Dodaj do ulubionych

Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem

11.03.18, 15:44
Zakladam. Tradycji musi stac sie zadosc.

ostrzezenie dla tych, ktore/rzy jeszcze nie przeczytaly/li - w irytacjach bez spojlerow sie nie obedzie. kto chce niespodzianki, niech sie dolaczy po przeczytaniu.

Indzojcie !
Obserwuj wątek
    • przymrozki Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 15:59
      Mnie na ten przykład irytuje to, że jeszcze nie mam swojego egzemplarza. Co to za przedsprzedaż, jak w przedsprzedaży dostaje się książkę tydzień później niż wszyscy inni. Pffff.
    • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 18:01
      No to lecęęęęę...
      Kolejność przypadkowa.

      1. Dlaczego, do wszelkich szatanów, Józwa nie ma ani jednego przyjaciela, kolegi? Przecież miał, był dość towarzyski jak na dziecię z Borejklanu. A gdy dzień przed ślubem okazuje się, że nie ma świadka, bo Ignacy nie przyjedzie, to nie ma nikogo. I Łusia proponuje swojego "kolegę", którego nikt w rodzinie wcześniej na oczy nie widział ani o nim nie słyszał. Naprawdę nie ma nikogo znanego młodej parze lub choć połowie młodej pary?

      2. Skoro jesteśmy przy Łusi. Przyprowadza ona na rzeczone wesele kolegę na świadka. Na weselu kolega gra na skrzypcach oraz deklamuje Homera a wtedy "dla wszystkich stało się zupełnie jasne, że oto pojawił się naprawdę poważny pretendent do ręki Łucji Pałys i ze w dniu dzisiejszym znacznie podwyższył poziom swych szans, albowiem nestor rodu był najwyraźniej pod wrażeniem."
      Naprawdę?
      Dziewczyna przyprowadza kolegę na wesele, rodzina widzi go dwie godziny i on już poważnym kandydatem na męża? Bo gra i recytuje? Oraz, co najważniejsze, prawda?, podoba się nestorowi?
      I już 19-latce życie rodzina ułoży? Wrrr...

      3. Co nie zmienia faktu, że ów kolega Łusi okazuje się być w połowie Polakiem a w połowie Japończykiem, a więc wiadomo już dlaczego Łusia poszła na japonistykę?
      Czy naprawdę dziewczyna powinna iść na studia za chłopakiem, zgodnie z jego zainteresowaniami? W sumie czemu nie skoro i tak rzuci te studia, gdy tylko wyjdzie za mąż i wypełni ramiona, a jeśli nawet nie rzuci to i tak pracować w zawodzie nie będzie, bo po co ma się realizować inaczej niż w kuchni i pokoju dziecinnym? W międzyczasie łazienkę może posprzątać.

      4. A skoro o młodym dziewczęciu mowa to rzekoma główna bohaterka Nora ma lat 16. I co prawda w ostatniej scenie mówi ona Augustowi, że chciałaby mieć w nim jedynie kumpla, że to jeszcze nie pora na miłość. I wydawałoby się, że ok, gdyby nie końcowa wizja narratora, w której Nora zostaje jednak żoną Augusta i rodzi mu dziecię dokładnie w tym roku, w którym on obroni doktorat. Chłopiec będzie miłą na imię Florian i zamieszkają na Roosevelta 5.
      Czyli jak by się człek nie bronił za pierwszą miłość za mąż wyjść trzeba i już.

      5. Sprawa, której nie rozumiem i albo ja nie doczytałam albo autorka pisze o tym dość mętnie.
      Otóż Aga rodzi dwa tygodnie przez terminem, przez cesarskie cięcie, gdyż lekarze wykrywają łożysko przodujące.
      Rodzi też córeczkę choć cały czas mówiła, że będzie syn. I o ile zdarzają się pomyłki w określeniu płci dziecka a niektórzy po prostu nie chcą jej znać i proszą lekarza by nie mówił, to czemu Aga nie widziała, że ma łożysko przodujące? Nie znam się na tym, więc myślałam, że to się może objawić tak na koniec ciąży po prostu (może? Ktoś wie?) ale w mailu Idy jest taki tekst: "Swoją drogą, jako dr brrr jestem zażenowana. Agnieszka to jest jeszcze większa miągwa niż Miągwa. (...) - skoro się bowiem cichaczem wzgardziło opieką lekarską i trwało się w tym przez większą część ciąży, pozostawiając wszystko siło, natury, to już naprawdę tylko Opatrzność mogła pomóc w tym przypadku, co też w istocie uczyniła (...). Niech zwariowana Aga dziękuje Bogu, że się wszystko dobrze skończyło że dziecko nie ucierpiało."
      Czy to znaczy, że ona nie chodziła do lekarza w ciąży? Nie miała usg? Stąd problem z niewykrytym łożyskiem przodującym?
      Nie bardzo rozumiem co to właściwie ma być. Niby autorka gani ustami Idy, a z drugiej strony Aga jest przecież postacią jak najbardziej pozytywną, więc czemu jej się przypisuje taką nieodpowiedzialność?

      6. Pulpostwo dokupili 1,5 hektara, które sąsiadka sprzedawała. Najpierw jest to przedstawione ustami narratora tak, że miała tam powstać stacja benzynowa lub supermarket, więc kupili choć to nieużytek jest. (Swoją drogą to myślałam zawsze, że ich gospodarstwo i dworek leżą jakoś dalej od drogi głównej a tu się okazuje, że tylko te półtora hektara ich dzieli.)
      Ale potem Florek pisze maila do Gaby i tam stoi jak byk:
      "... właśnie dokupiliśmy 1,5 ha od sąsiadki i trochę się spłukaliśmy - ale wierz mi , musiałem tę ziemię ratować, bo kobiecina chciała sprzedać Niemcowi?"
      Ja wiem, że tu ma nie być o polityce, ale cytuję słowa autorki. I uważam, że wkładanie takich nacjonalistycznych tekstów do powieści dla młodych panienek jest niedopuszczalne.
      Spokojnie można było zostać przy wcześniej opisanej motywacji do kupna tej ziemi.

      7. Jest rozmowa Ignasia z ojcem o porodzie i ogólnie o tym jak będzie (Grzegorz przyznaje się pierwszy raz, że był przy porodzie Ignasia i że zemdlał) i tam Grzegorz mówi, że termin porodu jest dość orientacyjny i dzieci się rodzą niekoniecznie w tym terminie na co Ignaś odpowiada, że przecież wie, bo chodzili z Agnieszką do tej szkoły MATEK!
      Wrrr... Matek, rozumiecie? Ojciec to już nic wspólnego z niemowlęciem nie ma to jest sprawa kobiety i już.

      8. Ponieważ Gabrysia z Grzesiem uważają, że pora się wyprowadzić z Roosevelta i zamierzają kupić bardzo używaną kawalerkę, bo na nic innego ich nie stać a i tu kredyt może być niezbędny, Florek proponuje im by po przebudowie zamieszkali w pawilonie dla gości. Pawilon ten jak wiadomo kiedyś istniał, potem zanikł a tuż przed akcją Zgryzotki zerwało mu dach. I w ramach remontu Florek decyduje się przerobić pawilon letni nieogrzewany na dom dla Gaby i Grzesia, ale pisze, że będą to małe dwa pokoje. To gdzie ci goście się wcześniej mieścili??
      Kuchni, jak zrozumiałam, tam nie będzie, bo Gaba ma być Niewzruszonym Centrum (to cytat) w kuchni Patrycji, gdzie znów życie będzie toczyć a rodzina gromadzić wokół Gaby.
      Warczę jak to czytam i bynajmniej nie o sam zanik części pawilonu mi chodzi, choć to ewidentna wpadka.

      9. Podróż poślubna młodej pary to jest dla mnie jakieś kuriozum. Mieli jechać w góry, do Gutów (cokolwiek to znaczy, przegapiłam jakieś nazwisko?) ale wcale tam nie pojechali.
      Pisze Ida w maili: "Po prostu po weselu ruszyli szosą kostrzyńską i zanim dojechali do dwupasmówki, czyli po kwadransie, już im się odechciało podróży.Wynajęli pokój w pierwszym lepszym przydrożnym hoteliku i w nim właśnie siedzieli całe dwa tygodnie miodowego miesiąca."
      Ja nawet nie wiem jak to skomentować, nie umiem tego pomieścić w głowie, widać w mojej wyobraźni nie wszystko się mieści.
      Rozumiem nie chcieć jechać. Nie móc z powodów finansowych, rodzinnych, zawodowych.
      Ale chcieć jechać, zamówić gdzieś miejsce i przesiedzieć dwa tygodnie w pokoiku w motelu przy drodze, 15 minut od domu? Nie, nie pojmuję.
      Rozumiem młodych i chęć bycia razem, ale żadnej ciekawości świata? Chęci by pójść gdzieś razem? Coś przeżyć, zobaczyć, zwiedzić, z przyrodą poobcować, cokolwiek, co tam kto lubi?

      10. Cała rodzina składa się na ślubny prezent dla młodych. Jest to samochód, używany fiat panda.
      Składają się wszyscy z Borejklanu, napisane jest, że tylko Aga i Ignaś nie dołożyli (Aga obraz namalowała).
      I wyraźnie jest napisane, że tylko na taki samochód było ich stać, więcej rodzina nie miała. Cała rodzina? Opisywana, wbrew odautorskim komentarzom, jako bogata?

      11. Wesele. Ze spojlerów już widziałam, że piszecie o weselu znów robionym domowym sumptem.
      Ale doczytałam, że to jest wesele na 100 osób! A nie przyjęcie w domu na 15. Sto osób w ogrodzie u Rumianków, żadnej opcji ratunkowej na wypadek braku pogody, ale na szczęście pogoda jest ok.
      Tydzień przed weselem nie ma listy gości, stołów, krzeseł, nakryć ani menu. Jest zamówiony tort (choć potem i tak będzie inny), pasztety, chleb i pieczenie.
      Pada pomysł by wesele było składkowe i by każda para przyniosła potrawę.
      Really?

      Potem całe wesele w tydzień organizuje matka Dorotki, okazuje się, że catering zamówiła jeszcze z Oslo.
      I tu dwa drobiazgi:
      - Zastawa stołowa została zamówiona w wypożyczalni, która "się uchowała jako relikt PRL, teraz już takich nie ma". Czy mi się wydaje czy takie wypożyczalnie to norma i jest ich sporo z PRL-em nie mają nic wspólnego?
      - Babcie zamówiły dla młodej pary tort weselny, trzypiętrowy, biały z młodą parą na górze.
      A mama Dorotki " zdążyła zrezygnować ze szpetnego i pretensjonalnego tortu, które babcie zamówiły u tego drogiego cu
      • bupu Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 19:22
        maciejkowaaa napisał(a):


        > 1. Dlaczego, do wszelkich szatanów, Józwa nie ma ani jednego przyjaciela, koleg
        > i? Przecież miał, był dość towarzyski jak na dziecię z Borejklanu.

        Bo jest w Borejklanie, tam się ma tylko rodzinę.

        > Otóż Aga rodzi dwa tygodnie przez terminem, przez cesarskie cięcie, gdyż lekarz
        > e wykrywają łożysko przodujące.
        > Rodzi też córeczkę choć cały czas mówiła, że będzie syn. I o ile zdarzają się p
        > omyłki w określeniu płci dziecka a niektórzy po prostu nie chcą jej znać i pros
        > zą lekarza by nie mówił, to czemu Aga nie widziała, że ma łożysko przodujące?

        Jedynym sposobem, żeby się dowiedzieć znienacka iż ma się łożysko przodujące, dwa tygodnie przed terminem porodu, jest staranne i konsekwentne unikanie badań lekarskich. Normalnie wykrywa się toto w badaniu USG w 20 tygodniu ciąży. Oznacza to, że Aga jest idiotką bardzo wysokiego stopnia.


        >
        > 6. Pulpostwo dokupili 1,5 hektara, które sąsiadka sprzedawała. Najpierw jest to
        > przedstawione ustami narratora tak, że miała tam powstać stacja benzynowa lub
        > supermarket, więc kupili choć to nieużytek jest. (Swoją drogą to myślałam zawsz
        > e, że ich gospodarstwo i dworek leżą jakoś dalej od drogi głównej a tu się okaz
        > uje, że tylko te półtora hektara ich dzieli.)

        A to zależy od widzimisia autorki. W WdO z Flobrystanu widać szosę, w Febliku trzeba się z szosy przedzierać przez pełne zwierza bory...


        > 11. Wesele. Ze spojlerów już widziałam, że piszecie o weselu znów robionym domo
        > wym sumptem.
        > Ale doczytałam, że to jest wesele na 100 osób! A nie przyjęcie w domu na 15. St
        > o osób w ogrodzie u Rumianków, żadnej opcji ratunkowej na wypadek braku pogody,
        > ale na szczęście pogoda jest ok.

        Yyyyy, to ile ten ogródek ma? O ile pamiętam z Wnuczki Rumianki mieszkają w zwykłej, wiejskiej chałupie, ze zwykłym wiejskim ogródkiem, a nie w zespole parkowo-pałacowym, gdzie oni tam chcą sto osób upchnąć?
        • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 19:26
          "Jedynym sposobem, żeby się dowiedzieć znienacka iż ma się łożysko przodujące, dwa tygodnie przed terminem porodu"

          Ona się tego dowiedziała jak zaczęła rodzić. Dlatego zrobili cesarkę.

          "Oznacza to, że Aga jest idiotką bardzo wysokiego stopnia."

          No tak mi wychodziło i tak pisze Ida, zupełnie nie rozumiem czemu to ma służyć.

          "Yyyyy, to ile ten ogródek ma? O ile pamiętam z Wnuczki Rumianki mieszkają w zwykłej, wiejskiej chałupie, ze zwykłym wiejskim ogródkiem, a nie w zespole parkowo-pałacowym, gdzie oni tam chcą sto osób upchnąć?"

          Zbito stoły jakie matka Dorotki widziała w Norwegii, ustawiono w podkowę w ogródku, co mamy narysowane w książce i było jeszcze miejsce na tańce i na ognisko.



          • bupu Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 19:38
            maciejkowaaa napisał(a):

            > "Jedynym sposobem, żeby się dowiedzieć znienacka iż ma się łożysko przodujące,
            > dwa tygodnie przed terminem porodu"
            >
            > Ona się tego dowiedziała jak zaczęła rodzić. Dlatego zrobili cesarkę.

            O święta makrelo... Znaczy dziewczę nie tylko nie chodziło do lekarza, ale także radośnie ignorowało powtarzające się krwawienia. Gdyż nie da się zaiste mieć na tyle poważnego przypadku łożyska przodującego, żeby potrzebna była cesarka i nie krwawić w ostatnich tygodniach ciąży. Jeśli autorka chciała zrobić z Agi kompletną debilkę, to gratuluję, udało jej się.
        • kindzie Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 21:09
          bupu napisała:

          > Yyyyy, to ile ten ogródek ma? O ile pamiętam z Wnuczki Rumianki mieszkają w zwy
          > kłej, wiejskiej chałupie, ze zwykłym wiejskim ogródkiem, a nie w zespole parkow
          > o-pałacowym, gdzie oni tam chcą sto osób upchnąć?

          Bez przesady. W dzieciństwie bywałam na wiejskich weselach na 200 i wiecej osób urządzanych na wiejskich podwórzach (z ławami i stołami pod namiotem brezentowym, a z podłogą do tańczenia zbitą z desek - ech, to były czasy, a dziś prawdziwych Cyganów już nie ma).
          • bupu Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 21:48
            kindzie napisała:

            > bupu napisała:
            >
            > > Yyyyy, to ile ten ogródek ma? O ile pamiętam z Wnuczki Rumianki mieszkają
            > w zwy
            > > kłej, wiejskiej chałupie, ze zwykłym wiejskim ogródkiem, a nie w zespole
            > parkow
            > > o-pałacowym, gdzie oni tam chcą sto osób upchnąć?
            >
            > Bez przesady. W dzieciństwie bywałam na wiejskich weselach na 200 i wiecej osób
            > urządzanych na wiejskich podwórzach (z ławami i stołami pod namiotem brezentow
            > ym, a z podłogą do tańczenia zbitą z desek - ech, to były czasy, a dziś prawdzi
            > wych Cyganów już nie ma).


            Namiot brezentowy na dwieście i więcej osób? Pewnaś jest?
            • kindzie Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 08:42
              bupu napisała:

              > kindzie napisała:

              > > Bez przesady. W dzieciństwie bywałam na wiejskich weselach na 200 i wiece
              > j osób
              > > urządzanych na wiejskich podwórzach (z ławami i stołami pod namiotem bre
              > zentow
              > > ym, a z podłogą do tańczenia zbitą z desek - ech, to były czasy, a dziś p
              > rawdzi
              > > wych Cyganów już nie ma).
              >
              >
              > Namiot brezentowy na dwieście i więcej osób? Pewnaś jest?
              >
              Jak najbardziej.
              • ananke666 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 20:04
                Potwierdzam objętość namiotów na najmarniej sto osób. To było kiedyś popularne - oprócz stodoły - rozwiązanie weselne na wsiach. Namioty typu wojskowego, obszerne tunele bez podłogi, reszta dokładnie tak, jak opisała Kindzie. W rodzinnym domu zachowały się zdjęcia, na którym widać zarówno cudne te lokale weselne, jak i straszliwe ich ustrojenie. Na przykład w postaci szarf z folii aluminiowej, z wyciętymi dziurami - kapslami do butelek od mleka i śmietany, papierowymi serpentynami i w wersji lux - balonikami. Za obfitość gości ręczę.
                Stodołę stosowano przed żniwami, późną wiosną i wczesnym latem.
                • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 20:18
                  ananke666 napisała:

                  > Potwierdzam objętość namiotów na najmarniej sto osób.

                  [b][/Ale nie rozstawionych w ogrodku !b]

                  Znalam i ja takie wesela. Na podworzu, owszem. Nie garden-party, za przeproszeniem, bo w ogrodzie zwykle cos roslo, wrzesien to jeszcze nie po zbiorach, a drzewa w sadzie stoja caly rok.
                  Plus to podworko Doroty nie dosc, ze niezbyt duze, o ile pamietam z wnuczki, to jeszcze uslicznione kupami kurzymi. I gesimi zapewne.
                  • tanee Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 15.03.18, 17:45
                    kury i gęsi zarżnęli na wesele ;)
              • kolorko Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 20:24
                I ja, i ja jestem pewna, nawet na 250 w porywach do 300, podwórka na wsi ta rzadko ogródek wielkości chustki do nosa:)
                Dobry wieczór wszystkim, chyba tu jeszcze nie pisałam:)
              • mamolka1 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 20:25
                Tak się składa, że mam pod opieką salę w OSP - na 100 osób. Stoły, krzesła i sporo miejsca do tańczenia... Jak najbardziej są w niej organizowane min. wesela. Nie chce mi się teraz lecieć z colsztokiem na górę celem mierzenia ale nie są to jakieś kilometry kwadratowe powierzchni.
                A bywałam wieki temu na weselach czy innych poprawinach ( fakt, latem a nie jesienią ) odbywających się częściowo pod wieeelkim namiotem
                • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 20:38
                  Sala w OSP to sala. Z podloga, dachem kryta.
                  Ja chce zobaczyc ten hangar w OGRODKU, bo tam sie wesele podobno odbywa. Nie na podworku.
                  A jeszcze bardziej chce zobaczyc te stoly pod golym niebem (o namiocie to tu sie pisze, nie w CZ), ognisko w sadzie i jeszcze miejsce na tance.
                  • ananke666 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 22:55
                    Eee w ogródku? Wszystkie znane mi wiejskie ogródki niezależnie od rozmiaru służyły głównie albo i całkowicie do przydomowych upraw. Nikt nie wpuściłby tam weselników. Miejsca z reguły było dość, ale nie było ono ogródkiem...
                    • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 23:04
                      ananke666 napisała:

                      > Eee w ogródku? Wszystkie znane mi wiejskie ogródki niezależnie od rozmiaru służ
                      > yły głównie albo i całkowicie do przydomowych upraw. Nikt nie wpuściłby tam wes
                      > elników. Miejsca z reguły było dość, ale nie było ono ogródkiem...
                      >

                      Ja tez znalam takie przydomowe uprawne wylacznie. Ale Derota jeszcze w WdO urodziny czy imieniny urzadzala w ogrodzie, zdaje sie. I stolik dla czterech osob spokojnie mozna ustawic pod orzechem, czemu nie, ale raczej nie stoly dla stu osob. Plus ognisko i miejsce na tance :)

                      Zaciekawilo mnie mimochodem - mlodzi zapraszali osobiscie, oczywiscie wedle wytycznych starszyzny, czy tez starszyzna z okazji wesela wnuka/siostrzenca pozapraszala wlasnych gosci ? Co ma Jozwa czy Dorota do dzieci i wnukow Hajduka ?
                      • kasiek8728 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 13.03.18, 18:05
                        Właśnie też mnie to zaskakuje, akurat wczoraj rozmawiałam z kolegą, który rozwozi zaproszenia, no właśniee czy Józek i Dorotka pojechali, czy też rodzina uznałą, że pozapraszają, w końcu, a co!
      • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 19:22
        O czort, teraz widzę, że post mi urwało, widać za długi był.
        Nie dam rady na nowo dopisać jak było.
        • bupu Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 19:44
          maciejkowaaa napisał(a):

          > O czort, teraz widzę, że post mi urwało, widać za długi był.
          > Nie dam rady na nowo dopisać jak było.

          Kerowniczko, ale jakby kerowniczka mogła chociaż o tym torcie dokończyć... Prooooszę!
          • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 19:53
            "Kerowniczko, ale jakby kerowniczka mogła chociaż o tym torcie dokończyć... Prooooszę!"

            Się robi:

            Babcie zamówiły dla młodej pary tort weselny, trzypiętrowy, biały z młodą parą na górze.
            A mama Dorotki " zdążyła zrezygnować ze szpetnego i pretensjonalnego tortu, które babcie zamówiły u tego drogiego cukiernika w rynku. Z całą pewnością "Wisienka" upiecze lepszy."

            Czyli babcie z prezencie zamówiły tort, zapłaciły za niego a mamusia odwołała bo brzydki, jak się babcie miały czuć?
            Dla mnie to strasznie niegrzeczne.
            A jeszcze wcześniej Pupla pisze do Idy że może ona tort upiecze, bo tych tortów z cukierni to nikt nie lubi. Tort matki Dorotki też jest z cukierni, tylko niby lepszej.
            Jak nie przepadam za babciami Doroty tak jakoś przykro ten tekst zabrzmiał

            Więcej irytacji nie było tylko moje ogólne podsumowanie jak mnie drażni fakt, że kobieta nie może mieć planów, marzeń, ambicji innych niż mąż, dzieci, zdrowe żywienie rodziny.

            • kasiek8728 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 23:17
              Tort będzie z cukierni przyszłej swatowej Pulpy, więc okaże się pewnie mistrzostwem świata i chociaż owa swatowa para się prywatnym i komercyjnym biznesem, a nie recytuje Horacego klepiąc biedę, to jednak okaże się, że dając synowi na imię August dała upust umiłowaniu filologii klasycznej, więc bezdyskusyjnie zna Józefa i na pewno zaczytuje się Krystyną córką Lavransa. Ergo piecze zacne torty.

              To logiczne jest, skupcie się drodzy państwo :P
              • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 23:19
                "więc bezdyskusyjnie zna Józefa"

                Eee, Józefa to mało kto zna.
                Ale Twój tok rozumowania jak najbardziej słusznym jest. Wróżka czy co?
                • kasiek8728 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 23:38
                  Jak mnie zwolnią z pracy zamiaruję wróżyć pod Tesco
                • ciotka_scholastyka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 09:42
                  maciejkowaaa napisał(a):

                  > "więc bezdyskusyjnie zna Józefa"
                  >
                  > Eee, Józefa to mało kto zna.

                  "Zna Józefa" w sensie, jak rozumiem, powiedzenia panny Kornelii Bryant, nie w sensie, że zna Józefa Pałysa? :)
                  Chociaż Józefa Pałysa oczywiście też musi znać :)
                  • kasiek8728 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 09:46
                    Oczywiście, że chodziło mi o odwołanie do panny Kornelii :)
        • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 19:49
          Dopisz od miejsca, w ktorym urwalo. Skonczylas na cu (kierniku, jak przypuszczam.

          Faktycznie, stoly dla 100 osob plus miejsce na ognisko i tance to w sam raz w ogrodzie Rumiankow. O ile dziedzictwo Deroci, te 2,5 ha zawiera przynajmniej 0,5 ha ogrodka (jakies 4-5 standardowych dzialek)

          Kazda para zeby przyniosla potrawe na to skladkowe wesele, bo goscie wylacznie parzysci. Singli (np Roza) nie przewidziano. No tak, co to jest isc na wesele taskajac wyzerke (chocby jednodaniowa) dla stu osob.

          Oni tam pol wsi zaprosili ? Bo samej rodziny to jest 40, gora 50 osob. Chyba ze reszta to znajomi Borejkow z dawnych lat, jak Lonia (Zbyslawa nie bylo ?). A dowoz i ncleg gosciom zapewniono, czy tez starsi od seniorow Zaczkowie przyturlali sie wlasnym transportem i tak tez beda wracac, a wieczor we wrzesniowym ogrodzie nie szkodzi im nic a nic ?
          • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 19:58
            "Skonczylas na cu (kierniku, jak przypuszczam."

            Słusznie przypuszczasz, dopisałam wyżej.
            Że też ja wcześniej nie zauważyłam, że mi to urwało, a miałam post skopiowany gdyby nie poszedł, bo dość długo go pisałam i bałam się, że okienko wygaśnie. A jak poszedł to już nie spojrzałam.

            "Kazda para zeby przyniosla potrawe na to skladkowe wesele, bo goscie wylacznie parzysci."

            To było ujęte jakoś tak, że najpierw żeby każdy przyniósł, ale wtedy im wyszło, że będzie tego o wiele za dużo, więc żby przyniosła każda rodzina. Czyli rozumiem, że Róża z dziećmi jedną potrawę.

            "
            Oni tam pol wsi zaprosili ? Bo samej rodziny to jest 40, gora 50 osob. "

            Liczyłam gości w wątku spojlerowym.
            Jest dokładne wyliczenie.
            Lonia była, o Zbysławie ani słowa.
            O Żaczkach też nic nie było, tylko Cesia, Hajduk, ich dzieci i wnuki.
            O dowozie ani słowa, jest tylko opis jak pierwsi goście podjeżdżają samochodami, o końcu wesela nie ma ani słowa.

            • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:29
              maciejkowaaa napisał(a):

              > "Kazda para zeby przyniosla potrawe na to skladkowe wesele, bo goscie wylacznie
              > parzysci."
              >
              > To było ujęte jakoś tak, że najpierw żeby każdy przyniósł, ale wtedy im wyszło,
              > że będzie tego o wiele za dużo, więc żby przyniosła każda rodzina. Czyli rozum
              > iem, że Róża z dziećmi jedną potrawę.


              ...na sto osob. No faktycznie, co to jest.
              Ona (i inni goscie) miala gotowac u Pulpeta czy z tymi garami tarabanic sie z Poznania ? I czym, jesli laska ? Bo rodzinnych samochodow to na slubie Larwy ledwo na 9 osob starczylo. Bez garow.
              • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:37
                "miala gotowac u Pulpeta czy z tymi garami tarabanic sie z Poznania ?"

                Trudno wyczuć, ale między innymi Pulpa pisała, żeby tak nie robić, bo na wsi to absolutnie nie wypada. Pomysł szybko upadł.
                Nie wiem jak ta sytuacja by była rozwiązana gdyby się nie okazało, że matka Dorotki wszystko załatwiła. Swoją drogą nie wiem czemu nikomu nic nie powiedziała, mogli się przecież zdublować.
                • iwoniaw Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 21:21
                  Swoją drogą nie wiem czemu nikomu nic nie powiedziała,
                  > mogli się przecież zdublować.


                  Może przez te 4 lata zdążyła już a to usłyszeć jakieś historie o rodzinie Józefa od córki, a to zobaczyć ich na własne oczy w jakiejś akcji i doskonale wiedziała, że nic a nic się nie zdubluje...
                  • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 21:37
                    "Może przez te 4 lata zdążyła już a to usłyszeć jakieś historie o rodzinie Józefa od córki, a to zobaczyć ich na własne oczy w jakiejś akcji i doskonale wiedziała, że nic a nic się nie zdubluje..."

                    A możesz mieć rację, fakt.
                • ciotka_scholastyka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 19:12
                  maciejkowaaa napisał(a):

                  > Nie wiem jak ta sytuacja by była rozwiązana gdyby się nie okazało, że matka Dor
                  > otki wszystko załatwiła. Swoją drogą nie wiem czemu nikomu nic nie powiedziała,
                  > mogli się przecież zdublować.

                  Cóż, jaka córka, taka mać. Derotka podobnie, dowiedziawszy się, że Ida dała Miągwie środek nasenny, nie wyznała, że ona też, tylko plasnęła z uciechą w rączki...
              • loreii Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 00:23
                Autorka najwyrażniej nadal jest zapatrzona w serię Ani z Zielonego Wzgórza :) W chyba ostatniej książce z tego cyklu jest właśnie takie skladkowe wesele na ktore kazdy z gości coś przyniósł.Dodatkowo samo wesele jak i suknia zostały ogarnięte w niecałą dobe przed uroczystościa ;)
                • soova Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 09:17
                  <W
                  > chyba ostatniej książce z tego cyklu jest właśnie takie skladkowe wesele na kt
                  > ore kazdy z gości coś przyniósł.Dodatkowo samo wesele jak i suknia zostały ogar
                  > nięte w niecałą dobe przed uroczystościa ;)>

                  Jeśli to jest wesele Maniusi i Józia z "Rilli ze Złotego Brzegu", to jest to wesele wojenne (cały rozdział ma zresztą tytuł "Wojenna narzeczona" czy "Wojenna panna młoda"), ślub odbywa się w tajemnicy przed ojcem, który nie chciał takiego męża dla córki, na szybko, bo sam pan młody jest na przepustce i za kilka dni ma wyruszyć do Europy na front. Nic dziwnego, że tu można, a nawet trzeba zorganizować taki ślub i przyjęcie weselne ad hoc, ale jego składkowość wynika tylko z tychże okoliczności, a nie z jakiegoś zwyczaju.
                  • loreii Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 13:33
                    Dlatego uważam że MM się epoki pomyliły i stąd składkowe wesele w 21 wieku :) Jest jeszcze ewentualność że bardzo chciała nawiązać do KK gdzie grupa ESD robiła zrzutki na poczęstunek(babka,pączki,róża z kwiaciarni).
                    • verdana Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 22:36
                      Moja córka miała składkowe wesele anno domini 2017. Z tym, ze to był raczej grill , niż wesele i państwo młodzi zapewnili spora część jedzenia. Ale zachęcali gości do przyniesienia jedzenia zamiast prezentów.
                      Tylko gości było znacznie mniej.
                      • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 22:47
                        verdana napisała:

                        > Moja córka miała składkowe wesele anno domini 2017. Z tym, ze to był raczej gri
                        > ll , niż wesele i państwo młodzi zapewnili spora część jedzenia. Ale zachęcali
                        > gości do przyniesienia jedzenia zamiast prezentów.
                        > Tylko gości było znacznie mniej.

                        No i zakladam - moze mylnie - ze to jednak byli znajomi/przyjaciele corki i ziecia, nie ciotek i dziadkow...
                        Mozna zachecic/poprosic przyjaciolke o jej popisowa salatke (jednak nie dla stu osob !), ale zwrocic sie z taka prosba do pani Loni, niegdys przyjaciolki babki, obecnie pani ok. 80-tki czy do pani Cesi, szkolnej kolezanki ciotki, ktorej bodaj nigdy na oczy sie nie widzialo - troche nie halo*
                        *bardzo eufemistycznie
                        • verdana Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 13.03.18, 21:41
                          Słusznie zakładasz. Starsze pokolenie nie było zaproszone.
                          Choć teściowa in spe miała zakusy, aby zrobić sałatki na 60 osób, ale ona wybitnie gotująca jest.
                          • iwoniaw Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 13.03.18, 22:53
                            Starsze pokolenie nie było zaproszone

                            No jak to? Żadnych przyjaciółek ze szkoły babć państwa młodych? Wnuków koleżanek szkolnych ciotki pana młodego? Może jeszcze mieli jakichś WŁASNYCH znajomych? :-D
                            • verdana Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 14.03.18, 16:32
                              Gorzej, gorzej. Nawet rodziców nie zaproszono:) Tylko jakiś nieznajomych typów...
                      • upadly_kocyk Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 22:50
                        "Moja córka miała składkowe wesele anno domini 2017. Z tym, ze to był raczej grill , niż wesele i państwo młodzi zapewnili spora część jedzenia. Ale zachęcali gości do przyniesienia jedzenia zamiast prezentów.
                        Tylko gości było znacznie mniej."

                        Wesele, jak każda impreza, formy może mieć różne. Ja znów byłam na takim, na którym jeden z gości dowoził gar zupy, ale tylko jeden i nie wiem, skąd ją wziął i czyj był to pomysł. Ale to nie było wesele na sto osób.
            • truscaveczka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 27.03.18, 12:48
              Zafrapowało mnie miejsce parkingowe na takie cirkaebałt 50 aut...
              • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 27.03.18, 13:55
                truscaveczka napisała:

                > Zafrapowało mnie miejsce parkingowe na takie cirkaebałt 50 aut...
                >

                A tam 50 aut...Minimalisci szalechetnie ubodzy dotarli piechota od kolejki :)
                Albo usluzny Flobry dowozil...
                Albo parkowali na polu u Chrobota, po sasiedzku. Po zniwach przeciez...
      • zla.m Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 19:38
        ad 9
        taki dowcip:
        "- Jedziemy na wakacje do Wenecji
        - Ale przecież już byliście, po weselu
        - No tak, ale tym razem chcemy pozwiedzać"

        I wiesz, akurat w to że para, która od dawna ze sobą jest, ale wcale ze sobą nie śpią, po weselu zamyka się gdziekolwiek i w ogóle z łóżka nie wychodzi, to akurat wierzę.
        • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 19:41
          I naprawdę musieli się zamknąć w pokoju motelowym przy szosie zamiast pojechać w te góry, gdzie mieli zamówione miejsce?
          Bo motel przy szosie to jest super miejsce na pierwsze małżeńskie uniesienia?
          • ciotka_scholastyka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:08
            maciejkowaaa napisał(a):

            > I naprawdę musieli się zamknąć w pokoju motelowym przy szosie zamiast pojechać
            > w te góry, gdzie mieli zamówione miejsce?
            > Bo motel przy szosie to jest super miejsce na pierwsze małżeńskie uniesienia?

            I aż na dwa tygodnie? Motele przy szosach to generalnie dość mało romantyczne miejsca, a pokoje przewidziane są na gości zatrzymujących się na jedną noc. Oszczędne, minimalistyczne, no i głośne.
          • jottka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:12
            też mnie przyszło do głowy to, co zła.m, tyle że, co gorsza, ja przypuszczam, że w pojęciu autorki to miało być zabawne i wewzruszające zarazem... tja. spuśćmy zasłonę miłosierdzia.

            a co do rzeczywiście nierealnie głupiej Agi, to poprawcie mnie, ale ona nie dostanie becikowego czy jak to się nazywa w Wielkopolsce?:) z tego, co gdzieś czytałam, postanowiono przy okazji załatwić problem wizyt lekarskich w ciąży i zgłaszając się po odbiór należy się wykazać stosownymi zaświadczeniami. no to chyba się nie da i trzeba będzie dziecinę o jednej używanej pieluszce chować?:)
            • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:14
              " ona nie dostanie becikowego "

              No nie dostanie, jeśli faktycznie nie bywała w ciąży na usg.
              Kompletnie nie rozumiem po co ten wątek był potrzebny.
        • ciotka_scholastyka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:06
          zla.m napisała:

          > I wiesz, akurat w to że para, która od dawna ze sobą jest, ale wcale ze sobą ni
          > e śpią, po weselu zamyka się gdziekolwiek i w ogóle z łóżka nie wychodzi, to ak
          > urat wierzę.

          Ja też. Ale jednak z reguły dojeżdżają w zaplanowane miejsce. Czekali tyle lat, to tych parę godzin więcej doprawdy nie robiło róznicy!
          • jottka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:13
            jak on ją zobaczył w tym kabelku na głowie, to nie mógł już czekać ani minuty dłużej!

            tak, ja wiem, to fanfik, ale jak wszyscy już napisali szalenie sugestywny:)
      • reveiled Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:05
        A sama Lusia nie mogla byc swiadkowa? Czy to musial byc swiadek plci meskiej? Ktorys z wujkow nie mogl byc?
        • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:14
          Łusia była świadkiem od strony Dorotki.
          • reveiled Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:27
            Aha, to taka intryga, zeby "kolege" zaprosic na wesele. A normalnie, przy takiej kupie gosci, w tym polowie niezaproszonej (!) Lusia nie mogla po prostu przyjsc z osoba towarzyszaca?
            • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:38
              " Lusia nie mogla po prostu przyjsc z osoba towarzyszaca? "

              Ależ z jaką osobą towarzyszącą? Przecież ona nie ma jeszcze narzeczonego to kogo innego mogłaby przyprowadzić w takiej narracji?
              • reveiled Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:48
                Nie mozna przyjsc na wesele brata z kolega, ale obcy panu mlodemu facet moze byc jego swiadkiem. OK.
              • asiunia311 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:55
                maciejkowaaa napisał(a):


                > Ależ z jaką osobą towarzyszącą? Przecież ona nie ma jeszcze narzeczonego to kog
                > o innego mogłaby przyprowadzić w takiej narracji?

                Przepraszam najuprzejmiej, ale Łusia całowała się już z naszym miłym półkamikaze, więc są już po słowie. Nie można się pójść w ślinę bez pierścionka na palcu. W Chucherku będziemy mieć akcję w 2020 r. i Grammarnazi z drugim dzieckiem w drodze. Jak przystało na prawdziwą Borejkównę.
                • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 21:16
                  "Przepraszam najuprzejmiej, ale Łusia całowała się już z naszym miłym półkamikaze, więc są już po słowie."

                  Ale o tym nikt nie wiedział, gdyż tylko Marek widział a Ida mu powiedziała, że na pewno nie poznał własnej córki. Reszta pojęcia nie miała. A co do dziecka to masz rację, niestety.
      • reveiled Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:12
        "Czy to znaczy, że ona nie chodziła do lekarza w ciąży? Nie miała usg? Stąd problem z niewykrytym łożyskiem przodującym?
        Nie bardzo rozumiem co to właściwie ma być. Niby autorka gani ustami Idy, a z drugiej strony Aga jest przecież postacią jak najbardziej pozytywną, więc czemu jej się przypisuje taką nieodpowiedzialność?"
        Sa takie typy czesto wlasnie artystyczne, ktore pracktykuja "unassisted pregnancy". A z usg to w ogole sporo osob rezygnuje przynajmniej w Kanadzie czy USA. Ja musialam przed kilkoma kolezankami (ktore rodzily przede mna) sie tlumaczyc, po co mi to usg. Nie popieram, tylko mowie, ze sie zdarza i to nie tak rzadko.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 14.03.18, 19:42
          " A z usg to w ogole sporo osob rezygnuje przynajmniej w Kanadzie czy USA. Ja musialam przed kilkoma kolezankami (ktore rodzily przede mna) sie tlumaczyc, po co mi to usg"

          W d***ch się poprzewracało od tego dobrobytu. :-/
          • selkie Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 15.03.18, 14:37
            No akurat w Stanach USG jest platne i z tego co slyszalam nietanie. A cesarka to juz w ogole moze podobniez do bankructwa doprowadzic jak nie masz naprawde dobrego kompleksowego ubezpieczenia, ktore tez niekoniecznie jest tanie jesli wierzyc temu co mi opowiadano. Wlosy na glowie deba staja.
            Kiedys widzialam na tumblr jak jakas kobieta pokazala ksero fragmentu rachunku za porod - doliczono jej 40 dolarow za to ze mogla dziecko kangurowac czyli mowiac wprost - dodatkowa oplata za mozliwosc przytulenia po porodzie. Serio serio.
      • reveiled Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:15
        "Czy naprawdę dziewczyna powinna iść na studia za chłopakiem, zgodnie z jego zainteresowaniami? W sumie czemu nie skoro i tak rzuci te studia, gdy tylko wyjdzie za mąż i wypełni ramiona, a jeśli nawet nie rzuci to i tak pracować w zawodzie nie będzie, bo po co ma się realizować inaczej niż w kuchni i pokoju dziecinnym? W międzyczasie łazienkę może posprzątać."
        Rzeczywiscie, stosujac te logike, przynajmniej bedzie o czym z mezem rozmawiac :D Chociaz niewykluczone, ze swiezo zakochana dziewczyna jest naprawde bardzo zainteresowana kultura ukochanego, a ogolne zainteresowania jezykowe ma nie od dzisiaj. Troche wiecej w tym sensu niz w Rozy na fizyce.
      • reveiled Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:17
        " do Gutów (cokolwiek to znaczy"
        Moj dziadek jezdzil do Gutow, nie znam szczegolow, ale chyba to nazwa wsi.
        • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:21
          Sprawdziłam, w książce stoi "u Gutów" stąd pomyślałam, że to nazwisko. Dziewczyny piszą, że dzielnica Zakopanego. Ale czemu u?
          • marutax Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:55
            maciejkowaaa napisał(a):

            > Sprawdziłam, w książce stoi "u Gutów" stąd pomyślałam, że to nazwisko. Dziewcz
            > yny piszą, że dzielnica Zakopanego. Ale czemu u?

            Może to: ugutow.obitur.pl/

            • ciotka_scholastyka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:57
              marutax napisała:

              > Może to: ugutow.obitur.pl/

              I oni to zamienili na dwa tygodnie w ciasnym i głośnym pokoiku przy szosie... Litości, to już jest absurd roku.
              • marutax Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 21:05
                ciotka_scholastyka napisała:

                > I oni to zamienili na dwa tygodnie w ciasnym i głośnym pokoiku przy szosie... L
                > itości, to już jest absurd roku.

                Zwłaszcza że w takich motelach często można sąsiadować z osobami niezbyt pasującymi do miesiąca miodowego. Ale może Autorka nazbyt dowolnie użyła słowa "motel"...

                Ciekawe, czy młodzi przez dwa tygodnie żywili się w motelowym barze, czy też jeździli po zakupy do pani Kasi ;-)
                • asiunia311 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 21:15
                  Miłością żyli, miłością! Trochę romantyzmu - a Ty wyjeżdżasz z jakimiś przyziemnymi kwestiami żarcia. Kto w takich chwilach myśli o jedzeniu?;)
                  • krystalla Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 14.03.18, 19:33
                    asiunia311 napisała:

                    > Miłością żyli, miłością! Trochę romantyzmu
                    >
                    Ekhem... To wylądowanie czym prędzej w pierwszym lepszym łóżku po drodze jakoś niekoniecznie mi romantyzmem tchnie... ;-)
                    (Skojarzenie : Znacie bajkę o romantyźmie?.... Roman, tyź mie dziecko zrobił! ;-) )
                  • qwerty.63 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 16.03.18, 05:19
                    Z początku pewnie nie, ale potem jeść się chce ;)
                • significado-significante Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 23.03.18, 11:02
                  marutax napisała:

                  Ale może Autorka nazbyt dowolnie użyła słowa "motel
                  > "

                  Tak gwoli ścisłości - autorka nie użyła słowa "motel" tylko "hotelik", ale jest to hotelik "pierwszy lepszy" i "przydrożny", więc w sumie na jedno wychodzi :)
                  • marutax Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 23.03.18, 11:25
                    significado-significante napisała:

                    > Tak gwoli ścisłości - autorka nie użyła słowa "motel" tylko "hotelik", ale jest
                    > to hotelik "pierwszy lepszy" i "przydrożny", więc w sumie na jedno wychodzi :)

                    A nie, przydrożny hotelik może być np. ten: www.hoteljola.pl/restauracja.html
                    Dużo lepiej niż motel dla tirowców, a też przydrożny ;-)

                    Jest jeszcze jedna opcja - Józek nie chciał się matce przyznać, że zaszalał z forsą, więc powiedział, że zamieszkali w pierwszym lepszym hoteliku. W rzeczywistości trafili np. tu: dworpodstolice.com.pl/
                    Uśmiech Dorotki odnosiłby się do "białego kłamstwa" Józefa, a nie namiętnych nocy...


                    • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 23.03.18, 11:33
                      Co moze byc, to jest do sprawdzenia, oni zdaje sie po kwadransie wysiedli z autka :) Co tam mamy w odleglosci 20-30 km w kierunku na Zakopane ?
                      Mogl to byc calkiem przyzwoity hotel czy zajazd, niemniej - za blisko imo. W gorach w przerwach miedzy poslubnymi uniesieniami mieliby okazje obejrzec cos, czego nie widzieli, gorskim powietrzem pooddychac i w ogole. Swoje okolice, zakladam, znaja.
                      • esme83 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 23.03.18, 14:27
                        tt-tka napisała:

                        > Co moze byc, to jest do sprawdzenia, oni zdaje sie po kwadransie wysiedli z aut
                        > ka :) Co tam mamy w odleglosci 20-30 km w kierunku na Zakopane ?
                        > Mogl to byc calkiem przyzwoity hotel czy zajazd, niemniej - za blisko imo. W go
                        > rach w przerwach miedzy poslubnymi uniesieniami mieliby okazje obejrzec cos, cz
                        > ego nie widzieli, gorskim powietrzem pooddychac i w ogole. Swoje okolice, zakla
                        > dam, znaja.

                        Może dopadł ich syndrom Ignacego Rzeckiego? (który chciał się wybrać na od dawna planowane wakacje na wieś, kupił więc bilet i wsiadł do pociągu, by po chwili wysiąść, bo jakże to tak oddalić się od sklepu). No ale Rzecki był przez wielu uważany za dziwaka - czy MM chce nam w ten sposób powiedzieć, że nawet ona straciła już cierpliwość do dziwactw Rudego?
                • bruy-ere Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 02.04.18, 18:32
                  Autorka w ogóle nie użyła słowa "motel". Pisała o przydrożnym hoteliku. Niekoniecznie musiało to być obleśne miejsce, skoro długo tam zostali. Niekoniecznie zaraz przy samej szosie. Mogło to być całkiem miłe miejsce. Zdarzało mi się nocować w takich miejscach (w Polsce są to najczęściej obiekty a la karczma) i wiele z nich ma własny ogród, ładnie urządzone pokoje i świetną kuchnię, którą można się raczyć w ogródku pod parasolką. A u tych Gutów wystrój tragiczny, pomieszanie stylu góralskiego z PRL-em.
                  I tak, jak z wieloma uwagami w tym wątki się zgadzam, tak tutaj po prostu się czepiacie :-)
                  • bupu Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 02.04.18, 18:59
                    bruy-ere napisała:

                    > Autorka w ogóle nie użyła słowa "motel". Pisała o przydrożnym hoteliku. Niekoni
                    > ecznie musiało to być obleśne miejsce, skoro długo tam zostali. Niekoniecznie z
                    > araz przy samej szosie. Mogło to być całkiem miłe miejsce. Zdarzało mi się noco
                    > wać w takich miejscach (w Polsce są to najczęściej obiekty a la karczma) i wiel
                    > e z nich ma własny ogród, ładnie urządzone pokoje i świetną kuchnię, którą możn
                    > a się raczyć w ogródku pod parasolką. A u tych Gutów wystrój tragiczny, pomiesz
                    > anie stylu góralskiego z PRL-em.
                    > I tak, jak z wieloma uwagami w tym wątki się zgadzam, tak tutaj po prostu się c
                    > zepiacie :-)

                    Aha. No to teraz sobie policz ile młodzi musieli wydać na dwutygodniowy pobyt w przyjemnym hoteliku i sprawdź jak to się ma do zapewnień Idy, że jej syn oszczędził tym sposobem pieniądze, które musiałby wydać na paliwo (a nie zapominajmy o zadatku, złożonym u Gutów, który niechybnie przepadł).

                    Ponadto niechby nawet ten hotelik był przyjemny, a nawet i miły, ale siedzieć w nim bite dwa tygodnie? W przydrożnym hoteliku? Toż to oczadzieć z nudy można, nawet będąc młodym i zakochanym.
                    • fornita111 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 02.04.18, 19:10

                      > Ponadto niechby nawet ten hotelik był przyjemny, a nawet i miły, ale siedzieć w
                      > nim bite dwa tygodnie? W przydrożnym hoteliku? Toż to oczadzieć z nudy można,
                      > nawet będąc młodym i zakochanym.
                      Bedac mlodym i zakochanym mozna z lozka i miesiac nie wychodzic ;) Chociaz w przypadku Jozina i Doroci wole sobie tego nie wyobrazac dokladnie :D
                      • dakota77 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 02.04.18, 19:41
                        fornita111 napisała:

                        > Bedac mlodym i zakochanym mozna z lozka i miesiac nie wychodzic ;) Chociaz w pr
                        > zypadku Jozina i Doroci wole sobie tego nie wyobrazac dokladnie :D

                        Skoro w calej podrozy poslubnej chodzilo im o lozko jedynie, mogli zaoszczedzic pieniadze i nigdzie nie jechac ;-)
                        • iwoniaw Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 02.04.18, 19:56
                          Skoro w calej podrozy poslubnej chodzilo im o lozko jedynie, mogli zaoszczedzic
                          > pieniadze i nigdzie nie jechac


                          No tu to się nie zgodzę zdecydowanie - wyobrażasz sobie miesiąc miodowy J&D z babciami z uchem przy dziurce od klucza, rzucającymi porozumiewawcze spojrzenia, gdy tylko któreś z młodych wychynie choćby na pół minuty do kuchni czy łazienki, z wpadającą Idusią, która "się zupełnie nie wtrąca"? :-D Toż to nerwicy można się nabawić :-D

                          Zaczynam podejrzewać, że oni tych Gutów to sobie wymyślili, żeby rodzina myślała, że jadą daleko i kosztownie, więc nikt nawet nie myślał, żeby "się dołączyć i zupełnie im nie przeszkadzać", a w rzeczywistości wybrali jakieś hiperekonomiczne ;-) rozwiązanie w pobliżu. Żadna zaliczka im nie przepadła, bo jej nie wpłacali, jako że niczego nie rezerwowali. Stąd realne oszczędności - "hotelik" też mógł być w rzeczywistości namiotem rozbitym w leśnej głuszy - stąd uśmieszek (oszczędnej jako i J.) Doroty, gdy usłyszała, jak mąż ściemnia :-D
                          • senseeko Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 22.04.18, 18:31
                            iwoniaw napisała:


                            > Zaczynam podejrzewać, że oni tych Gutów to sobie wymyślili, żeby rodzina myślał
                            > a, że jadą daleko i kosztownie, więc nikt nawet nie myślał, żeby "się dołączyć
                            > i zupełnie im nie przeszkadzać", a w rzeczywistości wybrali jakieś hiperekonomi
                            > czne ;-) rozwiązanie w pobliżu. Żadna zaliczka im nie przepadła, bo jej nie wpł
                            > acali, jako że niczego nie rezerwowali. Stąd realne oszczędności - "hotelik" te
                            > ż mógł być w rzeczywistości namiotem rozbitym w leśnej głuszy - stąd uśmieszek
                            > (oszczędnej jako i J.) Doroty, gdy usłyszała, jak mąż ściemnia :-D
                            >
                            A wiesz, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby od poczatku planowali ZUPEŁNIE inne miejsce niż Gutów, ale z powodów strategicznych nie podali celu swojej podróży. Nie zdziwiłabym się gdyby jeszcze po drodze włożyli peruki, wąsy i brody, żeby ich przypadkiem nie wyczaił Bernard Żeromski albo inny upiorny "przyjaciel rodziny" :)
                        • senseeko Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 22.04.18, 18:29
                          dakota77 napisała:

                          > fornita111 napisała:
                          >
                          > > Bedac mlodym i zakochanym mozna z lozka i miesiac nie wychodzic ;) C
                          >
                          > Skoro w calej podrozy poslubnej chodzilo im o lozko jedynie, mogli zaoszczedzic
                          > pieniadze i nigdzie nie jechac ;-)

                          Tia... I przeżywać miodowy miesiąc w asyście dwóch podsłuchujących babć oraz wszystkich okolicznych dzieciaków (i Igora Bogatki) oraz być może Gaudentego z kamerą slow motion obserwujących ich ekscesy przez szklane okna?
                      • potworia Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 02.04.18, 23:20
                        fornita111 napisała:

                        >
                        > > Ponadto niechby nawet ten hotelik był przyjemny, a nawet i miły, ale sied
                        > zieć w
                        > > nim bite dwa tygodnie? W przydrożnym hoteliku? Toż to oczadzieć z nudy m
                        > ożna,
                        > > nawet będąc młodym i zakochanym.
                        > Bedac mlodym i zakochanym mozna z lozka i miesiac nie wychodzic ;) Chociaz w pr
                        > zypadku Jozina i Doroci wole sobie tego nie wyobrazac dokladnie :D

                        Może dziwna jestem, może się starzeję, może po przeczytaniu książki zmieniłabym zdanie. Ale cały ten motyw niewychodzenia z hotelu przez 2 tygodnie robi na mnie dość obleśne wrażenie.
                        • krystalla Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 02.04.18, 23:33
                          potworia napisał(a):

                          Ale cały ten motyw niewychodzenia z hotelu przez 2 tygodnie robi na mn
                          > ie dość obleśne wrażenie.

                          Takoż samo mam. I uśmieszki Doroty na stronie w tej sytuacji wypadają podobnie.
                        • fornita111 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 03.04.18, 00:17
                          potworia napisał(a):

                          > Może dziwna jestem, może się starzeję, może po przeczytaniu książki zmieniłabym
                          > zdanie. Ale cały ten motyw niewychodzenia z hotelu przez 2 tygodnie robi na mnie dość obleśne wrażenie.
                          Ale zdaje sie, ze w ksiazce nie bylo mowy o "nie wychodzeniu z hotelu" wcale?? A swoja droga, co jest oblesnego w zakochanych cieszacych sie soba na osobnosci? Chyba, ze same zakochane osoby w tym przypadku ;)
                          • potworia Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 03.04.18, 00:30
                            W seksie jako takim - nic. Obleśny jest sposób, w jaki autorka podaje do wiadomości, że Hoża Dorota i Jurny Józef zatracili się w sakramentalnym chędożeniu do tego stopnia, że nie dojechali do punktu przeznaczenia.
                            • fornita111 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 03.04.18, 00:36
                              potworia napisał(a):

                              > Obleśny jest sposób, w jaki autorka podaje do wiadomości, że Hoża Dorota i Jurny Józef zatracili się w sakramentalnym chędożeniu do tego stopnia, że nie dojechali do punktu przeznaczenia.
                              Tak to odebralas? Naprawde? No to grubo. Ja to odebralam tak, ze im sie miejsce spodobalo, wiec tam zostali. I dlaczego zaraz: "chedozenie"? Zeby podkreslic niechec do postaci? Nie bardzo lapie...
                              • potworia Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 03.04.18, 00:56
                                fornita111 napisała:

                                > potworia napisał(a):
                                >
                                > > Obleśny jest sposób, w jaki autorka podaje do wiadomości, że Hoża Dorota
                                > i Jurny Józef zatracili się w sakramentalnym chędożeniu do tego stopnia, że nie
                                > dojechali do punktu przeznaczenia.
                                > Tak to odebralas? Naprawde? No to grubo. Ja to odebralam tak, ze im sie miejsce
                                > spodobalo, wiec tam zostali. I dlaczego zaraz: "chedozenie"? Zeby podkreslic n
                                > iechec do postaci? Nie bardzo lapie...
                                Tak, tak to odebrałam. I świadomie użyłam tych słów, które użyłam, nie żeby podkreślić niechęć do postaci, tylko żeby oddać wrażenie, które zrobił na mnie przytoczony stosowny fragment. Nie wiem, czego nie łapiesz konkretnie.
                                • fornita111 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 03.04.18, 00:59
                                  Konkretnie nie lapie, dlaczego wg Ciebie u MM zakochani sie "chedoza" a nie po prostu kochaja ze soba. Ale moze ja jakas dziwna jestem.
                                  • potworia Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 03.04.18, 01:07
                                    Tak jak napisałam, sposób w jaki mi się to daje do zrozumienia, robi na mnie obleśne wrażenie. I używam obleśnych sformułowań, żeby to wrażenie oddać.
                    • ciotka_scholastyka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 02.04.18, 20:12
                      bupu napisała:

                      > Ponadto niechby nawet ten hotelik był przyjemny, a nawet i miły, ale siedzieć w
                      > nim bite dwa tygodnie? W przydrożnym hoteliku? Toż to oczadzieć z nudy można,
                      > nawet będąc młodym i zakochanym.

                      Nie wiem, jakie są wasze doświadczenia z podróży poślubnych, ale o ile pamiętam swoją, to definitywnie oczywiście poświęcaliśmy sporo czasu, hm, małżeńskim powinnościom - bo choć byliśmy consummatum długo przed założeniem obrączek, to jednak nowa sytuacja cywilna miała dla nas ekscytujący urok nowości :) - ale nie przypominam sobie ani jednego dnia, żebyśmy dokądś nie poszli, czegoś nie zwiedzili. Myśmy wprawdzie nie byli w polskich górach, a w dość egzotycznym jak na nasze ówczesne możliwości miejscu, ale nawet gdybyśmy byli w polskich górach, nie wyobrażam sobie niewychodzenia z pokoju przez dwa tygodnie...
              • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 21:17
                "Może to: ugutow.obitur.pl/

                I oni to zamienili na dwa tygodnie w ciasnym i głośnym pokoiku przy szosie... Litości, to już jest absurd roku. "

                No to jest kosmos jakiś godzien Agi nie chodzącej do lekarza w ciąży. Ni czorta nie rozumiem, ja już chyba za stara na te książki jestem.
              • melomanka87 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 14.03.18, 16:19
                Wiecie co, podawanie konkretnej nazwy pensjonatu zalatuje lokowaniem produktu, ale kiepska to reklama, skoro nowożeńcom ostatecznie nie chciało się tam wybrać.... Zgaduję, iż właściciele owego przybytku wygrali jakiś zakład, uprosili albo wymusili, no i biedna MM musiała owo lokowanie produktu zastosować. Ale ha, nie z nią te numery, nikt jej nic narzucać nie będzie, jeszcze pożałują! I wyszło, jak wyszło :-D

                Coś jak z Agathą Christie, której męża irytujący szef męczył pisarkę, żeby go umieściła w swojej powieści. Więc umieściła - jako ofiarę morderstwa :-P
                • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 14.03.18, 19:12
                  melomanka87 napisał(a):

                  > Coś jak z Agathą Christie, której męża irytujący szef męczył pisarkę, żeby go u
                  > mieściła w swojej powieści. Więc umieściła - jako ofiarę morderstwa :-P

                  Ktora to powiesc ? Nie znam tej historii :(
                  • melomanka87 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 14.03.18, 19:50
                    Ona to opowiedziała w swojej autobiografii, której nie mam pod ręką. Nie jestem pewna, czy podaje tam tytuł powieści. Coś mi świta, że chodziło o pana Shaitanę.
                    • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 14.03.18, 19:57
                      melomanka87 napisał(a):

                      > Ona to opowiedziała w swojej autobiografii, której nie mam pod ręką. Nie jestem
                      > pewna, czy podaje tam tytuł powieści. Coś mi świta, że chodziło o pana Shaitan
                      > ę.

                      No to pieknie odmalowala - nie dosc, ze szybko zszedl byl, to jeszcze "zginal dlatego, ze byl glupcem" oraz "kazdy Anglik odczuwal zywa potrzebe kopniecia go" - i ona tak o szefie meza ? Co za kobieta wspaniala ! :)
                      PS "Karty na stol"
      • reveiled Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:20
        " I wydawałoby się, że ok, gdyby nie końcowa wizja narratora, w której Nora zostaje jednak żoną Augusta i rodzi mu dziecię dokładnie w tym roku, w którym on obroni doktorat. Chłopiec będzie miłą na imię Florian i zamieszkają na Roosevelta 5.
        Czyli jak by się człek nie bronił za pierwszą miłość za mąż wyjść trzeba i już."
        Nie czytalam ksiazki, ale koncowa scena byla cytowana w sasiednim watku i wydaje mi sie ze to wyobrazenia w glowie Nory a nie narratora. Wyglada na to ze Nora nie chce nastawiac sie teraz na milosc, ale ma jakas tam nadzieje. Zdarza sie, nawet w wieku 16 lat.
        • jottka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:22
          i ona tak od razu marzy, że będzie wiła dziecię akurat jemu na obronę? ratunku.
          • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:25
            Dla mnie to jest opis jak jej przyszłość będzie wyglądać a nie jak by mogła.
            Tak jakby autorka zdradzała nam sekret ustami narratora.
            • ciotka_scholastyka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 09:51
              maciejkowaaa napisał(a):

              > Dla mnie to jest opis jak jej przyszłość będzie wyglądać a nie jak by mogła.
              > Tak jakby autorka zdradzała nam sekret ustami narratora.

              Tak bajdełejem, to najwyraźniej Musierowicz zdradza ten sekret przedwcześnie, bo wie, że już raczej nie dociągnie Jeżycjady do tego momentu. Doktorat Augusta to pewnie za jakieś dziesięć lat dopiero.
              • kasiek8728 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 09:52
                Mają szesnaście lat, studia skończą w wieku circa lat 24, doktorat w wieku 26 lat to bardzo, bardzo szybko ;)
                • ciotka_scholastyka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 09:59
                  kasiek8728 napisał(a):

                  > Mają szesnaście lat, studia skończą w wieku circa lat 24, doktorat w wieku 26 l
                  > at to bardzo, bardzo szybko ;)

                  Ogest jest chyba starszy o rok? Założyłam, że skoro to taki geniuś, to co to dla niego doktorat, kichnąć, splunąć :)
                  • kasiek8728 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 10:18
                    Wiesz co, wydaje mi się, że nie, bo tam było jakieś pytanie o tę samą klasę a późńiej jest wyjaśnione, że ona do a a on do g(przykładowo)
                • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 09:59
                  Moze August okaze sie takim geniusiem jak Frycu, co to dwa lata w rok.
                  Inna sprawa, ze takie geniusie szlajaja sie po zagranicach (cala rodzina Schoppe) zamiast przykladnie siedziec na Roosevelta, wiec nie wiem...
                  • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 10:16
                    Z czystej ciekawosci - czy ta wizja za 10 lat przewidywala na Roosevelta IGS z malzonka i progenitura i Nore z Augustem i Florianem zyjaca z nimi w symbiozie ?
        • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:23
          "Nie czytalam ksiazki, ale koncowa scena byla cytowana w sasiednim watku i wydaje mi sie ze to wyobrazenia w glowie Nory a nie narratora. "

          Ja to odbieram jako słowa narratora.
          Bo początek brzmi tak:

          "Ciekawe co by czuła, gdyby znać mogła przyszłość i gdyby dzięki temu już teraz się dowiedziała, że przez następne lata August będzie.... itd"
          • ciotka_scholastyka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:26
            maciejkowaaa napisał(a):


            > Ja to odbieram jako słowa narratora.

            Oczywiście, że to słowa narratora. Plus ta informacja, że Nora chciała mieć w nim kumpla, więc skąd niby miała sobie roić wspólne wicie gniazdka?

            "Ciekawe, co by czuła, gdyby znać mogła przyszłość i gdyby dzięki temu już teraz się dowiedziała, że..."
            • jottka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 20:28
              możliwe, że by się poszła zastrzelić. tak dla pewności:)
      • gat45 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 21:42
        maciejkowaaa napisał(a):

        [...]

        > 2. Skoro jesteśmy przy Łusi. Przyprowadza ona na rzeczone wesele kolegę na świa
        > dka. Na weselu kolega gra na skrzypcach oraz deklamuje Homera a wtedy "dla wszy
        > stkich stało się zupełnie jasne, że oto pojawił się naprawdę poważny pretendent
        > do ręki Łucji Pałys i ze w dniu dzisiejszym znacznie podwyższył poziom swych
        > szans, albowiem nestor rodu był najwyraźniej pod wrażeniem."
        [...]

        Czy jest zapodane do wiadomości czytelniczej, w jakim języku ten Homer jest deklamowany?
        • asiunia311 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 21:48
          Nie, ale deklamował od niechcenia, więc rozumiesz, paląca kwestia dla Łusi pozostała rozwiązana.
          • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 21:54
            Widzę, że zwróciłaś uwagę, zupełnie jak jak, ma to "od niechcenia". Aż prychnęłam herbatą jak to czytałam.
          • asiunia311 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 21:59
            asiunia311 napisała:

            > Nie, ale deklamował od niechcenia, więc rozumiesz, paląca kwestia dla Łusi pozo
            > stała rozwiązana.
            >


            Zeżarło mi. Miało być: [...]paląca kwestia męża dla Łusi pozostała rozwiązana.
          • bupu Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 22:06
            asiunia311 napisała:

            > Nie, ale deklamował od niechcenia, więc rozumiesz, paląca kwestia dla Łusi pozo
            > stała rozwiązana.

            Bo to przeż jest oczywista oczywistość, że po łacinie deklamował. Greka? Jaka greka?
        • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 21:53
          "Czy jest zapodane do wiadomości czytelniczej, w jakim języku ten Homer jest deklamowany?"

          Nie. Wiadomo tylko, że kandydat do ręki Łusi deklamował "od niechcenia".
          • gat45 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 22:16
            maciejkowaaa napisał(a):

            > "Czy jest zapodane do wiadomości czytelniczej, w jakim języku ten Homer jest de
            > klamowany?"
            >
            > Nie. Wiadomo tylko, że kandydat do ręki Łusi deklamował "od niechcenia".

            I słusznie.
            Bo jak inaczej deklamować poetę, o którym nie wiemy nawet, czy istniał naprawdę ? (Za to wiemy z całą pewnością, że był ślepy, nieprawdaż).
      • verdana Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 22:14
        Jeszcze nie czytałam, ale dzień przed ślubem bardzo trudno jest zmienić świadka...
        • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 22:23
          "Jeszcze nie czytałam, ale dzień przed ślubem bardzo trudno jest zmienić świadka... "

          Bardzo szczegółowo jest opisane, że on Polak (choć i Japończyk), katolik, chrzczony itd i że ma wszelkie papiery.
          Nie brałam kościelnego więc nie wiem, na ślubie cywilnym kiedyś nie można było zmienić świadka dzień przed, zwłaszcza jeśli ślub był w niedzielę, jak teraz to nie wiem.
          • reveiled Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 22:26
            Jesli chodzi o swiadka, to chyba w przeciwienstwie do chrzestnego, religia, praktyki, itp. nie sa tak wazne, ale wazne, ze swiadek moze potwierdzic ze pan mlody na pewno jest stanu wolnego, czego chyba o panu mlodym spotkanym po raz pierwszy w zyciu na slubie, kolega Lusi nie moze z cala pewnoscia stwierdzic.
            • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 22:29
              " wazne, ze swiadek moze potwierdzic ze pan mlody na pewno jest stanu wolnego"

              Ale gdzie tak jest, chodzi o ślub kościelny?
              Bo w cywilnym to świadek jest świadkiem w dosłownym znaczeniu tego słowa czyli potwierdza, że ceremonia się odbyła i że właściwe osoby oświadczyły co trzeba oraz własnoręcznie podpisały.
              • reveiled Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 01:00
                Tak, ale IGS i Aga chyba brali koscielny?
              • raszefka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 31.05.18, 16:34
                Świadek ma być pełnoletni. I nic więcej. Do kościelnego ślubu też.
          • panna.ze.dworku Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 22:50
            Prawo kodeksowe nie precyzuje wymogów dotyczących osób, które mają być świadkami. W oparciu o normy ogólne funkcję świadka zwykłego ważnie wypełnia osoba ochrzczona lub nieochrzczona, nawet niepełnoletnia, byleby w razie potrzeby mogła zaświadczyć o zawarciu danego związku małżeńskiego. A więc funkcji tej nie mogą wypełniać dzieci, które nie mają używania rozumu, ludzie umysłowo chorzy i aktualnie nieprzytomni oraz osoby jednocześnie głuche i niewidome. Wymogi te odnoszą się do ważności pełnienia funkcji świadka. Do godziwości, biorąc równocześnie pod uwagę wzgląd duszpasterski, wymaga się (wypada), aby świadkami były osoby dorosłe, bez zarzutów natury moralnej. Na ogół stawia się im mniejsze wymagania niż świadkom do chrztu świętego, ponieważ i obowiązki świadków ślubu są mniejsze. Jednak świętość związku sakramentalnego domaga się, by za świadków ślubu były osoby o odpowiednich kwalifikacjach moralnych (czyli np nie żyjące w konkubinacie, przystępujące do sakramentów, uczestniczące w życiu Kościoła). Zgodnie z Dyrektorium Ekumenicznym bracia wschodni odłączeni - z Kościołów prawosławnych nie powinni być wykluczani od pełnienia funkcji drużby lub świadka przy zawieraniu małżeństwa w Kościele katolickim. Zezwala się, by (inni) bracia odłączeni wykonywali funkcję oficjalnych świadków przy zawieraniu małżeństwa katolickiego. Zwykłych świadków powinno być dwóch i muszą być obecni przy zawieraniu małżeństwa (kan. 1108 § 1). Nie wymaga się, by byli wyznaczeni przez nupturientów lub przez świadka urzędowego, wystarczy ich faktyczna obecność nawet przypadkowa. Ich nazwiska zapisuje się w księdze zawieranych małżeństw, składają również podpisy w Protokole kanonicznego badania narzeczonych.
            Więc tak na prawdę - może nim być każdy. Ale wiele też zależy od tzw uzusu. Są parafie "bardziej otwarte", gdzie faktycznie świadek nie ma żadnej funkcji poza powyższą, a są i takie, ujmijmy to, "bardziej wymagające" - w których ksiądz domaga się np. kartki poświadczającej odbycie spowiedzi, albo licho wie czego jeszcze. Gdy ja brałam ślub (kościelny) księdza interesowało tylko, by świadkowie stawili się z dowodami osobistymi i koniec. Ale np świadek koleżanki a mój bliski kolega musiał przedłożyć nie tylko zaświadczenie o odbyciu spowiedzi (identyczne jak państwo młodzi!), ale i dokumenty o własnych sakramentach do których przystępował i zaświadczenie z parafii o aktywnym uczestniczeniu w życiu wspólnoty i nie pamiętam co jeszcze. Także bywa różnie, ale MOGŁO BYĆ i tak, że tegoż świadka w dzień przed uroczystością wymieniono. Ale i tak dziwaczne jest proszenie o tą przysługę kolegę Łuśki, a nie kogoś z własnych znajomych...
            • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 23:05
              Jakich WLASNYCH znajomych, Panno ? przeca tam takowych niet. Sa znajomi dziadkow i ciotek oraz dzieci i wnuki tychze znajomych. To lepszy kolega siostry mlodego niz kolezanka ciotki sprzed 40 lat...
              • panna.ze.dworku Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 07:52
                :D
                Józwa miał kolegę, tego u którego się kremem Choco urżnął? Wcześniej grał w piłkę chyba? Mogli mu się jacyś kumple ostać, tak na logikę reszty świata biorąc, a nie logiką autorki się kierując...
                Z tym, że to co napisałam powyżej to WYMOGI wobec świadka, a zwyczajowo oczekiwania są jednak ciut większe, bo (jak napisała Kasiek) świadkowie są od tego, żeby pomóc młodym w ogarnianiu rzeczywistości "ślubno - weselnej", sprawach organizacyjnych i temu podobnych.
                A co do kolegów ciotek - kto i kiedy widział JAKICHKOLWIEK znajomych i przyjaciół pań de domo Borejko, od czasów ich wyrośnięcia z nastolęctwa?
            • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 23:12
              "Ale i tak dziwaczne jest proszenie o tą przysługę kolegę Łuśki, a nie kogoś z własnych znajomych... "

              To Łusia proponuje rodzinie takie rozwiązanie, nie wiem jaki pomysł miała na to reszta rodziny.
              Bo to wyglądało tak, że ślub był w niedzielę, a w sobotę Aga urodziła o czym Ignaś nie miał pojęcia bo pojechał kręcić film i nie można się było z nim skontaktować. Więc on jeszcze nie wiedział, że nie będzie mógł być świadkiem, więc nikogo nie zawiadomił. A Łusia wiedziała i była to jej inicjatywa, rozumiem, że jej zależało żeby wybrańca rodzinie jakoś pokazać.
              A poza wszystkim to musieliby młodzi mieć własnych znajomych a skąd ich mieli wziąć?
              • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 23:26
                maciejkowaaa napisał(a):


                > Bo to wyglądało tak, że ślub był w niedzielę, a w sobotę Aga urodziła o czym Ig
                > naś nie miał pojęcia bo pojechał kręcić film i nie można się było z nim skontak
                > tować.

                Normalka. Zona w koncowce ciazy, to co ma robic maz ? Wybywa oczywiscie i jeszcze wylacza telefon. No jakzeby inaczej.
                • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 23:31
                  "Normalka. Zona w koncowce ciazy, to co ma robic maz ? Wybywa oczywiscie i jeszcze wylacza telefon. "

                  Telefon zostawił w domu. A do kolegi nie mieli ani numeru, ani nawet nie wiedzieli jak ma na nazwisko, dochodzili drogą mnemotechniki (daję słowo, tak napisano).
                  • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 23:38
                    Niech zostawil, co za roznica. Kto inny ma sie zajmowac ciezarna u progu rozwiazania, a najlepiej niech sie sama soba zajmie.
                    A idiotka na ostatnich nogach nie wie nawet, z kim maz pracuje, choc kamera kolegi poniewiera sie u nich.
                    Zirytowalabym sie, ale czy to warto ? Jedno z drugim tak samo madre inaczej, odpowiedzialne inaczej i myslace inaczej. Dobrali sie.
                    • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 23:45
                      Zwłaszcza, że Aga nie czuła się najlepiej a tu dziewczyny piszą, że skoro miała to łożysko przodujące to powinna była krwawić, więc tym bardziej nie należało jej zostawiać.
                      Generalnie uratowało ją to, że na spacer, na którym zaczęła rodzić poszła z Norą, która była u nich tylko przypadkiem.
                  • ciotka_scholastyka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 08:37
                    maciejkowaaa napisał(a):

                    > "Normalka. Zona w koncowce ciazy, to co ma robic maz ? Wybywa oczywiscie i jesz
                    > cze wylacza telefon. "
                    >
                    > Telefon zostawił w domu.

                    No, bo jak zona w dziewiątym miesiącu, to się przecież nie pilnuje i nie sprawdza 24/7, czy się ma naładowany telefon przy sobie, skąd.
                • kasiek8728 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 11.03.18, 23:46
                  Już nawet nie chodzi o to, żona ma rodzić za dwa tygodnie, czuje się dobrze. Luz, Ignaś musi zarabiać, bo musi i świat wybuchnie bez tych natchnionych filmów, ALE nie wiem jak u Was, ale na moim zacofanym Podkarpaciu, rola świadka, nie jest li i jedynie honorowa, zwykle tenże(i świadkowa), przez ostatnie dni przed ślubem, mają huk roboty bo służą parze młodej pomocą i ogarniają te ostatnie sprawy, łącznie z przygotowaniem wesela, względnie poprawin, dopieszczaniem dekoracji i zajmują się tymi wszystkimi plebejskimi dodatkami.

                  Nie wspomnę o tym, że jakoś ta książka jest tak napisana, że mam wrażenie, że najpierw do tego ślubu jest ohohoho a później "bach o jeny Jowiszu to jutro". Tak się składa, że na wakacjach bliska znajoma brała ślub i nie w ogródku, a młodzi tydzień wcześniej wzięli wolne i zjechali na wieś, gdzie ta uroczystość miała mieć miejsce(skąd panna młoda pochodzi).

                  Nie wierzę, że komukolwiek powstał w głowie pomysł składkowego wesela A idea, że nowożeńcom kupuje się składkowe auto, ze średniej półki i o ile wiem dosyć drogie w eksploatacji, to naprawdę jest sprawa dziwna. Ok, nie każdy daje w kopertę po tysiącu, ale chociażby chrzestni, zwykle dają już coś konkretnego(wspomniana koleżanka dostała bon na wykupienie wakacji/podróży).
                  I to w tej biednej rodzinie Józinek, praktyczny chłopak, robi szklane ściany, za sprawą których w lecie będzie miał saunę, a w zimie doliczyć może kilka sztabek złota więcej za ogrzewanie, bo przez szybę łądnie będzie mu ciepło uciekało, a sądzę, że ten jego kominek nie ma rdzenia zrabowanego z reaktora w Czarnobylu.

                  Dlaczego Musierowicz uparła się, żeby opisywać śluby i wesela, czyli coś o czym nie ma pojęcia najwyraźniej.

                  Aż masochistycznie żałuję, że nie opisała ślubu Małego Geniusza.
                  • maciejkowaaa Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 00:13
                    "A idea, że nowożeńcom kupuje się składkowe auto, ze średniej półki i o ile wiem dosyć drogie w eksploatacji, to naprawdę jest sprawa dziwna. Ok, nie każdy daje w kopertę po tysiącu (...)"

                    Mi się akurat ogólny pomysł dawania dużego składkowego prezentu bardzo podoba, oczywiście pod warunkiem, że jest to rzecz pożądana przez młodych i spełnia ich oczekiwania.
                    Dawania pieniędzy w kopertach nie znoszę i nie praktykuję, autorka chyba też nie pokazała w książkach tego zwyczaju.
                    • kasiek8728 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 12.03.18, 09:34
                      Nie dyskutuję zasadniczo o samym wyborze, prezent czy kasa, z moich obserwacji wynika, że młodzi na dorobku wolą kasę, bo nie chcą mieć zdublowanych prezentów. Chociaż zauważyłam, że to zależy od regionu. U mnie obecnie na topie jest ograniczenie wszelkich darów, na rzecz kasy, u mojego Błazna jak byliśmy niedawno na dżamprezie była lista prezentów.
                  • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 13.03.18, 03:02
                    kasiek8728 napisał(a):

                    > Już nawet nie chodzi o to, żona ma rodzić za dwa tygodnie, czuje się dobrze. Lu
                    > z,

                    Jaaaasne, nigdy, ale to przenigdy nie zdarzylo sie zadnej kobiecie urodzic wczesniej. No skadze. IGS idiota, a Gabunia juz zapomniala, jak to z Kreska bylo i przy synowej nie waruje. PS podobno Aga NIE czula sie dobrze...

                    >Ignaś musi zarabiać, bo musi i świat wybuchnie bez tych natchnionych filmów,

                    Oczywiscie, wszyscy to rozumiemy... Ygnac bis, tamten tez wyjezdzal nie baczac, ze zona w ciazy. Jednak chyba nie w polowie dziewiatego miesiaca...
                    • kasiek8728 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 13.03.18, 19:27
                      Ale już nie wpadajmy w paranoę, może urodzić wcześniej, ale nie zostawił jej samej w Ruince, ale w centrum miasta, w otoczeniu rodziny. Jednak musi IGS tworzyć. Tzn. serio ciężko mi sobie wyobrazić, żeby mężowie rzucili zajęcia i skupili się na żonie oczekującej porodu.
                      • bupu Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 13.03.18, 19:41
                        kasiek8728 napisał(a):

                        > Ale już nie wpadajmy w paranoę, może urodzić wcześniej, ale nie zostawił jej sa
                        > mej w Ruince, ale w centrum miasta, w otoczeniu rodziny. Jednak musi IGS tworzy
                        > ć. Tzn. serio ciężko mi sobie wyobrazić, żeby mężowie rzucili zajęcia i skupil
                        > i się na żonie oczekującej porodu.

                        Nie musiał rzucać wszystkich zajęć, ale dobrze by było, żeby przynajmniej telefon przy sobie nosił, coby w razie wypadku można się było z nim skontaktować.
                      • iwoniaw Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 13.03.18, 19:42
                        nie zostawił jej sa
                        > mej w Ruince, ale w centrum miasta, w otoczeniu rodziny


                        W jakim otoczeniu rodziny? A. była całkiem sama w domu, Nora wpadła akurat do niej szczęśliwie, acz w sumie dość przypadkowo. Rodzina IGS przebywa poza Poznaniem, w Dorotkowie i u Flobrych.

                        I tak, mężowie pracujący zazwyczaj są w pracy także pod koniec ciąży żony. Jednak zazwyczaj nie zostawiają oni swej komórki w domu znikając bez żadnego kontaktu, tylko, jak ktoś już zauważył, pilnują, by mieć przy sobie naładowany telefon i mają ustalone z szefem/współpracownikami, że jeśli nadejdzie sygnał, że "to już", to znikają na czas jakiś. Tymczasem Agnieszka (ani nikt inny zresztą) nie ma jak się z mężem skontaktować, bo telefon zostawił w domu, udając się w kierunku bliżej nieznanym z kolegą, na którego też A. nie ma namiarów i nawet nie zna jego nazwiska.
                        • ciotka_scholastyka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 13.03.18, 20:56
                          iwoniaw napisała:

                          > Tymczasem Agnieszka (ani nikt inny zresztą) ni
                          > e ma jak się z mężem skontaktować, bo telefon zostawił w domu, udając się w kie
                          > runku bliżej nieznanym z kolegą, na którego też A. nie ma namiarów i nawet nie
                          > zna jego nazwiska.

                          Kolejny wątek nędznie i byle jak sfastrygowany. Takie rzeczy to wymyślają nastolatki w opkach...
                          • lord_vmordevol Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 14.03.18, 08:59
                            ciotka_scholastyka napisała:

                            > iwoniaw napisała:
                            >
                            > > Tymczasem Agnieszka (ani nikt inny zresztą) ni
                            > > e ma jak się z mężem skontaktować, bo telefon zostawił w domu, udając się
                            > w kie
                            > > runku bliżej nieznanym z kolegą, na którego też A. nie ma namiarów i nawe
                            > t nie
                            > > zna jego nazwiska.
                            >
                            > Kolejny wątek nędznie i byle jak sfastrygowany. Takie rzeczy to wymyślają nasto
                            > latki w opkach...

                            A może? Może to właśnie tak jest, jak z Balbulusem w "Narrenturmie", kiedy Apecz Stercza zaczął się zastanawiać, czy dziewczynki tylko tłumaczą bełkot Tammona, czy tak naprawdę to one decydują, co powiedzieć i rządzą całym rodem?
                          • mamuka_z_boru Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 14.03.18, 12:40

                            > iwoniaw napisała:
                            >
                            > > Tymczasem Agnieszka (ani nikt inny zresztą) ni
                            > > e ma jak się z mężem skontaktować, bo telefon zostawił w domu, udając się
                            > w kie
                            > > runku bliżej nieznanym z kolegą, na którego też A. nie ma namiarów i nawe
                            > t nie
                            > > zna jego nazwiska.
                            >

                            Jeżu, jeżu, oczywiście. Borejkowska dyskrecja level hard. Żona nie ma pojęcia, jak nazywa się jedyny (?), stały współpracownik męża. Nigdy nie widziała go na oczy, nigdy nie był w ich domu omawiać z IGS szczegółów montażu czy tam produkcji tych filmów. IGS nigdy w rozmowach o pracy nie zająknął się o współpracującym z nim koledze. Jak miał wymówić jego imię, to natychmiast zasłaniał żonie uszy.
                        • senseeko Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 22.04.18, 18:48
                          iwoniaw napisała:

                          > nie zostawił jej sa
                          > > mej w Ruince, ale w centrum miasta, w otoczeniu rodziny

                          >
                          > W jakim otoczeniu rodziny? A. była całkiem sama w domu, Nora wpadła akurat do n
                          > iej szczęśliwie, acz w sumie dość przypadkowo. Rodzina IGS przebywa poza Poznan
                          > iem, w Dorotkowie i u Flobrych.

                          A ona nie była czasem z Różą? Mam wrażenie, że Róża już tam wtedy mieszkała?
                          >
                          > I tak, mężowie pracujący zazwyczaj są w pracy także pod koniec ciąży żony. Jedn
                          > ak zazwyczaj nie zostawiają oni swej komórki w domu znikając bez żadnego kontak
                          > tu, tylko, jak ktoś już zauważył, pilnują, by mieć przy sobie naładowany telefo
                          > n i mają ustalone z szefem/współpracownikami, że jeśli nadejdzie sygnał, że "to
                          > już", to znikają na czas jakiś. Tymczasem Agnieszka (ani nikt inny zresztą) ni
                          > e ma jak się z mężem skontaktować, bo telefon zostawił w domu, udając się w kie
                          > runku bliżej nieznanym z kolegą, na którego też A. nie ma namiarów i nawet nie
                          > zna jego nazwiska.

                          Mąż tak. Ale nie zapominajcie, że oni oboje to miągwy. Dystraktyk IGS mógł zostawić telefon a miągwa Agnieszka nie sprawdzić ani nie dopytać - bo ona taka jest i im bardziej się boi tym bardzie zamyka się w skorupie lęku i ucieka w malowanie.
                          Akurat ten wątek jest mega spójny. Możecie nie lubić IGS ani jego żony, ale zarówno lękowa nieodpowiedzialność Agnieszki jak i roztargnienie IGS bardzo do nich pasuje.
                          Ona będzie sobie malować elfu na suficie albo Norę w liściach a ciąża... jeśli nie będzie o niej myśleć to jest szansa że wszystko będzie dobrze - to jest ucieczkowy sposób postrzegania świata przez Agę- miągwę (jak był ją uprzejmy określić Józef w Febliku)
                      • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 13.03.18, 19:46
                        kasiek8728 napisał(a):

                        > Ale już nie wpadajmy w paranoę, może urodzić wcześniej, ale nie zostawił jej sa
                        > mej w Ruince, ale w centrum miasta, w otoczeniu rodziny.

                        Jak cho...ho ho w otoczeniu. W spojlerach zapodano, ze gdyby nie przypadkowo obecna Nora...

                        Jednak musi IGS tworzy
                        > ć.

                        Musi ? Na pewno i stale, takze w polowie 9 miesiaca nienajlepiej czujacej sie zony musi znikac ?

                        > Tzn. serio ciężko mi sobie wyobrazić, żeby mężowie rzucili zajęcia i skupil
                        > i się na żonie oczekującej porodu.

                        Kto mowi o rzuceniu ? Ale byc pod telefonem, w komorkowych czasach, to za duze wymagania ? Zwlaszcza gdy ciezarna melepeta ?
                        • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 13.03.18, 19:51
                          I tak tylko przypomne, ze Kreska w swoim czasie nie tylko w centrum, ale zgola 200 metrow od szpitala, i telefon w domu miala, a gdyby nie Gabon Zawsze Dzielny, to nie wiadomo, co by bylo. 16-letnia Nora miala pelne prawo spanikowac i co wtedy ? Niewiele mlodsza (czy moze nawet starsza) Laura w panice nie mogla sobie przypomniec numeru pogotowia.
                        • tt-tka Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 13.03.18, 20:15
                          Tak juz calkiem z boku - to bylo w przedzien slubu, na ktorym IGS mial swiadkowac, tak ? To koniecznie musial ruszyc w teren, w sobote, dzien przed waznym wydarzeniem rodzinnym, przy ktorym mial pelnic wazna role ? Raczej powinien pakowac manele dla obojga i zapewniac transort do dorotkowa dla siebie i zony. ALBO nie przyjmowac tej funkcji honorowej, swiadom, ze moze zostac od obowiazkow oderwany - gdyby tak Age zlapalo w chwili, gdy mlodzi przed oltarzem slubuja, co zrobilby nasz Igstryba ? I nikt z rodziny w sumie bardzowielodzietnej nie pomyslal o tym ?
                          • kasiek8728 Re: Irrrrrytacje w Ciotce - z ostrzezeniem 13.03.18, 20:41
                            Z tym wątkiem się akurat zgadzam, o czym pisałam. Dla mnie to takie niespójne. Pamiętam jak się z koleżanką zaż