Dodaj do ulubionych

czy Borejkowie są snobami

13.03.20, 17:16
Najpierw definicja:

" snob - człowiek bezkrytycznie naśladujący i służalczo podziwiający ludzi, których uważa za wyższych od siebie, i usiłujący natrętnie wchodzić z nimi w komitywę; człowiek popisujący się (rzekomym) znawstwem, dobrym smakiem i zainteresowaniami w modnych aktualnie dziedzinach nauki i sztuki."

Podobno skrót od "sine noblesse" (z francuskiego) - bez szlachectwa. Tak arystokracja (prawdziwa) nazywała osoby, które chciały się do niej upodobnić. Według takiej definicji snobem byłby np.... Stanisław Wokulski (jakkolwiek on szlachcicem z urodzenia był).
Czyli snob to ktoś, kto pójdzie na przedstawienie teatralne czy wystawę nie dlatego, że jest zainteresowany, ale dlatego, że tak wypada . Ktoś kto będzie demonstracyjnie czytał jakieś ambitne dzieło (np. W poszukiwaniu straconego czasu), słuchał muzyki poważnej lub jazzu i demonstrował obrzydzenie gustami.
Pytanie - czy w świetle tego, co znamy z książek Borejkowie są tacy czy nie.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: czy Borejkowie są snobami 13.03.20, 18:13
      Imo - sa.
      Bo okreslenie wyszlo poza slownikowa definicje i w potocznym rpzumieniu oznacza (m. in.) kogos udajacego lepszego niz jest. A to juz pasuje do borejklanu jak ulal, poczynajac od zalosnego wzorca Ygnaca. To z takich, co mowia pogardliwie "kto to", a zaraz potem "nie znam" o ludziach, ktorzy w miedzyczasie stali sie klasykami.

      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
    • guineapigs Re: czy Borejkowie są snobami 13.03.20, 23:04
      Az sie zawzielam i wygoglowalam slowo 'snob'. Masa materialu jet w necie na ten temat. Przyznam sie bez bicia, ze chociaz slowo znalam i wiedzialam, ze 'snob' to jest okrelenie pejoratywne, to tak naprawde nie wiedzialam, co w swej zasadzie oznacza.
      Moim skromnym zdaniem 'snobizm' jest demonizowany. Przypisuje sie mu wszystko, co najgorsze i ze snob to jest ktos sztuczny, nienaturalny, zadny poklasku. Wszystko co najgorsze - to snob. Juz nawet nie mozna elegancko jesc tak jak inni eleganccy - bos snob i jesli lubisz paluchami drzec chabanine i siorbac kompot to tak rob bo inaczej to sie 'snobujesz'.
      Chyba za duzo zachoiwan wsadza sie w pudelko: snobizm. Nasladowanie innych to nie jest ZAWSZE snobizm: zazwyczaj jest to staranie sie zrobic samego siebie lepszym. Mam kolezanke, bardzo ja lubie, ktora swietnie zna sie na kuchni/gotowaniu. Ja jestem z tej dziedziny fatalna. Ale imponuje mi, ze ona tyle wie i potrafi, i staram sie jakos pokazac, ze ja tez cos tam potrafie upichcic. Gotowanie to nie jest moje drugie imie, nie lubie tego robic - ale pokonuje wlasne lenistwo czy niechciejstwo i gotuje zupe czy robie kotlety. To do cholery tez snobizm? To jak ktos, komu 'slon na ucho nadepnal' idzie na kurs tanca bo wie, ze to modne i warto to zobaczyc/sprobowac - to tez snob? A nie przypadkiem ktos, kto stara sie pokonac wlasna slabosc?
      Czy ja jestem snobem? I tak, i nie. Jak kazdy. I zalezy, w jakiej dziedzinie. Jak siedze sama przy stole (jak teraz) to mam nogi krzyzowane 'po turecku' na krzesle, postawa daleka od ladnej, dzinsy pobrudzone, pewqnie tez iorbie jak pije herbate. Tak lubie. A jak pojde do Cioci Na Imieniny - to wiadomo: eleganckie ubranie, postawa jak z podrecznika do anatomii, zadnego siorbania czy mowienia z pelna japa.
      Co do kultury: o, tu sie juz snobowalo. Czytanie ksiazek , ogladanie filmow.... Ale chyba kazdy tak ma i ten snobizm jest korzystny, bo czlowiek poznaje cos nowego, po co by nie siegnal gdyby nie 'snobistyczna' popularnosc.
      PS. Teraz, wobec koronowirusa, przypomnialam sobie o 'Dekameronie' - teraz jak ulal. Jak bylam w LO to Boccacio byl takim 'snobizmem', ja oczywiscie tez to czytalam (czy to bylo lektura czy nie?). Wtedy pewnie sie snobowalam, bo wstyd bylo nie czytac skoro wszyscy czytali. A teraz? Teraz uwazam, ze to bardzo dobrze, ze wtedy przeczytalam tylko dlatego, bo inni czytali. Teraz sobie po to siegam nie dlatego, bo 'wszyscy...' ale dlatego, ze sytuacja taka jest i ja wiem, ze taka ksiazka istnieje. I nie czytam, by sie wymadrzac i popisywac (jak wtedy), ale ze po prostu wiem, ze w pewnym sensie (wrecz bardzo bliskim sensie) znajduje sie w takiej sytuacji, jak ci w Dekameronie. Moze mi to jakos pomoze w zrozumieniu sensu zycia? A nie tylko, jak kiedys, w rzucaniu cytatami i snobowaniu sie na intelektualistke (ktora wtedy, nie oszukujmy sie, w dupie byla i gowno widziala?)

      • kocynder Re: czy Borejkowie są snobami 14.03.20, 01:17
        Guin, cię lubię. A ad rem:
        Ja mam swoją własną, prywatną definicję snobizmu. To coś co dana osoba robi nie w celu, jak to określiłaś, pokonania własnych słabości, czy w celu pokazania "mistrzowi", że nie jest najgorsza (zapewne twoja koleżanka, mistrzyni rondla i patelni potrafi ugotować lepszą zupę czy tam kotlety, ma więcej finezji itd i nie masz zamiaru jej dorównać, a po prostu pokazać, że tez COŚ umiesz). Snobizm, to moim zdaniem, robienie czegoś TYLKO w celu popisu. Pokazania, że jest się "lepszym sortem". Dawno to było, ale w moich czasach studenckich w moim mieście prym w snobizmie wiodły studentki ASP. Siedziały w modnej wśród studenterii kafejce i ze zblazowaniem rozmawiały o Warholu i sztuce nowoczesnej, o pojęciu sztuki (a właściwie Sztuki!), o Duchampie itp. I nie, nie dlatego, żeby któraś z nich odczuwała głębię pop-artu, ale MODNE... Tak jak czytanie (demonstracyjne!) Marqueza. Nie ważne, że w okładkę "Sto Lat Samotności" wetknięta Danielle Steel, liczy się, żeby wsie widziały, że mądre czyta! To jest snobizm. Nie działanie, bo coś chcę osiągnąć, bo chcę "przeskoczyć" samą siebie, pokonać coś, co wydaje się niemożliwe. Ale takie... Pokazowe. Ale tez i poczucie wyższości, na zasadzie "O, ta Kaśka z trzeciej ławki pod oknem to poszła do kina na "Jurassic World", tandeciara! Ja to oglądam tylko kino chilijskie, bo ja mam wysublimowane gusta!". Może niezbyt składnie piszę, ale głównie chodzi mi oto, że snobem jest ktoś wykonuje coś GŁÓWNIE celem pokazania, że jest lepszy niż inni (mniej ambitni), albo GŁÓWNIE dlatego, że osoby u których szuka poklasku dane działania uważają za słuszne. Czyli nie robi tego dla siebie, a wyłącznie dla innych. Nie pamiętam już w jakiej książce, ale zapadła mi w pamięć taka sytuacja: bohaterka (nastoletnia) mająca starszą siostrę, która to siostra miewała swoje problemy. Jak np miała chandrę, to zapadała w fotel z ustawioną w zasięgu ręki filiżanką kawy i "cierpiała w milczeniu". No i owa młodsza tez postanowiła "mieć chandrę", bo w takich chwilach wszyscy wokół tej starszej chodzili na placach. Więc celem "pomania" chandry zrobiła sobie filiżankę z jakiejś skamieniałej resztki neski (bo prawdziwej kawy nie było) i zapadła w fotel. Nudziła się jak mops przez półtorej godziny, po czym była na siebie wściekła, bo w tym czasie leciał w tv jakiś program, który chciała zobaczyć. Starsza siostra NA PRAWDĘ miewała chandrę. Młodsza się niejako na chandrę "snobowała". Jednorazowo, ale myślę, że analogia zrozumiałą? :)

        --
        Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
        • bupu Re: czy Borejkowie są snobami 14.03.20, 08:42
          kocynder napisała:

          > Guin, cię lubię. A ad rem:
          > Ja mam swoją własną, prywatną definicję snobizmu. To coś co dana osoba robi nie
          > w celu, jak to określiłaś, pokonania własnych słabości, czy w celu pokazania "
          > mistrzowi", że nie jest najgorsza (zapewne twoja koleżanka, mistrzyni rondla i
          > patelni potrafi ugotować lepszą zupę czy tam kotlety, ma więcej finezji itd i n
          > ie masz zamiaru jej dorównać, a po prostu pokazać, że tez COŚ umiesz). Snobizm,
          > to moim zdaniem, robienie czegoś TYLKO w celu popisu. Pokazania, że jest się "
          > lepszym sortem". Dawno to było, ale w moich czasach studenckich w moim mieście
          > prym w snobizmie wiodły studentki ASP. Siedziały w modnej wśród studenterii kaf
          > ejce i ze zblazowaniem rozmawiały o Warholu i sztuce nowoczesnej, o pojęciu szt
          > uki (a właściwie Sztuki!), o Duchampie itp. I nie, nie dlatego, żeby któraś z n
          > ich odczuwała głębię pop-artu, ale MODNE... Tak jak czytanie (demonstracyjne!)
          > Marqueza. Nie ważne, że w okładkę "Sto Lat Samotności" wetknięta Danielle Steel
          > , liczy się, żeby wsie widziały, że mądre czyta! To jest snobizm. Nie działanie
          > , bo coś chcę osiągnąć, bo chcę "przeskoczyć" samą siebie, pokonać coś, co wyda
          > je się niemożliwe. Ale takie... Pokazowe. Ale tez i poczucie wyższości, na zasa
          > dzie "O, ta Kaśka z trzeciej ławki pod oknem to poszła do kina na "Jurassic Wor
          > ld", tandeciara! Ja to oglądam tylko kino chilijskie, bo ja mam wysublimowane g
          > usta!". Może niezbyt składnie piszę, ale głównie chodzi mi oto, że snobem jest
          > ktoś wykonuje coś GŁÓWNIE celem pokazania, że jest lepszy niż inni (mniej ambit
          > ni), albo GŁÓWNIE dlatego, że osoby u których szuka poklasku dane działania uwa
          > żają za słuszne.

          Otóż. Przypomnę tylko scenę żenującego posiłku rodzinnego z Makabrusi, kiedy to wszyscy na wyrywki strzelali cytatami łacińskimi, GDYŻ NIKT NIE CHCIAŁ WYDAĆ SIĘ NIEDOUCZKIEM. Czyli nie po to się u Borejków czyta aby poszerzyć wiedzę i horyzonta, ale po to, by kochająca familia nie uznała za tłuka pięściowego.

          U Borejków stosunek do kultury i literatury wyznacza jakość danej osoby jako człowieka. Deklamujesz Homera, jesteś w porządku nawet mimo bycia Japończykiem. Nie lubisz tego co my, jesteś znaczy Untermenschem, mogącym w najlepszym razie pełnić funkcje służebne. W gorszym jesteś frytkozernym CKNUKiem, niegodnym kurzu z Plutarcha ścierać.



          --
          Wiedźma
          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
          • kocynder Re: czy Borejkowie są snobami 14.03.20, 13:56
            O! Właśnie. Te cytaty WYŁĄCZNIE dla popisu, a nie dlatego, że serio kogoś interesuje co ci starożytni mówili. Kiedyś, gdy MM cytaty z Arystotelesa wplatała - było to po prostu fajnie osadzone w tekście. Gabunia czytająca "Fizjonomikę" i nabijająca się, że Idusia nie odróżnia cytatu od przytyku. Zręczne. I REALNE. A w późniejszych tomach? Ignacy rzuca jakąś frazę, wszyscy na wyprzódki odgadują że to Aureliusz i duma, bo tatunio zachwycony iż dobrze wytresował rodzinkę. I nie ważne, że cytat jest ni w pięć ni w dziewiętnaście, nie ważne, że w sumie wygląda to tak, jakby autorka nabyła w jakimś antykwariacie "leksykon aforyzmów łacińskich" i wklejała jak popadnie nie pilnując sensu, ewentualnie później dosztukowując "sens" belferskimi skrótami myślowymi, jak matkę w Środzie.
            Przyznam się, że wielu z tych cytatów ja nie rozpoznaję - ani autora ani sensu - widać jestem niedouczkiem. I to pomimo, że miałam w szkole łacinę przez cztery lata! Mało tego, mam w domu telewizor, nie słucham jazzu nowoorleańskiego i mam znajomych o najróżniejszym statusie materialnym i wykształceniu - i nijak mi to nie wadzi!

            --
            Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
          • armari Re: czy Borejkowie są snobami 14.03.20, 20:18
            bupu napisała:
            >
            > Otóż. Przypomnę tylko scenę żenującego posiłku rodzinnego z Makabrusi, kiedy to
            > wszyscy na wyrywki strzelali cytatami łacińskimi, GDYŻ NIKT NIE CHCIAŁ WYDAĆ S
            > IĘ NIEDOUCZKIEM. Czyli nie po to się u Borejków czyta aby poszerzyć wiedzę i ho
            > ryzonta, ale po to, by kochająca familia nie uznała za tłuka pięściowego.
            >
            > U Borejków stosunek do kultury i literatury wyznacza jakość danej osoby jako cz
            > łowieka. Deklamujesz Homera, jesteś w porządku nawet mimo bycia Japończykiem. N
            > ie lubisz tego co my, jesteś znaczy Untermenschem, mogącym w najlepszym razie
            > pełnić funkcje służebne. W gorszym jesteś frytkozernym CKNUKiem, niegodnym kurz
            > u z Plutarcha ścierać.

            I masz banalne skojarzenia przy planszówkach.
        • guineapigs Re: czy Borejkowie są snobami 14.03.20, 18:00
          Kocynder wspomina lekture z mlodosci:
          'Nie pamiętam już w jakiej książce, ale zapadła mi w pamięć taka sytuacja... ' - i tu nastepuje opisanie sytuacji.
          Odp.: A to nie Judyta i Paula, bohaterki ksiazek Natalii Rolleczek?
          A wiecie, gdzie znalazlam ten snobizm najbardziej? Ano, nie zgadniecie. To ja wam powiem: na stronie 'wiara'. Moim zdaniem.
          Tam kazdy wie najlepiej i najlepiej zna Pismo Swiete, noi oczywiscie najlepiej wie, kim jest Bog, czego od nas chce i jak Mu najlepiej sluzyc. Czasami az sie dziwie, ze na pytanie o to, dlaczego powinnoi sie postepowac tak a tak forumowicze pisza w stylu: blah blah blah, sam se poszukaj, juz tu bylo setki razy. Moim zdaniem to brzydko. Jak ktos zadaje pytanie to trzeba mu odpowiedziec a nie kierowac do archiwum czy innych watkow. Czesto bowiem to sa pytania od ludzi zagubionych, potrzebujacych wsparcia. Poza tym oczywiscie Rzym-Kat wiedza lepiej niz SJ, wg. Protestantow Katolicy to sluzebnicy diabla, a Prawoslawni wedlug siebie to juz wogole sa najlepsi z aksjomatu. I tak dalej w tej ukladance: my wiemy, co Bog chce a wy inni to nawet nie sort gorszy, ale jacys idioci ktorzy nie zdaja sobie sprawy z tego, ze pojda do piekla.
          Nie no, z tym pieklem to przesadzilam, ale ogolnie tam taka atmosfera jest: my wiemy, wy sie mylicie. I jeszcze, co mnie wrecz oburza: ile zdrowasiek, ile mszy, ile kleczenia na betonie, jakie litanie... Takie licytowanie sie, kto wiecej czasu spedzil w Kosciele/Cerkwi/Zborze czy na modlitwie, jakich slow uzyl. I jak zmowie dziesiec razy cos tam - to Bog mnie wyslucha. A ty zmowiles siedem razy - no to cie nie wyslucha.
          Moze zmowic dziesiec zdrowasiek czy litanii kleczac na zimnej podlodze jest latwiej, niz po prostu byc dobrym, empatycznym i pomocnym czlowiekiem?
          • tt-tka Re: czy Borejkowie są snobami 14.03.20, 18:12
            Owszem, Paula i Judyta :)

            Kiedy Paula miewala swoja depresje (nie w medycznym rozumieniu) czy tez duchowa migrene, lezala malowniczo z przymknietymi oczami, nie wolno jej bylo tknac, o dochodzaca Rozalia podawala nieszczesnej kawe po turecku.

            Kiedy Judyta sprobowala miec cos takiego (sama dla siebie, chyba nikogo wtedy w domu nie bylo, wiec tak raczej z ciekawosci niz na pokaz) wynudzila sie jak mops i rzeczywiscie cos fajnego przelecialo jej kolo nosa (z tym ze nie w tv, a na miescie byla jakas impreza, to byl 58 rok, a telewizora jelonkowie nie mieli).

            Boru, jak ja lubie Rolleczek :D

            --
            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
            • guineapigs Re: czy Borejkowie są snobami 14.03.20, 18:54
              Tt-tka zadeklarowala:
              Boru, jak ja lubie Rolleczek :D

              Tez uwazam, ze swietna autorka. A znasz Cesie? Powiesc o dziewczynce ze szkoly podstawowej. I jej kolezance - sierocie z Domu Dziecka. Bardzo dobra pozycja w polskiej literaturze - IMHO.
              PS. Juz chyba nadeszly czasy, ze jak jakas ksiazka po wydaniu na rynek nie ma ortow czy bledow stylistycznych to jest z automatu uwazana za 'dobra'.
              • tt-tka Re: czy Borejkowie są snobami 14.03.20, 19:00
                Znam :)
                jest i rozziew miedzy juz miastowa matka a wiejskimi dziadkami, i ponowne tej matki zamierzone malzenstwo, i cyganska mniejszosc, i rozwydrzone, a jednak uspoleczniajace sie dzieci pani Halinki... bardzo dobra pozycja.

                --
                Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                • tt-tka Re: czy Borejkowie są snobami 14.03.20, 19:04
                  A znasz "Rufina z przeceny" ? Tez swietne, kapitalnie uchwycona malomiasteczkowosc z bardzo umownym oknem na swiat, powazne problemy i zachwycajaca konkluzja 15- czy 16-latki "czasem do rozwiazania trudnej kwestii bardziej sie przydaja cudze wady niz nasze mniemane zalety", no miodzio :)

                  --
                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
            • kocynder Re: czy Borejkowie są snobami 14.03.20, 22:51
              Bardzo być może, że Judyta i Paula. Jak wspomniałam - nie pamiętam, pamiętam tylko opisaną sytuację. I być może nie w tv, ale szło o to, że "mając chandrę" młodsza straciła jakąś tam wyczekiwaną atrakcję. :)

              --
              Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
      • kocynder Re: czy Borejkowie są snobami 14.03.20, 07:24
        No i wracsjąc do Borejków - SĄ snobami. O ile (moim zdaniem) nie bardzo można im zarzucić działanie dla mody czy szukanie poklasku, o tyle zdecydpwanie aż bije z nich pogarda dla wszystkich, którzy "mają inaczej". "Boże, jakie to dziecko ma koleżanki" - w podtekście "Co za dno nie ludzie! My jesteśmy lepsi!". "Ja słucham jazzu, i to wyłącznie nowoorleańskiego" - w podtekście "Tylko prostacy słuchają czegoś innego". "My nie oglądamy tv, bo tv robi z mózgu kisiel!" - w podtekście "Skoro oglądasz tv jesteś kretynem"... Takich ocen jest u Borejków mnóstwo. I nie chodzi mi o to, że oni wolą swój sposób na życie niż innych, ale o takie właśnie obrzydliwe ocenianie innych przez pryzmat tego, iż dobry jest TYLKO I WYŁĄCZNIE mój wybór. Nie ważne, że koleżanka dziecka jest dobrą uczennicą, chętnie pomaga innym, pracuje jako wolontariisz w hospicjum i cokolwiek - nie ma na ścianach Seneki = jest żenującym głąbem. Nie lubisz jazzu i nie umiesz wymienić trzech jazzbandów? Nie ważne, że uwielbiasz piosenkę francuską i znasz na wyrywki biografię Edith Piaff, Yvesa Montanda i wielu innych. Oglądasz tv? Nie ma znaczenia, że niezły teatr tv był w tym tygodniu, koncert z Royal Albert Hall i świetny film z Robertem deNiro - jesteś głupim tandeciarzem, co ma kisiel zamiast mózgu...

        --
        Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
        • apersona Re: czy Borejkowie są snobami 14.03.20, 16:04
          U Borejków jest raczej tak jak u Boya:

          "Wszyst­ko tyl­ko Du­chem żyje,
          Wszyst­ko tyl­ko Pięk­nem dy­szy;
          Ni­g­dy ucho tam ni­czy­je
          Pro­zy ży­cia nie za­sły­szy;
          ...
          Nic nie mąci głę­bin my­śli,
          Nic nie prze­rwie sen­nych ma­rzeń -
          Żyjem cał­kiem nie­za­wi­śli
          Od ba­nal­nych krę­gów zda­rzeń!
          ...
          Tak więc: chy­try jest Ger­ma­nin,
          Fran­cuz - spro­śny, Włoch - na­mięt­ny,
          A zaś każ­dy kra­ko­wia­nin:
          Goły i in­te­li­gent­ny.
          "

          Tak więc Prawdziwy Borejczanin jest goły lecz inteligenty w odróżnieniu od materialistycznej reszty świata i z tomu na tom różnice się pogłębiają, czyli i przedstawiciele Rodziny i nie-Rodziny robią się coraz bardziej stereotypowi.
          • tt-tka Re: czy Borejkowie są snobami 14.03.20, 16:53
            Nienienienienie.
            Krakowianin puscil w kurs banknoty golo-intelektualne w bardzo okreslonym celu. Mianowicie celem tarzania sie w rozpuscie, co rozumiem bardzo dobrze :)

            ...cala sila swej sugestii
            wytlumaczyl zacnej Polsce
            ze wsrod wszystkich meskich bestii
            DUSZE maja tylko golce

            uwierzylo biedne kurcze
            w ewangelie te ubostwa
            oplywaja duchy tworcze*
            w gratisowe cudzolostwa

            wszystko (podkr. moje) wietrzy za nierzadem
            o przystepnej marzy frajdzie
            z estetycznym plynac pradem
            kazdy jakies lozko znajdzie

            Na Rusfelta to jest wylacznie dla popisu. Samochwala w kacie stala.

            *oraz na R. mamy wylacznie duchy odtworcze. Choc kabotynskie owszem

            --
            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
            • miodowocytrynowa Re: czy Borejkowie są snobami 14.03.20, 20:06
              Ależ oczywiście, że są snobami. I to najgorszego gatunku, bo wręcz pogardzającymi innymi w ich mniemaniu gorzej rozwiniętymi intelektualnie ludźmi. Ten Ignacy Borejko rzucający cytatami łacińskimi ( dodam, że niedawno poznałam fajnego filologa klasycznego, który wcale nie wtrąca łaciny, wcale nie rzuca Arystotelesem w trakcie rozmowy, a przy stole nie prowadzi uczonych dysput o Homerze) i pogardzający Florkiem co czyta Kinga, ta chamowata Idusia obrażająca Magdę, która nie lubi poezji, uczony Ignacy Stryba, ktory w dziki upał ciąga Agnieszkę po skansenach i urządza wykłady z historii sztuki. Te ich napuszone rozmowy przy stole. To są snoby i do tego snoby kompletnie zamknięte na otaczającą ich rzeczywistość.
              • tt-tka Re: czy Borejkowie są snobami 16.03.20, 11:10
                miodowocytrynowa napisała:

                > Ależ oczywiście, że są snobami. I to najgorszego gatunku, bo wręcz pogardzający
                > mi innymi w ich mniemaniu gorzej rozwiniętymi intelektualnie ludźmi.

                Oni gardza wszystkimi nie odpowiadajacymi ich wyobrazeniom czy wymaganiom i to od protoplastki rodu poczawszy. Hanna Borejko caly wizyte Feli rzuca na dziewczyne krytyczne spojrzenia, choc dziewczyna nawet slowem sie nie zdazyla odezwac (no a potem juz nie miala odwagi, tylko przesiedziala ze spuszczona glowa). Ale "my nikim nie pogardzamy, Januszu, nikim". Tak, oczywiscie. Paszli won, tyle grzecznie powiem i bez cienia snobizmu pojde z Pyziakiem na wodke, z Lwandowskimi na kawe, a z Zaczkami na makaronik w sosie mediolanskim :)




                --
                Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka