Dodaj do ulubionych

Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale

22.05.21, 19:56
Duzo po czasie, ale naszlo mnie kilka olsnien :)
i pewne sprawy staly sie wytlumaczalne

Np bezalkoholowe w zalozeniu wesele Jozwy i Deroty - Jozwierz az za dobrze zapamietal, jak reaguje jego matka na widok syna na leciutkim w koncu rauszu. Wolal nie ryzykowac i gosci nie narazac na miotanie polmiskami czy czymkolwiek przez rozszalala Ide. A ze kompetencji spolecznych oboje nie maja zadnych, to im nie zaswitalo, ze ktos przywlecze na impreze kontabande.

Item - czemu Bella tak zniknela z zycia swego ojca; po prostu bystra dziewczyna, w dodatku zwiazana z atencyjnym histerykiem, szybko poznala sie na swojej macosze i uznala, ze im dalej od niej, tym lepiej. A jesli Robroj corke widywal, to bez Nutrii i za kulisami, moze w sekrecie nawet przed altorka :)

Macie jakies zalegle a niewyjasnione niezrozumienia ? dawajcie !
Obserwuj wątek
    • kon.zrzeda Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 22.05.21, 23:28
      O. To ja się przy okazji przykleję z tym, czego nie zrozumiałam. To znaczy w sytuacji okołoalkoholowej Józefa. Bo rozpiska czasowa wygląda mniej więcej tak: Józef idzie do kumpla, kumpel częstuje kremem, który smakuje rzeczonemu, zostaje odnotowane, że jest w nim chyba jakiś alkohol. Józef przyswaja ilości ponadnormatywne, wraca do domu nabzdryngolony. Zbulwersowana matka rzuca słoikiem i eksklamacją "Upiłeś się, prostaku!". Prostak tłumaczy, że on nie upiłby się nigdy w życiu, przyjaciel dał mu kremu i nie wiedział, że zawiera on alkohol. Przytaczam z pamięci, więc nie wiem, czy dokładnie, ale odczuwam niechęć do sięgania do źródeł. Ad rem: kto tu był głupi lub głupiego udawał- Józef, wchłaniając gargantuiczne ilości czegoś, w czego składzie podejrzewał obecność alkoholu, czy Ida, wierząc w zapewnienia syna? Zupełnie nie wiem, jak tę sytuację rozumieć. Nie wiem, jaką procentowość musiałby mieć krem Choco, żeby urżnął się nim zdrowy nastolatek- toż można puścić pawia, zanim się przyjmie odpowiednią ilość eliksiru🤔 Poza tym sam proces trochę trwa, to nie jest tak, że pół szklaneczki, nic się nie dzieje, nikt nic nie czuje, a potem wracasz do domu zygzakiem i masz oczy na ścianie. Czy Józef robi tu po prostu matkę w wacka, a ona z tchórzliwą ulgą przyjmuje wyjaśnienie? No ale jak to tak- Józef, wzór cnót, który nie kłamie nawet na temat tego, że był całą noc na balu u Murzynów? Czy on był na tyle nierozgarnięty, że nie zauważył dochodzenia do stanu konkretnej nietrzeźwości (co chyba usiłuje wmówić matce)? Pamiętam, jak w wieku lat czternastu znietrzeźwiłam się eksperymentalnie piwem- trochę to trwało, no ale ja byłam świadoma, co przyjmuję i w jakim celu. Dlatego za boga chińskiego nie rozumiem, jak Józef to zrobił, przecież to tak, jakby zeżarł sto pięćdziesiąt cukierków z alkoholem🤔
      • la_felicja Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 23.05.21, 13:08
        Oj, ja kiedyś zjadłam pół dużego słoika Nutelli łyżeczką i żadnego pawia nie puściłam. Nawet jadłabym dalej, ale siłą woli się oderwałam, żeby coś zostało na później. Miałam też koleżankę, która potrafiła pochłonąć całe pudełko ptasiego mleczka na raz. Teraz już bym tak nie mogła, ale w młodości słodycze wchodzą łatwo.

        Co do wymówki Józefa, jakoby nie wiedział o obecności alkoholu w kremie - no cóż, furia Idy przeraziłaby każdego. Instynkt samozachowawczy się chłopakowi włączył i kazał zrezygnować na chwilę ze szlachetnej prawdomówności w celu ratowania życia. Kto by za to Józka winił? Wiadomo, co tam jeszcze Rudy Kościotrup miał pod ręką, oprócz musztardy?
    • 3piota Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 23.05.21, 13:22
      tt-tka napisała:
      > Np bezalkoholowe w zalozeniu wesele Jozwy i Deroty - Jozwierz az za dobrze zapa
      > mietal, jak reaguje jego matka na widok syna na leciutkim w koncu rauszu. Wolal
      > nie ryzykowac i gosci nie narazac na miotanie polmiskami czy czymkolwiek przez
      > rozszalala Ide.

      W dodatku Dorocina mamusia wykręciła się cateringiem, więc za te porozpirzane naczynia trzeba by dodatkowo zapłacić.
    • la_felicja Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 23.05.21, 13:24
      Wydaje mi się, że to bezalkoholowe wesele to taki przykład dla współczesnej młodzieży. Tak według pani MM powinno to wyglądać: panna młoda skromna, bez makijażu, w sukience jak pokutny wór, atmosfera oazowa, młodzież pełna ideałów i niezepsuta, zaproszone na ślub dziewczęta w białych rajstopkach, granatowych spódniczkach, udziecinnione na maksa - no marzenie każdej babci.

      Miałam w liceum koleżankę, dziewczyna w klasie maturalnej, 19-latka. Należała do Oazy i też mówiła, że dla niej wesele to tylko bezalkoholowe, a jakby ktoś z gości przyniósł alhohol, to ona by się rozpłakała i uciekła z sali.
      • 3piota Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 23.05.21, 13:31
        la_felicja napisała:
        > Miałam w liceum koleżankę, dziewczyna w klasie maturalnej, 19-latka. Należała d
        > o Oazy i też mówiła, że dla niej wesele to tylko bezalkoholowe, a jakby ktoś z
        > gości przyniósł alhohol, to ona by się rozpłakała i uciekła z sali.

        Nie słyszała, że Pan Jezus na weselach bywał i nawet wodę w wino zamieniał?
        • mamuka_z_boru Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 27.05.21, 16:17
          3piota napisał(a):

          > la_felicja napisała:
          > > Miałam w liceum koleżankę, dziewczyna w klasie maturalnej, 19-latka. Nale
          > żała d
          > > o Oazy i też mówiła, że dla niej wesele to tylko bezalkoholowe, a jakby k
          > toś z
          > > gości przyniósł alhohol, to ona by się rozpłakała i uciekła z sali.
          >
          > Nie słyszała, że Pan Jezus na weselach bywał i nawet wodę w wino zamieniał?

          Też bym się rozpłakała podejrzewam. Choć u mnie po ślubie była tylko kolacja jak najbardziej z alkoholem, to rozumiem rzeczoną koleżankę. niezależnie od działalności Jezusa w Kanie G.
          Bo nie chodzi o to, czy Jezus był za alko, czy przeciw, ale o szacunek dla decyzji młodych. Jako oazowiczka mogła złożyć przyrzeczenie trzeźwości (czasowe lub na całe życie) i nie życzyć sobie alkoholu w tym ważnym dla obojga dniu. I kochająca rodzina powinna to uszanować. A takie przemycanie alkoholu za plecami i wbrew woli młodych kojarzy mi się tylko ze stereotypowymi wąsatymi wujami, co to jak się nie urżną w trupa, to wesela nie uznają. Jeśli młodzi mają życzenie bez alkoholu, to goście powinni się obejść. Jeszcze nikt nie umarł od zjedzenia schabowego bez setki.
          Polecę prywatą: u mnie na kolacji po ślubie alkohol był, ale zaznaczyłam w umowie z restauracją, że przywitanie chlebem i solą ma być bez alkoholu. Nie wchodziłam w szczegóły (mój mąż pochodzi z rodziny alkoholowej, uzależnienie zniszczyło małżeństwo jego rodziców i zmieniło jego dzieciństwo w piekło i kieliszek wódki NIE był dla nas pomyślnym znakiem małżeńskiego szczęścia.), ale wyraźnie zaznaczyłam to w umowie. Ale widocznie obsługa uznała że jak to bez wódki, no i oczywiście obok chleba i soli stały kieliszki. Jak potem zwróciłam uwagę kelnerowi, że w umowie było wyraźnie napisane, że ma być bez wódki, to ze zdziwieniem zaczął mnie przekonywać, że ta wódka to w cenie, od lokalu...Wszystko mi opadło. Noż vulva nać, a jakby któreś z nowożeńców było niepijącym alkoholikiem, to też by go przekonywali "wypij, Panie, to wliczone, jeden nie zaszkodzi"?



          • tt-tka Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 27.05.21, 16:27
            Ilez trzeba tlumaczyc ? Ty mialas powod, oazowiczka miala powod (dla mnie taki sobie, ona pic nie musi, ale czemu goscie? no ale miala), Jozwoderotki tez miec musieli. No to szukalam tego powodu. I znalazlam !

            jezeli nie strach przed tym, jak sie Ida zachowa, to innym powodem moglo byc tylko skapstwo - zwyczajowo za alko placi mlody/jego rodzina. Wybierajcie, ktory powod wolicie :P
          • 3piota Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 27.05.21, 19:09
            mamuka_z_boru napisała:
            > Też bym się rozpłakała podejrzewam. Choć u mnie po ślubie była tylko kolacja ja
            > k najbardziej z alkoholem, to rozumiem rzeczoną koleżankę. niezależnie od dział
            > alności Jezusa w Kanie G.
            > Bo nie chodzi o to, czy Jezus był za alko, czy przeciw, ale o szacunek dla decy
            > zji młodych. Jako oazowiczka mogła złożyć przyrzeczenie trzeźwości (czasowe lub
            > na całe życie) i nie życzyć sobie alkoholu w tym ważnym dla obojga dniu. I koc
            > hająca rodzina powinna to uszanować. A takie przemycanie alkoholu za plecami i
            > wbrew woli młodych kojarzy mi się tylko ze stereotypowymi wąsatymi wujami, co t
            > o jak się nie urżną w trupa, to wesela nie uznają. Jeśli młodzi mają życzenie b
            > ez alkoholu, to goście powinni się obejść. Jeszcze nikt nie umarł od zjedzenia
            > schabowego bez setki.

            Nie wiem co musiałoby się wydarzyć żebym się rozpłakała i uciekła z własnego wesela.
            Tak myślę, że skłonił by mnie do tego chyba tylko widok świeżo poślubionego męża swawolącego z jakąś niewiastą...
            Nawet gdybym składała takie "oazowe przyrzeczenia trzeźwości" , to nie wymagałabym od wszystkich wokół żeby pospołu ze mną mojej przysięgi dotrzymywali. Między całkowitą weselną abstynencją a urżniętymi w trupa wąsatymi wujkami jest jeszcze duża przestrzeń. Ja takich szczęściem na moim weselu nie miałam, dwóch świadków i jeden człowiek do zadań specjalnych kierowało dystrybucją alkoholu i przy okazji mieli oko czy tam ktoś nie przedawkował i może większej uwagi wymaga. A na innych weselach gdzie bywałam, nawet jeżeli któryś tam się przeczęstował, to najczęściej jego połowica z czyjąś pomocą (albo i bez) go spacyfikowała.
            Nie wyobrażam sobie odwalać histerii, porzucać męża i gości i płakać bo paru wujków po kryjomu flaszeczkę rozpracowało. Raczej puknęłabym się w głowę, że ich do takiego tajniaczenia zmuszam, bo właśnie picie na szybko, po kątach powoduje, że wąsaty wujek raz dwa się zaszczepi i jest kłopotliwy.
            • mamuka_z_boru Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 27.05.21, 19:35
              3piota napisał(a):


              > Nie wiem co musiałoby się wydarzyć żebym się rozpłakała i uciekła z włas
              > nego wesela.

              No nie, uciekać bym nie uciekła. Ale łzy rozczarowania rozumiem. Bo jako panna młoda mogłam sobie wymarzyć i zaplanować jakośkonkretnie ten szczególny dzień, a tu wszystko się sypie, bo inni nie chcą tego uszanować i robią jakieś szopki.

              > Nie wyobrażam sobie odwalać histerii, porzucać męża i gości i płakać bo paru w
              > ujków po kryjomu flaszeczkę rozpracowało. Raczej puknęłabym się w głowę, że ich
              > do takiego tajniaczenia zmuszam, bo właśnie picie na szybko, po kątach powoduj
              > e, że wąsaty wujek raz dwa się zaszczepi i jest kłopotliwy.

              Ja to rozumiem tak: na wesele wegan nie przemycasz schabowego w torebce. Takoż na wesele koszerne. Na wesele bezalkoholowe nie przemycasz flaszki.
              Jak nie jesteś w stanie zaakceptować wybranej przez młodych konwencji / ich wymogów religijnych / ich w twoim mniemaniu wydumanych pomysłów odnośnie do organizacji imprezy, to nie idziesz. A nie rozwalasz im całego pomysłu. Ślub to święto młodych i to oni są najważniejsi. Goście powinni się ugiąć i uszanować ich decyzje.
              Aczkolwiek, oczywiście, życie pokazuje, że bywam w takim podejściu odosobniona ;)
              • tt-tka Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 27.05.21, 19:53
                Ja bym nie poszla na oazowe wesele, wiedzac. A gdyby mnie nie uprzedzono... coz, strzelilabym sobie kielicha na osobnosci. Moze niekoniecznie 40%, ale calkiem na sucho bawic sie nie lubie. Jesli ktos pragnie mnie na swojej wielogodzinnej uroczystosci, powinien uwzglednic rowniez preferencje gosci albo niech prosi tylko na slub.

