Dodaj do ulubionych

Kurzojady o "Na Jowisza!"

26.06.20, 22:52
Kurzojady to fanpejdż na fejsie, ogólnodostępny. Dziś pojawiła się tam recenzja "Na Jowisza", bardzo dobrze moim zdaniem napisana. Oto początek:

Wiem, że czekaliście!
Jest to na pewno pięknie wydana książka – 340 stron, twarda oprawa, masa zdjęć i ilustracji, bardzo staranne opracowanie graficzne i no cóż, każda fanka Musierowicz, niezależnie od fazy znienawidzenia autorki, będzie miała nad tym tomem momenty nabożne i wzruszone. Ale ja oczywiście czytam nie po to, żeby chwalić, tylko po to, żeby sprawdzać, jak konstruuje siebie pisarka, która tylu dziewczętom, starszym i młodszym, namieszała w głowie obrazem rodzinnego ciepełka lub też zaduchu.


(...)

„Ł jak łacina” – „Dochodzą mnie nawet przyjemne wieści z poznańskiej filologii klasycznej – podobno podczas rozmów kwalifikacyjnych kandydaci na studentów, zapytani o przyczynę, dla której obrali ten kierunek, powołują się na Ignacego Borejkę”. O BOŻE.


Polecam całość, łącznie z komentarzami, w których między innymi są screeny z tego, jak to było z Miłoszem w roli jeżycjadowego Kupidyna :)
Obserwuj wątek
    • guineapigs Re: Kurzojady o "Na Jowisza!" 27.06.20, 17:35
      Ej tam, akurat kwestia, ze ktos wybral jakis kierunek studiow ze wzgledu na ulubiona postac literacka/filmowa - to nie jest zadna potwarz. W koncu te postaci nas ksztaltuja, sa dla nas jakimis punktami milowymi w zyciu. Jak ktos postanowil zostac detektywem, bo uwiodla go tworczosc A. Christie czy postac Porucznika Borewicza - to chyba zaden wstyd. Moim zdaniem. Jak ktos naogladawszy sie National Geographic postanowi: ide na weterynarie/geografie - to chyba jest okej, tak samo jak ktos po obejrzeniu stu odcinkow 'Na dobre i na zle' pomysli: chce byc lekarzem, zycie ludzkie ratowac. Juz nawet nie wspopmne o tym, ze byc moze sa ludzie, ktorzy postanowili isc na historie bedac pod wplywem charyzmatu tworcy kanalu 'historia bez cenzury'.
      Ja poszlam na geografie, gdzie przetrwalam rok z kawalkiem, pod wplywem lektury 'Wyprawa Kon Tiki'. Zreszta zawsze interesowala mnie geografia - bo czytalam tego typu ksiazki, najbardziej o odkryciach geograficznych i biografie odkrywcow.. Po jakims czasie studiowania niestety poronilam i wtedy juz nic mi sie nie chcialo - i porzucilam geografie, do ktorej juz nigdy nie wrocilam. W zasadzie wtedy na jakis czas porzucilam tez zycie (pozdro dla kumatych… Nie zycze najgorszemu wrogowi takiego doswiadczenia)
      Uwazam, ze to, ze ktos wobraza sobie zawod na podstawie tego, co czyta lub/i oglada - to nie jest jakis wielki grzech. Oczywiscie nie wie jeszcze, ze ciemna strona medalu jest zakuwanie po nocach gramatyki/historii/brak pracy po tym/usypianie zwierzat bo nikt ich nie chce/niemoznosc pomocy pacjentowi bo szpital nie ma hajsu/ogladanie zwlok dzieci/robienie post mortem itp - noale takie jest zycie, I zawsze na poczatku podaja nam miod, a dopiero potem dziegdziec.
      • reveiled Re: Kurzojady o "Na Jowisza!" 29.06.20, 00:53
        Guin, chcialam Ci tylko przeslac wirtualne usciski i powiedziec, ze przykro mi, ze Cie to spotkalo, wiem, ze dawno, ale boli, mnie tez sie to przydarzylo, trzy razy...
        I oczywiscie masz racje, ludzie wybieraja zawod czy kierunek studiow z roznych powodow, miejmy nadzieje, ze czesto z zainteresowania, powolania czy pasji, ale to zainteresowanie moze zaczac sie roznie, i wcale nie rzadko przez ksiazke czy film... Ja jestem nauczycielka, i chociaz wiele czynnikow na to wplynelo, to pamietam pare ksiazek o nauczycielach, ktore na mnie wplynely w dziecinstwie i pozniej...
      • reveiled Re: Kurzojady o "Na Jowisza!" 29.06.20, 00:57
        O, a Ciotce chyba chodzilo o to, ze to dziwne, ze ludzie az tak sie inspiruja Ignacym, ktory moze nie byl jakims idealnym czy bardzo fascynujacym bohaterem... Ale ja tez chyba troche sie zainteresowalam lacina pod jego wplywem... nie az tak, zeby ja studiowac, ale dzieki Jezycjadzie troche powiedzen mi wpadlo w oczy, a jezyk rzeczywiscie piekny... i dzieki temu chyba latwiej mi bylo jakis czas pozniej nauczyc sie wloskiego...
    • guineapigs Re: Kurzojady o "Na Jowisza!" 27.06.20, 17:35
      Ej tam, akurat kwestia, ze ktos wybral jakis kierunek studiow ze wzgledu na ulubiona postac literacka/filmowa - to nie jest zadna potwarz. W koncu te postaci nas ksztaltuja, sa dla nas jakimis punktami milowymi w zyciu. Jak ktos postanowil zostac detektywem, bo uwiodla go tworczosc A. Christie czy postac Porucznika Borewicza - to chyba zaden wstyd. Moim zdaniem. Jak ktos naogladawszy sie National Geographic postanowi: ide na weterynarie/geografie - to chyba jest okej, tak samo jak ktos po obejrzeniu stu odcinkow 'Na dobre i na zle' pomysli: chce byc lekarzem, zycie ludzkie ratowac. Juz nawet nie wspopmne o tym, ze byc moze sa ludzie, ktorzy postanowili isc na historie bedac pod wplywem charyzmatu tworcy kanalu 'historia bez cenzury'.
      Ja poszlam na geografie, gdzie przetrwalam rok z kawalkiem, pod wplywem lektury 'Wyprawa Kon Tiki'. Zreszta zawsze interesowala mnie geografia - bo czytalam tego typu ksiazki, najbardziej o odkryciach geograficznych i biografie odkrywcow.. Po jakims czasie studiowania niestety poronilam i wtedy juz nic mi sie nie chcialo - i porzucilam geografie, do ktorej juz nigdy nie wrocilam. W zasadzie wtedy na jakis czas porzucilam tez zycie (pozdro dla kumatych… Nie zycze najgorszemu wrogowi takiego doswiadczenia)
      Uwazam, ze to, ze ktos wobraza sobie zawod na podstawie tego, co czyta lub/i oglada - to nie jest jakis wielki grzech. Oczywiscie nie wie jeszcze, ze ciemna strona medalu jest zakuwanie po nocach gramatyki/historii/brak pracy po tym/usypianie zwierzat bo nikt ich nie chce/niemoznosc pomocy pacjentowi bo szpital nie ma hajsu/ogladanie zwlok dzieci/robienie post mortem itp - noale takie jest zycie, I zawsze na poczatku podaja nam miod, a dopiero potem dziegdziec.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka