:32
              zla.m napisała:

              > No toć napisałam:
              > Nie są przyjaciółkami i raczej nie będą, ale relacja jest prawdopodobna.

              No toc ja z Toba nie polemizuje :)
              Wrzucilam wlasny odbior, ale on nie jest sprzeczny z Twoim.


              >
              > Generalnie oczywiście takie relacje są możliwe (...)
              > Co razi, to nagromadzenie. Tak jak rażą śluby z pierwszymi miłościami czy chodz
              > enie na studia za chłopakiem. Tak, zdarza się, ale jeżeli wszyscy z jakiejś rod
              > ziny/srodowiska tak mają, to robi się dziwnie.

              Wlasnie. I osoby spoza borejklanu jednak szukaja i na ogol znajduja te mlodziencze zwiazki, a pozniej juz ich nie widzimy lub przelotnie. Rokowania byly nienajgorsze w kazdym razie.
              A klan widzimy latami i im dalej, tym mniej tych stosunkow z ludzmi. I to jest niepokojace - jako postawa, wzor; gdyby to byla propozycja, jedna z mozliwosci, to czemu nie, ale tu wyglada na skaze :(



              > A tu się nie zgadzam. 8-letnia Natalia płacze, bo dzieci uznały, że Joasia (bod
              > ajże) jest lepszą siódemkową. I potem przywiera do ludzi - i do Tunia, i do Ner
              > wusa, i do Robrojka, przywarła też mocno do sióstr (tyle, że cicho), ma głęboką
              > relację z Różą ("ciotka zawsze ja rozumiała" - czy jakoś tam tak). Moim zdanie
              > m Natalia powinna marzyć o posiadaniu przyjaciółki, tęsknić za zrozumieniem, po
              > rozumieniem dusz itp. Ona pokazuje wiersze tacie i niezainteresowanej reszcie r
              > odziny(!), bo chce, żeby ktokolwiek się z nimi poznał. Z nią, jej duszą, jej pr
              > zeżyciami. Wg mnie Natalia jak najbardziej łaknie związków z ludźmi. Ale chyba
              > nie umie ich budować.

              Nie wiem... Natalia dziecko laknela zycia w grupie i to raczej normalne. ale mloda i dorosla juz nie - ona raczej sie poddaje, daje zagarniac, okreslaja ja czyjes uczucia i potrzeby, a nie jej wlasne. Ja ja widze jako samotnice z wyboru i jej malzenstwo wydaje mi sie i bezbarwne, i zupelnie nieprzekonujace. Nie stworzyla na mnie wrazenia kogos, komu potrzebni sa inni. Ale to moj subiektywny odbior.
        • pi.asia Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 07.10.16, 12:55
          Doskonałe streszczenie i podsumowanie przyjaźni Jeżycjadowych.

          Dodam jeszcze dwie męskie/chłopięce przyjaźnie, które mi się przypomniały.

          Bobcio/Nowakowski - sąsiedzi, Nowakowski jest dla Bobcia idolem i guru. I dostarczycielem myszek.

          Baltona/Tomcio Kowalik - przyjaźń od lat, pomoc (skąd ja teraz wezmę Aniołka? - a wiesz, znam jedną), potem ścisła współpraca kwiaciarniana.

        • pi.asia Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 08.10.16, 19:35
          gat45 napisała:


          > Śmierci jednak trochę jest : na żywo umierają nam Ewa i Dmuchawiec, a poza plan
          > em istny pomór : pogłowie sierot i półsierot jak u Dickensa.

          Oraz wdowców, tych to jest jak naplute.

          Mamy jeszcze śmierć Gizeli.

          Gatu, za określenie "na żywo umierają" padam do stóp Twoich!
          • gat45 Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 08.10.16, 20:35
            pi.asia napisała:

            [...]

            >
            > Gatu, za określenie "na żywo umierają" padam do stóp Twoich!

            A ja już się zastanawiałam, czy ktoś doceni ten mój perwersyjny zwrocik :)
            Dziękuję !
            {Gat podciąga podkolanówki, poprawia kokardę i dyga}
        • ciotka_scholastyka Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 26.10.16, 11:32
          > Nawet Różę, której charakter byłby chyba najbliże
          > j możliwości zawierania przyjaźni, zahukano tak, że z zachwytem myśli o własnej
          > rodzinie jako o statku, biorącym (ewentualnie) pasażerów na swój pokład.

          Ja też merytorycznie: to na pewno nie była Róża :) O nowym pasażerze na pokładzie M/S Borejko jest mowa po ślubie Idy i Marka, Róża była za smarkata na takie myślowe sformułowania. No, chyba że x lat później MM użyła tych słów ponownie, tym razem wkładając je w pięciogwiazdkowe usta Róży.
          • tt-tka Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 26.10.16, 11:40
            ciotka_scholastyka napisała:


            > Ja też merytorycznie: to na pewno nie była Róża :) O nowym pasażerze na pokładz
            > ie M/S Borejko jest mowa po ślubie Idy i Marka, Róża była za smarkata na takie
            > myślowe sformułowania. No, chyba że x lat później MM użyła tych słów ponownie,
            > tym razem wkładając je w pięciogwiazdkowe usta Róży.

            To mysli Roza w Imieninach.
            Powaznie bylo juz raz ? totalnie nie pamietam tego tekstu wczesniej :)
            • tt-tka Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 26.10.16, 23:19
              tt-tka napisała:

              > ciotka_scholastyka napisała:
              >
              >
              > > Ja też merytorycznie: to na pewno nie była Róża :) O nowym pasażerze na p
              > okładz
              > > ie M/S Borejko jest mowa po ślubie Idy i Marka, Róża była za smarkata na
              > takie
              > > myślowe sformułowania. No, chyba że x lat później MM użyła tych słów pono
              > wnie,
              > > tym razem wkładając je w pięciogwiazdkowe usta Róży.
              >
              > To mysli Roza w Imieninach.
              > Powaznie bylo juz raz ? totalnie nie pamietam tego tekstu wczesniej :)


              Znalazlam, sam poczatek, zaraz po powrocie z dworca
              "Slowo daje, ciocia ma racje - myslala Pyza (...) - Oni nie lubia, jak sie stad odchodzi. Lubia za to przyjmowac nowych czlonkow zalogi. Na pokladzie jest ciasno, ale kazda osoba wydaje sie niezbedna, absolutnie niezastapiona, przy czym, kiedy znika na troche, jej obecnosc trwa, a kiedy powraca - wtapia sie w tlo niezauwazalnie. Co jakis czas na poklad wchodzi ktos nowy, statek nieco bardziej sie zanurza, ale plynie dalej"

              Zagadnienie - kiedy przeladowanie spowoduje zatoniecie - niestety nie zostalo nawet postawione. A tym bardziej rozwiazane :(
        • tt-tka Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 14.12.16, 13:36
          gat45 napisała:

          Nie po to człowiek należy do wyjątkowej rodziny
          > , żeby się bratać z byle kim. Nawet Różę, której charakter byłby chyba najbliże
          > j możliwości zawierania przyjaźni, zahukano tak, że z zachwytem myśli o własnej
          > rodzinie jako o statku, biorącym (ewentualnie) pasażerów na swój pokład. Achtu
          > ng, wnimanje : statek. Jednostka pływająca po przestworzach oceanu, samotna ex
          > definitione i odrębna od otaczającego żywiołu.

          Ha ! Wlasnie doczytalam, ze nie (tylko) zahukana Pyza. Juz mocno wrednowata w Pulpecji Milicja mysli dokladnie tym tekstem "miala zwyczaj regularnie odliczac w mysli wszystkich czlonkow rodziny, jak dowodca statku, dokonujacy apelu zalogi i przegladu listy pasazerow. Jesli idzie o pasazerow, dzis statek Borejkow wzial na poklad nowego".

          Mareczek jest pasazerem, nie zalogantem. Na statku. Pod dowodztwem. Bez moznosci (wspol)decydowania, dokad statek poplynie, w jakim porcie zakotwiczy i na ile. On, pasazer, ma tylko placic za rejs. Inni zieciowie zapewne tez.
    • tt-tka Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 07.10.16, 18:27
      Ciocia Lila miala przyjaciolke ! I to od lat, spotykaly sie na kawie w hotelu Merkury na ploteczki i by przestawic sie z torow szarzyzny emeryckiej na bardziej swiatowe. Co tydzien ! I bylo to na tyle wazne - i spotkanie, i osoba - ze ciocia zdobywala sie na wysilek zrobienia fryzury, polakierowania paznokci i w ogole.
      To rozumiem :)
    • anyastasia Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 07.10.16, 19:29
      Cześć i czołem, ja Was tu już od dłuższego czasu podczytuję, bo ciekawe rzeczy piszecie, ale tak wyszło, że raczej się nie udzielam. Ale ten temat już mnie od dawna męczył. Jeżycjadę łyknęłam hurtem jako 12-latka, wszystko co było wtedy wydane, czyli chyba do Języka Trolli. I jak się tak czyta hurtowo to wyraźnie widać, że im dalej w las tym mniej znajomych mają główni bohaterowie. W "Córce Robrojka" Natalia mówi do Roberta coś takiego, że teraz ludzie jakoś nie mają przyjaciół i za ich czasów to było inaczej. Swoją drogą niektóre starsze osoby w moim otoczeniu też głoszą poglądy, że kiedyś było lepiej, a ta dzisiejsza młodzież to zalatana, na nic nie ma czasu i nawet przyjaźnić się porządnie nie umie. I cały czas mnie zastanawia, czy to czasy się zmieniają, czy to po prostu niektórzy ludzie im starsi tym bardziej się utwierdzają w przekonaniu "kiedyś było lepiej", nawet jeśli to nie do końca prawda?
      Ale muszę wyznać, że trochę mama do MM żal o ten brak znajomych i przyjaciół jej bohaterów. Bo potem taka biedna zakompleksiona dziewczynka, która traktuje te książki jak wyrocznie pomyśli sobie, że to nic takiego, że nie ma koleżanek, bo przecież Laura też nie ma i Róża, i Ida, i Natalia. I nie pomyśli, ze może jednak warto wyjść do ludzi, spróbować kogoś poznać, tylko będzie się zagipsowywać dalej. Wiem, że jedni potrzebują mniej kontaktu, inni więcej, ale każdy jakiegoś potrzebuje, a wmawianie nastolatkom, że świat jest zły, bardzo zły jest, no smutne po prostu.

      A tak trochę offtopowo, to różne cykle dla młodzieży czytałam i prawie zawsze jest tak, że im dalej w las tym książki są gorsze. Nie wiem czy to zależy od tego, że po prostu trudno pisać długie cykle, czy zwyczajnie kończą się pomysły, czy też autorki w pewnym wieku tracą kontakt z młodzieżą i już nie rozumieją jej problemów. A może wszytko po trochu? Jak myślicie?
      • mika_p Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 08.10.16, 00:41
        A tak trochę offtopowo, to różne cykle dla młodzieży czytałam i prawie zawsze jest tak, że im dalej w las tym książki są gorsze. Nie wiem czy to zależy od tego, że po prostu trudno pisać długie cykle, czy zwyczajnie kończą się pomysły, czy też autorki w pewnym wieku tracą kontakt z młodzieżą i już nie rozumieją jej problemów. A może wszytko po trochu? Jak myślicie?

        Myślę, że po pierwsze, kończą się pomysły, po drugie, trudno utrzymac świat przedstawiony w ryzach, a po trzecie, to nie miało trwac tak długo - i nie dotyczy to tylko cykli dla młodzieży.

        Weźmy taki serial "Klan". Którego kilka pierwszych sezonów oglądałam wytrwale.
        Przewidziany był może na pierwszy sezon, więc rodzine spotkało mnóstwo rzeczy, które moga się zdarzyć, ale rzadko kiedy w jednym roku: przypadkowaciąża Beaty, wypadek Michała, bunt Lubiczówny Pawłowny starszej.. nie wiem, czy dalej w pierwszym roku, ale byl jeszcze nagły powrót Moniki, aids jej syna, w kolejnych sezonach samobójstwo partnera ukochanej Michała, tajemnicze zniknięcie Beaty, jakies dziwne interesy, szybki ślub owej zbuntowanej Pawłowny, późna ciąża Krystyny, przeszczep nerki od Rafalskiego... Patrząc na Lubiczów, mozna by stwierdzić, że to jakas przeklęta rodzina.
        Niemniej, gdyby od początku załozyć, ze to serial na 20 lat i ma przedstawiać zwyczajne życie, to pewnie scenarzyści skupiliby się na szczegółach, zamiast szukać dramatycznych zwrotów akcji. Ma być ślub - to pół odcinka poświęcamy przymiarkom sukni, a pół innego wożeniu zaproszeń do dalekich krewnych (postacie wybitnie epizodyczne, pojawią się przy odbieraniu zaproszeń i migną na weselu), a potem cały odcinek weselu. Albo jak ma się urodzic dziecko, pełna scena w sklepie z przyszla matką, która rozważa ułożenie zatrzasków w pierwszych ciuszkach, oglądając sztuke po sztuce w sklepie - spokojnie ćwierć odcinka może to zająć, w innym przyszli rodzice moga sobie powolutku skręcac łóżeczko, też im to kawał czasu zajmie.
        Ale nie pamiętam czegos takiego, najwyżej krótkie migawki, więc akcje musialy popychać inne wydarzenia.
        A życie ogólnie składa się z takich drobiazgów.

        Inaczej jest w sitkomach.
        Tu, w tych wielosezonowych, główna akcja jest rozpisana z grubsza (X związuje się z Y), i potrzeba kilku krótkich scen popychających do przodu, ale clou odcinka to jakis szczegół, przedstawiony drobiazgowo. I wtedy można obejrzeć jeden wyrwany z kontekstu odcinek i posmiać się na clou.
        W kryminalnych też tak jest, problem odcinka to sprawa, a gdzies na marginesie bohaterowie umawiają się na randkę albo przeprowadzaja rozmowę z rodzicem.

        U Chmielewskiej w pewnym momencie zaniknęły znane bohaterki: Joanna, Alicja, Janeczka, Tereska, Okrętka, a bohaterką powieści byla jednorazowa osoba - i można jej było dopisać wszystkie cechy i otoczenie, jakie się chciało. Chciało się skąpą, ale genialna w kucharzeniu Bogusię - jest powieść. Chciało się sierotkę wychowaną przez 3 wiedźmy - jest powieść. Chciało się akta starej sprawy opowiedziec ludziom - jest powieść.

        A jak się autor uprze, ze opowiada jedną historię, to w pewnym momencie mu wychodzą szczegóły, które w III tomie zlekceważył, a kłócą się z IX. Jeśli swiat przedstawiony nie był przemyślany od początku, to w pewnym momencie się rozjeżdża. Bohater zachowuje się nie tak, jak powinien był, wiedza z tomu VIII świadczy o tym, że w tomie V był swinią, a przy XII czytelnicy pytają, co się stalo z kotkiem z tomu VI, tak pokochanym, skoro teraz alergia, albo dlaczego teraz skuwamy dwuletnie kafelki, jeśli poprzednie przez 15 lat były w porządku.

        Wielotomowa saga rzadko jest planowana taką od początku. Im dalej w las, tym więcej szczegółłów. Im więcej szczegółów, tym większe ryzyko blędu.
        • gat45 Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 08.10.16, 09:13
          "Wielotomowa saga rzadko jest planowana taką od początku. Im dalej w las, tym więcej szczegółłów. Im więcej szczegółów, tym większe ryzyko blędu."

          Fakt. Tak to się właśnie dzieje w Jeżycjadzie.
          Tylko dlaczego i po co Autorka zafundowała sobie (i nam) takie niby-podsumowanie, niby-wyjąsnienie, jakim jest Kalamburka ? Gdzie przedstawiła cechy swoich bohaterów, które aż wyją w kontakcie z tym, co Kalamburkę poprzedzało ? Znasz jakiś inny cykl, w którym autor popełnił coś aż tak wbrew sobie czy też wbrew własnoręcznie wykreowanym postaciom ?
          • tt-tka Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 08.10.16, 11:10
            gat45 napisała:

            > "Wielotomowa saga rzadko jest planowana taką od początku. Im dalej w las, tym w
            > ięcej szczegółłów. Im więcej szczegółów, tym większe ryzyko blędu."
            >
            > Fakt. Tak to się właśnie dzieje w Jeżycjadzie.
            > Tylko dlaczego i po co Autorka zafundowała sobie (i nam) takie niby-podsumowani
            > e, niby-wyjąsnienie, jakim jest Kalamburka ? Gdzie przedstawiła cechy swoich bo
            > haterów, które aż wyją w kontakcie z tym, co Kalamburkę poprzedzało ?

            Chyba rzeczywiscie Kalamburka miala byc ostatnia z cyklu. Zamkniecie. No to sie dopowie, objasni, podbarwi tu, wybieli owdzie - wiesz, zasada Stirlitza :). Zapamietuje sie ostatnie wypowiedziane zdanie.
            Krytyka byla juz wczesniej, i uwag mnostwo, i wytykanie bledow - no to MM postanowila swoich bohaterow odrysowac pomnikowo - juz nie piorkiem i weglem, z nutka dowcipu, tylko bardzo gruba krecha. Bez subtelnosci, aluzji i przymruzania oka. Wyszlo jak wyszlo.

            Znasz jak
            > iś inny cykl, w którym autor popełnił coś aż tak wbrew sobie czy też wbrew włas
            > noręcznie wykreowanym postaciom ?

            Sapkowskiemu tez sie zdarzylo. W cyklu o wiedzminie, w sadze husyckiej. Nie az tak, ale tamte twory byly krotsze, kilkutomowe, moze dlatego nie az tak :)
      • ayo2137 Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 24.07.20, 23:05
        Hm. Rozumiem Twoje podejście. Ale wypowiem się z perspektywy osoby, która również nie miała zbytnio znajomych w latach nastoletnich: jakoś przyjemniej czytało mi się powieści, których bohaterowie też byli samotni, bo czułam, że nie jestem jedyna. Natomiast brak odautorskiego komentarza, czy fakt, że nikt w neojeżycjadzie z tego powodu nie cierpi- to już trochę dziwne... W "Kłamczusze" poznańska samotność Anielki jest trafnie spuentowana.
    • fornitta69 Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 12.10.16, 18:44
      To ja inaczej: przyjaźnie damsko-męskie:
      (Aniela i Robert to jasne,ze NIE)
      -Kreska + Lelujka. On ja kochal,ona jego nie. Kreska taka delikatna i wrazliwa...czy z jej strony bylo w porządku utrzymywanie tej relacji? W Noelce jest juz dzieciata mezatka a Lelujka jakby dalej w niej zakochany. I kontakt ze sobą maja. Czy nie powinna tego wczesniej jakos przeciac-nawet calkiem zerwać kontakty, dla dobra przyjaciela?
      - Gaba i Robert. Niby wszystko super. Poza całkowitym zerwaniem kontaktów na 17(?) lat. Nie wyobrażam sobie czegos takiego w wykonaniu moich przyjaciółek z liceum, nie i juz.
      - Ignaś i Dorota? To przyjaźń?
      • tt-tka Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 26.10.16, 01:06
        fornitta69 napisała:

        > To ja inaczej: przyjaźnie damsko-męskie:
        /ciach/
        > - Gaba i Robert. Niby wszystko super. Poza całkowitym zerwaniem kontaktów na 17
        > (?) lat. Nie wyobrażam sobie czegos takiego w wykonaniu moich przyjaciółek z li
        > ceum, nie i juz.

        Ja tez nie. Plus nic nie jest super po tych latach, oboje przemilczaja wiecej niz mowia. Bardzo powierzchowny i plytki ten, hm, zwiazek raczej na bazie wspomnien o niegdysiejszej przyjazni niz czyms tu i teraz.


        > - Ignaś i Dorota? To przyjaźń?

        Nieeee. To zaledwie b. krotka znajomosc jak na razie.
        • fornitta69 Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 26.10.16, 10:29
          Krotka czy dluga...znam przyjaznie od pierwszego wejrzenia ;) Ignas sie otwiera przed Dorota. Cos tam fajnego sie podzialo ale...z jej strony to chyba bylo bardziej wspolczucie? Eh, nie pamietam juz dobrze a zadna sila mnie nie zmusi zebym siegnela znow po "Wnuczke do orzechow" ;) :P
          • tt-tka Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 26.10.16, 11:46
            fornitta69 napisała:

            > Krotka czy dluga...znam przyjaznie od pierwszego wejrzenia ;)

            ja tez, ale imho to nie ten przypadek

            Ignas sie otwiera
            > przed Dorota. Cos tam fajnego sie podzialo ale...z jej strony to chyba bylo ba
            > rdziej wspolczucie?

            Ignas sie otwiera, bo byc moze jest to pierwsza od lat osoba, ktora go slucha :(
            a u niej wyczulam raczej politowanie niz wspolczucie (moze nieslusznie, ale Dorota do wspolodczuwania wybitnie mi nie pasuje) plus natychmiast przemadrzale zarzadzanie. No, pogadali troche, oboje samotni jak dwa palce w nosie, ona bez kolezanek i kolegow, on tez, a z rodzina nie wiedziec czemu zadne z nich o sobie nie mowi... Jakos on ani ona do przyjazni mi nie pasuja. Obym sie mylila.


            Eh, nie pamietam juz dobrze a zadna sila mnie nie zmusi zeb
            > ym siegnela znow po "Wnuczke do orzechow" ;) :P

            to samo...
    • piotr7777 Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 27.10.16, 09:34
      > potem koleżanka/i z AZS zapadają w niebyt i Gaba ma znajomych z ESD, poznanych
      > na sylwestrze. Co dziwne - nie pojawia się wśród nich ani obok żadna koleżanka
      > z klasy. Dopiero we wspomnieniach Hajduka okazuje się, że on i Ceśka byli w ESD

      Pojawia - Danka Filipiak. Inna rzecz, że raczej przypadkowo i nie w związku z koleżeństwem klasowym.
    • srebrny_lisek Re: Przyjaźń i śmierć w Jeżycjadzie 27.10.16, 15:36
      Zawsze mnie zadziwiała przyjaźń Danki i Cesi. Zresztą w SzK Cesia sama mówiła, że wystarczyłoby jej kochać i nie musiałaby być zrozumiana i widocznie Dankę darzy takim właśnie uczuciem, ale PRZYJAŹŃ, która wprawdzie nie musi być idealna jak z "te mysli pe el", jednak wymaga pewnego wewnętrznego porozumienia - ja bym to nazwała porozumieniem dusz ;) - którego tu brak. Chyba, że się mylę i wystarczy absolutna lojalność i zaangazowanie tylko jednej strony...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka