Dodaj do ulubionych

Ciotka zgryzotka - groza....

16.03.18, 17:40
Moje uwagi, w kolejności dowolnej. Przepraszam, muszę to z siebie ulać, bo mnie zadusi.
1. Imiona. Trójkąt Nora-August-Gaudenty. Litości...
2. Dlaczego mama Borejko kupuje 20 krzaków róż przez internet, skoro rzut kamieniem ma szkółkę zięcia? Same iglaki?
3. Florkowie mają STADNINE? Really?
4. Fryderyk jako drugi Pyziak? Biedna Róża poszła w ślady swej nieszczęsnej matki?
5. Biedna Róża 2. Rozumiem, że bedzie sie teraz na Roosevalta zajmować dzieckiem Agnieszki?
6. Agnieszka. Jakiś koszmarek, poplątanie despotki z neurotyczką. I jakim cudem nie chodzila do lekarza, mając w pobliżu Idę i Marka. Marek spał, Ida myślala tylko o malowaniu domku?
7. Schematyzm. Kolejni poznają się w szkole i jest to miłość na całe życie. Oraz od razu dzieci. O matko, świat tak na szczęście nie dziala.
8. Biedna łusia. Gdzie jej miłość do polszczyzny? Co ona wie o Japonii? Za chwilę bedzie ślub i dzieci. A taka była bystra... Bardzo bystra.
9. Ania. A co ona wie o Japonii?
10. Synowie Natalii. Serio, w tym wieku straszenie drobiu?
11. Wesele. Na koniec okazuje sie, ze to podsumowanie wszystkich bohaterów, a przez całą książkę Ida, Natalia i Gabrysia mają w nosie całe wydarzenie. A tu nawet Kreska z Paryża się pofatygowała.
12. Wiara, głęboka wiara. Na przykład w to, że bedzie ładna pogoda i na pewno nie bedzie padało. Więc nawet nie myślimy o dachu, namiocie, weselu w knajpie.
13. Wiara 2. Czy wzmianka o każdej postaci musi sie wiązać z informacją, że jest w ciąży?
14. Wiara 3. Jak rozumiem, ałtorka daje subtelnie do zrozumienia, że Dorotka i Józio przed ślubem ani ani. Ale litości, dali radę tylko pół kilometra do motelu i tam przez dwa tygodnie w pokoju z dykty, na starej wersalce, pomiedzy tirami????
15. Finanse. Jak zwykle niezrozumiale. Pałysy chcieli wyslac Łusie do oksfordu, za grube funty, a nie stać ich było na chociażby wycieczkę zagraniczną w prezencie ślubnym? Naprawdę, sprzedaliby kilka tomów Horacego i już dwa tygodnie w Turcji.
16. Really? Żadnych zwierząt, nawet chomika, przez cale zycie i nagle taka miłość do psa?
17. Czy też mieliście wrażenie, że MM planowala zakonczyć życie Ignacego wg wzoru w Forsythach, ale coś ją powstrzymało?
18. Nora to jednak miala chyba slabe relacje z ojcem, skoro on taki zaprzyjaźniony z Wisienką, a ona nic o niej nie słyszała.
19. Odleglość. Podobno tak blisko do Poznania (20 minut i już sie jest przy katedrze - no tak, to podstawowy punkt w tym uniwersum), więc czemu Ida sobie po prostu nie pojecchala po odpowiedni kostium (oczywiście, ucałowawszy Marka).
20. Jakos nie rozumiem, czemu trzeba az okrążać Kaponierę, zamiast po prostu włączyc sie do ruchu na przeciwleglym pasie.
Dwadziescia punktów wystarczy. Nie wiem, jak ludzie żyli i porozumiewywali się, gdy nie było komórek, nie wspomnę. No, i gdzie jest Aaaaadaaaam. I dlaczego wesela nie organizował jego pracownik wraz z panią gotującą jak anioł?
Obserwuj wątek
    • agnieszka_azj Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 18:38
      to_jaaa napisała:

      > Moje uwagi, w kolejności dowolnej. Przepraszam, muszę to z siebie ulać, bo mnie
      > zadusi.

      > 2. Dlaczego mama Borejko kupuje 20 krzaków róż przez internet, skoro rzut kamie
      > niem ma szkółkę zięcia? Same iglaki?
      Może dlatego, że gdyby MM napisała, ze Florek uprawia róże, zaraz tutaj przeprowadzono by analizę tematu, zrobiono biznesplan i udowodniono by, że ani się zna, ani nie ma gdzie ich hodować ;-)

      > 6. Agnieszka. Jakiś koszmarek, poplątanie despotki z neurotyczką. I jakim cudem
      > nie chodzila do lekarza, mając w pobliżu Idę i Marka. Marek spał, Ida myślala
      > tylko o malowaniu domku?
      Agnieszka jest dorosła i naprawdę, ani ciotka męża, która jest laryngologiem, ani wuj, jakiej by nie był specjalności, bo połoznikiem nie był w żadnym momencie, nie maja ani powodu, ani uprawnień, żeby ją kontrolować. Szczególnie, że nie mieszkają razem.

      > 10. Synowie Natalii. Serio, w tym wieku straszenie drobiu?
      Podejrzewam, że to wesele był bezalkoholowe w tym samym stopniu, co dyskoteki w gimnazjum moich córek ;-) A jak sobie towarzystwo po kryjomu nadużyło, to nie takie pomysły mogły im do głowy przyjśc ;-)

      > 16. Really? Żadnych zwierząt, nawet chomika, przez cale zycie i nagle taka mił
      > ość do psa?
      To jest realne, sama jestem podobnym przypadkiem, choć trochę mi brakuje do wieku Ignacego ;-) Pies pojawił się u nas w domu, kiedy dobiegałam pięćdziesiątki, zasadniczo jest on córki i już się martwię, co będzie, jak się będzie chciała z domu wyprowadzić, bo twierdzi, że psa wtedy zabierze.
      • dakota77 Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 18:49
        agnieszka_azj napisała:

        > To jest realne, sama jestem podobnym przypadkiem, choć trochę mi brakuje do wie
        > ku Ignacego ;-) Pies pojawił się u nas w domu, kiedy dobiegałam pięćdziesiątki,
        > zasadniczo jest on córki i już się martwię, co będzie, jak się będzie chciała
        > z domu wyprowadzić, bo twierdzi, że psa wtedy zabierze.

        Tez nie widze powodow, dla ktorych Ignacy mialby nie zapalac miloscia do psa. A ze dopiero teraz? Przeciez on wczesniej z psami sie nie stykal. Teraz mieszka u Pulpy, Bobka widuje na codzien, a ze sprawia on wrazenie milego, zrownowazonego psa, przypadl Ignacemu do serca.
      • tt-tka Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 18:51
        agnieszka_azj napisała:


        >
        > > 2. Dlaczego mama Borejko kupuje 20 krzaków róż przez internet, skoro rzut
        > kamie
        > > niem ma szkółkę zięcia? Same iglaki?
        > Może dlatego, że gdyby MM napisała, ze Florek uprawia róże, zaraz tutaj przepro
        > wadzono by analizę tematu, zrobiono biznesplan i udowodniono by, że ani się zna
        > , ani nie ma gdzie ich hodować ;-)

        Bo chyba nie o Florku mowa, tylko o Daglezji, ktora roze hoduje jak najbardziej. Belferski skrot myslowy :), "ziec" zamiast "ziec corki", albo po prostu Adam.
      • bupu Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 18:51
        agnieszka_azj napisała:

        > to_jaaa napisała:
        >
        > > Moje uwagi, w kolejności dowolnej. Przepraszam, muszę to z siebie ulać, b
        > o mnie
        > > zadusi.
        >
        > > 2. Dlaczego mama Borejko kupuje 20 krzaków róż przez internet, skoro rzut
        > kamie
        > > niem ma szkółkę zięcia? Same iglaki?
        > Może dlatego, że gdyby MM napisała, ze Florek uprawia róże, zaraz tutaj przepro
        > wadzono by analizę tematu, zrobiono biznesplan i udowodniono by, że ani się zna
        > , ani nie ma gdzie ich hodować ;-)

        Nie o Flora chodzi, tylko o zięciownuka Nadszympansa Jadama Fidelisa. Którego tatko przecież posiada przedsiębiorstwo ogrodnicze Daglezja i hoduje w nim taaaaaaakie śliczne róże, że nawet Niemce, pani, na kwiat cięty kupują, czy tam insze Holendry.
        • agnieszka_azj Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 18:53
          A to przepraszam :-)
      • to_jaaa Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 18:57
        1. Mam na myśli Ogrodnictwo Daglezja, nie hacjendę Floriana :)
        2. Pewnie, ze nie mają. Ale nie w rodzinie Borejków, która jest kołchozem. Slabo to również świadczy o Miągwie. No, chyba że to miała byc taka zaowalowana przestroga, że sama modlitwa u Dominikanów nie wystarczy.
        3. Tu raczej nie chodziło o to, że Ignacy odkrył zwierzęta. To raczej zdziwienie, że nagle MM odkryła zwierzęta.

        • sayoasiel Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 08.08.22, 21:10
          to_jaaa napisała:

          > 1. Mam na myśli Ogrodnictwo Daglezja, nie hacjendę Floriana :)
          > 2. Pewnie, ze nie mają. Ale nie w rodzinie Borejków, która jest kołchozem. Slab
          > o to również świadczy o Miągwie. No, chyba że to miała byc taka zaowalowana prz
          > estroga, że sama modlitwa u Dominikanów nie wystarczy.
          > 3. Tu raczej nie chodziło o to, że Ignacy odkrył zwierzęta. To raczej zdziwieni
          > e, że nagle MM odkryła zwierzęta.
          >
          Ale wiesz, to jest akurat prawda. MM zwierzęta były zawsze obojętne i pisała ,że nie do końca rozumie tej miłości do zwierząt. Faktem jednak było, że nie miała z nimi styczności. Teraz sama się przeprowadziła na wieś i MA psa. Też takiego gończego polskiego (było na jej stronie) i pisała o nim z dużą sympatią i czułością. Przełożyła swoje doświadczenie na bohatera.
    • dakota77 Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 18:43
      to_jaaa napisała:

      > Moje uwagi, w kolejności dowolnej. Przepraszam, muszę to z siebie ulać, bo mnie
      > zadusi.

      >
      > 11. Wesele. Na koniec okazuje sie, ze to podsumowanie wszystkich bohaterów, a p
      > rzez całą książkę Ida, Natalia i Gabrysia mają w nosie całe wydarzenie. A tu na
      > wet Kreska z Paryża się pofatygowała.


      Ida ma w nosie cale wydarzaenie? Przeciez probuje usilnie byc dobra tesciowa i sie nie wtracac. Ale przeciez zadaje w koncu pytanie o liste gosci, a przerazona faktem, ze takiej nie ma, pomaga ja sporzadzic. Slyszac o idiotycznych pomyslach na wesele, angazuje do pomocy Pulpe, zeby ta pomogla podliczyc, ile czego potrzeba.
      • to_jaaa Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 18:49
        Tak, tylko kiedy zadaje to pytanie? Tydzień przed. A takim wydarzeniem, szczególnie gdy naspraszalo się nawet Hajduków, to chyba cała rodzina powinna żyć ods dawna?
        • dakota77 Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 18:51
          to_jaaa napisała:

          > Tak, tylko kiedy zadaje to pytanie? Tydzień przed. A takim wydarzeniem, szczegó
          > lnie gdy naspraszalo się nawet Hajduków, to chyba cała rodzina powinna żyć ods
          > dawna?

          Jasne, ze tak. W normalnym swiecie tak byloby. Dla mnie cala ta organizaca wesela to jedna wielka wpadka.
          • tt-tka Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 18:52
            Moze Hajdukow, paryska Kreske, Lonie i innych tez zapraszali tydzien przed :)
            • to_jaaa Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 18:59
              No, pewnie to zrobiła Gabrysia, dzwoniła z plaży, popijając szampana i zakąszając bułką.
              • tt-tka Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 19:39
                "W sobote wesele u nas, wpadnij" :)
                • to_jaaa Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 20:08
                  Weź krzesło i sałatkę.
                  • zuzudanslemetro Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 17.03.18, 10:01
                    Wiecie co? Ja bym się tych wesel tak strasznie nie czepiała, bo wydaje mi się, że przykładacie dzisiejszą miarę i dzisiejszą organizację, a nie wszyscy organizują swoje wesele z dziesięcioletnim wyprzedzeniem. Z rodzinnych opowieści wiem, że na dzień ślubu szykowano różne wiktuały w domach (mówię akurat o domach inteligenckich, bo te realia znam) i po ślubie do domu w gościnę szedł ten, kto chciał. Nikt nie robił list, po prostu zapraszało się rodzinę i przyjaciół. Z mojej dalszej rodziny pamiętam tylko jedno wesele zorganizowane w Krokodylu na Starówce. Tak to wszystkie były domówkami.
                    Moje własne wesele... Ha! Tu ciotka wywinęła mi numer (o, i to dopiero była ciotka zgryzotka), bo chciałam robić swoje wesele w moim rodzinnym domu. Miejsca dosyć, ale ciotka mnie namówiła, żebym się nie zamęczała i żebym zrobiła obiad w jej zaprzyjaźnionej knajpie. Zaczęłam rozmowy z knajpą, ale im nagle zaczęły koszta rosnąć i mimo że zamawiałam według cennika to nagle się okazało, że to za mało. Generalnie chcieli mnie naciągnąć. Nas. Ciotka zadzwoniła do mnie z awanturą, ja się wściekłam bo obiecywała, że zmieścimy się w jakimś tam budżecie, który już urósł o sto procent i niech się nie wygłupia, bo jest tydzień do ślubu, zaproszenia rozesłane i co jej zdaniem mam robić. No cóż, ciotka chciała żebym jeszcze dopłacała. Ja się wściekłam po raz drugi i zadzwoniłam do swojego znajomego, który ma hipsterską knajpę. I zrobił nam to wesele na 30 osób ze wszystkim co chcieliśmy. Sam ustalał menu, ale wyszło to znacznie lepiej niż w tamtej knajpie według cennika. A my po prostu obdzwoniliśmy gości, że zmiana miejsca z przyczyn obiektywnych. Nawet fajnie wyszło, że kelnerzy z dziarami obsługiwali nobliwe ciotki, a ciotki były zachwycone bo hipsterzy flirtowali z nimi aż miło. Imprezę już tylko dla przyjaciół robiliśmy w domu mojej przyjaciółki, sama zaproponowała. Dzień wcześniej zrobiłam wiadro hummusu i pity, z kumplem pojechaliśmy na zakupy, koleżanka nagotowała gar leczo i wszystko świetnie wyszło. Więc da się zrobić imprezę weselną na ostatnią chwilę. Aha! Moja ślubna kiecka kosztowała stówkę.
                    • tt-tka Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 17.03.18, 10:16
                      Na ostatnia chwile, taaa. Da sie, pewnie.
                      Ale w CZ nie ma 30 osob, nie ma "dla przyjaciol", nie ma knajpy, chocby i hipsterskiej. Nie ma nawet domowki, jest ogrodowka i pomysl, zeby goscie ze soba przyniesli jedzenie i krzesla, no wez - tak to mozna zrobic parapetowke dla mlodych. A nie solenne wesele, na ktorym sredniej wieku obliczac nie bede, ale mamy tam procz seniorow Borejko panstwa Kowalikow, lat miedzy 70 a 80, jeszcze starsza Lonie, nie pierwszej mlodosci Hajdukow i tak dalej - osoby bynajmniej nie zaprzyjaznione z mlodymi (zeby nie rzec, ze wlasciwie im obce), za to z wieku i urzedu zaslugujace na porzadne siedzisko i cieply posilek. Zwlaszczca na swiezym powietrzu, we wrzesniu, wieczorem.
                      • zuzudanslemetro Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 17.03.18, 12:00
                        Dobra, moja przyjaciółka robiła wesele w ogrodzie na lekką ręką licząc sto osób. Było morze wina, pieczona wielka szynka i owoce. Wszyscy świetnie się bawili i też organizowała to raptem tydzień. Serio, nie wszyscy wynajmują dom weselny i robią wielką fetę. I tego bym się akurat nie czepiała, bo sądzę, że MM chciałaby lansować normalne wesela a nie rodem ze Samrzowskiego.
                        • tt-tka Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 17.03.18, 12:17
                          zuzudanslemetro napisała:

                          > Dobra, moja przyjaciółka robiła wesele w ogrodzie na lekką ręką licząc sto osób
                          > . Było morze wina, pieczona wielka szynka i owoce. Wszyscy świetnie się bawili

                          Nie watpie...


                          > i też organizowała to raptem tydzień. Serio, nie wszyscy wynajmują dom weselny
                          > i robią wielką fetę. I tego bym się akurat nie czepiała, bo sądzę, że MM chciał
                          > aby lansować normalne wesela a nie rodem ze Samrzowskiego.

                          MM raczej skorzystala z okazji, by upchnac wszystkie lub prawie niegdys pojawiajace sie postacie.
                          Zuzu, Twoja przyjaciolka miala na swoim weselu wlasnych gosci, czy znajomych rodzicow i dziadkow sprzed lat ? Osoby nieznane jej, obojetne i nie majace ze soba nic wspolnego, poza tym, ze kiedys znaly Borejkow ? Przewidywala zjawienie sie gosci nieprosznych ? I tak dalej... to wesele nie broni sie z zadnej strony, bo tam nie ma ani pojecia, ani zamyslu, ani nawet ustalen, kazdy sobie i na wlasna reke.

                          I co najwazniejsze - twoja przyjaciolka robila, a nie jej robiono ?
                          • dakota77 Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 17.03.18, 12:26
                            tt-tka napisała:


                            >
                            > I co najwazniejsze - twoja przyjaciolka robila, a nie jej robiono ?

                            To jest dla mnie niepojete w historii wesela Jozina i Doroty. Ze osoby, ktore powinny byc najbardziej zainteresowane weselem potrafia tylko patrzec sobie w oczy i zupelnie nie panuja nad sytuacja. Nie interesuje ich jak to wszystko bedzie wygladalo w ich wyjatkowym dniu?
                            Wiadomo, ze mozna taka impreze zorganizowac w krotkim czasie. Ale zeby tydzien przed nie mec listy gosci, to szczyt przegiecia. Kiedy zamierzali zaproszac gosci? W normalnym swiecie na takim weselu prawie nikt by im sie nie zjawil, bo ludzie mieliby inne plany, nie zdazyliby sie przygotowac, kupic prezentu itp.
                            • ciotka.scholastyka Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 08.08.22, 13:27
                              dakota77 napisała:


                              > Wiadomo, ze mozna taka impreze zorganizowac w krotkim czasie. Ale zeby tydzien
                              > przed nie mec listy gosci, to szczyt przegiecia. Kiedy zamierzali zaproszac gos
                              > ci? W normalnym swiecie na takim weselu prawie nikt by im sie nie zjawil, bo lu
                              > dzie mieliby inne plany, nie zdazyliby sie przygotowac, kupic prezentu itp.

                              Gdybym dostała zaproszenie na ślub i wesele na tydzień przed, jedyną moja reakcją byłoby "chyba żartujecie". Podejrzewałabym, że zapraszanie mnie wcale nie było w planach, tylko że im się miejsce zwolniło czy coś. (Jak z Joanną i jej mężem na weselu Nutrii, hie hie.)
                          • zuzudanslemetro Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 17.03.18, 18:09
                            tt-tka napisała:


                            >
                            > MM raczej skorzystala z okazji, by upchnac wszystkie lub prawie niegdys pojawi
                            > ajace sie postacie.
                            > Zuzu, Twoja przyjaciolka miala na swoim weselu wlasnych gosci, czy znajo
                            > mych rodzicow i dziadkow sprzed lat ? Osoby nieznane jej, obojetne i nie majace
                            > ze soba nic wspolnego, poza tym, ze kiedys znaly Borejkow ? Przewidywala zjawi
                            > enie sie gosci nieprosznych ? I tak dalej... to wesele nie broni sie z zadnej s
                            > trony, bo tam nie ma ani pojecia, ani zamyslu, ani nawet ustalen, kazdy sobie i
                            > na wlasna reke.
                            >
                            > I co najwazniejsze - twoja przyjaciolka robila, a nie jej robiono ?
                            No ok, i ona i ja same sobie robiłyśmy i jak ktoś z rodziców rzucał, że trzeba zaprosić kogoś tam, kogo się raz w życiu widziało to pytaliśmy wszyscy gromko "po co?" albo "dlaczego?".
                        • zla.m Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 17.03.18, 12:22
                          Ale co organizowała? Bo wiesz, samo rozstawianie stołów, przywiezienie jedzenia itp. to faktycznie tydzień. Wyobrazam sobie, że tydzień ciężkiej pracy, ale jest wykonalne. Natomiast nie wierzę, że tydzień wcześniej: nie wiedzieli na czym gości posadzą, nie wiedzieli ile będzie osób (z marginesem błędu ok 40 osób, nie 4), nie wiedzieli skąd będzie tort, skąd jedzenie...
                          • zuzudanslemetro Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 17.03.18, 18:11
                            O, z tortem! Też bym nie miała bo w ogóle nie pomyślałam. Dzień wcześniej nagle kurier dostarczył mi tort (wspaniałą Pavlovą) od zaprzyjaźnionej plastyczki. Ale przyznaję, gdyby nie jej niespodzianka to tortu by nie było.
                            • rosynanta Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 28.03.18, 10:18
                              zuzudanslemetro napisała:

                              > O, z tortem! Też bym nie miała bo w ogóle nie pomyślałam. Dzień wcześniej nagle
                              > kurier dostarczył mi tort (wspaniałą Pavlovą) od zaprzyjaźnionej plastyczki. A
                              > le przyznaję, gdyby nie jej niespodzianka to tortu by nie było.

                              Ale bez zielonych ślimaków i motylków? :D
                              Z przyjemnością przeczytałam o Twoim "alternatywnym" weselu, sama miałam podobne, nie cierpię "typowych" wesel i ich nie rozumiem.
                        • soova Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 28.03.18, 18:18
                          zuzudanslemetro napisała:

                          > Dobra, moja przyjaciółka robiła wesele w ogrodzie na lekką ręką licząc sto osób
                          > . Było morze wina, pieczona wielka szynka i owoce. Wszyscy świetnie się bawili
                          > i też organizowała to raptem tydzień. Serio, nie wszyscy wynajmują dom weselny
                          > i robią wielką fetę. I tego bym się akurat nie czepiała, bo sądzę, że MM chciał
                          > aby lansować normalne wesela a nie rodem ze Samrzowskiego.

                          Byłam w zeszłym roku na weselu grillowym - lokal weselny niewielki, wokół ogród. Uważam, że państwo młodzi, którzy uparli się na organizację w tym miejscu, i przeprowadzili swoją wolę (przy weselu finansowanym jednak w znacznej części przez rodziców), mieli sporo szczęścia, bo była piękna pogoda. Wystarczyłby jednak deszcz czy burza (o co wczesnym latem nietrudno), a byłby klops, bo lokal mały. Obsługa kelnerska była tylko w pomieszczeniu, młodsi po prostu zorganizowali sobie krzesła i stoły, siedzieli przy grillu, a na tańce szło się do lokalu. I właśnie najstarsze pokolenie narzekało na hałas i w ogóle na taką swobodną formułę wesela, do jakiej nie byli przyzwyczajeni. Kto wie, czy na tym weselu Pałysowo-Rumiankowym nie byłoby tak samo.
                        • echt_poznaniara Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 28.09.18, 12:03
                          zuzudanslemetro napisała:

                          > Dobra, moja przyjaciółka robiła wesele w ogrodzie na lekką ręką licząc sto osób
                          > . Było morze wina, pieczona wielka szynka i owoce. Wszyscy świetnie się bawili
                          > i też organizowała to raptem tydzień.

                          Ale zakładam, że gości zaprosiła odpowiednio wcześniej i zabierając się za organizację wesela, wiedziała, ilu ich będzie, kto potwierdził, kto z żalem odmówił, bo coś tam? :)
                    • iwoniaw Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 17.03.18, 18:55
                      Ja bym się tych wesel tak strasznie nie czepiała, bo wydaje mi się, że przykładacie dzisiejszą miarę i dzisiejszą organizację

                      A jaką mamy przykładać? Toż sama autorka nam pisze, że akcja dzieje się we wrześniu Anno Domini 2017, więc oczekiwanie "dzisiejszej miary" do świata przedstawionego nie jest chyba jakimś wydumanym nadużyciem ze strony czytelnika?

                      Co do imprez różnych - już pisałam obok, że formuła wesela, co oczywiste, nie jest jedyna dla wszystkich, ale jednak jak się naspraszało znajomych ciotek z dziećmi i wnukami (!), to się mimo wszystko nieco wcześniej niż tydzień przed rozważa takie kwestie jak "na czym oni będą siedzieć", a jeśli wśród gości mamy 80-latków i ciężarne na ostatnich nogach, to poświęcamy temu nieco więcej uwagi, niż gdy całe towarzystwo to gromada luzackich kumpli w wieku 20+.
                    • rosynanta Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 28.03.18, 10:48
                      zuzudanslemetro napisała:

                      > Wiecie co? Ja bym się tych wesel tak strasznie nie czepiała, bo wydaje mi się,
                      > że przykładacie dzisiejszą miarę i dzisiejszą organizację, a nie wszyscy organi
                      > zują swoje wesele z dziesięcioletnim wyprzedzeniem.

                      Ja bym nawet nie przykładała żadnej miary, gdyby nie to, że:
                      - autorka zawsze starała się trzymać realiów
                      - a w przypadku np. ślubu Laury czy Idy to nietypowe podejście nie jest w żaden sposób uzasadnione.

                      A wystarczyłoby napisać: "Ze względu na wiecznie napięty budżet rodzinny zdecydowano się zaprosić tylko najbliższą rodzinę i podjąć ich obiadem w mieszkaniu na Roosevelta, dokąd w świąteczny poranek woźny ze szkoły Pyzy i Tygryska dostarczył 20 składanych krzesełek z Ikei, by biesiadnicy mieli na czym spocząć. Natychmiast zaproszono go oczywiście na herbatkę, bo ten miły starszy pan..." i tak dalej. (ślub Idy)

                      To się po prostu kupy nie trzyma. Tradycje są łamane, olewane, realia naginane albo brane z kosmosu, a nigdzie nie ma wytłumaczenia, CZEMU. PO CO. DLACZEGO.
                      • ciotka_scholastyka Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 28.03.18, 11:32
                        rosynanta napisał(a):

                        > A wystarczyłoby napisać: "Ze względu na wiecznie napięty budżet rodzinny zdecyd
                        > owano się zaprosić tylko najbliższą rodzinę i podjąć ich obiadem w mieszkaniu n
                        > a Roosevelta, dokąd w świąteczny poranek woźny ze szkoły Pyzy i Tygryska dostar
                        > czył 20 składanych krzesełek z Ikei, by biesiadnicy mieli na czym spocząć. Naty
                        > chmiast zaproszono go oczywiście na herbatkę, bo ten miły starszy pan..." i tak
                        > dalej. (ślub Idy)

                        Dlaczego na Boga na ślub Idy miałby dostarczać krzesła woźny ze szkoły Pyzy i Tygryska?!
                        Znaczy rozumiem, że chodzi ci o pana J., ale po pierwsze oni poznali go później, a nie sądzę, żeby szkoła świadczyła takie usługi rodzicom :D No i pomysł, żeby stary powłóczący nogami woźny dostarczył dwadzieścia składanych krzesełek z dopiero co powstałej w Poznaniu Ikei... :)

                        • piotr7777 Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 28.03.18, 17:51
                          > Dlaczego na Boga na ślub Idy miałby dostarczać krzesła woźny ze szkoły Pyzy i T
                          > ygryska?!
                          > Znaczy rozumiem, że chodzi ci o pana J., ale po pierwsze oni poznali go później
                          > , a nie sądzę, żeby szkoła świadczyła takie usługi rodzicom :D No i pomysł, żeb
                          > y stary powłóczący nogami woźny dostarczył dwadzieścia składanych krzesełek z d
                          > opiero co powstałej w Poznaniu Ikei... :)

                          Pan Jankowiak był wożnym w liceum Żerosmkiego a Pyza i Tygrysek chodziły do podstawówki. To raz.
                          Dwa - cokolwiek by o panu Bronisławie powiedzieć, miał wiele zalet, ale miły nie był. Raczej zgorzkniały, tetryczny i surowy. Acz jako człowiek w porządku.
                        • rosynanta Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 28.09.18, 15:22
                          ciotka_scholastyka napisała:

                          > Znaczy rozumiem, że chodzi ci o pana J., ale po pierwsze oni poznali go później
                          > , a nie sądzę, żeby szkoła świadczyła takie usługi rodzicom :D No i pomysł, żeb
                          > y stary powłóczący nogami woźny dostarczył dwadzieścia składanych krzesełek z d
                          > opiero co powstałej w Poznaniu Ikei... :)

                          Nie chodzi mi o nikogo konkretnego. Tak naprawdę wszystko jest lepsze niż homemade wesele z przygotowywaną po nocy ucztą przy kiecce za dwie pensje i narzeczonym z matką w Ameryce.

                          Pożyczyć krzesła można skąd się da, szkoła to było pierwsze miejsce, jakie przyszło mi do głowy (skoro w Noelce były torebki foliowe z zaprzyjaźnionych delikatesów...), a Ikea pierwsza marka. Równie dobrze to mogły być wyproszone w zaprzyjaźnionych delikatesach kontenerki po Pepsi :D

                          Nie piszę książki, rzuciłam przypadkową hipotezę bez analizy jej spójności i pasowania do realiów. Brakuje mi tła dla sytuacji, wsio.
    • iskrzy_54 Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 20:07
      Ad 2. Dlaczego mama Borejko kupuje 20 krzaków róż przez Internet, skoro rzut kamieniem ma szkółkę zięcia? Same iglaki?

      Bo MM zapomniała była o tych tysiącach róż wysyłanych do Holandii i Jadam to teraz tylko nauczyciel polskiego w szkole Damazego.
      • to_jaaa Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 20:09
        I jego sekretarka, skoro umawia Natalię z Damazym. :)
      • mshyde Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 22:32
        bo mogą miec róze na kwiat cięty i do tego nie takie odmiany, moze chcieli pnące/staroangielskie itp. a to luz kuzyn Przeszczep by doradzil...
        • to_jaaa Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 22:39
          To pan Gruszka by stanął na głowie i sprowadził odpowiednie ;-)
        • bupu Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.03.18, 22:40
          mshyde napisała:

          > bo mogą miec róze na kwiat cięty i do tego nie takie odmiany, moze chcieli pną
          > ce/staroangielskie itp. a to luz kuzyn Przeszczep by doradzil...

          Z tego co pamiętam ze Sprężyny mieli nie tylko cięty. Przecie Larwie sadzonkę różaną przysłali.
    • czekolada72 Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 19.03.18, 13:17

      > 6. Agnieszka. Jakiś koszmarek, poplątanie despotki z neurotyczką.
      Najwiekszy koszmar Jezycjady!

      > 11. Wesele.
      Cóż, ostatnie wesele ogrodowe, o ktorym slyszalam (niewazne, ze i bylam), WESELE z tancami, wesele wiejskie - mialo miejsce lat 40 temu.
      Ogrodowe przyjecie po slubie cywilnym, na terenie domku letniskowego, dla ok 10-15 osob, acz raczej w strone 10 ; bez tancow (na ktorym takiz bylam ) - mialo miejsce lat temu 15.
      Oczywiscie, ze nie musze o wszystkim slyszec i widziec :)))
      Ale - o ile sie orientuje i bywam - to na wsaich, szczegolnie wlasnie na wsiach! nic sie nie organizuje metoda skladkowa, teraz wszystko - chrzciny, kiomunie, bierzmowania (tak tak!!!), 18-ki, wesela, stypy - organizuje sie co najmniej w remizach. Co najmniej, bpo "sal weselnych" naroslo na wsiach jak grzybow po dobrym deszcu.
      I... niestety... tez miejsca tam rezerwuje sie z duzym wyprzedzeniem!
      • sowca Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 25.03.18, 21:29
        A mnie zupełnie nie dziwi, że Derota i Józwa się nie interesują weselem. Dla mnie jest oczywiste, że to wesele dwójki bardzo młodych, niesamodzielnych finansowo ludzi jest tylko po to, żeby mogli się ze sobą przespać. To jedyne wytłumaczenie tego, że po tak długim czasie bycia razem nadal nie interesuje ich nic z wyjątkiem robienia maślanych oczu do drugiej połówki. Jest to także logiczne wyjaśnienie tego, że dojechali jeno do najbliższego hoteliku i spędzili tam dwa miodowe tygodnie!
        • tt-tka Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 28.03.18, 10:47
          sowca napisała:

          > A mnie zupełnie nie dziwi, że Derota i Józwa się nie interesują weselem. Dla mn
          > ie jest oczywiste, że to wesele dwójki bardzo młodych, niesamodzielnych finanso
          > wo ludzi jest tylko po to, żeby mogli się ze sobą przespać.

          Do tego wystarczylby sam slub :)
          Serio, to tez nie dziewie sie, ze oni mysla tylko o tym, zeby sie wreszcie dopasc. Wesele organizowane jest przez starych jako w gruncie rzeczy impreza dla ich, tych starych, znajomkow i mlodych ma pelne prawo to .... nie obchodzic.
          Dziwie sie , ze oni wcale lub prawie ze soba nie rozmawiaja ! Z tego co piszecie wynika mi, ze nawet o urzadzeniu tego wspolnego przeciez domu nie rozmawiaja !
          • bupu Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 29.09.18, 20:12
            tt-tka napisała:

            > Dziwie sie , ze oni wcale lub prawie ze soba nie rozmawiaja ! Z tego co piszeci
            > e wynika mi, ze nawet o urzadzeniu tego wspolnego przeciez domu nie rozmawiaja
            > !

            Ależ przecież w borejczych stadłach to jest norma. Tam się z małżonkiem nie rozmawia, tam się najwyżej telepatię stosuje. A Gabon z Grzesiem rozmawia? Ida z Mareczkiem? Milicję z Ignacem pomijam, bo z Ignacem nie da się rozmawiać, on ma przełącznik permanentnie ustawiony na "monolog".
            • tt-tka Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 29.09.18, 20:28
              Z malzonkiem nie, ale jeszcze przed slubem to nawet Nutria cos tam wydukala :)
              A Derocia, taka rozmowna w WdO raptem zaniemowila !
              Bo Jozwa to tam wiadomo - pisaly dziewczyny, ze jak sie raz w derotkowie nagadal (wtedy, co to Ida glosu wlasnego syna nie poznala) to na kilka lat mu starczy. Ale Deroci to przeciez buzka sie nie zamykala....
              • bupu Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 29.09.18, 21:55
                tt-tka napisała:

                > Z malzonkiem nie, ale jeszcze przed slubem to nawet Nutria cos tam wydukala :)
                > A Derocia, taka rozmowna w WdO raptem zaniemowila !
                > Bo Jozwa to tam wiadomo - pisaly dziewczyny, ze jak sie raz w derotkowie nagada
                > l (wtedy, co to Ida glosu wlasnego syna nie poznala) to na kilka lat mu starczy
                > . Ale Deroci to przeciez buzka sie nie zamykala....

                Nutria zawsze była dziwna, ponadto Robrojowi do oświadczyn wystarczyła jedna pogawędka o bajkach. Nie miał potrzeby konwersacji z wybranką. Gaba z Grzegorzem też przed ślubem nie gadała, nawet o tak istotnych kwestiach jak to, że zamiast w suterenie ogorzałczej zamieszkają w pokoju poszczepańskim. Idol Józwy zaś, Maszpan Jadam de Tektura, przed ślubem bredził rzewnie do narzeczonej o sarenkach i innych pierdafonach, ale żeby zaraz o istotnych kwestiach, no to już przesada.
      • bupu Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 28.09.18, 19:17
        czekolada72 napisała:


        > Cóż, ostatnie wesele ogrodowe, o ktorym slyszalam (niewazne, ze i bylam), WESEL
        > E z tancami, wesele wiejskie - mialo miejsce lat 40 temu.
        > Ogrodowe przyjecie po slubie cywilnym, na terenie domku letniskowego, dla ok 10
        > -15 osob, acz raczej w strone 10 ; bez tancow (na ktorym takiz bylam ) - mialo
        > miejsce lat temu 15.

        Ostatnie wesele domowe na jakim byłam odbyło się coś 30 lat temu i było po ślubie cywilnym, stąd domowość.

        > Oczywiscie, ze nie musze o wszystkim slyszec i widziec :)))
        > Ale - o ile sie orientuje i bywam - to na wsaich, szczegolnie wlasnie na wsiach
        > ! nic sie nie organizuje metoda skladkowa, teraz wszystko - chrzciny, kiomunie,
        > bierzmowania (tak tak!!!), 18-ki, wesela, stypy - organizuje sie co najmniej
        > w remizach. Co najmniej, bpo "sal weselnych" naroslo na wsiach jak grzybow po d
        > obrym deszcu.
        > I... niestety... tez miejsca tam rezerwuje sie z duzym wyprzedzeniem!

        W remizach, szczerze mówiąc, malo kto robi wesela, bo "dom weselny" to tera za każdym jednym krzakiem jest. A jak nie dom weselny, to knajpa z salą na okazje różne.
      • marutax Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 29.09.18, 09:46
        czekolada72 napisała:

        > Cóż, ostatnie wesele ogrodowe, o ktorym slyszalam (niewazne, ze i bylam), WESEL
        > E z tancami, wesele wiejskie - mialo miejsce lat 40 temu.
        > Ogrodowe przyjecie po slubie cywilnym, na terenie domku letniskowego, dla ok 10
        > -15 osob, acz raczej w strone 10 ; bez tancow (na ktorym takiz bylam ) - mialo
        > miejsce lat temu 15.

        Na przyjęciu ogrodowym po ślubie cywilnym byłam w tym roku.
        1. przyjęcie było niespełna 30 osób
        2. była idealna pogoda - jakby zaczęło padać, to wszystko skończyłoby się fatalnie
        3. kilka osób z gości cały czas pomagało - donosić, pozabierać, pozmywać, ozdobić - i właściwie niewiele siedziało.
        Była zatrudniona szczątkowa obsługa, ale nie wystarczała. Poza tym pojawił się dodatkowy problem - co robić z brudnymi naczyniami (wypożyczonymi)? Stawiać na podłodze w domu, żeby państwo młodzi mieli fajną noc poślubną? Sporo czasu zajęło sprzątanie po, bo to, że pogoda się udała, nie znaczyło, że w nocy nie będzie burzy, więc trzeba było wszystko ogarnąć. I tak dalej.
        Nie wyobrażam sobie analogicznych sytuacji przy weselu na 100 osób.
      • verdana Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 29.09.18, 14:21
        Ogrodowe po ślubie cywilnym na 60 osób robiła moja rodzona córka AD 2017, aczkolwiek był to raczej grill, a nie wesele.
    • tt-tka Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 03.04.18, 22:53
      Dostalam - dzieki ! - zaczelam czytac. Od pierwszych stron mnie trafia. "Dobrze odzywiona dzieweczka" oczywiscie. Od grubej Ani to najbardziej rzuca sie w oczy u corek Pulpy. I "gniewnie lezakujaca", tak. A Larwa buntowniczo jadla kisiel. Czy cala ksiazka to powtarzanie wlasnych konceptow sprzed dziesiecioleci ?
      Oraz najlepsza kara dla dziewczyny sa prace budowlane-remontowe. Za malo sie naharowala w wakacje w goscinnym domu rodzicow. I doroslej kobiety nie mozna zostawic samej w tej gluszy, musi jej pilnowac 16-latka.
      Ida powtarza monolog wlasnego ojca z czasow, gdy Laura zaczela sprawiac klopoty. Czwarta strona, a ja juz musze zrobic przerwe. Ozogowska sobie poczytam.
    • loreii Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 29.09.18, 14:45
      6. Agnieszka. Jakiś koszmarek, poplątanie despotki z neurotyczką. I jakim cudem nie chodzila do lekarza, mając w pobliżu Idę i Marka. Marek spał, Ida myślala tylko o malowaniu domku?

      Niechodzenie do lekarza i to że nikt tego nie sprawdził to nic ;) Jest napisane wyrażnie że Ignacy na specjalnie zwołanym mityngu familijnym tuż przed WAKACJAMI ogłosił że wespół z Agą spodziewają się dziecka.Przed wakacjami czyli jakoś w końcówce czerwca.Czyli przez jakieś 6 miesięcy nikt z rodziny nawet nie zauważył że coś jest na rzeczy ;)
      • iwoniaw Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 29.09.18, 15:49
        No wiesz, to ta słynna rodzinna dyskrecja.
        • loreii Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 29.09.18, 17:51
          Dyskrecja dyskrecją ale Gaba nie czuła potrzeby obwieszczenia całemu światu że jej beniaminek zostanie tatusiem ? :)
          • iwoniaw Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 29.09.18, 18:38
            Może nie zauważyła - w tej rodzinie tyle osób jest zapatrzonych we własne ego i historie rozgrywające się w ich głowach, że obserwacja otoczenia może nie być ich mocną stroną. Gaba takich rzeczy nie zauważała w własnych dzieci od maleńkości, że wczesną ciążę synowej (która kica wciąż po drabinach, a mdleje tak czy owak od zawsze) mogła spokojnie przeoczyć.
    • tt-tka Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 29.09.18, 20:32
      Nawiasem mowiac to Frycelek mial nosa wywiewajac do USA, juz nawet pomijajajc rodzinne srawy. Jesli zdecyduje sie wrocic, bedzie sie musial przekwalifikowac dosc krancowo :)
      • bupu Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 29.09.18, 21:51
        tt-tka napisała:

        > Nawiasem mowiac to Frycelek mial nosa wywiewajac do USA, juz nawet pomijajajc r
        > odzinne srawy.

        Gdy patrzę na to, co się dzieje u Borejków, to sobie myślę, że to cudna literówka :D
    • minerwamcg Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 30.09.18, 01:20
      W kwestii formalnej - odczepcie się już od składkowego wesela z własnymi krzesłami, bo to był pomysł rzucony podczas burzy mózgów (jakie mózgi taka burza) przez Józinka i natychmiast oprotestowany jako nieodpowiedni. Nikt poza samym pomysłodawcą, w danej chwili dość silnie odklejonym od rzeczywistości nie traktował takiej możliwości serio. Ot, chlapło się durnemu, a tu wszyscy od razu z pretensjami do MM i Borejklanu.
      • gat45 Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 30.09.18, 09:07
        minerwamcg napisała:

        > W kwestii formalnej - odczepcie się już od składkowego wesela z własnymi krzesł
        > ami, bo to był pomysł rzucony podczas burzy mózgów (jakie mózgi taka burza) [...]

        Jak mawiał pewien mój znajomy po burzach mózgów, namiętnie organizowanych przez jego przełożonych (najchętniej w piątkowe popołudnia) : burza przeszła, bałwany zostały....
        • minerwamcg Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 09.08.22, 19:33
          Boże złoty, Gatu, jak strasznie by się chciało móc Ci tutaj odpisać... Pogadać o burzy, bałwanach, czymkolwiek, zgodzić się, nie zgodzić, wdać w dyskusję, dysertację, dygresję! Nie masz pojęcia, dziewczyno, jak Cię tu brakuje. Jesteś u mnie naprawdę Błogosławionej Pamięci.
          • pi.asia Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 16.08.22, 14:27
            minerwamcg napisała:

            > Boże złoty, Gatu, jak strasznie by się chciało móc Ci tutaj odpisać... Pogadać
            > o burzy, bałwanach, czymkolwiek, zgodzić się, nie zgodzić, wdać w dyskusję, dy
            > sertację, dygresję! Nie masz pojęcia, dziewczyno, jak Cię tu brakuje. Jesteś u
            > mnie naprawdę Błogosławionej Pamięci.

            >
            Podpisuję się pod każdym słowem!
      • loreii Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 30.09.18, 11:57
        Pomysł rzucił Jozin ale MM zapewne chciała przypomnieć czasy składkowych spotkań grupy ESD kiedy na porządku dziennym były składki na babke i pączki ;)
        • sayoasiel Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 30.09.18, 16:53
          Pewnie chciała,ale w tym chyba nic takiego złego,hm ? W końcu te spotkania,to co innego niż wesele. Tutaj nierealną rzeczą jest po prostu to,że się biorą do tego tak późno przy tak ogromnej ilości gości. Dziwne,że zaproszenia rozesłali tak wcześnie. Choć z tego,co zrozumiałam niektórzy byli bez zapowiedzenia. No i to założenie,że jeszcze obcy ze wsi wejdą i trzeba o nich pomyśleć to mi się w głowie nie mieści. Zwłaszcza,że Borejkowie mieliby nagle imprezę dla całego ludu, pospołu z inteligencją robić...
        • tt-tka Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 30.09.18, 17:29
          Mozliwe ze chciala przypomniec :) - a w rezultacie pokazala, ze jej ulubiony jest bucem bez wyobrazni i bez kompetencji spolecznych. W dodatku Jozwa swa (wmawiana mu lub nam przez altorke) bystrosc i spostrzegawczosc zawiesil na kolku - przeciez uczestniczyl w co najmniej dwoch rodzinnych weselach, Laury i Igstryby, widzial, jak sie to robi. Nawet na szybko i byle jak, ale jednak nie skladkowo.
          • loreii Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 30.09.18, 18:29
            Larwowe wesele tez było szykowane byle jak i na szybko ;) Catering z garażu(barszczyk Nowakowej),tort od Żeromskiego.No ale tam ogarniał wszystko pan Gruszka którego tu zbraklo ;)
            • tt-tka Re: Ciotka zgryzotka - groza.... 30.09.18, 19:20
              No, oficjalna wersja byla, ze ze znakomitej i slawnej restauracji ("pan Gruszka bardzo poleca !"), ze to garaz, to sie Miecio wysypal dopiero po slubie, czyli juz po ptokach bylo.
              Niemniej - bylo zamowione, zaproszenia ("nie wiem, ile, chyba nieduzo") rozeslane itd ciut wczesniej niz tydzien przed weselem:)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka