Dodaj do ulubionych

Przeczytałam Zgryzotkę i jest mi tak po ludzku prz

23.04.18, 08:16
Przykro mi, bo kolejna książka z ukochanej serii z moich lat szczenięcych - potwornie mniej nudzi. Nora jako bohaterka mnie nie ciekawi, jej historia jest naciągana, niewiarygodna. Fakt, jest między nami 20 lat różnicy. Ale! Między mną a Aniellą z Kłamczuchy lepiej już nie pisać ile, a wracam do niej z chęcią.
Przykro mi z powodu wielu nielogiczności w akcji. Kal Amubrka, szkalne domy, podstępny Niemiec, serio?

Przykro mi, bo wciskany jest mi jedyny słuszny pogląd - kobieta staje się Prawdziwą Kobietą dopiero jako Żona i Matka. Smutno mi się zrobiło, gdy Róża po powiecie do Polski cieszyła się, że komuś jest potrzebna i może dzielić się doświadczeniem Matki. Starą Jeżycjadę dam córce na urodziny. Ciotkę Zgryzotkę? Chyba z odpowiednim komentarzem...Nie chcę, żeby moja córka uczyła się, że może znaleźć wielką miłość w ogóle nie rozmawiając z kandydatem (vide Józinek+Derotka)!
Jeżycjada nie jest pisana dla nastolatek. Może Aga ma jakieś cechy nowocześniej kobiety (ale i tak ród Borejków łamie jej ducha, a w zasadzie dziecko układa jej priorytety). Pisana jest dla kobiet, które pamiętając KK, poczytają co nowego u Gabrysi. Tylko po co w tym wszystkim nudna historia Nory?
Obserwuj wątek
    • reveiled Re: Przeczytałam Zgryzotkę i jest mi tak po ludzk 23.04.18, 09:17
      "Pisana jest dla kobiet, które pamiętając KK, poczytają co nowego u Gabrysi. Tylko po co w tym wszystkim nudna historia Nory?"
      Zgadzam sie. Historie Nory czytalam bardzo po lebkach. Za Gabriela szczerze mowiac nie przepadam, nawet w KK, ale nadal interesuje mnie co u jej dzieci i siostr, i dlatego nadal czytam i "Chucherko" tez przeczytam.
    • fornita111 Re: Przeczytałam Zgryzotkę i jest mi tak po ludzk 23.04.18, 11:39
      Wlasnie goszcze u siebie mame i omawiamy CZ... i powiedziala prawie dokladnie to co Ty napisalas ;) "Fajnie sie dowiedziec co u Borejkow, ale ta Nora to po co?" :D Cos idzie bardzo nie tak, jezeli glowna bohaterka ksiazki jest odbierana przez czytelnikow jako zbedny dodatek. Ale co? Przeciez Nora ma jakis tam charakter, jakies tam perypetie- czemu w ogole nie ciekawi, nie wzbudza sympatii/antypatii ani w ogole zadnych emocji?
      • ewikk8 Re: Przeczytałam Zgryzotkę i jest mi tak po ludzk 23.04.18, 12:21
        fornita111 napisała:
        > Ale co? Przeciez Nora ma jakis tam chara
        > kter, jakies tam perypetie- czemu w ogole nie ciekawi, nie wzbudza sympatii/ant
        > ypatii ani w ogole zadnych emocji?

        Myślałam, że to przez różnicę pokoleń. Ale nie, Dorotka jednak jakoś tam mnie zaciekawiła. Nora nic, zero, null.
        Mimo charakteru, perypeti, buntu przeciw ojcu jest postacią płaską, po prostu źle napisaną. MM na siłę wg mnie chciała uwspółcześnić bohaterkę i wyszło jak wyszło.
        • fornita111 Re: Przeczytałam Zgryzotkę i jest mi tak po ludzk 23.04.18, 12:28
          ewikk8
          > Myślałam, że to przez różnicę pokoleń. Ale nie, Dorotka jednak jakoś tam mnie z
          > aciekawiła. Nora nic, zero, null.
          > Mimo charakteru, perypeti, buntu przeciw ojcu jest postacią płaską, po prostu ź
          > le napisaną. MM na siłę wg mnie chciała uwspółcześnić bohaterkę i wyszło jak wy
          > szło.
          Mnie ani Dorotka, ani Agnieszka w Febliku (za to Agnieszka w CZ juz tak) nie zaciekawily.
          Mysle, ze sedno tkwi w tym co napisalas- postac jest zle napisana. Czyli kwestia techniki- ale na czym to dokladnie polega u licha, to pojac nie moge...
      • szarotkaaaa Re: Przeczytałam Zgryzotkę i jest mi tak po ludzk 01.05.18, 22:58
        fornita111 napisała:

        Cos idzie bardzo nie tak, jezeli glowna bohaterka ksiazki jest odbierana
        > przez czytelnikow jako zbedny dodatek. Ale co? Przeciez Nora ma jakis tam chara
        > kter, jakies tam perypetie- czemu w ogole nie ciekawi, nie wzbudza sympatii/ant
        > ypatii ani w ogole zadnych emocji?

        Nora nie ciekawi, bo jej perypetie są skrajnie niewiarygodnie, a do tego jest niesłychanie wprost irytująca. Wszystko leci jej z rąk, jest niezdarą, ciągle ma jakieś przypadki: gubi telefon swój, telefon ciotki wrzuca do kubła z farbą (i wcale nie jest jej z tego powodu jakoś bardzo przykro). Do tego ma jakiś dziwny kodeks wojowniczki o miłość i sprawiedliwość. Kto normalny wyrywa wtyczkę z kontaktu, niszcząc w ten sposób cudzą własność? Już małe dzieci uczy się, że odłączając sprzęt elektroniczny ciągniemy wtyczkę, a nie kabel. Już nie wspomnę o tym, że nastolatka, która nie wie, po co trenuje się zumbę, to jakieś nieporozumienie. Zrozumiałabym, gdyby książka opiera się na jakimś jednym przypadku, jednej niezdarności. Nora jednak "co się ruszy, to poprószy".
        Drugą ważną kwestią jest to, że lata za chłopakiem , który ja podgląda, stalkuje i komentuje jej figurę z ukrycia. Ląduje na jego posesji, w jego szopie, prawie pogryziona przez psa. Do tego gubi but i zostawia sobą wszystkie możliwe ślady. Jakby tego było mało, na dokładkę gubi rower. Przykro mi, ale gdybym spotkała na swojej drodze taką osobę, uciekałabym gdzie pieprz rośnie. Bo Nora nie jest sympatyczną ciamajdą, jest gburowatym słoniem w składzie porcelany.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka