Dodaj do ulubionych

Jak by to dzisiaj powiedzieli?

18.03.19, 20:16
Czytając 6K, natrafiłam na uroczy tekst Danusi, po rzeźni na polskim:
"Znowu faja, czyli łabędź - powiedziała Danka, jedząc śniadanie Celestyny. - On się po prostu na mnie mścił, Jezus Mario, co to za człowiek złośliwy."

i zestawiłam to sobie z różano-gabinym:
"- Opuścimy dwa tygodnie - powiedziała - po czym wrócimy w największy ogień sprawdzianów i klasówek.
- Może zastosują wobec was taryfę ulgową - wtrąciła mama pocieszająco (...). - Zwróćcie się do wychowawcy i przedstawcie mu jakąś propozycję."

Zaczęłam się zastanawiać, jak ten pierwszy cytat brzmiałby w ustach Danki, gdyby Danka była nastolatką w Neo?

"Niestety otrzymałam ocenę niedostateczną. Obawiam się, że polonista, sam niezbyt sympatyczny, widzi wyłącznie moje słabe strony."

Zapraszam do zabawy. Jak wyrażaliby się w Neo Bobcio z 6K ("Jeszcze na mnie zarobicie!!!"), Anielka, Tosia, ciotka Lila, Pawełek z Kłamczuchy, Ida, Klaudiusz i Pyziaczek z KK i IS? Czy tekst Klaudiusza brzmiałby "Wstydu nie masz, Ida? Nie próbuj, bo cię walnę"? :)
Obserwuj wątek
      • piotr7777 Re: Jak by to dzisiaj powiedzieli? 19.03.19, 18:11
        > No ale jednak Danusia w chwili wypowiadania słów o złośliwym człowieku była roz
        > goryczoną nastolatką. Gaba mówiąc o "zwracaniu się do wychowawcy" była matroną
        > po czterdziestce

        Raczej przed - ma jakieś 37-38 lat.
        .
          • tt-tka Re: Jak by to dzisiaj powiedzieli? 21.03.19, 15:19
            przymrozki napisała:

            > piotr7777 napisał:
            >
            > > Raczej przed - ma jakieś 37-38 lat.
            > > .
            >
            > Tak czy siak, czterdziestoletnia matrona. Oczywiście, baaaardzo nie każda czter
            > dziestolatka jest matroną, ale Gabrysia w TiR była nią niewątpliwie.


            Potem jej przeszlo - w McD czuje sie siedemnastoletnia Gabunia Borejko. A mentalnie jest chyba jeszcze gorzej, niz gdy rzeczywiscie miala te siedemnastke...
            • przymrozki Re: Jak by to dzisiaj powiedzieli? 21.03.19, 17:26
              tt-tka napisała:

              > Potem jej przeszlo - w McD czuje sie siedemnastoletnia Gabunia Borejko.

              W pomarszczonym kostiumie.

              Swoją drogą, co z nastolatki ma dojrzała Gabriela? Figurę i ciuchy. Bo mentalnie szybko przemieniła się w pretensjonalną, wywyższającą się babę ze szczelnie zamkniętym umysłem i pełną głuchotą na głosy ze świata wokół. Jej ostatni czyn, który od biedy można by uznać za wyciągnięcie ręki do bliźniego w potrzebie to przygarnięcie Rumunek.

      • ciotka.scholastyka Re: Jak by to dzisiaj powiedzieli? 22.03.19, 09:32
        przymrozki napisała:

        > No ale jednak Danusia w chwili wypowiadania słów o złośliwym człowieku była roz
        > goryczoną nastolatką. Gaba mówiąc o "zwracaniu się do wychowawcy" była matroną
        > po czterdziestce.

        No ale o powrocie w największy ogień sprawdzianów i klasówek mówiła szesnastolatka.
        • przymrozki Re: Jak by to dzisiaj powiedzieli? 22.03.19, 17:45
          ciotka.scholastyka napisała:

          > No ale o powrocie w największy ogień sprawdzianów i klasówek mówiła szes
          > nastolatka.

          Ale mówiła to matce-matronie i dziadkowi, który lubić oceniać bogactwo polszczyzny wnuków tępiąc u nich język potoczny.

          Byłoby inaczej, gdyby Róża tak rozmawiała z koleżanką. Ale do tego musiałaby jakąś mieć.
          • sayoasiel Re: Jak by to dzisiaj powiedzieli? 22.03.19, 23:32
            przymrozki napisała:

            > ciotka.scholastyka napisała:
            >
            > > No ale o powrocie w największy ogień sprawdzianów i klasówek mówił
            > a szes
            > > nastolatka.
            >
            > Ale mówiła to matce-matronie i dziadkowi, który lubić oceniać bogactwo polszczy
            > zny wnuków tępiąc u nich język potoczny.
            >
            > Byłoby inaczej, gdyby Róża tak rozmawiała z koleżanką. Ale do tego musiałaby ja
            > kąś mieć.

            Przerażacie mnie. Naprawdę. Nie pierwszy raz. JA tak mówiłam przez całe życie (to, które pamiętam). Niektóre (bardzo niektóre) z moich koleżanek też, a inne nawet jeśli nie mówiły w ten sposób, to rozumiały ten język i nie dziwowały się. Przecież to zależy od otoczenia. Jeśli w jakimś domu ludzie tak mówią na co dzień, to jak ma wychowana w takim domu osoba mówić ? Nie trzeba tu żadnego snobizmu, jeśli znasz więcej słów, zjawiają się Tobie z pomocą ilekroć chcesz sformułować zdanie. Jeśli czytało się dużo książek, albo Tobie czytali, to nawet wplatasz w swoje wypowiedzi język archaiczny, bo...no, bo będąc pacholęciem nie wiedziałeś, że to się czymś różni od całej rzeszy innych, co raz to nowych słów. Rozumiem, że to jest coś odpychającego, kiedy "ogień sprawdzianów i klasówek" ani wzniośle nie brzmi, ani skomplikowanie. Ot, wyrażenie, jak wyrażenie. Wielu nie zwraca uwagi na to z kim rozmawia, zwłaszcza jeśli jest w lubianym towarzystwie, mówi na swój własny sposób i nie zmienia tego, żeby tylko w grupie go nie obśmiali. Tutaj akurat jestem po stronie MM. Co innego kiedy ktoś kreuje się na kogoś kim nie jest,ale sytuacja , w której ktoś zubaża swoje słownictwo, żeby się dostosować do grupy, jest dla mnie sytuacją absurdalną. Przecież to jeszcze nie jest tak hermetyczny język, slang, zestaw pojęć zrozumiały tylko przez profesjonalistów, żeby nie był komunikatywny. Jeszcze zauważyłam, że to się miesza. Wpada się raz w sposób mówienia literacki, a raz w taki kolokwialny, albo wręcz slang, używa anglicyzmów, jak komu łatwiej. Jeśli "ogień sprawdzianów i klasówek" dobrze oddaje to , czego obawia się Róża, dlaczego ma mówić inaczej ? Przecież nawet Danka, dawne ESD używało nawet dużo bardziej wyrafinowanego słownictwa, tyle, że z naturalną, nastoletnią naiwnością. Nie, naprawdę, przesadzacie. Zupełnie. Za pozwoleniem. A teraz czekać na falę "hejtu", bo skoro ja tak mówiłam, to musiałam być przemądrzałą jaszczurką, która nie rozumie tego, co mówi i orać nosem po suficie, albo, że to jednak bardzo złe.
            • przymrozki Re: Jak by to dzisiaj powiedzieli? 23.03.19, 08:50
              sayoasiel napisał(a):


              > Przerażacie mnie. Naprawdę. Nie pierwszy raz. JA tak mówiłam przez całe życie (
              > to, które pamiętam). Niektóre (bardzo niektóre) z moich koleżanek też, a inne n
              > awet jeśli nie mówiły w ten sposób, to rozumiały ten język i nie dziwowały się.

              Tu nie chodzi o ten ogień przecież, tylko o odpowiedź Gabrieli. Rozmawia z córką językiem urzędowych podań, i to też raczej takich z czasów PRL. To przez Gabę cały ten dialog brzmi nienaturalnie.

              Natomiast sam fragment z ogniem, w rozmowie uczniów na przerwie, mógłby razić niedostosowaniem stopnia upoetyzowania wypowiedzi do jej funkcji. Zdania czysto informacyjne, wymagające zebrania propozycji od większego grona osób (o różnych kompetencjach językowych) największy nawet erudyta powinien wypowiadać w możliwie prosty sposób. Czyli Róża na forum klasy powinna była powiedzieć "hej, słuchajcie, wrócimy z Włoch akurat przed wystawianiem ocen, może niech ktoś idzie do Damba poprosić o jakieś ulgowe traktowanie?". W rozmowie z Gabą i Ignacem użycie ognistej metafory rzeczywiście rażące nie jest.
              • sayoasiel Re: Jak by to dzisiaj powiedzieli? 23.03.19, 09:19
                Hm, a czy miało tu znaczenie to,że Róża miała zamiar tą gadaniną zażegnać konflikt wywoływany przez Tygrysa ? Wypowiedzi obu były tworzone, żeby "zagadać" sytuację ? (tego CO chciały zagadać i CO wydało im się nie w porządku nie będę już komentować, bo to jest osobny temat)
                • przymrozki Re: Jak by to dzisiaj powiedzieli? 23.03.19, 21:59
                  sayoasiel napisał(a):

                  > Hm, a czy miało tu znaczenie to,że Róża miała zamiar tą gadaniną zażegnać konfl
                  > ikt wywoływany przez Tygrysa ? Wypowiedzi obu były tworzone, żeby "zagadać" syt
                  > uację ?

                  To mogłoby być jakąś okolicznością łagodząca, gdybyśmy rozmawiali o samym zagajeniu Róży. Ale odpowiedź Gabrieli dalej jest od czapy - co by jej szkodziło odpowiedzieć jak człowiek, nie jak urzędnik z centrali rybnej.
                  • sayoasiel Re: Jak by to dzisiaj powiedzieli? 25.03.19, 01:18
                    przymrozki napisała:

                    > sayoasiel napisał(a):
                    >
                    > > Hm, a czy miało tu znaczenie to,że Róża miała zamiar tą gadaniną zażegnać
                    > konfl
                    > > ikt wywoływany przez Tygrysa ? Wypowiedzi obu były tworzone, żeby "zagada
                    > ć" syt
                    > > uację ?
                    >
                    > To mogłoby być jakąś okolicznością łagodząca, gdybyśmy rozmawiali o samym zagaj
                    > eniu Róży. Ale odpowiedź Gabrieli dalej jest od czapy - co by jej szkodziło odp
                    > owiedzieć jak człowiek, nie jak urzędnik z centrali rybnej.

                    No, szkodziłoby. Przecież Ignacy był świadkiem, a on reaguje alergicznie na niedouczków. Chociaż to nagle nie jest ten precyzyjny, męski umysł.

    • lili_liliana Re: Jak by to dzisiaj powiedzieli? 20.03.19, 13:23
      Może Bobcio powiedziałby: "Widzicie? Z powodu mojej zabawy i podpalenia firanek odniesiecie wymierną korzyść materialną". A tekst Klaudiusza mógłby tak zabrzmieć, mógłby też potrząsnąć Idą, jak szczurem, tylko... Dziś by to chyba nie przeszło. Dziś nikt z rodziny B. nie popełnia żadnych błędów, rzucanie się Klaudiuszowi na szyję przez Idę byłoby OK, a Klaudiusz, wzruszony, od razu by ją tam o rękę poprosił. To nie byle McDusia, co się śmie narzucać boskiemu Józwie.
        • apersona Re: Jak by to dzisiaj powiedzieli? 22.03.19, 21:33
          sayoasiel napisał(a):

          > Jeśli taka sytuacja miałaby miejsce, to straszne. MM musiałaby ożenić Klaudiusz
          > a z Idą, a potem, kiedy umierający fan poprosiłby ją o Idę za żonę ,to musiałab
          > y albo dorobić Klaudiuszkowi gębę, albo Idę owdowić.

          Klaudiusz mógłby niedługo po ślubie umierać na jakąś straszną i trudną do rozpoznania chorobę co dałoby materiał na wzruszające love story.
          • sayoasiel Re: Jak by to dzisiaj powiedzieli? 22.03.19, 23:18
            apersona napisała:

            > sayoasiel napisał(a):
            >
            > > Jeśli taka sytuacja miałaby miejsce, to straszne. MM musiałaby ożenić Kla
            > udiusz
            > > a z Idą, a potem, kiedy umierający fan poprosiłby ją o Idę za żonę ,to mu
            > siałab
            > > y albo dorobić Klaudiuszkowi gębę, albo Idę owdowić.
            >
            > Klaudiusz mógłby niedługo po ślubie umierać na jakąś straszną i trudną do rozpo
            > znania chorobę co dałoby materiał na wzruszające love story.
            Wtedy Ida pielęgnowałaby go i umarłaby razem z nim. Na jednym, przepoconym sienniku ^_~

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka