Dodaj do ulubionych

Pierwowzory bohaterów Jeżycjady

19.10.17, 10:27
Nieco obawiałam się założenia kolejnego wątku, lecz zaryzykuję. Może to będzie w miarę neutralnie przyjęte. Wobec pani Musierowicz pada wiele zarzutów szczególnie dotyczącychostatnich książek z serii. Sama nie czytam poznańskiej sagi od dawna. Nigdy też nie inspirowała nie do tworzenia fanfików. Może racja, jak zwykle leży gdzieś pośrodku? Kiedyś na pewno z tego tchnęło jakąś życzliwością i było bardziej sensownie. Teraz wielu zarzuca stronniczość, zjadliwość, czy nieprzychylność tym, którzy mają odwagę to zauważają. Jednakże mamy styczność. przynajmniej w początkowej fazie z jakimiś sentymentami autorki, choćby wspomniany wielokrotnie profesor Dmuchawiec. Okazuje się, że Babcia Aureli Jedwabińskiej też posiada swój pierwowzór rzeczywisty, gosposia, która wychowała rodzeństwo Barańczaków nawet Marek Pałys nie bez powodu wygryzł z roli przyszłego męża Idy, niejakiego Sławka L. Zaczęło się z pozoru zwyczajnie. Otóż do Musierowicz napisał, wtedy ciężko chory chłopak(nowotwór mózgu) Zagaił dosyć żartobliwie, iż zawsze podobała mu się Ida Borejko. Czy wobec powyższego nie mógłby zostać uznany za męża dziewczyny. Jak widać początkowo inteligenci, zamiast synów tramwajarzy mieli swoje uzasadnienie logiczno. Może obecne spojrzenie na świat autorki wynika z dosyć zaawansowanego wieku i przeżyć wcale niełatwych?
Obserwuj wątek
    • soova Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 11:01
      Oczywiście, że wynika. Postacie czy sytuacje w dziełach literackich wzorowane na tym, co autor sam przeżył czy czego doświadczył, to bardzo często spotykana sytuacja.
      Natomiast dyskusja o tym jest ryzykowna, bo może zahaczać o sprawy osobiste, niekoniecznie przyjemne. Żadnemu pisarzowi nie byłoby miło, gdyby grupa schowanych za nickami osób na forum internetowym roztrząsała, czy aby to, że opisał mieszkańców bloków/rozwodników/nauczycieli/stomatologów (niepotrzebne skreślić) tak, a nie inaczej, to wynik jego osobistych doświadczeń z wyżej wymienionymi, a jeżeli tak, to jakich. Pisarka jest osobą publiczną, a wobec jakichkolwiek ewentualnych nadużyć w takiej dyskusji bronić się praktycznie nie może, więc byłoby dobrze mieć na uwadze także to.
    • dakota77 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 12:08
      Czekaj, co kiedys "tchnelo zyczliwoscia i bylo bardziej senswone"? Poznanska saga chyba nie, bo rodzaje sie nie zgadzaja? Komu i czemu zarzuca sie stronniczosc? Ksiazkom, forum? Staraj sie prosze formulowac wypowiedzi w zrozumialy sposob.
      Jaki jest cel watku tez do konca nie wiem. Jasne, ze autorka zmienila sie z wiekiem, kazdy sie zmienia. Poglady zwykle sie radykalizuja, czlowiek okopuje sie w swoich przekonaniach. Ja do autorki za przekonania pretensji nie mam. Za to przeszkadza mi rozbieznosc odautorskich deklaracji i ksiazkowej rzeczywistosci- postaci sa inne i co innego wynika z ich dzialan niz to co deklaruje autorka. Dobrze, ze postaci sa niedoskonale, bo to czyni je ciekawszymi i realniejszymi, gorzej, ze autorka nas przekonuje, ze jest inaczej. Kolejnym problemem jest zwyczajny spadek formy. MM pisze duzo slabiej niz przed laty. Szukac przyczyn czegokolwiek w jej zyciorysie jednak nie zamierzam.
      • soova Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 12:31
        Jak widać początkowo inteligenci, zamiast synów tramwajarzy mieli swoje uzasadnienie logiczno.

        Chronologicznie zauroczenie Idy tramwajarzem Sławkiem (jego ojciec też nim był?) było wcześniejsze niż związek z lekarzem Markiem.
        • przymrozki Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 13:04
          A czy my wiemy na pewno, że Marek nie był synem tramwajarza? Bo inteligentem z dziada pradziada nie był na pewno, przynajmniej nie po kądzieli.

          Nie wiem, czy dobrze rozumiem zarzut Rosy_huberman, ale mnie naprawdę nie dziwi fakt, że siostry Borejko nie powychodziły za sympatycznych acz niepiśmiennych drwali. Ludzie zwykle dobierają się w pary w ramach tej samej grupy społecznej. To wcale niekoniecznie znaczy, że są zamknięci na świat i nietolerancyjni. Po prostu z najbliższą osobą chce się mieć o czym porozmawiać.
          • rosa_huberman Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 15:53
            To absolutnie nie są zarzuty. Zwyczajnie całkiem niedawno przeczytałam gdzieś tam, że Musierowicz jakoby w ostatecznej wersji nie spodobał się ślubu idy ze Sławkiem, bo był gorszy od wykształconego, inteligentnego lekarza. Tymczasem geneza odrzucenia ich związku była zupełnie inna.
            • dakota77 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 16:12
              Ale chyba wazniejszy efekt ksiazkowy niz to, co natchnelo autorke do takiej zmiany? Bo jak czytasz ksiazke, to dokladnie tak to wyglada: ze mezczyzna lepiej wyksztalcony okazal sie dla Idy i jej otoczenia lepszym kandydatem na meza. I nie wiem, czy autorce nalezy sie szacunek za takie zmiany. Mily gest, OK, ale czemu czytelnicy maja wplywac na tworczosc autorki. A u MM takich przykladow jest wiecej. Czeslaw Milosz np. chcial, zeby Natalia zostala zona Robrojka.

              W dziwacznych dyskusjach i kasliwych interpretacjach nie musisz uczestniczyc :) Ja np. zajrzalam do watku o opiece nad dziecmi i uznalam, ze nie mam ochoty go czytac.
              • kkokos Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 19:04
                dakota77 napisała:

                > Ale chyba wazniejszy efekt ksiazkowy niz to, co natchnelo autorke do takiej zmi
                > any? Bo jak czytasz ksiazke, to dokladnie tak to wyglada: ze mezczyzna lepiej w
                > yksztalcony okazal sie dla Idy i jej otoczenia lepszym kandydatem na meza. I ni
                > e wiem, czy autorce nalezy sie szacunek za takie zmiany.
                >

                ech, przerabiałyśmy już tę dyskusję.
                ida ze sławkiem chodziła w czasie karnawału solidarności - ten związek powstał na fali ówczesnego sojuszu robotniczo-inteligenckiego i tak jak ten sojusz musiał się rozpaść. co dla mnie też dziwne nie jest. uważam, że należy wychodzić za mąż ze swojego podwórka. pewnie są jakieś wyjątki od tej reguły, ja ich nie znam - choć znam związki początkowo wyglądające na szczęśliwe, ale rozpadające się, gdy dzieci mają po kilka lat i przy obopólnej ogromnej frustracji. trudno to uznać za sukces.
                o tej potencjalnej frustracji też spekulowałyśmy - że np. sławek mógł widzieć idę realizującą się życiowo przy garach i w opiece nad rodziną, czego ona sobie absolutnie nie wyobrażała. że mógł się czuć źle w towarzystwie jej wykształconych znajomych.

                > Czeslaw Milosz np. chcial, zeby Natalia zostala zona Robrojka.

                uważam to za doskonały pomysł! na etapie realizacji było to posunięcie absolutnie pod prąd, bo przeciez niemal wszyskie bohaterki wychodziły za mąż za licealne miłości, a tu nagle niespodzianka, związek, który gdyby ktoś zapowiedział natalii jakieś sześć lat wcześniej, zostałby przez nią wyśmiany.
                pomysł połączenia natalii z robrojkiem stoi w mojej hierarchii fajnych pomysłów w jeżycjadzie bardzo wysoko, niewiele niżej od pomysłu, że baltona i bobcio to ta sama osoba!
                • dakota77 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 19:09
                  Oczywiscie, ze dyskutowalysmy o tym piecset razy, jak wlasciwie o wszystkim innym ;- ) Nie ja zaczelam te dyskusje. Co do laczenia sie w pary w obrebie wlasnego podworka zgadzam sie absolutnie. Tak jak piszesz, sa wyjatki, ale najlepiej dziala pewna wspolnota wyksztalcenia, pogladow, doswiadczen.
                  • przymrozki Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 19:29
                    Tym bardziej, że tak do końca nie wiemy, co było przyczyną rozstania Idy i Sławka. Związki dwójki dwudziestolatków po prostu czasem się kończą. Gdyby żadna Borejkówna nie doświadczyła rozstania z pierwszym chłopakiem, zarzucalibyśmy MM oderwanie od realiów.
                    • dakota77 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 19:46
                      Oczywiscie, ze tak. Ale my nie dostalismy po prostu rozstania, a historie, jak to Slawek chcial pierogow, a Ide interesowaly komputery w sluzbie zdrowia. Sugeruje sie nam, ze Slawek nie rozumial i nie docenial ambicji zawodowych Idy. Nawiasem mowiac, sluza zdrowia byla raczej slabo skomputeryzowana wtedy? A potem jeszcze zrobiono ze Slawka nie wiadomo po co jakiegos buca, probujacegos szpanowac przed Ida kolejnymi samochodami, zeby zobaczyla co stracila.
                      • zuzudanslemetro Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 20:24
                        Z drugiej wszakże strony Sławek faktycznie mógł mieć pomysły, że woli mieć żonę/narzeczoną w kuchni a nie w uczelnianej bibliotece, prawda? Ida zajmowała się wchodzącymi w służbę zdrowia komputerami i nie jest sprecyzowane, co właściwie robiła. Sama się kiedyś rozstałam z chłopakiem, który myślał, że mimo studiów i pasji zostanę sobie jego żoną-trofeum. No to się pożegnałam, bo co miałam z nim robić? Wypełniać ramiona?
                        I żeby nie było mnie też nie podoba się dalsze przedstawienie Sławka. Rozumiem, że Ida związała się z nim na fali pewnych wydarzeń (ponoć był duch braterstwa w narodzie) i rozumiem, że jak emocje opadły to się rozstali.
                        Ha! A pamiętacie komentarz do tego porzucenia Sławka? "Jedna Ida zachowała się jak skończona feministka". Pamiętam to, bo mimo młodocianego wieku zakuło mnie to w oko i mózg.
      • rosa_huberman Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 15:47
        Miałam na myśli kiedyś z tego tchnęło życzliwością, czyli ogólnie serii. A teraz wielu (osoby) zarzuca(autorce) stronniczość, tudzież niechęć do odmiennych poglądów. Nie mam pojęcia, gdzie tutaj niejasność. Chciałam jedynie pokazać, że kiedyś to podejście było inne. Wiele rzeczy potrafiło się uwzględnić, na przykład prośbę chorego chłopaka. Za co szacunek się należy. Dlatego nie pojmuję tych wszystkich dziwacznych niejednokrotnie dyskusji i niejednokrotnie kąśliwych interpretacji treści zawartych w książkach, co widać szczególnie w dziale fanfików, gdzie ich autorzy wręcz prześcigają się w parodiowaniu bohaterów lub opisanych sytuacji. sytuacji. Żeby daleko nie szukać, nawet of top w wątku Józinek i Łusia, a opieka nad dziećmi.
        • soova Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 15:53
          Fanfiki są taką samą zabawą literacką, jak karykatury - plastyczną, a parodie - wykonawczą. Poza tym dlaczego autorce miałby się należeć szacunek za uwzględnienie prośby chorego chłopaka? Tym bardziej, że postać, jaka jej w wyniku tego wyszła, jest po prostu literacko martwa i nieciekawa?
          • verdana Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 16:21
            Ja uważam, ze rzeczywiście, czasem w odniesieniu do wczesnej Jezycjady niektóre zarzuty są przesadzone. Bo tam postacie są zdecydowanie nieidealne, ale i komentarz odautorski nie czyni z nich wzorca zachowania dla dziatwy. Natomiast w odniesieniu do Neojeżycjady - nie. Neojezycjada jest bowiem cyklem, w którym na pierwszy plan wybija sie nieżyczliwość wobec ludzi, komentarze odautorskie rozmijające sie z rzeczywistym charakterem postaci, pogarda (albo protekcjonizm) dla wszystkich, którzy nie są inteligentami z dziada pradziada, widzenie roli kobiet jak z powieści XIX wiecznej, a i to zacofanej .
          • fornitta69 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 21:00
            soova napisała:

            > Poza tym dlaczego autorce miałby się należeć szacunek za uwzględni
            > enie prośby chorego chłopaka? Tym bardziej, że postać, jaka jej w wyniku tego w
            > yszła, jest po prostu literacko martwa i nieciekawa?
            Bo wykazala sie dobra wola? I za tego typu gest (nie jedyny- z postacia Trolli chyba bylo podobnie?) nalezy sie jej szacunek- nie jako pisarce, tylko po prostu, jako czlowiekowi.
                • dakota77 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 22:09
                  Nie, nie, ja nie twierdze, ze spelnianie prosb jest przyczyna spadku formy, absolutnie. Ida ze Slawkiem i tak by ze soba nie byli, Robrojek dla Natalii to dobry pomysl. Zastanawiam sie jedynie, na ile autor powinien sie sugerowac zdaniem fanow i co dalej kiedy juz nastapil taki precedens.
                  • soova Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 22:16
                    Uważam, że może kierować się, ile chce (w końcu podobno to na błagania czytelników Sienkiewicz ocalił pod Częstochową Kmicica). Tylko że każdy taki gest to miły gest właśnie, a nie akt szlachetności. To ostatnie, owszem, wymaga szacunku, ale jeśli określi się jako czyn szlachetny to, że autor spełnia prośbę chorego czytelnika, to sama sytuacja wygląda tu nieco dziwnie. Bo gdyby na przykład się nie zgodził, powiedział, że mu przykro, ale ma już inną koncepcję tej postaci i nie może jej zmienić, byłby już szacunku niegodny?
                    • fornitta69 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 22:26
                      Moim zdaniem ktos, kto odmawia prosbie chorej osoby, chociaz moglby ja spelnic bez wysilku i malym kosztem- bo przeciez nie musi zmieniac calej koncepcji, wystarczy tylko jakias drobna wzmianka, nadanie postaci konkretnego imienia itp- to czlowiek niezyczliwy i zadufany w sobie. Sa rzeczy wazne i wazniejsze. Sprawienie przyjemnosci komus choremu na raka, jest wg mnie wazniejsze, niz fanatycznie konsekwentne trzymanie sie wlasnych wizji artystycznych. Bo ludzie sa wazniejsi niz literatura.
                      • soova Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 22:34
                        Masz koncepcję charakteru danej postaci, jej osadzenie w akcji, jednym słowem cały pisarski konstrukt. Nagle zgłasza się czytelnik - i nie prosi o drobną zmianę, tylko o przemodelowanie postaci, bo cała ta hipnotyczna aluzja praktycznie odbiera bohaterowi aktywność. Nie prosi zresztą dlatego, że ma coś ciekawszego, że w ogóle ma coś do zaproponowania, tylko dlatego, że znajduje się w sytuacji, w jakiej się znajduje. Proszę wybaczyć porównanie, ale to jest już dla mnie prośba w stylu "dej na horą curkę". Pisarz nie ma obowiązku sprawiać przyjemności choremu czytelnikowi, bo na tym (czasami) cierpi literatura. Ta dobra, niestety, polega jednak na trzymaniu się wizji artystycznych, a nie na dopuszczaniu do współpracy czytelników. Może zrobić oczywiście taki gest, ale to nie jest jego obowiązek.
                        • fornitta69 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 22:42
                          Tylko,ze opisana przez Ciebie sytuacja ma sie nijak sie do sytuacji z chorymi czytelnikami MM. Pisarz nie ma obowiazku sprawiac przyjemnosci choremu czytelnikowi i wlasnie dlatego, ze robi to z potrzeby serca a nie z obowiazku, to zasluguje na szacunek. (Zreszta, abstrahujac od MM, moim zdaniem, pomoc czlowiekowi jest warta tego, zeby ucierpiala literatura.)
                          • soova Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 22:46
                            Czyli uważasz, że pisarz, który nie chce pójść na daleko idące ustępstwa, bo zależy mu na kształcie tego, co stworzył (czyli na tym, żeby nie została roztrwoniona jego praca) na szacunek już nie zasługuje? Dlatego tylko, że prosi go o to osoba chora? No gdzie nie spojrzeć, hora curka z tyłu.
                            • fornitta69 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 22:51
                              Dam inny przyklad. Szanuje Ochojska, za to co robi dla innych. Nie uwazam, ze ktos kto nie robi dla innych tyle co ona, jest niegodny szacunku. Szanuje MM za jej ladny, mily gest. Pisarz, ktory by tego gestu na jej miejscu nie zrobil niekoniecznie jest "niegodny szacunku"- ale jednak moim zdaniem czegos mu brakuje....
                            • soova Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 22:53
                              Nie, odmowa zrobienia czegoś miłego w dalszym ciągu nie jest powodem niezasługiwania na szacunek przez odmawiającego. Ten po prostu może mieć silniejsze karty (powody odmowy). A pisarze literatury pomniejszej (mimo wszystko nie stawialabym znaku równości między MM a KG) też mają prawo do własnych artystycznych wizji i do ich poszanowania.
                          • tt-tka Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 22:55
                            Pisarz nie ma obowiazku sprawiac przyjemnosci choremu czytelnik
                            > owi i wlasnie dlatego, ze robi to z potrzeby serca a nie z obowiazku, to zaslug
                            > uje na szacunek.

                            Pisarz wykonuje swoja prace i powinien zasluzyc na szacunek czytelnikow. Dobra robota i nie musi to byc artyzm, ale przynajmniej rzemioslo na przyzwoitym poziomie. A w efekcie "z potrzeby serca" tworzy postac, ktorej nie czuje, nie umie napisac i ktora jest zbedna do tego stopnia, ze przez ponad dwadziescia lat nie odzywa sie i nie ma dla niej zastosowania. To juz o epizodycznym Robrojku i celofanowo-kalarepianym Grzesiu wiecej wiemy od nich samych niz o Palysie.
                            • pi.asia Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 23:51
                              Zaraz, zaraz, bo nie do końca znam wszystkie fakty. Czy MM stworzyła całą postać Marka Pałysa (wygląd, zawód, charakter) na wzór i podobieństwo chorego czytelnika - a może wręcz wprowadziła tę postać do książki, choć wcale nie zamierzała - czy raczej stworzonego przez siebie bohatera po prostu ochrzciła imieniem i nazwiskiem czytelnika? Bo w tym ostatnim przypadku jej miły gest nie wymagał absolutnie żadnego wysiłku i zmiany koncepcji.
                                • zuzudanslemetro Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 20.10.17, 07:37
                                  dakota77 napisała:

                                  > O ile pamietam, nie stworzyla calej postaci na wzor chorego czytelnika, bo to b
                                  > yl mlody chlopiec. On poprosil, zeby Marek Palys mogl zostac mezem jego ulubion
                                  > ej Borejkowny, Idy. Wiec MM wprowadzila postac Marka Palysa i wydala za nigo Id
                                  > e.
                                  >

                                  Pamiętam taki wywiad z MM, że po prostu dała postaci narzeczonego Idy imię i nazwisko czytelnika. Śmiertelnie chorego. I że po ukazaniu się Noelki, czytelnik pisał list do MM, pamiętam fragmenty ale nie zacytuję. Pamiętam też, że autorce było szalenie przykro, że prawdziwy Marek Pałys nie dożył ślubu z Idą - zanim ukazała się Pulpecja, chłopak zmarł. Jasne, że to ładny gest ze strony MM, ale nie zmienia to faktu, że Marka wyposażyła wyłącznie w wąsy i permanentną śpiączkę.
                                  Geniusia też jest wzięta z czyjejś opowieści, a jaka to fajna i krwista postać. Podobno Bella też została podrzucona jako pomysł przez kogoś. I - chociaż nie lubię Belli - muszę przyznać, że jest to postać.
                                  Niemniej jednak uważam, że pisarz sam powinien wiedzieć, co chce napisać i o kim, bo jego książka to nie koncert życzeń. Nie da się pisać dzieła pod dyktando fanów, gdyż nic tak nie niszczy artysty jak właśnie grono oddanych wielbicieli.
                                  • pi.asia Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 20.10.17, 09:05
                                    zuzudanslemetro napisała:


                                    > Pamiętam taki wywiad z MM, że po prostu dała postaci narzeczonego Idy imię i na
                                    > zwisko czytelnika. Śmiertelnie chorego.

                                    No właśnie też kojarzyłam coś takiego. Był wymyślony bohater, miał swoją przydzieloną rolę, i miał się nazywać - Leszek Jakiśtam. Na prośbę czytelnika MM zmieniła TYLKO nazwisko. A bohater jak był bezbarwny tak takim pozostał. To znaczy początkowo Mareczek miał jeszcze jakąś ikrę - podobała mi się scena, w której Ida usiadła Markowi na kolanach, a on, w trakcie ogólnorodzinnej konwersacji, powiedział "mmmm, Idusiu, ależ ty ślicznie pachniesz" - normalny kochający facet mówi tak swojej kobiecie. Tyle że później rola Marka ograniczyła się do spania. Przynajmniej nie przeszkadza.
                              • tt-tka Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 20.10.17, 00:31
                                Tu imho nie tyle chodzi o zmiane koncepcji, co o jej kompletny brak :(
                                Jakiegos meza dla Idy pewnie planowala, bo niezamezna Borejkowna w przyrodzie nie wystepuje, natomiast rzeczywisty Marek Palys byl juz bardzo ciezko chory, gdy wystapil ze swoja prosba i chodzilo chyba o to, zeby on zdazyl przeczytac - zreszta zdaje sie, ze wydania ksiazki nie doczekal (Noelka ? Pulpecja ? nie pamietam), ale wiedzial, ze taka postac bedzie.
                                Tak wiec pomysl na wydanie Idy byl, nazwisko zjawilo sie, a na wymyslenie postaci nie stalo czasu. I mamy statyste.
                            • soova Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 20.10.17, 09:20
                              Mnie nawet nie chodzi o to, jaką postać stworzyła autorka, tylko o to, że samo jej stworzenie na życzenie chorego czytelnika było po prostu miłym gestem, a nie jakimś wielkim czynem. A szacunek jednak należy się jednak za coś większego niż miłe gesty. Te ostatnie oczywiście warto doceniać, ale z szacunkiem dla tych, którzy je czynią, lepiej uważać, bo - jak zwróciłam uwagę - zastosowanie tego w sytuacji odwrotnej (pisarz odmawia, bo ma swoje powody, od wypracowanej koncepcji po zwyczajny brak chęci) prowadzić może do zaskakujących wniosków (szacunek mu się nie należy).
                              • fornitta69 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 20.10.17, 09:30
                                soova napisała:

                                > tylko o to, że samo
                                > jej stworzenie na życzenie chorego czytelnika było po prostu miłym gestem, a ni
                                > e jakimś wielkim czynem.
                                A szacunek jednak należy się jednak za coś większego n
                                > iż miłe gesty.
                                No i tu sie nie zgadzam zupelnie. Sprawienie przyjemnosci choremu czlowiekowi, to jest duza rzecz. Ale tak czy siak, szacunek nie nalezy sie wylacznie za wielkie rzeczy i wielka szlachetnosc. Pozornie male dobro jest naprawde wazne w zyciu.
                                > Te ostatnie oczywiście warto doceniać, ale z szacunkiem dla tych
                                > , którzy je czynią, lepiej uważać, bo - jak zwróciłam uwagę - zastosowanie tego
                                > w sytuacji odwrotnej (pisarz odmawia, bo ma swoje powody, od wypracowanej konc
                                > epcji po zwyczajny brak chęci) prowadzić może do zaskakujących wniosków (szacun
                                > ek mu się nie należy).
                                To chyba Tylko Ty takie wnioski wyciagnelas, sorry.
          • gat45 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 20.10.17, 09:42
            soova napisała:

            > Fanfiki są taką samą zabawą literacką, jak karykatury - plastyczną, a parodie -
            > wykonawczą. Poza tym dlaczego autorce miałby się należeć szacunek za uwzględni
            > enie prośby chorego chłopaka? Tym bardziej, że postać, jaka jej w wyniku tego w
            > yszła, jest po prostu literacko martwa i nieciekawa?

            Słyszałam o tej historii, ale wyjaśnijcie mi, proszę, coś, czego nie rozumiem. Chory chłopak prosił, żeby literacki mąż Idy miał jego imię i nazwisko. Ale czy to od niego pochodzi sugestia, że miał to być lekarz i na dodatek neuro- (-log lub -chirurg, w zależności od tomu) ? Nie mógłby być tramwajarzem, kolegą Sławka, przystojniejszym i popierającym zawodowe ambicje przyszłej żony ? Bo trwałam w przekonaniu, że zmiany zawodowe wybranków Idy nie mają z piszącym do autorki chłopcem nic wspólnego, to już wybór MM.
            • przymrozki Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 20.10.17, 10:25
              Chyba tak właśnie było. Dlatego argument "z woli fana w ciężkiej sytuacji życiowej" ma sens tylko w dyskusji "Marek Pałys - czy mąż Idy nie mógł nazywać się jakoś fajniej".

              Jeżeli ktoś zarzuca MM brak pomysłu na męża Idy, to kontrargumentem w dyskusji mogłoby być np. "ale przecież lekarze naprawdę odsypiają dyżury i w domu często niewiele z nich pożytku" lub "Marek ma wiele pięknych scen - strzyżenie Józka, zoo z Łusią, wycieczka nad jezioro, jego relacja z żoną w Febliku". Natomiast kontrargument "chory chłopak" wywołuje u mnie poczucie dyskomfortu, mam wrażenie jakiegoś lekkiego moralnego szantażu. Że postać ma mi się podobać i już, choćby nawet nie było po temu literackich powodów.
              • fornitta69 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 20.10.17, 10:28
                przymrozki napisała:

                > Chyba tak właśnie było. Dlatego argument "z woli fana w ciężkiej sytuacji życio
                > wej" ma sens tylko w dyskusji "Marek Pałys - czy mąż Idy nie mógł nazywać się j
                > akoś fajniej".
                A to prawda. I cala dyskusja,ktora sie przy okazji rozwinela jest przez to troche nie na temat ;)
                • przymrozki Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 20.10.17, 10:34
                  Nawiasem pisząc, Marek to dobre imię dla męża Borejkówny. Obecne w tradycji antycznej, ale raczej neutralne. Nikt się nie dziwi, skąd Monice, niebędącej wszak miłośniczką starożytności, przyszedł do głowy taki pomysł. Lucjusza było trudniej wyjaśnić.
                    • przymrozki Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 20.10.17, 10:47
                      Też lubię :-)

                      Dlatego akurat z tego MM nie musi mi się tłumaczyć. Bardziej ciekawi mnie historia imienia "Esmeralda" u Kopcówny. Czy ono przypadkiem nie pochodziła z literatury? Z "Dzwonnika z Notre Dame"? Czy to nie rysa na spójnej wizji Kopców analfabetów? Bo serial latynoski "Esmeralda" jest młodszy od Kopcówny o kilkanaście lat.
                      • gat45 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 20.10.17, 10:50
                        Trafiłam kiedyś na składzik książek, głównie przedwojennej literatury mniej więcej odpowiadającej dzisiejszemu Harlequinowi. Tam aż się roiło od imion tego typu. Może pani Kopcowa też kiedyś trafiła na takie znalezisko.
                          • gat45 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 20.10.17, 11:35
                            Ale na przedwojenny składzik mogła trafić w wieku dowolnym i w dowolnej epoce. Na przykład zwinąć kilka książek "z momentami" podczas obowiązkowej zbiórki makulatury, jak ja. Po wojnie długo brukowców nie wydawano i czytywało się to z wypiekami na twarzy.
                              • kkokos Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 24.10.17, 19:50

                                to jest oczywiście rysa, ale na logice u pani MM. chciała pokazać upiorność tych bez czółka, to walnęła dowolnym pretensjonalnym imieniem, o którym właśnie słyszała, że u tych z bloków aktualnie modne, a nie zastanowiła się, że powinna użyć czegoś modnego chwilę wcześniej.

                                najsłynniejsza przedwojenna autorka dla kucharek - jadwiga courths-mahlerowa (jak się o niej mówiło przed wojną) nie była chyba specjalistką od udziwnionych imion. albo je zmieniano w tłumaczeniu, bo w polskich edycjach bohaterki miały na imię tak zwyczajnie: urszula, ewa, felicja, ulrika, anna, eugenia, maria... courths-mahler została zakazana przez cenzurę (tako rzecze wikipedia) w 1951, choć oczywiście to nie wyklucza znalezisk przedwojennych skarbów gdzieś na strychu w późnych latach 50.
                                z kolei mniszkówna wydziwiała z nazwiskami arystokracji (żeby nikt nie miał wątpliwości, że to najarystokratyczniejsza z arystokracznych rodzin) albo wrzucała pretensjonalne skróty imion tej arystokracji - jak elża, dziunio... ale to też przecież literatura ze znalezisk strychowych jedynie, nie bez powodu ekranizacja "trędowatej" była taką sensacją.
                                • przymrozki Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 24.10.17, 21:46
                                  A czy wiecie może, jak to było z imieniem Arleta? Czy w latach '70/'80 rzeczywiście to było imię dla "najpiękniejszej w całej wsi"? Bo mi, w porównaniu z Esmeraldą i Kristal, brzmi ono stosunkowo neutralnie. Zestawienie imienia z nazwiskiem "Arleta Kopiec" nie wydaje mi się na przykład dziwniejsze niż "Laura Pyziak" czy "Araballa Rojek". Już o "Norze Górskiej" nie wspomnę.

                                  I skąd u brata Arlety, Esmeraldy i Kristal wzięło się imię "Paskal"?

                                  A już zupełnie na marginesie, dziewczyna urodzona na przełomie lat '80/'90, jeżeli przynajmniej jedno z jej rodziców nie byłoby obcokrajowcem, na pewno nie mogłaby dostać imienia "Kristal", ponieważ nie wskazuje ono jednoznacznie na płeć. Gdyby Kopcowie trafili na liberalnego urzędnika, być może zaakceptowana byłaby "Kristala" (na tej zasadzie czasami dopuszczano imiona takie "Miszela" czy "Szantala").
                                  • zuzudanslemetro Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 25.10.17, 10:38
                                    przymrozki napisała:
                                    >
                                    > A już zupełnie na marginesie, dziewczyna urodzona na przełomie lat '80/'90, jeż
                                    > eli przynajmniej jedno z jej rodziców nie byłoby obcokrajowcem, na pewno nie mo
                                    > głaby dostać imienia "Kristal", ponieważ nie wskazuje ono jednoznacznie na płeć
                                    > . Gdyby Kopcowie trafili na liberalnego urzędnika, być może zaakceptowana byłab
                                    > y "Kristala" (na tej zasadzie czasami dopuszczano imiona takie "Miszela" czy "S
                                    > zantala").

                                    Mieszkam na Grochowie, gdzie inteligencja miesza się z lumpenproletariatem i aż się zastanowiłam nad rówieśniczkami Kopiec Arlety. Jej rówieśniczki z rodzin bez czółka, przynajmniej na Grochlandzie, mają na imię w miarę normalnie. Violetta jest chyba najdziwniejszym. Poza tym rządziły Sylwie, Anety, Marzeny. Nic szokującego.
                                    Kopiec Paskal, chyba w myśl założenia MM miał być na cześć Brodnickiego, ale nie wiem, kiedy Pascal Brodnicki rządził w TV a kiedy Kopiec Paskal się urodził.
                                    Niekoniecznie nie dopuszczono by imienia Kristal. W pokoleniu mojej matki była na przykład Inez. Żadne z jej rodziców nie było obcokrajowcem. Ha! Pamiętam nawet nazwisko tej koleżanki matki (tylko z opowiadań, bo osobiście nie miałam przyjemności), ale nie podam go bo pani MM miałaby kolejną postać dla tych bez czółka.
                                    A! ale teraz za to na placyku mamy całe spektrum eleganckich i wyrafinowanych imion dla dzieci. Obawiam się, że dla nieoczytanego obserwatora moje dziecko też ma takie imię, bowiem dałam jej imię literackie. Przynajmniej wiadomo, kto czyta, jak się dziecko przedstawi. ;)
                                  • meduza7 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 26.10.17, 12:20
                                    przymrozki napisała:

                                    > A czy wiecie może, jak to było z imieniem Arleta? Czy w latach '70/'80 rzeczywi
                                    > ście to było imię dla "najpiękniejszej w całej wsi"? Bo mi, w porównaniu z Esme
                                    > raldą i Kristal, brzmi ono stosunkowo neutralnie. Zestawienie imienia z nazwisk
                                    > iem "Arleta Kopiec" nie wydaje mi się na przykład dziwniejsze niż "Laura Pyziak
                                    > " czy "Araballa Rojek". Już o "Norze Górskiej" nie wspomnę.
                                    >

                                    Jet taka fajna strona bankimion.pl/ gdzie można sobie np. sprawdzić popularność danego imienia w danym okresie. I co się okazuje: dla roku 1976 Arleta zajmuje 76., a Aurelia 105. miejsce. Obecnie tendencje się odwróciły i dla roku 2012 (świeższych danych nie ma) Aurelia zajmuje 84. miejsce, a Arleta 152.



                                    • przymrozki Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 26.10.17, 19:13
                                      Ciekawe narzędzie. Okazuje się, że Borejkowie muszą być postaciami fikcyjnymi!
                                      W 1964 r. nie zarejestrowano w woj. wielkopolskim żadnej dziewczynki o imieniu Ida. W sumie było to 206. co do popularności imię w Polsce, a dziewczynki o tym imieniu rodziły się wyłącznie w trzech województwach na południu Polski (ciekawe!).

                                      Wychodzi też na to, że "Arleta" była w swoim roczniku mniejszym ewenementem niż Natalia w swoim (81 miejsce w rankingu popularności).





                                      • mamuka_z_boru Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 27.10.17, 09:45
                                        Bo Kopiec Arleta nie miała być udziwniona. Pojawiła się w Opium, gdzie Kopcowie byli po prostu bezpretensjonalną, wesołą rodziną z klasy pracującej. Te wszystkie Esmeraldy pojawiły się w późniejszych tomach, gdy Kopce i im podobni stali się obiektem kpin ze strony autorki.
                                        • ciotka_scholastyka Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 27.10.17, 09:57
                                          mamuka_z_boru napisała:

                                          > Bo Kopiec Arleta nie miała być udziwniona. Pojawiła się w Opium, gdzie Kopcowie
                                          > byli po prostu bezpretensjonalną, wesołą rodziną z klasy pracującej. Te wszyst
                                          > kie Esmeraldy pojawiły się w późniejszych tomach, gdy Kopce i im podobni stali
                                          > się obiektem kpin ze strony autorki.

                                          Słuszna uwaga.
                                          Jestem nieco starsza od Genowefy Pompke, ale miałam w klasie Arletę, i to imię było w moim roczniku wprawdzie mało popularne, ale nie budziło zdziwienia.
                                          A mamusia Kopiec Arlety robiła bardzo sympatyczne wrażenie. Zresztą, dorosłe Kopcówny też robią, więc tu się pojazd MM nie udał.
                                        • soova Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 27.10.17, 10:17
                                          Kopiec Arleta nie tyle nie miała być udziwniona, ile był to jeszcze jeden przykład opozycji - zimny dom inteligentów Jedwabińskich, gdzie wszystko stoi poukładane na swoich miejscach na przemian czarne i białe a ciepła rodzina Kopców, gdzie pod sufitem wisi pranie, a mamusia gotuje dzieciom kapuśniak z kartoflami. A Aurelia, jako dziecko domu inteligenckiego, gdzie nie używa się regionalizmów, nawet gdy o tym myśli, nie używa słowa "pyry".
                                          • zuzudanslemetro Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 27.10.17, 17:07
                                            No nie wiem, wydaje mi się, że w charakterystyce mamy Kopcowej, gdzie jest mowa o tym, że jest gruba, wesoła i ma połamane paznokcie, przebija - owszem - tęsknota Aurelii za ciepłym bezpretensjonalnym domem, ale też przekaz, że jest to niższa, dużo, dużo niższa warstwa niż w ogóle główni bohaterowie Opium. Jeśli jeszcze dodamy do tego, że "A dziadek Kopiec Arlety się ślini" to już mamy obraz domu może wesołego, ale takiego na granicy... Ja w każdym razie zawsze tak to odbierałam.
                                            • przymrozki Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 27.10.17, 17:47
                                              A to nie było tak, że śliniący się dziadek był przywołany w kontekście śpiącego Dmuchawca? Geniusia powiedziała mu, że ładnie spał i nie ślinił się jak dziadek Arlety.

                                              Historię wyobrażam sobie tak, że Kopcówna powiedziała w przedszkolu "mój dziadek się ślini jak śpi, a twój?" i że utkwiło to w głowie małej Aurelii jako obraz śpiącego starszego człowieka. Dla mnie z tej sceny wynikało, że Arleta wychowuje się wielopokoleniowej rodzinie i widuje swoich bliskich nawet w niewyjściowym stanie. Dla kontrastu, Aurelia wychowywała się z rodzicami, których wszystko krępowało. I że w sumie, to Arleta ma lepiej, choć na pewno żyje biedniej.
                                              • zuzudanslemetro Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 27.10.17, 19:03
                                                Tak, w kontekście śpiącego Dmuchawca i Dmuch się przestraszył, że sam się ślini.
                                                Ja tylko zgaduję jakie było założenie z pokazaniem Kopców w Opium. Mówię tylko, jak ja odebrałam, a odebrałam właśnie tak. Jako analogią posłużę się przykładem z własnego podwórka. Miałam ci ja przyjaciółkę z bloku naprzeciwko. Bywałyśmy u siebie stale. No i u mnie w domu nie było zwyczaju podomek bądź zmieniania ubrania na domowe a u mojej przyjaciółki domownicy rozbierali się do bielizny i tak paradowali. Emocjonalnej patologii nie było u żadnej z nas, ale jakoś te domowe zwyczaje pokazywały, z jakiej warstwy społecznej się pochodzi. I mimo że lubiłam moją przyjaciółkę i jej rodzinę i było u nich miło, wesoło i ciepło to za nic nie zamieniłabym się z moją prywatną Kopiec Arletą. If you know what I mean.
                                                • przymrozki Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 28.10.17, 12:18
                                                  To, to tak. Kopcowie nie są przedstawieni jako elita. Ale, cokolwiek chciała osiągnąć MM tworząc kolejne Esmeraldy i Kristale, wyszła jej dosyć w sumie sympatyczna rodzina.

                                                  Owszem, Esmeralda używa czasownika "zwalać" na określenie odpisywania zadania domowego, ale jednak jest jedyną osobą w szkole, z którą snobka Laura utrzymuje jakiekolwiek relacje. Czyli jednak coś w tej Esmeraldzie musi być. Kristal może nie nosi się tak stylowo jak Staszka, ale też nieznana jest nam żadna historia, która pokazywałaby ją w jednoznacznie złym świetle. Pani Kopcowa jest zaniedbana i nieelegancka, ale Mila Borejko przecież też. Kopcowie trzymają się razem, czyli prawdopodobnie kochają się jak jak Borejkówny. Nie kradną ani nawet nie żyją z wyłudzania nienależnych zasiłków jak "wielodzietna patologia". Mają własny rodzinny biznes. Owszem, fryzura i makijaż Laury zostały opisane jako tandetne, ale fryzjerzy i wizażyści robią to, co zamawia klient a nie to, co dyktuje im serce. Skoro Tygrys ma jarmarczny gust, to trudno, żeby Kopcówny robiły jej na twarzy subtelną elegancję.

                                                  A co do Kopca-Mrówek. Zdarza się, że połączenie nazwisk daje komiczny efekt i rozumiem, że to może być poważny problem dla przyszłej żony. Jeżeli Esmeralda ma już markę jako "Kopiec", zmiana nazwiska na nazwisko męża będzie dla niej problemem. A może nie chcieć zostać przy swoim, bo planuje dzieci i chce się nazywać jak one. Normalnie wyjściem z takich sytuacji jest nazwisko podwójne, ale tutaj odpada ze względów oczywistych. Też bym w takiej sytuacji poważnie się zastanowiła, co zrobić i byłoby mi przykro, gdyby jakaś samozwańcza jeżycka elita intelektualna ze mnie kpiła.

                                                  • zuzudanslemetro Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 28.10.17, 16:45
                                                    jeżycka elita zawsze mogłaby podpowiedzieć, że można pozostać przy swoim nazwisku a mąż może przyjąć nazwisko żony. Bo o tak szalonych decyzjach jak w mojej rodzinie, że ja i córka mamy moje nazwisko a mąż swoje, nie mówię, bo rozumiem, że dla niektórych to zbytnia ekstrawagancja.
                                                    Jasne, że fryzjer ( o ile nie jest Jagą Hupało) robi to, co chce klient, ale jednak odebrałam tę scenę tak jakby MM sugerowała nam, że przesadnia koafiura i makijaż są podyktowane gustem kopcowym nie pyziaczym. Inna rzecz, że śpiewaczki na ogół nie słyną z dobrego gustu i mają skłonności do przesady.
                                                  • przymrozki Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 29.10.17, 11:21
                                                    Można też zrobić tak, żeby dwoje małżonków zmieniło nazwisko np. na panieńskie babki któregoś z nich. Co komu pasuje.
                                                    A co do nazwiska dziecka. To nawet niekoniecznie chodzi o tradycję. Moja koleżanka z klasy była wychowywana przez ojczyma, który naprawdę wzorowo się spisywał. Chętnie by ją adoptował, ale nie mógł, bo biologiczny ojciec się nie zgadzał. Zgodził się za to na zmianę nazwiska koleżanki na nazwisko ojczyma. Dzięki temu kiedy ojczym przychodził z pasierbicą do lekarza nikt go nie pytał, czy aby na pewno ma prawo wyrażenia zgody na zabieg medyczny u dziecka (a nie miał, bo był tylko mężem matki). Żadna nauczycielka na wywiadówce nie pytała "a kim pan jest dla dziecka?", dzięki czemu nie musiał ujawniać sytuacji rodzinnej nie zawsze przecież życzliwym, obcym ludziom.

                                                    Prawdą jest też, że MM opisując makijaż Laury chciała pogrążyć w naszych oczach Kopcówny. Tylko że moim zdaniem, niechcący, pociągnęła na dno Tygrysa, któremu bezguście na twarzy ewidentnie się podobało.
                                                  • przymrozki Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 29.10.17, 13:50
                                                    Prawdę mówiąc szczegółów historii tej rodziny nie znam. To była koleżanka z podstawówki, zniknęła mi z pola widzenia wraz z ukończeniem dwunastego roku życia. Natomiast ona na pewno miała biologicznego tatę. Mieszkał za granicą, ale widywał się z córką. Musiał mieć prawa rodzicielskie, chociaż zapewne ograniczone (w Polsce ciągle jest praktyka ograniczania praw tego z rodziców, który nie mieszka z dzieckiem). Nowy mąż matki nie był opiekunem prawnym pasierbicy. Z punktu widzenia prawa, był osobą faktycznie sprawującą opiekę i miał takie same prawa jak np. dziadkowie. Czyli nie mógł samodzielnie wyrazić zgody na zabieg medyczny, a informacje o wynikach w nauce dziecka mógł dostać tylko za zgodą prawnego opiekuna pasierbicy (czyli własnej żony). Ujawnienie informacji o uczniu bez zgody jego opiekunów jest dosyć poważnym naruszeniem, więc nauczyciel widząc dorosłego, który najwyraźniej nie jest ojcem, zapyta "kim pan jest dla dziecka?". Ojczym chciał tego uniknąć, bo nie uważał, że każdy nauczyciel musi wiedzieć, że jest "tylko" ojczymem.
                                                  • zuzudanslemetro Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 29.10.17, 15:53
                                                    To czasy się zmieniają. To, że biologiczny ojciec mojej córki nie ma żadnych praw, bo pozbawiłam go tychże, to jedna sprawa. A druga, że widząc nas w przedszkolu i wiedząc, że mąż ma inne nazwisko niż ja i córka w ogóle nikt o nic nie pyta. Chyba im wystarcza, że mała mówi do niego "tato", a jak na wszelki wypadek napisałam mu furę upoważnień to okazało się, że nie było takiej potrzeby.
                                                  • przymrozki Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 29.10.17, 16:22
                                                    W przedszkolu/szkole problem rozwiązuje się sam przez to, że wychowawca ma dane opiekunów prawnych dziecka. Jeżeli widzi, że któreś z nich nosi inne nazwisko, to najwyżej pomyśli, że dziecko jest adoptowane. A co sobie nauczyciel myśli, to już nie rodziców problem. Takiej wiedzy zwykle nie mają jednak nauczyciele poszczególnych przedmiotów. Podczas wywiadówek nie mieli też nigdy dzienników wszystkich klas, w których uczą (dziennik był jeden i miał go wychowawca). Jeżeli przychodził pan Nowak i pytał o oceny uczennicy Kowalskiej, to nauczyciel pytał, kim pan Nowak jest dla dziecka. Po usłyszeniu odpowiedzi "ojczymem/dziadkiem" większość nauczycieli nie zażąda żadnych oświadczeń (choć może formalnie powinni), ale jednak dla takiego ojczyma wiąże się to z koniecznością ujawnienia informacji o życiu rodzinnym obcej osobie. Która przecież niekoniecznie jest życzliwa i dyskretna.

                                                    Natomiast od lekarzy wymaga się pełnego formalizmu - zabieg tylko za świadomą zgodą pacjenta lub jego opiekunów prawnych. Lekarz, który orientuje się, że małą Kowalską przyprowadza na szczepienie jakiś Nowak, od razu zacznie pytać, czy Nowak aby na pewno ma prawo decydować o dziecku. Inna rzecz, że lekarz powinien zapytać nawet Kowalskiego, kim jest dla Kowalskiej.

                                                    Nawiasem pisząc, taka scena jak z "Żaby", w której nauczyciel przywozi dziecko do niepublicznego zakładu opieki zdrowotnej i żąda wykonania procedury medycznej innej niż ratowanie życia, jest niemożliwa. Ida miałaby problemy
                                                    - za nieskontaktowanie się z opiekunami prawnymi Hildegardy,
                                                    - za niepoinformowanie nauczyciela, że dziecko jest ubezpieczone i powinno być leczone w placówce publicznej, czyli bezpłatnie,
                                                    - za wykonanie świadczenia medycznego bez zgody opiekunów prawnych pacjenta,
                                                    - za przyjęcie opłaty od dziecka (nie od nauczyciela, który jest stroną umowy o wykonanie świadczenia medycznego),
                                                    - za dopuszczenie do udziału w procedurze osoby postronnej (Żeromskiego).
                                                    Z drugiej strony, problemy miałaby nauczycielka. Za to samo i jeszcze za niewywiązanie się ze zobowiązania do sprawowania należytej opieki nad powierzonym jej dzieckiem.
                                                  • mamuka_z_boru Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 29.10.17, 18:17
                                                    przymrozki napisała:

                                                    > Natomiast od lekarzy wymaga się pełnego formalizmu - zabieg tylko za świadomą z
                                                    > godą pacjenta lub jego opiekunów prawnych. Lekarz, który orientuje się, że małą
                                                    > Kowalską przyprowadza na szczepienie jakiś Nowak, od razu zacznie pytać, czy N
                                                    > owak aby na pewno ma prawo decydować o dziecku. Inna rzecz, że lekarz powinien
                                                    > zapytać nawet Kowalskiego, kim jest dla Kowalskiej.
                                                    >
                                                    Tako rzeczą przepisy. Natomiast życie... Nikt nigdy nie spytał mnie w przychodni, czy na pewno jestem matką mojej córki. A do szczepienia prowadzam już drugie dziecko. Oczywiście mają moje dane w karcie, ale gdyby z dzieckiem poszła do lekarza np. moja siostra, to nikt by się nie zorientował. Jedyny raz, gdy lekarz zażądał ode mnie dowodu osobistego, to było przy okazji wypisywania zwolnienia lekarskiego na dziecko.
                                                    Gdy po drobnym wypadku pojechaliśmy z dzieckiem na oddział, nikt nie sprawdził naszego pokrewieństwa - noszę inne nazwisko niż moje córki, teoretycznie powinnam mieć przy sobie akt urodzenia, ale nikt ode mnie tego nie żądał. Równie dobrze mogłabym przyjechać z dzieckiem sąsiadki, albo porwać dziecko i przedstawić je jako własne. A tak w ogóle, to nie bardzo jest jak sprawdzić tożsamość dziecka, bo skoro nie ma DO ani paszportu, to jak?
                                                    Więc z tym pełnym formalizmem, to ten tego...
                                                  • iskrzy_54 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 29.10.17, 20:45
                                                    jeżycka elita zawsze mogłaby podpowiedzieć, że można pozostać przy swoim nazwisku a mąż może przyjąć nazwisko żony.

                                                    Problem polegał nie na śmiesznym zestawieniu, tylko na chęci panny Kopiec posiadania podwójnego nazwiska; może oboje powinni zmienić nazwiska (można, jeśli np. nazwiska są ośmieszające, etc.) i wtedy zamiast Kopiec-Mrówek byłoby np. Kopiecka-Mrówczyńska
                                                  • pi.asia Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 30.10.17, 11:11
                                                    przymrozki napisała:

                                                    > Tak naprawdę chodzi o to, że wątek Kopiec-Mrówek jest, moim zdaniem, dosyć przy
                                                    > kry. To jednak nie jest jakoś szczególnie ładnie śmiać się ludziom z nazwisk.

                                                    Mam osobistą przyjaciółkę, która z ogromnym poczuciem humoru dodała do swego nazwiska nazwisko męża, tworząc sympatyczne i zabawne zestawienie. Nie napiszę dosłownie jak się nazywa, ale po jest to nazwisko typu "Kasztan-Grzywa". (Kasztan w znaczeniu "koń maści kasztanowatej")
                                                  • ciotka_scholastyka Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 30.10.17, 11:24
                                                    pi.asia napisała:


                                                    > Mam osobistą przyjaciółkę, która z ogromnym poczuciem humoru dodała do swego na
                                                    > zwiska nazwisko męża, tworząc sympatyczne i zabawne zestawienie. Nie napiszę do
                                                    > słownie jak się nazywa, ale po jest to nazwisko typu "Kasztan-Grzywa". (Kasztan
                                                    > w znaczeniu "koń maści kasztanowatej")

                                                    Do swojego można dodawać, czemu nie. To nie to samo, co nabijanie się z cudzych nazwisk, nawet i osób fikcyjnych, bo pozwala mniemać, że i w realu autorka uważa to za zabawne i nie widzi w tym nic niewłaściwego.
                                                  • przymrozki Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 30.10.17, 11:35
                                                    I to jest strasznie fajne rozwiązanie, ale pod warunkiem, że połączenie nazwisk jest po prostu zabawne, a nie ośmieszające. Moja znajoma na przykład nosiła bardzo rzadkie, a więc tym bardziej zwracające uwagę, nazwisko będące jednocześnie przymiotnikiem związanym z opisem cech żywności, a jej przyszły mąż nazywał się jak potrawa. Razem wyszłoby coś w rodzaju Smaczna-Kiełbasa. Kobieta pracuje w branży, w której klienci wybierają zleceniodawcę na podstawie jego oferty, a można sobie wyobrazić, jak poważnie traktowane byłyby usługi Smacznej-Kiełbasy.

                                                    Wydaje mi się, że "Kopiec-Mrówek" jest już ośmieszające. A imię "Esmeralda" jeszcze pogarsza sprawę, Anna Kopiec-Mrówek brzmiałoby lepiej.
                                                  • fornitta69 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 30.10.17, 11:49
                                                    Polonistka z mojego liceum nazywa sie: Prus- Ciołek. Ale Boleslawa Prusa bardzo ceni, wiec to zaden manifest ;) Nasmiewania sie sie z nazwisk bardzo nie lubie, chociaz czesto zdarzaja sie autentycznie komiczne zbitki. Ale to tak jak z "zabawnymi" przejezyczeniami u MM- w zyciu moglyby nawet rozsmieszyc, w ksiazce robia za "suchary".
                                                  • kkokos Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 02.11.17, 18:27
                                                    zuzudanslemetro napisała:

                                                    je
                                                    > dnak odebrałam tę scenę tak jakby MM sugerowała nam, że przesadnia koafiura i m
                                                    > akijaż są podyktowane gustem kopcowym nie pyziaczym. Inna rzecz, że śpiewaczki
                                                    > na ogół nie słyną z dobrego gustu i mają skłonności do przesady.

                                                    ja też tak odebrałam tę scenę - że to tandetna kopcówna zrobiła laurze tandetę na łbie. ale z drugiej strony, skoro laura miała też udziwnioną suknię od krawcowej słusznie cenionej w środowisku śpiewaczym - czyli kochały tę krawcową te kiczowate a bezgustne śpiewaczki, o których piszesz - to może znów czegoś nie zrozumiałyśmy? może miało być tak, że laura, która tak późno dołączyła do tego śpiewaczego towarzystwa, bo wszyscy tam wszak szkoły muzyczne kończyli, wyrastali w tej muzyce, nuty się czytać szybciej nauczyli niż litery itd. (wymyślam, ofkors), a ona w tym konserwatorium wyskoczyła jak filip z konopi, to może tak bardzo zabiegała o akceptację, tak bardzo chciała być świętsza niż sam papież, rzuciła się głową w dół w te środowiskowe obyczaje, te kiecki od krawcowej słusznie cenionej itd. i coś ją musiało dopiero otrzeźwić?
                                        • bupu Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 29.10.17, 22:31
                                          mamuka_z_boru napisała:

                                          > Bo Kopiec Arleta nie miała być udziwniona. Pojawiła się w Opium, gdzie Kopcowie
                                          > byli po prostu bezpretensjonalną, wesołą rodziną z klasy pracującej. Te wszyst
                                          > kie Esmeraldy pojawiły się w późniejszych tomach, gdy Kopce i im podobni stali
                                          > się obiektem kpin ze strony autorki.

                                          A ja wciąż nie rozumiem w czym Kopiec Esmeralda gorsza od Pyziak Róży, Schoppe Hildegardy, czy innych Gaudentych. Mój biedny umysł tego nie ogarnia.
                                          • tt-tka Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 29.10.17, 22:39
                                            Tym, ze nie jest z jentelygencji, li i jedynie. Bo jak mgr czy dr lub choc kandydat na kogos z tytulem naukowym nazwie dziecko Aurelia, Gaudentym czy Laura to swiadczy o jego erudycji, oczytaniu itp.
                                            A jak jakas nieutytulowana Kopiec, to jasne, ze snobuje sie glupio i nie wie, co czyni.
                                            Choc nie wiem, jak zakwalifikowac ojca malej Dianki - burak, ale z dyplomem... snob czy wyksztalciuch ? ;)
                                            • mamuka_z_boru Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 30.10.17, 10:04
                                              tt-tka napisała:

                                              > Tym, ze nie jest z jentelygencji, li i jedynie. Bo jak mgr czy dr lub choc kand
                                              > ydat na kogos z tytulem naukowym nazwie dziecko Aurelia, Gaudentym czy Laura to
                                              > swiadczy o jego erudycji, oczytaniu itp.
                                              > A jak jakas nieutytulowana Kopiec, to jasne, ze snobuje sie glupio i nie wie, c
                                              > o czyni.

                                              No otusz. Bo oczywistym jest, że Pyziak Laura ma konotacje antyczne i jest wyrazem szerokich humanistycznych horyzontów rodziny. A Kopiec Esmeralda? Cóż, czytelnik od razu robi przegląd seriali lecących w chwili jej narodzenia...
                                              Tak wygląda odautorsko kreowana wizja świata.
                                              Natomiast ja, być może dlatego, że bez doktoratu i przyjemnie zakurzonego Platona, zgadzam się z Bupu, że estetycznej różnicy nie ma.
                                              Mogę się domyślać, że na początku takie zabiegi miały na celu dowartościowanie ubogiej inteligencji, w czasach szalejącej transformacji i początkowego, dzikiego kapitalizmu zepchniętej wraz ze swymi "nieżyciowymi" wartościami na margines głównego nurtu. Ale z czasem zaczęło się robić niesmacznie, z tym ciągłym podkreślaniem, że dorobić to się można tylko nieuczciwie, a świat się dzieli na żyjącą w szlachetnym ubóstwie inteligencję o wzniosłych ideałach i pięknych starodawnych imionach i tępych cwaniaczków modlących się do telewizora, rżnących książki piłą i nazywających swe dzieci imionami z seriali i gazetek o celebrytach.
                                                • zuzudanslemetro Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 30.10.17, 12:01
                                                  przymrozki napisała:

                                                  > MM chyba też bardzo bawią zestawienia rzadkich, bardzo ozdobnych imion z pospol
                                                  > itymi nazwiskami. Te wszystkie Amadeusze Nóżki powstają, jak sądzę, w celu osią
                                                  > gnięcia efektu komicznego.

                                                  Ale jednocześnie - jak to już niejednokrotnie było wspominane - Amadeusz Nóżka czy Kopiec Esmeralda ją bawią, a nie widzi, że dokładnie tak samo brzmi Laura Pyziak, Róża Pyziak czy Ignacy Grzegorz Stryba.
                                                  • iskrzy_54 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 30.10.17, 21:21
                                                    Ale jednocześnie - jak to już niejednokrotnie było wspominane - Amadeusz Nóżka czy Kopiec Esmeralda ją bawią, a nie widzi, że dokładnie tak samo brzmi Laura Pyziak, Róża Pyziak czy Ignacy Grzegorz Stryba.

                                                    O Norze Górskiej nie wspominając.
                                                  • bupu Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 30.10.17, 21:34
                                                    iskrzy_54 napisała:

                                                    > Ale jednocześnie - jak to już niejednokrotnie było wspominane - Amadeusz Nóżka
                                                    > czy Kopiec Esmeralda ją bawią, a nie widzi, że dokładnie tak samo brzmi Laura P
                                                    > yziak, Róża Pyziak czy Ignacy Grzegorz Stryba.
                                                    >
                                                    > O Norze Górskiej nie wspominając.

                                                    W Zgryzotce zaś już mamy zapowiedzianych Gaudentego i Augusta. Dlaczego Gaudenty i August są w porządku, natomiast Nóżka Amadeusz już nie, tego nie wie nikt.
                                    • kkokos Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 02.11.17, 18:19
                                      meduza7 napisała:

                                      > dla roku 1976 Arleta zajmuje 76., a Aurelia 105. miejsce. Obecnie tendencje się odwróciły i > dla roku 2012 (świeższych danych nie ma) Aurelia zajmuje 84. miejsce, a Arleta 152.
                                      >

                                      myślę, że ta popularność aurelii to zasługa właśnie jeżycjady. idy pewnie też.

                                      (a wbrew temu, co piszecie, na przykład dla mnie arleta jest potwornie pretensjonalnym imieniem :) )
                                • tt-tka Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 26.10.17, 18:46
                                  kkokos napisała:

                                  > z kolei mniszkówna wydziwiała z nazwiskami arystokracji (żeby nikt nie miał wąt
                                  > pliwości, że to najarystokratyczniejsza z arystokracznych rodzin) albo wrzucała
                                  > pretensjonalne skróty imion tej arystokracji - jak elża, dziunio... ale to też
                                  > przecież literatura ze znalezisk strychowych jedynie, nie bez powodu ekranizac
                                  > ja "trędowatej" była taką sensacją.

                                  Zebys sie nie zdziwila :) - w latach 60-tych, dokladnej daty nie pomne, "Tredowata" w odcinkach drukowal Express Wieczorny i sporo mlodziezy sie na to rzucalo :)
                                  Inna rzecz, ze tam imiona byly normalne, tylko skroty wydziczone.

                                  A w ogole pamietam jakas dawniejsza dyskusje forumna i zdaje sie ustalono tam, z powolaniem sie na daty powstania i emisji filmow, seriali i wydawnictw, ze skoro Kopiec Esmeralda nazywala sie, jak nazywala, to znaczy, ze jej mama byla wielbicielka Hugo i "Dzwonnika..." :)
                                  • kkokos Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 02.11.17, 18:15
                                    tt-tka napisała:


                                    >
                                    > A w ogole pamietam jakas dawniejsza dyskusje forumna i zdaje sie ustalono tam,
                                    > z powolaniem sie na daty powstania i emisji filmow, seriali i wydawnictw, ze sk
                                    > oro Kopiec Esmeralda nazywala sie, jak nazywala, to znaczy, ze jej mama byla wi
                                    > elbicielka Hugo i "Dzwonnika..." :)

                                    tej konkluzji nie pamiętam, ale równie dobrze na jeżycach mogła przyjmować wróżka esmeralda, której adres przekazywano sobie pocztą pantoflową, i pani kopcowej się spodobało :)


                • gat45 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 20.10.17, 10:54
                  fornitta69 napisała:

                  > przymrozki napisała:
                  >
                  > > Chyba tak właśnie było. Dlatego argument "z woli fana w ciężkiej sytuacji
                  > życio
                  > > wej" ma sens tylko w dyskusji "Marek Pałys - czy mąż Idy nie mógł nazywać
                  > się j
                  > > akoś fajniej".
                  > A to prawda. I cala dyskusja,ktora sie przy okazji rozwinela jest przez to troc
                  > he nie na temat ;)

                  Uspokoiłyście mnie :)
                  Bo już byłam zaniepokojona, czy to ja pomieszałam postać z nazwiskiem.
                  "Nazwiemy go Nieboraczek. Dla skrótu - Tomasz Nieboraczek" - oczywiście pamiętacie, skąd ten cytat. Chociaż głowy nie dam, czy to cytat, bo waham się między "nazwiemy" a "nazwijmy" (zastrzegam, żeby nie wywiązała się kolejna dyskusja o wierności cytowania).
      • gat45 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 20.10.17, 09:28
        dakota77 napisała:

        [...]
        Jasne, ze autorka zmienila sie z wie
        > kiem, kazdy sie zmienia. Poglady zwykle sie radykalizuja, czlowiek okopuje sie
        > w swoich przekonaniach. [...]

        To częsty pogląd, ale ja bym z nim polemizowała. Z obserwacji wychodzi mi, że z wiekiem wiele bardzo wyrazistych poglądów traci na ostrości, bo doświadczenie uczy człowieka, że znakomita większość sytuacji jest bardziej skomplikowana niż nam się wcześniej wydawało. Młodość widzi świat czarno-biały, z wiekiem przychodzi odkrycie szarości, a potem umiejętność rozróżniania coraz większej liczby tej szarości odcieni...
        Jestem niedaleka od wniosku, że radykalizacja poglądów występuje u osób, które za młodu poświęcały się raczej życiu osobistemu, a tzw światopogląd był u nich na drugim miejscu. U młodych zaangażowanych następuje proces odwrotny : ostre kanty się zaokrąglają i sprawy światopoglądowe przestają być jednoznaczne.
        Ale sama jeszcze nie jestem pewna, czy tu rzeczywiście można mówić o regule i upierać się nie będę.

        A co do tematu wątku : wydaje mi się oczywiste, że każda postać literacka jest przeniesieniem na papier doświadczeń własnych i obserwacji autora. Czy to w postaci czystej, czy jako zlepek cech zaobserwowanych (czy wyczytanych), ale chyba mało który autor - jeżeli w ogóle któryś - potrafi "wymyślić człowieka" od podstaw. Tylko że mnie to nie interesuje - na tej samej zasadzie, na jakiej mało interesują mnie biografie twórców. Słynna kwestia podejścia do związku twórca/dzieło. Moje akurat polega na separacji tych dwóch składników.
    • fornitta69 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 19:32
      Nie wiem czy to bedzie na temat, wybaczcie ;) Wydaje mi sie, ze kiedys bohaterowie Jezycjady mieli swoje pierwowzory, lub byli jakos tam inspirowani prawdziwymi ludzmi. Bohaterowie Neo, sa ulepieni glownie z wyobrazni. Dlatego nie sprawiaja wrazenia ludzi "z krwi i kosci"- bo sa tylko koncepcjami "chorej dzielnej dziewczynki"(Trolla), wiejskiej dziarskiej dzielnej dziewczynki (Dorotka) itd. To bylo widac nawet przy opisie postaci trzecioplanowych ("Jezyk Trolli", "Zaba"- mlodziez ma stringi, kolorowe wlosy, dredy, ktos tam jest poetka turpistka a ktos inny cynikiem- niby nastolatki sa jakos opisane, ale tak naprawde sa jak kartonowe dekoracje- bez zycia.) Kiedys, nawet trzecioplanowe postacie mialy w sobie taka fajna "prawdziwosc". Wezmy np "Szostka klepke"- mlodziez pokazana na lekcji z Dmuchawcem, rozmowa o wspolczuciu. Nieidealni, normalni, pelni watpliwosci mlodzi ludzie. Krotki fragment ksiazki a jak ciekawie pokazane postawy i charaktery mlodych. Za to w JT mamy juz "przeglad postaw mlodziezy" w zupelnie innym stylu. Uproszczony, schematyczny. (Rozmowa gimnazjalistow o szwagrze Trolli : jeden z chlopcow kozakuje,ze odplaci Niemcowi za historyczne krzywdy, drugi mowi,ze nie pozwoli na najconalistyczny skandal).
      • kkokos Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 19:49
        >>Wydaje mi sie, ze kiedys bohaterowie Jezycjady mieli swoje pierwowzory, lub byli jakos tam inspirowani prawdziwymi ludzmi. Bohaterowie Neo, sa ulepieni glownie z wyobrazni.

        prawdopodobnie tak - pisząc starą jeżycjadę, autorka miała kontakt z dziećmi i nastolatkami, z tymi własnymi i ich kolegami, z dziećmi znajomych. a przy pisaniu neo tego kontaktu już chyba zabrakło albo był mocno szczątkowy lub wybiórczy
      • dakota77 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 19:49
        Nie sadze, zeby kazda z postaci miala wtedy realny pierwowzor. Po prostu wtedy MM miala mlodsze dzieci, widywala mlodziez, lepiej ja rozumiala. Teraz odcina sie od tego strasznego swiata ludzi i niskich czolkach, pisze z bezpieczniej odleglosci w somu na wsi i pewne rzeczy opisuje w sposob malo realistyczny, za to z duza dawka zgrozy ;-)
        • fornitta69 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 19.10.17, 20:00
          dakota77 napisała:

          > Nie sadze, zeby kazda z postaci miala wtedy realny pierwowzor. Po prostu wtedy
          > Teraz odcina s
          > ie od tego strasznego swiata ludzi i niskich czolkach, pisze z bezpieczniej odl
          > eglosci w somu na wsi i pewne rzeczy opisuje w sposob malo realistyczny, za to
          > z duza dawka zgrozy ;-)
          W tym rzecz. Ja bym groze nawet wybaczyla, gdyby ci okropni ludzie byli dobrze opisani, celnie sparodiowani, gdyby MM uchwycila jakas prawde o nich... ale nie. Barbi, Manuel, Kopiec Esmeralda- oni sa narysowani tak gruba krecha, ze to mierzi.
          • zaisa Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 22.10.17, 00:26
            O, to chyba w tym wątku będzie pasował moj wniosek, że część pisarek, pisarzy zapewne też (a może nie?...), tworzy seoje najlepsze książki, opowiadania, gdy ich pisarstwo jest najbliższe ich życiu, ale jeszcze nie jest centrum życia lecz dodatkiem do niego. I może zawierać dużo wątków czy natchnień autobiograficznych. A im dalej od codzienności niepisarskiej, tym gorzej dla pisarstwa. Jako przykłady, pierwsze rzucają się na mnie ;) panie M. Musierowicz, J. Chmielewska, M. Szwaja.
    • zuzudanslemetro Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 20.10.17, 20:16
      Mnie się akurat podobało, że MM opowiedziała historię Marka Pałysa. Dzięki temu ten gest jest ogólnoczytelniczy a nie tylko dla rodziny chłopaka i autorki, co jednak nie miałoby sensu. W innych przypadkach myślę, że osoby jakoś "ukłonięte" przez autorkę same sobie siebie odnajdują i jest im miło.
      • staua Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 20.10.17, 23:00
        Mnie by się bardziej podobało, gdyby to było porozumienie tylko między nimi (oczywiście najlepiej, gdyby udało się, zanim chłopak zmarł). Dlaczego to nie ma sensu?
        A po co w takim razie opisała prośbę Miłosza o Robrojka dla Natalii?
        • piotr7777 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 21.10.17, 09:48
          Zaraz - nie róbmy z M.M. potwora.
          Był artykuł w Wysokich Obcasach, pewnie na prośbę autorek opowiedziała historię (na zasadzie: "a czy zdarzyło się Pani kiedyś ....") a rozmowa z Miłoszem była w studiu radiowym, więc miała charakter, jeśli tak można powiedzieć publiczny.
    • verdana Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 21.10.17, 22:04
      Cóż, chłopak poprosił o to, by zaistnieć jako książkowa postać. Pani MM się zgodziła i taktownie, aby nie promować własnego dobrego uczynku zmilczała. W ten sposób diabli wzięli dobry uczynek, bo przecież gdyby o tym nie powiedziała żaden czytelnik nie dowiedziałby się, że mąż Idy nosi nazwisko na czyjąś pamiątkę. I czyją. Jedyną możliwością, aby prośba umierającego czytelnika była spełniona była taka właśnie "autopomocja". Tylko w ten sposób ktokolwiek usłyszał o autentycznym Marku Pałysie, a to było - jak mniemam - jedyne istotne.
      • staua Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 22.10.17, 00:47
        Naprawdę myślisz, że o to mu chodziło? Tzn. żeby usłyszano o tym, że to on? Bo mnie się wydawało (być może niesłusznie) że chodziło mu o to, żeby bohater miał jego nazwisko i żeby ON sam o tym wiedział (przynajmniej mnie by coś takiego zrobiło przyjemność). Ale może faktycznie się mylę.
          • fornitta69 Re: Pierwowzory bohaterów Jeżycjady 22.10.17, 14:23
            Czytelnik Marek Palys cieszyl sie,ze narzeczony Idy dostal jego imie i nazwisko- "Noelke" przeczylal. Zmarl, zanim ukazala sie "Puplecja". Pisal do MM np tak: "Czulem sie taki szczesliwy i oczami wyobrazni widzialem miny ludzi, ktorzy kiedys wyrzadzili mi jakas krzywde. Kto by pomyslal, ze taki niepozorny czlowieczek jezdzacy na wozku bedzie tak pieknie wygladal w ksiazce."Z czego chyba mozna wysnuc wniosek, ze cieszylo go, ze inni ludzie sie o tym dowiedzieli? Nie wiem, po co snuc wlasne teorie, zamiast po prostu zapoznac sie z tekstem w "Wysokich obcasach"...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka