Dodaj do ulubionych

Kultura....

29.05.21, 13:00
O tym, jak Borejkowie traktują tych, których nie lubią, doskonale wiemy.
A jak traktują przyjaciół?

Oto przedstawienie Teatru Eksperyment nad jeziorem Malta, jest na nim Natalia, bo zaprosił ją Filip, by posłuchała jak gra.

Dostała i drugie zaproszenie, od Anieli Kowalik, a ściślej: cała rodzina dostała bilety od sławnej artystki, lecz niestety nikt nie chciał z nich korzystać. (Grzesiowie byli zapracowani, a rodzice postanowili odwiedzić wnuczki w Pobiedziskach).

Przedstawienie odbywa się w niedzielne popołudnie. Co takiego pilnego mają do roboty Grzesiowie, że nie mogą zrobić sobie trzygodzinnej przerwy i iść na występ Anieli, na który to występ dostali darmowe bilety?
A rodzice, którzy wszak nie pracują, wybierają się w odwiedziny do wnuczek akurat w tę niedzielę, w którą odbywa się przedstawienie? I nie mogą wrócić wcześniej, żeby zdążyć na spektakl?

To zachowanie Borejków wobec PRZYJACIÓŁKI jest dla mnie koszmarne. Aniela pomyślała o nich, dała im pięć darmowych biletów, a oni ją po prostu olali... Jedna Natalia ratowała honor rodziny, ale pewnie też bardziej ze względu na Filipa i obawę przed jego wymówkami gdyby nie przyszła, niż z sympatii do sławnej artystki.

Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Kultura.... 29.05.21, 13:59
      Coz... NiN, najpierw sie z zaskoczenia wrzuca Anieli rozmamlana siostre i dwie nieznosne corki na wakacje, przy okazji wyciskajac odebranie trzech pelnosprawnych dziewuch z dworca w innym miescie, a potem, kiedy dziewuchy nie dojechaly i Aniela referuje sprawe, coz slyszy ? Otoz slyszy ona "dobra, dobra, nie nawijaj", po czym rozmowa szybko zostaje zakonczona, nie przez Aniele bynajmniej.
      • tt-tka Re: Kultura.... 29.05.21, 14:03
        Tudziez potraktowanie przez cala rodzine oddanej pod opieke corki odwiecznej przjaciolki, Kreseczki ukochanej. Od wytyknia gosciowi, ze za duzo je, poprzez chamskie przytyki do zostawienie jej samej przy porzadkowaniu rzeczy po nieboszczyku. Siedemnastolatki !
        • sanfran_84 Re: Kultura.... 29.05.21, 19:38
          tt-tka napisała:

          > a potem, kiedy dziewuchy nie doj
          > echaly i Aniela referuje sprawe, coz slyszy ? Otoz slyszy ona "dobra, dobra, ni
          > e nawijaj", po czym rozmowa szybko zostaje zakonczona, nie przez Aniele bynajmn
          > iej.

          Jest to jeden z najbardziej zgrzytających mi momentów, kiedy to odautorsko dobrzy Borejkowie zachowują się nietęgo i nie jest to w żaden sposób skrytykowane. Wiem, że to była Ida, ale mimo wszystko, nie ma powodu robić z niej charakternego "wentyla" w każdej niezbyt elegancko wyglądającej sytuacji. Ktoś obcy się przejmuje jej siostrą i siostrzenicami, a ona do niego "nie nawijaj". Nie wiem, czy to miał być element komiczny, czy co.

          tt-tka napisała:

          > Tudziez potraktowanie przez cala rodzine oddanej pod opieke corki odwiecznej pr
          > zjaciolki, Kreseczki ukochanej. Od wytyknia gosciowi, ze za duzo je, poprzez ch
          > amskie przytyki do zostawienie jej samej przy porzadkowaniu rzeczy po nieboszcz
          > yku. Siedemnastolatki !
          >

          Za zostawienie Magdy samej przy tym upiornym zadaniu, w Święta do tego, przede wszystkim odpowiadają jej rodzice. Reszta się zgadza, odwiedziny Magdy wyglądają tak, jakby jakiś niechciany natręt się Borejkom na głowę zwalił nieproszony, a nie że to dziecię kochanej Kreski i prawnuczka świętego Dmucha do nich w ważnej sprawie przybyła. Choć faktycznie, odwiedziny w takim gorącym okresie to był średni pomysł, ale skoro wyrażono na niego zgodę, to pasowałoby się tą słynną gościnnością borejkowską wykazać.
      • bupu Re: Kultura.... 29.05.21, 14:48
        tt-tka napisała:

        > Coz... NiN, najpierw sie z zaskoczenia wrzuca Anieli rozmamlana siostre i dwie
        > nieznosne corki na wakacje, przy okazji wyciskajac odebranie trzech pelnospraw
        > nych dziewuch z dworca w innym miescie, a potem, kiedy dziewuchy nie doj
        > echaly i Aniela referuje sprawe, coz slyszy ? Otoz slyszy ona "dobra, dobra, ni
        > e nawijaj", po czym rozmowa szybko zostaje zakonczona, nie przez Aniele bynajmn
        > iej.
        >


        Bo od pewnego momentu przyjaciele są przez Borejków traktowani stricte usługowo. Lokalu nad morzem użyczyć, za darmowe taxi robić, a to mogą. Oczekiwać czegokolwiek od Borejków, a choćby i elementarnej grzeczności? A to, to już nie.
        • ciotka.scholastyka Re: Kultura.... 31.05.21, 19:11
          bupu napisała:


          > Bo od pewnego momentu przyjaciele są przez Borejków traktowani stricte usługowo
          > . Lokalu nad morzem użyczyć, za darmowe taxi robić, a to mogą. Oczekiwać czegok
          > olwiek od Borejków, a choćby i elementarnej grzeczności? A to, to już nie.

          Borejki nie wpuszczają byle kogo na swoją Wyspę Moralnej Wyższości. Aniella się maluje i ma Opla ;)
        • j-oonka Re: Kultura.... 01.06.21, 10:23
          Daleka jestem od brania Borejków w obronę, zgadzam się ze wszystkimi Waszymi stwierdzeniami, ale:
          Było w tekstach źródłowych, że Ida opiekuje się laryngologicznie bliźniakami Anielli. Może tak intensywnie z tej opieki korzystali, że nawet użyczenie lokum na wakacje, plus darmowy transfer z dworca w Gdyni, a także wytwory artysty Bernarda - i te jadalne, i te niejadalne, doręczane po wsze czasy każdemu członkowi rodziny Borejków nie zdołają zrekompensować Idzie jej lekarskich wysiłków?
          • tt-tka Re: Kultura.... 01.06.21, 11:54
            Darmowy transfer z dworca w Gdyni byl, gdy Ida dopiero byla w pierwszej ciazy. Za to transferowcy mieli juz wtedy dwojke wlasnych malych dzieci. Ciekawe, z kim je zostawili udajac sie do innego miasta po "stara doswiadczona turystke" Matalie ?

            Byc moze Ida, co swiadczyloby o niej bardzo ladnie, zajmuje sie laryngologicznie mlodymi Zeromskimi, zeby choc czesciowo zrekompensowac liczne swiadczenia rodzicow Zeromskich na rzecz jej macierzystej rodziny. Niemniej przyjmowanie prezentow, ktore nastepnie upycha w kiblu jej kultury osobistej raczej nie dowodzi...
            • j-oonka Re: Kultura.... 01.06.21, 12:20
              tt-tka napisała:

              > Darmowy transfer z dworca w Gdyni byl, gdy Ida dopiero byla w pierwszej ciazy.

              No tak - będąc w pierwszej ciąży była już specjalistką laryngologiem, więc mogła sie małymi Żeromskimi zajmować od ich pierwszych miesięcy życia

              > Za to transferowcy mieli juz wtedy dwojke wlasnych malych dzieci. Ciekawe, z ki
              > m je zostawili udajac sie do innego miasta po "stara doswiadczona turystke" Mat
              > alie ?

              W sumie to byli u ojca Anieli w Łebie - może właśnie z dziadkiem? A jeśli MM już pana Kowalika wcześniej była łaskawa uśmiercić, to może z serdeczną przyjaciółką Kasią z parteru? Albo z panem Kurką? (ha ha).

              Co do reszty - pełna zgoda - umieszczanie "dzieł" w WC, zwłaszcza , gdy znajduje się dla nich funkcję użytkową - (wieszak na papier toaletowy) - świadczy bardzo brzydko o obdarowanych.
              • tt-tka Re: Kultura.... 01.06.21, 14:07
                Moze i mogla, ale nic nie wiemy, by sie zajmowala. Wiemy o zajmowaniu sie nastoletnimi Zeromskimi, kiedy dlugi wdziecznosci (gdyby Borejkowie znali pojecie wdziecznosci) u Zeromskich starszych sa juz spore. Oraz ciekawe, czemu tylko mlodymi, starsi Z. problemow laryngologicznych nie miewaja ?

                W sumie to mogl byc i ojciec Anieli, i serdeczna przyjaciolka Kasia, tylko drobiazg - i w rybolostwie, i w przetworni pracuje sie zmianami, a na ustalenia nie bylo czasu. "Sklonilo sie Zeromskich do wyjazdu", a nie zostawilo sie im czasu na uzgodnienie czegokolwiek z kimkolwiek.
              • guineapigs Re: Kultura.... 01.06.21, 19:12
                j-oonka stwierdzila, ze
                'umieszczanie "dzieł" w WC, zwłaszcza , gdy znajduje się dla nich funkcję użytkową - (wieszak na papier toaletowy) - świadczy bardzo brzydko o obdarowanych.'

                Ale to chyba zalezy od kontekstu i sytuacji? Oczywiscie wieszanie recznie malowanych obrazow (tzn. nie reprodukcji) w WC czy lazience jest glupim pomyslem ze wzgledu na wilgoc, brak wentylacji itp oraz pomyslem niegrzecznym. Ale np. jakies recznie zdobione lustro, mozaika wykonana przez artyste wlasnie w celu umieszczenia na scianie w WC czy lazience (mam na mysli autorskie mozaiki, wykonane z kamieni, tluczonych kafelkow itp.)
                Zreszta, stojak na papier toaletowy tez moze byc dzielem sztuki, a jesli nie dzielem sztuki to bardzo porzadna sztuka uzytkowa czy przykladem naprawde wybitnego tzw. wzornictwa. Mam znajomego, ktory skonczyl kierunek 'technologia drewna' na SGGW. Nie bardzo wiem, co sie za ta nazwa kryje ale zakladam, ze po skonczeniu tego kierunku o drewnie wiesz wszystko. Znajomy do tego mial ambicje artystyczne i na ambicjach sie nie skonczylo - naprawde malowal amatorsko bardzo ciekawe obrazy. Nie mowie, ze to jakis poziom Van Gogha czy cos, ale 'kiczem' czy 'sztampa' bym tego nie nazwala.
                I ten znajomy, czerpiac garsciami z technologii drewna i wlasnej wyobrazni, robil znajomym i nie tylko znajomym wlasnie takie drewniane elementy wyposazenia do lazienek i WC. Lampy, stojaki na papier, polki, szafki, wieszaki. Z kolei moja kolezanka, po ASP, ma kolege, ktory za tzw. drobna oplata zrobi ci wspaniala, niepowtarzalna mozaike lazienkowa czy wucetowa.
                Drobna oplata to zdaje sie jakies 2000 zl za mkw, ale przynajmniej masz te satysfakcje, ze nikt inny takiej nie ma (a jak nie satysfakcje, to przynajmniej nadzieje).
                I w takim kontekscie uwazam, ze stwierdzenie 'sztuka zawedrowala do lazienki i WC' ma umocowanie.Ale podkreslam: to zalezy od od kontekstu. Oczywiste jest, ze jakby ktos mi dal na prezent wlasna kopie Boscha to - niezaleznie od poziomu kopisty - raczej powiesilabym w jakims bardziej uroczystym miejscu niz WC. Nawet, gdyby to byla kopia wykonana przez syna kolezanki, ktory wlasnie rozpoczal edukacje w Liceum Sztuk Plastycznych, i jego kopia bardziej przypomina 'Manewr na Luku Kurskim' niz Boscha - ale , no wlasnie, COS W TYM, KURKA. JEST, i trzeba to szanowac. Zwlaszcza, ze ten kopista wykonal to specjalnie dla mnie. Takie rzeczy sie szanuje.
                Zreszta, do dzis mam stoleczek uzywany prawdopodobnie do dojenia krow przed 2 WS - znalazlam to cacko na Suwalszczyznie i zaprzyjazniony malarz (po ASP, a nie jakis amator) ocenil to tak wlasnie. Koslawy stoleczek sluzy mi od 25 lat jako cos w rodzaju 'stolika nocnego' czy 'podstawy pod lampke' - i nie wyrzuce tego za nic. Lubie to bardzo - i to chyba jest wystarczajacy powod, by to miec a nie wyrzucac.
                • bupu Re: Kultura.... 01.06.21, 23:10
                  guineapigs napisała:

                  > j-oonka stwierdzila, ze
                  > 'umieszczanie "dzieł" w WC, zwłaszcza , gdy znajduje się dla nich funkcję użytk
                  > ową - (wieszak na papier toaletowy) - świadczy bardzo brzydko o obdarowanych.'
                  >
                  > Ale to chyba zalezy od kontekstu i sytuacji? Oczywiscie wieszanie recznie malow
                  > anych obrazow (tzn. nie reprodukcji) w WC czy lazience jest glupim pomyslem ze
                  > wzgledu na wilgoc, brak wentylacji itp oraz pomyslem niegrzecznym. Ale np. jaki
                  > es recznie zdobione lustro, mozaika wykonana przez artyste wlasnie w celu umies
                  > zczenia na scianie w WC czy lazience (mam na mysli autorskie mozaiki, wykonane
                  > z kamieni, tluczonych kafelkow itp.)
                  > Zreszta, stojak na papier toaletowy tez moze byc dzielem sztuki, a jesli nie dz
                  > ielem sztuki to bardzo porzadna sztuka uzytkowa czy przykladem naprawde wybitne
                  > go tzw. wzornictwa.

                  Problem w tym, że dzieła Bernarda nie mialy przeznaczenia toaletowego...
    • kon.zrzeda Re: Kultura.... 29.05.21, 18:04
      Podobnie odbieram wyśmiewanie się z bohomazów Bernarda. Czy tam innych nieudolnych wytworów. Czyli facet jest kiepskim artystą i jego dzieła są zwyczajnie słabe? Jakoś wątpię. Raczej sprawia wrażenie dość rozgarniętego, kiedy mówi o tym, co tworzy.
      • tt-tka Re: Kultura.... 29.05.21, 18:25
        W ocenie borejkow dziela Bernarda nadaja sie do postawienia w kiblu. I tam tez stoja. A jeli juz ktores dostapilo zaszczytu zawisniecia na borejczej scianie, to najwiekszym walorem dziela jest ten, ze kolorystacznie pasuje do obicia kanapy.
        owszem, taki stosunek do czlowieka i jego pracy tez swiadczy o ... hm, kulturze osobistej. O znawstwie sie nie wypowiadam, bo nie widzialam tych obrazow :)
        • kon.zrzeda Re: Kultura.... 29.05.21, 19:31
          Właśnie to mnie dosyć zdziwiło, bo o Bernardzie mówiło się, że artysta itepe, wydawało się to zweryfikowanym faktem, a tu nagle wyskoczyły nieudolne bohomazy. Byłoby raczej zaskakujące, że facet żyje ze sztuki, chociaż nie ma talentu. Chyba że to tylko prywatna opinia Ignacego🤔
        • bupu Re: Kultura.... 29.05.21, 20:02
          tt-tka napisała:

          > W ocenie borejkow dziela Bernarda nadaja sie do postawienia w kiblu. I tam tez
          > stoja. A jeli juz ktores dostapilo zaszczytu zawisniecia na borejczej scianie,
          > to najwiekszym walorem dziela jest ten, ze kolorystacznie pasuje do obicia kana
          > py.
          > owszem, taki stosunek do czlowieka i jego pracy tez swiadczy o ... hm, kulturze
          > osobistej. O znawstwie sie nie wypowiadam, bo nie widzialam tych obrazow :)
          >


          Świadczy tym dobitniej, że nikt w Borejklanie nie ma oporów przed korzystaniem z Bernarda jak z darmowej taksówki, oraz z użytkowaniem przynależnego do Żeromskich lokalu w Łebie podług swego widzimisię, a nie chęci gospodarzy.
    • ako17 Re: Kultura.... 29.05.21, 18:42
      Bardzo brzydko. I typowo dla Borejków - co dobrze podsumowała tt-tka odnośnie przyjazdu do Gdyni (why Gdyni???). Przyjaciół to Borejkowie mają, żeby z ich korzystać. W drugą stronę to jakoś nie działa.
    • przymrozki Re: Kultura.... 29.05.21, 19:55
      Samo jednorazowe nieskorzystanie z zaproszenia to byłoby mało, żeby wyciągać wnioski, ale faktycznie Borejkowie, konsekwentnie i kolektywnie, traktują Żeromskich z pewną wyrozumiałą drwiną. No, przyczepiło się do nich dwoje szurniętych artystów, ale mają kwadrat nad morzem, który darmo oferują, przynoszą ekskluzywne wypieki i sztukę co prawda nieudaną, ale można na niej trzymać ręczniki. A o odwdzięczeniu się za przysługę była mowa dokładnie raz - Mila chciała zapłacić Bernardowi za tort na ślub Laury (niby wszystko fajnie, ale też trochę z tej sytuacji wynikało, że Laura w ogóle nie dogadała warunków umowy. Wyszło, że był to prezent na wesele, na które darczyńca bynajmniej zaproszony nie został, ale sama Laura zachowywała się jakby była płacącym klientem w cukierni - sama poszła do Bernarda i opisała mu dokładnie tort, jaki sobie życzy mieć dostarczony we wskazanym terminie).

      I to widać po nastawieniu narratora wszechwiedzącego. Kiedy Bernard wprosił się Gabrysiom na randkę, pokazano nam dobitnie, jakie to było nietaktowne i jaki śmieszny był Bernard w swojej niewrażliwości na niewerbalne sygnały Gabrysiów. Za to zupełnie neutralnie zachowała się Gabriela oświadczając miło Żeromskim, że od jutra goszczą w swojej kawalerce (zajmowanej przez nich i dwoje ich małych dzieci) Różę i Laurę, z czego Różę świeżo po chorobie zakaźnej i Laurę być może w trakcie. Tak na dwa tygodnie, nieprawdaż.
      • jontrew Re: Kultura.... 02.06.21, 12:13
        przymrozki napisała:
        Kiedy Bernard wprosił się
        > Gabrysiom na randkę, pokazano nam dobitnie, jakie to było nietaktowne i jaki ś
        > mieszny był Bernard w swojej niewrażliwości na niewerbalne sygnały Gabrysiów.

        A to też jedna z rzeczy, które mnie mocno wkurzają. Bernard jest, jaki jest, dla mnie osobiście nie do zniesienia, ale Gaba go jakoś lubi i zna od lat. Grześ też. I oboje dają mu "niewerbalne sygnały"! Bernardowi!
        W ogóle komunikacja typu "domyśl się" świadczy moim zdaniem jak najgorzej o ludziach ją stosujących.
        • bupu Re: Kultura.... 02.06.21, 19:32
          jontrew napisała:

          > A to też jedna z rzeczy, które mnie mocno wkurzają. Bernard jest, jaki jest, dl
          > a mnie osobiście nie do zniesienia, ale Gaba go jakoś lubi i zna od lat. Grześ
          > też. I oboje dają mu "niewerbalne sygnały"! Bernardowi!

          Ja tak tylko dyplomatycznie przypomnę, że w momencie akcji Imienin Sałaciarz wżeniony był w klan od lat pięciu i pół, a wżenił się, że tak powiem, z marszu i bez wcześniejszego rozpoznania kół towarzyskich wybranki. Mniemać zatem można, że on wcale za dobrze Bernarda nie zna, bo w jakiejś specjalnej zażyłości z Żeromskimi Borejkowie nie pozostaja przecież. Natomiast Gabunia Bernarda zna znacznie dłużej, jest on de facto jej znajomym a nie Grzegorza, ona więc powinna była rozewrzeć otwór gębowy i wypuścić zeń w stronę Żeromskiego dźwięki o stosownej treści. Tymczasem ta kochana, empatyczna Gabunia tylko rozkosznie chichocze w rękawek, patrząc jak jej znajomy rozpieprza jej mężowi randkę, w której przygotowanie ten mąż włożył mnóstwo wysiłku. No larwa obrzydliwa, a może nawet i chełbia. Modra.
          • pi.asia Re: Kultura.... 02.06.21, 23:01
            Kolejne spostrzeżenie z serii "Co wolno wojewodzie (Borejkom) to nie tobie, smrodzie"

            Oto stosowny fragment z CR:
            Jeszcze nie noc - powiedziała Natalia, myśląc jednocześnie że jest jednak dość późno, i że Filip od godziny już czeka w pizzerii. Jeśli, oczywiście, przyszedł punktualnie. On naprawdę nie był dorosły! - spóźniał się zawsze i wszędzie.

            I drugi fragment:
            O pierwszej zaczął się recital Filipa w Operze. (...) Było już dwadzieścia po pierwszej - Natalia spóźniała się niewybaczalnie. Naprawdę, chciała zdążyć - ale zagadała się z Bella i zapomniała, że czas płynie.

            No. I to Filip jest przedstawiany jako ten, który nie jest dorosły, bo spóźnia się zawsze i wszędzie. Na recital w Operze też przybywa spóźniony? I na swoje liczne chałtury, typu akompaniament podczas spektaklu? Wolne żarty!
            • tt-tka Re: Kultura.... 02.06.21, 23:22
              Nasz ulubiony przyklad (prawda, Pi.asiu ?) - Rozyczka wystawiajaca do wiatru Wiktora. Nie wspolczuje mu, pisalam czemu, ale zgadzam sie, ze zagrywka byla okropna. Coz, Roza jest niewychowana, bo jej nikt nie wychowuje, ale coz mowi jej matka, corka wybitnych rodzicow ;P, gdy sie dowiaduje o tym wystawieniu ? otoz mowi ona "Roza nie zawodzi, mamo, nigdy" - bo przeciez umowic sie z kims jako jego jedyny gosc imieninowy i nawalic to jest niezwodnosc, absolutnie i z brakiem kultury nie ma nic wspolnego.

              Takoz ohydne ploty Idy o osobach calkowicie jej nie znanych (Bogatkowa) lakomie i bez slowa komentarza lykane przez siostry.
              • pi.asia Re: Kultura.... 03.06.21, 10:01
                tt-tka napisała:

                > Nasz ulubiony przyklad (prawda, Pi.asiu ?) - Rozyczka wystawiajaca do wiatru Wi
                > ktora.
                > Nie wspolczuje mu, pisalam czemu, ale zgadzam sie, ze zagrywka byla okro
                > pna. Coz, Roza jest niewychowana, bo jej nikt nie wychowuje, ale coz mowi jej m
                > atka, corka wybitnych rodzicow ;P, gdy sie dowiaduje o tym wystawieniu ? otoz m
                > owi ona "Roza nie zawodzi, mamo, nigdy" - bo przeciez umowic sie z kims jako je
                > go jedyny gosc imieninowy i nawalic to jest niezwodnosc, absolutnie i z brakiem
                > kultury nie ma nic wspolnego.

                O, właśnie - cudowna Różyczka! Która nie tylko wystawiła do wiatru kogoś, dla kogo była jedynym i najważniejszym gościem, ale także nie zjawiła się na własnych imieninach, w głębokim odwłoku mając czekającą na nią rodzinę z przyległościami.

                Tak mi się nasunęło - była swego czasu dyskusja o tym, że Lelujkowie traktują Różę jak dziecko i każdorazowo zawiadamiają o swych zamiarach względem niej Gabrielę lub Milicję. W świetle tego, co ona wyczynia, trudno się dziwić, że trzeba zawiadamiać kogoś dorosłego.
                Gdyby Fryderyk o swoich zamiarach powiadomił Wyższą Instancję, oważ Instancja powiedziałaby: Róża jest już umówiona, a po południu przychodzą goście na jej imieniny, więc sorry, cyborgu, nie dzisiaj.


                • tt-tka Re: Kultura.... 03.06.21, 10:10
                  jak widac, powiadomienie Gaby nic by nie dalo Wiktorowi, bo ona w postepowaniu Rozy nie widzi niczego niewlasciwego.
                  A Fryc przytomnie i slusznie uznal, ze pytac Borejkow nie bedzie i twardo sie tego trzyma. Tylko przyklasnac.
                  • guineapigs Re: Kultura.... 03.06.21, 16:15
                    Tt-tka przyklaskuje Frycowi, ze sie Borejkow o Roze nie pyta, tylko bierze jak swoja.

                    A ja sie zastanawiam, bo nie pamietam, czy Fryc bral pod uwage, ze jednak trzeba bedzie zawiadomic dom przyszlej oblubienicy, iz ta wroci dopiero poznym popoludniem/wieczorem, oraz czy bral pod uwage, ze na Roze, w dzien jej imienin, jednak ktos w domu czeka? Mogl zakladac, ze rodzina mysli, ze jest z ktoryms z Lelujkow, ale przeciez, jak sie Roza nie zjawila, to mogl przewidywac, iz ten wystawiony Lelujka zjawi sie w domu Rozy z zapytaniem: co sie stalo, gdzie jest Roza?

                    Ja juz pomijam ten watpliwy fakt, ze Roza jest madra i odpowiedzialna i nic glupiego nie zrobi - jak twierdzi Gaba, a ja o tym dyskutowac nie mam sily. Ale Roza nie zyje na swiecie sama. I moze spotkac na swej drodze mnostwo mniej odpowiedzialnych ludzi: pedofila, morderce, porywacza, pijanego kierowce.

                    Roza ma wtedy 17 lat. Tyle samo ma Gaba w KK. Popatrzcie, jak roznica! Gaba w KK to jednak bardzo swiadoma dziewczyna, czyta powazne lektury, zaklada ESD, robi 'eksperymenty spoleczne' i - tamdaradam - uwaza, ze w wieku lat siedemnastu za wczesnie na narzeczonego. Ulega co prawda urokowi Pyziaka ale gdzie jej do zamozpojscia czy zareczyn! Zas Roza przy niej to dzieciak, naszpikowany nie Arystotelesem (jak kiedys Gaba), ale lekturami pokroju Harlekinow czy Mniszkownej.

                    Jak uczy nas socjologia, wiek wchodzenia w malzenstwo/narzeczenstwo sie podwyzsza, z przyczyn roznych: od psychologicznych/kulturowych po materialne (jak Verdana to czyta, to uprzejmie prosze o profesjonalny komentarz). Nie mowie o pojedynczych przypadkach, ktore kazdy z nas zna (pogoda to nie klimat). U MM jakby ten zegar socjologiczny idzie do tylu: siedemnastoletnia Gaba i jej kolezanki zyly jak nastolatki, mialy nastoleckie pasje i znajomych, myslaly o studiach/rozwoju i jakims ogarnieciu zycia zanim zwiaza sie kajdanami malzenstwa; zas jej corki - zupelnie co innego.
                    Moi Rodzice pobrali sie w wieku 24 lat (oboje), i to byla wtedy chyba norma, a i tak w gornej granicy normy. Dzis, po niemal 50 latach, norma jest pewnie plus minus 30 lat minimum (jeszcze raz bardzo prosze Verdane o statystyki).
                    Dlaczego MM tak usilnie chce cofac zegary kultury malzenskiej? Za kilka tomow dojdzie do malzenstw aranzowanych przed narodzeniem potomstwa lub malzenstw dzieci, jak w rodzinach krolewskich onegdaj.
                    • tt-tka Re: Kultura.... 03.06.21, 19:00
                      guineapigs napisała:


                      > A ja sie zastanawiam, bo nie pamietam, czy Fryc bral pod uwage, ze jednak trzeb
                      > a bedzie zawiadomic dom przyszlej oblubienicy, iz ta wroci dopiero poznym popol
                      > udniem/wieczorem, oraz czy bral pod uwage, ze na Roze, w dzien jej imienin, jed
                      > nak ktos w domu czeka?

                      Moze bral, moze nie. Raczej nie. Ale Roza to wiedziala, prawda ? Ma paszcze nie tylko do pochlaniania paszy, lecz rowniez do wydawania dzwiekow. Do niej nalezalo zadzwonic i uprzedzic, ze sie spozni albo nie dzwonic, a post factum sie rodzinie tlumaczyc wzglednie strzelic focha i powiedziec, ze duza jest i tlumaczyc sie nie bedzie, a nawalila, bo tak.

                      I mnie wlasnie caly czas o to chodzi - nie ustala sie takich rzeczy z innymi wczesniej niz z zainteresowanym/a. To Rozy, a nie Fryca czy Lelujkow sprawa, jak i z kim Roza spedzi popoludnie albo i wieczor i jak zalatwi sprawy ze SWOJA rodzina.



                      >
                      > Roza ma wtedy 17 lat. Tyle samo ma Gaba w KK. Popatrzcie, jak roznica!

                      Nie tylko one :) Porownaj sobie uciekajaca zaledwie 15-letnia Ide z uciekajaca 19-letnia Laura. Albo scigajaca swoje ukochanie 15-letnia Aniele z Laura 23-letnia !
    • haszyszymora Re: Kultura.... 03.06.21, 20:12
      Dziwię się, że nikt nie wspomniał najbardziej znaczącej usługodawczyni - Gizeli. Zrobiła swoje, mogła odejść.

      Poza tym nadworny lekarz Mamert, wyrywany do pierdół w wigilijny wieczór.
      • tt-tka Re: Kultura.... 03.06.21, 20:35
        O tak, Gizela.
        Oraz Mamert, ktory pod osiemdziesiatke majac poskramia pijanego Bogatke, bo ani rycerski Jozin, ani Flor-dyktator, ani bywszy nozownik Mareczek kuprow nie ruszyli. Chod od Mamerta mlodsi o pokolenie lub dwa.
        • guineapigs Re: Kultura.... 03.06.21, 22:33
          Tt-tka przytakuje Haszymorze:
          'O tak, Gizela.'

          I do tego, nie dosyc, ze zrobila i moze sobie odejsc, to jeszcze na koniec okazalo sie, ze to cwaniara Trakowa, co Borejkow w butelke nabila z tym mieszkaniem.
          Ceterum censeo, ze ten plot twist z Gizela vel Pania Trak jest malomadry. Ale o tym juz pisalysmy tomy analiz.
          Dodam tylko, ze MM niech reka borska broni przed pisaniem kryminalow, jesli warsztat bylby taki jak w Neo i Borej. Wtedy juz trojca: Holmes, Poirot i Marple nie ustalilaby, kiedy i przede wszystkim gdzie. Wiadomo jedynie, kto. A mianowicie Pyziak.

          W KK padaja takie slowa, wypowiedziane chyba przez Ignaca: nie przypuszczalem, ze takie z nas chamidla.
          No coz, Ignac, w swietle Kalamburki to nawet jeszcze wieksze.
          • tt-tka Re: Kultura.... 03.06.21, 22:39
            guineapigs napisała:



            > Dodam tylko, ze MM niech reka borska broni przed pisaniem kryminalow, jesli war
            > sztat bylby taki jak w Neo i Borej. Wtedy juz trojca: Holmes, Poirot i Marple n
            > ie ustalilaby, kiedy i przede wszystkim gdzie. Wiadomo jedynie, kto. A mianowic
            > ie Pyziak.

            Guiiiin :) :) :)


            >
            > W KK padaja takie slowa, wypowiedziane chyba przez Ignaca: nie przypuszczalem,
            > ze takie z nas chamidla.
            > No coz, Ignac, w swietle Kalamburki to nawet jeszcze wieksze.

            Ano.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka