Dodaj do ulubionych

"bo Wolfi mnie szanuje"

23.06.17, 14:57
Obrzydliwy tekst Laury do Róży pamiętamy wszyscy. I wiemy, że Tygrys chlapnął te słowa bez chwili zastanowienia. A mnie nurtuje pytanie - czy faktycznie można mówić o szacunku, czy raczej o lekkim strachu? Bo przecież Wolfi Laury się trochę bał, trochę podziwiał, trochę uwielbiał - ale czy pożądał, i powstrzymywał się li i jedynie przez szacunek? Moim zdaniem więcej w tym było rozsądku i odpowiedzialności (zwłaszcza po działaniach prokreacyjnych Fryca!) niż szacunku!

Z drugiej strony - czy Frycowe przespanie się z Różą świadczy o tym, że jej nie szanował i potraktował przedmiotowo? Przecież to ona jego uwiodła! Gdyby sama nie zajęła się jego teleskopem, to aseksualnemu Frycowi nigdy by do głowy nie przyszło, że można z Różą robić coś więcej niż tylko imponować jej wiedzą.

Z trzeciej strony - przyczepiła mi się do głowy fraszka Sztaudyngera "Im mniej okażesz, niestety, szacunku dla kobiety, tym bardziej ona czuje się uczczona". Jakby czuła się Róża, gdyby uwodząc Fryca usłyszała od niego: Różo, zbyt cię szanuję, by ulec twoim wdziękom?
Chyba nawet ona, poczciwa Pyza, prychnęłaby mu prosto w nos i poszła w siną dal!
Obserwuj wątek
    • verdana Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 15:41
      To jest taki głupi tekst w dzisiejszych czasach,że trudno go nawet skomentować. "Szacunek" dla kobiety polegający na tym, że dziewczyna ma do ślubu zachować dziewictwo, inaczej jest shańbiona, z szacunkiem ma tyle wspólnego, co uznanie, że kobieta nie powinna studiować, bo zatraci naturalną kobiecość. Innymi słowy oznacza to, że kobieta winna być osobą aseksualną, a jej największą cnotą jest zachowywanie dziewictwa - a wszelki seks przed ślubem jest wyrazem nie miłości, ale męskiej żądzy, krzywdzącej dziewczę, które zapewne seksu nie chce. Nie ma co w ogóle tego analizować, to jest obrzydliwy tekst, ale nie dlatego, że Laury do Róży, to jest tekst obrzydliwy, bo nie szanujący kobiet w ogóle.
    • przymrozki Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 15:43
      Wydaje mi się, że ten tekst wcale nie miał być opisem prawdy obiektywnej - to znaczy Wolfi wcale nie musiał Laury szanować, żeby Laura to powiedziała. Więcej! Nawet sama Laura nie musiała tak do końca w to wierzyć. Ona tylko chciała dokuczyć Róży, a sama poczuć się lepszą i spełniającą wysokie moralne standardy rodziny (bo przecież to zawsze Różę stawiano za wzór, a teraz proszę bardzo, to ona, ta rogata, zostanie poprowadzona w bieli do ołtarza Jak-Dziadziuś-Przykazał, ha ha ha, głupia Pyzo, tak żeś się narobiła lemoniad, nahuśtała tłuściocha, tak nazmieniałaś pościeli babci, tak pobyłaś rodzinnym słoneczkiem, a teraz pewnie będziesz starą panną z dzieckiem, bo ten Fryc wcale nie chce się z tobą żenić).

      W scenie chodziło, jak sądzę, o pokazanie rysu wredności u młodszej i dzielnej dumy u starszej Pyziakówny. Przy czym autorka ewidentnie sympatyzuje z Różą i chce, żeby czytelnik też potępił Tygrysa. Nie ma tu zatem moralnego zgrzytu.
      • verdana Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 15:45
        Ale w tej interpretacji to jest tekst absolutnie niemożliwy w ustach Laury. Mogła powiedzieć, ze od niej nie uciekł facet i nie zostawił jej z brzuchem - to na pewno. Natomiast osoba, która myśli o seksie przed ślubem jako braku szacunku musi mieć kompletnie inny stosunek do rzeczywistości, niz Laura. To jest bardzo konserwatywne, tradycyjne, staroświeckie - antyteza zbuntowanej Laury.
        • przymrozki Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 16:37
          Niekoniecznie. Człowiek, który chce uderzyć, uderza w czuły punkt ofiary (nie w swój). Jeżeli Laura chciała się poczuć lepiej kosztem Róży, to znalazła stosowny po temu kij.

          Poza tym, moim zdaniem, Tygrysowi nawet nie tyle chodziło o "chędożyłaś niesakramentalnie, lubieżnico", ile o "masz dziecko, a on cię nie chce, tymczasem mój mnie chce, choć nie mamy dziecka". Ten "szacunek", o którym mówiła, to więcej niż samo tylko łoże. Cała ta rozmowa miała miejsce w czasie, w którym Fryc lawirował w kwestii ostatecznego zadeklarowania swojej odpowiedzialności za rodzinę. To to martwiło Różę, nie wyskok pod lunetami (który rodzina przyjęła spokojnie, pierwsze co Róża usłyszała to wyznanie, że świecka patronka Jeżyc, Gabriela O Gorejącym Sercu Wzór Cnót Wszelakich I Niewzruszone Centrum Z Azbestu I Wolframu, też szła za mąż bez prawa do wianka).
    • iwoniaw Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 15:51
      Ja już o tym pisałam przy omawianiu CP - moim zdaniem Laura powiedziała cokolwiek, co jej się wydało wystarczająco złośliwe, żeby pognębić Różę i jednocześnie dodające Laurze wyimaginowanych punktów cudowności. Nihil novi, zawsze w tym stylu próbowała wbijać siostrze szpile (i przeważnie skutecznie), widzimy to choćby w NiN, gdzie obie były jeszcze dziećmi w podstawówce. I nie łączyłabym tego z rzeczywistymi poglądami Laury (czy nawet samej autorki) na dziewictwo i seks przedślubny - wystarczy, że taka klisza "dzieweczki pohańbionej" istnieje w świadomości ogólnej, literaturze, popkulturze (niekoniecznie tej z XXI w., tylko ogólnie). Inna rzecz, że to bardzo w stylu Laury dorabiać sobie teorie, dlaczego ona jest lepsza od reszty świata, więc skoro siostra w ciąży, a ona nie spała jeszcze z chłopakiem, to powyższy pogląd wygłoszony mogła w tamtej chwili rzeczywiście uznać za swój własny i najsłuszniejszy i żyć w pełnym przekonaniu, że tak właśnie jest, jak powiedziała "szczerze" Róży.
      • verdana Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 17:46
        To było wystarczająco złośliwe tak ze 100 lat temu. Gdyby powiedziała "Ja nie lezę z każdym do łóżka" - to byłoby dokładnie to, co dziewczyna w jej wieku mogła powiedzieć. Pohańbienie czci niewieściej dwudziestoparolatki, bo sie z kimś przespała już chyba nie funkcjonuje nigdzie poza kółkiem różańcowym, w których średnia wieku wynosi 65 lat :) Laura mogła uznać, że jest lepsza, bo nie sypia z byle kim, nie wierzę jednak, ze uważała swojego chłopaka za lepszego, bo nie chce z nią spać.
        • iwoniaw Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 17:55
          Ja natomiast po pierwsze wierzę, że Laurze wystarczało, że argument Różę dźgnął w czułe miejsce, po drugie - jak niżej słusznie pisze potworia, niektóre poglądy (jak najbardziej w kwestiach obyczajowych) ludzie młodsi ode mnie o jakieś dwie dekady miewają takie, że wspomniane przez Ciebie członkinie kółka różańcowego 65+ to przy nich prezentują rozbuchany liberalizm. Co owszem, mnie dziwi i momentami nawet szokuje, ale tak jest.
          • przymrozki Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 18:11
            Gdyby Laura istniała, byłabym od niej trochę młodsza (ale starsza od Miągwy), a chętnie wierzę, że moja rówieśnica mogłaby pomyśleć to, co Laura powiedziała. Nie każda moja rówieśnica, rzecz jasna. I tylko szczególnie bezduszny egzemplarz mógłby zwerbalizować swoje myśli komuś w życiowej sytuacji Róży.

            Natomiast zdecydowanie nie zgadzam się z tezą, że wiązanie pojęcia "szacunku do siebie" z etyką seksualną w pokoleniach powojennych nie istnieje. Bo istnieje. Nie mam na to dowodów w postaci wyników badań. Obserwuję natomiast w życiu swym codziennym raczej środowisko wielkomiejskie i inteligenckie (a więc stereotypowo bardziej liberalne), a widzę silną reprezentację myśli konserwatywnej.
            • potworia Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 24.06.17, 09:38
              Obserwuję natomiast w życiu swym codziennym raczej środowisko wielkomiejskie i inteligenckie (a więc stereotypowo bardziej liberalne), a widzę silną reprezentację myśli konserwatywnej.

              To mylący stereotyp. Rewolucja obyczajowa dotarła pod strzechy i solidnie się tam zadomowiła, przynajmniej jeśli chodzi o kwestie formalizacji życia seksualnego . Mam okazję obserwować młodzież z bardzo różnych środowisk i nie widzę specjalnych przepaści na tym polu.
              • przymrozki Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 24.06.17, 09:52
                Tak, tylko że tutaj nie chodzi o to, czy tok rozumowania "nieślubne dziecko znaczy dziewczyna się nie szanuje" jest dla pokolenia Laury typowy. Chodzi o to, czy jest reprezentowany, choćby i przez mniejszość. Moim zdaniem jest.

                Wszystko to abstrahując od tego, że moim zdaniem szpila Laury, w kontekście całej rozmowy, brzmi nieco inaczej (ale na ten temat dyskusja toczy się niżej, to już nie ma co i tu jej przenosić).
                • potworia Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 24.06.17, 10:10
                  Hej, ale ja nie polemizuję przecież, tylko precyzuję z własnej perspektywy socjologicznej:)
                  Twoja interpretacja, podobnie jak większości dyskutantów tutejszych, wydaje mi się przekonująca, dużo bardziej niż tekst źródłowy, który jest po prostu cienki literacko.
                    • verdana Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 24.06.17, 13:52
                      Ale nie chodziło o to, ze "dziewczyna się nie szanuje" - bo to bym jeszcze zrozumiała. Chodziło o to, ze dobry mężczyzna szanuje dziewictwo dziewczyny i z nią nie sypia przed ślubem. Jak sypia, to znaczy, zę nie szanuje. I nie, tego nie jestem w stanie kupić w wydaniu 20-latki, raczej zbuntowanej i z mimo wszystko raczej normalnej rodziny.
                      • iwoniaw Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 24.06.17, 19:04
                        A nie, ja odebrałam wypowiedź Laury tak, ze jak mężczyzna szanuje, to się rwie do ożenku, nawet jeśli nie doznał zachęt czy to w postaci udostępnienia uciech cielesnych z wybranką, czy to wręcz urodzonego przez tęże niemowlęcia krwi z jego krwi i kości z kości. A Fryc nie szanuje, bo powinien się ożenić zaraz po maturze, a nie chce nawet teraz, gdy ilość powodów wzrosła. No po prostu Laura ma poważne oferty matrymonialne bez dawania z siebie czegokolwiek, a Róża oddała już tyle i ciągle nic...
        • marutax Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 18:45
          verdana napisała:

          > Laura mogła uznać, że jest lepsza, bo nie sypia
          > z byle kim, nie wierzę jednak, ze uważała swojego chłopaka za lepszego, bo nie
          > chce z nią spać.

          Kontekst był inny: Laura stwierdziła, że Wolfi jest lepszy od Fryca, bo chce się z nią ożenić pomimo że ze sobą nie sypiają, a Fryc nie śpieszy się do ołtarza chociaż ma już dziecko z Pyzą.
          W źródle rozmowa wygląda tak:
          (Pyza oznajmia, że rodzina proponuje jej forsę, Laura odpowiada)
          " (...) Poczekajmy, co powie Fryderyk. Możliwe, że męska ambicja nie pozwoli mu
          przyjąć tej zapomogi i nadal będzie zwlekał ze ślubem, jak to ma w zwyczaju. Ciekawe, że Wolfi nie ma żadnych oporów.
          - Nie ma?! - spytała poirytowana Róża. - A co go obchodzi mój ślub?
          - Nie twój, tylko mój! - palnęła Laura. - Wolfiego nie trzeba było wcale zmuszać, zgodził się natychmiast, chociaż nie tylko nie mamy niemowlęcia, ale nawet nie czyniliśmy żadnych starań w tej materii. On mnie po prostu szanuje."


          • kgxspace Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 24.06.17, 08:09
            O, dziękuję ci bardzo, bo właśnie miałam to napisać :) Książki nie mam pod ręką (ktoś pożyczył na wieczne nieoddanie), ale tę scenę pamiętam. A żeby jeszcze Laurę trochę "wybielić", to napiszę, że rozmowa zaczęła się od tego, że Laura Różę skomplementowała i ucieszyła się, że wreszcie przebrała się w normalne ciuchy i uczesała włosy. A po chlapnięciu tego tekstu z szanowaniem Laurze zrobiło się głupio. Wyszło wrednie, jak zwykle, ale Laura nie przyszła do kuchni z intencją zranienia siostry i doprowadzenia jej do płaczu.
    • fornitta69 Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 16:23
      To jest jedno z wieeeelu swinskich zagran Laury. Jak przedpisczynie uwazam,ze chciala dopiec siostrze i wyjsc na lepsza od niej. Ale czy tylko w tym rzecz? Czy dumny Tygrys nie ma troche archaicznych wyobrazen o cnocie niewiesciej? Przypomnial mi sie tekst Wolfiego, ze Laura "to nie jego laseczka,tylko narzeczona" i nie bedzie z nia spal. Moze Wolfi byl zniechecony zbyt wyuzdanymi dziewczynami,ktore spotykal i w Laurze urzekla go ta "niedotykalskosc"? Dlaczego Laura i Wolfi nie spali podczas ucieczki w jednym lozku? Bo sie bali,ze ich zmysly poniosa? Czy moze, po staroswiecku uwazali,ze nie wypada? Mlody Tygrys mial niezle napaprane w glowie, mysle,ze jej tekst do Rozy mogl wynikac takze z jej pogladow, nie tylko z czystej zlosliwosci...
      • przymrozki Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 16:50
        Tygrys miał nierówno pod cętkowanym sufitem, bo walczył o palmę pierwszeństwa w sercu Dziadziusia (pewnie w ten sposób wypełniał sobie bolesną lukę po ojcu). Z tych samych powodów wieszał się na każdych spodniach, które nie były dość szybkie, by mu nawiać (jak Lelujkowie). To akurat jest wątek, który lubię. Nie jestem psychologiem, ani nawet niczym w okolicy, ale z pobieżnej obserwacji świata wynika mi, że postać tak łaknąca akceptacji jak Laura jest możliwa.

        Nie wyklucza to zresztą możliwości, że Tygrys miał sensowne powody, by z Wolfim nic nie ten-tego. Nie ma obowiązku ten-tego z Wolfim.

        • fornitta69 Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 17:01
          przymrozki napisała:

          > Nie wyklucza to zresztą możliwości, że Tygrys miał sensowne powody, by z Wolfim
          > nic nie ten-tego. Nie ma obowiązku ten-tego z Wolfim.
          Oczywiscie,ze nie ma! Ja nie myslalam o ten-tego,tylko o samym spaniu w jednym lozku. I czemu nie- powody mogly byc rozne. A) Laura tak leciala na Wolfiego,ze bala sie,ze przytulenie skonczy sie czyms wiecej (yyyy- z Bodziem za sciana? :P). B) Laura lubi komfort i Wolfi spiacy obok by jej przeszkadzal. C) Nie wypada spac razem przed slubem! Ten ostatni powod wydaje mi sie najbardziej prawdopodobny. Bo Laura ma w sobie cos z Dulskiej jak dla mnie ;)
          • potworia Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 17:43
            Ja odebrałam zamysł autorski tak, że w obliczu bałaganu narobionego przez starsze rodzeństwo, młodsi wykonali gwałtowną woltę w stronę tradycyjnych wartości. (Sama byłam w swoim czasie zdumiona tym, jak konserwatywne poglądy miewają ludzie o dekadę ode mnie młodsi. Nadal jestem.) Stąd oświadczyny z podejmowaniem pod nogi i porwanie ze ślubem kościelnym. Powiewanie skrwawionym prześcieradłem też tam pewnie było w planach.
            Strasznie to wszystko durne już na poziomie autorskiej koncepcji i wykonania. Durnotę młodocianych bohaterów przyjęłabym ze zrozumieniem, gdyby to się kupy trzymało i dawało w siebie uwierzyć.
            • przymrozki Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 17:54
              A to akurat jest zupełnie prawdopodobne, jak na mój gust. Treścią buntu jest sprzeciw. Więc jeżeli sprzeciwiam się swobodnemu obyczajowo konsumpcyjnemu stylowi życia, to moim buntem będzie asceza, a nie jeszcze większa swoboda i konsumpcjonizm. Albo już w ogóle jak w "Tangu" Mrożka.

              Tylko że Laura chyba nie tyle się buntowała, ile szukała potwierdzenia swojej wartości. Równie dobrze mogła kłaść się ze wszystkimi, jak leci, a Róży powiedzieć "bo ja przynajmniej kogoś pociągam, nie to co ty, zobaczysz, będzie cię ten twój Fryc zdradzał".
              • iwoniaw Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 17:58
                Tylko że Laura chyba nie tyle się buntowała, ile szukała potwierdzenia swojej w
                > artości. Równie dobrze mogła kłaść się ze wszystkimi, jak leci, a Róży powiedzi
                > eć "bo ja przynajmniej kogoś pociągam, nie to co ty


                Dokładnie tak właśnie widzę Laurę. Zawsze miała skłonności do wbijania szpil siostrze, jak i do uważania się za lepszą od innych z powodu dowolnego. Że akurat sytuacja była jaka była, to i tekst rzuciła inny, niż gdyby była odwrotna - w każdym przypadku jednak byłaby złośliwa, poniżająca Różę i usiłująca udowodnić, że ona - Laura jest lepsza.
                • potworia Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 18:55
                  Ale zarówno jako manifestacja wyższości nad Pyzą i resztą świata, jak i jako obyczajowa kontrrewolucja to jest po prostu słabo i niekonsekwentnie napisane. Ja naprawdę jestem w stanie przymknąć oko na wiele niedociągnięć i nie domagam się zgodności z realiami na poziomie pojemności silnika w garbusie, ale chciałabym na chwilę uwierzyć w historię i jej bohaterów. A nie mogę.
                  • fornitta69 Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 19:55
                    potworia napisał(a):

                    > Ja naprawdę jestem w stanie przymknąć oko na wiele niedociągnięć i nie domagam si
                    > ę zgodności z realiami na poziomie pojemności silnika w garbusie, ale chciałaby
                    > m na chwilę uwierzyć w historię i jej bohaterów. A nie mogę.
                    Ja tez nie moge. To w tej ksiazce postac Laury sie dla mnie jakos konczy. Bo jeszcze w jej problemy damsko-meskie tak do JT bylam w stanie uwierzyc- prozna,wymagajaca pieknosc, zrozpaczona brakiem powodzenia, narzuca sie chlopakom w taki sposob,ze ich ploszy. Tam mi jeszcze jakos grala ta postac,pomimo roznych, mniejszych i wiekszych zgrzytow. A w CP niby jeszcze zostalo w niej sporo tygrysowatosci, ale juz zmierza w strone karykatury samej siebie...a w McDusi osiaga pelnie karykaturalnosci :/
                    • verdana Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 23.06.17, 20:18
                      O to własnie mi chodzi. Ja po prostu nie mogę uwierzyć, ze Laura w ten sposób wbija siostrze szpilę. Gdyby powiedziała "On mnie po prostu kocha, a nie musi sie żenić" - tak, w to bym uwierzyła . Nie wierzę jednak w Laurę, która naprawdę nie zdradzała cech szczególnie konserwatywno-dewocyjnych, aby postrzegała seks przed ślubem jako wyraz braku szacunku ze strony faceta, czyli innymi słowy, potraktowanie dziewczyny jako łatwej. Laura musiała mieć koleżanki, nawet dalekie i chyba wiedziała, ze uprawiają seks. Gdyby Laura była opisywana jako osoba bardzo religijna, bo jej się odmieniło- w porządku. Ale nie. Naprawdę, tak jak jest nie jestem w stanie uwierzyć w ten sposób widzenia świata.
                      • przymrozki Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 24.06.17, 08:39
                        Wcześniej Laura wbijała szpile takie jak: "możesz zacząć dietę, jak zwykle, od jutra", choć sama przecież nie była żadną szczególną miłośniczką zdrowego stylu życia. Ba! Nic nam nie wiadomo o tym, żeby naprawdę uważała Różę za zbyt grubą. Po prostu chciała jej wypomnieć to, co sama Pyza uważała za swój największy kompleks.

                        Róża nad kołyską Mili, z pojawiającym się i znikającym Frycem, najbardziej bała się tego, że Fryc ją w końcu na dobre zostawi. Mogły jej chodzić po głowie różne myśli, w tym i takie, że jest panną z dzieckiem, a więc jest na samym dole drabiny matrymonialnej atrakcyjności. To w ten punkt uderzyła Laura - pokazując, że ona, rogaty Tygrys, jest u tej drabiny szczytu i przebiera w poważnych propozycjach zamążpójścia jak w ulęgałkach. To było coś w rodzaju "o mnie stara się dżentelmen, a ciebie nawet zbój i zbieg nie chce". Z kontekstu rozmowy, moim zdaniem, wcale nie wynika, że Laurze chodziło tylko o wianek Róży podeptany przez lunetę Fryca. A to jednak przenosi nam szpilę Laury z XIX w XXI wiek.
                        • potworia Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 24.06.17, 09:47
                          ...Mogły jej chodzić po głowie różne myśli, w tym i takie, że jest panną z dzieckiem, a więc jest na samym dole drabiny matrymonialnej atrakcyjności...

                          Za parę tygodni zostanę samotną mamą i - wierz mi - pozycja na drabinie szans matrymonialnych, to ostatni z moich niepokojów.

                          Ale nie wykluczam, że Róża ma inaczej.
                          • przymrozki Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 24.06.17, 10:00
                            Róża chyba ma inaczej, bo pamiętajmy w imię czego ona została samotną matką. Nasza dzielna Pyzunia myślała, że przymknięcie oka na VI przykazanie da jej wieczną miłość Fryca, suknię może ecru, ale jednak ślubną oraz obrączki ze złota. Jej od początku chodziło o ślub, podporządkowała mu ostatnie sześć lat życia - nawet studia wybrała pod narzeczonego, wbrew własnym zainteresowaniom i zdolnościom. Jej jedyna wizja panieńskiego życia to buda z kurczakami względnie kitelek i szmata.
                            • potworia Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 26.06.17, 17:50
                              Nigdy nie postrzegałam Róży jako panny szczególnie zafiksowanej na ślubie. Widzę w niej raczej dziewczynę pełną rozmaitych zahamowań, z patologcznie zachwianą wartością własną i deficytami w poczuciu bezpieczeństwa. To w imię tego przez lata zadowala się ochłapami przywiązania, które daje jej Fryc i wreszcie składa ze swego wianka ofiarę Teleskopowi. Jej wybory to raczej efekt emocjonalnego zaburzenia niż husband hunting.
                              Trudno myśleć o Róży, jej braku samodzielności, wyobraźni i ogólnej intelektualnej ociężałości, bez irytacji. Ale kiedy irytacja mi opada, to, co czuję, najbardziej przypomina współczucie. Rozumiem autorki "kompensacyjnych" fanfików, że w swoich fantazjach chciały tej nieszczęsnej Róży pomóc się trochę otrząsnąć.
                              • przymrozki Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 27.06.17, 10:03
                                Podoba mi się koncepcja składania Teleskopowi ofiary z wianka. Widzę płonące pochodnie, misę egzotycznych owoców i Pyzę w spódniczce z mchu i paproci wykonującą jakiś ni to rytuał, ni to taniec, a na końcu składającą wianek u stóp teleskopu. Gdybym miała kiedyś pisać fanfiki, to bym ten wątek w nich umieściła. Ko-nie-cznie!

                                A tak poważnie, to z Różą jest ten problem, że wbrew pozorom niewiele o niej wiemy. Całość jej zachowania sugeruje jednostkę trochę jednak patologiczną. Która szesnastolatka chodzi zachwycona, że miłość jej życia ma dla niej czas, ho ho ho, dwa razy w tygodniu i to w ściśle określonych godzinach. Nie jest też szczególnie zdrowo nie mieć własnych zainteresowań i własnych przyjaciół (ja nie mówię, że setek, ale jedną znośną osobę chyba można w Poznaniu wyłowić z tłumu Amadeuszów Nóżek i Kopiec Kristali). Na dodatek z narracji Pyzy (rozmyślań po ucieczce Tygrysa) wynika, że oczadzona Frycem Róża zaniechała jakiejkolwiek bliskości z Laurą, bo "teraz jej czas i uwaga należą się Fryderykowi" (przypominam, że ciągle chodzi o Fryderyka, który ma dla niej dwa popołudnia w ściśle określonych godzinach). Wiemy też, że Róża na widok konfliktu o Pyziaka zmienia temat na wycieczkę do Rzymu bohatersko zapobiegając tym samym rozwiązaniu problemum [tutaj jednak przyznać trzeba, że wina Róży może być żadna. Ona mogła chcieć dobrze, to Gabriela i jej krajalnica do kalarepy imieniem Grzegorz powinni byli wykorzystać chwilę nieuwagi seniorów i oddalić się z Tygrysem w celach wychowawczych].

                                Z drugiej wszelako strony od autorki dostajemy przekaz, że z Różą jest wszystko w porządku. I stąd ten zgrzyt. Bo nie wiemy, komu wierzyć - stwórcy Róży, który powinien znać ją najlepiej, czy czynom i myślom Róży, także pochodzącym wszak od autorki, a świadczącym o czymś wręcz przeciwnym niż "wszystko w porządku".

                                W każdym razie, podsumowując ten zbyt długi wywód, Róża chciała Fryca i święty spokój. Znikąd nie wynika, że ceniła cokolwiek innego. Otwiera to szerokie pole do interpretacji, z których każda jest równie uprawniona. Ja akurat sobie wyobrażam Róże jako typ dziewczyny, która swój happy end odbyła w pamiętnym stogu siana. To wtedy w jej życiu miały polecieć końcowe napisy i fakt, że tak się nie stało męczy Różę i irytuje. Ona jest jak urzędnik, któremu zabrakło procedur, więc siedzi i się gapi. Względnie jak plama oleju na zbiorniku wodnym gotowa przybrać kształt i obrać kierunek dowolnej napotkanej przez siebie fali.


                                • potworia Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 27.06.17, 15:12
                                  przymrozki napisała:

                                  > Podoba mi się koncepcja składania Teleskopowi ofiary z wianka. Widzę płonące po
                                  > chodnie, misę egzotycznych owoców i Pyzę w spódniczce z mchu i paproci wykonują
                                  > cą jakiś ni to rytuał, ni to taniec, a na końcu składającą wianek u stóp telesk
                                  > opu.

                                  Tak właśnie miało być. Reżyseria: Jerzy Hoffman.
                                  Z muzyką Kilara:)

      • przymrozki Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 26.06.17, 13:05
        Ale to nie było palnięcie. Uwaga o szacunku była zwieńczeniem długiej wypowiedzi.

        Zaczęło się od tego, że Pyza miała dobry humor, bo w końcu zaświtała jej nadzieja na zmianę stanu cywilnego. Powodem staropanieństwa Róży miały być bowiem problemy mieszkaniowe Szopa, aktualnie szczęśliwie rozwiązane przez rodzinną zrzutkę. Laura, widząc radość siostry, a nawet zauważając jej zewnętrzne oznaki (fryzura i makijaż), sama zaczęła temat nędznego Fryca. Zwróciła uwagę na jego tradycję unikania żeniaczki i wyraziła przypuszczenie, że amant Róży znowu znajdzie pretekst do wyślizgania się sprzed ołtarza. A kiedy wstępnie już popsuła siostrze samopoczucie, zaczęła porównywać jej sytuację ze swoją - młodej narzeczonej, która już wkrótce pójdzie za mąż i to w bieli. Tak się w tym wszystkim nakręciła, że faktycznie, nawet w swoim odczuciu, przeholowała. Ale nie przeprosiła i natychmiast o swym nietakcie zapomniała.
    • haszyszymora Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 26.06.17, 12:05
      Uwaga, ludzie, teraz wchodzi ciężka artyleria, mianowicie Pyziak. Bo ja spokojnie wierzę w fiksacje Laury na punkcie wianka o tyle, że dziewczyna dwa razy zaobserwowała w najbliższym otoczeniu przypadek chłopa, co to wszedł, wyszedł i poszedł. Najpierw pyziacza epopeja - jak wiemy, Pyziakowie hajtali się już rozprawiczeni, smutne konsekwencje znamy. Drugi przykład właśnie rąbnął tuż obok, więc z jednej strony Laurze potwierdził, że chłopa trza najpierw do ołtarza, potem do wyra (pamięta ktoś jeszcze jobla na punkcie ślubu tylko cywilnego?), a z drugiej - oto dowód koronny, że każdy amator seksu przedślubnego to podły CKNUK, co robi z dziewcząt samotne matki.
      Irracjonalne, ale tak to z ciężkimi przeżyciami bywa, a że Tygrys ma nierówno, to już ustaliliśmy.
      • przymrozki Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 26.06.17, 13:32
        Nie mam pod ręką książki, ale czy mnie pamięć mami, czy Laura wymusiła oświadczyny Wolfiego właśnie podobnym ciągiem logicznym - musimy się pobrać, bo nie możemy zawieść zaufania rodziny boleśnie naderwanego pamięcią wszeteczeństwa tej córy Koryntu, Róży.

        Oczywiście, Laura parła do ślub z gracją czołgu, więc doświadczenia rodzinne mogła traktować jako pretekst. Ale musiała być przekonująca, skoro Wolfi jednak się złamał.
        • fornitta69 Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 27.06.17, 10:18
          przymrozki napisała:

          > Nie mam pod ręką książki, ale czy mnie pamięć mami, czy Laura wymusiła oświadcz
          > yny Wolfiego właśnie podobnym ciągiem logicznym - musimy się pobrać, bo nie moż
          > emy zawieść zaufania rodziny boleśnie naderwanego pamięcią wszeteczeństwa tej c
          > óry Koryntu, Róży.
          Tez tak to pamietam. W sumie ni to smieszna, ni to straszna jest taka Laura. Nadeta w swoich wyobrazeniach co jest "wlasciwe i honorowe" i wyglaszajaca to bez cienia poczucia zenady. To jest ten kpiacy,tajemniczy,inteligentny Tygrysek? Co sie z ta dziewczyna porobilo??
          > Ale musiała być przekonująca, skoro Wolfi jednak s
          > ię złamał.
          Wolfi byl w niej slepo zakochany. To wszystko tlumaczy ;) Mlode to i glupie, panie tego :P
          • zla.m Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 27.06.17, 10:58
            fornitta69 napisała:

            >W sumie ni to smieszna, ni to straszna jest taka Laura. Na
            > deta w swoich wyobrazeniach co jest "wlasciwe i honorowe" i wyglaszajaca to bez
            > cienia poczucia zenady. To jest ten kpiacy,tajemniczy,inteligentny Tygrysek? C
            > o sie z ta dziewczyna porobilo??

            Moim zdaniem taka dziewczyna jest bardzo prawdziwa. Niezależnie od postawy buntu człowiek nasiąka poglądami rodzinnymi - zwłaszcza jak rodzina wzmacnia swój przekaz poprzez "kto nie myśli jak my, ten Kopiec Kristal". Dodatkowo 19 lat to akurat "dobry wiek" na młodzieńczy idealizm, "ja ot nigdy bym..." i czarno-białe widzenie świata.
            To wiek, w którym Patrycja uważa, że Natalia "ma problem moralny" tylko podkochując się w żonatym (nie czyniąc żadnych starań w kierunku relacji!), to wiek, gdy się wierzy w Korwina ("bo JA jestem pracowity") i ochronę życia napoczętego ("bo JA bym nigdy.."). I inteligencja nie ma tu nic do rzeczy, bo to jest w dużej mierze kwestia emocji. No, może tyle, że inteligencja powinna ułatwić i przyspieszyć wyjście z tego oczadzenia, ale bez doświadczeń własnych /bliskich osób i pewnej empatii może się zdarzyć, że nawet inteligentny człowiek zachowa takie poglądy.
            • fornitta69 Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 27.06.17, 11:31
              Moze prawdziwa,ale niestrawna ;) Wytlumaczcie mi prosze, slubna obsesje Tygrysa. W Lucku chyba nawet nie byla zakochana a juz mu o slubie cos wspominala... O co jej chodzi?? Z domu chce uciec do meza? Bo parcia na macierzynstwo jak wiemy nie ma (raczej typowe w jej wieku ;) ) W JT cierpi bo zaden chlopak jej nie chce (bardzo normalne, to rozumiem)- a jak juz ja jakis zechce (Lucek - na poczatku, pozniej- Wolfi) to ta by juz do oltarza pedzila. Niezalezny, lubiacy chodzic wlasnymi drogami Tygrys? Zadze sie w niej klebily dzikie, ze nie mogla miec po prostu chlopaka, jak wiekszosc dziewczyn w jej wieku? Do czego jej tak spieszno bylo: do seksu, wyprowadzki z domu? Nie rozumiem, oswieccie mnie ;)
              • iwoniaw Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 27.06.17, 11:42
                Moim zdaniem do wyprowadzki z domu. Obojętnie dokąd i z kim. Dlatego jedzie z Wolfim nie wiedząc, dokąd właściwie konkretnie, a potem wyprowadza się ochoczo do resztek po altanie, gdy tylko Adam da sygnał.
              • potworia Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 27.06.17, 11:49
                Nie jestem w stanie widzieć tego inaczej niż jako odbicie poglądów i wyobrażeń autorki.
                Nigdy nie spotkałam takiej dziewczyny jak Laura i nie jestem w stanie uwierzyć w takie zwierzęta. Te, które znam, o których wiem, że wyznają konserwatywny światopogląd, wydają się bardziej dojrzałe i refleksyjne w swoich decyzjach. Różny jest poziom tych refleksji, ich zaplecze - na ogół religijne, coś jednak za tym stoi.
                • przymrozki Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 27.06.17, 12:33
                  Nic nie wskazuje na to, żeby w Laurze był konserwatyzm lub choćby jakaś głębsza wiara. Owszem, mamy oznaki jej przywiązania do rzymskokatolickich obrzędów, ale one występują i u Ignaca, który będąc, w swoim mniemaniu, na łożu śmierci perorował o tym jak to intelektualnie wątpi w istnienie osobowej siły sprawczej.

                  Laura w rozmowie o szacunku (chyba) miała być taką Dulską przeciwstawioną "kobiecie upadłej," przy czym sympatia czytelnika ma iść ku tej drugiej. Bo to ta druga kocha prawdziwie, a pierwsza mówi językami ludzi i aniołów, ale miłości nie zna, więc jest jak miedź czy inny cymbał. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że piszemy o literaturze dla nastolatek, to byłoby to w zasadzie OK. A że ta Laura-Czarna-Polewka nie ma zbyt wiele wspólnego z Laurą z innych tomów - to cóż.

                  Już pisząc całkiem poważnie (i w żaden sposób nie zniechęcając do kontynuowania kosmicznych wątków interpretacyjnych, które strasznie mi się tu podobają), moim zdaniem prawda jest taka, że Laurę spotkały zawroty osobowości typowe dla bohaterów seriali, które nie zostały zakończone, gdy przyszedł na nie czas. Trzymanie spójności takiej mnogości charakterów i jednoczesne wrzucanie ich w kolejne atrakcyjne książkowo akcje i interakcje jest po prostu niemożliwe. Spójna wewnętrznie Tygrysica Dulska poszłaby za mąż mieszczanina i czyniła rzeczy mieszczańskie względnie dostrzegłaby ograniczenie swego horyzontu i pracą nad sobą wybiłaby się ze schematu. Niestety jednak autorka pilnie potrzebowała romantycznej sarny, a nikogo oprócz Laury nie było pod ręką, więc Laura dostąpiła zaszczytu magicznej przemiany. A potem to już jak w życiu, zatrute wrzeciono, karoca z dyni i szalet mieszkalny na plantacji przemysłowej.

    • memphis90 Re: "bo Wolfi mnie szanuje" 20.07.17, 13:31
      Jeśli mogę wtrącić off-top w wątek, to jak się ma laurowe poszukiwanie miłości/akceptacji/męskich portek do focha o kłódeczkę z McDusi? Dla mnie Laura to sama teatralność i ostentacja (choćby wspomniane w tym wątku "bo mój chłopak jest lepszy niż twój"), skąd więc nagłe zapewnienia, że ona absolutnie ostentacji nie potrzebuje i pomysłem zapinania kłódeczki gardzi...?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka