Dodaj do ulubionych

Serializacja powodem spadku jakości

24.02.21, 22:54
Pomysł, który miałam dość dawno, ale dzisiaj udało mi się zwerbalizować. Mam wrażenie, że Jeżycjadę zabiła serializacja.

MM wyraźnie nie radzi sobie z formatem sagi. Obecne książki są podobne objętościowo do poprzednich tomów i tą samą ilość stron, która zapewniała rozwój i charakterystykę jednej postaci trzeba obdzielić na cały klan. Stąd skróty, obcinanie powinowatych i więzi rodzinnych.

Drugi powód jest bardziej subtelny- jest to tylko moje wrażenie, ale mogę je podeprzeć przykładami. Swego czasu wysunęłam teorię, że większość dziwacznych decyzji postaci bierze się z tego, że MM zapomina, że ani jej postacie, ani czytelnicy nie wiedzą tego co ona.
Choćby Gaba w Tygrysie i Róży- MM wie, że wszystko skończy się dobrze, więc nie każe Gabrysi i reszcie rodziny zachowywać się spokojnie zamiast z obłędem w oczach szukać małolaty. Podobnie z Różą i Frycem- po co Róża ma martwić się za co będą żyć i gdzie mieszkać, skoro jakoś to będzie.

Odbija się to też na charakterystyce. Weźmy choćby poniższy wątek z Józinem i Dorotką- MM zapewne wizualizowała ich jako religijną parę. Stąd ten nieszczęsny motel i ksiądz proboszcz, ale zapomniała dodać wcześniejszej charakterystyki uwiarygadniającej takie a nie inne postępowanie.
Obserwuj wątek
    • jontrew Re: Serializacja powodem spadku jakości 25.02.21, 11:09
      kooreczka napisał:

      >
      > Drugi powód jest bardziej subtelny- jest to tylko moje wrażenie, ale mogę je po
      > deprzeć przykładami. Swego czasu wysunęłam teorię, że większość dziwacznych dec
      > yzji postaci bierze się z tego, że MM zapomina, że ani jej postacie, ani czytel
      > nicy nie wiedzą tego co ona.

      Z jednej strony to, z drugiej- czytelnicy wiedzą więcej niż autorka i potrafią policzyć ile lat ma która postać i ile trwa ciąża, w dodatku niektóre złośliwe bestie znają nawet realia z końca ubiegłego wieku.
      Teorie można mnożyć, ale pewnie nigdy się nie dowiemy, co autorka tak naprawdę sobie myśli i dlaczego fabuły kolejnych książek są, niestety, pełne dziur i baboli. Ale, z drugiej strony, bez tego nie byłoby forum:)
    • bupu Re: Serializacja powodem spadku jakości 05.03.21, 16:41
      Trzeci powód jest taki, że redaktorką jest córka. A córka nie będzie wszak nad matką własną stała jak kat nad dobrą duszą, głosem Gorgony żądając wprowadzenia określonych zmian w tekście. I nie powie mamuni dobitnie "Ty słuchaj, ale ten pomysł jest do bani kompletnie, chyba go nie przemyślałaś, a toto to jest babol taki, że mi mleko w lodówce skisło. Popracuj nad tym!". Córka wokół rodzicielki chodzi na paluszkach, no i mamy co mamy.
      • tt-tka Re: Serializacja powodem spadku jakości 05.03.21, 16:46
        Czwarty powod jest taki (msz), ze altorce brakuje tworzywa i pomyslow. Rzeczywistosc juz nawet nie skrzeczy, bo jest ignorowana, a wyobrazni... coz, chyba zabraklo. jest tylko deptanie po wlasnych odciskach i powielanie wlasnych pomyslow sprzed lat.
        • bupu Re: Serializacja powodem spadku jakości 07.03.21, 14:39
          tt-tka napisała:

          > Czwarty powod jest taki (msz), ze altorce brakuje tworzywa i pomyslow. Rzeczywi
          > stosc juz nawet nie skrzeczy, bo jest ignorowana, a wyobrazni... coz, chyba zab
          > raklo. jest tylko deptanie po wlasnych odciskach i powielanie wlasnych pomyslow
          > sprzed lat.
          >

          A piąty powód jest taki, że autorka wstawiła Borejków et consortes na piedestał. Tacy mili, tacy ubodzy stoicko, tacy kulturalni i oczytani, wyspa na morzu prymitywu i ciemnoty...
    • kocynder Re: Serializacja powodem spadku jakości 05.03.21, 22:31
      Tak sobie myślę... I dochodzę do wniosku, że "serializacja" też. Bo, jak wspomniałaś - książki mają podobną objętość do najwcześniejszych, a "trzeba" wspomnieć o wszystkich miłych osobach, to i miejsca dla "wgryzienia się" w główną bohaterkę mało. Ale jednak ja dałabym troszkę inne powody, OPRÓCZ serializacji, a nawet i ważniejsze.
      1. W czasach pisania "kanonicznej" Jeżycjady MM miała dzieci w wieku swoich bohaterek. Kotłowali się u niej w mieszkaniu ich koledzy, koleżanki, była świadkiem ich pierwszych uczuć, wzlotów i upadków. Była świadkiem naocznym, czasem zapewne słuchaczem, czasem podała herbatę z miodem córczynej przyjaciółce, która jej w kuchni chlipała, że ten Krzysiek z IV c niby to z nią flirtował a okazało się, że na studniówkę zaprosił tą rudą żmiję z ławki pod oknem, fubrawiec jeden! Zapewne bywała na wystawieniach szkolnych "Hamletów" itd. Obecnie tego nie ma, a wnuki... Cóż, wnuki to już inny świat. Wnuki w nader rzadkich przypadkach będą jeździć do babci, żeby jej się zwierzyć z tego Krzyśka z IV c i tego "Hamleta". Wspomną, zapewne, ale ogólnikowo. I babcia już nie jest w kręgu zdarzeń, a na ich marginesie w najlepszym razie. Ergo MM straciła "materiał. Żywą tkankę, którą "rozpisywała".
      2. MM była po prostu młodsza. Młodsza i ciekawsza świata. Lubiąca ludzi, mniej zmęczona życiem, wiekiem i dolegliwościami z nim związanymi. Jaj się chciało bawić słowem. Ale myślę, że i w życiu jej się chciało a to bez powodu upiec ciacho, a to namalować śmieszną grafikę, a to pójść na wystawę... Lat temu wiele był w Warszawie obraz Caravaggio. Kurczę... Zebrałam się i pojechałam. Wydałam dużą kasę jak na ów czas dla mnie, zarówno na podróż, jak i na samą wystawę - ale było warto! Chciało mi się. Myślę, że MM tez się kiedyś, kiedy pisała początki Jeżycjady po prostu chciało. Nie koniecznie pójść na wystawę, ale coś. Cokolwiek. Obecnie mam wrażenie, że nie chce jej się nic, ale jak wyrobnik odwala te swoje "utwory" (obowiązkowe 80 wersów dziennie, żeby wyrobić w terminie określonym przez wydawcę. Jeśli jest przeziębiona i kilka dni nie pisze - przez kilka kolejnych dni 110 wersów, żeby nadrobić nierobienie) niezależnie od chęci, weny i prawdę mówiąc, możliwości.
      3. Wynika z dwóch pierwszych. MM nie lubi swoich nowych bohaterek. Smarkule nastoletnie ją nudzą, głupie to, puste, paple o tym łkającym Niemenie czy tam o "Toksycznych Rodzicach", a kogo to obchodzi? A w dodatku ta głupia technologia, jakieś komórki, maile, wydziwiają... Jakby to nie można było kobyłki (z ułanem ;) ) u płota... MM ich nie lubi (bohaterek, nie ułanów) i nawet nie chce poznać. Ma za to swoją wizję jak młode dziewczę powinno, co i gdzie "się należy", jest w tych osądach autorytarna i niewzruszona.
      I stąd wynikają te Dorocie w jednej kiecce popadające w psychozę z powodu pary tenisówek, stąd wytworna Agunia, która nie brzydzi się na swoje wytworne ciałko narzucić czyjegoś UŻYWANEGO ciucha itp. I owszem, większość tych głupot dałoby się napisać już nie fajnie, ale "normalnie". Np napisać, że Dorota jeżdżąc do szkoły a będąc wychowaną w duchu katolickim bardzo się zaangażowała w ruch oazowy czy tam duszpasterstwo szkół średnich czy co tam sobie MM by wymyśliła a działa w Poznaniu. Że w związku z tym (i mając przyjemny choć nieszkolony) alt od dawna już śpiewa "do Mszy w swojej parafii. Nawet nawiązując do faktu "nieślubności" jakoś wpleść, że "niektórzy księża to krzywo patrzą, ale nasz proboszcz nigdy, to on mnie przygotowywał do I Komunii i bierzmowana, najlepszy przyjaciel, pożyczał mi książki, blablabla..." - i stąd ten nieszczęsny motel i proboszcz. I już jest jasne. Można by nawet i tą Kobyłkę wpleść jakoś racjonalniej, a nie że "nie ma wlewu paliwa - odwrotnie niż skuter". Że np sąsiad miał do prac w polu (tak, w niektórych gospodarstwach są jeszcze konie robocze!), a kiedy się zestarzała to chciał do rzeźni, ale Dorotka ją lubiła i zgodził się ją jej za cenę rzeźną oddać. No to kupiła i ma. Ba, nawet i napisać, że smarkula nie zdawała sobie sprawy, że zakup konia to najmniejszy wydatek w związku z posiadaniem tegoż, ale teraz by Kobyłki nie oddała, a i babcie zwierzę lubią...
      • mariami Re: Serializacja powodem spadku jakości 07.04.21, 17:39
        Nie bardzo się zgadzam z punktem 1. Początek Jeżycjady to połowa lat 70. Autorka ledwo dobiła do 30. Z pewnością nie miała wtedy dzieci w wieku bohaterek, w każdym razie nastoletnich. W dużej mierze bazowała na własnych, nie tak znowu szalenie odległych, doświadczeniach z lat licealnych.
        Autorka nie jest też Milą, tak, jak tu wiele razy sugerowano.
    • herbacianasaszetka Re: Serializacja powodem spadku jakości 08.03.21, 08:21
      Zgadzam się w pełni, że jednym z powodów jest wiek autorki. Trochę też pewnie samo zostanie babcią, a może oba czynniki razem? Ktoś już na Forum pisał, że różnica między zaradnością nastoletnich bohaterów z tomów początkowych a tych z ostatnich, jest olbrzymia. Trochę się tu nie zgadzam. Gabrysia była bardzo nieżyciowa i źle zorganizowana jak na 17-latkę. Natomiast 15-letnia Ida mi zaimponowała, podobnie jak Aniela. Wtedy bohaterki były różne, ale zawsze były to młode kobiety, u których było widać, że są krok przed wejściem w dorosłość. Teraz mamy Ignasia, który ma 20-coś lat i mamusia się nad nim trzęsie jak nad niemowlęciem. Szymona z Jędrkiem pominę, bo temat dawno wyczerpano. Idące na studia Ania i Łucja... nie wiem, czy ktoś zwrócił na to uwagę. Ich rodzice mówią o nich nie jak rodzice, a jakby z perspektywy babci. Reakcja Idy na to, że córka się całowała - niemożliwe. Serio? Każdy rodzic zakłada w pewnym wieku, że dziecko ma życie uczuciowe, tylko, skoro nic o nim nie wiedzą, to się nim nie afiszuje. Nikt nie myśli, że zna dziecko w stu procentach, to już nie ten czas. Druga sprawa to potrzeba odcięcia pępowiny zarówno ze strony dziecka, jak i rodzica. Mam dziecko 25-letnie, które w liceum pracowało, po maturze się usamodzielniło, poszło na studia w innym mieście właśnie po to, żeby nie mieszkało blisko rodziny i mamusi, bo to najwyższy czas. Pamiętam siebie w tym wieku. Rodzice już nie drażnili jak za czasów nastoletnich, ale chciało się wtedy ugotować po swojemu (żeby w końcu nie jeść pierogów 5 razy w tygodniu), zmienić dzień sprzątania z soboty na piątek, albo móc zaprosić koleżankę z innego miasta na tydzień bez otrzymywania zgody wszystkich domowników i krępujących sytuacji później. Życia uczuciowo-seksualnego rozpisywać nie będę, bo to chyba jasne. Dlatego wizja Ignasia mieszkającego najpierw z mamusią, a potem z siostrą i jej dziećmi wydaje mi się samym mocno niezdrowa. Nie wiem, jaka kobieta na miejscu Agi by się zgodziła na mieszkanie z teściową, jeśli to nie byłoby jedyne możliwe wyjście. Wracając jeszcze na chwilę do Anny i Łucji - myślę, że sytuacja, gdy któraś z nich jedzie na studia i zamieszkuje z koleżanką, by nie przeszła. U autorki mieszkasz z rodziną, potem z mężem; okres życia samodzielnego lub ze współlokatorem nie istnieje. Gdyby Ania i Łusia nie były kuzynkami, to idę o zakład, że by dojeżdzały do Poznania z ruinki i okolic. Ale to też już kiedyś ładnie nazwano na Forum lękiem przed światem i ufaniem tylko rodzinie. Założenia i spojrzenie na świat czystko babcine: upupiasz najmłodszych członków rodziny, zakładasz, że wszyscy wokół mogą skrzywdzić i najlepiej żyć w toksycznej relacji, gdzie każdy Twój ruch jest omawiany przez połowę rodziny, bo i tak żyjemy na kupie jak dawni słowianie.
      • bupu Re: Serializacja powodem spadku jakości 08.03.21, 14:16
        herbacianasaszetka napisała:

        > Założenia i spojrzenie na świat czystko babcine: upupiasz najmłodszych członków rodziny, zakładasz, że
        > wszyscy wokół mogą skrzywdzić i najlepiej żyć w toksycznej relacji, gdzie każdy Twój ruch jest omawiany przez > połowę rodziny, bo i tak żyjemy na kupie jak dawni słowianie.

        Protestuję. Znam mnóstwo babć, które nie tylko nie mają nic przeciw samodzielności wnuków, ale nawet jej żądają. Znam kilka rodzin wiejskich, w których domy rodzinne podzielono po połowie, w jednej mieszkanie dla rodziców, w drugiej dla zamężnego/żonatego dziecka z rodziną, ale nikt tam nikomu do garów nie zagląda, każdy swoje gospodarstwo ogarnia samodzielnie.
      • briar_rose Re: Serializacja powodem spadku jakości 08.03.21, 16:47
        Coś w tym jest. Przy opisach Józina mam właśnie wrażenie, jakby babcia opowiadała o ukochanym wnusiu, który choćby zrobił świństwo, to w jej oczach zawsze będzie cacy i naj, naj, naj. To ciągle zachwalanie i podkreślanie jego zalet...

        Swoją drogą, jeśli chodzi o porządki w domu Borejków, to ciekawa sprawa. W "Kwiecie Kalafiora" widać, że Mila jest przepracowana, ale pracowita, Gaba wyrasta na niezłą gospodynię, która postanawia pomagać mamie... więc skąd ten wieczny wszechobecny syf w mieszkaniu w późniejszych tomach? Choinka stojąca do Wielkanocy, "miły" kurz?
        • marutax Re: Serializacja powodem spadku jakości 08.03.21, 19:30
          briar_rose napisał(a):

          > Swoją drogą, jeśli chodzi o porządki w domu Borejków, to ciekawa sprawa. W "Kwi
          > ecie Kalafiora" widać, że Mila jest przepracowana, ale pracowita, Gaba wyrasta
          > na niezłą gospodynię, która postanawia pomagać mamie... więc skąd ten wieczny w
          > szechobecny syf w mieszkaniu w późniejszych tomach? Choinka stojąca do Wielkano
          > cy, "miły" kurz?

          Podejrzewam odpowiedzialność rozproszoną. Kiedy Mila odpuściła, słusznie uznając, że ma cztery duże córki (szkoda, że zapomniała o mężu...) nikt nie poczuwał się do przejęcia pałeczki. Gaba miała dzieci i traumę, Ida była wiecznie zajęta, Natalia bujała w obłokach, a Pulpa była sybarytką i nie miała zamiaru dać się wrobić (po latach jej minęło ;-). Podejrzewam, że każda obawiała się, że jak zacznie to "wpadnie w rolę" do końca życia. Jak Cesia, na którą obowiązki spadały dlatego, że je wypełniała.
          Potem nie było lepiej - Pyzunia zapewne by odwalała robotę, ale to wymagało inicjatywy, więc zaakceptowała status quo. Laura ustawiła sobie rodzinę tak, że to ją obsługiwano. Grześ - podobnie jak Pyza - się nie wychylał, zresztą pewnie nawet nie zauważał brudu. A Ignaś był ponad to.
          W rezultacie okazuje się, że najlepiej "porządkowo" było wtedy, kiedy jedna osoba przejmowała rolę kierowniczą, ale i większość pracy. Jak Mila przed KK i Gaba w trakcie.
          • jontrew Re: Serializacja powodem spadku jakości 09.03.21, 10:22
            W klanie rządzi Mila i widocznie z wiekiem brud przestał jej przeszkadzać. Bo ogarniecie domu to nie jest zadanie przerastające większość osób (wiem, że Róża nie cieszy się tu zbytnim poważaniem, ale posprzątać, nawet bez szczegółowych rozkazów, pewnie dałaby radę). Ale rozkaz nie pada. Być może lata życia w miłym rozgardiaszu złagodziły potrzeby Mili w tym zakresie i doszła do wniosku, że w sumie to niech będzie, jak jest. Co do reszty- Ignacy jest ponad to, Laura jest leniwa, Grzesiek nie jest u siebie, ale dziarska Gaba, Ida z obsesją, Róża z potrzebą zadowalania innych, mały Ignacy, też z różnym obsesjami- toż to wymarzeni kandydaci do sprzątania.
            • bupu Re: Serializacja powodem spadku jakości 09.03.21, 15:32
              jontrew napisała:

              > W klanie rządzi Mila i widocznie z wiekiem brud przestał jej przeszkadzać. Bo o
              > garniecie domu to nie jest zadanie przerastające większość osób (wiem, że Róża
              > nie cieszy się tu zbytnim poważaniem, ale posprzątać, nawet bez szczegółowych r
              > ozkazów, pewnie dałaby radę). Ale rozkaz nie pada. Być może lata życia w miłym
              > rozgardiaszu złagodziły potrzeby Mili w tym zakresie i doszła do wniosku, że w
              > sumie to niech będzie, jak jest. Co do reszty- Ignacy jest ponad to, Laura jest
              > leniwa, Grzesiek nie jest u siebie, ale dziarska Gaba, Ida z obsesją, Róża z p
              > otrzebą zadowalania innych, mały Ignacy, też z różnym obsesjami- toż to wymarze
              > ni kandydaci do sprzątania.

              No toteż Ida maniakalnie sprząta, ale we własnym mieszkaniu. Co do Gaby, to ona od wielu tomów, gospodarsko się udziela bardzo mało. Coś tam czasem pomoże przy gotowaniu, ale głównie to śle krzepiące usmiechy spod dzielnej grzywki.

              Tak a'propos obowiązków domowych zastanawia mnie jedna rzecz. Mianowicie jako osoba dokonująca zakupów najczęściej wskazywana jest Mila, raz widzimy w tej roli Kalarepę w asyście Laury. W kołchozie mieszka w tym okresie circa 8 osób, plus stołują się Pałysy. I co, ta jedna Milicja w wieku emerytalnym dyguje zakupy na dwanaście gąb, że o chemii i innych niejadalnych nie wspomnę...?
              • tt-tka Re: Serializacja powodem spadku jakości 09.03.21, 15:45
                Wierze, ze dygowala, poki mieszkala na Rusfelta. Bo to, rozumiesz, daje "wadze", ona decyduje, co bedzie do zjedzenia i ile tego, kto dostanie swoje ulubione jedzonko, a kto bedzie sie bezradnie rozgladac po stole... no i kase trzyma wtedy ona, nikt poza nia nie wie, ile tego jest i ile idzie.
                W Pulpowie zaniechala tego, moze z braku prawa jazdy, a moze zwyczajnie jej sie odechcialo, z ulga oddala berlo i niech to inny karmi cala te zgraje.
                • armari Re: Serializacja powodem spadku jakości 09.03.21, 16:03
                  tt-tka napisała:

                  > Wierze, ze dygowala, poki mieszkala na Rusfelta. Bo to, rozumiesz, daje "wadze"
                  > , ona decyduje, co bedzie do zjedzenia i ile tego, kto dostanie swoje ulubione
                  > jedzonko, a kto bedzie sie bezradnie rozgladac po stole... no i kase trzyma wte
                  > dy ona, nikt poza nia nie wie, ile tego jest i ile idzie.

                  Władza władzą, ale to trzeba jeszcze przytargać - u mnie w domu zaledwie dwie osoby, a i tak muszę czasem obracać na kilka razy do sklepu. I teraz widzę przed oczyma duszy niemłodą już, drobną Milę, niosącą w jednej łapce szklane butle z sokami, w drugiej - proszek do prania, a w zębach dwa kilo jabłek...
                  • jontrew Re: Serializacja powodem spadku jakości 09.03.21, 16:43
                    Tak, zakupy, gotowanie i ogarnianie domu z tyloma osobami jest dla mnie niewyobrażalne. Każdy obiad to przecież wyzwanie. A robić tak każdego dnia, przez lata! Ale ludzie tak przecież żyli, targając zakupy ze sklepu, bez samochodów, zmywarek, z piecami kaflowymi w mieszkaniach. Jedna rundka po wiaderko proszku do prania i płyn do naczyń, następna po zgrzewkę wody i soku, kolejna po warzywa i owoce, następna po chleb dla 9 domowników (w szczytowym okresie tyle tam było osób!). Potem pranie, suszenie tylu rzeczy, ogarnięcie choćby z wierzchu, do tego chlipiąca Gaba i wnuki. Oszaleć można. Teraz już stojąca pół roku choinka mnie nie dziwi, teraz dziwi mnie tylko to, że Mila nie czuła potrzeby pozbycia się dorosłych córek z mężami i przychówkiem ze swojego domu:)
                    • tt-tka Re: Serializacja powodem spadku jakości 09.03.21, 16:56
                      Ludzie jednak zwykle rozdzielali obowiazki i nawet jesli spozywke taka kuchenna krolowa wolala nabywac sama, do do proszkow, plynow, rozwieszania prania delegowala innych domownikow. Czemu Milicja robi to sporadycznie zamiast stale ? Czemu na przyklad po ziemniaki i chleb - tu wielkiego znawstwa nie trzeba - nie wysyla innych ? Wot zagadka.
                      • kocynder Re: Serializacja powodem spadku jakości 09.03.21, 20:45
                        Też mnie to uderzało już dawno. Ja co prawda rocznikowo bliżej Pulpy niż Gaby, ale czytałam KK w wieku lat 15 i nie rozumiałam. I ja, i moje rodzeństwo (starsze) i wszyscy nasi koledzy i koleżanki - WSZYSCY mięli obowiązki domowe. Oczywiście w miarę wieku i możliwości, dostosowane, ale, na Teutatesa - te obowiązki były! I owszem, mogło dochodzić do najróżniejszych "transakcji handlowych" na płaszczyźnie rodzeństwa (np: ja dziś za ciebie odkurzę a jutro ty za mnie powycierasz naczynia) ale nie mieściło mi się w głowie, że ŻADNA z dziewczyn Borejko nie ma kompletnie żadnych domowych obowiązków! Żadnych! Bo nawet i nauki na poziomie 4 - 5 nikt od nich nie wymagał! I nikt mi nie wmówi, że to było "normalne" - bo nie było! Oczywiście nie przeginajmy w drugą stronę, sześciolatek gotujący kisielek i przewijający noworodka to też curiosum.
                        Nas było w domu też sporo (babcia, nasi rodzice i trzy sztuki "nielatów). I owszem, kolejkowała zwykle babcia, jako osoba mająca sporo czasu. Ale... Wynoszenie śmieci, odkurzanie, podlewanie kwiatów, w wieku ciut starszym obieranie jarzyn, podstawowe zakupy, których nie trzeba było "kolejkować", wychodzenie z psem i milion innych drobnych zadań - to była domena nasza, czyli dzieci. A oprócz tego musieliśmy się uczyć. I nie, nie byliśmy "zaoranymi niewolnikami", mieliśmy ogrom czasu na zabawy, na przyjaźnie itd.
                        • tt-tka Re: Serializacja powodem spadku jakości 09.03.21, 21:29
                          W KK to jeszcze jak cie moge, widzimy dziewczyny na zakupach, Ignaca tez pogoniono... tu mowa jednak o neo, gdy mieszka w porywach do 9 osob, a zywi sie 11 lub 12, wliczajac dochodzacych Palysow. I TAM Milicja starsza o blisko dwie dychy niz w KK nie pogoni po zakupy ani wnukow, ani wnuczek, ani Gaby...
                          • kocynder Re: Serializacja powodem spadku jakości 09.03.21, 21:48
                            No niby tak, ale... Widzimy jak Gabon i "wiśniowa brunetka" wracają z zakupami. Raz. Wiemy, że Ignacy czasem wykorzystuje Pulpę do kolejkowania "z dzieckiem na ręku". Ale... No właśnie. Kiedy maman Borejko "znika" (ląduje w szpitalu) nie maleńkie dzieciątka (czyli nastoletnie już Gaba i Ida - nie mają w sumie żadnego pojęcia o domowych obowiązkach! Żadnego! Tak, mieszkałam w domu ogrzewanym piecem kaflowym. Tak, do obowiązków dziatwy należało przynoszenie z piwnicy wiaderka z węglem. Tu - węgiel samoistnie pojawia się w mieszkaniu. Dziewczyny nie mają żadnego "regularnego" obowiązku. Żadnego "zanim pójdę do Joanny/na próbę kółka teatralnego/położę się poczytać - muszę odkurzyć, pomyć gary, złożyć pranie, cokolwiek. Nie chodzi mi o to, że one nic nie robiły - ale o to, że nie musiały nic robić systematycznie.
                            I, oczywiście, masz rację, że później nic się nie zmienia. Nadal nikt nic nie robi, a jadło dla tych dwunastu gąb samo maszeruje radośnie ze sklepu do kuchni borejczynej, śmieci się same wynoszą, wanna się sama myje itd.
                            • tt-tka Re: Serializacja powodem spadku jakości 09.03.21, 23:15
                              Waldus zdaje sie nosil wegiel za Ide, gdy byla jej kolej, wiec przynajmniej to bylo jakos rozdysponowane. Ale o tym wiemy ze slyszenia, faktycznie w KK ani razu nikt nie taska paliwa z piwnicy, gabon pali w piecach, ale skad bierze ? Chyba rzeczywiscie sam przybiezal...
                              • pi.asia Re: Serializacja powodem spadku jakości 17.03.21, 15:20
                                Pamiętacie rozmyślania Gabrysi w KK, gdy wspomina matkę, która szoruje wannę, i akurat przychodzi do niej koleżanka, która zaczyna współczuć Mili, że ma tyle obowiązków?

                                Pytanie - po kim Mila myła wannę w środku dnia? Kąpiel domownicy biorą raczej wieczorem. Czyżby panowało wśród nich tak miłe lenistwo, że nie myli po sobie wanny? I zostawali ją Mili, żeby ogarnęła?
                                • marutax Re: Serializacja powodem spadku jakości 17.03.21, 17:22
                                  pi.asia napisała:

                                  >
                                  > Pytanie - po kim Mila myła wannę w środku dnia? Kąpiel domownicy biorą raczej w
                                  > ieczorem. Czyżby panowało wśród nich tak miłe lenistwo, że nie myli po sobie wa
                                  > nny? I zostawali ją Mili, żeby ogarnęła?

                                  Każdą wannę raz na jakiś czas trzeba porządnie wyszorować, nawet jeśli jest regularnie zmywana. Zwłaszcza kiedy nie było tysiąca "magicznych" preparatów. Mila mogła też np. robić wcześniej pranie.
                                  Zresztą nie wiemy, kiedy nastąpiły odwiedziny. Jeśli w dzień powszedni, to raczej po południu bądź wieczorem - koleżanka była osobą pracującą. Jeśli w sobotę - to sobota jest zazwyczaj dniem na porządki, nawet jeśli teoretycznie wygodniej zrobić je "w tygodniu".


                    • kooreczka Re: Serializacja powodem spadku jakości 09.03.21, 18:39
                      Ludzie radzili sobie jak mogli. Moja babcia na jesieni kupowała u rolników wory warzyw, beczkę kapusty czy ogórków i to trzymała w piwnicy, mleko długo podjeżdżało do domu, a chleb brały dzieci w drodze do szkoły.

                      Co do sprzątania- Gaba ukazana jest często gotująca, ale chyba sprzątająca nigdy. Mogła zając sobie niszę, oczekując, że sprzątaniem zajmie się kto inny, co przeciągnęło się na św. Nigdy.
                      • herbacianasaszetka Re: Serializacja powodem spadku jakości 09.03.21, 22:10
                        Gaba ma zamiłowanie do nieprzejmowania się sprawami doczesnymi. Brudne mieszkanie, syn wychodzący na śnieg z cienkich adidasach, uciekająca z domu i kradnąca pieniędze córka (jedna) i zaręczająca się w wieku 16 lat (druga) to nic takiego. Natomiast rozmyślania, kto pierwszy skrzywdzi jej dziecko, są już ważne.

                        Gaba przeszła zagadkową metamorfozę od KK do OwR. Niestety na tejże najbardziej ucierpiały jej dzieci
                      • tt-tka Re: Serializacja powodem spadku jakości 08.04.21, 10:18
                        kooreczka napisał:

                        > Ludzie radzili sobie jak mogli. Moja babcia na jesieni kupowała u rolników wory
                        > warzyw, beczkę kapusty czy ogórków i to trzymała w piwnicy, mleko długo podjeż
                        > dżało do domu, a chleb brały dzieci w drodze do szkoły.


                        A to fakt i bylo stosowane dosc powszechnie. Ziemniaki i cebula w piwnicy, jablka w skrzynce przy drzwiach balkonowych, wszystko hurtowo zakupione dla pracownikow przez Rade Zakladowa - po przelomie juz u rolnikow podjezdzajacych pod dom furgonetka - mleko pod drzwiami, zamawiane i oplacane raz w miesiacu, a po kapuste kiszona i inne warzywne drobiazgi ganialo sie juz szkolne dzieciary do zielonej budki na osiedlu, pozniej do pawilonu Witamina :)
                        Pamietam mojego tate, jeszcze bylam przedpodstawowkowa, kiedy po wyplacie razno pytal, co trzeba kupic, po czym bral plecak - nie taki maly elegancki plecaczek, tylko ogromna brezentowa gruche - i wracal z 10 paczkami makaronu i inne zakupy w adekwatnej ilosci, bo co bedzie co chwila ganiac !

                        Czy kto pamieta, kiedy znikneli roznosiciele mleka ?

                        -
                        Kompromis - PiS ma wypierdalac. Ale moze to zrobic nie w podskokach
                          • tt-tka Re: Serializacja powodem spadku jakości 08.04.21, 10:49
                            Czy pamietamy ! :)

                            a spoleczenstwo spi
                            i mleko mu sie sni
                            co w pollitrowkach tkwi cicho na progu
                            dzieci i starsza brac
                            wszyscy chca mleko chlac
                            przerazajaca jest sila nalogu

                            bylo, bylo i w filmach, i w literaturze, jako oczywisty element rzeczywistosci. Nawet u klasykow, ze przypomne "Krotki film o milosci"
                            • dziabka1 Re: Serializacja powodem spadku jakości 08.04.21, 11:43
                              tt-tka napisała:

                              [ciach]

                              >
                              > bylo, bylo i w filmach, i w literaturze, jako oczywisty element rzeczywistosci.
                              > Nawet u klasykow, ze przypomne "Krotki film o milosci"
                              >

                              A ja przypomnę "Tabliczkę marzenia" Snopkiewicz.

                              SPOILER:

                              Kiedy to Ludka dostrzega Marka jako roznosiciela mleka i to zmienia jej pogląd.
    • marutax Re: Serializacja powodem spadku jakości 08.03.21, 19:43
      Kiedyś w podobnym wątku podawałam powód, który mi się mocno nasuwa (oczywiście jako jeden z wielu): to, że MM odeszła od konstruowania realistycznej fabuły na rzecz realizowania swoich wizji i pomysłów bez oglądania się na prawdopodobieństwo. Dorotka, wieś, szklane domy, wesele, kariera Mili czy Laury, powrót Róży do Polski, ślub Laury, zerwanie Ignasia z Magdą przy jej jednoczesnym zohydzeniu - wszystko to widzę jako rezultat dominacji myślenia życzeniowego nad rzeczywistością. Innymi słowy, MM wymyśliła sobie Dorotkę jako biedną, ale dzielną wiejską dziewczynkę w jednej sukience i nagięła wszystko tak, by tę wizję spełnić. A że w rezultacie realia się posypały - trudno, cel uświęca środki...
      • jontrew Re: Serializacja powodem spadku jakości 09.03.21, 10:10
        Wydaje mi się, że pojedynczy element,np. biedną sierotkę Dorotkę, dałoby się wkomponować w opowieść, i to bez paskudnego zgrzytu. Ale autorka z jakiegoś powodu ma zupełnie w poważaniu sensowność opowieści. I tak dostajemy to, co dostajemy, a mając w pamięci wszystkie poprzednie babole, trudno jest mi uwierzyć, że kolejne wynikają z pomyłki, a nie z ..., no właśnie? Z czego? Bo matka Hajduka to jedno, ale np. Marek z Ameryki, studiujący w Poznaniu, świetnie odnajdujący się i w realiach PRL i potem w kołchozie, superzdolny neurologi i neurochirurg, to już jest moim zdaniem inny kaliber. Tak samo jak chatka na środku plantacji, szklany dom na zadupiu dla pary studentów bez pracy i pieniędzy oraz betonowe centrum miłości, troski i empatii, które myśli tylko o sobie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka