Dodaj do ulubionych

Soames Forsythe i przyjazd Mareczka

09.03.21, 16:47
Dzień dobry, cześć!
Pomimo wieloletniego podczytywania to jest mój pierwszy post, więc bardzo proszę o jelitko, pisankę i obtłuczony kubek herbatki.

A piszę bowiem wspomnienie osiedlenia Mareczka w Polsce przez obywatelkę Jontrew w jednym z niedawnych wątków przypomniało mi o ciekawostce, która może być powodem, dla którego autorka wymyśliła coś tak idiotycznego.

Otóż wnuczka Wańkowicza w roku 70 przyleciała z USA do Warszawy, gdzie zaczęła studiować medycynę. A że Musierowicz Wańkowicza lubi, to oczywiste, bo o ile się nie mylę stąd Cielęcina, jak nazywał jedną ze swoich córek.
Oczywiście, sytuacja między rokiem 1970 a 1980 była diametralnie różna, nie mówiąc już o statusie dziadka (choćby i pokiereszowanym).
Ale wydaje mi się całkiem prawdopodobne, ze Musierowicz spodobał się koncept, nie przemyślała go bo po co, i wyszło jak wyszło.

Jeśli to było już omawiane w innym z wątków, nie wyprowadzajcie mnie proszę z błędu, wolałabym trwać w przekonaniu o swoim geniuszu.

Druga kwestia - Soames Forsythe. W Tygrysie i Róży jest rozmowa między kobietami rodu o prawdziwych mężczyznach, i jednym z kandydatów, o ile się nie mylę, zaproponowanych przez Milicję, jest właśnie Soames. No i ostatnio przeczytałam po raz pierwszy Sagę i mimo wszystko się strasznie zdziwiłam - to jest ten prawdziwy mężczyzna, to ta Irena co była zimna i go skrzywdziła? Jakim cudem Musierowicz uznała, ze gwałciciel, stalker i gnida jest dobrym wzorem, wysuniętym przez jednak pozytywną (przynajmniej w jej odczuciu) bohaterkę? Co jej do cholery padło na mózg???
Obserwuj wątek
    • calpurnia.tate Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 09.03.21, 17:20
      A może coś bliżej o sobie opowiesz? Czym się zajmujesz i zdradzisz, chociaż imię? Tak ogólnie, co sądzisz o Jeżycjadzie? Tutejsze forum podchodzi bardzo krytycznie i raczej w ostatnich kilkunastu latach tak należy patrzeć. Bez zbytnej przesady, ale jednak.
      wypowiem się odnośnie drugiej z poruszonych przez ciebie kwestii. Jednym z kandydatów był też pan Rochester, o pardon Edward Rochester. I tu jak rzadko zgadzam się z autorką. też mi zawsze pasował. Powieść jest jedną z moich ulubionych do tego stopnia, że nawet niedawno zamówiłam oryginalną powieść graficzną na motywach prozy Bronte. Szczególnie końcówka zawsze mnie porusza. Głównego bohatera wyobrażam sobie jak Daltona, który grał w ekranizacji z 1983. Żaden z późniejszych nie był, aż tak dopasowany , moim zdaniem.
      • tt-tka Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 09.03.21, 18:00
        calpurnia.tate napisał(a):

        > A może coś bliżej o sobie opowiesz? Czym się zajmujesz i zdradzisz, chociaż imi
        > ę?

        A z jakiej racji mialaby ?

        To nigdy nie bylo na forum przyjete ani praktykowanie, imiona i zajecia wychodzily po dluzszym pisaniu albo i nie wychodzily. ty takze nie rekomendowalas sie w ten sposob.
      • gwiezdnahelena Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 09.03.21, 20:42
        Rozumiem, że były tu problemy z trollami, ale jednak to dosyć zaskakująca prośba.

        Oryginalnej powieści graficznej zazdroszczę! Uwielbiam dziwne losy, i mam słabość do pana Rochestera pomimo jego ewidentnych wad :)
        Dla mnie jednakże wygrywa miniserial BBC z tobym stephensem, chociaż jest zdecydowanie zbyt przystojny!
      • ciszej.tam Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 12.03.21, 18:19
        A ja uważam że Rochester to typowy manipulant psychofag, który zrobił z żony wariatkę i podrywał młodą laskę sposobem na wywołanie typowej dla większości młodych egzaltowanych osób litości i poczucia, że będzie niezastąpionym ratunkiem i promyczkiem w życiu pokrzywdzonego.
        Nie znoszę dziada.

        To już z żonatych amatorów młodych naiwnych kobiet Erlend ten od Krystyny jest jakoś bardziej znośny.
        • jontrew Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 13.03.21, 12:32
          O tym, o pierwszej pani Rochester, powstała książka- powieść "Szerokie morze Sargassowe" oraz literaturoznawcze opracowania. To bardzo ciekawy temat i zupełnie nowe spojrzenie z perspektywy postkolonialnej. W skrócie- patrzymy obiektywnym okiem na "szaloną" Bertę i jej życie w ojczyźnie, jej historię, a nie tylko na białego panicza, który najpierw robi na małżeństwie majątek, bawi się w tropikach, a potem wraca do domu i zamyka żonę na strychu, bo nie pasuje mu ona do ziemiańskiego stylu życia i wymaganej w starym kraju "skromności".
          • kooreczka Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 13.03.21, 13:06
            Generalnie Jane Erye wywołała nielichy skandal, bo Bronte zadedykowała ją Thackeray'owi nie wiedząc, że od lat zmagał się z autentyczną chorobą psychiczną żony. Ludzie sądzili, że to on jest Rochesterem, a autorka mało nie spaliła się ze wstydu.

            I ten przykład przywołuję zawsze, gdy ktoś usprawiedliwia Rochestrera "takie były czasy"- William szukał dla żony pomocy, gdzie się dało, a kiedy choroba doszła do etapu całkowitej katatonii umieścił ją w ustronnej chatce na wsi ze stałą opieką. i zabezpieczył byt w testamencie.

            w Jane Bertha nie jest osobą tylko upiorem, zagrożeniem i przeszkodą. Nikt się nad nią nie pochyla, nie wysłucha jej wersji, nawet nie zaastanowi czemu bogaty pan trzyma ją na strychu.
            • bupu Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 13.03.21, 13:46
              kooreczka napisał:

              > Generalnie Jane Erye wywołała nielichy skandal, bo Bronte zadedykowała ją Thack
              > eray'owi nie wiedząc, że od lat zmagał się z autentyczną chorobą psychiczną żon
              > y. Ludzie sądzili, że to on jest Rochesterem, a autorka mało nie spaliła się ze
              > wstydu.
              >
              > I ten przykład przywołuję zawsze, gdy ktoś usprawiedliwia Rochestrera "takie by
              > ły czasy"- William szukał dla żony pomocy, gdzie się dało, a kiedy choroba dosz
              > ła do etapu całkowitej katatonii umieścił ją w ustronnej chatce na wsi ze stałą
              > opieką. i zabezpieczył byt w testamencie.


              Z tą drobną różnicą, że pani Thrackeray, w przeciwieństwie do Berthy, nie była niebezpieczna dla otoczenia, co najwyżej dla siebie, ponieważ cierpiała na depresję. Po nieudanej próbie samobójczej popadła wręcz w trwałą katatonię, więc jak najbardziej dało się ją umieścić pod opieką pielęgniarki.

              Bertha natomiast miała bogatą historię ataków na innych ludzi, udało się jej także podpalić Thornfield Hall. Nie można było posadzić jej, jak pani Thrackeray, w salonie pod opieką pielęgniarki, nie ryzykując przy tym całością pielęgniarki, salonu i samej Berthy. Trudno porównywać sytuację Rochestera i Thrackeraya.
              • mmoni Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 04.04.21, 23:47
                bupu napisała:

                > Z tą drobną różnicą, że pani Thrackeray, w przeciwieństwie do Berthy, nie była
                > niebezpieczna dla otoczenia, co najwyżej dla siebie, ponieważ cierpiała na depr
                > esję. Po nieudanej próbie samobójczej popadła wręcz w trwałą katatonię, więc ja
                > k najbardziej dało się ją umieścić pod opieką pielęgniarki.

                Isabella Thackeray raz na początku choroby, gdy mąż wywiózł ją z rodziną do Margate w nadziei na uzdrawiający wpływ morskiego powietrza, próbowała utopić trzyletnią córeczkę, ale się opamiętała.
                • tt-tka Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 05.04.21, 10:41
                  Charlotta, arcyksiezna austriacka, byla niebezpieczna dla otoczenia. Dalo sie zorganizowac zycie w pawilonie ogrodowym (odpowiednio zabezpieczonym) i pod opieka fachowych pielegniarek, bez zamykania na strychu. I pod opieka lekarza, oczywiscie. Czy bohaterke powiesciowa nawiedzal lekarz, bo nie pamietam ? Ona byla jakos leczona czy przynajmniej wyciszana, czy tylko zamknieta ?
                    • bupu Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 05.04.21, 14:10
                      mmoni napisała:

                      > Rochester mówi, że jedynymi, którzy znali jego sekret, była służąca Grace Pool
                      > e i chirurg Carter. Wątpliwe, aby mógł jej zaoferować coś poza opatrzeniem ran
                      > i laudanum.

                      W pierwszej połowie XIX stulecia, kiedy dzieje się akcja "Jane Eyre" dyplomowany lekarz mógł zaoferować mniej więcej to samo. Psychiatria wtedy była w powijakach.
                  • bupu Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 05.04.21, 14:09
                    tt-tka napisała:

                    > Charlotta, arcyksiezna austriacka, byla niebezpieczna dla otoczenia. Dalo sie z
                    > organizowac zycie w pawilonie ogrodowym (odpowiednio zabezpieczonym) i pod opie
                    > ka fachowych pielegniarek, bez zamykania na strychu. I pod opieka lekarza, oczy
                    > wiscie. Czy bohaterke powiesciowa nawiedzal lekarz, bo nie pamietam ? Ona byla
                    > jakos leczona czy przynajmniej wyciszana, czy tylko zamknieta ?

                    Mówimy o wdowie żałobnej po Maksymilianie, bracie Franciszka Józefa? Owszem, miała manię prześladowczą oraz urojenia, ale pierwsze słysze, żeby była niebezpieczna dla otoczenia.
                    • tt-tka Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 05.04.21, 14:34
                      bupu napisała:



                      > Mówimy o wdowie żałobnej po Maksymilianie, bracie Franciszka Józefa? Owszem, mi
                      > ała manię prześladowczą oraz urojenia, ale pierwsze słysze, żeby była niebezpie
                      > czna dla otoczenia.
                      >

                      O niej. Owszem, brala sie do demolki, rzucala w ludzi ciezkimi przedmiotami i nie wiadomo, co jeszcze - prof. Ganter, kiedy ja wypuszczal ze swojej kliniki pod domowa opieke, zalecal, a nawet dal "dwoch krzepkich sanitariuszy", a opiekujace sie nia pozniej pielegniarki mawialy "ona przez trzy czwarte czasu zachowuje sie jak pani czy ja" z dyskretnym dopiskiem "o tej strasznej jednej czwartej nigdy nie mowiono"
    • tt-tka Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 09.03.21, 18:08
      Witaj, ach witaj !
      Prosze, jelitko i herbatka, a pisanki tylko wieloletnie... chcesz zbuka ?

      Studiowanie i pozostanie mareczka w Polsce bylo obgadywane w wielu watkach, o wnuczce wankowicza ktos kiedys napomykal, ale baaaardzo dawno temu i z zaznaczeniem roznic miedzy nia i jej sytuacja a tym, co wymyslila MM. Coz, inspiracja mozliwa, na pewno niewykluczona.

      Co do pozostalych "prawdziwych mezczyzn" wymienianych przez panie B.. ekhm, ekhm... mam wrazenie, ze ich wizja takowego jest bardzo daleka od tego, co wiekszosc forumek ceni w mezczyznach. Ich wybory i literackie, i zyciowe mocno zaskakuja :)
      • gwiezdnahelena Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 09.03.21, 20:23
        Pięknie dziękuję! Jak to się mówi, lepszy zbuk w garści niż nie.

        Pamiętałam, że było pisane o przyjeździe Mareczka, ale nie pamiętałam gdzie ani co, a moja wyszukiwarka forumowa działa tak, że w ogóle nie działa :)

        Hahaha to prawda ! Ale mimo wszystko było to dla mnie szokiem - rozumiem powiedzmy "codzienny "seksizm ewentualnego prawdziwego mężczyzny czy inne niefajne cechy, ale soames mnie naprawdę zaszokował. Zwłaszcza, że pomimo problematyczności musierowiczowskiej z lat 90 to nie był to jednak kaliber mcdusi czy innych uroczych dzieł.

    • kooreczka Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 09.03.21, 18:33
      Tak, to całkiem możliwe. Tylko te lata 80, kiedy po stanie wojennym ewakuował się, kto mógł, bo ludzie naprawdę liczyli się z możliwością co najmniej krwawych zamieszek.

      Co do Soamesa- mam wrażenie, że MM nas trolluje- jak nie Kmicic to Heathcliff czy inny *****************************, który kocha tak mocno, że zatłucze, a potem zastrzeli się na grobie
      • armari Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 09.03.21, 19:15
        Mnie nieodmiennie osłabia, że kandydaturę "Prawdziwego Mężczyzny" Heathcliffa wysunęła Natalia, która dopiero co monologowała wewnętrznie, jak to się naszarpała, próbując wyrwać się z kontrolujących i toksycznych macek Filipa.
        • gwiezdnahelena Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 09.03.21, 20:30
          No cóż, psycholożką nie jestem, ale najwyraźniej dziewczyna miała typ. Czasami pomimo częściowej świadomości problemu trudno jest dostrzec szerszy obraz, więc (aczkolwiek obstawiam, że przypadkowo) Musierowicz się udało uchwycić spójny obraz dziewczyny ładującej się w popaprane związki z przemocowymi toksykami.
          I szczerze mówiąc, jak lubię atmosferę Nutrii i Nerwusa, tak Filip od pierwszego czytania w wieku powiedzmy 12 lat jest dla mnie absolutnie nie do zniesienia i do unikania.
      • gwiezdnahelena Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 09.03.21, 20:38
        Opcja trollingu mi się całkiem podoba, bo naprawdę nie umiem sobie wyobrazić żadnej sensownej argumentacji za tym, że to są prawdziwi mężczyźni, jakich pragną kobiety. I że napisała to kobieta! Może ewentualnie to że heathcliff był jednak kochany przez Kathy? Nie wiem. Chciałabym znaleźć w tym jakimś sens (płonne nadzieje próżny trud), ale jakoś nie mogę.
        Aczkolwiek przyznaję się, że mam baaaardzo dużą słabość do pana Rochestera, pomimo jego oczywistych wad. Więc może to jest moja odpowiedź na poszukiwanie sensu. Ale on przynajmniej nie był przemocowcem..
        • ciszej.tam Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 12.03.21, 18:24
          Akurat Natalia która generalnie była jakimś piątym kołem u wozu w rodzinie i próbowała udawać chłopca żeby zdobyć uwagę ojca, chyba miała powody mylić obsesję z miłością, i potajemnie pragnąc takiego Heathcliffa dla którego obsesja Cathy była całym światem. Cokolwiek nie mówić, poświęcał myśleniu o Cathy większość uwagi. Dlatego też przecież Natalia poleciała na świra z kajdankami.
          • armari Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 12.03.21, 19:35
            ciszej.tam napisała:

            > Dlatego też przecież Natalia poleciała na świra z kajdankami.

            Poleciała zaiste - w NiN. Na etapie TiR, kiedy odbywa się wyliczanka, Nutria rozmyśla już, jak się namęczyła, żeby uwolnić się od ograniczającego ją Filipa. I nagle ten Heathcliff, ło matko...
            • ciszej.tam Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 13.03.21, 18:35
              Bo nadal jej uwagi brakowało.
              Dlatego wyszła za dziada który jej ojcował.
              I robił jej herbatę i jedzenie.
              Czy ktoś w domu Natali kiedyś podał herbaty albo zrobił coś specjalnie dla niej do jedzenia co lubiła?
              Wydaje mi się że Natalii wbrew pozorom wiele nie potrzeba, ta herbata i nie bycie w roli najmniej ważnej osoby w domu chyba całkowicie by ją uszczęśliwiło


              (Btw formalnie młodszego niż ja ale Robrojek tam wydaje się mniej więcej w wieku i na poziomie zgorzknienia Jankowiaka wykupujacego Przemysławkę, co zresztą opisane było na forum)





              armari napisał(a):

              > ciszej.tam napisała:
              >
              > > Dlatego też przecież Natalia poleciała na świra z kajdankami.
              >
              > Poleciała zaiste - w NiN. Na etapie TiR, kiedy odbywa się wyliczanka, Nutria ro
              > zmyśla już, jak się namęczyła, żeby uwolnić się od ograniczającego ją Filipa. I
              > nagle ten Heathcliff, ło matko...
    • bupu Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 09.03.21, 21:19
      gwiezdnahelena napisał(a):


      > Druga kwestia - Soames Forsythe. W Tygrysie i Róży jest rozmowa między kobietam
      > i rodu o prawdziwych mężczyznach, i jednym z kandydatów, o ile się nie mylę, za
      > proponowanych przez Milicję, jest właśnie Soames. No i ostatnio przeczytałam po
      > raz pierwszy Sagę i mimo wszystko się strasznie zdziwiłam - to jest ten prawdz
      > iwy mężczyzna, to ta Irena co była zimna i go skrzywdziła? Jakim cudem Musierow
      > icz uznała, ze gwałciciel, stalker i gnida jest dobrym wzorem, wysuniętym przez
      > jednak pozytywną (przynajmniej w jej odczuciu) bohaterkę? Co jej do cholery pa
      > dło na mózg???

      Tak w kwestii formalnej, Soames jest wymieniony jako jeden z bohaterów, za ktorymi Milicja będzie tęsknić w zaświatach. Nutria klasyfikuje go, wraz z Rzeckim i Myszkinem jako "same męskie pokraki lub nieudacznicy", choć Milicja się upiera, że miał w sobie wiele szlachetności. Jako kandydatury na Prawdziwych mężczyzn panie wysuwają Kmicica (Milicja), Heathcliffa (Nutria), Wokulskiego (Gaba), Bohuna i Bogumiła Niechcica (znowu Milicja), Konrada Wallenroda (znowu Nutria), Jana Bohatyrowicza (znowu Gaba) i Rochestera (Milicja).

      Przy okazji uświadomiłam sobie, że ta rozmowa była momentem w którym znielubiłam Nutrię. Dlaczego? Bo nikt mi nie będzie jechał Ignacego Rzeckiego, mojej ukochanej postaci z "Lalki" od nieudaczników i pokrak! Znalazła się marchewkowa wielbicielka Heathcliffa...!
        • tt-tka Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 10.03.21, 21:05
          Hi hi
          jestem pewna, ze i Milicja, i Nutria tez nie doczytaly :P

          bo kimze byl Rzecki ? otoz byl on miedzy innymi bojownikiem za nasza i wasza, antypapista, wloczega po Europie, zdolnym handlowcem, czlowiekiem rzetelnej pracy, ktora pochlaniala mu 4/5 zycia, oraz zdarzalo mu sie chodzic do teatru i na kielicha.
          • kocynder Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 10.03.21, 21:31
            Nie mam nic przeciwko bojownikom za cokolwiek, handlowcom czy rzetelnej pracy, a już najmniej przeciw chodzeniu na kielicha. Ale pamiętniki Rzeckiego znudziły mnie do tego stopnia, że nie przebrnęłam i w związku z powyższym nigdy nie przeczytałam "Lalki". :)
      • jontrew Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 12.03.21, 18:14
        Pamiętam jak ta lista "prawdziwych mężczyzn" walnęła mnie niczym obuchem, gdy rozmawiałyśmy o tym tutaj, już daaawno temu. Też mi doprawdy "prawdziwi mężczyźni". Ciekawe jednak jest to, że żadna z pań B. nie celowała w podobny typ mężczyzny w swoim życiu.
      • scamall15 Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 13.03.21, 13:39
        bupu napisała:


        >
        > Tak w kwestii formalnej, Soames jest wymieniony jako jeden z bohaterów, za kto
        > rymi Milicja będzie tęsknić w zaświatach. Nutria klasyfikuje go, wraz z Rzeckim
        > i Myszkinem jako "same męskie pokraki lub nieudacznicy", choć Milicja się upie
        > ra, że miał w sobie wiele szlachetności. Jako kandydatury na Prawdziwych mężczy
        > zn panie wysuwają Kmicica (Milicja), Heathcliffa (Nutria), Wokulskiego (Gaba),
        > Bohuna i Bogumiła Niechcica (znowu Milicja), Konrada Wallenroda (znowu Nutria),
        > Jana Bohatyrowicza (znowu Gaba) i Rochestera (Milicja).
        >
        > Przy okazji uświadomiłam sobie, że ta rozmowa była momentem w którym znielubiła
        > m Nutrię. Dlaczego? Bo nikt mi nie będzie jechał Ignacego Rzeckiego, mojej ukoc
        > hanej postaci z "Lalki" od nieudaczników i pokrak! Znalazła się marchewkowa wie
        > lbicielka Heathcliffa...!
        >
        >

        Zawsze mnie zastanawiali ci "prawdziwi mężczyźni". Zbiór przedziwny, przynajmniej dla mnie. O ile niektórzy wydają się całkiem w porządku, nawet w prawdziwym życiu (Wokulski, Bogumił, Janek Bohatyrowicz), niektórzy są fascynujący i uwielbiani jako mężczyźni literaccy, ale pewnie każda z nas uciekałaby z krzykiem w tzw. "realu" (Kmicic, Bohun), po czystych psychopatów (Heathcliff, Rochester). No i Konrad Wallenrod. Nie przypominam sobie, cóż on takiego męskiego zrobił, że w ogóle jest brany pod uwagę?
        • tt-tka Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 13.03.21, 15:02
          scamall15 napisał(a):


          > No i Konrad Wallenrod. Nie przypominam sobie, cóż on takiego męskiego zrobił, ż
          > e w ogóle jest brany pod uwagę?

          Rozkochal w sobie Aldone ? Czy ona tak sama z soebie, bez jego staran ? Bo nie pamietam.
          Poza tym walczyl z systemem ! nie jest to co prawda wylacznie meska specjalnosc w dziejach, ale w oczach pan B. widac tak :P
      • pi.asia Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 13.03.21, 17:02
        bupu napisała:


        Jako kandydatury na Prawdziwych mężczy
        > zn panie wysuwają Kmicica (Milicja), Heathcliffa (Nutria), Wokulskiego (Gaba),
        > Bohuna i Bogumiła Niechcica (znowu Milicja), Konrada Wallenroda (znowu Nutria),
        > Jana Bohatyrowicza (znowu Gaba) i Rochestera (Milicja).
        >

        Do dziś pomnę przecudny komentarz dopisany na NAKWIE do okrzyku Gaby:

        "-Wokulski - zawołała z kuchni Gabriela. - Chodźcie na herbatę!

        - Nie mówcie do mnie "wy", pani Strybowa - obruszył się Wokulski.
    • bupu Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 13.03.21, 12:56
      Tak tyko przypomnę, że na tym miłym forumie witamy wszystich herbatką i jelitkiem, nie stosując żadnych procedur lustracyjnych. Tu każdy jest mile widziany, za wyjątkiem trolli, i nie ma obowiązku ujawniać o sobie nic. Tyle ode mnie, a Ciebie, Gwiezdnaheleno, witam filiżanką gorącego jeliptona. Filiżanka oczywiście z serwisu Nowakowskiego.
      • mamuka_z_boru Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 13.03.21, 17:10
        marutax napisała:

        > Swoją drogą, ciekawe, że z trójcy romantycznych bohaterów literatury angielskie
        > j jedynym "niewymienionym" jest niejaki Fitzwilliam Darcy, obiektywnie najbardz
        > iej "do rzeczy" i normalnego życia...

        Och, Pan Darcy... Uwielbiam! kocham! Wyszłabym! Zwłaszcza w wersji Colina Firtha...
        • bupu Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 13.03.21, 17:17
          mamuka_z_boru napisała:

          > marutax napisała:
          >
          > > Swoją drogą, ciekawe, że z trójcy romantycznych bohaterów literatury angi
          > elskie
          > > j jedynym "niewymienionym" jest niejaki Fitzwilliam Darcy, obiektywnie na
          > jbardz
          > > iej "do rzeczy" i normalnego życia...
          >
          > Och, Pan Darcy... Uwielbiam! kocham! Wyszłabym! Zwłaszcza w wersji Colina Firth
          > a...


          Proszę pobrać numerek i ustawić się w kolejce...
      • ciszej.tam Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 13.03.21, 18:37
        Chyba nie mógł być wymieniony bo mniej więcej jak mi się zdaje wtedy wyszła Bridget Jones a sądzę że autorka nie chciała sugerować że Borejkowny to czytają.

        marutax napisała:

        > Swoją drogą, ciekawe, że z trójcy romantycznych bohaterów literatury angielskie
        > j jedynym "niewymienionym" jest niejaki Fitzwilliam Darcy, obiektywnie najbardz
        > iej "do rzeczy" i normalnego życia...
        • bupu Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 13.03.21, 18:49
          ciszej.tam napisała:

          > Chyba nie mógł być wymieniony bo mniej więcej jak mi się zdaje wtedy wyszła Bri
          > dget Jones a sądzę że autorka nie chciała sugerować że Borejkowny to czytają.

          Na litość, przecież Fitzwilliam Darcy to bohater "Dumy i uprzedzenia" Jane Austen.
          • marutax Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 13.03.21, 19:27
            bupu napisała:

            > ciszej.tam napisała:
            >
            > > Chyba nie mógł być wymieniony bo mniej więcej jak mi się zdaje wtedy wysz
            > ła Bri
            > > dget Jones a sądzę że autorka nie chciała sugerować że Borejkowny to czyt
            > ają.
            >
            > Na litość, przecież Fitzwilliam Darcy to bohater "Dumy i uprzedzenia" Jane Aust
            > en.
            >

            Ale jakby któraś z bohaterek krzyknęła "Darcy" to czytelniczki świeżo po "DBJ" mogłyby źle ów okrzyk zinterpretować... Innymi słowy, możliwe, że MM jednak nie wierzy tak bardzo w oczytanie swoich fanów ;-)
          • ciszej.tam Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 13.03.21, 19:56
            No OMG, o to mi chodzi, przecież część wiców z Bridget Jones opierała się na tym, że jednocześnie istniał Mark Darcy, a jednocześnie Bridget fascynowała się literackim panem Darcy i aktorem go grającym (i nawet przeprowadziła z nim wywiad)

            Myślę że Musierowicz uznała tą książkę za przygłupią/nieodpowiednią dla Borejkow i nie chciała takich skojarzeń że panny Borejko zachwycają się panem Darcy jak paląca, pijąca i dużo myśląca o tym jakie założyć majtki Bridget.


            upu napisała:

            > ciszej.tam napisała:
            >
            > > Chyba nie mógł być wymieniony bo mniej więcej jak mi się zdaje wtedy wysz
            > ła Bri
            > > dget Jones a sądzę że autorka nie chciała sugerować że Borejkowny to czyt
            > ają.
            >
            > Na litość, przecież Fitzwilliam Darcy to bohater "Dumy i uprzedzenia" Jane Aust
            > en.
            >
            >
      • pi.asia Re: Soames Forsythe i przyjazd Mareczka 13.03.21, 20:07
        marutax napisała:

        > Swoją drogą, ciekawe, że z trójcy romantycznych bohaterów literatury angielskie
        > j jedynym "niewymienionym" jest niejaki Fitzwilliam Darcy, obiektywnie najbardz
        > iej "do rzeczy" i normalnego życia...

        No i jeszcze wspaniały pułkownik Christopher Brandon. Dziwne, że o nim nie wspominały, skoro na filmie "Rozważna i romantyczna" Gaba była bodajże siedem razy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka