Dodaj do ulubionych

No to świątecznie- Noelka ;)

18.12.17, 03:59
1. Która wigilia najbardziej Wam się podobała? Mnie ta plenerowa, którą zaimprowizował Metody.
2. Ulubiona postać. Dla mnie: Tomek Kowalik. Elki nie lubiłam i dalej nie lubię ;P
3. Co byście wyrzuciły? Ja bym się pozbyła wątku Rumunek (wiele razy omawiane na forum), ale też tych ckliwości przy wręczaniu prezentu Dmuchawcowi i tej gadki Gaby o świeczce za oknem. Mam małą wytrzymałość na takie rzeczy. No i to niby śmieszne Anielkowe mylenie synów też bym wycięła.
4. Czy któraś z Was była kiedyś aniołkiem? ;) Ja tak, ale niestety nie takim jak Elka, tylko takim sprzedającym opłatki w marketach. Ale i tak bardzo miło wspominam tę pracę i żałuję, że nie mam zdjęcia w "stroju służbowym" na pamiątkę :D
Obserwuj wątek
    • zla.m Re: No to świątecznie- Noelka ;) 18.12.17, 07:53
      Ja nie lubię całej książki, jej taniego sentymentalizmu, wrednej i rozpuszczonej Elki, idiotycznej "historii miłosnej" Cyryla i Terpentuli. I nie lubię nagłej przemiany dr Kowalika w buca.

      --
      Odkąd dostałem ostatni rachunek za prąd jestem amiszem.
      • zla.m Re: No to świątecznie- Noelka ;) 18.12.17, 08:16
        A, jeszcze nie lubię tego, że prawdziwa miłość to tylko u biednych i w zabałaganionych mieszkaniach, a bogaci się nie rozumieją. Oraz dziecko zasobnego pana jest koniecznie pulchne.

        Żeby nie było: sama mam zabałaganione mieszkanie i łapię się na to kupowanie czekolady ze swojej kasy. Tak. Ale to jest tani chwyt literacki.

        --
        Pracuję z naprawdę wspaniałymi ludźmi. Są godni zaufania, uczciwi,
        nigdy nie powodują problemów. Zupełnie tam nie pasuję.
      • soova Re: No to świątecznie- Noelka ;) 18.12.17, 10:21
        Wszystkie opisy wieczerzy wigilijnych są przesłodzone. Ale Elka... cóż, jest rozpuszczona, ale jest bardzo prawdziwa. Dziewczyna, której wszystkie życzenia przez ostatnich 17 lat spełniano bez większych problemów, za to która żyła praktycznie emocjonalnie bez rodziców (nie mylić z dziadkami - seniorzy to nie rodzice i nigdy nimi nie będą!), jest jak najbardziej w swoim samolubstwie realna.
        I wolę już tę realną Elkę, postać zaplanowaną jako rozpuszczoną nastolatkę, która dopiero w ramach opowieści wigilijnej zaczyna widzieć coś poza wielkością swojego ego, i któą konsekwentnie się w kierunku wigilijnego światła prowadzi, niż sympatycznego w poprzedniej części Mamerta, którego autorka upatrzyła sobie znienacka jako dyżurnego złego lekarza żądnego władzy i pieniędzy. Bo przecież skoro ma ten nowy samochód, to przecież sobie za coś go kupił.
        • zla.m Re: No to świątecznie- Noelka ;) 18.12.17, 11:05
          Faktycznie Elka jako taka jest prawdziwa i nieźle napisana, pomieszałam porządki lubienia - osobiste (Elka) i dotyczące "rzemiosła pisarskiego" (przedstawienie rodzin). Co mi zgrzyta pisarsko - chyba tempo przemiany, ale powiedzmy że to jest taka konwencja i da się zrozumieć.

          --
          Psycholog poradził mi napisać szczere listy do osób, których nienawidzę i spalić je.
          Zrobione. Ale co z listami?
    • ciotka_scholastyka Re: No to świątecznie- Noelka ;) 18.12.17, 09:51
      Zdecydowanie wizyta w mieszkaniu Dmuchawca była obrzydliwie przesłodzona i ociekająca tanim lukrem. Te przemowy Kreski, ten Dmuchawiec i jego trzęsące się ręce, tak wzruszony dodatkowym prezentem, że musi się napić kompotu :D :D :D

      Wizyta u Waldemarka i Tamarki - no cóż, żenująca. Ta wiśniowa tapeta w rzucik, ten pan nadciśnieniowiec, bezczelne dzieciaki...

      Za to wigilia u Borejków była fajna. Wtedy jeszcze tak.
    • rosynanta Re: No to świątecznie- Noelka ;) 18.12.17, 10:49
      1. U Żaków. (Hajduków, Kołodziejów)
      2. A ja lubię Elkę.
      3. Nie mam nic do dodania.
      4. Tylko w jasełkach :)

      Zastanowiło mnie przy ostatniej lekturze, jaki właściwie był plan Baltony. Tomek myśli, że Elkę przywiózł do niego Baltona. Jak wiemy, Elka przyszła do Tomka sama, a Baltonę wyprosił od niej Metody. Do opisu (loczki i ciałka ma sporo) oraz ogólnej wizji aniołka pasuje mi chyba bardziej Patrycja Borejko - wszak na twarzy Elki widać było choleryczny temperament. No i myślę i myślę, co ten Florek planował, poza lepieniem pierożków... :D
      • piotr7777 Re: No to świątecznie- Noelka ;) 18.12.17, 22:26
        > Zastanowiło mnie przy ostatniej lekturze, jaki właściwie był plan Baltony. Tome
        > k myśli, że Elkę przywiózł do niego Baltona. Jak wiemy, Elka przyszła do Tomka
        > sama, a Baltonę wyprosił od niej Metody. Do opisu (loczki i ciałka ma sporo) or
        > az ogólnej wizji aniołka pasuje mi chyba bardziej Patrycja Borejko - wszak na t
        > warzy Elki widać było choleryczny temperament.

        Odpada - cała trójka (Tomek, Patrycja i Baltona) znała się od lat. Gdyby Baltona zaproponował Patrycję po prostu by ją wymienił z imienia.
        • anchema Re: No to świątecznie- Noelka ;) 20.12.17, 01:15
          swego czasu była dyskusja na ten temat :)
          osobiście też przychylam się do zdania, że chodziło o Patrycję, tym bardziej, że Baltona jest już na etapie (nieświadomego do końca) podkochiwania się w Pulpie - to, że wszyscy się znali, nie ma moim zdaniem znaczenia - nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Baltona triumfalnie przyprowadzając Partycję do Tomka rzucił coś w stylu "No, Patrycja, Patrycja przecież, jak mogłeś sam na to nie wpaść" czy coś w podobnym stylu
          • zuzudanslemetro Re: No to świątecznie- Noelka ;) 20.12.17, 10:08
            A ja myślę, że jednak chodziło Baltonie o Elkę. Wiedział, że laska lata za nim, na odczepnego się z nią umówił. I wcale nie zamierzał przyjść na spotkanie. Taki cham. No i nagle dzwoni do niego Tomcio i mówi "Stary, poruta! Aniołek mi się pochorował a Roma mogłaby od biedy zagrać Śmiertkę w Jasełkach ale na pewno nie może być asystentką Mikołaja. Z resztą kazała mi się wypchać. Nie znasz jakiejś aniołkowatej dziewczyny?". No i tu Baltona mówi, że przecież jest Patrycja. Ale Tomcio odpowiada, że nie będzie dręczył Patrycji bo tam na Roosevelta huk roboty, zwłaszcza że Ida wychodzi za mąż. I wtedy Baltona przypomina sobie, że przecież nawet się umówił z taką jedną aniołkowatą, bo i ciało ma i loki, ale że motor mu się popsuł a potem Metody spuścił go ze schodów to się mijali. Ale szczęśliwym zbiegiem okoliczności oraz dzięki alzheimerowi Gabrysi, który kazał jej zapomnieć, że Baltona to nie tylko kumpel Tomcia, ale przede wszystkim kuzyn jej przyjaciółki Cesi, Elka trafia na Noskowskiego i możemy śledzić jej przemianę.
    • rosa_huberman Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 11:37
      fornitta69 napisała:

      > 3. Co byście wyrzuciły? Ja bym się pozbyła wątku Rumunek (wiele razy omawiane n
      No i to niby
      > śmieszne Anielkowe mylenie synów też bym wycięła.
      Melduję, że jetem. Otróż niedawno czytałam i Nolkę i Córkę Robrojka. Szczególnie z drugiej można wysnuć następujący wniosek. Mianowicie Aniela całkiem naprawdę nie rozróżniała własnych synów. świadczy o tym dialog z Robrojkiem. To są moje bliźniaki Piotruś i Pawełek. Nię próbój zgadywać, który jest który. Sama tego NIE WIEM. Rumunki z perspektywy lat można było inaczej ukazać. Jednak nie ryzykowałabym zabierania do domu obcych, brudnych dzieci wprost z ulicy. Do tego nie wiadomo, czy nie chorych. Oczywiście nie mam nic przeciwko pomaganiu, jednak Musierowicz zbyt idealistycznie chciała pokazać mit zbłąkanego wędrowca. W rzeczywistości mało kto prawdziwie biedny przyjdzie do kogoś innego, powiedzmy sąsiada na Wigilię. Mieliśmy w bloku takiego pana staruszka, samotnego i bez rodziny Święta zawsze spędzał samotnie. Mimo propozycji, aby chociaż na Wigilię gdzieś tam poszedł. Nie chciał, zwyczajnie wolał siedzieć u siebie. Najwyżej przyjmował jakiś barszcz. Myślę, że to bardziej idea, niż prawda. Na YouTub oglądałam prosty eksperymet społeczny. Chłopak pytał o możliwość spędzenia Świąt przy stole u obcych ppołowa odmawiała. Bądźmy szczerzy wpuszczenie do domu przypadkowego człowieka, jednak wiąże się z ryzykiem. To nie opowieś wigilijna prosta, łatwa i przyjemna. Ukazywanie przemiany. Wy mieliście kiedyś takowego wędrowca?
          • rosynanta Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 13:23
            soova napisała:

            > I na zerze refleksji, co z nimi zrobić, gdy Wigilia minie. Bo każda Wigilia kie
            > dyś się kończy, a wtedy co: dziewczynki do instytucji opiekuńczej? Na ulicę, sk
            > ąd przyszły?

            Nie wymagajmy takiej refleksji od niespełna 10-latki, bo to Pyza zaprosiła te dziewczynki, a nie Gaba.
            • rosa_huberman Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 13:54
              Tak, ale to Gabriela była dorosła. Powinna dziecku racjonalnie wyjaśnić, że to nie jest zabawa. Z czym wiążę się ta decyzja i jednak mieć refleksje co zrobi po kolacji. Odesłanie na ulice, po co w takim razie zabierać? Przecież równie dobrze mogła zanieść jedzenie pod kościół, jakieś ubrania. Nawet powiadomić stosowną instytucję.
        • rosa_huberman Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 12:10
          O tym nie wspomniałam, bo dosyć trudno byłoby taką zgodę uzyskać. Zresztą działanie w emocjach pokazywało, jaką osobą jest Gabrysia. Chciała pokazać na przykładzie, że dobrze pomagać, lecz w kontekście czytelniczym wyszło bardzo nieporadnie. Cel może był i szlachetny, tylko realizacja źle pokazana. Zresztą połowa ludzi łącznie ze zgryźliwą staruszką w futerku, chyba by na to nie wpadła. Przez co zostali osądzeni jako źli. W efekcie przyznaję Ci rację.
      • rosynanta Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 12:03
        rosa_huberman napisała:

        > Melduję, że jetem. Otróż niedawno czytałam i Nolkę i Córkę Robrojka. Szczególn
        > ie z drugiej można wysnuć następujący wniosek. Mianowicie Aniela całkiem napraw
        > dę nie rozróżniała własnych synów. świadczy o tym dialog z Robrojkiem. To są mo
        > je bliźniaki Piotruś i Pawełek. Nię próbój zgadywać, który jest który. Sama teg
        > o NIE WIEM.

        Dla autorki to może jest zabawne, ale dla mnie jako czytelnika nie.

        > Bądźmy szczerzy wpuszczenie do domu przypadkow
        > ego człowieka, jednak wiąże się z ryzykiem. To nie opowieś wigilijna prosta, ła
        > twa i przyjemna. Ukazywanie przemiany. Wy mieliście kiedyś takowego wędrowca?

        Miałam okazję wpuścić. I do teraz mam kaca moralnego, że tego nie zrobiłam, chociaż nie wyobrażam sobie innego postępowania. To był pan, który kiedyś mieszkał naprzeciwko, a potem zniknął - chyba był chory psychicznie. W każdym razie, pojawił się na święta, pukał, ale nikt mu nie otworzył, więc zapukał do nas. Dostał herbatę, miał jakieś kanapki, skorzystał z toalety. Spytaliśmy, czy ma gdzie spać, powiedział, że tak. I poszedł. A u sąsiadów świeciło się światło, oni byli w domu - nie chcieli mu otworzyć...
        • soova Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 12:12
          Ale w końcu wpuściłaś, czy nie? Bo jeśli tak, to skąd kac moralny?

          Nie lubię oceniania sąsiadów pod kątem własnych uczynków. A może mieli małe dziecko, wrażliwe na jakieś czynniki z zewnątrz? A może się po prostu i zwyczajnie bali czy czuli niepewnie, skoro to była osoba chora psychicznie? Decyzja co do przyjęcia takiej osoby nie jest łatwa, więc ocenianie jej z własnej perspektywy - nieco chybione.
          • pi.asia Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 13:16
            W Programie III Polskiego Radia był kiedyś reportaż eksperymentu społecznego.
            W Wigilię reporter z mikrofonem dzwonił domofonem do różnych mieszkań, pytając, czy znalazłoby się dla niego miejsce przy stole. Nie pamiętam, jakich argumentów używał - że się zgubił w obcym mieście czy coś. Oczywiście nie ujawniał, że jest reporterem. W każdym razie na kilkanaście obdzwonionych mieszkań nie zaproponowano mu nawet szklanki herbaty. Tylko jedna rodzina poprosiła przez domofon o 10 minut czasu na zorganizowanie miejsca i ponowne zadzwonienie. Po tych dziesięciu minutach wpuściła reportera do środka i miała nie lada niespodziankę wigilijną.
            • rosynanta Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 13:34
              pi.asia napisała:

              > W Programie III Polskiego Radia był kiedyś reportaż eksperymentu społecznego.
              > W Wigilię reporter z mikrofonem dzwonił domofonem do różnych mieszkań, pytając,
              > czy znalazłoby się dla niego miejsce przy stole. Nie pamiętam, jakich argument
              > ów używał - że się zgubił w obcym mieście czy coś. Oczywiście nie ujawniał, że
              > jest reporterem. W każdym razie na kilkanaście obdzwonionych mieszkań nie zapro
              > ponowano mu nawet szklanki herbaty. Tylko jedna rodzina poprosiła przez domofon
              > o 10 minut czasu na zorganizowanie miejsca i ponowne zadzwonienie. Po tych dzi
              > esięciu minutach wpuściła reportera do środka i miała nie lada niespodziankę wi
              > gilijną.

              A Ty byś wpuściła?
              Ja nie wiem, być może obcą osobę bym wpuściła... MOŻE, chociaż teraz pewnie nie, mam małe dziecko. Najpierw na pewno zaoferowałabym pomoc. Tak zrobiliśmy z tamtym facetem. Zaproponowaliśmy picie, jedzenie, spytaliśmy, czy potrzebuje pieniędzy, skorzystania z telefonu, czy ma gdzie spać.

              W opisywanym w "Noelce" przypadku Rumunek - to jest nieco inna sytuacja, bo chodzi o dzieci. Jakoś bardziej obawiałabym się obcego, (do)rosłego mężczyzny, bo on zwyczajnie ma przewagę fizyczną nade mną czy innymi domownikami.
            • rosa_huberman Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 14:13
              Właśnie o tym mówiłam. Oglądałam tę relację i trudno powiedzieć, jak się zachować w danym momencie. Na dowód przytoczę dosyć banalne wydarzenie. Kilka lat temu po powrocie z letniego spaceru ktoś zadzwonił do drzwi. Tata otworzył i zobaczył dziewczynkę. Od słowa do słowa powiedziała, że jest głodna. Dostała mielonkę w puszcze, bułki plus coś tam do picia. Jakaś godzinę późnej okazało się, że gówniara była na placu zabaw i chichotała z koleżaneczkami, jaki sobie zrobiła eksperyment. Na oko wyglądała na dziesięć, jedenaście lat, czyli teoretycznie rozumiała konsekwencje. Jak pomagać komuś naprawdę potrzebującemu? Takie przypadki zniechęcają. Nie mówiąc o drobnostce, że Wigilia to specyficzny dzień.
              • vi_san Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 19.12.17, 08:17
                Dokładnie! Bo ileś tam osób w tv usłyszy o "eksperymencie" i następną razą jak kto zapuka - to pomyśli "A, to pewnie znów ten ... z tv, niech spada na szczaw i mirabelki!" - i nie pomoże komuś, kto na prawdę potrzebuje. To samo dotyczy "eksperymentów" pana Betlejewskiego, czy jakoś tak... Ostatnio przez przypadek trafiłam - "eksperyment" polegał na tym, iż przed galerią "matka" szarpała i krzyczała na "dziecko" - na oko 5 - 6 letnie. No i "eksperymentator" oceniał ile osób reaguje i jak... Ileś osób przeszło obok bez reakcji, kilka zwróciło uwagę, KILKADZIESIĄT wezwało policję - w tv pokazano, że policja podjechała RAZ, ale jakaś szuja - nie lubiąca "psychologa - amatora" dotarła do operatora 112 i okazało się, ze odebrano około 40 zgłoszeń!!! - czego już pan Betlejewski nie powiedział... I teraz pytanie: czemu ów "nibyeksperyment" miał służyć? Miał być czymś w rodzaju sondażu? No to pan "eksperymentator" sam zafałszował swoje wyniki. A co pokazał? Nie ma sensu interweniować, bo zawsze może się okazać, że to "eksperyment" jakiegoś domorosłego "pseudopsychologa"... :(

                --
                Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
          • rosynanta Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 13:28
            soova napisała:

            > Ale w końcu wpuściłaś, czy nie? Bo jeśli tak, to skąd kac moralny?

            Otworzyłam drzwi, ale nie wpuściłam go, żeby sobie z nami posiedział.
            On parokrotnie, jeszcze jak z nimi mieszkał (parę lat wcześniej), miał jakieś ataki paniki/paranoi, że ktoś na niego czyha, czeka, obserwuje, dobijał się do nas, scenicznym szeptem informował, że ONI chcą go dopaść. Współczuję mu bardzo, bo ewidentnie jest lub był chory, ale bałam się go wpuścić.

            > Nie lubię oceniania sąsiadów pod kątem własnych uczynków.

            Ależ ja nikogo nie oceniam!

            > A może mieli małe dziecko, wrażliwe na jakieś czynniki z zewnątrz?

            Akurat nie mają i nie mieli, ale nie w tym rzecz.

            > A może się po prostu i zwyczajnie
            > bali czy czuli niepewnie, skoro to była osoba chora psychicznie?

            Tak podejrzewam.

            > Decyzja co do
            > przyjęcia takiej osoby nie jest łatwa, więc ocenianie jej z własnej perspektyw
            > y - nieco chybione.

            Powtórzę: nikogo nie oceniłam. Ba, ja rozumiem tych sąsiadów. Nie chcieli/nie mogli go wpuścić, mieli pewnie powody, a nawet jeśli nie mieli, to nie moja sprawa. Nie poszłam wtedy do nich, żeby negocjować i przekonywać, żeby go wpuścili ;) Informację o tym, że byli w domu, dodałam w kontekście tego, że kurczę, skoro własna rodzina go nie wpuściła, to raczej trudno oczekiwać tego ode mnie, obcej osoby.
            • soova Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 13:43
              Zakończyłaś swoją relację zdaniem o sąsiadach, którzy nie otworzyli drzwi (w przeciwieństwie do Ciebie), na dodatek z dramatycznym wielokropkiem. Dla mnie takie zestawienie miało wydźwięk ocenny, skoro od samego początku to nie sąsiedzi byli jednymi z bohaterów opowieści.
              • rosynanta Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 14:13
                soova napisała:

                > Zakończyłaś swoją relację zdaniem o sąsiadach, którzy nie otworzyli drzwi (w pr
                > zeciwieństwie do Ciebie), na dodatek z dramatycznym wielokropkiem. Dla mnie tak
                > ie zestawienie miało wydźwięk ocenny, skoro od samego początku to nie sąsiedzi
                > byli jednymi z bohaterów opowieści.

                Przykro mi, że tak to odebrałaś, bo naprawdę nie dla oceny dodałam to zdanie.
                Dramatyczność wielokropka sobie dopowiedziałaś sama :)

                Nie chcę za bardzo się wdawać w szczegóły, bo świat jest mały i nie o to chodzi na publicznym forum, żeby opowiadać o życiu moich sąsiadów. Nakreśliłam sytuację. Szkicowo. Faktem jest, że oni go nie chcieli lub nie mogli wpuścić, zapewne mieli powody, a nawet jeśli nie, to ich prawo, decydować, komu otwierają drzwi. I moje prawo tak samo.

                Mam kaca moralnego na tle tego, że jednak zwyczaj i tradycja, wpuścić zbłąkanego wędrowca, pomóc człowiekowi w potrzebie itd. Ale do mnie (i męża) bardziej jednak przemawia przysłowie "my home is my castle". Szczególnie w tym przypadku, kiedy to nie był po prostu zbłąkany wędrowiec, tylko człowiek, co do którego zdrowia psychicznego i poczytalności mieliśmy uzasadnione wątpliwości.
                • verdana Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 15:10
                  Wpuszczanie zbłąkanego reportera nie jest dobrym uczynkiem. Cóż, nie wierzę w takie eksperymenty społeczne, bo przyjęto tu założenie, ze tradycyjną Wigilię, zgodne z wszelkimi chrześcijańskimi zasadami obchodzi 100% osób w Polsce i że te 100% osób ma w dodatku możliwości, aby zostać w domu i nakarmić wędrowca, a nie jedzie do cioci Jadzi, do której i tak jest już spóźniona, albo nie ma dziecka z różyczką na stanie.
                  Mnie najbardziej w Noelce zniesmaczyło to,z ę Grzegorz, który zostawia własną córkę w Wigilię, nie ma żadnej refleksji,że to świństwo, podobnie Gabriela nie zastanawia sie, że zapraszanie na Wigilię ojca bez dziecka, nawet starszego nie jest dobrym początkiem przyszłego życia rodzinnego. I ze tylko Elka, a nie cała jej rodzina, uznająca ją za osobę, która ma wyłącznie sie dostosować, jest uważana za egoistkę.
                  • soova Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 17:05
                    Tak Bogiem a prawdą, to potępienie dotyczy raczej zachowania Elki wobec Terpentuli w przejściu podziemnym, co by nie powiedzieć, dość grubiańskiego. Bo jej emocjonalny wybuch na wieść, że Baltona był, ale został wyproszony, na Wigilię przyjdzie Terpentula, a ojciec wychodzi do jakiejś znajomej, rodzina po prostu przyjmuje do wiadomości. Po czym każdy oddaje się dumaniu nad czym innym: Grzegorz - nad swoim życiem, Metody - nad tym, co by było, gdyby Terpentula 42 lata temu któregoś z nich wybrała, a Cyryjek - nad wspomnieniami z ostatniego spędzonego z nią Sylwestra. Więcej w tym obojętności z ich strony względem samej Elki niż krytyki tego, że taka Wigilia jej się nie podoba.
                  • marutax Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 21:13
                    verdana napisała:

                    > Mnie najbardziej w Noelce zniesmaczyło to,z ę Grzegorz, który zostawia własną c
                    > órkę w Wigilię, nie ma żadnej refleksji,że to świństwo, podobnie Gabriela nie z
                    > astanawia sie, że zapraszanie na Wigilię ojca bez dziecka, nawet starszego nie
                    > jest dobrym początkiem przyszłego życia rodzinnego. I ze tylko Elka, a nie cała
                    > jej rodzina, uznająca ją za osobę, która ma wyłącznie sie dostosować, jest uwa
                    > żana za egoistkę.

                    Dokładnie. Też uważam, że tutaj Autorka rozwaliła cały przekaz o magicznych świętach, w czasie których najważniejsza jest rodzina i wzajemne zrozumienie.

                    >Tak Bogiem a prawdą, to potępienie dotyczy raczej zachowania Elki wobec Terpentuli w >przejściu podziemnym, co by nie powiedzieć, dość grubiańskiego.

                    Niby tak, ale końcówka - gdy Elka ma wyrzuty sumienia, że zrobiła ojcu awanturę, podczas gdy on szedł DO GABRYSI - sugeruje, że skoro chodziło o Gabę to Grzegorz był usprawiedliwiony, ba, postąpił jak najlepiej. To żal i pretensje Elki były naganne. No i całkowity brak refleksji ze strony ciepłej, empatycznej Gaby - żadnego pytania "a właściwie z kim Twoja córka spędza wigilię?".

                    • soova Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 21:43
                      Elkę poraziło świąteczne ciepło bijące od Gabrysi. Ona sama nie tyle usprawiedliwia ojca, ile nie wie, co w tej nieoczekiwanej sytuacji powiedzieć, jak się ustawić. Bo wcześniej była pewna, że ojciec olewa Wigilię z córką i starszymi panami, żeby pójść do jakiejś baby, w międzyczasie poznała Gabrysię, od której owo bijące ciepło omotało ją niewidzialną nicią, a tu znienacka widzi, że ta baba i Gaba to jedna i ta sama osoba. Mało kto by nie zapomniał języka w gębie, zresztą sama mówi, że nie wie, co ma o tym myśleć, a nie (o ojcu), że skoro to Gabrysia, to on jest usprawiedliwiony.
                      Nawiasem mówiąc, podobnie jak Elka zakładająca z góry, że znajoma ojca to jakiś babsztyl, Grzegorz jest przekonany, że rodzina Gabrieli to gromada snobów. Ona jest nieco rozhisteryzowaną nastolatką, która dopiero się dowiedziała (i to na pięć minut przed kolacją wigilijną), że ojciec kogoś ma, więc to ją tłumaczy. Ale jego przekonanie o snobach to niekonsekwencja fabularna. Jaki jest powód i prawdopodobieństwo, że życiowa, wysportowana i energiczna babka bez żadnych fumów w nosie, z którą się już od dłuższego czasu spotykał, miałaby wywodzić się z rodziny z rzeczonymi fumami, która siedzi na kanapie i ma za złe?
                      • bupu Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 23:32
                        soova napisała:

                        > Elkę poraziło świąteczne ciepło bijące od Gabrysi. Ona sama nie tyle usprawiedl
                        > iwia ojca, ile nie wie, co w tej nieoczekiwanej sytuacji powiedzieć, jak się us
                        > tawić. Bo wcześniej była pewna, że ojciec olewa Wigilię z córką i starszymi pan
                        > ami, żeby pójść do jakiejś baby, w międzyczasie poznała Gabrysię, od której owo
                        > bijące ciepło omotało ją niewidzialną nicią, a tu znienacka widzi, że ta baba
                        > i Gaba to jedna i ta sama osoba. Mało kto by nie zapomniał języka w gębie, zres
                        > ztą sama mówi, że nie wie, co ma o tym myśleć, a nie (o ojcu), że skoro to Gabr
                        > ysia, to on jest usprawiedliwiony.

                        Cytuję:

                        Przecież ja mu urządziłam w południe awanturę o to, że idzie do jakiejś baby! Gdybym wiedziała, że to chodzi o Gabrysię!

                        ...tobym, w domyśle, awantury nie robiła? I potem nie wiała od Borejków, gryziona poczuciem winy?

                        Tak nawiasem mówiąc, dom Bitnerów, w BBB dziwaczna chatka ze spadzistym dachem i wąskimi oknami, w Noelce awansował na willę. Te budynki na Jeżycach się rozrastają jakoś...
                        --
                        Wiedźma
                        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                        http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                        • soova Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 19.12.17, 09:06
                          Elce z powodu tej awantury jest głupio, bo okazało się, że zrobiła ją o wyjście do baby, która okazała się sympatyczną Gabrysią, a nie dlatego, że zrobiła ją ojcu, a nie powinna była, bo to ojciec, a ojca się nie krytykuje. Poza tym u Borejków była o krok od zdemaskowania - dopiero by było, gdyby Grzegorz ją rozpoznał i zaczął na przykład o tej awanturze mówić głośno.
                          Gdyby babsztyl okazał się babsztylem, Elka nie żałowałaby sceny w domu na pewno, gdyby babsztyl okazał się jakąś inną osobą, może nie Gabrysią, ale i nie megierą, podobnie jak w "Nolece" byłoby jej głupio za ten wygawor zrobiony domownikom. Ale za każdym razem przyczyną byłoby to nieporozumienie towarzyskie, a nie przekroczenie jakiegoś wewnętrznego nakazu moralnego poszanowania wszystkich decyzji ojca. Wstyd, który odczuwa Elka, i który nakazuje jej rejteradę z Roosevelta, to też raczej zażenowanie tym qui pro quo i obawa przed konsekwencjami. Bo prawdziwy wstyd jest w scenie z Terpentulą, tylko że tam jest jak najbardziej na miejscu - Elka jako egoistka, ale towarzysko ogładzona, dobrze wie, że źle postąpiła, ale wycofać się już nie może.
                  • zona_glusia Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 20.12.17, 11:13
                    verdana napisała:
                    > Mnie najbardziej w Noelce zniesmaczyło to,z ę Grzegorz, który zostawia własną c
                    > órkę w Wigilię, nie ma żadnej refleksji,że to świństwo, podobnie Gabriela nie z
                    > astanawia sie, że zapraszanie na Wigilię ojca bez dziecka, nawet starszego nie
                    > jest dobrym początkiem przyszłego życia rodzinnego. I ze tylko Elka, a nie cała
                    > jej rodzina, uznająca ją za osobę, która ma wyłącznie sie dostosować, jest uwa
                    > żana za egoistkę.
                    O właśnie.
                    Elka tłucze pokrywką garnka o ścianę, a ja po przeczytaniu książki miałam ochotę tłuc tą pokrywką Grzegorza i Gabrielę po głowie.
                    I jeszcze jedna sprawa. Dlaczego empatyczna Gabriela zaprasza swojego absztyfikanta akurat w przeddzień ślubu Idy, gdy rodzina i tak jest zestresowana poznawaniem matki pana młodego. Odczytuję to jako chęć rywalizacji ze strony Gaby.


      • mamuka_z_boru Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 19:04
        rosa_huberman napisała:

        Wy mieliście kiedyś takowego wędrowca?

        Mój krewny był takim wędrowcem :)
        Otóż w jakąś zimę stulecia w latach '90 jechał do nas na święta. Pracował jeszcze w wigilię, więc prosto z pracy, w godzinach popołudniowych wyruszył w 200 kilometrową podróż. No i w połowie drogi utknął - zamieć śnieżna, droga coraz mniej przejezdna, pługów ani dudu, auto przeciska się coraz trudniej przez zaspy nawiane na jezdnię... No i w środku jakiejś wsi całkiem znieruchomiało. Wysiadł więc i zapukał do najbliższego domu, bo epoka była przedkomórkowa. Ludzie pozwolili mu zadzwonić do nas po pomoc i wyprosili na zamieć. I jak jakieś trzy godziny później (zorganizowanie w wigilię dwóch - w razie czego - terenowych samochodów i przebicie się przez zaspy trochę trwało) rodzinna ekipa ratunkowa przebiła się do tamtej wsi, zastali zlodowaciałego krewniaka siedzącego w zimnym samochodzie pod czyjąś bramą. Przez ten czas ludzie wynieśli mu do tego samochodu szklankę herbaty i tyle. Jak dla mnie - paskudne.
        I sorry, nie kupuję tłumaczenia o strachu przed wpuszczeniem obcego mężczyzny do domu. Bieda pory nie wybiera. W każdej chwili my możemy potrzebować pomocy i jej nie dostać, bo jesteśmy za młodzi, za silni i nie słabej płci.
        • verdana Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 22:31
          Bo to był autentyczny wędrowiec. Natomiast bezdomny w mieście moze iść do noclegowni. Talerz jest raczej własnie na takie wypadki, dla kogoś, kto jest w drodze i kto jak wyjdzie, to nie znajdzie schronienia. Przy czym tak prawdę mówiąc krewny mógł zapukać do kolejnego domu, albo iść do kościoła. A strach przed wpuszczeniem absolutnie obcego faceta do domu jestem w stanie zrozumieć.
        • vi_san Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 18.12.17, 23:35
          Sytuację nieco podobną acz nie wigilijną miałam. Wraz z grupą przyjaciół pojechaliśmy na działkę nad jezioro na Sylwestra. Było nas cztery pary dorosłe, siedmioro czy ośmioro dzieciaków i trzy psy. Przybyliśmy ze trzy dni wcześniej, żeby nagrzać chałupę, ogólnie sylwestrowa noc zapowiadała się świetnie - a już jak zaczęło śnieżyć - to sam cymes! No i gdzieś tak po 22:00 ktoś zapukał do drzwi. Okazało się, że na drodze jakaś para utknęła, zaspy i "nie da się". Co było robić? Zaprosiliśmy. Udzieliliśmy telefonów, żeby mogli powiadomić "swoją" imprezę. Poczęstowaliśmy herbatą, kawą, ciachem, bigosem i szampanem. Ogólnie czym chata bogata. I miejscem przy kominku, żeby się dosuszyli i ogrzali. Facet genialnie grał na gitarze, a kobieta była przemiła. A krótko przed północą dojechało ich towarzystwo, żeby ich zabrać. Życzyliśmy sobie wszyscy noworocznie i obie imprezy się rozstały - oni pojechali do siebie, my zostaliśmy. To był jeden z milszych Sylwestrów jakie pamiętam...

          --
          Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
            • vi_san Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 19.12.17, 08:20
              Jo. No, ale w sumie spędziliśmy razem coś koło dwóch godzin, facet grał na gitarze, a kobieta nie. No, nie twierdzę, że nie ma ona żadnych zainteresowań. Ba, być może nawet i na gitarze gra lepiej, niż jej ówczesny towarzysz! Ale PRZY NAS nie grała... :D

              --
              Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
              • ciotka_scholastyka Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 19.12.17, 10:04
                vi_san napisała:

                > Jo. No, ale w sumie spędziliśmy razem coś koło dwóch godzin, facet grał na gita
                > rze, a kobieta nie. No, nie twierdzę, że nie ma ona żadnych zainteresowań. Ba,
                > być może nawet i na gitarze gra lepiej, niż jej ówczesny towarzysz! Ale PRZY NA
                > S nie grała... :D

                Ba, mogła nawet być członkiem Gypsy Kings, ale postanowiła sobie w święta zrobić urlop od gitary, śpiewu i męskiego przebrania :)
                • vi_san Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 19.12.17, 10:30
                  Powątpiewam, by członkowie Gypsy Kings znali polski, a gadała swobodnie... ;) Poza tym jednak - mogła być absolutnie każdym, od bycia redaktorem gazety codziennej o zasięgu ogólnopolskim, a kończąc na sprzątaczce w szkole podstawowej w Pcimiu Dolnym. Przez samotną matkę, pilota śmigłowca i astrofizykiem z NASA.

                  --
                  Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                  • zuzudanslemetro Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 20.12.17, 09:56
                    Moi dziadkowie kiedyś jako młode małżeństwo szło do kogoś na Wigilię. Nie pamiętam szczegółów tej historii bo zawsze było tak w rodzinie, że Wigilia była u matki mojego dziadka, ale coś widocznie się musiało zadziać, że kogoś musieli jeszcze odwiedzić. No i pomylili numer mieszkania, idąc do tego kogoś (podejrzewam, że to była ciotka babci, która w Powstaniu straciła męża, sama jako uczestniczka Powstania trafiła do Ravensbruck, a potem jej umarła córka i chyba było to zanim poznała drugiego męża, więc była sama). Otworzył im facet, bardzo gościnny, kolacja na stole przygotowana, choinka i w ogóle nastrój świąteczny. Był przekonany, że moi dziadkowie są takimi zbłąkanymi wędrowcami (eleganckimi, ale wędrowcami) i bardzo serdecznie ich zapraszał do środka. Moi dziadkowie odmówili, bo po prostu pomylili drzwi. Życzyli sobie z panem wesołych świąt i poszli. I teraz najlepsze! Moja babcia dopiero post factum zorientowała się, że facet był samotny i bardzo liczył na wędrowca, żeby nie być sam w Wigilię i chyba do końca życia miała żal do siebie, że nie weszli do niego chociaż na trochę.
        • rosynanta Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 19.12.17, 10:34
          mamuka_z_boru napisała:

          > I sorry, nie kupuję tłumaczenia o strachu przed wpuszczeniem obcego mężczyzny
          > do domu. Bieda pory nie wybiera. W każdej chwili my możemy potrzebować pomocy i
          > jej nie dostać, bo jesteśmy za młodzi, za silni i nie słabej płci.

          Mieszkam w bloku. W dużym mieście. Nie wypuściłabym nikogo na zamieć, żeby zamarzł gdzieś w polu. Facet posiedział na klatce (ogrzewanej), a potem zabrał swoje rzeczy i poszedł - spytałam, czy ma dokąd, powiedział, że tak. Zakładam, że wrócił tam, skąd przyszedł (w dużych miastach istnieje transport zbiorowy, który funkcjonuje nawet w dni świąteczne) albo poszedł na pobliską plebanię, do kościoła, do noclegowni dla bezdomnych lub do hotelu robotniczego.

          A pomocy kiedyś potrzebowałam. Jechałam do domu, czasy studenckie, na koncie pustki, miałam ostatnie 5 zł na bilet na autobus do domu. Jak chciałam kupić bilet, ktoś mnie trącił i te 5 zł wpadło mi do studzienki. To były czasy, kiedy na tej trasie nie dało się jechać na gapę (przy wejściu siedział kontroler biletów), więc uzbierałam jakieś drobniaki po kieszeniach. Zabrakło mi dosłownie 15 groszy, żeby kupić ten nieszczęsny bilet. Obeszłam wszystkich ludzi na przystanku, prosząc o pomoc - NIKT mi ani grosza nie dorzucił, mimo że nie wyglądałam (chyba) na żebraczkę, narkomankę czy alkoholiczkę.

          Wybacz, ale to, że możemy potrzebować pomocy nie jest argumentem, że sami musimy jej udzielać zawsze, bezwarunkowo i bez względu na okoliczności.
        • rosa_huberman Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 21.12.17, 22:49
          Odkąd pamiętam słyszałam, że to nakrycie dla niespodziewanego gościa. Jako kilkuletnia dziewczynka każdą Wigilię spędzałam u dziadka. Wieczorem szliśmy na kolację i tak się wspominało o tym dodatkowym nakryciu. Chyba zależy, co bardziej kultywujemy. Odnośnie ludzi z ulicy to pamiętam, że właśnie do dziadka przyszedł kiedyś taki pan. Ale był dosyć dziwny coś tam do siebie mamrotał pod nosem. Sytuacja, podobna jak z sąsiadem. Któraś z was opisywała. w sumie zjadł talerz barszczu, jakąś rybę i poszedł. Tylko myśmy, dzieciaki się trochę wystraszyli. Dlatego z tym, jednak rożnie bywa.
        • zuzudanslemetro Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 21.12.17, 23:26
          lord_vmordevol napisała:

          > rosa_huberman napisała:
          >
          > > Musierowicz zbyt idealistycznie chciała pokazać mit zbłąkanego wędrowca.
          > W rze
          >
          > Bo to nie jest żaden zabłąkany wędrowiec. To nakrycie jest dla zmarłych.
          A dupa w kwiatach! To nakrycie jest na pamiątkę tego, że Marji i Józefa mimo że Maryjka była w ciąży, nikt nie wpuścił do domu. I na pamiątkę tego, oraz przeciwstawiając się temu, stawia się naczynie dla niespodziewanego gościa. Mówię to ja, ateistka, ale obkuta w temacie jak mało który katolik. :)
          • bupu Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 21.12.17, 23:55
            zuzudanslemetro napisała:

            > lord_vmordevol napisała:
            >
            > > rosa_huberman napisała:
            > >
            > > > Musierowicz zbyt idealistycznie chciała pokazać mit zbłąkanego węd
            > rowca.
            > > W rze
            > >
            > > Bo to nie jest żaden zabłąkany wędrowiec. To nakrycie jest dla zmarłych.
            > A dupa w kwiatach! To nakrycie jest na pamiątkę tego, że Marji i Józefa mimo że
            > Maryjka była w ciąży, nikt nie wpuścił do domu. I na pamiątkę tego, oraz przec
            > iwstawiając się temu, stawia się naczynie dla niespodziewanego gościa. Mówię to
            > ja, ateistka, ale obkuta w temacie jak mało który katolik. :)

            Z tego co wiem pusty talerz jest zwyczajem o korzeniach przedchrześcijanskich, praktykowanym w krajach słowianskich i faktycznie przeznaczony był dla dusz przodków, które akurat w Gody miały urlop z zaświatów.


            --
            Wiedźma
            To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
            http://archiwumpanahyde.laa.pl/
            • pi.asia Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 25.12.17, 09:09
              bupu napisała:


              > Z tego co wiem pusty talerz jest zwyczajem o korzeniach przedchrześcijanskich,
              > praktykowanym w krajach słowianskich i faktycznie przeznaczony był dla dusz prz
              > odków, które akurat w Gody miały urlop z zaświatów.
              >

              A ja gdzieś czytałam, że przed zasiąściem do wigilijnego stołu należy dmuchnąć na krzesło, gdyż tam właśnie mogła się ulokować dusza na urlopie, więc żeby jej nie obrazić usiąściem na niej, należy ją usunąć z siedziska właśnie delikatnym dmuchnięciem.
          • lord_vmordevol Re: Pusty talerz dostawiamy, jak z tym jest? 03.01.18, 08:59
            zuzudanslemetro napisała:

            > lord_vmordevol napisała:
            >
            > > rosa_huberman napisała:
            > >
            > > > Musierowicz zbyt idealistycznie chciała pokazać mit zbłąkanego węd
            > rowca.
            > > W rze
            > >
            > > Bo to nie jest żaden zabłąkany wędrowiec. To nakrycie jest dla zmarłych.
            > A dupa w kwiatach! To nakrycie jest na pamiątkę tego, że Marji i Józefa mimo że
            > Maryjka była w ciąży, nikt nie wpuścił do domu. I na pamiątkę tego, oraz przec
            > iwstawiając się temu, stawia się naczynie dla niespodziewanego gościa. Mówię to

            Też byłem o tym przekonany, ale potem zdarzyło mi się to i owo przeczytać ;-) I teraz straszę dzieci pustym miejscem dla zmarłego, buahahahaha!

            Tylko bać się coś nie chcą.
    • vilez Re: No to świątecznie- Noelka ;) 19.12.17, 10:03
      Dla mnie cała "Noelka" to rozpiska licznych sytuacji ocierających się jo patologię czy dziwność:

      1. Elka. Dziwne, żeby panna w tym wieku była tak niezsocjalizowana.
      2. Grzegorz. Olać córkę w wigilię. I resztę rodziny. Z którą mieszka.
      3. Grześ i Gaba. W tak dziwny sposób tający swój związek i jeszcze dziwniej wybierający sposób na jego ujawnienie (wigilia i tylko wobec jednej rodziny).
      4. Gaba. Dla której ojciec olewający rodzinę pochodzenia nie jest niczym dziwnym.
      5. Metody. Chamsko traktujący kolegę wnuczki.
      6. Mamert. Traktujący syna przemocowo.
      7. Terpentula. Upierająca się, że "nie powie", no jak z podstawówki. Niepomna, że może komuś zniszczyć tym sytuację "wigilijną".
      8. Gaba i młode Rumunki- już omówione.

      Pion w tym tomie trzyma Cyryjek. I to by było na tyle.
      • soova Re: No to świątecznie- Noelka ;) 19.12.17, 10:33
        1. Elka. Dziwne, żeby panna w tym wieku była tak niezsocjalizowana.

        W świetle tego, jak ta rodzina wygląda, zupełnie nie dziwne. Elką nikt się nie zajmował, natomiast wszyscy spełniali jej zachcianki, dziwne byłoby, gdyby wyrosła na kogoś bez problemów z funkcjonowaniem w grupie.

        2. Grzegorz. Olać córkę w wigilię. I resztę rodziny. Z którą mieszka.

        Patrz pkt 1. W zdominowanym przez aktywnych seniorów domu na Grzegorza nikt nie zwraca uwagi, bo nawet jest wygodniej, gdy się wymiksował z rodzinnego życia. Córkę zresztą on sam spisał już na straty ("Kiedy była mniejsza, usiłował z nią rozmawiać, łapać jakiś kontakt, ale dał sobie szybko spokój. Najwyraźniej był okropnie nudny.") Olewanie córki, jak widać, to długoletnia tradycja, a nie wybryk zakochanego czterdziestolatka w wigilijny wieczór.

        3. Grześ i Gaba. W tak dziwny sposób tający swój związek i jeszcze dziwniej wybierający sposób na jego ujawnienie (wigilia i tylko wobec jednej rodziny).

        Grzegorz ma gdzieś rodzinę, więc nie widzi niestosowności tego. Gabriela oczywiście jest osobą rodzinną, ale to nie dotyczy rodziny mężczyzny, z którym się na poważnie spotyka. Nawet w wigilijny wieczór. Przypominam też, że owego mężczyznę rodzinna Gaba postanawia przyprowadzić właśnie na kolację wigilijną, kiedy ma miejsce zaplanowane wcześniej spotkanie z matką Marka, a ślub ma się odbyć następnego dnia.

        4. Gaba. Dla której ojciec olewający rodzinę pochodzenia nie jest niczym dziwnym.

        Patrz wyżej. Rodzina tak, pod warunkiem, że to Borejkowie.

        Ogólnie wszystko miało być pięknie, a wychodzi w jakimś strasznie krzywym zwierciadle.

        • vilez Re: No to świątecznie- Noelka ;) 19.12.17, 11:47
          Soovo i po częsci Bupu,
          w tym sensie- w wewnętrznych uwarunkowaniach rodzinnych to faktycznie nie dziwne.
          Ale w ogóle, to dziwne. Te patologie obu rodzin są po prostu dziwne. Stad był mój wniosek generalny, że cała "Noelka" to rozpiska licznych sytuacji ocierających się o patologię czy dziwność. Podawanych w sosie odautorskiego zachwytu :\
          • soova Re: No to świątecznie- Noelka ;) 19.12.17, 12:11
            Ale właśnie dysfunkcje nie są dziwne, skoro są warunki, żeby się rozwijały. Natomiast zgadzam się, dziwne jest przechodzenie nad dysfunkcyjnymi zachowaniami bohaterów do porządku dziennego, jakby wieczór wigilijny usprawiedliwiał lekceważenie - własnej rodziny przez Grzegorza i ślubu siostry połączonego z wcześniejszą wizytą zapoznawczą nieznanej teściowej przez Gabę.
        • ciotka_scholastyka Re: Grzegorz na Wigilii - a powiedzcie... 19.12.17, 12:04
          soova napisała:

          > Przypominam też, że owego mężczyz
          > nę rodzinna Gaba postanawia przyprowadzić właśnie na kolację wigilijną, kiedy m
          > a miejsce zaplanowane wcześniej spotkanie z matką Marka, a ślub ma się odbyć na
          > stępnego dnia.

          Często tutaj spotykam się z krytyką powyższej sytuacji: że było nie fair wobec Idy, że Gaba zwaliła rodzinie na głowę absztyfikanta na pierwszą wizytę, mimo iż było to także pierwsze spotkanie Idy z teściową, no i wieczór przed samym ślubem.

          Ale właściwie dlaczego uważamy, że to było nie fair? Skąd wiemy, że Gaba nie ustaliła tego wcześniej z rodziną, czy nie dyskutowali tego i nie uznali, że to nawet dobrze się składa, żeby zintegrować nowe osoby razem, za jednym zamachem? Wcale by mnie to nie zdziwiło, to Borejkowie ;) Może doszli też do wniosku, że Grzegorz czułby się głupio będąc jedynym "obcym" na herbatce zapoznawczej, gdyby to było innego dnia?

          (Nie dyskutuję tu kwestii zaproszenia samego Grzegorza ani tego, że Grzegorz zlekce sobie ważył swoją "aktualną" rodzinę, tylko rzekome postępowanie nie fair wobec siostry.)
          • soova Re: Grzegorz na Wigilii - a powiedzcie... 19.12.17, 12:22
            "Skąd wiemy, że Gaba nie ustaliła tego wcześniej z rodziną"

            Stąd wiemy: "Jeszcze nie wiemy. To jego pierwsza wizyta u nas - szepnęła mama Borejko dyskretnie - Przyszedł znienacka."

            Gaba z nikim tego nie ustaliła, na dodatek Grzegorz cokolwiek plącze się w zeznaniach, bo w rozmowie z ojcem, stryjem i córką ogłasza, że go zaproszono (bez precyzowania, kto), a po Wigilii w przejściu podziemnym, zastanawiając się, czy pójść, już asekurancko uważa, że nie umawiał się na sto procent i że zawsze mógłby się jakoś wytłumaczyć, np. tym, że rodzina się nie zgodziła. Ze strony Gabrieli pewnie miał być spontan, i był, tylko zdecydowanie nieprzemyślany.
            • ciotka_scholastyka Re: Grzegorz na Wigilii - a powiedzcie... 19.12.17, 13:23
              soova napisała:

              > "Skąd wiemy, że Gaba nie ustaliła tego wcześniej z rodziną"
              >
              > Stąd wiemy: "Jeszcze nie wiemy. To jego pierwsza wizyta u nas - szepnęła mama B
              > orejko dyskretnie - Przyszedł znienacka."
              >
              > Gaba z nikim tego nie ustaliła, na dodatek Grzegorz cokolwiek plącze się w zezn
              > aniach, bo w rozmowie z ojcem, stryjem i córką ogłasza, że go zaproszono (bez p
              > recyzowania, kto), a po Wigilii w przejściu podziemnym, zastanawiając się, czy
              > pójść, już asekurancko uważa, że nie umawiał się na sto procent i że zawsze móg
              > łby się jakoś wytłumaczyć, np. tym, że rodzina się nie zgodziła. Ze strony Gabr
              > ieli pewnie miał być spontan, i był, tylko zdecydowanie nieprzemyślany.

              A to w takim razie OK. Nie pamiętałam tego.
          • kkokos Re: Grzegorz na Wigilii - a powiedzcie... 22.12.17, 11:26
            ciotka_scholastyka napisała:


            > Często tutaj spotykam się z krytyką powyższej sytuacji: że było nie fair wobec
            > Idy, że Gaba zwaliła rodzinie na głowę absztyfikanta na pierwszą wizytę, mimo i
            > ż było to także pierwsze spotkanie Idy z teściową, no i wieczór przed samym ślu
            > bem.
            >
            > Ale właściwie dlaczego uważamy, że to było nie fair? Skąd wiemy, że Gaba nie us
            > taliła tego wcześniej z rodziną, czy nie dyskutowali tego i nie uznali, że to n
            > awet dobrze się składa, żeby zintegrować nowe osoby razem, za jednym zamachem?
            > Wcale by mnie to nie zdziwiło, to Borejkowie ;) Może doszli też do wniosku, że
            > Grzegorz czułby się głupio będąc jedynym "obcym" na herbatce zapoznawczej, gdyb
            > y to było innego dnia?
            >

            to, że nie ustalała, już tu ustalono :)

            ale ja podejrzewam, że gaba celowo wpuściła grzegorza do rodziny dokładnie w takim momencie. przecież ona była tym niewzruszonym centrum i oczkiem w głowie, to jej trzydniowa nieobecność była traumą, podczas gdy roczna nieobecność natalii z trudem zauważona. gaba miała pełne prawo przypuszczać, że grześ przedstawiany rodzinie zostanie nie tylko obejrzany, osłuchany i obwąchany, że zajrzą mu w zęby, ale że także postawią przed nim jakieś trzy zadania do wypełnienia, by sprawdzić, czy zasługuje na rękę księżniczki. na początek może to być gra planszowa (nie pomnę nazwy), przy której to grze poznając czyjąś taktykę można doskonale poznać charakter tego, który ją stosuje, nieprawdaż.

            i tego właśnie chciała uniknąć - tej całej szopki. i w sytuacji prześlubu idy i wizyty pałysów miała szansę.
      • bupu Re: No to świątecznie- Noelka ;) 19.12.17, 11:29
        vilez napisała:


        > 2. Grzegorz. Olać córkę w wigilię. I resztę rodziny. Z którą mieszka.
        > 3. Grześ i Gaba. W tak dziwny sposób tający swój związek i jeszcze dziwniej wyb
        > ierający sposób na jego ujawnienie (wigilia i tylko wobec jednej rodziny).
        > 4. Gaba. Dla której ojciec olewający rodzinę pochodzenia nie jest niczym dziwny
        > m.

        A bo tu się po raz pierwszy objawia zjawisko "rofzina Borejków jedynie słuszna rodziną". Avz czemu Gabon postanowił objawić absztyfikanta akurat na tej wieczerzy, na której rodzina miała poznać mamusię Mareczka to ja zasadniczo nie wiem.

        W sumie ładnie autorka nam zaprezentowała tę parę w Noelce. Ona egoistka bez manier, a on tepa i nieczula kalarepa...



        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
        http://archiwumpanahyde.laa.pl/
    • minerwamcg Re: No to świątecznie- Noelka ;) 19.12.17, 10:14
      Elka Noelka... Lubię tę powieść. I nie mam nic przeciwko taniemu sentymentalizmowi, byle był autentyczny, to wcale nie musi być drogi, zresztą, powiedzmy sobie szczerze, sentymentalizm nigdy nie był towarem Sprzedawanym w Vitkacu. Raczej w Galerii Arkada.
      Ze wszystkich wigilii - chyba u Żaków. Aczkolwiek jak sobie pomyślę, jak potem to mieszkanie jest zapaćkane stearyną... No dobrze, dobrze, realizm magiczny, Ceśka posprząta. I jeszcze wigilia w przejściu podziemnym, gdzie każdy daje co ma. Machnęłam kiedyś jednoaktówkę na podobnym motywie, bo to ładne jest.
      Z postaci – Elka. Prawdziwa do bólu. I w dodatku mi jej żal, bo nikt jej nie powiedział, że ma prawo czuć to, co czuje i nie to jest powodem do wyrzutów sumienia, tylko zupełnie co innego.
      A wyrzuciłabym Żeromskich in extenso. Perły skrzącego się dowcipu są w tej scenie mocno zakurzone i plastikowe.
      Byłam aniołkiem. Scenografka upięła na mnie zwały organdyny, zrobiła mi na długich włosach piętrowy tapir, a całość obficie popsikała brokatem w spreju. Podobno wyglądałam zjawiskowo, ale nikt taktownie nie powiedział, co to za zjawisko :) Podświadomie czekałam, aż mi pomaluje twarz na niebiesko, ale szczęśliwie miała inną wizję.
      Koncert był w kościele. Ogromnym, na dziewięćset osób, a przyszło chyba więcej. Mówiłam coś takiego:

      Ktoś miłowany tu przyjdzie i dobre obejmą nas ręce
      I będą nasze uśmiechy srebrnym błękitem dziecięce. 
      Ktoś miłowany nam powie: Tęsknotą waszą zakwitnę,
      Ponad srebrnymi łodziami ujrzycie żagle błękitne. (...)
       Gwiazdy melodią zaszumią, struny się dźwiękiem rozprzędą.
      Będziemy sami dźwiękami i tą błękitną kolęda.
      (Jan Pietrzycki)

      --
      Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
    • zuzudanslemetro Re: No to świątecznie- Noelka ;) 19.12.17, 10:57
      Ja w ogóle lubię Noelkę. Traktuję ją trochę jak baśń i nie przeszkadza mi epizod o Rumunkach (MM pokazała tu w sposób przejaskrawiony, jasne, jak powinniśmy traktować każdego człowieka, a nie że koniecznie mamy zabierać małe Rumunki do domów. Po prostu żeby ich nie przeganiać, nie krzyczeć i rozumieć, że kościoły zawsze były azylami. Dopóki ich oczywiście nie zaczęto zamykać, na co przy jakiejś okazji na miejscu MM zwróciłabym uwagę), lubię dickensowską scenę z chorym chłopcem. I podoba mi się wigilia w przejściu podziemnym.
      I autentycznie żal mi Elki bo wszyscy jadą po dziewczynie (potem będą robić to samo z Laurką) a nikt nie pomaga jej uporać się z jej emocjami.
      Aniołkiem, śnieżynką i innymi takimi siłą rzeczy bywałam. Nie mam żadnych anegdotek z tej okazji.
      • fornitta69 Re: No to świątecznie- Noelka ;) 19.12.17, 13:26
        zuzudanslemetro napisała:

        > Aniołkiem, śnieżynką i innymi takimi siłą rzeczy bywałam. Nie mam żadnych anegd
        > otek z tej okazji.
        Ja raz zgubilam skrzydla :) Tzn sciagnelam je idac na papierosa, i odlozylam tak machinalnie, ze nie moglam sobie przypomniec, gdzie je zostawilam. Wiec latalam po galerii handlowej z obledem w oczach pytajac, czy ktos nie widzial moich skrzydel. Reakcje ludzi byly rozmaite :D Skrzydla znalazly sie na panu ochroniarzu, ktory je sobie pozyczyl dla draki ;)
    • anchema Re: No to świątecznie- Noelka ;) 20.12.17, 01:29
      wiecie, co dla mnie zawsze było dziwne? może już nie tyle w Noelce ale później - chodzi o rozwiązanie sytuacji mieszkaniowej: zarówno Grzegorz, jak i Gaba są samotnymi rodzicami z DZIEĆMI.
      Oczywiście, Elka jest sporo starsza od dziewczynek, zaraz pójdzie na studia, ale wciąż jest zależna od rodziców. Nawet jeśli pójdzie na studia w Poznaniu, co jest najbardziej prawdopodobne, oszczędzając na dojazdach, akademikach itd. to wciąż musi jeść, w coś się ubrać, kupić podręczniki, jeździć tramwajem a na 1-2 roku raczej nie pójdzie do pracy, która pozwoli jej się usamodzielnić.
      Zauważcie, że sytuacja, w której Elka RAZEM z Grzegorzem przeprowadza się do Borejków, nie jest brana pod uwagę; nikt nie myśli też o tym, że to dziewczynki i Gaba przeprowadzą się do Strybów; o sytuacji, że ta piątka przeprowadza się razem do nowego mieszkania, nawet nie ma mowy. Ani Pyza ani Laura nie poświęcają chyba ani jednej myśli Elce, która przecież w momencie ślubu staje się ich przyrodnią siostrą, nie maja z nią żadnych relacji, nie są jej w ogóle ciekawe (zresztą później Ignacy Grzegorz również o niej nie myśli wcale); swoją drogą chciałabym zobaczyć starcie tych dwóch złośnic - Laury i Elki, tym bardzie, że obie przywykły dostawać to, co chcą :)
      Elka przelatuje jak spadająca (nomen omen) gwiazdka nad Jeżycjadą i znika - nie ona jedna zresztą, i jak wzruszenie wigilijne opadnie, nie jest nikomu potrzebna
      • vi_san Re: No to świątecznie- Noelka ;) 20.12.17, 07:15
        Tak gwoli ścisłości: dla Róży i Laury Elka jest siostra PRZYBRANĄ. Dla Ignasia przyrodnią. Ale ad rem - masz całkowita rację. Elka poza Noelką nie funkcjonuje w żaden sposób w umysłach Gabonów. Ani Gaba nie wspomina o pasierbicy [smarkatej w końcu!], ani Gregorio de Callarepa o córce. W świadomości dziewczynek [Pyzy i Tygryska] Elka istnieje w takim samym stopniu jak kasjerka w pobliskim markecie. Ignaś myśląc o siostrach ma na myśli WYŁĄCZNIE Róże i Laurę - nigdy Elżbietę, z którą jest spokrewniony w stopniu IDENTYCZNYM, jak z dwiema wymienionymi.
        Ale powiem ci, że obecnie nie chciałabym, żeby MM przywołała Elkę z Japonii. Bo otrzymalibyśmy zapewne nieznośny, moralizatorsko - smętny opis jak to ZUA Elżbieta powróciwszy, zauroczona słodkim sopranem sarenki pojęła całe ZUO wszechświata jakie przez lata czyniła swojej macosze raniąc ją do krwi ostatniej, i jak to pojąwszy padła na kolana, obiecała poprawę i wraz z mężem i piątką dzieci zamieszkała [dla odmiany][ na strychu między kalesonami Dąbek - Nowackich... :/

        --
        Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
      • soova Re: No to świątecznie- Noelka ;) 20.12.17, 10:32
        <Zauważcie, że sytuacja, w której Elka RAZEM z Grzegorzem przeprowadza się do Borejków, nie jest brana pod uwagę; nikt nie myśli też o tym, że to dziewczynki i Gaba przeprowadzą się do Strybów; o sytuacji, że ta piątka przeprowadza się razem do nowego mieszkania, nawet nie ma mowy.>

        Sytuacja mieszkaniowa Borejków i Strybów w chwili, kiedy Grzegorz i Gaba decydują się na małżeństwo, jest w ogóle patowa. Oboje na samym początku lat 90. nie mają pieniędzy, żeby coś sobie kupić na wolnym rynku, szybko budujących deweloperów jeszcze nie ma, banków udzielających kredytów mieszkaniowych takoż. Zresztą - jak się rzekło, skoro Strybowie nie mają pieniędzy, zdolności kredytowej też za bardzo by nie mieli.
        Co do wprowadzenia się jednej rodziny do drugiej, w jakimkolwiek układzie, wygląda to nieciekawie. Bo przecież nikt sobie chyba nie jest w stanie wyobrazić prawie dorosłej Elki zmuszonej w imię utrzymania kontaktów z ojcem do przeprowadzki z wygodnego mieszkania starszych panów dwóch do Borejkołchozu pod opiekuńcze skrzydełka Mili i w opary intelektualnego fermentu Ignaca. Bez względu na to, jak bardzo wigilijne światełko dobra i ciepła, jakim emanuje Gabriela, Elkę by oczarowało, realizacja takiej wizji skończyłaby się czymś makabrycznym. Podobnie nikt chyba nie uważa, że ponieważ mama wychodzi drugi raz za mąż, dwie małe dziewczynki mają się wyprowadzić z domu, w którym się wychowały, do domu zupełnie obcych, starszych ludzi. Bo Metody, Cyryl i nawet Elka są dla Róży i Laury zupełnie obcy, i to mogą zmienić tylko kontakty, gdy z powodu tego ślubu obie rodziny poznają się, zbliżą i nawiążą jakieś porozumienie, a nie sam fakt, że Grzegorz i Gabriela postanowili się pobrać. Oczywiście "Noelka" to nie książka na takie rozważania bytowe, ale szkoda, że w dalszych częściach nie pociągnięto tematu, a jedynie znów rozciągnięto mieszkanie na Roosevelta, żeby się tam jeszcze mały IGS zmieścił.
        • vi_san Re: No to świątecznie- Noelka ;) 20.12.17, 11:06
          IGS, że tak powiem, "powstał" już w trakcie. A miejsce dla WCZEŚNIEJ istniejącej Elki w nowym domu jej ojca się nie znalazło. I nie ma ŻADNYCH wzmianek, żeby nieszczęsna Elka w ogóle w oparach Borejczych bywała. Poza tą Wigilią. I ok, jestem w stanie przyznać, że początkowo rodzina Strybów, jako nowo założona komórka rodzinna ma sytuację lokalowa mocno niefajną. Ale, no, litości, to nie nastolatki! Jak się nie ma warunków na troje dzieci w jednym domu - to się nie robi czwartego! A tak to w sumie wygląda... Albo nie ma możliwości przeflancowania Elki do Borejlandu [ok, próba zapewne skończyłaby się linczem krwawym], albo nie ma możliwości Pyzy i Tygrysa do Strybów [tez rozumiem, zwłaszcza, że mieszkanie starszych panów to też nie był wszak pałac na sto komnat!] co robią dzielna Gabusia z Kalarepem? Radośnie starają się o Motyla...
          I, oczywiście, w Noelce nie było miejsca na dywagacje lokalowo - socjologiczne, ale PÓŹNIEJ też nic takiego nie nastąpiło: Elka wyparowała i znikła, Rózia i Laurka jedyne co zmieniły, to przyjęły do wiadomości że w domu jest nowy robot kuchenny. Plus potem pojawia się Ignaś za regałem. Elka nadal nie istnieje w niczyjej świadomości, bo w sumie po co? Zbyt charakterna, by czołobitnie klękać przed światłem Gabuni, zbyt dorosła, żeby można z niej było uczynić koleżaneczkę jej córek, a swoją książkę już miała, to po co zawraca głowę?

          --
          Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
            • tt-tka Re: No to świątecznie- Noelka ;) 27.03.20, 21:12
              Nie bylo ich na imieninach Grzegorza (polaczonych z imieninami jego syna i z powrotem Nutrii z Cypru). Nie ma wzmianki, ze bywali czy ze sama Elka bywala tam na wigilii.

              nb - nie tylko wyjechali w czasie tych imienin ojca/tescia, ale nawet nie zadzwonili. Nie byly serdeczne ani czeste te stosunki Elki z Rusfelta, oj, nie byly. Pytanie, czy w ogole byly.

              --
              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
              • bupu Re: No to świątecznie- Noelka ;) 28.03.20, 09:30
                tt-tka napisała:

                > Nie bylo ich na imieninach Grzegorza (polaczonych z imieninami jego syna i z po
                > wrotem Nutrii z Cypru). Nie ma wzmianki, ze bywali czy ze sama Elka bywala tam
                > na wigilii.
                >
                > nb - nie tylko wyjechali w czasie tych imienin ojca/tescia, ale nawet nie zadzw
                > onili. Nie byly serdeczne ani czeste te stosunki Elki z Rusfelta, oj, nie byly.
                > Pytanie, czy w ogole byly.
                >


                Cóż, Ignaś swoich dwóch dziadków po mieczu nie przywołuje w myśli i mowie WCALE, a oni do Japonii nie polecieli, wręcz przeciwnie, mieszkali o rzut Plutarchem od Rusfelta. Tak przy okazji, wzmianka z Imienin dotyczy Elki i Tomka, nie Cyryjka i Metodego. Czy to znaczy że Kalarepa taki kochany własnego ojca na Wigilię nie zapraszał?

                Wracając do stosunków na linii Rusfelta-Reszta Strybów, to pózniej robi się wyłacznie gorzej, do momentu w którym Grzegorz zapomina że w ogóle posiadał jakąś córkę, a ta córka urodziła dzieci. Starszych panów natomiast nie widzimy na żadnej z rodzinnych imprez Borejklanu, co jest dość wymowne.

                --
                Wiedźma
                To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
              • piotr7777 Re: No to świątecznie- Noelka ;) 28.03.20, 09:39
                Jeżeli napisane jest, że było 15 nakryć a nie 17 jak co roku to znaczy, że co roku Elka i Tomek jednak gośćmi byli. Przynajmniej na imieninach Grzegorza. Co do Wigilii- wiemy, że w McDusi Elka jest w ciąży i pisała, że nie przyleci z uwagi na mdłości w samolocie, z czego logiczny wniosek, że jednak musiała się wraz z mężem pojawiać, może niekoniecznie regularnie.
                Tu zresztą dygresja - z kontekstu rozmowy Grzegorza z Milą wynika, że nie jest to pierwsza ciąża, oraz że Elka ma co najmniej jedno dziecko. Gdyby np. bezskutecznie starała się o dziecko (z nieudanymi ciążami włącznie) Mila nie zareagowałaby radosnym pytaniem: "o, znowu?".
                Nawiasem mówiąc rodzina Borejków wtedy (Ignacy i Mila, 5-osobowa rodzina Gabrieli, 3-osobowa rodzina Idy, Natalia, oraz Patrycja z Florianem) składa się wtedy z 13 osób, więc te dwa dodatkowe nakrycia to w założeniu mogli być Cyryl i Metody - bo przecież nie o nienarodzone córki Idy i Patrycji tu chodziło :-) . Tym bardziej, że Pyza z Ignasiem wybywa z mieszkania, więc w tak zwanym międzyczasie starsi panowie mogli wpaść i już wyjść.
                Elka i Tomek też mogli np. wysłać kartkę np. "Pozdrowienia z Alp, najlepsze życzenia dla Taty i Ignasia". To, że autorka o czymś nie wspomina nie znaczy, że tego nie ma.
                • bupu Re: No to świątecznie- Noelka ;) 28.03.20, 10:04
                  piotr7777 napisał:

                  > Tu zresztą dygresja - z kontekstu rozmowy Grzegorza z Milą wynika, że nie jest
                  > to pierwsza ciąża, oraz że Elka ma co najmniej jedno dziecko. Gdyby np. bezskut
                  > ecznie starała się o dziecko (z nieudanymi ciążami włącznie) Mila nie zareagowa
                  > łaby radosnym pytaniem: "o, znowu?".
                  > Nawiasem mówiąc rodzina Borejków wtedy (Ignacy i Mila, 5-osobowa rodzina Gabrie
                  > li, 3-osobowa rodzina Idy, Natalia, oraz Patrycja z Florianem) składa się wted
                  > y z 13 osób, więc te dwa dodatkowe nakrycia to w założeniu mogli być Cyryl i M
                  > etody - bo przecież nie o nienarodzone córki Idy i Patrycji tu chodziło :-) . T
                  > ym bardziej, że Pyza z Ignasiem wybywa z mieszkania, więc w tak zwanym międzycz
                  > asie starsi panowie mogli wpaść i już wyjść.

                  > Elka i Tomek też mogli np. wysłać kartkę np. "Pozdrowienia z Alp, najlepsze życ
                  > zenia dla Taty i Ignasia". To, że autorka o czymś nie wspomina nie znaczy, że
                  > tego nie ma.


                  Wybacz Piotrze, ale to tak nie działa. W ten sposób mogę założyć że Ignac w wolnej chwili pisze piosenki disco polo, a Gaba nocami tańczy w klubie go-go.

                  A swoją drogą mogę sobie wyobrazić przyczynę szlabanu towarzyskiego dla starszych panów S. Toż Metody zaraz by wskoczył Ignacowi w słowo, wdałby się w polemikę, a może nawet seniora Borejko zagłuszył. A Ignac, który kocha brzmienie swego głosu niczym tow. Gomułka, czegoś takiego by nie zniósł.

                  --
                  Wiedźma
                  To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                  • tt-tka Re: No to świątecznie- Noelka ;) 28.03.20, 10:41
                    bupu napisała:


                    > A swoją drogą mogę sobie wyobrazić przyczynę szlabanu towarzyskiego dla starszy
                    > ch panów S. Toż Metody zaraz by wskoczył Ignacowi w słowo, wdałby się w polemik
                    > ę, a może nawet seniora Borejko zagłuszył. A Ignac, który kocha brzmienie swego
                    > głosu niczym tow. Gomułka, czegoś takiego by nie zniósł.
                    >

                    Mogloby byc jeszcze gorzej :) - np bracia zaczeliby krytykowac, albo i czynnie interweniowac przy takich akcjach jak Jozwa rozsiadajacy sie na twarzy ich wnuka !
                    Osobiscie przypuszczam, ze to starsi panowie zrezygnowali z bywania na Rusfelta, z powodu ogolnego niechlujstwa (czysciutki, zadbany Cyryjek) i logorei Ygnaca (Metody) oraz z powodu traktowania tamze ich ukochanej wnuczki. Juz w DP mamy, ze Gabon zaangazowal Elke do nianczenia swoich potworzat, po czym po dwoch bodaj dniach dziadek Metody wywiozl wnuczke do Wiednia - z jej aprobata, jak sadze, nie porwal pelnoletniej dziewoi sila przeciez.
                    Potwierdza te wersje fakt, ze ponad 80-letni Strybowie w McD wola sie tluc do Ostrzeszowa (o zawiezieniu ich tam przez syna czy synowa mowy nie ma !) niz byc na slubie paierbicy ich syna/bratanka.

                    Natomiast w druga strone - juz w DP, niecaly rok po slubie Grzegorz "troche zapomnial" o wpadaniu na Krasinskiego. Synowa nie tyle zapomniala, ile raczej w ogole o tym nie myslala, to do Borejkow sie wpada, a nie oni do kogos. Na slubie Elki Gabony pruja do Kowalikow (niebaczni, ze wlasnie slubuje ich syn, bylo nie bylo, wazniejsze pogadac o sprawach Rojka) nie podchodzac chyba nawet do starszych panow. W kazdym razie nie padlo miedzy starszymi a mlodszymi Strybami nawet jedno slowo przy okazji tak uroczystej i rodzinnej.



                    --
                    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                    • bupu Re: No to świątecznie- Noelka ;) 28.03.20, 10:53
                      tt-tka napisała:

                      > bupu napisała:

                      > Osobiscie przypuszczam, ze to starsi panowie zrezygnowali z bywania na Rusfelta
                      > , z powodu ogolnego niechlujstwa (czysciutki, zadbany Cyryjek) i logorei Ygnaca

                      Wyobrażam sobie minę Cyryjka na widok świątecznego obrusa, noszącego ślady kolejnych barszczyków (Imieniny chocby). I nie wiem, czy Borejkowie załowali na środki piorące, czy im się nie chciało doprać, bądź nabyć nowego.


                      > (Metody) oraz z powodu traktowania tamze ich ukochanej wnuczki. Juz w DP mamy,
                      > ze Gabon zaangazowal Elke do nianczenia swoich potworzat, po czym po dwoch bod
                      > aj dniach dziadek Metody wywiozl wnuczke do Wiednia - z jej aprobata, jak sadze
                      > , nie porwal pelnoletniej dziewoi sila przeciez.
                      > Potwierdza te wersje fakt, ze ponad 80-letni Strybowie w McD wola sie tluc do O
                      > strzeszowa (o zawiezieniu ich tam przez syna czy synowa mowy nie ma !) niz byc
                      > na slubie paierbicy ich syna/bratanka.

                      Czy Gabon kogokolwiek kiedykolwiek podwoził gdziekolwiek? Nawet Dmucha Św chyba nie.
                      ...a nie, przepraszam, odwoził Cięzkiego Klopsa na dworzec bodaj. Ale w drugą stronę niebałdzo, przysługi wyświadcza się Borejkom a nie odwrotnie.



                      > Natomiast w druga strone - juz w DP, niecaly rok po slubie Grzegorz "troche zap
                      > omnial" o wpadaniu na Krasinskiego. Synowa nie tyle zapomniala, ile raczej w og
                      > ole o tym nie myslala, to do Borejkow sie wpada, a nie oni do kogos. Na slubie
                      > Elki Gabony pruja do Kowalikow (niebaczni, ze wlasnie slubuje ich syn, bylo nie
                      > bylo, wazniejsze pogadac o sprawach Rojka) nie podchodzac chyba nawet do stars
                      > zych panow. W kazdym razie nie padlo miedzy starszymi a mlodszymi Strybami nawe
                      > t jedno slowo przy okazji tak uroczystej i rodzinnej.


                      Co jest dość wymowne, nieprawdaż.


                      --
                      Wiedźma
                      To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                • tt-tka Re: No to świątecznie- Noelka ;) 28.03.20, 10:30
                  Piotrze, walkowalismy to wielokrotnie - Cyryla i Metodego na tych pie...nych imieninach nie bylo. Mamy zaznaczony kazdy dzwonek do drzwi, kazde wejscie i wyjscie, lacznie z obecnym na chwile Filipem i obu Strybow nie ma tam ani przez moment.

                  --
                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                  • bupu Re: No to świątecznie- Noelka ;) 28.03.20, 10:33
                    tt-tka napisała:

                    > Piotrze, walkowalismy to wielokrotnie - Cyryla i Metodego na tych pie...nych im
                    > ieninach nie bylo. Mamy zaznaczony kazdy dzwonek do drzwi, kazde
                    > wejscie i wyjscie, lacznie z obecnym na chwile Filipem i obu Strybow [b]nie ma[
                    > /b] tam ani przez moment.
                    >


                    TT-ko, spokojnie. I bez brukowanych wyrazów, nawet wykropkowanych.

                    *podaje herbatkę z melisy, lawendy, głogu i chmielu, w serwisie Nowakowskiego*

                    --
                    Wiedźma
                    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                    • tt-tka Re: No to świątecznie- Noelka ;) 28.03.20, 11:00
                      bupu napisała:



                      > TT-ko, spokojnie. I bez brukowanych wyrazów, nawet wykropkowanych.
                      >
                      > *podaje herbatkę z melisy, lawendy, głogu i chmielu, w serwisie Nowakowskiego*
                      >

                      Dzieki, kochana Bupu, ale ja nie pijam. Ze tak rzuce cytatem z czyjejs sygnaturki "melisa uspokaja mnie tylko wtedy, kiedy ja goraca wyleje komus na morde" :)



                      --
                      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                      • piotr7777 Re: No to świątecznie- Noelka ;) 28.03.20, 11:19
                        No, ale było 15 nakryć, więc jeszcze dwie osoby były zaproszone. Teoretycznie panowie mogli się wymówić reumatyzmem/przeziębieniem/pogodą.
                        Poza tym skoro Mila wspomina po kilkunastu latach Elkę, Metodego i Cyryla, to jakieś relacje międzyrodzinne były. O takiej Monice - jak by nie było - wieloletniej koleżance, nie pada choćby słowo.
                        • tt-tka Re: No to świątecznie- Noelka ;) 28.03.20, 11:23
                          A bylo te 15 czy tylko tak sie mowi ? Bo o ile pamietam, jak Rojek sie zjawil, to mu donosza talerzyk i filizanke, a nie podsuwaja niewykorzystana...

                          Monika jest nie tylko wieloletnia kolezanka. Jak by tak taktownie przypomniec... ona jest tesciowa Idy, corki, i matka Marka, lubianego podobno ziecia... a slowo nie pada.
                          Oraz wlasnie Milicja wspomina - Elke 17-letnia. Nie starsza. Z okazji tej wigilijnej wizyty, a nie pozniejszych spotkan. Cyryla i Metodego jak wspomina ? Bo tego totalnie nie pamietam.

                          --
                          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                          • bupu Re: No to świątecznie- Noelka ;) 28.03.20, 11:41
                            tt-tka napisała:

                            > A bylo te 15 czy tylko tak sie mowi ? Bo o ile pamietam, jak Rojek sie zjawil,
                            > to mu donosza talerzyk i filizanke, a nie podsuwaja niewykorzystana...

                            Było 15. Może autorka się machnęła i automatycznie doliczyła Rojka i Filipa do biesiadników, opisując stół. Faktem jest że Robroj potem dostaje nowe nakrycie, a zdaje się że i krzesło, tymczasem z opisu narratorskiego wynika, że nikogo poza seniorami, ich córkami, zięciami oraz wnukami przy stole nie było.


                            > Monika jest nie tylko wieloletnia kolezanka. Jak by tak taktownie przypomniec..
                            > . ona jest tesciowa Idy, corki, i matka Marka, lubianego podobno ziecia... a sl
                            > owo nie pada.

                            I współbabcią rodzonych wnuków Milicji.


                            > Oraz wlasnie Milicja wspomina - Elke 17-letnia. Nie starsza. Z okazji tej wigil
                            > ijnej wizyty, a nie pozniejszych spotkan. Cyryla i Metodego jak wspomina ? Bo t
                            > ego totalnie nie pamietam.
                            >

                            Też nie pamiętam. Dla mnie szalenie wymowne jest to,.że wnuk rodzony i stryjeczny obu panów, czyli Ignaś, w ogóle o Cyryjku i Metodym nie myśli. Ani nie wspomina.


                            --
                            Wiedźma
                            To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                            • tt-tka Re: No to świątecznie- Noelka ;) 28.03.20, 12:52
                              No wlasnie tak pamietalam :) - czemu Robert dostal swieze nakrycie, skoro podobno byly dwa niewykorzystane ?
                              Moze MM tak samo dokladnie liczy nakrycia jak lata i odleglosci ?

                              --
                              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                          • piotr7777 Re: No to świątecznie- Noelka ;) 30.03.20, 18:05
                            tt-tka napisała:

                            > Oraz wlasnie Milicja wspomina - Elke 17-letnia. Nie starsza. Z okazji tej wigil
                            > ijnej wizyty, a nie pozniejszych spotkan. Cyryla i Metodego jak wspomina ? Bo t
                            > ego totalnie nie pamietam.

                            Mówi tak - "pomyślmy o Cyryjku i Metodym".



                            • tt-tka Re: No to świątecznie- Noelka ;) 10.04.20, 13:04
                              piotr7777 napisał:


                              >
                              > Mówi tak - "pomyślmy o Cyryjku i Metodym".

                              No to wspomniala, faktycznie. jak szatan.
                              Mozesz przyblizyc czas, albo podac tom ? bo to zabrzmialo mi troche jak "uczcijmy minuta milczenia pamiec" :(




                              --
                              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                              • piotr7777 Re: No to świątecznie- Noelka ;) 10.04.20, 16:17
                                tt-tka napisała:

                                > piotr7777 napisał:

                                > No to wspomniala, faktycznie. jak szatan.
                                > Mozesz przyblizyc czas, albo podac tom ? bo to zabrzmialo mi troche jak "uczci
                                > jmy minuta milczenia pamiec" :(

                                Wigilia w McDusi. Jeszcze w mieszkaniu Borejków, czyli z udziałem seniorów, rodzin Gabrieli i Idy, no i Magdaleny Ogorzałki.
                                • tt-tka Re: No to świątecznie- Noelka ;) 11.04.20, 23:34
                                  piotr7777 napisał:


                                  >
                                  > Wigilia w McDusi. Jeszcze w mieszkaniu Borejków, czyli z udziałem seniorów, rod
                                  > zin Gabrieli i Idy, no i Magdaleny Ogorzałki.

                                  Hue, hue - tp jest dokladnie ta wigilia, na ktora Cyryjek i Metody nie poszli ! Woleli tluc sie do Ostrzeszowa do Terpentuli, w mroznym grudniu, obaj mocno niemlodzi (starsi mniej wiecej o dyche od seniorow B.) Ciekawe, czemu woleli nie byc :)

                                  PS rozumiem, ze rodzina Gabrieli nie jest ojciec jej meza ani rodzina Idy matka jej meza. I czemu Milicja nie wspomina nieobecnej jak starsi Strybowie wieloletniej przyjaciolki Moniki ?




                                  --
                                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                  • apersona Re: No to świątecznie- Noelka ;) 12.04.20, 21:34
                                    tt-tka napisała:

                                    > PS rozumiem, ze rodzina Gabrieli nie jest ojciec jej meza ani rodzina Idy matka
                                    > jej meza. I czemu Milicja nie wspomina nieobecnej jak starsi Strybowie wielole
                                    > tniej przyjaciolki Moniki ?

                                    Bo ta niewdzięcznica miast pielęgnować dozgonnie pamięć pierwszego męża wyszła za jakiegoś zapoznanego w sanatorium emeryta i wyjechała daleko hen.
                                    • tt-tka Re: No to świątecznie- Noelka ;) 12.04.20, 22:03
                                      Podejrzewam, ze raczej za to, ze Monika uwiozla polamanego Ygnaca do szpitala wywlaszczajac Borejkowa z jej malzenskich praw :)

                                      --
                                      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                            • bupu Re: No to świątecznie- Noelka ;) 11.04.20, 14:46
                              piotr7777 napisał:

                              > tt-tka napisała:
                              >
                              > > Oraz wlasnie Milicja wspomina - Elke 17-letnia. Nie starsza. Z okazji tej
                              > wigil
                              > > ijnej wizyty, a nie pozniejszych spotkan. Cyryla i Metodego jak wspomina
                              > ? Bo t
                              > > ego totalnie nie pamietam.
                              >
                              > Mówi tak - "pomyślmy o Cyryjku i Metodym".

                              Za co najmniej dziwne, jeśli nie wręcz niestosowne, uważam, że Milicja mówi o Cyrylu per "Cyryjek". To nie jej stryj, ostatecznie. Nieprawdaż?
                              No, ale to taka uwaga na boku.




                              --
                              Wiedźma
                              To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                              • piotr7777 Re: No to świątecznie- Noelka ;) 11.04.20, 15:13
                                Tak mógł mówić o nim Grzegorz.
                                Poza tym przecież mogło dojść do jakiejś prezentacji np. "dzień dobry pani, jestem Cyryl, proszę do mnie mówić Cyryjku, tak się zwraca do mnie wnuczka, bardzo mi się to podoba", "no, no Elżbieta to moja wnuczka a ja jestem Metody, dla przyjaciół Meto", "bardzo mi miło Melania, ale proszę do mnie mówić Milu", "dzień dobry, Ignacy Borejko, czyżby matka panów również miała wykształcenie klasyczne, ale bardziej w ikerunku greki, bo ja preferuję imiona łacińskie" itd.
                                W każdym razie nie ma sensu robić z pani Borejko jakiegoś potwora.
                                • tt-tka Re: No to świątecznie- Noelka ;) 11.04.20, 21:14
                                  piotr7777 napisał:

                                  > Tak mógł mówić o nim Grzegorz.
                                  > Poza tym przecież mogło dojść do jakiejś prezentacji np. "dzień dobry pani, jes
                                  > tem Cyryl, proszę do mnie mówić Cyryjku, tak się zwraca do mnie wnuczka, bardzo
                                  > mi się to podoba", "no, no Elżbieta to moja wnuczka a ja jestem Metody, dla p
                                  > rzyjaciół Meto",

                                  Tak mogl sie zaprezentowac Metody. Cyryjek imho - nie. Rodzinne, zastrzezone dla wnuczki nazwanie na pastwe obcym rzucic ? przy pierwszym spotkaniu ? No nie, nie Cyryjek.


                                  > W każdym razie nie ma sensu robić z pani Borejko jakiegoś potwora.

                                  Sens to by sie znałazl, ale nie ma potrzeby. Ona jest potworem i nie trzeba niczego fabrykowac.




                                  --
                                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • fornitta69 Re: No to świątecznie- Noelka ;) 20.12.17, 11:51
        anchema napisała:

        > wiecie, co dla mnie zawsze było dziwne? może już nie tyle w Noelce ale później
        > - chodzi o rozwiązanie sytuacji mieszkaniowej: zarówno Grzegorz, jak i Gaba są
        > samotnymi rodzicami z DZIEĆMI.
        Tylko formalnie. Grzegorz tak naprawde zadnym ojcem nie byl- i to jeszcze zanim na horyzoncie pojawila sie Gaba. Dziwne to by bylo, gdyby zabral Elke od Cyryla i Metodego, ktorzy ja wychowali i z ktorymi miala jednak dosc bliski kontakt. To by byla szopka, gdyby mu sie nagle zachcialo "tatkowac" siedemnastoletniej Elce. Wiec dla mnie to bylo naturalne,ze Elki w ogole nie bral pod uwage, zakladajac nowa rodzine.
        • piotr7777 Re: No to świątecznie- Noelka ;) 20.12.17, 18:56
          A ja mam inne wątpliwości
          1. Jak to możliwe, że Elka nie wiedziała jak się nazywa Baltona, skoro znała go z kursu komputerowego a tam pewnie czytana była lista obecności. Zwłaszcza, że Patrycję z nazwiska znała, wiedziała, gdzie mieszka
          2. Skoro Elka ma ten sam kolor włosów co Grzegorz, jak to możliwe, że Gabriela widząc Elkę pomyślała o rzadkim kolorze włosów a nie pomyślała, że to może być córka Grzegorza. Zwłaszcza, że od Grzegorza wiedziała, że jest wdowcem i ma córkę a od Elki, że jej matka nie żyje.
          3. W jakich okolicznościach poznali się Grzegorz (megasamotnik, stroniący nawet od zwyczajowych kartek świątecznych) i Gabriela (raczej nieprowadząca życia towarzyskiego poza pracą). Niby ta sama uczelnia, ale inne wydziały, brak wspólnych znajomych (no, niby jest Jerzy Hajduk, ale to się pojawiło później i na siłę), brak wspólnych zainteresowań. To, że później czytają te same książki, to wcale nie musi oznaczać, że mają te same upodobani literackie, to raczej rozpaczliwa próba pokazania harmonijnego związku. Autorka mogła założyć, że nastoletnie czytelniczki nie zainteresuje historia dwojga osób w średnim wieku po przejściach, ale gdy zdecydowała się uczynić z Borejków centralny punkt cyklu ten brak informacji zgrzyta.
          4. Jakim sposobem udało im się utrzymać znajomość w tajemnicy przed obiema rodzinami W czasach przedinternetowych, z telefonami wyłącznie stacjonarnymi, które mogła odebrać osoba trzecia. Nawet przy założeniu, że Borejkowie i Strybowie są megadyskretni, ich nieświadomość co do trwającego od roku związku jest (w tamtych realiach) niewytłumaczalna
          5. Jak to możliwe, że Gabriela - osoba bardzo przywiązania do rodziny - nie udzieliła partnerowi nawet podstawowych informacji na temat składu osobowego familii Borejków
          6. Skąd Tomek Kowalik zna Aurelię i rodzinę Kreski? Dlaczego Aurelia mówi o Jacku Lelujce "mój przyjaciel" skoro ani wcześniej ani później nic ich nie łączy poza mieszkaniem w tym samym bloku i sympatią do Kreski
          7. Co się stało z właścicielką domu, którego poddasze wynajmowali Żeromscy? Potem zdaje się, są oni właścicielami całości.
          • piotr7777 Re: No to świątecznie- Noelka ;) 20.12.17, 19:06
            A i jeszcze jedno.
            Jak Laura, będąc w pierwszej klasie, pod koniec pierwszego półrocza, mogła skutecznie udawać przed rodziną, że nie umie czytać, skoro postępy w nauce czytania były na pewno referowane na szkolnych wywiadówkach.
            • bupu Re: No to świątecznie- Noelka ;) 20.12.17, 19:33
              piotr7777 napisał:

              > A i jeszcze jedno.
              > Jak Laura, będąc w pierwszej klasie, pod koniec pierwszego półrocza, mogła skut
              > ecznie udawać przed rodziną, że nie umie czytać, skoro postępy w nauce czytani
              > a były na pewno referowane na szkolnych wywiadówkach.

              Gdy dziecię po pierwszym semestrze klasy I nie potrafi ani trochę czytać, to owszem, nauczycielka sygnalizuje ten problem rodzicom. W normalnych domostwach jednakowoż na ogół dzieci odrabiają lekcje z pomocą rodziców, przy czym umiejętność czytania automatycznie wychodzi na jaw.

              Poza tym przecież to Laura czytała z ewangelii podczas wieczerzy wigilijnej. To co, rodzina podsunęła Biblię domniemanej niepiśmiennej?


              --
              Wiedźma
              To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
              http://archiwumpanahyde.laa.pl/
              • ciotka_scholastyka Re: No to świątecznie- Noelka ;) 20.12.17, 20:12

                > Gdy dziecię po pierwszym semestrze klasy I nie potrafi ani trochę czytać, to ow
                > szem, nauczycielka sygnalizuje ten problem rodzicom. W normalnych domostwach je
                > dnakowoż na ogół dzieci odrabiają lekcje z pomocą rodziców, przy czym umiejętno
                > ść czytania automatycznie wychodzi na jaw.

                Nigdy nie odrabiałam lekcji z pomocą rodziców, a pochodzę z normalnego domostwa.

                > Poza tym przecież to Laura czytała z ewangelii podczas wieczerzy wigilijnej. To
                > co, rodzina podsunęła Biblię domniemanej niepiśmiennej?

                Na pewno Laura? Wydaje mi się, że tam była taka rozmowa:
                - Pyzunia czyta z roku na rok coraz lepiej, natomiast Tygrysek...
                - Ja? Przecież ja nie umiem czytać.
                - Tygrys!!! (to Pyza, zgorszona kłamstwem siostrzyczki)
                • bupu Re: No to świątecznie- Noelka ;) 21.12.17, 10:03
                  ciotka_scholastyka napisała:

                  >
                  > > Gdy dziecię po pierwszym semestrze klasy I nie potrafi ani trochę czytać,
                  > to ow
                  > > szem, nauczycielka sygnalizuje ten problem rodzicom. W normalnych domostw
                  > ach je
                  > > dnakowoż na ogół dzieci odrabiają lekcje z pomocą rodziców, przy czym umi
                  > ejętno
                  > > ść czytania automatycznie wychodzi na jaw.
                  >
                  > Nigdy nie odrabiałam lekcji z pomocą rodziców, a pochodzę z normalnego domostwa

                  Ale chyba raczej interesowali się twoimi postępami w nauce i ocenami?



                  --
                  Wiedźma
                  To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                  http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                    • pi.asia Re: No to świątecznie- Noelka ;) 21.12.17, 12:45
                      ciotka_scholastyka napisała:

                      >
                      > > Ale chyba raczej interesowali się twoimi postępami w nauce i ocenami?
                      >
                      > Owszem, ale co to ma do rzeczy? Napisałaś, że w normalnych domostwach dzieci od
                      > rabiają lekcje z pomocą rodziców, na co sprostowałam, że niekoniecznie.

                      Podpisuję się obiema rękami. U mnie w domu pomoc rodziców w odrabianiu lekcji sprowadzała się do tego, że np. odpytywali z wiersza, jeśli o to poprosiłam.

                      Poza tym uważam, że wielokrotnie ta "pomoc" polega na odrabianiu lekcji za dziecko: to wstaw tutaj, a to tutaj, to musisz pomnożyć przez to, a tutaj musisz odjąć. I rodzic pokazuje dziecku co ma zrobić, zamiast uczyć go samodzielnego myślenia. Znam taki przypadek, że dzieciak jeszcze w liceum do odrabiania lekcji zasiadał z mamą, bo dopóki ona nie zarządziła odrabiania, to on wcale nie uważał, że trzeba.
                      • bupu Re: No to świątecznie- Noelka ;) 21.12.17, 19:32
                        pi.asia napisała:

                        > ciotka_scholastyka napisała:
                        >
                        > >
                        > > > Ale chyba raczej interesowali się twoimi postępami w nauce i ocenam
                        > i?
                        > >
                        > > Owszem, ale co to ma do rzeczy? Napisałaś, że w normalnych domostwach dzi
                        > eci od
                        > > rabiają lekcje z pomocą rodziców, na co sprostowałam, że niekoniecznie.
                        >
                        > Podpisuję się obiema rękami. U mnie w domu pomoc rodziców w odrabianiu lekcji s
                        > prowadzała się do tego, że np. odpytywali z wiersza, jeśli o to poprosiłam.

                        I nikt nigdy nie sprawdzał, co odrabiacie i jak sobie radzicie? Zwłaszcza w pierwszych klasach podstawówki?

                        > Poza tym uważam, że wielokrotnie ta "pomoc" polega na odrabianiu lekcji za dzie
                        > cko: to wstaw tutaj, a to tutaj, to musisz pomnożyć przez to, a tutaj musisz od
                        > jąć. I rodzic pokazuje dziecku co ma zrobić, zamiast uczyć go samodzielnego myś
                        > lenia. Znam taki przypadek, że dzieciak jeszcze w liceum do odrabiania lekcji z
                        > asiadał z mamą, bo dopóki ona nie zarządziła odrabiania, to on wcale nie uważał
                        > , że trzeba.


                        To nie jest ten rodzaj pomocy, który miałam na myśli akurat... Da się pomagać przy lekcjach nie wyręczając dziecka, słowo.

                        --
                        Wiedźma
                        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                        http://archiwumpanahyde.laa.pl/
          • bupu Re: No to świątecznie- Noelka ;) 20.12.17, 19:25
            piotr7777 napisał:

            > 3. W jakich okolicznościach poznali się Grzegorz (megasamotnik, stroniący nawet
            > od zwyczajowych kartek świątecznych) i Gabriela (raczej nieprowadząca życia to
            > warzyskiego poza pracą). Niby ta sama uczelnia, ale inne wydziały

            Wydział matematyki dzieli od wydziału filologii klasycznej jakieś 7 km, więc owszem, to że uczelnia ta sama nie ma za wielkiego znaczenia. W zasadzie mogli wpaść na siebie na ulicy, Stryby mieszkają na Krasińskiego, czyli w sumie rzut kartoflem od wiadomej kamienicy.

            > 4. Jakim sposobem udało im się utrzymać znajomość w tajemnicy przed obiema rodz
            > inami W czasach przedinternetowych, z telefonami wyłącznie stacjonarnymi, które
            > mogła odebrać osoba trzecia. Nawet przy założeniu, że Borejkowie i Strybowie s
            > ą megadyskretni, ich nieświadomość co do trwającego od roku związku jest (w tam
            > tych realiach) niewytłumaczalna

            Głęboka konspiracja, nic innego. Przecież naprzeciwko Strybów mieszkają Bitnerokordiałki, które znają Borejków przez Nutrię, a Gabunia ma podobno pół Poznania serdecznych przyjaciół. I jakimś cudem nikt nigdy nie widział ich razem, więc albo randkowali w kanałach, albo mamy do czynienia z pierwszym atakiem złotego nicienia, który sprawił, że po trzech niezobowiązujących rozmowach uznali, że to miłość po grób i trzeba brać ślub. Co by wyjaśniało czemu żadne z nich nie wiedziało niczego o rodzinie tego drugiego.



            --
            Wiedźma
            To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
            http://archiwumpanahyde.laa.pl/
          • soova Re: No to świątecznie- Noelka ;) 20.12.17, 19:38
            ad 5) Duża dyskusja o tym była w wątku "A co, jeśli Strybowie nie istnieją?" Moja robocza koncepcja jest taka, że dopuszczam pewną możliwość, że nie mówiła, bo on... nie zapytał. Byli tak pochłonięci sobą i rozmowami na fascynujące ich wspólnie tematy intelektualne, że kiedy nagle tuż przed świętami Gabriela zapytała, czy nie wpadłby na przykład w Wigilię, żeby poznać jej rodzinę, on dopiero wtedy zdał sobie sprawę, że właściwie o tej stronie jej życia nic nie wie. I zaczął sobie wyobrażać owych snobów. Nie wiadomo właściwie dlaczego, w końcu - upraszczając - jeśli nasza druga połowa (czy kandydatka na taką) jest normalna, skąd założenie a priori, że jej rodzina jest dziwna?
            • haszyszymora Re: No to świątecznie- Noelka ;) 21.12.17, 15:05
              Zastanawiam się, czy mogli poznać się przez dziewczyny. Elka i Pulpa chodziły do tej samej szkoły (klasy?), może Gaba poszła kiedyś na wywiadówkę w zastępstwie Mili, tam spotkała Kalarepę, ten na wejściu zachwycił się jej dzielnością. Albo, jeśli nie byli na tej samej wywiadówce, to spotkała go błądzącego po korytarzach - o właśnie, bo Grzechu oglądał tę szkołę pierwszy raz w życiu i z tej okazji, że starsi panowie dostali ataku korzonków - naprowadziła go na właściwą trasę, wywiązała się pogawędka, Grzegorz i tym razem zachwycił się ciepłem i dzielnością. Gaba zaś rozczuliła się zagubionym pierdołą z loczkami (Freud uchyla kapelusza).
    • mika_p Re: No to świątecznie- Noelka ;) 20.12.17, 23:56
      A to ja przy okazji przypomnę mój zeszloroczny wątek wybielający m.in. Grzesia i Gabę:
      forum.gazeta.pl/forum/w,25788,162386260,162386260,Usprawiedliwienie.html

      Po pierwsze primo, Grzegorz miał iść do Borejków PO wieczerzy u siebie, i to mamy w tekście wprost, tu stosowny cytat:
      forum.gazeta.pl/forum/w,25788,162386260,162386260,Usprawiedliwienie.html?p=162390570
      Po drugie primo, i to już moja własna teoria, Gaba zaprosiła Grzegorza w porozumieniu z Idą, dzięki czemu uwaga rodziny miała zostać rozproszona na dwoje nowych gości.

      --
      Jeśli estry są pochodnymi węglowodorów, to czy węglowodory są całkami z estrów? (za bash.org)
      • pi.asia Re: No to świątecznie- Noelka ;) 21.12.17, 07:44
        mika_p napisała:

        > Po drugie primo, i to już moja własna teoria, Gaba zaprosiła Grzegorza w porozu
        > mieniu z Idą, dzięki czemu uwaga rodziny miała zostać rozproszona na dwoje nowy
        > ch gości.

        Teoria oparta na wyjątkowo chwiejnych podstawach:

        - A kto to w ogóle jest ten pan? - dopytywała sie mamusia Pałysowa z typowo mamusiowatą ciekawością.
        - Jeszcze nie wiemy. To jego pierwsza wizyta u nas - szepnęła mama Borejko dyskretnie. - Przyszedł znienacka. Wygląda bardzo sympatycznie.


        Obcy facet przychodzi znienacka wprost na Wigilię. Dla mnie nie do pomyślenia. Ze strony Gaby nie padła zapewne żadna wcześniejsza zapowiedź w rodzaju " chciałabym wam kogoś przedstawić, mogę go zaprosić na Wigilię?" bo od razu zaczęły by się pytania, czemu akurat w Wigilię itp. Poza tym Ida mogłaby się wściec, że Gaba robi jej taki numer podczas pierwszej wizyty teściowej.

        Ale to bardzo w stylu Gaby, ona co spotka na drodze, to wlecze do domu, wigilia nie wigilia: Grzegorz, małe Rumunki. Aż się dziwię, że nie przywlokła tych zabłąkanych psów i kotów, które gromadziła ponoć wokół siebie.
      • soova Re: No to świątecznie- Noelka ;) 21.12.17, 09:54
        Nawet jeśli miał zamiar zjeść najpierw kolację z rodziną, Wigilia to nie jest dzień czy wieczór na to, żeby wybierać się z wizytą zapoznawczą do rodziny swojej dziewczyny. A zwłaszcza z niezapowiedzianą wizytą (to dotyczy też uprzedzenia własnych domowników, że się ma takie plany).
      • tt-tka Re: No to świątecznie- Noelka ;) 28.03.20, 10:48
        mika_p napisała:

        > A to ja przy okazji przypomnę mój zeszloroczny wątek wybielający m.in. Grzesia
        > i Gabę:
        > forum.gazeta.pl/forum/w,25788,162386260,162386260,Usprawiedliwienie.html

        A to ja powtorze to, co tam pisalam :)
        >
        > Po pierwsze primo, Grzegorz miał iść do Borejków PO wieczerzy u siebie, i to ma
        > my w tekście wprost, tu stosowny cytat:
        > forum.gazeta.pl/forum/w,25788,162386260,162386260,Usprawiedliwienie.html?p=162390570

        Po wczesnej wieczerzy. Znaczy - zje i wyjdzie. Czas przeznaczony na co innego niz zarcie spedzi z kim innym, nie z wlasna corka i z wlasnym ojcem. No i wyszedl, szmaciarz jeden, nawet przez jedna chwile nie myslal, co sie dzieje z dziewczyna, ktora w wigilijny, grudniowy wieczor wybiegla z placzem z domu. Nawet taki syn nie zadzwonil, zeby dopytac, czy Elka wrocila, a sam wrocil juz po pasterce, czyli dobrze po polnocy. A wychodzac okolo osmej albo pozniej wiedzial, parszywiec, ze Elki w domu jeszcze nie ma.

        > Po drugie primo, i to już moja własna teoria, Gaba zaprosiła Grzegorza w porozu
        > mieniu z Idą, dzięki czemu uwaga rodziny miała zostać rozproszona na dwoje nowy
        > ch gości.

        Na czym oparlas te teorie ? NIC kompletnie na to nie wskazuje.




        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
    • zabookowana-love_music Re: No to świątecznie- Noelka ;) 23.12.17, 18:14
      1. Całą wigilia Elki, że mogła przez chwilę uczestniczyć w wigilii innych ludzi. Ja bym była zachwycona taką możliwością.
      2. Gaba. Mimo wszystko, wszem i wobec.
      3. Zdecydowanie mylenie Anielinych bliźniąt. To było taaakie głupie.
      4. Nie, ale może się jeszcze udać, z tym że u nas nie funkcjonuje nazwa ,,Aniołek'', a ewentualnie jest jakiś elf jako pomocnik Mikołaja.

      --
      ~NEVER GIVE UP~ by Anna Lewandowska

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka