Dodaj do ulubionych

sporty dobre i złe

25.04.19, 17:34
Niektórym bohaterom Jeżycjady zdarza się uprawiać aktywność fizyczną w zakresie pozwalającym na określenie jej mianem sportu, jednakże nie każda aktywność zasługuje na pochwałę.

Sporty dobre, miłe i dzielne:
koszykówka (Gaba!)
piłka nożna (Józinek)
karate (Bella)

sporty złe/trywialne/śmieszne/modne (ale nie tak, jak fryzury Pulpy i Nutrii w "Pulpecji"):
nordic walking vel modne kijaszki (?)
zumba (zumbaba?)
aerobic (Kłamczucha)


sporty nieco podejrzane:
żeglarstwo (Nutria pod wpływem Tunia)
flamenco (Ania i Nora na obozie w Hiszpanii?)

Co możemy dopisać do listy? I jaki sport uprawiała Janicka (wciąż dziękuję MM, że oszczędziła jej związku z ryżym troglodytą)?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: sporty dobre i złe 25.04.19, 18:25
      Janicka zdaje sie uprawiala dzudo. I odpadla, Podobnie jak Krystian karateka, nie wiem, czy pozniejsza Bella w pelni rehebilituje karate w zwiazku z tym.
      Bieganie, ktore podobno praktykuje Gaba - ja pamietam tylko kurcgalop na dworzec - jest OK.

      Na narty wyjezdzaja Ida z Markiem, a chce sie podpiac Nutria, wiec niby w porzadku, ale tez na narty wyjechali Elka z Tomkiem zamiast ze Strybami swietowac imieniny, wiec nie wiem - dobrze, ze oszczedzili altorce klopotu czy zle, ze olali rodzinna uroczystosc ?

      Plywanie - Gabon "plywa jak ryba, co wiemy z F., ale tez dobrze plywa zua Laura wyplywajac na srodek jeziora wbrew zakazom Nutrii.

      Rower - jak najbardziej w porzo. Jozinek jezdzi, a Laura tak gania za Naszpanem, wiec tez dobrze.

      Koszykowka ??? Py...Py... tez gral w kosza :(
      • aadrianka Re: sporty dobre i złe 25.04.19, 22:13
        Bieganie uprawiała jeszcze Bebe, goniąc za Dambem, ale ona za to nie musiała uprawiać aerobiku, szczęściara.
        Mamy jeszcze szachy / warcaby Ignasia. Ida twierdziła w rozmowie z panem Paszkietem, iż w szachy grywa nieźle.
          • jakgdyby.nigdynic Re: sporty dobre i złe 27.04.19, 13:00
            tt-tka napisała:


            >
            > Cze wedkowanie liczy sie jako sport ? Mareczek wedkowal. I Chrobot :)
            >

            Wędkowanie uprawiali również razem ojciec Borejko z Py-py-pyziakiem.
            Nie wiadomo więc, czy to dobry sport, czy sport dla CKNUKów.
            • sayoasiel Re: sporty dobre i złe 15.05.19, 22:09
              jakgdyby.nigdynic napisała:

              > tt-tka napisała:
              >
              >
              > >
              > > Cze wedkowanie liczy sie jako sport ? Mareczek wedkowal. I Chrobot :)
              > >
              >
              > Wędkowanie uprawiali również razem ojciec Borejko z Py-py-pyziakiem.
              > Nie wiadomo więc, czy to dobry sport, czy sport dla CKNUKów.

              Czy wędkarstwo to sport, tak właściwie...? Pewnie dobry. To jest z czasów,w których, nawet po latach, Ignac twierdzi,że Juliusz był dobrym chłopcem.
            • mamolka1 Re: sporty dobre i złe 22.05.19, 23:20
              Ja tutaj tak cichutko powiem , że wędkarstwo to jak najbardziej sport. Polacy mają nawet spore osiągnięcia w tej dziedzinie - i w wędkarstwie spławikowym i wędkarstwie muchowym. Jak ktoś to traktuje poważnie to spore pieniądze na to idą ( sprzęt, zanęty i przynęty, dojazdy) a i ogólna sprawność fizyczna musi być na wysokim poziomie. Wymadrzała się była zawodniczka i sędzina wędkarska 😉
              • sayoasiel Re: sporty dobre i złe 22.05.19, 23:22
                mamolka1 napisała:

                > Ja tutaj tak cichutko powiem , że wędkarstwo to jak najbardziej sport. Polacy m
                > ają nawet spore osiągnięcia w tej dziedzinie - i w wędkarstwie spławikowym i wę
                > dkarstwie muchowym. Jak ktoś to traktuje poważnie to spore pieniądze na to idą
                > ( sprzęt, zanęty i przynęty, dojazdy) a i ogólna sprawność fizyczna musi być na
                > wysokim poziomie. Wymadrzała się była zawodniczka i sędzina wędkarska 😉
                >

                Wędkarstwo szanuję, ja po prostu nie jestem pewna co się zalicza do sportów, a co nie. No,bo nie każde współzawodnictwo, nie każda gra i nie każda forma ruchu, prawda ? A może ?
              • tt-tka Re: sporty dobre i złe 23.05.19, 00:02
                mamolka1 napisała:

                > Ja tutaj tak cichutko powiem , że wędkarstwo to jak najbardziej sport. Polacy m
                > ają nawet spore osiągnięcia w tej dziedzinie - i w wędkarstwie spławikowym i wę
                > dkarstwie muchowym. Jak ktoś to traktuje poważnie to spore pieniądze na to idą
                > ( sprzęt, zanęty i przynęty, dojazdy) a i ogólna sprawność fizyczna musi być na
                > wysokim poziomie. Wymadrzała się była zawodniczka i sędzina wędkarska 😉
                >

                Dzieki za objasnienie :)
                wcale nie wiedzialam, ze to sport, myslalam, ze wypoczynkowe zajecie. Albo pozyskiwanie pozywienia :)
    • sayoasiel Re: sporty dobre i złe 25.04.19, 22:54
      W koszykówkę grał Pyziak i owszem, ale, jak tu było sugerowane, nie wydaje mi się, żeby to był zły sport. Wszak kiedy jego "matactwa" wyszły na jaw, cała drużyna juniorek go wyśmiała. Był on złym nasieniem.
      Pływanie na pewno nie jest złe, bo Józek pływa, Marek chyba też, wreszcie Ignaś nawet jest wysyłany na treningi. Ratuje życie Rudemu, czyli dobrze. No i Florek mu je polecał, sam pływał dobrze (wyglądając przy tym jak wioskowy Fijoł) i pływała też Pulpa, więc...
      Wędkarstwo to chyba nie jest sport, choć zacne hobby. Podobno. I czy taniec jest sportem ? Jak to jest z tym liczeniem, co nim jest,a co nie ? A garibaldka Idy i Paszkieta ?
      Na rowerze wyczynowo jeździł Wolfi,więc może rower zły...
    • przymrozki Re: sporty dobre i złe 26.04.19, 10:53
      Może to nie sport, ale forma ruchu na świeżym powietrzu - zbieranie konwalii w lesie. Ignaś chadzał, a Ida uważała to za dziwaczne.

      Ida zaś, jako fanka zdrowego stylu życia, najwyraźniej biega. Ma nawet profesjonalne utensylia, po których Dorota poznała miejskie pochodzenie przyszłej teściowej. Z tym, że nie jest jasne, czy bieganie Idy to rzecz godna pochwały. "Zdrowe" życie Pałysowej pokazywane jest raczej w mocno krzywawym zwierciadle.

      Swoją drogą, ciekawe, kto nauczył Tygryska pływać i jeździć na rowerze. Gaba? Przecież ostentacyjnie nie miała za co jeździć z dziećmi nad wodę.
      • sayoasiel Re: sporty dobre i złe 27.04.19, 22:56
        przymrozki napisała:

        >
        > Swoją drogą, ciekawe, kto nauczył Tygryska pływać i jeździć na rowerze. Gaba? P
        > rzecież ostentacyjnie nie miała za co jeździć z dziećmi nad wodę.

        Tygrysiątko może węgorze dziadziowi w pyszczku przynosiło w Czaplinku.
      • ciotka.scholastyka Re: sporty dobre i złe 28.04.19, 12:43
        przymrozki napisała:

        > Może to nie sport, ale forma ruchu na świeżym powietrzu - zbieranie konwalii w
        > lesie.

        Surowo wzbronione, konwalie leśne są pod ścisłą ochroną. A zatem, nawet jeśli aktywność, to zła.
        (Tak, wiem, że MM najwyraźniej nie widzi w tym nic złego, ale my możemy osądzać uczciwie ;) )
        • bupu Re: sporty dobre i złe 28.04.19, 15:25
          ciotka.scholastyka napisała:

          > przymrozki napisała:
          >
          > > Może to nie sport, ale forma ruchu na świeżym powietrzu - zbieranie konwa
          > lii w
          > > lesie.
          >
          > Surowo wzbronione, konwalie leśne są pod ścisłą ochroną. A zatem, nawet jeśli a
          > ktywność, to zła.
          > (Tak, wiem, że MM najwyraźniej nie widzi w tym nic złego, ale my możemy osądzać
          > uczciwie ;) )

          Konwalia majowa była pod ochroną gatunkową, owszem, ale częściową. Zdjęto tę ochronę w 2014. Ignaś biegał po plenerach i zbierał kwiecie wcześniej, o ile pamiętam, a zatem nielegalnie.
          A zresztą nawet gdyby legalnie, bezmyślne rwanie dzikiego kwiecia to coś, co wywołuje u mnie pianę na pysku. Dzikie kwiaty są na ogół delikatne i nietrwałe, do tego stopnia, że zamiast bukietu doniesie taki zrywacz do domu zwiędły śmieć. A z zerwanego nasion nie będzie, owady pyłku nie zbiorą...
      • buka_z_muminkow Re: sporty dobre i złe 02.05.19, 19:31
        przymrozki napisała:

        >
        > Swoją drogą, ciekawe, kto nauczył Tygryska pływać i jeździć na rowerze. Gaba? P
        > rzecież ostentacyjnie nie miała za co jeździć z dziećmi nad wodę.

        Obstawiałabym, że starsza siostra ja nauczyła, dziewczynki były nierozłączne do pewnego momentu. A Pyzę mogła nauczyć któraś z ciotek.

        Gdyby dziewczynki bawiły się na podwórku w jakiejś grupie rówieśniczej, obstawiałabym naukę jazdy na rowerze dzięki pomocy kolegi lub koleżanki, ale Tygrysek nie miała koleżanek. Poza siostrą nie bawiła się z innymi dziećmi (nie liczę dziewczynek w "Noelce").
        • minerwamcg Re: sporty dobre i złe 10.05.19, 17:24
          Tygrys umiejętność pływania mógł zdobyć w szkole, u nas za głębokiej komuny druga klasa miała wuef na basenie, a dzisiaj za równie głębokiej niepodległości w trzeciej klasie ma pływalnię moja córka. Więc tam też mogło tak być.
    • marutax Re: sporty dobre i złe 27.04.19, 17:24
      aadrianka napisała:

      > Niektórym bohaterom Jeżycjady zdarza się uprawiać aktywność fizyczną w zakresie
      > pozwalającym na określenie jej mianem sportu, jednakże nie każda aktywność zas
      > ługuje na pochwałę.
      >

      Nie sądzę, by można tak to podzielić. Przykładowo koszykówkę uprawiają i Gaba i Janusz, czy sport ten będzie zły, czy dobry?
      Autorka ośmiesza i neguje aktywność, która według jest "udziwniona" (nordic walking zamiast zwykłego chodzenia) lub ma "zły" cel (np. poprawa wyglądu - przykłady to z jednej strony zumba, z drugiej fakt, że odchudzająca się Róża nie ćwiczy w ogóle).
      Tym sposobem ta sama aktywność może być pokazana dobrze lub źle, jednak sam sport nie jest wartościowany.
      • przymrozki Re: sporty dobre i złe 28.04.19, 09:28
        marutax napisała:

        > Autorka ośmiesza i neguje aktywność, która według jest "udziwniona" (nordic wa
        > lking zamiast zwykłego chodzenia) lub ma "zły" cel (np. poprawa wyglądu - przyk
        > łady to z jednej strony zumba, z drugiej fakt, że odchudzająca się Róża nie ćwi
        > czy w ogóle).

        Wydaje mi się, że zumbie dostało się za udziwnienie, tak jak chodzeniu z kijkami. Ewentualnie za agresywną muzykę, która nie jest koncertem z Dwójki, jazzem nowoorleańskim ani nawet Rammsteinem.

        Co do odchudzającej się Róży. To jej odchudzanie też pokazano jako najzupełniej zbędne, różana nadwaga to był kompleks porównywalny z grubymi łydkami Cesi. Najlepszy dowód, że po złowieniu Fryca, Pyza dietę najwyraźniej zarzuca. I wydaje mi się, że w czasach, w których mowa, głodowanie na diecie "tysiąc kalorii" uchodziło właśnie za sensowne odchudzanie. Wtedy nie bardzo była moda na sylwetki wysportowane i umięśnione, dziewczyny chciały być chude. Najlepiej bardzo chude. Tak mi się wydaje, że mówimy o smutnym czasie powszechnej mody na sylwetkę, która dla większości kobiet po okresie dojrzewania była dostępna tylko jako objaw zaawansowanej anoreksji.
        • kooreczka Re: sporty dobre i złe 28.04.19, 11:36
          O tym, że lepiej i zdrowiej chudnąć powoli dietetycy i lekarze mówili od wielu lat, ale wiedzą powszechna wspierana czasopismami i poradnikami całkiem niedawno uznawała za słuszne katorżnicze diety 1000 kcal z demonem tłuszczu i jednym składnikiem jako Bogiem. A że nastolatki, o ile matka nie weźmie ich do dietetyka odchudzające się zgodnie z nowinkami i zazwyczaj głupio. Stąd wierzę w głodującą Pyzę. Przykro tylko, że w tej idealnej rodzinie jest ze swoim problemem sama.

          Co do sportów- pisałam już o tym, że MM od jakiegoś czasu potępia dbanie o urodę- zresztą nie tylko ona. Popkultura jest pełna nieświadomych swej urody naturlanych piękności, co o ciuchach nie myślą, nie malują się, jedzą co chcą w dużych ilościachi nie ćwiczą. O urodę dbają ich rywalki, potępione za swój wysiłek. Jednocześnie Kopciuszek ma brzydkie, karykaturalne siostry ( w pierwszych wersjach były piękne ale złe) a bohaterka Rom comów grubą kumpelę, która też może co najwyżej dopingować jej miłość. Więc uroda- musi być, ale dbanie o nią to zło. Więc jakaś koszykówka dla towarzystwa, ciche narty i żaglówki, pływać trzeba, ale sporty bardziej inwazyjne, nastawione na dbanie o siebie--są złe.
          • przymrozki Re: sporty dobre i złe 28.04.19, 14:26
            kooreczka napisał:

            > O tym, że lepiej i zdrowiej chudnąć powoli dietetycy i lekarze mówili od wielu
            > lat, ale wiedzą powszechna wspierana czasopismami i poradnikami całkiem niedawn
            > o uznawała za słuszne katorżnicze diety 1000 kcal z demonem tłuszczu i jednym
            > składnikiem jako Bogiem.

            Ale Róża odchudzała się dwadzieścia lat temu. Wtedy dietetycy z gazet i telewizji zalecali dietę kapuścianą albo margarynę z ryżem jako zdrowy zamiennik szkodliwych kartofli z masłem. Pamiętam, moja babcia oglądała w telewizji program o odchudzaniu, występowali tam lekarze i specjaliści od odżywiania, a bohaterami byli ludzie, którzy w pół roku schudli o 60 kilogramów. Obowiązkowym elementu każdego z tych motywacyjnych felietonów było wejście odchudzonego delikwenta w ubrania sprzed kilku miesięcy i pokazanie, o ile teraz są duże. A wszystko to dzięki warzywom na parze, niełączeniu w jednym posiłku węglowodanów z białkiem i chudemu twarożkowi na śniadanie.

            Róża pewnie czerpała wiedzę z takich źródeł. Dietetyk w przychodni raczej by potwierdził skuteczność diet niskokalorycznych albo w ogóle wygonił pacjentkę z gabinetu, bo przecież nie ma nadwagi i cuduje.
        • marutax Re: sporty dobre i złe 28.04.19, 12:01
          przymrozki napisała:

          >
          > Wydaje mi się, że zumbie dostało się za udziwnienie, tak jak chodzeniu z kijkam
          > i. Ewentualnie za agresywną muzykę, która nie jest koncertem z Dwójki, jazzem n
          > owoorleańskim ani nawet Rammsteinem.

          Chodzi mi o tekst Idy: ""Nowa zbiorowa iluzja. Kobiety najpierw upychają się chałwą, zagryzają tłustą kiełbasą, zapijają likierem, a dopiero potem myślą. W efekcie muszą sporo zapłacić, żeby wolno im się było publicznie rozebrać, wymachiwać rękami i trząść tym wszystkim na komendę, skacząc w takt ogłuszającej.." - mamy tu i krytykę mody (choć Ida sama lata z kijkami), ale też dążenia do poprawy urody/kondycji przez sport. Według Idy ćwiczą obżartuchy, które nie kontrolują swoich zachcianek, a potem usiłują "ratować się" bezsensownymi metodami, takimi jak zumba. Jeśli kobieta nie jest szczupła bez wysiłku (jak łakoma Ida), to powinna po prostu mniej jeść.
          Może tę dietę Róży poleciła Ida?
          • przymrozki Re: sporty dobre i złe 28.04.19, 14:29
            marutax napisała:

            > Chodzi mi o tekst Idy: ""Nowa zbiorowa iluzja. Kobiety najpierw upychają się ch
            > ałwą, zagryzają tłustą kiełbasą, zapijają likierem, a dopiero potem myślą. W ef
            > ekcie muszą sporo zapłacić, żeby wolno im się było publicznie rozebrać, wymachi
            > wać rękami i trząść tym wszystkim na komendę, skacząc w takt ogłuszającej.." -

            No tak, ale, na moje ucho, obsesja dietetyczna Idy ukazana jest nam jako zabawne dziwactwo, a nie obowiązujący wzorzec zdrowego stylu życia. Sugeruje się nam, że pogląd Pałysowej na odżywianie jest śmieszny. O, patrz, czytelniku, Ida znowu wytyka wszystkim nadwagę, karmi dziecko pieczywem chrupkim i zabrania masła, a sama pożera ciastka od Doroty, ha ha, ale ta Ida paradna! Ale monotematyczna!
        • bupu Re: sporty dobre i złe 28.04.19, 15:32
          przymrozki napisała:

          > Wydaje mi się, że zumbie dostało się za udziwnienie, tak jak chodzeniu z kijkam
          > i. Ewentualnie za agresywną muzykę, która nie jest koncertem z Dwójki, jazzem n
          > owoorleańskim ani nawet Rammsteinem.

          Zumbie dostało się raczej za nieprzyzwoitość, bo grube baby zamiast zakrywać swe ciała, wywalają wszystko na wierzch w skąpych strojach i jeszcze, GROZA! tym potrząsają. Tak to przynajmniej zostało sformułowane w CZ.

          Ogólnie mam wrażenie, że Autorka coraz krzywiej patrzy na jakąkolwiek aktywność sportową kobiet. Biegająca Ida jest pokazana w zdecydowanie krzywym zwierciadle, judoka Janicka okazuje się samym zuem, a poza nimi mamy bohaterki grzecznie poubierane w sukieneczki, którym krzepa fizyczna bierze się z powietrza, jak Derotce.

          No bo zastanówcie się, tak od powiedzmy Imienin, jakie sporty uprawiają pozytywne bohaterki cyklu? Róża, Laura, Agnieszka, Dorotka, Nora, ktokolwiek...?
          • przymrozki Re: sporty dobre i złe 15.05.19, 13:18
            bupu napisała:

            > Ogólnie mam wrażenie, że Autorka coraz krzywiej patrzy na jakąkolwiek aktywność
            > sportową kobiet. Biegająca Ida jest pokazana w zdecydowanie krzywym zwierciadl
            > e, judoka Janicka okazuje się samym zuem, a poza nimi mamy bohaterki grzecznie
            > poubierane w sukieneczki, którym krzepa fizyczna bierze się z powietrza, jak De
            > rotce.

            Gdyby Dorotka faktycznie miała gospodarstwo rolne do obrobienia (a nie bezobjawowe kury i gęsi), to chętnie uwierzyłabym w fizyczną krzepę bez siłowni. To jednak fizyczna praca jest.

            > No bo zastanówcie się, tak od powiedzmy Imienin, jakie sporty uprawiają pozytyw
            > ne bohaterki cyklu? Róża, Laura, Agnieszka, Dorotka, Nora, ktokolwiek...?

            A do "Imienin"? To znaczy dziesięcioletnia Laura jest niby świetnym pływakiem, ale nie bardzo w sumie wiadomo skąd wzięła się jej ta umiejętność, skoro udręczona matka nie miała nawet pół halerza na nowobogackie zbytki typu wakacje. Na basenie Pyziakówien też raczej nie widywano, zresztą, to nie były czasy aquaparków w każdej dzielnicy.
            • sayoasiel Re: sporty dobre i złe 15.05.19, 22:08
              Może ciotka Pulpecja i wujek Florek ? Oboje dobrze pływali i lubili za miasto się wybierać. OCzywiście, zakochana para wolalaby być sama, ale wiemy z Dziecka Piątku, że Gaba im swoje córki wciskała, a i one raczej oboje lubili. "To przecież też WASZE dzieci!" Albo się nauczyły pływać na moczarach, albo tonęły podczas kiedy ciotka i wuj byli zajęci sobą...
              • przymrozki Re: sporty dobre i złe 16.05.19, 08:00
                sayoasiel napisał(a):

                > Może ciotka Pulpecja i wujek Florek ? Oboje dobrze pływali i lubili za miasto s
                > ię wybierać. OCzywiście, zakochana para wolalaby być sama, ale wiemy z Dziecka
                > Piątku, że Gaba im swoje córki wciskała, a i one raczej oboje lubili. "To przec
                > ież też WASZE dzieci!" Albo się nauczyły pływać na moczarach, albo tonęły podcz
                > as kiedy ciotka i wuj byli zajęci sobą...

                To jest jakiś trop, rzecz jasna, bo Florek ewidentnie lubi dzieci. Z tym, że on był pod ręką siostrzenic stosunkowo krótko. Objawił się w "Pulpecji", a w "Dziecku Piątku" już postanowiono szybki ślub. W "Nutrii i Nerwusie" Patrycja już od dawna nie mieszka z Pyziakównami.

                • sayoasiel Re: sporty dobre i złe 16.05.19, 16:08
                  przymrozki napisała:

                  > sayoasiel napisał(a):
                  >
                  > > Może ciotka Pulpecja i wujek Florek ? Oboje dobrze pływali i lubili za mi
                  > asto s
                  > > ię wybierać. OCzywiście, zakochana para wolalaby być sama, ale wiemy z Dz
                  > iecka
                  > > Piątku, że Gaba im swoje córki wciskała, a i one raczej oboje lubili. "To
                  > przec
                  > > ież też WASZE dzieci!" Albo się nauczyły pływać na moczarach, albo tonęły
                  > podcz
                  > > as kiedy ciotka i wuj byli zajęci sobą...
                  >
                  > To jest jakiś trop, rzecz jasna, bo Florek ewidentnie lubi dzieci. Z tym, że on
                  > był pod ręką siostrzenic stosunkowo krótko. Objawił się w "Pulpecji", a w "Dzi
                  > ecku Piątku" już postanowiono szybki ślub. W "Nutrii i Nerwusie" Patrycja już o
                  > d dawna nie mieszka z Pyziakównami.
                  >

                  Nie mieszka i myli Laurę z Różą, ale przecież zająć się może. Wszak oni się wyprowadzają tylko fizycznie, nie mentalnie.
            • bupu Re: sporty dobre i złe 16.05.19, 17:25
              przymrozki napisała:


              > Gdyby Dorotka faktycznie miała gospodarstwo rolne do obrobienia (a nie bezobjaw
              > owe kury i gęsi), to chętnie uwierzyłabym w fizyczną krzepę bez siłowni. To jed
              > nak fizyczna praca jest.

              Gdybyż ci ona miała widłeczki w swych rączkach
              Poleciała ja bym z radości do Śląąąąąąska

              Niestety, widłeczek w rączkach Deroci nie uświadczysz. Z prac gospodarskich mamy latanie po orzechu i rozbijanie się powózką celem dostawy jaj i kurzych trucheł do sklepu. A, i jeszcze pomoc przy konfiturach z wiśni. Ale żeby tak Derocia z właściwą sobie energią gnój ze stajni wyrzucała, na ten przykład, z wiadrami paszy latała, alibo z taczką kurzęcego guana na gnojownik, to już nie. Więc ta cała tryskająca energią kondycja bierze jej się dokładnie z powietrza, wypisz wymaluj jak wysportowanie Gabuni. Która jak się wysportowała raz, a dobrze, cztery dekady temu, tak furt pozostaje wysportowana po koniuszki włosia w dzielnej grzywce.

              > A do "Imienin"?

              Nutria z odtuniowymi żaglami i własnymi nartami chociażby.
              • tt-tka Re: sporty dobre i złe 16.05.19, 17:55
                bupu napisała:


                > Nutria z odtuniowymi żaglami i własnymi nartami chociażby.

                A ona koniec koncow zeglowala i nartowala, czy tylko chodzila (albo miala zamiar) na kurs zeglarski i z Tuniem na randki ? A na narty probowala sie podpiac do Palysow, co zreszta jej sie nie udalo ? Bo jak widze, co wyczynia "doswiadczona turystka", to jestem w stanie zwatpic we wszelka aktywnosc Nutryji na polu fizycznosci...
                • przymrozki Re: sporty dobre i złe 17.05.19, 08:10
                  tt-tka napisała:

                  > bupu napisała:
                  > > Nutria z odtuniowymi żaglami i własnymi nartami chociażby.
                  > A ona koniec koncow zeglowala i nartowala, czy tylko chodzila (albo miala zami
                  > ar) na kurs zeglarski i z Tuniem na randki ? A na narty probowala sie podpiac d
                  > o Palysow, co zreszta jej sie nie udalo ? Bo jak widze, co wyczynia "doswiadcz
                  > ona turystka", to jestem w stanie zwatpic we wszelka aktywnosc Nutryji na polu
                  > fizycznosci...

                  Faktem jest jednak, że Natalię w NiN sprzedano nam właśnie jako wytrawną turystkę, co to z niejednej menażki wegetariańską konserwę jadła. Wcześniej nie widywaliśmy jej zbyt często, a już szczególnie rzadko w wakacje, więc chyba istotnie musimy uwierzyć, że ma w nogach kilometry pieszych wędrówek, a w plecach tony plecaków, gitar i namiotów.

                  Z tymi żaglami to chyba było tak, że ona chciała się dla Tunia zapisać na kurs i objaw ten towarzyszył regularnym deklaracjom na temat trzydziestolatków, którzy chociaż nieżonaci, to wcale nie są tak od razu do pogrzebania, bo chociaż bezpowrotnie przetracili swój okres matrymonialnej przydatności, to przynajmniej zajmowali się w tym czasie rzeczami pożytecznymi. Nie pamiętam, czy było powiedziane, że Natalia się na ten kurs faktycznie zapisała. Ten okres fascynacji Tuniem szybko przeszedł, większość ich związku to była jej bierna agresja.
                  • tt-tka Re: sporty dobre i złe 17.05.19, 12:21
                    przymrozki napisała:


                    > Faktem jest jednak, że Natalię w NiN sprzedano nam właśnie jako wytrawną turyst
                    > kę, co to z niejednej menażki wegetariańską konserwę jadła. Wcześniej nie widyw
                    > aliśmy jej zbyt często, a już szczególnie rzadko w wakacje, więc chyba istotnie
                    > musimy uwierzyć, że ma w nogach kilometry pieszych wędrówek, a w plecach tony
                    > plecaków, gitar i namiotów.

                    Wiem, ze tak twierdzi MM , ale kiedy widze Nutrie na szlaku - z jednej strony orientuje sie w stronach swiata (na plus), z drugiej namiot rozbija tak niezdarnie, ze az Filip chce sie ujawnic i pomoc... a jej sposob zywienia siebie i grupy to calkowita dyskwalifikacja !
                    Oraz przypuszczenie, ze latem w Lebie bedzie miala samotnosc na plazy daje podstawe do podejrzen, ze nigdzie nie bywala :)


                    >
                    > Z tymi żaglami to chyba było tak, że ona chciała się dla Tunia zapisać na kurs
                    Nie pamiętam, czy było powied
                    > ziane, że Natalia się na ten kurs faktycznie zapisała.

                    No wlasnie tak to pamietam. Czytala ksiazki o zeglarstwie i mowila o zapisaniu sie na kurs, ale chyba go koniec koncow nie odbyla.
                    Na narty z Palysami nie wyjechala z pewnoscia.
                    • tt-tka Re: sporty dobre i złe 17.05.19, 12:57
                      O, sie mi przypomnialo ! Po "stara doswiadczona turystke" trzeba wyjechac az do Gdyni, zeby ja i dziewczyny przewiezc do Leby. Bo co, bo sama nie jest w stanie przesiasc sie i dojechac ? Ani sprawdzic, ze w tym czasie, rok 1994 byly BEZPOSREDNIE pociagi Poznan-Leba ? (bylo we wpadkach)
                    • bupu Re: sporty dobre i złe 17.05.19, 14:32
                      tt-tka napisała:

                      > Wiem, ze tak twierdzi MM , ale kiedy widze Nutrie na szlaku - z jednej strony o
                      > rientuje sie w stronach swiata (na plus), z drugiej namiot rozbija tak niezdarn
                      > ie, ze az Filip chce sie ujawnic i pomoc...

                      Pytanie na śniadanie: czy Nutryja zapytała w ogóle właściciela tego kawałka ziemi nad jeziorem czy może postawić namiot i rozpalić ogień, czy wbiła na chama? Bezpańskie gronta, zawiadamiam, w Polsce nie istnieją.

                      > a jej sposob zywienia siebie i grup
                      > y to calkowita dyskwalifikacja !

                      Tu wchodzimy na śliską kwestię finansów ekipy, która najwyraźniej zamierzała obzerać Bernardów w tej Łebie, bo kasy im starczyło raptem na dwa grupowe posiłki w knajpie (Wars i miasteczko), raz bilety autobusowe i raz taryfę. Plus drobiazgi. Nędzny to budżet zaiste.
                      • tt-tka Re: sporty dobre i złe 17.05.19, 14:38
                        bupu napisała:



                        > Pytanie na śniadanie: czy Nutryja zapytała w ogóle właściciela tego kawałka zie
                        > mi nad jeziorem czy może postawić namiot i rozpalić ogień, czy wbiła na chama?
                        > Bezpańskie gronta, zawiadamiam, w Polsce nie istnieją.

                        Nie pytala nikogo. Nawet nie ma wzmianki, ze pomyslala, zeby zapytac.


                        >

                        > Tu wchodzimy na śliską kwestię finansów ekipy, która najwyraźniej zamierzała ob
                        > zerać Bernardów w tej Łebie,

                        Nawet - a wlasciwie zwlaszcza - ze skromnym budzetem posilki sie planuje z glowa. Tzn powinno sie. Ganiac dwie nieletnie CALY DZIEN o bulce z serkiem topionym i kubku mleka, kiedy w dodatku zmusza sie je do forsownego marszu z obciazeniem... nie powiem, co o tym mysle, bo mnie wylacza.
                        • bupu Re: sporty dobre i złe 17.05.19, 17:28
                          tt-tka napisała:

                          > bupu napisała:
                          >
                          >
                          >
                          > > Pytanie na śniadanie: czy Nutryja zapytała w ogóle właściciela tego kawał
                          > ka zie
                          > > mi nad jeziorem czy może postawić namiot i rozpalić ogień, czy wbiła na c
                          > hama?
                          > > Bezpańskie gronta, zawiadamiam, w Polsce nie istnieją.
                          >
                          > Nie pytala nikogo. Nawet nie ma wzmianki, ze pomyslala, zeby zapytac.

                          A, to miała szczęście, że jej gospodarz nie ganiał z drągiem. Miałby prawo.

                          > > Tu wchodzimy na śliską kwestię finansów ekipy, która najwyraźniej zamierz
                          > ała ob
                          > > zerać Bernardów w tej Łebie,
                          >
                          > Nawet - a wlasciwie zwlaszcza - ze skromnym budzetem posilki sie planuje z glow
                          > a. Tzn powinno sie. Ganiac dwie nieletnie CALY DZIEN o bulce z serkiem topionym
                          > i kubku mleka, kiedy w dodatku zmusza sie je do forsownego marszu z obciazenie
                          > m... nie powiem, co o tym mysle, bo mnie wylacza.

                          Toteż dlatego myślę, że Nutria planowała wisieć wraz z nieletnimi w charakterze pijawki na Żeromskich. A w tej ucieczce panicznej przed Psychobratkiem od początku zachowywała się tak, jakby w szale wypakowywania rzeczy przed wyjazdem wypakowała również własny mózg i zostawiła na Roosevelta. Co oceniam jako objaw lenistwa pisarskiego, kretynkę łatwiej wepchnąć w problemy, niż osobę myślącą.
                          • tt-tka Re: sporty dobre i złe 17.05.19, 18:13
                            bupu napisała:


                            > A w tej ucieczce panicznej przed Psychobratkiem od pocz
                            > ątku zachowywała się tak, jakby w szale wypakowywania rzeczy przed wyjazdem wyp
                            > akowała również własny mózg i zostawiła na Roosevelta. Co oceniam jako objaw le
                            > nistwa pisarskiego, kretynkę łatwiej wepchnąć w problemy, niż osobę myślącą.
                            >

                            Z pewnoscia. Niemniej dyskwalifikuje to Nutryje jako "stara doswiadczona turystke", bo takowa nawet w panice ma pewne odruchy wbite na mur. Przykladowo - ze na rajdzie pieszym (z plecakami) trzeba zjesc dobrze, a nie za ciezko, ze wyplywajacego na srodek jeziora nielata, ktory jeszcze kilka godzin wczesniej niemal mdlal sciaga sie z wody w trybie natychmiastowym i przymusowym... oraz naprawde starej a doswiadczonej nie trzeba przewozic z miasta do miasta, gdy te sa skomunikowane ze soba kolejowo i autobusowo.
                            • bupu Re: sporty dobre i złe 17.05.19, 18:29
                              tt-tka napisała:


                              > Z pewnoscia. Niemniej dyskwalifikuje to Nutryje jako "stara doswiadczona turyst
                              > ke", bo takowa nawet w panice ma pewne odruchy wbite na mur. Przykladowo - ze n
                              > a rajdzie pieszym (z plecakami) trzeba zjesc dobrze, a nie za ciezko, ze wyplyw
                              > ajacego na srodek jeziora nielata, ktory jeszcze kilka godzin wczesniej niemal
                              > mdlal sciaga sie z wody w trybie natychmiastowym i przymusowym... oraz naprawde
                              > starej a doswiadczonej nie trzeba przewozic z miasta do miasta, gdy te sa skom
                              > unikowane ze soba kolejowo i autobusowo.

                              Święte słowa waćpani dobrodziki. Nie roszczę sobie pretensji do bycia doświadczoną turystką, jednak gdy jechałam do Łeby, wysiadłszy na Głównym w Gdańsku zdołałam się bez wysiłku przesiąść na tak zwaną Szybką Kolej Miejską (mhaha, przedni dowcip, można było po drodze wysiąść, zwiedzić mijaną miejscowość i wsiąść z powrotem), dotyrpać się SKM-ką do Lęborka i tam złapać autobus do Łeby. A w latach 90 jeszcze jeździły bezpośrednie pociągi więc z Nutrii turystka doświadczona jak z koziego ogona Wiedeńska Orkiestra Symfoniczna.
                              • tt-tka Re: sporty dobre i złe 17.05.19, 18:38
                                A jeszcze jak sobie przypomne, ze Laura pod opieka Nutrii nurza sie w tym jeziorze juz obsypana krostami i zarazajaca - to mi sie autentycznie niedobrze robi. Kufniare wyciagnelabym z wody za wlosy chociazby, a jej opiekunce sciagnelabym sluzby sanitarne na kark !
                              • sayoasiel Re: sporty dobre i złe 22.05.19, 23:31
                                bupu napisała:
                                > Święte słowa waćpani dobrodziki. Nie roszczę sobie pretensji do bycia doświadcz
                                > oną turystką, jednak gdy jechałam do Łeby, wysiadłszy na Głównym w Gdańsku zdoł
                                > ałam się bez wysiłku przesiąść na tak zwaną Szybką Kolej Miejską (mhaha, przedn
                                > i dowcip, można było po drodze wysiąść, zwiedzić mijaną miejscowość i wsiąść z
                                > powrotem), dotyrpać się SKM-ką do Lęborka i tam złapać autobus do Łeby. A w lat
                                > ach 90 jeszcze jeździły bezpośrednie pociągi więc z Nutrii turystka doświadczon
                                > a jak z koziego ogona Wiedeńska Orkiestra Symfoniczna.
                                >
                                >
                                >
                                >

                                Można się przesiąść, można sobie dojechać. Pewnie. Jednak zawsze, według mnie, najwygodniej jest samochodem, pod sam dom. Dlaczego, jeśli Żeromscy okazali jej taką serdeczność i chcieli ją zabrać z dziewczynami, to miała nie skorzystać ? Ja tam się świetnie poruszam transportem publicznym, ale jak ktoś chce mnie gdzieś podrzucić, to nie odmawiam, a jestem bardzo rada. Nie znaczy to jednak, że na ten czas przestaję się orientować.
                                Co do namiotu i jego rozbijania - o Nutrii ciągle autorka pisze, że jest poetyczną niedojda, że ma maślane łapy. Konsekwentnie pisze. Wiecie, turystki też mogą być niezdarami. Ja, np. umiem rozbić namiot, ale niezdarą jestem. Co za tym idzie wykonywanie takiej, ale i innych czynności idzie mi pomału, lecą mi rzeczy z rąk, ale w końcu namiot stoi/rzecz jest wykonana poprawnie. Naprawdę ,ludzie są wymieszani, to nie ma tak, że, np. ktoś, kto jest dobry z matmy jest od razu chłodny i kalkulujący, traper jest supersilny, zorganizowany i nigdy się nie zamyśli, nie zboczy ze ścieżki. A co do odżywiania jeszcze - Nutria kompletnie dała się zdominować dziewczynom. Kiepską była opiekunką i była w naprawdę złym stanie psychicznym. Ona świetnie wiedziała, że branie pod opiekę Pyzy i Tygrysa jest ponad jej siły, a dała się zaszantażować emocjonalnie Gabie. To z tego wynika to kupowanie śmieciowego jedzenia i szastanie forsą. Natomiast, owszem, MM kiepsko policzyła, tak na boku. I co do Bernardów...są różne układy. Ja znam wielu krewnych i znajomych Królika, którzy tak działają. Nawet się wydaje okropne dla nich takie liczenie. To działa na zasadzie wizyt i rewizyt. " Raz Wy mnie u siebie ugościcie za darmo, raz ja was"
                                • tt-tka Re: sporty dobre i złe 22.05.19, 23:58
                                  sayoasiel napisał(a):


                                  jeśli Żeromscy okazali je
                                  > j taką serdeczność i chcieli ją zabrać z dziewczynami,

                                  Zeromscy wcale nie chcieli. Na Zeromskich sie to wymoglo "naklonilo sie Zeromskich do przyjazdu", do innego miasta i w sytuacji, gdy oni sami sa na urlopie z dwojka malych dzieci.
                                  Co za pomysl idiotyczny, komu to przyszlo do glowy i przeszlo przez gardlo "przyjezdzie po nas z Leby do Gdyni" ?! Po 24-, 13- i 10-latke, nie po kobiete z niemowlem ani po staruszke o kulach !



                                  > Co do namiotu i jego rozbijania - o Nutrii ciągle autorka pisze, że jest poety
                                  > czną niedojda, że ma maślane łapy. Konsekwentnie pisze. Wiecie, turystki też mo
                                  > gą być niezdarami.

                                  Moga byc niezdarami. Ale turystki, zwlaszcza stare i doswiadczone, maja zwykle w plecaku srodki opatrunkowe i przeciwbolowe (w ogole podreczna apteczke) i wiedza, co zrobic z chorym, zarazajacym osobnikiem. Na pewno NIE wpuszcza sie kogos takiego do jeziora. Nie funduje sie barowych kanapek komus, kto kilka godzin wczesniej rzygal jak kot. Nie wedruje sie w trampkach majac przebita noge. Nie robi sie wielu innych rzeczy, ktore robi Nutria.

                                  A przede wszystkim - zwlaszcza majac pod opieka nieletnie - nie rusza sie do samotni, gdy w poblizu grasuje szajbus. Wtedy szuka sie ludzi albo zgola posterunku.



                                  > wielu krewnych i znajomych Królika, którzy tak działają. Nawet się wydaje okrop
                                  > ne dla nich takie liczenie. To działa na zasadzie wizyt i rewizyt. " Raz Wy mni
                                  > e u siebie ugościcie za darmo, raz ja was"

                                  O, a ktos od Borejkow mial okazje (i zamiar) rewanzowac sie Zeromskim kilkutygodniowa goscina ? Przypominam, w tym czasie Aniela i Bernard to mlode malzenstwo na dorobku, wynajmujace w Poznaniu mieszkanie i placace za wynajem, ogolnie w sytuacji finansowej gorszej niz Stryby.
                                  • bupu Re: sporty dobre i złe 23.05.19, 09:32
                                    tt-tka napisała:


                                    > O, a ktos od Borejkow mial okazje (i zamiar) rewanzowac sie Zeromskim kilkutygo
                                    > dniowa goscina ? Przypominam, w tym czasie Aniela i Bernard to mlode malzenstwo
                                    > na dorobku, wynajmujace w Poznaniu mieszkanie i placace za wynajem, ogolnie w
                                    > sytuacji finansowej gorszej niz Stryby.

                                    A czy Borejkowie, zwłaszcza w nowszych tomach, rewanżują się komukolwiek za cokolwiek? Bo mam wrażenie, że jak chmurka wisi nad nimi przekonanie, że im się te usługi należą.

                                    Taki doktor Kowalik na przykład. Przylatuje w Wigilię do Ignaca w firankach, oraz na każde inne wezwanie, chociaż na brak zajęć zawodowych narzekać nie może. Dostał on bodaj kawałek makowczyka cium cium pyszulka, w ramach rewanżu?

                                    Albo Bernard, który nadkłada drogi chociaż czas go goni, żeby pojechać z Laurą po kieckę (bo dysponującemu samochodem Gabonowi nie chce się ruszyć tyłka). Czy ktoś mu chociaż podziękował?

                                    Albo Robroj, zbierający po Toruniu zbłąkane Pyziakówny. Przypomnijcie mi, wystękała Gabryjela jakieś podziękowania, czy była zbyt zajęta pławieniem się w obłoku męczeństwa?
                                    • tt-tka Re: sporty dobre i złe 23.05.19, 11:03
                                      bupu napisała:



                                      > A czy Borejkowie, zwłaszcza w nowszych tomach, rewanżują się komukolwiek za cok
                                      > olwiek? Bo mam wrażenie, że jak chmurka wisi nad nimi przekonanie, że im się te
                                      > usługi należą.


                                      Pytanie bylo retoryczne...

                                      > Taki doktor Kowalik na przykład. Przylatuje w Wigilię do Ignaca w firankach, or
                                      > az na każde inne wezwanie, chociaż na brak zajęć zawodowych narzekać nie może.
                                      > Dostał on bodaj kawałek makowczyka cium cium pyszulka, w ramach rewanżu?

                                      Czy ktos go chociaz raz zapytal, co tam u jego potomstwa ? Wiemy, ze nie, nowiny o Romie Pulpa ma z naszej klasy. Dr K. jest dosc dobry, zeby go wzywac, nawet bez potrzeby (w domu byla lekarka), ale nie dosc dobry, by choc grzecznosciowo spytac o jego rodzine.
                      • przymrozki Re: sporty dobre i złe 17.05.19, 20:04
                        bupu napisała:

                        > Tu wchodzimy na śliską kwestię finansów ekipy, która najwyraźniej zamierzała ob
                        > zerać Bernardów w tej Łebie, bo kasy im starczyło raptem na dwa grupowe posiłki
                        > w knajpie (Wars i miasteczko), raz bilety autobusowe i raz taryfę. Plus drobia
                        > zgi. Nędzny to budżet zaiste.

                        Tak myślę, kiedyś nawet, posiłkując się książką, wyliczyłam, ile miała przy sobie Natalia w momencie rozpoczęcia podróży. To był ten wątek:

                        forum.gazeta.pl/forum/w,25788,164594208,164594208,Natalia_w_Lebie.html
                        Albo panny zamierzały żyć na garnuszku Aniel, albo od początku wiedziały, jak się skończy ich przygoda. Innymi słowy, albo z Natalii, za pełną aprobatą Gaby, wyszło straszne chamidło, albo miała miejsce wpadka w logice świata przedstawionego.
                        • jakgdyby.nigdynic Re: sporty dobre i złe 23.05.19, 11:18
                          przymrozki napisała:

                          > Albo panny zamierzały żyć na garnuszku Aniel, albo od początku wiedziały, jak s
                          > ię skończy ich przygoda. Innymi słowy, albo z Natalii, za pełną aprobatą Gaby,
                          > wyszło straszne chamidło, albo miała miejsce wpadka w logice świata przedstawio
                          > nego.

                          Czytając litanię zarzutów wobec Nutrii w NiN nie mogę wyjść z podziwu, jak bardzo można ulec własnej niechęci do postaci i interpretować wszystkie zabiegi literackie oraz rozwój fabuły, jako świadczące o chamstwie Borejków (en masse).
                          Skądinąd wiemy, iż państwo B są bohaterami pozytywnymi, więc i ich zachowania mieszczą się w kategorii pozytywnych, choć - jeszcze na etapie NiN - nie są lukrowaną laurką. I tak, Natalia daje się zdominować Tygrysowi. Tak, Natalia bezmyślnie przepuszcza pieniądze. Tak, Natalia wybiera możliwie najgłupszy sposób uwolnienia się od Filipa. Tak, Natalia powinna jak najszybciej zawieźć chore dziecko do domu.
                          ALE
                          Nie dość, że każde jej zachowanie jest fabularnie usprawiedliwione oraz zgodne z jej charakterem poetycznej niedojdy, to jeszcze na dodatek buduje postać wiarygodną. Ileż to razy na tym forum pojawiały się narzekania na bohaterki zbyt idealne? Zbyt idealne źle, zbyt nieidealne - też źle... No nic nie poradzisz...
                          PS Chciałam przypomnieć, że w początku lat 90, kiedy toczy się akcja NiN ceny były bardzo rozchwiane. Posiłek w Warsie albo restauracji był luksusem i nie ma co porównywać tego do dzisiejszych relacji cenowych.
                          • przymrozki Re: sporty dobre i złe 23.05.19, 13:32
                            jakgdyby.nigdynic napisała:

                            > Czytając litanię zarzutów wobec Nutrii w NiN nie mogę wyjść z podziwu, jak bard
                            > zo można ulec własnej niechęci do postaci i interpretować wszystkie zabiegi lit
                            > erackie oraz rozwój fabuły, jako świadczące o chamstwie Borejków (en masse).
                            (..)
                            > Nie dość, że każde jej zachowanie jest fabularnie usprawiedliwione oraz zgodne
                            > z jej charakterem poetycznej niedojdy, to jeszcze na dodatek buduje postać wiar
                            > ygodną.

                            No nie wiem, czy przyjeżdżanie do kogoś w gościnę praktycznie bez własnych pieniędzy jest dowodem na romantyczne niedojdostwo. Raczej na cwane gapiostwo. I to nie tyle rozmemłanej Natalii, co konkretnej i empatycznej Gabrieli. Natalia chciała samotnie łazić po plaży o chlebie i wodzie.
                            • tt-tka Re: sporty dobre i złe 24.05.19, 11:32
                              przymrozki napisała:


                              > No nie wiem, czy przyjeżdżanie do kogoś w gościnę praktycznie bez własnych pien
                              > iędzy jest dowodem na romantyczne niedojdostwo. Raczej na cwane gapiostwo. I to
                              > nie tyle rozmemłanej Natalii, co konkretnej i empatycznej Gabrieli. Natalia ch
                              > ciała samotnie łazić po plaży o chlebie i wodzie.


                              A otoz. Bo niezaleznie od (braku) pieniedzy Gabon wpycha Zeromskim - dwoje doroslych, dwoje malych dzieci i byc moze ojciec Anieli, wszyscy w pokoju z kuchnia - swoje corki, o ktorych wiemy, ze potrafia wpakowac sie komus do pokoju i nawet tekst "wynocha" nie naklania ich do wyjscia; szarpia za klamke i dobijaja sie do zamknietych drzwi, poki sie ich nie wpusci; podbieraja, przynajmniej jedna, cudze rzeczy bez pytania; sa lakome, ze nie powiem zarloczne i na lody potrafia (przynajmniej jedna) nawet ukrasc; maja (przynajmniej jedna) ulubiony zwyczaj przebiegania tuz przed maska nadjezdzajacego samochodu;
                              • tt-tka Re: sporty dobre i złe 24.05.19, 11:54
                                ...ucieklo
                                a empatyczna i wrazliwa jak wszyscy diabli druga siostra mowi "tygrysek MNIE przeraza", ale nie mowi, a nawet nie mysli "ona jest bardzo klopotliwa i dokuczliwa dla otoczenia i moze koncertowo spieprzyc wypoczynek nie tylko moj, ale i Zeromskich".
                                • sayoasiel Re: sporty dobre i złe 24.05.19, 12:33
                                  tt-tka napisała:

                                  > ...ucieklo
                                  > a empatyczna i wrazliwa jak wszyscy diabli druga siostra mowi "tygrysek MNIE pr
                                  > zeraza", ale nie mowi, a nawet nie mysli "ona jest bardzo klopotliwa i dokuczli
                                  > wa dla otoczenia i moze koncertowo spieprzyc wypoczynek nie tylko moj, ale i Ze
                                  > romskich".
                                  >

                                  To by było kompletnie nie w stylu Nutrii. No i niezbyt sympatyczne myślenie w takich słowach. Naprawdę nie jest mi żal,że tak to nie zostało napisane. Ja bym tak nie pomyślała, tak...ostro, nawet o faktycznie kłopotliwym dziecku. Po prostu bym się bała, że sobie nie poradzę i,że opieka nawet nad najgrzeczniejszym dzieckiem to nie jest to,co miałam zamiar robić. Za to Gabę potępiam. Tyle,że, to wszystko co napisałyście może wskazywać na to, dlaczego GABA chciała to kłopotliwe dziecko komuś wcisnąć.
                                • przymrozki Re: sporty dobre i złe 24.05.19, 13:17
                                  tt-tka napisała:

                                  > ...ucieklo
                                  > a empatyczna i wrazliwa jak wszyscy diabli druga siostra mowi "tygrysek MNIE pr
                                  > zeraza", ale nie mowi, a nawet nie mysli "ona jest bardzo klopotliwa i dokuczli
                                  > wa dla otoczenia i moze koncertowo spieprzyc wypoczynek nie tylko moj, ale i Ze
                                  > romskich".

                                  Natalia by tak nie powiedziała, ale tyle trzeba jej przyznać, że ona, w pierwszym odruchu, odmówiła. Potem podjęła dyskusję, używała argumentów, zaproponowała coś w rodzaju kompromisu ("wezmę tylko Pyzę"), a na szantaż emocjonalny siostry odpowiedziała własnym (wypominając Laurze kradzież i zwracając uwagę, że Tygrysowi należy się kara).

                                  Jest to chyba jedyny przypadek w "Jeżycjadzie", żeby nieasertywna Natalia reagowała na naciski bliskiej osoby nie milczącym oporem, ale jasnym (jak na nią) komunikatem. Truskawkowego wybuchu nie liczę, bo on był skutkiem odkładania się wielu drobnych, niewypowiedzianych odmów, ulało się potem, biedaczce, jak nie przymierzając Ziutkowi.

                                  Tłumacząc jej pierwszą odmowę z nataliowego na ogólnoludzki, to było właśnie coś w rodzaju "nie, nie, nie chcę, twoje dziecko jest kłopotliwe, dokuczliwe, nie sposób go upilnować, nie wezmę sobie na głowę takiego ciężaru". Gabriela, jako siostra Nutrii w wieloletnim stażem, musiała rozumieć, że Natalia naprawdę bardzo nie chce. A mimo to naciskała przesuwając się z argumentami coraz niżej pasa.
                                  • tt-tka Re: sporty dobre i złe 24.05.19, 13:26
                                    W sumie masz racje, Przymrozki :)
                                    Biorac pod uwage jej sposob komunikowania sie, to Natalia rzeczywiscie powiedziala to, co nalezalo powiedziec.
                                    To Gaba olala calkowicie, ze corka jest klopotliwa dla innych i moze byc niebezpieczna dla siebie, a siostra sie na opiekunke potworka nie nadaje. Furda corki, siostra i Zeromscy, byle ona, Gaba, miala spokoj.
                          • bupu Re: sporty dobre i złe 23.05.19, 16:35
                            jakgdyby.nigdynic napisała:

                            > przymrozki napisała:
                            >
                            > > Albo panny zamierzały żyć na garnuszku Aniel, albo od początku wiedziały,
                            > jak s
                            > > ię skończy ich przygoda. Innymi słowy, albo z Natalii, za pełną aprobatą
                            > Gaby,
                            > > wyszło straszne chamidło, albo miała miejsce wpadka w logice świata przed
                            > stawio
                            > > nego.
                            >
                            > Czytając litanię zarzutów wobec Nutrii w NiN nie mogę wyjść z podziwu, jak bard
                            > zo można ulec własnej niechęci do postaci i interpretować wszystkie zabiegi lit
                            > erackie oraz rozwój fabuły, jako świadczące o chamstwie Borejków (en masse).
                            > Skądinąd wiemy, iż państwo B są bohaterami pozytywnymi, więc i ich zachowania m
                            > ieszczą się w kategorii pozytywnych, choć - jeszcze na etapie NiN - nie są lukr
                            > owaną laurką. I tak, Natalia daje się zdominować Tygrysowi. Tak, Natalia bezmyś
                            > lnie przepuszcza pieniądze. Tak, Natalia wybiera możliwie najgłupszy sposób uwo
                            > lnienia się od Filipa. Tak, Natalia powinna jak najszybciej zawieźć chore dziec
                            > ko do domu.
                            > ALE
                            > Nie dość, że każde jej zachowanie jest fabularnie usprawiedliwione oraz zgodne
                            > z jej charakterem poetycznej niedojdy, to jeszcze na dodatek buduje postać wiar
                            > ygodną.

                            Skoro w kabzie Nutrii dnieje po tych paru niewielkich w sumie wydatkach, to nijak nie starczyłoby jej na żywienie trzech osób nad morzem, w pełni sezonu. Ergo, ktoś zamierzał zwalić żywienie tej wycieczki na Bernardów. Nie Nutria, tylko Gaba, która finansowała swoje dziatki, a ona rozmamłaną poetessą nie jest.
    • tt-tka Re: sporty dobre i złe 09.06.19, 18:04
      Nie wiem, czy w ramach aktywnosci fizycznej mozna dopisac bieganie za praca ? Jesli tak, to Fryc jest jedynym, ktory te dyscypline uprawia, wszystkim innym spada z nieba.
      No, moze jeszcze Bernard... ale on za ewentualnymi zleceniami to raczej snuje sie niz biega. Czy moze zle pamietam ?
      • bupu Re: sporty dobre i złe 09.06.19, 20:32
        tt-tka napisała:

        > Nie wiem, czy w ramach aktywnosci fizycznej mozna dopisac bieganie za praca ? J
        > esli tak, to Fryc jest jedynym, ktory te dyscypline uprawia, wszystkim innym sp
        > ada z nieba.

        No przepraszam, Grzegorz jest taką zwiędłą kalarepą w zmiętym celofanie, że w latach 90, kiedy informatycy byli rozrywani na wszystkie strony, on, szpecjalista od komputerów nie mógł znaleźć pracy w tej branży. Zapewne dlatego, że nie chciała spaść mu z niebios wprost pod spowite w celofan stópki.
        • marzenna114 Re: sporty dobre i złe 10.07.20, 09:48
          Wakacje, więc wróciłam do Feblika. Czytam wyrywkowo, co nudniejsze fragmenty opuszczam :). I zauważyłam nowe nieścisłości związane ze sportem. Agnieszka, gdy zobaczyła Ignasia wyglądał na barczystego dryblasa. Tylko jak on mógł być barczysty? Od siedzenia mu te barki urosły? Nie jest wspomniane, żeby cokolwiek uprawiał - pływał chyba sporadycznie. A z książek wynika, że ruchu unikał. W takim razie powinien być chudzielcem z cienkimi ramionami, a nie barczystym mężczyzną. A zresztą chyba nogi miał chude, więc nie mogły mu urosnąć same barki. Druga sprawa to karate, które uprawia Tekla i mama Agnieszki. W Febliku jak dla mnie uprawianie karate ma wydźwięk negatywny (kiedyś było pozytywne). Kobiety nie uprawiają karate, żeby się obronić (mężczyźni przeważnie też)- od tego są zajęcia samoobrony. Dziewczyna musi naprawdę długo uprawiać karate, żeby mogła to wykorzystać do obrony przed napastnikiem, a i tak mam wątpliwości czy w razie zagrożenia uda jej się obronić. Poza tym Tekla i jej matka są opisywane jako muskularne blondynki. No cóż, od samego karate nie ma szansy stać się muskularnym. To trzeba chodzić na siłownię i robić trening siłowy. Od samego karate to można być zwinnym, wysportowanym, szybkim, ale na pewno nie muskularnym - w każdym razie kobiecie na karate muskuły się nie rozwiną. Poza tym Agnieszka zastanawia się czy matka udręcza się na treningu. Więc sport to nie przyjemność tylko udręka :).
          • tt-tka Re: sporty dobre i złe 10.07.20, 10:21
            Malo, ze jest barczysty, to i strzaskany na cegle. W WdO, ktora dzieje sie w tym samym czasie jest blady i chudonogi :)

            Karate bylo pozytywne, gdy uprawiale je Bella, ale juz u Krystiana we wczesniejszym Brulionie bylo be, tzn uprawiajacy je Kryszian okazal sie byc be. I fuj na dodatek. Janicka w McD uprawiala byla w porzo mimo czy z powodu karate, ale pozniej okazala sie byc namolna dziwa wieszajaca sie na Jozwie.

            tak ogolnie to widac, ze MM nie ma pojecia ani co to jest karate, ani jak czlowiek z tym zyje :)

            Age udrecza kazdy wysilek poza tym podejmowanym dla Borejkow, ale sama matka nie traktuje treningu jako udreki, a ilustracja pokazuje kobiete rzeczywiscie muskularna - w przeciwienstwie do podobno wysportowanej, ale ilustracyjnie wyniszczonej Gaby.
              • marzenna114 Re: sporty dobre i złe 10.07.20, 11:21
                Ale to że Tekla i matka są muskularne nie ma wydźwięku pozytywnego. Widocznie autorka uważa, że to nie przystoi kobiecie :). Ostatnio dopuszczalne jest chyba tylko bieganie dla zdrowia (Gaba) i jazda na rowerze (Józek). Małe Rojki siedzą w wakacje na d... Jędruś musi prosić, żeby ktoś z nim poszedł nad jezioro. Szymon przez całą książkę siedzi (najczęściej na sedesie) z nosem w laptopie. A jeszcze jedno mnie drażni - podobno Natalia i Robert nie mogą iść nad wodę, bo ich słońce spali. Tam nad jeziorem były chyba drzewa? A poza tym czy autorka nie słyszała o kremach z filtrem? Przecież stare Rojki mogą się posmarować 50tką i chodzić w upale nawet w samo południe. A słońce nawet ich nie muśnie.
                • tt-tka Re: sporty dobre i złe 10.07.20, 12:30
                  Stare Rojki wola sie miziac niz zajac synem. U matolecznej Matalii normalka, Robertowi sie dziwie. Tzn dziwilabym sie, gdybym nie wiedziala, co facetom robi w glowe i charakter slub z Borejkowna.

                  Bupu wczesniej pisala, ze jakiekolwiek starania o wyglad czy kondycje w wykonaniu kobiet sa naganne. Szczupla i wysportowana nalezy byc ot tak, samosie, a nie poswiecac temu czas przeznaczony dla rodziny i na prace !
                • przymrozki Re: sporty dobre i złe 10.07.20, 20:36
                  marzenna114 napisał(a):

                  > - podobno Natalia i Robert nie mogą iść nad wodę, bo ic
                  > h słońce spali. Tam nad jeziorem były chyba drzewa? A poza tym czy autorka nie
                  > słyszała o kremach z filtrem? Przecież stare Rojki mogą się posmarować 50tką i
                  > chodzić w upale nawet w samo południe. A słońce nawet ich nie muśnie.

                  Wydaje mi się, że tam mogło chodzić nie o opaleniznę, a o ogólny dyskomfort spowodowany pogodą. Z NiN miało wynikać, że Natalia fatalnie znosiła słońce i upały. Oczywiście, nie przeszkodziło jej to kilka lat później pracować na Cyprze. Ale może tam słońce słabiej operuje niż w małopolskim lesie.

                  I zgadzam się, że kobieta borejkowska ma być wysportowana, ale nie może uprawiać sportu. Co ciekawe, najmniej muskularna jest Patrycja, chociaż pracująca fizycznie i najwyraźniej ma krzepę. Najbardziej wysportowana ma być zaś Gabunia, która nie licząc licealnego epizodu (trzydzieści lat temu) z fizyczną aktywnością nie miewa nic wspólnego.
                  • jontrew Re: sporty dobre i złe 11.07.20, 12:17
                    przymrozki napisała:

                    > I zgadzam się, że kobieta borejkowska ma być wysportowana, ale nie może uprawia
                    > ć sportu. Co ciekawe, najmniej muskularna jest Patrycja, chociaż pracująca fizy
                    > cznie i najwyraźniej ma krzepę. Najbardziej wysportowana ma być zaś Gabunia, kt
                    > óra nie licząc licealnego epizodu (trzydzieści lat temu) z fizyczną aktywnością
                    > nie miewa nic wspólnego.
                    Kobieta borejkowska ma też być szczupła bez wysiłku, atrakcyjna bez dbania o siebie i używania kosmetyków, dobrze ubrana, ale bez strojenia się, wykształcona- między praniem a zmywaniem, z karierą zawodową bez stresu, uwielbiana dokładnie taka, jaka jest i doceniana przez cały świat oraz wszystkie okoliczne bezdomne zwierzątka. Oprócz gotowana kobiecie borejkowskiej wypada publiczne czytać, choć tylko książki ambitne. Nawet pisanie jest już wstydliwe i Mila uskutecznia je pokątnie.
                    • bupu Re: sporty dobre i złe 12.07.20, 11:17
                      jontrew napisała:

                      > Kobieta borejkowska ma też być szczupła bez wysiłku, atrakcyjna bez dbania o si
                      > ebie i używania kosmetyków, dobrze ubrana, ale bez strojenia się,

                      No więc to mnie zadziwia w Neoborejkach, że oni tam wszyscy (z wyjątkiem Józwy i Flobrostwa) uprawiają potwornie siedzący tryb życia i do tego cały czas żrą. Ostatnio u Patrycji, te wszystkie bułeczki, masełka, sosiki i inne rogaliki i wciąż są wytwornie szczupli. Tak o, bez niczego.
                      .
                      • jontrew Re: sporty dobre i złe 14.07.20, 12:40
                        Mam wrażenie, że autorce właśnie o to "ot tak, bez niczego" chodzi. Taki jej konik. Bohaterowie pozytywni nie muszą się starać, wszystko co najlepsze (razem ze znajomością języków, cytatów, wykształceniem, nawet formą fizyczną) mają po prostu w sobie, bo są Borejkami. Smutny to przekaz, ale skoro nastolatki za Jeżycjadą jakoś nie szaleją, to pewnie im nie zaszkodzi.
                    • przymrozki Re: sporty dobre i złe 11.07.20, 15:29
                      tt-tka napisała:

                      > Tak gwoli scislosci to aktywnosc sportowa Gabuni byla notowana po raz ostatni (
                      > zaocznie) przed sylwestrem z KK. Czyli czterdziesci lat temu :)

                      Prawda. Czterdzieści lat temu. Musiała się nieźle wtedy naćwiczyć, skoro jej na tak długo starczyło.
                      • tt-tka Re: sporty dobre i złe 11.07.20, 15:53
                        No.
                        Aczkolwiek juz w Imieninach, po trzech dniach siedzenia na lotnisku, z teczka i przespacerowac Ignasia wysyla Roze zamiast sama pocwiczyc swoj "wytrenowany (kiedy ????) bieg", na dworcu w McD nie potrafi dogonic syna i Magdy obciazonych bagazem, zeby ich przestrzec, ze pod rondem bija, po zakupy wysyla meza i corka zamiast biegac i nosic ciezary osobiscie (TiR), tamze na poszukiwania, nb juz znalezionej, corki rusza z czterolatkiem, nie biega od jednej rany boskie kolezanki do drugiej jak kot z pecherzem, nawet nie ruszy odwloka z fotela, gdy jej uzadlony szerszeniem synek biegnie wprost do jeziora... moze i grala kiedys w kosza, ale refleks ma szachisty, a ruchliwosc leniwca.
                        • marzenna114 Re: sporty dobre i złe 13.07.20, 09:46
                          Ale Gaba deklaratywnie jest określona przez Musierowicz jako "miłośniczka biegania dla zdrowia". Ale fakt w żadnej książce nie biega. Może ona kocha patrzeć jak inni biegają :) i od samego patrzenia utrzymuje formę.
                          • marzenna114 Re: sporty dobre i złe 20.07.20, 10:01
                            Dopiszę jeszcze moje refleksje na temat piłki nożnej w którą grał Józinek. Był on chyba określany jako zapalony piłkarz, a w piłkę grał tylko na podwórku, tylko z kolegami. Jeżeli jakieś dziecko w wieku Józka wykazywałoby takie zamiłowanie do piłki, to normalny rodzic zapisałby je na piłkę nożną normalnie do klubu. Nawet śpiący Marek byłby w stanie to ogarnąć. Początkowo jest problem z wożeniem na treningi, ale ożna znaleźć mały klub w pobliżu domu, albo zagonić seniorów do pomocy w wożeniu wnuka (nawet i komunikacją miejską). Od 4 klasy podstawówki może jeździć sam (mój jeździł sam od 3 w ciągu dnia).
                            Z kolegami z podwórka owszem można grać, ale raczej na etapie podstawówki. Potem tak od wieku mniej więcej 12 lat coraz trudniej znaleźć kilku (nawet 4,5 kolegów, którzy będą chcieli grać rekreacyjnie). Moich 2 synów szukało kolegów do piłki (w klasie każdego z nich i z podwórka) i naprawdę ciężko było znaleźć czasem nawet 4. Więc ta piłka nożna Józka to kolejna bzdura - faktycznie mógł dużo grać, ale mniej więcej do 4 klasy, potem wcale koledzy się nie wyrywają do grania i jeżeli dziecko nie jest zapisane do klubu, to nie gra bo nie ma z kim. Może raz w tygodniu uda się zebrać ekipę, a i to nie zawsze. chyba, że Józek grał sam ze sobą albo z Ignasiem.
                            • tt-tka Re: sporty dobre i złe 20.07.20, 10:31
                              Tez racja.
                              To może Jozwa zrezygnowal z pilki, bo mu zabrakło wspolgraczy ? Albo/i okazało sie, ze w grach zespołowych to on sie niespecjalnie odnajduje, względnie inni z nim sie nie odnajdują ?
                              I przesiadł sie nasz Jozwa na rower, a Idunia zaraz dorobila do tego ideolo :)
                              • przymrozki Re: sporty dobre i złe 20.07.20, 11:49
                                tt-tka napisała:

                                > To może Jozwa zrezygnowal z pilki, bo mu zabrakło wspolgraczy ?

                                Coś mi się kołacze po głowie, że zrezygnował z piłki, bo nie chciał skończyć jako premier. Ale może przeczytałam to na forum nie u MM, więc się nie upieram. Do tekstu źródłowego nie spieszy mi się wracać.

                                Na pewno Józinek mógł skończyć jak premier wcześniej, kiedy zasikał usta w "Córce Robrojka". Matka go wtedy przestrzegała przed tym strasznym losem.
                                • piotr7777 Re: sporty dobre i złe 21.07.20, 09:28
                                  No, nie zasikał tylko zaciskał (zasikanie ust jest chyba fizycznie niemożliwe). I nie w Cóce Robrojka a w Języku Trolli. Co prawda i premier z czasów Córki Robrojka (Cimoszewicz) i ten z Języka Trolli (Miller) w sposób oczywisty nie byli lubiani przez Idę i MM, ale zaciskanie ust charakteryzowało tego drugiego w końcowym okresie rządów, kiedy już wiedział, że jego czas się kończy. Cimoszewicz miał zawsze arogancki wyraz twarzy i taki ton (nawet jeśli mówił coś neutralnie czy wręcz ciepło, nie wychodziło), ale ust nie zaciskał.
                            • sayoasiel Re: sporty dobre i złe 20.07.20, 20:35
                              Koło mojego domu jest Orlik. NIGDY nie jest pusty. To nie jest bzdura. Gdzie bym nie mieszkała, tam, gdzie był choćby skrawek trawy, tam gromadzili się chłopacy ( i dziewczyny też), żeby pograć. W bardzo różnym wieku. Przykro mi,że synom nie udało się znaleźć nikogo do gry,ale ekstrapolujmy.
                              • marzenna114 Re: sporty dobre i złe 21.07.20, 08:59
                                Z moich obserwacji wynika, że grają głównie dzieci z podstawówki - raczej młodsze. Szesnastolatek raczej nie zagra z dziećmi w wieku lat 12 i to właśnie starszym trudno znaleźć partnerów do gry. W moich okolicach niektóre boiska zarastają trawą, bo nikt nie gra, ale być może są jeszcze rejony, gdzie dzieci są normalne i grają. Bardziej chodziło mi o to, że Józek określany jest jako piłkarz (przynajmniej takie odnosiłam wrażenie w kolejnych tomach), a w żadnym razie piłkarzem nie był. I się zastanawiam czy Musierowicz zdaje sobie sprawę, że teraz dzieci trenują w klubach nawet małych, bo takie kluby istnieją nawet na wioskach, a co dopiero mówić o Poznaniu. I wtedy mają gwarancję 2-3 treningów w tygodniu i meczów. A oczywiście mogą dodatkowo umawiać się z kolegami. A to, że chłopca wykazującego takie zainteresowanie piłką jak Józek nie zapisuje się do klubu uważam za ewidentne zaniedbanie przez rodziców. Ida niby promuje zdrowy tryb życia, ale o synu nie myśli. Poza tym w klubie dziecko trenuje cały rok - w zimie, w jesieni, podczas deszczu, a na orlikach to chyba jednak przy względnie ładnej pogodzie.
                                • piotr7777 Re: sporty dobre i złe 21.07.20, 09:34
                                  No może coś być na rzeczy.
                                  Po pierwsze do pewnego momentu istnieją szkolno- podwórkowe paczki. Wszyscy chodzą do tej samej podstawówki a piłka nożna (w przeciwieństwie do bardziej wymagającej siatkówki czy koszykówki) to rzeczywiście sport bardzo prosty do gry zespołowej. Tu mi się przypomina piosenka Jaromira Nohavicy "Trzy rogi karny"
                                  Potem kiedy się idzie do średniej szkoły (Często w innej dzielnicy lub wręcz w innym mieście) te więzy podwórkowe ulegają osłabieniu. W dodatku pojawia się zainteresowanie płcią przeciwną i trudniej jest skrzyknąć ekipę na wspólne granie.
                                  Borejkowie pomijając dopisane post factum ognisko muzyczne Laury i kółko polonistyczne Łusi (ważne dla fabuły) niespecjalnie dbają o pozaszkolne zaiteresowania dzieci. Ale to temat na inną opowieść

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka