Dodaj do ulubionych

Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza

17.01.18, 09:23
W McDusi mamy tę ohydną scenę pożegnania Gaby z Pyziakiem, kiedy on dokonuje wyjścia z szafy i ujawnia, że nigdy jej nie kochał i w ogóle nigdy nikogo. Gabie jest go żal, ale... ona sama kochała jedynie Pyziaka, świadczy o tym jej obsesyjne przywiązanie do myśli o złamanym sercu oraz zakaz wszelkich wzmianek pyziaczych. Natomiast Grzegorza na bank nie kochała, o czym świadczy na przykład jej rozmowa z mężem kiedy wychodziła po Pyziaka na weselu Laury. Ona wychodzi, leci do byłego męża i w rozmowie z aktualnym nie pada żadne pytanie, czy on nie ma nic przeciwko temu. Nie, ona z góry zakłada, że Grzegorz pomiesza barszcz i z pełnym zrozumieniem puści ją do człowieka, z którym - chcąc nie chcąc - mentalnie musiał dzielić przez dwadzieścia lat łoże, stół, dzieci i dramaty żony.
Gaba opuszcza ślub własnej córki, żeby odwieźć Pyziaka do szpitala. Nie, no jasne, że człowiekowi w potrzebie trzeba pomóc a nie porzucić w kupce śniegu, żeby sobie dogorywał, ale na tej imprezie było miliard osób, które mogły Pyziaka odwieźć. Choćby Grzegorz. Nie, Gaba sama jedzie i urywa się w ten sposób ze ślubu własnej córki, której milion lat wkładała w głowę, jaka to ona jest niedobra i rani ją codziennie, a sama co robi? Najważniejsze imprezy tego dziecka olewa i przedkłada Pyziaka nad wszystko.
Grzegorz natomiast jest jej potrzebny jako fantom wypelniający puste miejsce przy boku. Facet jest dobry, cichy i spolegliwy. Nie buntuje się przeciwko narzuconym mu formom życia rodzinnego. Gaba natomiast w nosie ma potrzeby Grzegorza.
Co myślicie?
Obserwuj wątek
    • ribezla Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 17.01.18, 09:42
      Wydaje mnie się, że Janusz to ta Gaby prawdziwa miłość. Pierwsza, najsilniejsza. Nie zawsze, wręcz bardzo rzadko pierwsza miłość to ta na cae życie.Szczególnie jak to miłość przeżyta w wieku lat nastu. Ale to różnica w wieku np 13, a w wieku 17-18. Zależy też od charakteru człowieka. Kochliwa Ida miała wiele obiektów westchnień zanim znalazła Marka. Do praktycznej i twardo stąpającej po ziemi Gaby romantyczne uniesienia nie za bardzo pasują. Więc jak już się zakochała to naprawdę. Szczerze, na poważnie, z myślą, że to na całe życie. Okazało się jednak inaczej. Widać, że przez te lata nie zapomniała o Pyziaku, choć głównie to myśli o porzuceniu, żal. Myślę, że pokochała Grzegorza, ale już nie taką wielką, szaloną miłością. To uczucie zbudowane na przyjaźni, zrozumieniu, wspólnych poglądach na życie, chęć posiadania bliskiej osoby, przy której można się czuć bezpiecznie i być pewnym jej uczuć i przywiązania. Wobec Janusza postąpiła tak podczas ślubu Laury, bo może nie miała śmiałości kogoś innego prosić o pomoc, może obawiała się zdziwienia, potępienia, że troszczy się o kogoś kto zniszczył jej życie, odszedł zostawiając na pastwę losu. Z resztą w takiej chwili działa się pod wpływem impulsu, to było ratowanie życia, nagła utrata przytomności w wieku już nienajmłodzym może oznaczać różne rzeczy i w przypadku zbyt wolnej reakcji otoczenia skończyć się tragicznie. To Grzegorz mógł sam wpaść na pomysł (a chyba nic o tym nie było), że on pojedzie (albo ktoś inny z rodziny) a Gaba żeby została na ślubie.
      • zuzudanslemetro Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 17.01.18, 10:05
        No też prawda, że ktoś ją mógł w tym wyręczyć. Obok był Ignaś, który wtedy jeszcze nie miał prawa jazdy, ale zamiast powiedzieć "mamo, czekaj, lecę po ciotkę Idę" (przecież tam było dwoje lekarzy, z których przynajmniej jedno spokojnie mogło odwieźć Pyziaka do szpitala i w ogóle wstępnie ocenić rodzaj utraty przytomności) to ględził jej coś o tym, że przecież ślub i można wezwać pogotowie. A tu - masz rację - mogły się liczyć sekundy, więc jakie pogotowie?
        Mnie się jeszcze wydaje, że Gabie wbrew pozorom odpowiadała chwiejność pyziacza, że lubiła udawać, że nim pomiata i że to była wielka namiętność, której w związku z Grzegorzem nie zaznaje. Grzegorz jest stabilny i spokojny. I nawet jak się zbuntuje (ochrzaniając na przykład Ignaca przy aferze o zmywarkę) to on przeprasza chociaż przeprosiny to należały się akurat jemu. Za cały spartolony dzień.
        Ale scena na weselu Laury, gdzie Grzegorz jak zwykle miesza łyżką w żywności a Gaba wyrywa się do Pyziaka jest dla mnie (nie wiem na ile MM to świadomie napisała) sygnałem podprogowym, że ona się nigdy nie wyleczyła z tej miłości. Ona leciała tam, żeby usłyszeć, że on żałuje i że widzi co stracił i że ją wciąż kocha. Myślę tak sobie, że taką miała nadzieję. Pomijając już to, że bardzo nie podoba mi się przedstawienie Pyziaka w McDusi. Sto lat temu to był całkiem fajny facet. Anielka w Kłamczusze kłóciła się z nim na tematy teatralne, miał kocią niezależną duszę, wszedł w ESD i snobistycznie majstrował referaty o Schopenhauerze... Ja rozumiem, że z wiekiem człowiek może zgłupieć. Znam takie przypadki. No, ale nie do tego stopnia! O, na przykład jak stary Borej mówi mu, że wywalili telewizor bo nie lubią jak się robi im z mózgu kisielek, Pyziak u MM reaguje, że on by nie mógł bez telewizora. A mógł powiedzieć, że on korzysta bo nie bardzo ma czas chodzić do kina, a telewizor jednak prędzej czy później emituje wartościowe filmy i że na przykład dzięki temu odświeżył sobie filmy Wajdy, bo dwójka nadawała taki cykl (nie wiem, czy dwójka nadawała taki cykl, ale Wajda leci w TV dość często, więc sytuacja prawdopodobna) i wtedy mamy dwie pozycje w obliczu telewizji jako takiej, ale żadna nie jest naganna.
        • srebrny_lisek Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 17.01.18, 12:33
          A propos zgłupienia Pyziaka - on nie wiedział kim jest Niemen. o.O Nie wiem czym MM może jeszcze niżej upaść upokarzając swojego książkowego eks-zięcia za to jak potraktował jej książkową córkę. Robienie z niego szmuglera i pijaka jest dość prawdopodobne po tym, co impulsywny, nieodpowiedzialny, ale uczuciowy Pyziak przeszedł. Robienie z inteligentnego, całkiem oczytanego faceta idioty, który Niemena nie zna to groteska jakaś. Dla mnie Pyziak mógłby być takim Erlendem Jeżycjady, wtedy wzmianka o Krystynie córce Lavransa - bo Gaba ma potencjał na Krystynę - miałaby jakiś sens i szansę na rozwinięcie. :D
      • dakota77 Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 17.01.18, 11:42
        ribezla napisała:


        Myślę, że pokochała Grzegorza, ale już nie taką wielk
        > ą, szaloną miłością. To uczucie zbudowane na przyjaźni, zrozumieniu, wspólnych
        > poglądach na życie, chęć posiadania bliskiej osoby, przy której można się czuć
        > bezpiecznie i być pewnym jej uczuć i przywiązania.

        Tyle ze przyjazn to nie jest dobra podstawa dlugotrwalego, udanego zwiazku, jesli nie ma tam milosci. To w pewnym momencie jest duzo za malo. Ja u Strybow widze potrzebe posiadania kogos bliskego, owszem, ucieczki przed samotnoscia, ale nie milosc. Sa ludzie, dla ktorych takie zwiazki dzialaja, ale tu moim zdaniem przypadek jest inny, bo Gaba wciaz cos czuje do Janusza. Za duzo ich tym zwiazku. Grzegorz to taka nagroda pocieszenia, ale nie partner.
    • pi.asia Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 17.01.18, 10:03
      Oooo, argumentów za niekochaniem Grzegorza, znalazłoby się więcej.

      Niestanięcie po stronie męża, gdy ten próbuje podczas kolacji zdyscyplinować Laurę - a przypomnę, że Laura zadała pytanie o swego ojca, Janusza Pyziaka ("a gdzie był wtedy mój tatuś?")

      Zabezpieczenie się przed obowiązkami małżeńskimi poprzez zainstalowanie w sypialni małoletniego Ignasia.

      Kompletne pomijanie rodziny Grzesia: ojca, stryja, córki.

      Kuriozalna wyprawa w imieniny, gdy nie tylko nie wygoniła w p..u namolnego Bernarda, ale wręcz pozwalała mu się adorować, z odsunięciem Grzesia na dalszy plan.

      Ciekawe zróżnicowanie podejścia do własnego potomstwa.
      1. Pyza jest ukochaną córką - wszak poczęła się w okresie najwyższego szczęścia, i przez pierwsze lata (z przerwą na pobyt Pyziaka w Australii) rodzina była w komplecie
      2. Laura jest ta niedobra - ale Gaba trochę się jej boi. Czy nie dlatego, że ciągle kojarzy się jej z Januszem? I czy nie dlatego Gaba odpuszcza Laurze różne grzeszki (oraz poważne grzechy), że w ten sposób nieświadomie chce odkupić swoją winę wobec Janusza?
      3. Ignaś - syn poczęty z niekochanym Grzegorzem. Nie ma porządnych butów na zimę, nawet w mrozy chodzi w spodniach od komunijnego garniturku (za krótkich!), matka nie interesuje się jego fobiami pokarmowymi, jego lekturami. No i przede wszystkim - matka nie reaguje nawet wtedy, gdy Józinek znęca się nad jej synkiem ( a jak Laura rzuciła kapciem to była afera).

      Ukrywanie przed Gabą informacji o wizycie Janusza. Czyżby Mila bała się, że znów Gaba poleci w objęcia tego łobuza?

      No i na koniec argument z mądrości ludowych: stara miłość nie rdzewieje.

      Grzegorz to mogło być krótkie zauroczenie, odskocznia od codzienności. Jednak kiedy stał się on codziennością, zauroczenie prysło jak mit jaki złoty.

      • zuzudanslemetro Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 17.01.18, 10:11
        No wiesz, mądrość ludowa mówi również, że trudno się kochać we własnym mężu ;)
        Z tym poczętym Ignasiem z Grzegorzem to w ogóle ciekawa sprawa. Laura uważa, że to beniaminek i że na wszystko mu się pozwala i faktycznie, coś jest na rzeczy. Dzieciak ma własny pokój, własny komputer i miliony innych przywilejów, których starsze córki nie mają. A z drugiej strony faktycznie nikt nie troszczy się ani o jego dietę ani o odzież i pozwalają mu z siebie robić dziwadło. Ale najgorsze jest, że nikt nie reaguje jak z Ignasia zrobił się paskudny donosiciel. Jakbym była Laurą to bym sprała gówniarza że hej! Albo jakoś inaczej się zemściła na te ciągłe donosy. No, ale o niewydolności wychowawczej Gaby już było miliony razy.
        Gaba być może była zakochana w Grzegorzu kiedyś, kiedyś bardzo dawno temu i nie mamy obrazu tych uczuć. Takiego prawdziwego, bo jak rodziło się uczucie między nią a Januszem to aż iskry szły. A tu? Francuskie czekoladki pod choinką i życie jak z katalogu Ikei.
        • ribezla Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 17.01.18, 10:52
          Jest na początku "McDusi" taki opis jak Gaba idzie odebrać z dworca Magdę i zatrzymuje się pod oknami Borejków. Patrzy na Grzesia" kochającym spojrzeniem" i myśli "(...) Ot i Grześ. Mąż-przyjaciel.Empatyk, sympatyk, telepata". Tak właśnie oni się chyba traktowali - miłość polegająca na pokrewieństwie dusz, przyjaźni, wspieraniu się. Dla niego Gaba też nie była pierwszą żoną. Poznali się, nie napiszę "zaiskrzyło" bo to tu zupełnie nie pasuje, po prostu zauroczyło ich wzajemne zrozumienie, oboje już w życiu coś przeszli, a dlaczego by do końca życia mieli być sami? No i są ze sobą, szczęśliwi, bez porywów serca, namiętności, emocji, po prostu przyjaźń, oddanie, wierność. Taki związek jest łatwiejszy, niż byłby Gaby związek z Pyziakiem, gdyby on jednak wrócił na dobre, a nie uciekł ponownie, tam by były jakieś emocje. U Strybów w ogóle nie widać zakochania. Podobnie jak u Rojków. W związku Idy i Marka albo Patrycji i Baltony, mimo długiego stażu małżeńskiego widać zakochanie.Takie po latach, ale jest.
          • tt-tka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 17.01.18, 11:04
            ribezla napisała:

            Tak właśni
            > e oni się chyba traktowali - miłość polegająca na pokrewieństwie dusz, przyjaźn
            > i, wspieraniu się.

            W czym przejawia sie to pokrewienstwo dusz ? Kiedy Gabon wspiera Grzegorza ? Choc jeden przyklad bym poprosila.

            No i są ze sobą, szczęśliwi, bez porywów serca, namiętności, e
            > mocji, po prostu przyjaźń, oddanie, wierność.

            Grzegorz bez watpienia jest Gabie (i jej rodzicom) bardzo oddany. Wierny tez. A gdzie, poza pierwszym rokiem malzenstwa, on jest szczesliwy ? Jego mysli w Febliku - a tam mamy w nie wglad pierwszy raz od Dziecka Piatku - sa pelne melancholii, a nawet depresyjne wrecz.
            No i nie ma imho mowy o przyjazni tam, gdzie nie ma lojalnosci wzajemnej.
            A wiernosc polegajaca na oplakiwaniu przez 20 (!!!) lat bylego meza i na emocjach wobec tego bylego o wiele silniejszych niz wobec aktualnego mozna spuscic po brzytwie. Moze Grzegorzowi taki wybrakowany gatunek odpowiada, ale nie sadze...
            • ribezla Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 17.01.18, 11:39
              No fakt, ciężko mi znaleźć taki przykład Gabowego wsparcia. Autorka bardzo pomija Grzegorza, ciągle w centrum zainteresowania są Borejkowie i ich córki, zięciowie, ich życie emocjonalne, zainteresowania, życie zawodowe, to wszystko jest pominięte albo bardzo ogólnikowo wtrącone. Nie było sytuacji (przynajmniej nie były opisane), gdzie Gaba okazuje wsparcie (np jakaś trudna sytuacja w pracy, choroba Metodego czy Cyryla, jakiś problem Elki). Wyobrażam sobie jednak, że musiały być jakieś powody dla których Grzegorz z nią jest. Gaba jest w Neojeżycjadzie opisana jako okropna baba. Mało który facet wytrzymałby świadomość, że nadal nie zapomniała o byłym i rozpamiętuje krzywdy przez niego doznane, że najważniejsi są jej rodzice (nawet nie dzieci), że nie interesuje się jego sprawami, słowem zaniedbuje męża, nie docenia go.Niepozbycie się Bernarda podczas wspólnej wycieczki-to było paskudne. To pokrewieństwo dusz stwierdziłam na podstawie tego, co jest podkreślane w książkach, że rozumieją się bez słów, czytają te same książki. Skoro on nadal z nią jest, to coś musi go jednak trzymać przy niej. Litość, bo jak zniosłaby porzucenie drugi raz?przywiązanie?to, że mu odpowiada takie bycie na uboczu i nie wierzy, że mógłby jeszcze znaleźć odpowiedniejszą osobę?Większość osób uważa Grzegorza za nudnego, bezpłciowego itp, no ale tak go przedstawia autorka kompletnie nie angażując go w fabułę powieści. Tak samo reszta mężów Borejkówien to postaci zupełnie poboczne.
      • ribezla Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 17.01.18, 10:57
        To pomijanie rodziny Grzesia w Jeżycjadzie jest zupełnie nieżyciowe i nierealne w normalnym świecie. Raczej takie coś nie miałoby miejsca w prawdziwej rodzinie. To raczej wina autorki, że zupełnie zaniedbała choćby wzmianki o Elce, Metodym i Cyrylu. Nie mówię już o opisywaniu co u kogo się dzieje, ale o jakiś wzmiankach, że np odwiedzili ich czy na Roosevelta, czy byli z wizytą u Patrycji jak cały klan tam siedział w "McDusi" i w "Febliku".
    • bupu Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 17.01.18, 19:07
      Grzegorz jest dla Gaby przede wszystkim wygodny. Zawszeć to jakieś portki i rodzina się nie czepia, a pamiętajmy że w Borejlandzie mąż, zaślubiony kościelnie, jest niezbędnym rekwizytem każdej porządnej kobiety. Jako rekwizyt Grześ zadanie spełnia. Do tego łagodne to i uległe, daje się wtłoczyć w życie kołchozowe, pozwala się sterroryzować seniorom, o intymność z żoną dopomina się rzadko i ślamazarnie (randka w Imieninach) i generalnie tkwi sobie za komputerem albo w kuchni w charakterze roślinki doniczkowej. Taki fikus, tyle, że z brodą, można nie zwracać uwagi i wszelkie decyzje podejmować osobiście lub z rodzicami. Bywa też użyteczny. Sałatę pomiesza, coś upichci, gary pozmywa, remoncik zrobi, albo dziecko, ponadto jest źródłem ulubionych przez Gabę koszul flanelowych. Tak, że sama wygoda, psze panstwa.

      Żaru namiętności pod adresem Grzesia natomiast nie widziałam nigdy. Nawet iskierki nie. Dla Janusza Gaba się potrafiła zestroić, a nawet wymalować, w Czaplinku się nie mogli od siebie nawzajem odkleić, tymczasem z Grzesiem... Związek z Grzesiem jest gorący niczym lato w Irlandii. On jej czułością, ona rzeczowością, on jej randkę, ona wpada w panikę niemal, on z rozczuleniem wspomina miesiąc miodowy, ona kiej ten słup. Igstrybę Gaba instaluje w małżenskiej sypialni na lat kilkanaście, wykluczając starannie nie tylko jakiekolwiek życie seksualne, ale również intymność na planie mentalno-emocjonalnym. Przecież jedyne miejsce w którym mogli szczerze i otwarcie pogadać, bez obaw że ich kto podsłucha, a Ignac zarzuci stosem sentencji, to w tym kołchozie była ich sypialnia. Przestała być, gdy Gaba zainstalowała małoletni podsłuch za szafą. Jej zasadniczo jakakolwiek bliskość z Grzesiem jest potrzebna jak dziura w moście.
    • srebrny_lisek Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 17.01.18, 21:51
      Ja tu wejdę na grunt psychoanalityczny, jeśli mogę. ;) Myślę, że ośmieszanie i obrzydzanie Janusza jako cnuka, pozbawienie go wdzięku, uczynienie zeń klopsa z worami pod oczami, to poniekąd zabezpieczenie letnich uczuć Gabrieli do Grzegorza. Gdyby Janusz pojawił się taki, jakim był w KK - tylko starszy, dojrzalszy, szpakowaty (jak Tolibowski!!!), z błyskiem w stalowym oku i pyziaczym urokiem osobistym, to Gaba, skłonna do nieszczęśliwego zaangażowania uczuciowego, mogłaby przypomnieć sobie, co ją do pyziaczej stali przyciągnęło. Co gorsza, gdyby Janusz zaczął opowiadać o tym, że kiedyś ją kochał, ale był nieodpowiedzialny, to zatęskniłaby do nieodpowiedzialnego "drania", którego trzeba jeszcze mocniej kochać, bo z trudnym charakterem bardziej niż inni tej miłości potrzebuje. Gaba przecież najwięcej myśli i najbardziej (choć niezdrowo) kocha tych, którzy potrzebują jej miłości. Mogłaby też tkwić w związku z Grzegorzem dla dobra rodziny i Grzesia, ale skrycie rozmyślać o Pyziaku ze świadomością, że to se ne vrati. Dlatego MM podświadomie chroni Gabę i pozbawia Pyziaka wszystkiego, co mogłoby na nowo rozbudzić jej uczucia. Tragiczne!
      • ribezla Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 17.01.18, 22:06
        Tęskniłaby i wzdychałaby i płakała po kątach. Bo w Jeżycjadzie nowej nie przeszło by na pewno, szczególnie u bohaterki takiej jak Gaba, żeby potajemnie spotykać się z byłym mężem, mieć romans. Z resztą gdyby Janusz pojawił się taki jak dawniej, przystojny, czarujący, efektowny, tylko, że starszy, to zapewne miałby powodzenie jak w młodości i nie miałby ochoty romansować z byłą zaniedbaną, użalającą się żoną.Autorka rzeczywiście zrobiła z niego beznadziejnego człowieka.Trochę na siłę, żeby właśnie przypadkiem nie wyszło, że nawet same czytelniczki zaczną się upominać o powrót tych dwojga do siebie przy kulturalnym rozstaniu w zgodzie i przyjaźni z Grzegorzem (stwierdzając, że to nie była jednak miłość)
      • vi_san Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 17.01.18, 22:32
        Że się wtrącę... Ja [wiem, wbrew kanonowi i temu co MM napisała!] Janusza wyobrażam sobie jak Jana Englerta. I to zarówno młodego - jak Tadek ze "Stawki większej niż życie" - "Genialny plan pułkownika Kraffta". A z czasem... No z czasem w mojej wyobraźni Pyziak posuwa się DOKŁADNIE tak jak i Englert...
        I dokładnie - mam cały czas takie poczucie, że Gaba jest sobie w bezpiecznym związku z Gregorio de Callarepa, a w duszy nie tyle szlocha, po porzuceniu, co za tym "co se ne vrati".
          • vi_san Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 17.01.18, 23:41
            Ooo... Pana Englerta miałam przyjemność raz widzieć na scenie [niestety - tylko raz! :( ] i nie robił na mnie wrażenia tak skromnego wzrostem... Zresztą i w filmach też nie robi. Ale sprzeczać się nie zamierzam. Wzrost mu podają 176 cm. Fakt, jako koszykarza trzeba by Go nieco "wyciągnąć"... Ale w sensie twarzy, rysów, mimiki, gestów i takiego "psycho-fizycznego" "czegoś". :)
              • vi_san Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 18.01.18, 10:21
                Nie upieram się, Zuzu. Niezależnie od wzrostu Pana Englerta uwielbiam niezachwianie. I niezależnie od roli jaką gra.
                I wracając do ad remu: moją wyobraźnia odmawia przyjęcia do wiadomości roztytego i zapitego Pyziaka. Dla mnie on ma twarz i klasę Englerta i nic co jeszcze MM nie wymyśli tego nie zmieni. I TO jest właśnie przyczyna łkań Gabuni "I ja TAKIEGO FACETA straciłam?! Zamieniłam na Kalarepę?! Buuuu...."...
                • tt-tka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 18.01.18, 10:40
                  A tam, wcale nie uczucie do Janusza jest przyczyna lkan. Moze bylo, przed dwudziestu laty. A od tych dwudziestu lat to jest alibi do nicnierobienia. Nie zadbam, nie bede wychowywac, nie bede robic tego, czego robic mi sie nie chce, bo przeciez ja taka nieszczesliiiiiwa jesteeeeem.
                  • vi_san Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 18.01.18, 11:22
                    To też. Ale zauważcie, Tt-tko, że KAŻDORAZOWE pojawienie się Janusza P. wywołuje w Gabuchnie drgawki i inne hopsztosy. I o ile na codzień i owszem "trauma" jest wygodną wymówką do nie brania odpowiedzialności za nic, ze sobą i własną progenitura włącznie, o tyle każde spotkanie z Januszem - Englertem to jakby dodatkowy kopniak w ego - bo on nie jest, wbrew słowom MM rozpity i roztyty, jest smukły, szalenie proporcjonalnie zbudowany, z tą niewymuszoną harmonią ruchów, elegancko ubrany i pachnący dobrą wodą po goleniu i trochę "sobą"... Mam taką wizję, że to co MM napisała o ślubie Larwy to jest wersja "oficjalna", która Gaba zapchała gęby rodzinie. A tak na prawdę...:
                    Od ślubu Laury ubiegły cztery dni. Gabrysia była umówiona z Januszem w jakimś eleganckim lokalu. To ona chciała z nim "omówić wszystko", on nieco zdziwiony się zgodził. Gdy Gaba weszła, wstał od stolika, taki szalenie elegancki i w stu procentach comme il faut...
                    - Usiądź, Gabrysiu. Napijesz się kawy?
                    - Herbaty chyba... Tu drogo...
                    - Gabrysiu... To ja zaproponowałem lokal, nie patrz, proszę, na ceny. - uśmiechnął się spokojnie. - O czym chciałaś rozmawiać?
                    - No wiesz, mamy dwie córki!
                    - Owszem, Gabrysiu. Dorosłe. Jedna właśnie wzięła ślub, druga od kilku lat mieszka z mężem w Anglii. Z obydwiema mam kontakt, z Różą telefoniczny, bo jakoś tak nam obojgu wygodniej, z Laurą głównie mailowy.
                    - Jak to mailowy?! Telefoniczny?!
                    - Och, Gabrysiu, zwyczajnie. Jak przyjechałem wtedy, do Śmiełowa, to Laura podała mi swój mail i od tamtej pory piszemy do siebie co kilka dni. I o tym chciałaś rozmawiać? - Janusz najwyraźniej był nieco zmęczony.
                    - No, ale musimy porozmawiać! - Upierała się Gaba. Janusz uniósł leciutko brew. Już od dawna nie mógł pojąć co go skłoniło do zakochania się w tej właśnie dziewczynie, na swoje usprawiedliwienie miał chyba tylko swój wówczas szczenięcy wiek. Zupełnie bez emocji patrzył na siedząca naprzeciwko kobietę: miała na sobie wymiętą ciemnozieloną koszulę w żółtą kratkę, sprane dżinsy i mocno podniszczone niebieskie kozaki z czegoś wyglądającego jak plastik. Jej jak zwykle nierówno obsmyczone, płowe włosy zwisały w niedbałych strąkach - cień niesmaku wywołała w nim myśl, że zapewne od dnia przed ślubem córki, te trzy dni temu nie myła głowy. Jej zniszczona cera i ogólne zaniedbanie dopełniały wizerunku. Kelnerka podała piękne, porcelanowe, granatowo - złote, secesyjne filiżanki, rozstawiła dzbanuszki z kawą, herbatą, śmietanką i całą resztę zastawy i oddaliła się dyskretnie.
                    - Więc słucham... - Zawiesił głos. Gaba patrzyła na swojego pierwszego chłopaka i pierwszego męża. Wydawał się jej jednocześnie tak bliski i tak daleki... Z jednej strony nic się nie zmienił - nadal był wysoki i wysmukły. Nadal miał ten błysk w oczach, którym uwodził wszystkie dziewczyny z drużyny koszykówki. Włosy tylko nieco mu się posrebrzyły, ale wyglądał z tym rewelacyjnie. A jednocześnie, choć wciąż odnajdywała w nim tamtego chłopaka - był całkiem obcy. Elegancki. Stylowy. A przede wszystkim - chłodny i obojętny. Teraz zerknął na zegarek. - Przykro mi, Gabrysiu, ale nie mam zbyt wiele czasu. O 17:30 mam lot, pierw do Antwerpii a potem do Dubaju. Więc co z naszymi córkami?
                    • tt-tka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 18.01.18, 11:32
                      vi_san napisała:

                      > To też. Ale zauważcie, Tt-tko, że KAŻDORAZOWE pojawienie się Janusza P. wywołuj
                      > e w Gabuchnie drgawki i inne hopsztosy. I o ile na codzień i owszem "trauma" je
                      > st wygodną wymówką do nie brania odpowiedzialności za nic, ze sobą i własną pro
                      > genitura włącznie, o tyle każde spotkanie z Januszem - Englertem to jakby dodat
                      > kowy kopniak w ego -


                      Kopniak w ego - bardzo trafne :)
                      Bo ona cierpi z milosci, ale imho zranionej milosci wlasnej. Bo Gabunia kocha nade wszystko siebie (i rodzicow).
                      Dawno, dawno temu rzeczywiscie cierpiala, bo stracila swoj skarb. Ale teraz... zobacz, kiedy i jak ona poczula sie lepiej - "jakas wielka kleska Janusza stala za tym wyznaniem". Przegrany, zle mu, wiec jej od razu lepiej :)
                      I nie zebym nie rozumiala takich uczuc, ale cwierc wieku po rozstaniu to juz wiecej niz odrobine niezdrowe.
                • ciotka_scholastyka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 18.01.18, 11:35
                  vi_san napisała:

                  > Nie upieram się, Zuzu. Niezależnie od wzrostu Pana Englerta uwielbiam niezachwi
                  > anie. I niezależnie od roli jaką gra.
                  > I wracając do ad remu: moją wyobraźnia odmawia przyjęcia do wiadomości roztyteg
                  > o i zapitego Pyziaka.

                  Pyziak był "roztyty" czy miał tylko obrzękniętą twarz i worki pod oczami?
                  A co do Englerta, to należy on do tego cudownego gatunku mężczyzn, którzy im starsi, tym lepiej wyglądają. Młody Englert wyglądał moim zdaniem wcale niefajnie, miał coś nieprzyjemnego w twarzy. Z wiekiem wyszlachetniał. Podobnie mają Olbrychski czy Mick Jagger, no, długo by wymieniać. W każdym razie, jeśli Pyziak jest w typie Englerta, to powinien około pięćdziesiątki wyglądać wcale-wcale, lepiej niż jako ten nastolatek z angielskimi naszywkami na zapadniętych policzkach ;)
                  • vi_san Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 18.01.18, 14:52
                    Trochę racji masz, że młody Englert ma coś niemiłego. Ale i to "coś" mi sie z młodym Januszem nie gryzie, nawet do niego pasuje. I dlatego dla mnie to Pyziak idealny - zarówno jako małolat rwący koszykarki na kwiat jabłoni czy tam sonatę skrzypcową, jak i jako dojrzały mężczyzna z klasą.
                  • tt-tka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 18.01.18, 15:50
                    ciotka_scholastyka napisała:

                    > Pyziak był "roztyty" czy miał tylko obrzękniętą twarz i worki pod oczami?

                    O ile pamietam, z opisu twarz. I worki. Natomiast ilustracja Janusza (chyba ze Sprezyny) przedstawiala goscia utytego/roztytego, sklapcialego i ogolnie zniszczonego.
                    • zuzudanslemetro Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 18.01.18, 17:57
                      Vi_san, też mam słabość do Englerta, bardzo mi się podoba tak młody jak i dojrzały i ja osobiście nie widzę u niego nic niemiłego w twarzy. Uważam, że wręcz przeciwnie, jako młodzieniec miał twarz taką... czystą i budzącą zaufanie, a jeśli dodamy do tego seksapil i urwisostwo to mamy ideał. I tak, Pyziak mógł być takim Englertem oraz też nie przyjmuję do wiadomości cnuków i mutr w oczach. Za to widzę wyraźnie - chociaż autorka tego nie chce - że Gaba aż nogami do niego przebiera i pod tym hotelem wystarczyłoby jedno jego słowo, żeby Gaba okazała się nie taka znów święta i nie taka rozsądna.
                      • vi_san Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 18.01.18, 21:32
                        Zuzu, nawet w tej nieszczęsnej, przywołanej przeze mnie "Stawce" - miał na twarzy... no, może nie coś niemiłego, ale jakąś taką zarozumiałość, takie patrzenie "z góry". Natomiast seksapil niewątpliwy i masa wdzięku ponadto. I temu tez dla mnie to jest własnie Pyziak idealny. Z tym, ze nie ten którego MM opisuje, zapijaczony i klopsowaty, a taki... Szarmancki, elegancki i z klasą. I zdystansowany, zupełnie na chłodno, do przeszłości. W sumie nie widzący żadnych powodów, by do niej wracać: bo i do czego? Dzieci dorosłe, z nimi dogadywać się ewentualnie może, ale z Gabuchną? A o czym, na Zeusa, miałby rozmawiać i po co?
                          • vi_san Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 19.01.18, 09:25
                            Ona z nim - może marzyć o wszystkim: o gorącym seksie na schodach do piwnicy [a'propos - schody jako miejsce do seksu są do kitu: wbijają się wszędzie i w ogóle - wbrew temu co te niektóre hamerykanckie filmy pokazowują :P] albo na plaży [a'propos: jako mieszkanka Trójmiasta stwierdzam z całą stanowczością, że plaża jako miejsce do seksu tez jest do niczego - wbrew hamerykanckim filmom - piasek zgrzyta i włazi wszędzie, wcale nieromantycznie :P], może marzyć o długich spacerach nad ... [co tam płynie przez Poznań? Z geografii można mi wmówić wszystko...] No dobra, nad Sekwaną. O dotyku jego dłoni i otuleniu przez jego zapach. Ona. A ja piszę o pozycji JEGO. Tego "Englerta", który wbrew plotkom roznoszonym przez Wiśniaka i MM ani się nie rozpił ani nie siedział, na Antyppodach się czegoś tam wyuczył, a że pracowity i "ogarnięty" był to się wybił. Np w jubilerstwie. I pracuje "w handlu" diamentami na ten przykład. Czytuje nowości światowe, chodzi do kina, telewizję ogląda od czasu do czasu. Jest cenionym specjalistą, prowadzi negocjacje na poziomie kwot wielomilionowych, zna języki i bywa w tzw świecie... No i pokaż mi JEDEN powód, poza "chemią", który miałby go skłonić ku Gabie? Takiej, jak ją opisuje MM... A, załóżmy, że chemia się wypaliła, bo gdyby nie - to by nie odszedł. Rozmawiać z nią? O czym? O jej cierpieniach sprzed ćwierćwiecza? O tym że MUSIAŁA zrobić habilitację, bo jej groziła redukcja etatów? Że niebieski kubek z krasnalkiem się wyszczerbił?
                            • zuzudanslemetro Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 19.01.18, 09:58
                              Wystąpię tu jako adwokat Gabrieli: otóż gdyby okazało się, że chemia nadal działa, mogłoby się okazać (po uroczym skoku w bok nawet w pokoju hotelowym), że Gaba odzyskała swoją elokwencję. Że Pyziak świetnie jej działa na poczucie humoru, realizmu, lotność umysłu oraz seksapil. Mogłoby się okazać, że zaraz po seksie wkłada ona swoje ulubione dżinsy i koszulę Grzegorza (a to, że Grzegorza z wdziękiem by olała) i że nagle podwija nogawki zgodnie z aktualną modą a koszulę wiąże w supeł w talii. Mogłoby się okazać, że za jej zidiocenie odpowiada sytuacja, w jaką dała się wpakować - inercyjny mąż, despotyczna matka, coraz bardziej koszmarny tatuś i dziwaczny synek. Mogłoby się okazać, że nocami Gaba siedzi na FB i aktywnie uczestniczy w dyskusjach Dziewuch, podrzucając im sensowne i wyważone pomysły na walkę z opresją. A jak nie siedzi w necie to czyta Boya i Zapolską na zmianę, dziwiąc się jakie to jest wciąż aktualne i w duchu nazywając swoją matkę Dulską. A dlaczego Pyziak miałby sobie z nią uciąć romans? Cóż, mężczyźni są próżni i sentymentalni. Oraz taki typ, jaki właśnie stworzyłyśmy, lubi sprawiać frajdę kobietom. Nie twierdzę, że chciałby do niej wrócić. On jej nie kocha a byłych teściów wręcz nie znosi, więc nie ma żadnych powodów do powrotu. Chyba, żeby jednak się zakochał i namówił Gabę do wyprowadzki - dzieci jej dorosły, mąż nadaje się jedynie do mieszania żywności, po cóż ona ma w tym tkwić?
                              • vi_san Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 19.01.18, 10:30
                                A to nie wykluczone, że ów hipotetyczny Pyziak/Englert podziałałby na Gabę jak orzeźwiający prysznic. Że by się ogarnęła i przestała być córeczką mamusi i tatusia. Gdyby ta chemia działała... Ale nie wierzę. On może by się mógł poświęcić i jednorazowo ulec [taki typ co to lubi sprawiać przyjemność], ale już do romansu, a nie jednorazówki, potrzeba czegoś więcej. A czy jeden raz by wystarczył, by Gaba się zmieniła? Po ćwierćwieczu jędolenia i użalania? No, nie bardzo w to wierzę... Zwłaszcza, że owa poza jędolącej cierpiętnicy jest dla Gaby NA CO DZIEŃ wygodna. Bo nie można tego, bo Gaunie cierpi, nie można tamtego, bo Gabunia łzawi, trzeba to by nie ranić Gabuni, trzeba tamto, by Gabuni wspomnień nie budzić, blablabla. Dodatkowo - tacy mężczyźni są próżni. A Gaba nie jest obecnie zdobyczą ani trudną, ani atrakcyjną. Nie łechtałaby ego.
                                Z góry przepraszam pana Englerta, jeśli to czyta. Nie mam na myśli, że ON jest próżny, ale że taki jak wymyśliłam Janusz P. byłby na 99,9% próżny.
                              • tt-tka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 19.01.18, 10:40
                                zuzudanslemetro napisała:

                                > Wystąpię tu jako adwokat Gabrieli: otóż gdyby okazało się, że chemia nadal dzia
                                > ła, mogłoby się okazać (po uroczym skoku w bok nawet w pokoju hotelowym), że Ga
                                > ba odzyskała swoją elokwencję.

                                Odzyskala swoje CO ???
                                przeciez ona juz jako 17-latka twierdzila, ze slowa sa zrodlem nieporozumien i "wiesz co, stary ? Ty lepiej milcz". Do Pyziaczka tak mowila. A potem milczy z ta swoja galarepa celofanowa 20 lat i co, nagle nauczyla sie mowic ?
                              • guineapigs Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 19.01.18, 21:31
                                O rany, zuzu, to ja tu napisze takie cos w rodzaju fanfiku, podkurazowana Twoimi wizjami, Ale oczywiscie bedzie to cos niezgodne ze 'slusznie przyjeta linia'.
                                Ekhhhmm, ekhymmm
                                Janusz siedzial w restauracji. Czekal na Gabrysie. Kimze ona byla? Matka jego dzieci - to przede wszystkim, ale tez dziewczyna, o ktora zabiegal lata temu. Byla wtedy zle ubrana i zaniedbana nastolatka, ale oporna. To go jakos w niej pociagalo... wtedy... ech...
                                O czym ma rozmawiac z ta dziewczyna wygladajaca jak kolega z warsztatu? Juz wtedy denerwowalo go, ze zabiega, nie wiedziec czemu, o zwykla kolezanke? Fakt, miala wiedze i postawe moralna, byla fajna jak kumpel - ale te jej wieczne koszule, te spodnie bylejakie, te wlosy obszarpane - nie, teraz ja, Janusz, tego nie pojmuje. Kto do mie podejdzie? Jak sie zachowac?
                                I wtedy do lokalu wkracza ONA - po prostu szczyt fantazji o 'dziewczynie farmera': dzinsy luzno opadaja z bioder, gora 'idzie' bordowa koronka majtek, opieta kraciasta koszula podkresla szczuplosc i zdrowosc sylwetki, a koszula nie ma rekawow - wiec widzi Janusz miesnie na konczynach gornych, blyszczace zdrowiem w swietle kawiarnianych lamp. Kobieta ma swoje lata, to widac, ale jest szczupla, umiesniona i zdrowa. Siadajac, niby wbrew woli zrzuca z jednego ramienia zbyt odpieta koszule w krate, ukazujac piekna skore ramion i polowy dekoldu oraz dyskretna koronke stanika. Na twarzy brak makijazu (tu dopisek: Janusz tak mysli, jak to mezczyzna), ale brwi i rzesy wciaz czarne, a oczy - jak cholera wie co, czy wegle czy kwiat jabloni? Usta naturalnie (he he he) blyszczace czerwienia i rozchylone jakby w niemym zachwycie. Kobieta od niechcenia przeczesuje swe krotkie, niesforne wlosy koloru dojrzalego zboza, a te uparcie wracaja na swe niesforne pozycje, tworzac rozkoszny, asymetryczny chaos... jeden kosmyk na oko opada, inny kreci sie gdzies na slicznym, rozowym, gladkim karku...
                                Gabriela, w usmiechu pokazujac biale i piekne zeby, zupelnie naturalnym ruchem podwija nieco przybrudzone nogawki wranglerow, demonstrujac swiatu szczuple i umiesnione lydki.
                                Janusz juz nie wie, co sie dzieje, i zaczyna nadmiernie uzywac zaimka 'ja' w jakims niezrozumialym nikomu slowotoku.
                                I w tym momencie slyszy:
                                - Gratuluje ci drugiej rodziny, Januszu. Zawsze po rozwodzie chcialam, bys znalazl sobie kogos lepszego, niz ja...
                                Janusz spoglada w twarz kobiety, i widzi tam niesamowita radosc zycia, spelnienia w milosci, kobiecosci i macierzynstwie, i - spuszca glowe nad czarna, wcale nie dobra jak na te cene, kawa.

                                O Bory Tucholskie, biore sie za pisanie powiesci. Erotycznych.
                                  • guineapigs Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 19.01.18, 21:57
                                    Moze w zlym guscie, ale na czasie. Popatrz na wspolczesne teledyski - kiedys to podpisywano: soft porno, teraz masz to w telewizji sniadaniowej.
                                    Co do 'dekoldu' - nie wiem, co mie ponioslo, mea culpa i to straszna, powiedziec 'magna' to jak nic nie powiedziec.
                                    Ide zatem zakladac te gacie na leb. Jak mus to mus.
                                    I niech sie pacholeta ucza, ze trzeba pic piwo, ktore sie nawarzylo.
                                    • zuzudanslemetro Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 19.01.18, 22:04
                                      ja tam się cieszę, że Gaba zaświeciła koronkową bielizną a nie koszulką przeciwreumatyczną ojca. No i poszło! Czy zastanawiałyście się kiedyś, jakby zareagował Pyziak po sylwestrze gdyby:
                                      - mama Borejko nie trafiła do szpitala
                                      - Gaba oraz on byliby bardziej wyzwoleni a właściwie całkiem wyzwoleni i z powieści innego autora o nastolatkach
                                      - Pyziak rozebrał Gabę z kreacji motyla i zobaczyłby ten podkoszulek ojca?
                                      Bo ja się właśnie zaczęłam zastanawiać...
                                      • chatgris01 Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 20.01.18, 09:25
                                        zuzudanslemetro napisała:

                                        > - Pyziak rozebrał Gabę z kreacji motyla i zobaczyłby ten podkoszulek ojca?
                                        > Bo ja się właśnie zaczęłam zastanawiać...

                                        Zawsze odbieralam to tak, ze Gaba wdziala podkoszulek ojca (z dlugimi rekawami) NA kreacje motyla i po przybyciu zdjela i odwiesila razem z plaszczem. W kreacji z odslonietym ramieniem raczej nie daloby sie nosic zadnego podkoszulka pod spodem tak, zeby nie byl widoczny.
                                          • chatgris01 Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 20.01.18, 14:14
                                            zuzudanslemetro napisała:

                                            > ona zaraz po prysznicu założyła podkoszulek i na tym Mila upinała jej kreację z
                                            > firanki.

                                            Az sprawdzilam, Mila jej upinala wczesniej (przed zeszyciem), ale masz racje! Po prysznicu wklada podkoszulek i na to suknie. To juz w ogole sobie nie wyobrazam, co to bylo, podkoszulek na ramiaczkach typu marcel? Specjalnie grzejace do kiecki bez rekawow wlozonej bezposrednio pod plaszcz to nie jest...
                                            I zaintrygowala mnie nazwa "przeciwreumatyczny", czy to oznaczalo moze welniany? Wie ktos?
                                            • gat45 Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 20.01.18, 15:11
                                              chatgris01 napisał(a):
                                              [...]
                                              > I zaintrygowala mnie nazwa "przeciwreumatyczny", czy to oznaczalo moze welniany
                                              > ? Wie ktos?

                                              Ja, ja, ja wiem pse pani !
                                              W początku lat 50' wmyślono takie specjalne włókno, charakteryzujące się specyficzną elektryzacją, która w efekcie pozwalała na bardzo dobre zatrzymywanie ciepła, wytwarzanego przez organizm. Handlowa nazwa tego włókna to Thermolactyl i majątek na niej zbiła firma Damart, jako producent bielizny "w której nigdy nie odczujesz chłodu". Dodatkowo włókno to zabezpieczało przed wilgocią, stąd jego reputacja wśród reumatyków.
                                              Pan Borejko pewnie nosił jakąś wschodnią podróbę Damarta, bo - biorąc pod uwagę ceny wyrobów z oryginalnego Thermolactylu - nie przypuszczam, żeby były popularne w PRL.
                                              Mam taki podkoszulek z długimi rękawami i potwierdzam jego walory pod względem termicznym. Reumatyzmu nigdy nie miałam, więc nie wiem.

                                              • chatgris01 Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 20.01.18, 15:53
                                                Thermolactyl znam, nie przyszedl mi do glowy dlatego, ze nigdy go nie widzialam w PRL-u, pamietam, ze bielizna termoizolacyjna weszla na polski rynek w pierwszej polowie lat 90. Ale nie upieram sie, ze za PRL nie istnialy jakies podroby, moglam sie nie zetknac. Choc bardziej prawdopodobna wydaje mi sie jednak welna (welniane pamietam). Az mnie to zaciekawilo, moze ktos dokladnie pamieta i jeszcze napisze? :)
                                            • tt-tka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 20.01.18, 15:16
                                              chatgris01 napisał(a):

                                              >
                                              > Az sprawdzilam, Mila jej upinala wczesniej (przed zeszyciem), ale masz racje! P
                                              > o prysznicu wklada podkoszulek i na to suknie. To juz w ogole sobie nie wyobraz
                                              > am, co to bylo, podkoszulek na ramiaczkach typu marcel?

                                              Specjalnie wyguglalam - sa takie na ramiaczkach, z krotkim rekawem, poldlugim i dlugim. Do wyboru, do koloru. Niemniej pod kreacje odslaniajaca ramie zaden sie nie nadaje - cos metnie pamietam, ze ta suknia na jednym ramieniu miala byc zszyta, a na drugim spieta (czyms drewnianym), czyli teoretycznie ramiona zasloniete. Ale imho podkoszulek i tak by wylazil.


                                              > I zaintrygowala mnie nazwa "przeciwreumatyczny", czy to oznaczalo moze welniany
                                              > ? Wie ktos?

                                              Owszem, welna. Barania, wielbladzia, z lamy i co tam jeszcze. I jeszcze cos w dodatku, wiem, ze tych rzeczy nie wolno bylo prac w pralce, bo robily sie sztywne jak Amudsen na biegunie.
                                              A teraz znalazlam takie 50% welny (co stanowi drugie 50%, nie wiem) i z wszytymi drobinkami bursztynu :)
                                              • chatgris01 Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 20.01.18, 16:05
                                                Suknia miala byc zeszyta z jednego tylko boku, a na ramionach udrapowana i spieta czyms drewnianym, wiec teoretycznie taki na ramiaczkach by sie mogl schowac (najwyzej by sie ramiaczko "kokieteryjnie" wysuwalo, wizja cudna, pewnie by sie na taki widok Pyziakowi odechcialo sciagac suknie :P ).
                                                Welniane meskie podkoszulki pametam :)
                                                Chociaz z takim bez rekawow sie nie zetknelam, bezrekawniki kojarza mi sie z bawelnianymi- trykotowymi lub siatkowymi. Stad moje pierwsze (jak sie okazuje, bledne) skojarzenie na haslo "cieply podkoszulek" to byl taki z dlugimi rekawami, wlozony na suknie.
                                                Swoja droga, Gaba rzeczywiscie nosila szałowa te bielizne! :)))
                                                • tt-tka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 20.01.18, 16:12
                                                  chatgris01 napisał(a):

                                                  > Welniane meskie podkoszulki pametam :)
                                                  > Chociaz z takim bez rekawow sie nie zetknelam, bezrekawniki kojarza mi sie z ba
                                                  > welnianymi- trykotowymi lub siatkowymi.

                                                  Skojarzenie prawidlowe. Ale przeciwreumatyczne byly welniane, trafialy sie i bezrekawniki. choc wielkiego popytu na nie nie bylo, bo jak komu reumatyzm wlazl w reke/ramie, to wolal miec te gore oslonieta :)
                                                  Wrzucilam w gugla "bielizna przeciwreumatyczna dawniej" i wyskoczyly mi takie cudne obrazecki, ze sie poplakalam ze smiechu. Niestety nie udalo sie ustalic, ktore sztuki z jakiego okresu dziejowego.
                                                  • gat45 Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 20.01.18, 17:03
                                                    No ! Widziałam kiedyś taki album i pozostawił w mej pamięci niezatarte wrażenie. To zupełnie jak u Zoli - w "Zdobyczy" szaleje ta skandalistka Renée, pamiętacie ? Wydaje bal przebierany i sama występuje w kostiumie nimfy leśnej. Widzicie to ? W sali balowej tańczący tłum milknie i zamiera, cichnie nawet orkiestra, kiedy na podeście pojawia się pani domu. Od nowego akapitu pan Emil wali bezlitośnie czytelnika :
                                                    Była naga.
                                                    I teraz następuje opis tej nagości, to znaczy tuniki z tiulu z naczepionymi detalami przyrody ożywionej, jak to listki, gałązki i kffffiatki, nałożonej na zwiewny muślinowy spodzik, a jeszcze pod spodem cieliste trykoty, nałożone na... No, turlam się ze śmiechu za każdym razem, rozkoszując się opisem takiej nagości, na którą nie starczyła jedna pralka 5 kg.
                                                  • gat45 Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 20.01.18, 17:06
                                                    Nie starczyła BY jedna pralka, oczywiście. W epoce pana Zoli ubrań wierzchnich się nie prało, góra wietrzyło. Czyściochy prały bieliznę.
                                                    Wolę nie myśleć, jak pachniały ówczesne salony (jestem węchowcem na pograniczu "nosa" - do tego ostatniego brakuje mi umiejętności rozpoznawania składników mieszanych zapachów)
                                                  • tt-tka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 20.01.18, 17:16
                                                    Pralo sie, choc nieczesto. Kupilam sobie kiedys reprint "Porzadkow domowych" Cwierczakiewiczowej i oprocz bezcennych porad, jak zrobic paste do podlogi, pomade do wlosow itp bylo tam, jak prac suknie jedwabne, jak aksamitne, a jak zwykle perkalowe i inne cuda wianki.
                                                    Dla zainteresowanych - nie nurzalo sie tego w balii, bron boru, tylko odpruwalo sie stanik, a kazdy bryt spodnicy kolejno kladlo na desce i nacieralo woda z czyms tam czyszczacym.
                                                  • chatgris01 Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 20.01.18, 17:29
                                                    Mnie zawsze oslabialy te "szczoteczki" (cokolwiek to bylo, wyobrazam sobie rodzaj tasmy/tasiemki z wypustkami/wloskami, cos jak aksamitka, tylko z dluzszym i sztywniejszym wlosiem), ktorymi obszywano obrabek spodnic, zamiatajacych trotuary i te wszystkie na nich zalegajace odpadki, plwociny, bloto itp. (kurz to przy tym pikus), fuj!
                                                    O rozpruwaniu sukien do prania tez czytalam, nic dziwnego, ze robiono to rzadko :)))
                                                    Chociaz z drugiej strony, przy 3 kg bielizny oddzielajacej suknie od skory i wszytych pod pachami "potnikami", zmienianymi doszywanymi kolnierzykami i mankietami oraz zwyczaju noszenia plaszczy/zakietow nawet latem, moze i te codzienne suknie sie tak tragicznie nie brudzily? No i czesto byly z welny, welna w porownaniu z innymi tkaninami slabiej wchlania brud, i mozna ja dosc dobrze doczyscic szczotka i zwilzona szmatka... wachac jednak owczesnych ludzi tez bym nie chciala :)))
                                                    Najgorzej chyba bylo ze swiezoscia sukni balowych na karnawal, jesli wierzyc Magdalenie Samozwaniec. I gorsetow. Auc.
                                                  • ananke666 Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 04.02.18, 14:10
                                                    Oj, ale to nie tak było. Renata miała na sobie obfitą, mocno wydekoltowaną kiecę odsłaniającą ramiona i to tylko widzowie odnosili wrażenie, jakby ta kieca miała spaść, a ona zdawała się z niej nago wynurzać. I słowo o nagości jest nie na początku, a w środku opisu, po kiecce, a przed fryzurą.
                                                  • chatgris01 Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 04.02.18, 17:10
                                                    dakota77 napisała:

                                                    > Podpisuje sie pod prosba. Watek ma juz 11 stron. Trudno teraz szukac, jaka to R
                                                    > enata. A nie mam pojecia, kto to i dlaczego :)

                                                    Na drzewku widac ;)

                                                    Chodzi chyba o ten post Gat:
                                                    gat45 napisała:

                                                    > No ! Widziałam kiedyś taki album i pozostawił w mej pamięci niezatarte wrażenie
                                                    > . To zupełnie jak u Zoli - w "Zdobyczy" szaleje ta skandalistka Renée, pamiętac
                                                    > ie ? Wydaje bal przebierany i sama występuje w kostiumie nimfy leśnej. Widzicie
                                                    > to ? W sali balowej tańczący tłum milknie i zamiera, cichnie nawet orkiestra,
                                                    > kiedy na podeście pojawia się pani domu. Od nowego akapitu pan Emil wali bezlit
                                                    > ośnie czytelnika :
                                                    > Była naga.
                                                    > I teraz następuje opis tej nagości, to znaczy tuniki z tiulu z naczepionymi det
                                                    > alami przyrody ożywionej, jak to listki, gałązki i kffffiatki, nałożonej na zwi
                                                    > ewny muślinowy spodzik, a jeszcze pod spodem cieliste trykoty, nałożone na... N
                                                    > o, turlam się ze śmiechu za każdym razem, rozkoszując się opisem takiej nagości
                                                    > , na którą nie starczyła jedna pralka 5 kg.

                                                  • ciotka_scholastyka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 04.02.18, 17:20

                                                    > > Podpisuje sie pod prosba. Watek ma juz 11 stron. Trudno teraz szukac, jak
                                                    > a to R
                                                    > > enata. A nie mam pojecia, kto to i dlaczego :)
                                                    >
                                                    > Na drzewku widac ;)

                                                    Wątku, który ma x stron, i który śledzi się regularnie, nie czyta się drzewkowo, bo znalezienie nowych postów graniczyłoby z cudem. Czyta się od najnowszego. I stąd cytowanie jest niezbędne. Znaczy: wydawać by się mogło, że to oczywiste *szczyp*
                                                  • chatgris01 Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 04.02.18, 17:32
                                                    ciotka_scholastyka napisała:

                                                    > Wątku, który ma x stron, i który śledzi się regularnie, nie czyta się drzewkowo
                                                    > , bo znalezienie nowych postów graniczyłoby z cudem.

                                                    U mnie po wyswietleniu drzewka przeczytane posty (widoczne tytuly) sa fioletowe, a nieprzeczytane niebieskie-u Was nie?
                                                    Dlatego przewaznie doczytuje drzewkowo (choc przeciw cytowaniu nic nie mam, i sama staram sie w odpowiedziach cytowac).
                                    • ciotka_scholastyka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 20.01.18, 11:02
                                      guineapigs napisała:

                                      > Moze w zlym guscie, ale na czasie. Popatrz na wspolczesne teledyski

                                      No ale co, to znaczy, że skoro na czasie (?!) - to świecić trzeba?
                                      Abstrahując od tego, że ta pisana przez ciebie kobieta obok Gaby nigdy nawet nie stała, Gaba w wersji podrasowanej nigdy nie pozwoliłaby sobie na błyskanie koronką stanika i górą majtek (!!!!!) w miejscu publicznym. Wizja cokolwiek absurdalna.
                                      No i osoba z sex-appealem nie musi niczym błyskać, żeby owym sex-appealem emanować.
                                      • pi.asia Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 20.01.18, 12:49
                                        ciotka_scholastyka napisała:


                                        > Abstrahując od tego, że ta pisana przez ciebie kobieta obok Gaby nigdy nawet ni
                                        > e stała, Gaba w wersji podrasowanej nigdy nie pozwoliłaby sobie na błyskanie ko
                                        > ronką stanika i górą majtek (!!!!!) w miejscu publicznym. Wizja cokolwiek absur
                                        > dalna.

                                        No właśnie. Jakie stringi? Jaka koszula zsunięta z ramienia, odsłaniająca biustonosz???
                                        Jak już tworzyć na nowo postać Gaby, to na bazie tego, co mamy i wiemy.

                                        Gaba może a nawet na pewno, wkroczyłaby do tej restauracji w dżinsach i koszuli w kratę, np. znajdując chwilę czasu na spotkanie z Pyziakiem w drodze do Florków - co usprawiedliwia taki, a nie inny strój.
                                        Ale widzę to tak:

                                        Drzwi otworzyły się gwałtownie i stanęła w nich wysoka postać. Słońce, oświetlające ją z tyłu, przesiewało się przez jasne, rozwiane wiatrem włosy, twarz skryta była w cieniu, ale Janusz od razu rozpoznał Gabrysię.
                                        Rozejrzała się wokół, obrzucając całą salę uważnym spojrzeniem. Zauważyła go i podeszła, swoim zwykłym, energicznym krokiem. Uśmiech rozjaśnił jej twarz, a oczy zabłysły.
                                        - Witaj, Gabrysiu - powiedział.
                                        Ponownie się uśmiechnęła, nie spuszczając zeń wzroku.
                                        Zrobiło mu się nieswojo - był zmęczony, niewyspany, miał za sobą ciężką chorobę i sporo kłopotów. A ona? Jak zwykle energiczna, wręcz zamaszysta. Zgrabna - jak, do licha, udało jej się zachować taką figurę? Ubrana w dżinsy - swoje ukochane od lat spodnie, tyle że teraz nie firmy Odra, a jakieś markowe, co poznał po doskonałym kroju. Bzdura, poprawił się w myślach, to nie doskonały krój, tylko piękne, długie nogi i równie piękny, kształtny tyłek! Gaba wciąż trzymała się prosto, jak przystało na dawną koszykarkę, a jej luźna, kraciasta koszula, związana w pasie na węzeł, jeszcze podkreślała gibkość sylwetki, delikatnie opinając się na biuście.
                                        Oparła na stole opalone dłonie i spojrzała mu prosto w oczy.
                                        Aż nim wstrząsnęło: takie same, jak ... ile to lat temu? Dwadzieścia? Nie, chyba więcej. On się zmienił, świat się zmienił, ba, klimat się zmienił, nie mówiąc o ustroju, a jej oczy wciąż są takie jak były: kasztanowe, ciepłe, spokojne, rozjaśnione iskierkami uśmiechu. Tylko zmarszczek jej przybyło. Ale te zmarszczki jedynie dodawały uroku. Coś jak lekko zmarszczona skórka na czubku dojrzałej, soczystej brzoskwini.

                                        Sama nie wiedziała, dlaczego właściwie zgodziła się na to spotkanie. Pogadać? O czym? Po tylu latach? Oboje mają swoje życia, poukładane i spokojne. Ale, powodowana rzetelnością, lojalnością i odpowiedzialnością za cały świat, zgodziła się, bo co jej to szkodziło. Gdzieś w środku, głęboko, uwierała ją nieuświadomiona do końca myśl, że istnieje jeszcze jakiś powód, dla którego postanowiła spotkać się z Januszem, postanowiła tę myśl jednak zignorować i dlatego zdecydowała, że odbębni to spotkanie w drodze do Florków.
                                        Już po wyjściu z samochodu, tknięta niezrozumiałym dla siebie impulsem, rozpięła dół koszuli i związała ją na węzeł. Jeszcze szybkie przeczesanie włosów palcami - i weszła do restauracji.
                                        Zobaczyła go od razu. Siedział w głębi sali, nieco przygarbiony. Na jej widok wyprostował się, oczy mu zabłysły.
                                        Usiadła. Nie wiedziała co powiedzieć, więc milczała. Mimowolnie uśmiechała się, patrząc na tę twarz, kiedyś najdroższą na świecie. Błysk w jego stalowych oczach nieco przygasł przez te wszystkie lata, widać było, że jest zmęczony. Ale, do licha, był równie przystojny jak zawsze, a nawet bardziej! Pomyślała, że są tacy mężczyźni jak Leonardo diCaprio - śliczni za młodu i brzydnący z wiekiem; a są tacy jak Gregory Peck czy Gary Cooper - w każdym wieku atrakcyjni, i że Janusz Pyziak właśnie do nich się zalicza.
                                        Wielkie nieba! Posiwiał! - dostrzegła jego szpakowate skronie, i wtedy owa nieuświadomiona myśl dorwała się do głosu, ba, żeby to tylko do głosu! Gorzej, trzymana tyle czasu na uwięzi, teraz wyrwała się i zaczęła rządzić.
                                        I to właśnie ona sprawiła, że spokojna, opanowana Gabriela wyciągnęła opaloną dłoń i dotknęła włosów Janusza. Pogładziła je pieszczotliwym ruchem i zsunęła się na jego policzek.

                                        Chwycił jej palce i przyłożył sobie do ust.

                                  • guineapigs Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 07.02.18, 23:45
                                    Cytuje za zla.m:
                                    Za dekold guineapigs założy na głowę koronkowe majtki.

                                    I pytanie: czy moge juz te majtki ze lba zdjac? Bo jak znowu jutro z nimi na lbie do roboty pojde, to mie juz jak bum-cyk-cyk w koncu posade wymowia. Estetycznie im sie to nie podoba, uwazaja to za afront, a tlumaczen, ze to sprawa honoru - nie przyjmuja.

                                    Bardzo prosze, by w przypadku kar tego typu pisac jakis termin pokuty.

                                    • pi.asia Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 08.02.18, 21:10
                                      guineapigs napisała:

                                      > Cytuje za zla.m:
                                      > Za dekold guineapigs założy na głowę koronkowe majtki.
                                      >
                                      > I pytanie: czy moge juz te majtki ze lba zdjac? Bo jak znowu jutro z nimi na lb
                                      > ie do roboty pojde, to mie juz jak bum-cyk-cyk w koncu posade wymowia. Estetycz
                                      > nie im sie to nie podoba, uwazaja to za afront, a tlumaczen, ze to sprawa honor
                                      > u - nie przyjmuja.

                                      Koronkowe majtki komuś się nie podobają? Zboczeńcy i tyle.
                                      Nie ja zadałam Guin tę pokutę, ale uważam, że już dość się nacierpiała chodząc do pracy z majtkami na głowie i ma prawo je zdjąć. Tym bardziej, że dalsze trzymanie koronkowych majtek na głowie mogłoby zaowocować wezwaniem przez współpracowników jakiejś ekipy z wdziankiem o dłuuugich rękawach, a w konsekwencji - długą niebytnością Guin na forum, co byłoby ogromną stratą.
                                      • bupu Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 09.02.18, 15:33
                                        zla.m napisała:

                                        > Jak wiadomo, majtki trzeba zdejmować często, dla higieny abo i przyjemności. Wi
                                        > ęc jak najbardziej.
                                        >
                                        > A w pracy jakieś Borejki siedzą, czy co? Koronka im nie w smak, bo Marek Aureli
                                        > usz nie nosił?
                                        >


                                        Albo Józwierze, których koronka brzydzi, bo taka babska, a fuj.
                                      • guineapigs Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 09.02.18, 20:13
                                        UFFF, zdejmuje...
                                        Nie wiem co im nie w smak. Personel by nawet nic nie mowil, bo juz z dwojga zlego wola jak mam bielizne na glowie niz jak spiewam, ale szef...

                                        Szef to jest osobowosc piata: osobowosc wredna. Probowalam go zaklasyfikowac wg. kanonu: sangwinik, choleryk, melancholik, flegmatyk. I nie lumialam. Musialam zatem dodac kolejny typ, pasujacy jak ulal: osobowosc wredna. Wrednik? Wredninik?
                                        Wolalby sie zabic, niz przyznac komus racje. Makijazu u kobiet nienawidzi. Nie wiem, czy tylko w warunkach stajennych, czy ogolnie.
                                        Mam ten przywilej, ze sie przyjaznilam z Jego Zona - wiec mie jakos toleruje z moja szminka i tuszem do rzes. Ale zlosliwy taki, ze lolaboga.
                                        Wszelkie hasla proletariackie typu: praca to twoj drugi dom - u niego nie maja racji bytu, bo wg. niego praca to ma byc cos jakby oboz, wiezienie, katorga, pokuta, zeslanie. Najlepiej wszystko razem.

                                        Uff, ulzylam sobie.
                                • vi_san Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 19.01.18, 22:42
                                  Powieść fajna, nie powiem. Ale to co opisałaś, to NIE JEST Gaba MM. Wiem, sama sobie poigrałam, mając w odwłoku to co MM pisze o Januszu, ale o nim mamy tylko epizody i to nie trzymające się niczego, a już zwłaszcza tak zwanej "kupy". O Gabie wiadomo zaś dużo. Znacznie za dużo nawet, jak na mój gust. I jest jedno: Gaba NIGDY nie była typem seksownej wampirzycy. Przedobrzyłaś czyli. Gdyby właśnie weszła jako typ "farmerki z sąsiedztwa" i JEMU by błysnęło tu i tam, odżyłaby chemia, bo taka właśnie kumpelska bezpretensjonalność też może być seksowna - to ok. Ale nie to zsuwanie koszuli, świecenie cycem... Do Gaby by pasowało takie nieświadome uwodzenie. Coś jak, taka scena w SK jest, że Hajduk idzie za Ceśką i podziwia jej wesoło fruwające wokół buzi loczki i coś tam, a ona myśli, że się nabija z jej za grubych łydek... Właśnie Gaba by nie miotała koronkowymi stringami na głowie ani na dekolcie. Usiadłaby obok, a on mógłby podziwiać jej smukłe pęciny odsłaniane przez modnie wywinięte wranglery. Ale nie, ze ona mu je pcha pod nos - ona to mimowolnie.
                                • tt-tka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 19.01.18, 23:06
                                  guineapigs napisała:


                                  > Janusz spoglada w twarz kobiety, i widzi tam niesamowita radosc zycia, spelnien
                                  > ia w milosci, kobiecosci i macierzynstwie,

                                  Buahahahahahah ;) ;) ;)

                                  Guin, nawet jak na satyre przegielas :)
                                  Przelknelabym nawet te koronkowa bielizne (zapewne trzymana pod stosem bawelnianych nocnych koszul w kwiatki, bo czemu nie), ale Gaba
                                  - pelna radosci zycia
                                  - spelniona w
                                  a) milosci
                                  b) kobiecosci
                                  c) macierzynstwie

                                  omarlas mnie calkiem
                      • guineapigs Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 18.01.18, 23:31
                        O rany, zuzu, z mozgu mi to wyjelas, z podswiadomosci konkretnie (tu cycata za toba): '...wystarczyłoby jedno jego słowo, żeby Gaba okazała się nie taka znów święta i nie taka rozsądna.'.
                        No wlasnie, ta swietosc Gaby jest taka... nieszczesliwa, taka nieradosna, to takie umartwianie sie. Jest swieta - bo tak wyszlo, co zrobic, taki scenariusz jej zycie napisalo i juz musi niesc ten swoj krzyz swietosci. Do tego jakos tak wpakowala sie/wpakowano ja do roli 'wiecznej corki', chociaz ma i drugiego meza, i dzieci z obu malzenstw, a nawet pasierbice - bo nie wiem, kim prawnie jest dla niej Elka (czy malzenstwo z dzieciatym wdowcem automatycznie uznaje adopcje tegoz dzieciecia, czy nie? - z kodeksow rodzinnych jestem kompletny lajkonik).
                        No bo jaka Gabe lubimy pamietac i ze lzami pozegnalysmy? Ano energiczna, despotyczna nawet, moze i nieprzykladajaca wagi do ciuchow, ale do zdrowia, inteligencji i niezaleznosci - tak. O takich mowia: nawet w worku po zimniokach bedzie szyku zadawac. I piszac KK pewnie i MM miala taki pomysl na postac Gaby, a co sie pozniej stalo - to sie juz, niestety, nie odstanie.
                        Ale zawsze tak mie nurtowalo, ze jakby tak Gabie przywrocic Pyziaka (takiego nie 'zlodzieja i pijaka', ale 'Englerta') - to nie wiadomo, co by sie stalo. Wszak Laura poczeta byla jak juz za Pyziakiem listy goncze po Australii wysylano, nieprawdaz? Albo jakos podobnie, w kazdym razie juz byl 'obuzem'.
                        No i wcale stylu zmieniac nie musialby - bo nie trzeba byc Horodynska by wiedziec, ze koszula w krate i dzinsy to moze byc bardzo seksowny stroj, w zaleznosci od tego, jak sie to nosi.
                        • dakota77 Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 18.01.18, 23:54
                          Nie, malzenstwo z ojcem dziecka nie oznacza z automatu adopcji, ale tez w przypadku Elki to nie byloby w zaden sposob potrzebne, ona i tak byla prawie dorosla. Ale tak czy owak Gaba przez malzenstwo z Grzegorzem jest macocha Elki. Elka zdecydowanie jest Gaby pasierbica.
                    • kkokos Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 21.01.18, 13:40

                      > > Pyziak był "roztyty" czy miał tylko obrzękniętą twarz i worki pod oczami?
                      >
                      > O ile pamietam, z opisu twarz. I worki. Natomiast ilustracja Janusza (chyba ze
                      > Sprezyny) przedstawiala goscia utytego/roztytego, sklapcialego i ogolnie zniszc
                      > zonego.

                      na szosie w JT był "wysoki i tęgi" (i oczywiście wory pod oczami i siwe skronie), co może oznaczać zarówno grubasa, jak i nabitego mięśniaka.
          • ssssen Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 07.05.20, 20:59
            rosa_huberman napisała:

            > Jakiego rozwodu? Przecież pani Musierowicz ciągle pozostaje ze swoim mężem, Bo
            > lkiem. Jej rodzice to i owszem rozstali się. Chyba, że o czymś zapomniałam.

            Czyli coś mi dzwoniło, tylko nie wiedziałem w którym kościele :))) Pewnie z 30 lat żyłem w tym błędzie.

            Ale pytanie pozostaje aktualne - ciekawe ile w historii pożycia Gaby i Pyziaka jest z historii jej rodziców? Kto ją wychowywał - matka? I czy to na podstawie jej opowieści zbudowała sobie model podłego CNUKa?
              • weganka_lesbianka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 09.05.20, 23:09
                tt-tka napisała:
                > Pan Baranczak rozstal sie z zona, gdy corka Malgorzata liczyla sobie 19 lat czy
                > cos kolo tego.

                W klasie maturalnej albo trochę przedtem (około roku 1963). Przez co M. chodziła w ultradepresji, pocieszali ją nauczyciele, i ledwo zdała, a opisała to jako "najczarniejszy okres w życiu mojej rodziny i nie chcę o tym pisać". Jakby rozwód w rodzinie był nie wiadomo jaką tragejszyn dla 18-tki, losem gorszym od morderstwa??? A to wojna nie była czarnym okresem, gdy jej wujek zginął w obozie?

                Czy uczestniczyl w wychowywaniu dzieci i w jakim stopniu - nie
                > wiadomo (MM w biografii zdaje sie w ogole o nim nie pisala), ale w domu byl obe
                > cny

                Nie wiemy, na ile i jak był obecny, i w ogóle jaki był, bo MM rzeczywiście pisała tak, aby nie pisać o nim niczego, nawet imienia. Tylko tak jakoś cudem przyszła ona i jej brat na świat, a potem tylko jej przygody, i nagle ta depresja i czarny okres, a potem "zostaliśmy w tym mieszkaniu sami, mama, Staś i ja". Przez co wiele czytelniczek myślało, że on umarł był. Może to dlatego, że po wojnie był jakąś szychą komuszą i chyba nawet dość podłą (zeznawał w sądzie przeciwko uczestnikom poznańskiego Czerwca czy jakoś tak).

                Ale jedno jest pewne, to MM przedziwne nastawienie do rozwodu spowodowało te niekończące się szlochy Gaby i stworzenie CKNUKa. Czyżby to nie Gaba płaka za Pyziakiem, tylko pamiętliwa MM płaka za tatuniem?
                • tt-tka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 09.05.20, 23:34
                  Zasadniczo piszemy tu o ksiazkach Musierowicz, nie o niej. A juz na pewno nie o jej rodzinie.
                  Jan Baranczak byl cenionym lekarzem, zyl dosc dlugo i bardzo aktywnie, ale istotnie wsrod wspomnien o nim - in plus i in minus - nie znalazlam wspomnkow rodziny, ktora zalozyl i dosc dlugo mial :P
                  • weganka_lesbianka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 10.05.20, 01:05
                    tt-tka napisała:

                    > Zasadniczo piszemy tu o ksiazkach Musierowicz, nie o niej. A juz na pewno nie o
                    > jej rodzinie.

                    Ależ TTko, sama zaczęłaś pisząc domysły na temat owegoż ojca, że się rozwiódł i miał być obecny? To dopisałam co i ja wiem. Czyli newiele poza tym co MM sama pisałą, i pewnie mylnie, to proszę jak najbardziej mnie poprawiać.

                    Skoro ona pisze o małych dzieciach w rzekomo krzepiących wyrksiążkach per "tępe, stękające grubaski", jeden bohater romantyczny może wrzasnąc do dziewczyny "obłąkana samico, ja cię chyba uduszę" i się do niej przykuć, a inny znowuż potrząsa wnuczką Dmucha jak terier szczurem, to autorka nie jest jakaś delikatną mimozą ani nietykalną boginią pisarstwa, o której wolno pisać tylko dobrze albo wcale.

                    Mnie jej rodzina nie interesuje jako taka, tylko w kontekście tego, co MM za banialuki w książkach wypisuje, czy w tej strasznej Księdze Gości Lodu, czy jak to się zwie. Normalnie rozwód jej rodziców nie interesowałby mnie w ogóle. Ale MM robi z rozwodu taką niesłychaną tragejszyn i tworzy takie babolowate Cnuki i Gabony, że aż zęby bolą. Przez to jestem ciekawa, co ten ojciec musiał jej nawywijać??? Czy rzeczywiście był taki straszny? Czy to po prostu ten ślub kościelny MUSI być raz na całe życie, a facet to niech by bił, pił i zdradzał, byle zaślubiony był?

                    > Jan Baranczak byl cenionym lekarzem, zyl dosc dlugo i bardzo aktywnie, ale isto
                    > tnie wsrod wspomnien o nim - in plus i in minus - nie znalazlam wspomnkow rodzi
                    > ny, ktora zalozyl i dosc dlugo mial :P

                    O, a to gdzieś można poczytać? Bo jak już mam rozpuszczać ploteczki, to chcę mieć solidne i tłuściutkie jak czipsy z octem :D
                    • tt-tka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 10.05.20, 02:50
                      Poczytac mozna w necie :)
                      Sporo o nim bylo w materialach dotyczacych Inowroclawia albo Konina, ale juz nie pamietam detalicznie.

                      Jesli chcesz poplotkowac, napisz na gazetowa. O ile MM jest w pewnym stopniu osoba publiczna, o tyle jej rodzina chroni swoja prywatnosc.
                    • tt-tka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 10.05.20, 03:30
                      weganka_lesbianka napisała:

                      > tt-tka napisała:
                      >
                      > > Zasadniczo piszemy tu o ksiazkach Musierowicz, nie o niej. A juz na pewno
                      > nie o
                      > > jej rodzinie.
                      >
                      > Ależ TTko, sama zaczęłaś pisząc domysły na temat owegoż ojca, że się rozwiódł i
                      > miał być obecny? To dopisałam co i ja wiem.

                      Sorry, ale to, co napisalas, to przypuszczenia, ze nie powiem insynuacje. Fakt rozwodu jest znany, czas, w jakim to nastapilo, takze, powody juz nie.


                      >
                      > Skoro ona pisze o małych dzieciach w rzekomo krzepiących wyrksiążkach per "tępe
                      > , stękające grubaski", jeden bohater romantyczny może wrzasnąc do dziewczyny "o
                      > błąkana samico, ja cię chyba uduszę" i się do niej przykuć, a inny znowuż potrz
                      > ąsa wnuczką Dmucha jak terier szczurem, to autorka nie jest jakaś delikatną mim
                      > ozą ani nietykalną boginią pisarstwa, o której wolno pisać tylko dobrze albo wc
                      > ale.

                      Jakakolwiek jest autorka, piszemy o jej ksiazkach, nie o niej.

                      M
                      > M robi z rozwodu taką niesłychaną tragejszyn i tworzy takie babolowate Cnuki i
                      > Gabony, że aż zęby bolą. Przez to jestem ciekawa, co ten ojciec musiał jej nawy
                      > wijać???

                      Nie dowiemy sie tego, poniewaz nikt z Baranczakow i Musierowiczow o tym nie pisze. I nie ma to nic do rzeczy, nawet samo zalozenie, ze "ojciec nawywijal", moze byc bledne.
                      Ksiazki daja nam wiedze o tym, jak MM przedstawia rozwiedzionych rodzicow, ojcow i matki. I do tego sie ograniczamy na tym forum. Do jej przedstawien.
    • ssssen Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 18.01.18, 08:38
      zuzudanslemetro napisała:

      > Facet jest dobry, cichy i spolegliwy. Nie buntuje się przeciwko narzuc
      > onym mu formom życia rodzinnego.

      Czyli chodzi ci faktycznie o "spolegliwego" ("można na nim polegać", też by pasowało) - czy raczej mylisz "spolegliwy" z "uległy"?
    • vilez Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 18.01.18, 10:28
      Miłość nie ma jednego oblicza. jedni kochają miłością szaloną, inni spokojną.
      Moim zdaniem tandem G&G był dobry, w sam raz na nich i dla nich.
      Co do Janusza i tego, że Gaba nadal czuje związanie. To problem nieprzerobionej traumy. Ale także tacy ludzie z nieprzerobioną traumą mogą kochać inne osoby. Miłość i uwikłanie. da się. Nie ma jednego schematu na miłość i jej przebiegi.
      Moim zdaniem Gaba leczyła się z traumy. Tak, także przy pomocy Grzesia. Zycie i miłość nie są idealne.

      Poza tym, chyba czasem wpadamy tu w wiarę w pisarstwo pani MM. A często to nie kiksy bohaterów, ale indolencji twórczej autorki mym zdaniem. Prowadzi bohaterów i rozmaite wątki niekonsekwentnie. To uwaga bokiem...
        • verdana Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 20.01.18, 22:40
          A ja to widzę raczej jako małżeństwo przyjacielskie. Uwierzę, że Gaba nie była nigdy w Grzesiu zakochana. Zakochanie jednak nie jest tak naprawdę potrzebne do szczęśliwego małżeństwa, bez "motyli w brzuchu", ale ze stateczną codziennością i cieszeniem się stabilizacją.
          Janusz budzi w Gabie wspomnienia o czymś, co uważa za klęskę swojego życia. I zastanawiam sie, czy ona cierpi nad tym, ze została porzucona, czy nad tym, że jej, osobie konserwatywnej, z porządnego katolickiego domu nie udało sie utrzymać małżeństwa. Małżeństwa właśnie, nie Janusza. Bo nie tylko on okazał się wyrodny, ona także nie była dostatecznie dobra, aby umieć zawalczyć o związek. W kontekście tego,że jest bardziej córką niz żoną, moze zdawać sobie z tego sprawę.
          • tt-tka Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 20.01.18, 22:51
            verdana napisała:

            > A ja to widzę raczej jako małżeństwo przyjacielskie.

            Mozna oczywiscie, ale ja tego nie widze. Przyjazn zaklada lojalnosc - Gaba jest wobec Grzegorza nielojalna. Zaklada wspoldzialanie - a tu jest jednostronne podporzadkowanie. Nie wyklucza posiadania wlasnego zdania i objawiania go - a tu to nie wchodzi w gre ze strony Grzegorza, bo Gabunia... Na bora, przeciez ten gosc nawet zdania w kwestii wychowywania swojego wlasnego syna nien smie wyglosic !
            • zuzudanslemetro Re: Gabriela nigdy nie kochała Grzegorza 21.01.18, 09:43
              nawet lektury podrzucał Ignasiowi ukradkiem i nie śmiał zwrócić teściowi uwagi, że wychowuje wnuka na małego szpicla. Pomijam już fakt, że Grzegorz jako facet musiał sobie zdawać sprawę z tego, że Ignaś czapką w biedronki i komunijnym garniturkiem robi z siebie w szkole pośmiewisko. Nie podkreśla swojej indywidualności tylko właśnie wystawia się na szykany.