Dodaj do ulubionych

autodestrukcyjne ciągoty Laury

15.01.21, 18:14
Po przeczytaniu wątku "Laura, co nic głupiego nie zrobi" doszłam do wniosku, że Pyza kompletnie nic nie wie o swojej młodszej siostrze.
Gdyż ponieważ albowiem Tygrys robi rzeczy zarówno głupie jak i niebezpieczne. Takie, co mogą skutkować nie banalnym skręceniem kostki czy nabiciem sobie guza, lecz - całkiem poważnie - śmiercią lub kalectwem.
Pominę tu sytuację, gdy obie panienki uciekały panu Jankowiakowi i omal nie wpadły pod autobus (spod którego wyciągnął je w ostatniej chwili), dlatego że to była ucieczka, a nie zaplanowana zabawa mająca na celu skok adrenaliny. Mamy więcej opisów "niewinnych" rozrywek Laurki:

"Można więc było obawiać się wszystkiego - na przykład tego, że Tygrysek wyrwie się Pyzie akurat na środku skrzyżowania albo ucieknie jej i przepadnie w mrocznych zaułkach dzielnicy Jeżyce." (DP)
"(...) ledwie tylko weszła do wody - rzuciła się czym prędzej na głębinę i popłynęła klasyczną żabką aż do połowy jeziora" (NiN)
"Lubiła szybką, niebezpieczną jazdę, podobnie jak uwielbiała kręcić się na karuzeli, zwanej diabelskim młynem, albo przebiegać przez jezdnię na czerwonym świetle, cudem wyskakując spod pędzących pojazdów." (TiR)
Nie pamiętam, czy wsiadając na motor Lucka założyła w ogóle kask.
Pomijając diabelski młyn, który nie jest rozrywką stricte niebezpieczną - cała ta reszta wskazuje na poważne zaburzenia instynktu samozachowawczego.
Do tego dochodzą zachowania głupie. Takie, które nie grożą śmiercią czy kalectwem, ale mogą grozić przykrymi konsekwencjami: czytanie cudzej korespondencji, podkradanie perfum, wproszenie się na siłę na czyjeś imieniny (lub wręcz przyjście bez zaproszenia) połączone z zabraniem prezentu kupionego przez kogoś innego, kradzież składkowych pieniędzy, samowolny wyjazd do innego miasta, pochopna decyzja o ślubie, podjęta bez zastanowienia.

MM pisze: "Lubiła (Laura) dreszczyk emocji i balansowanie na granicy ryzyka"(TiR), zaś w innym miejscu "Laura, osoba roztropna" (czyli taka, która nie wyjdzie z domu, bo pogoda się zmienia, scena pod koniec "Imienin")
Pani Ałtorko. Po pierwsze - konsekwencja jest piękną rzeczą. Po drugie, jakaż roztropna osoba lubi przebiegać jezdnię na czerwonym świetle? Po trzecie -takie przebieganie przed pędzącymi pojazdami nie jest balansowaniem na granicy ryzyka. Jest balansowaniem na granicy śmierci.

Mnie Laura jawi się jako osoba która w kolejnych tomach coraz dalej przesuwa granicę głupich, nieakceptowalnych zachowań, jakby CZEKAŁA, czy ktoś wreszcie zareaguje i jej - kolokwialnie mówiąc - solidnie da popalić.
Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • ako17 Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 15.01.21, 20:44
      Albo się nią bardziej zainteresuje. Zatroszczy. Zapewni, że niepokoi się o nią. Zapyta: Tygrysku, co się dzieje, kochanie? A jak nie uzyska odpowiedzi, będzie umiejętnie dochodzić przyczyny. Zajmie się nią wreszcie do jasnej cholery. Powie o ojcu choćby trochę, np.: byliśmy młodzi, zakochaliśmy się i nie mieliśmy nic. Okazało się, że Twój tata nie całkiem daje sobie radę w roli męża i ojca i to jeszcze mieszkając tutaj, na Roosevelta. Szukał swojego sposobu, wyjechał za granicę zarobić. Żebyśmy mogli kupić mieszkanie, nie siedzieć w jednym miejscu z dziadkami i ciociami. Wreszcie mieszkać we czworo w swoim mieszkaniu. W Polsce wtedy nie dało się normalnie zarabiać za normalną pracę... Ale trochę ta zagranica go za bardzo wciągnęła. Przekombinował jakiś interes, za szybko chciał zarobić, może ktoś go oszukał. I nasze drogi się rozeszły, bo został poza Polską dłużej niż myślał, na tyle długo, że tam sobie zaczął układać życie. To było bardzo trudne. Ciężko mi wracać do tych czasów. Ale widzę, że chcesz o tym wiedzieć, że brakuje Ci ojca. Było mi bardzo ciężko, czułam się porzucona, oszukana, samotna. Twoja siostra przyjęła po prostu stan rzeczy. Przyzwyczaiłam się do tej myśli, zresztą - tak było prościej, bo dla mnie to też były bolesne wspomnienia. Nie sądziłam, że dla Ciebie będzie to aż tak ważne. Widzę, że się myliłam.
      Historia, jakich wiele.
      • pi.asia Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 15.01.21, 21:06
        ako17 napisała:

        > Albo się nią bardziej zainteresuje.

        To może być dobry trop.
        Stosowny cytat:
        - Nie mogłam ich zmusić, żeby mnie polubiły... więc zrobiłam to, żeby mnie chociaż... zauważyły.
        „Zupełnie jak pani Szczepańska” - błysnęło w głowie Gabrysi.

        Gaba jako siedemnastolatka jest o niebo mądrzejsza i bardziej empatyczna niż matka dzieciom.

        Aczkolwiek to wyjasnienie tłumaczy tylko zachowania głupie. O niebezpiecznych Gaba nie wie. Dopuszcza do siebie myśl, że MOGĄ być, ale kwituje je durnym "Tygrysek miał w nosie zakazy" i nie drąży.
        • bupu Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 16.01.21, 12:42
          pi.asia napisała:

          > ako17 napisała:
          >
          > > Albo się nią bardziej zainteresuje.
          >
          > To może być dobry trop.
          > Stosowny cytat:
          > - Nie mogłam ich zmusić, żeby mnie polubiły... więc zrobiłam to, żeby mnie choc
          > iaż... zauważyły.
          > „Zupełnie jak pani Szczepańska” - błysnęło w głowie Gabrysi.
          >
          > Gaba jako siedemnastolatka jest o niebo mądrzejsza i bardziej empatyczna niż ma
          > tka dzieciom.
          >
          > Aczkolwiek to wyjasnienie tłumaczy tylko zachowania głupie. O niebezpiecznych
          > Gaba nie wie. Dopuszcza do siebie myśl, że MOGĄ być, ale kwituje je durnym "Tyg
          > rysek miał w nosie zakazy" i nie drąży.

          No toteż może o to chodziło, żeby wreszccie podrążyła. I tak, jest to dobry trop, zważywszy na to, że Gaba od pewnego momentu ma na wszystkie swoje dzieci równo wyrąbane. Przestaje się nimi interesować i cześć (i tak, mam wrażenie, że popędziła w CZ do Oksfordów i przywlekła Pyzę z powrotem na Rusfelta wyłącznie po to, żeby Miągwa z rodziną nie został sam na włościach, bo to by się skończyło jakąś katastrofą. A tak Pyza wszystko ogarnie i mamunia ma święty spokój. A małżeństwo Pyzy? A to mamunia ma w... odwłoku).
      • a_i_ola Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 16.01.21, 11:19
        ako17 napisała:

        > Albo się nią bardziej zainteresuje. Zatroszczy. Zapewni, że niepokoi się o nią.
        > Zapyta: Tygrysku, co się dzieje, kochanie? A jak nie uzyska odpowiedzi, będzie
        > umiejętnie dochodzić przyczyny. Zajmie się nią wreszcie do jasnej cholery(...)Przekombinował jakiś interes, za szybko chciał z
        > arobić, może ktoś go oszukał. I nasze drogi się rozeszły, bo został poza Polską
        > dłużej niż myślał, na tyle długo, że tam sobie zaczął układać życie. To było b
        > ardzo trudne. Ciężko mi wracać do tych czasów. Ale widzę, że chcesz o tym wiedz
        > ieć, że brakuje Ci ojca. Było mi bardzo ciężko, czułam się porzucona, oszukana,
        > samotna. Twoja siostra przyjęła po prostu stan rzeczy. Przyzwyczaiłam się do t
        > ej myśli, zresztą - tak było prościej, bo dla mnie to też były bolesne wspomnie
        > nia. Nie sądziłam, że dla Ciebie będzie to aż tak ważne. Widzę, że się myliłam.
        > Historia, jakich wiele.
        >
        Jeżu, nareszcie. Dzięki!
      • jontrew Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 17.01.21, 12:03
        ako17 napisała:

        Powie o ojcu choćby trochę, np.: byliśmy młodzi, zakochaliśmy się i nie mieliśmy n
        > ic. Okazało się, że Twój tata nie całkiem daje sobie radę w roli męża i ojca i
        > to jeszcze mieszkając tutaj, na Roosevelta. Szukał swojego sposobu, wyjechał za
        > granicę zarobić. Żebyśmy mogli kupić mieszkanie, nie siedzieć w jednym miejscu
        > z dziadkami i ciociami. Wreszcie mieszkać we czworo w swoim mieszkaniu. W Pols
        > ce wtedy nie dało się normalnie zarabiać za normalną pracę... Ale trochę ta zag
        > ranica go za bardzo wciągnęła. Przekombinował jakiś interes, za szybko chciał z
        > arobić, może ktoś go oszukał. I nasze drogi się rozeszły, bo został poza Polską
        > dłużej niż myślał, na tyle długo, że tam sobie zaczął układać życie. To było b
        > ardzo trudne. Ciężko mi wracać do tych czasów. Ale widzę, że chcesz o tym wiedz
        > ieć, że brakuje Ci ojca. Było mi bardzo ciężko, czułam się porzucona, oszukana,
        > samotna.
        >
        >
        Rety, kilka zdań, a ile by one zmieniły! Ale nie, lepiej pozować na ofiarę, chlipać do herbaty i fundować dzieciom traumę. Gaba i jej podejście do życia strasznie mnie wkurza, cholerna cierpiętnica na własne życzenie.
        • bupu Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 17.01.21, 20:50
          jontrew napisała:


          > Rety, kilka zdań, a ile by one zmieniły! Ale nie, lepiej pozować na ofiarę, chl
          > ipać do herbaty i fundować dzieciom traumę. Gaba i jej podejście do życia stras
          > znie mnie wkurza, cholerna cierpiętnica na własne życzenie.

          E, Gabunia sobie całkiem wygodne gniazdko uwiła za pomocą chlipania w herbatę. Toż nikt na nieszczęsną męczennicę paluszka zagiąć nie śmiał, bo Pypypypyziak, wszyscy chodzili na paluszkach dookoła betonowego centrum i cackali się jak ze śmierdzącym jajeczkiem. Do tego stopnia, że gdy rodzina dowiedziała się o ciąży Róży, akurat obecne na miejscu siostry rzuciły się automatycznie pocieszać Gabę, a nie faktyczną właścicielkę ciąży i związanych z nią problemów.
    • tt-tka Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 15.01.21, 20:45
      Nie jestem zdecydowana... owszem, moglo to byc testowanie granic, a moglo byc upodobanie do skokow adrenaliny. Obie wersje prawdopodobne.

      Czy Roza nie wie nic o swojej siostrze, czy tylko woli nie mowic tego matce, bo sie mamusia zmartwi i zaplacze - takze nie wiemy :)
    • przymrozki Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 16.01.21, 13:54
      Teoretycznie mogłoby być tak, że Tygrys lubi dreszczyk emocji, odkrywanie nowych rzeczy i podróże, ale ma dość instynktu samozachowawczego, żeby nie przekraczać rozsądnego poziomu ryzyka. Wycofanemu domatorowi, czyli większości Borejków, mogłoby się to zdawać życiem na krawędzi, ale trzeźwa ocena poczynań Laury musiałaby być taka, że nic poważnego jej nie grozi. "Jedyny" problem jest taki, że to nie bardzo zgadza się z postacią - Tygrys wcale nie szuka przygód, a podróżą jego życia jest długi weekend w Wilnie.

      Swoją drogą, skąd czternastoletnia Laura znała "szybką, niebezpieczną jazdę"? I to na tyle, żeby wiedzieć, że ją lubi, a nie tylko że wygląda fajnie i miałaby ochotę spróbować?
      • tt-tka Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 16.01.21, 14:22
        przymrozki napisała:

        > Teoretycznie mogłoby być tak, że Tygrys lubi dreszczyk emocji, odkrywanie nowyc
        > h rzeczy i podróże,

        Nie, nie, przeslanek do takiej oceny imo brak. Dreszczyk emocji nie wiaze sie obligatoryjnie z odkryciami i podrozami, a gdy konkretnie o Laure chodzi, jej sprawia wyrazna frajde - a i zapewnia porcje emocji - granie komus na nerwach. W tym miesci sie i nachodzenie Idy, i dreczenie innych w sposob mniej czy bardziej wyszukany, ale zawsze dla ofiary uciazliwy, i to smiganie kierowcom przed nosem. Wiaze sie to z poczuciem zajefajnosci samej Laury, ale zawsze czyims kosztem.

        >ale ma dość instynktu samozachowawczego, żeby nie przekracz
        > ać rozsądnego poziomu ryzyka.


        Sadze raczej, ze ona nie umie ocenic ryzyka...
        • ako17 Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 16.01.21, 14:39
          tt-tka napisała:

          > , jej sp
          > rawia wyrazna frajde - a i zapewnia porcje emocji - granie komus na nerwach.
          > W tym miesci sie i nachodzenie Idy, i dreczenie innych w sposob mniej czy bardz
          > iej wyszukany, ale zawsze dla ofiary uciazliwy, i to smiganie kierowcom przed n
          > osem. Wiaze sie to z poczuciem zajefajnosci samej Laury, ale zawsze czyims kosz
          > tem.

          >
          >
          > Sadze raczej, ze ona nie umie ocenic ryzyka...
          >
          >
          o, to to.
          • przymrozki Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 16.01.21, 16:42
            Z drugiej strony, Laura nigdy nie zrobiła nic niebezpiecznego ot tak, dla adrenaliny. Jej wycieczka do Torunia była dobrze zaplanowana i w zasadzie niezbyt ryzykowna. Na dodatek miała konkretny cel. Tygrys robił głupoty, ale nie takie, które mogły zagrozić jego zdrowiu, życiu lub czci.

            Nie wliczam tutaj wybryków wieku dziecięcego, przy pływaniu z gorączka mógł działać brak świadomości zagrożenia i chęć zagrania ciotce na nosie.
            • bupu Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 16.01.21, 16:55
              przymrozki napisała:

              > Z drugiej strony, Laura nigdy nie zrobiła nic niebezpiecznego ot tak, dla adren
              > aliny. Jej wycieczka do Torunia była dobrze zaplanowana i w zasadzie niezbyt ry
              > zykowna. Na dodatek miała konkretny cel. Tygrys robił głupoty, ale nie takie, k
              > tóre mogły zagrozić jego zdrowiu, życiu lub czci.

              Za pozwoleniem, a przebieganie na czerwonym, tuż przed pędzącymi samochodami? Grozi zdrowiu i życiu, a ewidentnie niczemu konkretnemu nie służy.

              Oraz czci? o jakiej czci my tu mówimy?
              • przymrozki Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 16.01.21, 20:24
                bupu napisała:

                > Za pozwoleniem, a przebieganie na czerwonym, tuż przed pędzącymi samochodami? G
                > rozi zdrowiu i życiu, a ewidentnie niczemu konkretnemu nie służy.

                Problem polega na tym, że my takiej Laury nigdy nie widzimy. Kiedy dla wybrzmienia morału Tygrys ma być chodzącą autodestrukcją, to faktycznie dostajemy taką odautorską wrzutkę. Potem jednak z dokładnie tego samego źródła, dowiadujemy się, że "Laura to osoba roztropna". Bo wtedy akurat do historii potrzebna nam Laura rozważna. To się po prostu nie składa w logiczną całość. Bardzo podobnie jest np. z Natalią - można znaleźć fragmenty dowodzące, że to wcielona empatia i takie, że kobita ma najpewniej jakieś zaburzenia ze spektrum autyzmu, bo jej brak względu na innych jest zaskakujący.

                Przez większość akcji podrośnięta Laura to raczej wycofana dziewczyna, która siedzi w domu z książką, nie zawiera zbyt wielu nowych znajomości, nie chodzi na imprezy i nie rusza się z Poznania (jeden wyjazd do Torunia dokładnie planuje). Ślubu z Wolfim Laura ostatecznie nie wzięła, zrezygnowała akurat w tym momencie, w którym kończyła się zabawa i pojawiało się dla niej jakiekolwiek ryzyko. No ok, w wieku lat osiemnastu wsiadła z kolegą na skuter, chociaż było ślisko.




                • tt-tka Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 16.01.21, 22:21
                  Ta podrosnieta i wycofana Laura rzuca sie nachalnie na kazda pare portek w zasiegu reku. Bez cienia instynktu samozachowawczego, rozpaczliwie i destrukcyjnie wlasnie, oraz calkiem bezmyslnie, byle zlapac i nie puscic. Zatem i w innych dziedzinach mogla sie wlasnie tak zachowywac.
                  • przymrozki Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 17.01.21, 10:43
                    tt-tka napisała:

                    > Ta podrosnieta i wycofana Laura rzuca sie nachalnie na kazda pare portek w zasi
                    > egu reku. Bez cienia instynktu samozachowawczego, rozpaczliwie i destrukcyjnie
                    > wlasnie, oraz calkiem bezmyslnie, byle zlapac i nie puscic. Zatem i w innych dz
                    > iedzinach mogla sie wlasnie tak zachowywac.

                    To prawda, Laura jest zdesperowana w poszukiwaniu pary portek. Ale ona od swoich kolejnych ofiar chce stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa - małżeństwa i pewności bycia przez kogoś kochaną. Wcale nie o ognisty związek jej chodzi.
                    • tt-tka Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 17.01.21, 14:12
                      przymrozki napisała:

                      > tt-tka napisała:
                      > rzuca sie nachalnie na kazda pare portek
                      > w zasi
                      > > egu reku. Bez cienia instynktu samozachowawczego, rozpaczliwie i destrukc
                      > yjnie
                      > > wlasnie, oraz calkiem bezmyslnie,
                      .
                      >
                      > To prawda, Laura jest zdesperowana w poszukiwaniu pary portek. Ale ona od swoic
                      > h kolejnych ofiar chce stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa - małżeństwa i pe
                      > wności bycia przez kogoś kochaną. Wcale nie o ognisty związek jej chodzi.

                      niemniej robi to bezmyslnie i ryzykancko
                      • przymrozki Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 18.01.21, 15:58
                        tt-tka napisała:

                        > niemniej robi to bezmyslnie i ryzykancko

                        Tak, dlatego zgadzam się, że zniknięcie Laury na noc powinno wzbudzić panikę opiekunów. Kiedy na Roosevelta grano w szachy, Tygrys mógł stawać się ofiarą dorosłego mężczyzny, który miał zamiary bezecne i przestępcze. Laura mogła być sobie rozsądna jak na swój wiek, ale cóż by to dało wobec fizycznej napaści.

                        Tylko że to nie było ryzyko podejmowane przez Laurę świadomie, wręcz przeciwnie, ona planowała cały wyjazd tak, żeby, w miarę możliwości, być bezpieczna. Dlatego uważam, że ona nie miała natury ryzykantki.
                • pi.asia Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 16.01.21, 22:32
                  przymrozki napisała:


                  > Przez większość akcji podrośnięta Laura to raczej wycofana dziewczyna, która si
                  > edzi w domu z książką, nie zawiera zbyt wielu nowych znajomości, nie chodzi na
                  > imprezy i nie rusza się z Poznania (jeden wyjazd do Torunia dokładnie planuje).

                  Jeno wpycha się na siłę na imieniny Lelujków, choć jej nikt nie prosił. Wpycha się na Sylwestra do Ocarabessów. W Nowy Rok też tam sunie. Na wyjazd na koncert też się wprasza, pociągnięta magnetyczną siłą Franza. Po czym przerzuca się na Lucka, bo wyraził zainteresowanie. Pod kościołem zaczepia ludzi, "robiąc wywiad dla Borejko Station". Wolfiego naciska na szybki ślub, choć jemu to wcale nie w głowie. To są oznaki wycofania?

                  A tam, gdzie jest proszona (śpiewanie za zakończenie roku w szkole Łusi) w ostatniej chwili strzela focha "nie, bo nie".

                  • przymrozki Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 17.01.21, 10:38
                    pi.asia napisała:


                    > Jeno wpycha się na siłę na imieniny Lelujków, choć jej nikt nie prosił.

                    To są oznaki bezczelności, złośliwości (względem siostry) i braku dobrego wychowania. Laura wcale nie ma łatwości nawiązywania relacji ani potrzeby ich utrzymywania. Podobnie zresztą jak Róża, ale to inna kwestia.

                    Wpycha
                    > się na Sylwestra do Ocarabessów.

                    Ale przed wejściem tchórzy i chce odejść. Do domu Oracabessów wprowadza ją smarkaty Józinek.



                    • pi.asia Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 17.01.21, 12:37
                      przymrozki napisała:


                      > Ale przed wejściem tchórzy i chce odejść. Do domu Oracabessów wprowadza ją smar
                      > katy Józinek.

                      A następnego dnia nie ma juz żadnych oporów. To ona inicjuje wizytę. Nikt jej nie zapraszał.
                      Do Lelujków też idzie nieproszona, i to wbrew woli całej rodziny. Babci tylko znacząco chrząka, a dziadek cytuje Marka Aureliusza. Laura zaś bierze prezent, który Pyza kupiła Luckowi. Biła od niej wściekłość i determinacja.
                      Potem u Lelujków, Lucek zaprasza Pyzę do kawiarni, a Laura mówi "Idę z wami". I idzie! Dopiero Bernard odciąga ją od Pyzy i Lucka.

                      Wycofana to jest w tej rodzinie Natalia. Absolutnie nie Laura.
                      A jej "siedzenie nad książkami" widzimy w zasadzie jeden raz, gdy zasypia przy biurku, ucząc się do matury.
                    • pi.asia Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 17.01.21, 20:22
                      przymrozki napisała:

                      > pi.asia napisała:
                      >
                      >
                      > > Jeno wpycha się na siłę na imieniny Lelujków, choć jej nikt nie prosił.
                      >
                      > To są oznaki bezczelności, złośliwości (względem siostry) i braku dobrego wycho
                      > wania.

                      Bezczelność idzie w parze z wycofaniem? Ciekawe połączenie!
                      I tu nie chodzi o złośliwość względem siostry, tylko o fascynację Wiktorem:

                      Jedna tylko Laura czuła się źle; ponieważ ani razu nie spojrzał na nią ten, którego zainteresowania oczekiwała najbardziej: Wiktor. (...)A więc trzeba będzie dołożyć starań, żeby zatrzeć i pozbawić znaczenia te przykre oznaki tak młodego wieku.
                      >

                      Laura wymusza na siostrze deklarację "wezmę ze sobą Laurę" i przerywa w pół słowa protest matki A co do Laury... - Pójdę! - rzuciła Laura krótko i ostro.

                      Potem ta "wycofana" Laura zmienia trasę, którą chodzi do szkoły, byle tylko pobyć trochę z Wiktorem. Dla mnie to już zakrawa na lekkie narzucanie się, a nie wycofanie.


                    • pi.asia Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 17.01.21, 20:30
                      przymrozki napisała:

                      >Laura wcale nie ma łatwości nawiązywania relacji ani potrzeby ich utrzym
                      > ywania.

                      Czy my na pewno piszemy o tej samej Laurze? Laurze, która zaczepia ludzi na ulicy, Laurze, która błyskawicznie zaprzyjaźnia się z Filipem, Markiem, panem Jankowiakiem, Robrojkiem, Bernardem i całą masą innych ludzi?
                      >
                      • tt-tka Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 17.01.21, 21:52
                        pi.asia napisała:

                        > przymrozki napisała:
                        >
                        > >Laura wcale nie ma łatwości nawiązywania relacji ani potrzeby ich utrzym
                        > > ywania.
                        >
                        > Czy my na pewno piszemy o tej samej Laurze? Laurze, która zaczepia ludzi na uli
                        > cy, Laurze, która błyskawicznie zaprzyjaźnia się z Filipem, Markiem, panem Jank
                        > owiakiem, Robrojkiem, Bernardem i całą masą innych ludzi?
                        > >

                        Ona sie nie zaprzyjaznia. Imo. Kontakt nawiazuje latwo, ale nie osiaga tych efektow, o ktore jej chodzi - Filip ja wykorzystal (a ona czula sie sprawczynia, nie narzedziem), Marek zaczal olewac jak wszystko wokol, Robroj potepil, a jej potrzeby olal rowno, bo Gabunia wazniejsza, Bernard jest jaki jest dla wszystkich, a nie szczegolnie i wylacznie dla niej.
                        Ciekawy i inny jest zwiazek z panem Broneczkiem, ktory ja potraktowal jak rozpuszczone dziecko i zaczal dyscyplinowac - i jego zabiegom dyscyplinujacym Laura sie poddaje (choc marzenia o nim jako jej rycerzu snuje swoja droga, o ile pamietam), wyraznie jej to jednak bylo potrzebne, ktos, kto jasno okresli granice i bedzie ezgekwowac ich nieprzekraczanie. Niemniej i to nie potrwalo zbyt dlugo, skonczylo sie wysylanie dziewczyn na wakacje do Pobiedzisk i juz Laura ani sama nie pojedzie (a jest w tym wieku, co Orelka, kiedy na wariata i w ciemno ruszyla do babci), ani nawet nie wspomni.
                        • pi.asia Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 17.01.21, 23:03
                          Fakt, źle użyłam słowa "zaprzyjaźnia się". Chodziło mi o tę łatwość nawiązywania relacji, o której Przymrozki pisze, że Laura jej nie posiada.
                          Do listy osób, z którymi Laura nawiązuje relacje błyskawicznie, można dodać pana Gruszkę i pana Fidelisa.
                          To, że te relacje są płytkie i nie prowadzą do głębszej zażyłości, to zupełnie inna historia. Nie mogą prowadzić, bo Laura jest zbyt skoncentrowana na sobie. Jednak tu dyskutujemy o samym rozpoczęciu znajomości.
                          Inna sprawa - czy Filip faktycznie ją wykorzystał? To nie on zadzwonił do niej, pytając o zamiary Natalii, tylko odwrotnie, więc to ona jednak była sprawczynią. To ona z własnej woli dawała mu znaki podczas tego idiotycznego pościgu. To ona w końcu zawiadomiła go o dacie powrotu Natalii z Cypru. Czy osiągnęła ten efekt jaki chciała? W NiN na pewno tak - nasłuchała się komplementów, czuła się potrzebna. W sumie, gdyby nie ona, nie byłoby całej tej historii.
                          Co do Marka - on jej przecież nie olał! Gorzej - dla uniknięcia łezek Tygrysa, co to chciał zagrać w makao, olał swoją świeżo poślubioną żonę! Później też - o ile pamiętam - grywali razem w karty. A jeszcze później Marek zapadł w sen, pozbawiając swego towarzystwa wszystkich, nie tylko i wyłącznie Laurę.
                          • tt-tka Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 18.01.21, 14:10
                            pi.asia napisała:


                            > Inna sprawa - czy Filip faktycznie ją wykorzystał? To nie on zadzwonił do niej,
                            > pytając o zamiary Natalii, tylko odwrotnie, więc to ona jednak była sprawczyni
                            > ą. To ona z własnej woli dawała mu znaki podczas tego idiotycznego pościgu. To
                            > ona w końcu zawiadomiła go o dacie powrotu Natalii z Cypru. Czy osiągnęła ten e
                            > fekt jaki chciała? W NiN na pewno tak - nasłuchała się komplementów, czuła się
                            > potrzebna. W sumie, gdyby nie ona, nie byłoby całej tej historii.

                            Mialam na mysli pozniejszy okres (Imieniny), gdy Laura jest "malym wywiadowca Filipa" i swietnie sie w tej roli czuje, chwalona przez niego, ustawiajaca zycie ciotce - poki wszystko nie runelo z hukiem. Ciotka przestaje sie jej bac, przestaje ja zauwazac, a potem znika z zasiegu, Filip tez znika i Laura staje sie niewazna dla nich, nieobecna w ich zyciu.



                            > Co do Marka - on jej przecież nie olał! Gorzej - dla uniknięcia łezek Tygrysa,
                            > co to chciał zagrać w makao, olał swoją świeżo poślubioną żonę! Później też -
                            > o ile pamiętam - grywali razem w karty. A jeszcze później Marek zapadł w sen,

                            Znacznie wczesniej - od kiedy Ida wyciagnela Marka do piwnicy, czyli juz w Pulpecji, Marek takze jest poza zasiegiem. Sporadycznie pojawia sie na rodzinnych swietach, ale bardzo szybko milknie i juz nie grywa z Laura ani jej nie adoruje.

                            > p
                            > ozbawiając swego towarzystwa wszystkich, nie tylko i wyłącznie Laurę.

                            Ale jej nie interesuja "wszyscy", tylko ona sama. Ona juz Marka nie ma, nie moze pogrywac, nie moze zloscic ciotki.

                            Wlasnie o tym pisalam - kazdy poczatek jest dla Laury obiecujacy, a pozniej sie szybciutko sypie.
                          • przymrozki Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 18.01.21, 15:47
                            pi.asia napisała:

                            > Fakt, źle użyłam słowa "zaprzyjaźnia się". Chodziło mi o tę łatwość nawiązywani
                            > a relacji,

                            Bo kokieteria w wieku dziecięcym (Laura "przyjaźniąc" się z Filipem miała dziesięć lat) zupełnie nie wyklucza wycofania w wieku późniejszym. Znacznie wiarygodniej opisana Geniusia była bardzo otwartym dzieckiem, a wyrosła na cichą i nieśmiałą Aurelię.

                            Laura w wieku dojrzewania i później nie jest kontaktowa i towarzyska. Jest wycofana. Nie ma fobii społecznej, więc jest w stanie inicjować rozmowy, jeżeli chce lub potrzebuje. Ale tę potrzebę ma mocno niewybujałą, w niższych stanach normy. To nie jest typ ekstrawertycznej kobiety, która odważnie rzuca się w cokolwiek, co zapewnia jej dreszcz emocji. To jest cicha samotnica, która chciałaby już mieć oddanego jej męża.
                            • tt-tka Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 18.01.21, 16:09
                              O, nie zgadzam sie. Laura nie jest samotnica z wyboru i upodobania, ona odstrasza wlasnie swoja zachlannoscia, "rzucaniem sie" na obiekt. Po prostu to, to, co przedtem dzialalo (na panow sporo od niej starszych) obecnie nie dziala na niewiele starszych (rowiesnicy jej nie interesuja). Bo zachwycona soba, zgrywajaca sie na madrale 7- czy 10-latka w wieku lat 14 i wiecej jest juz tylko nieprzyjemnym zarozumialcem. To, co bawi czy smieszy u dziecka denerwuje u podlotka, a staje sie nieznosnie u doroslej dziewczyny. Tak samo bylo z Ignasiem...
                            • pi.asia Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 18.01.21, 20:57
                              przymrozki napisała:


                              > Laura w wieku dojrzewania i później nie jest kontaktowa i towarzyska. Jest wyco
                              > fana.
                              Wszystkie akcje z Lelujkami maja miejsce, gdy Laura ma 14 lat, więc jest jak najbardziej w wieku dojrzewania! Odwiedziny u Ocarabessów także. Więcej - Laura jest wściekła i zawiedziona, że nikt jej nie zaprosił na Sylwestra.

                              > To nie jest typ ekstrawertycznej kobiety, która odważnie rzuca się w cokolwiek, co zapewnia jej dreszcz emocji.
                              Przede wszystkim nie jest kobietą, tylko dziewczyną. I właśnie emocji chce mieć jak najwięcej. Wszystko jedno w jaki sposób i czyim kosztem osiągniętych.

                              >To jest cicha samotnica, która chciałaby już mieć oddanego jej męża.
                              Laura cichą samotnicą? Poproszę jakiś cytat, który to potwierdza. Dziewczyna - jak juz napisano wcześniej - rzuca się na każde męskie portki w pobliżu ( Lelujkowie, Franz, Wolfi) i to ona inicjuje rozmowy i spotkania!
                              • sowca Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 21.01.21, 14:48
                                Dla mnie też to typ samotnicy, pominąwszy namiętne poszukiwanie chłopa. Nie ma żadnej relacji z żadną osobą poza Pyzą, a i to niewiele. Wspomniana jest koleżanka z Zakopanego i nikt wiecej, ba, Laura w rodzinie ma kontakt tylko z dziadkiem. Ciotki i kuzyni raczej jej nie lubią.
                                • bupu Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 21.01.21, 16:22
                                  sowca napisała:

                                  > Dla mnie też to typ samotnicy, pominąwszy namiętne poszukiwanie chłopa. Nie ma
                                  > żadnej relacji z żadną osobą poza Pyzą, a i to niewiele. Wspomniana jest koleża
                                  > nka z Zakopanego i nikt wiecej, ba, Laura w rodzinie ma kontakt tylko z dziadki
                                  > em. Ciotki i kuzyni raczej jej nie lubią.


                                  Tyle że, moim zdaniem, Larwa nie jest ani trochę samotnicą z wyboru i upodobań. Powodem dla którego nie ma przyjaciół, znajomych i lubiących ją krewnych jest to że ona nie umie utrzymywać relacji z innymi, z racji, że to stworzenie wredne i egoistyczne, a nie to, że tych relacji nie chce. Laura uwielbia kontakt z innymi, bycie w centrum zainteresowania, zapewne dlatego, że jej rodzina, z mamusią na czele, tego zainteresowania skąpiła jak Harpagon (i zapewne również dlatego Larwa nauczyła się nad wyraz nieprzyjemnych strategii na pozyskiwanie tej uwagi). Mam również wrażenie, że za tą hardą tygrysią fasadą zaczął się pewnym momencie kryć także lęk przed odrzuceniem, stąd trzymanie wszystkich na dystans, przy jednoczesnymobsesyjnym poszukiwaniu tego jedynego, co zaślubon legitnie przed ołtarzem, odrzucić jej mógł nie będzie (bo z takiego ślubu w Borejwersum zwalnia wszakże tylko zgon).
                        • ako17 Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 18.01.21, 12:13
                          tt-tka napisała:

                          >
                          > Ciekawy i inny jest zwiazek z panem Broneczkiem, ktory ja potraktowal jak rozpu
                          > szczone dziecko i zaczal dyscyplinowac - i jego zabiegom dyscyplinujacym Laura
                          > sie poddaje (choc marzenia o nim jako jej rycerzu snuje swoja droga, o ile pami
                          > etam), wyraznie jej to jednak bylo potrzebne, ktos, kto jasno okresli granice i
                          > bedzie ezgekwowac ich nieprzekraczanie. Niemniej i to nie potrwalo zbyt
                          > dlugo, skonczylo sie wysylanie dziewczyn na wakacje do Pobiedzisk i juz Laura
                          > ani sama nie pojedzie (a jest w tym wieku, co Orelka, kiedy na wariata i w ciem
                          > no ruszyla do babci), ani nawet nie wspomni.
                          >
                          >

                          Dla mnie w ogóle ta relacja Tygrysa z p. Bronkiem jest jakimś curiosum. Popatrzcie: wszyscy panowie, których Laura usiłowała wciągnąć na swoją orbitę, byli całkiem lub bardzo atrakcyjni (epuzerzy ciotek: Filip, Marek, Baltona, następnie absztyfikanci Pyzy). Robrojkiem się chyba nie interesowała. Pan Broneczek pewnie też miał się nią zachwycać, ale coś nie pykło. To się "poddała" takiej zwykłej relacji ze starszym panem, bez kokieterii. Chociaż, co tam sobie wyobrażała, to jej :).
                          Natomiast nie mogę zrozumieć co ona robiła na rokrocznych wakacjach w Pobiedziskach (póki jeszcze pp. Jankowiak byli godni gościć pod swym dachem Pyziakówny). O ile Pyzę tam widzę, jak pomaga gotować, sprzątać i czyta książki w ogródku, to co tam robiła Laura? Kogo kokietowała, komu grała na nerwach, kim próbowała manipulować?
                          • pi.asia Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 18.01.21, 12:58
                            ako17 napisała:


                            > Natomiast nie mogę zrozumieć co ona robiła na rokrocznych wakacjach w Pobiedzis
                            > kach (póki jeszcze pp. Jankowiak byli godni gościć pod swym dachem Pyziakówny).
                            > O ile Pyzę tam widzę, jak pomaga gotować, sprzątać i czyta książki w ogródku,
                            > to co tam robiła Laura? Kogo kokietowała, komu grała na nerwach, kim próbowała
                            > manipulować?

                            Pewnie Arturkiem-Gburkiem ;)

                            A co robiła Laura? O, pani Marta nie pozwoliłaby Laurze na dolce far niente. Przecież ona od razu ją osadza: A wy dokąd? Fartuchy nakładać, naczynia zmywać!
                            I panienka poddaje się temu rygorowi bez szemrania. Być może duży wpływ ma na to obecność pana Bronka, którego Laura wyraźnie szanuje.
                            Oj, gdyby tak wysłać Laurę na dłużej do Pobiedzisk, to państwo Jankowiakowie nadrobiliby ewidentne braki w jej wychowaniu. Być może właśnie z tego powodu przestali być godni goszczenia Pyziakówien - bo czegoś wymagali, czegoś zabraniali, i - przede wszystkim - za dużo mówili, zamiast dyskretnie milczeć. A, i jeszcze zlecali pracę ponad siły i godność Gabrysinej córki - kazali rwać wiśnie, podlewać kwiatki, może nawet - o zgrozo - wyrywać chwasty???
            • tt-tka Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 16.01.21, 16:59
              Hm. Na osniezonej i sliskiej drodze wsiadla na motor (czy skuter) z Luckiem. Nie wiedzac, jak on jezdzi, bedac ubrana na podroz autem, nie dwusladem. A starsza byla od TiRowskiej Laury o piec lat. Pojechala w Polske brac slub z Wolfim znanym jej , ilez to ? miesiac, dwa ?
              Podroz do Torunia nie byla zaplanowana, nawet jesli jej sie zdawalo inaczej. Mogla ciotki nie zastac (jak i nie zastala).
              • bupu Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 16.01.21, 17:38
                tt-tka napisała:

                > Hm. Na osniezonej i sliskiej drodze wsiadla na motor (czy skuter) z Luckiem. Ni
                > e wiedzac, jak on jezdzi, bedac ubrana na podroz autem, nie dwusladem. A starsz
                > a byla od TiRowskiej Laury o piec lat. Pojechala w Polske brac slub z Wolfim zn
                > anym jej , ilez to ? miesiac, dwa ?

                Na samiućkim początku CP Larwa wsomina, że od jej pierwszego pocałunku z Wolfim minęły dwa miesiące.
                Niemniej jednak zbliżająca się do trzydziestki Ida Borejko wyszła (czy raczej wybiegła) za Mareczka po trzech miesiącach znajomości, a już pierwszego dnia tejże wiedziała iż chce go poślubić. Należy zatem stwierdzić, że Larwa nie odbiegała od BorejNormy pod tym względem.
            • pi.asia Re: autodestrukcyjne ciągoty Laury 16.01.21, 17:08
              przymrozki napisała:

              > Z drugiej strony, Laura nigdy nie zrobiła nic niebezpiecznego ot tak, dla adren
              > aliny.

              ????
              Przebieganie na czerwonym świetle i "wyskakiwanie cudem spod pędzących pojazdów" nie jest według Ciebie niebezpieczne?
              Otwartym tekstem stoi w TiR: Lubiła dreszczyk emocji i balansowanie na granicy ryzyka.
              Czyli Laura robi to właśnie dla adrenaliny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka