Dodaj do ulubionych

Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki

18.11.20, 11:39
Dzień dobry! Że tak się wyrażę...

Jako wierna, długoletnia fanka pisarstwa MM (obecnie w fazie negacji ;) ), kilka już razy próbowałam zaszczepić tę niezdrową fascynację mojej córce. Gwiazda ma obecnie 16 lat. Próbowałam kilka lat wcześniej - "nie chyciło". Jakieś 2 lata temu zachęciłam ją do przeczytania "Szóstej klepki" - można powiedzieć, że nawet się podobała, ale zachwytów i powrotów nie było... Tak samo z "Kłamczuchą", "Kwiatem kalafiora" i "Idą sierpniową" - "no, fajne, wracam do "Więźnia labiryntu" i "Igrzysk śmierci".... Zaczęła "Opium w rosole"... Dojechała do 1/4 książki i zaczął się rok szkolny, więc "Potop" i Lalka" mają pierwszeństwo (nie wspominając o czytanej w ukryciu "Grze o tron"...).
Ja, jako osoba nie poddająca się łatwo, postanowiłam zacząć z innej strony. Sama przeczytałam jej na głos "Żabę" (wychodząc z założenia, że może spodoba jej się książka osadzona w czasach nieco jej bliższych, choć akcja dzieje się na 4 miesiące przed jej urodzeniem). I oto wrażenia:

Rozbawił ją opis porannej rutyny Żaby.
Z niedowierzaniem słuchała o wszystkich przygodach w dniu 1 maja.
Wolfiego mogłaby spotkać na żywo - spodobał jej się.
Dlaczego Żaba jest taka niedobra dla Żeromskiego?
Scena wizyty Wolfiego u Laury wieczorem - to całe wspinanie po rynnie, "byłem tu i patrzyłem jak śpisz", "czy mogłabyś mnie pokochać..." została przez Młodą określona wyrażeniem - "ale krindż"...
Gdy w jednej z ostatnich scen wkracza do kuchni Fryderyk - była autentycznie zaskoczona.
Ignacy Borejko - ale koszmarny dziadunio.
Ogólne wrażenie z lektury - raczej na tak. Kilka razy odnotowałam głośny wybuch śmiechu. Pytała, czy jest jakiś dalszy ciąg, ale chyba za bardzo ja kocham, żeby skazywać na "Czarną Polewkę", więc teraz wrócimy do "Opium..."
A Wy - polecałyście komuś "Jeżycjadę" i pytałyście potem o wrażenia?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 18.11.20, 12:51
      Witaj, ach, witaj ! Herbatki ?

      Nie polecalam, stala na polce, kto z mlodziezy chcial, siegal. Obecne nastolatki, czyli pokolenia urodzone juz w XXI wieku - raczej bez przekonania.
      Eksperymentalnie jedna z forumek - czy nie vi-san ? - sklonila czy zmusila do przeczytania ktoregos z ostatnich tomow znajoma mlodziez nastoletnia. Konkluzja "kilkaset stron o niczym".

      Z czystej ciekawosci - co odpowiedzialas swojej 16-latce na "czemu Zaba jest taka niedra dla Zeromskiego" ?
      • j-oonka Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 18.11.20, 13:28
        Herbatką i jelitkiem już zostałam podjęta przy okazji jakiegoś mojego wcześniejszego posta, ale dziękuję i tak :) Zawsze to dobrze spełnić herbatkę w doborowym towarzystwie!

        W kwestii żabowych fochów - wyjaśniłam dziewczęciu, że w Musieroversum takie ostentacyjne okazywanie niechęci ma wzmagać w absztyfikantach uczucie... A Żabą, pod powłoką spokoju i opanowania, targają różne emocje, ale - jak sama zresztą przyznaje - boi się okazywania uczuć.
      • sanfran_84 Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 19.11.20, 11:00
        tt-tka napisała:

        > Eksperymentalnie jedna z forumek - czy nie vi-san ? - sklonila czy zmusila do p
        > rzeczytania ktoregos z ostatnich tomow znajoma mlodziez nastoletnia. Konkluzja
        > "kilkaset stron o niczym".
        >
        Ja z kolei pamiętam eksperyment przeprowadzony przez Forumkę kocynder, która najpierw dała czytatym dziewczęciom "Wnuczkę", a potem do porównania "Klepkę". Wnuczkowe perypetie były dla owych dziewcząt raczej wywołujące zdziwienie i średnio zrozumiałe, natomiast SzK została przyjęta bardziej niż przychylnie. Konkluzja była taka, iż nie mogły uwierzyć, że to są książki tej samej autorki. Tutaj link:
        forum.gazeta.pl/forum/w,25788,166063806,166063806,Gabrysia_w_Ciotce_.html#p169026554
          • sanfran_84 Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 19.11.20, 12:51
            tt-tka napisała:

            > Tak, slusznie, kocynder :)
            > ten wlasnie eksperyment mialam na mysli
            >
            Myślałam, że ktoś jeszcze tak eksperymentował i pamiętamy dwa różne, ale podobne wydarzenia :) Na Forum w różnych wątkach pojawiały się też inne wypowiedzi, najczęściej matek, o tym, jak do czytania Jeżycjady biorą się ich dzieci. Na pewno był wpis o tym, że "Język Trolli" jest lekturą i czyjś domowy nastolatek w ramach tego ją czytał - nie pamiętam, czy autorka napisała ostatecznie, jakie wrażenia miał po przeczytaniu, a to dopiero byłoby ciekawe, bo nie dość, że nastolatek, to jeszcze męskiego rodzaju.
    • calpurnia.tate Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 18.11.20, 13:44
      Hmm,całkiem insertujące... Za moich czasów licealnych znane mi były przypadki nauczycielek zaczytanych w Jeżycjadzie. miałam nauczanie indywidualne, co najśmieszniejsze obie te panie uczyły matematyki. Jedna miała na imię Małgosia nomen, omen.Późnej już do końca przychodziła pani Justyna, jej poprzedniczka poszła na urlop macierzyński i zrezygnowała z nauczania w szkole. natomiast koleżanki jakoś niespecjalnie czytały akurat tej sagi. Po prostu wolały inną literaturę. Teraz widzę, że te współczesne chyba nadal sięgają z zastrzeżeniem jest dużo opinii krytycznych. Poza stroną samej autorki. Gdyż tam dopuszczają, li i wyłącznie fanów. Krytycznych w ogóle nie dopuszczają. Natomiast twszelkie doniesienia, jak najbardziej akceptowalne, jak widać. Sama czytała, posiadałam też książkę z bardzo osobistą dedykacją. Niewątpliwe ostatnie Współczesne z seri po wyprowadzce na wieś są źle pisane, z błędami i posiadają multum nielogiczności. Kiepska korekta w ogóle in minus, niźli plus. Te starsze też inaczej odbierane od pewnego wieku. a dla młodych dziewcząt mogą być niezrozumiałe Istnieje szereg bardziej wartościowych pozycji do polecenia. Ja kilka razy rekomendowałam, na przykład Zabić drozda. W pierwszym tłumaczeniu, niestety współczesne do niczego. w bliskim otoczeniu raczej nie mam komu o tym mówić. Jednak ogólna konkluzja na byłaby na nie. Obrzydzać, absolutne ale chwalić tym bardziej.
    • przymrozki Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 18.11.20, 18:49
      No bo też trzeba przyznać, że Wolfi z rynną i oglądaniem śpiącej Laury to był "krindż".

      Ewentualnie broniłabym porannych ablucji Żaby. To był opis w konwencji humorystycznej. Czytelniczka miała się uśmiechnąć, że Żaba obkleja się huraganem produktów kosmetycznych w rodzaju, ilości i kolejności sugerujących raczej młodzieńczą pasję niż rozsądną dbałość o wygląd.
    • marutax Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 19.11.20, 15:25
      Swoją drogą, w temacie odbioru przez młodzież - mnie zawsze dziwił lekturowy wybór "Języka Trolli". Uważam, że to jeden z najgorszych tomów dla młodego czytelnika. Mnóstwo negatywnych zachowań i wzorców, ukazanych jako pozytywne, fałszywy obraz świata i stary-maleńki narrator odnoszący się z pogardą do reszty świata. A to wszystko bez odrobiny krytyki czy refleksji.
      W którymś momencie zastanawiałam się też, który tom NEO-Jeżycjady nadawałby się na lekturę (gdyby któryś musiał). Widzicie taki? Licząc neo tak od "Dziecka piątku", a może nawet "Córki Robrojka", żeby uczniowie odbierali realia i bohaterów jako coś w miarę współczesnego, a nie historycznego.
      • la_felicja Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 24.11.20, 20:07
        "Dziecko Piątku" chyba nadawałoby się najbardziej. Ten tom jest pięknie napisany, narratorów ma kilku, a każdy ma inny styl wypowiedzi, te same sytuacje są opisane z różnych punktów widzenia. Uczniowie mogą się identyfikować z kilkoma poruszanymi problemami (żałoba, rozwód rodziców, przemoc, osamotnienie, pierwsze nieśmiałe flirty). Pan Jankowiak - może ta postać otworzyłaby niektórym oczy na rozmaitych Panów Jankowiaków w otoczeniu?
        Kozio wprawdzie jest strasznie przemądrzały (znawca perfum! Salome!) no i ta koszmarna scena z Gabrysią i jajkiem cyklopa...raz mi się na serio przyśniła. Ale nawet tę scenę możnaby jakoś wykorzystać - choćby jako przykład nieodpowiedzialności całej rodziny z Gabą na czele.

        Na pewno nie "Tygrys i Róża" Uczniowie nie zdzierżyliby tej sceny, kiedy Nutria goni Roberta furgonetką.
      • jontrew Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 25.11.20, 15:29
        Też mnie to bardzo zdziwiło. Z Jeżycjady dałoby się wybrać lepszą książkę. "Język Trolli" jest pełen wad, do tego dla mnie osobiście jakoś wręcz odrzucający. Pamiętam z lektury, że ta książka wydała mi się taka szara, depresyjna, pełna beznadziei.
        Co do listy lektur to oprócz wymienionych prze Ciebie tomów, dodałaby też "Noelkę", myślę, że można z niej zrobić fajne i wartościowe na lekcje na kilka tematów, a samą książkę przyjemnie się czyta, więc i dzieciaki miałyby frajdę z lektury (w dodatku krótkiej i szybkiej, same plusy:)).
    • guineapigs Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 20.11.20, 19:59
      Ja troche 'od dupy strony'. Otoz kiedys, bedac wiochna i szpiegujac po zakamarkach domu i badajac 'co tam starzy czytaja' odkrylam pochowane przede mna takie rarytasy jak 'Zywoty pan swawolnych', 'Dekameron' (ktory wobec przerazeniu moich starych stal sie lektura w LO), a nawet 'Sztuke Kochania' Wislockiej. Nie musze tlumaczyc, dlaczego lektura tych evergreenow byla pokatna i ukrywana dzialalnoscia edukacyjna.
      Potem moja wlasna matka podsunela mi 'Klaudyny'. No to po tym, mimo ze legalnym, usnac sie nie dalo...
      Ale zeby nie bylo, ze u mnie w domu to tylko ruja i porubstwo, to takze bylam zachecana do Faraona czy Lalki . No tak oczywiscie pokazanych relacji damsko-meskich, i to napisanych swietnie, i takze albo glownie tych 'seksualnych' relacji - to dzis ze swieca szukac.
      Do czego zmierzam? Ze o relacjach ludzkich, w tym damsko-meskich, mozna pisac zawsze i osadzac akcje wszedzie. I dobrze napisana powiesc/wspomnienie zawsze bedzie interesujace, bedzie zaciekawialo czytelnika. A jak cos jest napisane tak tylko 'na tu i teraz' - no to sie skonczy tu i teraz.
      Naprawde nie jest istotne, czy mlodzi porozumiewaja sie golebiem pocztowym, listem czy mailem. Agatha Christi powiedziala cos mniej wiecej tak: ludzie sie nie zmieniaja, zmieniaja sie tylko okolicznosci w ktorych zyja.
      Dlaczego zatem mlodzi ludzie nie bardzo czuja Zabe a jakos lepiej Szk czy KK? Bo moze te ostatnie tomy kladly zbytni nacisk na rzeczywistosc a nie tlo tej rzeczywistosci?
      Nie robilam badan ale chyba moge zareczyc, ze kazdy dzisiejszy nastolatek wolalby poczytac Faraona (nie fragmenty czy urywki a calosc - to jest genialne dzielo) niz MM. Jak ktory co bardziej kumaty - to i Lalke (wybitne, wybitne, wybitne) czy Chlopow (tu nie mam skali - to jest objawinie, tak pisze geniusz a nie zawodowiec).
      Tylko ze problem lezy w tym, ze czesto bombarduje sie zbyt mlodych i zbyt niedoswiadczonych ludzi lekturami z najwyzszego proga - i dla nich to jest za trudne, za skomplikowane, za nudne..., I pozostaje uraz do swietnej, absolutnie genialnej literatury a pozostaje dazenie do czytania czegos fajnego, milego, gladkiego, poprawnego, ulubionego itp. Takiego czegos 'do poduszki' - zeby usnac.
      Nie wiem, jakie plany miala MM ale wg. mnie to jej te nowe tomy to sa takie mile, spokojne, do poduszki. Nie twierdze, ze to cos zlego - bo nudy do poduszki tez trzeba umiec pisac, ale tego nerwu co w Faraonie czy Lalce to tam ni mo... A jak to mowia: po owocach ich poznacie!
    • calpurnia.tate Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 25.11.20, 16:36
      Coś dopiszę do wątku. Wprawdzie będzie to dotyczyć samych początków twórczości.Otóż kilka dni temu sięgnęłam dla ogólnego przypomnienia po Małomównego/ Muszę przyznać, że nawet tam zdarzyła ku memu zdziwieniu dość zastanawiająca scena. Kiedyś dyskutowano tutaj o różnicach między dwoma wersjami starszą i poprawioną. Nawet sama odnalazłam sławny cytat o Hamlecie w tym pierwszym wydaniu. W ogóle to osoby, które miały możność uważały, że zmiany zostały dokonane bezmyślnie. Zmierzam do meritum. Rozdział dnia pierwszego lipca okazał się obecnie nieco zaskakujący. Czym? Jest sobota. Munio Ptaszkowski choruje po przejażdżce łódką. Leży w łóżku, podczas gdy matka zaczyna pracę, biblioteka zostaje otwarta. Do Rzodkiewki, natomiast przychodzi jej koleżanka. Dotąd wszystko, nawet logiczne. Jednakże później Czytelnika, szczególnie logicznego i bardziej ogarniętego może zdziwić jeden fakt. Dziewczynki rozmawiają i pada, że po południu matka z babcią i Tuniem idą na imieniny Halinki. Najstarszy,ak wiadomo chory, ona zbyt mała. Serio, pani Musierowicz, matka kilkorga dzieci wypisywała coś takiego już wtedy? Na jakieś kuriozum, zakrawa, że sześciolatka ma zostać pod opieką przeziębionego brata. Po prostu zęby same zaczynają zgrzytać. Nie mam pojęcia o tokiu myślowym przyświecającym w tym momencie osobie jako tako ogarniętej. Co to miało ukazywać? bezmyślność matki i babci. Dopiero przy obiedzie, na skutek ujawnienia szczegółowy uroczystości i żalu dziewczynki podejmują decyzję, że ją łaskawie wezmą, uwaga. zostawiając w domu chorego nastolatka..Ewentualnie jedna z nich wcześniej wróci do domu. w dzieciństwie zdarzało się mi chodzić do kuzynów, czy cioć na jakieś imprezy. również w wieku sześciu lat. Nikt tego nie traktował jakoś dziwacznie. mam brata starszego zaledwie o rok. Pamiętam dwa przypadki, kiedy nie poszłam. w obu były to po prostu typowe wyjścia dorosłych na jakieś spotkania bez udziału dzieci. Ot, kilka godzi po południu spędzonych razem ze starszym kuzynem na przy telewizyjnej konsoli Pegasus. Żadne z naszych rodziców nie zamierzało wrócić późnej, niż za dwie trzy godziny. choć wszyscy mieliśmy zarówno mamę, jak i tatę. Ja byłam najmłodsza miałam dziewięć lat. a tam w narracji wyraźnie zaznaczono, że początkowo reprezentanci Ptaszkowskich mieli wrócić, bodaj późnym wieczorem, a wręcz po północy? W tle mamy leśniczego Karwackiego, który zakrada się na strych, w skutek czego groźny osobnik zostaje sam na sam w zamkniętym na klucz domu ze swoją potencjalną, całkowicie bezbronną ofiarą. Teoretycznie nie wiadomo do czego mógłby być zdolny przy pierwotnym scenariuszu, czyli w domu zostaje młodsza dziewczynka... Co wy na to? Może w tej pierwotnej wersji inaczej to ukazano?
        • calpurnia.tate Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 26.11.20, 11:08
          tt-tka napisała:

          > Ja osobiscie nic na to. Wowczas zostawienie 14-latka samego w domu do wieczora,
          > czy zostawienie 6-latki pod opieka 14-latka nie bylo niczym bulwersujacym.

          Owszem, tylko mówimy o sytuacji , w której Munio jest chory i leży w łóżku. Niby, jak miałby się zająć siostrą?Może w normalnych warunkach byłoby dopuszczalne, jednak tutaj już wcześniej napadnięto starszą panią. Dostała w głowę i wiedzieli, że powszedniego właściciela nachodzono i przeszukiwano dom. oni, co ponownie podkreślam pierwotnie chcieli wrócić o północy co wyraźnie zaznaczono, nawet w dialogu. w przypadku zdrowego czternastolatka możemy dyskutować,jednak nie przy takich okolicznościach towarzyszących. Kompletnie też nie rozumiem matka nie chciała zabrać Rzodkiewki razem z nimi i wróci o takiej porze, by ją położyć do łózka przy okazji sprawdzić stan zdrowia syna? Tym bardziej, że rzecz dotyczyła urodzin bliskiej kuzynki nie zaś hucznego balu sylwestrowego.Z racji biblioteki wejść tam każdy mógł swobodnie w godzinach otwarcia. do czego, zresztą doszło. Wiec nadal brak w tym sensu i logiki. Żadna matka nie zostawiłaby chorego dziecka bez kontroli powierzając opiekę nad młodszym. nawet w tamtych czasach A Munio miał zapalenie ucha, kaszel i katar.
        • mamuka_z_boru Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 29.11.20, 15:42
          Mnie takoż to nie bulwersuje, ani historycznie (pamiętam zostawanie pod opieką nastoletniego rodzeństwa, a było to w czasach przedtelefonowych, więc tym bardziej rodzice mogliby mieć obawy), ani współcześnie - mam 6-letnią córkę i bez strachu zostawiłabym ją z 14-letnią kuzynką, choćby i kaszlącą.

          Grozą mi wieje raczej pomysł zostawienia dziecka samego w domu, którym ewidentnie interesują się jakieś podejrzane typy i który pozostaje otwarty na cztery wiatry przez cały dzień, a jak widać część mieszkalna nie jest jakoś specjalnie odizolowana i każdy może tam wejść nie niepokojony. Skoro ktoś nie wahał się zaatakować staruszki, to można się było spodziewać, że zaatakuje i nastolatka. Zwłaszcza, ze znając nastolatka, można się spodziewać, że usłyszawszy jakieś podejrzane dźwięki prędzej będzie odgrywał twardziela i zaskoczy włamywaczy, niż pobiegnie sprowadzić pomoc.

          Swoją drogą, nie wiem, co bym zrobiła, gdyby się okazało, że moim mieszkaniem interesują się przestępcy. Na pewno z miejsca wymieniłabym zamki, Teraz też miałabym alarm, ale akcja Małomównego dzieje się jakoś w latach siedemdziesiątych, więc niewiele można było zrobić. Ale odcięcie części mieszkalnej od publicznej i wymiana zamków to i wtedy była możliwa. No i bałabym się zostawać sama w takim miejscu, czy też zostawiać tam same dzieci.
          • calpurnia.tate Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 30.11.20, 10:30
            mamuka_z_boru napisała:


            > Grozą mi wieje raczej pomysł zostawienia dziecka samego w domu, którym ewidentn
            > ie interesują się jakieś podejrzane typy i który pozostaje otwarty na cztery wi
            > atry przez cały dzień, a jak widać część mieszkalna nie jest jakoś specjalnie o
            > dizolowana i każdy może tam wejść nie niepokojony. Skoro ktoś nie wahał się zaa
            > takować staruszki, to można się było spodziewać, że zaatakuje i nastolatka. Zwł
            > aszcza, ze znając nastolatka, można się spodziewać, że usłyszawszy jakieś podej
            > rzane dźwięki prędzej będzie odgrywał twardziela i zaskoczy włamywaczy, niż pob
            > iegnie sprowadzić pomoc.

            Zamki, by tutaj niewiele pomogły, bo intruz dostał się do środka pod pozorem korzystania z usługi w wszedł na strych. Munio zamknął dom od wewnątrz nieświadom zargrożenia. Dla jasności nie twierdziłam kategorycznie, że czternastolatkowi nie można powierzyć młodszej siostry. jednak nie choremu, który ma zapalenie ucha, kaszle i tym podobne. w konfrontacji z silnym, dorosłym mężczyzną raczej w tym układne nie miałby szans, choć właśnie chciał udawać bohatera. a mało się nie zabił wychodząc przez okno.. A świadomość obecności Rzodkiewki, zapewne jeszcze pogarszałaby sprawę. wiadomo w tym wieku miewa się szczególnie głupie pomysły. mogła na przykład
            wejść na strych z zamiarem zabawy i co w takiej sytuacji pozostawałoby starszemu bratu? Leśniczy zapewne unieszkodliwiłby oboje radykalnie i skutecznej. Droga ratunku pozostała odcięta. Zresztą mniejsza z tym Wątek dotyczył spojrzenia na Jeżycjadę przez nastolatki, albo jak widzimy to obecnie więc podzieliłam się swoim wrażeniem odnośnie tego akurat szczegółu w Małomównym. wydało mi się dziwne i nieodpowiedzialne takie postępowanie. Szczególnie przy istnieniu zagrożenia, że do domu już się włamywano i ucierała starsza pani w skutek działalności Peleryniarza. Mogła zostać zabita, a rodzina dość beztrosko do tego podeszła. Co prawda zawiadomili milicję, niewiele z tego wynikało w sumie..
        • takajedna45 Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 23.01.21, 02:58
          Mieszkałam wprawdzie w kamienicy, nie w starym domu, ale zostawianie mnie chorej w domu, gdy miałam 10 lat i więcej nie było niczym szczególnym. Byłam dość chorowita i rodzice nie mogli ciągle brać zwolnień, zatem jeśli nie było zagrożeń typu gorączka, zdarzało mi się spędzać samotnie w domu wiele godzin. I uwielbiałam to! Cisza, spokój, książki, herbata i muzyka z radia: wypas :-)
    • juls3309 Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 07.12.20, 20:40
      Chciałabym wypowiedzieć się jako JESZCZE nastolatka, która podczytuje forum już kilka lat:) Czytam Jeżycjadę od 10 roku życia (mama zaraziła mnie Kłamczuchą, bo jest fanką całej starej twórczości pani Musierowicz i tak się zaczęło). Wiem, że gdybym w tym wieku dostała po raz pierwszy do ręki jakąś część, a zwłaszcza, jeśli byłaby nowa, to byłabym zapewne zażenowana, a może wręcz momentami oburzona, bo jako dorosła osoba dostrzegam więcej absurdów (niektóre wątki i postaci brzmią jak żart). Mimo to kocham wracać do Jeżycjady, nie potrafię zliczyć ile razy przeczytałam Opium w rosole czy Noelkę. Te książki to po prostu dla mnie powrót do czegoś bardzo domowego, przytulnego, a do tego jako dziecko mogłam dużo dowiedzieć się o życiu np. w PRLu co dla mnie jako małej nastolatki było dla mnie OGROMNĄ FRAJDĄ- to wyłapywanie smaczków kiedy już podrosłam i rozumiałam czasy w jakich powstawały książki czy możliwość wyobrażania sobie mojej mamy jako nastolatki w tamtych czasach.
      Pamiętam też jak zazdrościłam koleżankom w gimnazjum, że ich lekturą jest Opium- ja byłam zachwycona, bo znałam cały kontekst, postaci z innych części i świat Borejków, a dla nich to była raczej kolejna "krindżowa" lektura, z której coś tam dowiedzieli się o PRLu i relacjach rodzic-dziecko. Widać więc, że młodzież aktualnie nie zachwyciłaby się raczej Jeżycjadą tak jak "starsze" pokolenia czy po prostu osoby, które czytają te książki od dzieciństwa.
      Teraz wracam do Jeżycjady (razem z mamą!) raczej z mocnym przymrużeniem oka, ignorując niektóre żenujące wątki czy postacie, ale zawsze z tym samym znajomym uczuciem radości i ciepła!:)
    • juls3309 Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 07.12.20, 20:46
      Chciałabym wypowiedzieć się jako JESZCZE nastolatka (za miesiąc mam 20), która podczytuje forum już kilka lat:) Czytam Jeżycjadę od 10 roku życia (mama zaraziła mnie Kłamczuchą, bo jest fanką całej starej twórczości pani Musierowicz i tak się zaczęło). Wiem, że gdybym w tym wieku dostała po raz pierwszy do ręki jakąś część, a zwłaszcza, jeśli byłaby nowa, to byłabym zapewne zażenowana, a może wręcz momentami oburzona, bo jako dorosła osoba dostrzegam więcej absurdów (niektóre wątki i postaci brzmią jak żart). Mimo to kocham wracać do Jeżycjady, nie potrafię zliczyć ile razy przeczytałam Opium w rosole czy Noelkę. Te książki to po prostu dla mnie powrót do czegoś bardzo domowego, przytulnego, a do tego jako dziecko mogłam dużo dowiedzieć się o życiu np. w PRLu co dla mnie jako małej nastolatki było dla mnie OGROMNĄ FRAJDĄ- to wyłapywanie smaczków kiedy już podrosłam i rozumiałam czasy w jakich powstawały książki czy możliwość wyobrażania sobie mojej mamy jako nastolatki w tamtych czasach.
      Pamiętam też jak zazdrościłam koleżankom w gimnazjum, że ich lekturą jest Opium- ja byłam zachwycona, bo znałam cały kontekst, postaci z innych części i świat Borejków, a dla nich to była raczej kolejna "krindżowa" lektura, z której coś tam dowiedzieli się o PRLu i relacjach rodzic-dziecko. Widać więc, że młodzież aktualnie nie zachwyciłaby się raczej Jeżycjadą tak jak "starsze" pokolenia czy po prostu osoby, które czytają te książki od dzieciństwa.
      Teraz wracam do Jeżycjady (razem z mamą!) raczej z mocnym przymrużeniem oka, ignorując niektóre żenujące wątki czy postacie, ale zawsze z tym samym znajomym uczuciem radości i ciepła!:)
    • niezabardzo Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 14.12.20, 16:13
      Moja osobista nastolatka lubi Noelkę, troszkę się z Elką utożsamia, lubi też DP. Wnuczkę skwitowała krótkim : "Boszzz... Co za paździerz" i nie doczytała do końca. W klasie ma dwie koleżanki dojeżdżające, jedną z Pobiedzisk (stacja Letnisko, przystanek za Promnem), a jedną z Biskupic (stacja "przed"). Obie świetnie ubrane, z internetem w telefonach. Bo, ponieważ, że te okolice to od dawien dawna nie jest wieś sielska i anielska z Kobylka u płotu, tylko przedmieścia Poznania dla dobrze sytuowanych, bo ziemia droga, lub "rekreacyjnych", bo i infrastruktura i tereny piękne.
      Ps: Jadłam kiedyś w karczmie "Rzepicha" i to dawno, dawno temu. Jest czysto, a w porównaniu z opisem, wręcz zacnie.
      PS 2: Co do rezerwatu i pradawnego boru...Autorce buki się z dębami pomyliły w tych okolicach, serio...
      • pi.asia Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 11.01.21, 11:36
        Co do odbioru Jeżycjady przez młode pokolenie.
        Pamiętam dyskusję, toczącą się na Forum na temat reakcji Jozina na pocałowanie przez Magdę.
        Ofkors, wszyscy wiemy, jak ten Szlachetny Rycerz Bez Skazy zareagował - złapał za kark, potrząsnął i wyartykułował groźby karalne.
        Jedna z Forumowiczek przeczytała ten fragment swemu nastoletniemu synowi, aby skonfrontować literacką fikcję z rzeczywistością, czyli jak realny, żywy nastolatek zareagowałby na taki pocałunek. Odpowiedź była interesująca.
        Otóż Młody stwierdził, że zarówno on sam, jak i każdy z jego kumpli byłby zachwycony, zaszczycony, dumny, i chwaliłby się tym na prawo i lewo, a nie znęcał się nad całującą i pisał "to nie była moja wina".
        No, ale tak zachowałby się młody chłopak, a nie stara, marudna baba, jaką jest Jozin.
    • herbacianasaszetka Re: Jeżycjada oczami współczesnej nastolatki 25.01.21, 18:28
      Może chodzi o wiek? Wszystko jest kwestią indywidualną. Miałam ok 8-11 lat, gdy czytałam jeżycjadę, więc byłam dzieckiem, a potem wczesną nastolatką. Potem była już dla mnie zbyt dziecinna. Dziś wracam z sentymentu. Być może Twoja córka wzięła się za serię za późno? Gdyby mnie ktoś podrzucił "Dzieci z Bullerbyn" w gimnazjum albo starszych klasach szkoły podstawowej, to też bym przrczytała bez większego przekonania.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka