Dodaj do ulubionych

Czy ślub to grób?

10.08.21, 19:38
Słuchajcie, bo mnie taka kwestia gryzie z ćlamaniem... Otóż jest w Makabrusi taka scena, w której Larwę ból przeszywa wręcz na wskroś, albowiem uświadamia sobie ona iż wychodząc za Maszpana, rozłącza się z matką już na zawsze. Brzmi to jakby rzecz działa się w siedemnastym stuleciu, a Laura miała popłynąć z Nadszympansem do Ameryki.

No dobrze, można by orzec, że Larwa dramatyzuje, bo taki ma charakter, ale to nie jedyny moment o takiej wymowie w Neo. W CZ Ida pisze iż Łusia focha się na rodzaj męski w ogóle i Józwę w szczególe, albowiem właśnie go traci. Józefa, nie rodzaj męski, z powodu, że Józef się żeni. W Pulpecji zaś Ida przed ślubem siada na kolanach matki i obie potajemnie ronią łzy sobie nawzajem w kamizelkę, czując, że to ostatni raz. A przypominam, że Mareczek nie uwoził Idy za ocean, tylko ona jego zakisiła najpierw w komnacie poszczepańskiej, a potem w piwnicy piętro niżej.

Co, u licha, autorka ma z tą stratą?

Zrozumiałabym, gdyby chodziło o bohaterów nieborejczych, bo oni z chwilą zaślubienia swych borejczych połówek doznają amputacji całej rodziny biologicznej, niekiedy wraz z uczuciami do niej (serio, nie moge zapomnieć Grzegorza, wspominającego matter-of-factly o zgonie własnego ojca, po czym sekundę później doznającego ścisku i palpitacji na myśl o potencjalnym zejściu teściów). Ale członkowie Klanu, którzy niezależnie od swojego stanu cywilnego tkwią w kleszczach rodzinnych więzów, które po ślubie nie luzują nawet na nanometr?

Nie rozumiem...
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 10.08.21, 20:31
      Akurat Larwa nie dramatyzuje :), tylko trafnie przewiduje. Zauwaz, od kiedy wyniosla sie do szaletu, na rusfelta praktycznie nie bywa, a przynajmniej nic o tym nie wiemy, jej dziecina tez tam nie bywa i nikt, a zwlaszcza babunia, po dziecine nie siega, a matka w ogole przestala nia (Larwa) sobe zawracac glowe. Po borejczenu, co z oczu, to z serca.

      Lusia boleje niepotrzebnie. Co prawda Jozwa zapatrzony w szklane domy i Derote przestal sie interesowac siostra, ale wystarczy, zeby siostra wywinela jakis numer niegodny jozwowych standardow, a glowe daje, ze braciulec sie objawi.

      Co do Idy... moze obie baly sie, ze malzenstwo oddali ide od ukochanych najblizszych ? Czas pokazal, ze baly sie niepotrzebnie (a malzenstwo Idy de facto nie istnieje przez kilkanascie lat i tomow), ale w tamtej chwili to jeszcze nie bylo wiadome...
    • rose-burton Re: Czy ślub to grób? 10.08.21, 22:58
      Akurat ból Larwy jest zrozumiały – wyprowadza się z domu rodzinnego (a mieszkała tam całe dzieciństwo, młodość i wczesną dorosłość), dużo rzeczy się zmienia, nie będzie już tak jak dawniej. Kończy się wspólne życie z matką, zostaje poczucie, że za mało się pracowało by poprawić relacje i wiele rzeczy dało się zrobić inaczej (to, z czego te słabe relacje wynikają, pomińmy milczeniem). Ja akurat mocno widzę siebie w tej scenie. Może jest zbyt dramatycznie, but hey, it's Laura.
      Bólu odwłoka Łusi nie pamiętam, bo CZ nie zapadła mi w pamięć, ale samo poczucie zawodu, że brat, z którym ma się świetne relacje i zapewne lubi się mieszkać pod jednym dachem, dorasta i opuszcza dom rodzinny też nie wydaje mi się jakoś szczególnie nierealistyczne. Jedynie w przypadku Iduchny reakcja jest raczej przesadzona.
      • bupu Re: Czy ślub to grób? 10.08.21, 23:26
        rose-burton napisał(a):

        > Akurat ból Larwy jest zrozumiały – wyprowadza się z domu rodzinnego (a mieszkał
        > a tam całe dzieciństwo, młodość i wczesną dorosłość), dużo rzeczy się zmienia,
        > nie będzie już tak jak dawniej. Kończy się wspólne życie z matką, zostaje poczu
        > cie, że za mało się pracowało by poprawić relacje i wiele rzeczy dało się zrobi
        > ć inaczej (to, z czego te słabe relacje wynikają, pomińmy milczeniem). Ja akura
        > t mocno widzę siebie w tej scenie. Może jest zbyt dramatycznie, but hey, it's L
        > aura.
        > Bólu odwłoka Łusi nie pamiętam, bo CZ nie zapadła mi w pamięć, ale samo poczuci
        > e zawodu, że brat, z którym ma się świetne relacje i zapewne lubi się mieszkać
        > pod jednym dachem, dorasta i opuszcza dom rodzinny też nie wydaje mi się jakoś
        > szczególnie nierealistyczne. Jedynie w przypadku Iduchny reakcja jest raczej pr
        > zesadzona.


        Ja moge zrozumieć poczucie zawodu Lusi i bóle Larwy, to, czego nie mogę zrozumieć, to owo łączenie ślubu z traceniem bliskich tudzież odchodzeniem na zawsze. Józin i tak po całych dniach siedział na uczelni, albo w Rumiankowie, które notabene jest rzut beretem od Ruinki, rzut kartoflem od Pulpetowa i 10 minut pociągiem od Poznania, więc Łucja ma brata cały czas pod nosem. On się nie wyprowadził na księżyc, ani nie został zeżarty przez Derotę w noc poślubną, skąd więc te słowa dramatyczne o traceniu brata?

        Co do Larwy, to uderza ona w takie słowa:

        Rozdzielają się, matka i córka, już na zawsze! To już koniec.

        Oraz do Ignasia:

        - Przecież i z tobą się rozstaję! - zrozumiała nagle Laura. - I to już na zawsze!

        Przypominam, ona się do Kostrzynia wyprowadza, 20 km od Poznania. Nie na Alfę Centauri. Róża się do UK wyprowadziła, a i tak pół familii jej tam na głowie siedzi (głowę daję, że Fryc sobie załatwił tę delegację do USA, żeby uniknąć kitłaszenia się przez całe lato z teściową), a Larwa przeżywa wyprowadzkę o pół godziny drogi od swego domu rodzinnego, jakby miała się udać na Sybir. Piechotą za kibitką.
        • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 11.08.21, 00:26
          Nie no, bez dramatozy i serio - jak sie widzialo calymi latami, jak wzenieni w borejkow traca swoje rodziny, nie widuja, nie slychuja i nie kontaktuja sie, to reakcja Larwy jest jak najbardziej prawidlowa. Traci ona swoja mac przenajswietsza i rozstaje sie z bratem na wieki, jak Salaciarz z wlasnym ojcem i wlasny corka, Spioch z matka, Flobry z Zaczkami... ona za madra nie jest, to nie rozumie, ze zasysa nieborejkow, to znikanie i zanikanie kojarzy sie jej wylacznie z malzenstwem. Albo i rozumie, ale czuje sie borejkiem niepelnowartosciowym...
        • 3piota Re: Czy ślub to grób? 11.08.21, 10:08
          bupu napisała:
          > Róża się do UK wyprowadziła, a i tak pół familii jej tam na głowie siedzi

          Tak przy okazji. Czy mi się nie zapamiętało, czy faktycznie nie było takiego zjawiska, żeby Różę w UK brat albo siostra odwiedzili?
          • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 11.08.21, 10:14
            Nie bylo. Mamusia, babunia, siostrzenica i siostrzeniec, raz dawno tesciowa.
            Ale tez Larwa i Miagwa do podrozy niesposobni. Larwa pierwszy w zyciu raz zagranice z mezem w poslubna, Miagwa jak na razie wystartowal najdalej do Wroclawia, a i tak nie dojechal.
              • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 11.08.21, 11:21
                Dla mnie nie dziwne. Przeciez oni oboje kisza sie na Rusfelta z wlasnego wyboru i, najwyrazniej, checi. Po mamusi to maja.
                A mamusia jezdzila do jukeju ani chybi pogoniona przez wlasna matke, zeby corke w zasiegu klanu przytrzymac. No i prosze, do nianczenia miagwow jak znalazl.
                  • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 11.08.21, 21:29
                    A mowa o iluz to osobach, szesnastu ? jesli liczyc starych, ich corki i wnuczeta, a bez zieciow ?
                    ostatnio doszla jeszcze Hiszpania mlodych Gorskich - starzy porastaja tluszczem we Floplicowie i jezdza najwyzej do Poznania - oraz Norwegia Jozwy, jak z oswiadczynami pojechal. Ciekawe, swoja droga, jak dlugo tam pobyl, pol dnia ?
                    • 3piota Re: Czy ślub to grób? 11.08.21, 22:38
                      Ja tej Norwegii Józwy nawet nie zapamiętałam. To musiało być tak: poleciał Ryanairem, w sali przylotów spotkał się z przyszłą teściową, oświadczył co miał oświadczyć, przeszedł do odlotów i tym samym samolotem odleciał nazad. On gadać nie lubi.

                      Hiszpania młodocianych Górskich to z babcią Wiesią, nie liczy się.

                      Elka też podróżowała z Metodym, nie z tatusiem zajętym nową rodziną. Chociaż tatuś gdzieś na stypendium jednak wybył.

                      Ida z Markiem wreszcie się z tej piwnicy ruszyli i to w tyli świat!
                      Że też lekarze na żadne sympozja nie jeżdżą, a Mareczek jak dał nogę z USA to tyle go widzieli.

                      Gabusia też nie mogła np. do Kreski na tydzień polecieć, bo chałupa bez niej taka pusta, taka pusta! Gdyby nie Wenecja i Fryce w UK to by tyle widziała co stary.

                      A starzy to już w ogóle tragedia. Najdalej do Łeby ujechali. Filolog klasyczny, naukowiec! który w d.. był i g.. widział. Tyle wie co przeczytał i na zdjęciach obejrzał.
                      Przypomniał mi się Bliniak, który z dyrektorem Karwowskim do Budapesztu poleciał i opowiadał mu jak zwiedził świat nie wyłażąc z hotelu ale za to bardzo dużo czytał. Z tym, że Bliniak miał cel! Oszczędzał dewizy i miał z tego segment, volkswagena, troje dzieci, daczę, motorówkę. A Ignac cztery córki na 40 metrach kwadratowych kisił. Szkoda, że MM nie napisała gdzie to Ignac w tiurmie gnił, bo może to była najdalsza podróż w jego życiu dorosłym.
        • pi.asia Re: Czy ślub to grób? 11.08.21, 10:44
          bupu napisała:


          > Co do Larwy, to uderza ona w takie słowa:
          >
          > Rozdzielają się, matka i córka, już na zawsze! To już koniec.
          >

          Przepraszam, trochę OT, ale skojarzyła mi się scena z "Outlandera". Oto Claire Randall-Fraser wraca w przeszłość (200 lat jak obszył) i rozstając się z córką Brie nie wyczynia takich brewerii. Córka zresztą też nie. Obie wiedzą, że ten powrót naprawdę jest na zawsze, ale nie histeryzują jak ta durna Larwa.
          Borejkowie pewnie by powiedzieli, że Claire i Brie mają za nic rodzinne więzi.
        • rose-burton Re: Czy ślub to grób? 11.08.21, 10:45
          To nie wiem, stawiam, że autoressa chciała udramatycznić odejście bohaterów z domu borejczego, a tym samym z pierwszego planu. Larwy jako pełnoprawnej postaci raczej już nie uświadczymy, Józina (który w gruncie rzeczy jest jednym z czołowych bohaterów Neo) też mniej. A w przypadku Idy pewnie chodziło o ukazanie, że rodzina tak dobra i kochająca, że nawet myśl o przeprowadzce przyprawia o palpitacje (zabawne, że dalsza fabuła Pulpecji pokazuje zupełną odwrotność).
    • 3piota Re: Czy ślub to grób? 11.08.21, 20:28
      bupu napisała:
      > W Pulpecji zaś Ida przed ślubem siada na kolanach matki i obie potajemnie
      > ronią łzy sobie nawzajem w kamizelkę, czując, że to ostatni raz.

      Szkoda, że Mila nie lamentowała jak stara Solska w filmie "Kogel-mogel":
      - Łoj córciu, córciu! Już ty panienką długo nie pobędziesz! Już ciebie w domu rodzinnym nie będzie! Ty już mężatką będziesz niezadługo! Łoj córciu, córciu!
      • pi.asia Re: Czy ślub to grób? 11.08.21, 22:41
        3piota napisał(a):


        > Szkoda, że Mila nie lamentowała jak stara Solska w filmie "Kogel-mogel":
        > - Łoj córciu, córciu! Już ty panienką długo nie pobędziesz! Już ciebie w domu r
        > odzinnym nie będzie! Ty już mężatką będziesz niezadługo! Łoj córciu, córciu!

        Jest taka ludowa piosenka weselna "Oj siadaj, siadaj, kochanie moje" jak się młoda żegna ze wszystkimi :) MM pewnie czerpała z niej natchnienie ;)

          • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 12.08.21, 00:39
            W czasach, gdy sie te piesni tworzyly, za stodole sie chodzilo, a nie do slawojki :)
            ale daleko szukac nie trzeba, nie tylko brata i siostry panna zegna, ale i owieczki w oborze, i prog domostwa, a nawet "badzcie zdrowe, lawo, skrzynio, a nade wszystko kolowrotku kochany" - jesli mlody z tej samej wsi, to jak cie moge, ale jesli do nowego domu trzeba bylo dojezdzac, to juz na noc poslubna ne bylo szans przy takich pozegnaniach !
          • pi.asia Re: Czy ślub to grób? 06.09.21, 14:30
            ananke666 napisała:

            > Piosenka "Oj siadaj, siadaj" wystąpiła w Nad Niemnem, jeśli się nie mylę. Ślub
            > Elżusi i Kazimierza Jaśmonta.

            Aż sobie obejrzałam ten fragment. Nie ma tej piosenki.
            • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 06.09.21, 15:24
              Az sobie zajrzalam do ksiazki :)

              "Siadaj, siadaj, moje kochanie
              nic nie pomoze twoje plakanie etc"
              i dalej "jeszcze nie bede siadala
              jeszczem ojcu swemu nie dziekowala etc"

              i dalej panna Elzusia jeszcze matce nie dziekowala, jeszcze bratu nie dziekowala, jeszcze stolom, lawom nie dziekowala ni rodzonym progom :)
              • pi.asia Re: Czy ślub to grób? 12.09.21, 10:53
                tt-tka napisała:

                > Az sobie zajrzalam do ksiazki :)
                >
                > "Siadaj, siadaj, moje kochanie
                > nic nie pomoze twoje plakanie etc"
                > i dalej "jeszcze nie bede siadala
                > jeszczem ojcu swemu nie dziekowala etc"
                >
                > i dalej panna Elzusia jeszcze matce nie dziekowala, jeszcze bratu nie dziekowal
                > a, jeszcze stolom, lawom nie dziekowala ni rodzonym progom :)
                >

                Jestem pełna podziwu! I dla Ciebie, i dla Elizy O.. Ja tego jakoś nie zapamiętałam, a w filmie tego nie ma. Są weselne przyśpiewki ("świeci księżyc świeci około północy, ciebie przestać kochać nie jest w mojej mocy") i przepiękna pieśń "Za Niemen".
                • kocynder Re: Czy ślub to grób? 12.09.21, 11:13
                  Mi się z opowieści starorodzinnych kołacze takoż przyśpiewka weselna, dość pasująca do okoliczności:
                  "Idź z Bogiem, doniu, idź z Bogiem.
                  Już ojców próg nie twoim progiem.
                  Już ty nie nasza, już cudzą.
                  Już doła twoja kto wie jak długa..."
                  Z tym, że o ile właśnie w leciech minionych jak gospodarz donię (czyli córkę) wydawał za mąż gdzieś dalej - to faktycznie perspektywy spotkań towarzyskich były znikome. Bo ani czasu ani możliwości nie było. No, ale to w leciech minionych! Łatwa wszak ślubuje nie Anno Dominik 18... A jakby ciut później! Inną kwestia, że i Kostrzyn i Promno autorka opisuje jak małą wieś zagubioną w Bieszczadach na krańcu świata i miniszok przeżyłam, jak mnie forum uświadomiło, że to 20 minut kolejką od Poznania...
                • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 12.09.21, 13:34
                  ja tez nie zapamietalam, dlatego sprawdzilam :)

                  Eliza O. bardzo sumienne studia w terenie i w naturze, a i w bibliotekach przeprowadzala piszac Nad Niemnem. W moim wydaniu jest jej obfita korespondencja z czasow pisania tegoz, lacznie z bardzo krytycznymi uwagami E.O. co do studium/broszury powaznego zda sie naukowca, czy moze naukawca n/t szlachty zagrodowej
    • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 12.08.21, 10:44
      A tak ogolnie, owszem, slub to grob, co dokladnie widzimy po starych Borejach. Mila Kalembianka aktywna w kulturze, poezja, teatr studencki, zycie pelna para, uczestnictwo w wyborach miss, a jak tylko stala sie Borejkowa, to wszystkie uroki zycia zdechly, zostala gazeta na stole, kanapki z dzemem i codzienna inspekcja tesciowej.
      • pi.asia Re: Czy ślub to grób? 12.08.21, 15:07
        tt-tka napisała:

        > A tak ogolnie, owszem, slub to grob, co dokladnie widzimy po starych Borejach.
        > Mila Kalembianka aktywna w kulturze, poezja, teatr studencki, zycie pelna para,
        > uczestnictwo w wyborach miss, a jak tylko stala sie Borejkowa, to wszystkie ur
        > oki zycia zdechly, zostala gazeta na stole, kanapki z dzemem i codzienna inspek
        > cja tesciowej.
        >

        W punkt!
        I nie tylko Mila jest tu idealnym przykładem.
        Weźmy taką Aurelię Bitner, z domu Jedwabińską. Z niebanalnej, inteligentnej dziewczyny zmieniła się w smętną firanę.
        Albo Grzegorz Borejko, z domu Stryba. Energiczny, pracowity matematyk/informatyk zmienił się w mieszadło do sałat, któremu po głowie jeździ zarówno teść jak i pasierbica, a ślubna żona zasłania się przed nim instalując za szafą niedorosłe dziecię lub z radością przyjmując chamską i namolną obecność nadaktywnego Bernarda.
      • 3piota Re: Czy ślub to grób? 13.08.21, 18:31
        tt-tka napisała:
        > A tak ogolnie, owszem, slub to grob, co dokladnie widzimy po starych Borejach.
        > Mila Kalembianka aktywna w kulturze, poezja, teatr studencki, zycie pelna para,
        > uczestnictwo w wyborach miss, a jak tylko stala sie Borejkowa, to wszystkie ur
        > oki zycia zdechly

        Nigdy nie mogłam pojąć czym też Milę ten jajogłowy aż tak zafascynował. Fajtłapa, ciamajda, taki mister pierdoła, tyle że przemądrzały. Od razu ją uprzedził, że będą niebogaci. Z góry to założył i konsekwentnie realizował. I już nic nie musiał robić żeby to zmienić.
        Do tego stopnia nią zawładnął, że studia zawaliła. Zamiast się uczyć i pracę magisterską pisać, to książki w kąt i słuchała tych jego mundrości w oczarowaniu. A jemu w to graj, że żona nie ma wyższego wykształcenia. Już był górą. A później Kinder, Küche, Kirche.
        • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 13.08.21, 19:30
          3piota napisał(a):


          > Nigdy nie mogłam pojąć czym też Milę ten jajogłowy aż tak zafascynował.

          Nie spodobal sie Gizeli. i w ogole byl taki rozny od niej. A Mila wszystko robila w kontrze do Gizeli wtedy.

          Fajtłap
          > a, ciamajda, taki mister pierdoła, tyle że przemądrzały. Od razu ją uprzedził,
          > że będą niebogaci. Z góry to założył i konsekwentnie realizował. I już nic nie
          > musiał robić żeby to zmienić.

          Sadze, ze ona nie wyobrazala sobie, co to w praktyce oznacza. W koncu Gizela tez byla niebogata, a w domu zawsze i maslo bylo, i ciuch dla Mili... nie docieralo, ze z Ygnacem to albo tego masla i ciucha nie bedzie, albo ona, Mila, bedzie musiala kombinowac jak kon pod gore. A jak dotarlo, to juz bylo za pozno, ona sie zaparla, ze wlasnie z Ygnacem jest kochanie i wspaniale i niech Gizela sobie nie mysli !


          > Do tego stopnia nią zawładnął, że studia zawaliła. Zamiast się uczyć i pracę ma
          > gisterską pisać, to książki w kąt i słuchała tych jego mundrości w oczarowaniu.
          > A jemu w to graj, że żona nie ma wyższego wykształcenia. Już był górą. A późni
          > ej Kinder, Küche, Kirche.

          E tam, imo jej sie nie chcialo pisac i bronic pracy z nielubianej dziedziny, a zamazpojscie to takie dobre alibi do niecnierobienia, a ciaza jeszcze lepsze... no i mamy, i Gabunia to powielila, i Pyzunia...
          • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 13.08.21, 20:18
            Tak tylko przypomne, ze Milunia porzucila etatowa prace, ze wszystkimi swiadczeniami, jak tylko zaczela sie w ciazy (tej pierwszej z Gaba) zle czuc. Wyglada na to, ze jej dyscyplina nie pasowala, zadna, a jak sie bedzie siedziec w domu, to i dyscypliny nie bedzie, kiedy zechce, poczyta, kiedy zechce, ugotuje, a jak nie zechce, to nie ugotuje, nie posprzata i w ogole zadnego przymusu odczuwac nie bedzie...
            Czworka dzieci troche jej te pojecia zweryfikowala, albo i bardzo, ale nie na tyle, zeby wrocic na etat i zarobic na ciut lepsze zycie, nie, lepiej dziac za marne grosze, za to w wolnych chwilach i gdy w duszy zagra.
          • ciotka.scholastyka Re: Czy ślub to grób? 14.08.21, 10:46
            > Sadze, ze ona nie wyobrazala sobie, co to w praktyce oznacza. W koncu Gizela tez byla niebogata, a w domu zawsze i maslo bylo, i ciuch dla Mili... nie docieralo, ze z Ygnacem to albo tego masla i ciucha nie bedzie,

            Zwłaszcza że w tamtych czasach to en masse niemal wszyscy byli "niebogaci". Tyle, że nie wszyscy stawiali Plutarcha ponad chleb z dżemem.

            Notabene, czy was też brzydzi ten opis "gospodarstwa" młodych Borejków? Te napoczęte słoiki z dżemami, stojące na gazetach, zasypane okruchami krojonego chleba? Bo mnie przy tym opisie aż się cofa, podobnie zresztą jak przy bananach i ciastkach wdeptanych w dywan. Jako dziecko bywałam w podobnym domu, u szkolnej koleżanki, ale to było to, co dziś uprzejmie nazywa się "patologią"!
            • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 14.08.21, 11:04
              Brzydzi. Jednak dominowala tendencja "ubogo, ale schludnie", a nie niechlujstwo dolozone do ubostwa !

              No chyba ze mowa o melinach, gdzie wlasnie gazeta na stole (lepiacym sie od brudu), wszedzie smieci, ponaczynane i nieschowane resztki jadla...
              • 3piota Re: Czy ślub to grób? 14.08.21, 12:57
                tt-tka napisała:
                > Brzydzi. Jednak dominowala tendencja "ubogo, ale schludnie", a nie niechlujstwo
                > dolozone do ubostwa !

                O! Właśnie. Choć ubogo, lecz chędogo. Że nawet kiedy jest źle i ciężko, to bardak wokół jeszcze to potęguje.
                Pięknie to widać w scenie, gdy Gizela odwiedza załamaną Stefanię i pierwsze co robi to pomaga jej doprowadzić do ładu pomieszczenie. I od razu łatwiej jej doprowadzić do ładu samą Stefanię. Taka prosta szwaczka to wiedziała, a oczytany besserwisser nie.
                Ja już wygłosiłam kiedyś swoją teorię, że Gizela nie mogła znieść tego, że Ignac aż tak Milę omotał.
                Że raz dwa zamordował w niej to wszystko co Gizela jej wpoiła. Pobrali się w czerwcu, a w czasie wakacji zdążyli z mieszkania taki chlew zrobić, że jesienią już nic Mili się nie chciało. Nawet studiów dokończyć. Ważne były tylko ich niekończące się rozmowy... Tak jakby przy wspólnym sprzątaniu i myciu statków gadać się nie dało.
                Dla Gizeli to była klęska. Dwadzieścia lat jej starania o Milę jak krew w piach.
                Im większe mieszkania im załatwiała, tym większy chlew z niego robili. Bo Ignac ma to w genach. A Mila jest dobitnym przykładem porzekadła „kto z kim przestaje, takim się staje”.

            • bupu Re: Czy ślub to grób? 14.08.21, 15:13
              ciotka.scholastyka napisała:


              > Notabene, czy was też brzydzi ten opis "gospodarstwa" młodych Borejków? Te napo
              > częte słoiki z dżemami, stojące na gazetach, zasypane okruchami krojonego chleb
              > a? Bo mnie przy tym opisie aż się cofa, podobnie zresztą jak przy bananach i ci
              > astkach wdeptanych w dywan. Jako dziecko bywałam w podobnym domu, u szkolnej ko
              > leżanki, ale to było to, co dziś uprzejmie nazywa się "patologią"!

              Matko wszechświata, oni naprawdę mieli w domu taki decor a'la melina? To to jest galopujące niechlujstwo, a nie ubóstwo. Cerata na stół towarem luksusowym nie była. Poza tym nie wyobrażam sobie tej skrzętnej i gospodarnej Mili z KK, czy IS w takim chlewie.
              • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 14.08.21, 15:19
                bupu napisała:


                >
                > Matko wszechświata, oni naprawdę mieli w domu taki decor a'la melina?

                Tak, naprawde. Oraz zasuszone do imentu, juz w tym spoldzielczym, pelargonie na balkonie. Tak, przez te namietnie kochajaca kwiaty Mile.

                To to jes
                > t galopujące niechlujstwo, a nie ubóstwo. Cerata na stół towarem luksusowym nie
                > była. Poza tym nie wyobrażam sobie tej skrzętnej i gospodarnej Mili z KK, czy
                > IS w takim chlewie.
                >

                Toz pisalam, dzieci na niej pewne zmiany wymusily. No, przynajmniej sprzatanie ze stolu. Ale ogolny bardak, papierzyska i mily kurz wszedzie to masz w jej domu przez cale jej zycie.
                • pi.asia Re: Czy ślub to grób? 16.08.21, 19:40
                  tt-tka napisała:

                  > bupu napisała:
                  >
                  >
                  > >
                  > > Matko wszechświata, oni naprawdę mieli w domu taki decor a'la melina?
                  >
                  > Tak, naprawde. Oraz zasuszone do imentu, juz w tym spoldzielczym, pelargonie na
                  > balkonie. Tak, przez te namietnie kochajaca kwiaty Mile.
                  >
                  > To to jes
                  > > t galopujące niechlujstwo, a nie ubóstwo. Cerata na stół towarem luksusow
                  > ym nie
                  > > była. Poza tym nie wyobrażam sobie tej skrzętnej i gospodarnej Mili z KK
                  > , czy
                  > > IS w takim chlewie.
                  > >
                  >
                  > Toz pisalam, dzieci na niej pewne zmiany wymusily. No, przynajmniej sprzatanie
                  > ze stolu. Ale ogolny bardak, papierzyska i mily kurz wszedzie to masz w jej dom
                  > u przez cale jej zycie.

                  To szło chronologicznie tak:

                  Kiedy tylko Gizela przestała jej pokrzykiwać nad uchem i ciąża zaczęła męczyć - dziewczyna machnęła ręką na porządek, a Ignac oczywiście nie zauważał, czy na stole leży obrus, czy też, zamiast obrusa, stos gazet, dziesięć pootwieranych książek i trzy napoczęte słoiki dżemu, pośród okruchów chleba.

                  Mila tak źle się czuła, że nie skończyła studiów, zaczęła pracę w biurze, rzuciła ją i dorabiała robieniem swetrów na drutach. A cholernemu Ignacowi matka musiała załatwić pracę, bo sam by zginął jak Andzia w parku.

                  Potem, gdy już miała dwie córki, cos się zmieniło:
                  Ignac nie był taki beznadziejny, jak się Gizeli z początku wydawało. A od Mili biło szczęście i radość
                  życia. Nawet inaczej się poruszała! Kto mógł przypuścić, że z tej milczącej, opornej I dziewczynki wyrośnie taka dzielna kobieta? Rozpierała ją energia - poruszała się ciągle biegiem, istny dynamit! Ile ona zdążyła zrobić w ciągu dnia! Dziećmi zajmowała się tak, że aż miło było patrzeć - obie córeczki były zdrowe, bystre i mądre.Gizelę
                  ciągnęło do nich (chociaż jak zawsze denerwował ją bałagan, zwykły u Mili, i to, że człowiek nigdy
                  nie wiedział, w którym momencie nadepnie na gumową kaczuszkę albo, co gorsza, wpadnie na rowerek)


                  Tu widzimy Milę energiczną i pracowitą, zajmuje się dziećmi tak, "że aż miło było patrzeć" ale...

                  lalki, piłki i zabawki Idy poniewierały się dosłownie wszędzie, podobnie jak pootwierane lub pozakładane książki oraz rozliczne i różnorodne papierzyska i gazety. Mimo nieporządku było tu jednak czysto i przytulnie. Swoją drogą, czy Mila nie potrafi jakoś tego wszystkiego opanować? Dziewczynki są już duże - dziewięć i sześć lat - już by mogły pomagać mamie w sprzątaniu. Joasia na przykład ma swoją malutką miotełkę i szufelkę, i
                  bardzo lubi zamiatać. Nigdy nie porozrzucałaby tak swoich rzeczy jak Ida. No, ale to już jest kwestia
                  dyscypliny i wychowania.


                  Dwa spostrzeżenia: wszędzie papierzyska książki, gazety i porozrzucane zabawki - a mimo to jest czysto i przytulnie? Nie sądzę.
                  Druga sprawa - dziewczynki nie są uczone porządku. Mila sprząta - gdy już sprząta - absolutnie sama, żadna nastoletnia Gabriela czy Ida palca nie zagną. Czego więc są uczone?
                  Czy to dlatego Gaba nie wychowuje swoich córek i niczego od nich nie wymaga, bo ma to w genach po matce?
                  • bupu Re: Czy ślub to grób? 16.08.21, 20:31
                    pi.asia napisała:

                    > To szło chronologicznie tak:
                    >
                    > Kiedy tylko Gizela przestała jej pokrzykiwać nad uchem i ciąża zaczęła męczy
                    > ć - dziewczyna machnęła ręką na porządek, a Ignac oczywiście nie zauważał, czy
                    > na stole leży obrus, czy też, zamiast obrusa, stos gazet, dziesięć pootwieranyc
                    > h książek i trzy napoczęte słoiki dżemu, pośród okruchów chleba.


                    No nie no, Ignac by się porządkami nie splamił...

                    > Mila tak źle się czuła, że nie skończyła studiów, zaczęła pracę w biurze, rzuci
                    > ła ją i dorabiała robieniem swetrów na drutach.

                    Ależ to jest bez sensu. Mogła wziąć dziekankę na studiach. Mogła pójść na L4 i macierzyński w pracy. Ja rozumiem niezaradność życiową, ale to jest radosny brak poczucia odpowiedzialności akurat.


                    A cholernemu Ignacowi matka mus
                    > iała załatwić pracę, bo sam by zginął jak Andzia w parku.

                    O mateńko, co za paskudny typ. Leniwa glajza i pasożyt, a nie żaden filozof i dżentelmen. Ignacoliter. Przywracy. Parazytacy.


                    > Dwa spostrzeżenia: wszędzie papierzyska książki, gazety i porozrzucane zabawki
                    > - a mimo to jest czysto i przytulnie? Nie sądzę.

                    Też nie sądzę.

                    > Druga sprawa - dziewczynki nie są uczone porządku. Mila sprząta - gdy już sprz
                    > ąta - absolutnie sama, żadna nastoletnia Gabriela czy Ida palca nie zagną. Czeg
                    > o więc są uczone?

                    No, wedle KK jakieś tam obowiązki miewały, noszenie węgla, zakupy... Ale owszem, większość obowiązków odwala Mila.

                    > Czy to dlatego Gaba nie wychowuje swoich córek i niczego od nich nie wymaga, bo
                    > ma to w genach po matce?

                    W genach jak w genach, takiego modelu ją nauczono.
                    • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 16.08.21, 20:38
                      bupu napisała:


                      - dziewczyna machnęła ręką na porządek, a Ignac oczywiście nie zauważał
                      > , czy
                      > > na stole leży obrus, czy też, zamiast obrusa, stos gazet, dziesięć pootwi
                      > eranyc
                      > > h książek i trzy napoczęte słoiki dżemu, pośród okruchów chleba.[/i]
                      >
                      > No nie no, Ignac by się porządkami nie splamił...

                      Splamil sie, jak mial przyprowadzic Mile do domu i przedstawic matce. Matka go pogonila do sprzatania i dal rade. Gdyby go zona pogonila, tez by sie splamil.
                      Oboje fleje obrzydliwe sa, po prostu.



                      >
                      > A cholernemu Ignacowi matka mus
                      > > iała załatwić pracę, bo sam by zginął jak Andzia w parku.
                      >
                      > O mateńko, co za paskudny typ. Leniwa glajza i pasożyt, a nie żaden filozof i d
                      > żentelmen. Ignacoliter. Przywracy. Parazytacy.

                      >


                      CU-DOW-NE :) :) :)

                      _
                      Kompromis - PiS ma wypierdalac. Ale moze to zrobic nie w podskokach
                  • 3piota Re: Czy ślub to grób? 16.08.21, 21:35
                    pi.asia napisała:
                    > Mila tak źle się czuła, że nie skończyła studiów, zaczęła pracę w biurze, rzuci
                    > ła ją i dorabiała robieniem swetrów na drutach.

                    Od dawna nie możemy dociec skąd u Mili tak złe samopoczucie, że aż studia poszły w kąt, z których został ostatni roki i napisanie pracy. Przecież nie ciąża, która nastąpiła dwa i pół roku po ślubie. To musi być trucie Ignaca jej zaszkodziło. Aż trudno sobie tego nudziarza wyobrazić. Wycieczka z ekonomistami na tańce i degustację, a ten łazi i ględzi aż do wschodu słońca tak interesująco, że wszyscy zasnęli. Ma się rozumieć wszyscy krom rozumnej Mili, która czesała swe włosy złote jak u Roszpunki.
                    Swoją drogą fajna z Mili przyjaciółka. Ciągnie na tańce ze sobą Lonię, upewniwszy się jeszcze, że Lonia jest z Ignacem. I nagle rano Lonia w kąt, a Mila kłusuje za nim jak łania.
                    • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 16.08.21, 21:42
                      Juz to gdzies pisalam, oboje z jednego rocznika, Ygnac przed slubem i magisterke obronil, i dyplom z drugiego kierunku zrobil, a wunderkind Melania ni hu, hu... ani przed, ani po, a faktycznie od slubu do ciazy minely prawie trzy lata.
              • ciotka.scholastyka Re: Czy ślub to grób? 17.08.21, 19:37
                > Matko wszechświata, oni naprawdę mieli w domu taki decor a'la melina?

                Gwoli ścisłości, banany i ciastka były wdeptane w dywan u Żaków, co mi od zawsze potężnie zgrzytało w zestawieniu z czystą rodziną Żaków oraz faktem, że Bobcio był wówczas już sześciolatkiem, a nie małym bobaskiem.

                Ale tak, te gazety, te porozpoczynane słoiki z dżemem, gazety i noże oblepione dżemem i okruchami, to było miłosne gniazdko Ignaców.
        • kangur_rudy Re: Czy ślub to grób? 14.08.21, 20:26
          3piota napisał(a):

          > tt-tka napisała:
          > >
          >
          > Nigdy nie mogłam pojąć czym też Milę ten jajogłowy aż tak zafascynował. Fajtłap
          > a, ciamajda, taki mister pierdoła, tyle że przemądrzały. Od razu ją uprzedził,
          > że będą niebogaci. Z góry to założył i konsekwentnie realizował. I już nic nie
          > musiał robić żeby to zmienić.
          > Do tego stopnia nią zawładnął, że studia zawaliła. Zamiast się uczyć i pracę ma
          > gisterską pisać, to książki w kąt i słuchała tych jego mundrości w oczarowaniu.
          > A jemu w to graj, że żona nie ma wyższego wykształcenia. Już był górą. A późni
          > ej Kinder, Küche, Kirche.

          No cóż, wiemy z Kalamburki, że Gizela, choć Milę kochała, była bardzo powściągliwa w okazywaniu uczuć i okazywaniu aprobaty. Do tego Mila miała za sobą kilka zawodów miłosnych i utwierdziła się w przekonaniu, że mężczyźni od niej "uciekają". A tu znalazł się taki jeden, co mówi, że kocha, przynosi kwiaty (choć nie ma odwagi ich wręczyć), ani myśli uciekać. No to przelała na niego całe nagromadzone przez lata uczucia, uznała, że się nim zaopiekuje, bo on taki nieżyciowy... Nie przyszło jej do głowy, że w przyszłości przyjdzie jej się opiekować pięciorgiem dzieci (bo liczę w to Ignaca) i niezliczonymi wnuczętami, podrzucanymi regularnie na Roosevelta.
          • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 14.08.21, 20:50
            Ej, jakie zawody milosne miala Kalembianka w swoim 22-letnim zyciu ? Bo ja pamietam tylko Janka z Kielc, jeszcze w podstawowce, ktory jako zywo nie zawiodl, tylko nie odzwajemnial namolnie prezentowanego zainteresowania wyzej wymienionej :)
            • kangur_rudy Re: Czy ślub to grób? 30.08.21, 20:19
              "Kalamburki" nie mam na składzie, więc nie zacytuję. Pamiętam tylko niecnego Zbysława, za którym Mila poszła na ekonomię, a który potem rzucił z plaskiem na stół jej zeszyt z genialnymi dramatami.

              Mogę zacytować Milę z KK: "Osobiście byłam zakochana kilkakrotnie, ale zawsze bez najmniej wzajemności. (...) Z perspektywy lat rozumiem, że chłopacy bali się mnie jak ognia, ponieważ byłam bardziej niż oni energiczna. Rzecz dziwna; z reguły zakochiwałam się w dziarskich i żądnych czynu dynamicznych brunetach. A oni mnie z reguły żywiołowo nie cierpieli. Przełom nastąpił dopiero, kiedy poznałam waszego ojca". Oczywiście, są to słowa samej Mili, nie można więc wykluczyć, że dramatyzuje albo stara się pokrętnie wytłumaczyć córce, dlaczego wybrała życiowego fajtłapę na ojca swoich dzieci.
              • jontrew Re: Czy ślub to grób? 01.09.21, 17:29
                kangur_rudy napisała:

                > Mogę zacytować Milę z KK: "Osobiście byłam zakochana kilkakrotnie, ale zawsze b
                > ez najmniej wzajemności. (...) Z perspektywy lat rozumiem, że chłopacy bali się
                > mnie jak ognia, ponieważ byłam bardziej niż oni energiczna.

                Uwaga, będzie anegdota. Otóż znałam kilka lat dziewczynę, która podobnie jak Mila sama zdiagnozowała, dlaczego nie jest zbyt lubiana (i przez chłopców i przez dziewczyny). "Jestem za ładna i za mądra, zazdroszczą mi!"- powtarzała często i zdawała się głęboko w to wierzyć. A nie była za ładna, ani za brzydka, ani za mądra, ani za głupia, była po prostu niesympatyczną, nadętą pańcią, której buzia się nie zamykała, a perorowała zawsze o sobie, swoich zaletach, osiągnięciach itp. i to w taki sposób, by jeszcze przy okazji obrazić, niby przypadkiem, resztę towarzystwa. Była śmieszna, męcząca i nie do wytrzymania, ale na to rozwiązanie nie wpadła.
                • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 01.09.21, 19:46
                  jontrew napisała:


                  > Uwaga, będzie anegdota. Otóż znałam kilka lat dziewczynę, która podobnie jak Mi
                  > la sama zdiagnozowała, dlaczego nie jest zbyt lubiana (i przez chłopców i przez
                  > dziewczyny). "Jestem za ładna i za mądra, zazdroszczą mi!"- powtarzała często
                  > i zdawała się głęboko w to wierzyć. A nie była za ładna, ani za brzydka, ani za
                  > mądra, ani za głupia, była po prostu niesympatyczną, nadętą pańcią, której buz
                  > ia się nie zamykała, a perorowała zawsze o sobie, swoich zaletach, osiągnięciac
                  > h itp. i to w taki sposób, by jeszcze przy okazji obrazić, niby przypadkiem, re
                  > sztę towarzystwa. Była śmieszna, męcząca i nie do wytrzymania, ale na to rozwią
                  > zanie nie wpadła.

                  Wypisz wymaluj Mila Kalembianka zakochana w Janku z Kielc :)
                  tez ciagle wyskakiwala przed szereg, "pisala jakies nadzwyczajne wypracowania i chciala jej glosno odczytywac w klasie", mobilizowala, poganiala, nakierowywala i, a nawet glownie, popisywala sie
                  jezeli przy innych obiektach swoich uczuc zachowywala sie tak jak przy Janku (bylo ? nie pamietam), to chlopcy wiali nie przed energia, tylko przed zaborczoscia i namolnoscia. Ale na to trudno wpasc :P
          • bupu Re: Czy ślub to grób? 01.09.21, 18:38
            kangur_rudy napisała:


            > No cóż, wiemy z Kalamburki, że Gizela, choć Milę kochała, była bardzo powściągl
            > iwa w okazywaniu uczuć i okazywaniu aprobaty. Do tego Mila miała za sobą kilka
            > zawodów miłosnych i utwierdziła się w przekonaniu, że mężczyźni od niej "ucieka
            > ją". A tu znalazł się taki jeden, co mówi, że kocha, przynosi kwiaty (choć nie
            > ma odwagi ich wręczyć), ani myśli uciekać. No to przelała na niego całe nagroma
            > dzone przez lata uczucia, uznała, że się nim zaopiekuje, bo on taki nieżyciowy.
            > .. Nie przyszło jej do głowy, że w przyszłości przyjdzie jej się opiekować pięc
            > iorgiem dzieci (bo liczę w to Ignaca) i niezliczonymi wnuczętami, podrzucanymi
            > regularnie na Roosevelta.


            Znaczy się, jak już się znalazły portki, które nie wiały przed Milą z gromkim krzykiem, to należało je od razu uwiązać na stałe, węzłem małżeńskim. To już wiem po kim swoje podejście do małżeństwa odziedziczyły obie Pyziakówny...
        • kocynder Re: Czy ślub to grób? 12.09.21, 10:41
          Wiesz, uczucia jako takie nie kierują się logiką. Ja to od przepoczwarzenia się Jeżycjady w Borejczadę odbieram tak:
          Milę trafił ten piorun sycylijski czy co tam. Zakochała się, głupio, ale na mur, zachłannie i gorączkowo. Wytępiła potencjalne lub wyimaginowane rywalki. Zdobyła. Urobiła się przy tym jak perszeron, ale zdobyła. A potem... A potem weszła jej ambicja. "Wymarzyłam, zdobyłam i będę szczęśliwa, choćbym sobie to szczęście miała, przecinek, narysować!". I rysuje. Bo ona już od dawna wie jaki jest jajogłowy na prawdę, ale żeby móc sobie to szczęście rysować - wmawia sobie, że nie że ona źle wie.
      • haszyszymora Re: Czy ślub to grób? 13.08.21, 23:27
        Nie dziwi mnie kochanie niebogatego (sama uważam, że są ważniejsze kryteria) czy ciamajdy (j/w). Dziwi mbie, że dumna i niezależna Mila nie rzuciła tego buraka po awanturze o ścięcie włosów. Toż to była czerwona flaga jak stąd do Timbuktu.
        • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 13.08.21, 23:38
          Nie dziwi mnie kochanie niebogatego - startujac w doroslosc w wiekszosci bylismy niebogaci :)
          nie dziwi mnie kochanie pierdoly, o gustach sie nie dyskutuje
          natomiast wspolny dom i czworka dzieci z takim programowo niebogatym, co ani przy drugim dziecku, ani przy trzecim, ani przy czwartym nie sprezyl sie ani odrobiny zarobkowo czy domowo... juz dziwi.
          • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 14.08.21, 08:20
            Ale on, ten antypatyczny pierdola, Mile wyroznil !!!
            Wobec wszystkich, a kobiet w szczegolnosci, pogardliwy, a nia sie zachwycil. I panna Makowska nieslusznie przez los wtracona miedzy plebs nareszcie ma kogos, kto jej wspanialosc i wyjatkowosc potrafi nazwac :P

            Desperacja, owszem, tym bardziej niezrozumiala, ze inni zachwyceni tez tam byli. Moze Ygnac, w pozniejszych latach gleda, wtedy jeszcze byl udanym bajerantem ? No i, powtorze sie, byl kontra do Gizeli...
            • 3piota Re: Czy ślub to grób? 14.08.21, 14:52
              Tylko to "na przekór Gizeli" by mi pasowało. W nim nie ma nic sympatycznego.
              Już sam fakt, że dwudziestoletni student, 10 lat mieszkający w Poznaniu nie ma ani jednego kumpla.
              Bo nie dał się lubić. Dobitny przykład: pierwszy raz rozmawia z Lonią. O pierwszy raz widzianym (w dodatku przez szybę) Zbysławie, o którym przecież też nic nie wie. I mówi do niej o "oślizgłych mackach tego bezmózgowca".
              Tylko - jak w tym dowcipie o niedźwiedziu i lisie - odwinąć się i strzelić w ten rudy pysk.
              I te opinie o koleżankach z roku: "kluchowate, pryszczate, zetempówki, działaczki, kujonki, bigotki, abnegatki, chude jak deski oraz pucułowate". Za to on Adonis. Ale 2/3 tych epitetów do niego jak ulał pasuje. Cytując Żorżyka Ponimirskiego: "to cham bez cienia kindersztuby".
              Aż trudno uwierzyć, że Józeczek jest jego bratem. Józeczek, który miał kolegów, grał w piłkę i bez problemu przyjął do wiadomości, że Fela lubi lekkie komedie więc nie ma po co ciągnąć ją na "Eroicę".
              • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 14.08.21, 15:14
                Opinie o kolezankach z roku, jesli dzielil sie nimi z Mila, to akurat mogly jej sie podobac. Ona tez ma w sobie bezmiar pogardy dla innych. No chyba ze ci inni stanowia tlo, na ktorym ona blyszczy jeszcze wspanialej.

                Brak kolegow tez mogl byc dla niej zaleta. Nikt go nie bedzie od niej odciagac :)
                • bupu Re: Czy ślub to grób? 15.08.21, 09:00
                  tt-tka napisała:

                  > Opinie o kolezankach z roku, jesli dzielil sie nimi z Mila, to akurat mogly jej
                  > sie podobac. Ona tez ma w sobie bezmiar pogardy dla innych. No chyba ze ci inn
                  > i stanowia tlo, na ktorym ona blyszczy jeszcze wspanialej.
                  >
                  > Brak kolegow tez mogl byc dla niej zaleta. Nikt go nie bedzie od niej odciagac
                  > :)
                  >

                  nieśmiało podnosi rękę

                  Ja mam takie pytanie... jakim cudem tak nakreślone postacie miały, zdanuem ich twórczyni, wzbudzić w czytelnikach bodaj cień sympatii? Bo mnie się tu wyłania obraz egoistycznego lenia, uważającego się za wielkiego mędrca i nie mniej egoistycznej panienki, uwazającej się, nie wiedzieć czemu, za lepszą od wszystkich innych. To wszystko podlane gęstym sosem flejtuchostwa. Obrzydlistwo. I to mają być ci cudowni seniorowie rodu...?
                  • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 15.08.21, 09:35
                    Jak dziecko pytasz.
                    Bo oni oboje tacy wyjatkowi i nadzwyczajni, a wyjatkowym wolno wiecej. Zreszta altorka ich ukochala, to jasne, ze czytelnik tez ukocha, zdanie odmienne nie wchodzi w gre, posiadacza zdania odmiennego dyskwalifikuje sie i odrzuca.
                    przypomnij sobie po prostu, kto i kiedy, w jakich warunkach pisal kalamburke i od razu podpowiadam - nie byla to MM z lat 70-tych, jeszcze zyjaca miedzy ludzmi, jeszcze posiadajaca poczucie humoru i jeszcze dyscyplinowana przez redaktorke/i.
                  • jontrew Re: Czy ślub to grób? 15.08.21, 14:14
                    Autorka do opisu postaci i sytuacji dodaje nam od razu interpretację po swojej myśli. I tak Ignacy jest nieszkodliwym, bujającym w chmurach intelektualistą, Mila geniuszem, Gaba jest dzielna, bardzo dzielna itd. Zauważ, jak wiele osób się na to łapie i są przekonane, że dokładnie tak jest. A opisywane czyny świadczą o czymś zupełnie innym i chyba właśnie to sprawia, że akurat to forum żyje i ma się dobrze, bo ciekawie sobie o tym pogadać:)
    • kangur_rudy Re: Czy ślub to grób? 14.08.21, 19:51
      bupu napisała:


      > W Pulpecji zaś Ida przed ślubem sia
      > da na kolanach matki i obie potajemnie ronią łzy sobie nawzajem w kamizelkę, cz
      > ując, że to ostatni raz. A przypominam, że Mareczek nie uwoził Idy za ocean, ty
      > lko ona jego zakisiła najpierw w komnacie poszczepańskiej, a potem w piwnicy pi
      > ętro niżej.
      >

      Oj, miała powody do niepokoju, miała! Nie zapominajmy, że Marek po ślubie (mimo że - wydawałoby się - okaz starannie wyselekcjonowany spośród grona kandydatów, z zamiłowaniem do kultury łacińskiej itp.) zaczął przesadzać nadspodziewaną zaborczość, chciał wyjeżdżać na urlop tylko z żoną, a nawet wpadł na szatański pomysł wyprowadzki z kołchozu... Na szczęście Ida zdołała go skutecznie spacyfikować za pomocą sekretnie dodawanych do posiłków środków uspokajających, które pogrążyły męża w stan śpiączki (z przerwami na pracę neurologa/neurochirurga).

      A tak serio to mam koncepcję, że ponieważ w rodzinie Borejków, mimo deklarowanego przez wszystkich jej członków przywiązania do rodziny, brakowało codziennego wsparcia, zatem kolejne córki i wnuczki miały problem z opuszczeniem rodzinnego gniazda, ponieważ po cichu liczyły na nadrobienie w dorosłości emocjonalnych zaległości.

      Swoją drogą, jest taka scena w "Pulpecji", gdy Roma dzieli się z Pulpą refleksjami na temat swojej najnowszej lektury - "Toksycznych rodziców". Ponieważ Mamert i Tosia są przedstawieni w książce jako dobrzy rodzice (choć właściwie w roli rodziców widzimy ich głównie w "Kłamczusze", kiedy dzieci są małe), jest oczywiste, że autorka ma co najmniej sceptyczny stosunek do tej pozycji książkowej i stara się ją skompromitować. Pulpa zresztą też nie przejawia wielkiego zainteresowania tym dziełem, pewnie dlatego, że myśli jej krążą raczej wokół Baltony niż wokół zawiłości psychologicznych. Ironia polega na tym, że lata później Pulpecja, która w momencie wkraczania w dorosłość przejawiała zdrowe pragnienie życia według indywidualnie dokonywanych wyborów, nie może opędzić się od kolejnych członków rodziny, którzy lgną do domu jej i jej rodziny jak muchy do miodu.... Żeby nie powiedzieć gorzej:)
      • jontrew Re: Czy ślub to grób? 15.08.21, 14:25
        Faktycznie tak jest, ale i w Patrycji zaszła ogromna zmiana. Leniwa Pulpecja, która chciała żyć po swojemu i wygodnie, nosić ładne ubrania i pracować w biurze, z jakiegoś powodu zmieniła się w rolniczkę, hodowczynię koni, ogrodniczkę, kucharkę itp. I wydaje się być zadowolona z tego, że cała rodzina traktuje jej dom jak darmowy hotel z opcją all inclusive.
        Stosunek autorki do psychologii, który prezentuje nam czasami, też jest bardzo, hmmmm..., intrygujący. Zwłaszcza jak poczytamy Jeżycjadę z otwartą głową i zobaczymy, co tam tak naprawdę stoi. Nie wiem, czy to można wskazać jako cechę pokoleniową, ale z mojego doświadczenia wynika, że starsi ludzie często lekceważąco odnoszą się do psychologii, problemów psychicznych i ich leczenia itd. Wszystko to wpada do wora z napisem "wymysły".
        • tt-tka Re: Czy ślub to grób? 15.08.21, 14:59
          Pulpecji sie odmienilo, jak zaczela lazic po bagnach, najpierw za Florkiem, a potem juz z Florkiem :)

          Serio, kupilabym taka zmiane, uzasadniona przez zycie (choc nie przez altorke) - marzenia maturzystki to niekoniecznie wytyczna na cale zycie. Pulpa najwczesniej wiekowo wyszla za maz i od razu wyskoczyla z domu, przekonala sie i wie, jak dobrze moze smakowac samodzielnosc i bycie na swoim, u siebie. Oczywiscie, sa koszta wlasne (wiecej pracy, czasem bardzo duzo), ale te koszta moga byc oplacalne.

          Czego nie kupuje tak lekko, to zgarniania calej rodziny do siebie i na stale. Chyba ze - co byloby bardzo smutne, ale nie zaskakujace - rodzina skutecznie wbija Pulpe w poczucie gorszosci ("ty nieuku bez matury" wbrew faktom) i zarazem w przeswiadczenie, ze te gorszosc ona musi odpracowac. Robiac za ogolnorodzinna kuchte i pokojowke, bo przeciez nie walorami intelektualnymi czy towarzyskimi...
          • marutax Re: Czy ślub to grób? 15.08.21, 18:03
            tt-tka napisała:

            > Czego nie kupuje tak lekko, to zgarniania calej rodziny do siebie i na stale.
            > Chyba ze - co byloby bardzo smutne, ale nie zaskakujace - rodzina skutecznie w
            > bija Pulpe w poczucie gorszosci ("ty nieuku bez matury" wbrew faktom) i zarazem
            > w przeswiadczenie, ze te gorszosc ona musi odpracowac. Robiac za ogolnorodzinn
            > a kuchte i pokojowke, bo przeciez nie walorami intelektualnymi czy towarzyskimi

            Niekoniecznie. Tzn. Pulpa może mieć poczucie gorszości, ale wynikające z kompleksu "córki niemarnotrawnej". Paradoksalnie to ona przysporzyła rodzinie najmniej kłopotów - jedna sytuacja z maturą, która Borejków średnio obeszła. Inne problemy albo zachowywała dla siebie (Roma), albo traktowała obojętnie (konkurenci). W porównaniu z siostrami wymagała najmniej zaangażowania i uwagi. I jak to bywa w takich sytuacjach, w którymś momencie okazało się, że w życiu rodziny się nie liczy... Nie zmieniły tego nawet sukcesy rodzinne i ekonomiczne, bo Borejkowie udają, że to nie ma znaczenia.
            Stąd może wynikać jej zachowanie w ostatnich tomach. Nie kompleks intelektualny, ale pragnienie uzyskania należnego miejsca. Dlatego Patrycja próbowała udowodnić, że z wszystkim sobie radzi. Że stać ją na utrzymywanie połowy rodziny. Tyle że Borejkowie z marszu uznali to za rzecz oczywistą, której nie trzeba doceniać, wystarczy zaakceptować z dobrodziejstwem inwentarza. I klops, Pulpa weszła w rolę, z której nie potrafi się wypisać, bo to byłoby przyznaniem się do klęski.

        • kangur_rudy Re: Czy ślub to grób? 30.08.21, 20:27
          jontrew napisała:


          > Stosunek autorki do psychologii, który prezentuje nam czasami, też jest bardzo,
          > hmmmm..., intrygujący. Zwłaszcza jak poczytamy Jeżycjadę z otwartą głową i zob
          > aczymy, co tam tak naprawdę stoi. Nie wiem, czy to można wskazać jako cechę pok
          > oleniową, ale z mojego doświadczenia wynika, że starsi ludzie często lekceważąc
          > o odnoszą się do psychologii, problemów psychicznych i ich leczenia itd. Wszyst
          > ko to wpada do wora z napisem "wymysły".

          To prawda. Pamiętam, jak Ignacy w "Imieninach" pocieszał Gabrielę, że Laura ma do niej jakieś żale, bo teraz jest modne, żeby mieć konflikt z matką. Tym samy nie tylko podważył podstawy psychologii, ale też możliwość samodzielnego myślenia u swojej ulubionej wnuczki.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka