Dodaj do ulubionych

Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest

09.07.21, 13:56
Jak już ustaliliśmy, Borejkowie in toto nie posiadają żadnych więzi poza klanem. Żadnych przyjaciół (na litość Bogini, licealne znajomości Gaby, z którymi Borejkowie nie utrzymują kontaktów towarzyskich, a jeno używają tych ludzi w razie potrzeby, nie liczą się jako życie towarzyskie. W tym samym stopniu co z Bernardem Gaba utrzymuje kkontakty towarzyskie z pralką, albo lodówką) życia towarzyskiego czy kulturalnego, zainteresowań, praca zawodowa istnieje najwyżej w postaci marginesu.

Niemniej jednak, jak sobie popatrzyłam na glębię więzi wewnątrzklanowych, to mną telepnęło. Gdyż głębia owa nieistniejącą jest. Przecież oni są sobą nawzajem zupełnie nie zainteresowani. Nawet nie rozmawiają ze sobą jak ludzie, o tym jak im leci w pracy, a wiesz, taki mam problem, poradź co posadzić w cieniu, dziecko mi się opuściło w nauce, nie mogę się dogadać z żoną w pewnym temacie. No nie rozmawiają. Ich konwersacje to albo anegdotki rodzinne, albo, z przeproszeniem, wzniosłe pierdafony, jakich by się Coelho nie powstydził. Albo łacińskie cytaty. Normalnej ludzkiej konwersacji brak, tak samo jak normalnego ludzkiego wsparcia, takiego na poziomie emocjonalnym. To nie jest, tak naprawdę, kochająca zżyta rodzina, tylko borejkowski ekwiwalent wioski potiomkinowskiej, z fasadą z miłych uśmiechów i nagietkowych kuchni, za którą ukrywa się samotność.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 09.07.21, 14:17
      No mnie wystarczy fragment o tym, jak przy stole na jakąś uwagę rzuconą wszyscy natychmiast zaczynają się prześcigać w rzucaniu adekwatnych cytatów i odgadywaniu ich pochodzenia "żeby się nie wydać niedouczkami" (!!!). Toż to klimaty jak z jakiegoś mocno toksycznego środowiska zawodowego, gdzie wszyscy ze wszystkimi rywalizują i stwarzają fasady, za którymi chowają się przed kompromitacją. Skojarzenie z wioską potiomkinowską rzeczywiście idealnie pasuje.

      I tę chorą rywalizację "muszę pokazać, że moje jest najmojsze" widać w wielu aspektach - siostry docinają sobie w kwestii dzieci, dziadkowie porównują wnuki, wcale nie ma tej deklarowanej miłości rodzinnej czy choćby "tylko" serdeczności i troski - zero zainteresowania, jak sobie które dziecko radzi w szkole (a potem zdziwienie, że nie zdaje matury, czy przeciwnie - zdaje fantastycznie i dostaje się na jeden z obleganych najbardziej kierunków, że ma "takie" koleżanki itd.), a gdy jakiś problem wychynie jednak na światło dzienne, to obśmianie lub bagatelizowanie (jak pomyślę o poradach dla młodego Rojka, żeby się od ludzi izolował, bo to motłoch niewart splunięcia jako reakcję na patologię w szkole, to mnie telepie), masz być najlepszy i z poczuciem wyższości, bo jak nie, toś miągwa i wiele musisz podciągnąć. Ale nikim nie pogardzamy, no jakżeby.
    • tt-tka Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 09.07.21, 16:15
      Alez cieszy. Pulpa orgazmuje ze szczescia najpierw, gdy sie u niej zalegaja rodzice, potem, gdy na stale zamierza sie do niej sprowadzic siostra ze szwagrem.

      Czy jej corki tez sa takie szczesliwe, smiem watpic, ale one w koncu i tak sie wyniosa z domu, rodzice i siostra to najwazniejsza i najblizsza rodzina przeciez. O ile jest sie Borejkowna. Bo np Ania i Nora juz chyba niekoniecznie zyc bez siebie nie moga...
      • bupu Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 12.07.21, 14:39
        tt-tka napisała:

        > Alez cieszy. Pulpa orgazmuje ze szczescia najpierw, gdy sie u niej zalegaja rod
        > zice, potem, gdy na stale zamierza sie do niej sprowadzic siostra ze szwagrem.

        Pulpa chyba korzysta z produktów swojej nielegalnej plantacji, bo nie wiem jak inaczej można obrabiać przez całe lato, dzień w dzień, 10+ osób (które nie kiwną paluchem w gospodarstwie), pławiąc się przy tym w pełni szczęścia. Samo gotowanie dla takiego stada to jest robota na pełen etat, a tu jeszcze zmywanie (a seniorzy nawet szklaneczki do kuchni nie odniosą), pranie, sprzątanie...
    • guineapigs Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 09.07.21, 18:55
      Ja na przyklad mysle, ze w normalnej rzeczywistosci, w ktorej my zyjemy, jak jest kilka babek w domu, to nie obejdzie sie bez wypadow na zakupy, do poprawek krawieckich, roznych takich: jak ja w tym wygladam, czy lepiej mi w tej sukience czy w tamtej, czy rekaw taki czy inny itp. A tu mamy jedynie uszczypliwe uwagi, ze trzeba schudnac. Albo pakowanie Panny Mlodej w stary komplet po babci.
      Jesli nawet uznamy za sluszne stanowisko, ze moda i te wszystkie fatalaszki to zgroza, patologia, upadek cywilizacji i skrajny konsumpcjonizm - to jeszcze pozostaje sfera wyzsza, sfera kultury. A tu co? Tez psinco. Jedyna powazna rozmowa o tych meskich bohaterach literackich, ktorych by brakowalo. I jeszcze to, ze panny lataja po kilka razy na 'Rozwazna i Romantyczna', co dziwi.
      A mnie nie dziwi, bo akurat film 'Rozwazna i Romantyczna' to film bardzo dobry, obsada wysmienita, problemy tam poruszane - zawsze aktualne (oczywiscie z przelozeniem na tzw. nasze czasy). Ja z najwieksza przyjemnoscia ogladam RiR co jakis czas i zawsze znajduje cos nowego - czy to godnego uwagi, czy zabawnego. I zawsze, ale to zawsze jestem pod wrazeniem wysmienitej gry aktorskiej. Z Emma Thompson to bym sie nawet ozenila (jakbym sie dopchala do niej - przypuszczam, ze jestem ostatnia w bardzo dluuuuugiej kolejce...) - ale juz jestem po slowie z Bupu, a u mnie slowo drozsze pieniedzy.
      Ale do adremu: tam faktycznie nie ma czegos takiego, jak zycie rodzinne. Takie zwykle, normalne, takie zwykle zycie rodzinne jakie znamy z naszego, podlego nieborejkowskiego, zycia. Czy to pogadac o modzie, czy o ksiazce, czy o filmie. O problemach, o radosciach, o watpliwosciach wszelakich.
      Ygnac cos tam probuje zagaic o wierze i stosunku do swiata metafizycznego - ze on nie jest fanem idei Boga- Stworcy czy cos takiego, ale to tylko dygresja, niepodjeta przez nikogo. A w sumie mogloby to byc fajnym preludium do jakiejs rozmowy.
      Ale z drugiej strony: MM nigdy nie miala ambicji byc Dostojewskim w spodnicy czy Szekspirem w sukience.
      • tt-tka Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 09.07.21, 19:00
        Ozogowska czy Siesicka zdaje sie tez nie mialy. A jednak potrafily napisac rodziny, w ktorych sie rozmawia, dostrzega problemy bliskich i ogolnie zyje pod jednym dachem, a nie tylko przy jednym stole !

        MM tez zreszta potrafila. W SK czy Klamczusze, nawet jeszcze w poczatkach rodu Borejkow. Ale minelo kilka dziesiecioleci i juz nie potrafi, niezaleznie od ambicji.
        • pi.asia Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 09.07.21, 19:34
          tt-tka napisała:


          > MM tez zreszta potrafila. W SK czy Klamczusze, nawet jeszcze w poczatkach rodu
          > Borejkow.

          I te kapitalne rodzinne zachowania pamiętamy do dzisiaj! Zwłaszcza Cesię, której się w końcu ulało, wybuchnęła płaczem i zbiegła się na ratunek CAŁA rodzina (wraz z przyległościami). Nikt tam nie mówił "przestań wyć, bo obudzisz Irenkę" czy "Ceśka, uczę się, przymknij się wreszcie!"
          Siostrzane relacje w KK były też fantastyczne - z jednej strony typowa rywalizacja między Idą a Gabą, z drugiej strony wzajemne wsparcie (cudna scena, gdy Ida wychyla się z okna życząc Gabie wspaniałego sylwestra).
          I jeszcze niezapomniane "Jedną mam tylko Idusię".
          Gdzież są niegdysiejsze śniegi....

      • kocynder Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 09.07.21, 22:55
        Myślę, że problem rozczarowania obecną tffurczością MM leży w tym, że KIEDYŚ Irenka Żakowa potrafiła słuchac o rozszczepienu deuteru (czy co to tam było, czym się Żaczek emocjonował), mimo że łeb na pniu położe, iż nie miała najbledszego pojęcia o co w tym chodzi - ja też nie mam pojęcia o co chodzi gdy mój mąż mi opowiada o czymś tajemniczym wymagającym co najmniej ósmego stopnia wtajemniczenia ze swojej branży/hobby. Ale słucham. I pytam. I mnie interesuje. Nie, nie dlatego, że nagle zaczęłam odróżniać Tygrysa od Ferdynanda albo paragraf taki od śmakiego. A tylko dlatego, że on się tym interesuje. Żeby nie było, że patriarchat i te tam antyfeministyczne: mój mąż tak samo cieszy się, jak mi wyjdzie dobór kolorów do haftu, chwali się przed np koleżankami z pracy mojej roboty frywolitkową serwetą, słucha i "przyswaja" o moich sprawach pracowych... Mi strasznie tego brakuje. Zwłaszcza, że MM kiedyś umiała takie właśnie codzienne drobiazgi prześlicznie wplatać w akcję. Ech... Jak mi by się marzyło, żeby zamiast Gaby patrzącej przez okno na Kalarepę, pochrząkującej dziwacznie i bez sensu i hehającej, że empata i telepata - była np scena (Uwaga, ja nie pisarka, więc to nie o słowa chodzi a o sens)
        "Gabrysia siedziała przy kuchennym stole, zawalonym papierami. Czytała uważnie i kreśliła czerwonym długopisem po zapisanych przez studentów arkuszach. Ponieważ akurat panaowały senegalskie upały, mimo, że był dopiero maj miała na sobie domową, niemiłosiernie spraną żółtą koszulkę z uśmiechniętą buźką Myszki Miki i dżinsowe rybaczki. Na jednej stopie niefrasobliwie dyndał jaskrawoniebieski, klapek, drugi poniewierał się gdzieś pod ławą. Zmarszczyła brwi usiłując odcyfrować kompletnie nieczytelne "hieroglify" Piotrusia Jarzębowskiego - chłopak był mądry, zdolny i ambitny, ale miał wyjątkowo niechlujne pismo.
        - Noż zaraz mnie szlag trafi! - Warknęła sama do siebie - Czy on by nie mógł ćwiczyć sanskrytu akurat nie na moim przedmiocie!? Zaraz go podsumuję! - zanim jednak zamaszyście nakreśliłą "NDST" na pracy studenta - przed jej twarzą pojawiła się szklanka mrożonej herbaty dzwoniącej kostkami lodu - podana przez męża. Grześ usiadł obok niej, objął ją czule, zamknął w ramionach. Uśmiechnął się ciepło
        - A wcale nie, Gabryniu! Dobrze wiesz, że lubisz tego chłopaka i że jego praca jest w treści świetna, a tylko pismo cię wkurza. Napij się herbaty i uśmiechnij. - Gaba tylko się skrzywiła. Grześ odpowiedział krzywiąc się jeszcze bardziej, oboje przez długa chwilę robili do siebie coraz głupsze miny, aż w końcu parsknęli śmiechem. Grześ niespiesznie wstał, zabrał pusta już szklankę, pocałował żonę w czubek głowy.
        - No, nie przeszkadzam ci dłużej."
        Coś takiego. I to9 wcale nie jest ani szekspiryzm ani dostojewskizm w spódnicy czy sukience. To po prostu tzw życie. Albo że Gaba wraca i jest wściekła, bo na radzie wydziału coś tam ktoś tam. Albo...
        No a jeśli do tego braku jakichkolwiek relacji dodamy brak jakichkolwiek problemów (absolutnie nikt nie ma problemu ze znalezieniem pracy, nikt nie ma wrednej szefowej, nikt nie ma kredytu we frankach, nikt nie ma problemów z zajściem w ciążę, nikt nie ma problemów wychowawczych z progeniturą itd) to się robi coś niestrawnego, co nam serwuje autorka a co czytamy albo siłą przyzwyczajenia, albo cieniem zdychającej nadziei na lepsze jutro.
    • haszyszymora Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 09.07.21, 22:53
      Aż sobie zrobię analizę głównego pnia, tak do czasów Czarnej Polewki:

      - Ignac - żonę kocha, Gabę faworyzuje, Grzesiem pomiata, z Idą ma jakieś relacje, na Nutrię się wypiął (zlew rodzicielski jest wspomniany w NiN otwartym tekstem), o istnieniu Pulpy czasem sobie przypomina, Różę lubi (acz terroryzuje, patrz: sprawa z Frycem), z Laurą gada bardzo sensownie (jako jedyny nie boi się tematu Pyziaka), dla Ignasia jest bodaj jedyną bliską osobą (acz nie widzi, że rzekome pokrewieństwo dusz to rozpaczliwa próba przypodobania się), Józwę lubi

      - Mila - jest fanką swojego męża, uwielbia Gabę, Idy nie chce od siebie puścić, Nutrię i Pulpę olewa sikiem prostym (scena na dworcu w Imieninach, "Może jej zimno" w Pulpecji), Grzegorza lubi (nawet próbuje bronić przed Ignacem), Różę toleruje, dopóki ta nie sprawia problemów (jak zaczyna chlipać, to się ją ochrzania), Laury nie znosi organicznie, Ignasiem gardzi, Józwę lubi

      - Gaba - rodziców kocha i jest podporządkowana, Grzesia widzi jako wieczny Numer Drugi, na potrzeby Idy się wypina (noc poślubna, perfumy), obgaduje problemy Nutrii i Pulpy, Róży zwykle nie zauważa, Tygrysa wpędza w poczucie winy tak permanentne, że biedaczkę dopada nawet w dniu wymarzonego ślubu (wiem, to bylo po CP, ale to biczowanie się Laury mnie porazilo), Ignasia zauważała, dopóki był maluchem, Józwę lubi

      - Ida - o uwagę rodziców jest chorobliwie zazdrosna, na tle Gaby ma szalone kompleksy, ale jednak są blisko, o Nutrii sobie przypomina, gdy chodzi o rywalizację (NiN, robienie gazpaczo i zazdrosne "Ja też mam z nią specjalną więź!"), Pulpę traktuje jak rywalkę (ciążowy wyścig), Grzesia obojętnie, Pyziakówien nie lubi (w sumie ze zrozumiałych przyczyn), Ignasia traktuje jak kolejną dyscyplinę w rywalizacji z Gabą, Józwę szybko oddaje na wychowanie dziadkom

      - Nutria - świadomie wycofuje się z terenu rodziców (znów: w NiN jest dosłownie powiedziane, że się nią mało interesowali), ma jakieś oparcie w Gabie, mija się z Idą, rzekomo ma więź z Pulpą (na tyle, by razem czytać książki, za mało na zwierzenia) oraz Różą (mała raz przybiega do niej na skargę w NiN), Laury się boi, z Ignasiem nie ma żadnej interakcji, Józwą się kiedyś trochę zajmowała

      - Pulpa - mimo milości do rodziców umiała spojrzeć na nich krytycznie, w Gabie miała jakieś oparcie, z Nutrią patrz wyżej, z Idą sobie głównie dogryzały, starszego potomstwa Gaby nie znosiła, o istnieniu Ignasia i Józwy zdaje się nie wiedzieć

      - Róża - podporządkowuje się dziadkom (aż do Frycu Gate), przrz matkę jest olewana, z ciotkami nie nawiązuje prawie żadnych interakcji (od Nutrii dostaje radę, by odpuścić stawianie oporu Tygrysowi), Laura nią pomiata, potem zostaje odcięta, Ignasiem straciła zainteresowanie po zapoznaniu się z Frycem, Józwę lubi

      - Laura - niezła relacja z dziadkiem, wieczna niechęć ze strony babki, z Gabą jakiś dziwny love-hate, ciotki to tylko dawczynie perfum (minus Nutria-popychadło), Róża robi za popychadło, Ignasia nienawidzi, Józwę jakoś lubi

      - Ignaś - uwieszony na dziadku, babki się boi, matkę kocha (acz jest olewany), ojciec go wychowuje na partyzanta, brak relacji z ciotkami, brak relacji z Różą (w CP nie rozmawiają ani razu!), Laury unika (szpiegowanie to część wieszania się na dziadku), Józinowi robi za worek treningowy

      - Józin - z dystansem do dziadka, fan babci i Gaby, zero relacji z ciotkami, matka szybko zostawia go samego, ojciec czasem się budzi i wtedy okazuje troskę, Pyza chyba jest lubiana, Laura lubiana i pogardzana jednocześnie, Ignaś robi za worek treningowy

      A tak generalnie to od czasu rudego kościotrupa każdy ze swoimi problemami zmaga się zupełnie sam: Pulpa z kryzysem uczuciowo-maturalnym, Nutria z toksycznym związkiem, Pyza z niezdrową dietą i przemocą ze strony Laury, Laura z tęsknotą za ojcem, Ignaś z rozlicznymi fobiami. Jeden Józwa ma to szczęście, że trochę się z nim gada o Trolli. Dziecków Gaby mi żal, są strasznie samotne.
      • herbacianasaszetka Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 10.07.21, 15:10
        To, co mnie uderzyło w Twoich rozważaniach, to to, że wszyscy lubią Jóźwę. Dobra, niektórym jest obojętny, ale nie znam postaci w klanie Borejków (poza Agą), która by za nim chociaż nie przepadała. Jest też podane w tekście, że w szkole i na podwórku, generalnie w środowisku rówieśniczym, był lubiany.

        I tutaj niestety widać stosunek autorki do Józefa, którego stworzyła jako postać - według siebie - bez wad. Problemem jest skrajny brak obiektywizmu, bo w świecie pozaliterackim by się pojawiły osoby, które by go uważały za gbura (ja), zarozumialca (ja) i agresora (znowu ja i pewnie sporo forumowiczek).

        Zawsze wyobrażałam go sobie jako rudą wersję Harveya Spectera z "Suits". Wydaje mi się, że reprezentują podobny system wartości i dzielą ludzi na zaradnych i niezaradnych, silnych i słabych, przy jednoczesnej gloryfikacji tych pierwszych. Mogliby wywoływać podobne pierwsze wrażenie (spokojny, władczy, zaradny, taki typ, przy którym ludzie leczą kompleksy, bo on się do mnie odezwał, a przecież jest taki super, więc i ja muszę być super!!!). Dlatego nie kupuję tej ogólnojóźwowej miłości. Takie osoby albo się kocha, albo ma za dupków. Generalnie opinie są silne i skrajne. Józefa natomiast uwielbiają wszyscy-1.
        • 3piota Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 10.07.21, 17:47
          herbacianasaszetka napisała:
          > Józefa natomiast uwielbiają wszyscy.

          I to jest wyjątkowe kuriozum tej sagi.
          Ja wiem, że Grzegorz jest przyszyty, ale jakoś trudno mi wyobrazić sobie, że Grzegorz Józinka lubi.
          To jest nierealne. Pobyt tego gówniarza na wyższym parterze ogranicza się tylko do wyżerania z lodówki, którą m.in. Grzegorz ze swoich poborów zaopatruje i masakrowania kuzyna bo takie hobby ma. Każdy ojciec raz dwa by to ukrócił i to tak, że ten smark omijałby Strybów szerokim łukiem na wszelki wypadek.
          Doprawdy dziwne rzeczy mieszczą się w wyobraźni MM jeżeli takie niedorzeczne relacje i sytuacje tworzy.
          Na przykład w CR takie coś jej się zmieściło: oto Józinek mający coś lekko powyżej półtora roku wylewa Ignasiowi na głowę wodę z wazonu w którym wcześniej stały lilie. Już pomijam, że lilie mimo swej przecudownej urody ze względu na zapach nie bardzo nadają się do ozdabiania pokoju w którym się śpi. Są to przecież kwiaty duże, tym samym wazon muszą mieć solidny. I półtoraroczne dziecko jest w stanie unieść ten wazon pełen wody, w dodatku na taką wysokość, że Ignasiowi na głowę to wylał. Toż to nie szklaneczka z której stokrotki wyjął, tylko dobrych kilka kilogramów. Zastanawia mnie po co MM takie z d... wzięte sytuacje wplata. One są tak samo wiarygodne jak to, że Józinka wszyscy lubią.
          • kon.zrzeda Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 10.07.21, 23:58
            3piota napisał(a):

            > I półtoraroczne dziecko jest
            > w stanie unieść ten wazon pełen wody, w dodatku na taką wysokość, że Ignasiowi
            > na głowę to wylał. Toż to nie szklaneczka z której stokrotki wyjął, tylko dobry
            > ch kilka kilogramów. Zastanawia mnie po co MM takie z d... wzięte sytuacje wpla
            > ta. One są tak samo wiarygodne jak to, że Józinka wszyscy lubią.

            Ekhm. Moje półtoraroczne dziecko jest w stanie porządnie zachwiać stulitrowym akwarium (gdyby nikt jej nie przeszkadzał, pewnie w końcu udałoby jej się je na siebie zwalić, więc przeszkadzam), przesunąć spory stół i rzucić butelką pełną wody w dal. Akurat scena z wazonem w ogóle nie wywołała mojego zdumienia😅 Mniej wiarygodne jest dla mnie to, że w końcu siedzieli spokojnie na tych encyklopediach, czy co to tam było.
            Ale czemu żadne z rodziców Ignasia nie ukróciło zapędów Józwy- nijak nie rozumiem. Chociaż ktoś tam go chyba karci. Nie pamiętam, ale ręcznie? W sensie leje? To by sporo wyjaśniało.
            • sayoasiel Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 00:11
              kon.zrzeda napisała:

              Ale czemu żadne z rodziców Ignasia nie ukróciło zapędów Józwy- nijak nie rozumi
              > em. Chociaż ktoś tam go chyba karci. Nie pamiętam, ale ręcznie? W sensie leje?
              > To by sporo wyjaśniało.

              Nie mamy takiej sceny, ale Józek wspomina sękatą dłoń babci na młodych pośladkach. Babi respektuje. Tylko czy to za bicie Ignasia ? Nie wiemy. Wiemy, że Ida Józka upomina, owszem, ale on sobie nic z tego nie robi. Wiemy też, że ojciec, którego naprawdę szanuje, prosi go, żeby znalazł jakąś nić porozumienia z Ignasiem, że jest słabszy i ,że to, że Józek ciągle go tłucze to JEST problem. Józek jednak, przy całym podziwie dla Marka nie bierze tego aż tak poważnie. Mimo to, widzimy, że od tego momentu, również biorąc pod uwagę "Gadkę Trolli" stara się trochę bardziej. Szybko to się jednak kończy. W następnych tomach pojawiła się propaganda, w której to udręczanie Ignasia jest odbierane jako czynienie go bardziej męskim.
              • kon.zrzeda Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 02:18
                sayoasiel napisał(a):

                > kon.zrzeda napisała:
                >
                > Ale czemu żadne z rodziców Ignasia nie ukróciło zapędów Józwy- nijak nie rozumi
                > > em. Chociaż ktoś tam go chyba karci. Nie pamiętam, ale ręcznie? W sensie
                > leje?
                > > To by sporo wyjaśniało.
                >
                > Nie mamy takiej sceny, ale Józek wspomina sękatą dłoń babci na młodych pośladka
                > ch. Babi respektuje. Tylko czy to za bicie Ignasia ? Nie wiemy. Wiemy, że Ida J
                > ózka upomina, owszem, ale on sobie nic z tego nie robi.

                A w jakich okolicznościach Józef podniósł gruby, obrażony ryk? Czy ktoś go właśnie nie potraktował karą cielesną przy okazji bicia Ignacego?
                • kon.zrzeda Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 02:24
                  kon.zrzeda napisała:

                  > sayoasiel napisał(a):
                  >
                  > > kon.zrzeda napisała:

                  >
                  > A w jakich okolicznościach Józef podniósł gruby, obrażony ryk? Czy ktoś go właśnie nie potraktował karą cielesną przy okazji bicia Ignacego?

                  Już wiem. W Imieninach rzucił był jogurtem w Ignacego, ale trafił w Natalię, został skarcony cieleśnie i słownie.
            • 3piota Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 09:17
              Jest różnica między zachwiać, przesunąć, a podnieść.
              I to na wysokość żeby wazon przechylić i wylać na głowę.
              A to sadzanie wiercących się dzieci na książkach też oryginalne.
              Każdy introligator na ten widok puściłby soczystą wiązankę.
        • kon.zrzeda Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 10.07.21, 23:45
          Przecież Harvey to pluszowy i wrażliwy misio, dość nieudolnie maskujący niepewność i rozterki, o Józwie tego nijak nie można powiedzieć, on jest złożony jak żelbetowy strop. Tak przy okazji- zdecydowanie widzę go na budownictwie, na architekturze niekoniecznie. Broń borze nie chodzi mi o jakieś snobistyczne przesłanki, że niby jedno lepsze, a drugie gorsze, gdyby ktoś tak pomyślał to absolutnie, znam program obu kierunków i późniejszą specyfikę pracy, po prostu widzę go jak gburzy w charakterze kierownika budowy :)
          • herbacianasaszetka Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 08:39
            kon.zrzeda napisała:

            > Przecież Harvey to pluszowy i wrażliwy misio, dość nieudolnie maskujący niepewn
            > ość i rozterki

            OT - utknęłam na 2 sezonie :) Później postać się rozbuduje psychologicznie? Bo na tym etapie widziałam duże cech Jóźwy:
            - uśmiechanie się, gdy ktoś Cię obraża lub Ci grozi (scena z Agą w kuchni)
            - pokazywanie siły
            - uważanie, że wrażliwość jest zła (i generalnie wypaczone potrzeganie męskości)
            - powodzenie u kobiet (padło gdzieś, że Józef był bardzo popularny)
            - sukcesy, ale takie, które budują pozycję społeczną. Nie naukowe, tylko kopanie piłki. Zawód wybrał taki, który kojarzy się z prestiżem i pieniędzmi. Pewnie wyszło Autorce przez przypadek, ale części czytalników się z pewnością tak kojarzy
            - tłumaczenie zła różnymi dziwnymi sposobami (zrobię z Miągwy faceta)
            - jechanie po krawędzi tego, co właściwe (scena z Magdą. Nie pobił jej, ale szarpał. Jak w dyskusji na forum na ten temat - zachowanie przynajmniej kontrowersyjne)
            - ciągła potrzeba bycia lepszym od IGS, pokazywanie mu tego i gnębienie go (jak relacja z Louisem, tylko Harvey miał mimo wszystko więcej szacunku; obsesja na punkcie wygrywania wszystich spraw, które dostanie)

            Itd. Naprawdę widzę sporo podobieńst, koniu zrzędo. :)
          • tt-tka Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 09:31
            kon.zrzeda napisała:

            > zdecydowanie widzę go na budownictwie, na arch
            > itekturze niekoniecznie (...) znam program obu kierunków i późniejszą specyfikę pracy, po prostu widzę go
            > jak gburzy w charakterze kierownika budowy :)


            Boru, tez to zobaczylam ! No caly Jozwa !
            • kon.zrzeda Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 12:06
              tt-tka napisała:

              > kon.zrzeda napisała:
              >
              > > zdecydowanie widzę go na budownictwie, na arch
              > > itekturze niekoniecznie (...) znam program obu kierunków i późniejszą spe
              > cyfikę pracy, po prostu widzę go
              > > jak gburzy w charakterze kierownika budowy :)
              >

              >
              > Boru, tez to zobaczylam ! No caly Jozwa !

              Prawda? Krąży ponury jak chmura gradowa, spluwa, w krótkich, soczystych i męskich słowach nagania do roboty, protekcjonalnie traktuje kobiety, które jakoś się na budowie zaplątały- praca marzeń! ;)
              >
              • bupu Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 14:07
                kon.zrzeda napisała:

                > tt-tka napisała:
                >
                > > kon.zrzeda napisała:
                > >
                > > > zdecydowanie widzę go na budownictwie, na arch
                > > > itekturze niekoniecznie (...) znam program obu kierunków i późniejs
                > zą spe
                > > cyfikę pracy, po prostu widzę go
                > > > jak gburzy w charakterze kierownika budowy :)
                > >

                > >
                > > Boru, tez to zobaczylam ! No caly Jozwa !
                >
                > Prawda? Krąży ponury jak chmura gradowa, spluwa, w krótkich, soczystych i męski
                > ch słowach nagania do roboty, protekcjonalnie traktuje kobiety, które jakoś się
                > na budowie zaplątały- praca marzeń! ;)
                > >

                Józwa jak żywy. Albo raczej - jak napisany.
        • sanfran_84 Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 00:42
          herbacianasaszetka napisała:

          > To, co mnie uderzyło w Twoich rozważaniach, to to, że wszyscy lubią Jóźwę.

          Powyższa analiza jest świetna i ja też zauważyłam, że najbardziej się powtarza to, że ktoś Józefa lubi. Ale ok, powiedzmy, że bohaterowie tej sagi nie zauważają tych złych cech u Jóźwy, które my widzimy, spróbujmy zrozumieć, że w tej rodzinie chłopak-konkret, z właściwymi chłopakowi zainteresowaniami (stereotypowo rozumianymi, rzecz jasna), z pogardą dla damskich fatałaszków i innych takich, z rycerskimi cechami vide Staszka i wieloletnie zauroczenie nią, może być pozytywnie odbierany na tle tych wszystkich Ignaców-ględów, Grzegorzów-mieszaczy sałat, śpiących Marków, wybywających Pyziaków i innych takich. A nawet i bez tego powiedzmy, że wszyscy wymienieni lubią go bezinteresownie. Czemu w takim razie MM nie zrobiła z niego syna swej ukochanej Gaby Świętej Jeżyckiej? Czemu taki Józef - ideał mężczyzny - jest synem Idy, a nie Gaby, kobiety-konkret, mającej gdzieś babskie strojenie się i stającej na przekór modom i innym takim? Jeszcze bardziej to dziwi, gdy zauważymy, jak często IGS-Miągwa robi za element komiczny. Kiedy autorka żartowała z Gabrieli? Z Idy tak, ale z Gaby? Przecież nawet kwiat kalafiora wyszedł na jej korzyść. Dlaczego to chłopak o cechach IGS został przez MM przypisany Gabrieli? Z tymi swoimi niewyleczonymi fobiami, adidaskami na śniegu, kablowaniem u dziadka, w tajemnicy polecanymi lekturami? I nie, tu nie wystarczy proste "Och nie, postaci zachowują się inaczej, niż myślałam!": IGS od początku był taki, jaki jest - miągwowaty, nieprzystosowany do otoczenia geniusz, z problemami, niezaopiekowany w odpowiedni sposób, od małego dręczony przez kuzyna. Skąd pomysł na takiego syna Gaby?
          • tt-tka Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 09:36
            sanfran_84 napisał(a):

            bardziej to dziwi, gdy zauważymy, jak często IGS-Miągwa robi za element komiczn
            > y. Kiedy autorka żartowała z Gabrieli? Z Idy tak, ale z Gaby? Przecież nawet kw
            > iat kalafiora wyszedł na jej korzyść. Dlaczego to chłopak o cechach IGS został
            > przez MM przypisany Gabrieli? Z tymi swoimi niewyleczonymi fobiami, adidaskami
            > na śniegu, kablowaniem u dziadka, w tajemnicy polecanymi lekturami? I nie, tu n
            > ie wystarczy proste "Och nie, postaci zachowują się inaczej, niż myślałam!": IG
            > S od początku był taki, jaki jest - miągwowaty, nieprzystosowany do otoczenia g
            > eniusz, z problemami, niezaopiekowany w odpowiedni sposób, od małego dręczony p
            > rzez kuzyna. Skąd pomysł na takiego syna Gaby?

            Z zycia, przypuszczam. MM czesto dokladnie opisuje, co widzi, nie rozumiejac zarazem, CO opisuje. I osoba o cechach i zachowaniach Gabona moze, a nawet wrecz powinna miec takie wlasnie popaprane dzieci, jak Gabon ma.
            Zarazem osoba o cechach i zachowaniach Idy moze miec dzieci takie jak Jozwa i Lusia.
            • sanfran_84 Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 09:47
              tt-tka napisała:

              > Z zycia, przypuszczam. MM czesto dokladnie opisuje, co widzi, nie rozumiejac za
              > razem, CO opisuje. I osoba o cechach i zachowaniach Gabona moze, a nawet wrecz
              > powinna miec takie wlasnie popaprane dzieci, jak Gabon ma.
              > Zarazem osoba o cechach i zachowaniach Idy moze miec dzieci takie jak Jozwa i L
              > usia.

              Co do Idy się zgadzam jak najbardziej, zresztą co do Gaby też, ale mimo wszystko to, jakie cechy osobowości będą miały ich dzieci, to suwerenny wybór MM. I dlatego trochę mnie ciekawi, że mimo iż to Gabriela jest pokazywana niczym święta za życia, to jej syn nie jest już takim Józefem-rycerzem-bez-skazy, tylko dosyć specyficznym dzieckiem z wieloma problemami, którymi to problemami mało kto się zajmuje, z matką-ideałem na czele. Może w założeniu tak miało być, że Ignacy to niezrozumiany przez świat, odtrącany i wyobcowany geniusz, którego rozumie tylko matka, z którą on ma specyficzną więź, tylko ona wie, jak mu pomóc przejść przez życie, i takie tam (czyli powód do kolejnych peanów na cześć Gaby), ale w praktyce to wyszło mocno średnio.
                  • tt-tka Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 10:54
                    A we wtem sensie ! Po mojemu - genius od zycia plodowego stal sie Miagwa, zeby Gabunia mogla byc nadal udreczona i cierpiec, zarazem troszczac sie bezustannie (odautorsko !) i wykazujac wspanialoscia. No i zeby Jozwa mial kogo urabiac na prawdziwego mezczyzne - zreszta bezskutecznie, jest cos, co sie Jozwie nie udalo ! Ciekawe, czy altorka to zauwazyla...
        • marutax Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 07:28
          herbacianasaszetka napisała:

          > To, co mnie uderzyło w Twoich rozważaniach, to to, że wszyscy lubią Jóźwę.

          Też mnie to uderzyło, ale po zastanowieniu wyszło mi, że to mechanizm, który występuje w przypadku wszystkich bohaterów. Otóż mimo rzekomo różnych cech i relacji rodzinnych każda z postaci ma takie ogólne sedno, z którym wszyscy (czasem mały wyjątek) się zgadzają. Gaba jest centrum, Ida jest zwariowana, Ignaś to miągwa, Józef ideał, Grześ się nie liczy... Owszem, mamy różne sposoby wyrażania tego, ale ostatecznie niemal wszyscy mają taki sam pogląd na daną osobę. Czyli pogląd Autorki. Przy Józefie jest to demonstrowane najbardziej bezpośrednio i jednocześnie mocno kłóci się z odbiorem czytelników, dlatego tak rzuca się w oczy.
          • herbacianasaszetka Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 08:20
            marutax napisała:

            > herbacianasaszetka napisała:
            >
            > > To, co mnie uderzyło w Twoich rozważaniach, to to, że wszyscy lubią Jóźwę
            > .
            >
            >aba jest centrum, Ida jest zwariowana, Ignaś to mi
            > ągwa, Józef ideał, Grześ się nie liczy... Owszem, mamy różne sposoby wyrażania
            > tego, ale ostatecznie niemal wszyscy mają taki sam pogląd na daną osobę. Czyli
            > pogląd Autorki.

            Generalnie tak, ale nie w przypadku chociażby Laury. Dziadek ją uwielbia, jest jego ukochaną wnuczką, a z tego piedestału zwrzucił ją dopiero IGS. Mila za to myśli o niej źle i traktuje jeszcze gorzej. Ida jako dziecka jej nie lubi, dorosłą ma gdzieś. Natalia się jej obawia itd. - było wyżej, opisane doskonale, nie na sensu, bym coś dodawała. :)

            A kiedyś MM umiała napisać chociażby takiego Piotra Ogorzałkę, co postacią był pozytywną, a nie myślał o Gabie w samych superlatywach. Teraz wszyscy kochają betonkwe centrum: studenci, rodzina, przed chwilą poznane córki faceta, którym się buchnęło go z Wigilii... Pewnie, gdy wychodzi na pole (dwór? :D), ptaki zaczynają śpiewać, a wiewiórki tańczą jej na ramionach.
            • marutax Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 09:28
              herbacianasaszetka napisała:

              >
              > Generalnie tak, ale nie w przypadku chociażby Laury. Dziadek ją uwielbia, jest
              > jego ukochaną wnuczką, a z tego piedestału zwrzucił ją dopiero IGS. Mila za to
              > myśli o niej źle i traktuje jeszcze gorzej. Ida jako dziecka jej nie lubi, doro
              > słą ma gdzieś. Natalia się jej obawia itd. - było wyżej, opisane doskonale, nie
              > na sensu, bym coś dodawała. :)

              Tylko Ignacy jest wyjątkiem potwierdzającym regułę. Wszyscy pozostali uważają Laurę za "złą" osobę, tyle że w różnych formach. Gaba wali Pyziakiem i szantażem emocjonalnym, Mila i Ida otwarcie są na nie, Nutria i Róża boją się/dają sobą pomiatać, nawet Józwa nią pogardza. Czyli wynik równania będzie taki sam.

              • przymrozki Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 15:55
                Poza tym Laura i jej kontrowersje pochodzą jeszcze z czasów, w których "Jeżycjadę" się czytało nie tylko po to, żeby nie wydać się niedouczkiem na prześmiewczym forum. Ba, kiedyś było i tak, że nawet święta Gabriela Jeżycka Z Brązu, Betonu i Spiżu była Gabrysią z ludzkimi cechami.

                Dzisiaj Laura też już została przetarta papierem ściernym i ustawiona w jasnym świetle pewności, że to "rogate dziecko nawrócone siłą małżeństwa na jedynie słuszną drogę gabrielizmu". Wszyscy już oceniają ją jednako. Zresztą, Tygrysa zniknięto w tym szalecie, a to, co wystaje, lekko przysypano cukrem, żeby ukryć brak pomysłu na postać. Konia z rzędem, kto wie, kim Laura jest teraz i jak jej się żyje z nienormalnym mężem i kilkulatkiem w szafie ustawionej na środku komercyjnej plantacji iglaków.
          • bupu Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 11:16
            marutax napisała:

            > herbacianasaszetka napisała:
            >
            > > To, co mnie uderzyło w Twoich rozważaniach, to to, że wszyscy lubią Jóźwę
            > .
            >
            > Też mnie to uderzyło, ale po zastanowieniu wyszło mi, że to mechanizm, który wy
            > stępuje w przypadku wszystkich bohaterów. Otóż mimo rzekomo różnych cech i rela
            > cji rodzinnych każda z postaci ma takie ogólne sedno, z którym wszyscy (czasem
            > mały wyjątek) się zgadzają. Gaba jest centrum, Ida jest zwariowana, Ignaś to mi
            > ągwa, Józef ideał, Grześ się nie liczy... Owszem, mamy różne sposoby wyrażania
            > tego, ale ostatecznie niemal wszyscy mają taki sam pogląd na daną osobę. Czyli
            > pogląd Autorki. Przy Józefie jest to demonstrowane najbardziej bezpośrednio i
            > jednocześnie mocno kłóci się z odbiorem czytelników, dlatego tak rzuca się w oc
            > zy.

            Ja bym tego nie nazwała sednem. To jest bardziej etykietka, przyklejona postaci przez autorkę, na ogół nie mająca zbyt wiele wspólnego z zachowaniem tej postaci. Gabie, na ten przykład, przylutowała plakietkę "wspierające centrum" i proszę, Gabuchna jest chwalona za byciem tym centrum, chociaz my, czytelnicy, dobrze widzimy, że to manipulancka małgerytka. No i tak się to kręci...
        • pi.asia Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 17.07.21, 14:50
          herbacianasaszetka napisała:

          > To, co mnie uderzyło w Twoich rozważaniach, to to, że wszyscy lubią Jóźwę.

          Tak, ta ogólnoklanowa miłość do Józwy rzuca się w oczy. Przy jednoczesnej obojętności wobec Ignasia i kompletnym braku reakcji na rękoczyny dokonywane przez tego pierwszego na tym drugim.

          I jest na to bardzo łatwe wytłumaczenie: Józek jest RUDY, a Ignaś nie. W JT, w opisie sylwestrowego wieczoru u Borejków, jest wprost napisane: W tym barwnym, ognistym, rumianym towarzystwie Ignacy G. Stryba wyglądał jak kukułcze jajo .

          Tak na marginesie - porównanie do kukułczego jaja jest kompletnie chybione, bo kukułka to ptak niegłupi, i jajka składane przez nią w gnieździe innych ptaków są łudząco podobne do jajek tychże ptaków, tylko nieco większe.

          A wracając do Józwy i reszty - skoro w Borejklanie to kolor włosów decyduje o pozycji w stadzie, to nic dziwnego, że i Laura jest traktowana na odczep się. Wszak nie jest ruda.
          • bupu Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 17.07.21, 15:07
            pi.asia napisała:


            > A wracając do Józwy i reszty - skoro w Borejklanie to kolor włosów decyduje o p
            > ozycji w stadzie, to nic dziwnego, że i Laura jest traktowana na odczep się. Ws
            > zak nie jest ruda.


            Ale Ania jest ruda, przynajmniej we wczesnych latach życia (bo potem Flobrówny kolejno blondynieją), tymczasem kochani dziadkowie pomiatają nią, jako tępą czerwonolicą grubaską, ile wlezie.
        • haszyszymora Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 13.07.21, 11:34
          W "Pulpecji" wyraźnie działają jej na nerwy - zwłaszcza swoimi wybrykami (1 kwietnia Pulpa wręc wychodzi z domu, klnąc pod nosem), w DP jest mowa o podbieraniu perfum, potem kontakt się urywa. Właściwie jedyna pozytywna myśl o Pyziakównach to docenienie oka do mężczyzn u Tygrysa.
          • ciotka.scholastyka Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 13.07.21, 12:36
            > W "Pulpecji" wyraźnie działają jej na nerwy - zwłaszcza swoimi wybrykami (1 kwietnia Pulpa wręc wychodzi z domu, klnąc pod nosem)

            No, ale to nie znaczy, że ich nie znosiła in toto. Gdyby mi ktoś posolił kawę i przybił buty do podłogi (!!!!!!!!!!!!!!!), też bym się wściekła. Ba, Patrycja się NIE wściekła! Ona opuściła dom (w tenisówkach) w momencie, gdy do "dowcipów" siostrzenic dołączył Ignacy z sucharem o pięcioraczkach Wałęsy. Dopiero w tym momencie Patrycja uznała, że wychodzi.
            • tt-tka Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 13.07.21, 13:00
              nastolatka z burza hormonow miala nawet prawo szczerze nie znosic, ale wyraznie jej przeszlo :)
              W Sprezynie ksiezniczka Laura zajezdza do Pulpowa jak do siebie i ciotka serwuje jej pelna obsluge, od poslanego lozka do serwowania sniadanka, a McD Roza z mezem i corka siedzi u Pulpy od przswiat do sylwestra i ciotka nie ma nic przeciwko...
            • armari Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 13.07.21, 20:46
              ciotka.scholastyka napisała:

              > Gdyby mi ktoś posolił kawę i przybił buty do podłogi (!!!!!!!!!!!!!!!), też bym się wściekła.

              Ten "żart" zawsze mnie cokolwiek osłabiał; nie dziwota, że dziewczyny nie widziały nic niewłaściwego w szarpaniu klamki do pokoju I&M (swoją drogą, kiedy czytałam ten fragment będąc w wieku ówczesnej Pyzy pojąć nie mogłam, jak coś takiego mogło im w ogóle wpaść do głowy), skoro tego typu dowcipasy przechodziły bez echa.
              • guineapigs Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 17.07.21, 21:09
                W wyobrazni Armari niewiele sie miesci. Wszak pisze ona, ze:
                ' Ten "żart" zawsze mnie cokolwiek osłabiał; nie dziwota, że dziewczyny nie widziały nic niewłaściwego w szarpaniu klamki do pokoju I&M (swoją drogą, kiedy czytałam ten fragment będąc w wieku ówczesnej Pyzy pojąć nie mogłam, jak coś takiego mogło im w ogóle wpaść do głowy), skoro tego typu dowcipasy przechodziły bez echa.'

                No droga Armari, wytez troche mozg i wyobrazisz sobie, ze sa rodziny, w ktorych szarpanie klamki pokoju, w ktorym sie wlasnie odbywa Noc Poslubna, uchodzi za zart tynfa wart.

                Oczywiscie komentowalam w sposob ironiczny.

                Swoja droga, ja osobiscie w takiej sytuacji bym zrobila tak: wykupila podroz poslubna juz od samego wieczora zaslubin. Slub, przyjecie - okej, a potem godzina 22.00 i lot na Majorke/Grenlandie/pekaes do Kozich Dolow Mniejszych. Jak ich nie stac na tyle (co oczywiste, bo z Neo wiemy, ze pary lekarzy nie stac na nic) to wynajelabym pokoj w agroturystyce na 3 dni.
                Juz gdzies to pisalam, ale powtorze: wyglada na to, ze plaza Copacabana gwarantuje bardziej intymny klimat niz mieszkanie na Rusfelta.

                A dodam, ze nie tylko takie dowcipaski bez echa przechodzily. Wszak Laura ukradla pieniadze klasowe - i co? I nic. Jakies bujdy o lyzkach - ni w piec ni w dziewiec.

                Chyba nigdy nie zrozumiem, jakimi kryteriami moralnymi/etycznymi i sawuarwiwrymi kieruja sie Borejkowie. I wcale nie dziwi, ze nikt tam do nich nie zaglada z sasiadow/kolegow z pracy/przyjaciol z innych okolicznosci.
                Nobo kto chcialby ich odwiedzac? I po co?
                Wy byscie chcieli?
                • armari Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 07.08.21, 21:28
                  guineapigs napisała:

                  > A dodam, ze nie tylko takie dowcipaski bez echa przechodzily. Wszak Laura ukrad
                  > la pieniadze klasowe - i co? I nic.

                  To swoją drogą jest dla mnie już kompletnie osobna kategoria i chyba od tego momentu (a czytałam NiN pierwszy raz w wieku szkolnym) przestałam bezrefleksyjne wierzyć w treść "Jeżycjady". Bo skoro rzekomo prawa, wzorcowa rodzina olała tego typu występek - to coś tu było mocno nie tak.
                  • pi.asia Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 07.08.21, 21:49
                    armari napisał(a):

                    > guineapigs napisała:
                    >
                    > > A dodam, ze nie tylko takie dowcipaski bez echa przechodzily. Wszak Laura
                    > ukrad
                    > > la pieniadze klasowe - i co? I nic.
                    >
                    > To swoją drogą jest dla mnie już kompletnie osobna kategoria i chyba od tego mo
                    > mentu (a czytałam NiN pierwszy raz w wieku szkolnym) przestałam bezrefleksyjne
                    > wierzyć w treść "Jeżycjady". Bo skoro rzekomo prawa, wzorcowa rodzina olała teg
                    > o typu występek - to coś tu było mocno nie tak.

                    NiN szczerze nie cierpiałam. Irytowały mnie te durne pościgi i ucieczki, chaotyczne przesiadanie się do różnych środków lokomocji, a przede wszystkim niebotycznie wkurzała mnie Laura. Począwszy od kradzieży składek, poprzez doniesienie Ptaszkowskim o wyjeździe Natalii, nieokiełznaną żarłoczność w podróży, pogardliwie-wyniosłe traktowanie tejże Natalii oraz Pyzy, wrzucanie swoich rzeczy do plecaka Pyzy, wrzaski i histerie w autobusie aż po kompletne ignorowanie nakazów i zakazów.
                    Ale przecież to "takie dobre, kochane dziecko".
                    • tt-tka Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 07.08.21, 22:37
                      Laura mnie wkurzala - nie tylko w NiN - ale pretensje mialam nie do niej (do czasu), tylko do doroslych wokol niej. Nikt nie skorygowal jej zachowan, nie tlumaczyl, nie stawial granic, nie egzekwowal niczego. Albowiem rodzina nie bawi, nie cieszy, gdy jest.
                      • armari Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 07.08.21, 22:43
                        tt-tka napisała:

                        > Laura mnie wkurzala - nie tylko w NiN - ale pretensje mialam nie do niej (do cz
                        > asu), tylko do doroslych wokol niej. Nikt nie skorygowal jej zachowan, nie tlum
                        > aczyl, nie stawial granic, nie egzekwowal niczego.

                        Dziewięcioletnia Laura wie doskonale, że kara za kradzież składek się odwlecze, a zatem i uciecze i to jest w mojej opinii najtrafniejsze i najbardziej zwięzłe podsumowanie sukcesów macierzyńskich Gaby na przestrzeni całej Jeżycjady.
                        • bupu Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 07.08.21, 23:56
                          armari napisał(a):


                          > Dziewięcioletnia Laura wie doskonale, że kara za kradzież składek się odwlecze,
                          > a zatem i uciecze i to jest w mojej opinii najtrafniejsze i najbardziej zwięzł
                          > e podsumowanie sukcesów macierzyńskich Gaby na przestrzeni całej Jeżycjady.


                          Gabryela dzieci nie wychowuje, ona dzieci ma. I tyle.
                          Po namyśle stwierdzam, że babcia z niej tak samo do bani jak matka. Juleczkiem zajmuje się Pulpa, co się zaś tyczy Karolka i Mili, to nie przypominam sobie w CZ ani jednej ich interakcji z babcią. Z emaili też jakoś nadmiar troski o wnuki nie przebijał.
                          • armari Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 08.08.21, 00:03
                            bupu napisała:

                            > Z emaili też jakoś nadmiar troski o wnuki nie przebijał.

                            Co ma w sumie sporo sensu. Bo kogo Frycek, zdaniem Gabrieli, porzucił (lub "porzucił", bo w tej kwestii wciąż mamy więcej domysłów niż faktów)? Różę. Nad kim, zdaniem Gabrieli, trzeba pochylać się z troską po jej powrocie na rodzinne łono? Nad Różą. Wnuki porzucone najwyraźniej nie zostały, nimi głowy zawracać sobie nie trzeba. Przecież to nic innego, tylko Betonowe Centrum 2.0 - podobnie jak Laura była niedobrym dzieckiem, sugerując światu, że ktoś poza Gabą ma prawo cierpieć z powodu Pyziaka, tak i teraz jedyną pokrzywdzoną jest dzielna (ruda) grzywka. Rolę potomstwa z piekła rodem przejmie zapewne Karolek, wszak wypomniał Grzesiowi posiwiałą brodę.
                            • bupu Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 08.08.21, 00:23
                              armari napisał(a):

                              > bupu napisała:
                              >
                              > > Z emaili też jakoś nadmiar troski o wnuki nie przebijał.
                              >
                              > Co ma w sumie sporo sensu. Bo kogo Frycek, zdaniem Gabrieli, porzucił (lub "por
                              > zucił", bo w tej kwestii wciąż mamy więcej domysłów niż faktów)? Różę. Nad kim,
                              > zdaniem Gabrieli, trzeba pochylać się z troską po jej powrocie na rodzinne łon
                              > o? Nad Różą. Wnuki porzucone najwyraźniej nie zostały, nimi głowy zawracać sobi
                              > e nie trzeba. Przecież to nic innego, tylko Betonowe Centrum 2.0 - podobnie jak
                              > Laura była niedobrym dzieckiem, sugerując światu, że ktoś poza Gabą ma prawo c
                              > ierpieć z powodu Pyziaka, tak i teraz jedyną pokrzywdzoną jest dzielna (ruda) g
                              > rzywka. Rolę potomstwa z piekła rodem przejmie zapewne Karolek, wszak wypomniał
                              > Grzesiowi posiwiałą brodę.


                              I śmie być podobny do swego ojca, całkiem jak Laura.
                      • pi.asia Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 08.08.21, 13:30
                        tt-tka napisała:

                        > Laura mnie wkurzala - nie tylko w NiN - ale pretensje mialam nie do niej (do cz
                        > asu), tylko do doroslych wokol niej. Nikt nie skorygowal jej zachowan, nie tlum
                        > aczyl, nie stawial granic, nie egzekwowal niczego. Albowiem rodzina nie bawi, n
                        > ie cieszy, gdy jest.


                        Niby racja, aczkolwiek z drugiej strony nie do końca.
                        Laura bowiem LUBI być wredna i pokazywać swą wyższość. I ma kompletnie wypaczone podejście do związków przyczynowo-skutkowych swych poczynań:

                        No i nauczycielka, okropne babsko - uparła się złośliwie, że musi z powodu tych składek obniżyć Laurze ocenę ze sprawowania. I obniżyła. Na bardzo, bardzo niską.

                        Tak, to nauczycielka jest okropnym babskiem, które złośliwie obniżyło ocenę. Laura dokładnie powiela sposób myślenia każdego przestępcy: to nie on sam zawinił kradzieżą, rozbojem czy morderstwem, tylko ten podły gliniarz czy prokurator, który "się uwziął".
                        Zresztą nieco mną wstrząsnął fakt, że ulubiona postać literacka Laury to Milady z "Trzech muszkieterów". Złodziejka, intrygantka i oszustka, którą spotkała na końcu zasłużona kara. Ona Laurze najbardziej imponowała. Czy może się mylę?
                        • armari Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 08.08.21, 14:08
                          pi.asia napisała:

                          > Zresztą nieco mną wstrząsnął fakt, że ulubiona postać literacka Laury to Milady
                          > z "Trzech muszkieterów". Złodziejka, intrygantka i oszustka, którą spotkała na
                          > końcu zasłużona kara. Ona Laurze najbardziej imponowała. Czy może się mylę?

                          (...) Laura, która ostatnio przeczytała "Trzech muszkieterów" Dumasa, utożsamiając się oczywiście z postacią lodowatej piękności, Milady, lub, na zmianę, z osobą przebiegłego i tajemniczego Aramisa.

                          Czyli - Milady fizycznie, Aramis pod względem charakteru ;)
                          • pi.asia Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 08.08.21, 20:46
                            armari napisał(a):


                            > (...) Laura, która ostatnio przeczytała "Trzech muszkieterów" Dumasa, utożsa
                            > miając się oczywiście z postacią lodowatej piękności, Milady, lub, na zmianę, z
                            > osobą przebiegłego i tajemniczego Aramisa.

                            >
                            > Czyli - Milady fizycznie, Aramis pod względem charakteru ;)

                            Niekoniecznie tylko fizycznie. Utożsamiała się z postacią Milady, z całym dobrodziejstwem inwentarza.

                            Gdyby chodziło wyłącznie o urodę, to miała do dyspozycji kilka innych postaci, choćby Konstancję Bonacieux. Ale to zimna, wyrachowana Milady była jej idolką.
                        • tt-tka Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 08.08.21, 14:22
                          pi.asia napisała:



                          > Niby racja, aczkolwiek z drugiej strony nie do końca.
                          > Laura bowiem LUBI być wredna i pokazywać swą wyższość. I ma kompletnie wypaczon
                          > e podejście do związków przyczynowo-skutkowych swych poczynań:
                          >
                          > No i nauczycielka, okropne babsko - uparła się złośliwie, że musi z powodu t
                          > ych składek obniżyć Laurze ocenę ze sprawowania. I obniżyła. Na bardzo, bardzo
                          > niską.

                          >
                          > Tak, to nauczycielka jest okropnym babskiem, które złośliwie obn
                          > iżyło ocenę. Laura dokładnie powiela sposób myślenia każdego przestępcy: to nie
                          > on sam zawinił kradzieżą, rozbojem czy morderstwem, tylko ten podły gliniarz c
                          > zy prokurator, który "się uwziął".

                          Ona ma w danej chwili dziesiec lat, a tak naprawde 9,5. I takie myslenie oraz takie zachowanie jest efektem tego, ze jej nikt nie wychowuje. Tom wczesniej byla swietna okazja, by skorygowac ZAUWAZONE przez matke i uznane za niewlasciwe zachowania Laury, wytlumaczyc jej pewne rzeczy, powstrzymac od robienia niektorych, a skonczylo sie na przekazaniu info, ze Laura nie musi sie perfumowac, bo i tak slicznie pachnie dzieckiem. NIE, ze krasc nie wolno i ze beda odczuwalne konsekwencje takich postepkow.


                          > Zresztą nieco mną wstrząsnął fakt, że ulubiona postać literacka Laury to Milady
                          > z "Trzech muszkieterów". Złodziejka, intrygantka i oszustka, którą spotkała na
                          > końcu zasłużona kara. Ona Laurze najbardziej imponowała. Czy może się mylę?

                          O Mater Dei, ja majac dyche i mniej bywalam czesciej zlodziejem niz policjantem, kochalam biwakowego zlodzieja misia Yogi i chcialam zostac z zawodu koniokradem !
                        • bupu Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 08.08.21, 15:52
                          pi.asia napisała:


                          > Zresztą nieco mną wstrząsnął fakt, że ulubiona postać literacka Laury to Milady
                          > z "Trzech muszkieterów". Złodziejka, intrygantka i oszustka, którą spotkała na
                          > końcu zasłużona kara. Ona Laurze najbardziej imponowała. Czy może się mylę?


                          I morderczyni. Zabiła Konstancję Bonacieux.
                    • jontrew Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 08.08.21, 13:28
                      pi.asia napisała:

                      > Ale przecież to "takie dobre, kochane dziecko".
                      Taaaa... Dobre i kochane, tylko najlepiej, żeby matuli do pokoju nie przychodziło i nie przeszkadzało. W końcu to nie jej dziecko, tylko ich wszystkich:)
                      Laury mi żal, co nie przeszkadza mi jej nie lubić. Oprócz fatalnego (braku) wychowania ona sama w sobie jest, moim zdaniem, wstrętną osobą.
                      • tt-tka Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 08.08.21, 14:28
                        jontrew napisała:

                        Ale przecież to "takie dobre, kochane dziecko".
                        > Taaaa... Dobre i kochane, tylko najlepiej, żeby matuli do pokoju nie przychodzi
                        > ło i nie przeszkadzało. W końcu to nie jej dziecko, tylko ich wszystkich:)

                        Prawda ?
                        Tez kochana i taka mila Rozyczka tez w pokoju matki nie bywa. Ani razu przez cala jezycjade. (CZ nie licze, bo wtedy Gabona juz tam nie ma)


                        > Laury mi żal, co nie przeszkadza mi jej nie lubić. Oprócz fatalnego (braku) wyc
                        > howania ona sama w sobie jest, moim zdaniem, wstrętną osobą.

                        Osobiscie Larwy nie znosze zywiolowo i doglebnie i mam na to licznych swiadkow oraz wpisy na forum jako dowod. Ale nie obwinialam jej, dopoki byla dzieckiem. Nie znoszac zywiolowo i doglebnie.
                        • tt-tka Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 08.08.21, 14:31
                          Tym bardziej, ze wtedy, do imienin mniej wiecej, naprawde niewiele bylo trzeba, zeby to wstretne dziecko naprostowac. Troche zauwazania i troche konsekwencji imho by wystarczylo - pan Broneczek krytykowal i wymagal, a jednak byl przez Laure lubiany i jego zabiegom dyscyplinujacym ona sie poddawala.
                        • pi.asia Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 08.08.21, 20:55
                          tt-tka napisała:


                          > > Laury mi żal, co nie przeszkadza mi jej nie lubić. Oprócz fatalnego (brak
                          > u) wyc
                          > > howania ona sama w sobie jest, moim zdaniem, wstrętną osobą.
                          >
                          > Osobiscie Larwy nie znosze zywiolowo i doglebnie i mam na to licznych swiadkow
                          > oraz wpisy na forum jako dowod. Ale nie obwinialam jej, dopoki byla dzieckiem.
                          > Nie znoszac zywiolowo i doglebnie.

                          Laura zawsze wiedziała co robi źle, i czego nie wolno. To nie tak, że nikt jej nie powiedział, nie zabronił, nie zagroził konsekwencjami. Miała satysfakcję właśnie z robienia rzeczy paskudnych.
                          Jeszcze w Noelce było to w miarę fajne dziecko. Ale czytała cudze listy, zniszczyła Idzie welon, chwilę później spaprała jej noc poślubną. Co irytujące, najbardziej rodziną wstrząsnął żart z białą różą, a nie inne, znacznie gorsze wyczyny małolaty.
                          Dziwią mnie czasem wpisy, że dla kogoś to właśnie Laura jest ulubioną bohaterką. NIE ROZUMIEM. Bo ja też nie znoszę jej żywiołowo i dogłębnie.

                          • armari Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 08.08.21, 21:00
                            pi.asia napisała:

                            > To nie tak, że nikt jej nie powiedział, nie zabronił, nie zagroził konsekwencjami.

                            No, grożenie konsekwencjami w wykonaniu Borejków wyglądało tak, że dziewięcioletnia Laura doskonale zdawała sobie sprawę, że nie spotka jej absolutnie żadna kara za okradanie kolegów, więc coś średnio im szło na tym froncie.

                          • bupu Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 08.08.21, 22:20
                            pi.asia napisała:


                            > Laura zawsze wiedziała co robi źle, i czego nie wolno. To nie tak, że nikt jej
                            > nie powiedział, nie zabronił, nie zagroził konsekwencjami. Miała satysfakcję wł
                            > aśnie z robienia rzeczy paskudnych.
                            > Jeszcze w Noelce było to w miarę fajne dziecko. Ale czytała cudze listy,
                            > zniszczyła Idzie welon, chwilę później spaprała jej noc poślubną. Co irytujące
                            > , najbardziej rodziną wstrząsnął żart z białą różą, a nie inne, znacznie gorsze
                            > wyczyny małolaty.

                            A i tak nikt ostatecznie nie zareagował na ten wstrząsający wyczyn. Gabunia, na ten przykład, ograniczyła się do ronienia łez w błękitny kubek z melisą, gdyż lepiej robić z siebie ofiarę Pypyziaka niż zabrać się za wychowywanie własnego dziecka.

                            Tak. Gaby nie lubię znacznie bardziej. Trudno lubić osobę, która programowo olewała wychowanie wszystkich swoich dzieci.
                          • tt-tka Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 08.08.21, 23:25
                            Nie no, powiedzial, powiedzial. "Nie wolno, Tygrysku, nie wolno" machinalnie i calkiem obojetnie oraz bez dalszego ciagu. Poszanowania dla cudzej prywatnosci uczyli dziecko pakujac sie wraz z nim do pokoju nowozencow (Ygnac, Gaba), a nastepnie wychodzac i zostawiajac dzieci mlodym. Poszanowania dla cudzej wlasnosci uczyli mamlac o lyzkach oraz tlumaczac, ze nie ma potrzeby brac cudzych perfum, skoro sie slicznie pachnie dzieckiem, a nie ze krasc nie wolno. NIGDY zadnych konsekwencji Larwa nie poniosla, nawet jesli nimi grozono.
                            • pi.asia Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 09.08.21, 22:13
                              tt-tka napisała:

                              > Poszanowania dla cudzej wlasnosci
                              > uczyli mamlac o lyzkach oraz tlumaczac, ze nie ma potrzeby brac cudzych perfum
                              > , skoro sie slicznie pachnie dzieckiem, a nie ze krasc nie wolno.

                              Ta rozmowa Gaby z córką jest tak kuriozalna, że dech zapiera. Począwszy od tego, że Gaba nie wie jak zacząć, potem opowiada o łyżkach, potem o tym jak dzieci ładnie pachną, a na koniec uczy się mówić "krzesło" i wybucha śmiechem.
                              Czytając ten dialog czułam grozę, zdumienie i wręcz obrzydzenie. Gaba to fililożka polska, i nie zauważyła, jak Laura pięknie zmieniła temat? Chociaz to nie tak - zauważyła, i to było powodem ulgi, że nie trzeba już dziecka nauczyć szacunku dla innych...
                                • pi.asia Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 10.08.21, 09:45
                                  tt-tka napisała:

                                  > gwoli scislosci, G. jest filolozka klasyczna, nie polska, co zreszta w niczym j
                                  > ej nie usprawiedliwia

                                  A swoją drogą, cudna byłaby scena, w której Gaba wyciąga z półki starą, postrzępioną i pożółkłą "Fizjognomikę" Arystotelesa i czyta: "Ci, którzy mają skośne oczy, bywają egoistyczni i nikogo nie darzą szacunkiem. Wnioskuje się o tym z przykładu kotów."

                                  UWAGA - uwielbiam koty, mam ich osiem, znam ich charaktery, i wiem jak kot potrafi kochać swego właściciela.
                              • jontrew Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 15.08.21, 14:35
                                pi.asia napisała:


                                > Ta rozmowa Gaby z córką jest tak kuriozalna, że dech zapiera. Począwszy od tego
                                > , że Gaba nie wie jak zacząć, potem opowiada o łyżkach, potem o tym jak dzieci
                                > ładnie pachną, a na koniec uczy się mówić "krzesło" i wybucha śmiechem.
                                > Czytając ten dialog czułam grozę, zdumienie i wręcz obrzydzenie.

                                To, że Laura próbuje się wykręcić, to jest dla mnie oczywista oczywistość. To nie jest typ, który wziąłby swoje postępki na klatę. Poza tym, ona jest dzieckiem. Ale nieudolność Gaby jest porażająca. Ona autentycznie nie wie, co zrobić, co powiedzieć, boi się swojej własnej kilkulatki! Nie potrafi jej niczego nauczyć, wytłumaczyć, wyciągnąć konsekwencji. A potem jest zdziwiona, że niewychowywane dziecko jest niewychowane. A cała reszta rodziny musi wokół niej chodzić jak koło zgniłego jaja, bo jak tylko spróbują jakoś zainterweniować, to Gaba się rozpłacze, albo ich nie poprze i sama rozwodni sytuację i odwróci kota ogonem.
                                • bupu Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 15.08.21, 15:44
                                  jontrew napisała:

                                  > pi.asia napisała:
                                  >
                                  >
                                  > > Ta rozmowa Gaby z córką jest tak kuriozalna, że dech zapiera. Począwszy o
                                  > d tego
                                  > > , że Gaba nie wie jak zacząć, potem opowiada o łyżkach, potem o tym jak d
                                  > zieci
                                  > > ładnie pachną, a na koniec uczy się mówić "krzesło" i wybucha śmiechem.
                                  > > Czytając ten dialog czułam grozę, zdumienie i wręcz obrzydzenie.
                                  >
                                  > To, że Laura próbuje się wykręcić, to jest dla mnie oczywista oczywistość. To n
                                  > ie jest typ, który wziąłby swoje postępki na klatę. Poza tym, ona jest dzieckie
                                  > m. Ale nieudolność Gaby jest porażająca. Ona autentycznie nie wie, co zrobić, c
                                  > o powiedzieć, boi się swojej własnej kilkulatki! Nie potrafi jej niczego nauczy
                                  > ć, wytłumaczyć, wyciągnąć konsekwencji. A potem jest zdziwiona, że niewychowywa
                                  > ne dziecko jest niewychowane. A cała reszta rodziny musi wokół niej chodzić jak
                                  > koło zgniłego jaja, bo jak tylko spróbują jakoś zainterweniować, to Gaba się r
                                  > ozpłacze, albo ich nie poprze i sama rozwodni sytuację i odwróci kota ogonem.


                                  Nie potrafi wytłumaczyć, czy też zwyczajnie jej się nie chce? Bo ja mam wrażenie, że Gaba jest nieodrodną córką swego ojca, czyli osobą która rodzinę lubi posiadać, po to żeby miał jej kto kadzić i ubóstwiać. Ale wysilać się? Jakieś obowiązki rodzicielskie wypełniać, czy zajmować się GASP! cudzymi potrzebami? O nie, brr, fuj, za nic!
              • mamuka_z_boru Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 19.07.21, 21:50
                armari napisał(a):


                > Ten "żart" zawsze mnie cokolwiek osłabiał;

                Mnie wprawiał w stupor za każdą lekturą Pulpecji.
                Bo jednakowóż jest wyraźna różnica między posoleniem kawy a zniszczeniem czyjegoś mienia. Równie dobrze mogłyby pociąć jej płaszcz. Wydatek podobnego rzędu. Nie wierzę, że w rodzinie deklaratywnie ubogiej ktokolwiek, nawet dziatwa szkolna, wpadłby na pomysł zniszczenia komuś jedynych butów na daną porę roku ( bo skoro Pulpie zostały tenisówki, to znaczy, że nie miała innych pantofli w odwodzie). A nawet jeśli ktoś by jakimś cudem wpadł, to że zostało to przyjęte przez resztę rodziny jako głupi a niewinny żarcik.
                Te nieszczęsne, przybite buty (serio, nikt nie słyszał przybijania butów do podłogi? W domu pełnym ludzi? W centralnym punkcie komunikacyjnym tego domu?) i potraktowanie ich zarówno przez autora jak i postaci jako żartu równego posoleniu kawy były dla mnie bodaj pierwszym fabularnym tąpnięciem Jeżycjady.
                  • jontrew Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 08.08.21, 13:20
                    Patrycja straciła w wyniku "żartów" uroczych dzieciątek Gabrieli płaszcz i buty, jednego dnia. Są lata dziewięćdziesiąte, a Borejkowie są niezamożni, płaszcze i buty to zawsze były drogie rzeczy. Patrycja jest już dorosła, w sensie- już nie rośnie, więc miała prawo przypuszczać, że i jedno i drugie posłużą jej długie lata. To mogły być drogie, ukochane rzeczy, na które odkładała pieniądze miesiącami, albo i tanie i wcale nie kochane, ale jej, jej własne, w jej własnym domu. Z tego, i ze zniszczenia gwoździami podłogi, powinna być afera na 153 fajerki.
    • przymrozki Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 11.07.21, 11:00
      Ha, a może oni nie są sobą zainteresowani, bo już wszystko o sobie wiedzą? Skoro już się okazało, że Gabrysia jest "dzielna, bardzo dzielna" a Łusia "bystra, bardzo bystra", skoro w historii ich rozwoju dawno już poleciały napisy końcowe, to cóż zostaje ponad powtarzanie rytuałów?

      W tej sytuacji nic dziwnego, że oni tak czekają na kolejne dzieci. To wcale nie chodzi o to, że one ładnie pachną i tłumią zapach kurzu na książkach. Po prostu do czasu losowania im dożywotniego zestawu cech to jedyna niewiadoma i emocja w uniwersum.
      • jontrew Re: Rodzina nie bawi, nie cieszy gdy jest 08.08.21, 13:29
        przymrozki napisała:

        > W tej sytuacji nic dziwnego, że oni tak czekają na kolejne dzieci. To wcale nie
        > chodzi o to, że one ładnie pachną i tłumią zapach kurzu na książkach. Po prost
        > u do czasu losowania im dożywotniego zestawu cech to jedyna niewiadoma i emocja
        > w uniwersum.
        To jest myśli:)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka