Dodaj do ulubionych

Bohaterowie patrzą na... bohaterów

18.06.17, 21:08
Wątek o dorastaniu nasunął mi ciekawe pytanie: jak bohaterowie dawnej Jeżycjady patrzyliby na bohaterów Neo? I odwrotnie, rzecz jasna.
Czy Ida z "IŚ" widziałaby Józinka jako ograniczonego brutala w stylu Lisieckich? Czy zachwycałaby się Dorotką?
Co pomyślałby Gabon spotykając Gabę z "KK"?
Jak Aniela z "Kłamczuchy" oceniłaby świętego-za-życie-Dmuchawca?

Niestety w rezultacie tych rozważań mam koszmarną wizję Idy Z Neo wypominającej Cesi przypalony bigosik ;-/

Obserwuj wątek
    • przymrozki Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 18.06.17, 21:29
      Gabrysia z "Kwiatu Kalafiora" miała poczucie humoru. Gdyby usłyszała nowojeżycjadowe farmazony sadzone przez siebie i własnego szanownego współmałżonka pewnie by się obśmiała jak norka. Ewentualnie zaproponowałaby starszej sobie, żeby zamiast tyle gadać o miłości, jakoś ją aktywnie okazała.

      Myślę też, że Ida Sierpniowa widząc scenę obiadu z "McDusi" pokonałaby nieśmiałość i dzielnie stanęłaby w obronie Magdy. Wykrzyczałaby pierogowej terrorystce, co sądzi o dręczeniu słabszych (byłaby to przemowa w rodzaju tej skierowanej do właściciela samochodu porysowanego przez Lisieckich).

    • fornitta69 Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 19.06.17, 08:42
      Dawna Mila by sie chyba powiesila,gdyby wiedziala,ze zostanie Milicja. A gdyby sie spotkaly,pewnie powiedzialaby Milicji,ze zlosliwosc nie zawsze jest przejawem inteligencji i ze lepiej przyprawiac swoje zycie miloscia niz sarkazmem. Tylko ladniej by to ujela ;) I zgadzam sie z Przymrozki,ze nastoletnia Idusia bronilaby McD przed dorosla Ida. A Tata Borejko z KK, gdyby spotkal starego Boreja z CP, to pewnie czym predzej zszedlby mu z drogi, myslac, ze ma do czynienia ze starszym panem, u ktorego demencja objawia sie w wyjatkowo przykry sposob. A Dmuchawiec z SK zwyczajnie peklby ze smiechu, slyszac o wlasnym kulcie.
      • marutax Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 19.06.17, 20:21
        fornitta69 napisała:

        A Tata Borejko z KK, gdyby spotkal starego Boreja
        > z CP, to pewnie czym predzej zszedlby mu z drogi, myslac, ze ma do czynienia ze
        > starszym panem, u ktorego demencja objawia sie w wyjatkowo przykry sposob.

        Szczególnie ciekawie wyglądałaby konfrontacja postaw w kwestii zaufania - wierzący bezgranicznie Gabie tata Borejko kontra robiący szpiega z własnego wnuka i kontrolujący dorosłe wnuczki dziadek Borejko...
        • przymrozki Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 20.06.17, 08:05
          Przemiana Ignacego w króla Leara nie jest wcale złym pomysłem fabularnym. Starzejący się ukochany ojciec i dziadek, który potrzebuje coraz więcej troski i cierpliwości, chociaż sam staje się przykry i apodyktyczny, to doskonała okazja do pokazania, jak zżyta i kochająca jest rodzina Borejków.

          Złe jest tylko to, że pokazuje się nam rodzinę zachwyconą metodami Ignacego Borejki oraz Grzegorza Celofana Strybę, który podczas drzemki teścia, oglądając się czujnie, czy Jedyny Legalny Wychowawca Ignasia na pewno nie słyszy, cicho sugeruje, że warto też przeczytać Sherlocka. Tymczasem, szeptem podczas drzemki teścia Celofan powinien mówić rzeczy takie jak: "dziadek jest chory i przez to czasem mówi rzeczy, których tak naprawdę nie ma na myśli. Pamiętasz jak bolał cię ząb i mówiłeś, że nas wszystkich nienawidzisz? to właśnie coś takiego. Dziadek tak naprawdę nie chciał, żebyś śledził Laurę i donosił nam o jej życiu, tak nie wolno robić, wiesz o tym".
          • fornitta69 Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 20.06.17, 08:54
            Wszystko pieknie, tyle,ze Ignac NIE ma demencji. Zdziwaczal na starosc, ale to jego trzeba hamowac (delikatnie i z miloscia) a nie tlumaczyc dziecku,ze dziadek nie wie co mowi. Milicja jakos potrafi okielznac meza, bez krzywdy dla niego- to znaczy,ze wcale nie nalezy mu poblazac ze wzgledu na wiek.
            • przymrozki Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 20.06.17, 09:30
              Przecież nie mamy tu do czynienia z dziadkiem, który często powtarza tę samą historyjkę, ale prawym, inteligentnym mężczyzną, który stopniowo zamienia się w tyrana. Przy pełnym désintéressement rodziny.

              Rozmowa z Ignasiem nie wyklucza też rozmowy z Ignacym. Ale dziecku trzeba wyjaśnić, czemu nie wolno mu posłuchać wyraźnego polecenia ukochanego dziadka (przecież Ignacy naprawdę kazał mu śledzić Laurę i jakoś to trzeba z dzieckiem obgadać tak, żeby jednocześnie nie straciło szacunku do dziadka i rozumiało, że dręczenie siostry jest niedopuszczalne).

              • fornitta69 Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 20.06.17, 09:49
                Owszem, owszem- tyle,ze takie tlumaczenie jak zaproponowalas, to raczej dla szesciolatka. Pamietajmy,ze w CP Ignas jest juz calkiem duzym szpiclem,tfu,chlopcem ;) Trzeba bylo wczesniej interweniowac, wtedy kiedy Ignas na Jozina doniosl. A co zrobili wtedy jego rodzice? Gaba ze swoim "Jozinku,wybacz Ignasiowi,doniosl na ciebie z zazdrosci" to jedyna ich reakcja pokazana w ksiazce. Pewnie z nim gadali, tak sie domyslam,chociaz to nie zostalo opisane,ale ich gadanie nie przynioslo zadnego skutku. I Ignac ze swoim klamliwym "kto ci kazal siostre szpiegowac? Jaaaa?" powinien od rodziny dostac wirlki opieprz a jakos mu to uszlo plazem.
                • przymrozki Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 20.06.17, 11:49
                  Ignacy był obrzydliwym szpiclem już w "Tygrysie i Róży". Niby tak sobie leżał grzeczniutko pod grzywką swą czarną (nawiasem pisząc, czarny rzadki kolor włosów u słowiańskiego dziecka, nawet takiego, które w dorosłości będzie brunetem, a już zupełnie rzadki u dziecka blondynki i orzechowowłosego), a jednak pilnie podglądał, co Laura robi przy komputerze i natychmiast o tym doniósł matce.

                  Warte odnotowania jest to, że Gabrysia nie zwróciła mu uwagi, chociaż nawet mniej promieniste promyczki i mniej spiżowe spiżowe centra jednak reagują, gdy ich dziecko jest tak bezinteresownie złośliwe i jednocześnie ślisko lizusowskie. W tej sytuacji wychowawczego zaniedbania nie dziwi, że Miągwa się wykoleił.
          • zuzudanslemetro Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 20.04.18, 22:19
            przymrozki napisała:


            > Przemiana Ignacego w króla Leara nie jest wcale złym pomysłem fabularnym. Starz
            > ejący się ukochany ojciec i dziadek, który potrzebuje coraz więcej troski i cie
            > rpliwości, chociaż sam staje się przykry i apodyktyczny, to doskonała okazja do
            > pokazania, jak zżyta i kochająca jest rodzina Borejków.
            >
            > Złe jest tylko to, że pokazuje się nam rodzinę zachwyconą metodami Ignacego Bor
            > ejki oraz Grzegorza Celofana Strybę, który podczas drzemki teścia, oglądając si
            > ę czujnie, czy Jedyny Legalny Wychowawca Ignasia na pewno nie słyszy, cicho sug
            > eruje, że warto też przeczytać Sherlocka. Tymczasem, szeptem podczas drzemki te
            > ścia Celofan powinien mówić rzeczy takie jak: "dziadek jest chory i przez to cz
            > asem mówi rzeczy, których tak naprawdę nie ma na myśli. Pamiętasz jak bolał cię
            > ząb i mówiłeś, że nas wszystkich nienawidzisz? to właśnie coś takiego. Dziadek
            > tak naprawdę nie chciał, żebyś śledził Laurę i donosił nam o jej życiu, tak ni
            > e wolno robić, wiesz o tym".

            Przymrozki, czy Ty jesteś z Warszawy (mam nadzieję)?
      • soova Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 20.04.18, 15:34
        <A Dmuchawiec z SK zwyczajnie peklby ze smiechu, slyszac o wlasnym kulcie.>

        Tu bym się akurat nie zgodziła. Dmuchawiec w SK i KK robi wrażenie pedagoga, owszem, cenionego przez młodzież, który jednak jest tego świadomy i całkiem mu się to podoba. Nie jestem pewna, czy miałby coś przeciwko takiemu kultowi.
    • haszyszymora Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 19.06.17, 19:10
      Baltona postanowiłby umrzeć przed trzydziestką, ujrzawszy swoje uwąsowione wcielenie.
      Dorosła Laura - powiedzmy, ta z okolic JT - wyrzuciłaby rozpieszczonego smarkatego Tygrysa przez okno. :P
      Młody Robrojek popatrzyłby na Bellę, policzył lata i zapytał starego Roberta "Jak?".
      Pyziak by nie dowierzał, że jego Neo wersja nie rozpoznaje Niemena i boi się dzieci.
      Pani Trak być może by się ucieszyła, że dostała kochającą - fakt, że na odległość - przybraną córkę i fajny charakter. :D
      • potworia Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 19.06.17, 19:51
        Aniela małoletnia byłaby dość zadowolona z Anieli dojrzałej, tylko tego grubego z boku chętnie by wyretuszowała...
        • apersona Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 21.06.17, 21:11
          :D
    • kgxspace Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 22.06.17, 23:05
      Moja pierwsza myśl: Ignacy Borejko bąknąłby do familii: "nie wiedziałem, że takie z nas chamidła" ;D

      A dalej:
      Cesia na myśl o tym, że została kurą domową i nie spełniła marzeń o medycynie, poszłaby się zamknąć na wieżę. (Nie żebym jej nie widziała jako spełnioną matkę i panią domu, ale szesnastoletnia Cesia miała inne plany na siebie).

      Aniela zemdlałaby dramatycznie widząc, że jej mężem nie jest szczupły i przystojny blondyn. Jednak przypomniała sobie, że została sławną i uznaną aktorką, więc zaraz sobie pogratulowała w duchu znakomitego udanego omdlenia. Widząc świętego Dmuchawca, marzy o tym, że któregoś dnia ktoś (Kal Amburka?) napisze o nim sztukę, a ona zagra główną rolę.

      Dmuchawiec uśmiałby się szczerze, gdyby zobaczył, że został świętym Jeżyc. A potem zapaliłby papierosa i wraz z tatą Borejko wspólnie obgadaliby siebie przy smażonych ziemniaczkach. Dmuchawiec nie omieszkałby przyznać się, że on właściwie nie lubi młodzieży ;)

      Baltona widzi wąsatego niedźwiedzia i odjeżdża Harleyem w siną dal.
      Wąsaty niedźwiedź duma nad swoim losem i pyta Pulpecika, czy mógłby kupić sobie motor. Słyszy w odpowiedzi, że przecież ma konia.

      Gaba ze śmiechu wije się po podłodze. Na spotkaniu z małą Laurą wlepia smarkuli w chudą pupę zamaszystego klapsa, a zaraz potem robi super przyjęcie dla niej i zaprasza jej koleżanki.
      W tym samym czasie dorosła Gabriela wspomina młodą siebie i niepomarszczony jeszcze kostium pod oczami. Zalewa się rzewnymi łzami, ale nadal dzielnie się trzyma. Pyza dmucha jej w jasną grzywkę, dla kurażu :D

      Janusz obserwuje Gabrysine łydki. Podoba mu się to, co widzi. Spogląda na steranego życiem CKNUKa. Nie podoba mu się to, co widzi. Na koniec puszcza perskie oko do małego Tygryska i idzie się bawić w pociąg z przyszłymi córkami. Ignacy Grzegorz czerwienieje z przejęcia i leci zdawać raporty rodzinie.

      Ida doznaje ulgi, że zamieni się w skośnooką, biuściastą piękność z pięknymi nogami. Potem zobaczyła siebie rzucającą musztardówką w syna i szybko poszła po zielone mazidło, żeby zakleić sobie oczy. Niespodziewanie dołącza do niej Józinek. Leżą obok siebie z zieloną mazią na oczach, powieki im równo puchną, a im się dobrze milczy razem. Relaksik przerywa dorosła Ida, która najpierw się zaśmiewa do rozpuku, a potem zaczyna wygłaszać soczystą przemowę na temat alergii. Od opisów bąbli młodej Idzie robi się słabo i zaczyna panikować. Józinek ledwo widzi przez spuchnięte powieki, ale odsuwa się jak najdalej, burcząc coś o histeryczkach.

      Siedmioletnia Natalia postanawia napisać piękny wiersz o dorosłej Natalii C:

      Pięcioletnia Pulpa wraz z dorosłą Pulpą jedzą z zadowoleniem smażonego ziemniaczka.

      Być może nie o to chodziło, ale bawiłam się wyśmienicie~
      • bupu Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 22.06.17, 23:51
        kgxspace napisał(a):

        > Pięcioletnia Pulpa wraz z dorosłą Pulpą jedzą z zadowoleniem smażonego ziemniac
        > zka.

        Leniwa sybarytka Patrycja B. (l.18) widzi dojrzałego damskiego stachanowca, zapierniczającego od świtu do nocy na gospodarstwie i wokół radośnie pozwalającej się obsługiwać bliższej i dalszej rodziny. Nastolatka przy pierwszej okazji wyjeżdża z narzeczonym, Florianem G., do kanadyjskiej tajgi, ograniczając kontakty z Borejkami do wysyłanych okazjonalnie świątecznych kartek. Florian oddycha z ulgą, że nie będzie musiał zapuszczać wąsów, okadzać koni pestycydami, ani wkładać zdechłych pszczół do ula.

        Grzegorz S. (40 l.) tuż przed wyjściem na wigilijną randkę z Gabrielą B. (30 l.) doznaje nagłej wizji, w której widzi siebie, dwadzieścia lat później, jako zahukanego typa, który pokątnie farbuje włosy na czarno, we wszystkim pokornie ustępuje teściom, a od czasu urodzenia syna nie miał ani jednej prawdziwie intymnej chwili z żoną Gabrielą. Wstrząśnięty obrazem przyszłości, w której musi podrzucać synowi lektury ukradkiem, by nie zdenerwować teścia, a dla żony jest tylko nie wymagającym podłączania do kontaktu mieszalnikiem do sałat, Grzegorz S. pospiesznie zrywa z Gabrielą B. i zaczyna się umawiać z panią Alinką, która wprawdzie nie cytuje Plutarcha, za to jest autentycznie ciepłą i kochającą kobietą.
      • fornitta69 Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 23.06.17, 10:23
        kgxspace napisał(a):

        > Moja pierwsza myśl: Ignacy Borejko bąknąłby do familii: "nie wiedziałem, że tak
        > ie z nas chamidła" ;D
        W sedno! ;D
    • ssssen Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 23.06.17, 08:34
      Grzegorz S. przysięga sobie nigdy nie związać się z kobietą która ciągle kocha swojego byłego.

      Konrad B. patrzy na swoje życie rodzinne i myśli: "Wolałbym z facetem..."

      • mia0418 Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 20.04.18, 14:25
        Stare, ale fajne, więc się dopiszę. ^^

        Ignacy senior, widząc, że zmienił się w apodyktycznego dziadka, który wychowuje własnego wnuka na donosiciela, wycofałby się ze wstydu w głąb swej jaźni i już tam został, przypominając sobie wszystkich starożytnych mężów, którzy nigdy nie splamili się donosicielstwem.

        Florian doznałby wstrząsu na swój wąsaty Róbcie-Jak-Ja-Mówię-Bez-Protestów widok, dosiadłby był Harleya i jeździł po świecie, z Patrycją na siodełku, która po rzuceniu "Cholera, cholera, cholera!" opuściłaby przeintelektualizowany dom rodzinny, bo woli być niezależna i cieszyć się życiem, a nie tyrać w przyszłości dla całej familii, nieprawda.

        Młoda Ida, panie tego, po wizji wyzłośliwiania się do McDusi i zamęczaniu wszystkich durnymi dietami, najpierw pomalowałaby samą siebie na zielono, potem zrobiła wykład o znęcaniu się nad słabszymi, a w końcu została mistrzem cukierniczym, żeby w przyszłości upiec McDusi wspaniały tort powitalny na maśle.

        Trzynastoletnia Młoda Gniewna Laura widzi w zwierciadle siebie jako żonę Naszpana Polonisty, usarenkowioną i Addammującą, w furii rzuca poduszką i rozbija wazonik, po czym postanawia, że zostanie pierwszą w klanie Borejków Wieczną Panną i poświęci się li i jedynie karierze zawodowej.

        Siedemnastoletnia Gabrysia, po uważnej obserwacji swojej narastającej świętości prycha, rzuca, że ma to w nosie tak samo jak kolory ziemi bo ona nie jest żadnym Romantycznym Motylem i żadnym Centrum, ubiera swój kapelusz i idzie na randkę z Pyziakiem, obiecując sobie, że jeśli faktycznie drań ją porzuci w przyszłości, to ona znajdzie sobie o wiele lepsze zajęcie niż wieczne użalanie się nad sobą i dzielne cierpienie.

        Dmuchawiec - widząc swój kult w przyszłości, najpierw łapie się za głowę, potem pali papierosa, a na koniec robi szczegółową ankietę na temat "Dlaczego Zostałem Świętym", a jej wyniki i odpowiedzi dorosłych już uczniów komentuje ironicznie, przy okazji uświadamiając im, że on tak naprawdę do tej pory nie kocha młodzieży.

        Hajduk - spotyka siebie z przyszłości jako nauczyciela i dyrektora szkoły, robi srogą minę i jeszcze bardziej przykłada się do kwantów, kwarków i innych radarów, bo szkoda mu marnować zdolności na szkolne papierki i inne biurokratyczne wymysły, zostaje wielkim naukowcem.

        Aniela - wygłasza dramatyczny monolog na wieść o tym, że jej przyszłym mężem nie będzie nikt przypominający greckiego boga Pawełka, lecz irytujący Bernard, żeby uniknąć takiego losu przebiera się za Józefinę Bitner, a udaje ją tak dobrze, że nikt nie widzi różnicy, po czym zgarnia nagrody z Oscarem na czele za najlepszą rolę żeńską i najlepszą charakteryzację.

        Aurelia - doznaje wizji przyszłości jeszcze jako Genowefa Bomb/Zomb/Tromb/Pomp/Rombke, na widok samej siebie jako smętnego widma najpierw śmieje się głośno, potem przygląda z zainteresowaniem, a na koniec przenosi do przeszłości i klepie dorosłą siebie lodowatą rączką w głowę dla otrzeźwienia, a Konradowi pokazuje język.

        Pyziak - widzi siebie jako nadętego faceta, schorowanego od alkoholu i z życiorysem, na jego obliczu pojawia się krzywy kpiący uśmieszek, po czym udaje się do przyszłego teścia i namawia go na wypad na ryby, opowiadając przy tym, że kiedy już z Gabrysią doczekają się córek, to nauczy je wielu pożytecznych rzeczy np. jak zamurować dziurę w ścianie. Packą.

        Robrojek - machnąłby ręką na swoją dorosłą wersję, nie zaszczyciłby tej marudy większą uwagą, a potem poszedł do Pawełka na rozkręcanie tranzystorów

        • bupu Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 20.04.18, 23:05
          mia0418 napisał(a):

          > Siedemnastoletnia Gabrysia, po uważnej obserwacji swojej narastającej świętości
          > prycha, rzuca, że ma to w nosie tak samo jak kolory ziemi bo ona nie jest żadn
          > ym Romantycznym Motylem i żadnym Centrum, ubiera swój kapelusz

          Przepraszam, że się czepnę, gdyż fajny post napisałaś, ale w co Gabusia właściwie ubiera ten kapelusz...? Względnie czym?
          • mia0418 Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 21.04.18, 10:55
            bupu napisała:

            >
            > Przepraszam, że się czepnę, gdyż fajny post napisałaś, ale w co Gabusia właściw
            > ie ubiera ten kapelusz...? Względnie czym?

            W sukienkę z żółtej firanki ;) Poprawka, WKŁADA kapelusz, dzięki za zwrócenie uwagi :)
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 04.12.22, 10:59
      Wszyscy co do jednego załamaliby ręce i zbiorowo wszasnęli: CO TO, QWA, JEST?!

      Co do szczegółów:

      Mili by się odnowiły wrzody żołądka na widok Milicji. Po wyzdrowieniu natychmiast zadzwoniłaby do Gizeli i zaprosiła ją na herbatkę, przygotowaną przez Gabę i Idę z okazji Dnia Babci.

      Kreska po zobaczeniu dorosłej siebie, wysługującej się córką w przegrzebywaniu rzeczy po Dmuchu, stwierdziłaby, że ona nie chce być takim tombakiem.

      Grzegorz z "Noelki", który ma na rodzinę wywalone, ujrzawszy Grzegosposię - borejczego podnóżka, stwierdziłby, że chyba jednak spędzi Wigilię na Krasińskiego - tam jest więcej miejsca i nikt go tam nie potrzebuje.

      Nastoletnia Pulpa, po zobaczeniu stachanowca z końmi w porzeczkach, zasiada uczyć się do matury.

      Kwiat Jabłoni, dowiedziawszy się o porzuceniu i od początku złym zapowiadaniu, powiedziałby "Przepraszam bardzo, ja chyba zostałem źle zrozumiany." i jako dowód pokazał zdjęcie z Czaplinka, jak łowi ryby z Ignacem. A nielubiącego dzieci klopsa pan Konduktor Łaskawy ofuknąłby: "Jestem milutki i będę się bawił!", po czym odpalił pociąg TLK Pyziaczek z miejscówkami dla dwóch świnek, jednej pyzy i jednego tygrysa.

      Mała Nutria na widok Mamłalii poszłaby do wanny.

      Robroj odpaliłby syrenkę szwagra i podwiózł Robwąsa do jakiegoś przytulnego szpitala psychiatrycznego. Skąd przywiózłby dla Nutrii broszurkę o daddy issues i jego konsekwencjach. Następnie zaczepiłby szukającą ciotki Laurę i wypytał co się stało. Pomyślałby "biedne dziecko!" i opowiedział jej trochę o Januszu, po czym zaproponował, że razem pogadają z Almą, a jak wrócą do Poznania, on się rozmówi z Gabą. A na borejcze zarzuty, że jak śmiał nie zachować dyskrecji, odparłby po prostu "Jestem człowiekiem, który musi być dobry. Bez żadnych okoliczności łagodzących.".

      Młoda Ida popatrzyłaby na dorosłą Idę na diecie bezmałsowo-bezcukrowej, wypominającą innym tuszę i pomyślała: "biedne, zakompleksione stworzenie".
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Bohaterowie patrzą na... bohaterów 05.12.22, 19:58
        A młoda Gaba, widząc jak stara Gaba reaguje na popoporzucenie, zarzuciłaby autorce, że traktuje ją stereotypowo

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka