Dodaj do ulubionych

Ewolucja postaci kobiecych

12.06.21, 17:11
Wróciłam ostatnio do pierwszych tomów i przypomniałam sobie, czemu jako dziecko kochałam jeżycjadę oraz zrozumiałam, czemu najnowsze tomy są takie koszmarne.

Tu nie chodzi o babole
ani o św. Gabę patronkę uciemiężonych.

W starej jeżycjadzie nie ma segregacji płciowej! Nikt nam nie bombarduje przesłaniem, że dziewczyna ma się szanować, ma być miła, skromna, nie malować, chodzić w worku, pomagać w domu i odzywać się tylko wtedy, gdy jej starsi pozwolą.

Aniela tak bardzo chciała mieć Pawła dla siebie, że nie przeszkodził jej w tym ojciec, odległość ani żadne inne ograniczenia. Ida wściekła się na rodzinę, spakowała walizki i wróciła do domu. Bo chciała i tyle jej wystarczyło. Cesia odmówiła współpracy w zajmowaniu się w pojedynkę całym domem. Tygrys chciał poznać ojca, więc wyjechał.
Tu tylko przypomnę, że mówimy o dziewczynach w przedziale wiekowym 14-16.

W najnowszych tomach Agnieszka (19 lat) pozwala się nad sobą znęcać psychicznie matce. Bo wpajanie dziecku niechęci do zwiazków i drugiej płci jest odzieraniem go z ważnej części życia i odbieraniem możliwości zaspokajania potrzeb z nią związanych. Uwalnia ją (no a jak!) mężczyzna. Bo przeciez jej samej nie wypadało się przeciwstawić. Dorota nie może nocować Józefa w domu, bo babcie się nie zgadzają. To dorosła (a przynajmniej pełnoletnia) kobieta, nie dzieciak. Jeśli zdecydowała się nie współżyć przed ślubem, to jest to wyłącznie jej decyzja, którą ma prawo w każdej chwili zmienić. Fragment o pilnowaniu cnoty 21-latki był dla mnie tak żałosny, że musiałam odłożyć książkę. Nora miała zadatki na przełamanie tego schematu, ale na scenę wszedł Frobry z tym "niech muszą na Ciebie zasłużyć". I znowu miałam ochotę cisnąć książką w ścianę. Od kiedy kobiety rozwijają się po to, żeby ktoś miał na nie zasługiwać? Nie robi się tego dla siebie, tylko dla innych ludzi? I jeszcze ten fragment o szanowaniu się... Kiedyś Aniela mogła uganiać się za Pawłem i być pozytywną bohaterką. Ida mogła rzucić się na Klaudiusza i nikt nią nie "potrząsał jak szczurem". Kobiety miały emocje, siłę, walczyły o siebie, miały prawo do błędów, do namiętności, do zaspokajania swoich potrzeb na każdej płaszczyźnie. A teraz? Facet ma wąsa, majsterkuje, bywa agresywny, niedługo dojdzie do tego, że mężczyźni u Borejków zaczną polować. Nie chodzi mi o role społeczne, bo to już setki razy tu omawiano, ale o budowanie postaci męskich i żeńskich na podstawie cech kojarzącysz się w naszej kulturze z daną płcią. Ja męski, ty delikatna. Ja poluję, ty opiekujesz się chorymi. Ja się odzywam, a Ty ładnie wyglądasz i patrzysz na mnie z podziwem.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Ewolucja postaci kobiecych 12.06.21, 18:25

      Tak, owszem. Kiedys te postacie po prostu istnialy, ze swoimi wadami i zaletami. Teraz sa postulatem altoressy, napomnieniem, zyczeniem czy co tam ona ma. Dlatego sa do niczego i nic sie z nich wykrzesac nie da. Slepy zaulek ewolucji :)
    • bupu Re: Ewolucja postaci kobiecych 12.06.21, 22:21
      Kiedys jeszcze postacie kobiece w J miały swoje marzenia, cele i chęci. Teraz? Teraz nawet jeśli takowe mają, jak Nora, autorka i tak pokaże im gdzie ich miejsce (hehe). Przy ognisku domowym, bo od robienia kariery to jest chłop, a baba ma dziecka rodzić. No szlag mnie trafił przez zakończenie CZ.

      I nie tylko przez zakończenie, ale także przez to, jak autorka w tomach ostatnich pokazuje bohaterki tomów poprzednich, mianowicie wyłącznie w roli żon i matek. Derocię w CZ widujemy wyłącznie w charakterze gospodyni domowej i panny młodej, postać Agi ograniczona jest tylko do kwestii rozrodczych, Laura po spętaniu złotym nicieniem występuje już wyłącznie jako mama Julka, nawet Bella Rojek i Cesia Żak są wspomniane na weselu tylko w kontekście rozrodczości (ciąża i wnuki). Nie ma żadnej wzmianki, czy Cielęcina faktycznie jest lekarzem, tak jak marzyła w SK, co robi zawodowo Bella, jak układa się kariera Tygrysa, jak Deroci idzie na studiach i co robi zarobkowo Agnieszka., a dowiadujemy się tego samego o ich partnerach życiowych. Nawet w tym cholernym epilogu CZ, dowiadujemy się o tym jakie studia wybrał Podeszwa, z czego robił doktorat, ale o Norze wiemy tyle, że urodziła dziecko i zamieszkała na Rusfelta. Kobiety w tym cyklu przestały istnieć jako jednostki ludzkie, są już tylko żonami i matkami lub materiałem na takowe.
    • guineapigs Re: Ewolucja postaci kobiecych 12.06.21, 22:50
      Herbacianasaszetko, bylas kiedys w sklepie z kosmetykami?
      Otoz w sklepie z kosmetykami jakies 80 proc to produkty urodowe dla kobiet. Myslisz, ze producenci nie maja pojecia co sie dzieje i tak to pakuja na rynek ot tak sobie?
      Nie. Oni to pakuja na rynek, bo to sie sprzedaje. Inaczej by nie pakowali. Oznacza to, ze kobiety przede wszystkim chca byc piekne. Nie trzeba byc socjologiem by to zauwazyc. A jak wejdziesz na insta - to juz wogole szok przezyjesz.
      To sie nie zmienilo od wiekow - kobieta chce byc piekna, i chociazby nie wiem jak probowano to zmienic - to tak jest. Zadna propaganda tego nie zmieni.
      Zatem uwazam, ze pewne cechy kojarzace sie z plciami/przypisane do nich sa stale i nie ma co dyskutowac, ze to stereotyp. Nie zaden stereotyp, ale tak jest i koniec. To, ze Bupu czy Tt-tka to nie tylko piekne, ale tez inteligentne niewiasty niczego nie zmieni, bo one sa dwie, a samych Kardaszianek jest szesc.
      Po kolejne: tak patrze na glowne postaci w polskiej literaturze, i tam nie ma zadnych podleglych bialoglow. Raczej w polskiej literaturze kobiety to postaci silne, pelne emocji. W kasze sobie dmuchac nie daja. Wez taka Hanke - zone Antka Boryny. Znosi tyle, ile musi. Po tej granicy juz z pazurami leci.
      Nie ma w naszej kulturze cech psychologicznych, ktore by ustawialy kobiete w pozycji bezwolnej. Raczej sa to cechy ekonomiczne ('przy mezu').
      A to, ze MM pisze od jakiegos czasu bajki - to insza inszosc.
      A tak a propos: jak MM opisala Ygnaca jako tego, co polowac nie umie i mu sie nie chce - to larum takie graja, ze tylko na Real Madryt isc bez obroncow z boiska i bramkarza. I nie polska liga, a Czarnymi Jaslo. Zeby kleska byla jeszcze bardziej dziwaczna i piekna.
      Do czego zmierzam? Otoz do tego, ze role kobiet i mezczyzn sa takie same od lat, ba - stuleci, tu sie nic nie zmienia w Polsce (moze za granica sie zmienia), wiec o to sie czepiac nie mozna, ze sa. A MM wcale nie buduje postaci na podstawie cech kojarzacych sie z dana plcia w naszej (polskiej) kulturze, tylko pisze jakies harlekiny (przejete zdaje sie z kultury protestanckiej lub byc moze tez muzulmanskiej).
      • tt-tka Re: Ewolucja postaci kobiecych 12.06.21, 23:00
        Guin, alez skad ! Zawsze te role byly rozne, nie jednorodne, i zawsze bylo przyzwolenie spoleczne na rozmaitosc ! Nie mowiac o tym, ze nawet w granicach czasowych jednego pokolenia te role sie zmienialy (czasem zataczajac krag i wracajac do punktu wyjscia, ale tylko czasem !). Nawet stereotypy sa urozmaicone :)

        Bardzo bym polecala, jesli nie czytalas "Wizerunki niepospolitych niewiast staropolskich" prof. Kuchowicza - jedna epoka, a typow kobiecych, istniejacych, uznanych, nasladowanych dwadziescia. Autor wybral postacie znane, glosne, ale nie wyjatkowe bynajmniej, taka wielka milosnica, wilczyca kresowa, awanturnica, uczona, nieustraszona komendantowa i inne byly i beda. Bo ludzie rozni sa.
      • herbacianasaszetka Re: Ewolucja postaci kobiecych 13.06.21, 09:49
        Zgadzam się z szynnikami ekonomicznymi oraz tym, że pewnych rzeczy się nie zmieni. Niemniej nie chcę wnikać w literaturę, bo przynajmniej kilka aspektów by trzeba było gruntownie przeanalizować, a mnie chodzi nie o książki, a o życie.

        Już w którymś wątku pisałam, jak częstym przypadkiem jest, że dorosłe kobiety przychodzą do psychologa z niską samooceną, nerwicą, zaburzeniami lękowymi, które wynikają z charakterystycznego w Polsce systemu wychowania wedle płci. Dziewczynka ma być grzeczna, skromna, wstydliwa, nie wychodzić przed szereg. A potem mamy osobę dorosłą, która ma w głowie zakodowane, że taka powinna być i albo nie umie zawalczyć o swoje i czuje, że nie kieruje swoim życiem, albo właśnie robi swoje i mówi, co myśli, ale w głowie kłębią się wyrzuty sumienia i silny dyskomfort. Dziewczynki muszą mieć dobre stopnie, chłopcy statystycznie uczą się gorzej. W ten sposów otrzymujesz komunikat, że chłopiec jest jaki jest i taki jest super, bez wzgledu na to, jak inni oceniają, no ale Ty musisz się starać. Dziewczynki nie mogą się ubrudzić, bo mają być czyste i schludne, a chłopcy mogą wracać w błocie po szyję. Znowu - płeć i wizerunek. Jeśli Ania się pobije z Zosią, to będzie skandal, a Antka z Piotrkiem się rozdzieli, wpisze uwagę i tyle. Od małego wciska się kobietom, że mają wpasować się w pewien schemat, bo płeć. I ten schemat jest oparty na tłumieniu w sobie emocji, grze i koncentrowaniu się na tym, co inni o Tobie pomyślą. O to mi chodziło z kulturową rolą płci.

        Jeszcze jedna historia na zakończenie, żeby dobitnie pokazać szkodliwośc tego, co jest w jeżycjadzie. Znam dziewczynę, która była wychowywana dokładnie w taki sposób, jaki opisałam. Jako dziecko miała ataki paniki, gdy musiała w klasie powiedzieć "jestem", bo przyzwyczaiła się, że ktoś ją oceni, gdy się odezwie, że mówienie głośno może jej przynieść kłopoty. Nie chodziła w szkole do łazienki, bo było jej wstyd. Nie jadła, ponieważ otwieranie ust przy obcych mogło wywołać ciamkanie, a dziewczynki jedzą elegancko. Opowiedziała mi o tym już jako dorosła ze zdiagnozowaną nerwicą depresyjno-lękową. I podkreśliła, że rodzina i nauczyciele zawsze ją chwalili, bo była taka grzeczna, dziewczęca i bezproblemowa. Dlatego nie zgadzam się, że promowanie tego typu postaci w literaturze dla dzieci może przynieść jakąkolwiek korzyść komukolwiek. I że należy o tym głośno mówić, jak o każdym problemie zamiatanym pod dywan.
      • la_felicja Re: Ewolucja postaci kobiecych 13.06.21, 10:44
        Owszem, kobiety chcą być piękne - ale co to ma do rzeczy?
        Cesia mogła chcieć być piękną lekarką, Kreska - piękną panią architekt.
        I niestety, tak już jest w społeczeństwie, że pięknej pani architekt żyje i pracuje się o wiele łatwiej niż brzydkiej pani architekt. Nawet pracę łatwiej zdobyć.
        Tak, że uroda nie służy tylko i wyłącznie złapaniu męża i obrośnięciu w dzieci.

        Ja sama - akurat do miana pięknej pretendować nigdy nie mogłam - ale uwielbiam się malować, nosić błyszczącą bizuterię. Nawet w okresie, kiedy byłam wojującą feministką i nienawidziłam facetów, lubiłam dobrze wyglądać. Nie mówiąc już o tym, że nawet ekspedientka w sklepie czy rejestratorka w przychodni traktowały mnie z większym szacunkiem, kiedy wyglądałam ładnie. Tak już ten świat urządzony.

        Mężczyźni też chcą dobrze wyglądać - tyle, że zwykle osiągają to bez tych wszystkich produktów urodowych, makijażu, kremów, tuszu do rzęs - dlatego w drogeriach kosmetyków dla mężczyzn jest o wiele mniej.

        A Kardaszianki po prostu znalazły sobie sposób, jak zarobić a się nie narobić.
    • kpinkaa Re: Ewolucja postaci kobiecych 16.06.21, 11:24
      Dokładnie jak u Disneya, tyle że na odwrót. Musierowicz w swych poglądach cofa się do lat pięćdziesiątych, miast rozwijać i jej bohaterki cofają się wraz z nią. Żadna z nich już nie zajmie się swoim życiem, nie zawalczy o swoje szczęście i nie wykrzyczy głośno swoich poglądów. Autorka produkuje taśmowo idealne synowe, cichutkie, posłusznie i grzeczne do porzygu. Za każdym razem, gdy ktoś wspomni dziewczynę z neojeżycjady widzę nianię Ogg i jej regalik wstydu, gdzie lądują zdjęcia za mało uslużnych synowych, których nie zna nawet z imienia. Mila musi też mieć taki regalik...
      • bupu Re: Ewolucja postaci kobiecych 16.06.21, 12:44
        kpinkaa napisała:

        > Dokładnie jak u Disneya, tyle że na odwrót. Musierowicz w swych poglądach cofa
        > się do lat pięćdziesiątych, miast rozwijać i jej bohaterki cofają się wraz z ni
        > ą. Żadna z nich już nie zajmie się swoim życiem, nie zawalczy o swoje szczęście
        > i nie wykrzyczy głośno swoich poglądów. Autorka produkuje taśmowo idealne syno
        > we, cichutkie, posłusznie i grzeczne do porzygu. Za każdym razem, gdy ktoś wspo
        > mni dziewczynę z neojeżycjady widzę nianię Ogg i jej regalik wstydu, gdzie lądu
        > ją zdjęcia za mało uslużnych synowych, których nie zna nawet z imienia. Mila mu
        > si też mieć taki regalik...

        A nawet kilka. Jeden dla córek, drugi dla wnuczek, trzeci dla żon wnuków...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka