Dodaj do ulubionych

offtop z forum o Montogmery, małe kobietki/scarlet

18.01.20, 17:10
Może na tym forum ten temat będzie ciekawy :)

Czytam teraz Małe kobietki i myślę sobie, jaki jest ogromny kontrast między nimi a Scarlett. Ona w wieku chyba 16 lat jest niezłą flirciarą, nikogo nie dziwi jej zamążpójście w tym wieku itd. Najstarsza z małych kobietek, w tym samym wieku, jest opisywana jak mała dziewczynka, niemająca pojęcia o relacjach damsko-męskich. Obrazą jest dla niej sugestia obcych osób, że może w przyszłości mogłoby dojść do małżeństwa między nią a przyjacielem domu Lauriem - przecież to nie do pomyślenia! to tylko przyjaciel, jak można w ogóle brać pod uwagę, że coś innego z tego mogłoby się rozwinąć!
Rozumiem, że i konwencja literacka jest inna w obu powieściach (Małe kobietki są dość nachalnie dydaktyczne i może bohaterki trochę udziecinniono?), i odstęp czasowy pomiędzy napisaniem książek a czasem akcji również jest różny, Małe kobietki wydane zaraz po wojnie, Przeminęło z wiatrem napisane po kilkudziesięciu latach. Może faktycznie dziewczęta w czasach wojny były raczej dziecinne jak Meg, a Mitchell projektowała na Scarlett bardziej współczesną mentalność? A może faktycznie Północ i Południe to dwa światy :)
Co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • marutax Re: offtop z forum o Montogmery, małe kobietki/sc 18.01.20, 18:36
      Decydująca jest przede wszystkim całkiem różna grupa docelowa. "Małe kobietki" to powieść dla dorastających dziewczynek, "Przeminęło z wiatrem" dla ludzi dorosłych. "Małe kobietki" to taka "Jeżycjada" z podwójną dawką dydaktyzmu. Poza tym nie przesadzajmy z robieniem z Meg dziewczynki. Na co dzień ma być przykładną córką i siostrą, obraca się w zamkniętym środowisku, żyje w skromnych warunkach. Kiedy ma jedyną okazję (podczas wizyty u znajomych) flirtuje i daje się stroić. Obrazą jest nie sugestia małżeństwa, ale sugestia, że pani March "ma plany" wobec Lauriego i cała przyjaźń to tylko zasłona dymna, która ma umożliwić usidlenie bogatego młodzieńca.
      • kooreczka Re: offtop z forum o Montogmery, małe kobietki/sc 18.01.20, 19:04
        Pociągnę to dalej
        Alcott: samodzielnie utrzymująca się feministka, córka zdziwaczałego reformatora, stroniąc od związków, wznająca idee samodzielności kobiet.
        Mitchell: ze względnie zamożnej i stabilnej rodziny, przelewa w powieść mit "Przegranej Sprawy", którą karmiono ją od dziecka.
        Obie przerysowują realia, ale Alcott opisuje swiat swojej czytelniczki i chce zmieniać te zastałe, Mitchell wzdycha nieco za upadła cywilizacją.
        Nie przesadzałabym z uznawaniem ich za źródła historyczne, co najwyżej prezentacje pewnych idei

        Ale
        Trop "wielkopański" ma również pewne uzasadnienie- W XIX wieku istniały spore różnice socjoekonomicznogeograficzne w kwestii zamążpójścia.
        Po pierwsze- wiek gotowości zbiegał się z zakończeniem edukacji i uzyskaniem pewnej zdolności do niezależności ekonomicznej. Panna z klasy średniej czy inteligencji zaczynała mieć adoratorów, kiedy kończyła edukację- czy to pensję czy domową. Z niższych warstw- kiedy zdobyły umiejętności wystarczające do prowadzenia domu plus coś tam odłożyły (zazwyczaj jako służące czy robotnice sezonowe). W dodatku konkurent z obu klas musiał zazwyczaj "się ustawić"- odziedziczyć coś ), odłożyć, założyć praktykę, czy mieć choćby widoki na takowe- dobrym przykładem jest Gilbert, który ma odziedziczyć praktykę lekarską po wuju, a w czasie kiedy kończy studia Ania zarabia w szkole. Wszystko skutkowało późniejszym wiekiem zaręczyn ale też długim czasem przed ślubem.
        Natomiast środowiska wielkopańskie zazwyczaj praktykowały krótszą edukację, a młodzi nie musieli się liczyć z pieniędzmi- i tu związki zawierano wcześniej, ale w grę wchodziły różnice regionalne. W Europie, gdzie kobieta sama wychodziła w świat, podróżowała oraz (przynajmniej w teorii) powinna męża pokochać średnia kształtowała się koło 20 lat. Kraje "plantatorskie" gdzie kobiety żyły we względnym zamknięciu, bardziej poddane władzy ojca praktykowały małżeństwa szokująco wczesne dla swoich kolegów- w Brazylii 12 letnie panny młode jeszcze w drugiej połowie XIX wieku nie były rzadkością.
        • mika_p Re: offtop z forum o Montogmery, małe kobietki/sc 18.01.20, 23:12
          Niemniej, pamiętajmy, że w normalnych warunkach Scarlett by nie wyszła za maż tak szybko, narzeczeństwo powinno trwać rok albo co najmniej pół, a ona się uparła i rodzina w zasadzie nie bardzo miała argumenty, żeby jej wybić ślub z głowy, bo wybuchła wojna. Gdyby nie wojna, Scarlett może by ochłonęła - a tak miała tylko dwa tygodnie do ślubu Ashleya z Melanią (przełożonego z jesieni na maj), to sobie chociaż wyszła za mąż dzień wcześniej.

          --
          Dla starożytnych Rzymian algebra była niesamowicie prosta, ponieważ X zawsze było 10.
    • marutax Re: offtop z forum o Montogmery, małe kobietki/sc 19.01.20, 17:41
      I jeszcze: "Może faktycznie dziewczęta w czasach wojny były raczej dziecinne jak Meg, a Mitchell projektowała na Scarlett bardziej współczesną mentalność" - to chyba odwrotnie, to bohaterki Alcott mają mentalność zbliżoną do dziewcząt z naszych czasów. Nie planują małżeństwa w wieku lat szesnastu, zdobywają umiejętności, snują plany... Tylko najstarsza Meg konkretniej myśli o małżeństwie i rodzinie, i to gdzieś w przyszłości. Nie patrzy na facetów w okół jak na potencjalnych wielbicieli czy kandydatów do ręki.
      To Scarlett z początku powieści jest taką prowincjonalną, stereotypową "panienką z bogatego domu", dla której ślub to jedyna droga, która stawia siebie w pozycji księżniczki z bajki. Nie ma zainteresowań, jej ambicje ograniczają się do bycia piękną, bogatą i podziwianą.
      Gdyby zrobić charakterystykę współczesnej szesnastolatki to o wiele więcej wspólnego miałaby z pannami March, niż z panienką O'Hara.

        • kooreczka Re: offtop z forum o Montogmery, małe kobietki/sc 19.01.20, 22:20
          Austen to czasy nieco wcześniejsze, gdzie dziewczęta bywały uświadamiane a na pewno mniej chronione przed wiedzą- choćby zamożne ciężarne wychodziły swobodnie do dnia porodu, a większość domów miała jeden pokój dziecięcy. A ówczesna prasa kochała seksualne skandale i opisywała je nie przebierając w słowach.
          Trzymanie dziewcząt w nieświadomości to wykwit XIX wiecznej kultury mieszczańskiej gdzie wychowanie córek na aniołki nie mające o niczym pojęcia było szczytem elegancji i moralności, do którego należało aspirować- kobieta powinna ukrywać ciążowy brzuch, a panienki dostały odrębne pokoje, powszechnie cenzurowano wszystko co mogło się skojarzyć a co dziewczęta mogły dostać do ręki.
          • apersona Re: offtop z forum o Montogmery, małe kobietki/sc 20.01.20, 11:51
            Słynna XIX wieczna pruderia rozwija się dopiero za panowania królowej Wiktorii tj. po 1840 w klasach średnich, jakiś pierwszy rzut wśród arystokracji na kontynencie to Święte Przymierze po 1815 i świętoszkowata religijność jako reakcja na bezbożność rewolucji i czasów napoleońskich.
            Pospólstwo kotłuje się bez zahamowań.
    • briar_rose Re: offtop z forum o Montogmery, małe kobietki/sc 31.01.20, 01:51
      Inne czasy, inne konwencje. Strony "Małych kobietek" wprost lepią się od bogoojczyźnianego cukru. Sos emocjonalny, którym to wszystko jest polane, też mdlący. Gdyby nie rozbrykana Jo to już chyba w ogóle nie dałoby się tego czytać... Z drugiej strony, taka Lucy Maud Mongomery chciała pokazać prawdziwe dorastające dziewczęta, ale nie mogła, złościła się, że nie może opisać dziewcząt-podlotków takich, jakimi naprawdę są, bo wydawcy nigdy by tego nie wydali i wymagają od niej w tych rolach przerośniętych dzieci. A że to ciekawe, to aż zacytuję:

      Druga część serii, szczególnie jeśli historia dotyczy młodej dziewczyny, jest dla mnie bardzo trudna do napisania – ponieważ czytelnicy i wydawcy nie dadzą mi pisać o dorastającej dziewczynie takiej, jaką jest naprawdę. Można pisać o dzieciach takich, jakimi są; dlatego moje książki o dzieciach są zawsze dobre; ale kiedy przychodzi do pisania o “panience”, trzeba stworzyć słodką istotkę – takie trochę przerośnięte dziecko – dla której podstawowe realia życia i reakcje na nie są całkowicie obce. MIŁOŚĆ może być jedynie wspomniana – a przecież młode dziewczęta przeżywają dramatyczne afery miłosne.


      Dlatego też bohaterki "Małych Kobietek" muszą pozostać czyste, dziewicze i niewinne :D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka