Dodaj do ulubionych

Pulpa i Flobry raz jeszcze

08.07.21, 13:21
Temat był poruszany, ale w kontekście zakupów i gości. Jednak pomińmy już to wyzywienie dla całej rodziny i goszczenie wszystkich bez problemów. Moje pytanie jest: na czym zarabiają Pulpowie? Patrycja zajmuje się domem, pisze niby sąsiadom jakieś wnioski, ale to raczej dorywcze. A Florek? Nic nie ma o uprawie ziemi na większą skalę. Są konie, ale nic nie ma o ewentualnych uczniach, więc tylko generują koszty. Coś było o hodowli porzeczek. Domek dla letnikow można włozyć między bajki, skoro wiecznie był zajęty przez kogoś z rodziny.

Więc z czego żyją Pulpowie? I to nieźle, skoro półtora hektara ziemi tylko nieco uszczupla ich zasoby.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 08.07.21, 13:43
      Zdaniem altoressy zyja z sadow, pasieki, koni i letnikow. Przy czym jasne jest, ze w/w nie ma pojecia o kosztach, zarobkach i pracy przy gospodarstwie uprawnym czy/i hodowlanym. Czyli - Flobre zyja z wyobrazni swojej tffurczyni :)

      Realnie - musi jakas nielegalka. Czy konopie, czy grzybki-halucynki, czy wyspecjalizowane wysokoplatne wczasy dla amatorow o upodobaniach.... szczegolnych, bylo takich domnieman a bylo (na forumie).
      • sowca Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 08.07.21, 14:03
        Z tych opcji jedynie pasieka jest realna. Konie same z siebie nie generuja przychodów. W letników nie wierzę. W sady bez pracowników sezonowych i w ogole bez pracownika (Flor wszak w sezonie buduje)
        • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 08.07.21, 14:27
          Bylaby realna, gdyby nie ta pszczola po ukaszeniu troskliwie odkladana do ula...
          Oraz pasieka to tez od cholery roboty. To nie tak, ze miod samosie i tylko go podebrac... a i do podebrania naczynia trza miec, wybierac z plastrow, stosowna ilosc sloikow zakupic i wyparzyc...
        • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 08.07.21, 15:22
          sowca napisała:

          > Z tych opcji jedynie pasieka jest realna. Konie same z siebie nie generuja przy
          > chodów. W letników nie wierzę. W sady bez pracowników sezonowych i w ogole bez
          > pracownika (Flor wszak w sezonie buduje)
          >


          Po pierwsze pasieka to mnóstwo pracy, ktorej w książkach w ogóle nie widać. Podkarmianie, pojenie, robienie plastrów, sprawdzanie uli, wirowanie miodu, sprzedaz tegoż, ochrona pszczół przed szkodnikami i chorobami... Nie da się pasieki komercyjnej pozenić z końmi, sadem, agroturystyką, zabawianiem rodziny i remontowaniem okolicy. Doba ma tylko 24 godziny.

          Po drugie albo pasieka, albo komercyjne sadownictwo, naraz się nie da. Wiemy, że Florian pryska porzeczki, te opryski otóż wytłukłyby mu pszczzoły do imentu, a bez oprysków psińco by zebrał. Więc albo-albo.

          Po trzecie, konie same z siebie generują odchody, pardą rozchody. Pasza, kowal, weterynarz, ściółka kosztują. Słoma nie pączkuje magicznie w stodole, trzeba ją kupić. Siano to samo, a sianokosu u Flobrych ludzkie oko nigdy nie widziało.

          Po czwarte, owszem, sad wymaga pracowników, a produkty z sadu, tak jak z pasieki, trzeba sprzedać. Widział kto kiedy Flobrych na targowisku?

          Po piąte, letnika u Flobrych nie widziano żadnego, od początku po pawilonie plącze się tylko rodzina. Więc owszem, Flobre żyją z wyobraźni autorki.
          • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 01:52
            bupu napisała:


            >
            > Po pierwsze pasieka to mnóstwo pracy, ktorej w książkach w ogóle nie widać. Pod
            > karmianie, pojenie, robienie plastrów, sprawdzanie uli, wirowanie miodu, sprzed
            > az tegoż, ochrona pszczół przed szkodnikami i chorobami...

            A se luknelam z ciekawosci do pszczelarstwa dla poczatkujacych i do kalendarza pszczelarza. Tak na dobra sprawe to robota zaczyna sie juz w lutym (w styczniu tylko odsniezamy i odladzamy, jesli zachodzi potrzeba) - zaczynaja sie obloty. Nalezy odnotowac godzine rozpoczecia i zakonczenia lotu kazdej rodziny, natezenie lotu, temperature otoczenia. Znaczy z termometrem, zegarkiem i kapownikiem tkwimy przy ulach, a nie przy stole.
            Oczyscic dennice. Spadle pszczoly zakopac (luty mamy !). Uruchomic poidlo. Plastry po padlych psczolach wyciac i stopic, resztki zapasow zniszczyc.
            Pobrac probki pszczol do badania na obecnosc chorob, przekazac do zakladu weterynarii /instytutu higieny weterynaryjnej.
            Przejrzec sprzet pasieczny, usterki usunac.
            Zmniejszyc wylotki, sprawdzic, czy poduszki/maty nie sa zawilgocone, mokre wymienic lub wysuszyc, usunac przyczyny zawilgocenia.
            Jako premium - zabezpieczyc wylotki przed sikorkami oraz dokarmiac sikorki poza pasieka.

            Potem z miesiaca na miesiac jest juz tylko gorzej, tzn tej roboty wiecej. A w sierpniu, kiedy to widzielismy Pulpowo bardzo dokladnie...
            ... w zasadzie sezon zakonczony, miod odebrany, kraty odgrodowe i nadstawki usuniete, a pszczoly wstepnie podkarmione, czyli juz po najwiekszej robocie. W lipcu to byl uwijantus. Ale i tak - dokladamy ramki nowe, ale i tak dwa razy przeczerwione. Czyscimy ul ze spadzi. na skraju kazdego gniazda ustawiamy ramki z pierzga. Ramki mlode, niedokonczone, nie nadajace sie do zimowli najpierw odlawiamy, nastepnie pakujemy w plastikowe worki, zalewamy kwasem octowym i ukladamy w magazynie w suchym pomieszczeniu. Przegladamy plastry sztuka po sztuce, najlepsze zostawiamy, reszte przetapiamy na wosk. Ramki czyscimy. Karmimy rodziny (pszczele) na zime, przedtem przygotowujemy pokarm, najlepiej syrop cukrowy, do ktorego woda musi byc przegotowana, a przedtem i potem swoje odstac. Norma jest dziesiec kilo cukru na rodzine ! Ta nieszczesna Pulpa powinna stac nad kotlem dzien w dzien, szykowac wode, dowozic cukier... Nastepnie walczymy z warroza poprzez wkladanie odpowiednich deszczulek/paskow do uli, a po kilku tygodniach usuwanie ich stamtad.

            Dokladnie najpozniej do 10 sierpnia ukonczyc pozyskiwanie miodu, zakonczyc ustawianie gniazd (to powinno bylo byc robione we Wnuczce i Febliku. Nie bylo), na czas karmienia (sierpien) ocieplic gniazda matami, zabezpieczyc daszki przed przeciekaniem wody...

            Niewielka amatorska pasieka to tak do dwudziestu rodzin. Dobry wynik to ok 13 kg miodu z rodziny. Najbardziej oplacalne sa pasieki z ponad stu rodzin pszczelich. Czyli nalezy przemnozyc w/w czynnosci przez liczbe rodzin.
            • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 11:01
              tt-tka napisała:


              > Potem z miesiaca na miesiac jest juz tylko gorzej, tzn tej roboty wiecej. A w s
              > ierpniu, kiedy to widzielismy Pulpowo bardzo dokladnie...
              > ... w zasadzie sezon zakonczony, miod odebrany, kraty odgrodowe i nadstawki usu
              > niete, a pszczoly wstepnie podkarmione, czyli juz po najwiekszej robocie. W lip
              > cu to byl uwijantus. Ale i tak - dokladamy ramki nowe, ale i tak dwa razy przec
              > zerwione. Czyscimy ul ze spadzi. na skraju kazdego gniazda ustawiamy ramki z pi
              > erzga. Ramki mlode, niedokonczone, nie nadajace sie do zimowli najpierw odlawia
              > my, nastepnie pakujemy w plastikowe worki, zalewamy kwasem octowym i ukladamy w
              > magazynie w suchym pomieszczeniu. Przegladamy plastry sztuka po sztuce, najlep
              > sze zostawiamy, reszte przetapiamy na wosk. Ramki czyscimy. Karmimy rodziny (ps
              > zczele) na zime, przedtem przygotowujemy pokarm, najlepiej syrop cukrowy, do kt
              > orego woda musi byc przegotowana, a przedtem i potem swoje odstac. Norma jest d
              > ziesiec kilo cukru na rodzine ! Ta nieszczesna Pulpa powinna stac nad kotlem dz
              > ien w dzien, szykowac wode, dowozic cukier... Nastepnie walczymy z warroza popr
              > zez wkladanie odpowiednich deszczulek/paskow do uli, a po kilku tygodniach usuw
              > anie ich stamtad.
              >
              > Dokladnie najpozniej do 10 sierpnia ukonczyc pozyskiwanie miodu, zakonczyc usta
              > wianie gniazd (to powinno bylo byc robione we Wnuczce i Febliku. Nie bylo), na
              > czas karmienia (sierpien) ocieplic gniazda matami, zabezpieczyc daszki przed pr
              > zeciekaniem wody...
              >
              > Niewielka amatorska pasieka to tak do dwudziestu rodzin. Dobry wynik to ok 13 k
              > g miodu z rodziny. Najbardziej oplacalne sa pasieki z ponad stu rodzin pszczeli
              > ch. Czyli nalezy przemnozyc w/w czynnosci przez liczbe rodzin.

              No więc o tym mówię. W sierpniu, kiedy Pulpowie powinni być zarobieni po uszy przy pszczołach i morelach, Flobry od rana do nocy postukuje młotkiem na budowie, a Pulpa obsługuje rodzinę. Do tego stała robota w warzywniku (a jeśli ten warzywnik żywi przeciętnie +10 osób per dzień w sezonie, to musi być duży), przy koniach i w ogrodzie kwiatowym, no c'mon, doba Flobrych powinna mieć ze 72 godziny.

              Przepraszam, ale Floplicowo to jest absurd a nie gospodarstwo.

              Przy okazji, to co mnie wkurza do białości w tych wszystkich floplicyjskich opisach, to to, że cała rodzinka byczy się tam od czerwca po wrzesień, a nikt paluszka nie zegnie, żeby pomóc w gospodarstwie. Wypielić warzywnik, podlać, zebrać warzywa, siana kopsnąć ze stodoły, taczką mierzwy pojechać na gnojownik, ściółki rzucić do boksów, czy choćby przypilnować gotowania tego syropu dla pszczół, albo słoiki do miodu wyparzyć, to nie jest fizyka kwantowa, każdy tuman będzie umiał. A przynieść Pulpie tego szczypiorku, czy innych pomidorów z ogródka, to nawet i babunia byłaby w stanie. Ale nie, państwo się byczy jak na jakim Hawaju. A babunia jeszcze Pulpie roboty dowala, zamawiając jej do ogrodu 50 krzaków róż rabatowych, wymagających dość dużej troski, łaskawczyni w siwy koczek szarpana...
              • 3piota Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 14:42
                bupu napisała:
                > A babunia jeszcze Pulpie roboty dowala, zamawiając jej do ogrodu 50 krzaków róż
                > rabatowych, wymagających dość dużej troski, łaskawczyni w siwy koczek szarpana...

                Babunia sprzedała dom po Gizeli w Miłosławiu i zainwestowała to w Pulpicowo. Na stare lata zapragnęła znów widzieć za oknem róże i kasztany jak kiedyś na Polnej. Tym samym znów sobie uwili kolejne gniazdko za gizelowe.
                Może wreszcie dodatkowo rozpruła jasiek i wydobyła zasoby gromadzone tam latami z tytułu dramatopisarstwa.
                • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 15:05
                  Moze i sprzedala, zainwestowala oraz rozprula... ale te krzewy to, ide o zaklad, Pulpa wlasnemy recamy musiala wsadzic w glebe, a potem o nie zadbac, poprzycinac i cala te reszta, ktora sie z rozami robi. A przedtem grunt przygotowac, oraz potem regularnie podkarmiac podsypujac nawozow, zeby sie roslinki nie zaglodzily.
                  • 3piota Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 15:34
                    A nienienie.
                    Moja koncepcja jest taka, że Marcelek i Jacunio teraz za dojeżdżających parobów u Pulpy zaiwaniają.
                    I wszyscy inni dawni wielbiciele. A na kartkach ich nie ma, bo kto by tam o służbie pisał.
                    Jako wynagrodzenie mają płody rolne, sadownicze i miód oraz minimalną krajową, za to mogą się napatrzeć na Pulpę w przyciasnych szortach i przymałym staniku.
                    • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 18:46
                      Moze bym i kupila, gdyby nie rysunek Pulpy w CZ. Takiej jak ona tam nie chcialby ogladac zaden z dawniejszych wzdychulcow !

                      Byl ten rysunek na forumie, ale gdzies mi go wciello, moze kto posiada i udostepni ? masochistycznie sobie popatrze...
                      • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 18:58
                        tt-tka napisała:

                        > Moze bym i kupila, gdyby nie rysunek Pulpy w CZ. Takiej jak ona tam nie chcialb
                        > y ogladac zaden z dawniejszych wzdychulcow !
                        >
                        > Byl ten rysunek na forumie, ale gdzies mi go wciello, moze kto posiada i udoste
                        > pni ? masochistycznie sobie popatrze...
                        >

                        Proszę bardzo. Masochizuj się tym zdjęciem i udręczaj, aż ci wyrośnie dzielna grzywka z betonu.
                      • 3piota Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 20:41
                        tt-tka napisała:
                        > Moze bym i kupila, gdyby nie rysunek Pulpy w CZ. Takiej jak ona tam nie chcialb
                        > y ogladac zaden z dawniejszych wzdychulcow !

                        Po pierwsze prymo: WWWSM czyt. wwyobraźniwszyskosięmieści.
                        Po drugie prymo: Wzdychulce też się posunęli, zwąsieli, zbrzuchacieli, wyłysieli a może i rozpili niczym Chrobot, że to ich Pulpa tak wszystkich poodwalała.

                        Bo tak to już jest, że każdy chłop, którego odtrąciła któraś z klanu - cierpi i stacza się.
                        Zbysław po 40 latach wciąż stary kawaler tak wzdychał, że niemal sztorm na morzu spowodował.
                        Pyziak - mimo że sam poszedł w cholerę - zszedł na psy, na pewno drugiej żony też nie kochał bo nie umiał, pijak i złodziej.
                        Idowy Sławek na Półwyspie Skandynawskim pije jak Skandynaw.
                        Bratek w Bostonie gra w jazzklubach, pije i wciąga biały proszek.
                        No to wielbiciele Pulpy nie lepsi.
                        Skąd to wiem? WWWSM.
                        Ciekawe jak tam Lelujki, bo Wolfi Schoppe pije z Bodziem.
            • ciotka.scholastyka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 13.07.21, 09:26
              tt-tka napisała:

              > A se luknelam z ciekawosci do pszczelarstwa dla poczatkujacych i do kalendarz
              > a pszczelarza. (...)

              tt-tko, jestem dopiero w jednej trzeciej lektury, a szczęka już mi huknęła o podłogę.
              Oczywiście ja sobie zawsze zdawałam sprawę, że praca pszczelarza to nie sam miód, że tak błyskotliwie to ujmę, ale dopiero teraz czytając tę rozpiskę widzę, że to jest praca na pełen etat! Gdzie tu porzeczki (pomijając już nawet te opryski), gdzie konie, gdzie letnicy, gdzie te wszystkie roboty Flobrego?!
              • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 13.07.21, 12:12
                ciotka.scholastyka napisała:


                > tt-tko, jestem dopiero w jednej trzeciej lektury, a szczęka już mi huknęła o po
                > dłogę.
                > Oczywiście ja sobie zawsze zdawałam sprawę, że praca pszczelarza to nie sam mió
                > d, że tak błyskotliwie to ujmę, ale dopiero teraz czytając tę rozpiskę widzę, ż
                > e to jest praca na pełen etat!

                Jako zywo ! Szczegolow to i ja nie znalam, ale tak sobie przypominam lektury z dawnych lat i faktycznie, jak kto byl pasiecznikiem, to juz niczym innym sie nie zajmowal, nawet sluzac we dworze.
              • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 13.07.21, 14:24
                ciotka.scholastyka napisała:

                > tt-tka napisała:
                >
                > > A se luknelam z ciekawosci do pszczelarstwa dla poczatkujacych i do kal
                > endarz
                > > a pszczelarza. (...)
                >
                > tt-tko, jestem dopiero w jednej trzeciej lektury, a szczęka już mi huknęła o po
                > dłogę.
                > Oczywiście ja sobie zawsze zdawałam sprawę, że praca pszczelarza to nie sam mió
                > d, że tak błyskotliwie to ujmę, ale dopiero teraz czytając tę rozpiskę widzę, ż
                > e to jest praca na pełen etat! Gdzie tu porzeczki (pomijając już nawet te oprys
                > ki), gdzie konie, gdzie letnicy, gdzie te wszystkie roboty Flobrego?!


                No toż mówiłam dawno temu, że komercyjna pasieka to roboty po kokardę i nie da się tego pożenić z końmi, porzeczkami, morelami, agroturystyką i obsprawianiem około dziesięciu członków rodziny. W żaden sposób. Mój dziadek przy czterech ulach, trzymanych hobbistycznie, miewał pełne ręce roboty w sezonie, a przy tych kilkudziesięciu rojach pasieki komercyjnej nie ma czasu w sezonie żeby się po zadku podrapać. Plus pożytki, pożytki do licha! Z czego te pszczoły u Flobrego mają miód robić, skoro on żadnych pożytków nie sieje i nie sadzi?
                • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 13.07.21, 14:59
                  bupu napisała:


                  > No toż mówiłam dawno temu, że komercyjna pasieka to roboty po kokardę

                  Mowilas, :), ale laikowi to sie nie przeklada na konkretne czynnosci, ktore trzeba wykonac w okreslonym czasie. Dlatego troszku poczytalam. Teraz juz wiem, ze samo przegladanie plastra po plastrze i czyszczenie ramek to zajecie na kilkadziesiat godzin i ze trzeba to wykonac w pierwszej polowie sierpnia, nie we wrzesniu czy listopadzie.


                  >i nie da
                  > się tego pożenić z końmi, porzeczkami, morelami, agroturystyką i obsprawianiem
                  > około dziesięciu członków rodziny.

                  tez pisalas i my z toba :)
                  zarobkowalam zbieraniem porzeczek jako licealistka na wakacjach, u plantatora w grojeckiem. Po kilku godzinach w kucki i w upale zyc sie odechciewa i nawadniac sie trzeba koniecznie, a rak po czarnej porzeczce domyc sie nie dawalo nawet pasta BHP, kwaskiem cytrynowym ani niczym innym. Straszyly takie fioletowosine zombie...
      • guineapigs Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 08.07.21, 17:15
        Poniewaz juz moje Szanowne Przedpisczynie wyjasnily, ze wyzycie z kilku ha na ktorych sa pszczoly, konie, agroturystyka i porzeczki cuzamen do kupy jest niemozliwe, wiec nie bede juz o tym pisac. Natomiast przychylam sie do opinii tej grupy, ktora ma pewnosc a nie tylko domysly, ze Flobrowie robia cos nielegalnego, z czego maja profity. Narkotyki, handel bronia, mokra robota, sutenerstwo, przemyt, paserstwo - to tak, to jak najbardziej.
        Tylko komu, tylko jak?
        Florek swiety nie byl: pomykal po Poznaniu harleyem, potem jako mlokos zalozyl kwiaciarnie ktora swietnie prosperowala - moim zdaniem sztucznie generowal zyski (zazwyczaj kwiaciarze ukrywaja co sie da i udaja bidokow, kwiaty swietnie mozna wpisac w straty, mam kolezanke kwiaciarke to wiem). Ergo: pralnia brudnych pieniedzy juz w wieku nastoleckim -> kontakty z mafia za mlodu -> Florek to zolnierzyk mafii (bo nie zaden boss, to oczywiste).
        I do tego slup, bo ktory Kowalski przelicytuje niemieckiego potentata handlu paliwem? Przy drodze miedzynarodowej lub chociazby wojewodzkiej?
        Florki, niestety, siedza w kieszeni Putina czy innych lobuzow, Ja bym sie tam bala nocowac.
        • ako17 Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 11.07.21, 18:39
          Och... ale to jest takie strasznie słodkie... :).
          Tak sobie często roiłam o takim samowystarczalnym gospodarstwie, żeby po prostu swoje jajka, owoce, nie wiem, sałatę, koperek, ziemniaki, pomidory mieć... I cukinię i mleko. Sól tylko kupować czy inny pieprz, herbatę...
          No nie psujcie mi tego.
          A do adremu - to jak to jest z tymi dotacjami z Unii? Za odłogowanie ziemi? Może mają jej jakoś dużo i za to, że jej NIE uprawiają to kasę trzepią? A?
          • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 11.07.21, 20:49
            ako17 napisała:


            > A do adremu - to jak to jest z tymi dotacjami z Unii? Za odłogowanie ziemi? Moż
            > e mają jej jakoś dużo i za to, że jej NIE uprawiają to kasę trzepią? A?
            >

            Siakos watpie, zeby duzo. Z powodow jak nastepuje
            - zeby kupic duzo, trzeba duzo zaplacic. A oni jeszcze w Imieninach, rok bodaj 97, mieszkaja w kwiaciarni
            - Sprezyna, 2007 rok, Flobre "kupily kawalek (!) ziemi pod lasem", od razu sie pobudowali, posadzili krzaki i drzewka, kupili konie, w S to wszystko juz maja. To skad wzieli na to ? Dotacje unijne od ktorego roku byly ? na pewno nie przed 2004...
            - w CZ, rok 2017, splukuja sie DOSZCZETNIE po zakupie raptem poltora ha

            zatem ha, ha, ha, a nie dotacje, z ktorych mozna sie utrzymac i jeszcze trzymac sobie rodzine na karku
            • iwoniaw Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 11.07.21, 22:58
              tt-tka napisała:


              > - w CZ, rok 2017, splukuja sie DOSZCZETNIE po zakupie raptem poltora ha
              >
              >

              No, to akurat jest możliwe, skoro przelicytowali dla sportu niemieckiego potentata paliwowego czy tam hipermarketowego.

              Pytanie brzmi raczej, skąd mieli tyle kasy, żeby licytować i się spłukać na takie kwoty? Najbardziej prawdopodobna wydaje mi się idea którejś forumki, iż rozwiedziony ojciec Górski to tak naprawdę "się rozwiódł" z powodu albowiem gdyż Florian był owocem romansu Wiesi z saudyjskim księciem i oto bioojciec po latach wspomaga finansowo swego syna, stąd ten może sobie pozwalać na rozmaite kosztowne ekstrawagancje, już to dokarmiając szwagrostwo pod dachem swego pawilonu, już to podkupując Lidlowi czy innemu Kaufandowi atrakcyjne lokalizacje 😀
          • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 11.07.21, 22:34
            ako17 napisała:

            > Och... ale to jest takie strasznie słodkie... :).
            > Tak sobie często roiłam o takim samowystarczalnym gospodarstwie, żeby po prostu
            > swoje jajka, owoce, nie wiem, sałatę, koperek, ziemniaki, pomidory mieć... I c
            > ukinię i mleko. Sól tylko kupować czy inny pieprz, herbatę...
            > No nie psujcie mi tego.

            Ależ to jest wykonalne, czemu nie. Swoich jajek jeszcze nie mam, kurnik dopiero w planach, za to dysponuję własnymi warzywami i niektórymi owocami, ziemniaki też kiedyś zasadzę. Da się, co ma się nie dać, tylko, że trzeba jeszcze mieć jakieś źródło przychodu. A u Flobrych tego źródła nie widać, no chyba że na poddaszu stajni maryśkę hodują.

            > A do adremu - to jak to jest z tymi dotacjami z Unii? Za odłogowanie ziemi? Moż
            > e mają jej jakoś dużo i za to, że jej NIE uprawiają to kasę trzepią? A?

            Hrrrr. Nie za odłogowanie, tylko za ugorowanie, znaczy trza przynajmniej raz do roku zielsko skosić. Takie dotacje to jest niecałe 600 zet od hektara. Ile musieliby mieć tych hektarów, żeby z tego wypaśnie żyć i futrować całą tę rodzinną armię pasibrzuchów?
            • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 00:44
              bupu napisała:
              .

              > Hrrrr. Nie za odłogowanie, tylko za ugorowanie, znaczy trza przynajmniej raz do
              > roku zielsko skosić. Takie dotacje to jest niecałe 600 zet od hektara. Ile mus
              > ieliby mieć tych hektarów, żeby z tego wypaśnie żyć i futrować całą tę rodzinną
              > armię pasibrzuchów?

              Oraz siedem koni, do ktorych Flobre regularnie dokladaja... Kon, liczac najskromniej, to jest koszt piec setek zeta miesiecznie. Najskromniej ! nienajlepsze wyzywienie i sciolka, bez takich np bajerow jak weterynarz w potrzebie (a wiemy, ze Kabanos cherlal). Czyli tylko na konisie trzeba wylozyc regularnie 3,5 tysiaka co miesiac.
              >
              >
              >
              >
              • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 11:04
                tt-tka napisała:

                > bupu napisała:
                > .
                >
                > > Hrrrr. Nie za odłogowanie, tylko za ugorowanie, znaczy trza przynajmniej
                > raz do
                > > roku zielsko skosić. Takie dotacje to jest niecałe 600 zet od hektara. I
                > le mus
                > > ieliby mieć tych hektarów, żeby z tego wypaśnie żyć i futrować całą tę ro
                > dzinną
                > > armię pasibrzuchów?
                >
                > Oraz siedem koni, do ktorych Flobre regularnie dokladaja... Kon, liczac najskro
                > mniej, to jest koszt piec setek zeta miesiecznie. Najskromniej ! nienajlepsze
                > wyzywienie i sciolka, bez takich np bajerow jak weterynarz w potrzebie (a wiemy
                > , ze Kabanos cherlal). Czyli tylko na konisie trzeba wylozyc regularnie 3,5 tys
                > iaka co miesiac.

                No i nie ma siły, albo Pulpowie są największymi wielkopolskimi (a może nawet i krajowymi) producentami gandzi, albo faktycznie tatuś Floriana to szejk arabski, tarzający się w petrodolarach...
        • kocynder Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 11.07.21, 19:13
          A ja bym łeb dała, że tam oprócz porzeczek się brzoskwinie czy morele pałętały? Nie upieram się, ale jeśli to ten metraż musi być jakiś... Piętrowy chyba? Na ósmym padoki dla koni, na siódmym stajnie, futernia, siodlarnia, na szóstym powozownia, na piątym porzeczki, na czwartym brzoskwinie, na trzecim ule, na drugim i pierwszym agroturyści, a na paterze "dwór mieszkalny niewielki lecz zewsząd chędogi"...
          • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 11.07.21, 22:29
            kocynder napisała:

            > A ja bym łeb dała, że tam oprócz porzeczek się brzoskwinie czy morele pałętały?

            Morele. Co jest idiotyzmem piętrowym gdyż:

            a) W Polsce nie da się prowadzić komercyjnych upraw moreli, ponieważ ona wcześnie tworzy pączki kwiatowe, co sprawia, że nader często ni ma plonów, bo przymrozek niszczy pączki, albo zawiązki owoców.

            b) Morela owocuje po czterech do pięciu lat po posadzeniu. To zaś oznacza, że młode, dopiero rozwijające się sadownictwo Flobrych, musiałoby przez cztery lata dopłacać do sadu morelowego, bez szansy zysku. z czego, ja się pytam?

            c) Morele zbiera się w sierpniu. Flobrowo wizytujemy w sierpniu w wielu tomach. W żadnym, powtarzam, żadnym, nie ma najmniejszej wzmianeczki o zbiorze morel. Same chyba zeskakują z drzew i rządkiem idą na targowisko/do punktu skupu.

            > Nie upieram się, ale jeśli to ten metraż musi być jakiś... Piętrowy chyba? Na
            > ósmym padoki dla koni, na siódmym stajnie, futernia, siodlarnia, na szóstym pow
            > ozownia, na piątym porzeczki, na czwartym brzoskwinie, na trzecim ule, na drugi
            > m i pierwszym agroturyści, a na paterze "dwór mieszkalny niewielki lecz zewsząd
            > chędogi"...

            Jeszcze gdzieś muszą być łąki na siano dla tych koni, samokoszące ani chybi, bo sianokos się we Flobrowie nie odbył ni razu.
              • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 12:02
                sowca napisała:

                > Morele? Nie porzeczki?
                >


                Morele i porzeczki. Notabene porzeczki zbierac sie poczyna w końcu lipca, więc przełom lipca i sierpnia w gospodarstwie, w którym jest komercyjna pasieka ORAZ towarowy sad morel ORAZ towarowa uprawa porzeczek, to powinien być okres dzikiego zapie... zasuwania. Urwanie głowy i szamotanie pępka, tyle roboty, że nie wiadomo w co najpierw ręce włożyć. A tymczasem w Pulpetowie langsam langsam, Florek se młotkiem popukuje, a Pulpa lody kręci.
                • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 13:01
                  Ta jest, morele i porzeczki. Obecne juz w Sprezynie, gdzie konie grasuja wsrod mlodych drzewek (nie wiem, w jakim celu wlasnie tam. Objadaja ? Czochraja sie ?)
                  Kupno ziemi, nawet niewielkiego kawalka, to jest konkretny wydatek. Budowa domu, nawet niewielkiego - tez. Zakup drzewek i krzewow, tego nie daja za darmo. Zakup koni jak wyzej. W S te drzewka juz owocuja, czyli rosna tam od ladnych kilku lat, czyli to wszystko zostalo zakupione dobrze przed 2004 rokiem, czyli bez unijnych dotacji na cokolwiek. Gdzies juz obliczalam, teraz nie moge znalezc, ze Pulpostwo na start musialoby miec ze trzy duze banki... przy czym mowa o milionach z przelomu wiekow, nie dzisiejszych.
                  • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 13:45
                    tt-tka napisała:

                    > Ta jest, morele i porzeczki. Obecne juz w Sprezynie, gdzie konie grasuja wsrod
                    > mlodych drzewek (nie wiem, w jakim celu wlasnie tam. Objadaja ? Czochraja sie ?
                    > )
                    > Kupno ziemi, nawet niewielkiego kawalka, to jest konkretny wydatek. Budowa domu
                    > , nawet niewielkiego - tez. Zakup drzewek i krzewow, tego nie daja za darmo. Z
                    > akup koni jak wyzej. W S te drzewka juz owocuja, czyli rosna tam od ladnych kil
                    > ku lat, czyli to wszystko zostalo zakupione dobrze przed 2004 rokiem, czyli bez
                    > unijnych dotacji na cokolwiek. Gdzies juz obliczalam, teraz nie moge znalezc,
                    > ze Pulpostwo na start musialoby miec ze trzy duze banki... przy czym mowa o mil
                    > ionach z przelomu wiekow, nie dzisiejszych.
                    >


                    Dom Pulpostwa wzmiankowany jest po raz pierwszy w Żabie i opisany jest jako nowy. A rok był 2004. W Sprężynie dowiadujemy się, iż był on otoczony polami upraw porzeczki czerwonej i czarnej. Konie im jeszcze nie wypączkowały, ale pasieka już była.
                    • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 13:57
                      bupu napisała:



                      >
                      > Dom Pulpostwa wzmiankowany jest po raz pierwszy w Żabie i opisany jest jako now
                      > y. A rok był 2004. W Sprężynie dowiadujemy się, iż był on otoczony polami upra
                      > w porzeczki czerwonej i czarnej. Konie im jeszcze nie wypączkowały, ale pasieka
                      > już była.
                      >

                      Wypaczkowaly juz wtedy, wlasnie w Sprezynie te konie wsrod mlodych drzewek... i Laura slyszy pobrzekiwanie wiadrami, gdy o swicie sie te konie poi.
                      • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 14:28
                        tt-tka napisała:

                        > bupu napisała:
                        >
                        >
                        >
                        > >
                        > > Dom Pulpostwa wzmiankowany jest po raz pierwszy w Żabie i opisany jest ja
                        > ko now
                        > > y. A rok był 2004. W Sprężynie dowiadujemy się, iż był on otoczony polam
                        > i upra
                        > > w porzeczki czerwonej i czarnej. Konie im jeszcze nie wypączkowały, ale p
                        > asieka
                        > > już była.
                        > >
                        >
                        > Wypaczkowaly juz wtedy, wlasnie w Sprezynie te konie wsrod mlodych drzewek... i
                        > Laura slyszy pobrzekiwanie wiadrami, gdy o swicie sie te konie poi.

                        Ojezusicku, oczywiście, że w Spreżynie wypączkowały. A info o porzeczkowych polach jest w Czarnej Polewce. Upał mnie na mózg padł, wybaczcie.
    • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 12:15
      A właśnie mi się uświadomił jeszcze jeden kretynizm tego absurdalnego gospodarstwa z kartonu i malowanego płótna. Otóż wedle opisów Floplicowo jest duże, bo i sad morelowy, i plantacja porzeczek i pasieka komercyjna i jeszcze konie. Tymczasem nikt nigdy tam nie widział bodaj jednego pracownika, nie ma tam też ciągnika. Słoma, siano i pasza dla siedmiu koni przylatują same i same wskakują do stodoły (takiej niewidzialnej bo w opisach nie wystąpiła ni razu). Porzeczki i morele same się zbierają z gałązek, sortują, pakują i zwartymi kluczami odlatują do punktu skupu/na targ, skąd również zwartymi kluczami przylatuje grzecznie zapłata. Miód z pasieki też samojeden lata się sprzedawać. Gnój od tych siedmiu koni sam wychodzi z boksów na gnojownik, z którego dwa razy do roku sam udaje się w siną dal, żeby nie zajmować miejsca...
      • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 13:08
        Znajoma ma kilka wisni i czeresni. Kilka, nie zaden sad, dzialka. Od polowy czerwca do polowy lipca wizyta u niej jest spedzana na drabinie celem zrywania owocow, dom i okolice wygldaja jak szlachtuz, wszystko popryskane czerwonym sokiem, nawet nie probuje przyjechac bez kilku kilo cukru, po zerwaniu dryluje sie na swiezo i zasypuje cukrem, a przy smazeniu konfitur wszyscy sa bez pardonu wyrzucani z kuchni, a najlepiej w ogole z domu, z jej wlasnym mezem i dziecmi wlacznie, zeby sie dziewczynie nie platali pod nogami, bo "konfitura nie znosi, zeby ja w nerwach smazyc" :)
        O obiadach domownicy w tym czasie moga zapomniec, nawet na zrobienie sobie kanapki marne maja szanse, bo, jak powiedziano, maja sie nie petac po kuchni. Do baru albo pizzerni niech ida. I ida.
        • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 13.07.21, 14:35
          tt-tka napisała:

          > Znajoma ma kilka wisni i czeresni. Kilka, nie zaden sad, dzialka. Od polowy cze
          > rwca do polowy lipca wizyta u niej jest spedzana na drabinie celem zrywania owo
          > cow, dom i okolice wygldaja jak szlachtuz, wszystko popryskane czerwonym sokiem
          > , nawet nie probuje przyjechac bez kilku kilo cukru, po zerwaniu dryluje sie na
          > swiezo i zasypuje cukrem, a przy smazeniu konfitur wszyscy sa bez pardonu wyrz
          > ucani z kuchni, a najlepiej w ogole z domu, z jej wlasnym mezem i dziecmi wlacz
          > nie, zeby sie dziewczynie nie platali pod nogami, bo "konfitura nie znosi, zeby
          > ja w nerwach smazyc" :)
          > O obiadach domownicy w tym czasie moga zapomniec, nawet na zrobienie sobie kana
          > pki marne maja szanse, bo, jak powiedziano, maja sie nie petac po kuchni. Do ba
          > ru albo pizzerni niech ida. I ida.
          >

          A widzisz, a przy sadzie towarowym, czy innej plantacji, musisz jeszcze zatrudnić ileś tam osób do zbioru, odpracować całą związaną z tym papierologię, dopilnować ich pracy, zapewnić im szamę, albo chociaż wodę, zanotować kto ile zebrał, dokonać wypłaty, potem zebrane owoce trzeba posortować, zapakować, odwieźć, sprzedać, znowu wykonać tonę papierologii...

          W komercyjnej pasiece zaś to całe bzyczące towarzystwo trzeba obserwować, poić, podawać leki, przeglądać i czyścić ramki, potem w lipcu zaczyna się tango z wirowaniem miodu, ten miód też trzeba w coś zapakować i sprzedać, potem zacząć towarzystwo podkarmiać i przygotowywać do zimy, dwie osoby tego nie oblecą, choćby zapieprzały tam na cały etat.

          Przy koniach to wiadomo, dać paszy, boksy sprzątnać, wyrzucić kopytne na pastwisko, potrenować je, poprowadzić lekcje jazdy, bo jakoś one zarabiać na siebie muszą, albo chociaż turystom zadki powozić za pomocą bryczki, wyczyścić od stóp... pardą, kopyt, do głów, co miesiąc albo dwa zaprosić kowala, żeby obleciał kopyta, co jakiś czas obornik wywieźć...

          Doliczcie do tego jeszcze prywatny ogród i warzywnik Pulpetów, mitycznych letników do obsprawienia i całkiem niemityczną rodzinną hordę, wymagającą pełnej obsługi. I powiedzcie jak Flobre miałyby ten cały program upchnąć w jednym, normalnym dniu roboczym.
            • ciotka.scholastyka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 14.07.21, 20:41
              3piota napisał(a):

              > Ja tak czy owak podziwiam MM za powściągliwość. Tam powinny być jeszcze stawy h
              > odowlane i to nie z byle karpiem, kurza ferma - oczywiście zielononóżki i piecz
              > arkarnia na tym co spod kuni.
              > WWWSM.

              I topinambur! I jarmuż! I okra!
              • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 14.07.21, 21:28
                ciotka.scholastyka napisała:

                > 3piota napisał(a):
                >
                > > Ja tak czy owak podziwiam MM za powściągliwość. Tam powinny być jeszcze s
                > tawy h
                > > odowlane i to nie z byle karpiem, kurza ferma - oczywiście zielononóżki i
                > piecz
                > > arkarnia na tym co spod kuni.
                > > WWWSM.
                >
                > I topinambur! I jarmuż! I okra!

                I winnica z której owoców Flobre produkują falern.
          • pi.asia Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 17.07.21, 14:13
            bupu napisała:


            > W komercyjnej pasiece zaś to całe bzyczące towarzystwo trzeba obserwować, poić,
            > podawać leki, przeglądać i czyścić ramki

            No i jeszcze jako bonus może się zdarzyć, że ktoś z gości/domowników zostanie użądlony, a ma alergię na jad pszczeli i wtedy trzeba rzucić wszystko i gnać z nieszczęśnikiem na pogotowie...
        • pi.asia Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 17.07.21, 14:06
          tt-tka napisała:

          > "konfitura nie znosi, zeby ja w nerwach smazyc" :)

          Cudne, przecudniaste!
          Swego czasu na innym forum żył był (bo niestety już go nie ma wśród żywych) przesympatyczny forumowicz Jacek.
          I tenże Jacek podzielił się z nami arcyciekawą informacją na temat smażenia konfitur.
          Otóż, po wsypaniu do rondla stosownej ilości cukru i owoców, stawia się rondel na ogniu i od tej chwili aż do końca smażenia nie wolno go tknąć. Ani potrząsnąć, ani poruszyć. A zamieszanie w rondlu to już wręcz zbrodnia, która karana jest natychmiastowym przywieraniem konfitury do dna i skazaniem mieszającego na mieszanie do uśmiechniętej śmierci, bo inaczej konfitura się przypali.
          Jacek tłumaczył, że takie luźno wsypane owoce i cukier układają się w garnku w sposób swobodny i naturalny, i równie naturalnie i swobodnie tworzą się w tej mieszance kanaliki, którymi ciepło wędruje od dołu ku górze. Zamieszanie niszczy te kanaliki, i one już nie potrafią się odtworzyć.

          Jako że nie smażę konfitur, nigdy nie sprawdziłam prawdziwości tej teorii, aż tu WTEM!
          Znalazłam w necie przedwojenny przepis na galaretkę porzeczkowo-malinową. Pomysłu samej Lucyny Ćwierciakiewiczowej. I tam było napisane to samo - wsypać owoce i cukier, postawić na wielkim ogniu i nawet nie poruszać rondelkiem.
          Zrobiłam według przepisu. Galaretka wyszła genialna. Czysta jak kryształ, w obłędnie pięknym kolorze. Może trochę za rzadka, bo konsystencji gęstego syropu, ale do lodów, naleśników czy herbaty idealna.

          Jeśli ktoś chce przepis, to dajcie znać. Prosty jak budowa cepa, roboty przy nim tyle co kot napłakał, a efekt murowany.
    • sanfran_84 Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 13:33
      Zauważcie, że w przeciwieństwie do innych podstawowych bohaterek cyklu, Patrycja nie posiada konkretnego zajęcia/zawodu.
      Cesia – być może lekarka, być może zajmuje się domem,
      Aniela – aktorka
      Gabriela – kariera naukowa
      Ida – lekarka
      Kreska – architektka
      Bebe – aaa, czym zajmuje się Bebe?
      Elka – to samo, czym zajmuje się w Japonii?
      Aurelia – nauczycielka
      Natalia – nauczycielka
      Bella – znów to samo, czym się zajmuje zawodowo?
      Róża – zajmuje się domem
      Laura – zawodowa śpiewaczka
      Dorota – przyszła lekarka
      Agnieszka – artystka
      Tylko Patrycję ciężko przyporządkować. Nie jest to klasyczne zajmowanie się domem, jak Róża (bo musi pracować w gospodarstwie, choćby w teorii), ale też nie wykonuje dającego się nazwać zawodu, jakim dysponuje powyższa większość. Studiowała, o ile dobrze pamiętam, leśnictwo, ale leśnikiem także nie jest. Do tego jej dom funkcjonuje jako wygodne wybycie rodziny z Poznania – nie tylko na zasadzie wywiezienia tam seniorów i zainstalowania Gabrieli, ale na przykład gdy Róża niby przyjeżdża z Oksfordu, a w sumie nie jest potrzebna w toku akcji („McDusia”, chociaż oczywiście w toku akcji to Róża była tam potrzebna jak najbardziej), to się ją wysyła do Floplicowa.
      Zmierzam do tego, że po pierwsze, co się rzuca w oczy od razu, gospodarzenie Floriana i Pulpy jest mocno umowne i nie zostało dobrze przemyślane przez MM. Prawdopodobnie wyszło gdzieś w trakcie, zwłaszcza że przecież Florian miał wcześniej kwiaciarnię i Górscy kierowali się w stronę bycia przedsiębiorcami. Teraz oboje robią w sumie nie do końca wiadomo co na rzecz zarobku, nie wiadomo, jak właściwie im całość hula, z czego żyją i czym się zajmują na co dzień. Po drugie - Pulpa została trochę „poświęcona” na rzecz fabularnych przenosin rodu na wieś. Generalnie oczywiście różne są drogi życiowe i nie każdy musi pracować w wyuczonym zawodzie, jednak pozostałym bohaterkom (których zawody znam) MM przewidywała albo dającą się opisać karierę zawodową (nawet jeśli nieco przekombinowaną, typu Aniela bocznymi drzwiami do teatru, czy sopranistka Laura) albo dawała typowe zajmowanie się domem (Róża). Patrycja natomiast kręci te lody, piecze bułeczki, gospodarstwo się jakoś samo obrabia, konie stoją w porzeczkach, a ona może z uśmiechem gościć tabuny członków rodziny, opiekować się dzieckiem siostrzenicy i ogólnie promować model wsi spokojna, wsi wesoła. Floplicowo robi po prostu za dogodną scenografię do kolejnych scenek rodzajowych, a jego właściciele zawsze mają na wszystko czas.
      Jednak oddać trzeba, że oboje z Florianem mają taki sam status, nie ma że on obronił doktorat, a ona mu akurat w tym dniu dziecię powiła. Florian też się szwenda i hobbystycznie ociepla domy, czy co tam robi.
    • przymrozki Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 12.07.21, 21:57
      Wspomniany jest przynajmniej jeden agroturysta, ten profesor, na którego studenci się skarżą, bo nie klnie*. Przy czym jego wizyty odbywają się wyłącznie w czasie przeszłym, bo w czasie teraźniejszym w pawilonach dla gości kłębi się rodzina. Sądząc po terminie wizyt Borejków, profesor przyjeżdża na wywczas w lutym, no ale eldorado i dla niego się skończy, bo pawilon zdaje się przejmie Strybostwo.

      *Czy skoro na Gabuchnę studenci się nie skarżą, a nawet ją kochają i odprowadzają na tramwaj, to znaczy, że Gabuchna klnie?
      • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 13.07.21, 13:16
        Jesli profesor w lutym pomieszkiwal w pawilonie, to albo morsuje, albo jest na wykonczeniu. Ten pawilon to byly cienkie dechy kryte papa i nic wiecej, ocieplac go i przystosowywac na caloroczny zaczeli dopiero w CZ.
        • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 13.07.21, 14:37
          tt-tka napisała:

          > Jesli profesor w lutym pomieszkiwal w pawilonie, to albo morsuje, albo jest na
          > wykonczeniu. Ten pawilon to byly cienkie dechy kryte papa i nic wiecej, ociepla
          > c go i przystosowywac na caloroczny zaczeli dopiero w CZ.
          >

          Albo specjalizuje się w historii wypraw polarnych i chciał sobie pomieszkać trochę jak Amundsen na Antarktydzie.
          • przymrozki Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 13.07.21, 21:29
            Albo tak go przyciągało do Borejków, jak opiłki żelaza do magnesu. I może nawet chętnie przyjechałby latem, w jakieś święta czy ferie, ale przecież wtedy pawilon dla gości okupowała rodzina. Czy byli inni agroturyści - być może, ale też musieli podziwiać idealnie równe bułeczki Patrycji z potencjałem poza klasycznym sezonem turystycznym.

            Ciekawe, swoją drogą, czy działalność Górskich w tym zakresie była prowadzona równie profesjonalnie jak agroturystyka Rumianków. I jeżeli Górscy mieli akurat dobry sezon i zebrali w lesie nie jednego a czworo omdlałych klientów z uszkodzonymi nogami, to czy mieli dla nich jedzenie, czystą pościel i czas, żeby ich obrabiać? Kto wtedy zajmował się końmi, pszczołami, porzeczkami i wnioskami unijnymi? A może obowiązki garnęły się do Górskich grzecznie, uporządkowawszy się uprzednio w kolejkę i nie nadchodząc naraz i niespodziewanie? Może żaden koń Górski nie śmiał doznać skrętu żołądka, gdy owocowały porzeczki, a turyści nie byli głodni, gdy trzeba iść było pszczół?
      • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 18.07.21, 18:02
        przymrozki napisała:

        > Wspomniany jest przynajmniej jeden agroturysta, ten profesor, na którego studen
        > ci się skarżą, bo nie klnie*. Przy czym jego wizyty odbywają się wyłącznie w cz
        > asie przeszłym, bo w czasie teraźniejszym w pawilonach dla gości kłębi się rodz
        > ina. Sądząc po terminie wizyt Borejków, profesor przyjeżdża na wywczas w lutym,
        > no ale eldorado i dla niego się skończy, bo pawilon zdaje się przejmie Strybos
        > two.

        Ha! Sprawdziłam w Febliku i nieklnący profesor nie był letnikiem (ani też zimnikiem), on wpadł obejrzeć konie Flobrego. Co oznacza, że ani jednego letnika dwór Floplicowski na oczy nie oglądał.
    • minerwamcg Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 16.07.21, 13:37
      Old MacFloreck had a farm. Ija, ija, o!
      Znam faceta, który ma farmę. I to prowadzoną zupełnie po flobrowsku - sto hektarów: łąki, pastwiska, las, do tego siedemnaście koni, jeden muł, sad owocowy, owce, dwadzieścia uli. Brzmi znajomo? Tylko porzeczek brakuje. Ale jest agrest.
      Sam zajmuje się końmi, hobbystycznie historią średniowiecza i rekonstrukcją, i jeszcze starcza mu czasu na robienie filmów.
      Aha, zapomniałam dodać, że facet jest ponadto właścicielem największej na Wyspach wytwórni gier komputerowych :)
      Więc tak, Old McFloreck na bank ma coś jeszcze, i ja też obstawiam nielegałkę. A gospodarstwo - ech, kaprys milionera.
        • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 16.07.21, 14:37
          iwoniaw napisała:

          > Domniemywam, że jacyś robotnicy najemni także się tam w tle plączą, mimo przykła
          > dania pańskiej ręki (i oka) do posiadłości?

          Pozwolę sobie wyrazić subtelną niewiarę w to, że Old McMilioner własną ręką wywozi codziennie gnój od 17 koni i tąż ręką pcha codziennie taczkę z furażem dla takiej samej liczby rumaków, więc tak, nawet przy koniach ktoś się pęta, o owcach, pszczołach, arestach i innych nie wspominając.
          • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 16.07.21, 14:54
            Ja to "sam zajmuje sie konmi" zrozumialam jako "sam je objezdza" lub ujezdza, bo lubi. Ale tak zasadniczo przegonienie 17 koni to jest 17 godzin w siodle, nie liczac osiodlania i rozsiodlania, tudziez kielznania. A jesli na lonzy, to te 17 bez siodlania. Poczyscic tez by wypadalo, 10 minut na konia to minimum, co daje dodatkowe prawie trzy godziny. Karmienie i pojenie, nawet gdy sa podajniki, tez czas kradnie.

            Chyba ze konie zyja na wolnym wybiegu, caly czas w ruchu, nie sa czyszczone jak te mustangi na prerii - to wtedy tylko paszarnie i wodopoj trza obsluzyc, a zbieranie nawozu z lak i pastwisk to nie jest zajmowanie sie konmi sensu stricte i do tego pan Old M. z pewnoscia ma ludzi :)
            • minerwamcg Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 16.07.21, 16:01
              RE tt-ka: Toteż właśnie ja ani przez sekundę nie twierdzę, że robi wszystko sam - choć wywożenie gnoju i karmienie tudzież objeżdżanie żywiny widziałam na własne oczy. Próbuję jedynie wykazać, że na gospodarstwo typu floplicowego można sobie pozwolić mając na boczku fabrykę strzelanek, żeby ten biznes dofinansowywać, a na miejscu kilku krzepkich włościan, żeby wespół w zespół. Czego u McFlorka ani śladu, ani popiołu.
              • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 16.07.21, 16:14
                minerwamcg napisała:

                > RE tt-ka: Toteż właśnie ja ani przez sekundę nie twierdzę, że robi wszystko sam
                > - choć wywożenie gnoju i karmienie tudzież objeżdżanie żywiny widziałam na wła
                > sne oczy.

                A ja nie twierdze, ze twierdzisz :), ostatecznie mistrz olimpijski Kowalczyk tez osobiscie czysci i karmil swego konia tudziez usuwal nawoz spod niego. Ale nie spod siedemnastu rumakow !

                > Próbuję jedynie wykazać, że na gospodarstwo typu floplicowego można s
                > obie pozwolić mając na boczku fabrykę strzelanek, żeby ten biznes dofinansowywa
                > ć, a na miejscu kilku krzepkich włościan, żeby wespół w zespół. Czego u McFlork
                > a ani śladu, ani popiołu.
                >

                No otoz, w tym jestesmy wszystkie zgodne. Ja tylko chcialam wykazac, ile godzin dziennie zajmuje siedemnascie koni swemu opiekunowi/koniuszemu czy jak tam go nazwac. Tylko koni, bez pszczol, sadow i baranow. I bez kosztow, liczylam jedynie wklad pracy.
        • minerwamcg Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 16.07.21, 15:53
          Podejrzewam, że całkiem sporo ich się plącze :) Czego ni chu... lery nie widać u Old MacFlorka. Obsługi albowiem wymagają nie tylko konie, ale także barany, pszczoły, sad owocowy i reszta dobytku. Florian zatem powinien zatrudniać kogoś na stałe, a w sezonie to po prostu małą armię :)
          • bupu Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 16.07.21, 16:08
            minerwamcg napisała:

            > Podejrzewam, że całkiem sporo ich się plącze :) Czego ni chu... lery nie widać
            > u Old MacFlorka. Obsługi albowiem wymagają nie tylko konie, ale także barany, p
            > szczoły, sad owocowy i reszta dobytku. Florian zatem powinien zatrudniać kogoś
            > na stałe, a w sezonie to po prostu małą armię :)
            >

            Przeczytałam "banany" i wyobraźnia moja zawiesiła się na pejzażu, przedstawiającym floplicowski dworek biały a chędogi, otoczony pióropuszami liści dorodnych bananowców. W sumie w wyobraźni wszystko się mieści, a niech ten Florian uprawia banany, a nawet ananasy, hoduje jaki i rajskie ptaki, a w przydomowym stawku jesiotry. Kto mu zabroni...
              • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 16.07.21, 16:28
                Wicie rozumicie, jakis Radziwill, a moze inny Lanckoronski to i za czasow Prusa mial ananasarnie i propagowal hodowle jesiotrow wislanych czy moze innej szlachetnej ryby we Wisle, nie liczac wlasnej pstragarni. Ale to obszarnik byl...

                PS Milosnik i propagator hodowli jedwabnikow i szef spolki jedwabniczej niejaki zacnej pamieci pan Bogucki przez dwadziescia lat pokrywal deficyt spolki z wlasnej kieszeni, przy czym deficyt regularnie corocznie przekraczal trzy tysiace rubli w czasach, gdy roczna pensja buchaltera w duzej fabryce siegala 1200-1500 rubli. Ale on byl hobbysta, no i mial z czego pokrywac...
                • minerwamcg Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 16.07.21, 16:37
                  No więc ja też uważam, że Florian do tego swojego księżycowego gospodarstwa musi potężnie dokładać i w dalszym ciągu zastanawiam się po pierwsze z czego, po drugie gdzie w jego gospodarstwie podziewają się niewidzialni robotnicy. Hej! A może u niego zamieszkały krasnoludki? Toby tłumaczyło nieobecność siły najemnej i - w pewnej mierze - dochodowość tego interesu. Krasnoludki bowiem pracują za darmo, miseczka mleka, miód w łupince orzecha...
                  • sayoasiel Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 16.07.21, 22:39
                    Miałoby to sens zważywszy na to,że opowiadał Norci o krasnoludkach w "Sprężynie". To takie oczywiste. My myśleliśmy, że on jej to opowiada, ponieważ jest małą dziewczynką, a on prawdę mówił. Rozwiązanie było tuż przed naszymi oczami.
                    • verdana Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 16.07.21, 22:59
                      Ale zwróccie uwagę, ze tam mnóstwo osób pracuje tajnie i nikt tego nie dostrzega. Gabriela pisze ksiązki i artykuły w 25 godzinie doby, a na konferencje wyjeżdża w postaci dubletu (Strugaccy się kłaniają). Mila pisze wybitne sztuki teatralne tak, ze w domu pełnym ludzi nikt tego nie dostrzega. To pewnie na gospodarstwie też tak się pracuje, niedostrzegalnie, a wyniki wzorcowe
            • pi.asia Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 17.07.21, 14:11
              bupu napisała:


              > Przeczytałam "banany" i wyobraźnia moja zawiesiła się na pejzażu, przedstawiają
              > cym floplicowski dworek biały a chędogi, otoczony pióropuszami liści dorodnych
              > bananowców. W sumie w wyobraźni wszystko się mieści, a niech ten Florian uprawi
              > a banany, a nawet ananasy, hoduje jaki i rajskie ptaki, a w przydomowym stawku
              > jesiotry. Kto mu zabroni...

              Z tego wszystkiego najbardziej realne są jesiotry.
              Mieszkam niedaleko Złotego Potoku na Jurze. Tu jest najstarsza pstrągarnia w Europie, i są też jesiotry. Oczywiście te stawy hodowlane są stosownej wielkości, nie żadne oczka wodne, ale dla jesiotrów wystarczą.
              Dwa lata temu zapragnęliśmy na wigilię coś innego niż karp, i zaoferowano nam właśnie jesiotra. Od tamtej pory już nigdy nie będziemy kupować karpia, bo moim zdaniem jesiotr bije na głowę wszystkie inne ryby. I w dodatku nie ma ości. Tani nie jest, ale coś za coś. Raz do roku można zaszaleć.
              • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 17.07.21, 14:22
                Pi.asiu, jak to jesiotr nie ma osci ? To na czym on sie trzyma ? W sensie jak jest zbudowany ?

                o przepis na galaretke bardzo ladnie poprosze. Nie wiem, czy bede robic, ale przynajmniej poczytam. ze szczegolnym uwzglednieniem - jaki garnek, tworzywo znaczy jakie ? Moze byc emaliowany albo stalowy ? bo miedzianego nie posiadam...
                • 3piota Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 17.07.21, 16:54
                  tt-tka napisała:
                  > o przepis na galaretke bardzo ladnie poprosze. Nie wiem, czy bede robic, ale pr
                  > zynajmniej poczytam. ze szczegolnym uwzglednieniem - jaki garnek, tworzywo znac
                  > zy jakie ? Moze byc emaliowany albo stalowy ? bo miedzianego nie posiadam...

                  Ja też się przyłączam do prośby, bo właśnie wróciłam z ogrodu w towarzystwie 10-litrowego wiadra pełnego bardzo dużych, ciemnych wiśni, zaraz drylownice pójdą w ruch. Szczegółowy z uwzględnieniem garnka jak powyżej i posiadanej płyty ceramicznej co nie pozwala umieścić naczynia na "wielkim ogniu". To coś tak jak "cebulę do rosołu opalić nad płomieniem". A juści, ceramicznym!
                  I czy do gara pierwej owoce a na to cukier czy odwrotnie, czy te owoce z cukrem wymiąchać przed "wielkim ogniem, no i proporcje cukru do owoców też proszę. Naprawdę proszę i będę wychwalać po całym internecie.
                  • tt-tka Re: Pulpa i Flobry raz jeszcze 18.07.21, 12:54
                    Pi.asiuuuu !!!
                    Odezwij sie, bo wisnie nie moga czekac !

                    ja pamietam tylko proporcje, dwa kilo na kilo, znaczy dwa cukru do jednego owocow, przepis przedwojenny (po wojnie dawalo sie kilo na kilo i tez wychodzily), ale jak, co z czym i w czym to pojecia nie mam :(

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka