Dodaj do ulubionych

Pożyczanie sukni od babci na ślub.

19.07.20, 23:32
Jak donosi pudelek, niejaka Beatrycze z Yorku wzięła ostatnio ślub w sukni otrzymanej od swej babci, w której to sukni babunia wystąpiła niemal 60 lat temu.😂
Mila i Laura były jednak pierwsze.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 20.07.20, 00:35
      Smiem przypuszczać, ze slubna suknia Elzbiety nie była z bawełnianej piki, która po polwieczu glownie sie sypie i rozłazi :)
      Oraz jednakowoż Beatrycze nie wystapila w sukni niedopasowanej, "obwisajacej" (brrr), a tez przypuszczam, ze fryzura, buty, kwiecie i diadem (tez użyczony przez babunie) wspolgraly ze sobą. Ale stanowczo sie wypowiem, gdy obejrze fotki.
      • bupu Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 26.07.20, 11:03
        tt-tka napisała:

        > Smiem przypuszczać, ze slubna suknia Elzbiety nie była z bawełnianej piki, któr
        > a po polwieczu glownie sie sypie i rozłazi :)
        > Oraz jednakowoż Beatrycze nie wystapila w sukni niedopasowanej, "obwisajacej" (
        > brrr), a tez przypuszczam, ze fryzura, buty, kwiecie i diadem (tez użyczony prz
        > ez babunie) wspolgraly ze sobą. Ale stanowczo sie wypowiem, gdy obejrze fotki.


        A tak swoją drogą nie mogła ta Laura wystąpić w odzieniu po mamusi, jeśli już koniecznie musiała pożyczać ciuchy? Nie mówię o stroju z pierwszego ślubu, skażonym pyziaczym miazmatem, ale do licha, przecież Gaba nie szła do ołtarza z Kalarepą odziana w dżinsy, koszulę w kratę i żółty sztormiak, prawda? Musiała mieć na tę okazję jakąś w miarę elegancką przyodziewę. I ta przyodziewa nie miałaby pół wieku, więc byłaby w lepszej kondycji niż pika Milicji (nie mogę się opędzić od wizji Laury sunącej do ołtarza pod rękę z dziaduniem, w obłoku bawełnianych paprochów unoszących się z kostiumu przy każdym ruchu). Oraz Gaba wzrostem i figurą bardziej przypomina Laurę niż mikra Milicja, więc jej ciuchy nie musiałyby ulec tajemniczemu powiększeniu, żeby zwisać z wysokiej panny młodej.
        • tt-tka Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 26.07.20, 11:12
          Pytanie, co Gaba miała na sobie na swoim drugim slubie ? Odbyl sie on "bez komplikacji", ale nie wykluczam, ze Gabon na te uroczystość pozyczyl ciuchy od Patrycji przykładowo, jak i na prezentacje u Metodego i Cyryjka. A potem zwrocil/Pulpa odebrala, a wyprowadzając sie zabrala ze sobą.

          Czy wiemy, w co Strybowa była ubrana na slubie i potem na weselu Laury ?
        • jontrew Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 27.07.20, 16:00
          bupu napisała:

          >
          > A tak swoją drogą nie mogła ta Laura wystąpić w odzieniu po mamusi, jeśli już k
          > oniecznie musiała pożyczać ciuchy? Nie mówię o stroju z pierwszego ślubu, skażo
          > nym pyziaczym miazmatem, ale do licha, przecież Gaba nie szła do ołtarza z Kala
          > repą odziana w dżinsy, koszulę w kratę i żółty sztormiak, prawda? Musiała mieć
          > na tę okazję jakąś w miarę elegancką przyodziewę.
          Jestem pewna, że Gaba brała ślub w dżinsach Odra i żółtym sztormiaku, bo w granatową spódnicę się już nie mieściła, choć powinna, bo przecież w liceum grała w koszykówkę:)
          A Laura miała coś około 1000000 możliwości, by ubrać się do ślubu w coś normalnego. Ale autorka wymyśliła sobie fatum (a sposób realizacji tej i innych intryg jest tak beznadziejny, że serio nie mogę się z tym pogodzić) oraz karę dla wrednej córki przez którą płakała Gabrysia, więc dostała pikę z lat 50-tych oraz wianek z cierniami. To taki wstęp do tortur właściwych, które odbywać się będą w ślicznym małym domku na środku plantacji.
          • koraleznasturcji Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 27.07.20, 16:29
            jontrew napisała:

            > bupu napisała:

            > > A tak swoją drogą nie mogła ta Laura wystąpić w odzieniu po mamusi, jeśli
            > już k
            > > oniecznie musiała pożyczać ciuchy? Nie mówię o stroju z pierwszego ślubu,
            > skażo
            > > nym pyziaczym miazmatem, ale do licha, przecież Gaba nie szła do ołtarza
            > z Kala
            > > repą odziana w dżinsy, koszulę w kratę i żółty sztormiak, prawda? Musiała
            > mieć

            > A Laura miała coś około 1000000 możliwości, by ubrać się do ślubu w coś normaln
            > ego.

            Tygrys ma własną suknię ślubną z pierwszego niedoszłego ślubu oraz przynajmniej jedną suknię wieczorową - nie że każda panienka w jej wieku ma coś takiego w szafie, ale akurat ta panienka jest zawodową śpiewaczką. Wreszcie musi mieć Laura jakiś ładniejszy ciuch, skoro bez paletka z futerkiem nie wychodziła nawet po kontenerek proszku do prania i zapas soków Dr Witt. Zwłaszcza że chyba chadza na koncerty i do opery, raczej nie w atłasowej bonżurce po bracie. Nawet jeżeli całe to dobro było już w szalecie, to trzeba było tam pojechać i stamtąd udać się na ślub.

            Poza tym Laura miała matkę oraz zatrzęsienie ciotek. Miała też siostrę, która przyleciała do Polski na ślub, wesele, Święta i Sylwestra, a nie na sianokosy, więc może i na nią można było liczyć. Któraś musiała mieć coś jasnego, niezżartego przez mole i w miarę aktualnego modowo.
            • tt-tka Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 27.07.20, 17:07
              koraleznasturcji napisała:



              > Tygrys ma własną suknię ślubną z pierwszego niedoszłego ślubu

              Nie ma. Kiedy Jozwa proponuje, by Larwa wlozyla inna biala suknie, Magda (obecna poprzedniego dnia przy pakowaniu rzeczy Lauryni) uświadamia go, ze ofiara takowej nie posiada.

              oraz przynajmniej
              > jedną suknię wieczorową

              Ale nie biala ! A w nie-bieli to ona do ołtarza nie pojdzie !

              - nie że każda panienka w jej wieku ma coś takiego w s
              > zafie, ale akurat ta panienka jest zawodową śpiewaczką.

              W danej chwili jest studentka AM, a wystepow ma za sobą nie za wiele...

              Wreszcie musi mieć Laur
              > a jakiś ładniejszy ciuch (…) Zwłaszcza że chyba chadza
              > na koncerty i do opery

              Może i chadza, ale my jej przy tym nie widzimy ani nie słyszymy o tym. Do występu czy egzaminu przygotowuje sie sluchajac w domu śpiewaczek.


              > Poza tym Laura miała matkę oraz zatrzęsienie ciotek.

              I co ? Matka poszla plakac, pociagajac za sobą babunie. Ida wyciagala Marka z pracy, Nutrii nie było i zrezsta ona nigdy w konkretnych sprawach nie była pomocna, Pulpa w Kostrzyniu.

              > Miała też siostrę,

              ...aktualnie w Kostrzyniu.

              > Któraś musiała mieć coś jasnego, niezżarte
              > go przez mole i w miarę aktualnego modowo.

              Wcale nie musiala. Ja np. nie mam ani jednej kreacji, która moglaby robic awaryjnie za suknie slubna. Oraz nie jest powiedziane, ze lach z matki, siostry czy ciotki lezalby na Laurze lepiej niż ten babciny.
              • przymrozki Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 27.07.20, 22:20
                tt-tka napisała:

                > Wcale nie musiala. Ja np. nie mam ani jednej kreacji, która moglaby robic awary
                > jnie za suknie slubna. Oraz nie jest powiedziane, ze lach z matki, siostry czy
                > ciotki lezalby na Laurze lepiej niż ten babciny.

                Tak po prawdzie to tam największym problemem było to, że nikt nie wpadł na pomysł rajdu po sklepach. Byłaby to powtórka z rozrywki związanej z poszukiwaniem butów Idy, ale rozmowa Ignaca z docentem byłaby zabawna.

                Natomiast pomijając to wszystko, to nawet sukienka po Patrycji nie miała prawa leżeć na Laurze gorzej niż po Mili. Ja wiem, że tam się wydarzył świąteczny cud nad centymetrem, ale w takim razie mógł się wydarzyć w każdą stronę.
                • tt-tka Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 27.07.20, 22:38
                  Fakt, ze lach z każdej rodzinnej figury lezalby na Larwie tragicznie :), a i kolorystycznie niekoniecznie by pasowal.

                  Jaki tam rajd po sklepach, jak pod bokiem miała duza galerie handlowa... a czas przedsylwestrowy, na pewno by cos twarzowego i pasującego znalazło sie. No ale nie, bo nie.
                  • przymrozki Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 28.07.20, 11:51
                    tt-tka napisała:

                    > Fakt, ze lach z każdej rodzinnej figury lezalby na Larwie tragicznie :), a i ko
                    > lorystycznie niekoniecznie by pasowal.
                    >

                    Białe rzeczy są raczej na lato, to fakt. Z drugiej strony, czy półwieczna pika jest bielsza niż coś w kolorze ecru? Albo lepiej pasowałaby odcieniem do butów, które Laura nabyła pod kolor sukni operowej?

                    A tak zupełnie obok problemu "skąd wziąć suknię ślubną w pół godziny", wydaje mi się, że większość ludzi w takiej sytuacji (gdyby się już w niej znalazła), najpierw zadzwoniłaby do kościoła z pytaniem, czy można przesunąć ślub na wieczór albo następny dzień. To nie była krakowska Katedra Mariacka w sierpniu z grafikiem ślubnym napiętym jak struna. Mogło być pole do negocjacji. A zyskany w ten sposób czas należało przeznaczyć w pierwszej kolejności na zawrócenie Bernarda.

                    Trudniej byłoby przełożyć wesele, ale ono i tak było, zasadniczo, w Sylwestra. Po mszy miał być tylko obiad dla rodziny.
                    • tt-tka Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 28.07.20, 12:04
                      Jakie pol godziny, koleżanko ? Tam te cyrki trwaly kilka godzin, a to naprawdę dość czasu, by wyskoczyć do pobliskiej galerii i cos w niej wyszukać.
                      tym bardziej, ze nawet obiad dla rodziny chyba nie był przewidziany :), o ile dobrze pamiętam - Gabon z Kalarepa i z młodymi do seniorow Fidelisow, a reszta won do siebie (ciekawe, swoja droga, kto szoferowal dziadostwu Borejostwu w drodze powrotnej i czym w ogole wracali, skoro auto Strybow z powożącym Grzegorzem ubylo)

                      tyle ze pupa blada i zbita na dodatek - Larwa nigdy nie potrafila sobie poradzić przy nagłych przeciwnościach losu, ryk i rejterada, a "demon organizacji" mamusia wcale nie zamierzala pomoc. no to wyszlo, jak wyszlo.

                      PS ciagle wytrwale podejrzewam, ze Milicja plan uknula od dawna, Bernard i przypadek pomogli, ale i bez nich Larwa sunelaby do ołtarza w tej pice
                      PS 2 zlotonicieniowy młodzian slubny na przelozenie slubu stanowczo sie nie zgadza. A skoro on sie nie zgadza, to slub będzie w terminie i koniec, kropka.
                      • przymrozki Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 28.07.20, 13:41
                        tt-tka napisała:

                        > Jakie pol godziny, koleżanko ? Tam te cyrki trwaly kilka godzin, a to naprawdę
                        > dość czasu, by wyskoczyć do pobliskiej galerii i cos w niej wyszukać.

                        Racja. W takim razie jeszcze dziwne, że żadna z kobiet z klanu nie została oddelegowana na odcinek internetu. Nie jest powiedziane, że akurat ktoś w Poznaniu sprzedawał sukienkę ślubną lub nadającą się na ślubną we właściwym rozmiarze i z możliwością natychmiastowego odbioru, ale i tak warto było sprawdzić.

                        Zresztą, to już są czasy telefonii komórkowej, żaden problem, żeby ekipa poszukiwawcza rozdzieliła się strategicznie i informowała na bieżąco.

                        > PS ciagle wytrwale podejrzewam, ze Milicja plan uknula od dawna, Bernard i przy
                        > padek pomogli, ale i bez nich Larwa sunelaby do ołtarza w tej pice

                        To jest w zasadzie pewne.
                        • tt-tka Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 28.07.20, 14:05
                          Z kobiet z klanu na miejscu były Gabon i Milicja. Sprawa przegrana z góry :)

                          Ida może by pomogla, ale była zajeta wyciąganiem Mareczka z pracy, obrotna Pulpa tez by sobie pewnie poradzila - tyle ze ich nikt nie powiadomil. Jedyna osoba, do której zadzwoniono, był Jadam. Milicja to zrobila, a później telefon zablokowal Ignac wydzwaniający bez sensu. Co imo wspiera teze o tym, ze plan był uknuty :)
                        • turzyca Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 06.08.20, 01:24
                          >W takim razie jeszcze dziwne, że żadna z kobiet z klanu nie została oddelegowana na odcinek internetu. Nie jest powiedziane, że akurat ktoś w Poznaniu sprzedawał sukienkę ślubną lub nadającą się na ślubną we właściwym rozmiarze i z możliwością natychmiastowego odbioru, ale i tak warto było sprawdzić.

                          Na pewno sprzedawał. Laura ma jakiś popularny rozmiar typu 36 czy 38 i wzrostu jest przeciętnego, moja znajomość olx, dawniej zwanego tablicą, mówi dobitnie, że w mieście wielkości Poznania da się w ciągu kilku godzin odkupić suknię ślubną w tych rozmiarach.

                          Alternatywnie istnieją wypożyczalnie sukni ślubnych.


                          A ja nie znam się na ludziach zupełnie, gdyby pod wpływem opowieści "dziewczyna tuż przed ślubem straciła suknię ślubną" ludzie nie rzuciliby się jej ratować.
                      • jontrew Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 28.07.20, 16:34
                        tt-tka napisała:

                        Larwa nigdy nie potrafila sobie poradzi
                        > ć przy nagłych przeciwnościach losu, ryk i rejterada, a "demon organizacji" mam
                        > usia wcale nie zamierzala pomoc. no to wyszlo, jak wyszlo.
                        (...)
                        > PS ciagle wytrwale podejrzewam, ze Milicja plan uknula od dawna, Bernard i przy
                        > padek pomogli, ale i bez nich Larwa sunelaby do ołtarza w tej pice
                        > PS 2 zlotonicieniowy młodzian slubny na przelozenie slubu stanowczo sie nie zga
                        > dza. A skoro on sie nie zgadza, to slub będzie w terminie i koniec, kropka.

                        Logika wydarzeń w "Macdusi" rozłazi się w szwach, jak pika po babci. I, o zgrozo, straszy wręcz ordynarnymi dziurami:) Nawet jeżeli przemocowa tektura w kształcie pana młodego nalegała na ślub, a babcia na pikę, Laura i tak zdaje się jest butnym Tygrysem i powinna była postawić na swoim. Przecież oni wszyscy są do tego niby przez lata przyzwyczajeni.
                        I uświadomiłyście mi teraz, gdzie popełniałam dotąd błąd. Ślub Laury to miał być tylko ślub, a wesele miało być przyjęciem w zielonym pokoju. W dzisiejszych czasach, gdy ślub i wesele to miesiące planowania i zadatki zapłacone za wszystkie usługi, jakoś nie pojęłam tego w pełni. Co za problem odwołać to wszystko w cholerę, skoro jedyna atrakcją (i głównym wydatkiem- czasu i energii) dla panny młodej była jej wymarzona suknia?
                        Co do przemyślanego planu, to dobrze, że chociaż Mila taki miała. Cała reszta nie potrafiła zrobić absolutnie nic, zero pomysłów, choć waga problemu nie była przecież ogromna. I jak słusznie zauważyła Tt-ka: demon organizacji popisał się przy weselu, a potem przy histerii Laury. Zaczynam myśleć, że oni wszyscy w rodzinie prawią jej te komplementy ironicznie, robiąc przy tym miny. Laura podobnie, nie ma ochoty niczego ogarnąć i wybiera drogę najłatwiejszą i zgodną z jej charakterem oraz przyszłym zawodem. Tylko że fochy to coś, co do czego prawo przychodzi razem z pozycją zawodową, ale Laura jeszcze tego nie wie, więc od fochów zaczyna.
                        Odchodząc już od ślubu, to chciałabym zobaczyć ich wszystkich w konfrontacji z prawdziwym, dużym i poważnym problemem. Myślę, że nawet betonowy PR Gaby by tego nie wytrzymał.
                        • guineapigs Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 28.07.20, 19:23
                          Cytujac za Jontrew:
                          1. 'Zaczynam myśleć, że oni wszyscy w rodzinie prawią jej te komplementy ironicznie, robiąc przy tym miny.' - o Dzielnej, jakze Dzielnej Gabie.
                          A wiesz, ze to mozliwe? Jakby Bareja rezyserowal Jezycjade, to moze wlasnie by tak to rozwiazal? Wszyscy prawia o Dzielnosci Gaby, rownoczesnie puszczajac oczka dokola i chrzakajac zrozumiale i jednoznacznie. To bardzo swietny pomysl. Jak jakis kabaret to zrealizuje, o co prosmy Bora Przedwiecznego, to Jontrew! Walcz o prawa autorskie i tantiemy.
                          2. 'Tylko że fochy to coś, co do czego prawo przychodzi razem z pozycją zawodową, ale Laura jeszcze tego nie wie, więc od fochów zaczyna.'
                          A tego nie rozumiem. Osiagniecie pozycji dzieki pracy, doswiadczeniu i upartemu dazeniu do celu zazwyczaj jak nie zawsze oznacza, ze ta osoba jest ogarnieta, pracowita, praktyczna i przede wszystkim spokojna i zrownowazona emocjonalnie. Raczej zatem niejako wszelkie fochy i ochy-achy i inne pretensje sa obce takiej naturze. Taki czlowiek moze sie zezloscic, jak ma przed soba lenia smierdzacego ktory nawet do ksiazki nie zajrzal a oczekuje zaliczenia, ale to jest normalny i uprawomocniony psychologicznie w***urw a nie foch. Ale moze chodzi ci o to, ze wybitne solistki maja swoje humory i oczekiwania, na zasadzie: z tamta to ja nie zaspiewam, a jak mi nie podadza do pokoju tego czy tego - to tez nie zaspiewam. Noale to juz poziom Marii Callas czy Madonny, i to nawet raczej kwestia tzw. PR-u i managemantu (zeby sensacja byla, zey pisali), niz faktycznych zapotrzebowan tych osob. Taka mam nadzieje.
                          3. Odchodząc już od ślubu, to chciałabym zobaczyć ich wszystkich w konfrontacji z prawdziwym, dużym i poważnym problemem.'
                          No to mialas takie okazje. Choroba zony i zycie rodziny postawione na glowie - Ignac ma to w sempiternie. Nieprzemyslana choc uknuta ciaza Pyzy - nic sie nie stalo, Polacy nic sie nie stalo! Zaginiecie maloletniej Laury - no kurpierwmor, kazdy normalny rodzic, jak mu corka lat czternascie nie wraca do domu przed wieczorem a zawsze wracala, to juz chyba zaczyna panikowac, dzwoni po szpitalach, drogowkach czy wypadku nie bylo, a partyjka szachow czy brydza to chyba jest ostatnia opcja.
                          No i cos, co mnie zadziwia, chociaz do tej pory probowalam to zrozumiec i wrecz pochwalalam. W KK pada powazne oskarzenie: o handel narkotykami. Ja wiem, ze to od zlosliwej sasiadki itp, ale jednak to nie jest oskarzenie o byle co, typu kradziez jekiegos duperelka. A Ignacowi wystarcza, ze Gabrysia mowi, ze z narkotykami nic wspolnego nie ma. Zastanawiam sie, czy historia zna przypadek, ze na pytanie ojca: czy masz cos wspolnego z narkotykami? Nastolatek odpowiada tak prosto z mostu i po prostu: Tak, tato, handluje tym, o tu masz zapiski komu ile sprzedalem. A Ygnac? No rodzic wymarzony. Oskarzono moja corke o handel narkotykami, ale ona zaprzeczyla. Spoko zatem i wracamy do Plutarcha. Ja wiem, ze my wiemy, ze Gabrysia nie dilowala, ale jednak Ygnac moglby sie jakos wyklocac z sasiadka o znieslawienie czy pomowienie. Oczywiscie nie dla hajcu ale dlatego, zeby bronic wlasna corke przed glupimim pomowieniami, ktore z pewnoscia sie rozejda po szkole czy okolicy.
                          Jedyne nerwy, jakie Ygnac WYKAZAL ZE MA - TO W SPRAWIE O ZMYWARKE. No on nie potrzebuje, to z jakiej racji kto inny moze potrzebowac? Co to w koncu za problem zmywac talerze/sztucce/kubki po tuzinie ludzi plus garnki, rondle i patelnie?
                          • jontrew Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 29.07.20, 11:33
                            guineapigs napisała:


                            Ale moze chodzi ci o to,
                            > ze wybitne solistki maja swoje humory i oczekiwania, na zasadzie: z tamta to j
                            > a nie zaspiewam, a jak mi nie podadza do pokoju tego czy tego - to tez nie zasp
                            > iewam. Noale to juz poziom Marii Callas czy Madonny, i to nawet raczej kwestia
                            > tzw. PR-u i managemantu (zeby sensacja byla, zey pisali), niz faktycznych zapot
                            > rzebowan tych osob. Taka mam nadzieje.

                            Dokładnie o to mi chodziło:)

                            > 3. Odchodząc już od ślubu, to chciałabym zobaczyć ich wszystkich w konfrontacj
                            > i z prawdziwym, dużym i poważnym problemem.'
                            > No to mialas takie okazje. Choroba zony i zycie rodziny postawione na glowie -
                            > Ignac ma to w sempiternie. Nieprzemyslana choc uknuta ciaza Pyzy - nic sie nie
                            > stalo, Polacy nic sie nie stalo! Zaginiecie maloletniej Laury - no kurpierwmor,
                            > kazdy normalny rodzic, jak mu corka lat czternascie nie wraca do domu przed wi
                            > eczorem a zawsze wracala, to juz chyba zaczyna panikowac, dzwoni po szpitalach,
                            > drogowkach czy wypadku nie bylo, a partyjka szachow czy brydza to chyba jest o
                            > statnia opcja.
                            Racja, miałam w głowie coś bardziej dramatycznego, ale w sumie to są dramatyczne zdarzenia.
    • przymrozki Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 20.07.20, 08:05
      Chyba kiedyś przy okazji dyskusji o laurowej przepysznej toalecie z piki, pisałam, że osobiście (tymi ręcami!) znam kobietę, która dzięki rodzinnym tradycjom mogła wystąpić na studniówce w sukni balowej prababci czy tam innej krewnej z dawno minionego pokolenia. Ale. Była to suknia szyta po to, żeby przetrwać lata i dać się przerobić na przyszłe bale. Takie ubrania kosztowały tyle, że nawet najzamożniejsze panienki nie dostawały ich tuzinami, to nie była zwykła sztuka odzieży z tamtych czasów. Na dodatek te rzeczy były odpowiednio przechowywane i konserwowane. Na pewno nie leżały upchnięte pod byle czym w dwupokojowym mieszkanku na Winogradach.

      A najważniejsze to to, że ta suknia przed ponownym debiutem poszła do mistrza krawiectwa.
    • jontrew Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 20.07.20, 12:38
      Ufff, to już wiemy na 100%, że królowa jest, jak to się ładnie mówiło w przedszkolu, odgapiarą:) Że Mila jest geniuszem też na polu mody i zwyczajów ślubnych, można się było spodziewać. Nie rozumiem tylko tego dopasowywania sukni do nowej panny młodej. Bez tego byłoby bardziej stylowo :P Ale cóż, nie każdy ma borejkowskie wyczucie.
      • guineapigs Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 20.07.20, 15:25
        Noale, skoro jest odgapiara, to musiala jakos odgapic. Czyzby w Buckingham Palace, na poleczce z ulubionymi lekturami, pomiedzy, dajmy na to Biblia a poradnikiem o dyplomacji, stala - ustawiona w nienagannym porzadku chronoligicznym - Jezycjada?

        Swoja droga, watek miodziuchny i orzeszkowy. A wrecz miodkowo - orzeszkowy.
        Ze niby od prof. Miodka i E. Orzeszkowej - jakby kto nie skumal, jakimi to pokretnymi sciezkami podazaja mysli moje…

        A wpisy w watku - genialne.
        Beatrycze: Babciu, ale ja nie mam co na siebie wlozyc na ten caly slub!
        JKM: A patrz, Beatka, tu moja sukienka, ladna jeszcze - przymierz prosze!
        Beatrycze: Babcia, daj spokoj. Stara szmata, niemodna, kolezanki mnie obsmieja ze z krolewskiej rodziny a w starych lachach do slubu idzie.
        JKM: No moja droga, a sama Laura de domo Pyziak de przynaleznoscstadna Borejko szla do slubu w starej sukience Mili, no sama wiesz ktorej Mili!!!!
        Beatrycze: babcia, ani ze mnie Laura, ani z ciebie Mila.... Za wysokie progi na nasze nogi… Ale no dobra, jakos udam ze pasuje, bo nie mam wyjscia, ksiaze Derby wywiozl moja suknie przez pomylke az do Glasgow i nie ma szans na jej sprowadzenie na czas. Dawaj te sukienke, bedziemy kombinowac, ech co za zycie….
        JKM: No Bernard, Bernard jak zywy!
        Beatrycze: Babcia, do cholery, zacznij czytac cos innego niz Musierowicz! To cholerna snobka, pogardza nami w zywe oczy!
        JKM: Dziecko drogie, a co mam czytac? Greja? Uwierz mi, ze jak sie jest krolowa z zawodu, to bicie po plecach nie jest zadna rewelacja. Tluka mnie wszyscy: politycy, dziennikarze, sluzba, kazdy mnie tlucze jak mu najlepiej,. i nie po ciele, a po duszy. A to boli bardziej niz po plecach i nie masz mozliwosci powiedziec 'dosc tego'....
        Beatrycze: przepraszam babciu. Zaloze te sukienke, co mi tam... A tak a propos: zycie to ty masz przesrane.
        JKM: wiem, ale co ja moge?
        Beatrycze: no wlasnie… A zaaplikuj na posade do Tesco. Znasz jezyki, znasz sie na finansach i ksiegowosci, w jednym palcu masz przepisy Unii Europejskiej. Popracujesz te kilka godzin a potem fajrant - i robisz co chcesz!
        JKM: Nie wolno mi, dziecko. Musze tu tkwic, w tym gownie, i czytac co o mnie pisza i mowia na calym swiecie.
        Beatrycze: no to masz, babcia, przerabane na maksa… Po prostu niewolnictwo w 21 wieku. Ja to do prasy podam, do sadow! Tak byc nie moze, zeby swietnie wyksztalcona kobieta w dodatku staruszka, byla uwiazana do nogi stolu w Buckigham Palace!
        JKM: dziecko, ales ty naiwna…
        • piotr7777 Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 08:28
          Ostatnio coraz częściej jest.
          A niewykluczone, że w dobie szalejącej rewolucji poprawnościowej właśnie w USA i UK zostanie zarzucone. Prędzej czy później feministki stwierdzą, że to przedmiotowe traktowanie kobiet.
          Nawiasem mówiąc ojciec panny młodej, o której rozmawiamy (czyli książę Andrzej) jest od niedawna na cenzurowanym. I w transmisji został wycięty.
          • bupu Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 20:04
            piotr7777 napisał:

            > Ostatnio coraz częściej jest.
            > A niewykluczone, że w dobie szalejącej rewolucji poprawnościowej właśnie w USA
            > i UK zostanie zarzucone. Prędzej czy później feministki stwierdzą, że to przedm
            > iotowe traktowanie kobiet.

            Zważywszy na fakt, że prowadzenie panny młodej przez ojca do ołtarza (po angielsku zwące się "giving away the bride", czyli oddawaniem oblubienicy) pochodzi w prostej linii od anglosaskiego obyczaju kupowania narzeczonej (młody teściowi piniondz, teść młodemu młodą), to tak, coś jest na rzeczy z tym przedmiotowym traktowaniem kobiet.
    • ciotka.scholastyka Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 09:47
      Dlaczego BeatRYCZE? Ja ryczę, jak widzę te spolszczenia. Wprawdzie odnośnie starszego pokolenia obyczaj trzyma się mocno (Elżbieta, Karol, Andrzej....), ale już nikt nie mówi o młodszych książę Wilhelm, Henryk czy księżna Katarzyna. Nawet ten mały jest po prostu George, a nie książę Jurek ;)
      • morekac Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 10:07
        Bo nie będą nam mówili w obcych językach, a poza tym tako rzecze wikipedia.
        Ma ona kuzynów: księcia Wilhelma i księcia Henryka.😁
        Wilhelm ma oczywiście za żonę Katarzynę oraz bombelki: Jerzego, Karolinę i Ludwika. Wszyscy troje z Cambridge.
      • piotr7777 Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 10:21
        Wilhelm to imię bardziej niemieckie niż polskie. A w każdym razie kojarzące się z Niemcem.
        O il wiem były książę Sussex ma na imię Harold - w języku polskim byłoby tak samo.
        A księżna Cambridge pewnie jako królowa będzie Katarzyną.
        Co do księcia George'a- jeśli za jakieś 80 lat zasiądzie na tronie, pewnie będzie nazywany Jerzym VII. Przecież papieża też nazywamy Franciszkiem a nie Francesco.
        Z młodszymi dziećmi pary książecej problemu nie ma. Charlotta raczej i w Polsce pisana byłaby tak samo (inaczej kojarzyłaby się z ciastkiem z jabłek). A Luisa trudno jest przypodobać, bo to zarówno Ludwik jak i Alojzy.
        Natomiast poważnie - rzeczywiście gdzieś tak od 20 lat obowiązuje zasada, że osoba nazywa się tak samo we wszystkich językach. Kiedyś np. podczas zajęć z angielskiego kazano uczniom przedstawiać się po angielsku (najlepiej mieli ci, których imiona po angielsku brzmią tak samo, np. Adam czy Monika) obecnie już się tego nie robi.
        Podobnie z przekładami książek - kiedyś wszystkie imiona były na siłę tłumaczone, obecnie tak już jest tylko w wypadku książek (i filmów) dla dzieci. Choć i to nie zawsze- np. świnka Peppa i jej brat George zachowali swoje oryginalne imiona. Ale już w innej popularnej serii "Tomek i przyjaciele" wszystkim bohaterom spolszczono imiona a tam gdzie się nie dało - zmieniono (oryginalny Gordon został Gabrysiem).
        Dlatego zastanawiam się, dlaczego w tłumaczeniu Kwiatu kalafiora tłumacz zmienił imiona Ignacego i Mili (a przecież wystarczyłoby "Iggy" i "Millie") a zachował imiona Gabrieli i Natalii. Zostawił też przezwisko Nutria, ale to akurat rozumiem, po prostu ten gryzoń zarówno w polskim jak i angielskim zachował oryginalną nazwę łacińską. Nie to co kawia domowa przechrzczona u nas na świnkę morską a w angielskim na "guinea pig" (właściwie nie wiadomo dlaczego, bo ze świną ma niewiele wspólnego).
        • przymrozki Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 13:27
          piotr7777 napisał:

          > Z młodszymi dziećmi pary książecej problemu nie ma. Charlotta raczej i w Polsce
          > pisana byłaby tak samo (inaczej kojarzyłaby się z ciastkiem z jabłek).

          Charlotta to wszak nasza polska Karolina (żeńska forma imienia Charles).

          A Luisa
          > trudno jest przypodobać, bo to zarówno Ludwik jak i Alojzy.

          Może by się jakoś tłumacze dogadali w tej kwestii. Luisów było jednak w historii jak mrówków, a nikt nie słyszał o ścięciu na gilotynie Alojza XVI ani o panowaniu Alojza Węgierskiego :-D

          > Natomiast poważnie - rzeczywiście gdzieś tak od 20 lat obowiązuje zasada, że os
          > oba nazywa się tak samo we wszystkich językach. Kiedyś np. podczas zajęć z angi
          > elskiego kazano uczniom przedstawiać się po angielsku (najlepiej mieli ci, któr
          > ych imiona po angielsku brzmią tak samo, np. Adam czy Monika) obecnie już się t
          > ego nie robi.

          To może być też kwestia przemian społecznych. Imiona katolickich świętych, ze względów praktycznych, mają tłumaczenia, które kiedyś były bardziej oczywiste. Dzisiaj pewnie niejedna Anielka przeżywa zdziwienie, że jest w zasadzie Angeliką, a małemu Jakubowi nawet w głowie nie zaświta, że jest imiennikiem jakiegoś małego Jamesa.

          • piotr7777 Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 13:58
            przymrozki napisała:

            > piotr7777 napisał:
            >
            > > Z młodszymi dziećmi pary książecej problemu nie ma. Charlotta raczej i w
            > Polsce
            > > pisana byłaby tak samo (inaczej kojarzyłaby się z ciastkiem z jabłek).
            >
            > Charlotta to wszak nasza polska Karolina (żeńska forma imienia Charles).

            Hm, ale angielska wersja Karoliny to Caroline.
            • przymrozki Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 16:36
              piotr7777 napisał:

              > Hm, ale angielska wersja Karoliny to Caroline.

              Charlotte pochodzi od Charlesa (najprawdopodobniej nie bezpośrednio, ale nie ma to większego znaczenia). Caroline od Carolinusa. Obie są zatem żeńskimi formami imienia "Karol" i obie funkcjonują w języku angielskim.

              Podobnie jest u nas np. z żeńską formą imienia Jan. Przyjęły się u nas dwie formy "tego samego" imienia - Joanna (od wersji łacińskiej) i Janina (od polskiej). Podobnie z Ludwikiem - mamy Luizę lub Ludwikę.



        • guineapigs Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 16:03
          Wyrazam opinie hurtowo, chociaz pod postem Piotra.
          Z tymi tlumaczeniami to jest wg. mnie zagmatwane. Tzn. wg mnie, bo moze zawodowi tlumacze znaja metode.
          1. Charlotte - jestem prawie pewna, ze jak czytalam jedna z najnudniejszych IMHO ksiazek 'Cierpienia mlodego Wertera' to tam byla Szarlota, moze Szarlotta.
          2. Anglicy 'Lwa Tolstoja' tlumacza Leo, czyli 'na swoje', natomiast Fiodora Dostojewskiego jako Fyodora, czyli fonetycznie tak mniej wiecej, chociaz maja swojego Theodore. Gdzie tu sens, gdzie logika? Moze chodzi o trudnosci z transkrypcja? U nas Lew to Leon, a Fiodor to Teodor - a my nie przekladamy na nasze ani pierwszego, ani drugiego.
          3. 'Mastier i Margarita' u nas funkcjonuje jako 'Mistrz i Malgorzata', u Anglikow jako 'Mistrz i Margarita', chociaz maja popularne imie Margaret.
          4. Imion autorow, piosenkarzy, artystow raczej chyba na polski nie tlumaczymy. Pewnie z wyjatkiem Janusza K-M, ktory tlumaczy kazde zagraniczne imie czy jego zdrobnienie na polski.
          5. A wlasciwie to jak nazywa sie Jan Pawel Drugi? Jakie on imiona przyjal? W jakim jezyku? U nas jest Janem Pawlem, u Anglikow Johnem Paulem. A jak stoi w papierach urzedu meldunkowego Watykanu?
          6. Piotr podniosl kwestie tlumaczenia tytulow filmow i piosenek. O, to ocean. Mann i Niedzwiedzki tlumaczyli na polski tytuly piosenek, ktore puszczali w swych audycjach, ale tak ogolnie to jednak googlujemy czy jutubujemy tytuly po orginalnych wersjach. Natomiast tytuly filmow - to juz temat na rozprawe profesorska chyba co najmniej. Sliding doors jako Przypadkowa Dziewczyna, Walk the Line (czyli mniej wiecej 'idac do celu') jako Spacer po linie (czyli cos bardzo niebezpiecznego, tylko dla orlow). Wobec tych przetlumaczenie 'Dirty Dancinga' na 'Wirujkacy Seks' jest wrecz oczywiste, chociaz byly czasy, ze ludzie nie wiedzieli ossokurnachodzi. Owszem, mozna lopatrologicznie przelozyc 'nieprzyzwoity taniec' i bedzie okej, ale 'wirujacy seks' znaczy dokladnie to samo. bo jak sie tanczy nieprzyzwoicie, to - z definicji - sie nieprzyzwoicie wiruje na parkiecie. No trudno tanczyc nie wirujac tylko stojac w miejscu. Taniec towarzyski zawiera w swej definicji wirowanie, czyli obracanie sie dokola - czegokolwiek i niekoniecznie na 360 stopni. Czy jest jakikolwiek taniec towarzyski, ktory absolutnie nie zawiera tego elementu? W tancach ludowych to sie obracaja po kilka obrotow na minute. W walcu obroty to oczywista rzecz, bez tego nie byloby walca. No nie wiem, jakis 'chodzony'? Noale i w tym przypadku musza jakos zawrocic, bo przeciez nie beda tak chodzic wkolo Ziemi? A najladniej zawrocic robiac jakis obrot uznany za ladny przez specjalistow od tanca, a nie po prostu zmieniajac zwrot. Chyba na tym taniec polega, by ten zwrot byl piekny a nie taki o dupe potluc po prostu
          • aniadm Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 17:23
            Tu jest kilka różnych bajek razem wziętych.

            "Lokalizacja" imion monarchów i ich najbliższych krewnych to nie jest jakaś polska specjalność, obowiązuje na całym świecie. Królowa Anglii w hiszpańskiej gazecie nazywa się "la reina Isabel". Zwyczaj narodził się pewnie jeszcze w czasach, kiedy językiem obowiązującym była łacina. Ktoś mi mówił, że jest to ujęte w protokole dyplomatycznym, ale nigdy nie miałam czasu go czytać.

            1. Charlotte to faktycznie damska wersja Karola, ale pochodzenia francuskiego, nie angielskiego. Owszem, technicznie rzecz biorąc jest to Karolina.
            2. Była, bo kiedyś była taka praktyka, że imiona spolszczano albo tłumaczono. Zakładano nieznajomość języków obcych u odbiorcy.
            3. Taki wybór. Tu nie ma żelaznych przepisów.
            4. Dzisiaj już nie, kiedyś tak. Dlatego mieliśmy Karola Darwina, Karola Dickensa, Wolfganga Amadeusza (nie Amadeusa) Mozarta, Jana (nie Johanna) Sebastiana Bacha itd. Znajomość języków obcych była kiedyś znacznie mniej powszechna.
            5. Papież ma tak samo, jak monarcha, jego imię się lokalizuje.
            6. Tytuły często powstają w dziale marketingu. A często są po prostu nieprzetłumaczalne i wymyśla się je od nowa. "Drzwi przesuwne" jako tytuł komedii? "Brudny taniec" jako film dla nastolatków? (nie, żebym uważała "Wirujący seks" za świetny wybór) Jak oddać po polsku "Black Hawk Down"? "Cookie's Fortune"?
            Mann i Niedźwiecki i inni prezenterzy tłumaczyli tytuły piosenek, bo ogólny poziom angielskiego był w społeczeństwie słabszy i ludzie chcieli wiedzieć, o co chodzi. Dzisiaj angielski ogólnie lepszy, a poza tym można sobie wyguglać. Nawet przetłumaczy (kiepsko, bo kiepsko, ale coś da)
            • przymrozki Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 18:19
              aniadm napisała:

              > 1. Charlotte to faktycznie damska wersja Karola, ale pochodzenia francuskiego,
              > nie angielskiego. Owszem, technicznie rzecz biorąc jest to Karolina.

              Tak, Charlotte przyszła do Anglii trochę okrężną drogą, z Francji. Przy czym pierwsza wymieniona z imienia Karolina w historii Anglii (nie tyle pierwsza w sensie ścisłym, co pierwsza, którą udało mi się znaleźć w szybkim googlowaniu) była Niemką urodzoną jako Caroline von Brandenburg-Ansbach. Mogło być zatem i tak, że w Anglii nie było wtedy mody na nadawanie dziewczynkom żeńskiej formy imienia Karol, a Caroline i Charlotte pochodzą z importu (tyle że z różnych kierunków).

              > Mann i Niedźwiecki i inni prezenterzy tłumaczyli tytuły piosenek,

              Nie tylko. Niedźwiecki tłumaczył nawet nazwiska np. wybitnej angielskiej piosenkarki Kasi Krzak :-D
      • przymrozki Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 13:04
        ciotka.scholastyka napisała:

        > Dlaczego BeatRYCZE? Ja ryczę, jak widzę te spolszczenia.

        Ha, ale Elżbieta II chce naśladować Borejków, a nie Ciotkę z wrażego i złośliwego foruma! Borejkowie zaś na pewno spolszczają. Mówią przecież o Marku Aureliuszu, nie o Marcusie Aureliusie. Chociaż oryginał jest łaciński. A gdzież powadze oryginału angielskiego do powagi oryginału łacińskiego!

        Jestem pewna, że gdy tylko zgasną kamery BBC królowa do wszystkich krewnych zwraca się polskimi wersjami imion. Ewentualnie każdemu nadała przydomek inspirowany Jeżycjadą. Ciekawe, kto jest Nutrią.
        • piotr7777 Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 14:13
          A z drugiej strony Gabriela w mailu do Patrycji pisze "locum" (a nie lokum czy po prostu miejsce). No i wszystkie anglojęzyczne tytuły są w oryginale, choć pewnie siostry książki czytają w przekładzie.
          To zresztą kolejna zagadka- dlaczego tytuły książek (przynajmniej tych przetłumaczonych) i filmów (przynajmniej tych, które były emitowane w Polsce) podajemy po polsku a tytuły piosenek po angielsku.
          A do do przekładu - pisze o nim MM w Tym bardziej serio. Wspomina, że wyszła tam nieprzetłumaczalna gra słów, kiedy Natalia mówi Gabrieli, że ma świnkę a Gabriela myśli, że chodzi o zwierzątko. Potem ktoś na forum wrzucił ten fragment po angielsku i tam imiona Gabrieli i Natalii są zachowane. Co mnie zdziwiło.
          • reveiled Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 14:45
            To bylo tlumaczenie na angielski? Mieszkam w kraju anglojezycznym, czesto spotykam Natalie i Gabriele roznego pochodzenia, ale czesto urodzone tu, i nikt nie zmienia im imion. Mila to nawet popularne imie, ale raczej w najmlodszym pokoleniu. Ignacy to bylby Ignatius, i to rzeczywiscie rzadko spotykane imie, ale przeciez w Polsce tez chyba nie jest tych Ignacych tak duzo, on ma byc kims takim oryginalnym i nietuzinkowym.
            • przymrozki Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 16:45
              reveiled napisał(a):

              > To bylo tlumaczenie na angielski? Mieszkam w kraju anglojezycznym, czesto spoty
              > kam Natalie i Gabriele roznego pochodzenia, ale czesto urodzone tu, i nikt nie
              > zmienia im imion. Mila to nawet popularne imie, ale raczej w najmlodszym pokole
              > niu. Ignacy to bylby Ignatius, i to rzeczywiscie rzadko spotykane imie, ale prz
              > eciez w Polsce tez chyba nie jest tych Ignacych tak duzo, on ma byc kims takim
              > oryginalnym i nietuzinkowym.

              Natalia i Gabriela raczej większego tłumaczenia nie potrzebują. Ewentualnie można z nich zrobić Nathalie i Gabrielle. Mila też mogłaby zostać, ewentualnie jako Melanie (chociaż chyba aż do Kalamburki nawet nie wiedzieliśmy, że jest Melanią).

              Ignatius rzeczywiście z nich wszystkich jest najbardziej podejrzany. U nas to jest dość neutralne imię, teraz nawet bardzo popularne, a po angielsku brzmi może za oryginalnie...
                  • przymrozki Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 04.08.20, 19:06
                    tt-tka napisała:

                    > Mila Borejko jest Melania. Co mamy expressis verbis zapodane.

                    Tak, Mila jest na pewno Melanią. Przy czym czytelnik dowiedział się tego chyba dopiero z Kalamburki. Wcześniej po prostu była Milą.

                    A co do samego zdrobnienia - mam wrażenie, że w tym pokoleniu to jakoś inaczej działało. Nie poznasz po zdrobnieniu imienia właściwego. Jak na przykład ma na imię Funia, Tusia lub Isia?
                    • mika_p Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 04.08.20, 19:18
                      Isia to Agnieszka :)
                      Tusia mogłaby być zdrobnieniem od Nasturcji.
                      Zdrobnienia rządzą się głównie uczuciami i tajemniczymi historiami rodzinnymi.
                      Pamiętacie Ikę u Broszkiewicza? To była Irena, jak była mała i nie umiała wymówić R, to mówiła Ika zamiast Irka i tak jej zostało :)
                      Nika może być Weroniką, Bereniką, Dominiką.
                      W dzieciństwie nie bardzo mogłam uwierzyć, że Tosia to Antonina, Pola to Apolonia, zazwyczaj zdrobnienia były od początku imienia. Nie wiem w sumie, czemu mnie to dziwi, sama mam zdrobnienie ze środka i końca imienia.
                    • tt-tka Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 04.08.20, 19:47
                      Tusia to Teresa. Wiem na pewno :)
                      Procz tego Marta (Martusia) item Martyna. I wiele innych, nawet (Ciotka pozwoli?) Scholastyka - zdrobniale Scholastunia, Scholastusia, w skrocie Tunia, Tusia.

                      Isia - od Ireny, Irminy, a moze tez byc Krystyna - Krysia, krocej Isia, Agnisia, Weronisia, Paulisia, Marysia i tak dalej.

                      Funia od Felicji, Flory, Florentyny, zenskiej formy Pafnucego, jesli taka istnieje i kazdego dowolnego imienia po odpowiednim przeksztalceniu.

                      Byl tu kiedys watek o rodzinnym nazewnictwie i przezewnictwie, bardzo fajny, ale nie moge go znalezc. bede probowac.
          • piotr7777 Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 20:05
            Czyli księżniczka Charlotte ma imię po dziadku.
            Tak mi się skojarzyło, że ojciec obecnej monarchini zanim wstąpił na tron jako Jerzy VI, na co dzień używał imienia Albert. George to było jego czwarte imię.
            A w polskojęzycznej wikipedii synowie księcia Karola i księżnej Diany są konsekwentnie określani jako Wilhelm i Henryk, podobnie zresztą jak żona pierwszego z nich (księżna Katarzyna). Jedynie żona Henryka czyli księżna Meghan jest nazwana oryginalnie, ale to może dlatego, że jej imię się nie tłumaczy. To znaczy jest to podobna mutacja imienia Margaret (chociaż spotkać można również zapis bez "h" w środku) ale jak na razie nikt żony księcia Henryka Małgorzatą nie nazwał. Natomiast nie wiem dlaczego w imieniu księżnej jest "h" a np. w tak samo brzmiącym imienu aktorki Fox nie.
            • bupu Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 20:12
              piotr7777 napisał:

              > Czyli księżniczka Charlotte ma imię po dziadku.
              > Tak mi się skojarzyło, że ojciec obecnej monarchini zanim wstąpił na tron jako
              > Jerzy VI, na co dzień używał imienia Albert. George to było jego czwarte imię.

              Podobnie było z jego dziadkiem, takoż Albertem z pierwszego imienia, Edwardem z drugiego. Tronowo był znany jako Edward VII, domowo jako Bertie, czyli Bercik.
            • morekac Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 20:29
              >Natomiast nie wiem dlaczego w imieniu księżnej jest "h" a np. w tak samo brzmiącym imienu aktorki Fox nie.

              Bo tak sobie rodzice życzyli? Mam wrażenie, że w krajach anglosaskich podchodzą mniej formalnie do nadawania imion dzieciom i mają różne nieoczywiste formy. Syn Ani Shirley nosil wszak jej panieńskie nazwisko na imię... Jest też aktorka o tym imieniu.
              • marutax Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 20:49
                morekac napisała:


                >
                > Bo tak sobie rodzice życzyli? Mam wrażenie, że w krajach anglosaskich podchodzą
                > mniej formalnie do nadawania imion dzieciom i mają różne nieoczywiste formy.

                Z tym się zgadzam, zwłaszcza w USA można nazwać dziecko niemal dowolnie. Ale zapis "Meghan" jest znany i używany, choć nie tak popularny jak "Megan".

                > Syn Ani Shirley nosil wszak jej panieńskie nazwisko na imię... Jest też aktorka
                > o tym imieniu.

                Tu było raczej odwrotnie, tzn. nazwisko Ani było identyczne jak istniejące imię. W Polsce takim imieniem/nazwiskiem jest na przykład Marek. Osoby nie znające jej panieńskiego nazwiska nie widziały nic dziwnego w tym, że chłopiec nazywa się Shirley. A dla Ani, żyjącej z traumą sieroty, był to jakiś sposób na zachowanie dziedzictwa.
                Z wiki: "Shirley is a given name and a surname originating from the English place-name Shirley, which is derived from the Old English elements scire ("shire") or scīr ("bright, clear") and lēah ("wood, clearing, meadow, enclosure"). The name makes reference to the open space where the moot (an early English assembly of freemen which met to administer justice and discuss community issues) was held. Shirley was originally a male name, but its use in Charlotte Brontë's novel Shirley (1849) established it as a female name." - to ostatnie akurat się nie sprawdziło, może dlatego, że Ania po bardzo ciężkim porodzie mogła podejrzewać, że to jej ostatnie dziecko i koniecznie chciała nadać mu to imię.
                  • marutax Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 23.07.20, 22:58
                    morekac napisała:

                    > Jak było tak było - nietypowe imiona są tam spotykane. U nas imiona muszą być c
                    > hyba zatwierdzone...
                    >

                    Teraz to się rozluźnia, ale kiedyś w Polsce obowiązywało sporo zasad. Natomiast w tym konkretnym przypadku dawniej zadziałałaby konkretna reguła, mianowicie imię nadane w Polsce musiało być zapisywane fonetycznie, żeby uniknąć problemów z czytaniem, dokumentami itd. Pokłosiem tej zasady są na przykład Brajany i Dżesiki. Czyli nawet gdyby pozwolono nadać dziecku imię Megan to bez "h", żeby ""pisało się tak, jak się czyta. Obecnie to chyba umierający przepis ze względu na dużą liczbę rodzin "wielopaństwowych", a i upowszechnienie znajomości angielskiego ma znaczenie. Być może dojdziemy w pewnym momencie do etapu, kiedy dzieci obok dyktand ortograficznych będą ćwiczyły literowanie, jak dzieje się to w Stanach?

                    • mika_p Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 24.07.20, 18:32

                      Zasady nadawania imion reguluje ustawa "Prawo o aktach stanu cywilnego" z 2014 roku.


                      Art. 59. 1. Osoba zgłaszająca urodzenie składa oświadczenie o wyborze nie więcej niż dwóch imion dla dziecka.
                      2. Wybrane imię lub imiona nie mogą być zamieszczone w akcie urodzenia w formie zdrobniałej oraz nie mogą mieć charakteru ośmieszającego lub nieprzyzwoitego.
                      3. Niezależnie od obywatelstwa i narodowości rodziców dziecka wybrane imię lub imiona mogą być imionami obcymi. Można wybrać imię, które nie wskazuje na płeć dziecka, ale w powszechnym znaczeniu jest przypisane do danej płci.
                      4. Kierownik urzędu stanu cywilnego odmawia przyjęcia oświadczenia o wyborze imienia lub imion dziecka, jeżeli wybrane imię lub imiona są w formie zdrobniałej lub mają charakter ośmieszający lub nieprzyzwoity lub nie wskazują na płeć dziecka, kierując się powszechnym znaczeniem imienia, i wybiera dziecku imię z urzędu, w formie decyzji administracyjnej podlegającej natychmiastowemu wykonaniu, z adnotacją zamieszczoną w akcie urodzenia o wyborze imienia z urzędu.


                      Wcześniejsze przepisy to ustawa "Prawo o aktach stanu cywilnego" z 1986 r.

                      Art. 50. 1. Kierownik urzędu stanu cywilnego odmawia przyjęcia oświadczenia o wyborze dla dziecka więcej niż dwóch imion, imienia ośmieszającego, nieprzyzwoitego, w formie zdrobniałej oraz imienia niepozwalającego odróżnić płci dziecka.
                      2. Jeżeli przy sporządzaniu aktu urodzenia rodzice nie dokonali wyboru imienia (imion) dziecka, kierownik urzędu stanu cywilnego wpisuje do aktu urodzenia jedno z imion zwykle w kraju używanych, czyniąc o tym stosowną wzmiankę dodatkową.


                      A tu jeszcze zalecenia Komisji Kultury Języka Komitetu Językoznawstwa PAN dla urzędów stanu cywilnego, ale nie wiem, z którego roku, na stronie Rady Języka Polskiego ten tekst jest opublikowany od dawna:
                      www.rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=611&Itemid=142
                        • reveiled Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 25.07.20, 18:54
                          Jedna z moich znajomych Wloszek znala braci o imionach Primo i Secundo (pierwszy i drugi), a inna znala Ultimo (ostatni). Osobiscie w Kanadzie poznalam ludzi o imionach Precious, Miracle, Lovemore, Supreme... a takze pania o imieniu Crocifissa, co bylo najpierw zdrabniane jako Sisi, a pozniej powoli zaczela sie przedstawiac jako Susie.
                          • marutax Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 25.07.20, 19:41
                            reveiled napisał(a):

                            > Osobiscie w Kanadzie poznalam ludzi o imionach Precious, Miracle, Lovemore, Supreme...

                            W "Dolinie Tęczy" Montgomery pisze o trzech siostrach nazwanych Faith, Hope i Charity. I tu pojawił się klasyczny problem z przekładem, ponieważ dochodził do tego komentarz, że Hope była pesymistką, Charity skąpiradłem, a Faith... nie pamiętam. W każdym razie by zachować sens dowcipu współczesny tłumacz poszedł w dosłowność i nazwał dziewczynki Wiara, Nadzieja i Hojność, co wygląda dla polskiego czytelnika co najmniej dziwnie. W starym tłumaczeniu Wiarę i Hojność zmieniono na Florę i Faunę, zachowując najbardziej "imienną" Nadzieję. O ile Flora jest ok, to nie spotkałam się w Polsce z imieniem Fauna - mimo to lepsza jest niż Hojność ;-)
                            Co ciekawe, trójca cnót Wiara, Nadzieja, Miłość funkcjonuje jako żeńskie imiona w niektórych krajach prawosławnych.
                            • reveiled Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 26.07.20, 09:45
                              Te imiona (Faith, Hope, Charity) sa na tyle czesto spotykane, ze nawet nie pomyslalam, zeby uwzglednic je na liscie dziwnych imion - chociaz oczywiscie jesli mowa o trzech siostrach, to wydzwiek jest troche inny... Podobnie jest z imionami Grace (to duzo bardziej popularne, chociaz moze nie w mlodszych pokoleniach) czy Serenity... A we wloskiej kulturze nierzadko spotyka sie imiona takie jak Assunta (wniebowziecie, tez czesto "zangielszczane" jako Susie czy Susan), Annunciata (zwiastowanie, znam jedna taka pania, przedstawia sie nancy) czy Immacolata (niepokalana). Osobiscie Assunta nawet mi sie podoba, moze i wzielabym to imie pod uwage, gdybym miala wiecej corek, mozna to nawet zdrobnic jako Asia, ale kiedy wspomnialam o tym mezowi, ktory jest Wlochem, stwierdzil, ze chyba zwariowalam.
                              • zla.m Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 26.07.20, 16:01
                                W Hiszpanii jest Dolores - co znaczy dosłownie "bóle"... Wszystkie znane mi Dolores przedstawiają się Lola. Z ciekawszych zwyczajów nadaje się często dziewczynkom 2 imiona: Maria+ jakieś i potem je się łączy w codziennym użyciu (Maria Soledad - Marisol). Co więcej: drugim imieniem może być Jesus albo Jose (Józef).
                                • aniadm Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 26.07.20, 16:40
                                  Ta Dolores też ma w domyśle Maria - Maria de Los Dolores, po naszemu Matka Boska (Maryja) Bolesna. Większość tych hiszpańskich dziwnych imion ta aspekty kultu maryjnego
                                  (Maria de las) Mercedes - Matka Boska Łaskawa
                                  (Maria del) Carmen - Matka Boska z Góry Carmel
                                  (Maria del) Lourdes - oczywiste
                                  (Maria del) Mar - Matka Boska od Morza
                                  (Maria de los) Nieves - Matka Boska Śnieżna
                                  (Maria del) Pilar - Matka Boska z Kolumny
                                  (Maria del) Rosario - Matka Boska Różańcowa
                                  (Maria del Perpetuo) Soccorro - Matka Boska Nieustającej Pomocy
                                  (Maria de la) Esperanza - Matka Boska od Nadziei
                                  Immaculata Concepcion - oczywiste, a jedna i druga część może funkcjonować jako imię. Zdrobnienie od Concepcion to bodajże Conchita
                                  Visitacion - nie pamiętam rozwinięcia, ale chodzi o Nawiedzenie (św. Elżbiety).

                                  Tyle z pamięci. Wszystko to są hiszpańskie imiona.
                              • guineapigs Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 26.07.20, 19:43
                                Temat imion i ich znaczen i pochodzen to taka rzeka, ze ja sie nie zaglebiam. Ale tak mi przyszlo do glowy: prosze wstac, sad idzie! Niech wejdzie oskarzona o streczycielstwo, handel narkotykami i wymuszenia Grace Immaculata, z domu Dolores-Jesus.
                                To juz temat dla kabaretu. Ja nie mam takiego talentu, by to rozwinac. Ja tylko daje pomysl.
                  • guineapigs Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 24.07.20, 17:16
                    U nas jest bardzo silny zwyczaj, wrecz obowiazek, organizowania tzw. Imienin. W wielu krajach tzw. Zachodu jest to instytucja kompletnie nieznana. To jest takie sprzezenie zwrotne - zeby byly imieniny, czyli konkretna data w kalendarzu, to musi istniec jakis spis imion - inaczej sie nie da. Prawo stanowione ustawa jednak musi isc w parze ze zwyczajem, bo jakby tak nie bylo, to wystarczyloby wymyslec jedno prawo i stosowac je do kazdego czlowieka na Ziemi w taki sam sposob. A nie trzeba byc socjologiem czy kulturoznawca by miec swiadomosc, ze to niemozliwe. I ja wcale nie chce, zeby to bylo mozliwe, bo wtedy nie byloby mowy o jakiejkolwiek kulturze innej jedna - a to brzmi strasznie. Bo ktoras musi byc ta najlepsza, najwazniejsza…. Nie, tego nie chcemy.
                    Jak to pogodzic? Nie mam pojecia. Jakbym znala recepte to zarabialabym miriardy dorarow za taka wiedze. I to miesiecznie, a nie na rok.
                    Gwyneth Paltrow nazwala swa corke Apple. Wyobrazmy sobie teraz, ze Winnie chce sie przeprowadzic do Polski i miec polskie obywatelstwo. LOLLLLL! Kazda gmina, kazde solectwo by sie scigaly o to, gdzie Pani Paltrow zamieszka. Powiedzmy, ze Gwyneth wybrala sobie Jaslo. Idzie do urzedu, chce zarejestrowac rodzine. A tam jej mowia, ze nie moze nazywac corki Jablko. Nie ma w spisie imion takiego, no sie nie da i musi zmienic. Corce, pelnoletniej, tez mowia, ze nie zarejestruja, bo u nas takiego imienia nie ma. Co proponuja? Nazwij oficjalnie Anna, czy Brygida, czy Zofia, a w domu se mow jak chcesz. Zaznaczam, ze w urzedach w USA jednak ciagle wymeldowana jest Apple a nie Brygida.
                    Niby wszystko z prawem i okej, ale dochodzimy do absurdu: dziecko nazywane jest na zasadzie 'jak pies' - oficjalnie na pierwsze, i na potrzeby rodziny na drugie. To nie jest zdrowe. Ale, jak napisalam wczesniej, nie mam pojecia, jak ten problem rozwiazac. Gdybym wiedziala, to zarabialabym kupe hajsu.
                    • aniadm Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 24.07.20, 18:25
                      Imieniny wynikają z katolickiego kalendarza i dni poświęconych poszczególnym świętym. Imiona niefigurujące w spisie świętych są dopisywane do kalendarza przez Urząd Stanu Cywilnego na mocy tradycji. W krajach niekatolickich imion się nie obchodzi przede wszystkim dlatego, że nie ma świętych, nie dlatego, że nie ma "spisu".

                      Gdyby Gwyneth Paltrow przeprowadziła się do Polski, nikt by je nie kazał zmieniać imienia już urodzonemu dziecku, na litość boską. Żaden cudzoziemiec przeprowadzający się do Polski nie musi, nawet jeśli występuje o obywatelstwo. Zresztą osób urodzonych za granicą albo dzieci, których co najmniej jeden rodzic jest cudzoziemcem, przepisy o imionach nie dotyczą.

                      Natomiast "Jabłko" jako imię by nie przeszło głównie ze względów gramatycznych - jest rodzaju nijakiego.
                • mmoni Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 06.08.20, 16:43
                  W krajach anglojęzycznych była kiedyś tradycja nadawania pierworodnemu synowi jako imię nazwiska panieńskiego matki, dlatego np. brat Charlotte Bronte miał na imię Branwell. Shirley z powieści Charlotte Bronte dostała na imię nazwisko panieńskie matki, ponieważ jej matka umarła przy porodzie i w związku z tym Shirley jest jedynym możliwym dziedzicem nazwiska matki. Potem faktycznie imię się spopularyzowało, ale raczej jako imię żeńskie - najmłodszy Shirley, jakiego widzę w Wiki, urodził się w r. 1930 i oddziedziczył imię po tacie.
              • reveiled Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 25.07.20, 18:59
                W imionach angielskich raczej nie ma regul... Chociaz niektorzy uwazaja, ze pisownia czesto wiaze sie z klasa spoleczna i ludzie z nizszym wyksztalceniem sklaniaja sie ku bardziej udziwnionej pisowni... Moze i tak, ale z drugiej strony do tego samego worka wrzuca sie tez wiekszosc imion zaczynajacych sie na K, np. Kristina, Klara, Karolina... Jako Polka na emigracji bralam niektore z tych imion pod uwage dla ewentualnych dzieci (wyszlo tak, ze mam jedno dziecko, z imieniem nie polskim, ale chyba nie trudnym w wymowie nigdzie na swiecie), i gdybym sie zdecydowala na ktores z nich, to raczej z pisownia z K...
                • mmoni Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 06.08.20, 17:06
                  Zwyczaje nadawania imion w krajach anglojęzycznych są bardzo różne od zwyczajów polskich.
                  Historycznie:
                  1. tradycja purytańska - uciekając od "bałwochwalczych" imion katolickich świętych, purytanie lubili nadawać dzieciom imiona dosyć abstrakcyjne, np. Jesus-Christ-came-into-the-world- to-save. Obecne Charity czy Prudence to pozostałości tej tradycji.
                  2. wspomniana przeze mnie wyżej popularny zwyczaj nadawania pierworodnemu na imię nazwiska panieńskiego matki.
                  Obecnie
                  3. olbrzymia multikulturowość. mika_p cytowała najnowsze regulacje, które znacznie poluzowały prawo polskie w tym względzie, ale zdaje się, że tylko dzięki swojemu paszportowi niemieckiemu Michał Wiśniewski przepchnął w USC fantazyjne imiona swoich potomków. W amerykańskim odpowiedniku USC nikt nie ma czasu ani kompetencji sprawdzać, czy dane imię to legitne imię np. chińskie.
                  4. i zwłaszcza w USA - uświęcona Pierwszą Poprawką wolność słowa. Dlatego jeden neonazista z New Jersey mógł dać dziecku na imię Adolf Hitler i sprawa dopiero trafiła do mediów, gdy cukiernia odmówiła zrobienia tortu z napisem "Happy birthday Adolf Hitler" en.wikipedia.org/wiki/Heath_Hitler
                  Plus jeszcze ogólnie
                  5. gramatyka języka polskiego, która wymusza stosowanie form żeńskich lub męskich, dlatego przepisy cytowane wyżej wskazują, że imię musi wskazywać na płeć albo przynajmniej być z nią powszechnie kojarzone (znowu poluzowanie względnie nowe - kiedyś rodzicom chcącym dać córce na imię Nicole nakazywano formę Nikola). Jak będzie z osobami niebinarnymi? Czas pokaże.
    • czekolada72 Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 04.08.20, 15:30
      Dawno nie robilam powtorek z Jezycjady, a tym bardziej z postow, ale o co biega z bawełnianą piką? To wlasnie raczej konkretny materiał, a pamiętając kreacje własnej babci z lat 40-tych - to raczej kreacja wizytowa nie była szyta z jednorazowej szmatki. Wbrew wszystkiemu - kreacja z piki miła szansę być bardziej "w formie" niż łaszek sprzed kilku lat.
      Czy w Jezycjadzie było, ze sie sypie i rozłazi?? Czy to już zdanie forumowiczów?
          • przymrozki Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 05.08.20, 11:50
            czekolada72 napisała:

            > Ale pika, to stosunkowo gruby materiał, a takim jakby podwojnym splocie, to nie
            > bawelniany podkoszulek czy gacie.

            Ale wytrzymałość materiału aż tak nie zależy od grubości. Brokat jest jeszcze grubszy, a potrafi gorzej znieść upływ dziesięcioleci niż cienki jedwab. Oczywiście, są w muzeach brokatowe tkaniny z XVII wieku, ale profesjonalnie konserwowane.
              • tt-tka Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 05.08.20, 22:13
                W tym wypadku od wieku zalezy :) - te rybiki i inne mikroorganizmy, ktore w milym kurzu u Borejkow zapewne swietnie sie czuja - a w kazdym razie rzadko kto je niepokoi - te celuloze podzarly przez polwiecze intensywnie.

                Widzialam, a nawet sortowalam tkaniny bawelniane, m.in. poscielowe w kilku kataklizmach (powodz), wiekowo niemlode, choc od kostiumu Mili dwukrotnie mlodsze i zgola nieuzywane (komplety jako prezent slubny, nieodpakowane od czasow wreczenia) i to sie naprawde sypalo i rozlazilo.
                • czekolada72 Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 06.08.20, 10:16
                  Dajciez spokoj, brokat potrafi wspaniale znosic dziesieciolecia, a nawet setki lat. Moze warto przejsc sie do muzeum?
                  Rany bossskie, materialy z dawnych lat , pomijajac jakuies szmatki uzywane tam i nazda byly lepszej jakosci niz obecne!
                  I nie mylmy kompletu poscieli z np kostiumikiem slubnym. Zreszta - w dawnych czasch powojennych posciel generalnie byla plocienna badz lniana, potem pojawila sie etamina i kora. Bawelniane posciele to wymysl ostatnich 20-30 lat. Nota bene - flanela bawelniana, pozadna, nioe wspolczesna szmatka, spokojnie wytrzymuje 50 lat.
                  • przymrozki Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 06.08.20, 10:51
                    czekolada72 napisała:

                    > Dajciez spokoj, brokat potrafi wspaniale znosic dziesieciolecia, a nawet setki
                    > lat. Moze warto przejsc sie do muzeum?

                    Tak, muzea trzymają brokaty po kilkaset lat. Ale. Te materiały są przetrzymywane i konserwowane zgodnie ze specjalistyczną wiedzą konserwatorską, a mimo to wymagają regularnego reperowania. No i nikt ich na siebie nie zakłada, a to że rzecz trzyma się na wieszaku wcale nie znaczy, że wytrzyma noszenie.

                    Tymczasem kostiumik Mili musiał był przeleżeć 50 lat na dnie szafy. Nawet jeżeli ta pika była cudem trwałości, a mole się nią brzydziły ze względów ideowych, to ciągle zostawałby problem szwów. Nici przecież nie były tytanowe.
                    • guineapigs Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 06.08.20, 13:44
                      Nawet zakladajac, ze material, kolor typu 'nieskalana biel' i nici trzymaja sie mocno - to IMHO cudem musi byc, ze ten stroj lezy na Laurze jak ulal bez zadnych - chociaz najmniejszych - poprawek. No po mprostu wszystko w sam raz. Nie mowie, ze to niemozliwe zupelnie, czyli prawdopodobienstwo towna sie zero, ale uwazam, ze prawdopodobienstwo, ze pasuje jak ulal wynosi cos okolo pol procenta w porywach do jednego procenta. Jak ktos kiedykolwiek mial do czynienia z prawdziwym krawiectwem do slubu to wie, ze krawiec zdejmuje mnostwo miar (wykrok nogi, podniesienie ramienia, biust i pod biustem, dlugosc rekawa, kolnierzyk, i sto pincdzisiat innych). Zazwyczaj bylo tak, ze kupowalo sie cos mniej wiecej lezacego dobrze, po czym zanosilo sie do poprawek krawieckich lub - jak kto utalentowany - samemu sie dopasowywalo. Nawet glupia dlugosc spodniczki - u jednej kobiety o rozmiarze 38 'do kolan' wyglada wspaniale, ale u drugiej o tym samym rozmiarze 38 trzeba albo podluzyc, albo skrocic, zeby 'lezalo'. I nawet, jesli Mila I Laura byly totalnymi i kompletnymi klonami pod wzgledem fizycznym (co oczywiscie nie jest niemozliwe, ale prawdopodobienstwo tego ocenilam i sie trzymam), to jest jeszcze kwestia gustu i osobistych preferencji. A zatem: w to, ze ten kostiumik moglby na Laurze lezec swietnie - to wierze, ale nie wierze, ze bez zadnej poprawki.
                      A slub nie jest przeciez takim sobie wyjsciem do pubu, tylko wydarzeniem najwiekszej wagi. I nawet jak tam cos jest o jeden centymetr niedopasowane - to juz jest zle.
                      • jontrew Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 06.08.20, 15:26
                        guineapigs napisała:

                        A zatem: w to, ze ten
                        > kostiumik moglby na Laurze lezec swietnie - to wierze, ale nie wierze, ze bez z
                        > adnej poprawki.
                        No właśnie nie, moim zdaniem. Kostiumik po babci, choćby i z piki zbrojonej (jak beton:)) i o bieli nieskazitelnej, nie mógł pasować ani nawet zostać dopasowany do Laury, która od babci była dużo większa, we wszystkich wymiarach.
                        Poza tym wrócę do prawdopodobieństwa psychologicznego: strojnisia Laura, która woli przemarznąć niż źle wyglądać w śniegowcach (rozumiem, też byłam kiedyś nastolatką), która na swą suknię ślubną poświeciła mnóstwo czasu, energii i pieniędzy, nie poszłaby do ślubu w kostiumiku po babci. Choćby i pasował jej rozmiarem. Równie dobrze mogłaby przecież wskoczyć w białe dżinsy i sweter, przynajmniej byłby jej własne i w jej rozmiarze. No i pewnie bez zapachu kulek na mole:)
                        • czekolada72 Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 06.08.20, 20:34
                          Zgadza się , biel może już nie być bielą śnieżna, a i dopasować by trza, bo (!) mało widziałam przypadków, by pokolenie wnuczek miewało figury jak pokolenie babć.
                          I tak, zgadzam się w całości - nie wyobrazam sobie, że kreacja Mili leżała/wisiała starannie zapakowana, przełożona gazetami. A może się mylę?
                          Natomiast brokatowe kiecki sprzed tych ... juz 60 lat - naprawdę nie wymagaja specjalnych zabiegów - wystarczy jw i oczywiscie nie prac w automacie i nie wirowac :)
                          W sumie - duzo gorzej z aksamitami jest.
                  • tt-tka Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 06.08.20, 11:13
                    Nie myle kostiumiku z posciela, podobnie jak nie myle bawelny z lnem czy jedwabiem.
                    Kiecki spoczywaja w szafach na strychu, czyli jak rozumiem od dawna nie mialas z nimi do czynienia, a juz na pewno nie probowalas nosic :P
                    a ja te wieloletnie awelniane tkaniny mialam w rekach i wiem, jak reaguja na swoj wiek
                    • jontrew Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 06.08.20, 15:34
                      Każdy ma swoje jednostkowe doświadczenia życiowe, ale moim zdaniem to, że ubrania jednak się wyrzuca, a nie przechowuje w nieskończoność, ma u podłoża praktykę. Bo ubrania robią się niemodne, materiał źle się starzeje, przebarwia się, gumki parcieją, trafiają się mole, zalania i wszelkie inne nieszczęścia. A ludzie rosną i rosną, dziadkowie sięgają wnukom do ramion. I o ile teraz panuje moda jednorazowa, to kiedyś ubrania jednak kosztowały, dbało się o nie. I wyrzucało po znoszeniu, albo przerabiało na coś innego, a kończyły jako szmatki do sprzątania. Było wiadomo, że materiał się też starzeje. Oczywiście wierzę, że ktoś może mieć na strychu kufer ubrań po przodkach, i to ubrań w dobrym stanie. Ale to raczej nie jest częste zjawisko. A jak już pisałam, to nawet najpiękniejsza kreacja Mili nie będzie dobrze wyglądać na Laurze.
                      • tt-tka Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 06.08.20, 16:23
                        Tym bardziej ze kostium "w stylu Grace Kelly" szylo sie na bardzo okreslona sylwetke :), tej wlasnie osoby, ktora miala go nosic ! I nawet przy identycznym wzroscie i podobnej figurze odrobine dluzsze/krotsze nogi, odrobine szersze /wezsze biodra, odrobine inaczej umiejscowiona talia sprawia, ze kostium bedzie lezec zle. Albo bardzo zle.
                        • czekolada72 Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 06.08.20, 20:42
                          tt-tka napisała:

                          > Tym bardziej ze kostium "w stylu Grace Kelly" szylo sie na bardzo okreslona syl
                          > wetke :), tej wlasnie osoby, ktora miala go nosic ! I nawet przy identycznym wz
                          > roscie i podobnej figurze odrobine dluzsze/krotsze nogi, odrobine szersze /wezs
                          > ze biodra, odrobine inaczej umiejscowiona talia sprawia, ze kostium bedzie leze
                          > c zle. Albo bardzo zle.
                          >
                          >

                          Tak, i z tym sie absolutnie zgadzam!
                      • czekolada72 Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 06.08.20, 20:41
                        Taaaak, teraz wyrzuca sie wszystko. Gdyby dawniej tak robiono, wiekszosc muzeow swiecilaby pustkami. Nie, nie sugeruje, ze posiadam muzeum :))
                        Stwierdzam fakt, ze posiadam kiecki po babciach, z pieknych materiałow, w bardzo dobrym stanie, w ktorych bywałam, gdy moja figura była ... z mniejszą iloscią kilogramów, a bieganie na szpilkach nie sprawiało problemów.
                        Zas pikowy kostiumik moje Mamy, slubny , oraz pikowa kiecka i zakiecik po babci, leza sobie w rownie dobrym stanie, bo... bo nikt nie wpadl na to by wyrzucic. Dodam jeszcze, ze do maminego kompleciku sa biale szpilki, w ktorych... tak tak, lata temu jeszcze chadzałam. Szpilki są , po renowacji podbicia u szewca - w stanie takim, ze mozna by zalozyc i nadal bigac, no ale moje bieganie w nich, jak i w innych, to juz daaawna przeszlosc :)
                        I nie, nie wyrzucam, poki co karmic nie musze, wiec moge trzymac sobie nadal :)
                        • tt-tka Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 06.08.20, 20:51
                          krotko - nie wierze. Nie wierze, bo wiem, jak sie trzyma bawelniana pika po polwieczu. TZN - jak sie NIE trzyma.

                          Pozostanmy kazda przy swoim zdaniu. Z uwzglednieniem faktu, ze to, co wlozyla Larwa, nie moglo byc kostiumem po Mili. Z uwagi na rozmiary jednej i drugiej.
                        • tt-tka Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 06.08.20, 20:53
                          A kto pisal o molach ? Bo ja o mikroorganizmach oraz stworach typu rybiki, ktore, owszem, celuloze wsuwaja az milo.
                          przedwojenne plotno poscielowe, smiem przypuszczac, bylo lniane. Lniane, nie bawelniane. lniane tkaniny to nawet w wykopaliskach archeolo przetrwaly.
                          • zaisa Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 08.08.20, 01:18
                            Rybiki kojarzę z łazienką i to raczej taką z podłogą z lastryka czy betonu. Te zwierzątka lubią wilgoć. Ubrania z założenia przechowuje się w suchych miejscach.
                            Spodnie i bluzki bawełniane, które szyła sobie moja mama w czasach +/- studenckich, nosiłam jako nastolatka. (urodzona byłam jakieś dziesięć lat po czasach studenckich). Akurat dobrze się wpasowały w trendy. Nie były prane ze szczególnym pietyzmem, głównie w pralce Frania i traktowane wyżymaczką :) Niestety, trochę się różniłyśmy z mamą typem budowy i bywało mi ciasnawo pod pachami (i to ostatecznie doprowadzało bluzki do ich końca). Nosiłam te rzeczy, bo były ładne.
                            Na pewno wszystkie się zgadzamy, że kostium Mili nie miał prawa dobrze leżeć na Laurze.
                            Czekolado - strojów jestem ciekawa. A strychu - zazdroszczę :)
                            • przymrozki Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 08.08.20, 11:44
                              zaisa napisała:

                              > Spodnie i bluzki bawełniane, które szyła sobie moja mama w czasach +/- studenc
                              > kich, nosiłam jako nastolatka. (urodzona byłam jakieś dziesięć lat po czasach s
                              > tudenckich). Akurat dobrze się wpasowały w trendy.

                              Moja mama do niedawna trzymała swoje ciuchy sprzed dwudziestu-trzydziestu lat, bawełniane i lniane, o prostych krojach (więc mniejsze ryzyko rozejścia się w szwach). Większość poszła na szmaty, chociaż mama dobrze szyje i gdyby coś nadawało się do uratowania, pewnie by to uratowała. Materiały bardzo się niszczą, puszczają szwy, prują podszewki, guziki i zamki też różnie znoszą upływ czasu. Zresztą. Nawet jeżeli guziki były w porządku, to jeszcze jest kwestia tego, jak one wyglądają po pięćdziesięciu latach, wbrew pozorom takich detali moda też bardzo dotyczy.

                              Zupełnie na marginesie pozostawiam kwestie prawdopodobieństwa, że strój pasował, że znaleziono go i wyprano akurat przed ślubem Laury, chociaż nikt nie zamierzał w nim na tym ślubie wystąpić i że praktyczna Mila pół wieku kisiła w pawlaczu przepyszną toaletę zdartą z Grace Kelly, podczas gdy sama wraz z czterema córkami cierpiała niedobory odzieżowe.
                              • guineapigs Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 08.08.20, 14:53
                                A ja teraz z innej strony, ale niejako w temacie. Lubie ogladac stare, polskie filmy. I zawsze jestem pod wrazeniem elegancji bohaterek. Kobiety z Wojny Domowej, 07 zglos sie, czy innych filmow zawsze wygladaly przepieknie i seksownie. Bardzo bym chaciala teraz zalozyc to, co nasze mamy nosily w latach 70. XX wieku: spodnica. szyta z kola, do kolan, na dole kozaki na slupkach, do kolan, na gorze sweterek z dekoldem w lodke lub karo, a rekawy w stylu kimono, a przy okolicy talii w sciagacz. Do tego, na zime, taki typowy kozuch jugoslawiansko- turecki, czyli dopasowany i obszyty barankiem gdzie sie da. Cos slicznego IMHO. I do tego czapa z lisa. Dzis oczywiscie i baranek, i lis, i skora sztuczne - niestety..
                                Dlaczego 'niestety'? Bo ludzie na calym swiecie hoduja zwierzeta na mieso lub poluja na nie na mieso.I naprawde nie widze problemu w tym, by skory tych zjedzonych nieborakow rowniez uzywac w celach konsumpcyjnych. Natomiast wytwarzanie sztucznej/ekologicznej skory czy 'takiegoz 'baranka' laczy sie z uzyciem wody, paliw, truciem srodowiska dodatkowo itp. Taniej zatem i bardziej ekologicznie jest wykorzystac zwierze do konca (skoro i tak ginie) niz produkowac tony plastiku pod szyldem: bo to nie ze zwierzat. Mysle, ze zrobienie kurtki ze skory ekologicznej jest bardziej niszczace Planete niz wykorzystanie skory krowy zabitej dla miesa. Ale zyjemy w czasach, kiedy ludziom sie placi za poglady i umieszczanie ich na mediach spolecznosciowych, a tam to juz kazdy oszust i wodzirej czuje sie jak ryba w wodzie.
                                • tt-tka Re: Pożyczanie sukni od babci na ślub. 08.08.20, 15:08
                                  Guin, znowu dekolD ? Juz raz za to majtki na glowe zakladalas :)

                                  Zimowe ubiory w stylu "ochrona mienia-stroz nocny" mialy racje bytu, gdy zimy bywaly uczciwe. teraz wygladalabys jak przebrana. Osobiscie prawie futrzany zakiet robiony na ocelota posiadam, ale nie nosze z braku mrozow. Bluzki z lodeczka i rekawami w kimono, owszem, nosze (bo lubie), ale nasladowczyn wsrod mlodych nie widze...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka