przymrozki
07.07.17, 08:09
Salve! Otwieram kolejny malkontencki wątek.
Z kart książek wiemy, że Laura i Natalia cierpiały na nawracające bóle głowy nazywane przez autorkę "migreną". Oczywiście, mogła to nie być migrena w sensie ścisłym, ale jednak był to ból głowy, któremu towarzyszyło otępienie i nadwrażliwość na bodźce. I tutaj pojawiają się moje dwie, nieprawda, uwagi.
1. U Natalii czynnikiem sprzyjającym występowaniu objawów były upał i wysokie nasłonecznienie. Ponieważ mam dokładnie tak samo, więc wiem, że ktoś taki nigdy nie pojechałby do pracy na Cypr. Ba! Od lat nie byłam w tej strefie klimatycznej nawet turystycznie.
2. Człowiek z migreną ma nawyk patrzenia na swoje miejsce zamieszkania jak na statek, który w razie sztormu musi chronić się przed wodą, z tym że zamiast wody, występuje światło. Ktoś, kto zaznaje migren, nigdy nie pozwoliłby wyrżnąć w okiennicach żadnych sakramenckich aniołków z trąbami!
Tutaj w ogóle mam wątpliwości, po kiego naszpana są im te aniołki? Do czego służą dziurawe okiennice? Wśród złodziei, podglądaczy i wichur panuje jakiś honorowy kodeks, że przez otwory w kształcie aniołków nie dostaje się do okien?