Dodaj do ulubionych

Laura, co nie zrobi nic głupiego

28.09.20, 17:01
Tak się zastanawiam... Co Autorka miała na myśli, mówiąc w TiR podczas słynnej ucieczki Tygrysa, ustami (chyba) Róży mniej więcej takie słowa: "Laura nie zrobi nic głupiego, ma instynkt samozachowawczy" (cytat mocno niedokładny, czytałam dzieło raz, dawno temu i nie powrócę doń).

W sensie, że co? Że czego nie zrobi? Nie rzuci się pod pociąg? Nie spróbuje przejść na piechotę przez niemiecką granicę? Nie pójdzie do domu z obcym mężczyzną, który zaoferuje jej nocleg??? Nie zwiąże się z kolejną inkarnacją sekty Niebo?

Pomijam w tym miejscu, że przede wszystkim należało się obawiać tego, że na Laurę mogą czyhać różne zagrożenia, nawet nie na skutek jej działania, tylko działania kogoś innego.

O czym myślała Pyza, wypowiadając te kojące słowa do swej dzielnej mamy?
Obserwuj wątek
    • piotr7777 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 28.09.20, 17:35
      Po pierwsze ta wypowiedź świadczy o braku jakiejś głębszej więzi miedzy siostrami - często rodzeństwo szczerze się nienawidzi, ale w sytuacji gdy jednemu z nich coś się stanie drugie potrafi zapomnieć o niesnaskach i stanąć murem. Róża martwi się tylko o matkę, zresztą cała rodzina współczuje Gabrieli.
      Z tego co pamiętam Laura zostawiła kartkę, że ma kółko teatralne i imieniny koleżanki, więc będzie później. Dla rodziny to z jednej strony powinien być ślad, że coś planowała, ale mimo wszystko planowała wrócić (to nie był listw stylu "mam was dość, odchodzę, nie szukajcie mnie PS wzięłam 100 zł z kasetki na czarną godzinę")
      Chyba w tej samej książce wyraża to Mila- że Laura jest silna i na pewno jej nic złego nie spotka.
      • bupu Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 28.09.20, 19:43
        piotr7777 napisał:

        > Z tego co pamiętam Laura zostawiła kartkę, że ma kółko teatralne i imieniny kol
        > eżanki, więc będzie później. Dla rodziny to z jednej strony powinien być ślad,
        > że coś planowała, ale mimo wszystko planowała wrócić (to nie był listw stylu "
        > mam was dość, odchodzę, nie szukajcie mnie PS wzięłam 100 zł z kasetki na czarn
        > ą godzinę")
        > Chyba w tej samej książce wyraża to Mila- że Laura jest silna i na pewno jej ni
        > c złego nie spotka.

        Pan szanowny wybaczy, ale co z tego, że planowała wrócić? To była czternastolatka, która, wedle stanu wiedzy rodziny, udała się Bóg wie gdzie, z Bóg wie kim. Zasadniczo bez pieniędzy. W czym by pomogła Laurze jej siła itepe, gdyby ktoś postanowił ją napaść, obrabować z nędznego mienia, pobić, zgwałcić...? Gadanie całej rodziny w TiR jest tak kretyńskie, że mną trzącha.
        • sayoasiel Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 28.09.20, 23:57
          bupu napisała:

          Pan szanowny wybaczy, ale co z tego, że planowała wrócić? To była czternastolat
          > ka, która, wedle stanu wiedzy rodziny, udała się Bóg wie gdzie, z Bóg wie kim.
          > Zasadniczo bez pieniędzy. W czym by pomogła Laurze jej siła itepe, gdyby ktoś p
          > ostanowił ją napaść, obrabować z nędznego mienia, pobić, zgwałcić...? Gadanie c
          > ałej rodziny w TiR jest tak kretyńskie, że mną trzącha.
          >
          >
          Sądzę, że Piotrowi chodziło o to, że jaka by Laura nie była, może nawet gdyby była dorosła, zapowiedziała powrót, a tymczasem nie wróciła. Czyli ewidentnie stało się coś złego, nieprzewidzianego.
    • jontrew Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 28.09.20, 17:35
      Pyza, dziecko ratownik, przyjmuje tu rolę pocieszyciela i próbuje ukoić niepokój Gaby. Pewnie pociesza tym i samą siebie. Lepiej jest pomyśleć sobie i poopowiadać sobie nawzajem, jaka to Laura jest twarda, zaradna i niegłupia, niż sięgnąć głębiej i zacząć rozkminiać to, co zamieciono pod dywan. I lepiej tak sobie pogadać, niż zacząć działać z sensem (bo bez sensu to Gaba jednak coś robiła). Ja tak to widzę, to takie gadanie dla gadania, dla zabicia nieprzyjemnych myśli.
      • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 28.09.20, 18:03
        Gorzej wypada Milicja, ktora mowi, ze Larwa jest pozbawiona skrupulow i na pewno nic jej sie nie stanie (o ile dobrze pamietam wydzwiek, cytata z pamieci).
        Rozy sie nie dziwie, to jest ten okres, kiedy miedzy siostrami wszystko co moglo jeb... rozwalic sie, juz sie rozwalilo. Ale doroslym owszem.
    • guineapigs Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 28.09.20, 18:24
      Ja tez dziiela nie pamietam I mam don stosunek identyczny, jak twoj stosunek do dziela.
      Mam dwie koncepcje: albo Pyza starala sie uspokoic Gabe, w znaczeniu: nie martw sie, wszystko bedzie dobrze - 1.ale sama sie w glebi duszy martwila, ze jednak Laura moze cos glupiego zrobic
      versus
      2. i sama byla spokojna, ze Laura nic glupiego nie zrobi.

      A co mogloby byc, to 'glupie'?
      Mysle, ze odpowiedzialas na to pytanie. Wlasnie jakies proby samobojcze/niebezpieczne 'wyzwania' typu: 'kto przeplynie Warte wplaw o polnocy?', ucieczka z amantem, pojscie z obcym czlowiekiem do jego mieszkania, ostra impreza suto zakrapiana alko, wstapienie do jakiejs sekty - jednym slowem to, czego rodzice sie obawiaja najbardziej. Czyli takie 'glupoty' najciezszego kalibru.
      Bo sa tez glupoty lekkiego kalibru i tych tez sie rodzice obawiaja, ale sa na nie niejako przygotowani, Tzn, wiedza, ze sie zdarza, ale... Takie lekkie glupoty to: pierwszy alkohol (nie do upojenia, ale drink czy piwo), pierwszy papieros, pierwszy seks, ogladanie porno, gra w pokera na pieniadze, wydanie calego kieszonkowego na sukienke 'taka jak ma Kopiec Arleta'.
      Jest jeszcze cos takiego jak kradziez, ale to akurat w tej rodzinie juz przerabiano, z Laura w roli glownej, i nie wzbudzilo to wiekszego zainteresowania, zatem mniemam, ze jakby Laura cos ukradla i
      siedziala w areszcie po zlapaniu jej, to jedynym problemem byloby 'co sobie ludzie pomysla a Borejkach'.
      A juz najgorsze, co Laura moglaby zrobic, to zredagowanie petycji do Ministerstwa Edukacji pt: 'Mniej laciny, wiecej wuefu'.
      Nie wiem, jak teraz wyglada ksztalcenie, ale u mnie w LO lacine mialy klasy humanistyczne i to tzw. rozwinieta - 3 czy 4 godziny w tygodniu (co oczywiste), ogolne (tez oczywiste, ale chyba mialy mniej godzin niz humany) oraz biol-chem (oczywiste na tyle, ze terminy medyczne na studiach sa po lacinie zdaje sie, ale po co komu tam cala gramatyka, skladnia, historia i kultura? Nie wystarcza nazwy kosci itp? Zreszta nie mam pojecia, czego ich na lacinie uczono, moze wlasnie tylko nazw anatomicznych i nazw jednostek chorobowych). Mat-fizy laciny nie mialy (byla dla tzw. chetnych, ale tych chetnych nie bylo mrowie a mrowie, kilka sztuk na cala szkole a i to sie sypalo).
      • ako17 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 28.09.20, 21:54
        Guin, bardzo dobrze mi to wytłumaczyłaś, właśnie chodziło mi o te głupoty lżejszego kalibru, bo sama o nich nie pomyślałam. Próbuję sobie wyobrazić, co oni czuli w tym domu, o czym myśleli. To "Tygrys nie zrobi nic głupiego" strasznie mi zgrzytało - jak można coś takiego pomyśleć w tej sytuacji? Oni myśleli, że Laura się urwała żeby zrobić "coś głupiego"????

        Ale tego nie rozumiem, za pozwoleniem:
        > A juz najgorsze, co Laura moglaby zrobic, to zredagowanie petycji do Ministerstwa Edukacji pt: 'Mniej laciny, wiecej wuefu'.
        >
        O co chodzi?
        • guineapigs Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 29.09.20, 15:13
          Ako, to byla ironia, a przynajmniej taki mialam zamiar. Chodzilo mi o to, ze kradziez po nich splynela, ale jakby Laura napisala taka obrazoburcza petycje - to O MATKO I CORKO! Jakis koszmar i po prostu Pyziak z dziada pradziada i baby prababy, gorszy niz Kargul. Przepraszam za to, ze nie napisalam jasniej.
    • przymrozki Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 28.09.20, 20:24
      Róża to jeszcze pół biedy. Pyza sama była nastolatką, na dodatek niezbyt błyskotliwą i raczej dziecinną, więc mogła nie do końca rozumieć, co grozi uczennicy szkoły podstawowej na gigancie. Gorzej, że dorośli ludzie, w tym matka i babcia Laury najwyraźniej uznali, że dziecko zaradne i odpowiedzialne jak na czternastolatkę jest odpowiedzialne i zaradne w stopniu wystarczającym do tego, żeby nie wpaść w kłopoty podczas samotnej nocnej eskapady.
        • przymrozki Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 28.09.20, 21:47
          Tak, ale Mila wyraziła przypuszczenie, nie pamiętam jakimi dokładnie słowy, że Laura jest Laurą, więc sobie poradzi (sama nocą nie wiadomo gdzie). Gabriela musiała te słowa wziąć za dobrą monetę, skoro nie zawiadomiła Policji i nie podjęła żadnych aktywnych poszukiwań (nie liczę bezsensownego rajdu po "jakich-to-dziecko-ma-koleżankach", bo to już było wtedy, gdy Gabrysia wiedziała, że Laura jest cała i zdrowa i że przywiezie ją Robert).
        • jontrew Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 29.09.20, 11:46
          Genu pyziacze widać chronią przed wypadkami, chorobami, napadami, rozbojami, gwałtami i porwaniami. Bardzo to wygodne, i dla posiadaczki i dla rodziny, która nie musi się martwić i może w spokoju zająć się rzeczami ważnymi, jak szachy na przykład.
          A tak bez szydery, to przekonania rodziny na temat Laury są chore. Najpierw rozpuszczają ją jak dziadowski bicz, potem olewają wychowanie i stawianie granic, a na koniec przylepiają jej wygodnie dla siebie etykietki i olewają dalej. Laura nie była z natury powsinogą, po szkole wracała do domu, była samotna, bez koleżanek, nie chodziła na żadne dodatkowe zajęcia, nie miała hobby uprawianego gdzieś na mieście, nie lubiła sama włóczyć się po mieście, chodzić po sklepach. Założenie, że jest niezniszczalna i świetnie sobie poradzi, cokolwiek się stanie i gdziekolwiek jest, nie ma żadnej realnej podstawy. To że dzieciak pyskuje w domu nie znaczy, że poradzi sobie np. z napaścią.
            • armari Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 29.09.20, 19:06
              tt-tka napisała:

              > O ile dobrze kojarze, to Milicja pamieta i wlasnie w TiR przyomina sprawe tych
              > niegdys skradzionych przez Laure pieniedzy. Naprawde w tym kontekscie dziecina
              > nie wpakuje sie w zadne klopoty ?
              >

              To było chyba w "Imieninach", ale he, he, właśnie w tym nurcie miałam dzisiaj przemyślenia - nigdy nie patrzyłam na tę scenę w ten sposób, ale dziś mnie uderzyło, że "bycie pozbawionym zbędnych skrupułów" brzmi dosyć dwuznacznie w obliczu faktu, że Laura kilka lat wcześniej nie miała nawet najmniejszego moralniaka w związku z zajumaniem czyjejś kasy. Ciekawe, czy Milicja miała gdzieś z tyłu głowy, że no, jeśli by już nawet nasze zaradne pyziacze nasienie zostało bez forsy gdzieś w dalekim świecie, to zawsze poradzi sobie metodą "na lody Banana Joe".
        • guineapigs Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 29.09.20, 14:54
          Tt-tka napisala:
          'Zwlaszcza ze Laura lubila, o czym jej matce bylo wiadomo, przebiegac jezdnie tuz przed maskami nadjezdzajacych samochodow...'.

          Tak. Ale jest jeszcze cos, o czym my wiemy, a Gaba mogla nie zdawac sobie z tego sprawy. Otoz Laura, nie mam pojecia nczy celowo czy nieswiadomie, zostala opisana jakos tak…. no nie wiem, jak to ujac, wiec ujme w ten sposob: lolitkowo. Byla mala kokietka, lubila sie podobac i zwracac na siebie uwage plci przeciwnej. Przynajmniej ja ja tak odczytuje, tzn. jej zachowania wzgledem chlopcow, a nawet mezczyzn. Nie bardzo potrafie sprecyzowac swoje stanowisko, byc moze dlatego, ze nie jestem pedagogiem/psychologiem i opieram sie raczej na wlasnych wrazeniach.
          W gronie znajomych czy rodziny takie zachowanie nie sa niebezpieczne zazwyczaj (pisze: zazwyczaj, bo roznie to bywa niestety i czesto mozemy poczytac w wiadomosciach jak sie takie niewinne flirty koncza…), ale juz np. dla niektorych chlopakow/mezczyzn sam fakt, ze dziewczynka nie pozostaje obojetna na zaczepki a zaczyna sie przekomarzac czy cos w tym stylu jest - niestety - zaproszeniem. Laura mogla sie wdzieczyc do Lelujkow i niebezpieczenstwa nie bylo, ale jakby tak zaczela sie wdzieczyc do Lisieckich? I niestety, trzeba to powiedziec wprost: moze Laura sama by sie nie wpakowala w niebezpieczenstwo, ale niebezpieczenstwa maja to do siebie, ze nie trzeba sie w nie pakowac, by dopadly. Bella przynajmniej znala jakies sztuki walki wiec moglaby sie obronic, ale co Laura? Co drobna czternastolatka moze poradzic wobec jednego Lisieckiego?
          I caly wydzwiek tej sprawy jest smutny: ONI uwazaja, ze nieobecnosc Laury to jest Laury wina, ale na szczescie ma ona pyziacze geny (czyli chamowka bez skrupulow) - wiec bedzie dobrze. Ot, pyziacze nasienie gdzies polazlo, jak ojciec - wiec jak polazlo, to i w koncu przylezie. Gramy w szachy, robimy pranie. Dzwonienie na policje czy do szpitala? Apoco?
          'Da se rade, twarda jest' - mowi Mila. No z pewnoscia wobec trzech wyrostkow, ktorzy jej mily czy nieswiadomie zalotny usmiech odczytali zgola inaczej...
          • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 29.09.20, 16:50
            Imo - takich zagrozen, o jakich piszesz, Guin, nikt tam sobie do lba nie dopuszcza. Im sie to nie zdarza, po prostu. Jezeli takie godne pozalowania sprawy sie zdarzaja, to wylacznie innym.

            Kiedy sobie przypominam opis Laury w Imieninach - 13-latka w ponczochach i to noszonych do miniowy - i ze nikt nie zwraca na to uwagi, nikogo nie razi, nikt nie ma zastrzezen... to albo oni w ogole nie patrza i nie widza, co dziecko nosi, albo uwazaja to za nieistotne. W domu ma siedziec, a w domu nic zlego jej sie nie stanie, nieprawdaz. Tu zreszta nie tylko o lolitkowatosc mi idzie, to dotyczy tez Ignasia w jego ubiorach nieodpowiednich do okazji, wieku, pory roku i wszystkiego.
            • mmoni Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 29.09.20, 19:24
              Poważnie tam są pończochy expressis verbis? Samonośne czy na pasku? I czy w ogóle istnieją pończochy albo pasy do pończoch w rozmiarach na szczupłą wczesną nastolatkę? (nie używam, to nie wiem). Bo jestem skłonna przypuszczać, że jeżeli jest to tylko wzmianka w stylu "Laura sprawdziła, czy w pończosze nie leci jej oczko", to jestem w stanie dopuścić, że autorce się omsknęło i pisząc "pończocha" myślała "dowolnego fasonu okrycie nóg damskich z cienkiego tworzywa sztucznego".
              • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 29.09.20, 21:57
                mmoni napisała:

                > Poważnie tam są pończochy expressis verbis?

                Tak. Expressis. W polaczeniu z czarna mini i obcislym sweterkiem. I Laura fruwa w tym po mieszkaniu w pelni swiadoma, jak wyglada. a nawet eksponuje sie, np robiac jaskolke.

                jest to oczywiscie swiadomosc na miare Laury, czyli bez podtekstow i bez liczenia sie z konsekwencjami, wzglednie niedopuszczanie do siebie mysli, ze jakies skutki, niekoniecznie upragnione, taki ubior moze miec. Sadze, ze jak zwykle MM dala obrazek (taka smukla, taka wolna, taka inna od solidnej Pyzy) nie myslac zupelnie, co jeszcze lub co innego taki obrazek moze powiedziec.
                • mmoni Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 29.09.20, 23:11
                  Z tego, co wiem z różnych publikacji prasowych (więc wiedza moja jest dalece niepełna), dzieci "podrywające" dorosłych w taki sposób, jaki robi to Laura, były już ofiarami molestowania seksualnego. To nie są zabawy nieletnich Nutrii i Pulpy w pociąg z Pyziaczkiem ani makijaże Idusi, które były robione na cześć rówieśników. Autorka chciała zrobić z Laury przeciwieństwo "dobrej" (a więc aseksualnej) córki Pyzy, a wyszedł jej straszliwy babol.
                • kooreczka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 29.09.20, 23:30
                  Na 99% jestem pewna, że dla MM "pończochy" to szalenie wówczas popularne grube podkolanówki/zakolanówki do spódnic i cała ta scena miała znaczyć li i jedynie, że Laura interesuje się modą. Sama miałam takich kolekcję- moro, jednolite, we wzory- bo były dość tanie i łatwo można było odmienić garderobę.

                  ae01.alicdn.com/kf/HTB1r5dZonnI8KJjSszbq6z4KFXaE/Skarpety-kancoold-nowy-1-para-moda-udo-wysoko-nad-kolanem-bawe-niane-wysokie-skarpetki-dziewczyny-d.jpg_q50.jpg
                  • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 29.09.20, 23:34
                    Na sto procent jestem pewwna, ze nie. Rzeczy grube nosi Pyza, nieprzywiazujaca wagi do ubioru. Doslowny cytat, opis odautorski "istny elf w minispodniczce, czarnych ponczochach i obcislym sweterku" i nijak nie widze tu zakolanowek, zwlaszcza grubych.
                    • kooreczka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 29.09.20, 23:44
                      Te, które zalinkowałam dość grube są, ale nie wyglądają na takie. A MM pamięta też pończochy wełniane. I last but not least- ciuchy Laurze kupowała Gaba. Koło 2003 pończochy zarezerwowane były dla femme fatale i maturzystek- nie wiem nawet czy znalazłoby się coś na szczupłą młodszą nastolatkę. Obecnie nieco wróciły do łask.
                      • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 30.09.20, 01:16
                        U MM Cesia w 1976 tez nosi ponczochy (choc nie epatuje nimfetkowato), ponczocha powiewa jej z nogawki pizamy, zatem z pewnosci nie jest to nic grubego.
                        I kto powiedzial, ze Laura nosila to, co jej kupowal Gaba ? Mogla podprowadzic Milicji, jezeli na "zawsze mala i bardzo szczupla" Milicje ponczochy byly, to i na 13-latke, a Laura czesto brala i uzytkowala cudze.

                        Oraz lbnl :) - MM nie ma pojecia, co nosza nastolatki. Dowodza tego opisy wszystkich ubiorow w neo, Aurelii, Pyziakowien, Nory.
                        • marzenna114 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 30.09.20, 08:40
                          tt-tka napisała:

                          >Mogla podprowadzic
                          > Milicji, jezeli na "zawsze mala i bardzo szczupla" Milicje ponczochy byly, to i
                          > na 13-latke, a Laura czesto brala i uzytkowala cudze.
                          Laura podbierała perfumy, nie pamiętam żeby była wzmianka o podprowadzaniu ubrań. Nie ma wzmianki żeby pończochy nosiła Mila. A poza tym modna nastolatka miałaby chodzić w babcinych pończochach ?! Nie do pomyślenia.
                                • marzenna114 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 01.10.20, 10:42
                                  tt-tka napisała:

                                  > Laura byla w ponczochach, bo jest to w tekscie. No i ?
                                  Tylko to , że nie były to pończochy po babci. Wymyślanie teorii o podbieraniu pończoch babci (która nigdy pończoch nie miała), to tworzenie alternatywnej rzeczywistości.
                                  • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 01.10.20, 11:38
                                    Milicja, owszem, jest z tego pokolenia, ktore nosi ponczochy. Nie rajstopy, tylko wlasnie ponczochy. Skoro nigdy nie napisano, co ona nosi, zakladamy, ze chodzi swiatek i piatek z golymi nogami - no bo przeciez nie napisano, ze ma cokolwiek na nogach, a zatem sugestia, ze ponczochy, bedzie dopisywaniem alternatywnej rzeczywistosci.
                                    Tylko o Pulpie napisano, ze ma na sobie stanik, zatem zadna inna kobieta ani dziewczyna w tym domu w staniku nie chodzi.
                                    O Ygnacu nigdy nie napisano, ze nosi gacie, zatem zakladamy, ze chodzi bez gaci, w spodniach na gole cialo (ze nosi spodnie, wiemy, bo je zalal herbata)
                                    Nie ma najmniejszej wzmianki, ze ktoras Borejkowna czy Pyziakowna uzywala podpasek/tamponow lub chociaz je kupowala, a zatem kobiety w tej rodzinie obywaja sie bez srodkow higieny osobistej, czyz nie tak ?
                                    • marzenna114 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 01.10.20, 12:16
                                      tt-tka napisała:

                                      > Milicja, owszem, jest z tego pokolenia, ktore nosi ponczochy. Nie rajstopy, tyl
                                      > ko wlasnie ponczochy.
                                      Nie upoważnia to jednak do stwierdzenia, że Mila je nosi. Może nosić rajstopy, bo tańsze, a Mila jest oszczędna. Moja mama jest z pokolenia, które nosiło pończochy. Bardzo dawno temu przerzuciła się na rajstopy i od tego czasu pończoch nie używa. Prawdopodobieństwo, że nastolatka podbiera babci jakiekolwiek ubrania jest bliskie zeru. Bo to niemodne, babcine. Nastolatki podbierają ciuchy, ale siostrze, przyjaciółce, a nie babci.
                                      • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 01.10.20, 13:33
                                        Nie wiemy, co nosi Mila. Wiekowo odpowiada mojej mamie, nosicielce ponczoch do konca zycia. I nie, te zwykle, nie ozdobne, nie sa drozsze niz rajstopy.

                                        Laura nosi ponczochy. Mozliwosci sa trzy - kupila je Gaba, Laura kupila sobie sama, Laura ukradla komus domowemu. Gabarytowo 13-letniej Laurze odpowiada tylko Milicja. Nie matka, nie siostra i nie nieistniejaca przyjaciolka.
                                        • bupu Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 01.10.20, 14:23
                                          tt-tka napisała:


                                          > Laura nosi ponczochy. Mozliwosci sa trzy - kupila je Gaba, Laura kupila sobie s
                                          > ama, Laura ukradla komus domowemu. Gabarytowo 13-letniej Laurze odpowiada tylk
                                          > o Milicja. Nie matka, nie siostra i nie nieistniejaca przyjaciolka.


                                          Nie byłabym taka pewna, czy rzeczy Milicji pasowałyby na Laurę nawet trzynastoletnią. Ja wzrostowo jestem gabarytów milicyjnych, wszerz byłam kiedyś i zawiadamiam uprzejmie, że moje ciuchy z czasów gdym była drobna jak ptaszek, moja trzynastoletnia, niegruba acz wysoka siostrzenica mogłaby sobie założyć na jedną nogę. Na drugą by jej nie weszły.

                                          A Laura, po dwójce wysokich, dorodnych rodziców, sama była wszak wysoka.
                                      • ciotka.scholastyka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 12.10.20, 08:46
                                        marzenna114 napisał(a):

                                        > Prawdopodobieństwo, że nastolatka podbiera babci jakiekolwiek ubrania
                                        > jest bliskie zeru. Bo to niemodne, babcine.

                                        Przede wszystkim normalna nastolatka brzydziłaby się podebrać babci pończoch. Ja moje babcie kochałam bardzo, ale w życiu nie założyłabym ich ubrań, zwłaszcza tych leżących bezpośrednio na ciele.
                                        TT-tka tradycyjnie zawzina się w udowadnianiu własnych tez (i mówię to z rozbawieniem, bo już do tego przywykłam), których nijak udowodnić się nie da. Już dobry rok czy dwa lata temu była tutaj dyskusja na temat tych pończoch, i wyszło nam, że dla MM pończochy i rajstopy to to samo, a minispódniczka była zapewne tuż przed kolano. Co zaś do Cesi, niewykluczone, że też nosiła rajtki (w końcu to rok 1976), ale MM pamiętała swoją młodość, i wsadziła jej w nogawkę pończochę. I tyle.
                                        • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 12.10.20, 09:49
                                          ciotka.scholastyka napisała:

                                          > marzenna114 napisał(a):
                                          >
                                          > Przede wszystkim normalna nastolatka brzydziłaby się podebrać babci pończoch. J
                                          > a moje babcie kochałam bardzo, ale w życiu nie założyłabym ich ubrań, zwłaszcza
                                          > tych leżących bezpośrednio na ciele.

                                          A Laura sie nie brzydzi. Wklada szlafrok Almy i to uzywany na gole cialo.

                                          > TT-tka tradycyjnie zawzina się w udowadnianiu własnych tez (i mówię to z rozbaw
                                          > ieniem, bo już do tego przywykłam), których nijak udowodnić się nie da.

                                          Nie, ja odpowiadalam M, ktora twierdzi, ze jak nienapisane, to niemozliwe - no wiec to, ze Gaba kupowala Larwie ponczochy tez nie jest napisane; to, ze Larwa sama sobie kupowala, tez nie jest napisane; malo z tym, rajstop dla Larwy tez nikt w calej J nie kupowal ! I jak ten dramatyczny brak pogodzic z Larwa w ponczochach ?

                                          Już dob
                                          > ry rok czy dwa lata temu była tutaj dyskusja na temat tych pończoch, i wyszło n
                                          > am, że dla MM pończochy i rajstopy to to samo, a minispódniczka była zapewne tu
                                          > ż przed kolano.

                                          Mnie nic takiego nie wyszlo, nie pamietam tamtej dyskusji. Za to pamietam inne dyskusje, w ktorych czesc foruma przekonywala ze MM napisala "tandetne adidaski", ale na pewno Ignas nosil porzadne trekkingowe buty, ze napisala "klepisko", ale na pewno podloga u Idy byla czym innym itd. Odrzucam tlumaczenie, ze MM nie odroznia - ma dwie corki, jedna mlodsza ode mnie i wolno zalozyc, ze im przyodziewek kupowala, prala, w czasie gdy byly wczesnonastoletnie, ze zatem wie, czym sa rajstopy, a czym ponczochy. Niezaleznie od tego, co nosi sama i co nosila w mlodosci, swoje corki ubierala w czasie wczesniejszym, niz czas akcji I lub rownolegle. I mamy Larwe w obcislym sweterku, minispodniczce i ponczochach.
                                        • marzenna114 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 12.10.20, 10:55
                                          ciotka.scholastyka napisała:

                                          > marzenna114 napisał(a):
                                          > Przede wszystkim normalna nastolatka brzydziłaby się podebrać babci pończoch. J
                                          > a moje babcie kochałam bardzo, ale w życiu nie założyłabym ich ubrań, zwłaszcza
                                          > tych leżących bezpośrednio na ciele.
                                          Też coś takiego miałam na myśli. Siostrze czy mamie podebrać można, ale babci ?!!! Mnie by też brzydziło.
                                          > TT-tka tradycyjnie zawzina się w udowadnianiu własnych tez (i mówię to z rozbaw
                                          > ieniem, bo już do tego przywykłam), których nijak udowodnić się nie da.
                                          Zgadzam się w stu procentach.
                                            • marzenna114 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 12.10.20, 13:11
                                              tt-tka napisała:

                                              > To ja prosze o wyjasnienie, co Laura ma na nogach i skad to wziela, skoro w cal
                                              > ej j nikt jej nie kupuje ani ponczoch, ani rajstop, ani nawet skarpetek. tak, M
                                              > arzeno, do ciebie ta prosba.
                                              Normalnie przyjęte jest, że dziewczynce w tym wieku kupuje ubrania matka. Ja kupowałam ubrania dla synów i wszystkie znane mi matki kupują ubrania dla swoich dzieci w wieku Laury. Więc Laura to co nosi na nogach ma kupione przez matkę. Dzieci w tym wieku raczej same nie kupują ubrań. Dziewczynki mogą sobie kupować kosmetyki lub biżuterię, a ubrania to większy wydatek i zazwyczaj są kupowane przez rodziców i przy ich aprobacie (bo dzieci nie dysponują taką gotówką). W życiu nie słyszałam o przypadku nastolatki, która podkrada pończochy babci, dlatego trudno mi uwierzyć w takie dziwaczne teorie.















                                              l
                                              • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 12.10.20, 16:27
                                                Dzieki.
                                                Niemniej TY SAMA uzylas argumentu, ze skoro nigdzie nie napisano, ze Laura kradnie ponczochy to na pewno ich nie ukradla. Zatem - skoro nigdzie nie napisano, ze Laurze ponczochy kupila matka, uprawniony jest wniosek, ze nie kupila. Tak na logike :)


                                                A jezeli poslugujemy sie przykladami z wlasnych doswiadczen, to owszem, wiekszosc znanych mi nastolatek, a tez niekiedy dzieci, podbiera cudze rzeczy i bywalo, ze matka 16-latki dostawala szalu, bo ostatnia para calych ponczoch (tak, ponczoch) wyszla na nogach corki. Nawet naszej Verdanie sie to zdarzalo, wspominala, ze dopiero po wyprowadzce corki mogla byc pewna, co ma w swojej szufladzie (choc nie pamietam, czy u Verdany chodzilo o ponczochy czy o rajstopy, w kazdym razie o jakas rzecz zakladana na odnoza).

                                                Ponczochy bez koronki, te z gumka wszyta w material, byly tanie, para w cenie bazarowego cienia do powiek. Spokojnie mogla je kupic sama Laura, skoro miala na bilet do Torunia, to dysponowala gotowka w kwocie przewyzszajacej znacznie cene ponczoch. Problem w tym, ze tego tez nie napisano...

                                                Gwoli scislosci ja tez nie slyszalam o dziewczynce noszacej ponczochy babci, a to zapewne dlatego, ze babcie zwykle nosza ponczochy na pas, a nie samonosne :), wymienilam Milicje, bo uznalam, ze gabarytowo tylko ona pasuje. Zreflektowalam sie, 13-letnia Laura jest juz wyrosnieta i na upartego moglaby wziac ponczochy chudej Idy.

                                                Niemniej - napisano nam o ponczochach. Nawet jesli 13-latka w ponczochach jest rownie prawdopodobna, jak 25-latka wbita w polwiekowy kostiumik sporo nizszej babci, to mamy to napisane.
                                                Za kupnem przez matke przemawia ogolnie przyjety zwyczaj, ze to rodzice odziewaja wczesnonastoletnie dzieci, przeciw - ze taki zakup nigdzie nie jest wymieniony i ze nastoletniej Laurze odziezowe zakupy dokonywane przez Gabe nie leza do tego stopnia, ze woli wyjsc na zamiec i sniezyce w pantofelkach niz w kupionych przez matke botkach.
                                                Za wystaraniem sie na wlasna reke o podobajaca sie i chetnie noszona, a tez chetnie pokazywana czesc garderoby przemawiaja nastepujace przeslanki - Laura kradla; Laura bez pytania brala i uzywala jak wlasnych cudzych rzeczy; Laury nie brzydzilo noszenie czyichs ubran nawet na golizne (szlafrok Almy)

                                                Z tym wszystkim - kloce sie dla zasady i z braku lepszych tematow :)
                                                bez wzgledu na to, co miala na nogach laura i czyje to bylo, jej portrecik z I odebralam jako mocno lolitkowaty. Z wpisow na forum wynika, ze nie tylko ja - namawiam na ten watek, wczesniej wymieniony, o podobienstwie, tam to bylo omowione obszerniej i imo bardzo ciekawie.
                                        • guineapigs Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 12.10.20, 19:20
                                          Tilijka123 zadala istotne pytanie:
                                          'A może MM pończochami nazywa cienkie rajstopy? '

                                          Hmm, no wlasnie… I my musimy roztrzasac, co MM jak nazywa.
                                          To jakas farsa. Pisarz tworzacy we wlasnym, pierwszym, narodowym jezyku musi znac znaczenie slow. Jak pisarz nie zna - to redakcja/korekta powinny to doprecyzowac.
                                          Dla mnie ponczochy to ponczochy, a rajstopy to rajstopy. A ani Bralczyk, ani Miodek nie jestem. Natomiast szkopul tkwi - IMHO - w tym, z czego to zostalo wykonane. Nylon. Jakby MM napisala 'Laura w nylonach' to co innego. Ale MM wyraznie napisala: 'Laura w ponczochach'.
                                          Ja oczywiscie uwazam, ze piszac 'ponczochy' MM miala tu na mysli nylony. Ale czy nie uwazacie, ze to jest groteskowe, zeby w taki sposob drazyc 'co autor mial na mysli'? Juz gdzies w tym watku o tym wspomnialam.
                                          Podam inny fikcyjny przyklad: jakby MM napisala, ze ktores z dzieci mialo swinke morske, i ta swinka lubilaby sie bawic w karuzelce - to bysmy uznali, ze zrozumieniem i szacunkiem do MM: 'no tak, co prawda napisala ze swinka morska, ale chodzilo jej o chomika'. Czy moze puknelibysmy sie w glowe i napisali: 'ale pani MM, zaraz zaraz, w karuzelce to sie bawia chomiki, swinki morskie maja za slaby kregoslup na takie harce, to byloby dla nich smiertelne' - i uznali za kolejny babol?
                                          Dlaczego wiadza z zakresu zoologii ma byc czyms gorszym niz wiedza z zakresu historii ubioru? Jak sie o czyms pisze to trzeba wiedziec, o czym sie pisze. A jak sie nie wie, to sie trzeba zapytac. Poprawek krawieckich i krawcowych, teraz i od lat, wkolo jak naplute wszedzie, oni wiedza co jest co.

                                          To samo co do 'spodniczki mini' i obcislego sweterka - no ludzie, oczywiscie dlugosc mini to przed kolana, ale takze do polowy uda a wrecz ledwo za sempiterne. Obcisly czarny sweterek to nie luzna bluza z kapturem czy jakies inne luzne wdzianko w stylu sportowym. Ani nie biala bluzka z kolnierzykiem. Ani tiszert czy cardigan.
                                          MM napisala wyraznie: ponczochy, mini, czarny obcisly sweterek, 13 lat. Naprawde bedziemy probowac udowadniac, ze to wszystko to bawelniane, bezksztaltne giezlo na chlopczycy zakochanej w koszykowce? Tylko tak sie Pani MM glupio wymsklo i opisala lolitke. No zesz kurde, prosze ja was....

                                          Kolejna sprawa: te nieszczesne tandetne adidaski. Oczywiscie, ze jakis czas do tylu 'adidasy' to bylo okresleslenie na kazdy typ obuwia sportowego. Ale czy naprawde pisarz musi az tak sie bratac z ludem? Nie moze napisac, ze byly to byle buty z bazaru zwane powszechnie adidaskami? Jakbym byla Panem Adidasem to byc moze wystapilabym na droge sadowa.

                                          I na koniec - TAM DA RA DAM!!!! - Baltona i Jego Harley. Dwudziestolatek z Poznania, z przecietnej rodziny, jezdzi Harleyem. Hmmm... OHRYLY? Oczywiscie, ze nie zaden Harley a jakis gowniany chopper po niezlym tuning z emzety czy cezety (swoja droga: swietne to byly motocykle). Zreszta zrobilam risercz i widze, ze choppery sa wiele drozsze niz 'zwykle' motocykle. Juz sama nie wiem… Moze faktycznie ledwo co wyrosniety Baltona mial hajs na kupno 'zwyklego' harleya, nie chopper? Dla niekumatych: 'zwykly' Harley to tylko jakies 30-50 tys PLN, nie ma o czym mowic doprawdy. A jeszcze 20 lat temu? Po prostu waciki, waciki…

                                          Zatem mam wszelkie podstawy do tego, by sadzic, iz zdarzaja sie sytucje, ze MM nie wie, o czym pisze i nie zna desygnatow slow, ktorych uzywa.
                                          • jontrew Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 13.10.20, 16:19
                                            👍
                                            Dzięki, Guin, też tak to widzę. "Pończochy" to nie jest jakieś stare, niepopularne i nieznane słowo, żeby aż o nim dyskutować, co ktoś konkretnie miał na myśli. Pończochy to pończochy i tyle. Na rajstopy, podkolanówki, zakolanówki czy cokolwiek innego są inne słowa. Pani autorka napisała nam Laurę w pończochach.
                                            Adidasy jak pampersy, tu ja osobiście nie widzę nic dziwnego, po prostu buty sportowe.
                                            Baltona z Harleyem, jak Józek z pistoletem czy z Rammsteinem, jest dokładnie tak wiarygodny jak wiele innych baboli. Gdyby gdzieś padło, że to np. prezent- rekompensata od ojca, to się był z nim rozwiódł, jako i z Wiesią. Ale nie. A i tu autorka wartość Harleya zna, jak dobrze wie, czym są pończochy na Bora Liściastego, bo to dzięki jego sprzedaży Baltona założył kwiaciarnię.
                                            • ciotka.scholastyka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 13.10.20, 21:55
                                              jontrew napisała:

                                              > 👍
                                              > Dzięki, Guin, też tak to widzę. "Pończochy" to nie jest jakieś stare, niepopula
                                              > rne i nieznane słowo, żeby aż o nim dyskutować, co ktoś konkretnie miał na myśl
                                              > i. Pończochy to pończochy i tyle. Na rajstopy, podkolanówki, zakolanówki czy co
                                              > kolwiek innego są inne słowa. Pani autorka napisała nam Laurę w pończochach.


                                              Co nie zmienia faktu, że jeszcze moja własna Babcia oraz ciotka w latach 90-tych mówiły mi, że poszło mi oczko w pończosze, mimo że miałam na nogach jak najbardziej rajstopy, przykro mi. Ciotka 2 lata starsza od MM.

                                              Jest taki dowcip? anegdota? że w tychże latach 90-tych na konferencji prasowej Pumy dziennikarz z Polski spytał, ile par adidasów zamierzają wyeksportować do Polski ;) To jest to samo. Dla mnie piecyk gazowy w łazience to junkers, w Anglii do dzisiaj się mówi "hoovering" na odkurzanie, a rower ma nazwę od pojazdu wyprodukowanego przez firmę Rover (tę od Land Roverów między innymi). Dla osób w pewnych wieku pończochy to coś, co obleka nogi. Moja mama już mówiła "rajstopy".
                                                  • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 13.10.20, 22:49
                                                    Zapewne. Albo zwyczajne elastyczne (Gieniusia miala zagraniczne i drogie), albo nawet bawelniane. Jak to u dzieci. Niemniej - MM wie, co to sa rajstopy. Zatem mozemy przyjac, ze skoro pisze o ponczochach, to o ponczochach, a nie o inaczej nazywanych rajstopach.
                                                • bupu Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 13.10.20, 22:47
                                                  tt-tka napisała:

                                                  > MM tez mowila/pisala o rajstopach. Bobcio byl w rajstopach, Geniusia byla.
                                                  > Laura zas byla w ponczochach.
                                                  >

                                                  W KK wynikł problem odziezowy, albowiem znalezione rajstopy dziecięce nie pasowały ani na Nutrię, ani na Pulpeta. W CZ zaś Nora przywdziewa białe rajty z okazji początku roku szkolnego, co chyba wyklucza możliwość iż pod pojęciem "rajstopy" autorka rozumie wyłącznie takie grube i ciepłe. Wniosek z tego taki, że jednak Larwolitka nosiła pończochy.
                                              • marzenna114 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 14.10.20, 10:20
                                                ciotka.scholastyka napisała:

                                                ile par adidasów zamierzają wyeksportować do Polski ;)
                                                Ja też cały czas mówię adidasy. Cała moja rodzina bliższa i dalsza, znajomi itd. mówili adidasy i tak się przyzwyczaiłam. Jak się zreflektuję to nazywam nazwą firmy, gorzej jak firmy nie widać :). Buty sportowe to dla mnie dziwnie brzmi.
                              • sanfran_84 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 30.09.20, 14:13
                                marzenna114 napisał(a):

                                > Więc dobrze Laura podbierała pieniądze, prezent i perfumy, nie podbierała pończ
                                > och ani ubrań, bo nie ma tego w tekście. Mila nie nosiła pończoch, nie ma tego
                                > w tekście.

                                Dziewczyny, przepraszam, że się wetnę, ale wydaje mi się, że samo pochodzenie pończoch (czy Gaba kupiła - w sumie też chyba tego nie ma w tekście; czy od babci podebrane) jest w tym momencie mniej istotne. Meritum "sprawy laurowych pończoch" odnosi się do faktu, że część czytelników, zapewne wbrew autorskim intencjom, wyczuwa tutaj pewną lolitkowatość w zachowaniu Tygrysa, która to wyraża się także w tym niefortunnym stroju. Myślę, że pani Musierowicz tutaj raczej miała "starszą" wizję pończoch, nie takie samonośne, z ozdobnym, koronkowym pasem na udzie (albo z pełnoprawnym pasem do pończoch!), tylko raczej coś pomiędzy wspomnianymi przez którąś z Forumowiczek pod(za)kolanówkami a po prostu rajstopami, na które czasem babcie także mawiają "pończochy". Generalnie, odchodząc od szczegółów, jest to po raz kolejny tego typu sytuacja, w której część czytelników zobaczy to, co chciała zobaczyć autorka, bo jej intencje bezbłędnie wyczuwają, a część przeanalizuje dokładnie sam opis i on się z intencjami odautorskimi rozjedzie. Kojarzą mi się także z "Pulpecji", poza oczywiście koszmarną nocą poślubną doktorostwa Pałysów, podobne zachowania Laury, która zbyt mocno i zbyt widocznie interesowała się starszymi chłopakami jak na jej wiek (Pulpy kolegami? Dobrze pamiętam?). Pytanie, na ile świadomie MM kreowała w tych zachowaniach Laurę (jako oczywiście złą przeciwwagę dla grzecznej i nienarzucającej się Róży), a na ile opis się wymknął spod kontroli. "Język Trolli", "Imieniny" i jeszcze kilka innych epizodów pokazują nam morał wprost: dbająca o siebie, strojąca się, malująca i w sumie atrakcyjna Laura nie wzbudza niczyjego zainteresowania, fajne chłopaki ją ignorują, kuzyn się za nią wstydzi, i tak dalej. To skromna i poczciwa Róża jest rozchwytywana.
                                Zgadzam się także z kolejną przedmówczynią, która uważa, iż w trakcie podróży do Torunia bez problemu mógł się znaleźć jakiś amator laurowych wdzięków, który nie miałby dobrych intencji i łatwo byłoby mu taką smarkulę do siebie przyciągnąć, czy to podstępem, czy siłą. To tylko w wyobrażeniach pani MM mężczyźni szukają od razu dobrej kandydatki na żonę, która ma być typem Rózy, a od Laury sprzed poskromienia złośnicy sami z siebie trzymają się z daleka.
                                • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 30.09.20, 14:37
                                  Gwoli historycznej prawdzie kupowalam ponczochy samonosne bez ozdobnego koronkowego pasa na udzie, tylko z cieniutka gumka wszyta w ponczoche. Nie przez skromnosc, tylko nie draznily mi skory, jak ten gumowany od spodu koronkowy pasek. na bazarze byly do kupienia za grosze, a nosilam toto od poznych lat 80-tych.
                                  I tak, rozmiarowka tez byla rozna.
                                • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 30.09.20, 15:04
                                  sanfran_84 napisał(a):

                                  > Dziewczyny, przepraszam, że się wetnę,

                                  Nie wyglupiaj sie :), to jest forum, z zalozenia rozmownica wieloosobowa. jak kto chce cos przekazac tylko jednej osobie, zaznacza, ze wiadomosc prywatna i imiennie adresowana.

                                  > Meritum "sprawy laurowych pończ
                                  > och" odnosi się do faktu, że część czytelników, zapewne wbrew autorskim intencj
                                  > om, wyczuwa tutaj pewną lolitkowatość w zachowaniu Tygrysa, która to wyraża się
                                  > także w tym niefortunnym stroju.

                                  Byl kiedys watek "Kogo przypominaja bohaterowie jezycjady" i takie lolitkowate skojarzenia mialo kilka osob. Clou - nie tylko Laure, ale nawet Lolite postrzegalysmy bardzo roznie :)
                                  • sanfran_84 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 30.09.20, 20:22
                                    tt-tka napisała:

                                    > Nie wyglupiaj sie :), to jest forum, z zalozenia rozmownica wieloosobowa. jak
                                    > kto chce cos przekazac tylko jednej osobie, zaznacza, ze wiadomosc prywatna i i
                                    > miennie adresowana.

                                    Dziękuję, to się będę w takim razie wcinać ;)

                                    > Gwoli historycznej prawdzie kupowalam ponczochy samonosne bez ozdobnego koronk
                                    > owego pasa na udzie, tylko z cieniutka gumka wszyta w ponczoche. Nie przez skro
                                    > mnosc, tylko nie draznily mi skory, jak ten gumowany od spodu koronkowy pasek.
                                    > na bazarze byly do kupienia za grosze, a nosilam toto od poznych lat 80-tych.

                                    Kojarzę taki model i taki faktycznie mógłby być noszony przez dziewczynkę, oczywiście niekoniecznie do mini i w taki sposób, żeby było widać, że to pończochy, ale od rajstop wygodniejsze dla niej by były na pewno. Myślę, że w tym opisie clou problemu jest takie, że skoro użyto słowa "pończochy", to zakładamy, iż w jakiś sposób z boku było widać, że to są pończochy (a noszone wyłącznie w celu okrycia nóg niczym się nie różnią od rajstop, pod warunkiem, że długość spódnicy jest odpowiednia i nie widzimy niczego ponad). Wyobraźnia podpowiada więc nam lolitkowatą dziewczynkę w przykrótkiej spódniczce i wdzięczącej się tak, żeby okrycie nóg nie pozostawiało wątpliwości, czym jest. Mi trochę ciężko uwierzyć w to, że tak właśnie miało być (w sensie - tej lolitki), aczkolwiek Laura ewidentnie pokazywana jest jako ta, z której przykładu brać nie należy w latach nastoletnich. Może więc miała to być po prostu zbyt dużą wagę do ubrań przywiązująca, usiłująca za wszelką cenę zwracać na siebie uwagę, zuchwała i przemądrzała dziewczyna, a wyszło dwuznacznie.

                                    > Byl kiedys watek "Kogo przypominaja bohaterowie jezycjady" i takie lolitkowate
                                    > skojarzenia mialo kilka osob. Clou - nie tylko Laure, ale nawet Lolite postrzeg
                                    > alysmy bardzo roznie :)

                                    Na pewno jest tutaj pole do popisu :)
                                    Przyznam, że ten wątek o Laurze w Toruniu, co to niczego złego nie zrobi (Laura, nie Toruń ;)) i nic jej się nie stanie, natchnął mnie do przemyśleń, jak bardzo w tym świetle nieprawdopodobne jest to, co Tygrys wyczynia w McDusi. Otóż Laura, która we wcześniejszych tomach nie daje sobie w kaszę dmuchać, odstrasza jakichś tam dresów spojrzeniami, rodzina uważa, że poradzi ona sobie na gigancie w wieku lat nastu i nie trzeba policji wzywać, ani podejmować jakichś konkretnych kroków w celu odnalezienia jej, której boi się ciotka, której ulega starsza siostra, która nie ma oporów, by próbować podejmować inicjatywę w kontaktach z płcią przeciwną, którą wręcz posądzamy o lolitkowatość, nagle daje się odziać w kostiumik po babci, wcisnąć sobie groszki po Gizeli oraz nałożyć na skronie różaną koronę cierniową z kabelkiem fi. Gdzie tu sens, gdzie logika? Laura jedynie w dwóch przypadkach robi to, co powinna, czyli ochrzania, kogo trzeba: Pyziaka (chociaż niestety ochrzan poszedł w stronę "Och! ach! Mama jest taka super, a ty ją zostawiłeś!", zamiast w "Gdzie żeś się podziewał przez te lata i czemu cię przy nas nie było?") oraz Magdę, chociaż ona Bogu ducha winna, że Laura nie powiedziała Bernardowi ani z czym jadą, ani że chce wracać z pieniędzmi do krawcowej (powiedzmy, że Magdzie oberwało się za gapiostwo i bezsensowne łypanie w stronę Józefa akurat wtedy, gdy trzeba było się zorientować, co robi Laura, a co Bernard). A z jej usposobieniem pretensje powinny polecieć także w stronę:
                                    - Gabrieli, że beczy udręczona, zamiast jej pomóc;
                                    - babci, że wymyśla jakieś farmazony o tym, że mają podobne rozmiary i generalnie zbyt mocno angażuje się w jej image, jakby swojego klona 50 lat później chciała robić;
                                    - Józefa, że stoi tam, żre, łazi w wyprasowanym/niewyprasowanym garniturze, niech idzie do sutereny i nie robi niepotrzebnych tłumów;
                                    - Łusi, że nieprzydatna do niczego i tak jak Józef ma popylać do siebie;
                                    - Róży (telefonicznie), że gdzie do diaska jest, może by jej włosy umyła i makijaż zrobiła jakikolwiek, a nie siedziała w ciepełku u ciotki;
                                    - Adama, że po co wymyślił wywożenie wszystkiego do szaletu przed ślubem, ona przez to nie ma przy sobie żadnej awaryjnej kiecki;
                                    - wszystkich obecnych, żeby przestali żmędzić, ględzić, smęcić - nawet w myślach (tak, Pałys, wstań, do ciebie mówię), tylko jeden/jedna do włosów, drugi/a do makijażu, trzeci/a kombinuje sukienkę, reszta ma nie przeszkadzać, bo ona, Laura, ma zamiar wziąć dziś ślub i żaden tam Bernard wywożący suknię do Zamościa zmieniającego się w Lublin jej w tym nie przeszkodzi! Na Jowisza! Toż to dziewczyna, która 10 lat wcześniej sama woziła się po Toruniach, a teraz chlipie, że ojojoj, oj nie, ślubu nie będzie, ojojoj. A potem daje się myć, ubierać i prowadzić.
                                    • bupu Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 30.09.20, 20:54
                                      sanfran_84 napisał(a):


                                      > Na Jowisza! Toż to dziewczyna, która 10 lat wcześniej sama woziła się po Toruniach, a teraz chlipie, że
                                      > ojojoj, oj nie, ślubu nie będzie, ojojoj. A potem daje się myć, ubierać i prowadzić.

                                      No przecież to jest clou przemiany Tygrysa w Sarenkosyrenkę. Z rogatego, pyskatego dziewczęcia zamienia się w potulną mameję, czyli wedle autorki ideał młodej kobiety.

                                      Zanim mi ktoś poleci na nutę "...ale Dorotka!", przypomnę, że Derocia jest istotą idealnie posłuszną, zawsze robiącą to, czego od niej oczekują inni i mającą wyrzuty sumienia, że użyła wobec kogoś przemocy w obronie własnej. Dziewczę okiem nie mrugnie, gdy narzeczony remontuje jej dom, żadnych debat o tym jakie kafelki, czy okno na cały szczyt to jest dobry pomysł, a łazienkę to tu czy tam. Niech se chłop buduje co chce. Derocia milczy, gdy babunie tegoż narzecza wystawiają za drzwi nocą dla wydumanej przyzwoitości, gdy wszyscy wokół organizują jej wesele bez pytania jej o zdanie, a także gdy planują za nią jej podróż poślubną.

                                      No więc Laura po zdetygrysieniu i wyrzeczeniu się CKNUKa też ma taka być, potulna, grzeczna i zapatrzona w małżonka. A że w zestawieniu z jej normalną osobowością robi to wrażenie jakby Fidelis jej cichcem wykonał lobotomię kabelkiem fi, to już inna sprawa.
                                      • sanfran_84 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 30.09.20, 21:51
                                        bupu napisała:


                                        > No przecież to jest clou przemiany Tygrysa w Sarenkosyrenkę. Z rogatego, pyskat
                                        > ego dziewczęcia zamienia się w potulną mameję, czyli wedle autorki ideał młodej
                                        > kobiety.

                                        Tak, tylko mało prawdopodobna psychologicznie ta przemiana jest, choć wiem, że nie o prawdopodobieństwo psychologiczne MM chodziło w tej kreacji, tylko o to, że Tygrys Tygrysem sobie być może jako pacholęcie, wtedy może kraść, malować się, psikać perfumami, nosić pończochy, narzucać się niechętnym chłopakom, uciekać z domu, ale ostatecznie żoną i matką przez duże Ż i M zostać musi (inaczej się udusi - przepraszam, nie mogłam się powstrzymać). Oczywiście, wyjaśnienia tt-tki:

                                        tt-tka napisała:

                                        > Da sie wytlumaczyc taka przemiane Laury, choc tlumaczenie bedzie nieladne. (...)

                                        jestem w stanie przyjąć jak najbardziej. Jasne, że życie weryfikuje i nasze zapatrywania, i młodzieńcze bunty, tylko nie podoba mi się to miotanie Laurą od ściany do ściany: albo zielonowłosa, wymalowana outsiderka, spędzająca Sylwestra z 9-latkiem i odstraszająca poczciwego Franza swoją nachalnością albo sarenko-syrenka w babcinym kostiumie. Dałoby się zrobić "steraną życiem" i mądrzejszą o te 10 lat doświadczeń wszelakich Laurę bez takich ekstremów. Niechby do tego padło z jej ust coś w stylu "No tak, kiedyś się buntowałam, bywałam dla was wredna, uciekałam z domu, a teraz widzę, że tu było i jest moje miejsce. I chociaż będę teraz miała swój dom i swoją rodzinę, to zawsze będę częścią tej większej całości" zamiast "Krzywdziłam mamę a teraz ją opuszczam na wieki!".

                                        >
                                        > Zanim mi ktoś poleci na nutę "...ale Dorotka!"

                                        No właśnie, w skrócie: Dorotka jest Dorotką, taka już jest, może nam się podobać lub nie (choć najczęściej ciężko coś o niej głębszego powiedzieć...), ale przynajmniej jest w swojej dorotkowatości spójna. Jakby jeszcze dostała trochę więcej do pogadania z Józefem, szczególnie już w czasach okołoślubnych, to można by było przestać ją traktować jako archetyp dziarskiej dziewczyny z podpoznańskiej wsi, a zacząć jako konkretną postać.

                                        > No więc Laura po zdetygrysieniu i wyrzeczeniu się CKNUKa też ma taka być, potul
                                        > na, grzeczna i zapatrzona w małżonka. A że w zestawieniu z jej normalną osobowo
                                        > ścią robi to wrażenie jakby Fidelis jej cichcem wykonał lobotomię kabelkiem fi,
                                        > to już inna sprawa.

                                        I właśnie żal mi tego, że Laura nie może być dobrą żoną i matką bez tej kuriozalnej zmiany osobowości. Przecież mogłaby nad sobą pracować, mogliby z Adamem się oboje uczyć, jak być razem, jak chodzić na kompromisy, jak się wzajemnie rozumieć... Ale do tego trzeba by było ich choć raz pokazać przy normalnej, ludzkiej rozmowie, a nie przy nicieniach, kabelkach i niebojących się dzieciach.
                                        • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 30.09.20, 22:04
                                          Rzecz w tym, ze Laura imo nie zmadrzala przez te 10 lat. Ona tylko dostala po nosie i wystraszyla sie samotnosci i tego, ze bedzie niepelnowartosciowa jak kazda bez pary meskich gaci, prawdaz.
                                          Oraz moimzdaniem ona wcale nie chce byc w "tym domu", tylko wlasnie z niego uciec - dokadkolwiek i z kimkolwiek.A jesli z kims aprobowanym przez rodzine, to tym lepiej, wreszcie pochwala.

                                          zeby nad soba pracowac, trzeba sobie uswiadomic swoje... bledy, braki czy co tam. A Laura uwaza sie za doskonalosc, skoro Adam ja zaakceptowal i nadal sie zachwyca. Jemu zas chyba nie zalezy na tym, by uczyc ja czegokolwiek, sam zas uczyc sie nie bedzie, bo, podobnie ak Laura, on siebie uwaza za twor skonczony i doskonly. tak bardzo, ze nawet nie potrzebuje potwierdzenia :)
                                    • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 30.09.20, 21:07
                                      Da sie wytlumaczyc taka przemiane Laury, choc tlumaczenie bedzie nieladne.
                                      Otoz Laura wczesnonastoletnia jest szczerze i gleboko przekonana o swojej wyjatkowosci, uroku nieodpartym etc. Laurze o dyche starszej juz troche zycie zweryfikowalo to przeswiadczenie - jezeli nawet nie "moze nie jestem taka wyjatkowa" tylko "swiat sie na mnie nie poznal", to jednak. Lelujki wolaly Roze, potem ktorys wybral cieleta w Belgii zamiast Laury, Franz milczy zaklopotany, opcjonalnie wywiewa nie dajac numeru telefonu, Wolfi buja sie w Anglii z Bodziem zamiast z nia w Poznaniu... a Jadam pokochal syrenkosarenke, swoje wyobrazenie wzglednie wybrana wersje Laury. Nie te bezczelna i bezwzgledna, tylko te, ktora mozna myc , czesac, ubierac i zawozic na wycieczki. I ktora nie podskoczy, tylko bedzie poslusznie sie tym zabiegom poddawac. A jej tak bardzo zalezy na kims tylko dla niej, ze sprzeda dusze za bezcen, byle tylko on byl z nia.

                                      PS Laura sie tak bardzo nie zmienila - jak dawniej dowala wylacznie slabszym/na gorszej pozycji. Milicji w zyciu nie podskoczy. Na Jozka i Luske nie ma wplywu, zadnego. Roza przestala sie nia przejmowac, od kiedy ma Fryca. No i chyba juz ma swiadomosc, albo moze wrazenie/przeczucie, ze oni wszyscy maja ja w nosie. Niech wychodzi za maz i znika.
                                • guineapigs Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 01.10.20, 22:23
                                  Hmm ja sie tylko skupie na tym fragmencie:
                                  'Czesc czytelnikow, wbrew autorskim intencjom, wyczuwa tutaj pewną lolitkowatość w zachowaniu Tygrysa'..

                                  Absolutnie nie mam ambicji byc znawca literatury czy krytykiem literackim, doskonale wiem, iz nie mam zdolnosci ku takim sprawom. Jednakze musze zauwazyc, ze to, co wyczuwaja czytelnicy jest istotniejsze od tego, jakie byly autorskie intencje. Jezeli tworca (pisarz, malarz, rzezbiarz etc) tworzy w taki sposob, ze tylko z jego, Autora, pomoca mozna odczytac zamysl Autora, a bez pomocy Autora odczytanie jest bledne - no to do kitu z taka sztuka. Dzielo jest jak dziecko - nie tworzysz dla siebie, ale dla innych. Kompletnie nie rozumiem 'argumentow' tworcow: mialem na mysli co innego, to oni to zle zinterpretowali.
                                  Nie oszukujmy sie: taka postawa swiadczy tylko o tym, ze sie nie ma zdolnosci pisarskich. Sa tacy, co mysla: 'znam litery - to napisze powiesc. Powiesc erotyczna, powiesc psychologiczna!'. No jednak ... nie bardzo.
                                  Blanka Lipinska myslala, ze napisala powiesc o niezaleznej i swiadomej swej wartosci kobiecie - a tak naprawde napisala powiesc o panience, ktora za pare butow od szanela da sie przeleciec.
                                  • kooreczka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 02.10.20, 07:32
                                    Mam na półce takie cegły Genji Monogatari, Ramajana i Dream of The Red Chamber Annotated. Kupę kasy kosztowały, bo oprócz tekstu powieści mamy tam drugie tyle przypisów i objaśnień napisanych przez tęgie głowy wyjaśniające co autorzy mogli mieć na myśli, bo po kilkuset latach zmiana wartości, zaplecza memicznego i punktów odniesienia może zupełnie zatrzeć oryginalne intencje. Zresztą w wypadku Ramajany widać to wyraźnie- fragment o beztroskim zabijaniu członków niższych kast został wykasowany, a motywacje bohaterów przepisane kilka razy.

                                    Nigdy nie jesteśmy w stanie przekazać tego co chcemy w taki sposób, żeby każdy odczytał tak samo. W "Last Days od the Old Peking" jest fragment o kadzielnicach wygładzonych przez n
                                    dziecięcą służącą i jak widzę po recenzjach czytelnicy dzielą się na obóz opłakujący je z autorem i sympatyzujących że służącą.

                                    MM zdarzyło się opisać sprawy, które widziała inaczej niż czytelniczki- w Ewie Jedwabińskiej niejedną widziała tutaj portret zaburzeń odżywiania. Tyle, że Ewa była dobrym portretem, a Laura nie jest
                                    • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 02.10.20, 08:51
                                      kooreczka napisał:


                                      > Nigdy nie jesteśmy w stanie przekazać tego co chcemy w taki sposób, żeby każdy
                                      > odczytał tak samo (...) MM zdarzyło się opisać sprawy, które widziała inaczej niż czytelniczki- w Ewie
                                      > Jedwabińskiej niejedną widziała tutaj portret zaburzeń odżywiania. Tyle, że Ewa
                                      > była dobrym portretem, a Laura nie jest

                                      Zrozumialam, ze Guin miala na mysli co innego, to samo, co forum walkuje od lat - ze opisy MM sa sprzeczne same w sobie. Oraz to, ze altorka jednak nie mysli przy pisaniu, bo urzeka ja piekno czy humor jakiegos obrazka i nie zastanawia sie wcale, co z tego obrazka wynika - przykladowo, ta urocza wizytowka na drzwiach Zaczkow, ktora sugeruje, ze w tym nie za obszernym mieszkaniu z jedna lazienka zyje pietnascie osob; czy platanina nog steranych, okulawionych i obandazowanych, co zapewne mialo byc dowcipne, albo te piec osob na powozce (na ktorej w innej scenie dwie osoby mieszcza sie tylko ciasno przytulone) zmuszajacych biedna kobylke do galopu w upale; i wiele, wiele innych.

                                      O samej Laurze dyskusji bylo sporo, a oceny bardzo zroznicowne, czytalam zazarte klotnie o to, jaka ona wlasciwie jest - tylko najmniej bylo glosow za tym, ze Laura jest taka, jaka altorka chciala przedstawic :)
                                      Co swiadczy jednak imo o nieporadnosci pisarskiej.
          • przymrozki Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 29.09.20, 19:45
            guineapigs napisała:

            > Otoz Laura, nie mam pojecia nczy celowo czy nieswiadomie, zostala opi
            > sana jakos tak…. no nie wiem, jak to ujac, wiec ujme w ten sposob: lolitkowo. B
            > yla mala kokietka, lubila sie podobac i zwracac na siebie uwage plci przeciwnej
            > . Przynajmniej ja ja tak odczytuje, tzn. jej zachowania wzgledem chlopcow, a na
            > wet mezczyzn.

            W NiN, czyli dobre cztery lata wcześniej, podobną refleksję ma Natalia. Pada w jej monologu nawet coś w rodzaju postanowienia poruszenia tego tematu w rozmowie z Gabrielą. Tym bardziej dziwne, że nikt nie bierze pod uwagę ewentualności, że Tygrys nawiał był z amantem. I że ten amant może być niestety bardzo pełnoletni i mieć swoje nielegalne zamiary. Ciekawe co zaradność i brak niepotrzebnych skrupułów u drobnej nastolatki pomógłby na agresję ze strony trzydziestoletniego chłopa.
            • armari Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 29.09.20, 20:02
              przymrozki napisała:

              >Ciekawe co zaradność i brak niepotrzebnych
              > skrupułów u drobnej nastolatki pomógłby na agresję ze strony trzydziestoletnie
              > go chłopa.

              Cóż, w JT Laura odstrasza dresiarzy jednym spojrzeniem swych stalowych oczu. Być może to tu właśnie kryje się sekret spokoju Milicji - jako jedyna zdaje sobie sprawę z magicznych właściwości pyziaczych genów i wie, że spojrzenie CKNUKa, niczym pocałunek dementora, z miejsca pacyfikuje delikwenta.
          • marzenna114 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 01.10.20, 12:49
            guineapigs napisała:

            Bella przynajmniej znala jakies sztuki walki wiec moglaby sie obronic, ale co Laura? Co drobna
            > czternastolatka moze poradzic wobec jednego Lisieckiego?
            Bella ze swoim zielonym paskiem nie mogłaby się obronić przed napastnikiem. Chyba, że napastnik miałby nie więcej niż 10 lat. Jedyny sposób obrony, to jak najszybsza ucieczka :) i to zarówno Laury jak i Belli.
            • bupu Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 01.10.20, 13:24
              marzenna114 napisał(a):

              > guineapigs napisała:
              >
              > Bella przynajmniej znala jakies sztuki walki wiec moglaby sie obronic, ale co
              > Laura? Co drobna
              > > czternastolatka moze poradzic wobec jednego Lisieckiego?
              > Bella ze swoim zielonym paskiem nie mogłaby się obronić przed napastnikiem. Chy
              > ba, że napastnik miałby nie więcej niż 10 lat. Jedyny sposób obrony, to jak naj
              > szybsza ucieczka :) i to zarówno Laury jak i Belli.

              Rafał Kubacki, znakomity polski judoka i facet o posturze rozrośniętego dębu, zapytany kiedyś przez dziennikarza jaki chwyt zastosowałby, gdyby zaatakował go bandyta, odparł:

              - Chwyt nr 101: Nogizapas.
    • kooreczka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 29.09.20, 18:01
      Pyza naiwnie myśli, że przebojowa i wyszczekana siostra ze wszystkim sobie poradzi- ma naście lat i młoda chyba jej imponuje.

      Ale że
      Postacie
      Autorka
      i sporo Czytelniczek
      nie widzą nic złego w tej pardzie znaków ostrzegawczych to nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Znaczy się wiem jaki tu działa mechanizm bo jest to coś za co często gani się młodych pisarzy- zakładanie, że postacie wiedzą to co my. Więc Gaba wie, że nie ma sie co martwić, bo jest awatarem MM i tylko od czasu do czasu przypomina sobie, że jest postacią i musi coś zrobić, żeby zapełnić kartki.
      • sanfran_84 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 29.09.20, 18:13
        kooreczka napisał:

        > Gaba wie, że nie ma sie co martwić, bo jest awatarem MM i tylko od czasu do cza
        > su przypomina sobie, że jest postacią i musi coś zrobić, żeby zapełnić kartki.

        Bardzo dobrze napisane. A tym zapychaczem kartek jest na przykład rajd Gabrieli po koleżankach, służący jedynie ubolewaniu, jakie to dziecko ma koleżanki (z tego też zresztą przebija takie utyskiwanie MM na tę złą, współczesną młodzież, której jedynie dzieci Borejkówien są w stanie się przeciwstawić swoją wspaniałością, uwielbieniem dla poezji i jazzu nowoorleańskiego oraz znajomością łaciny - nie tej podwórkowej jednakże).
        • piotr7777 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 02.10.20, 10:34
          A mnie raczej zastanawia, że nikt z rodziny nie domyśla się, że zniknięcie Laury ma związek z jej ojcem , choć w świetle jej zachowań z poprzedniego dnia winno być to oczywiste, dla pewności można by jeszcze sprawdzić historię wyszukiwań w internecie.
          Nawiasem mówiąc inaczej jest gdy znika z domu dziecko bezproblemowe a inaczej gdy takie, które problemy (mniejsze czy większe) sprawia. Owszem, to drugie jest tak samo narażone jak to pierwsze, ale nie bez kozery policja, gdy zgłasza się zaginięcie dziecka (osoby dorosłej też, choć tu zdaje się trzeba odczekać 48 godzin, wszak dorosły ma prawo sobie wyjechać nie mówiąc dokąd) wypytuje odkładnie o relacje rodzinne, bo jest to pomocne w odnalezieniu zaginionego. I to, że często reakcję jest oburzenie albo zapewnianie, że absolutnie, żadnych problemów z dzieckiem nie było, wcale nie pomaga w osiągnieciu celu, czyli odnalezieniu zaginionej osoby.
          • kooreczka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 02.10.20, 12:26
            Zaginięcie zgłaszamy, kiedy orientujemy się, że mogło do niego dojść.

            To jeden z mitów rozpowszechnianych w popkulturze, żeby nadać dramatyzmu, tymczasem policja przyjmuje każde zgłoszenie, które można umotywować- pierwsze 24 godziny są kluczowe w poszukiwaniach, po tym czasie szansa na znalezienie zaginionego znacznie spada. Do porwań dochodzi rzadko, większość z zaginionych to nastolatki na gigancie albo osoby starsze, które zgubiły się albo trafiły do szpitala.

            To, ze ktoś wyjeżdża pozornie z własnej woli nie wyklucza, że nie ma np epizodu psychotycznego, ktoś go gdzieś zwabił albo przed czymś ucieka albo np chce popełnić samobójstwo. Więc pytania:
            Kim ktoś jest (wiek, zawód, zwyczaje)
            Czy się leczy (fizycznie, psychiatrycznie, czy ma demencję), czy miał próby, tendencje samobójcze
            Czy działo się coś dziwnego- dziwne telefony, spotkania, gromadzenie pieniędzy, czy bał się czegoś. Jak się ubrał wychodząc. Sprawdzić czy wypłacił pieniądze z konta, czy zabrał paszport, sentymentalne drobiazgi.

            Gaba powinna więc siedzieć na komendzie, że córka skłamała, że zostaje w szkole, zabrała oszczędności, ie wróciła na noc. Zakładając, że młoda wykasowała historię i Grześ nie sprawdził, że młoda szukała Almy i nie wydelegowano kogoś do zrobienia nalotu na Toruń.
            • bupu Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 02.10.20, 13:55
              kooreczka napisał:

              > Zaginięcie zgłaszamy, kiedy orientujemy się, że mogło do niego dojść.
              >
              > To jeden z mitów rozpowszechnianych w popkulturze, żeby nadać dramatyzmu, tymcz
              > asem policja przyjmuje każde zgłoszenie, które można umotywować- pierwsze 24 go
              > dziny są kluczowe w poszukiwaniach, po tym czasie szansa na znalezienie zaginio
              > nego znacznie spada.

              No niezupełnie. To znaczy tak, policja powinna zgłoszenie o zaginięciu przyjąć niezależnie od tego ile czasu minęło od zaginięcia, natomiast nie zawsze to czyni, zwłaszcza w wypadku nastolatków i osób dorosłych. Te 48 godzin nie jest mitem li i jedynie popkulturowym, policjanci często próbują odsyłać rodziny zaginionych na drzewo właśnie tekstem o koniecznym czasie oczekiwania. Spotkałam się z tym w praktyce. Niestety bardzo wielu policjantów uważa, że jak znika nastolatek albo dorosły, to pewnie robi to z własnej woli i się znajdzie, nie ma zatem co się wysilać.

              Ale fakt faktem, Gaba zamiast ciąć w szachy z seniorami powinna siedzieć na najbliższej komendzie (nie musiałaby się fatygować daleko, KP Jeżyce jest na Kochanowskiego, 300 m od Roosevelta 5) i strasznym głosem żądać przyjęcia zgłoszenia o zaginięciu.
              • przymrozki Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 03.10.20, 18:24
                W przypadku nieletnich Policja szuka zaginionego, nawet jeżeli oczywistym jest, że zaginiony zaginął dobrowolnie. Skuteczność tych działań w przypadku aktywnie ukrywających się gigantowiczów to inna inszość, ale Policjant, który odesłałby z kwitkiem matkę zaginionej czternastolatki miałby dyscyplinarkę z przytupem w trybie pilnym i na poduszkach.
    • itsjustemichelle1 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 03.10.20, 22:19
      ako17 napisała:

      > Tak się zastanawiam... Co Autorka miała na myśli, mówiąc w TiR podczas słynnej
      > ucieczki Tygrysa, ustami (chyba) Róży mniej więcej takie słowa: "Laura nie z
      > robi nic głupiego
      , ma instynkt samozachowawczy" (cytat mocno niedokładny, c
      > zytałam dzieło raz, dawno temu i nie powrócę doń).
      >
      > W sensie, że co? Że czego nie zrobi? Nie rzuci się pod pociąg? Nie spróbuje prz
      > ejść na piechotę przez niemiecką granicę? Nie pójdzie do domu z obcym mężczyzną
      > , który zaoferuje jej nocleg??? Nie zwiąże się z kolejną inkarnacją sekty Niebo
      > ?
      >
      > Pomijam w tym miejscu, że przede wszystkim należało się obawiać tego, że na Lau
      > rę mogą czyhać różne zagrożenia, nawet nie na skutek jej działania, tylko dział
      > ania kogoś innego.
      >
      > O czym myślała Pyza, wypowiadając te kojące słowa do swej dzielnej mamy?
      Pyza w ogóle rzadko myśli. Natomiast Laura może i mogłaby nie zrobić nic głupiego, ale ktoś ją mógł porwać, okraść...Coś JEJ się mogło stać. Acha: gdybym ja zginęła, moje rodzeństwo umierałoby ze strachu. Gdyby to któraś z moich sióstr zniknęła-to samo.
      • ayo2137 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 06.10.20, 14:30
        Ależ oni wszyscy w tej książce zachowują się, jakby mieli wyprane mózgi. Gabon przegania Grzesia po szkolnych koleżankach Larwy, kiedy już wiedzą, że żadnych urodzin ani kółka teatralnego nie było. Kiedy dzwoni Robert, nikt nie pyta, GDZIE Tygrysek się znajduje. Po 10 wieczorem Laury nie ma nadal w domu i nikt nie pyta, dlaczego. Pani Oleńka nie chce udostępnić Laurze telefonu, bo drogo, i pyta, czy to konieczne. Laura nie domyśla się, że Pyziak ma już nową rodzinę, chociaż widzi zdjęcia, Robert zdziadział i zachowuje się jak ciepłe kluchy, Pyzie zrobili lobotomię i nic poza Fryckiem jej nie obchodzi, a głupotę Nutrii w ostatnim rozdziale spuszczę łaskawie w kiblu zapomnienia.
        • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 06.10.20, 18:57
          Wcale nie wyprane, tylko zachowuja sie - przynajmniej czesc z nich - jak zwykle. Gabon jak zawsze skupiona na sobie i urzadza pokazowki a to piorac, a to wedrujac bez potrzeby po kolezankach, ale przede wszystkim CIERPI i to tak, zeby nikt tego nie przeoczyl. To tez nia sie zajmuja i o nia martwia. Normalka, jak to u Bprejkow.

          Pytanie "dlaczego" nie pada i nie padnie, bo gdyby zaczeto roztrzasac przyczyny, byc moze okazaloby sie, ze COS z tym trzeba zrobic. A po co sie fatygowac ?

          Wyraznie zglupial Rojek. On, ktory w KK tak bardzo i tak po prostu potrafil pomoc ledwo poznanej Gabie i zajac sie malymi, tu sie czai po ciemnych uliczkach jak jakis tajemniczy Don Pedro, zamiast zwyczajnie przypomniec Laurze, ze jest starym znajomym matki i zaproponowac pozyczke i/lub odwiezienie. I pierwsze, co mysli, to oczywiscie "Gabrysia ma z nia niezle hocki klocki" zamiast "a czemu smarkata do ciotki w innym miescie przyjechala sama, gdzie sa rodzice/matka".

          pania Olenke rozgrzeszam, nie wykazala sie bystroscia, ale ostatecznie telefon do domu, w ktorym sie nad Laura znecaja (taka wersje Larwa jej sprzedala) to nie jest artykul pierwszej potrzeby. Jesli juz mialabym pretensje, to o to, ze nie pokierowala, ani nawet nie wspomniala Laurze o istnieniu instytucji pomocowych, jak Komitet Obrony Praw Dziecka czy TPD

          Roze tez rozgrzeszam, Larwa przez ostatnie trzy lata robila co mogla, by dawna wiez z siostra trzasnela bezpowrotnie i by siostra ja znienawidzila (Roza tylko zobojetniala). I nie jest zadaniem 16-latki pilnowac ani szukac 13-latki, zwlaszcza gdy wokol kupa doroslych. I to doroslych przekazujacych jednoznacznie "martw sie mama, Pyzuniu".
          • guineapigs Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 06.10.20, 19:34
            O patrz, Tt-tko, jakos nie zobaczylam twego komenta przed napisaniem swojego.
            Nie pamietalam, ze Laura przedstawila swa rodzine w taki sposob, ze sie nad nia znecaja. Faktycznie Olenka mogla nie chcec odwozic dziecka do rodziny, w ktorej panuje przemoc.
            Faktycznie w takiej sytuacji to moze lepiej zawiadomic policje niz odwozic? Ale z drugiej strony ten argument, ze polaczenie kosztuje… Hmmm... Ale fakt, moze na policje jest za darmo? 997?

            Zaczynam byc w kropce. Juz sama nie wiem, co bym zrobila. I tak zle, i tak niedobrze.
            • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 06.10.20, 20:34
              Do pani Olenki dopilotowal Robroja pan Wisniak. Wiedzial, ze Laura tam jest, wiedzial, gdzie Olenka mieszka i ze to porzadna osoba - natomiast, niespodzianka ! - nie wiedzial nic, kompletnie NIC o Robrojku, co to za jeden i po co sie peta kolo Almy - a sypie mu tajemnicami rodzinnymi Pyziakow i wprowadza do domu samotnej kobiety jak gdyby nigdy nic.

              Laura powiedziala pani Olence, ze w domu jest jej zle (detali nie pamietam), bodajze nawet zasugerowala, ze ojczym ja molestuje, ale to nie bylo jednoznacznie powiedziane i pole do interpretacji zostawialo szerokie.

              Olenka w zasadzie nie odmowila telefonu, zapytala tylko, czy to konieczne, bo "ma ten system bez abonamentu, ale za to drogo placi za kazda rozmowe", a tego dnia juz sporo wydzwonila (dodajmy, do Almy w sprawie Laury i do komputerowca). o policji zadna z nich nie wspomniala, a bodaj i nie pomyslala, polaczenie z PP jest i zawsze bylo bezplatne. Olenka zapytala zreszta Laure, czy ta rzeczywiscie chce wracac do domu z Robrojem, na co Laura, ktora juz zdazyla zapomniec, co naklamala, rzesko odparla, ze tak, oczywiscie.

              Co ja bym zrobila... na pewno nie przenocowalabym nieznanej nieletniej ot tak sobie. Po tym, co Laura opowiedziala, zawiozlabym ja do schroniska TPD, tam sa specjalisci. Natomiast gdyby Laura tam nie chcila sie udac, jednak zadzwonilabym na policje.
              • guineapigs Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 07.10.20, 16:54
                Dzieki, Tt-tko, za streszczenie.
                Faktycznie, akcja wydaje sie dosc niebezpieczna. My wiemy, ze Robrojek to porzadny facet i muchy nie skrzywdzi, ale Wisniak nie mogl o tym wiedziec. Nie mogla o tym wiedziec takze Olenka.
                Ja tam nie wiem, ale ja przypadkowym osobom nie opowiadam historii ani swoich, ani innych ludzi i nie powierzylabym dziecka pod opieke komus, o kim niec nie wiem.
                Ale w koncu zazwyczaj historie mrozace krew w zylach (czy to fikcyjne /tzw. 'kryminaly'/, czy z zycia wziete i opisane w mediach) biora sie z tego, ze ktos bezpodstawnie komus zaufal. Pal licho, jak chodzi o kase (np. tzw. 'metoda na wnuczka' czy kupienie kompletu garnkow wartego 50 zl za 5000 zl), ale czesto mamy do czynienia z gwaltami i morderstwami.
                Po prostu MM opisala sytuacje, do ktorej nie powinno dojsc. Ja nawet rozumiem MM: chce opisac swiat pelen dobra, ze ludzi dobrej woli jest wiecej itd. - ale jednak wobec tego, co codziennie czytamy w mediach, to zgrzyta.
                Ale juz dawno komentatorzy tworczosci MM (przytaczani na tym Forum zreszta, mam na mysli i krytykow literackich, i osoby piszace 'magisterke z Jezycjady') zauwazyli, ze MM opisuje jakas wyspe, ktora sobie wymyslila. Cos na zasadzie: na wyspach Bergamutach podobno jest kot w butach.

                A ze z kazdej lektury powinnismy cos wyniesc, to ja napisze tak: ja wynioslam, jak postepowac z nastolatka na gigancie. Nie oddawac jej jakims nieznanym ludziom, a zadzwonic po pomoc do policji/osrodka. Tam szybko ustala, co to za gagatki zamieszkuja te Rusfelta 5, czy byly notowania/zgloszenia od sasiadow, czy jest tam zalozona niebieska karta, czym sie trudnia etc.
                I powiem tak: bardzo mi ten watek pomogl, bo jakby nie on, to byc moze nie mialabym pojecia co robic, jakby zapukala do mych drzwi czternastolatka z rewelacja, ze jest moja rodzina, w domu ja przesladuja i mam ja przenocowac. Jeszcze dwa dni temu pewnie by mi upadla szczeka z wrazenia i bym przenocowala - ladujac sie w problemy a wrecz zarzuty/podejrzenia zahaczajace o molestowanie czy kidnaping. Bo dlaczego nie? To, ze Olenka nie jest starym lysym grubym dziadem nie znaczy, ze nie miala wstretnych planow co do Laury.
        • guineapigs Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 06.10.20, 19:25
          Ayo slusznie napisala, ze
          'oni wszyscy w tej książce zachowują się, jakby mieli wyprane mózgi' - i trudno zaprzeczyc.
          Natomiast zwrocila tez - co dla mnie ciekawe, bo jakos chyba dotychczas niekt tego w tym watku nie wspomnial - uwage na, doprawdy, wielce odpowiedzialna postawe pani Olenki.
          Bo to, ze Borejkowie pyziacze nasienie maja najwyrazniej gdzies - tosmy sie przyzwyczaili. Ale ze obca, dorosla, wydaje sie ze rozgarnieta osoba a nie jakas byle lachmyta ma rowniez gdzies fakt, ze ma do czynienia z dzieckiem, ktore powinno byc w domu i to w porzadnie oddalonym Poznaniu - to az dziwne. I to zaslanianie sie argumentem, ze rozmowa telefoniczna jest droga - no prosze ja was... Slabe to bardzo.
          Ja tam nie chce swietej zgrywac, ale ja bym dzieciaka odwiozla na wlasny koszt z tego Torunia do Poznania. Jakbym nie miala wlasnego auta - to bym sie na taryfe szarpnela. I chyba tak samo lub podobnie postapilby kazdy przytomny dorosly. Nie polecialabym na policje , chociaz to najszybciej do glowy przychodzi, bo pomyslalabym sobie: po co robic kolo piora nastolatce? Po co robic problem rodzinie? W koncu takie cos w kartotece zostanie, sprawa trafi do szkoly, etc.
          Ale moze to dlatego, ze ja jestem z tego jeszcze pokolenia, ktore policje/milicje traktuje troche nieufnie. Ale i tak uwazam Porucznika Borewicza za wzor cnot - jak dla milicjanta, tak i dla zwyklego czlowieka.
          Ale film to film a zycie to zycie - ze tak zakoncze odkrywczo.

          Poniewaz nie pamietam juz dokladnie akcji a ksiazki nie mam pod reka, to uprzejmie prosze: moze ktos przypomniec, jak to w koncu zostalo rozegrane? Laura tam zdaje sie przenocowala? Ale chyba w koncu kogos zawiadomily? Jak sie Robrojek dowiedzial o tym, ze Laura tam jest?
          Bardzo przepraszam za niekompetencje w zakresie faktografii.













          • kajaanna Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 08.10.20, 15:46
            No tak, ale nie jesteś panią Oleńką, która jest jak z bajki o Calineczce, co to znalazła dziecko i uznała za swoje.
            Chyba każdy dorosły człowiek widząc samotne, chore dziecko (nie zapominajmy o wysokiej gorączce Laury), po przygarnięciu do domu, jednak zainteresowałby policję że taka znajda jest pod adresem [...] Chyba, że Oleńka, podobnie jak Gaba zbiera z ulicy co się nawinie, a potem w piekarniku złoci się apetyczna pieczeń...
            • jontrew Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 08.10.20, 16:06
              W bajkach to faktycznie częsty motyw, takie przygarnianie sierotek pod swój dach. A i próby robienia z nich pieczeni mają swój precedens. Pani Oleńka miała szczęście, że Laura była chora, bo kto wie, jak to się mogło dla niej skończyć:)
              Sytuacja i postępowanie Oleńki w sumie mnie nie zdziwiło, a to z powodu Almy. Oleńka nie zna jej sytuacji rodzinnej, Alma jest jej szefową, w dodatku wredną. Zaś ona sama ma do wykonania zadanie, które wyraźnie ją stresuje. Wzywanie czy zawiadamianie policji mogłoby zdenerwować Almę, która pewnie i tak regularnie się na niej wyżywa. A Oleńka wie, że Alma wkrótce wróci i sama się najlepiej Laurą zajmie. Może to nie jest najbardziej szlachetna z postaw, ale Oleńka ma dość swoich problemów, więc skoro problem "Laura" można komuś oddać, to tak robi, choć chyba faktycznie nie zdaje sobie sprawy z tego, że z takiego nocowania obcych dziewczyn w domu szefowej może być znacznie więcej, znacznie poważniejszych problemów.
              • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 08.10.20, 20:11
                To nie do konca tak bylo - Olenka, po pierwsze, sprawdzila, czy to rzeczywiscie bratanica Almy ( wyciagajac z plecaka Laury jej legitymavcje szkolna) i natychmiast sie z Alma porozumiala. Do tej pory, wydaje mi sie, jest ok.

                Natomiast wziecie Laury do JEJ (olenki) domu to juz gruby hazard i na to bym nie poszla.
            • guineapigs Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 08.10.20, 17:51
              No wlasnie najgorsze jest to, ze nie kazdy. Bo rownie dobrze zamiast poczciwej pani Olenki moglby tam byc niepoczciwy pan Oles. Tytul 'asystent/sekretarz profesora uniwersytetu' nie jest zadna gwarancja, ze pan Oles nie zrobilby czegos wstretnego Laurze. Absolutnie nie chce tu najezedzac na kadre akademicka, ale sa wystarczajaco liczne doniesienia o tym, ze niektorzy egzaminatorzy patrza na dekoldy studentek zamiast sluchac, co te studentki maja do powiedzenia. Po prostu nie jest wazne, czy 'obcy pan' przedstawia sie jako 'Mietek z budowy', czy jako 'Mieczyslaw, profesor filologii germanskiej'.
              I moze wlasnie dokopalam sie do tego, o co pytala Ako w poscie zalozycielskim. Otoz Laura jednak zrobila cos glupiego - bo weszla do obcego mieszkania obcych ludzi. To na pewno nie jest madre zachowanie. Ja, baba w wieku - ze tak ujme - '50 minus' (bo blizej mi do 50 minus niz do 40 plus - chodzi o wiek, ech….), slusznej sily i o niezlym refleksie, do tego z pewnym przygotowaniem w dziedzinie samoobrony - a raczej nie widze siebie wchodzacej wieczorem beztrosko do mieszkania obcych ludzi. Moze z jedym chuderlawym jegomosciem bym sobie poradzila (moze!!!), ale z dwoma juz raczej nie. Goraczkujaca czternastolatka nie ma szans z jednym chuderlawym nastolatkiem. No, moze Bella.
              Wiec Laura zrobila cos glupiego.
              I nie mam zamiaru pisac, ze wszyscy sa zli, zaufanie wrzucic do kosza, na kazdego patrzec jak na wroga. Nie. Po prostu trzeba uwazac, dmuchac na zimne i nie robic tych glupot, o ktore zapytala Ako. Oraz edukowac dzieci i mlodziez w tym kierunku. A takze - jak wynika z doniesien - doroslych tez trzeba edukowac. Np. o tym, zeby nie wlazic do morza poza strefa kontrolowana przez ratownikow i nie lazic w gory po pijaku i w szpilkach.
              Ale tu juz zaczynam OT, wiec koncze.
              • piotr7777 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 08.10.20, 22:05
                No tak, tylko idąc tym tropem można by zanegować całą wczesną Jeżycjadę.
                A w wszczególności
                -Cesię idącą na randkę z mężczyzną, o którym wie tyle, że jest kolegą jej siostry ze studiów (a to nie jest żadna gwarancja bezpieczeńśtwa)
                -Anielę wsiadającą z nieznanym sobie chłopakiem do samochodu
                -cała historię grupy ESD, w szczególności uśmiechanie się do nieznajomych (nieznajomy mężczyzna może odebrać to jako flirt i posunąć się dalej)
                -Idę najmującą się do pracy u obcego starszego mężczyzny, o którym nic nie wie
                -no i oczywiście Aurelię - Genowefę chodzącą po obcych mieszkaniach (Ewa jest przerażona tym, że jej dziecko "żebrało o jedzenie" ale ani ona ani nikt inny nie bierze pod uwagę, że mogło małej grozić niebzpieczeństwo).
                • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 09.10.20, 10:40
                  Owszem, mozna. I nalezaloby, szczerze mowiac.
                  Przy czym - sytuacje. ktore wymieniasz Piotrze, nie sa rownowazne. Usmiech poslany nieznajomej osobie na ulicy, a nawet randka z ledwo znajomym kolega siostry w publicznym bylo nie bylo miejscu nie stwarza takiego zagrozenia
                  • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 09.10.20, 10:45
                    za wczesn9ie poszlo

                    ... jak pojscie nielaty do calkiem cudzego domu i to gdy nikt nie wie, dokad nielata sie udala.

                    Mama B. w IS na info o pracy Idy reaguje "chce zobaczyc tego twojego pracodawce" i to jest ok. Rozpozna teren i pozwoli na dalsza prace lub nie pozwoli. Niestety jest to ta sama mama B., ktora ucieczke 15-letniej corki z wakacji kwituje bezskutecznym wydzwanianiem do domu, w ktorym nikt nie odbiera, nie bierze tylka w troki i nie jedzie sprawdzic, co sie z Ida dzieje, nawet szwagra czy szwagierki nie prosi o sprawdzenie... i tak przez okola tygodnia w sytuacji, gdy przepadla bez sladu absolwentka szko0ly podstawowej...
                    • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 09.10.20, 10:47
                      znowu ucieklo
                      ... i to narwana, sklonna do histerii i skrajnych emocji. Tu nie ma nawet usprawiedliwienia, ze jest twarda, zaradna i nie zrobi nic glupiego. Wlasnie 15-letnia Ida mogla narobic poteznych glupstw, nie mo0wiac o tym, co jej moglo sie stac. A oboje rodzice, kurna, nic.
                    • bupu Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 09.10.20, 16:54
                      tt-tka napisała:

                      > za wczesn9ie poszlo
                      >
                      > ... jak pojscie nielaty do calkiem cudzego domu i to gdy nikt nie wie, dokad ni
                      > elata sie udala.
                      >
                      > Mama B. w IS na info o pracy Idy reaguje "chce zobaczyc tego twojego pracodawce
                      > " i to jest ok. Rozpozna teren i pozwoli na dalsza prace lub nie pozwoli. Niest
                      > ety jest to ta sama mama B., ktora ucieczke 15-letniej corki z wakacji kwituje
                      > bezskutecznym wydzwanianiem do domu, w ktorym nikt nie odbiera, nie bierze tylk
                      > a w troki i nie jedzie sprawdzic, co sie z Ida dzieje, nawet szwagra czy szwagi
                      > erki nie prosi o sprawdzenie... i tak przez okola tygodnia w sytuacji, gdy prze
                      > padla bez sladu absolwentka szko0ly podstawowej...
                      >


                      Może bidulka czasu nie miała, bo musiała haratać w uspokajające szachy z Ignacym. Gaba wszak nie mogła, albowiem hodziła z Pyziakiem.
                    • bupu Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 09.10.20, 16:56
                      tt-tka napisała:


                      > Mama B. w IS na info o pracy Idy reaguje "chce zobaczyc tego twojego pracodawce
                      > " i to jest ok. Rozpozna teren i pozwoli na dalsza prace lub nie pozwoli. Niest
                      > ety jest to ta sama mama B., ktora ucieczke 15-letniej corki z wakacji kwituje
                      > bezskutecznym wydzwanianiem do domu, w ktorym nikt nie odbiera, nie bierze tylk
                      > a w troki i nie jedzie sprawdzic, co sie z Ida dzieje, nawet szwagra czy szwagi
                      > erki nie prosi o sprawdzenie... i tak przez okola tygodnia w sytuacji, gdy prze
                      > padla bez sladu absolwentka szko0ly podstawowej...
                      >


                      Może Mila, biedulka, czasu nie miała do Poznania jechać, bo musiała haratać w uspokajające szachy z Ignacem. Gabunia wszakże nie mogła, zbyt zajęta hodzeniem z Pyziakiem.
                • guineapigs Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 09.10.20, 15:55
                  Piotrze, masz racje, ale...
                  Ja wcale nie chce negowac Jezycjady, ja sie odnioslam tylko do postu zalozycielskiego.
                  Cesia idzie na randke do parku. Mamy podstawy przypuszczac, ze jednak w miejscu publicznym, gdzie wkolo sa ludzie, nastolatka jest bezpieczni9ejsza niz w prywatnym mieszkaniu.
                  Aniela wsiadajaca do auta nieznajomego chlopaka - moim zdaniem dzis by to nie przeszlo w ksiazce dla mlodziezy, a tak ogolnie to wsiadanie do auta obcego faceta jest niebezpieczne, bylo niebezpieczne i bedzie niebezpieczne.
                  Grupa ESD usmiechala sie na ulicy, w bialy dzien, w tlumie. I zreszta padlo tam gdzies w raportach stwierdzenie, ze w przypadku Gabrysi, bo jest dziewczyna atrakcyjna, taki usmiech moze zostac odebrany jako forma flirtu. A Pyziak to i prawie w morde dostal, jak sie usmiechal do mezczyzn - moim zdaniem jednoznaczne stwierdzenie, ze 'usmiechani' panowie uwazali to za probe flirtu ze strony Pyziaka.
                  Ida najmujaca sie - ttka skomentowala, nie bede powtarzac. Sytuacja do sprawdzenia przez rodzicow: kim jest ten czlowiek, ktory cie zatrudnia?
                  Geniusia. Bez zadnego zastanawiania sie powiem tak: niebezpieczenstwo. Ale Geniusia najpierw tych ludzi obserwowala /przez okno/, widziala ze to porzadne, dzieciate rodziny - i tam szla. O ile wiem, Geniusia nie poszla do zadnego samotnego kawalera, ktory chcial jej zaserwowac rosolek i ogladanie znaczkow.

                  Powiem tak: sama, osobiscie mialam takie doswiadczenia. Ktora dziewczyna nie miala? Podwiezienie, pojscie na ciastko, poogladanie kolekcji motylkow… I zawsze, zawsze, i dam sobie reke uciac ze zawsze - nie szlam. Tak mi w domu powiedziano. Jako nastolatka na wakacjach wolalam isc pieszo 10 kilometrow do sklepu, niz skorzystac z 'autostopa'. Nigdy od nikogo obcego nie przyjelam nawet cukierka, nigdy z kims obcym nie poszlam na spacer za miasto/do lasu.
                  Ja wiem, ze w literaturze mlodziezowej sa takie kawalki, ze nastolatek robi rozne dziwne rzeczy, ktore sie normalnie nie zdarzaja - np. pojechanie na wakacje za jeden usmiech. Ale to taka bajka. Rodzice nigdy tak nie pozwola, tak samo jak nie posla dziewczynki do 'bycia osoba towarzyszaca' komukolwiek. W literaturze mlodziezowej to jest 'wielka przygoda', a w literaturze dla doroslych, w kryminalach - to juz zaniedbanie dzieci przez rodzicow.
                  W tej bardzo dobrej literaturze mlodziezowej bardzo czesto rozjezdza sie norma z fikcja. Te dzieci z 'wakacji z duchami' - owszem, przezywaja wspaniala przygode i ucza sie historii. Ale ktory rodzic, tak naprawde, pozwolilby pojechac gowniarzom samym na penetracje lochow zamku i walke ze zorganizowana szajka/mafia?
                  Sa pewne kanony, np. kanon molodziezowy (grupka harcerzy lapie groznego szmuglera w lochach zamku) i kanon '07 zglos sie'. Nie mowie, ze sie to wyklucza. Mowie tylko, ze to zupelne inne nurty literackie.
                  • bupu Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 09.10.20, 16:47
                    guineapigs napisała:

                    > W tej bardzo dobrej literaturze mlodziezowej bardzo czesto rozjezdza sie norma
                    > z fikcja. Te dzieci z 'wakacji z duchami' - owszem, przezywaja wspaniala przygo
                    > de i ucza sie historii. Ale ktory rodzic, tak naprawde, pozwolilby pojechac gow
                    > niarzom samym na penetracje lochow zamku i walke ze zorganizowana szajka/mafia?

                    Za pozwoleniem, Paragon, Perełka i Mandżaro nie pojechali z rodzicielskim namaszczeniem penetrować lochów i walczyć z przestępczością zorganizowaną, tylko na wakacje w leśniczówce, u wujostwa Perełki. I nic więcej. Szajki i duchy napatoczyły się same. W tych czasach (mówimy o przełomie lat 50 i 60) było normą, że dzieciaki, zwłaszcza w wieku bohaterów, bujały latem cały dzień poza domem i jeśli tylko meldowały się w wyznaczonych porach na posiłki, nikt okiem nie mrugnął. Co się tyczy penetracji lochów i czynności detektywistycznych, panowie dokonywali tego wszystkiego w konspiracji, świadomi, że gdyby się wydało dostaliby od pani Lichoniowej ścierą po uszach, a i leśniczy Lichoń by co nieco od siebie dołożył.
                    • piotr7777 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 11.10.20, 10:01
                      bupu napisała:


                      > Za pozwoleniem, Paragon, Perełka i Mandżaro nie pojechali z rodzicielskim namas
                      > zczeniem penetrować lochów i walczyć z przestępczością zorganizowaną, tylko na
                      > wakacje w leśniczówce, u wujostwa Perełki. I nic więcej. Szajki i duchy napatoc
                      > zyły się same. W tych czasach (mówimy o przełomie lat 50 i 60) było normą, że d
                      > zieciaki, zwłaszcza w wieku bohaterów, bujały latem cały dzień poza domem i jeś
                      > li tylko meldowały się w wyznaczonych porach na posiłki, nikt okiem nie mrugnął
                      > . Co się tyczy penetracji lochów i czynności detektywistycznych, panowie dokony
                      > wali tego wszystkiego w konspiracji, świadomi, że gdyby się wydało dostaliby od
                      > pani Lichoniowej ścierą po uszach, a i leśniczy Lichoń by co nieco od siebie d
                      > ołożył.

                      No niezupełnie - zaraz na początku wakacji Mandżaro rzucił pomysł zabawy w policjantów i sam się mianował nadkomisarzem, na co Paragon zripostował :"A ty zawsze musisz być "nad", może raz będziesz "pod".
                      Inną sprawą jest to, że wtedy dzieci i młodzież były mniej trzymane pod kloszem a przez to samodzielniejsze. Dlatego nie sposób oceniać PRL-owskiej literatury młodzieżowej (a tym samym wczesnej Jeżycjady) według dzisiejszych kryteriów.
                      • bupu Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 11.10.20, 10:59
                        piotr7777 napisał:


                        > No niezupełnie - zaraz na początku wakacji Mandżaro rzucił pomysł zabawy w poli
                        > cjantów i sam się mianował nadkomisarzem, na co Paragon zripostował :"A ty zaws
                        > ze musisz być "nad", może raz będziesz "pod".

                        No bawili się w policjantów. No i? To nijak nie oznacza, że mieli rodzicielskie błogosławieństwo na szajki i lochy.
                      • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 11.10.20, 11:10
                        piotr7777 napisał:


                        > No niezupełnie - zaraz na początku wakacji Mandżaro rzucił pomysł zabawy w poli
                        > cjantów i sam się mianował nadkomisarzem, na co Paragon zripostował :"A ty zaws
                        > ze musisz być "nad", może raz będziesz "pod".

                        No i co z tego ? tez sie bawilam w policjantow i zlodziei, w czterech pancernych i w wiele innych. To wcale nie znaczy, ze Mandzaro i spolka mieli pozwolenie rodzicow czy wujostwa na penetrowanie lochow i walke z przestepcami.
                        Juz od zygmuntowskich czasow ("Paziowie krola Zygmunta") mlodziez nielegalnie wychodzila noca z domu i miala glupie pomysly, ale nie bylo na to przyzwolenia, a przeciwnie. I wykrycie takiej zabawy powodowalo ostra reakcje. A brak reakcji oznaczal kompletna olewke, czego sie nie zalecalo i nie pochwalalo. Te dzieci byly dogladane i pilnowane, a ze nie zawsze taki niesforny element da sie upilnowac, to inna sprawa.

                        > Inną sprawą jest to, że wtedy dzieci i młodzież były mniej trzymane pod kloszem
                        > a przez to samodzielniejsze. Dlatego nie sposób oceniać PRL-owskiej literatury
                        > młodzieżowej (a tym samym wczesnej Jeżycjady) według dzisiejszych kryteriów.

                        Nie wg dzisiejszych, tylko owczesnych. Prosze bardzo, "Podroz za jeden usmiech" - chlopcy nie dojechali i natychmiast larum, zgloszenie na milicje, poszukiwania przez radio i naslanie na chlopakow cioci Uli (a to wczesniejsze lata niz wczesna jezycjada). A w j 15-letnia Ida znika, z wczasow sie urwala, do domu nie wiadomo czy dotarla i nikt nic nie robi. No ludzie.
                • ayo2137 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 11.10.20, 14:56
                  Uważam, że przesadne skoncentrowanie się na bezpieczeństwie odbiera radość życia. W czasach, gdy powstawały pierwsze tomy Jeżycjady, jazda autostopem była czymś w zupełności normalnym, a telewizja nie atakowała nas codziennie wiadomościami o porwanych, zamordowanych czy zaginionych nastolatkach. Gdyby przełożyć dzisiejsze zarządzanie strachem na literaturę młodzieżową, to o czym byłyby książki?
    • marutax Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 12.10.20, 20:16
      A mnie ciekawi to od jeszcze innej strony, to znaczy nie potencjalnych zagrożeń, ale zdania rodziny o Laurze. Skąd to przekonanie, że jest zaradna, twarda i asertywna? Przecież Laura, którą widzimy w tym tomie, jest mocno nieogarnięta, dziecinna, rozpieszczona, wygodna i mało domyślna. Nie umie sobie zrobić jedzenia, bo w domu zawsze ktoś ją wyręczał. Nie przychodzi jej do głowy, by po sobie posprzątać. Zostaje okradziona już na dworcu. Podporządkowuje się obcym ludziom, kiedy tylko uważa, że to wygodne. Innymi słowy, nie przejawia tych cech, które widzi w niej rodzina. Że czasem odpyskuje i zachowuje się jak księżniczka? To raczej świadczy o niedojrzałości.
      Wychodzi, że Borejkowie naprawdę jej nie znają, widzą tylko pozory, które interpretują tak, by pasowały do ich opinii o Laurze.
      • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 13.10.20, 13:39
        Ale przeciez to nic nowego... Gabona caly czas wszyscy uwazaja za dzielna, mistrzynie organizacji i co tam jeszcze, a my widzimy, co widzimy... Oni nie tyle nie znaja i interpretuja, ile wymyslili sobie taka corke, taka wnuczke i tak je widza. Lub wmawiaja, ze widza.
        • bupu Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 13.10.20, 13:54
          tt-tka napisała:

          > Ale przeciez to nic nowego... Gabona caly czas wszyscy uwazaja za dzielna, mist
          > rzynie organizacji i co tam jeszcze, a my widzimy, co widzimy...

          A Pyzunię uważają wszak za taką mądrą, ciepłą i ogarniętą, Betonowe Centrum 2.0.

          > Oni nie tyle nie znaja i interpretuja, ile wymyslili sobie taka corke, taka wnuczke i tak je
          > widza. Lub wmawiaja, ze widza.

          Otóż.
        • tt-tka Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 14.10.20, 04:51
          No, Wolfi to sie pojawil piec lat pozniej :)
          ale sama scena przy stole dzien wczesniej, gdy Grzegorz probuje ja przytemperowac i slyszy "sprobuj mi cos zrobic, Grzesiu", po czym Stryba siada w milczeniu i nie probuje nic zrobic - rzeczywiscie mogla dac takie zludzenie. Do Melanii najwyrazniej nie dotarlo, ze nie tylko ignace i strybodendrony chodza po swiecie...
          • piotr7777 Re: Laura, co nie zrobi nic głupiego 14.10.20, 10:41
            Może gdyby Mila brała udział w tamtej kolacji byłoby inaczej? Na przykład potwierdziłaby polecenie Grzegorza i kazała Laurze zjeść kolację w swoim pokoju. Albo nawet nic nie musiałaby robić - sama jej obecność wykluczałyby hardy sprzeciw. Ale Mila wtedy leżała złożona grypą a adresatami zachowania Laury były wyłącznie osoby słabe i nieasertywne.
            Z tym, że wydaje mi się, że ta niezobowiązująca rozmowa Gabrieli i Róży miała pewien sens - celem Laury było całkowite zepsucie atmosfery. A one chciały pokazać, że jej to do końca nie wyszło i że Laura nie jest centrum wszechświata. I tym samym trochę jej z ten, niewątpliwy, tryumf osłabić.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka