Dodaj do ulubionych

Nielubiane słowa

29.11.17, 09:36
Wątek zainspirowany "brzydkimi słowami kuchennymi" z forum Kuchnia.
Jakich wyrazów nie lubicie? Drażnią Was, brzydko brzmią/wyglądają, źle się kojarzą? Zaznaczam, ze chodzi mi o słowa prawidłowe i poprawnie użyte.

Zacznę od słów związanych z jedzeniem, kolejność rosnąca na skali nielubienia: "łakocie", "skosztować", "słodkości". Brrr.

Prosto z wątku o Szopach: "muzykowanie", muzykować". Dziwne o tyle, że "muzyka" jest słowem ładnym.

Z kategorii zdrobnienia: "chlebek" i "pieniążki".

Oraz potworna "stylizacja", używana w znaczeniu kreacja, ubiór, chociaż tu poprawność użycia jest moim zdaniem mocna dyskusyjna.

A Wy jakich słów nie lubicie?
Obserwuj wątek
    • yackandandah22 Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 09:47
      Mnie irytuje uzywanie czasownika 'lubie' zamiast 'podoba mi sie'. Zaczelo sie chyba razem z wejsciem polskiej wersji fb. I tak w Twoim Stylu na przyklad zdjecia w rubryce towarzyskiej podpisywane byly 'lubimy sukienke pani X' lub 'pan Y przekazal pieniadze na cele charytatywne. Lubimy to!' Grr!...
      • significado-significante Re: Nielubiane słowa 23.12.17, 05:23
        yackandandah22 napisał(a):

        > Mnie irytuje uzywanie czasownika 'lubie' zamiast 'podoba mi sie'. Zaczelo sie c
        > hyba razem z wejsciem polskiej wersji fb.

        Podpisuję się obiema rękami pod tą irytacją. Najgorsze jest to, że będziemy chyba na ten błąd znaczeniowy skazani w coraz większym stopniu. Pracując z młodzieżą odkryłam, że większość z nich w ogóle nie dostrzega już różnicy pomiędzy tymi wyrażeniami. Nawet całkiem niedawno poświęciłam kilka ładnych minut życia usiłując nakreślić grupie osiemnastolatków różnicę pomiędzy "lubię te buty" a "podobają mi się te buty" i tłumacząc że nie powinno się mówić "lubię twój pomysł". Bezskutecznie.
    • vi_san Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 10:05
      Ja jestem chora na "zdrabnianie wszystkiego". Dorosły człowiek nie wstaje z łóżeczka, nie słucha radyjka, nie chodzi do pracki, nie robi zakupków za pieniążki, nie je chlebka z masełkiem, ani wieczkorkiem nie ogląda dobranocki... ;)
      A ze słów "obiektywnie" neutralnych osobniczka/osobnik na przykład.
      No i nie lubię bardzo określeń "slangowo - młodzieżowych" np "beka" na dobrą zabawę, czy "wypas" na coś ekstra.
      • bupu Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 13:47
        vi_san napisała:

        > Ja jestem chora na "zdrabnianie wszystkiego". Dorosły człowiek nie wstaje z łóż
        > eczka, nie słucha radyjka, nie chodzi do pracki, nie robi zakupków za pieniążki
        > , nie je chlebka z masełkiem, ani wieczkorkiem nie ogląda dobranocki... ;)
        > A ze słów "obiektywnie" neutralnych osobniczka/osobnik na przykład.
        > No i nie lubię bardzo określeń "slangowo - młodzieżowych" np "beka" na dobrą za
        > bawę, czy "wypas" na coś ekstra.
        >


        Och, moja nienawisciulka do zdrobnionek jest przeogromniutka. Pielęgniarka, mówiąca że zaraz będą wyniczki badanka, poważny urzędnik państwowy mówiący o pieniążkach, aaaaaaaaaarrrrggghhhh!
        • vi_san Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 14:07
          Pójdź w me ramionka... ;)
          No, nie poradzę, że mnie coś trafia jak mi ekspedientka podsumowując sprawunki wylicza "Chlebuś, mleczko, dwie puszeczki paszteciku, masełko, jabłuszka, pomidorki i serek - razem x"...
          Mogę zrozumieć tylko w odniesieniu do małego dziecka, takie spieszczanie wszystkiego. Ale nie między dorosłymi!
          • zla.m Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 15:42
            Ja organicznie nie cierpię pieniążków (za to pieniądze kocham, dajcie mi nawet takie przysmażone, lubię, wszystkie lubię :D ), reszta zdrobnień mi zasadniczo nie przeszkadza. Nie lubię natomiast "tiutania" do dzieci - "idziemy aćka, baba da ci papu, cio się śtało? itp.). Zdrobnień używam jak najbardziej, ale mówię do dzieci poprawnie, bo jak inaczej mają się poprawnie nauczyć?
            • iskrzy_54 Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 18:19
              Nie lubię natomiast "tiutania" do dzieci - "idziemy aćka, baba da ci papu, cio się śtało? itp.). Zdrobnień używam jak najbardziej, ale mówię do dzieci poprawnie, bo jak inaczej mają się poprawnie nauczyć?

              Moja mama namiętnie szczebiotała do dzieci mojej kuzynki i śmiertelnie się na mnie obraziła, kiedy stwierdziłam, że wprawdzie nie są w stanie poprawnie mówić, ale po polsku rozumieją. Też nie lubię zdrabniania, ale jednak Miś o bardzo małym rozumku brzmi lepiej niż Miś z bardzo małym mózgiem, może dlatego, że wolę przekład Ireny Tuwim od Fredzi phi, phi.
            • zuzudanslemetro Re: Nielubiane słowa 30.11.17, 16:50
              zla.m napisała:

              > Ja organicznie nie cierpię pieniążków (za to pieniądze kocham, dajcie mi nawet
              > takie przysmażone, lubię, wszystkie lubię :D ), reszta zdrobnień mi zasadniczo
              > nie przeszkadza. Nie lubię natomiast "tiutania" do dzieci - "idziemy aćka, baba
              > da ci papu, cio się śtało? itp.). Zdrobnień używam jak najbardziej, ale mówię
              > do dzieci poprawnie, bo jak inaczej mają się poprawnie nauczyć?
              >
              Siostro! Ja też nienawidzę dadaizowania i mdli mnie już na poziomie "dzidzi" o "bobo" nie mówiąc. I te wszystkie "ciesz mleźka? A ci malusiek nie dlodny?" obrzydzają mnie potwornie. Nie znoszę też zdrobnień i nienawidzę słów "pichcić", "krzątać", "papucie", "kapcie", "ziemniaki". No i niewłaściwych form. "Ubrać buty" powoduje we mnie pytanie "a w co?", zaś "dzwonek śledzia" prowokuje mnie do "a ładnie dzwoni?". "Dzwonko" do ciężkiej deutery, a nie "dzwonek"!
          • bupu Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 16:54
            vi_san napisała:

            > Pójdź w me ramionka... ;)
            > No, nie poradzę, że mnie coś trafia jak mi ekspedientka podsumowując sprawunki
            > wylicza "Chlebuś, mleczko, dwie puszeczki paszteciku, masełko, jabłuszka, pomid
            > orki i serek - razem x"...
            > Mogę zrozumieć tylko w odniesieniu do małego dziecka, takie spieszczanie wszyst
            > kiego. Ale nie między dorosłymi!
            >

            Gdy pewien całkiem bardzo dorosły wykładowca szkoły wyższej oznajmił pełną piersią że idzie na obiadzik, mało brakowało, a zaczęłabym walić głową w ścianę. Primo, zdrobnionko, secundo, co to do ciężkiej deutery jest ten obiadzik? Prawidłowa forma to jest, do stu par beczek, OBIADEK! Mało, że zdrabnia, to jeszcze niepoprawnie...
            • vi_san Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 17:08
              Może mu był potrzebny "głowadzik"? Czyli okładzik na główkę. Z zamoczonej zimną woda ściereczki?
              Walenia głowa w ścianę nie polecam, ścianie krzywdy nie wyrządzisz co prawda, ale do "winowajcy' i tak nie dotrze, a ty się uszkodzić możesz...
              • bupu Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 17:47
                vi_san napisała:

                > Może mu był potrzebny "głowadzik"? Czyli okładzik na główkę. Z zamoczonej zimną
                > woda ściereczki?
                > Walenia głowa w ścianę nie polecam, ścianie krzywdy nie wyrządzisz co prawda, a
                > le do "winowajcy' i tak nie dotrze, a ty się uszkodzić możesz...
                >

                Głowadzika potrzebował na pewno. Wykładał na filologii angielskiej, mieliśmy z nim ćwiczenia z pisania. Wyobraźcie sobie, że tłumaczył nam pewnego razu, iż Stephen (co wymawiał "Stiffen") i Steven to Stefan i Szczepan, dwa różne imiona. Ogłuszył mnie tym tak koszmarnie, że nie zdołałam dobyć z siebie głosu i wyjaśnić, że Stefan i Szczepan to dwa warianty greckiego Stefanosa, jeden przybyły do nas z języka niemieckiego (Stephan), a drugi razem z królem Batorym. Trudno, żeby obcy język uwzględniał zawirowania lingwistyczno-polityczno-historyczne polszczyzny, zwłaszcza, że Steven to średniowieczna odmiana starszej z angielskich wersji Stefanosa, czyli Stephena. I nie, jako żywo, Stephena nie wymawia się jako Stiffena. Można Stiwen, można Stefen, ale, krucafuks, nie Stiffen!
                • lord_vmordevol Re: Nielubiane słowa 30.11.17, 09:21
                  bupu napisała:

                  > ić, że Stefan i Szczepan to dwa warianty greckiego Stefanosa, jeden przybyły do
                  > nas z języka niemieckiego (Stephan), a drugi razem z królem Batorym. Trudno, ż

                  To dlaczego Batory jest Stefan? I dlaczego Stanisław jest ze Szczepanowa?
                  • bupu Re: Nielubiane słowa 01.12.17, 21:15
                    lord_vmordevol napisała:

                    > bupu napisała:
                    >
                    > > ić, że Stefan i Szczepan to dwa warianty greckiego Stefanosa, jeden przyb
                    > yły do
                    > > nas z języka niemieckiego (Stephan), a drugi razem z królem Batorym. Tru
                    > dno, ż
                    >
                    > To dlaczego Batory jest Stefan? I dlaczego Stanisław jest ze Szczepanowa?


                    Bo Batory, polszczyzną nie władający, komunikował się po łacinie i przedstawiał się łacińską wersją swojego imienia, Stephanus. Którą poddani ekstracugiem spolszczyli do Stefana. Stanisław natomiast urodził się w roku 1030, pięćset lat przed Batorym, kiedy jedyną znaną w Polsce wersją tegoż imienia był spolszczony do Szczepana niemiecki Stephan (Sztefan w wymowie), bo duchowieństwo importowaliśmy albo z Niemiec, albo z Czech. W związku z powyższym imienia miejscu urodzenia Stanisława mógł użyczyć wyłącznie jakiś Szczepan.
                    • lord_vmordevol Re: Nielubiane słowa 04.12.17, 11:36
                      bupu napisała:

                      > lord_vmordevol napisała:
                      >
                      > > bupu napisała:
                      > >
                      > > > ić, że Stefan i Szczepan to dwa warianty greckiego Stefanosa, jeden
                      > przyb
                      > > yły do
                      > > > nas z języka niemieckiego (Stephan), a drugi razem z królem Batory

                      > > To dlaczego Batory jest Stefan? I dlaczego Stanisław jest ze Szczepanowa?
                      >
                      >
                      > Bo Batory, polszczyzną nie władający, komunikował się po łacinie i przedstawiał
                      > się łacińską wersją swojego imienia, Stephanus. Którą poddani ekstracugiem spo

                      > liśmy albo z Niemiec, albo z Czech. W związku z powyższym imienia miejscu urodz
                      > enia Stanisława mógł użyczyć wyłącznie jakiś Szczepan.

                      Aaaaa, a no bo napisałaś na krzyż imiona i wyjaśnienia :-)
            • mika_p Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 22:00
              > Primo, zdrobnionko, secundo, co to do ciężkiej deutery jest ten obiadzik? Prawidłowa forma to jest, do stu par beczek, OBIADEK! Mało, że zdrabnia, to jeszcze niepoprawnie...

              Może to regionalizm? Czytałam kiedyś - o imionach - że Małopolska zdrabnia męskie imiona na -ik, a Mazowsze na -ek. I z jednej strony jest Tadzik i Kazik, a z drugiej Tadek i Kazek.
              Ja w "obiadziku" nie czuję niepoprawności, lubię oboczności. Zobacz, są na przykład słowa: ludzik i ludek. Oba oznaczają małego człowieczka, choć ten pierwszy idzie znaczeniowo w kierunku figurki, a drugi w kierunku zbiorowości.

              I jeszcze taka szersza refleksja.
              Przyzwolenie na pewną infantylizację języka pojawiło się w ostatnich czasach, wcześniej - poza pewnymi regionami - zdrabnianie słów było w domenie języka prywatnego i niektóre formy pozostawały w ścisłych kręgach rodzinnych czy przyjacielskich. Teraz wypływają na szersze wody. Ludzie się bardziej mieszają, a media społecznościowe mieszają strefy prywatne i publiczne.
              Myślę, że jeszcze niejedno zdrobnienie cię zaskoczy :)
              • potworia Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 22:22
                Też nienawidziłam zdrobnień, ale od kiedy (konkretnie od 11 tygodni) mam dziecko, odkrywam nieznane mi dotąd możliwości i niuanse na tym polu. Są skarbuszki, ryjątka, pyszczałki, wrzaskułki, pupulki i inne. I jest super.
                • bupu Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 23:27
                  potworia napisał(a):

                  > Też nienawidziłam zdrobnień, ale od kiedy (konkretnie od 11 tygodni) mam dzieck
                  > o, odkrywam nieznane mi dotąd możliwości i niuanse na tym polu. Są skarbuszki,
                  > ryjątka, pyszczałki, wrzaskułki, pupulki i inne. I jest super.

                  Ale nie komunikujesz się tymi zdrobnionkami z osobami dorosłymi, prawda?
                  • potworia Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 23:42
                    Nie, to na wewnętrzny użytek naszej dwuosobowej rodziny. A radosna słowotwórczość rozkwita też w strefie zgrubień: są czkawulce, czapiska, kupsztale i kocuchy. I inne. Polszczyzna jest bardzo podatna na takie wygibasy, Leśmian przekuł to w poetyckie złoto.
            • lord_vmordevol Re: Nielubiane słowa 30.11.17, 09:22
              bupu napisała:

              > sią że idzie na obiadzik, mało brakowało, a zaczęłabym walić głową w ścianę. Pr
              > imo, zdrobnionko, secundo, co to do ciężkiej deutery jest ten obiadzik? Prawidł
              > owa forma to jest, do stu par beczek, OBIADEK! Mało, że zdrabnia, to jeszcze ni

              Wszystko jest w porządku. Obiadek był dla niego za duży, więc szedł na mniejszy - obiadzik.
    • emae Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 12:56
      Ja mam pod tym względem kilka dziwactw, o których raczej nie warto pisać. Z takich "normalnych" słów, to nie lubię np. słowa "besztać". Dla mnie to archaizm, który zyskał dziwną, nową popularność.

      Nie znoszę słowa "wykon" i tym podobnych. Mam problem ze słowem "szacun" - bo to niby podobny przykład, ale z drugiej strony "szacun" to nie jest to samo, co "szacunek" i nie da się tych słów używać zamiennie. Jak mam ochotę powiedzieć "szacun", mówię zazwyczaj "szacuneczek" - wtedy nie mam poczucia, że mówię niepoprawnie, a sens jest zachowany.

      Z reguły nie używam wielu zdrobnień, choć w naturalny sposób przybyło ich w mojej mowie, odkąd urodził się mały.

      Nie znoszę słów używanych w sposób błędny. Np. "polonistka" o osobie, która posługuje się poprawną polszczyzną, "koszulka" o bluzce lub wręcz swetrze, "teczka" o plecaku.

      Nie lubię, gdy ktoś mówi o jakiejś kobiecie per "Mama Jakaśtam". Czyli np. "Mama Kowalska", "Mama Nowak". Tak jakby ta osoba już nie miała imienia ani osobowości, była tylko i wyłącznie mamą. Przy czym zdarza się, że ktoś to powie w taki sposób, że jednak brzmi całkiem przyjemnie i wręcz uroczo.
      • potworia Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 13:10
        Nie lubię klisz z angielskiego i w konsekwencji całej terminologii związanej z użytkowaniem komputera i sieci. Nie cierpię aploudować, bekapować i szerować. Ale bawi mnie, że oprócz czterech ścian mam też wirtualny łol.
          • emae Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 13:24
            potworia napisał(a):

            > Aha, i nigdy nie pogodzę się z "siatką" i "reklamówką" używanymi w stosunku do
            > torebek foliowych nie reklamujących niczego i o litej fakturze.

            Też tego nie lubię :)
            • emae Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 13:26
              Natomiast spotkałam się też ze słowem "reklama" zamiast "reklamówki", czyli np. ktoś owinął coś w "reklamę". Chwilę mi zajęło zrozumienie, o co chodzi.
            • pi.asia Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 23:48
              emae napisała:

              > potworia napisał(a):
              >
              > > Aha, i nigdy nie pogodzę się z "siatką" i "reklamówką" używanymi w stosun
              > ku do
              > > torebek foliowych nie reklamujących niczego i o litej fakturze.
              >
              > Też tego nie lubię :)

              W Częstochowie mamy na to coś cudne określenie "zrywka". Nazwa jest uzasadniona, bo paczkę tych foliowych torebek wiesza się np. na gwoździu i zrywa jednym pociągnięciem. Słowo urocze i zasługujące na szersze rozpowszechnienie :)
          • pulower8 Re: Nielubiane słowa 30.11.17, 00:01
            potworia napisał(a):

            > Aha, i nigdy nie pogodzę się z "siatką" i "reklamówką" używanymi w stosunku do
            > torebek foliowych nie reklamujących niczego i o litej fakturze.

            Bo to zrywki są!
            • potworia Re: Nielubiane słowa 28.06.18, 12:34
              Poproszę reklamówkę, o ile z reklamówką mamy do czynienia i foliówkę, o ile mowa o tym jednorazowego użytku śmieciu, który obgadywałyśmy w wątku o segregacji odpadów. Ktoś tu lansował b. fajne słowo 'zrywka', ale obawiam się, że może się spotkać z niezrozumieniem, przynajmniej tu, w konserwatywnym Krakowie nie zaakceptowano tego neologizmu:-/
              A torba, ewentualnie torebka plastikowa/foliowa przecież nie jest jakimś szczególnie niewymawialbym tworem.
              Oczywiście najlepiej chodzić z własną i mieć litość dla planety.
    • emae Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 15:15
      Zupełnie w temacie. Dostałam przed chwilą na portalu modelingowym wiadomość z pytaniem, czy jestem odważna. Kurde, tak ogólnie to raczej jestem. Nie brakowało mi odwagi, żeby np. stanąć w obronie dziewczyny szarpanej przez pięciu rosłych chłopów. No, ale propozycja zdjęciowa dotyczyła oczywiście "odważnych" rozbieranych zdjęć.

      I tak już nie pierwszy raz się zastanawiam, co takiego odważnego jest w tym, że ktoś zdejmie stanik i da sobie zrobić zdjęcie? Nie mam nic przeciwko aktom, jeśli chce ktoś do nich pozować, to jego/jej sprawa, ale żeby to od razu odwagą nazywać?
      • aadrianka Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 20:16
        Te zdjęcia, to kiedyś chyba były śmiałe. Śmiałe sceny, obrazy... synonimem śmiałego jest właśnie odważny, "śmiały" już jest trochę przestarzały, i tak zdjęcia stały się odważne.

        Czy jest na sali Miodek?
        • lord_vmordevol Re: Nielubiane słowa 30.11.17, 09:25
          aadrianka napisała:

          > Te zdjęcia, to kiedyś chyba były śmiałe. Śmiałe sceny, obrazy... synonimem śmia
          > łego jest właśnie odważny, "śmiały" już jest trochę przestarzały, i tak zdjęcia
          > stały się odważne.

          Oczywiście, o to właśnie chodzi. Tym bardziej, że publiczne zdjęcie bielizny u przeważającej większości ludzi wymaga jednak pewnej odwagi. Problemu z "odważnymi zdjęciami" nie rozumiem.

          • emae Re: Nielubiane słowa 30.11.17, 09:42
            lord_vmordevol napisała:

            > Oczywiście, o to właśnie chodzi. Tym bardziej, że publiczne zdjęcie bielizny u
            > przeważającej większości ludzi wymaga jednak pewnej odwagi. Problemu z "odważny
            > mi zdjęciami" nie rozumiem.
            >

            A ja nie rozumiem, co odwaga ma do tego.
            Jeszcze "odważne zdjęcie" jako tako rozumiem - jako zdjęcie przełamujące pewne tabu, zwracające uwagę na jakiś problem, odważne w sensie gotowości na różne reakcje, które może wzbudzić.
            Ale pytanie "czy jesteś odważna?" w znaczeniu "czy dasz sobie zrobić rozbierane zdjęcie?"... To nie jest kwestia odwagi i tego, czy ktoś się "boi" zapozować nago, to jest kwestia pewnej decyzji, co pokazujesz światu, a co zachowujesz dla siebie. Jeśli chodzi o kwestię jakiegoś ryzyka, to jest ono takie samo, gdy idziesz na sesję rozbieraną, jak i na sesję ubraną. Jak masz trafić na niebezpiecznego człowieka, to ubranie go nie powstrzyma.


        • apersona Re: Nielubiane słowa 30.11.17, 21:22
          aadrianka napisała:

          > Te zdjęcia, to kiedyś chyba były śmiałe. Śmiałe sceny, obrazy... synonimem śmia
          > łego jest właśnie odważny, "śmiały" już jest trochę przestarzały, i tak zdjęcia
          > stały się odważne.

          Czyżby dlatego Karol Śmiały książę Burgundii stał się w wikipedii Karolem Zuchwałym? Jego dziad dalej jest Filipem Śmiałym jak za czasów Jesieni Średniowiecza.

    • the_accidental Re: Nielubiane słowa 29.11.17, 18:16
      Dzień dobry, ja jestem rzadko pisząca, ale czytam regularnie i bardzo lubię. Nie zdzierżyłam tym razem, bo słowa mnie fascynują (=jestem leksofilem lub -filką, jeśli ktoś woli).
      A zatem: nie wiem dlaczego, ale nie mogę znieść słów: obmyć się (chyba że w tekście biblijnym, czy coś) i podmyć się. Jeśli chodzi o zdrobnienia, kawusia jest jeszcze ok, ale kaweczki nie trawię.
      Również mierzi mnie kalkowanie z angielskiego, zwłaszcza jeśli osoby teoretycznie wykształcone, np. dziennikarze, mówią "iwenty" i "folołować na insta".
      Nie przepadam też za powielanymi przez celebrytów-jurorów różnych show sformułowaniami typu "Twój wykon był fenomenalny, niesamowicie energetyczny, miałem ciary".
    • ssssen Re: Nielubiane słowa 30.11.17, 08:52
      "Projekt" - w sensie "jakieś działanie artystyczne". Uwielbia to słowo Agnieszka Obszańska z Trójki i gdy wymawia je tym swoim głosem który brzmi jakby powstrzymywała wymioty robi mi się niedobrze.

    • vilez Re: Nielubiane słowa 30.11.17, 17:17
      "Dedykowane", "dedykować".
      Np. szampon dedykowany młodym ludziom. Ki diabeł?

      Dedykacja to dla mnie w książce jest, i tyle. Czy w związku z piosenką lub wierszem... ("tę piosenkę / wiersz dedykuję...").
      • bupu Re: Nielubiane słowa 30.11.17, 17:48
        vilez napisała:

        > "Dedykowane", "dedykować".
        > Np. szampon dedykowany młodym ludziom. Ki diabeł?
        >
        > Dedykacja to dla mnie w książce jest, i tyle. Czy w związku z piosenką lub wier
        > szem... ("tę piosenkę / wiersz dedykuję...").

        A bo to pierwsze znaczenie to jest ordynarna kalka z angielskiego gdzie "dedicated" oznacza tyle co "przeznaczony". Mniej więcej.
      • ssssen Re: Nielubiane słowa 01.12.17, 08:14
        Ba, kiedyś myślałem że określenie "ZSSR" jest błędne - a okazało się że używają go ludzie szczególnie nienawidzący komunizmu. "ZSRR"czyli "rady"zamiast "sowiety" to jest dla nich zbyt łagodne określenie...
        • zuzudanslemetro Re: Nielubiane słowa 01.12.17, 08:42
          Z moich obserwacji wynika, że używają go ludzie kompletnie pozbawieni ładunku emocjonalnego wobec Rosji z czasów komunizmu. Po prostu urodzili się, kiedy istniał Związek Radziecki bądź inaczej ZSRR i się przyzwyczaili do tych nazw. Moja osobista matka, rusofilka, wielbicielka kultury rosyjskiej, w życiu nie użyłaby słowa "sowiet" i właśnie w słowie "sowiet" bądź "sowiecki" jest ten ładunek negatywny. Zauważ, że używają go publicyści i politycy, którzy uważają, że absolutnie wszystko co powstało w komunizmie, było złe.
          • neandertalka Re: Nielubiane słowa 25.06.18, 12:08
            "ZSRR" czy "Związek Radziecki" był przez dekady słowem neutralnym, powszechnie używanym jako nazwa tego państwa. Jak pisze zuzu - przyzwyczajenie albo, jeszcze częściej, akceptacja rzeczywistości zastanej po przyjściu na świat jako oczywistej i jedynie możliwej. Wiedziało się z literatury i historii, że przed wojną mówiono "Związek Sowiecki", "Sowiety", i brzmiało to dziwnie, łączyło się z jakąś zamierzchłą epoką. Po transformacji wyrugowano z nazwy "rady", przywrócono przedwojenne "sowiety", nadając jednemu i drugiemu sens ideologiczny: radom niesłuszny ("wszystko co powstało w komunizmie, było złe"), sowietom słuszny (a "przed wojną" wręcz przeciwnie). Ciekawe, czy kiedyś historia znowu zrobi zwrot :-)

            Będąc zapewne z pokolenia twojej matki, zuzu, też o tym państwie mówię i mawiam :-) "Związek Radziecki".
    • chatgris01 Re: Nielubiane słowa 30.11.17, 22:09
      Cierpnie mi wszystko, jak widze/czytam (od kilku lat, wczesniej mi jakos tak bez przerwy w oko nie wpadalo:
      "pracowniczka" zamiast "pracownica", "rowiesniczka" zamiast "rowiesnica".
      A jak zobaczylam "niewolniczka" zamiast "niewolnica", to juz oslupialam.
      I nie, nie chodzilo o rowiesniczke z przedszkola, ani mala dziewczynke w niewoli.

      Zastanawiam sie, czy te zmiany tez przyplynely na fali manii zdrobnien??? Grrr.

      Na wszelkie pieniazki, chlebus, maselko itp. tez mam alergie.



        • minerwamcg Re: Nielubiane słowa 01.12.17, 00:21
          Nie znoszę dwóch słów, których moja matka używa z upodobaniem, i gdzie tylko jest okazja, tam nie ma bata, muszą być użyte.
          Przegrzać się - bynajmniej nie w znaczeniu przyjąć zbyt wiele ciepła, silnik się przegrzał. O nie, nie, aniołki. Moja wyrafinowana rodzicielka używa tego w znaczeniu zagrzać się w całości, dokumentnie. Czy te naleśniki się już przegrzały? Zaczekaj, to się jeszcze nie przegrzało. Brrr! Jak to słyszę odechciewa mi się owej "przegrzanej" rzeczy jeść.
          I drugie - zaczesać. Zaczesz sobie włosy. Nie uczesz, nie popraw, nie odgarnij - tylko właśnie zaczesz. Powiedziałam mamie kiedyś, że jak słyszę o zaczesywaniu (na śmierć?) mam ochotę wyhodować sobie dredy :)
          • ssssen Re: Nielubiane słowa 01.12.17, 08:08
            Przypomina mi to historię śledzia który marzył o tym żeby mieć długie włosy... Na pytanie "Po co?" odpowiedział "A, tak [tu gest zagarniania włosów za uszy]bym je sobie zaczesywał!"
          • emae Re: Nielubiane słowa 01.12.17, 08:44
            ssssen napisał:

            > Ale co, chodzi ci o powszechnie błędne użycie tego słowa? Co jest w nim złego
            > w poprawnym znaczeniu (czyli "ktoś na kim można polegać")?

            Właśnie o tym jest ten wątek. O słowach poprawnie użytych, które z niewiadomych przyczyn nas irytują. Wątek naturalnie podryfował w stronę słów użytych błędnie, bo jednak one irytują najczęściej i najbardziej.
            • ssssen Re: Nielubiane słowa 01.12.17, 13:15
              emae napisała:

              > Wątek naturalnie podryfował w stronę słów użytych błędni
              > e, bo jednak one irytują najczęściej i najbardziej.

              Pytanie dlaczego "naturalnie podryfował"? Tez mnie kusiło żeby powymieniać słowa używane w niewłaściwym znaczeniu (o tym można godzinami...), ale znając założenia tego wątku - dałem sobie spokój.
              • emae Re: Nielubiane słowa 01.12.17, 13:56
                ssssen napisał:

                >
                > Pytanie dlaczego "naturalnie podryfował"? Tez mnie kusiło żeby powymieniać słow
                > a używane w niewłaściwym znaczeniu (o tym można godzinami...), ale znając założ
                > enia tego wątku - dałem sobie spokój.

                Tak jak napisałam. Słowa użyte błędnie irytują najczęściej i najbardziej. Do tej irytacji łatwiej też się przyznać niż do tego, że z jakichś niewyjaśnionych przyczyn nie lubimy zupełnie normalnego, poprawnie użytego słowa.

                Dla mnie jednym z najgorszych słów świata jest to, co praktycznie każdy ma przy ubraniu. Albo kilka zupełnie normalnych nazw części ciała. NIE WIEM, dlaczego. Jakaś zapomniana, nieprzepracowana trauma z dzieciństwa. Próba wyobrażenia sobie, jaką ja mogę mieć, u licha, traumę na tle elementów ubrania i części ciała prowadzi mnie do naprawdę niefajnych pomysłów. Zrozumiałe chyba, że wolę się nie zagłębiać w temat ;)
                • lord_vmordevol Re: Nielubiane słowa 04.12.17, 11:37
                  emae napisała:

                  > Dla mnie jednym z najgorszych słów świata jest to, co praktycznie każdy ma przy
                  > ubraniu. Albo kilka zupełnie normalnych nazw części ciała. NIE WIEM, dlaczego.

                  Guzik? Trauma na tle "Akademii pana Kleksa"?

          • pi.asia Re: Nielubiane słowa 06.12.17, 12:32
            ssssen napisał:

            > Ale co, chodzi ci o powszechnie błędne użycie tego słowa? Co jest w nim złego
            > w poprawnym znaczeniu (czyli "ktoś na kim można polegać")?

            Oba znaczenia są już uznane za poprawne. (sjp.pwn.pl) Mnie nie podoba się BRZMIENIE tego słowa, takie jakieś oślizgłe. Wolę określenia "rzetelny, odpowiedzialny" czy - w drugim znaczeniu "ugodowy, idący na kompromis".
    • zmija_w_niebieskim Re: Nielubiane słowa 01.12.17, 19:47
      "Wysmakowany". Ktoś tu kiedyś pisał o wysmakowanych ozdobach i wysmakowanym ubraniu. Zapewne jest to poprawne, ale mdli mnie, jak to widzę.
      Ze słów użytych niepoprawie najbardziej mnie chyba denerwuje "rozmiarówka" zamiast "rozmiar", "miejscówka" zamiast "miejsce" itp. Oraz wszechobecne "z automatu" używane zamiast "automatycznie" czy "odruchowo" albo też "z urzędu". Za dawnych dobrych czasów z automatu to sobie można było najwyżej postrzelać!
        • zmija_w_niebieskim Re: Nielubiane słowa 02.12.17, 19:20
          O! A czym się w takim razie różni agresywność od agresji? Może agresywność to skłonność do agresji, czyli cecha charakteru, a agresja to sam akt? Też mi się wydawało, że "agresywność" brzmi trochę jak "inteligentność".
          • zla.m Re: Nielubiane słowa 04.12.17, 08:14
            Tak, agresywność to cecha, a agresja - zachowanie. I na dowód dostałam nawet cytaty z Doroszyńskiego, słowo od lat funkcjonuje. Ale mnie się kojarzy tak samo jak Tobie - z tworzeniem rzeczowników odprzymiotnikowych, gdy funkcjonuje jest inny rzeczownik, typu właśnie inteligencja-> inteligentny -> inteligentność.
        • lord_vmordevol Re: Nielubiane słowa 04.12.17, 11:39
          zla.m napisała:

          > Właśnie się dowiedziałam, że "agresywność", słowo które miałam za błędne, jest
          > poprawne. Niniejszym bardzo go nie lubię.

          No przecież jest nawet cytat z klasyki: "Agresywność - jeden!"
    • orelkaelka Re: Nielubiane słowa 03.12.17, 08:17
      Stać lub chodzić "za czymś". Np. stoję za chlebem,chodzę za butami. Wyobraźnia od razu podsuwa mi stojący w kolejce chleb,a za nim jakiegoś człowieka. Lub buty,które idą ulicą,a za nimi podąża jakaś kobieta,
      • zmija_w_niebieskim Re: Nielubiane słowa 04.12.17, 22:35
        Ja nie cierpię wyrażenia "być za kimś" - czyli tego kogoś bardzo lubić, a może nawet kochać, albo też "być za czymś". Typu: "ona była bardzo za Sebastianem" albo "nie jestem za kanapkami" - i to nie w sensie, że jest głosowanie, czy podać kanapki, czy nie, tylko, że autor wypowiedzi kanapek nie lubi.
        Czy to jest regionalizm, czy po prostu niepoprawne?
      • vi_san Re: Nielubiane słowa 04.12.17, 22:58
        Czs jakiś temu słysząc za plecami jakąś niewiastę gadająca przez telefon i oznajmiająca rozmówcy "Czekam za lekarzem!" kusiło mnie, aby odwróciwszy się rzucić "A wcale nie, bo za mną. A medycyny nie kończyłam!"... :D Powstrzymałam się, ale, oj, kusiło...
        • orelkaelka Re: Nielubiane słowa 06.12.17, 15:01
          W związku z czekaniem na lekarza i na badania...
          .Leczę się hematologicznie i muszę mieć regularnie badaną krew. Ostatnio wczoraj. Siedzę w przychodni,przychodzi kobietka i pyta "Pani do krwi"?Piękne prawda?
          Podobnie,jak "mam tarczycę","mam oskrzela". Skrót myślowy. Ma to zapewne oznaczać,że ktoś na to choruje. Ale zawsze mam ochotę odpowiedzieć,że tarczycę i oskrzela ma każdy. I okropnie razi moje uszy.
          • emae Re: Nielubiane słowa 06.12.17, 15:29
            orelkaelka napisał(a):

            > W związku z czekaniem na lekarza i na badania...
            > .Leczę się hematologicznie i muszę mieć regularnie badaną krew. Ostatnio wczora
            > j. Siedzę w przychodni,przychodzi kobietka i pyta "Pani do krwi"?Piękne prawda?
            > Podobnie,jak "mam tarczycę","mam oskrzela". Skrót myślowy. Ma to zapewne oznacz
            > ać,że ktoś na to choruje. Ale zawsze mam ochotę odpowiedzieć,że tarczycę i oskr
            > zela ma każdy. I okropnie razi moje uszy.

            Pracowałam przez jakiś czas w branży związanej z profilaktyką uzależnień. Mój ulubiony skrót myślowy to "mamy w ofercie narkotyki dla gimnazjalistów" ;)
            • zuzudanslemetro Re: Nielubiane słowa 06.12.17, 17:14
              emae napisała:


              >
              > Pracowałam przez jakiś czas w branży związanej z profilaktyką uzależnień. Mój u
              > lubiony skrót myślowy to "mamy w ofercie narkotyki dla gimnazjalistów" ;)

              śliczne :) Pamiętam jak kiedyś w liceum przyszła do nas nasza wychowawczyni i pyta, kogo chcemy mieć na następnej wychowawczej. Klasa chórem odpowiedziała, że kogoś od narkotyków. "Praktyka czy teoretyka?" - pyta wychowawczyni. "Dilera" - odpowiedziała klasa zgodnym chórem. Ta pani nie miała z nami łatwo...
              • aadrianka Re: Nielubiane słowa 06.12.17, 20:52
                zuzudanslemetro napisała:

                >
                > śliczne :) Pamiętam jak kiedyś w liceum przyszła do nas nasza wychowawczyni i p
                > yta, kogo chcemy mieć na następnej wychowawczej. Klasa chórem odpowiedziała, że
                > kogoś od narkotyków. "Praktyka czy teoretyka?" - pyta wychowawczyni. "Dilera"
                > - odpowiedziała klasa zgodnym chórem. Ta pani nie miała z nami łatwo...

                Czytałam tę anegdotę kiedyś w "Filipince" :)
                  • aadrianka Re: Nielubiane słowa 07.12.17, 09:52
                    zuzudanslemetro napisała:

                    > Albo psoty się powtarzają albo ktoś z kolegów wysłał, chociaż nie jestem pewna,
                    > czy w czasach kiedy chodziłam do liceum Filipinka jeszcze istniała. Kiedy prze
                    > stała wychodzić?


                    Za wikipedią:
                    "Trudności finansowe doprowadziły, w 1998 roku, do sprzedania pisma spółce Twój Styl, i redaktorką naczelną została Liliana Fabisińska, a następnie Joanna Dowgiałło-Tyszka.

                    W 2002 roku pismo (wraz ze spółką Twój Styl) zostało przejęte przez wydawnictwo H. Bauer i jego redaktor naczelną została, od stycznia 2003, Anna Damięcka.
                    Pod koniec kwietnia 2006 r. wydawca magazynu "Filipinka" uznał wydawanie tego czasopisma za nieopłacalne i zawiesił jego działalność. Ostatni numer tego czasopisma (już znacznie różniącego się od swoich pierwszych numerów) ukazał się w maju 2006 roku."

                    Ta anegdotka z narkotykami była na stronie Filipa. Niemal dosłownie w przytoczonym przez Ciebie brzmieniu, więc pewnie któryś z Twoich kolegów uznał dowcip za wart publikacji. Nie pamiętam, który był to rok, podejrzewam, że środek lat '90.
                    • zuzudanslemetro Re: Nielubiane słowa 07.12.17, 21:04
                      Jeśli to nie przypadkowa zbieżność, a mogła być, bo nie oszukujmy się sporo osób wpada na genialne pomysły, i faktycznie ktoś z moich szkolnych ziomków to wysłał, to musiała być druga połowa 90tych.
                      • lord_vmordevol Re: Nielubiane słowa 08.12.17, 08:58
                        zuzudanslemetro napisała:

                        > Jeśli to nie przypadkowa zbieżność, a mogła być, bo nie oszukujmy się sporo osó
                        > b wpada na genialne pomysły, i faktycznie ktoś z moich szkolnych ziomków to wys
                        > łał, to musiała być druga połowa 90tych.

                        Prawdę mówiąc, zagranie samo się narzuca i pewnie było wymyślone niezależnie w wielu miejscach :-)
      • pavvka Re: Nielubiane słowa 11.12.17, 13:20
        orelkaelka napisał(a):

        > Stać lub chodzić "za czymś". Np. stoję za chlebem,chodzę za butami. Wyobraźnia
        > od razu podsuwa mi stojący w kolejce chleb,a za nim jakiegoś człowieka. Lub but
        > y,które idą ulicą,a za nimi podąża jakaś kobieta,

        O tym kiedyś mówił bodajże Miodek w swoim programie. Użycie "za" jest wg niego poprawne jeśli mowa jest o odwiedzaniu wielu różnych miejsc, czyli można powiedzieć np. "chodzić za sprawunkami". Natomiast "stać za chlebem" to już błąd językowy.
    • zuzudanslemetro Re: Nielubiane słowa 05.12.17, 07:46
      "Posiadać"! Jak mnie irytuje nadużywanie tego słowa. Płacę w empiku a miła skądinąd panienka o fatalnej dykcji i szczękościsku pyta mnie, czy posiadam kartę empik. Nie, odpowiadam na razie spokojnie. Przychodzi do wydawania reszty i dziewczę mnie pyta, czy posiadam grosik. No i tu spokojnie i rzeczowo wytłumaczyłam dziewczynie, że posiadać można majątek czy coś innego dorodnego, ale grosik to można co najwyżej mieć, niestety nie mam.
    • ssssen Re: Nielubiane słowa 05.12.17, 08:20
      "masakrycznie"

      sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/masakryczny;6537.html

      Jak widać to słowo jest już traktowane jak poprawne, a ja go nie cierpię! Osobie która go używa odbiera od razu 10 punktów IQ.

      Podobnie jak "jestem w szoku!".
    • orelkaelka Re: Nielubiane słowa 06.12.17, 21:59
      "Nie". Wtedy,gdy ktoś kończy tym słowem zdanie,nadając formę pytającą. I tworząc w ten sposób potworki typu "widziałaś to,nie?","spotkamy się później,nie?","ładna pogoda,nie?"
      • a_i_ola Re: Nielubiane słowa 06.12.17, 22:35
        Po pierwsze witam wszystkich po przerwie. Czytam forum z ogromną przyjemnością, zwłaszcza gdy trolle i trolliki śpią;) We własnym wątku fanficznym boję się wychylić, bo jeszcze dostanę po wychylonym łebie w związku z długotrwałym brakiem aktywności. Przypomniałam sobie ostatnio scenę z CR (chyba), w której mocno nieletni IGS kreśli całkiem okrągłe kółka bez użycia cyrkla, a świadomy tego, że mama musi dokończyć artykuł czy inne licho, zachowuje się szczególnie spokojnie. No kabaret! Cóż, moje bacho tak nie ma(ją) gdy ja chcę popisać w spokoju, więc nie piszę. Przyznaję, że w wyżej przypomnianej scenie podoba mi się wyłącznie Józwa, zrzucający uszatego kreślarza z krzesełka. To się szanuje.
        A poważnie i na temat: pomijając "pieniążki", których złoty deszcz padał gęsto na zebraniach rodzicielskich w przedszkolu i pada takoż na zebraniach wczesnoszkolnych, jest takie wstrętne słowo na "l", które przyprawia mnie o...Boszsz, nie wiem czy dam radę. To słowo to...le..."lekutko". No błeeeee.
        • dakota77 Re: Nielubiane słowa 07.12.17, 00:51
          a_i_ola napisał(a):

          > Po pierwsze witam wszystkich po przerwie. Czytam forum z ogromną przyjemnością,
          > zwłaszcza gdy trolle i trolliki śpią;) We własnym wątku fanficznym boję się wy
          > chylić, bo jeszcze dostanę po wychylonym łebie w związku z długotrwałym brakiem
          > aktywności.

          Wtaj :) Nie dostaniesz po lbie, ale zdradz prosze, napiszesz cos? ;-)
        • potworia Re: Nielubiane słowa 09.12.17, 10:45
          Częstotliwość wpisów nawiązujących do mojej córeczki kwalifikuje mnie chyba na jakieś inne forum, ale. Nie mogę wyjść ze zdziwienia, że to urocze, śpiewne gruchanie, które produkuje, nosi odrażające miano "głużenia".
          "Ciemieniucha" też brzydkie, ale ma coś fascynującego, jak i desygnat...
          • emae Re: Nielubiane słowa 09.12.17, 12:00
            potworia napisał(a):

            > Częstotliwość wpisów nawiązujących do mojej córeczki kwalifikuje mnie chyba na
            > jakieś inne forum, ale. Nie mogę wyjść ze zdziwienia, że to urocze, śpiewne gru
            > chanie, które produkuje, nosi odrażające miano "głużenia".
            > "Ciemieniucha" też brzydkie, ale ma coś fascynującego, jak i desygnat...

            O tak, ja też nie znoszę słowa "głużenie". Kto to w ogóle wymyślił? "Gruchanie" brzmi dużo lepiej , zresztą nawet u MM Ziutek "gruchał serdecznie do pluszowego zajączka" :) Zupełnie jakbym widziała (i słyszała) mojego synka :)
              • emae Re: Nielubiane słowa 09.12.17, 13:13
                potworia napisał(a):

                > Po dwóch godzinach obserwowania jak obsypuje pluszowego smoka najczulszymi dźwi
                > ękami i uśmiechami, poczułam coś w rodzaju zazdrości;-)

                Lepiej ciesz się chwilą relaksu ;)
                • potworia Re: Nielubiane słowa 09.12.17, 16:08
                  Zapomniałam dodać, że sama musiałam sterczeć obok i leciutko tym smokiem poruszać:-) Chwała geniuszowi, który wynalazł czytniki, książka papierowa jednak trudniejsza w obsłudze.
                  A wracając mniej więcej do tematu wątku, czy nie można by czymś przyjemniejszym zastąpić paskudnego słowa "ebook"?
                    • pi.asia Re: Nielubiane słowa I przeciwnie 17.12.17, 11:37
                      apersona napisała:

                      > Jak jesteśmy przy ebooku, to zauroczył mnie ostatnio BOOKSZPAN i słowo i sama k
                      > sięgarnia, bowiem jest to proszę państwa KSIĘGARNIA Z KSIĄŻKAMI! i to jakimi!

                      Mnie zauroczyła nazwa sieci sklepów ze środkami czystości SHOP PRACZ :)
                      • pi.asia Re: Nielubiane słowa I przeciwnie 17.12.17, 11:45
                        Nienawidzę niektórych polskich nazw roślin doniczkowych i ogrodowych, zwłaszcza że mają piękne łacińskie nazwy, pod którymi są powszechnie znane.

                        Piękne pnącze bugenwilla - polska nazwa KĄCICIERŃ
                        Ismena - BŁONCZATKA
                        Kroton - TRÓJSKRZYN PSTRY
                        Kalatea - OSTRZESZYN
                        Maranta - KLEINA
                        Alokazja - ZAKLEŚŃ

                        Te nazwy są nie tylko paskudne, ale i diabelnie trudne do wymówienia. Brak im lekkości i wdzięku jakie mają choćby nazwy owadów: piórolotek śnieżynka, inaczej śpicolotek pięćpiór - jakie to śliczne!
                      • ssssen Re: Nielubiane słowa I przeciwnie 18.12.17, 11:07
                        W Katowicach był kiedyś sklep z używaną odzieżą który nazywał się "Szmatrix" - oczywiście można sobie wyobrazić jaka czcionką to było napisane :)

                        www.google.pl/maps/@50.2544043,19.0202919,3a,49.5y,231.48h,85.52t/data=!3m6!1e1!3m4!1s9xWkasq8rnNt6vnxHQAMxg!2e0!7i13312!8i6656
          • neandertalka Re: Nielubiane słowa 02.08.18, 14:58
            potworia napisał(a):

            > Częstotliwość wpisów nawiązujących do mojej córeczki kwalifikuje mnie chyba na
            > jakieś inne forum, ale. Nie mogę wyjść ze zdziwienia, że to urocze, śpiewne gru
            > chanie, które produkuje, nosi odrażające miano "głużenia".
            > "Ciemieniucha" też brzydkie, ale ma coś fascynującego, jak i desygnat...

            GŁUŻENIE????
            Jezusmaria. Pierwsze słyszę. To chyba jakiś neologizm...

            • potworia Re: Nielubiane słowa 02.08.18, 15:09
              neandertalka napisał(a):
              >
              > GŁUŻENIE????
              > Jezusmaria. Pierwsze słyszę. To chyba jakiś neologizm...
              >
              Też nie znałam, ale mnie oświecono:-) Najpierw w gabinecie pediatrycznym, a potem we wszechwiedzących internetowych parentingowych.
    • lord_vmordevol Re: Nielubiane słowa 12.12.17, 09:57
      aadrianka napisała:

      > A Wy jakich słów nie lubicie?

      Właśnie mi przypomniał pewien blog, jak paskudnie wygląda zwrot "zasyłam pozdrowienia".

      (Podobnie jak pokraczne jest "zapoznałam chłopaka")
        • lord_vmordevol Re: Nielubiane słowa 13.12.17, 08:54
          ssssen napisał:

          > A wiecie że czasem nawet lekarze mówią "zaopatrzyć" zamiast
          > "opatrzyć"? "Zaopatrzyliśmy pacjenta"... Żenada...

          A nie wiem, czy to przypadkiem nie jest terminologia zawodowa i nie oznacza przypadkiem całego zespołu czynności wykonanych przy chorym, w odróżnieniu od "opatrzyć" dotyczącego tylko zabandażowania.
          • berrin Re: Nielubiane słowa 13.12.17, 20:44
            Może to jest biernik, tylko one traktują ząb jak osobę? Kogo/co widzę - (pana) zęba? Dentystki w końcu, to może mają do tego zęba taki podszyty szacunkiem stosunek?
            Ja mam alergię na "ubogacić" (co to ma być - poza kościelną nowomową?!). Oraz na "w oparciu", np. "w oparciu o przepis". Usus jeszcze przedwojenny, już w latach 30tych Sąd Najwyższy tego oparcia używał, ale mnie zgrzyta.
            Za to do tego, że mój pracodawca dedykuje dla mnie szkolenie, powoli przywykam, bo mnie to szalenie bawi.
            • zmija_w_niebieskim Re: Nielubiane słowa 16.12.17, 10:53
              > Może to jest biernik, tylko one traktują ząb jak osobę? Kogo/co widzę - (pana)
              > zęba? Dentystki w końcu, to może mają do tego zęba taki podszyty szacunkiem st
              > osunek?

              Być może :D

              Oraz n
              > a "w oparciu", np. "w oparciu o przepis".

              Przypomniała mi się anegdotka o starej polonistce, która na te słowa uczniom mówiła, że w oparciu to mogą być jedynie pluskwy.
          • significado-significante Re: Nielubiane słowa 13.12.17, 21:20
            Wydaje mi się że ten rodzaj błędu (jeśli rzeczywiście jest błędem) bardzo często się pojawia, a w niektórych kontekstach osiadł i okrzepł już na tyle, że w zasadzie wyparł formę na pozór zgodną z przypadkiem gramatycznym (biernik). Więc oprócz wyrywania zęba można też grać w hokeja lub w tenisa (nie w hokej lub tenis przecież), tańczyć rock'n'rolla, zjeść pomidora albo ogórka itd itp. Nie mówiąc już o wyrażeniach: "utrzeć (komuś) nosa" / "mieć (do czegoś) nosa" czy np. "czuć bluesa".

            Tak w ogóle to witajcie! Udzielałam się tu kiedyś, ale już parę - albo i ze dwie pary - latek mnie nie było. Ostatnimi czasy znów intensywnie poczytuję Forum, a to dlatego że, z racji szczęśliwie po raz drugi wypełnionych ramion, spędzam długie bezsenne godziny z dziecięciem przy piersi. Udało mi się zgłębić sporo nowych wątków, nadrobić kilka afer i awantur. Widzę też mnóstwo nieznanych mi twarzy. Dzień dobry Wam wszystkim :)
            • vi_san Re: Nielubiane słowa 13.12.17, 22:24
              A to witaj ponownie. Omiatam z miłego kurzu ławę pod oknem i serwuję ekspresówkę Liptona w niebieskim, wyszczerbionym kubku. A tak na serio - to napar malinowy [wszak sezon gryp i przeziębień] w eleganckiej porcelanie. I domową szarlotkę z dwiema kulkami lodów waniliowych. I podsuwam koszyczek z pierniczkami, bo wszak czas przedświąteczny jest. :) Podałabym tez własnej roboty nalewkę miodową, ale z racji wypełnionych ramion - musi poczekać...
              • significado-significante Re: Nielubiane słowa 14.12.17, 03:00
                vi_san napisała:

                > A to witaj ponownie. Omiatam z miłego kurzu ławę pod oknem i serwuję ekspresówk
                > ę Liptona w niebieskim, wyszczerbionym kubku. A tak na serio - to napar malinow
                > y [wszak sezon gryp i przeziębień] w eleganckiej porcelanie. I domową szarlotkę
                > z dwiema kulkami lodów waniliowych. I podsuwam koszyczek z pierniczkami, bo ws
                > zak czas przedświąteczny jest. :) Podałabym tez własnej roboty nalewkę miodową,
                > ale z racji wypełnionych ramion - musi poczekać...
                >

                A, dzięki Ci serdeczne za te powitalne wspaniałości. Z radością się uraczę :)
            • neandertalka Re: Nielubiane słowa 13.12.17, 23:54
              Ja też lubię sobie ponarzekać. W niegdysiejszym elementarzu, w wierszyku o czarnym baranie, stało: "cóżeś tam robił, czarny baranie? - mełł mąkę, mełł mąkę, mościwy panie" - a teraz, panie, to mówią: mielił mąkę! A fuj. Nigdy!!!! Ale co zrobić. Jak tu ktoś napisał, pola semantyczne się zmieniają, przenikają... a język nie stoi w miejscu... a uzus robi swoje. I założę się, że wszyscy i wszystkie, jak tu jesteśmy, pijemy i zawsze piliśmy szampana, a nie szampan. No co ja poradzę. Dopełniacz wypiera biernik coraz bardziej...
            • pavvka Re: Nielubiane słowa 15.12.17, 14:50
              significado-significante napisała:

              > Wydaje mi się że ten rodzaj błędu (jeśli rzeczywiście jest błędem) bardzo częst
              > o się pojawia, a w niektórych kontekstach osiadł i okrzepł już na tyle, że w za
              > sadzie wyparł formę na pozór zgodną z przypadkiem gramatycznym (biernik). Więc
              > oprócz wyrywania zęba można też grać w hokeja lub w tenisa (nie w hokej lub ten
              > is przecież), tańczyć rock'n'rolla, zjeść pomidora albo ogórka itd itp. Nie mów
              > iąc już o wyrażeniach: "utrzeć (komuś) nosa" / "mieć (do czegoś) nosa" czy np.
              > "czuć bluesa".

              Nikt też nie mówi "jem banan" albo "mam fiat". Ale IMO to jednak jest biernik, tylko w formie równej dopełniaczowi. Te słowa odmienia się (przynajmniej w pewnych sytuacjach) jak rzeczowniki żywotne.
                • dakota77 Re: Nielubiane słowa 15.12.17, 16:08
                  Radio sie odmienia. sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/radio;4196.html
                  "W radio nadali komunikat" to moim zdaniem mogloby wyjsc z ust pokolenia naszych dziadkow, kiedys tego slowa sie nie odmienialo
                  . "Radio stoi na regale"- mianownik, trudno zeby brzmial inaczej. "Wlacz radio"- biernik, kogo co. "Lato z Radiem"- narzednik.
            • zmija_w_niebieskim Re: Nielubiane słowa 16.12.17, 10:57
              Zgadzam się z tymi ogórkami i bananami, ale z zębem się w życiu nie zgodzę. Zgrzyta mi ten ząb i tyle. Przecież chirurg nie mówi, że usunął wyrostka robaczkowego albo że amputował palca.

              Gratuluję wypełnionych ramion :)