                Kiedy jeszcze jezdzilam w klubie, zwyczajowo stawialo sie pol litra za zaliczona glebe. Trafila sie osoba z zasadami, ktora zapowiedziala, ze alko kupowac nie bedzie, moze stawiac ekwiwalent w czekoladzie. Uszanowalismy, malo z tym, kazdy stawiajacy te polowke dokupowal z wlasnej woli czekoladke czy batonik dla niej, wlasnie zeby nie siadziala z nami o suchym pysku. Ale ona swoje zasady stosowala do siebie wylacznie - nie pije i nie kupuje - nie wymagala od nas podporzadkowania sie jej zasadom.
                • mamuka_z_boru Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 28.05.21, 20:57
                  tt-tka napisała:
                  Trafila sie osoba z zasadami, ktora zapowiedziala, ze alko kupowac nie
                  > bedzie, moze stawiac ekwiwalent w czekoladzie. Uszanowalismy, malo z tym, kazd
                  > y stawiajacy te polowke dokupowal z wlasnej woli czekoladke czy batonik dla nie
                  > j, wlasnie zeby nie siadziala z nami o suchym pysku. Ale ona swoje zasady stoso
                  > wala do siebie wylacznie - nie pije i nie kupuje - nie wymagala od nas podporza
                  > dkowania sie jej zasadom.
                  >
                  No jednak nie tylko do siebie, skoro wbrew niepisanym a obowiązującym zasadom nie postawiła tej flaszki wam ;).
                  Ale miło, że uszanowaliście jej zasady.
                  Swoją drogą, całkowicie abstrahując od Józwy i jego wesela, naszła mię refleksja jakim piekłem musi być życie twarzyskie trzeźwiejących alkoholików, dla których trzeźwość jest doświadczeniem nowym a trudnym, skoro w powszechnym mniemaniu dobra zabawa wymaga alkoholu bezwzględnie.

              • 3piota Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 27.05.21, 20:27
                mamuka_z_boru napisała:
                > 3piota napisał(a):
                > Ja to rozumiem tak: na wesele wegan nie przemycasz schabowego w torebce. Takoż
                > na wesele koszerne. Na wesele bezalkoholowe nie przemycasz flaszki.
                > Jak nie jesteś w stanie zaakceptować wybranej przez młodych konwencji / ich wym
                > ogów religijnych / ich w twoim mniemaniu wydumanych pomysłów odnośnie do organi
                > zacji imprezy, to nie idziesz. A nie rozwalasz im całego pomysłu. Ślub to świ
                > ęto młodych i to oni są najważniejsi. Goście powinni się ugiąć i uszanować ich
                > decyzje.
                > Aczkolwiek, oczywiście, życie pokazuje, że bywam w takim podejściu odosobniona
                > ;)

                Gdybym organizowała wegańskie wesele, to bym je zorganizowała, w zadku mając czy ktoś z gości za pazuchą ma schaboszczaka. Nie uciekłabym z płaczem, udawałabym, że nie widzę zamiast robić skandal.
                Albo zaprosiłabym samych wegan gdyby mi na tej "czystości" aż tak zależało. Identycznie z alkoholem.
                Na pewno nie zepsułoby mi to wesela.
                Jedyne co mogłoby mi je skutecznie zepsuć, to konieczność wezwania pogotowia/policji/straży pożarnej.
              • sayoasiel Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 04.06.21, 12:44
                mamuka_z_boru napisała:

                >
                > Ja to rozumiem tak: na wesele wegan nie przemycasz schabowego w torebce. Takoż
                > na wesele koszerne. Na wesele bezalkoholowe nie przemycasz flaszki.
                > Jak nie jesteś w stanie zaakceptować wybranej przez młodych konwencji / ich wym
                > ogów religijnych / ich w twoim mniemaniu wydumanych pomysłów odnośnie do organi
                > zacji imprezy, to nie idziesz. A nie rozwalasz im całego pomysłu. Ślub to świ
                > ęto młodych i to oni są najważniejsi. Goście powinni się ugiąć i uszanować ich
                > decyzje.
                > Aczkolwiek, oczywiście, życie pokazuje, że bywam w takim podejściu odosobniona
                > ;)

                Ależ nie jesteś. Też uważam, że jeśli ktoś sobie życzy, żeby w ten szczególny dzień było tak, jak sobie ktoś zaplanuje, to tak powinno być i koniec. Dla państwa młodych ma to być dzień szczególny, a goście jeszcze na niejednym weselu z pewnością będą, że nie wspomnę o okazji do popicia. To przemycanie schabowego-flaszki uważam za histerię - jeden raz nie mogą sobie odpuścić, wizja spotkania bezalkoholowego ich tak drażni, że nawet wesele, na którym nie byli i nie będą, nawet takie fikcyjne, wydaje się wręcz podejrzane. Samemu nie pić, ale od innych nie wymagać ? Ale odwrotnie nie ma przecież żadnego zrozumienia - tego, że są ludzie, którzy nie składają żadnych ślubów, którzy, choć są w mniejszości, zwłaszcza w naszej polskiej kulturze picia, a i tak naprawdę nie lubią alko, nie lubią "szaleństw" za to potrafią się dobrze bawić i bez niego. I nie ma w tym żadnych tajemnic, podtekstów, specjalnych rzeczy do wytłumaczenia. Manie własnego ślubu tak, jak się tego pragnie, to nie jest żaden egoizm ani żadne dziwactwo. A choćby i było "dziwactwo" no to co ? Zawsze przecież znajdzie się ktoś dla kogo to ,co dla nas normalne, będzie dziwactwem. Wystarczy posiedzieć na tym forum - co chwila wychodzi, że ktoś ma zupełnie inne podejście do życia, do takich codziennych spraw. Można sobie na własnym ślubie pozwolić na kaprysy. Na przykład takie, że się chce przebywać w trzeźwym towarzystwie. I sądzę, że ma się prawo zaprosić kogo się chce. Jeśli gość przemyśli i stwierdzi, że absolutnie, no nie może, się dostosować, musi-bo-się-udusi, to niech nie przychodzi. To w gestii gościa ocenić, czy to jest impreza, na której nie chce być, a nie odwrotnie, że gospodarze muszą się liczyć z tym, z góry zakładać, że jak zaproszą tę i tę osobę, to ona je zlekceważy i zrobi po swojemu ? I przyjdzie rozglądając się za tymi, którzy, jak ma nadzieję, też tu przyszli z zamiarem lekceważenia i, z którymi będzie można sobie "golnąć" ? Wiem, że kiedyś nie tylko wesele, ale i ślub były dla rodziny i być może całej nawet okolicy, a młodzi, to naprawdę nie mieli nic do gadania, ale chyba już to myślenie się dawno odeszło do lamusa i teraz każdy ma prawo zrobić tak, jak sobie tego życzy, absolutnie nikomu nie będąc winnym ? Bo to "Narzucanie zasad" brzmi jakby ci młodzi zmuszali na weselu do składania ślubów trzeźwości na całe życie.
                • jontrew Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 04.06.21, 15:48
                  sayoasiel napisał(a):

                  Jeśli gość przemyśli i stwierdzi, że absolutnie, no
                  > nie może, się dostosować, musi-bo-się-udusi, to niech nie przychodzi.
                  Dokładnie! Cudze śluby i wesela nie są na szczęście obowiązkowe:) Poza tym takie przemyślenie sprawy jest moim zdaniem na wagę złota i może prowadzić do ważnych wniosków. Bo skoro ktoś za nic nie da rady przeżyć takiej imprezy bez upicia się, to o czym to świadczy? Marek Sekielski prowadzi ciekawy podcast o uzależnieniach i to jeden z często przewijających się wątków- gdy towarzystwo trzeźwego alkoholika za nic nie potrafi się powstrzymać przed piciem w jego obecności, choć sami siebie za alkoholików nie uznają i nagle to on staje się problemem, a nie to, że nie potrafią nie pić.
                  • tt-tka Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 04.06.21, 15:58
                    Dokladnie odwrotnie !
                    Zapraszanie na wesela i sluby nie jest obowiazkowe. A jesli sie zaprasza, wypadaloby uprzedzic gosci, jaki charakter bedzie miec impreza. Wzglednie, gdy sie szykuje niespodzianke, mozna oczekiwac niespodzianek zwrotnych.
                    Oraz "wypic kieliszek" (a nawet kilka) =/= "upic sie". No chyba ze ktos jest w takim stopniu wrazliwy na alko, ze rzeczywiscie narabie sie jednym kieliszkiem, ale to raczej rzadkie.
                    • sayoasiel Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 04.06.21, 19:05
                      tt-tka napisała:

                      > Dokladnie odwrotnie !
                      > Zapraszanie na wesela i sluby nie jest obowiazkowe. A jesli sie zaprasza, wypad
                      > aloby uprzedzic gosci, jaki charakter bedzie miec impreza. Wzglednie, gdy sie s
                      > zykuje niespodzianke, mozna oczekiwac niespodzianek zwrotnych.
                      >
                      >
                      Kto coś mówił o niespodziance ? W którym poście ? Czy na takie przyjęcie nie zaprasza się oficjalnie ze wszystkimi informacjami wcześniej ?

                      Nie, nie jest obowiązkowe, bo znów, państwo młodzi mogą sobie wybrać kogo by sobie życzyli na swoim przyjęciu, względnie, kogo na to przyjęcie zaprosić wypada, nawet jeśli po cichu się liczy, że może nie przyjdzie ;)
                      Goście są na tyle rozgarnięci i na tyle, przede wszystkim, szanowani, że mają swoją podmiotowość. Mogą decydować czy stać ich na "poświęcenie się", czy też jednak nie. Jeśli ich się nie zaprosi, podejmuje się decyzję za nich - że ich nie będzie. I to by było strasznie dziwaczne. "Nie dałam ci zaproszenia, chociaż jesteś mi bliską osobę, bo przecież i tak byś nie przyszła, jest bez alko, a ty to się nie możesz powstrzymać". O,rany, ale by to brzmiało. Tego się nie da powiedzieć tak, żeby nie zabrzmiało lekceważąco, treść na to nie pozwala, czego by z formą nie robić. Relacje z ludźmi, takie dobre i zdrowe to sztuka kompromisu. Ja się raz dostosuję, drugi raz kto inny. Nie przyjaźnimy się ze swoimi klonami, a nawet jak bardzo chcemy, to nie możemy wszystkiego tak samo. I jeśli gość by naskoczył "jak mogłaś mnie zaprosić, przecież wiesz, że ja umrę bez alko, przecież wiesz, że jak spędzę tę jedną imprezę bez tego, to będę żałować tego czasu, w którym mogłam być gdzie indziej i pić do końca życia, przecież wiesz, przecież nie masz takiego obowiązku, co za impertynencja" to bym się grzecznie wycofała chyłkiem, nawet gdyby to nie było powiedziane tak, jak to napisałam. Czyli gdyby się ktoś o to obraził. Samo otrzymanie zaproszenia, swoją drogą, było dla mnie miłe, kiedy otrzymałam takie, na wesele, na którym, niestety, nie mogłam być. Zrozumieli, wiedzieli co i jak, ale to, że mnie na tym weselu chcieli już było fajne. No nie wyszło ,no, a zaproszenie nadal mam i trzymam na pamiątkę. I wesele nie było szykowane pode mnie, nie było w tym zaproszeniu nic o tym, że ktoś planował dostosowywać się do mnie. Ani przez myśl mi nie przeszło. Myśl, że ktoś by się mógł obrazić, ktoś kogo lubię na tyle, by go do siebie zaprosić jest mi obca i przykra, a nawet jakaś taka...bez szacunku. W końcu nie przyjaźnię się z ludźmi, którzy nie potrafią wyjrzeć poza czubek swojego nosa (no z definicji, bo taka osoba w takim razie do przyjaźni zdolna nie jest), a jeśli tak, to nie będę tego zakładać na wyrost najgorszego. Jeśli ktoś, powtarzam stwierdzi, że ceni alko (czy co tam jeszcze mogłoby być zakazane/nakazane w takim zaproszeniu) wyżej niż moje samopoczucie w tym jakże wyczekiwanym dniu, to przynajmniej weźmie to pod rozwagę, a nie rzuci mi skrawkami podartego zaproszenia w twarz.
                      • tt-tka Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 04.06.21, 19:23
                        sayoasiel napisał(a):


                        > Kto coś mówił o niespodziance ? W którym poście ? Czy na takie przyjęcie nie za
                        > prasza się oficjalnie ze wszystkimi informacjami wcześniej ?

                        Serio ? Rumianki uprzedzily gosci, ze impreza na swiezym powietrzu, wieczorem, w koncu wrzesnia i bez moznosci schronienia sie pod dachem bedzie abstynencka ?


                        >
                        > Nie, nie jest obowiązkowe, bo znów, państwo młodzi mogą sobie wybrać kogo by so
                        > bie życzyli na swoim przyjęciu, względnie, kogo na to przyjęcie zaprosić wypada
                        > , nawet jeśli po cichu się liczy, że może nie przyjdzie ;)

                        Wlasnie. zatem jesli zalezy im na mojej obecnosci w watnej dla nich chwili, zakladam, ze moje dobre samopoczucie tez jest dla nich wazne, nie tylko ich wlasne.


                        > Goście są na tyle rozgarnięci i na tyle, przede wszystkim, szanowani, że mają s
                        > woją podmiotowość. Mogą decydować czy stać ich na "poświęcenie się", czy też je
                        > dnak nie. Jeśli ich się nie zaprosi, podejmuje się decyzję za nich - że ich nie
                        > będzie. I to by było strasznie dziwaczne.

                        Nie widze w tym nic dziwacznego. Zaprasza sie, kogo chce.

                        I jeśli gość
                        > by naskoczył "jak mogłaś mnie zaprosić, przecież wiesz, że ja umrę bez alko, p
                        > rzecież wiesz, że jak spędzę tę jedną imprezę bez tego, to będę żałować tego cz
                        > asu, w którym mogłam być gdzie indziej i pić do końca życia, przecież wiesz, pr
                        > zecież nie masz takiego obowiązku, co za impertynencja" to bym się grzecznie wy
                        > cofała chyłkiem, nawet gdyby to nie było powiedziane tak, jak to napisałam.

                        Wystarczy, ze zostane uprzedzona, ze wesele bez alko. Nie przyjde, zyczenia zloze i prezent wrecze na slubie. Naprawde znasz tylko takie zachowania, jakie opisalas ?

                        Jeśli ktoś, powtarzam stwie
                        > rdzi, że ceni alko (czy co tam jeszcze mogłoby być zakazane/nakazane w takim za
                        > proszeniu) wyżej niż moje samopoczucie w tym jakże wyczekiwanym dniu, to przyna
                        > jmniej weźmie to pod rozwagę, a nie rzuci mi skrawkami podartego zaproszenia w
                        > twarz.

                        nie, no jasne, inna forma odmowy niz rzucenie strzepkami nie wchodzi w gre. Do kogos z takim nastawieniem nie poszlabym nawet na impreze z alkoholem, sorry.
                        I oczywiscie kwestia stoi na "nie moge wytrzymac bez napicia sie", a nie po prostu "lubie, mam ochote, nie chce wznosic toastu woda sodowa". Z pewnoscia Gusty pojawiajacy sie z winem i kieliszkami i goscie z tego korzystajacy to alkoholicy.
                        • sayoasiel Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 04.06.21, 20:09
                          Nie kojarzę, żeby nie uprzedzały. Ten cały ksiądz, który był zadowolony z tego, że wesele jest bez alko, wiedział o tym przed weselem, czyli to było wiadomo wcześniej. Wiemy, że to, co zrobili, a raczej czego nie zrobili Rumiankowie, to był jeden wielki chaos i, że to, że to wesele się powiodło to jest licencia poetica. Jednak skoro do gości wiadomość o weselu dotarła, wszyscy przybyli, czemu mamy zakładać, że nie wiedzieli o czymś takim ? Te postacie, które próbowały alko przemycić, były pokazywane jako negatywne od początku, no i czy to tak trudno uwierzyć, że MM pisze o ludziach, którym na tym wcale nie zależy ?

                          Opisywane przeze mnie reakcje były opisane w takim sposób by położyć nacisk na przesłanie. To nie ma znaczenia czy ktoś rzuca tymi skrawkami zaproszenia, czy nie. Samo to, że lepiej jest kogoś nie zapraszać niż proponować mu uczestnictwo w weselu bezalkoholowym, czy jakimś innym, które jest mu nie w smak, uważam za absurdalny i czy ta osoba się rzuca, czy odmawia z wdziękiem robi różnicę, ale to, że się obrazi o samo zaproszenie, zawsze brzmi równie niedorzecznie w moich uszach.

                          To nie ma znaczenia kto komu zarzuca alkoholizm. Tu właśnie chodzi o prosty fakt, że ktoś komuś nie narzuca stylu życia, tylko zaprasza go na przyjęcie, które w ogóle zostało zorganizowane, żeby świętować szczęście właśnie tego kogoś, jego dzień, nie gościa. W dzień młodych piłka jest po stronie gościa - dostosowuje się, albo nie idzie. Kiedy będzie święto gościa, to dostosują się młodzi. I to, że ktoś uważa, że powinno być pod niego, uważam za niedojrzałe i właśnie kazus nieumiejętności wyjrzenia poza czubek własnego nosa. Ty byś nie poszła do "kogoś z takim nastawieniem" (Czyli jakim ?) nawet na alko imprezę, ja bym nie poszła do kogoś, kto nie tyle nie umie pójść na kompromis, co nawet nie chce o tym kompromisie pomyśleć. W ogóle, "nie lubię". No, każdy czegoś nie lubi, pewnie. Tyle, że jeśli ktoś się z kimś zadaje i oczekuje, że nigdy nie będzie musiał, albo wypadałoby, żeby zrobił coś, co mu się nie podoba, to szybko się przekona, że tak się nie da. Ciągle będzie napotykał na takie sytuacje. Znajomość z taką osobą, która chce, żeby wszystko było pod nią, rozleci się prędzej czy później i to z wielkim hukiem. No, bo jeśli to CZYJEŚ wesele, to piłka jest po stronie boiska gościa - to jego kolej na kompromis. Jeśli w takim wypadku tego nie zrobi, jakoś trudno mi sobie wyobrazić, żeby w jakiejkolwiek ustąpił. Podkreślam - nie chodzi o zmuszanie kogoś do czegoś, czy obrażanie się, że się nie przyszedł, tylko oczekiwanie gościa, że na czyimś weselu to on ma być ''gwiazdą", czyli to on ma być specjalnie potraktowany.
                          Podsumowując : widzę to jako niedojrzałość, skrajny egoizm, albo , że ktoś się okłamuje. Jeśli ktoś raz, np. nie może nie zjeść tego kotleta, czy tam nie wypić alko, to ma problem. Nie wiem czy tym problemem, jest akurat nałóg, ale jakiś jest. Taki brak jakiejkolwiek elastyczności.
                          • tt-tka Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 04.06.21, 21:56
                            sayoasiel napisał(a):

                            > Nie kojarzę, żeby nie uprzedzały. Ten cały ksiądz, który był zadowolony z tego,
                            > że wesele jest bez alko, wiedział o tym przed weselem, czyli to było wiadomo w
                            > cześniej.

                            Ksiedzu bylo wiadomo. Gosciom bylo ?

                            skoro do gości wiadomość o weselu dotarła, wszyscy przybyli, czemu
                            > mamy zakładać, że nie wiedzieli o czymś takim ?

                            Pytam, czy dotarla wiadomosc o tym, ze jest to wesele bezalkoholowe i pod golym niebem ?

                            Te postacie, które próbowały a
                            > lko przemycić, były pokazywane jako negatywne od początku, no i czy to tak trud
                            > no uwierzyć, że MM pisze o ludziach, którym na tym wcale nie zależy ?

                            Podeszwa jest pokazywany jako negatywny od poczatku ?


                            >
                            > Opisywane przeze mnie reakcje były opisane w takim sposób by położyć nacisk na
                            > przesłanie. To nie ma znaczenia czy ktoś rzuca tymi skrawkami zaproszenia, czy
                            > nie. Samo to, że lepiej jest kogoś nie zapraszać niż proponować mu uczestnictwo
                            > w weselu bezalkoholowym, czy jakimś innym, które jest mu nie w smak, uważam za
                            > absurdalny i czy ta osoba się rzuca, czy odmawia z wdziękiem robi różnicę, ale
                            > to, że się obrazi o samo zaproszenie, zawsze brzmi równie niedorzecznie w moic
                            > h uszach.
                            >

                            Nadal nie rozumiesz - chodzi o info i moznosc wyboru. Nie obrazam sie ani o zaproszenie, ani o niezaproszenie, ale chce wiedziec, jaki charakter bedzie miala impreza, ZANIM to zaproszenie przyjme lub nie przyjme.


                            > Ty byś nie poszła do "kogoś z takim nastawieniem" (Czyli jakim ?)

                            Z takim, ze jesli mi charakter imprezy nie odpowiada, to on to uwaza za rownoznaczne z rzuceniem w twarz strzepkow zaproszenia.

                            Znajomość z tak
                            > ą osobą, która chce, żeby wszystko było pod nią, rozleci się prędzej czy późnie
                            > j i to z wielkim hukiem.

                            Niektore moje znajomosci licza sobie juz czterdzieche. Inne mniej, ale tez niemalo. Coz, czekam na ten huk...

                            No, bo jeśli to CZYJEŚ wesele, to piłka jest po stroni
                            > e boiska gościa - to jego kolej na kompromis. Jeśli w takim wypadku tego nie zr
                            > obi, jakoś trudno mi sobie wyobrazić, żeby w jakiejkolwiek ustąpił. Podkreślam
                            > - nie chodzi o zmuszanie kogoś do czegoś, czy obrażanie się, że się nie przysze
                            > dł, tylko oczekiwanie gościa, że na czyimś weselu to on ma być ''gwiazdą", czyl
                            > i to on ma być specjalnie potraktowany.

                            Ma byc normalnie traktowany. Czyli - nie wychowywany, nie zmuszany do czegos, na co nie ma ochoty, nie glodzony.


                            > Podsumowując : widzę to jako niedojrzałość, skrajny egoizm, albo , że ktoś się
                            > okłamuje. Jeśli ktoś raz, np. nie może nie zjeść tego kotleta, czy tam nie wyp
                            > ić alko, to ma problem. Nie wiem czy tym problemem, jest akurat nałóg, ale jaki
                            > ś jest. Taki brak jakiejkolwiek elastyczności.

                            A ja twoje natawienie widze jako "Czy to nie przzyjemnie, jak Pyzuni, byc milym dla kazdego", zalecenie ustepowania, dostosowywania sie wbrew wlasnym potrzebom i upodobaniom. I nie, nie jest to przyjemne. A na dluzsza mete i wieksza skale wrecz niszczace.
                • 3piota Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 04.06.21, 17:16
                  Muszę swoje zdanie jeszcze raz tu wyłuszczyć.

                  sayoasiel napisał(a):
                  >Też uważam, że jeśli ktoś sobie życzy, żeby w ten szczególny dzień było tak, jak sobie ktoś zaplanuje,
                  > to tak powinno być i koniec. Dla państwa młodych ma to być dzień szczególny

                  Ależ najświętsza ze świętych racji!
                  Ja się odniosłam do stwierdzenia przyszłej panny młodej, że gdyby ktoś na jej weselu miał bodaj minimalny kontakt z alkoholem, to ona z płaczem z tego wesela ucieknie.

                  Państwo młodzi są gospodarzami wesela. Pozapraszali, pouzgadniali, postawili warunki, a tu się okazało, że wujek Gutek z wujkiem Staszkiem jednak się wyłamali i coś tam w piersiówkach mają. Panna młoda z płaczem ucieka...
                  Ja na jej miejscu zrobiłabym wszystko, żeby dyskretnie rzecz zatuszować. Byłoby mi przykro jak cholera, miałabym kolejny dowód, że na ziemi nie ma świętych obcowania, ale nie rozwalałabym całej weselnej imprezy wszystkim pozostałym gościom, którzy warunki uszanowali.
                  No bo co z tym weselem dalej?
                  Gdyby - wkurzone na swoich chłopów - uciekły żony/partnerki Gucia i Stasia, jeżeli weselicho tłumne, można nie zauważyć. Ale nieobecność panny młodej to już grubszy kaliber. Co mieliby zrobić pozostali goście? Bawić się dalej bez niej, biec za nią i błagać o powrót, czy może lepiej się ewakuować bo ta młoda jest chyba niezrównoważona i nie wiadomo co jeszcze odwali.
                  Jako gość wybrałabym trzecią opcję.

                  Na marginesie. Uczestniczyłam kiedyś w weselu (z alkoholem!) gdzie panna młoda też sobie coś wymarzyła. Na szczęście jej teść zobaczywszy przygotowania do spełnienia tego marzenia dostał piany i to marzenie skutecznie unicestwił. Mianowice wymarzyła sobie puszczanie takich płonących lampionów. A on jej palcem pokazał oddalone o kilkadziesiąt metrów druty z prądem. Dała się przekonać. Nie uciekła z płaczem. A może powinna? Przecież sobie wymarzyła. A każde marzenie młodych o przebiegu swojego wesela jest święte...
                  • sayoasiel Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 04.06.21, 19:13
                    3piota napisał(a):

                    > Muszę swoje zdanie jeszcze raz tu wyłuszczyć.
                    >
                    > Na marginesie. Uczestniczyłam kiedyś w weselu (z alkoholem!) gdzie panna młoda
                    > też sobie coś wymarzyła. Na szczęście jej teść zobaczywszy przygotowania do spe
                    > łnienia tego marzenia dostał piany i to marzenie skutecznie unicestwił. Mianowi
                    > ce wymarzyła sobie puszczanie takich płonących lampionów. A on jej palcem pokaz
                    > ał oddalone o kilkadziesiąt metrów druty z prądem. Dała się przekonać. Nie ucie
                    > kła z płaczem. A może powinna? Przecież sobie wymarzyła. A każde marzenie młody
                    > ch o przebiegu swojego wesela jest święte...

                    Ale czy można porównywać sytuację, w której ktoś ma jakąś tam wizję, która się nie każdemu podoba, do sytuacji, w której coś, co sobie ktoś zaplanował jest zwyczajnie niebezpieczne ?

                    A co do tej wcześniej wymienionej, zgoda, ale czy mi znów coś umknęło, czy jakaś panna młoda to zrobiła ? Bo tutaj się chyba zaczęło od tego, że sama koncepcja wesela bezalkoholowego jest dziwna, a potem co mają zrobić goście, żeby jednak jakoś obejść taki zakaz. Jeśli już się wino rozlało, to trudno sobie wyobrażać, żeby odwołano całe święto, wzywano policję i w ogóle odstawiano groteskę. Chyba, że nie wiem co by ta osoba pod wpływem alko zrobiła X_X
                    • la_felicja Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 04.06.21, 21:25
                      Ta uciekająca panna młoda to nie z Jeżycjady. To była moja koleżanka z liceum. Dziewiętnastolatka, więc pełna ideałów i ze skłonnością do popadania w skrajność - jak to nastolatka...
                      Życie nie zweryfikowało jej postanowień, bowiem do tej pory nie wyszła za mąż. Teraz ma pod pięćdziesiątkę, być może jeszcze kiedyś za mąż wyjdzie, nigdy nie wiadomo, mam jednak nadzieję, że te postawy skrajne trochę jej już z głowy wywietrzały.
                      • 3piota Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 05.06.21, 11:56
                        Ja wiem, że koncepcja wesela bez alkoholu nie jest dziwna i dla kogoś może być jedyną opcją, że to wypowiedź dziewiętnastolatki pełnej ideałów itd.
                        Ale ta dziewiętnastolatka już miała pełne prawo ślub brać i wesele organizować według swoich marzeń i wyobrażeń.

                        I tu wychodzi kwestia podejścia do sytuacji, że w czasie tego wymarzonego wesela coś może pójść nie tak.
                        Przecież nie chodzi o to w jaki sposób oszukać pannę młodą i jednak się napić, tylko o jej postawę a wręcz szantaż, że ONA Z PŁACZEM UCIEKNIE gdyby jednak ktoś coś.
                        Niby dorosła a jak dziecko.
                        Zaprasza się tłum ludzi, wielu nieznanych, bo dalsze rodziny młodych dopiera tam się spotykają i oczekuje się od nich zachowania jak pod sznurek. Nie da się.

                        Gdybym wymarzyła sobie wesele wegańskie/bezalkoholowe - nie podają na nasz weselny stół ani kropli alkoholu i serwują wyłącznie wegańskie potrawy. I tyle. Ale nie pilnuję wszystkich gości czy gdzieś ktoś na bok nie skoczył, szaszłyka nie skuszał i piwkiem nie popił. To nie jest powód, żeby skandal robić, płakać i uciekać.

                        Ja miałam tylko jedno weselne marzenie: żeby pogoda dopisała. I się spełniło.
                        • guineapigs Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 05.06.21, 16:41
                          3piota wie,
                          'że koncepcja wesela bez alkoholu nie jest dziwna i dla kogoś może być jedyną opcją,'

                          Ja tak czytam ten temat i dochodze do wniosku, ze ja jednak z tego obozu mniejszosciowego: ja jakos nie kupuje pomyslu typu: wesele bezalko/wesele 'kazdy musi sie napic'/wesele weganskie/wesele tylko miesne etc.

                          Ja chyba wiem albo podejrzewam, skad sie taka idea 'wesela bezalko' wziela. Otoz jak wygladaja/wygladaly 'tradycyjne polskie weseliska' kazdy wie, bo albo sam to przezyl, albo widzial na filmie ('Wesele' Smarzowskiego chociazby). Otoz zawsze znalazla sie grupa wujkow i kuzynow, ktorzy MUSIELI sie urznac do stanu bojek i awantur. I dzis mlodzi chca tego uniknac - bo nikt nie chce wkraczac na nowa droge zycia po trupach rodzinnych.

                          Ale! Gdzies przeczytalam madre zdanie: slub jest dla Mlodych, a wesele dla gosci. I moim zdaniem na takim weselu powinno byc cos dla kazdego: potrawy i weganskie, i nieweganskie. I alko, i soki, i wody, i herbata.Nie powinno byc takich komend jak: 'a teraz wszyscy jedza flaczki' tylko po prostu na stol wjedzaja dwie-trzy zupy (jako goracy posilek), i te miesne, i te niemiesne, i kazdy sobie nalewa sam.

                          Ja rozumiem idee weganstwa - tzn. nie jestem zbyt biegla w tym ale tak mniej wiecej rozumiem, ze chodzi o zycie zwierzat. Z tym, ze nie kazdy ma takie poglady. Czy z tego powodu ma sie pozbawiac gosci wyboru? Oczywiscie wiadomo, ze potraw weganskich jest mnostwo i kazdy cos tam dla siebie smacznego znajdzie, oraz nikt jeszcze nie umarl z powodu, ze raz nie zjadl mielonego a wrecz przeciwnie, ale wybor powinien byc. Dla zasady. Mlodzi moga powiedziec do mikrofonu, jak bardzo sie kochaja, jak dziekuja gosciom za zyczenia i co mysla na temat jedzenia miesa i skandalicznych warunkow chowu bydla - i tyle. A po wszystkim z satysfakcja policzyc, ze zostalo 95% mielonych i sto litrow flaczkow. I ten moj wpis dedykuje naszym politykom.

                          A co do alko, to jako chrzescijanka, nie widze umocowania religijnego. Nie wiem, jak to wyglada u Muzulmanow - kiedy zapraszaja na swoje wesele nie-Muzulmanow. Jako Polka widze zas umocowanie kulturowe, a raczej: braku kultury picia i zachowania sie po kielichu. To naprawde boli, ze sa goscie, ktorzy z wesela potrafia zrobic walke na sztachety. Ale moze rozwiazaniem jest niezapraszanie 'takich wujow' na wesele? Jak sie poczuja urazeni, to mozna powiedziec wprost: przepraszam, ale wujek na kazdym weselu sie napierdziela o Wisle Krakow/polityke/religie/jak budowac dom/wyzszosc Stonsow nad Bitelsami - a my sobie takich zabaw na naszym weselu nie zyczymy.

                          A przy okazji, na niemal kazdym weselu, na jakim bylam, grala wynajeta kapela (kilka wesel to byly imprezy dla znajomych rownolatkow w klubach). I te kapele graly i disco polo, i hity popowe, i hity rockowe, i polskie evergreeny (Krawczyk, Jantar itp). Az zimno robi mi sie na mysl, ze ktos moglby napisac w zaproszeniu: tanczymy tylko do ABBY/ tanczymy tylko do rocka/ tanczymy tylko do Bayer Fula/tanczymy tylko do baletu mongolskiego/ 'wesele jazzowe'/'wesele z Mozartem'.


                          • sayoasiel Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 05.06.21, 18:46
                            guineapigs napisała:


                            >
                            > A przy okazji, na niemal kazdym weselu, na jakim bylam, grala wynajeta kapela (
                            > kilka wesel to byly imprezy dla znajomych rownolatkow w klubach). I te kapele g
                            > raly i disco polo, i hity popowe, i hity rockowe, i polskie evergreeny (Krawczy
                            > k, Jantar itp). Az zimno robi mi sie na mysl, ze ktos moglby napisac w zaprosze
                            > niu: tanczymy tylko do ABBY/ tanczymy tylko do rocka/ tanczymy tylko do Bayer F
                            > ula/tanczymy tylko do baletu mongolskiego/ 'wesele jazzowe'/'wesele z Mozartem'
                            > .
                            >
                            >
                            Guin, mnie się jak zwykle bardzo podoba rezolutność Twojej wypowiedzi, ale czy Ty słyszałaś może o czymś takim jak przyjęcia, w tym również weseliska, tematyczne ? Cała idea ich polega na tym, że z pewnych rzeczy się rezygnuje, żeby nadać wydarzeniu odpowiedni klimat oraz charakter. Przed pandemią uczestniczyłam we czterach takich. Na jednym z nich grano tylko jazz. Inne było w klimacie Alicji w Krainie Czarów. Oba uważam za fantastyczne, ale gdyby było "do wyboru" no to by się te pomysły rozleciały. Nie demonizmujmy tego, bo może to od czego nam się zimno robi, może się nam spodobać. No i wtedy z pomysłem wyjdą młodzi, nie goście.

                            A z weganami to jest chyba tak, że oni nie chcą się przykładać do cierpienia zwierząt. Więc nie zapłacą za masę kotletów na weselu, nie ze skąpstwa, tylko z przekonania. Taką postawą się wykazała moja koleżanka, kiedy sama brała ślub. Nie wszyscy byli weganami w jej kręgach, niektórzy więc mięsożercy nie przyszli, inni wzruszyli ramionami i przyszli. To nie była kwestia promowania czegoś, tylko tej ich filozofii życiowej. Przecież by nie zmienili ci goście nastawienia własnego do życia po takiej jednej bezmięsnej imprezie.

                            Co do alko jeszcze - no, ale jak ktoś naprawdę chce się podzielić swoją radością z innymi i będzie liczył (naiwnie), że ktoś inny też się będzie cieszył tym szczęściem, a nie tymi procentami ? Co jeśli ktoś z całego serca boi się osób wstawionych ? Nie pijanych, ale nawet wstawionych ? I woli towarzystwo osób trzeźwych ? Takie osoby też są i co mamy im powiedzieć "Weźcie się zabierajcie stąd, wesele jest dla gości, nie chcecie alkoholu, to nie róbcie wesela wcale, macie za swoje" ? Ja nie mówię co sama bym zrobiła, ale ludzie mają naprawdę różne swoje powody, żeby coś jakoś robić, swoje własne spojrzenie i właśnie nie wypada im chyba tego narzucać ? Zwłaszcza, że zawsze można powiedzieć " Pomysł mi się nie podoba, nie przyjdę, spotkamy się kiedy indziej" ?
                          • tt-tka Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 05.06.21, 20:20
                            guineapigs napisała:

                            > Ale! Gdzies przeczytalam madre zdanie: slub jest dla Mlodych, a wesele dla gosci

                            :D - Guin, wspaniale lapidarnie ujelas moj stosunek do slubow i wesel !


                            _
                            Kompromis - PiS ma wypierdalac. Ale moze to zrobic nie w podskokach
                          • kooreczka Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 05.06.21, 21:48
                            Ubierz kurteczkę, bo wesela tematyczne to silny trend i z utęsknieniem czekam, kiedy dotrze do naszego rejonu i wywali w kosmos i przeszłość tradycyjne wesela w byłym nowosądeckim.

                            Podążając tą logiką powinniśmy zabronić robienia wesel biednym, bo nie wszystko mogą zapewnić i jeszcze goście się obrażą.

                            Dla mnie lekko żenujące jest żądanie, żeby weganie płacili za mięso, bo goście nie przeżyją jednego przyjęcia bez dewolaja. Podobnie jak "suche" wesela mają sporo umocowań zaczynając od niepijących alkoholików w rodzinie albo denominację surowiej podchodzącą do picia- tak, także chrześcijańskie.

                            Dla zasady chromolę gości, którzy z tego powodu strzelają fochy na weselu i na pewno nie chciałabym ich mieć przy sobie w takim dniu.
                                • tt-tka Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 06.06.21, 00:52
                                  Nie kazda. Ale akurat wesele tak. Na stypie nie nastawiam sie na dobra zabawe.
                                  Byc z bliskimi moge w tej jakze waznej chwili wzajemnego slubowania i slowo, ze nie wezme piersiowki na te okazje.

                                  Ogolnie rzecz biorac kazdy ma prawo bawic sie, jak chce i dotyczy to zarowno mlodych/solenizantow/jubilatow jak i ich gosci. Kazdy ma prawo urzadzic impreze bezalkoholowa/w grocie solnej/na wyciagu narciarskim czy zgola na zboczu/ w starej parowozowni/dowolne inne. Kazdy rowniez ma prawo zdecydowac, czy chce na takiej imprezie byc, czy nie.

                                  20 lat temu z entuzjazmem jechalabym na wesele w barze u Wolodii w Hajnowce, lacznie z atrakcjami typu przejazdzka waskotorowka i aranzowany napad bialogwardzistow/czerwonych partyzantow. Uznalabym to za swietny pomysl, pyszna zabawe. 20 lat poznej juz mnie to nie pociaga i z radoscia zycze mlodym najlepszego na nowej drodze zycia z Warszawy.
                  • lord_vmordevol Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 08.06.21, 17:24
                    3piota napisał(a):

                    > łnienia tego marzenia dostał piany i to marzenie skutecznie unicestwił. Mianowi
                    > ce wymarzyła sobie puszczanie takich płonących lampionów. A on jej palcem pokaz
                    > ał oddalone o kilkadziesiąt metrów druty z prądem. Dała się przekonać. Nie ucie

                    Nawiasem mówiąc, takie lampiony są, OINSNZ, nielegalne w Polsce. Nie wolno wypuszczać bezzałogowych balonów na ogrzane powietrze z podwieszonymi paleniskami. Ponadto każde takiego rodzaju użycie przestrzeni powietrznej powinno zostać uzgodnione z PAŻP i powinien być na to wystawiony NOTAM (to już chyba sam PAŻP załatwia).
      • herbacianasaszetka Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 23.05.21, 16:28
        A ja bym się rozpłakała ze śmiechu, gdybym w takim weselu musiała uczestniczyć. Co nie znaczy, że identyfikuję się z Bogatką i innymi tego typu. Ale oczwiście w jeżycjadzie od pewnego czasu tylko skrajności :) albo nie nosisz makijażu, chodzisz co niedzielę do kościoła i jesteś super, albo wsadzamy Cię do jednego wora z miejscową patologią.
    • herbacianasaszetka Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 23.05.21, 15:57
      A ja zrozumiałam, skąd ten sieszczęsny "marszczący się kostiumik" w okolicach 30.

      Bohaterki nie tylko nie noszą wyraźnego makijażu, ale nie noszą go w ogóle, a ich pielęgnacja to mydło, woda i ręcznik. Zero kremu, zero SPF, zero kosmetyków, które jakkolwiek by nawilżały skórę lub ją chroniły przed UV. Zamiast pianki/żelu mydło, które narusza barierę hydrolipidową, potem od razu wyjście na słońce. Przecież to samobójstwo dla skóry. Ja się dziwię, że im się zmarszczki wszystkim nie robią w ogólniaku przy takim braku pomyślunku.

      To już temat na inny wątek, ale Derota ma być lekarzem. Czy ona sobie zdaje sprawę, że od niestosowania filtra przed wyjściem na dwór latem można dostać raka skóry? A ona tak łazi codziennie.
      • tt-tka Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 23.05.21, 17:30
        Derota przekreca glowe powypadkowej Idzie, o ktorej nie wiadomo, czy nie ma urazu kregoslupa, leje nieprzytomnej alko w gardlo, podaje leki przepisywane wylacznie na recepte konkretnej osobie komu innemu i to sekretnie oraz szaleje na uszkodzonej nodze mimo wyraznego nakazu ordynatora "siedziec, noga w poziomie, staw kolanowy podparty". To co tam na slonce bez filtra...
        • pi.asia Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 24.05.21, 12:34
          tt-tka napisała:

          > Derota przekreca glowe powypadkowej Idzie, o ktorej nie wiadomo, czy nie ma ura
          > zu kregoslupa,
          Przekręcenie głowy to pikuś w porównaniu z tym, co robi później - łapie ją pod pachy, wywleka z rowu, wciąga na wóz... (piszę z pamięci, mogłam coś pomylić). Człowiek z urazem kręgosłupa po takiej "pierwszej pomocy" ma zagwarantowany wózek do końca życia.

          Pamiętam, jak do lokalnego radia zadzwoniła kobieta, błagając o pomoc w odnalezieniu mężczyzny, który obronił ją przed takimi "ratownikami". Miała wypadek, zakleszczyło ją w samochodzie, świadkowie zdarzenia koniecznie chcieli ją wyciągać, i tylko ten jeden przytomniak (strażak zresztą, co sporo tłumaczy) kategorycznie tego zabronił i pilnował, żeby nikt nawet palcem kobiety nie tknął, dopóki nie przyjedzie pogotowie.
          Jak się potem okazało, faktycznie miała uszkodzony kręgosłup, i tylko dzięki temu strażakowi nie straciła władzy w nogach dlatego go potem tak usilnie szukała.
    • 3piota Re: Zrozumialam ! lepiej pozno niz wcale 04.06.21, 00:06
      tt-tka napisała:
      > Macie jakies zalegle a niewyjasnione niezrozumienia ? dawajcie !

      Mam.
      Dlaczego nie było Gizeli od KK, IS... itd itd itd... aż do Kalamburki, kiedy to już nie żyje.
      Otóż Gizela zostawiła młodych na Polnej i poszła za Kaziem. Ale na Polnej bywała i szlag ją trafiał za każdym razem gdy widziała te "porządki". Ten stół z pootwieranymi słoikami dżemu, te wieczne okruchy na nim, brudne naczynia z kilku dni i wśród tego sterty gazet, książek i wszędzie ogólny pie..olnik. No cóż...
      Załatwiła im nowe gniazdko na Winogradach. Naprawdę nowe. Z nadzieją, że może po wyprowadzce ze starej rudery coś się u nich zmieni. Płonne to były nadzieje. Rodzina się powiększała to i bardak powiększał się przez pączkowanie, a i miejsca na zrobienie tego bardaku mieli więcej niż na Polnej. To jej słowa: "bałagan, że tylko za miotłę się brać", "kuchnia o dziwo! wysprzątana" gdy Fela tam wreszcie poogarniała. Serce ją bolało na ten stan, ale tłumaczyła to sobie ciasnotą u nich. Taką, że dzieci porządnych łóżek nawet nie miały, za to sterty gazet i książek coraz większe.
      No to zrobiła kolejny krok, żeby temu zaradzić. Oddała im swoje mieszkanie. Z nową nadzieją, że wreszcie zaskoczą, że nie wystarczy mieć mieszkanie, ale o to mieszkanie trzeba dbać.
      I się przeliczyła. Przyszła kilka razy na Roosevelta, zobaczyła co zobaczyła, pomyślała, że Kazio w grobie się przewraca i stwierdziła, że musi odpuścić. Że nie może patrzeć na to co oni z jej i Kazia mieszkania zrobili. Zrozumiała, że im większą powierzchnię dostaną, tym większy pie..olnik tam zrobią. Że ta rodzina jest daremna, trzeba odpuścić, najlepiej wyprowadzić się z Poznania i mieć święty spokój.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka