Dodaj do ulubionych

Znacie osobiście jakichś Borejków?

16.08.20, 22:19
Nie chodzi mi o to, czy znacie ludzi nosząych to nazwisko, ale o to, czy macie wśród swoich znajomych osoby, które:
1. są tak zafascynowane starożytną greką i łaciną, że ciągle rzucają cytatami z klasyków i w dodatku cała rodzina ma te cytaty znać, a jak nie to jest wielki foch.

2. Nie mają i nie chcą mieć telewizora - i nie mówię o ostatnich latach, kiedy sporo młodych ludzi rezygnuje z telewizji na rzecz Internetu. Mówię o czasach, kiedy nie było Netfliksa, a portale informacyjne były w powijakach. Mam na myśli ludzi, którzy wyrzekli sie dostępu do wiadomości ze świata i tego wszystkiego, co telewizja oferuje - rozrywki, publicystyki itd. i żyją tylko literaturą piękną, pilnie dbając, żeby im współczesne środki przekazu nie zrobiły kisielku z mózgu

3. Kupuja (lub choćby raz kupili) dwa egzemplarze tej samej książki, bo mąż i żona nie mogą się dogadać, kto będzie czytał pierwszy (i nie mówię tu o podręcznikach, jeśli np małżeństwo studiuje na tym samym kierunku)

4. Dali radę tak zbajerować zięciów i synowe, że ci zupełnie zapomnieli o rodzinach pochodzenia, a nawet dzieciach z poprzednich związków ( i nie mówię tu o konserwatywnych Hindusach, gdzie dziewczynki są tresowane od maleńkości do bezwzględnego posłuszeństwa i uwielbienia wobec przyszłej teściowej i w dniu zamążpójścia opuszczają dom rodziców na zawsze)

5. Mają na stanie stetryczałego dziadygę, ktory ma wieksze prawo decydować wychowaniu i lekturach wnuków niż np rodzice owych, ktory uważa się za wszechwładnego, bo jest seniorem rodu i nikt mu złego słowa nie powie nawet jak zabije gwoździami balkon wnuczki lub uniemożliwi innej wnuczce spotkanie z ojcem jej dziecka?

6, Wreszcie - czy znacie heteroseksualnego faceta w sile wieku, ktory by słuchał w samochodzie "Dwóch serduszek" Mazowsza?

Czy znacie kogokolwiek w prawdziwym życiu, kto by spełniał choć jedno z powyższych kryteriów (albo pół?)

P.S. Mam zamiar bywać tu częściej. Nie będę się dopraszać o powitalne jelitko ani herbatkę z mysza, bo pisałam już na tym forum przed laty - tyle, że mało i pod innym nickiem. Kocham to forum, stęskniłam się zw Wami :)
Obserwuj wątek
    • przymrozki Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 17.08.20, 09:58
      Co do punktu drugiego. Borejkowie mieli telewizor, co więcej nadawany tam program osobiście zaszczycał swoją uwagą sam Ignacy Borejko - w "Dziecku Piątku" pochwalał "Ulicę sezamkową" a bodajże w "Sprężynie" oglądał po kilka razy te same stare filmy. Co, nawiasem mówiąc, znaczyło że Borejkowie mieli jakiś telewizyjny komercyjny abonament, bo Ignac chwalił ramówkę stacji, która chyba nie miała koncesji na nadawanie naziemne.

      Telewizor stał się producentem kisielków z mózgu dopiero w "McDusi" cieszącej się zasłużoną sławą "Makabrusi". A to już są czasy, w których żaden szanujący się hipster nie miał w domu telewizora. Można powiedzieć, że w tej sprawie Borejkowie płyną ze środowiskowym prądem.
    • jontrew Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 17.08.20, 15:25
      Rety, świetnie rozpisane. Nikogo takiego nie znam, nawet pół osoby:) Nie znam też:
      1. dorosłej osoby, która porywa bezrefleksyjnie Romskie dzieci z ulicy
      2. genialnej artystki, która pracuje między pilnowaniem wnuków i robieniem jedzenia dla 15 osób
      3. hodowców składanych koni, które żyją sobie pod krzaczkami porzeczek
      5. pszczelarzy, którzy znoszą pszczele truchełka do uli (choć może to i ładny gest- pszczółki mogły pochować godnie towarzyszkę:))
      6. nikogo, kto buduje sobie dom na środku plantacji
      7. ani nawet nikogo, kto buduje sobie szklany dom
      8. naukowczyni, która poświęca swojej pracy tyle czasu i energii co Gaba
      9. zamożnej osoby, która z własnej woli żyje w suterenie
      10. ufff, i jeszcze tyle tam różności. Borejkowie to jednak bardzo, bardzo oryginalna rodzina. To jako dziesiątkę napiszę: łamagi, która kradnie furgonetkę, z idiotycznych powodów, a tak naprawdę z przymusu narracyjnego. To było tak głupie, że głowa mała, a przedstawione jest jako bohaterski wyczyn. I to jeszcze w imię miłości, więc wiadomo: luzik, można choćby i mordować pieszych kradzionym samochodem.
      • la_felicja Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 19.08.20, 18:12
        Ad 10 - ta scena z Natalią i furgonetką rzeczywiście powala głupotą.
        Jedyne wytłumaczenie - Natalia wcześniej miała walkie-talkie i namiętnie używała. I jakoś jej się zapomniało, że teraz ma telefon komórkowy i nie będzie miało znaczenia, jak bardzo Robert się od niej oddali.
    • guineapigs Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 17.08.20, 18:59
      AD 1: osobiscie znam osoby, ktore co czwarta circa about sytuacje zyciowa komentuja lub okraszaja cytatami z filmow tzw. kultowych. Nie jest to co prawda wybor cytatow lacinskich, ale zawsze cos. I mnie to wcale nie denerwuje. Tzn. nie jest to 'popisywanie sie' znajomoscia kinoteki, ale taka zabawa slowem i sytuacja. Ja sama, ze swoja najlepsza przyjaciolka, non-stop posilkujemy sie cytatami z Rejsu, czasem z filmow Barei (zaraz dostane ekstazy newrwowej, panie nie badz pan dziecko, w miniaturowych ramach, mowisz ze niemozliwe a kiedys w Charkowie..., ukartowana robota okreslonych kol, ptaki przyrody, w tej sytuacji kary smierci sie nie stosuje, sparwdzic czy nie ksiadz, wodka pedzona na myszach, kiedys jak bylam mloda i bylam Murzynem - no mnostwo tego, ale to taki nasz kod wewnetrzny i strasznie nas on bawi, a dokladniej stsowanie go). Czy to jest tozsame z cytatmi lacinskimi - nie wiem. Ale wiem, ze jak ktos jest na czyms zafiksowany, to tego uzywa. Nie obracam sie w kregach ludzi zafiksowanych na starozytnosci, ale obracam sie w kregach ludzi zafiksowanych na filmach - i w tym ostatnim srodowisku uzywanie znanych i tzw. kultowych kwestii filmowych jest tak normalne, jak oddychanie. Ale to jest oczywiscie rozrywka a nie robienie focha, jak ktos nie zna cytatu. To co za to dac? Pol osoby? Cala?

      AD. 5: a konkretnie fragment 'ktory uważa się za wszechwładnego, bo jest seniorem rodu i nikt mu złego słowa nie powie' - ale tylko ten kawalek. Tak, sa tacy ludzie, ktorzy uwazaja, ze skoro sa najstarsi w domu, to wiedza wszystko lepiej od innych czlonkow rodziny, I czesto ta reszta rodziny im przytakuje dlka swietego spokoju. Ale I tak robi swoje. Wiec mozna powiedziec, ze nie pol, a 1/4 osoby opisanej w tym punkcie znam, i wiele osob takich zna.

      AD 6: moze nie do konca 100 proc. heteroseksualny (sadzac z tego, o czym informja media) i moze nie Mazowsza, ale... David Bowie kupil sobie plyte zespolu Slask i nawet ta plyta go zainspirowala. Przynajmniej sadzac z tego, co mozna przeczytac w mediach.
    • ciotka.scholastyka Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 18.08.20, 21:47
      > czy znacie heteroseksualnego faceta w sile wieku, ktory by słuchał w samochodzie "Dwóch serduszek" Mazowsza?

      Znam, nawet w sensie biblijnym ;) Mój mąż. Kiedyś zgraliśmy sobie pendrajwa z Mazowszem i słuchaliśmy go w samochodzie. Nadal zresztą go mamy, tyle że dograliśmy inne rzeczy. Między innymi "Straszny dwór" i Rondo Veneziano, znacie? Polecam. Akurat w tym punkcie nie widzę nic dziwnego/nietypowego/zdrożnego.

      Natomiast ad 1, to tak jak poniżej pisze Kawia ;) , zdarza się - pytanie tylko, w jakim natężeniu... Cała rodzina wydaje mi się mało prawdopodobna. Takie byty występują jednak głównie w książkach. Tu przypomina mi się, jak jako nastolatka czytałam książki Eugenusza Paukszty (ponownie polecam, mimo iż już myszem trącą, ale jak pięknie są napisane!). W jednej z nich, bodaj w "Zatoce Żarłocznego Szczupaka", jeden z bohaterów był fanem Gałczyńskiego. Nastolatki mojego pokolenia miały w większości na jakimś etapie fazę na Gałczyńskiego, więc przyjęłam to z zachwytem, ach, jak romantycznie, jak idealnie wpisuje się to w klimat!... Dopiero wiele lat później przyszło mi do głowy, ze nie wytrzymałabym z kimś takim na wakacjach dłużej niż dwa dni!!! Codziennie, przy różnych okazjach, bohater startował z deklamacją - i nie, że krótkiego cytaciku czy jednej zwrotki, nie, leciał cały wiersz. Obiektywnie piękne wiersze, ale jeśli ktoś przerywa interesującą rozmowę/żarliwą dyskusję, aby wyrecytować sześciozwrotkowy wiersz, to przepraszam, ale najpóźniej trzeciego dnia zatkałabym go pieczoną na ognisku rybą :)
    • buka_z_muminkow Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 19.08.20, 11:35
      Mój tata nie ma samochodu, ale gdyby miał, to na pewno słuchałby w nim Mazowsza. Obecnie jest już starszym panem, ale Mazowsza słucha odkąd pamiętam. W okresie licealnym w weekendy szlag mnie trafiał, bo to był jedyny czas w tygodniu, gdy mogłam się wyspać, a tata puszczał te "dwa serduszka, cztery oczy, łojojoooj" z samego rana na cały regulator i nie bylo spania.
        • guineapigs Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 19.08.20, 18:46
          E tam, nie ma za co przepraszac
          Fakt, ze I CD, I auto nalezaly do Grzegorza Kalarepy Stryby. Mozna przypuszczac, ze swoim autem wozil tez Cyryla i Metodego, oraz Gabuchne. Moze to ktores z nich lubilo takie klimaty?
          A tak przy okazji: to jakie muzyczne klimaty 'pasuja' wg. was do Grzegorza Kalarepy Stryby? Czy myslicie, ze eksploruje on rozne zakatki sztuki audio (jakies eksperymenty na granicy powiedzmy jazzu argetyskiego i barokowych spiewow cerkiewnych z domieszka gruzinskiej muzyki ludowej/Warszawska Jesien Muzyczna) czy leci za nurtem modnych pradow? Moze, jako informatyk, lubi muzyke tzw. elektroniczna (nie wiem, Jean Michelle Jarre na przyklad?) Czy jest wiernym starym, dobrym i sprawdzonym wykonawcom jak Chris Rea, Eric Clapton, Lionel Richie, Elton John?
          To taki Off Top z mojej strony. Rodzaj zabawy. Czy wogole mozna 'przypisac' ulubiony typ muzyki czlowiekowi, o ktorym wiemy tylko tyle, ile wiemy o Grzegorzu Kalarepie Strybie? Czy psychologia i marketing maja cos na ten temat do powiedzenia?
          Niedawno na YT ogladalam wywiad z Nergalem, i tam padlo pytanie: Britney Spears czy Christina Aquilera? Nergal odpowiedzial bez namyslu: Christina Aquilera. Czyli musial znac i to, i to skoro odpowiedzial od razu. Tak na pierwszy rzut oka mozna sie zdziwic, ze taki Nergal wogole kojarzy piosenkarki tego typu, ale jak tak sie zastanowic...Nergal siedzi w szolbizie, wiec niejako jego zawodowym obowiazkiem jest znac nurty i klasykow gatunkow. Chociazby po to, by nie popelnic plagiatu.
          Ale wracajmy do Grzegorza Kalarepy Stryby. Wdowiec, ozeniony powtornie z Gabriela Zawsze Borejko, zapomnial ze ma corke z pierwszego malzenstwa (czyli roztrzepany lub olewacz), raczej klasycznie sie noszacy (garnitury, koszule), informatyk z zawodu w papierach, mieszacz salat borejkowskich w realu. Czym taki czlowiek moze sie interesowac, jakie miec hobby, czego sluchac w aucie?
          • tt-tka Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 19.08.20, 19:21
            Brak przeslanek, ze Kalarepa kiedykolwiek wozil ojca i stryja. Przeciez nawet pod rondem z tym calym wigilijnym nabojem ich zostawil !
            Gabuchne owszem wozil, sama tez jezdzila, tu z kolei watpliwosc taka, ze nikt u Borejkow nigdy nie sluchal folkloru.
            Oraz - czemu kolejne auta Strybow uporczywie nazywa sie autami Grzegorza ??? Co, zalatwil sobie rozdzielnosc majatkowa z Gabonem ?
          • la_felicja Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 23.08.20, 12:16
            >> Ale wracajmy do Grzegorza Kalarepy Stryby. Wdowiec, ozeniony powtornie z Gabriela Zawsze Borejko, zapomnial ze ma corke z pierwszego malzenstwa (czyli roztrzepany lub olewacz), raczej klasycznie sie noszacy (garnitury, koszule), informatyk z zawodu w papierach, mieszacz salat borejkowskich w realu. Czym taki czlowiek moze sie interesowac, jakie miec hobby, czego sluchac w aucie? >>

            Do Grzesia pasuje mi Dire Straits, Joe Cocker, Eric Clapton. Z nowszych wykonawców może Moby i Damien Rice (wiem, dwie różne bajki, ale nie musi mieć homogenicznego gustu)
    • kooreczka Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 19.08.20, 22:13
      Jeśli chodzi o to pierwsze widze pewne podobieństwa z pewnymi podgatunkami nerdów/geeków i zawleczony z Zachodu gatekeeping.

      Jestem aktywna w środowisku, nazwijmy to, zaangażowanym w popkulturę od 20 lat. I o ile przez 90% czasu jest to fajna rozrywka to zdarzaj się dzbany przekonane, że do bycia fanem trzeba jakiś egzaminów i odznak (zwłaszcza, jeśli się jest kobietą). Zdarzyło mi się parę razy, że ktoś czuł się w obowiązku przepytywać mnie ze zajomości jakiegoś dzieła, co nieodmiennie prowokowało u mnie- lotosu na wzburzonej sadzawce- Ripostę Wujka Staszka.
          • marutax Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 20.08.20, 09:13
            ako17 napisała:

            > A co to jest gatekeeping? W sensie nie dosłownego tłumaczenia, tylko jakie znac
            > zenie jest temu słowu przypisywane?

            Może kooreczka wytłumaczy lepiej, ale ogólnie chodzi o to, że pewne grupy są (symbolicznie lub dosłownie) zamknięte dla ludzi z zewnątrz i żeby do nich wejść trzeba... no właśnie zdać egzamin, przejść test, udowodnić swoją wiedzę albo właściwe poglądy. Taki odpowiednik rytuału inicjacji w tajnym stowarzyszeniu ;-)

            Wątpię, żeby znalazły się polskie odpowiedniki tego i podobnych słów, raczej zadomowią się u nas wersje angielskie, jak np. haker
            • kooreczka Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 20.08.20, 10:03
              Nie, zupełnie nie o to chodzi.

              Gatekeeping to nie rytuały inicjacyjne, tylko odmawianie komuś prawa do cieszenia się jakimś hobby bo nam nie podoba się sposób w jaki to robi. Całe pierniczenie o tym kto jest prawdziwym fanem i dlaczego ktoś (najczęściej kobiety) jest gorszy od nas.



              Różnica taka jak między uroczystym przyjęciem do fanklubu, a gonieniem za ludźmi i mówieniem, że nią mają prawa iść na koncert jak nie znają na pamięć całej dyskografii.



          • kooreczka Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 20.08.20, 09:54
            Przypisywanie sobie możliwości decydowania o tym czy ktoś jest fanem na podstawie własnych kryteriów z najczęściej wyrywkowej znajomości tego co upierdliwie uznaje za ważne, albo lubienie odpowiednich rzeczy. Przykładowo twierdzenie, że nie możesz być fanem Gwiezdnych Wojen, jeśli widziałeś tylko trzy filmy, albo lubisz nowe filmy.
            • guineapigs Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 21.08.20, 19:42
              'Przykładowo twierdzenie, że nie możesz być fanem Gwiezdnych Wojen, jeśli widziałeś tylko trzy filmy, albo lubisz nowe filmy. '

              Nie mam najmniejszego pojecia, ile czesci GW powstalo, gdyz nie jestem fanka tej serii, ba - nawet wrecz nie lubie tego typu filmow. Wolno mi.
              Ale osobiscie uwazam, ze slowo 'fan' czyli 'zapalony wielbiciel' przysluguje temu, kto zna kazda czesc, zna ciekawostki zwiazane z produkcja/obsada/planem zdjeciowym/muzyka itp.
              Do Polski na concert przybywa Beyonce. Lubie jej piosenki, podobaja mi sie, mam jakis hajs odlozony i wolne popoludnie - wiec kupuje bilet.
              Ale nie moge sie nazywac fanka, bo nie znam jej tworczosci w 100 proc, pewnie znam tylko 20 proc. Nie mam pojecia, kim sie ona inspiruje, kto jej pisze teksty, kto muzyke, kto produkowal jej plyty. Jakby przyjechala nie Beyoncé a np. Adele to tez bym poszla - dla mnie bez roznicy. A dlka fana roznica kolosalna.
              Fan to jednak ktos inny niz ten, kto zna 50 proc tworczosci i podoba mu sie to, co slyszy w radiu - i nic ponadto.
              Nie jest fanem ogrodnictwa ktos, kto przesadza kwiatki na parapecie czy w ogrodku, bo to go uspokaja i relaksuje. Fanem ogrodnictwa jest osoba, ktora z zapalem godnym Wyzwolenia Polski Spod Jakiegokolwiek Jarzma czyta profesjonalna literature, bierze udzial w dyskusjach na profesjonalnych forach naukowych a nie tylko na grupie FB 'sadzimy kwiatk/tanie sadzonki'.
              Jakbym ja zalozyla jaks grupe fanow, np. Fanow 'Rejsu', to jakby mi przyszedl ktos i powiedzial: chce byc w tej grupie, a na pytanie: 'czy chodzisz na pokazy mody?' odpowiedzialby: tak, ale nie robie tego z milosci do wlasnej matki - to bym przyjela. Ale jakby baknal cos w stylu: a co to ma do rzeczy? - to bym wniosek odrzucila. W koncu tzw grupy fanow nie powstaja po to, by kazdy tam mogl byc, ale po to, by czuc sie elitarnie. Socjologia sie klania, a wrecz jej podstawy.
              • kooreczka Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 21.08.20, 20:26
                Guineapigs, wybacz, ale znowu piszesz o rzeczach, o których nie masz pojęcia. Nie ucz położnika jak dzieci robić. Grupy fanów w PL powstały z potrzeby pogadania- w latach 80 ludzie pisali do Świata Młodych szukając ludzi do korespondencji i przepisywali książki przez kalkę. Bo ludzie chcą pogadać, podzielić się entuzjazmem. Grupy powstające po to, "żeby poczuć się elitarnie" są zwyczajnie toksyczne i zazwyczaj giną we własnym sosie. Gorzej, że swoim zachowaniem psują opinię normalnemu, inkluzywnego fandomowi.

                Wg SJP fan to "zapalony sympatyk kogoś lub czegoś". Wg wiki– osoba podziwiająca człowieka, grupę ludzi, dzieło sztuki bądź ideę. Nie ma nic o zakresie wiedzy. I całe szczęście.

                Siedzę w rożnych fandomach od 20 lat. Organizowałam konwenty, moderowałam fora, zbierałam składki członkowskie fizycznych fanklubów, robiłam prelekcje a ludzi prezentujących powyższe poglądy wywalałam za drzwi nie tylko wirtualnie. Bo bycie fanem ma być przyjemnością- a każdy ma inny sposób wyrażania swojego entuzjazmu, możliwości czasowe i fizyczne.


                Zostając przy Gwiezdnych Wojnach- mamy tu całe spektrum zachowań i zaangażowania. Są ludzie, którzy grają w gry, czytają książki, piszą książki, robią kostiumy, prelekcje, rysują, grają, robią fanfilmy. Osobiście- nie przeszłam żadnej gry, przeczytałam dwie książki z nowego kanonu (jedną wyrzuciłam przez okno), zrobiłam prelekcję o kostiumach w Prequelach.
                Są ludzie, którzy interesują się jakimś wycinkiem- mamy np fanklub Mandalorian. Mamy Legion 501 gdzie warunkiem jest posiadanie pełnego kostiumu i regularne akcje charytatywne. I kiedy przychodzi osoba, która nic nie zna- wita się ją z otwartymi ramionami. Pokazuje różne rzeczy, poleca, ale nie egzaminuje. Jeśli nie ma ochoty pogłębiać zainteresowań- pewnie sam odejdzie, a jeśli przyszedł po prostu z czystym entuzjazmem to miło powspomina ludzi, którzy pokazali mu kolejne fajne rzeczy.











                • kooreczka Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 21.08.20, 20:50
                  Errata: Wybaczcie ostry ton, ale czuję się jak akwarysta tłumaczący ludziom, że bojowników nie trzyma się w pojemniczkach. Żyjesz sobie, myśląc, że cały świat przesadził je do akwariów a wychyliwszy się zauważa, że jednak nie.

                  Gatekeeping może wydawać się bezproblemowy, ale po pierwsze
                  -Afirmuje złe zachowania i syndrom oblężonej twierdzy
                  -Jest ( w życiu i w wirtualu) po prostu chamski. Lepiej się z tym poczujesz, że komuś tego odmówisz.

                  Wyobraźcie sobie, że coś wam się spodobało, idziecie z sercem na dłoni do ludzi, z którymi chce się znaleźć porozumienie, a tutaj ktoś wyskakuje i miesza z błotem, bo nie masz prawa nazywać się fanem. To boli. Widziałam dorosłych facetów doprowadzających do łez małe dziewczynki bo przebrały się za Rey czy wyśmiewanych ludzi, którzy chcieli wyjść ze swojej strefy komfortu. Not on my watch.
                • guineapigs Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 21.08.20, 21:44
                  Moze nie pyskuj jak ci sie cos nie podoba, a dyskutuj? Bo wbrew twemu chciejstwu cos jednak wiem o grupach fanow.
                  Ty mowisz o tym, co uwazasz i co bylo tworzone a la cos tam, ja o definicjach.
                  Fan to fan, znaczenie jest oczywiste, i kruszenie kpii jest bez sensu. To nie jest ktos, komu sie podoba jeden odcinek trylogii.
                  Dzialasz w grupach, w ktorych przyjmowanie kazdego, kto sie entuzjazmem jest oczywiste. Ale sa, byly i beda grupy, gdzie sie musisz wkupic. Jak nie wiedza/pozycja, to hajsem.
                  Czy my rozmawiamy o grupach fanow, czy entuzjastow?
                  Ufff.. nie lubie byc chamska, ale czasem nie moge wytrzymac. Ja odpowiedzialam elegancko, a ty od razu po mnie jak po glupku. Przepraszam, ale: ty masz swoje grupy, zaangozawana jestes w taki charakter, i od nicnie wiedzacych wyzywasz innych. A ja tez bylam w roznych grupach, w fanklubach, organizowalam koncerty - wczesniej niz byl FB. Ja wiem swoje, ty swoje. Ty o innych grupach, ja o innych. Ty o takich, ktore przyjmuja kazdego wielbiciela, ja o zamknietych.
                  I mozna podyskutoiwac, pogadac, a nie od razu: Guineapigs nie masz pojecia o czym piszesz. Byc moze mam wieksze pojecie, niz myslisz. Ale przeciez co ciebie to obchodzi, bo masz pojecie swojszcze, twojsze.
                  Wiesz, nigdy nie przypuszczalam, ze na tym forum tak odpowiem. Bo myslalam, ze sie sluchamy, a jak sie nie dosluchamy - to dopytamy.


                  • kooreczka Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 21.08.20, 22:19
                    Definicja fana widać nie jest oczywista, skoro tworzysz sobie własną. Słownikową podałam ja. Nie odniosłaś się do nich. Tak samo jak do całej reszty postu, gdzie pisze o rożnych grupach,w tym o bardzo ekskluzywnej, wymagającej własnoręcznie zrobionego kostiumu. Tylko, że ta grupa publikuje na swojej stronie rady i wykroje i doradza każdemu, kto chce wstąpić, chociażby chciał dołączyć bo spodobał mu się obrazek.

                    Nie odpowiedziałaś elegancko. Radośnie przyznajesz, że rościsz sobie prawo do nazywania kogoś fanem i wykluczania z grupy- to jest zachowanie toksyczne, złośliwe i nazywam je po imieniu.


                    Też działałam przed FB, a nawet przed Internetem, w czasach, gdzie jedynym sposobem poznania czegoś był kontakt z fanklubem. Każdy kiedyś obejrzał coś czy usłyszał po raz pierwszy i więcej niż chętnie wprowadziliśmy ludzi w swoje zainteresowanie- nie raz przychodziła osoba mająca w pamięci jeden film, bo innych nie szło dostać, pożyczała z naszej biblioteki, którą stworzyliśmy, żeby inni mieli radochę.



                    Na koniec- dyskutujemy tu na publicznym forum, gdzie może przyjść każdy. Niedawno jedna ze stałych użytkowniczek napisała o swoim pierwszym czytaniu Kalamburki. Idź jej powiedz, że nie może być fanem Jeżycjady, skoro nie zna jej twórczości MM na pamięć.
                    • guineapigs Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 22.08.20, 10:30
                      Unioslam sie, przepraszam.
                      Teraz nie mam za bardzo czas, by dyskutowac, bo musze pozalatwiac kilka spraw, ale moze pozniej.
                      Mysle, ze mamy tu kilka kwestii do obgadania.
                      Po pierwsze: kim jest fan. Wg. definicji to osoba, ktora sie czyms/kims interesuje ponadprzecietnie, Zna temat lepiej, niz tzw. Zwykly Kowalski. I co innego byc fanem w czasach, gdy dostep do wiedzy/tworczosci byl ograniczony i faktycznie kiedys trudno bylo miec cala plytoteke zespolu jesli sie nie mialo dostepu do rynkow zagranicznych. Ale dzis wszystko mozna znalezc w necie albo kupic. Podalam przyklad Adele i Beyoncé. Lubie ich tworczosc i pewnie na concert bym poszla, znam je z radia i YT - ale fanem ich nie jestem. Lubie posluchac, ale nie mam zamiaru gromadzic wszystkich nagran stuyjnych i koncertowych. A fan gromadzi.
                      Po drugie: rozne grupy zainteresowan/fankluby/organizacje/stowarzyszenia/nieformalne grupy srodowiskowe. Jedne sa otwarte, inne zamkniete. Wiesz przeciez doskonale, ze sa srodowiska do ktorych dostac sie bardzo trudno. I sa to zarowno grupy towarzyskie, jak i stowarzyszenia formalne. Mozesz miec Kupe szmalu, znac zasady, ubierac sie jak 'oni' - a zawsze bedziesz dla nich osoba niegodna. Patrz: 'Lalka' - Wokulski zawsze bedzie kupcem, 'tylko' kupcem.
                      Mieszkam w UK. Kiedys, niedawno zreszta, chcialam sie zapisac do pewnego stowarzyszenia, ktoreggo charakter dzialanosci jest zwiazany z moimi zainteresowaniami. I wiesz co? Aby tam wstapic, musialabym miec dwie osoby tzw. wprowadzajace. Niestety, nie znalam takich. Nie wystarczyloby przyjsc, zapisac sie i zaplacic skladke (niemala zreszta).
                      Madonna (piosenkarka) kiedys chciala zapisac corke do elitarnej szkoly. Dziewczynki nie przyjeto, mimo iz Madonna jest osoba bardzo slawna i bardzo bogata. Nie, to za malo dla wladz tej szkoly. Nie ten rodzaj slawy, nie ten typ pieniedzy.
                      A kwestia otwarcia i zamkniecia grup to temat bardzo badany i opisywany przez socjologow. Pierwsze nazwisko, jaki mi do glowy przychodzi, to 'Bourieu'. Ale nie jestem socjologiem zawodowym, a amatorem i to z doskoku, wiec nie bardzo czuje sie na silach podejsc do zagadnienia stricte naukowo.
                      Zatem mamy przynajmniej dwa punkty do dyskusji: 1. kim jest fan i czym sie rozni od 'zwyklego' zainteresowanego jakims tematem 2. grupy otwarte versus grupy zamkniete.

                      Co do ostatniego punktu: jak zaznaczylas, forum jest otwarte dla kazdego, wiec nie ma zadnych przeszkod, by uczestniczyla w nim osoba, ktora zna Jezycjade tylko troche. Ba, nie musi nawet lubic Jezycjady - po prostu chce sie wypowiedziec na jakis temat.
                      Ale juz aby dyskutowac w tej slynnej Ksiedze Gosci, prowadzonej przez sama MM (nigdy tam nie bylam, znam z opisow na tym forum) - to juz musis piac z zachwytu, bo inaczej cie wytna.

                      Ciesze sie, ze nasza wymiana zdan zeszla z poziomu emocji na poziom dyskusji.
                      Jeszcze raz przepraszam za moj wybuch wzgledem ciebie.
                      Jak pisalam, musze leciec, slonko juz wysoko i czas leci. Ale jesli dyskusja sie rozwinie a ja znajde czas (bo naprawde mam dzis mase roboty), to chetnie sie wymienie doswiadczeniami i opinia.
                      • kooreczka Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 22.08.20, 12:07
                        Spoko. Ja też pochodzę do sprawy bardzo emocjonalnie, zwłaszcza, że ma ona dla mnie osobisty, nie wirtualny poziom. Przykłady elityzmu jakie podałam nie są wzięte z sufitu, a naprawdę miały miejsce i nie osiągnłęy nic poza zepsuciem ludziom nastroju.

                        Fan to entuzjasta w pozytywnym tego słowan znaczeniu i tego wolałabym się trzymać. Działalność fanowska ma sprawiać ludziom przyjemność i każdy organizuje się na miarę swoich potrzeb i możliwości.


                        Wg Twojej definicji nie ma prawdziwych fanów Gwiezdnych Wojen, Star Treka czy innych wielkich marek np komiksowych. Bo samo przyswojenie materiału źródłowego
                        to projekt na lata, w dodatku wiele z tych rzeczy zaginęło/zestarzało się tak, ze twórcy się od nich odcinają. W dodatku należałoby uzupełniać wszystko na bierząco, jeździć na konwenty, robić kostiumy, pisać, rysować, grać w gry (komputerowe, planszowe, RPG), komponować, robić prelekcje - po prostu nie do ogarnięcia dla jednej osoby fizycznie i finansowo, nie mówiąc o tym, że nie wszystko musi nam sprawiać przyjemność. Podejście i intensywność zmieniają się też z czasem- inne ma licealista, inne student, inne rodzic z dziećmi.


                        Twoje porównania do różnych grup społecznych są zupełnie nietrafione. Fandomy to nie jest klasy społeczne, elitarne szkoły czy inny klub z polecenia i wymienione przykłady mają się do nich tak jak oddział specnazu do PTTK. Nawet grupy i spotkania uchdzące za elitarne są dość łatwo dostępne- na Worldcon wystarczy zapłacić i pojechać, do Legionu 501 mieć własnoręcznie zrobiony kostium. Obecnie nacisk jest kładziony na inkluzywną, bezpieczną przestrzeń, gdzie każdy moze poczucić się sobą, nie być ocenianym i zagrożonym.


                        I bywało, że wszystko powyższe musiałam tłumaczyć samozwańczym policjantom.
                        Bo są ludzie, którzy chcą z fandomów zrobić miejsca ekskluzywne, wyznaczać wymogi do bycia prawdziwym fanem, węszący wszędzie spisek i opowiadający, ze fałszywi fani (zwłaszcza kobiety, bo to niestety prawie zawsze wiąże się z mizoginią) chcą zniszczyć fandom. Należy ich pilnować z kilku powodów
                        Po pierwsze- założenie mają głupie. Po co ktoś ma udawac, ze jest fanem? Albo czuje coś do danego dzieła i będzie swoje zainteresowania pogłębiał, albo odpadnie.
                        Po drugie- wprowadzają niepotrzebny ferment i odstarszają ludzi mających dobre intencje
                        Po trzecie- najczęściej wynika to z niskiej samooceny i pewnych problemów- jakby ich hobby było jedyną tożsamością.




                        • yeyyey Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 22.08.20, 16:15
                          Odnośnie ostatniego zdania- prosta droga do podbudowy ego. Im mniej osób w jakimś kręgu tym większa szansa dla jednostki. Jeśli dane hobby jest dodatkowo mało popularne, to stawiając wysoko poprzeczkę warunków dostępu eliminujemy potencjalnych konkurentów.
                          • guineapigs Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 22.08.20, 19:21
                            A to jest bardzo ciekawy i moim zdaniem prawdziwy punkt widzenia i az sama sie sobie dziwie, ze tego wczesniej pod uwage nie wzielam.
                            No bo oczywiscie, ze tak: jak ktos jest liderem w jakiejkolwiek organizacji/nieformalnej grupie, i jego opinia ma moc decyzyjna, to taki nie 'zatrudni' dobrego profesjonalisty o wyczuciu spolecznym. Bo on bedzie wiedzial, ze to potencjalna konkurencja do przywodctwa. Albo go nie zatrudni od razu, albo po zatrudnieniu i przekonaniu sie, ze on zagraza - wyeliminuje go z byle powodu i pod byle pretekstem (ustawka, podpuszczenie, prowokacja, samobojstwo etc).
                            Tu mozna przywolac przyklad Reformacji w KK. Teraz mowia: a po co Luter od razu zrywal, mogl reformowac od srodka. A moze, w swietle tego co teraz wiemy o organizacjach, wlasnie nie mogl i zeby dopiac swego (a wtedy ludzie wiare brali na powaznie, a nie jak teraz: paciez, msza swieta - i odbebnione, mozna isc na piwo/do kochanki) musial wystapic przeciw papiezowi?
                            No teraz to przegielam, Wczesniej naganialam do roboty tylko socjologow, teraz szukam ochotnikow wsrod historykow kosciola i teologow. Jak tak dalej pojdzie, to wysle petycje do Papieza i Putina.
                            A nawet pojedynczy glos/wpis od jednego z nich na naszym Forum dalby nam tyle hajsu, ze sami nie bedziemy wiedzieli, co z tym zrobic.
                            Wiec co: pisac do nich o odpowiedz? Stracic nic nie stracimy, a zyskac mozemy tyle, ile nam sie nie snilo.
                            • la_felicja Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 23.08.20, 12:27
                              guineapigs napisała:

                              >
                              > Tu mozna przywolac przyklad Reformacji w KK. Teraz mowia: a po co Luter od razu
                              > zrywal, mogl reformowac od srodka. A moze, w swietle tego co teraz wiemy o org
                              > anizacjach, wlasnie nie mogl i zeby dopiac swego (a wtedy ludzie wiare brali na
                              > powaznie, a nie jak teraz: paciez, msza swieta - i odbebnione, mozna isc na pi
                              > wo/do kochanki) musial wystapic przeciw papiezowi?

                              Luter wcale nie chciał zrywać, bardzo chciał reformować "od środka", przedstawił swoje idee zmian i wierzył, że papież przejrzy na oczy i zrozumie, co wyczyniają prowincjonalni księża i handlarze odpustami - właśnie stąd nazwa Reformacja, bo chciał zreformować KK i bronić biednych, niepiśmiennych ludzi przed nadużyciami ze strony kleru. Zerwać w końcu musiał, bo papież chciał go zmusić do zmiany poglądów, kazał uwięzić, obłożył ekskomuniką...

                              Wiem, niewiele to ma z dyskusją o fanklubach, ale nie mogłam się powstrzymać.


                              • piotr7777 Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 23.08.20, 12:53
                                Mały off topic - jak wiadomo katolicy nazywają wyznawców reformowanych religii "protestantami", ale czy oni sami tak o sobie mówią, czy np. określają się przez konkretne wyznanie, n. "jestem luteraninem, ewangelikiem, adwentystą" etc.?
                                Zwłaszcza, że określenie wzięło się z konkretnej sytuacji, kiedy zwolennicy Lutra mieli na znak protestu wyjść z jakiegoś spotkania synodalnego.
                                • la_felicja Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 23.08.20, 13:10
                                  Mówią i tak, i tak. Zależy od kontekstu. Wśród innych protestantów zazwyczaj się określa wyznanie bardziej szczegółowo. W towarzystwie mocno multikulturalnym zwykle mówię, że jestem chrześcianką i to już jest wystarczająca informacja.

                                  Sam o sobie też pewnie czasem mówisz, że jesteś Polakiem, czasem - powiedzmy - wrocławianinem, a w innych sytuacjach - Europejczykiem.
                            • kooreczka Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 23.08.20, 14:03
                              Guineapigs, szczerze? Ten post jest zbyt chaotyczny, żeby cokolwiek z niego wyciągnąć, a jego związek z moim jest równie symboliczny co poszczególnych zdań ze sobą. Abstrahując od absurdalności drugiego zdania (bo dobry lider szuka dobrych ludzi) to co tu robi Luter i Putin?
                              Weź po uwagę, że nie siedzimy w Twojej głowie.
                        • piotr7777 Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 22.08.20, 16:17
                          Myślę, że nie ma sensu się kłócić. Wiadomo, że fan to wielbiciel a nie znawca, ale często prawdziwi wielbiciele są równocześnie znawcami, choć niekoniecznie profesjonalnymi. W końcu jeśli pasjonuje mnie jakieś zjawisko (artysta, pisarz etc) chcę o nim wiedzieć jak najwięcej.
                          • guineapigs Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 22.08.20, 18:51
                            Mozna tez powiedziec w druga strone: profesjonalista nie musi byc rownoczesnie wielbicielem swej profesji. Mozna byc swietnym, wyrywanym w okolicy kafelkarzem, ale po 10 latach ukladania kafelkow mozna miec juz tego po dziurki w nosie a lubic li i jedynie fianasowe korzysci.
                            Wielbiciel nie musi a nawet czesto nie jest profesjonalista w danej dziedzinie. Fan muzyki metalowej sam moze nie miec za grosz talentu muzycznego i jego wielbicielstwo jest tylko bierne - czyli tylko slucha i zbiera informacje, a nie usiluje 'grac jak Tony Iommi'.
                            Inny przyklad: Dmuchawiec jest profesjonalnym nauczycielem, wiec musi miec wyksztalcenie polonistyczne i pedagogiczne. Profesjonalista. A nie lubi mlodziezy. O Pierogu nie wspomne.
                            Doskonale to pokazuje przyklad 'Wielkiej Gry', gdzie w tematach typu 'Malarz XY - jego zycie i tworczosc' w szranki stawali nie profesorowie ASP a budowlancy, ksiegowi, kafelkarze… Zreszta chyba regulamin konkursu przewidywal, ze w danym temacie nie mogl brac udzialu profesjonalista? Profesjonalisci to byli w jury. Byc moze chodzilo tez o to, by profesor z mniejszym stazem i dorobkiem nie ocenial odpowiedzi profesora z wiekszym stazem i dorobkiem No bo po zanegowaniu odpowiedzi Kolegi Doktora Habilitowanego przez Kolege Doktora, to Kolega Doktor moglby sie pozegnac z grantami od zaraz...
                            • tt-tka Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 22.08.20, 19:49
                              guineapigs napisała:

                              > Mozna tez powiedziec w druga strone: profesjonalista nie musi byc rownoczesnie
                              > wielbicielem swej profesji.

                              Ba, mozna nie byc ani profesjinalista, ani wielbicielem, a jednak byc fanem lub czyms w rodzaju fana :)
                              Tu skromnie sie powolam na wlasny przyklad - nie jestem polonistka z wyksztalcenia ani krytyczka literacka z zawodu, o tym, co pisze MM jestem od dawna bardzo zlego zdania, a jednak czytam. Mimo ze ostatnie 12-15 ksiazek bylo gorzej niz kiepskie. Kim zatem jestem ? Fanka ? Masochistka ? Jeszcze kim innym ?
                            • piotr7777 Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 23.08.20, 09:37
                              guineapigs napisała:

                              > Inny przyklad: Dmuchawiec jest profesjonalnym nauczycielem, wiec musi miec wyks
                              > ztalcenie polonistyczne i pedagogiczne. Profesjonalista. A nie lubi mlodziezy.
                              > O Pierogu nie wspomne.

                              Nie zgodzę się. Owszem, mówi do pani Pościkowej "młodzieży to ja nie kocham a wielu z nich to nawet nie lubię"
                              ale 1) jest wtedy przeziębiony i rozdrażniony 2) zdaje się jest to riposta względem deklaracji rozmówczyni, którą uznał za pustą.
                              A jeśli popatrzymy na Dmuchawca - pedagoga (ograniczając się do 3 książek, w których jest czynny zawodowo) to trudno odnieść wrażenie że nie lubi młodzieży generalnie. Na pewno jednych uczniów lubi bardziej, innych mniej, ale do postawy późnego Pieroga mu daleko.
    • ako17 Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 24.08.20, 21:01
      Wiem, że pytanie w poście założycielskim dotyczyło akurat NIE ludzi noszących to nazwisko, ale nie sposób zignorować tej zbieżności: lektor, czytający niektóre programy na Domo+ nazywa się Michał Borejko ;). Ale osobiście gościa nie znam :)
    • mama_kotula Re: Znacie osobiście jakichś Borejków? 11.09.20, 20:54
      3. Kupiłam onegdaj dwa egzemplarze trzeciej części Baśnioboru, bo dzieci by się pozabijały
      6. Tak, mój mąż. Słuchamy zespołów ludowych, słuchamy pieśni Moniuszki (Szymon Komasa wykonuje je niesamowicie) i ogólnie pojętej klasyki. Nie widzę nic złego w określonym guście muzycznym. Moja córka lat 9 słucha wyłącznie muzyki klasycznej i ludowej, jak w samochodzie włączymy radio, to od razu krzyczy, aby dwójkę włączyć.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka