Dodaj do ulubionych

Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysiłku

23.02.20, 13:27
Ten wątek chyba nie był jeszcze poruszany wprost. W Jeżycjadzie kariery zawodowe bohaterów są zawsze na bocznym torze, robione przy okazji oraz bez specjalnych wyrzeczeń. Tak samo nabywają wiedzę, a nawet znajomość języków obcych. Jak typowa Mary Sue, która po prostu wszystko wie, wszędzie była i każdego zna. Jakby wysiłek i dążenie do czegoś było czymś wstydliwym, mniej fajnym. Przykłady to naturalnie profesor Borejko aka Pyziak aka Stryba. Laura, której talent nie wymaga szlifowania. Kal Amburka, który już urodził się jako kompletny dramaturg z wbudowaną funkcją znakomitego tłumacza na kilka języków. Elka- genialna nastolatka, którą chcą nawet w kraju, który generalnie nie życzy sobie ekspatów. Nawet Róża radzi sobie na nielubianych i trudnych studiach. Patrycja jest zdolna i leniwa, a potem już tylko genialna i sama jedna ogarnia pracę kilku osób i jeszcze ma czas na ambitne lektury, gotowanie dla całego pułku oraz hodowlę koni. O Natalii w sumie trudno cokolwiek powiedzieć, ponieważ jest aż tak niespójna, ale nawet ona uczy w dobrej szkole i jest oczywiście uwielbiana przez uczniów, poza tym zdaje się, że na studiach tłumaczyła kryminały, więc zna znakomicie chociaż jeden język obcy. Ida mogłaby tu służyć za wyjątek, bo wydaje się być mocno w swoją pracę zaangażowana, ale zgrzyta mi tu jej przemiana charakterologiczna z rudej sympatycznej wariatki w liczącego pierogi gościom potwora. Poza tym też nie pada z jej strony żadna skarga na trudy studiowania medycyny, lata staży, itp. Oboje też pracują wygodnie koło domu, a Marek nawet przez sen zostaje chirurgiem. Ciekawe czemu Ida, która lubiła mu towarzyszyć w odsypianiu dyżurów, nie została chirurgiem? Może spała po złej stronie łóżka.
Ogólne panie i panny Borejko sprawiają wrażenie, że ogarnianie wszystkiego nie sprawia im żadnych trudności, a potem mają jeszcze oczywiście czas, siłę i ochotę na nowości wydawnicze. Po prostu genialny klan:)
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 23.02.20, 13:43
      Czesciowo wyjasnia te tendencje wpis MM na jej stronie - otoz w sukcesie (nie w zrobieniu kariery, kariera to brzydkie slowo, chodzi o odniesienie sukcesu) przeszkadza telewizor i zycie towarzyskie. Natomiast oddanie sie pracy i rodzinie sprzyja sukcesowi. No to expanny Borejko i ich potomstwo nie maja zycia twarzyskiego, nie maja telewizorow, za to maja rodzine i prosze, jak im idzie !

      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • przymrozki Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 23.02.20, 21:00
        Tak, ostatnio wyczytałam na stronie Małgorzaty Musierowicz taką właśnie mądrość. Bez żadnej ironii ani niczego.

        Tłumacząc czytelniczce, jak znajduje czas na lekturę, MM wyjaśniła, że dawno już zrezygnowała z życia towarzyskiego, bo to strata czasu (tutaj przydałby się przypis, ale nie ciągnie mnie do powrotu w odmęty tej konwersacji, na pewno było to pod wpisem ilustrowanym zdjęciem przebiśniegu).
      • bupu Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 28.02.20, 13:13
        tt-tka napisała:

        > Czesciowo wyjasnia te tendencje wpis MM na jej stronie - otoz w sukcesie (nie w
        > zrobieniu kariery, kariera to brzydkie slowo, chodzi o odniesienie sukcesu) pr
        > zeszkadza telewizor i zycie towarzyskie. Natomiast oddanie sie pracy i rodzi
        > nie
        sprzyja sukcesowi. No to expanny Borejko i ich potomstwo nie maja zycia
        > twarzyskiego, nie maja telewizorow, za to maja rodzine i prosze, jak im idzie
        > !
        >


        Co wyjaśnia zgon życia towarzyskiego całego klanu, od brzdąców po staruszków. Posiadanie przyjaciół to strata czasu, a autorka nie dopuszcza myśli iż jej pogląd nie jest jedynie słuszny.

        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    • kooreczka Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 23.02.20, 19:52
      Tłumaczenie kryminałów przez Nutrię wcale nie znaczy, że znała język perfekcyjnie, jest raczej reliktem czasów- w latach '90 szał na wszelką literaturę anglojęzyczną sprawił, że każdy, kto umiał dukać i posługiwać się słownikiem mógł dorabiać tłumaczeniem. Szczególnie kryminały i fantastykę wydawano w tempie ekspresowym, korzystając z najtańszych usług- w efekcie wielu starych wydań nie da się czytać.

      Co do reszty- one nie pracują. To znaczy pracują, ale deklaratywnie. Tak naprawdę dalej są w szkole.

      Mam wrażenie, że MM nie umie opisać studiów i pracy zgodnie z pozycją, jaką powinny zajmować w życiu dorosłego, głównego bohatera i nie chodzi tu o nieścisłości formalne czy mylenie terminów. Szkołę ktoś nam narzuca i nawet jeśli dokonujemy w niej wyborów to są dość rzadkie i i mniejszych konsekwencjach- do czasu ukończenia obowiązku szkolnego jest ona oczywista w takiej czy innej formie. W dodatku nasze obecne życie nie zależy od niej aż tak bardzo- możemy iść na wagary i będzie burza, ale jeść dostaniemy.
      Praca i nasz stosunek do niej- definiuje nasze życie. Trzeba ją zdobyć, jakoś się w niej poruszać i nie stracić, bo nie będzie co jeść dla nas i rodziny. Wymaga wielu decyzji, meandrowania i ogólnie zajmuje to dużo czasu. Wszystko trzeba zrobić samemu i nikt nam nie pomoże.
      Tymczasem bohaterki MM nie myślą o pracy, tylko zaliczają kolejne osiągnięcia jakby przechodziły
      z klasy do klasy, a ich sukcesy mają tyle oparcia w fabule co bezwysiłkowe "same piątki" Tygrysa i Róży. I właśnie Róża najbardziej obrazuje mi o co chodzi- niebieski ptak- nie sieje, nie orze, nie wiadomo co robiła w UK, a po ew porzuceniu kwestia finansowo-zawodowa w ogóle jej nie zaprząta. Niczym dziecko zabrane ze szkoły czeka na to, o czym zadecyduje świat dorosłych.
      • guineapigs Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 23.02.20, 20:57
        Bardzo klaskam uwadze Koooreczki: byly czasy, ze tlumaczeniem z angielskiego zajmowaly sie osoby, ktore 'znaly angielski' ale nigdy nie byly nawet na tydzien w UK. Natalia niby byla na Cyprze, ale bycie na Cyprze nie uczy takiego 'ulicznego' angielskiego. A trudno wymagac od przedstawiciela klasy nizszej pracujacej poslugiwania sie takim angielskim, jakiego ucza w polskich szkolach jezykowych. Ten nizszy, Anglik, pewnie nie zdalby polskiego egzaminu z angielskiego na koniec podstawowki czy wrecz przedszkola. To dosc skomplikowane zagadnienie i ujme to w skrocie tak: corka mojego kolegi, po bardzo waznych egzaminach z angielskiego w Polsce, przyjechala do Jukieja - i nie rozumiala kasjera w Tesco!
        Od nas, Polakow, wymaga sie takiego poszAngielskiego, ale problem jest taki, ze tacy spotykani na codzien Angole tym jezykiem sie nie posluguja, a za to maja swoje wlasne slangi, idiomy... Moim zdaniem ktos, kto nie byl od poczatku w tym - tego nie ogarnie tak, by swobodnie tego uzywac.
        PS. Jak sie do cholewki pisze i mowi? Na Codzien czy moze Na co dzien? Ten drugi wariant wydaje mie sie - pardon - dziwacznem ale POPRAWNEM .Ale mam prawo sie mylic. I moze sie myle, ale: Na co dzien. Nie wiem dlaczego, ale moim zdaniem tak jest poprawnie.
    • guineapigs Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 23.02.20, 20:19
      Droga Jontrew, niestety dostrzegam u ciebie podstawowe braki w wiedzy na temat Borejkowego Uniwersum. Otoz, moja droga, przede wszystkim (az dziw, ze przyszlo mi to powtarzac) W WYOBRAZNI WSZYSTKO SIE MIESCI. Po drugie, mozemy ektrapolowac, ze skoro mieszkanie oraz hektary oraz pieniadze sa tam z gumy (a to sie rozciagaja, a to kurcza), to dlaczego nie czas?
      Popatrz na siebie, na mnie, na nas, zwyklych: my mierzymy czas. Na przyklad: dzis po pracy musze zrobic pranie, potem pojechac z mezem do marketu budowlanego bo trzeba odswiezyc lazienke, wrocimy o 20.00-20.30 (w zaleznosci od korkow), no to juz dzis nie przejze tego referatu na konferencje, bo trzeba pogadac z progenitura o tym co tam w zyciu uczuciowym i czy Jozek w koncu zaprosil do kina albo czy Kasia nadal sie boczy za to czy tamto... Wieczorem bede miala tylko czas i energie, by sprawdzic eseje/kolokwia studentow i przygotowac sie do wykladow na dzien nastepny - i wybije polnoc albo i nawet pierwsza w nocy, potem prysznic i spatuchny, bo rano trzeba wstac o 6.00, i byc rzeska i wypoczeta.
      Tak wyglada mniej wiecej nasz dzien, zwykluchow. Ale taka Mila to jeszcze walnie trzyaktowke pod prysznicem, Gabrysia napisze tekst z analizy jezykowej (lacina a greka) jakiegos terminu filozoficznego w trakcie mycia zebow, a Patrycja przeczyta trzy nowosci wydawnicze w podczas wypelniania wnioskow o dotacje jedna reka, a pieczeniem oszalamiajacego piernika druga.
      PS. Oczywiscie rozumiesz, iz ten moj paternalistyczny ton na poczatku to nie bylo na serio a z ironia?
      PS2. A tak w zasadzie to Elka pojechala do Japonii jako ekspata, czy jako 'przy mezu'? Myslalam, ze to Tomciowi zaproponowano posade w ramach wymiany naukowej/kulturowej, a ze ma rodzine to i rodzina z automatu dostala zaproszenie, wikt i opierunek? Ale moge sie mylic.
      PS3. A kim tak w zasadzie byla Elka z zawodu? Jakos to przeoczylam.
      • tt-tka Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 23.02.20, 22:25
        Kochane Przymrozki, to nie ostatnio :(
        Tzn moze ostatnio tez, ale to, na co sie powolalam, bylo z czasow, gdy opisywala, jak pisze Wnuczke (a moze Feblika), czyli ta postawa "rodzina w pracy i sukcesie nie przeszkadza, telewizor i znajomi bardzo" to juz od dosc dawna jest forsowana. W tymze czasie zalecala jako sposob na spedzanie wakacji, a najlepiej calego czasu, siedzenie pod katalpa z ksiazka, bo "jak ladnie wyglada taka istota (dziewcze znaczy) siedzac pod dzrewem i bedac prawdziwie, gleboko zaczytana". Oraz podjadanie przy czytaniu (zalecane !)nie psuje figury, w przeciwienstwie do lezenia przed telewizorem. I "tak wlasnie widze wasz maj, czerwiec, lipiec, sierpien, a nawet wrzesien". Zadnych tam wypadow rowerowych czy kajakowych, zadnych wedrowek z grupa, psiapsiola czy chlopakiem, zadnego zwiedzania. Bo to szkodzi w zyciu i w pracy.

        Guin najmilsza, nie wiadomo, czy Elka pojechala przy Tomku, czy Tomek jako doczepka do Elki, nie wiadomo tez, jakie maja wyksztalcenie, jakie zawody i co tam czy gdziekolwiek w ogole robia. Wiadomo tylko, ze maja dzieci i to wystarczy. Ani Grzegorza (ojca Elki, gdyby kto zapomnial), ani dra Kowalika, ojca Tomka nikt nie pyta, nawet grzecznosciowo, bo nikt nawet nie sili sie udawac, ze kogos to obchodzi. Dr Kowalik dobry jest na zawracanie mu glowy czesto, swiat nie wylaczajac, ale nie na tyle dobry, zeby go zapytac o syna i wnuki.

        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • bupu Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 28.02.20, 13:58
          tt-tka napisała:


          > Guin najmilsza, nie wiadomo, czy Elka pojechala przy Tomku, czy Tomek jako docz
          > epka do Elki, nie wiadomo tez, jakie maja wyksztalcenie, jakie zawody i co tam
          > czy gdziekolwiek w ogole robia. Wiadomo tylko, ze maja dzieci i to wystarczy. A
          > ni Grzegorza (ojca Elki, gdyby kto zapomnial), ani dra Kowalika, ojca Tomka nik
          > t nie pyta, nawet grzecznosciowo, bo nikt nawet nie sili sie udawac, ze kogos t
          > o obchodzi. Dr Kowalik dobry jest na zawracanie mu glowy czesto, swiat nie wyla
          > czajac, ale nie na tyle dobry, zeby go zapytac o syna i wnuki.
          >


          A po co pytać Grzegorza, skoro ma on tak silny Syndrom Roosevelcki, że zapomniał w dym, że jest dziadkiem i oczekiwał narodzin progenitury Ignasia przekonany, że to będzie jego pierwsze wnuczę? Ba, on chyba słabo pamięta, że ma córkę z pierwszego małżeństwa, a z nim amnezja sieknęła i resztę klanu. Doktor Kowalik jest konsekwentnie pokazywany jako lekarz klanu, a nigdy jako teść córki Kalarepy.

          --
          Wiedźma
          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
          • przymrozki Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 28.02.20, 20:46
            bupu napisała:

            > A po co pytać Grzegorza, skoro ma on tak silny Syndrom Roosevelcki, że zapomnia
            > ł w dym, że jest dziadkiem i oczekiwał narodzin progenitury Ignasia przekonany,
            > że to będzie jego pierwsze wnuczę? Ba, on chyba słabo pamięta, że ma córkę z p
            > ierwszego małżeństwa, a z nim amnezja sieknęła i resztę klanu. Doktor Kowalik j
            > est konsekwentnie pokazywany jako lekarz klanu, a nigdy jako teść córki Kalarep
            > y.

            Patrycja wieści o uszach dzieci Romy zdobywa pokątnie po naszych klasach pe-el i rozgłasza je potem niczym niebywałą sensację. Jej dawna przyjaciółka zaginęła bowiem była, straciła się z oczu, wpadła w maślankę i utonęła. Rodzona siostra zięcia Grzegorza, rodzona córka lekarza, który opatruje Borejkom wszystkie kurzajki.

            Na wesela nowego pokolenia Pałysów zapraszana jest za to Bebe, czyli żona nauczyciela Róży z liceum (to chyba najsilniejszy opisany w książce związek Bebe z Józinkiem).

            MM chyba trochę straciła wyczucie, kto jest kim dla kogo w Jeżycjadzie. Może napiszmy jakieś "who is who".
            • bupu Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 28.02.20, 21:10
              przymrozki napisała:

              > bupu napisała:

              > Patrycja wieści o uszach dzieci Romy zdobywa pokątnie po naszych klasach pe-el
              > i rozgłasza je potem niczym niebywałą sensację. Jej dawna przyjaciółka zaginęła
              > bowiem była, straciła się z oczu, wpadła w maślankę i utonęła. Rodzona siostra
              > zięcia Grzegorza, rodzona córka lekarza, który opatruje Borejkom wszystkie kur
              > zajki.
              >
              > Na wesela nowego pokolenia Pałysów zapraszana jest za to Bebe, czyli żona naucz
              > yciela Róży z liceum (to chyba najsilniejszy opisany w książce związek Bebe z J
              > ózinkiem).
              >
              > MM chyba trochę straciła wyczucie, kto jest kim dla kogo w Jeżycjadzie. Może na
              > piszmy jakieś "who is who".


              Obawiam się, że to nie kwestia wyczucia, tylko autorskie zamiłowanie do amputowania bohaterom nieborejczej rodziny. Rodzina bowiem jest tylko jedna, borejcza, elementy nieborejcze się odrzyna. Wzmiankowany wcześniej Kalarepa trzęsie się na myśl o ewentualnym zgonie borejczych seniorów, natomiast zgon ojca rodzonego spływa po nim jak woda po gęsi. A o tym że ma stryja w ogóle zapomniał. Flobry lekką rączką oddaje pokój mamusi seniorom B, wszak Wiesia jest matką kat. 2 i może pokimać na kanapie jakby co. Mareczek nie pomyśli nawet o tym by swą samotną mać przyholować do siebie na Wigilię, na weselu Józwy też jej nie było. Robroj zgubił siostrę, też pewnie w odmętach maślanki. I tak dalej, i tak dalej. Rodzina - tak, ale tylko ta jedynie słuszna! Od niesłusznej ważniejsze są nawet jednostki z którymi Gaba znała się przelotnie cztery dekady temu.

              --
              Wiedźma
              To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
              • przymrozki Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 28.02.20, 22:22
                bupu napisała:

                > Od niesłusznej ważniejsze są nawet j
                > ednostki z którymi Gaba znała się przelotnie cztery dekady temu.

                Czyli rodzina najważniejsza, ale tylko rodzina Borejków, bo od reszty ważniejsi są nawet dawni znajomi Betonowego Centruma. To tłumaczy, czemu Cesia jest ważniejsza od Moniki.

                Ale czy Gabrysia znała Bebe? Beata chodziła do klasy z Natalią i nieszczególnie się z nią przyjaźniła. O nowościach z życia Damazego Borejkowie dowiadywali się od Róży, a gdy trzeba było zapisać Milę i Karolka do szkoły Damba, poproszono o protekcję Adaaaaama (jakby w ogóle trzeba było jakiejś protekcji, żeby zapisać dziecko do szkoły rejonowej).

                Teoretycznie Aniela mogła prowadzać swoich przejściowych podopiecznych na Roosevelta, ale Borejkowie najwyraźniej nie znali Kozia, Ignac odprowadzając ciężarną Aurelię pod dom nie widzi w jej mężu znajomego sprzed lat. Nawiasem pisząc, już prędzej należałoby opisać na ślubie Józinka Konrada, miałoby to o tyle sens, że Aurelia przynajmniej była znajomą Gabrysi i co do tego nie ma większych wątpliwości.
            • bupu Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 28.02.20, 22:09
              A tak a'propos wesela Derotki i Józwy, zwróćcie uwagę, że kłębiło się tam stado osób związanych z Borejkami, a zatem przez nich zaproszonych. A kogo mamy po stronie Rumianków? Teresę i babcie. Reszta to anonimowy tłum co to nie wiadomo czy proszony, czy wlazł na krzywy ryj. Znamienne, nie?

              --
              Wiedźma
              To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
              • przymrozki Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 28.02.20, 22:26
                bupu napisała:

                > A tak a'propos wesela Derotki i Józwy, zwróćcie uwagę, że kłębiło się tam stado
                > osób związanych z Borejkami, a zatem przez nich zaproszonych. A kogo mamy po s
                > tronie Rumianków? Teresę i babcie. Reszta to anonimowy tłum co to nie wiadomo c
                > zy proszony, czy wlazł na krzywy ryj. Znamienne, nie?
                >

                Dorotka na całym świecie miała tylko mamusie, babunie i Kobyłkę. Reszta pomarła lub się jej wyrzekła. I co ona miała zrobić w takiej sytuacji, biedny miś? Miała sobie w świecie jakichś znajomych szukać? Czas marnować?
                • jontrew Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 01.03.20, 12:27
                  No właśnie. Dorotę spotyka olbrzymie szczęście (hurrra, gratulacje i oklaski), udaje jej się wżenić w klan. Ale co z innymi? Co z ludźmi bez rodziny, samotnymi czy odrzuconymi? Albo takimi z koszmarną rodziną? A skoro klan B. jest taki wspaniały i otwarty, to czemu nie słyszymy nic o Wiesi, Cyrylu i Metodym, Elce, Tomku, Żaczkach? Czemu Monika nie jest zaproszona na wesele wnuka? Można tu dopatrywać się jakiejś pokrętnej logiki, ale moim zdaniem wszystko w neo sprowadza się do braku szacunku dla kupowaczy kolejnych książeczek. Autorce się nie chce, ale zarabiać musi. Założę się, że ma w domu tajne pomieszczenie a la złole z filmów z lat 70. Tam, wśród migających diodek, siedzi w olbrzymim fotelu, głaszcze kota i oglądając wyniki sprzedaży swoich dzieł, śmieje się w głos. Tak to widzę:)
                    • guineapigs Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 01.03.20, 17:57
                      Reveiled, jakkolwiek popieram twoja uwage, by nie dyskutowac na temat osobistego zycia MM, to moim zdaniem Jontrew wcale takich dyskusji nie podejmuje a tylko obrazowo pokazala to, o czym tu nieustannie nadmieniamy: ze warsztat lezy i kwiczy a MM ciagle tym lezacym i kwiczacym warsztacie zarabia. Czy jakby szewc robil paskudne i niewygodne buty bo by mu sie nie chcialo przylozyc do pracy, ale mimo to jakims cudem jego buty by mialy powodzenie (bo marka, bo nazwisko, bo reklama) - to nie uwazalybysmy, ze jednak cos tu nie tak? Ze 'jedzie' na marce/nazwisku a lekcewazy gusta i wygode a wrecz zdrowie klientow? Kup buty w jakiejs tzw. markowej firmie, pojdz w nich na deszcz i jak ci sie po dwoch dniach odkleja podeszwy - idz z reklamacja. To ci powiedza, ze twoja wina, bo butow nie szanowalas i w nich chodzilas po deszczu. A co, mialas w nich fruwac? I jak sie bedziesz zzymac, ze Dzial Obslugi Klienta odprawia cie z kwitkiem bo ma takich prawnikow, ze ty z nimi nie wygrasz, a caly ten Pan Mark Dzakobs siedzi i przypala cygara dolarowkami - to niby bedzie 'komentarz na temat zycia osobistego Pana Marka Dzakobsa'?
                      PS. Nie mam wielkiego pojecia nt. profesjonalnej analizy literatury, czyli takiej analizy ktora robia profesorowie a nie forumowicze, ale mam nieodparte wrazenie, ze jednak w tej profesjonalnej analizie nie odcina sie od tematu: zycie prywatne autora. Ba! mam wrecz pewnosc, ze zycie prywatne autora jest poddawane dokladnie takiej samej analizie, jak jego tworczosc. Pisarz to nie jakis Deus ex machina ktory tak se pisze bo tak, ale wierzymy, ze jednak cos chce nam pokazac, jakis proces albo przynajmniej sytuacje....A to sie nie bierze ot tak z pstrykniecia, ale z zycia. Dlatego uwazam, ze zycie autora to nie jest wcale jakis 'o moj boru, nie dotykac tego, to zly dotyk!' a bardzo istotna sprawa. Jakby nie historia/kultura/wspomnienia/Autora, to w zasadzie cala sztuka bylaby bez sensu.
                    • przymrozki Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 01.03.20, 18:58
                      reveiled napisał(a):

                      > Bardzo prosze, darujmy sobie komentarze na temat osobistego zycia autorki, dysk
                      > utujmy o ksiazkach.

                      Ogólnie się zgadzam, ale w tej dyskusji przynajmniej większość uwag odnoszących się bezpośrednio do Małgorzaty Musierowicz jako osoby to albo ocena pisarskiego warsztatu, albo informacje, które zostały przekazane przez samą autorkę na jej własnej stronie internetowej. To nie tak, że grzebiemy jej w śmietniku i rozsiewamy niepotwierdzone plotki o życiu prywatnym.
    • jontrew Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 24.02.20, 12:00
      Ach, ten telewizor! Stoi sobie menda i zabiera mi sukces życiowy (naturalnie nie karierę, skądże, jaka kariera!).
      A czy spotkania z rodziną to nie jest przypadkiem też życie towarzyskie? Dzięki za podrzucenie mądrości z forum pani autorki, teraz już wiem, co robię źle.
      A na temat naprowadził mnie wykład, który otrzymałam. Otóż nieopacznie, zagadnięta z zaskoczenia, przyznałam, że czas mi leci tak szybko, a ja wciąż miotam się, że wycisnąć z niego jak najwięcej, czy raczej cieszyć się chwilą. I na to dostałam wykład, że gdyby ona była w mojej sytuacji, to ogarnęłaby wszystko, a na koniec upiekłaby ciasto, itp. itd. A nie to co ja, marna istota. I tak mi się skojarzyło z Milą, już po przemianie w Milicję, bo wykładowczyni to raczej wredna i nie miała wcale dobrych intencji. A jak opowiadała o sobie, takiej przewspaniałej, wykonującej robotę 15 osób, to znów skojarzyło mi się z Patrycją. I z tej wykładające biła dodatkowo taka paskudna pogarda do tych wszystkich głupków, co ośmielają się żyć inaczej niż ona by chciała, żeby oni żyli. W ogóle nie wiem czemu to mi się skojarzyło z Jeżycjadą?!
      Co do jakości tłumaczeń, to jasne, że się zgadzam. Ale chyba nie podejrzewacie, że Natalia robiła słabe tłumaczenia? Nie, jej na pewno były piękne oraz lepsze od oryginału. W końcu jej mama też pięknie tłumaczyła, a u nich to się jakoś dziedziczy, chyba nawet razem ze znajomością języków.
      A co do porównania pracy i w ogóle dorosłego życia pracowego do przechodzenia z klasy do klasy, to bardzo ładne wytłumaczenie. Dokładnie tak to wygląda.
      • tt-tka Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 24.02.20, 13:50
        Poszukaj, jak ci sie bedzie chcialo, watku "O stylu", tam tych mundrosci bylo wiecej i doslownie cytowane, nie przytaczane z pamieci. W kazdym raziue tak, wyrzuc telewizor, duzo czytaj i duzo czasu poswiecaj rodzinie, a sukces sam cie napadnie.

        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • jontrew Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 24.02.20, 15:27
          Przeczytałam. Ojej- tyle napiszę. Widziałam kiedyś wywiad z panią Musierowicz (w telewizji!) i to, co w tym wywiadzie usłyszałam i zobaczyłam bardzo pasuje do słów mądrości płynących z jej strony internetowej. Cóż, od dawna mam taką zasadę, żeby się za dużo nie dowiadywać o danym twórcy, bo to może potem bardzo zaszkodzić jego dziełom w moich oczach. Tu późniejsze dzieła mówią same za siebie, więc to nie zachodzi. A sama autorka mnie fascynuje: jak to możliwe, że ta sama osoba napisała "Szóstą klepkę" i "Macdusię"?
          • tt-tka Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 24.02.20, 15:35
            Mam barszo silne podejrzenia, podzielane przez jezykowca i literaturoznawce, ze nie ta sama osoba pisala wymienione ksiazki... ale moze to tylko wiek, usztywnienie i przekonanie o wlasnej doskonalosci ? nie wiem, nie wiem...

            Czytalam calego Fredre, i to, co pisal jako dwudziestoparolatek, i to, co u schylku zycia... te pozne pozycje byly znacznie slabsze, ale jezyk ciagle byl jezykiem Fredry. Czytalam rowniez (niecala) Chmielewska, jezykowo i dowcipowo te ostatnie rzeczy to rozpacz, ale ciagle rozpoznawalna jako Chmielewska.

            Gdybym McD dostala bez autorki, nie zgadlabym, kto pisal...

            --
            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
            • piotr7777 Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 24.02.20, 17:35
              Czy ja wiem. Nadużywanie przymiotnika "miły", zwroty w rodzaju "patrzcie państwo" czy mowa pozornie zależna - to chyba element i wczesnej i późnej Jeżycjady. Choć faktycznie z początku autorka była korygowana przez redaktorką (jak sama mówiła jedynie Kwiat kalafiora zgadzał się w ostatecznej wersji z autorskim projektem) a potem pisała już ewidentnie po swojemu.
              Tak się przy okazji zastanawiam - czy da się przekonująco podrobić styl innej osoby. Nie chodzi mi o parodię ale raczej o coś w rodzaju utworu stylizowanego.
              • tt-tka Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 24.02.20, 17:57
                Da sie, oczywiscie. Przykladem chocby wiersze i proza Swinarskiego :), on ten tom zatytulowal co prawda "Parodie" wlasnie, ale podrobki byly bardzo udane :)

                U MM nie chodzi o okreslone slowa czy chwyty, tylko o humor, polot, jezyk calosciowo. Te dretwe dialogi/przemowy z ostatnich tomow, narracja... w porownaniu z lydkami Hamleta przykladowo !

                --
                Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                • przymrozki Re: Kariera- koniecznie przy okazji oraz bez wysi 24.02.20, 18:59
                  tt-tka napisała:

                  > U MM nie chodzi o okreslone slowa czy chwyty, tylko o humor, polot, jezyk calo
                  > sciowo. Te dretwe dialogi/przemowy z ostatnich tomow, narracja... w porownaniu
                  > z lydkami Hamleta przykladowo !


                  Może to jak z Rilianem z "Opowieści z Narnii". Zła czarownica zamieniła go w tępego potakiwacza, ale codziennie o tej samej porze przez chwilę był sobą i wtedy mówił do rzeczy. Może MM też została oczadzona i tylko czasem dochodzi do głosu jej prawdziwe ja.

                  Bo to nawet nie chodzi o styl. Powiedzmy, że dawne książki były dopracowane, a nowe pisane są na kolanie i stąd różnica. Ale nawet ten nieszczęsny telewizor - raz robi z mózgu kisiel, a innym razem regularne oglądanie tych samych starych filmów po kilkanaście razy jest miłym zwyczajem fajnego dziadka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka