Dodaj do ulubionych

OT - "Koniec samotności"

21.01.21, 13:44
Gdzie się mam wyżalić, jak nie tutaj?
Kilkanaście lat temu przeczytałam "S@motność w sieci". Książka zrobiła na mnie potężne wrażenie, kosztowała trochę łez, trochę dołków psychicznych, trochę zachwytów i sporo nieparlamentarnych wyrazów, wyartykułowanych pod adresem głównej bohaterki. Kto czytał, ten wie o co chodzi.
No i kiedy internet podsunął mi znienacka reklamę książki "Koniec samotności" z podtytułem "kontynuacja historii miłosnej", to się na to łapczywie rzuciłam.
I żałuję.
Bo miałam nadzieję na ukazanie dalszych losów Jej i Jakuba - w końcu jak "kontynuacja" to kontynuacja, do licha!
A dostałam historię miłości Jakuba (syna bezimiennej bohaterki "S@motności") i Nadii. Taką trochę nijaką, bezbarwną, smętną i poszarpaną licznymi dygresjami i retrospekcjami. W dodatku wszystkie te dygresje i retrospekcje tez są pocięte na kawałki i porozrzucane po całej książce.
Owszem, ONA pojawia się w książce, już na samym początku. Później dowiadujemy się, że miała na imię Agnieszka i że z synem Jakubem ma niezwykle bliski kontakt, tak bliski, że aż nienaturalny i - w moim odczuciu - mocno niepokojący.
Odnośnie Jakuba z "S@motności" - dowiadujemy się, że obecnie przebywa w Australii. I tyle.
Treści zasadniczo czepiać się nie będę, jest jaka jest. Co natomiast mnie potężnie rozzłościło - to megalomania i samozachwyt autora.
Wiecie, że w tej powieści główna bohaterka, Nadia, czyta "S@motność w sieci"? Zresztą nie tylko ona! Nie chce mi się kartkować książki, ale postaci, które czytały/czytają "Samotność..." jest sporo. Nawet przypadkowy przechodzień (a może pasażer w tramwaju), który - widząc w rękach Jakuba charakterystyczną czarno-szarą okładkę - zaczyna pean pochwalny na cześć tej książki. I nastolatka, która stoi obok, też się dołącza do rozmowy, oczywiście zachwycając się książką.
Pal sześć, że autor każe bohaterom wychwalać swoje poprzednie dzieło. Gorzej, że w pewnym momencie sam, jako narrator odautorski, rozpływa się w zachwytach! To już jest mocno niesmaczne.
Żeby żenada była pełna, autor nie zaniedbuje nawet poinformowania czytelnika, że "S@motność..." miała kilka wydań, a co za tym idzie - różne okładki. I te okładki są opisane...
Czytając tę książkę (a także poprzednią) zwróciłam uwagę na jeszcze jeden drobiazg - na imiona głównych bohaterów. W użytku są głównie trzy litery, od których zaczynają się te imiona.
J - jak Jakub, Jakub, Jennifer, Joachim (mąż Agnieszki), Jacek, Jim, Juan, Juanita.
A - jak Agnieszka, Ania, Asia (czyli Joanna), Alicja.
N - jak Natalia i Nadia - tylko dwa imiona, ale to najważniejsze postacie!
JAN - jak JANUSZ Wiśniewski. Przypadek? Skłonna byłabym tak uważać, gdyby nie to nachalne reklamowanie własnej powieści we własnej powieści.
Ufff, wygadałam się. Nie bijcie.
Obserwuj wątek
    • bupu Re: OT - "Koniec samotności" 21.01.21, 16:26
      pi.asia napisała:


      > Treści zasadniczo czepiać się nie będę, jest jaka jest. Co natomiast mnie potęż
      > nie rozzłościło - to megalomania i samozachwyt autora.
      > Wiecie, że w tej powieści główna bohaterka, Nadia, czyta "S@motność w sieci"?
      > Zresztą nie tylko ona! Nie chce mi się kartkować książki, ale postaci, które cz
      > ytały/czytają "Samotność..." jest sporo. Nawet przypadkowy przechodzień (a może
      > pasażer w tramwaju), który - widząc w rękach Jakuba charakterystyczną czarno-s
      > zarą okładkę - zaczyna pean pochwalny na cześć tej książki. I nastolatka, któr
      > a stoi obok, też się dołącza do rozmowy, oczywiście zachwycając się książką.
      > Pal sześć, że autor każe bohaterom wychwalać swoje poprzednie dzieło. Gorzej,
      > że w pewnym momencie sam, jako narrator odautorski, rozpływa się w zachwytach!
      > To już jest mocno niesmaczne.


      <głosem Piotra Fronczewskiego>Proszę państwa, Wysoki Sądzie, to jest masturbacja literacka!</>
      • tt-tka Re: OT - "Koniec samotności" 23.01.21, 09:37
        :) :) :)
        "masturbacja literacka !!! pyszne i trafne.

        przy czym - ja takie wrazenie (choc nie nazwane) mialam juz przy S@motnosci. Ten Jakub, ktory ma kazda, na kazda dziala tak samo, bo kobieta to jakis archetyp, a nie jednostka z konkretnymi oczekiwaniami, potrzebami i upodobaniami... przeczytalam, raz, na powtorke zupelnie nie mialam ochoty i nawet nie wiedzialam, ze powstal dalszy ciag.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka