Dodaj do ulubionych

BBB po latach... i inne

23.04.19, 12:53

Skoro wrocila na pierwsza strone Klamchucha (po latach), to i po innych mozna poleciec.

Pamietam w licznych watkach jazdy po Anieli, ze wepchala sie Bittnerom do domu, podjela sie opieki za mieszkanie, a nie wywiazuje sie i olewa. Spory byly tylko o to, czy ma prawo olewac az tak, czy z tym przesadzila.
Otoz - o ile pamietam - Aniela sie do niczego nie zobowiazywala i niczego nie podejmowala. Jozefina ja zaskoczyla tak samo jak swoje dzieci, Aniela zjawia sie u Bitnerow z listem, z ktorego sama sie dopiero dowiedziala, ze Jozefina zostaje dluzej, a jej poleca, czy prosi... no wlasnie o co ? Jak tam bylo ? "Zamieszkaj i dopilnuj dzieciakow", czy "zamieszkaj i miej na nie oko" czy tez "pomieszkaj z nimi, poki nie wroce" czy jeszcze inaczej ?

W kazdym razie ustalen ani zobowiazan nie bylo, Aniela dostala niespodzianka w leb. Czy to, ze ona jest w tej ksiazce dosc antypatyczna, zatarlo nam obraz i wtarlo przeswiadczenie, ze Aniela podjela sie i nie wywiazuje ?

--
Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
Obserwuj wątek
    • ciotka.scholastyka Re: BBB po latach... i inne 23.04.19, 13:05
      - Pisze, że jest pewna, iż może mnie poprosić o pewną przysługę - oznajmiła Aniela. -
      Ma całkowitą rację. Uwielbiam ją i do śmierci będę jej wdzięczna za pomoc. Cóż ja, bez dachu
      nad głową, bez pracy, bez stałego zameldowania, bez...
      - Przepraszam - przerwała jej Bebe. - A co jeszcze pisze?
      Kozio cisnął ręcznik w kąt, włożył koszulkę i zaczął sobie nerwowo obmacywać węzły
      chłonne pod brodą i za uszami.
      - Na pewno będę chory - oznajmił. - W ogóle, jestem dziwnie zdenerwowany. Dlaczego
      ja jestem taki dziwnie zdenerwowany?
      - Nie wiem - rzuciła krótko Aniela. - Jednym słowem: Józefina prosi, żebym zamieszkała
      z wami. Tutaj.
      Zapanowała złowieszcza cisza.
      - Już wiem, dlaczego jestem taki dziwnie zdenerwowany - przerwał ciszę Kozio.
      - No? - zainteresowała się Aniela.
      Kozio nie odpowiedział. Usiadł, westchnął wymownie, zrobił małpią wargę i opuścił
      białe powieki do połowy gałek ocznych. Była to, podpatrzona i naśladowana z dużą wiernością,
      jedna z najbardziej charakterystycznych min Józefiny, mająca wyrażać wymijającą zadumę.
      - Józefina jest moim aniołem opiekuńczym! – wrzasnęła nagle Aniela i przycisnęła
      dłoń do piersi. Musieli po raz kolejny wysłuchać opowieści o tym, jak to po śmierci ciotki
      Lili i po wyjeździe stryja Mamerta wraz z rodziną (kontrakt w Tunezji) Aniela, pozbawiona
      przez okrutny los pokoiku u Mamertów, musiała sypiać na waleta w akademiku. - Ach! Gdyby
      nie Józefina! - zakończyła Aniela ze zwykłym wzruszeniem.
      Kozio zajrzał do amerykańskiej torby i wyłowił czekoladę z rodzynkami.
      - A teraz też mieszkasz w akademiku?
      Aniela westchnęła i odrzuciła loki z czoła.
      - To babsko, co mi wynajmowało pokój, było strasznie konfliktowe. Wymówiło mi. Teraz,
      przez wakacje, mieszkam u Borejków, to tacy starzy znajomi.
      - Znam Natalię Borejko - powiedziała Bebe. – Jest w mojej klasie. Mieszka na Roosevelta,
      tak?
      - No właśnie, całkiem blisko teatru, ale co z tego. Oni wyjechali tylko do Czaplinka,
      pod namiot. I zostawili mi klucze. Ale już zaraz wracają i nie wiem, co bym zrobiła,
      gdyby nie propozycja Józefiny. Jak z nieba! Mam tu zamieszkać i dbać o was jak matka.
      Kozio parsknął nagle śmiechem i równie nagle umilkł.
      - Myślę, że to będzie dłużej niż trzy miesiące - dorzuciła Aniela z taką miną, jakby się
      z trudem powstrzymywała od zatarcia rąk. - Mogą jej przedłużyć kontrakt, jak się im spodoba.
      A czy Józefina mogłaby się nie spodobać? Zobaczycie, zarobi mnóstwo pieniędzy. Czy to
      wszystko nie jest cudowne?
        • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 23.04.19, 13:21
          Dzieki za cytata, Ciotko.
          Zachwycona jest, pewnie, ale jasno wynika, ze Jozefina niczego z nia nie ustalala. W leb mozna dostac i przyjemna niespodzianka.
          Nb ten tekst "mam dbac o was jak matka" dosc mnie rozsmieszyl :) - Jozefina ma na mysli siebie ?

          PS nie rozumiem, czemu po wyjezdzie Mamertow Aniela stracila pokoik na strychu. Przeciez mieszkala jako sublokatorka, placila za niego, co sie stalo, ze nie mogla nadal mieszkac ? Bylo cos o tym ?

          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
          • ciotka.scholastyka Re: BBB po latach... i inne 23.04.19, 14:08
            tt-tka napisała:

            > Dzieki za cytata, Ciotko.
            > Zachwycona jest, pewnie, ale jasno wynika, ze Jozefina niczego z nia nie ustala
            > la. W leb mozna dostac i przyjemna niespodzianka.

            ja bym raczej powiedziała, że Aniela, sądząc z jej entuzjazmu, nie dostała niczym przez łeb, strasznie się ucieszyła i beztrosko poleciała z listem do Bitnerów. Owszem, wiedziała, że ma się młodzieżą zająć (kiedy wychodzi na jaw sprawa z pożyczoną forsą, Aniela coś mówi o tym, że jest za Kozia odpowiedzialna), ale chyba wyobrażała to sobie jako koegzystowanie z nastolatkami, bez większego przejmowania się nimi (vide sprawa obiadu, forsy i podpadówy w szkole). I kiepsko jej to wychodziło. Mieszkanie dostać, to OK, ale żeby jakoś podejść do swojej roli odpowiedzialnie, to już nie. MM uparła się na przedstawienie Anieli jako bezmyślnej, nachalnej dziewuchy, którą dopiero Dmuchawiec stawia do pionu. A i tak w dalszych tomach pojawia się jako antypatyczna zołza. A ja ją nawet dość lubię :)
            • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 23.04.19, 14:19
              Bez wiekszego przejmowania sie, ale i Jozefina tez sie niespecjalnie dziecmi, w sensie odpowiedzialnosci za role matki, przejmowala. Dlatego mnie rozsmieszyl ten passus "jak matka", bo Aniela przeciez bywala u Jozefiny i widziala ja w tej roli :)
              No i 25-latka niekoniecznie nadaje sie do macierzynskiej opieki nad 16-latka, a nawet 9-latkiem. Wlasnie czegos takiego jak koegzystencja bym sie spodziewala, a nie, ze dziewczyna bedzie ganiac do szkoly mlodych, pilnowac odrabiania lekcji itp - raczej na zasadzie "dopilnuje, zeby dzieci wszystkich pieniedzy nie wydaly od razu i zeby do szkoly poszly na osma, a nie w poludnie". jak to sobie wyobrazala Jozefina - nie wiemy.

              Ja Aniele dosc lubie, choc czesto mnie ona denerwuje, ale w BBB ona jest niepodobna do siebie wczesniejszej ani pozniejszej. Imho. Zawsze miewala odruchy wspanialomyslne, bywala bezinteresownie uczynna, a tu jakies niewiadomoco odstreczajace dosc...

              --
              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
          • briar_rose Re: BBB po latach... i inne 23.04.19, 18:44
            tt-tka napisała:

            > nie rozumiem, czemu po wyjezdzie Mamertow Aniela stracila pokoik na strychu.
            > Przeciez mieszkala jako sublokatorka, placila za niego, co sie stalo, ze nie m
            > ogla nadal mieszkac ? Bylo cos o tym ?
            >

            No właśnie, skoro Mamertowie wyjechali, to czemu Aniela przez ten czas nie może sobie mieszkać spokojnie nie tylko w swoim wynajmowanym pokoiku, co nawet w ich mieszkaniu?
            • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 23.04.19, 20:19
              briar_rose napisał(a):


              > No właśnie, skoro Mamertowie wyjechali, to czemu Aniela przez ten czas nie może
              > sobie mieszkać spokojnie nie tylko w swoim wynajmowanym pokoiku, co nawet w ic
              > h mieszkaniu?

              W ich miezkaniu to niekoniecznie... jesli wyjechali cala rodzina na dluzej, to pewnie wynajeli, tak sie robilo, a studentki Anieli na cale nie byloby stac raczej. A jesli Tosia z dziecmi pojechala do Mamerta tylko na wakacje, to faktycznie, czemu nie zostawili Anieli kluczy do calosci ?

              Nb czy w pozniejszych tomach Tosia pracuje, czy juz tylko krzata sie po domu ? W Klamczusze pracowala, i to sporo.


              --
              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
              • przymrozki Re: BBB po latach... i inne 23.04.19, 22:20
                tt-tka napisała:

                > W ich miezkaniu to niekoniecznie... jesli wyjechali cala rodzina na dluzej, to
                > pewnie wynajeli, tak sie robilo, a studentki Anieli na cale nie byloby stac rac
                > zej. A jesli Tosia z dziecmi pojechala do Mamerta tylko na wakacje, to faktycz
                > nie, czemu nie zostawili Anieli kluczy do calosci ?

                To jest w ogóle ciekawy wątek, który nam wypłynął przy okazji odtwarzania historii wieloletniej, nieprzerwanej przyjaźni Romy i Patrycji. W "Pulpecji" Patrycja opisuje przyjaciółkę jako stały, jasny punkt swojego życia, który świeci jej na firmamencie od czasów przedszkolnych. Nie ma mowy o długiej rozłące, po której przyjaźń nastolatek wymagałaby pracy nad odzyskaniem wcześniejszej bliskości.

            • soova Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 10:24
              briar_rose napisał(a):

              > tt-tka napisała:
              >
              > > nie rozumiem, czemu po wyjezdzie Mamertow Aniela stracila pokoik na stryc
              > hu.
              > > Przeciez mieszkala jako sublokatorka, placila za niego, co sie stalo, ze
              > nie m
              > > ogla nadal mieszkac ? Bylo cos o tym ?
              > >
              Moja teoria jest taka: ciotka Lila miała kwaterunek na całkiem spory lokal, skoro wynajmowała w nim i mieszkanko Mamertom i pokoik studentowi, a potem Anieli, a i dla niej samej na przestrzeń mieszkaniową starczyło. Nie wnikam w przyczyny, dlaczego samotnej starszej pani, wszak nie wdowie po jakimś funkcjonariuszu systemu czy zasłużonym artyście, tak się szczęśliwie udało mieszkaniowo zaparkować, w każdym razie tak wychodzi. W 1988 ciotka mogła jednak już nie żyć, co by oznaczało, że mieszkanie wróciło wtedy nie do zasobu gminy, bo samorządu lokalnego nie było, a do dyspozycji rady narodowej. Mamertowie byli za daleką rodziną, żeby się o jego przydział starać, być może mieli za małą siłę przebicia (chirurg w szpitalu to chirurg, ale jednak nie ordynator), a że trafił im się akurat finansowo intratny wyjazd na kontrakt, nie wahali się i wyjechali, a Aniela musiała też się wyprowadzić.
              I to by się wszystko trzymało jakiejś kupy, gdyby w "Noelce" Mamertowie nie mieszkali w tej samej willi za Teatralką i w tym samym lokalu z poddaszem (zajmowanym już przez podrastających Romcię i Tomka). Bo tu się koncepcja bezdomnej Anieli w 1988 wali - skoro Kowalikowie mieszkanie po prostu zamknęli i wyjechali na kontrakt, nie mogli jej zostawić kluczy?
              • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 10:49
                Ciocia Lila, o ile pamietam, miala dwa wlasne pokoje i to poddasze, zapewne lokal niepelnowartosciowy, a poza tym malenki. W reszcie mieszkaja "naslani przez kwaterunek", nie widzimy ich, ale jest o nich wzmianka zdaje sie, ze kwaterunek wlazl cioci na leb i pilnuje. Nawet jesli Lila w BBB juz nie zyla, Mamertow nikt by nie wyrzucil na ulice, albo dostaliby przydzial na to lokum, albo juz je mieli, a nawet jesli mieli tylko meldunek, nalezalby im sie lokal zastepczy.
                A potem, w Pulpecji, i pozniej, Mamertowie przejmuja juz caly budynek, czy na zasadzie dziedziczenia, czy wykupienia - maja pomieszczenie na kwiaciarnie z zapleczem, sami mieszkaja tam, gdzie dawniej ciocia Lila, na gorce dzieci. Jeszcze pozniej, w Imieninach, dawne mieszkanie cioci Lili wynajmuja - od Mamertow ! - Pulpa z Florkiem, Mamertowie nadal tam mieszkaja juz nie w pokojach po Lili, ale w tym samym domu i jeszcze wynajmuja gore Robertowi, znaczy juz dysponuja caloscia albo lwia czescia.
                Nb - Lila byla ciotka Tosi, nie Mamerta

                --
                Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                • przymrozki Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 11:13
                  tt-tka napisała:

                  > Nawet jesli Lila w BBB juz nie zyla, Mamertow n
                  > ikt by nie wyrzucil na ulice, albo dostaliby przydzial na to lokum, albo juz je
                  > mieli, a nawet jesli mieli tylko meldunek, nalezalby im sie lokal zastepczy.
                  > A potem, w Pulpecji, i pozniej, Mamertowie przejmuja juz caly budynek, czy na z
                  > asadzie dziedziczenia, czy wykupienia - maja pomieszczenie na kwiaciarnie z zap
                  > leczem, sami mieszkaja tam, gdzie dawniej ciocia Lila, na gorce dzieci.

                  Lila w BBB już nie żyła, o ile mnie pamięć nie myli. Właśnie śmiercią Lili Aniela tłumaczyła swoją bezdomność.

                  Mamertowie jak najbardziej mogli mieć przydział na lokum, które zajmowali, a potem pewnie mogli je wykupić. Ich wejście w posiadanie pozostałych lokali jest już bardziej tajemnicze, ale możliwe, że one, te pokoje znaczy się, nie nadawały się na lokale odrębne według przepisów z lat '90.

                  Niewyjaśniona pozostaje jednak zagadka, co z mieszkaniem Mamertów działo się podczas zagranicznego kontraktu. Jeżeli praw do lokalu nie odebrano, to Aniela mogła tam mieszkać. Nawet lepiej by było, żeby mieszkała, bo raz, że zadba, a dwa, że puste mieszkanie nie będzie kłuło w oczy potencjalnie nim zainteresowane wielodzietne rodziny gnieżdżące się u teściów za parawanem. Czy Mamertowie mogli stracić lokal tymczasowo? I co by się niby wtedy z nim działo, ktoś by je na krótko dostał, a potem by się musiał wyprowadzić? Co z rzeczami Kowalików, meblami, naczyniami, zimowymi ciuchami?

                  Zakładam też, że w czasie akcji BBB mieszkania nie mogli wynająć po cenach komercyjnych. Zresztą, znamy stosunek Mamertów do najmowania zabawek w piaskownicach. Nawet gdyby mogli, to by pewnie nie chcieli.
                  • soova Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 11:46
                    <Niewyjaśniona pozostaje jednak zagadka, co z mieszkaniem Mamertów działo się podczas zagranicznego kontraktu. Jeżeli praw do lokalu nie odebrano, to Aniela mogła tam mieszkać.>

                    Czyli kłania się trakowe i dmuchawcowe. Jest pomysł na jakąś akcję (tu bezdomna młoda artystka musi nieoczekiwanie zamieszkać z rodzeństwem straumatyzowanych nastolatków), bierze się postać, która już istnieje (Anielę, Dmuchawca z SK, panią Trak, która się zamieniła mieszkaniami w KK) i lokuje się ją w ramach tego nowego pomysłu fabularnego, bez zwrócenia uwagi na okoliczności już wcześniej opisane. Czyli z nieszablonowego nauczyciela wyrasta senior-pedagog spiżowy, cwana pani Trak to tak naprawdę przybrana matka, a Aniela faktycznie ma gdzie mieszkać. Mamertowie stracić kwaterunku nie mogli - nie wyjechali wszak na emigrację, tylko na jak najlegalniejszy i określony czasowo kontrakt do Tunezji. Autorka niepotrzebnie opisała w "Noelce", że mieszkania nie zmienili, bo to zmieniło z kolei kontekst mieszkaniowy z BBB.
                    • przymrozki Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 12:35
                      soova napisała:

                      > Aniela faktycznie ma gdzie mies

                      Niby nie ma, bo autorka napisała, że nie ma. Ale, ze względu na późniejsze losy mieszkania Kowalików, faktycznie wydaje się to nieprawdopodobne.

                      Swoją drogą, czy Aniela nie powinna być zameldowana u Kowalików? Dzisiaj pewnie nikogo nie dziwi zameldowany w Łebie pracownik poznańskiego teatru, ale czy wówczas obowiązku meldunkowego nie przestrzegano ściślej?
                      • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 13:55
                        przymrozki napisała:


                        >
                        > Niby nie ma, bo autorka napisała, że nie ma. Ale, ze względu na późniejsze losy
                        > mieszkania Kowalików, faktycznie wydaje się to nieprawdopodobne.

                        Boru, pokoj u Kowalikow byl wynajety, nie przynalezny jej urzedowo. Mogla wynajac inny i zreszta wiemy, ze wynajmowala, tylko wlascicielka ("babsko") jej wymowila. Powinna byla poszukac kolejnego i znalazlaby.


                        > Swoją drogą, czy Aniela nie powinna być zameldowana u Kowalików?

                        Powinna i pewnie byla. Czasowo. Na okres szkoly, moze i studiow. Skonczylo sie mieszkanie na Noskowskiego, skonczyl sie ten czasowy meldunek.


                        --
                        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                  • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 13:49
                    przymrozki napisała:

                    ewyjaśniona pozostaje jednak zagadka, co z mieszkaniem Mamertów działo się po
                    > dczas zagranicznego kontraktu. Jeżeli praw do lokalu nie odebrano,

                    Nie mozna bylo. Niby jak ? To jest stale Mamertow miejsce na ziemi, wyjechali na okreslony czas, legalnie, na panstwowa umowe. Beda wracaz z tej zagranicznej roboty do siebie, do domu.



                    Czy Mamertowie mogli
                    > stracić lokal tymczasowo? I co by się niby wtedy z nim działo, ktoś by je na k
                    > rótko dostał, a potem by się musiał wyprowadzić? Co z rzeczami Kowalików, mebla
                    > mi, naczyniami, zimowymi ciuchami?

                    Nie mogli stracic ani nikt by cudzego lokalu nie dostal. Nawet na krotko. Mogli wynajac na czas wyjazdu, jesli wyjezdzali cala rodzina i przypuszczam, ze tak wlasnie zrobili. To bylo dosc powszechnie praktykowane, zagraniczny kontrakt swoja droga, a czemu tracic te kilka tysiecy z wynajmu swojego mieszkania w tym czasie ?


                    >
                    > Zakładam też, że w czasie akcji BBB mieszkania nie mogli wynająć po cenach kome
                    > rcyjnych. Zresztą, znamy stosunek Mamertów do najmowania zabawek w piaskownicac
                    > h. Nawet gdyby mogli, to by pewnie nie chcieli.

                    Mogli. Czemu nie ? mogli zreszta i ponizej ceny komercyjnej, wazne, ze pare groszy bedzie i ktos bedzie regulowac rachunki biezace tudziez konserwowac. Tu Aniela, jeszcze do wczoraj studentka, chwilowo suflerujaca w teatrze moglaby sie finansowo nie wyrobic. Moze wynajeli komus, kto nie chcial dodatkowej lokatorki ?

                    W ogole to podejrzewam, ze nie wynajeli, bo nie wyjechali cala rodzina, co najwyzej Tosia z dziecmi na wakacje. We wspomnieniach Pulpy z pozniejszych tomow nie ma slowa o kilkuletniej nieobecnosci Romy. Albo Kowalikowie mieli dosc Anieli w domu, pomogli w szkolnych latach, a teraz pora frunac na swoje - ich dzieci tez dorastaja, w BBB Roma ma circa 15, a Tomcio rok lub dwa wiecej. Pora ich rozlokowac w oddzielnych pokojach i akurat ten anieliny sie nada.

                    A Aniela jak zwykle ubarwia i dramatyzuje :)



                    --
                    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                    • przymrozki Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 17:41
                      tt-tka napisała:


                      > W ogole to podejrzewam, ze nie wynajeli, bo nie wyjechali cala rodzina, co najw
                      > yzej Tosia z dziecmi na wakacje. We wspomnieniach Pulpy z pozniejszych tomow ni
                      > e ma slowa o kilkuletniej nieobecnosci Romy. Albo Kowalikowie mieli dosc Anieli
                      > w domu, pomogli w szkolnych latach, a teraz pora frunac na swoje - ich dzieci
                      > tez dorastaja, w BBB Roma ma circa 15, a Tomcio rok lub dwa wiecej. Pora ich ro
                      > zlokowac w oddzielnych pokojach i akurat ten anieliny sie nada.
                      >
                      > A Aniela jak zwykle ubarwia i dramatyzuje :)

                      Tak by mogło być, ale to by znaczyło, że Aniela podała nam fałszywą informację o innych bohaterach, a narrator wszechwiedzący tego kłamstwa nie sprostował.

                      Ewentualnie, może Tosia i dzieci wyjechali z Polski na dość długo, by warto było wynająć mieszkanie, a jednocześnie na tyle krótko, by rozłąka nie zostawiła wartego wspomnienia śladu na przyjaźni Romy z Patrycją.
                    • ciotka.scholastyka Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 21:28
                      tt-tka napisała:

                      > W ogole to podejrzewam, ze nie wynajeli, bo nie wyjechali cala rodzina, co najw
                      > yzej Tosia z dziecmi na wakacje.

                      Ano - nie.

                      "po wyjeździe stryja Mamerta wraz z rodziną (kontrakt w Tunezji)"

                      Jasno i prosto. Mamert na kontratkt do Tunezji wyjechał z rodziną.
                      • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 21:38
                        ciotka.scholastyka napisała:


                        > Ano - nie.
                        >
                        > "po wyjeździe stryja Mamerta wraz z rodziną (kontrakt w Tunezji)"
                        >
                        > Jasno i prosto. Mamert na kontratkt do Tunezji wyjechał z rodziną.

                        Tzn - tak twierdzi Aniela. Klamczucha. To jej slowa, nie narratora. A my wiemy z Pulpecji, ze licealne lata panny Borejko i panny Kowalik byly wspolne. Jak raz 1988 to poczatek liceum, skoro w 1992 obie przystepuja do matury.




                        --
                        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                        • ciotka.scholastyka Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 21:55
                          tt-tka napisała:


                          > Tzn - tak twierdzi Aniela. Klamczucha. To jej slowa, nie narratora. A my wiemy
                          > z Pulpecji, ze licealne lata panny Borejko i panny Kowalik byly wspolne. Jak ra
                          > z 1988 to poczatek liceum, skoro w 1992 obie przystepuja do matury.

                          *przewraca oczami*

                          Stawiałabym raczej na niechlujność MM, jak zwykle.
                          Myślę, że (podana słowami Anieli) informacja o wyjeździe na kontrakt całej rodziny jest bardziej umocowana w kontekście całości niż gdybania o tym, że Tosia z dziećmi pojechali tylko na wakacje, a pokój Anieli był potrzebny dla rozparcelowania dorastającego rodzeństwa. Gdyż albowiem ku takiej wersji nie ma już absolutnie żadnych przesłanek - obojętnie czyimi, poza tt-tki, słowami podanych ;)

                          (Osobną kwestią jest sam wyjazd całą rodziną - u Chmielewskiej gros pracowników wyjeżdża właśnie samotnie, zostawiając żony/rodziny w kraju, właściwie chyba tylko państwo Sęczykowscy razem "od dwóch lat siedzą w Oranie". Ale zakładam, że Tunezja to nie Algieria, i może Mamerty jednak postanowiły pokazać dzieciom większy kawałek świata. Jest to możliwe.)
                          • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 22:06
                            ciotka.scholastyka napisała:

                            > tt-tka napisała:

                            >
                            > *przewraca oczami*

                            tt-ka tez przewraca


                            >
                            > Stawiałabym raczej na niechlujność MM, jak zwykle.
                            > Myślę, że (podana słowami Anieli) informacja o wyjeździe na kontrakt całej rodz
                            > iny jest bardziej umocowana w kontekście całości niż gdybania o tym, że Tosia z
                            > dziećmi pojechali tylko na wakacje, a pokój Anieli był potrzebny dla rozparcel
                            > owania dorastającego rodzeństwa. Gdyż albowiem ku takiej wersji nie ma już abso
                            > lutnie żadnych przesłanek - obojętnie czyimi, poza tt-tki, słowami podanych ;)

                            Jest przeslanka. Wspolne, co mamy napisane w P, szkolne lata Kowalikowny i Borejkowny. Oraz to, ze Aniela klamie zawsze, a najczesciej bez potrzeby, i zwykle prezentuje siebie i swoje perypetie korzystniej niz naprawde jest.

                            >
                            > (Osobną kwestią jest sam wyjazd całą rodziną - u Chmielewskiej gros pracowników
                            > wyjeżdża właśnie samotnie, zostawiając żony/rodziny w kraju, właściwie chyba t
                            > ylko państwo Sęczykowscy razem "od dwóch lat siedzą w Oranie". Ale zakładam, że
                            > Tunezja to nie Algieria, i może Mamerty jednak postanowiły pokazać dzieciom w
                            > iększy kawałek świata. Jest to możliwe.)

                            Jest to mozliwe, pozostaje jeden szkopul - szkola dzieci. Seczykowscy u Chmielewskiej byli bezdzietni, wzglednie dzietni, ale w Oranie przebywali bez dzieci. A chabrowszycy pokazywali dzieciom wiekszy kawalek swiata wlasnie na wakacjach, czy tez feriach zimowych.




                            --
                            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                            • ciotka.scholastyka Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 22:18
                              tt-tka napisała:

                              > Jest przeslanka. Wspolne, co mamy napisane w P, szkolne lata Kowalikowny i Bore
                              > jkowny.

                              Ponownie: niechlujność MM. W BBB potrzebowała powodu ubezdomniowienia (?) Anieli do rozwoju akcji, więc napisała, że Mamerty wyjechały całą rodziną, i wtedy to nie zgrzytało. Po czym w Pulpecji już o tym nie pamiętała (nb my też nie, jesteś pierwszą osobą, która tu zauważyła tę niewątpliwą wpadkę, mimo że wpadki przecież wynajdujemy i wałkujemy non-stop!) i plotła rzewne dyrdymały o tym, jak to Roma i Patrycja są przyjaciółkami od zawsze i przesiedziały całe liceum w jednej ławce. I tyle. Brawo za zauważenie wpaduchy *grzmiące oklaski* ale nie ma co tu nic więcej dorabiać.
                              • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 22:32
                                Mozna nie dorabiac i wcale sie nie upieram, ale "Aniela stracila mieszkanie, bo Kowalikowie wyjechali" niczego nie wyjasnia. Byla placaca lokatorka, mogla nia byc nadal, wiec czemu nie jest ? Juz "wyjechali i wynajeli komus mieszkanie, w tym moj pokoj" lyknelabym bez problemu. No ale tego w tekscie nie ma.

                                --
                                Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                • soova Re: BBB po latach... i inne 25.04.19, 11:49
                                  tt-tka napisała:

                                  > Mozna nie dorabiac i wcale sie nie upieram, ale "Aniela stracila mieszkanie, bo
                                  > Kowalikowie wyjechali" niczego nie wyjasnia. Byla placaca lokatorka, mogla nia
                                  > byc nadal, wiec czemu nie jest ?

                                  Bo po śmierci ciotki Lili Kowalikowie nie dostali przydziału na jej lokal (a u niej mieszkali jako jej najemcy, nie jak Borejkowie z kwaterunkiem na mieszkanie na Roosevelta, to ciotka miała kwaterunek i po cichu podnajmowała pokoje im i studentowi). Albo dlatego, że im odmówiono, albo dlatego, że się nie starali. Trafił im się kontrakt w Tunezji, to nie było się co wahać, spakowali się i wyjechali, zostawiając mieszkanie, do którego nie mieli żadnych praw, władzom, a Anielę - na lodzie. I wszystko by hulało i grzmiało, gdyby się nie okazało w "Noelce", że po powrocie dalej tam mieszkają, a w "Pulpecji", że Roma i Patrycja były przez całą szkołę przyjaciółkami. Po prostu autorski brak panowania nad dokumentacją.
                                  • ciotka.scholastyka Re: BBB po latach... i inne 11.06.19, 09:26
                                    soova napisała:

                                    > Trafił im się kontrakt w Tunezji, to nie było się co wahać, spakowali się i wyj
                                    > echali, zostawiając mieszkanie, do którego nie mieli żadnych praw, władzom

                                    Jeszcze raz. Oni wyjechali legalnie, za zgodą i wiedzą państwa, na państwową legalną umowę. To nie była nielegalna emigracja przez "pozostanie na Zachodzie". Nie zostawili władzom mieszkania i jak najbardziej mieli do niego takie same prawa jak przedtem, i mieli w związku z tym dokąd wrócić.
                                    • soova Re: BBB po latach... i inne 11.06.19, 11:24
                                      ciotka.scholastyka napisała:

                                      > soova napisała:
                                      >
                                      > > Trafił im się kontrakt w Tunezji, to nie było się co wahać, spakowali się
                                      > i wyj
                                      > > echali, zostawiając mieszkanie, do którego nie mieli żadnych praw, władzo
                                      > m
                                      >
                                      > Jeszcze raz. Oni wyjechali legalnie, za zgodą i wiedzą państwa, na państwową
                                      > legalną umowę.
                                      To nie była nielegalna emigracja przez "pozostanie na Zacho
                                      > dzie". Nie zostawili władzom mieszkania i jak najbardziej mieli do niego takie
                                      > same prawa jak przedtem, i mieli w związku z tym dokąd wrócić.

                                      Jeżeli po śmierci ciotki nie uzyskali kwaterunku na jej mieszkanie, to praw do niego po prostu nie mieli, i ich wyjazd na legalny kontrakt, a nie na emigracyjne pożegnanie ojczyzny, niczego nie zmienia. Wiemy tylko z "Kłamczuchy", że swoje mieszkanko wynajmują od ciotki (nie od ADM, czyli nie oni mają nakaz kwaterunkowy na lokal, a Lila), a potem już z "Noelki", że po powrocie z Tunezji do tego mieszkania wrócili. Tajemnica, jak to się stało, że mieszkanie przez kilka lat mieli, a jednocześnie nie mieli, jest nadal nierozwiązana. Możliwe są dwa rozwiązania:
                                      1) kwaterunku po śmierci ciotki na mieszkanie nie dostali, czyli musieli się wyprowadzić (a że trafił im się akurat kontrakt, to wyjechali), czyli Aniela też straciła mieszkanie, czyli wątek mieszkaniowy z BBB ma sens, ale za to "Noelka" ma błąd rzeczowy, bo po przyjeździe z Tunezji na Noskowskiego mieszkać nie mogli,
                                      2) kwaterunek po śmierci ciotki sobie w latach 80. załatwili, czyli wątek mieszkaniowy z BBB nie ma sensu, za to mieszkanie na Noskowskiego w "Noelce" już tak; miałby sens, gdyby Aniela opisując swoją mieszkaniową niedolę w BBB wspomniała, że Mamertowie nie dość, że wyjechali, to jeszcze wynajęli całe mieszkanie komuś o większych możliwościach finansowych niż ona, kto na dodatek nie był zainteresowany sublokatorką.
                                      Wszystko należy złożyć na karb niefrasobliwości autorsko - redakcyjnej. Pewnie, że pisząc BBB autorka sobie jeszcze nie zdawała sprawy, że napisze i "Noelkę" i dalsze części, ale już przy "Noelce" należałoby się zainteresować, skąd się Mamertowie na Noskowskiego wzięli z powrotem, skoro ciotka zmarła, a oni stamtąd wyjechali, i jakoś to wyjaśnić.
                                      • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 11.06.19, 17:23
                                        soova napisała:

                                        >
                                        > Jeżeli po śmierci ciotki nie uzyskali kwaterunku na jej mieszkanie, to praw do
                                        > niego po prostu nie mieli, i ich wyjazd na legalny kontrakt, a nie na emigracyj
                                        > ne pożegnanie ojczyzny, niczego nie zmienia. Wiemy tylko z "Kłamczuchy", że swo
                                        > je mieszkanko wynajmują od ciotki (nie od ADM, czyli nie oni mają nakaz kwateru
                                        > nkowy na lokal, a Lila),

                                        zaraz, zaraz. Lili "kwaterunek wlazl na leb i pilnuje", zeby nie miala tych metrow za duzo dla siebie samej, ale to, w czym mieszka Lila, jest jej, nie miasta. Miasto przejelo pozostala, poza lokalem Lili czesc willi. Po smierci Lili Tosia, krewna, mogla normalnie dziedziczyc, mogli rowniez Mamertowie, jako zamieszkali u krewnej od dawna i meldowani tam wystapic o przejecie lokalu, mogli wystapic o przyznanie im "za opieke", wtedy to nie byl problem, zwlaszcza ze mieszkali od dawna, nie od pieciu minut.

                                        a potem już z "Noelki", że po powrocie z Tunezji do te
                                        > go mieszkania wrócili. Tajemnica, jak to się stało, że mieszkanie przez kilka l
                                        > at mieli, a jednocześnie nie mieli, jest nadal nierozwiązana. Możliwe są dwa ro
                                        > związania:

                                        Mozliwe jest tylko jedno. Caly czas mieli.


                                        --
                                        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                        • ciotka.scholastyka Re: BBB po latach... i inne 13.06.19, 21:10
                                          tt-tka napisała:


                                          > zaraz, zaraz. Lili "kwaterunek wlazl na leb i pilnuje", zeby nie miala tych met
                                          > row za duzo dla siebie samej, ale to, w czym mieszka Lila, jest jej, nie miasta
                                          > . Miasto przejelo pozostala, poza lokalem Lili czesc willi. Po smierci
                                          > Lili Tosia, krewna, mogla normalnie dziedziczyc, mogli rowniez Mamertowie, jako
                                          > zamieszkali u krewnej od dawna i meldowani tam wystapic o przejecie lokalu, mo
                                          > gli wystapic o przyznanie im "za opieke", wtedy to nie byl problem, zwlaszcza z
                                          > e mieszkali od dawna, nie od pieciu minut.

                                          Otóż to. Nie rozumiem założenia, że Mamerty nie mieli praw do swojego lokalu, nawet jeżeli wynajmowali od ciotki Lili. Nawet wtedy istniało nieco możliwości, żeby mieszkania nie stracić. Kuzynka odziedziczyła kawalerkę po babci, bo babcia ją tam zameldowała. To było jakoś pod sam koniec lat 80-tych. Kilka lat później identyczny myk wykonała nasza sąsiadka, zameldowała wnuka, i - nie pozwolono mu zostać w tym mieszkaniu! A z moja babcia we wczesnych latach 80-tych zamieniała mieszkanie z parterowego na trzecie piętro. Wymagało to sporo zachodu, ale nie było niemożliwe, więc zakładam, że skoro mogła moja babcia przy pomocy swoich dzieci, to i Mamert, młody, energiczny człowiek, lekarz w dodatku, mógł, z błogosławieństwem ciotki Lili, uczynić stosowne zabiegi, i to jak najbardziej legalne.
                      • przymrozki Re: BBB po latach... i inne 25.04.19, 08:18
                        ciotka.scholastyka napisała:

                        > "po wyjeździe stryja Mamerta wraz z rodziną (kontrakt w Tunezji)"
                        >
                        > Jasno i prosto. Mamert na kontratkt do Tunezji wyjechał z rodziną.

                        To jest poza dyskusją, ale nie wiemy, ileż ten kontrakt miał trwać i czy pobyt dzieci na miejscu przewidziany był na cały czas pracy ojca w Tunezji.

                        Ciągle możliwy jest zatem układ, w którym Roma wyjeżdża z rodzicami, powiedzmy, na pół roku - pierwsze dwa miesiące Pulpa i tak siedzi w Czaplinku, a kolejne cztery jakoś mijają i Roma wraca opalona i znająca francuski. Po miesiącu znów jest tak, jakby się nigdy nie rozstawały. A ten czas wystarczałby w zupełności, żeby Aniela straciła pokój u wujostwa, odbiła się od babska, które jej wymówiło i cieszyła z pokoju opuszczonego przez Józefinę na czas nieokreślony. Ponieważ mowa o Anieli, nie dziwi brak refleksji "co z dziećmi, jeżeli Józefina nie wróci, a ja będę mogła już wrócić do bardziej komfortowego pokoju u Kowalików".
                        • soova Re: BBB po latach... i inne 25.04.19, 10:17
                          przymrozki napisała:

                          > Ciągle możliwy jest zatem układ, w którym Roma wyjeżdża z rodzicami, powiedzmy,
                          > na pół roku - pierwsze dwa miesiące Pulpa i tak siedzi w Czaplinku, a kolejne
                          > cztery jakoś mijają i Roma wraca opalona i znająca francuski.

                          Raczej nie - właśnie ze względu na dzieci, które tam zapisywano do szkół, żeby kontynuowały naukę. Znane mi osoby - dzieci pracowników kontraktowych - były w Libii kilka lat i tam chodziły do podstawówki i do liceum (w Trypolisie było bodajże liceum francuskie). Zresztą nawet i w Jeżycjadzie były wcześniej opisane takie sytuacje. O Lisieckich dziś powiedzielibyśmy: "eurosieroty", bo ich ojciec pracuje w Lipsku, ówcześnie w NRD, ale oni z matką zostali w kraju. Podobnie Matylda Stągiewka - mama boruje poznaniakom zęby, ojciec śle dolary z kontraktu w Libii, a Matylda chodzi tu do szkoły. Po prostu autorce i redakcji umknęło z pamięci, że przez wyjazd Kowalików Aniela utraciła mieszkanie, co by oznaczało, że w "Noelce" nie mogą oni dalej mieszkać na Noskowskiego, jakby nie wyjechali, bo to tamtą jej mieszkaniową sytuację unieważnia.
                          • przymrozki Re: BBB po latach... i inne 25.04.19, 11:00
                            soova napisała:

                            > Raczej nie - właśnie ze względu na dzieci, które tam zapisywano do szkół, żeby
                            > kontynuowały naukę. Znane mi osoby - dzieci pracowników kontraktowych - były w
                            > Libii kilka lat i tam chodziły do podstawówki i do liceum (w Trypolisie było bo
                            > dajże liceum francuskie).

                            Nie jest jednak niemożliwe, żeby Mamert z Tosią uznali, że pół roku języka obcego i poznawania nowej kultury dzieciom dobrze zrobi, a potem sobie wrócą do Polski i skończą klasę w przewidzianym dla ich rocznika terminie.

                            Zwłaszcza, że nie wiemy, czy ten kontrakt Mamerta w ogóle był wieloletni. Przecież on nie budował bomby atomowej w Los Alamos, tylko operował ludzi w Tunisie. Może jego pobyt miał cele szkoleniowe (uczył się on lub on uczył kogoś), a może praktyczne - na czas pobytu jakiejś większej grupy Polaków, państwo zapewniło polskich lekarzy (bo wiadomo, że ma nic gorszego niż chirurg nieznający języka operowanego pacjenta, nieprawdaż, ta krępująca cisza podczas wycinania wyrostka...).
                            • soova Re: BBB po latach... i inne 25.04.19, 11:04
                              przymrozki napisała:


                              > Nie jest jednak niemożliwe, żeby Mamert z Tosią uznali, że pół roku języka obce
                              > go i poznawania nowej kultury dzieciom dobrze zrobi, a potem sobie wrócą do Pol
                              > ski i skończą klasę w przewidzianym dla ich rocznika terminie.

                              Jest niemożliwe. Te wyjazdy były na co najmniej rok, jeśli nie dwa lata. Po co w szpitalu lekarz, który się będzie 2 miesiące wdrażał, a za 4 następne wyjedzie? Poza tym właśnie jaki byłby sens wyciągania dzieci ze szkół w Polsce po to, żeby za pół roku do nich wróciły? To się naprawdę kupy nie trzyma.
                              • przymrozki Re: BBB po latach... i inne 25.04.19, 16:49
                                soova napisała:

                                > Jest niemożliwe. Te wyjazdy były na co najmniej rok, jeśli nie dwa lata. Po co
                                > w szpitalu lekarz, który się będzie 2 miesiące wdrażał, a za 4 następne wyjedzi
                                > e?

                                Nie wiemy, czy Kowalik jechał "na zarobek". Znając go nieco z wcześniejszych tomów można przypuszczać, że nie. Może chodziło o wymianę - w jednym państwie jakaś metoda leczenia stosowana jest z powodzeniem od lat, a w innym jest jeszcze nieznana. Więc albo lekarze jadą uczyć się za granicę, albo (pewnie rzadziej) jadą za granicę uczyć innych. A ile czasu zajmuje podpatrzenie u bardziej doświadczonych kolegów ich metody? Przecież nie lata.


                                Poza tym właśnie jaki byłby sens wyciągania dzieci ze szkół w Polsce po to,
                                > żeby za pół roku do nich wróciły? To się naprawdę kupy nie trzyma.

                                Inny powiedziałby, że kupy nie trzyma się wyciągnięcie na jeden rok szkolny. Że lepiej, zwłaszcza pierwsze i ostatnie etapy edukacji, skończyć w systemie, w którym ma zamiar się na stałe zostać. To nie tylko kwestia zaległości i braków w terminologii (co to znaczy "prosta prostopadła"?), ale też kwestie buchalterii. Niby świadectwo zagraniczne powinni uznać, ale w praktyce to wiadomo, że na różnych urzędników możesz trafić.

                                Sama znam przynajmniej dwie osoby, które wyjechały w trakcie edukacji na semestr do rodziny za granicę. Oprócz zacieśniania więzi rodzinnych rozluźnionych odległością, chodziło głównie o język i doświadczenie życia w innym kraju. Taka przygoda. I to zawsze był pierwszy semestr nauki, żeby klasę już skończyć z innymi, nabijać punkty, stukać olimpiady, przygotowywać się do egzaminów zgodnie z sylabusami.
                                • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 25.04.19, 17:24
                                  Jedno zastrzezenie do powyzszego - ani wymiana "pracowa", ani semestr u rodziny za granica raczej nie dotyczyly Tunezji, Libii itp. Tam dorosli jezdzili pozarabiac, a dzieci ewentualnie na wakacje.

                                  --
                                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                  • briar_rose Re: BBB po latach... i inne 25.04.19, 19:56
                                    Ponieważ jestem na świeżo po lekturze "Kłamczuchy" wrzucam stosowny fragment dotyczący sprawy mieszkaniowych Kowalików:

                                    "Dom, w którym mieszkamy, jest własnością ciotki Lili. Odnajmujemy od niej ten kawałek strychu ( Tosia )"

                                    Może po śmierci starszej pani Aniela musiała się wyprowadzić przez jakieś nieuregulowane sprawy spadkowe?
                                    • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 25.04.19, 20:58
                                      briar_rose napisał(a):

                                      > Ponieważ jestem na świeżo po lekturze "Kłamczuchy" wrzucam stosowny fragment do
                                      > tyczący sprawy mieszkaniowych Kowalików:
                                      >
                                      > "Dom, w którym mieszkamy, jest własnością ciotki Lili. Odnajmujemy od niej ten
                                      > kawałek strychu ( Tosia )"
                                      >
                                      > Może po śmierci starszej pani Aniela musiała się wyprowadzić przez jakieś nieur
                                      > egulowane sprawy spadkowe?

                                      Ale w BBB wyraznie stoi "po smierci ciotki Lili i po wyjezdzie Mamerta" (z rodzina), czyli sama smierc Lili i ewentualne sprawy spadkowe to jednak nie...
                                      I o swoim lokum Aniela wspomina jako "pokoiku u Mamertow" (choc wiemy, ze odnajmowala od Lili, przynajmniej przed laty)
                                      Mnie to brzmi tak, jakby Mamertowie dostali od miasta po smierci Lili przydzial na to, co zajmowali, czyli na to poddasze, razem z Anielinym pokoikiem, bo nikt 6 m. kw. nie potraktowalby jako oddzielnego lokum. Wlasnosc pewnie odziedziczyla Tosia jako krewna najblizsza lub jedyna, a z czasem lokatorzy wymierali, wyprowadzali sie czy cus, moze Mamert za te tunezyjskie zarobki pozalatwial wymiany lokali... w kazdym razie w Noelce maja juz jako swoje pokoje, w ktorych mieszkala Lila, w Imieninach maja wiecej, bo te pokoje wynajmuja Florkom, a w CR juz chyba dysponuja caloscia.


                                      --
                                      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                    • soova Re: BBB po latach... i inne 25.04.19, 20:58
                                      briar_rose napisał(a):

                                      > Ponieważ jestem na świeżo po lekturze "Kłamczuchy" wrzucam stosowny fragment do
                                      > tyczący sprawy mieszkaniowych Kowalików:
                                      >
                                      > "Dom, w którym mieszkamy, jest własnością ciotki Lili. Odnajmujemy od niej ten
                                      > kawałek strychu ( Tosia )"
                                      >
                                      > Może po śmierci starszej pani Aniela musiała się wyprowadzić przez jakieś nieur
                                      > egulowane sprawy spadkowe?

                                      Czyli sprawa robi się zagadkowa. W PRL nie można było ot tak sobie posiadać domu w mieście na własność i wynajmować w nim mieszkań, komu się chciało. Obowiązywał kwaterunek, czyli o tym, kto będzie mieszkać w domu wielorodzinnym, decydowała odpowiednia komisja czy inne ciało przy radzie narodowej, które przydzielało tam mieszkania wybrańcom. I oni nie wynajmowali tych mieszkań od właściciela w rozumieniu współczesnym wolnorynkowym (bo przecież tzw. kamieniczników ustrój zmiótł, jak to zresztą pokazano w "Kalamburce"), a od ADM-u.
                                      Być może ciotka miała jakieś dojścia i załatwiła kwaterunek na tym strychu dla rodziny krewnej, żeby nie mieszkać pod jednym dachem z kimś obcym. Była wiele lat nauczycielką, może trafił się jej jakiś wdzięczny, a ustosunkowany wychowanek, który mógł tu pomóc. A pokoik, który miała wolny, dla podreperowania budżetu podnajmowała, tym razem już na własną rękę - studentowi, a potem Anieli. I taka historia nawet ma jakiś połowiczny sens: Kowalikowie mają wszak kwaterunek tylko na strych, a nie na resztę lokum ciotki, czyli na pokoik Anieli. Trafia się splot okoliczności - umiera ciotka, trzeba zdać jej lokal, nie udaje się przekonać ADM-u, że rodzina czteroosobowa mogłaby dostać przydział i na te przestrzenie, ale jest propozycja wyjazdu na kontrakt do Tunezji (tak, tt-tko, "po wyjeździe stryja Mamerta wraz z rodziną (kontrakt w Tunezji)", to nie był żaden wyjazd edukacyjno-krajoznawczy, tylko zwykłe zarabianie brzydkich pieniążków przez lekarza, który porzucił ideały - nomen omen - służby - zdrowia :) ). Sens jest połowiczny, bo Kowalikowie wyjeżdżają, a Aniela nie miałaby gdzie mieszkać, gdyby oni swoje mieszkanie też oddali. A jak wiemy z "Noelki", wrócili do niego, czyli już w BBB zanosiło się, że jednak będą kanaliami, skoro wyrzucili ją na bruk, a mieszkanie zamknęli i wyjechali. :)
                                      • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 25.04.19, 22:44
                                        soova napisała:



                                        > Czyli sprawa robi się zagadkowa. W PRL nie można było ot tak sobie posiadać dom
                                        > u w mieście na własność i wynajmować w nim mieszkań, komu się chciało.
                                        Obowiązy
                                        > wał kwaterunek, czyli o tym, kto będzie mieszkać w domu wielorodzinnym, decydow
                                        > ała odpowiednia komisja czy inne ciało przy radzie narodowej, które przydzielał
                                        > o tam mieszkania wybrańcom. I oni nie wynajmowali tych mieszkań od właściciela
                                        > w rozumieniu współczesnym wolnorynkowym (bo przecież tzw. kamieniczników ustrój
                                        > zmiótł, jak to zresztą pokazano w "Kalamburce"), a od ADM-u.

                                        I tak jest przedstawiona sprawa w Klamczusze. Ciocia Lila ma dwa pokoje i stryszek, ktory podnajmuje. Na reszte "wlazl kwaterunek i pilnuje".
                                        Z ta uwaga, ze lokatorzy nie wynajmowali od ADM, przydzial czy wczesniej nakaz nie byl wynajmem we wspolczesnym rozumieniu. Przydzielono im, to mieszkali.



                                        > (tak, tt-tko, "po wyjeź
                                        > dzie stryja Mamerta wraz z rodziną (kontrakt w Tunezji)", to nie był żaden wyja
                                        > zd edukacyjno-krajoznawczy, tylko zwykłe zarabianie brzydkich pieniążków przez
                                        > lekarza, który porzucił ideały - nomen omen - służby - zdrowia :)

                                        A co ja napisalam ? przeciez dokladnie wlasnie to, tam sie wyjezdzalo zarabiac. Turystycznie i krajoznawczo to mogla dojechac na wakacje rodzina kontraktowca.

                                        Sens jest
                                        > połowiczny, bo Kowalikowie wyjeżdżają, a Aniela nie miałaby gdzie mieszkać, gdy
                                        > by oni swoje mieszkanie też oddali. A jak wiemy z "Noelki", wrócili do niego, c
                                        > zyli już w BBB zanosiło się, że jednak będą kanaliami, skoro wyrzucili ją na br
                                        > uk, a mieszkanie zamknęli i wyjechali. :)

                                        No, Aniela mieszkala jako sublokatorka. Mogla poszukac innego sublokatorskiego pokoju, zreszta wiemy, ze znalazla. A Kowalikowie mieli pelne prawo wyjechac nie zostawiajac kluczy Anieli :) - co innego pomoc uczennicy i potem studentce, co innego dorosla kobieta (z klopotliwymi pomyslami) w mieszkaniu i tak ciasnym. Zwlaszcza gdy wlasne dzieci dorastaja, a mieszkanko nie chce urosnac, to nie Rusfelta. Moze ten wyjazd dal im wreszcie godziwy pretekst, by sie od Anieli uwolnic :P




                                        --
                                        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                      • marutax Re: BBB po latach... i inne 27.04.19, 09:50
                                        soova napisała:

                                        > briar_rose napisał(a):
                                        >
                                        > > Ponieważ jestem na świeżo po lekturze "Kłamczuchy" wrzucam stosowny fragm
                                        > ent do
                                        > > tyczący sprawy mieszkaniowych Kowalików:
                                        > >
                                        > > "Dom, w którym mieszkamy, jest własnością ciotki Lili. Odnajmujemy od nie
                                        > j ten
                                        > > kawałek strychu ( Tosia )"
                                        > >
                                        > > Może po śmierci starszej pani Aniela musiała się wyprowadzić przez jakieś
                                        > nieur
                                        > > egulowane sprawy spadkowe?
                                        >
                                        > Czyli sprawa robi się zagadkowa.

                                        Z drugiej strony może to trochę wyjaśniać
                                        - willa należała do rodziny ciotki Lili przed wojną, po wojnie dokwaterowano lokatorów, ale Muszyńskim (bo pewnie żyli jeszcze jej rodzice) zostawiono mieszkanie na parterze i strych, który uznano za "niemieszkalny"
                                        - wiele lat po wojnie, kiedy sytuacja mieszkaniowa nie była już taka zła, ciotka Lila zaadaptowała strych i wynajęła go Mamertom jako rodzinie. Czy raczej - oficjalnie "przyjęła ich pod swój dach", w rzeczywistości coś tam płacili. Pewnie jakoś to zalegalizowała.
                                        - pokoik studenta/Anieli mogła wynająć bardziej jawnie, bo tych paru metrów na strychu nikt nie uznałby za samodzielne mieszkanie
                                        - Aniela mówi, że miała pokoik u Mamertów bo dzielili jeden poziom, mieli wspólną łazienkę itd.
                                        - kiedy ciotka Lila umarłą jej mieszkanie przepadło, ale Mamertowie dostali przydział (już samodzielny) na strych, czyli ich mieszkanie+pokoik Anieli
                                        - Mamertowie wyjeżdżając wynajęli mieszkanie jako całość - akurat Aniela kończyła studia, znalazła inny pokój
                                        - Mamertowie z Tunezji wrócili do swojego mieszkania
                                        - po przemianach ustrojowych willę reprywatyzowano i odziedziczyła ją Tosia
                                        - inni lokatorzy wymarli, wyprowadzili się czy co tam jeszcze ("Nawiedzony dom") i Mamertowie stopniowo odzyskali cały budynek

                                        Nie tłumaczy to, jak wyglądał wyjazd do Tunezji, ale kwestie mieszkaniowe całkiem nieźle.
                                  • ciotka.scholastyka Re: BBB po latach... i inne 25.04.19, 23:05
                                    tt-tka napisała:

                                    > Jedno zastrzezenie do powyzszego - ani wymiana "pracowa", ani semestr u rodziny
                                    > za granica raczej nie dotyczyly Tunezji, Libii itp. Tam dorosli jezdzili pozar
                                    > abiac, a dzieci ewentualnie na wakacje.

                                    Ale przedmówczyni nie chodziło o to, że w przypadku Mamerciąt to była taka wymiana, tylko że zna osoby, które też opuściły jeden semestr w polskiej szkole, a potem wróciły i bez przeszkód kontynuowały naukę. Ja zresztą też znam.
                                    • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 25.04.19, 23:57
                                      Ciotko, wiem, o co chodzilo rozmowczyni, wymiana dotyczyla lekarza Mamerta. Ale takie wymienianie sie fachowcami czy semestr szkolny mlodziezy raczej nie mialy miejsca w Tunezji.

                                      --
                                      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                      • briar_rose Re: BBB po latach... i inne 26.04.19, 00:02
                                        Bardzo lubię wszelkie takie opowieści, jak to dawniej bywało, z wielkim zainteresowaniem poczytałam o tych kwaterunkach i włos się na głowie jeży! :D Toż to nie do wyobrażenia, że ci do mieszkania pakują całkowicie obcych ludzi ot tak! Absurd goni absurd. Chociaż jak dla mnie z lektury wynika, że ciotka Lila wynajmowała krewniakom ten strych na takiej samej zasadzie, jak Anieli.
                                        • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 26.04.19, 01:52
                                          Nie do mieszkania, tylko do calkiem sporego domu, obejrzyj sobie zdjecie tej willi na Noskowskiego :)
                                          Serio nie slyszalas wczesniej o kamienicznikach i nakazach kwaterunkowych ? Ani o przedwojennym i powojennym glodzie mieszkan ? Borejkowie i ich sasiedzi tez w takim mieszkali, byla masa wzmianek o podziale dawnego ogromnego mieszkania na kilka mniejszych.

                                          --
                                          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                          • briar_rose Re: BBB po latach... i inne 26.04.19, 10:55
                                            tt-tka napisała:

                                            > Nie do mieszkania, tylko do calkiem sporego domu, obejrzyj sobie zdjecie tej wi
                                            > lli na Noskowskiego :)
                                            > Serio nie slyszalas wczesniej o kamienicznikach i nakazach kwaterunkowych ? Ani
                                            > o przedwojennym i powojennym glodzie mieszkan ? Borejkowie i ich sasiedzi tez
                                            > w takim mieszkali, byla masa wzmianek o podziale dawnego ogromnego mieszkania n
                                            > a kilka mniejszych.
                                            >

                                            Czytałam, czytałam, ale najciekawsze są relacje osób, które same tego doświadczyły, a mamy takie na forum, dlatego z takim zainteresowaniem podczytuję wszelkie tematy o komunie w "Jeżycjadzie" :) Kurczę, to tak, jakby one żyły w dwóch różnych światach.
                                        • bupu Re: BBB po latach... i inne 26.04.19, 12:19
                                          briar_rose napisał(a):

                                          > Bardzo lubię wszelkie takie opowieści, jak to dawniej bywało, z wielkim zainter
                                          > esowaniem poczytałam o tych kwaterunkach i włos się na głowie jeży! :D Toż to n
                                          > ie do wyobrażenia, że ci do mieszkania pakują całkowicie obcych ludzi ot tak! A
                                          > bsurd goni absurd. Chociaż jak dla mnie z lektury wynika, że ciotka Lila wynajm
                                          > owała krewniakom ten strych na takiej samej zasadzie, jak Anieli.

                                          Żaden absurd. II Wojna zostawiła Polskę w gruzach i setki tysięcy ludzi bez dachu nad głową. Nie dało się od ręki wybudować w spustoszonym kraju potrzebnej ilości mieszkań, a coś z tymi, którzy się stali bezdomnymi trzeba było zrobić, żeby uniknąć katastrofy humanitarnej na ogromną skalę. No to upchnięto tych ludzi u szczęśliwców dysponujących nie tylko lokalem mieszkalnym, ale także nadmiarem w nim przestrzeni.


                                          --
                                          Wiedźma
                                          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                                          http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                                          • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 26.04.19, 13:27
                                            Tych, co zostali bez dachu nad glowa, a tez tych, co przed wojna calymi rodzinami mieszkali w jednoizbowkach lub podnajmowali sublokatorsko lozka (LOZKA, nawet nie pokoiki 6 m.kw.), bywalo, ze po trzech-czterech w cudzej izbie... zajrzyj do watku o Gizeli przed wojna, briar. I w koncu Gizela i Melania tez w tym, co Makowscy wynajmowali przed wojna, a co stanowilo wlasnosc Wojtczakowej, mieszkaja "wpakowane przez kwaterunek", z przydzialu, i czynsz placa miastu, a nie Wojtczakowej :)

                                            --
                                            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                            • apersona Re: BBB po latach... i inne 22.06.19, 20:44
                                              tt-tka napisała:

                                              > ...I w koncu Gizela i Melania tez w tym, c
                                              > o Makowscy wynajmowali przed wojna, a co stanowilo wlasnosc Wojtczakowej, miesz
                                              > kaja "wpakowane przez kwaterunek", z przydzialu, i czynsz placa miastu, a nie W
                                              > ojtczakowej :)
                                              >

                                              Miastu? Wydaje mi się, że kwaterunek przysyłał lokatorów i ustalał wysokość czynszu ale płaciło się właścicielowi.

                                              • minerwamcg Re: BBB po latach... i inne 22.06.19, 23:39
                                                Oczywiście. Moja rodzina przez całe lata mieszkała kwaterunkowo w prywatnej kamienicy - i tak, czynsz płaciło się właścicielce. Niewysoki, bo właśnie kwaterunkowy, ale jej samej do rąk własnych.

                                                --
                                                Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
                                                • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 22.06.19, 23:45
                                                  Powaznie ? Moze, ale w takim razie czemu ciocia Lila musi podnajmowac pokoik, skoro w calej sporej willi ma placacych lokatorow ?

                                                  --
                                                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                                  • minerwamcg Re: BBB po latach... i inne 24.06.19, 00:54
                                                    Nawet sam budynek ciężko było. Właścicielka zrobiła we wczesnych latach 80 remont, zarzynając się jakimś okropnym kredytem, ale zrobić musiała, bo kamienica była nie remontowana od wojny. Bo na to nie starczało.

                                                    --
                                                    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
    • przymrozki Re: BBB po latach... i inne 23.04.19, 15:30
      Cokolwiek się sądzi o Anieli, trzeba uwzględnić, że jej wizja opieki nad Bebe i Koziem była zapewne mniej więcej zbieżna z oczekiwaniami Józefiny. Ten a nie inny standard troski o przyszłość narodu wynikał z decyzji matki tejże przyszłości, li i jedynie. Kłamczucha raczej z nikim nie umawiała się na odrabianie prac domowych, chodzenie na wywiadówki i przypominanie o noszeniu kapci.

      Aniela była bezmyślna,męcząca, nieodpowiedzialna i pretensjonalna. To fakt. Ale nie można powiedzieć, żeby w roli tymczasowej opiekunki zawiodła Józefinę, nadużyła jej zaufania i gościnności lub okazała jawną niewdzięczność swojej dobrodziejce. Co najwyżej (a i to jest w sumie wątpliwe) okazała się nie lepsza niż się wydawała na początku.

      Swoją drogą, ciekawy wątek, czyżby jeszcze w BBB Gaba jeździła z córkami na wakacje? Przecież wtedy Borejkowie byli, jako rodzina, znacznie ubożsi niż w takiej "CR" (Gaba studentka, może doktorantka ma dwoje małych dzieci, a pensja jej ojca musiała jeszcze starczyć na utrzymanie niepracującej żony i dwóch nastolatek), a w "CR" straszna piszcząca bieda nie pozwalała wysłać dzieci gdziekolwiek indziej niż na darmowe wczasy do pana Broneczka.
      • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 23.04.19, 15:41
        Wtedy jeszcze jezdzili. Za komuny, nawet schylkowej. Czaplinek pod namiotem byl dostepny na kazda kieszen, zreszta czytamy, ze pojechali "cala rodzina", a nie ze Gabon z corkami.

        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 23.04.19, 15:43
          jesli cos by mnie w tym wyjezdzie zdziwilo, to jedynie, ze studentka Ida po wczesniejszych czaplinkowych doswiadczeniach tez tam jest - no chyba, ze ida urwala sie gdzie indziej, a Aniela zastosowala skrot myslowy :)

          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • przymrozki Re: BBB po latach... i inne 23.04.19, 22:24
          tt-tka napisała:

          > Wtedy jeszcze jezdzili. Za komuny, nawet schylkowej. Czaplinek pod namiotem byl
          > dostepny na kazda kieszen, zreszta czytamy, ze pojechali "cala rodzina", a nie
          > ze Gabon z corkami.

          Mimo wszystko, ojciec utrzymujący żonę, cztery córki i dwie wnuczki miałby większe prawo do odwołania wakacji, nawet takich stosunkowo tanich. Być może Ida trochę zarabiała (jako studentka medycyny?!), a Gabrysia wyciągała ile się da z uczenia brodaczy z pociągów łaciny, ale i tak sytuacja finansowa rodziny musiała być taka sobie. A jednak wtedy na namioty nie zabrakło.
          • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 23.04.19, 22:54
            Wiesz, namiot, spiwory, sprzet wedkarski itd to oni mieli z dawniejszych lat, gdy jeszcze nie bylo corek Gaby... solidne zreszta spiwory, skoro Gabon spi w swoim od IS do Pulpecji :P
            A decydujace imho bylo to, ze Ygnacowi taki sposob spedzania urlopu odpowiadal. Na swoje przyjemnosci to on sobie nigdy nie zalowal, a towarzystwo lubil liczne. Przestal jezdzic Ygnac, przestala i Gaba.

            --
            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
            • przymrozki Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 08:18
              tt-tka napisała:

              > Przestal jezdzic Ygnac, przestala i Gaba.

              Prawdą jest, że przestała Gaba (chociaż jeszcze zabierała dzieci do Śmiełowa), ale czy przestał jeździć Ignac? Jeżeli w chwili urodzenia się Motyla czerwcowe wyjazdy starszych państwa Borejków do sanatorium były "coroczne", to by znaczyło, że musieli zacząć te podróże jakoś wkrótce po zarzuceniu tradycji Czaplinka (zwłaszcza jeżeli założymy, że wyjazd opisany w BBB był jednym z ostatnich, a niekoniecznie ostatnim).

              Ignac jeździł dalej, tylko że już nie zabierał ze sobą córek i wnuczek. A Gaba leżała w przegrzanym mieszkaniu i tęskniła za latem, lasem i namiotem i dla siebie, i dla dzieci.
              • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 08:53
                Tesknila za latem i namiotem dla siebie, a co stalo na przeszkodzie wyjazdowi ? Namiot w domu byl, a Ygnac juz z niego nie korzystal. Tymczasem w DP Gaba jak sie urywa do Pobiedzisk, to bez corek, a jak mysli o wyjezdzie, to z zalem, ze Grzesia ze smarkatymi nie da sie wypchnac. NIE o wspolnym z dziecmi wyjezdzie.

                Ygnaca usprawiedliwiam w tym wypadku, musialby brac nie tylko corki i wnuczki, ale i zieciow :) ja wiem, ze u nich wszystko z gumy, namiot pewnie tez, noale. A Gaba juz wtedy szlocha i teskni za tym, co ma w zasiegu reki i jak najbardziej osiagalne. Bo, rozumiesz, to tak milo pocierpiec, a pojechac z dzieciakami (i mezem) to juz klopot.

                --
                Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                • rosa-huberman Wyjazd do PObedzisk Gabrieli B. 24.04.19, 13:52
                  tt-tka napisała:

                  > Tesknila za latem i namiotem dla siebie, a co stalo na przeszkodzie wyjazdowi ?
                  > Namiot w domu byl, a Ygnac juz z niego nie korzystal. Tymczasem w DP Gaba jak
                  > sie urywa do Pobiedzisk, to bez corek(...)

                  Pomyłka, koleżanko, pomyłka. Albo czytałyśmy dwie wersje Dziecka Piątku. ;-) Tam wtedy do Aureli pojechała cała czereda. Niejaki Gburek, siostrzeniec braci Ogorzałków, Kreska, Gabrysia, pan Jankowiak, Pyza i Tygrysek. Ba, jest nawet scena s wymieniony siostrzeniez z wujem idzą do siebie, a Pan Jankowiak z przekąsem stwierdza, jakie to dzieci obecnie rozwydrzone. Ustępliwa matka kupuje im porcje lodów Banana Joe i tak dalej rozważania snuje. Znajdę chwilę, to poszukam cytatu. Akurat mam ważne uroczystości w najbliższej rodzinie. Potem już faktycznie jedynie panienki dostawały formalne zaproszenie do Jankowiaków.
                  • tt-tka Re: Wyjazd do PObedzisk Gabrieli B. 24.04.19, 14:23
                    rosa-huberman napisał(a):



                    > Pomyłka, koleżanko, pomyłka. Albo czytałyśmy dwie wersje Dziecka Piątku. ;-) T
                    > am wtedy do Aureli pojechała cała czereda. Niejaki Gburek, siostrzeniec braci O
                    > gorzałków, Kreska, Gabrysia, pan Jankowiak, Pyza i Tygrysek.

                    A to sorry. Tak bardzo ich tam - Pyzy i Tigra - nie bylo, w sensie nie odzywaly sie i nie rozrabialy, ze mi umknela ich obecnosc.
                    • rosa-huberman Re: Wyjazd do Pobedzisk Gabrieli B. 24.04.19, 14:32
                      Na dowód cytuję;

                      Co to była za miła wycieczka! Pan Jankowiak, który wstając dziś rano zamierzał pójść
                      na Rynek po zakupy, a potem spokojnie ugotować sobie obiad i ewentualnie pogapić się w
                      telewizor, został przez te dwie smarkate wciągnięty w zupełnie inny harmonogram.
                      Czuł się tak, jak za dawnych młodych lat, kiedy to zdarzało mu się zwiać z lekcji i
                      pojechać gdzieś za miasto na majówkę. Samochód pędził równiutko - co za świetna maszyna!
                      - a świat wokół był taki piękny! O, dawno, naprawdę dawno nie był już za miastem, czemu to
                      człowiek jest taki głupi i siedzi w tych zatrutych murach?
                      Pani Gabrysia i wnuczka profesora siedziały obok siebie, objęte, i to się zaśmiewały,
                      to wyśpiewywały na cały głos. Dziewczynki, klęcząc po obu jego stronach na ławeczce,
                      wyglądały przez okno, liczyły krowy albo wagony mijanych pociągów.


                      A to scena z Rynku;

                      Wprawdzie był tu zaledwie kilka razy, ale już kościół Świętego Michała pamiętał bardzo
                      dobrze, przez tę dzwonnicę i akację. Na Rynku wszyscy wysiedli z furgonetki i dwaj
                      Ogorzałkowie poszli do siebie, a reszta pasażerów powędrowała przez Rynek na Kościuszki,
                      gdzie, jak powiedział ten młody Artur, miała mieszkać Aurelia. Wnuczka profesora, Kreska,
                      powiedziała, że najpierw poleci do Geniusi, a do rodziny męża - w drugiej kolejności.
                      Dziewuszki podskakiwały, rozrabiały, biegały wokół skweru, właziły na pomnik
                      powstańców i domagały się lodów. Naturalnie, ta ustępliwa matka natychmiast im kupiła po
                      porcji Banana Joe.


          • tt-tka Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 14:27
            rosynanta napisał(a):

            > I tak do tego Cza... Czaplinka, gdzie na każdym rogu wspomnienie o Py... Pyziak
            > u? Impossibru, panie tego :D


            Bo ona wtedy jeszcze jest normalna. Zyje, studiuje, pracuje i nie szlocha po katach. Jej sie tak od Noelki porobilo, a pozniej eskalacja.
            Byl tu kiedys watek "gaba jako matka (z podzialem na tomy)" i wyszlo nam jednoznacznie, ze im lepiej w zyciu, tym gorzej z gabina psyche. Jak juz skonczyla studia, zrobila dyplom, znalazla prace w zawodzie wyuczonym i na etat, zlapala chlopa - to sie dopiero posypala.

            --
            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
            • briar_rose Re: BBB po latach... i inne 24.04.19, 21:08
              tt-tka napisała:

              > rosynanta napisał(a):
              >
              > > I tak do tego Cza... Czaplinka, gdzie na każdym rogu wspomnienie o Py...
              > Pyziak
              > > u? Impossibru, panie tego :D
              >
              >
              > Bo ona wtedy jeszcze jest normalna. Zyje, studiuje, pracuje i nie szlocha po ka
              > tach. Jej sie tak od Noelki porobilo, a pozniej eskalacja.
              > Byl tu kiedys watek "gaba jako matka (z podzialem na tomy)" i wyszlo nam jednoz
              > nacznie, ze im lepiej w zyciu, tym gorzej z gabina psyche. Jak juz skonczyla st
              > udia, zrobila dyplom, znalazla prace w zawodzie wyuczonym i na etat, zlapala ch
              > lopa - to sie dopiero posypala.
              >

              Z tego wychodzi, że Gabie się pogorszyło po drugim ślubie, najwyraźniej Grzegorz miał na nią zły wpływ xD
              • przymrozki Re: BBB po latach... i inne 25.04.19, 08:55
                briar_rose napisał(a):

                > Z tego wychodzi, że Gabie się pogorszyło po drugim ślubie, najwyraźniej Grzegor
                > z miał na nią zły wpływ xD

                Podobno depresja może się w ten sposób objawiać. Że człowiek działa, kiedy trzeba, ale zupełnie rozsypuje się. gdy już może odpocząć.

                Ale u Gaby podejrzewam inny mechanizm. Powoli wrabiała rodzinę w dogmat o swojej dzielności budząc wyrzuty sumienia, że "biedna! tyle ma na głowie, a ja jej nie pomagam!", a jednocześnie, małymi krokami, zrzucała na wszystkich dookoła swoje obowiązki.

                Na obronę swojej tezy mam sytuację z przerwaną nocą poślubną Idy. Gabrysia używa Pyziaka jako tarczy. Chroni się za nim, żeby nie musieć wziąć odpowiedzialności za brewerie własnych dzieci. Mogłaby przeprosić nowożeńców, zabrać Pyzę i Tygrysa z pokoju Idy i udzielić córkom słownej reprymendy skupionej wokół tematu szacunku dla cudzej prywatnej przestrzeni w warunkach domowych. Mogła, ale tego nie zrobiła, a jej córki jeszcze potem wielokrotnie szarpały klamkę Płaysów domagając się dostępu do Mareczka. I co? I nic.
                • bupu Re: BBB po latach... i inne 25.04.19, 20:45
                  przymrozki napisała:

                  > briar_rose napisał(a):
                  >
                  > > Z tego wychodzi, że Gabie się pogorszyło po drugim ślubie, najwyraźniej G
                  > rzegor
                  > > z miał na nią zły wpływ xD
                  >
                  > Podobno depresja może się w ten sposób objawiać. Że człowiek działa, kiedy trze
                  > ba, ale zupełnie rozsypuje się. gdy już może odpocząć.
                  >
                  > Ale u Gaby podejrzewam inny mechanizm. Powoli wrabiała rodzinę w dogmat o swoje
                  > j dzielności budząc wyrzuty sumienia, że "biedna! tyle ma na głowie, a ja jej n
                  > ie pomagam!", a jednocześnie, małymi krokami, zrzucała na wszystkich dookoła sw
                  > oje obowiązki.
                  >
                  > Na obronę swojej tezy mam sytuację z przerwaną nocą poślubną Idy. Gabrysia używ
                  > a Pyziaka jako tarczy. Chroni się za nim, żeby nie musieć wziąć odpowiedzialnoś
                  > ci za brewerie własnych dzieci. Mogłaby przeprosić nowożeńców, zabrać Pyzę i Ty
                  > grysa z pokoju Idy i udzielić córkom słownej reprymendy skupionej wokół tematu
                  > szacunku dla cudzej prywatnej przestrzeni w warunkach domowych. Mogła, ale tego
                  > nie zrobiła, a jej córki jeszcze potem wielokrotnie szarpały klamkę Płaysów do
                  > magając się dostępu do Mareczka. I co? I nic.

                  No toż. Gabunia tak wytresowała rodzinę, że potem przy każdym kryzysie, który jako matka powinna ogarniać, wystarczy, że zwilży oczęta swoje dyjamentem samotnej łzy i już Borejkowie lecą ją pocieszać, jakby im się odruch Pawłowa załączył. Pyza zaciążyła nieślubnie? O biedna Gabunia. Laura dostała histerii w dzień własnego ślubu? O biedna Gabunia.


                  --
                  Wiedźma
                  To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                  http://archiwumpanahyde.laa.pl/
    • piotr7777 Re: BBB po latach... i inne 28.04.19, 15:47
      No cóż, jest to książka wyjątkowa, bo
      1. Jedyny chyba raz w całej Jeżycjadzie spore partie narracji pisane są w czasie teraźniejszym
      2. Może to kwestia nieobecności Borejków, ale to chyba ostatnia książka, w której narrator jest zdystansowany - no jest oczywiście spiżowy emerytowany prof. Dmuchawiec, ale raczej na drugim planie
      3. Dwie pierwszoplanowe bohaterki się nie lubią a autorka zdaje się sugerować, że każda z nich ma rację w ocenie tej drugiej. W późniejszych książkach antypatii oficjalnie nie ma a jeśli jest to albo Borejkowie słusznie kogoś nie lubią, albo ktoś niesłusznie nie lubi Borejków. Na marginesie - jak to jest, że Aniela również ledwo toleruje się z Koziem a potem podarowała mu swoją ulubioną książkę (Historia teatru prof. Raszewskiego)
      4. Książka jest wyjątkowo ponura i gorzka, nawet happy endu właściwie nie ma. Ciekawe, bo w maju 1989, kiedy została napisana raczej była atmosfera radosnego wyczekiwania. Zresztą i na przełomie sierpnia i września 1988 coś już się ruszyło. Tymczasem, gdyby nie daty dzienne można odnieść wrażenie, że to jakby 2-3 lata wcześniej.

      A tak przy okazji - jak to jest, że wszystkie dyskusje kończą się na Borejkach?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka