Dodaj do ulubionych

Stalowe nerwy panien młodych

20.02.21, 14:39
Zauważyliście jak stalowe nerwy mają jeżycjadowe panny młode? I tolerancję na poziomie Himalajów?

Mila. Najpierw musiała przekonac Gizelę do uszycia kostiumiku z piki, chociaż ta cudem zdobyła francuską koronkę na suknię. To jeszcze pikuś, było, minęło.
Ale w samym dniu ślubu Gizela zaczęła jej wmuszać wiązankę z groszków, ani słowem nie pisnąwszy dlaczego to jest ważne (idiotyzm kompletny), co skończyło się awanturą i prawie płaczem Mili. Potem Ignac spóźnił się na ślub, zapominając gdzie zamówił wiązankę i nie mając krawata. A ona szczęśliwa i spokojna, twierdzi, że wszystko jest w najlepszym porządku.

O ślubie Gaby wiemy tylko, że była nieporządnie, nietwarzowo uczesana i wyglądała dziwnie ubogo. Ale dla niej kwestia wyglądu nigdy nie była istotna.

Ida. No, nad nią to MM normalnie się znęcała. Oto akcje, które musiała nieszczęsna Idusia przeżyć w przeddzień i w dzień ślubu: nagłe odkrycie, że nie ma butów i bezskuteczne poszukiwania innych; uprzejme spadnięcie ojca z drabiny i jego histerie z tym związane; niewyspanie (obowiązkowa pasterka); krzywe odcięcie kawałka welonu i zapaskudzenie reszty, po czym ponowne, zapewne niezbyt udane upinanie ich przez Pulpę i Nutrię; zimne kaloryfery; wizyta teściowej; przyprowadzenie przez Gabrielę na wigilię dwóch rumuńskich dziewczynek; nagły najazd rodziców i opiekunów tychże dziewczynek; wizytę absztyfikanta samej Gabrieli; prawie przewrócenie się o druhenki, które wlazły jej pod nogi; zatrzaśnięcie drzwi wejściowych; przyjęcie w zimnym mieszkaniu (nie mieli tam nawet farelki???) i na koniec panoszenie się siostrzenic w jej pokoju.
Cud, że Ida nie wpadła w dziki szał. A powinna.

Natalia - tu mamy niewiele danych, oprócz tego, że na jej wesele naspraszano kogo się dało, łącznie z córką siostry dawnej koleżanki siostry i chłopakami, którzy podobali się Laurze i Róży.

Laura - kiecka pojechała w siną dal, makijaż został zmyty najpierw łzami, potem wodą z mydłem; fryzura zdewastowana przez pana młodego (dewastacja była połączona z wyrywaniem sporej ilości włosów); na koniec odziano nieszczęsną Laurę w stary ciuch po babci, którego spodnica "troszkę obwisała", a ona (Laura) jak reaguje? Oczywiście najpierw histerycznym płaczem, ale potem (już po przyodzianiu w ciuch) nagle poweselała i nawet tupnęła obcasikiem.

Czy którakolwiek z Was zniosłaby takie cyrki w dzień swojego ślubu bez mrugnięcia okiem?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Stalowe nerwy panien młodych 20.02.21, 14:50
      A tam, stalowe nerwy... Ida najpierw wpadla w histerie, co zrozumiale, zreszta i tak byla spieta i przygotowana na najgorsze, lacznie z tym, ze Marek sie rozmysli. Potem denerwowala sie na zimno, sygnalizujac to podniesionym glosem, w koncu ulzyla sobie awantura o welon. Zachowywala sie tak normalnie (w tych sytuacjach), jakby nie bylo Borejko :)

      Laura tez dostala dlugotrwalego ataku histerii (co zrozumiale i usprawiedliwione, tym bardziej ze rodzina zbiorowo dala pupy na calej dlugosci frontu), zmeczyla sie placzem, a potem juz ja Jadam poskromil.

      Innych panien w okolicznosciach przedslubnych nie widzimy, wiec i nic nie wiemy o ich nerwach.

      Milicja - sama kiedys wysnulas teorie, ze ona tak bardzo uparla sie udowodnic Gizeli, ze wybierajac Ygnaca wybrala najlepiej jak mozna, ze znioslaby wiecej niz wszystko. I ja sie z tym zgadzam.
      • bupu Re: Stalowe nerwy panien młodych 20.02.21, 17:02
        tt-tka napisała:

        > A tam, stalowe nerwy... Ida najpierw wpadla w histerie, co zrozumiale, zreszta
        > i tak byla spieta i przygotowana na najgorsze, lacznie z tym, ze Marek sie rozm
        > ysli. Potem denerwowala sie na zimno, sygnalizujac to podniesionym glosem, w ko
        > ncu ulzyla sobie awantura o welon. Zachowywala sie tak normalnie (w tych sytuac
        > jach), jakby nie bylo Borejko :)

        Ale gdy cała rodzina zwaliła się jej do sypialni w noc poślubną, to już Idusia zareagowała borejczo. Ja bym nie liczyła baranów z zaciśniętymi szczękami. Ja bym wyprosiła to całe towarzystwo za drzwi, rykiem wściekłej Godzilli. Łącznie z idiotycznym panem młodym.

        > Innych panien w okolicznosciach przedslubnych nie widzimy, wiec i nic nie wiemy
        > o ich nerwach.

        Derotkę widzimy, no ale Derotka to Mary Sue jak się patrzy, w dodatku zaślubiająca największego Mariana Słoja (znaczy męską wersję Mary Sue) całej serii, więc wiadomo, że wszystko musiałobyć perfekcyjne do womitów.
        • tt-tka Re: Stalowe nerwy panien młodych 20.02.21, 17:12
          bupu napisała:


          > Ale gdy cała rodzina zwaliła się jej do sypialni w noc poślubną, to już Idusia
          > zareagowała borejczo. Ja bym nie liczyła baranów z zaciśniętymi szczękami. Ja b
          > ym wyprosiła to całe towarzystwo za drzwi, rykiem wściekłej Godzilli. Łącznie z
          > idiotycznym panem młodym.

          Fakt. I takie zachowanie, jak byloby twoje, o wiele bardziej mi do Idy pasuje. Nigdy nie moglam zrozumiec, czemu ona smarkatych nie wystawila za drzwi, czemu nie wlala im, kiedy juz pozniej szarpaly za klamke i czemu mamila Natalie obietnica wspolnego wyjazdu w innym terminie zamiast powiedziec "pogrzalo cie ? chcemy byc sami i owszem, bedziesz nam przeszkadzac !"


          > Derotkę widzimy, no ale Derotka to Mary Sue jak się patrzy, w dodatku zaślubiaj
          > ąca największego Mariana Słoja (znaczy męską wersję Mary Sue) całej serii, więc
          > wiadomo, że wszystko musiałobyć perfekcyjne do womitów.


          A nawet gdyby nie bylo, to ta urocza dwojeczka ma na to wylane. Starzy chcieli wesela, niech sie starzy martwia, zeby zagralo :)
          nie wiem, czy to stalowe nerwy, czy obojetnosc na oprawe, bo jedynie wazna jest istota rzeczy, ale tak, gdyby suknie szlag trafil albo kobylka padla albo cokolwiek, to Derota poszlaby do slubu piechota i w czymkolwiek i moze nawet by sie nie zdenerwowala
    • blada_twarz3 Re: Stalowe nerwy panien młodych 20.02.21, 16:32
      Kiedy jako jedenasto- czy dwunastolatka czytałam pierwszy raz o ślubnych perypetiach Idy, jakoś nie zwróciłam szczególnej uwagi na to, że tych wpadek i wypadków jest zbyt wiele, po prostu uznałam to za zabawne zwroty akcji, choć nie powiem, że już wtedy nie irytowało mnie zachowanie Pyzy i Tygryska, a także Gabrysi, która nawet nie raczyła ich upomnieć, machinalnie tylko rzucała, że trzeba już się zbierać, podczas gdy dziewczynki panoszyły się w pokoju Idy. Z czasem jednak, im starsza byłam, z każdym powrotem do Jeżycjady zauważałam zbytnią powtarzalność wielu schematów, coraz więcej absurdu i braku sensu. Wracając jednak do fatum ślubnego i uwzględniając fakt, że mocno jest ono przerysowywane i kreowane przez autorkę na siłę - kiedy czytałam o przygotowaniach do ślubu Laury, wręcz zgrzytałam zębami. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, a to, co może było zabawnym przewrotem akcji u Idy, tutaj było czymś ogromnie irytującym. Podczas czytania fragmentów, kiedy to Aaadaamm stara się "doprowadzić Laurę do ładu", Gaba lamentuje, użalając się nad sobą, a Milicja wyskakuje z groszkami i jakimś starym, zatęchłym kostiumem, poczułam się wręcz zmieszana, nawet nie wiem, jak to nazwać. To wszystko było tak absurdalne i naciągane, że aż brak słów.
      Tak jak wspominałam, nie wyobrażam sobie takich sytuacji w rzeczywistości. Oczywiście wiadomo, że podczas przygotowań do tak ważnej ceremonii jak ślub zarówno młodym jak i ich rodzinom i bliskim towarzyszy stres, zawsze może coś nieoczekiwanie się zepsuć, nie udać, nie iść po czyjejś myśli, coś zawsze może się stać. Sama jestem w trakcie przygotowań do własnego ślubu i uważam, że po to jest jego planowanie, aby wykluczyć jak najwięcej możliwości tego, że coś pójdzie nie tak. Myślę więc, że akurat w przypadku Laury zawiodła sama organizacja. Wszystko na ostatnią chwilę, tu krawcowa szyjąca suknię z nożem przy gardle, tu Gaba zapisująca na kartce datę i miejsce ślubu (!), tu zwijanie dywanu w pokoju i zapraszanie koleżanki, bo wszyscy zapraszają na swoje śluby koleżanki, to ja też muszę. Należy też zaznaczyć, że był to 2009 rok, nie lata 80-te czy 90-te, jednak to wszystko wyglądało tak, jakby wszyscy cofnęli się w czasie. Było tyle możliwości, ale nie, wszystko na ostatnią chwilę, a potem płacz, bo fatum ślubne. Moim zdaniem nie żadne fatum, a zwykły brak organizacji i jakiegokolwiek rozsądku :)
      • bupu Re: Stalowe nerwy panien młodych 20.02.21, 18:15
        blada_twarz3 napisał(a):

        > Myślę więc, że akurat w przypadku Laury zawiodła sama organizacja. Wszyst
        > ko na ostatnią chwilę, tu krawcowa szyjąca suknię z nożem przy gardle, tu Gaba
        > zapisująca na kartce datę i miejsce ślubu (!), tu zwijanie dywanu w pokoju i za
        > praszanie koleżanki, bo wszyscy zapraszają na swoje śluby koleżanki, to ja też
        > muszę.

        A to jestchyba u Borejków tradycja rodzinna, wesela organizowane na ostatnią chwilę. Wszak rankiem w dniu zaślubin Idy i kataleptyka Milicja jeszcze nie miała do końca menu obmyślonego, a jak obmyśliła, to miała jej pomagaćw produkcji tegoż Ida.. Rozumiesz, panna młoda zamiast się upiększać przed własnym ślubem, przygotowywać ciałem oraz duchem do ceremonii, miała listki z kruchego ciasta wycinać. Z ząbkami i ogonkiem.

        W CZ za to możemy poczytać o tym jak to osiem (powtarzam, OSIEM) dni przed weselem Józwy Bezmaniernego i Derotki nikt jeszcze nie wie z czego goście będą jeść, na czym usiądą i właściwie ilu ich będzie. To, że goście ostatecznie nie żarli patykami i z liści łopianu, w dodatku na stojąco, to jest jakiś cud. A najbardziej to mnie bawi ta magiczna firma cateringowa, co to ją matka Deroty znalazła na dzień przed weselem. I ta firma, uważacie, ogarnęła na wesele jedzenie dla dwustu osób. W jakieś 24 godziny. Bez magii niewykonalne.

        Więc owszem, dziwnym nie jest, że im tam fatumy hulają...
    • scamall15 Re: Stalowe nerwy panien młodych 20.02.21, 20:59
      Mam takie wrażanie, że nie tylko dla naszej MM ale całej masy innych pisarzy i reżyserów filmowych, ślub i wesele na których nic się nie dzieje i wszystko idzie zgodnie z planem to plama na honorze ich kreatywności. Jak na złość nie mogę sobie w tym momencie nic przypomnieć, ale tendencja niewątpliwie jest.

      Natalia miała przecież jeszcze atrakcje w postaci łamiącego sobie rękę ojca, a Pyza- przewijania małej Mili na schodach kościoła...

      Czyżby tylko Pulpecji się upiekło?
          • bupu Re: Stalowe nerwy panien młodych 21.02.21, 14:23
            tt-tka napisała:

            > A Pulpostwo na wlasny slub zapomnieli obraczek, czy tez je zgubili.
            > Wyglada na to, ze tylko oba sluby Gabona byly bez fatuma :)
            >

            Na pierwszym ślubie fatumem był CKNUK wszakże, nie mówiąc o tym, że Gaba poszła do USC ubrana ubogo i nietwarzowo oraz nieporządnie uczesana. I nie wciskajcie mi, że stan wojenny i kryzys, Mila wszak potrafiła szyć. Chociaż nie zdziwiłabym się, gdyby się okazało iż Milicja uznała, iż kto zaślubia Pyziaka, zamiast dobrze ułożonego blondynka, nie zasługuje na ładny ubiór na ślub, więc ona nic szyć nie będzie.
        • scamall15 Re: Stalowe nerwy panien młodych 21.02.21, 01:13
          tt-tka napisała:

          > No klasyka, "Nie ma mocnych" ! :)
          >
          >
          Jak ''Samych Swoich'' kocham miłością wielką, to jakoś do kontynuacji nie mam serca :) Ale faktycznie coś było, kojarzę, że Pawlak latał i wyganiał gości :D

          A propos, gości z wesela przeganiała i Naczelnik Gminy Dykiel w ''Wyjściu Awaryjnym''. Coś jednak mi się przypomniało!
          • tt-tka Re: Stalowe nerwy panien młodych 21.02.21, 09:56
            scamall15 napisał(a):


            > Jak ''Samych Swoich'' kocham miłością wielką, to jakoś do kontynuacji nie mam s
            > erca :) Ale faktycznie coś było, kojarzę, że Pawlak latał i wyganiał gości :D

            Zeby tylko ! On sie rzucil na pana mlodego, wytlukl zastawe (w tym butelki z zawartoscia) i porwal panne mloda, po czym trzymal ja w zamknieciu !

            To jest dopiero wesele z przeszkodami :)
    • ayo2137 Re: Stalowe nerwy panien młodych 26.02.21, 01:52
      Nie mówię, że jest to niemożliwe. Psychika ludzka jest skomplikowana i czasem w chwilach pozornie najbardziej stresujących jest się dziwnie spokojnym. Przykład: ja podczas sesji. Czułam się świetnie i byłam spokojna, jak mało kiedy. A czasem o wiele bardziej błahe sprawy wytrącają mnie z równowagi.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka