Dodaj do ulubionych

OT: powieści dla młodzieży a ich ekranizacje

09.02.21, 16:26
O tym jak bardzo filmy Anny Sokołowskiej różnią się od Kłamczuchy, Kwiatu kalafiora i Idy sierpniowej było dużo.
A jak jest z innymi zekranizowanymi powieściami.
Bo np. w Nie głaskać kota pod włos K. Boglar pani Leśniewska sama podejmuje decyzję o podjęciu studiów, co rodzinie się średnio podoba, w serialu to ojciec i dzieci ją zapisują w tajemnicy (eliza Szybowicz dopatrzyła się w tym drugiego dna). No i w powieści Leszek jest starszy od Agnieszki, w serialu odwrotnie (być może ze względu na A. Młynarską). A przy okazji - pani Krystyna dożyła sędziwego wieku 88 lat i zmarła w 2019 r.
A ostatnio zaciekawiłem się książką Fotoplastykon K. Siesickiej na podstawie której powstał serial Dom na głowie. W serialu różnica wieku między Janą a jej rodzeństwem wynosi jakieś 10 lat, w książce zaledwie 4. No i akcja dzieje się w latach 60. Z tym, że książki na razie nie czytałem, ale pewnie forumowiczkom jest znana.
A może zniacie inne przykłady?
Obserwuj wątek
      • pi.asia Re: OT: powieści dla młodzieży a ich ekranizacje 09.02.21, 22:45
        "Dziewczyna i chłopak czyli heca na czternaście fajerek" - ekranizacja fajna, choć nieco pozmieniano w stosunku do książki.
        "Pan samochodzik" - to też było fajnie nakręcone, podobnie "Szatan z siódmej klasy".
        Ale już współczesne "Awantura o Basię" i "Panna z mokrą głową" moim zdaniem mocno spłycone i przesłodzone, mające niezbyt wiele wspólnego z pierwowzorami.
        Polecam "Awanturę o Basię" z 1959-go roku - zekranizowano wprawdzie tylko pierwszą część ksiązki, ale dziewczynka grająca Basię jest fantastyczna!!!
        • kocynder Re: OT: powieści dla młodzieży a ich ekranizacje 12.02.21, 23:38
          A mi się "Szatan..." niezbyt podobał. No, ta wersja "stara" jeszcze ujdzie, choć tez sporo zmian kompletnie bez sensu, ale nowsza (z Malajkatem jako profesorem Gąsowskim) to koszmar do oglądania tylko z dużą ilością procentów, bo na trzeźwo się nie da! Z tym, że ja jako miłośniczka Makuszyńskiego nijak nie umiem pojąć jednego: jego książki to niemalże gotowe scenariusze, z rozpisaniem na sceny (niemalże na ujęcia!) i czemu każdy kto się bierze za ekranizowanie upiera się je poprawiać?!
          "W pustyni i w puszczy" stara wersja jest o niebo (albo i kilka nieb nawet) lepsza niż nowa. Zarówno aktorsko jak i w kwestii treści. I znów - niech mi kto wyjaśni łopatologicznie: czemu, na Zeusa, Teutatesa czy tam innego Odyna twórcy uparli się zrobić ze Stasia cielę w portkach, z Nel miniwampa, Kalego po Oxfordzie...
          • marutax Re: OT: powieści dla młodzieży a ich ekranizacje 13.02.21, 16:28
            kocynder napisała:

            > Z tym, że ja jako miłośniczka Makuszyńskiego nijak nie umiem po
            > jąć jednego: jego książki to niemalże gotowe scenariusze, z rozpisaniem na scen
            > y (niemalże na ujęcia!) i czemu każdy kto się bierze za ekranizowanie upiera si
            > ę je poprawiać?!

            Tarnasowi "Szaleństwa panny Ewy" wyszły, ale wtedy właśnie mocno trzymał się pierwowzoru. No i dobrał znakomitych aktorów. Tym dziwniejsze, że przy "Szatanie..." "Awanturze o Basię" tak się popsuł.

            Mam teorię, że to dlatego, że kiedyś zmiany były podyktowane względami merytorycznymi (coś, co "grało" w powieści nie musi dobrze wypadać na ekranie) lub tzw. rzeczywistością. A teraz autorzy adaptacji próbują dopasować materiał do jakiegoś sztucznego modelu oczekiwań (młodych) widzów. Stąd na przykład dodanie w "Sponie" wątków romantycznych - bo jakże to, film dla młodzieży i nikt się w nikim nie kocha?
          • pi.asia Re: OT: powieści dla młodzieży a ich ekranizacje 15.02.21, 12:12
            kocynder napisała:

            Z tym, że ja jako miłośniczka Makuszyńskiego nijak nie umiem po
            > jąć jednego: jego książki to niemalże gotowe scenariusze, z rozpisaniem na scen
            > y (niemalże na ujęcia!) i czemu każdy kto się bierze za ekranizowanie upiera si
            > ę je poprawiać?!

            Podpisuję się pod tym pytaniem obiema rękami.
            U Makuszyńskiego jest wszystko to, co w życiu: i śmierć rodzica, i bieda, i rodzinne waśnie, i zgorzkniały/egocentryczny krewny, i choroba, i nieszczęśliwa miłość, i zazdrość... Nie są to powieści, w których wszystko jest super cacy. Główna bohaterka musi się natrudzić i w tym jej staraniu aż do skutku zawiera się cały morał powieści i jej piękno. Ale nie. Trzeba wywalić poważne/smutne wątki, bo film ma być jak budyń z soczkiem - słodki i mdły.
            Podobne książki, będące gotowymi scenariuszami to Quo Vadis i Wiedźmin. A widział ktoś DOBRĄ ekranizację?

            To jest zresztą ciekawa sprawa, że jeden z najlepszych polskich filmów - Noce i dnie - nakręcono na podstawie książki, w której prawie nie ma dialogów!
    • la_felicja Re: OT: powieści dla młodzieży a ich ekranizacje 11.02.21, 21:15
      Fotoplastykon (książka) miał, zdaje się, dwie wersje. W pierwszej babcia, która przed wojną prała na tarze, była ciągle jeszcze sprawna i miała zręczne palce, którymi robiła kolorowe kanapki.
      W nowej wersji akcja przeskoczyła o jakies 10-20 lat do przodu, babcia stała się prababcią, a przy kanapkach zastąpiła ją ciocia, jej córka. To ona miała zręczne palce, a palce prababci nie byłyby takie, bo przed wojną prała na tarze.
      Chodziło chyba o to, żeby po kilkunastu latach dopasować wiek bohaterów do nastoletniego czytelnika.

      Pamiętam, że Henryk Królik bardzo mi się podobał.
      A jednocześnie niemal łza się w oku kręci, jakie to były czasy...ten chłopak, który tak obraził Agatę tekstem, że dochowali sięz Henrykiem potomka...Jak sobie człowiek pomyśli, jakimi tekstami młodzież teraz się obrzuca...kontrast straszliwy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka