Dodaj do ulubionych

Marek i jego rodzice

20.07.21, 23:32
Kalamburki nie czytałam, powiedzcież mi zatem, powiedzcie wszyscy:

- co Monika robiła w USA? Pracowała zawodowo, czy zajmowała się domem?
- kim był z zawodu jej mąż i kiedy umarł?

Gdyż ponieważ nie ogarniam dlaczegóż Narkomareczek, przybywszy w połowie 80 do PRL nie był w stanie obstalować sobie lokalu mieszkalnego. Monika Pałys sprawia wrażenie osoby dobrze sytuowanej, jej syn zatem powinien był posiadać w kieszeni dolary. DOLARY! Moje źródła twierdzą, że za 5 tysięcy dolków można było onego czasu nabyć ładne i całkiem spore (45 m2) mieszkanie w samiućkiej Warszawie. Za te same pieniądze w Poznaniu można było, zapewne, tarzać się w luksusach, a za jeden tysiąc nabyć bodaj kawalerkę. Dla przeciętnej rodziny z amerykańskiej klasy średniej nie były to mordercze kwoty, czemuż zatem Narkomareczek wyciera się po akademikach, a potem zgadza się zostać zakiszony ze świeżo poślubioną żoną w kołchozie? Tatko był żulem, alkoholikiem, względnie hazardzistą i roztrwonił rodzinne mienie?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Marek i jego rodzice 20.07.21, 23:50
      Nic nie wiemy o zyciu Moniki w USA, przynajmniej o ile pamietam... Mareczek jakas blizne po rozprawie nozowej ma, ale z drugiej strony Monika zostala w Stanach, przeniosla sie do Polski jakies parenascie lat po slubie syna i sobie mieszkanie kupila bez problemow finansowych. Oraz jej ubior i nawyki (fryzjer, ogolne zadbanie) i sposob wyslawiania sie nie wskazuja ani na nedze, ani na zulerska otoczke.

      NB Monika po 35 latach poza Polska wyslawia sie bez zadnych problemow i bez obcych nalecialosci :P
      • kocynder Re: Marek i jego rodzice 21.07.21, 20:51
        Do NB bym się nie czepiała. :) Sama znam osobę, która wyjechała za ocean w początku lat '80 (już jako dorosła), od tamtej pory bawiła w Polsce okazyjnie, z rzadka i nigdy na czas dłuższy - i mówi bardzo pięknie, bez śladu akcentu itd. Owszem, ma pewne braki, głównie w "nowoczesnym" słownictwie, ale też i Moniki mamy w sumie bardzo mało występującej niejako osobiście. W sensie żeby coś mówiła, z kimś rozmawiała. Bo jej myśli mogą być "tłumaczeniem", czyli w sumie nie wiemy czy Monika myśli "po polsku" czy "po angielsku". A wypowiada, w sumie może kilkanaście dość ogólnikowych kwestii, więc... ;)
    • ciotka.scholastyka Re: Marek i jego rodzice 21.07.21, 08:21
      Ja mam takie sugestie:

      Ameryka – osada w Polsce położona w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie olsztyńskim, w gminie Olsztynek. W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa olsztyńskiego. Wieś położona przy drodze Olsztyn – Olsztynek, ok. 3 km na północny wschód od Olsztynka.

      Stany – wieś w Polsce położona w województwie podkarpackim, w powiecie stalowowolskim, w gminie Bojanów. Siedziba rzymskokatolickiej parafii św. Jana Gwalberta i św. Tekli.

        • pi.asia Re: Marek i jego rodzice 21.07.21, 13:46
          3piota napisał(a):

          > ciotka.scholastyka napisała:
          > > Ja mam takie sugestie:
          >
          > Opcja jest pierwsza klasa! Zgrzyta tylko ta Monika odziana w karakuły i skropi
          > ona Givenchy...

          Opcja jest zaiste genialna. A co do karakułów i Givenchy - Ida też używa Givenchy. I chyba nie jest to uważane za luksus, skoro Laura jej te perfumy podkrada, i nikt nie powie jej złego słowa.
          Z kolei karakuły też były raczej w zasięgu średnio zamożnej kobiety. Pomnę, że moja własna babcia, farmaceutka z zawodu, z domu niezbyt bogata, posiadała futro z łapek karakułowych.
          • 3piota Re: Marek i jego rodzice 21.07.21, 19:57
            pi.asia napisała:
            > Ida też używa Givenchy. I chyba nie jest to uważane za luksus, skoro Laura jej te
            > perfumy podkrada, i nikt nie powie jej złego słowa.

            Laura mogłaby Chanel 5 jako odświeżacz do kibla używać i nikt by jej nic nie powiedział. Nic takiego. Nic takiego.
            A wracając do Pałysów, to ten Mareczek musiał tam nieźle nawywijać, że mu kosę pod żebro sprzedali i aż za ocean zwiewał.
      • druza.11 Re: Marek i jego rodzice 03.08.21, 16:37

        Jedna Ciotka trochę oleju w głowie ma!!!!
        Oczywiście, Ciotko, genialna jesteś, oczywiście, że tak było!!

        Mieszkali w Ameryce; tatuś /ojczym był rodzimym gangsterem okresu przemian. Doszło do porachunków, w których ucierpiał Marek. Interesy trzeba było zwijać, przebranżowiać się, zapasy dywersyfikować, ludziom z oczu schodzić …..

        Owo mieszkanie w Stanach i Ameryce jasno wyjaśnia:
        1. brak dolarów na własne mieszkanie Pałysów – nawet jeśli były zadołowane, to nie należało się nimi afiszować a potem weszło u w nawyk ukrywania dochodów,
        2. brak nacisku na naukę angielskiego dzieci
        3. bliznę, będącą wynikiem porachunków mafijnych,
        4. zaburzenia snu po urazie mózgu powstałym w wyniku skatowania Marka
        5. specjalizację Marka – gdy czuje się źle jest neurologiem a gdy leki zaczynają działać , to znaczy ręce przestają mu się trząść i wraca koordynacja ręka-oko znów staje się neurochirurgiem
        6. Ziutka – czasem urazy czaszki wpływają na okresowe pobudzenie seksualne
        7. brak kontaktów towarzyskich i ukrywanie się w suterynie, żeby niepotrzebnie nie rzucać się w oczy dawnym kumplom tatusia/ojczyma
        8. wybór Poznania jako miejsca studiów, bo Ameryk jest kilka, jedna w lubelskim, druga w warmińskim, więc jak schodzić z oczu to do Poznania daleko,
        9. Monika z Ameryki w lubelskim przyjechała do Stanów w lubuskim (bo Stanów też jest kilka) i tam się zaszyła,
        10. futra i perfumy Moniki, gdy sytuacja finansowa została ogarnięta
        11. coraz większe zaburzenia zachowania Idy, spowodowane frustracją, która sytuację rodzinno – finansową męża od poznała dopiero po ślubie
        12. agresję Józefa jako wynik genów po dziadku gangsterze
        Nie umiem się tylko zdecydować, czy Mila wiedziała, czy nie wiedziała jekiego to zięcia pod dach Ida przywiodła…..
        • druza.11 Re: Marek i jego rodzice 03.08.21, 22:55
          Lokomotywa

          Mam niewielką nadwagę, ale jak się rozpędzę, to masa ma znaczenie… rozpędziłam się zatem i wszystko stało się jasne!

          Tatuś/ojczym gangster w ramach wdzięczności za ukrywanie syna/pasierba:
          1. opłacił dyrekcję teatru, krytyków teatralnych i klakierów - stąd szalone powodzenie sztuk Kala Amburki (potem już nie płacił, ale sztuki szły z rozpędu i strachu)
          2. opłacił utrzymanie Gaby na uczelni - stąd jej trwanie w pracy mimo braku postępów w pracy naukowej
          3. umożliwił Patrycji i Florianowi stanie się tzw. słupami w transakcji podkupienia niemieckiego inwestora (słupowi się trochę odpala za słupowanie) - stąd kupno przez Flobrych gruntu
          4. po podjęciu działalności gangstersko – mafijnej urządził na Roosevelta punkt kontaktowy, płacąc Borejkom za tę uprzejmość – stąd wyjazd Seniorów na wieś i względny luz finansowy rodziny w zakresie gastronomii

          Nadto, już nie w ramach wdzięczności:
          1. zorganizował wesele Józefa, to znaczy wesele było przykrywką dla spotkania na szczycie bossów mafijnych i dlatego wyglądało, jak wyglądało
          2. zorganizował remont Ruinki, to znaczy pod pretekstem remontu urządził tam skład broni

          A Monika nie kontaktowała się z Borejkami, bo to zupełnie nie ten poziom. Gangster bowiem nie był gangsterem-prymitywem, tylko wykształconym, obytym w świecie gangsterem mafijnym, wyrosłym na gruncie dawnego przemysłu zbrojeniowego i handlu zagranicznego .

          a to co napisałam powyżej tłumaczy również poczucie zagrożenia z zewnątrz, tak dominujące w tej rodzinie. Jeśli jednak zastanowimy się głębiej, to poczucie zagrożenia jako całkiem realne kładzie się cieniem na całym rodzie.Stąd tez brak szczerych rozmów, wychowanie dzieci w oderwaniu od ich rówieśników, brak życia towarzyskiego, a w konsekwencji stany lękowe części Rodziny (Grzegorz, Ignacy jr), zaburzenia osobowości (Ida, Laura, Łusia)
          • pi.asia Re: Marek i jego rodzice 03.08.21, 23:55
            Uwielbiam takie teorie wyjaśniające różne książkowe niedopowiedzenia czy nielogiczności.!Zwłaszcza że ta teoria tłumaczy praktycznie wszystko, co trudno byłoby wyjaśnić inaczej.

            Być może nawet ta hodowla koni i sad towarowy u Flobrych istotnie funkcjonują - jako pralnia mafijnych pieniędzy.
            Wiadomo też, dlaczego pawilon dla letników ZAWSZE jest pusty i gotowy na przyjęcie Borejków. Ta "agroturystyka" to też pralnia.
            Sezonowi pracownicy oczywiście są, podobnie jak służba. To ludzie mafii, więc o nich się nie mówi głośno, i nawet nie zauważa.
            No i wreszcie wiadomo, co mogło się stać z panią Szczepańską czy Gadomskimi. Tudzież czemu Ida objęła w posiadanie większość piwnic.

            Brak pracowników sezonowych i służby pomagającej w opiece na

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka