Dodaj do ulubionych

Prawo do lewego, czyli od strony przepisów

17.07.21, 14:28
Ostatnie wątki przypomniały mi, jak wiele jest w nowszych tomach sytuacji wątpliwych prawnie lub etycznie.

Na wejściu można wyróżnić dwa typy:
1. postępowanie wbrew obowiązującym przepisom
2. postępowanie z pominięciem kwestii prawnych, niekoniecznie nielegalne, ale problematyczne i potencjalnie niebezpieczne

Punkt 1. to np.obejmujący czynności wymagające zezwoleń i uprawnień remont Ruinki przez Chrobota i jego kumpla.
Punkt 2. - przykładowo brak uregulowanej sytuacji mieszkaniowej na Roosevelta czy znowu przy Ruince.

A inne?

Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 17.07.21, 14:48
      Slabo pamietam te ostatnie tomy, bo i pamietac nie ma czego, ale co zapamietalam...

      - remonty na Rusfelta; przy dziurze w scianie/suficie "zaszpachlowac i pomalowac" ! w wykonaniu niefachowca Grzesia lub znowu spoldzielni alkoholikow "Chrobot i Kumpel"
      - pies gonczy, w dodatku mlody i nieulozony w lesie ! bez smyczy albo/i z pierdola Ygnacem
      - gospodarcza dzialalnosc Deroty i babc, te kurczaki ubijane nie wiadomo jak i gdzie, nie badane, oraz niezglaszani mam wrazenie turysci
      - czysty kryminal, prokurator sie klania z daleka, to medyczne zachowania Idy i Deroty w obecnosci Idy - ratowanie nieprzytomnej, sekretne czestowanie nieswiadomego barbituranami, odpytywanie Bogatkowej w publicznym miejscu i przez nieuprawniona osobe (w obecnosci dwojga lekarzy, ktorzy z zachwytem sluchaja)
      - traktowanie Kobylki; inspektorow z TOZ zaraz bym uruchomila
      • bupu Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 17.07.21, 15:31
        tt-tka napisała:

        > - gospodarcza dzialalnosc Deroty i babc, te kurczaki ubijane nie wiadomo jak i
        > gdzie, nie badane, oraz niezglaszani mam wrazenie turysci

        Zgłaszać turystów nie trzeba nigdzie, aaaleee...

        1. Derota jest rolniczką, jako posiadaczka Rumiankowa jednak ani Wiktoryna, ani Andzia takowymi nie są. Więc albo musiałyby zarejestrować działalność gospodarczą, albo iść do sądu po zgodę na otwarcie agroturystyki w imieniu nieletniej.

        2. Obiekt agroturystyczny należy zgłosić do ewidencji w gminie. Wątpię, czy babunie zgłosiły gdyż kłania nam się punkt 3, czyli...

        3. Rejestracja obiektu w powiatowym inspektoracie SANEPIDu. Bez tego nie da się karmić gości. A żeby dostać błogosławieństwo od SANEPIDu, trzeba, na przykład, mieć aktualne badania na nie posiadanie rozmaitych chorób i pasozytów, przekazywanych drogą żywieniową, a także spełnić mnóstwo wymogów, dotyczących zarówno wyposażenia kuchni, jak i bazy noclegowej. "Kąp się pani w jeziorze" wymogów owych nie spełnia.

        4. Rachunki, rachuneczki, bez których nie da sie potem rozliczyć podatku. Każdemu gościowi nalezy wystawić rachunek albo fakturę. Babcie tego nie czynią, chociaż mają ustawowy obowiązek i założę się, że podatku od działalności nie płacą.

        Nie ma zatem wątpliwości, iż babunie agroturystykę prowadzą na lewo, kantując na czym się da.

        Na marginesie, agroturystyka Flobrych też jest na nielegalu. Jak się doczytałam przepisy stanowią iż rolnik może agroturystom wynajmować pokoje, miejsca pod namioty, ale nie domki letniskowe. Gdyby pawilon Flobrych podzielony był na pokoje i gdyby wynajmowali oni każdy pokój z osobna, byłoby git. Pawilon jednak składał się z jednego pomieszczenia i wynajmowany był jako całość -nielegalnie.

        > - czysty kryminal, prokurator sie klania z daleka, to medyczne zachowania Idy i
        > Deroty w obecnosci Idy - ratowanie nieprzytomnej, sekretne czestowanie nieswia
        > domego barbituranami, odpytywanie Bogatkowej w publicznym miejscu i przez nieup
        > rawniona osobe (w obecnosci dwojga lekarzy, ktorzy z zachwytem sluchaja)
        > - traktowanie Kobylki; inspektorow z TOZ zaraz bym uruchomila

        Tu mi się, nie wiedzieć czemu, zwizualizował Diabeł od Chmielewskiej, z zawodu wykonywanego istotnie prokurator, kłaniający się ze złośliwym uśmieszkiem na przystojnym, asymetrycznym obliczu.
    • bupu Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 17.07.21, 14:50
      marutax napisała:

      > Ostatnie wątki przypomniały mi, jak wiele jest w nowszych tomach sytuacji wątpl
      > iwych prawnie lub etycznie.
      >
      > Na wejściu można wyróżnić dwa typy:
      > 1. postępowanie wbrew obowiązującym przepisom
      > 2. postępowanie z pominięciem kwestii prawnych, niekoniecznie nielegalne, ale p
      > roblematyczne i potencjalnie niebezpieczne
      >
      > Punkt 1. to np.obejmujący czynności wymagające zezwoleń i uprawnień remont Ruin
      > ki przez Chrobota i jego kumpla.
      > Punkt 2. - przykładowo brak uregulowanej sytuacji mieszkaniowej na Roosevelta c
      > zy znowu przy Ruince.
      >
      > A inne?

      Kategoria 1:

      - remont Rumiankowa przez Józina, posiadającego całkiem takie same uprawnienia budowlane jak Chrobot et consortes

      - budowa szaletu miełości przez ekipę w składzie Gruszka und Jadam, uprawnienia jak wyżej

      - budowa tegoż szaletu na środku plantacji iglaków, a zatem na działce rolnej, bez żadnej możliwości na zmianę warunków zagospodarowania, nie mówiąc o zabudowie

      - ubój drobiu na handel przez babcie Rumiankowe, w warunkach urągających wszelkim przepisom sanitarnym

      - uprowadzenie przez Nutrię furgonetki Tomka Kowalika, celem przeprowadzenia idiotycznego pościgu za Robrojem

      - porwanie przez Gabę dwóch nieletnich Rumunek z ulicy (no nie poradzę, w świetle prawa to było uprowadzenie, a nie dobroczynność)

      ...ktoś da więcej?
      • tt-tka Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 17.07.21, 15:09
        Co najmniej wykroczenie. Info o chorobach dziecka, na pismie, to sie skladalo juz wtedy, gdy ja chodzilam do szkoly. Sa papiery stosowne i ich niewypelnienie/zatajenie prawdy moze grozic powaznymi konsekwencjami zdrowotnymi, a w rezultacie i karnymi.

        Skoro dawniejsze tomy tez wchodza w gre - pokaleczona Zaba wieziona do prywatnej przychodni, na wlasna nauczycielki reke, bez informowania rodzicow i ich zgody i bez wypelnienia stosownej papierologii. Item - Zeromski obecny w gabinecie przy zabiegu.

        Bernard wiozacy Larwe po kiece i z kieca i "lamiacy (czy naruszajacy) wszystkie mozliwe przepisy"
        Wozenie Lusi przez ojca-kierowce na kolanach

        Wszystkie przypadki, gdy dziecko przepada, a dorosla czesc rodziny nic z tym nie robi - Ida w IS, Miagwa w CP, Laura w TiR

        co najmniej zaniedbanie - mlodzi Lisieccy w IS; nie chciala sie Borejkowa sama zajac, a i nie miala obowiazku, bylo powiadomic stosowne instancje; gdyby Ida nie przechodzila z tragarzami i nie luknela przypadkiem w okno, mielibysmy zwloki

        NiN - wleczenie zachorowanej i zarazajacej Laury miedzy ludzi i wpuszczanie jej do jezora uzytkowanego tez przez innych (chyba ze po wysypaniu juz sie nie zaraza, wtedy d. dala tylko Gaba puszczajac z domu dziecko mogace zachorowac lada moment)
    • przymrozki Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 17.07.21, 15:29
      W mieszkaniu na Roosevelta (raczej) nie dzieje się nic podejrzanego - jeżeli Ignacy i Mila są jedynymi właścicielami (nie wiem, zakładam opcję najbardziej logiczną) to tam nie ma nic do regulowania. Póki właściciele żyją, rzecz jest ich i mogą ją użyczać wedle uznania, żadna z córek nie ma do mieszkania żadnych praw.

      Za to gorzej wypada szycie Hildegardy przez Idę. Tam o prokuratora i komisję dyscyplinarną prosi absolutnie każdy aspekt historii. Nauczycielka nie informuje o wypadku opiekunów prawnych poszkodowanej nieletniej, będącej pod jej opieką w chwili wypadku, i wiezie uczennicą do prywatnej przychodni na odpłatną wizytę. Lekarka zaś przyjmuje nieletnią na odpłatną wizytę (!), przeprowadza konsultację i wywiad w obecności osoby trzeciej nazwiskiem Żeromski (!), a potem raźno szyje sobie cudze dziecko jakby nic innego w życiu nie robiła, a zgoda opiekuna prawnego nieletniego pacjenta była nieznanym prawu medycznemu dziwactwem.

      Kolejna rzecz - kateringowy biznes Bernarda w szarej strefie. O ile uwierzę, że można tak dostarczać torty na wesela zaprzyjaźnionych panien młodych, to pomysł, że jakikolwiek spęd nuworyszy zechce nabyć od Bernarda zielone menu bez faktury i na gębę jest doskonale abstrakcyjny.
      • marutax Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 17.07.21, 15:55
        przymrozki napisała:

        > W mieszkaniu na Roosevelta (raczej) nie dzieje się nic podejrzanego - jeżeli Ig
        > nacy i Mila są jedynymi właścicielami (nie wiem, zakładam opcję najbardziej log
        > iczną) to tam nie ma nic do regulowania. Póki właściciele żyją, rzecz jest ich
        > i mogą ją użyczać wedle uznania, żadna z córek nie ma do mieszkania żadnych pra
        > w.

        Dlatego Roosevelta zaliczyłam do drugiej kategorii. Czyli przydałoby się tę sytuację uregulować, bo na początku CZ jest od czapy - w mieszkaniu są Ignaś i Agnieszka, Gaba i Grzegorz się wyprowadzają, a Róża zwala z zaskoczenia... I nikt z nich nie ma tam żadnych praw. Wszystko działa siłą bezwładu, bo np. przy Róży nie ma mowy o użyczaniu, skoro seniorzy nie wiedzieli, że ona wraca do Polski.
        Co więcej, chyba nigdzie nie zostało potwierdzone, że Borejkowie mieszkanie wykupili? Ale załóżmy, że tak.
        I teraz wyobraźmy sobie, że seniorowie umierają... Cztery córki dziedziczą po równo, a osoby faktycznie tam mieszkające nie mają nic do gadania.

        Oczywiście u MM pewnie żadnych problemów by nie było i mieszkanie nie zostałoby potraktowane jako spadek. Jednak takie właśnie podejście jest szalenie niebezpieczne w normalnym życiu.
        • tt-tka Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 17.07.21, 18:23
          No-no-no. Jezeli seniorzy nie wykupili i mieszkanie nadal nalezy do miasta, to mieli obowiazek wynoszac sie na stale zglosic to.
          Niezaleznie od tego chce wiedziec, i niech ADM to sprawdzi, co jest z zawlaszczonym korytarzem i tymi piwnicami tak ochoczo zagarnianymi przez Ide poprzez przebicie scian i wstawienie drzwi.
          Oraz caly czas istnieje zdaje sie, a przynajmniej dlugie lata istnial, obowiazek meldunkowy. Czasowy lub na stale. Kto tam jest zameldowany, kto koczuje jako dziki lokator i od ilu lbow oplaca sie np wywozke smieci - od liczby zameldowanych czy faktycznie mieszkajacych ?
          • marutax Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 17.07.21, 21:13
            tt-tka napisała:

            > No-no-no. Jezeli seniorzy nie wykupili i mieszkanie nadal nalezy do miasta, to
            > mieli obowiazek wynoszac sie na stale zglosic to.

            Tego właśnie nie wiemy, ale akurat w kontekście tego wątku nie ma to wielkiego znaczenia, bo obie opcje (wykupione/niewykupione) przy aktualnej sytuacji na Roosevelta są problematyczne.

            Zetknęłam się w ostatnich latach z kilkoma sprawami wynikającymi z myślenia anty-prawnego. Czy to przy spadkach, czy rozwodowym podziale majątku. I z doświadczenia mogę napisać, że to bomba z opóźnionym zapłonem. Dlatego tak irytuje mnie bajkowa koncepcja "jednemu synowi dał młyn, drugiemu wiatrak, a Jasiowi kota."

            Chyba tylko dziadek Rumianek podjął próbę oficjalnego załatwienia kwestii dziedziczenia, ale też MM przedstawiła to w sposób kontrowersyjny co najmniej.
          • przymrozki Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 18.07.21, 11:03
            tt-tka napisała:
            .
            > Oraz caly czas istnieje zdaje sie, a przynajmniej dlugie lata istnial, obowiaze
            > k meldunkowy. Czasowy lub na stale. Kto tam jest zameldowany, kto koczuje jako
            > dziki lokator i od ilu lbow oplaca sie np wywozke smieci - od liczby zameldowan
            > ych czy faktycznie mieszkajacych ?

            Formalnie obowiązek meldunkowy jest nadal, ale jest to od tak dawna martwy przepis, że równie dobrze możemy się zastanawiać, czy przechodząc na emeryturę Ignacy zgłosił ten fakt w swojej bibliotece (też niby powinien, bo biblioteka, zgodnie z ustawą, przetwarza te dane do celów statystycznych). Zapisanie do szkoły rejonowej, przychodni etc. nie wymaga meldunku, wystarcza zamieszkanie. Jedno co meldunek faktycznie robi, to z automatu umieszcza wyborcę w rejestrze wyborców. Przy czym dopisanie się do rejestru bez meldunku jest możliwe i trwa trzy minuty, więc nie jest to jakaś realna uciążliwość.

            Opłaty też liczy się od osób mieszkających, chociaż wiadomo, że tutaj zawsze rzecz rozbija się o kwestie dowodowe i fałszywe deklaracje. No ale powiedzmy, że w deklaracjach śmieciowych Borejkowie sumiennie umieścili Różę z Szopiętami.
    • bupu Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 18.07.21, 17:56
      Jeszcze do punktu 1:

      - Znakomita restauracja, polecana przez pana Gruszkę, a robiąca catering na wesele Laury. Wedle opisów Gruszki ulokowana w garażu i serwująca zupę rakową, ugotowaną z raków nałapanych przez dzieci właścicielki. SANEPID leci z wrzaskiem, zaraz za nim zasuwa Straż Leśna, wymachująca mandatem za kłusownictwo, niewykluczone, że na gatunkach chronionych (wszystkie rodzime gatunki raków są u nas pod ścisłą ochroną).

      - szanowna pani dochtór Pałys, już drugi raz, na tej liście, tym razem za poradzenie Kresce po świeżo przebytym porodzie domowym, aby udała się z dzidziusiem do poradni D, chociaż pani dochtór powinna w trybie alarmowym dzwonić po pogotowie (oraz poczekać aż się urodzi łożysko). Położnica (rodząca) musi bowiem urodzić nie tylko dziecko, ale i łożysko. Zdarzyć się może, że kawałek łożyska zostanie sobie w łonie rodzącej, ale grozi to zakażeniem, mogącym wywołać bardzo poważne konsekwencje, ze zgonem położnicy włącznie. Gaba jako lajkonik mogła tego nie wiedzieć, Ida jako lekarz musiała być świadoma.
    • pi.asia Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 18.07.21, 18:50
      Nie wiem do której grupy zaliczyć nagły ślub Róży i Frycka w kościele, w którym żadne z nich nie widnieje w rejestrach, a karteczki od właściwego proboszcza brak.
      Brak takoż zaświadczenia o odbytej spowiedzi, o przebytych naukach przedmałżeńskich (istotnych zwłaszcza w sytuacji, gdy młodzi mają już przychówek...) tudzież o zapowiedziach.
      No ale dziecię pewnie od razu ochrzcili, tak przy okazji.
      • marutax Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 18.07.21, 21:46
        pi.asia napisała:

        > Nie wiem do której grupy zaliczyć nagły ślub Róży i Frycka w kościele, w którym
        > żadne z nich nie widnieje w rejestrach, a karteczki od właściwego proboszcza brak.

        Ale Róża i Frycek chyba się wtedy nie pobrali? Czy coś źle pamiętam?

        Na pewno mocno nierealne było "załatwienie" ślubu przez Wolfganga, właśnie z powodu licznych a niespełnionych wymogów.
        • tt-tka Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 18.07.21, 23:56
          Chyba nigdzie nie podano daty slubu Frycostwa. Osobiscie zawsze uwazalam, ze oni zachwyceni kosciolkiem poszli umowic termin, a nie slubowac. Fryc ma troche bardziej poukladane w glowie niz Wolfi :)

          Tak przy okazji, czy na tym naglym wyjezdzie do Smielowa Fryc w ogole byl, jest wymieniony ?
          • pi.asia Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 19.07.21, 22:38
            tt-tka napisała:

            > Chyba nigdzie nie podano daty slubu Frycostwa. Osobiscie zawsze uwazalam, ze on
            > i zachwyceni kosciolkiem poszli umowic termin, a nie slubowac. Fryc ma troche b
            > ardziej poukladane w glowie niz Wolfi :)
            >
            > Tak przy okazji, czy na tym naglym wyjezdzie do Smielowa Fryc w ogole byl, jest
            > wymieniony ?

            Oczywiście że jest. Razem z Różą targa nosidełko z niemowlakiem.

            I owszem, wzięli wtedy ślub. Czytamy o tym w "Sprężynie". Najpierw Ignac twierdzi, że Fryderyk nigdy nie ożeniłby się z Różą, gdyby nie jego, Ignaca, interwencja.
            A kilka stron dalej są już szczegóły:
            Obecnie w centrum widniała fotografia ślubna Róży i Fryderyka. Wykonana została przez czujną Natalię, przed przeszło trzema laty, na schodach kościoła w Brzóstkowie: panna młoda w jednej ręce dzierżyła bukiet różyczek, a drugą przytrzymywała kurczowo małą Milę, golusieńką od pasa w dół. Pan młody - dumny ojciec w przepięknym- garniturze - rozpościerał właśnie z rozmachem świeżego pampersa. Wszyscy troje wyglądali na bardzo zżytych.

            Zdaje się, że nawet na forum był omawiany ten kuriozalny ślub, bez zapowiedzi, zaświadczeń, dokumentów, i jeszcze z gołym niemowlakiem w centrum wydarzeń. Tak jakby nikt z rodziny nie mógł na tę chwilę przejąć Mili. Po prostu czysty romantyzm...
        • pi.asia Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 19.07.21, 22:22
          marutax napisała:


          >
          > Ale Róża i Frycek chyba się wtedy nie pobrali? Czy coś źle pamiętam?

          Raczej się pobrali. Wnioskuję tak dlatego że ponieważ albowiem gdzieś później jest wspomniane ŚLUBNE zdjęcie Róży zmieniającej pieluchę małej Mili.
          Tak mi się jakoś kojarzy, ale żeby to sprawdzić, musiałabym przelecieć wszystkie tomy od CP wzwyż.

          > Na pewno mocno nierealne było "załatwienie" ślubu przez Wolfganga, właśnie z po
          > wodu licznych a niespełnionych wymogów.
          • marutax Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 19.07.21, 22:29
            pi.asia napisała:

            > marutax napisała:
            >
            >
            > >
            > > Ale Róża i Frycek chyba się wtedy nie pobrali? Czy coś źle pamiętam?
            >
            > Raczej się pobrali. Wnioskuję tak dlatego że ponieważ albowiem gdzieś później j
            > est wspomniane ŚLUBNE zdjęcie Róży zmieniającej pieluchę małej Mili.
            > Tak mi się jakoś kojarzy, ale żeby to sprawdzić, musiałabym przelecieć wszystk
            > ie tomy od CP wzwyż.

            Chodzi o to, że nie pobrali się w tamtym momencie, z marszu. Zdjęcie jest, ale nie wiemy, kiedy powstało. Ślub mógł być trzy miesiące po wyprawie Laury, z zachowaniem wszelkich zasad.
            • bupu Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 19.07.21, 22:36
              marutax napisała:

              > Chodzi o to, że nie pobrali się w tamtym momencie, z marszu. Zdjęcie jest, ale
              > nie wiemy, kiedy powstało. Ślub mógł być trzy miesiące po wyprawie Laury, z zac
              > howaniem wszelkich zasad.


              Eskapada Larwy miała miejsce 12 lipca. Trzy miesiące później była połowa października. Wątpię czy w połowie października ktokolwiek przewijałby dziecię na świeżym powietrzu, a akcja onego zdjęcia ślubnego działa się na zewnętrznych schodach kościoła.
                • marutax Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 19.07.21, 23:07
                  tt-tka napisała:

                  >Prosze, niech sprawdzi ktos posiadajacy egzemplarz, jaki byl skl
                  > ad tej ekspedycji do Smielowa i czy aby na pewno Roza pojechala i Fryc pojechal

                  Owszem, pojechali do Brzóstkowa, zachwycili otoczeniem, po czym "- Mam pomysł! - powiedzieli jednocześnie Róża i Fryderyk, po czym złapali się za ręce." Tyle.

                • bupu Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 19.07.21, 23:57
                  tt-tka napisała:

                  > A ja watpie, by z miesieczna Mila robili takie cyrki, juz abstrahujac od ogolne
                  > j niemoznosci. Prosze, niech sprawdzi ktos posiadajacy egzemplarz, jaki byl skl
                  > ad tej ekspedycji do Smielowa i czy aby na pewno Roza pojechala i Fryc pojechal

                  Owszem, pojechali i Róża i Fryc. I mała Mila też. Notabene Róża na ślubnym zdjęciu trzyma Milę w jednej ręce, drugą mając zajętą bukietem. Jakoś nie bardzo widzę trzymanie jedną ręką prawie rocznego dziecięcia...
                    • pi.asia Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 20.07.21, 09:21
                      tt-tka napisała:

                      > Hm, a ja nie bardzo widze trzymanie jedna reka miesiecznego...
                      >
                      A ja w ogóle nie rozumiem dlaczego panna młoda musiała osobiście zajmować się niemowlakiem tuż po, a może tuż przed własnym ślubem. Czyżby wszyscy wielbiciele małej Mili bronili się rękami i nogami przed zajęciem się nią na czas uroczystości?

                      Poza tym pampersa zakłada się właśnie po to, żeby nie trzeba było co kwadrans/godzinę zmieniać pieluch!!! A już zmienianie go na schodach kościoła tuż po/tuż przed ślubem to czysty absurd.
                      • bupu Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 20.07.21, 18:21
                        pi.asia napisała:

                        > tt-tka napisała:
                        >
                        > > Hm, a ja nie bardzo widze trzymanie jedna reka miesiecznego...
                        > >
                        > A ja w ogóle nie rozumiem dlaczego panna młoda musiała osobiście zajmować się n
                        > iemowlakiem tuż po, a może tuż przed własnym ślubem. Czyżby wszyscy wielbiciele
                        > małej Mili bronili się rękami i nogami przed zajęciem się nią na czas uroczys
                        > tości?

                        Nikt z tej cudownej, miłej, empatycznej i kochającej rodziny nawet nie był łaskaw wziąć od Róży ślubnego bukietu. Biedna musiała żonglować kwiatami w jednej dłoni, a niemowlęciem w drugiej...

                        > Poza tym pampersa zakłada się właśnie po to, żeby nie trzeba było co kwadrans/g
                        > odzinę zmieniać pieluch!!! A już zmienianie go na schodach kościoła tuż po/tuż
                        > przed ślubem to czysty absurd.

                        Mię to zastanawia w ogóle... Róża przecież nie leciała do ołtarza z Milą w objęciach, ani nosidełkiem w dłoni, prawda? No więc... Jak to właściwie było? Rodzina czeka na młodych, wychodzących z kościoła, jak to jest w zwyczaju, prababunia/babunia/cioteczna babunia odkrywa, że Mila właśnie strzeliła grubszą potrzebę, młodzi się ukazują na schodach, więc osoba wciska bez namysłu w różane objęcia aromatyczne dziecię z nadbagażem w galotach? Nie czekając nawet aż młoda się bukietu pozbędzie?

                        Ło panie, a cóż za upiornie egoistyczna rodzinka...
                        • mika_p Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 20.07.21, 19:02
                          > Biedna musiała żonglować kwiatami w jednej dłoni, a niemowlęciem w drugiej...

                          A Fryderyk pampersa rozpościerał niewątpliwie na betonie. Przecież to idiotyzm, niezależnie, czy dziecię miesięczne, czy roczne - jak nie ma ławki w okolicy, to się przewija w wózku. A wózka nie stawia się na schodach.
                          Zresztą, ten pampers to skąd? Oprócz dziecka nowożeńcom wręczono pieluchę, bez pozostałych akcesoriów, które trzyma się w torbie przypiętej do wózka?
                        • marutax Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 20.07.21, 19:25
                          bupu napisała:


                          > Mię to zastanawia w ogóle... Róża przecież nie leciała do ołtarza z Milą w obję
                          > ciach, ani nosidełkiem w dłoni, prawda? No więc... Jak to właściwie było? Rodzi
                          > na czeka na młodych, wychodzących z kościoła, jak to jest w zwyczaju, prababuni
                          > a/babunia/cioteczna babunia odkrywa, że Mila właśnie strzeliła grubszą potrzebę
                          > , młodzi się ukazują na schodach, więc osoba wciska bez namysłu w różane objęci
                          > a aromatyczne dziecię z nadbagażem w galotach? Nie czekając nawet aż młoda się
                          > bukietu pozbędzie?
                          >
                          > Ło panie, a cóż za upiornie egoistyczna rodzinka...

                          Wszystko to celowo, żeby było co powiesić na tablicy, w kilka lat później zdemaskowanej słusznie przez Agę jako pręgierz mentalny.
                          >
                          >
              • marutax Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 19.07.21, 23:13
                bupu napisała:

                > Eskapada Larwy miała miejsce 12 lipca. Trzy miesiące później była połowa paździ
                > ernika. Wątpię czy w połowie października ktokolwiek przewijałby dziecię na świ
                > eżym powietrzu, a akcja onego zdjęcia ślubnego działa się na zewnętrznych schod
                > ach kościoła.

                Trzy miesiące podałam orientacyjnie. Zresztą z dat wynika, że Fryc i Róża pobrali się jakoś niecały rok po wydarzeniach z "CZP". W "Sprężynie" mamy czerwiec 2008 roku, a ślub był "przed przeszło trzema laty". Jakby nie naciągać to gdyby Róża i Fryc pobrali się 12 lipca 2004 r. to byłyby prawie cztery lata.
    • bupu Re: Prawo do lewego, czyli od strony przepisów 19.07.21, 19:05
      Do punktu 1 proszę dopisać uprzejmie Milicję, Ignaca i Łucję, którzy w Żabie jadą do Puszczykowa, poszukać konwalii, albo przynajmniej nazrywać fiołków. Otóż informuję uprzejmie, że konwalie podlegały wtedy jeszcze ochronie częściowej, nawet zbiór na surowiec zielarski był ostro reglamentowany, a radosne rwanie na bukieciki było absolutnie wzbronione.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka