Dodaj do ulubionych

Jestem zmęczona :(

26.10.20, 21:43
To nie jest temat polityczny. Chciałam wam tylko napisać, że nigdy nie chciałam emigrować. Zawsze uważałam, że to jest mój kraj i jest mi w nim dobrze.

Jednak od kilku dni zaczynamy poważnie rozważać emigrację, chociaż pięćdziesiątka na karku, już za chwilę.

Czy uważacie, że osoby mające 48 lat mogą wyemigrować i jeszcze móc ukorzenić się na tzw. obczyźnie? W kraju zostają wiekowi rodzice, w dobrej formie, ale jednak 75+

Sprawę pracy tych osób pomijamy, obie mają nietypowe zawody i raczej nie będą miały z tym problemu.

Więc?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Jestem zmęczona :( 26.10.20, 21:48
      Wyjechalam majac 52. Czuje sie jak zadomowiony przybysz, ale moje korzenie i wszystkie sprawy naprawde mnie obchodzace to jednak w Polsce. Choc jezdze rzadko, a teraz z przyczyn oczywistych nie jezdze.
    • turzyca Re: Jestem zmęczona :( 27.10.20, 09:39
      A to zależy od człowieka, jak wiadomo są ptoki, krzoki i pnioki. I od nastawienia zależy, jak będziesz chcieć się ukorzenić, to się ukorzenisz.
      Ja mam taką zasadę, że w każdym nowym miejscu szukam jak najszybciej pozytywów i "moich" miejsc. W każdym są nieco inne, np. obecnie to włoska kawiarnia za rogiem, jak chcę dobrej kawy, to zarzucam kurtkę i lecę, taki uroczy skwerek niedaleko szpitala, most z ławkami po środku, można godzinami siedzieć i patrzeć się na rzekę. I sąsiadów mam super. I klimat mi się podoba.
      Co nie znaczy że nie widzę wad, np źle się tu jeździ rowerem, kiepska infrastruktura.
      • tt-tka Re: Jestem zmęczona :( 27.10.20, 10:25
        Ja sie dobrze czuje tu, gdzie jestem, mam miejsca ulubione , mam miejsca oswojone itd, ale tutejsze sprawy nie sa dla mnie moje, albo sa w bardzo skromnym wymiarze. Moje jest jednak to, co w Polsce *bezradny usmiech*
      • jontrew Re: Jestem zmęczona :( 27.10.20, 11:23
        turzyca napisała:

        > A to zależy od człowieka, jak wiadomo są ptoki, krzoki i pnioki.
        :) nie znałam tego. Ja mam teorię alternatywną: jak bardzo chcesz albo musisz, to się da :)
    • jontrew Re: Jestem zmęczona :( 27.10.20, 11:22
      Nie dziwię się. Ja też jestem załamana, choć poza krajem mieszkam już dłużej niż w Polsce. Od 5 lat patrzę na to, co się dzieje i nie wierzę. Słucham ludzi, których znam jako przyzwoitych, dobrych, wykształconych, i też nie wierzę. Wiem dobrze, że nie znalazłabym sobie w Polsce miejsca, mój skromny standard jest tam uważany za ekstremum. Pogodziłam się z tym i dopóki mam wolność wyboru, będę mieszkać w kraju, który szanuje prawa człowieka.
    • guineapigs Re: Jestem zmęczona :( 27.10.20, 19:19
      Wiesz, sa ludzie, dla ktorych przeprowadzka z Warszawy do Jasla nie wchodzi w gre. Bo obce miasto, bo inni ludzie, bo Polska Be, bo zadupie, bo tam nie bedzie 'swojego' lekarza/dentysty…. Ba, sa ludzie, ktorzy nigdy nie przeprowadza sie z Krosna do Jasla albo z Jasla do Krosna!
      Jak ktos napisal, i ja sie podpisuje: to zalezy od przeprowadzajacego sie, a nie od miejsca czy odleglosci. Najszybciej to zalezy, jesli mowimy o czynnikach 'zewnetrznych', chyba od kultury. Wydaje mi sie, ale tylko wydaje, ze w obrebie jednego nawet szerokiego kregu kulturowego jest latwiej niz przeprowadzka do swiata zupelnie innej kultury. Chodzi mi o to, ze przeprowadzka z Polski do Austrii czy Wloch jest latwiejsza niz z Polski do Wietnamu czy Birmy. Pisze o przeprowadzaniu sie a nie o wakacyjnym wypadzie do kurortu.

      Ja od 15-u lat mieszkam w UK, wyjechalam w wieku 33 lata, wiec w zasadzie jeszcze jako mloda osoba. Zraszta nadal jestem mloda, nieporawdaz? Tylko ze ja nigdy nie mialam wiekszych sentymentow do Polski, tzn. nie mialam takich jak ty: to moj kraj i jest mi w nim dobrze. Owszem, kraj moj, ale nie bylo mi w nim dobrze. Albo inaczej: nigdy nie czulam jakichs nierozerwalnych korzeni emocjonalnych z krajem urodzenia. Owszem, bardzo mi sie Polska podoba geograficznie i historycznie, czuje wielkie emecjonalne zwiazki z Beskidem Niskim i uwazam, ze to jest najpiekniejsze miejsce na Swiecie - ale tez zdaje sobie sprawe, ze to uczucie subiektywne, nacechowane prywatnymi emocjami.

      Ja sie w UK zaaklimatyzowalam blyskawicznie. Odwrotnego ruchu drogowego nauczylam sie w 10 minut, a osobne krany na ciepla i zimna wode nigdy nigdy nigdy nie byly dla mnie powodem irytacji. Angielskie sniadanie od pierwszego kesu obwolalam 'najlepszym jedzeniem jakie jadlam'. Jestem ogromna milosniczka historii Wysp, szczegolnie lubuje sie w okresie anglo-saskim i do bitwy pod Lincoln w 1217 roku. Zwiedzilam tyle tego kraju, ile wiekszosc rodowitych nie zwiedzilo. Czy czuje sie zakorzeniona? Nie wiem, bo nie wiem, co to znaczy. W Polsce zylam 33 lata - i nie czulam sie zakorzeniona, po prostu tam zylam. Jak opuszczalam, to nie czulam zadnego 'pozegnania z Ojczyzna' - po prostu wyjazd z punktu A do punktu B.

      Ale moze ja zimna suka jestem?

      Ale powtorze: Polska podoba mi sie geograficznie, przyrodniczo i historycznie. Moglabym bez problem wrocic tu na emeryture - w koncu mialabym czas i pieniadze na eksploracje tych wszystkich miejsc i terenow, ktorych nie wyeksplorowalam kiedys.

      I na koniec - ALE TO NIE JEST WATEK POLITYCZNY - zawsze myslalam tak: popracuje w UK ile moge, odloze hajs, i kupie w Polsce mieszkanie w malym miasteczku na poludniu kraju (Gorlice, Biecz, Jaslo, Krosno, Sanok, Ustrzyki), pieniadze na zycie bede miala z brytyjskiej emerytury plus te kilkanascie lat przepracowane w Polsce plus wynajem moich warszawskich mieszkan plus sprzedaz (jak trzeba bedzie, w godzinie grozy) nieruchomosci ziemskich (czyli kilku dzialek jakie posiadam).
      A teraz mysle tak: a sprzedac to wszystko co w Polsce i kupic cos w UK: cos malego i taniego (w Szkocji) do mieszkania, plus cos lepszego i wiekszego (w Anglii) na wynajem.
      Ale jeszcze poczekam, bo mysle, ze sytuacja sie zmieni. Wise men say: only fools rush in.

      Czy mam odwage ci radzic? Nie mam. Nie pal mostow za soba, sprobuj na rok - dwa. Wbrew pozorom praca jest bardzo wazna. Jak mozesz wykonywac swoj zawod wszedzie - to nie ma problemu z tym, ale sprawdz to dokladnie. A czy polubisz nowe miejsce? A kto to wie?

      Przeprowadzalas sie juz jakos radykalnie kiedys? Nawet na terenie Polski? Ze Szczecina do Przemysla czy odwrotnie? Z Gdanska do gluszy w Karkonoszach lub odwrotnie?
      • tt-tka Re: Jestem zmęczona :( 27.10.20, 19:52
        Wyjezdzalam nie wiedzac, czy to na troche, czy na zawsze. Nadal nie wiem. Moze na emeryturze wroce do Polski i osiade w Busku (sentyment do Ponidzia) albo jakims innym uzdrowisku, gdzie woda jest w miare czysta, trawa w miare zielona i opieka lekarska po reka. A moze zostane tu, gdzie infrastruktura bardziej przyjazna staruszkom (kiedys nia bede, mam nadzieje), a stosunek otoczenia bardziej zyczliwy.
        Ale jednak moje jest to, co w Polsce, tak czuje. nawet gdybym nigdy nie wrocila.
    • la_felicja Re: Jestem zmęczona :( 27.10.20, 22:02
      Wbrew pozorom, może być Ci łatwiej się zaaklimatyzować w wieku 48 lat niz gdybyś była młodsza. Łatwiej będzie Ci znaleźć grupę ludzi w podobnym wieku, którzy będą otwarci na nowe kontakty.

      Ja wyjechałam zaraz po trzydziestce, jak Guineapigs. Byłam bezdzietną singielką. Miałam koleżankę Polkę, ale przyjaźń to nie była. Chciałam poznać nowych ludzi, ale większość osób w moim wieku byla zaabsorbowana życiem rodzinnym, dziećmi. Natomiast moje bezdzietne rówieśniczki interesowały się głównie shoppingiem i imprezowaniem - a dla mnie to nuuuuda...

      Znalazłam kilka kółek zainteresowań, wkręciłam się w organizację charytatywną - większość osób tam to były osoby własnie koło pięćdziesiątki i starsze (i o wiele starsze), bez większych zobowiązań rodzinnych. Były miłe i życzliwe, dobrze się z nimi dogadywałam, ale pewnie byłoby mi łatwiej, gdybym była w ich wieku.

      Nie wiem, do jakiego kraju się wybierasz, ale np w UK sporo osób w Twoim wieku angażuje się w różne aktywności, charytatywne albo czysto hobbystyczne, do których można dołączyć - łatwo w ten sposób wejśc w środowisko, zwłaszcza w mniejszym mieście. To naprawdę robi różnicę, kiedy idziesz ulicą i nagle jakas znajoma do ciebie macha, pozdrawia cię, woła "do zobaczenia we wtorek"...od razu czujesz się bardziej "u siebie".
    • marutax Re: Jestem zmęczona :( 28.10.20, 08:16
      Też od dłuższego czasu zastanawiam się nad opcją wyjazdową. W moim przypadku przeszkodą jest zawód - musiałabym się przekwalifikować. Z tego względu o wiele większe znaczenie ma dla mnie kwestia zabezpieczenia finansowego.
      Co do samego ukorzenienia... Jak pisała la_felicja, w późniejszym wieku może być to nawet łatwiejsze. To często taki moment, kiedy rozluźniły się już kontakty długofalowe typu przyjaciółki z liceum, a zaczynamy szukać relacji opartych na wspólnych zainteresowaniach i działaniach.
      Problemem mogą być w niedalekiej przyszłości rodzice, ale to oczywiście zależy od wielu czynników "prywatnych". Natomiast z tej perspektywy duże znaczenie ma to, gdzie chcecie się osiedlić. Jak pisano w różnych wątkach (głównie Dorotkowych) wiele miejsc w Europie jest obecnie świetnie skomunikowanych z Polską i szybciej można dotrzeć z Oslo do Warszawy niż z Lublina do Kołobrzegu (może niekoniecznie w tym momencie, ale ogólnie). Co innego, jeśli myślicie o miejscach bardzo odległych lub odosobnionych, gdzie podróż w jedną stronę to dwie doby samolotem...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka